Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Dahlia E. Slater
avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyWto Maj 21 2013, 17:26

First topic message reminder :


Pustkowie




Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Mar 06 2016, 21:11

Dziewczyna miała zamiar siedzieć na pustkowiu i czekać. Jednak jej plan spalił na panewce, w momencie, w którym przygniotła ją góra obowiązków. Miała jedynie nadzieję, że Ślizgon nie ucieknie,  bądź nie znudzi się czekaniem.
Dochodził już wieczór, a ona jeszcze nie dała rady wyjść z Hogwartu, niezadowolona westchnęła pod nosem i ruszyła w stronę miejsca spotkania. Po drodze na ciemnym już  niebie zobaczyła swoją ukochaną Bianeczkę. Biała sowa usiadła na przedramieniu dziewczyny. W dziobie trzymała liścik, który dziewczyna poleciła jej dostarczyć.
- Nie znalazłaś go, co? – zapytała z lekkim uśmiechem. Mimo wszystko kontynuowała swoją przechadzkę. A nóż los będzie jej przyjazny i chłopak będzie siedział w tym miejscu, w którym miała tak wiele wspomnień. Tak, bardzo dobrze pamiętała ich rozmowę o czerwonym kapturku, na jednym ze wzgórz, jak opisywała mu barwy i kształty… tego nie można było zapomnieć, a teraz miała przyjść i zniszczyć do końca to, co już się rozpadało.
Gryffonka westchnęła pod nosem i gdy zobaczyła jakąś leżącą postać natychmiast się zatrzymała. Czyżby? Jej sowa wystartowała z jej ramienia i robiąc kilka okrążeni nad chłopakiem, rzuciła mu na twarz list, po czym wróciła do dziewczyny, siadając jej na głowie. Lilith przegoniła ptaka wysyłając i ruszyła w stronę chłopaka.
Trzeba przyznać, że to co chłopak mógł zobaczyć na jej twarzy… nazywanie ją pomiotem piekielnym, czy diablicą, było teraz bardzo łagodnym określeniem, wręcz pieszczotliwym. Z  jej oczu kapała wielka, rozpaczliwa żądza krwi, a pusty wyraz twarzy tylko potwierdzał fakt, że dziewczyna z zimną ręką i bez zawahania jest gotowa to zrobić. Prawdziwe oblicze demona, skrywanego przez tyle lat na serca dnie.
- Witaj Lucas – zaczęła, jej zimny ton i ostre jak brzytwa słowa były w stanie przeciąć stal, ale… coś się zmieniło… Gdy tylko spojrzała na jego twarz, okazała pewnego rodzaju zaskoczenie i cała ta złość, nienawiść, żądza krwi i mordu wyparowała. Tak jakby nigdy nie istniała.
- Twój nos… – głos wrócił do normalnego, przyjemnego dla ucha rejestru.
Powrót do góry Go down


Lucas Kray
Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Mar 06 2016, 21:49

I znów jego zmysły go zawiodły bo dał się podstępnie podejść bardzo dobrze mu znanej osobie, Lilith. Ta dziewczyna nie dawała mu spokoju i jeszcze te zimne.. "Witaj Lucas" dramat. Jego twarz w jednej chwili przypominała jak to właśnie mówił, nie jakąś dziewczynkę tylko samego szatana w czystej postaci. Ale co się stało zaraz tego nawet sam Lucas nie wyjaśni, jej głos stał się potulny, a twarz jakby patrzyła na niego z niepokojem. Czyżby aż tak strasznie wyglądał z tym opatrunkiem?
- To nic.. zresztą chyba już gadałaś z Titi, pewnie się chwaliła że pokonała "wielkiego" Lucasa w jego grze. Co? - Mruknął nieco speszony, dziwnie to brzmiało że kobieta go pobiła. Każdemu innemu znajomemu mówił że po prostu dostał od przypadkowej osoby podczas jednej z barowych bójek na uspokojenie. A tu bang, Vittoria pokazała swój pazur i jednak potrafi nieźle przywalić.
- Chcesz mi wygarnąć jaki to zły jestem i że na tym świecie dla mnie nie ma miejsca czy po prostu się pośmiać. Wybierz jedno, skreśl drugie.
Mlasnął cicho i przymknął oczy, nie miał zamiaru się z nią kłócić. Może kiedy pomyśli że śpi to sobie pójdzie i będzie miał za sobą tą całą dziwną rozmowę która zapewne się zaraz zacznie jeżeli czegoś nie zrobi? Taak, chyba jednak taka jest kolej rzeczy.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Mar 06 2016, 22:03

Dziewczyna uklękła przed chłopakiem w ciszy wpatrując się w jego twarz. Miała przygotowany cały plan ataku i zemsty. Chciała mu wszystko wygarnąć, sprawić, by cierpiał, ale kiedy zobaczyła, że naprawdę cierpi… wszystko z niej uleciało. Skąd w niej ostatnio taka wielka nienawiść i złość? Coś się musiało zmienić i nie było to tak dobre. Tą straszną ciszę przerwała po dłuższym czasie, wpatrywała się w ślizgona i uśmiechnęła się delikatnie.
- W takim razie wybieram trzecią opcją – powiedziała z entuzjazmem i wyciągnęła z rękawa różdżkę, którą… prawdę mówiąc miała przygotowaną na coś całkowicie innego – Asinta mulaf – wypowiedziała łagodnie. Nie była super dobra w leczeniu, ale takie proste uśmierzanie bólu nie powinno sprawić jej problemu. Schowała różdżkę i padła na trawę widocznie wykończona.
- Miałam taki wielki plan jak z tobą pogadać, co zrobić… a ty już otrzymałeś swoją… karę, jeżeli mogę to tak nazwać – wydukała wpatrując się w niebo. Zachwycało ją, było piękne… ale wracając – Titi się nie chwaliła… bardziej… cierpiała… – może nie powinna tego mówić… ale nie potrafiła kłamać, nawet w takiej sytuacji – właśnie dlatego tutaj przyszłam. Nie mogę pozwolić na to, żeby moja przyjaciółka cierpiała bez względu na wszystko… – jej głos był trochę przygaszony. Lilith odczuwała poczucie winy, nie jest w stanie zemścić się za przyjaciółkę, po prostu zmiękła… ale psa nie wolno dwa razy karcić za to samo! Takie miała podejście… - dlatego nie powiem ci dzisiaj nic… ale proszę cię… – dziewczyna przegryzła dolną wargę. Nie miała żadnej pewności, że chłopak ją posłucha. Ale na pewno spotka się z nim jeszcze raz, jeżeli złamał jej… zasady – obiecaj mi, że dasz jej święty spokój…
Demon, który ukrywał się w tak łagodnej postaci. Trzeba przyznać, że ta diablica znalazła sobie bardzo wygodną i wiarygodną kryjówkę.
Powrót do góry Go down


Lucas Kray
Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Mar 06 2016, 22:58

- Nie wiem czy wiesz, ale ani trochę nie pomogłaś bo prawie nic nie czuję.. od czasu do czasu pojawi się krótki krwotok ale jakoś się przyzwyczaiłem. - Mruknął i odetchnął cicho, na prawdę nie miał już dziś siły. Jego głos był taki.. dziwny, jakby się nagle wypompował i nie mógł nic zrobić.
- Otrzymałem karę, owszem... leżącego się nie kopie jak to się mówi.. chyba. Plan? Chciałaś mi wyrządzić jeszcze większą krzywdę? I powiedz że to jeszcze sprawka Titi, wcale bym się nie zdziwił.. cierpi? Chciałem jej to wszystko na spokojnie wyjaśnić, tymczasem złamała mi nos. Lilith, zrozum mnie chociaż ty. Wybrałem Oriane, bo czuję do niej coś więcej i to od bardzo dawna. To coś więcej niż zwykłe zauroczenie, ja się w niej zakochałem. Z wzajemnością, widziałem że Titi niezbyt mnie potrzebuje. Bardziej ja potrzebowałem wtedy jej, to ona mnie hamowała. Ale nadal nie złamię jej obietnicy, wiesz jakiej? Obiecałem że nie podniosę ręki na jej znajomych, ty też się w nich wliczasz więc nie musisz się mnie bać. Dam jej spokój, możesz mi wierzyć.
Przytaknął głową i ponownie zamknął oczy, zmęczenie zżerało go od środka.. ile już nie spał? Co najmniej 32 godziny bez godzinki snu. Brakowało mu go, ale jeżeli teraz zaśnie obawia się delikatnie Lilith i jej zamiarów wobec niego. Nadal do końca jej nie ufa i z wzajemnością sądził.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Mar 07 2016, 09:20

No cóż, może trochę się wygłupiła z tym zaklęciem, ale nie żałuje tego, że go użyła. Można powiedzieć, że użycie go miało… przełamać pierwsze lody.
- Wiesz, Luca… – zaczęła niepewnie przyciągając kolana do klatki piersiowej i wracając wzrokiem na chłopaka – ja znam tylko jedną stronę medalu i jeżeli to co mówisz, to prawda… – na tych kilka chwil się zawiesiła. Miała bardzo dziwny system sprawiedliwości, trzeba było to przyznać. Nikt inny na jej miejscu nie chciałby słuchać co chłopak na do powiedzenia. Przecież może kłamać, oszukiwać, by tylko zyskać. Ale ona wolała go wysłuchać, zwłaszcza… że chodziło o miłość – Titi o nic mnie nie prosiła, to wszystko zrobić chciałam pod wpływem emocji… ale widocznie nie powinnam tego robić - całe jej ciało wypełniło poczucie winy. Jak ona mogła się tak zachować? Przecież to do niej nie pasuje! Super, oprócz całej tej sytuacji, będzie miała jeszcze poczucie beznadziejności i będzie się zastanawiać nad swoim karygodnym zachowaniem. Rodzice, by jej tego nie pochwalili.
- Wiesz… na twoim miejscu zrobiłabym to samo – gdyby mogła być z osobą, którą kocha, byłaby w stanie rzucić wszystko, tylko po to, by spełnić to marzenie… jednakże… jeżeli miałoby to zranić kogoś innego… to była bardzo trudna sytuacja – chyba… – dodała po chwili namysłu – przepraszam…
Nie minęło kilka chwil, a znów go przepraszała. Tylko, że tym razem chłopak wie, z jakiego powodu przeprosiny wypłynęły z jej ust. Nagle nad ich głowami zaczęła latać sowa, jednak inna niż wcześniej, zrzuciła panience Nox list do rąk i odleciała.
- Trochę późno jak na sowę – wydukała przyglądając się uważnie kopercie… nie mogła zapomnieć o swoim rozmówcy, jednakże - Rozumiem Cię i akceptuję twój wybór… również muszę przyznać, że trochę Cię podziwiam… – no cóż dokonał wyboru, którego ona nie była w stanie zrobić, do tego chciał być sprawiedliwy w stosunku do dziewczyny, nie łamać obietnicy – teraz miano wilka bardziej pasuje do mnie… – powiedziała śmiejąc się pod nosem i otwierając kopertę – nie będziesz miał nic przeciwko jak przeczytam? – zapytała posyłając mu łagodny uśmiech. Jeszcze nie skończyli rozmowy, ale bardzo ją ciekawiło, któż to taki, nie mógł czekać do rana z tym listem.
Takie nagłe zmiany mimiki i nastawienia u dziewczyny mogły w pewien sposób przerażać, była po prostu nieprzewidywalna. Dodatkowo teraz jej emocje znowu ulegały diametralnej zmianie. Ta łagodność, która teraz otaczała ślizgona opieką i wsparciem zniknęła, a na jej miejscu pojawiła się pustka.
Z wielkim żalem informuję o śmierci Emily oraz Jonathana Nox, którzy zginęli dnia 5 marca 2016r. z powodu pożaru w ich własnym domu. Informuję również, że z testamentu Jonatana Noxa zostaje Pani przepisana 1/3 spadku. Również z powodu braku innych krewnych, na życzenie Jonathana Nox, na Pani prawnego opiekuna zostaje wyznaczony Javier Jesús Hawkes. Będzie on sprawował pieczę nad Panią oraz opiekował się spadkiem, do osiągnięcia, przez Panią pełnoletności.
Te słowa błądziły, po jej głowie. Nie rozumiała… co to znaczy zginęli? Prawny opiekun? Spadek? Co? Dlaczego? Dopiero po dłuższej chwili odczuła, że chłopak nadal przy niej siedział, odwróciła wzrok i złożyła list z powrotem do koperty uśmiechając się… jak na nią to piekielnie sztucznie.
- Przepraszam… nie powinnam tego przy tobie czytać – wyszeptała zakłopotana. Chciała wrócić jak najszybciej do poprzedniej rozmowy, zanim chłopak będzie chciał o cokolwiek zapytać – nie obiecam Ci, że porozmawiam z Titi, bo… jeżeli bym to zrobiła, to może się źle skończyć… pojawia się kolejny problem, nie sądzisz? – schowała kopertę z listem do kieszeni szaty. Czy mi się wydaje, czy dziewczyna pobladła? – Oriana, tak? Podobno była przyjaciółką Titi… rozmawiałeś już z nią na ten temat?
Powrót do góry Go down


Lucas Kray
Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Mar 07 2016, 15:18

- Ja rowniez dzialalem pod wplywem emocji Lilith, wiekszosc moich czynow wywodzi sie z tego ze odczuwam takie, a nie inne emocje. Czasem kogos zaboli to co powiem, ale pierw mowie.. a potem mysle nad tym co powiedzialem. Pewnie, czytaj. - Podniosl sie do pozycji siedzacej, usiadl na przeciwko niej obserwujac co do joty kazdy skrawek jej twarzy, targaly nia wieksze emocje niz samym Lucasem. Czyzby wyczul w mimice jej twarzy pewien objaw smutku? Byla blada, jak ten snieg w okolo.
- Lilith, dobrze sie czujesz? Wszystko gra.. moze chcesz o czyms pogadac albo udac sie do skrzydla szpitalnego? Wygladasz jakbys conajmniej zobaczyla ducha, chociaz tu w Hogwarcie jest to calkiem normalna sprawa. - Jej usmiech nie byl szczery, zauwazyl to od razu dlatego tez delikatnie przystawil do jej glowy dlon. Zimna, jak sopel lodu moglby szczerze przyznac.. wiec to co przeczytala musialo na niej wywrzec takie wrazenie. Listy od znajomych nie przychodza w takiej.. formalnej formie wiec kto napisal? Czyzby gryfonka miala jakis problem z prawem, czy cos w ten desen?
- Oriana to naprawde dobra dziewczyna.. szczerze nie wiem jak dobry mialy kontakt.. cos tam wspominala o niej ale niezbyt wiele. - Skrzywil sie delikatnie i poprawil opatrunek na nosie, jeszcze doslownie lada dzien i go zdejmie. Cieszyl sie ze tutejsza medycyna czyni niezle cuda, chociaz i tak przepadal za ta mugolska.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Mar 07 2016, 15:42

Musiała to wszystko przeanalizować na spokojnie. Nie mogła z nim o tym teraz gadać. Czuła to w głębi, że jeżeli zacznie o tym mówić, to będzie płakać, straci kontrolę nad ciałem i emocjami i będzie płakać jak małe dziecko, które zgubiło się w lesie. A ona nie może sobie na to pozwolić… na szacunek dla ojca, którego tak bardzo nie cierpiała. Tak bardzo chciał, żeby była silna i nie ukazywała słabości… może właśnie dlatego tak bardzo z tym wszystkim walczyła.
- Tak… w porządku, po prostu… po prostu kontynuujmy rozmowę, proszę… – czuła jak w jej oczach zbierają się łzy. Nie… błagam nie rób tego, opanuj się! Dziewczyna wstała otrzepując szatę z niewidzialnego pyłu. Wlepiła swoje oczy w niebo unosząc wysoko głowę. Dopóki jest wyższa, chłopak nie zobaczy tych łez, dopóki on siedzi, ma szansę dalej udawać, że jest w porządku.
- Skoro Titi wie… to ta Oriana, również może wiedzieć. Lepiej żebyś porozmawiał z nią sam od siebie… jeżeli ci na niej zależy to… wydaje mi się, że szczerość z nią jest najlepszym co możesz teraz zrobić…
Lilith przegryzła dolna wargę. Tak. Wdech i wydech, uspokoiła się, nie opuszczała głowy…. w takim wypadku, jak ją opuści… łzy po prostu spłyną po policzku. Nie ona teraz tu była ważna… chciała pomóc Lucasowi…
Powrót do góry Go down


Lucas Kray
Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Mar 07 2016, 21:13

- Lilith, może pierwszy raz ode mnie to usłyszysz i może to brzmieć na prawdę głupio w moich ustach ale.. martwię się, martwię się o Ciebie jak o siostrę której nigdy nie miałem.. dlatego też nie odpuszczę, jeżeli to coś poważnego to.. chcę wiedzieć.. nawet przytulić jeśli będzie trzeba.. chyba miano Ślizgona w tej chwili stoi za mną, a nie przede mną. - Zawahał się przez chwilę, nie do końca wiedział co dokładnie powiedział i co miał na myśli ale.. Lilith była tu jedną z najbliższych osób jakie miał. Znała dość dużą część jego życia, a on po prostu nazwał ją "tym czymś" albo stworzeniem, to że tak powiedział będzie go prześladowało do końca życia.
- Nie jesteś stworzeniem, diabłem czy cokolwiek o tobie mówiłem.. jesteś piękną dziewczyną i.. nie chcę byś się mną przejmowała. Teraz zależy mi na tym byś czuła się dobrze, okej? - Podniósł się delikatnie, ale nie na tyle by przewyższyć ją wzrostem. Powiedzmy że był na wysokości jej szyi, ze względu na jej niski wzrost.. a potężny Lucasa. Uśmiechnął się i wyciągnął z kieszeni paczkę chusteczek na wypadek krwotoku, podał jej jedną. To że nie płakała, nie oznaczało że nie widać tak zwanych świeczek w oczach. Lucasa tak łatwo nie dało się oszukać, list musiał być dla niej bardzo bolesny.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Mar 07 2016, 21:34

- Luca… – tylko to jedno słowo wydobyło się z jej ust. Wzięła chusteczkę do ręki i pozbyła się łez, który rozmazywały jej obraz, a nie chciały wypłynąć z jej oczu. Ta cała sytuacja… nie powinna mieć miejsca, jednakże dziewczyna nie miała wyboru – przepraszam – dodała po chwili i rzuciła się na chłopaka przytulając go jak najmocniej umiała – byłam dla ciebie taka okrutna, taka niemiła, taka straszna, nie dziwię się, że nazwałeś mnie diablicą, od dziecka tak na mnie mówią, po prostu mam straszne uosobienie, zawsze wszystko niszczę, wściekam się bez powodu i jestem nie do powstrzymania, byłam całkowicie niegrzecznym dzieckiem, a wcześniej chciałam na tobie się wyżyć, pozbyć się mojej frustracji i wściekłości, a ty jesteś dla mnie taki miły, taki cudowny – ocho! Czy mnie oczy nie mylą, czy na miejsce tej pustej skorupy przejmującej się listem pojawiła się Lilith Nox. Ta rozgadana mała katarynka, która cieszyła się z wszystkiego i do wszystkich wysyłała swój uśmiech bez względu na to jak ta osoba ją traktowała. Wystarczyły te słowa od chłopaka, żeby wróciła na miejsce. Pomogło jej to przywrócić swoje ‘ja’, ale czy pomogło pokonać problem?
Kiedy wreszcie się od niego odsunęła, posłała mu szeroki uśmiech.
- Ten list… – musiała mu wytłumaczyć o co chodzi, bez względu na wszystko. Nie mogła przecież tak po prostu zignorować. Chociaż tak bardzo nie chciała o tym mówić. Poczuła jak do oczu znowu napływają jej łzy – Co… co jest grane – wydukała i zaśmiała się zakłopotana. Przetarła oczy i wzięła kilka głębokich wdechów – ja… chyba powinnam się zbierać… nie jestem zbyt dobrą osobą do rozmowy w tym momencie, nie sądzisz? - głos jej drżał. Teraz to od ślizgona zależało, czy pozwoli jej odejść, czy…
Powrót do góry Go down


Lucas Kray
Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyWto Mar 08 2016, 00:18

Nie myślał że dziewczyna go obejmie, na serio wspominał o tym przed chwilą ale sądził że nie będzie tego potrzebować tak bardzo. Jak widać ostatnimi czasy dosyć często się myli, choć w tej jednej rzeczy może uda mu się wszystko sprostować.
- Nie wiem za co mnie przepraszasz, po raz kolejny.. miałaś prawo tak sądzić, nie mówię że nie. Ja również wyszedł bym z siebie gdyby ktoś nazwał mnie tak, jak ja nazwałem Ciebie młoda. Cudowny to pojęcie względne.. a przeszłość się nie liczy, jeszcze wiele przed tobą. - Próbował dowiedzieć się czegoś więcej, przecież coś musiało wzbudzić w niej takie emocje. Odkleiła się od niego i.. zaczęła mówić? Nie, znów ją nieco przytkało i widział że ma ochotę się ponownie rozpłakać. Pokręcił tylko głową patrząc na stan w jakim się znajduje. Titi przechodziła piekło? Nie, to Lilith tutaj była w tej chwili najbardziej poszkodowana.
- Nie pozwolę Ci się stąd ruszyć, nie teraz. Chyba wyrwałbym sobie wszystkie włosy z głowy gdybym wiedział że coś Ci się stało, czy też że ryczałaś całą noc. Po prostu.. powiedz mi, ja to wszystko naprawię.. sprawię że się choć na chwilę uśmiechniesz.. ja.. jeżeli mi wyjawisz o co chodzi to opowiem Ci kolejną bajkę. Tym razem będzie miała dobre zakończenie. - Chyba pierwszy raz można było go zobaczyć w takim stanie, Lilith wbiła mu w serce swoją małą agrafkę której Lucas za cholerę się nie pozbędzie. Stała się częścią jego, ale w tej chwili zamilkł stojąc przed nią i trzymając jej dłoń tylko po to by nie odeszła.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyWto Mar 08 2016, 09:52

Każde kolejne słowo wzbudzało w niej coraz większe uczucia, których nie mogła powstrzymać. Trzymając jej dłoń wpatrywała się w ślizgona w ciszy. W końcu uśmiechnęła się delikatnie, mimo iż był to smutny uśmiech, to było w nim coś szczerego.
Naprawdę byłam taka ślepa?
Czuła się winna, ale nie chciała się dzielić tym zmartwieniem, teraz mu jest winna wyjaśnienia, ale jak ma się podzielić czymś takim? Wiedziała, że jak tylko zacznie mówić, zacznie płakać, a tego nie chciała zrobić. Wpadła na pewien pomysł. Wyjęła kopertę z kieszeni i przyjrzała się jej bardzo uważnie. Wciąż nie puszczała dłoni Lucasa, tak jakby bała się, że mógłby teraz zniknąć, bądź świat, w którym się oboje znajdują był tylko snem i załamałby się pod nimi. Po krótkim zastanowieniu wystawiła w jego stronę kopertę. Chciała by przeczytał treść listu, tylko w ten sposób mogła się tym podzielić. Sama nic nie powie, do momentu, w którym chłopak nie dowie się wszystkiego z listu. Drżała. Całe jej ciało się trzęsło. Nie tylko śmierć rodziców ją przytłaczała, w liście była jeszcze jedna rzecz, która nie dawała jej spokoju.
- Dziękuję, że chciałeś mnie… ‘wysłuchać’, nawet w takiej formie…
Powrót do góry Go down


Lucas Kray
Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyWto Mar 08 2016, 20:48

Szczerze miał nadzieję że opowie to sama, ale skoro podała mu kopertę to odebrał ją. Jedną ręką, bo drugą wciąż trzymał ją rękę by nie bała się aż tak bardzo. Otworzył ją i zaczął w ciszy czytać, kilkukrotnie nie zrozumiał w czym rzecz dlatego dłuższą chwilę zajęło mu przeczytanie tego listu jakoś logicznie. O matko, schował list i zerknął gdzieś w ziemię milcząc przez dłuższą chwilę. Na jej słowa tym razem on ją przytulił, odczuwał to samo uczucie co ona.. bo jego sytuacja niegdyś była bardzo zbliżona do jej. Tyle że on wychowywał się tylko i wyłącznie u boku ojca, a kiedy ten poszedł siedzieć.. a potem zginął jego życie nie miało większego sensu.
- Lilith.. ja na serio nie wiem co mam teraz powiedzieć.. może.. kim jest dla Ciebie ten Javier? Muszę chociaż wiedzieć w tej chwili kto się będzie opiekował oraz.. chyba powinnaś uciekać do brata. Teraz potrzebujesz go jak najbardziej.. i musi wiedzieć.- Odkleił się od niej i wstał powoli z ziemi, dzisiejszy dzień należał do najgorszych w życiu gryfonki.. on to wiedział.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyWto Mar 08 2016, 20:58

Miał rację. Teraz najważniejszą osobą, z którą powinna spędzać czas był brat. Brat, który od miesiąca nie odpowiadał na jej sowy. Była na niego wściekła, ale musiała o tym zapomnieć i po prostu go poszukać.
- Nie musisz nic mówić Luca… dziękuję za to, że zgodziłeś się wziąć ode mnie kawałek tego ciężaru – wyszeptała gdy ją przytulił. To była bardzo czuła i wzruszająca chwila, można powiedzieć, że przez to zbliżyli się do siebie jeszcze bardziej mimo iż kilka minut temu miała całkowicie inne nastawienie do tego chłopaka.
- Nie wiem co mam o nim myśleć… w sensie o Javierze, trochę się go obawiam, ale… nie wiem czemu – wyszeptała widocznie zakłopotana. W końcu odważyła się puścić jego dłoń i zrobiła krok do tyłu.
- Naprawdę Ci dziękuję – wydukała z delikatnym uśmiechem – pójdę poszukać brata, on też pewnie jest w… w szoku… – po raz ostatni do niego podeszła i zostawiła buziaka na brodzie – nigdzie indziej nie dosięgała, po czym zniknęła.

z\t
Powrót do góry Go down


Aleksander Cortez
Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
C. szczególne : Kruczoczarne, kręcone, długie włosy; wiecznie ubrany w garnitury
Galeony : 213
  Liczba postów : 689
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyCzw Mar 02 2017, 12:43

Przez długi czas nie był w stanie w ogóle zasnąć, ciągle myślał o tej księdze z zakazanego działu w bibliotece. W dziwny i niezrozumiały przez niego sposób ta księga go wołała, albo to jego ciekawość płatała mu figle, a zmęczenie odbierało resztki jasnego rozumu.
Przespał zaledwie trzy godziny, choć tak naprawdę to dwie z tego jedynie przeleżał w miękkim łożu w lochach. Wpierw miał straszne problemy z zaśnięciem, a później męczył go ten sam koszmar. Wspomnienie z historii. Z pamiętnego spaceru z dziadkiem i Merlinem.
Obudził się zlany potem, zdyszany i z drżącymi rękoma. Wpatrywał się w nie z strachem, cały czas widział na nich krew swojego małego przyjaciela. Tak wiele razy starał się o tym zapomnieć i kiedy zdawało się, że już uwolnił się od tego koszmaru, ten powracał nagle, po raz kolejny i kolejny.
Przyzwyczaił się do nich, albo starał się sobie to wmówić. Bo czy można się przyzwyczaić do tak okropnego czynu?
Dla tego tak ciężko było zyskać u niego chociaż akceptację, coś więcej niż bezwzględną obojętność, a co dopiero przyjaźń. Obcych łatwiej się krzywdziło, nie sprawiało mu to najmniejszego problemu i czasami sprawiało chorą satysfakcję. Przyjemność z patrzenia się na cierpienie, zmuszenie innych do przeżycia choć cząstkowego bólu jakiego on musiał doświadczyć. Spaczony umysł młodocianego sadysty, wyszkolonego mordercy, oprawcy i kata.
Wpatrywał się przez chwilę w swoje ręce, na to jak mózg stara się omamić zmysł wzroku. Jak tworzy nieistniejący obraz. Zamknął powieki, iluzja minęła, a wraz z nią drżenie rąk. Powoli, ale skutecznie minęło. W pokoju było ciemno, choć teoretycznie za moment powinien wstawać nowy dzień. Światło słoneczne jednak docierało tutaj o wiele później niż w innych miejscach. Miało o wiele dłuższą drogę do pokonania, musząc przedrzeć się przez ciemne wody jeziora. Wymacał różdżkę, którą miał przy poduszce, zawsze miał ją ze sobą, była dla niego czymś o wiele więcej niż przedłużeniem ręki, bardziej niczym jej część. Niczym kciuk u homosapiensa, dawała zbyt wiele możliwości by miał z niej zrezygnować choć na chwilkę.
Ziewnął powstrzymując się od wydania jakiegokolwiek głośniejszego dźwięku, nie mieszkał sam w końcu w tym pokoju. A nie potrzebował dzisiaj dodatkowych, wścibskich par oczu. Wystarczyły tutaj jedne – jego szare wyszukujące jakiegokolwiek ruchu w sypialni. Nic, cisza, wszyscy nadal spali pogrążeni w swoich sennych marzeniach. Uśmiechnął się, delikatnie, prawymi kącikami ust do własnych myśli. Nieco zboczonych, zdecydowanie nie przeznaczonych dla kogoś innego niż jego własny mózg.
Zszedł z łóżka, powoli sunąc na bosaka po zimnej podłodze, w stronę szafy gdzie trzymał swoje szaty, koszule, garnitury. Otworzył mebel i odgarnął stanowczym ruchem sporą ilość ułożonych na sobie ubrań. Czując pod palcami coś twardego, skórzanego złapał to i wyciągnął almanach. Pogładził po przedniej, skórzanej okładce. Przeczytał po raz kolejny jej tytuł, choć znał go już na pamięć. Choć ten wrył się najgłębsze czeluści jego pamięci już za pierwszym razem kiedy to o tej księdze usłyszał.
Polecił mu ją dziadek. Dlaczego? W jakim celu? Nawet się o to nie pytał, nawet nie zastanawiał. Potraktował to raczej jak kolejną obowiązkową lekturę szkolną. Już od bardzo dawna wiedział, że Evan nic nie robił bez celu, więc skoro właśnie teraz polecił mu poszukanie jej, przestudiowanie i odłożenie na miejsce to tak zamierzał uczynić.
Swoją droga było to zabawne, że leżała dokładnie tam gdzie dziadek polecił mu jej szukanie. Jakby nawet zakazane księgi miały swoje jedyne miejsca i ich brak świadczyć mógł tylko o tym, że ktoś już ją wypożyczył.
Ponownie wszedł na łóżko i poprawiając poduszkę usiadł wygodnie. Otworzył księgę i zaczął ją przeglądać. W końcu pomimo, że była to obowiązkowa lektura wyznaczona przez Evana – należało pamiętać, że zwyczajną lekturą to ona nie była. I mógł wybrać swój najbardziej interesujący rozdział.
Samo jej przejrzenie zajęło mu jednak dobrą godzinę. Koledzy z dormitorium zaczęli się wybudzać, jeden po drugim, jakby się wcześniej umówili na konkretną godzinę. Spojrzał na okno. Pierwsze promienie światła zaczęły wpadać do pokoju. Musiało to oznaczać, że było już grubo po siódmej. Ba! Bliżej ósmej niż siódmej. Ciężkim westchnieniem wpierw powitał kolegów. Poprawił się jednak szybko rzucając im poranne „cześć”. Niestety musiał zakończyć na chwilę obecną studiowanie almanachu. I nawet jakby się chciało rzucić sławnym – zajęcia nie zając, nie uciekną. To jednak miało się tę świadomość, że uciekną. A on w końcu i w tym roku miał ambitny plan jakim było zdobycie pucharu. A sam się nie zdobędzie, ani niechodzenie na zajęcia nie przybliżą ich do tego celu. Zamknął księgę kładąc ją niby to od niechcenia, obojętnie na przedniej stronie zakrywając tym samym jej tytuł przez oczyma innych facetów. Niewiedza bywała czasami cenniejsza niż góry galeonów i tak też tym razem było. Zaczął się ubierać, doprowadzać do porządku. Z żalem rzucając krótkie, ukradkowe spojrzenia na czarną, skórzaną oprawkę książki. Chociaż może tutaj i nieco kontrolnie, czy aby nadal leży na swoim miejscu i czy tak jak ją położył. Nie zmieniła swojego położenia nawet o milimetr.
Tak moi drodzy czytelnicy, nawet tak teoretycznie nieistotna rzecz, jak ułożenie przedmiotu w przypadku Corteza bywała bardzo kluczowa i przemyślana. Wystarczyło jedno zerknięcie by zauważyć zmianę. Pedantyczne nawyki, zostawianie minimalnie niedomkniętych drzwi, ułożenie książki wzdłuż pewnej smugi, teoretycznie takiej samej linii jak dziesiątki innych. By jednak wiedzieć od razu, że ktoś majstrował przy jego rzeczach.
Kiedy to się „ogarnął” spakował księgę i inne książki potrzebne na zajęcia do swojej torby i wyszedł z dormitorium kierując się na zajęcia.

W końcu koniec zajęć, długo wyczekiwany czas wolny i chociaż większość dzisiejszych zajęć była nawet ciekawa, to jego myśli wciąż wracały tylko do tej jednej księgi. Wciśniętej głęboko w torbę, na jej samym dnie. Przez cały dzień czuł się jak narkoman na głodzie, przez co bywał jeszcze bardziej niemiły niż bywał, kąśliwy i czepialski. Efekt uboczny studiowania almanachu? Być może, ale prawdę mówiąc miał to gdzieś. Była też i taka możliwość, że sam szukał zaczepki, motywu do znalezienia sobie kolejnego wroga, kolejnej ofiary. A teraz miałby możliwość do pastwienia się nad nią w zupełnie inny sposób. W czarnomagiczny sposób.
No ale prawdę mówiąc to musiało jeszcze poczekać, może i trochę już przeczytał, to jednak na chwilę obecną nie machnął ani razu różdżką by wyczarować jakiekolwiek zaklęcie opisane w księdze.
To jednak miało się zmienić, właśnie dzisiaj, podczas tego wolnego czasu, w tej chwili.
Dzisiaj na cel obrał sobie klątwę i to taką z prawdziwego zdarzenia. Klątwa – Fato.
Udał się w tym celu na błonia, w jakieś ciche miejsce, osamotnione. Rozłożył kilka przedmiotów na ziemi, różne, nie istotne, bez żadnego większego znaczenia, bez wartości.
I tak miały mu posłużyć do transmutacji, jako obiekty badań, cele przeznaczone do nauki. Mające zginąć w imię nauki.
Zanim jednak przemienił je w szczury. Jedne z najbardziej sprytnych zwierząt. To Stworzył istną sieć labiryntów. Dla zabawy nazwał go nawet Incarceron jako, że zamierzał przy nim spędzić cały dzisiejszy wieczór. Zdał sobie sprawę z tego, że zaniedbał nawet poranny trening, przez co jutro czeka go podwójna dawka. To teraz jednak się nie liczyło, odpędził na dalszy plan.
Po stworzeniu labiryntu wyczarował jednego węża. W największej komnacie więzienia. Następnie przyszła pora na szczury, cała armia szczurów. Atak klonów, którą mógł mnożyć tak w nieskończoność. Wpuszczał do labiryntu i obserwował, liczył. Zachowywały się niemal identycznie. Jednak ewidentnie omijały ścieżkę prowadzącą do węża. Po wyjściu z labiryntu wkładał je z powrotem na linię startu, oferując po raz kolejny tą samą atrakcję. Po raz trzeci i czwarty. Pokonywały go za każdym razem szybciej, bez większego problemu. Aż przychodził czas na próbę piątą.
- Fato – cichy szept, wyuczony ruch nadgarstka, delikatne machnięcie w bok i strzepnięcie końcówki różdżki w stronę szczura. Zawsze lekko podskakiwały po uderzeniu, odtrącone przez jakiś podmuch. Lecz znów zapuszczały się w głąb Incarceronu. I choć przed sekundą znały labirynt już na pamięć to teraz motały się po całym, od ślepego zaułka do kolejnego, a im dłużej działała na nie klątwa i Cortez im gorzej życzył w końcu i tak docierały do serca labiryntu, do największej komnaty, ginąc w paszczy dusiciela.
Po ofierze przychodziła pora na kolejnego szczura, a później kolejnego i kolejnego. Tak miało być do późnej godziny.
Szczury to jednak nie wszystko i potrzebował jakiś innych ofiar, te znajdował w przypadkowo napotkanych osobach jak wracał do szkoły.
Szybka klątwa na dobry wieczór, wdanie się w awanturę, a później w bójkę. Specjalnie dawał fory, wręcz prowokował los do tego by w końcu oberwać czymś równie paskudnym. Ale nic takiego nie miało miejsca. Potykali się, nie byli w stanie w niego wcelować, dziwnie jąkali lub niedokładnie wykonali inkantacje, przez co nic się nie działo.
Jednym słowem – działała.
Klątwa pechu działała tak jak opisano ją w księdze. A on wracając do szkoły pozostawiał za sobą leżących, bezradnych pechowców, którzy znaleźli się mu na drodze o złej porze. Pytających się samych siebie jak to się stało, dlaczego byli tak bezradni i bezbronni wobec kogoś, kto wystawiał się na ataki. Nie potrafiąc tego pojąć, ni zrozumieć.
W końcu Fato i tak zostało zdjęte. Było niebezpieczne, bardzo niebezpieczne w długotrwałym działaniu na ofiarę. A on w końcu chciał się jedynie zabawić ich kosztem, a nie zabijać. Może i był mordercą i okrutnikiem, ale nie bezmyślnym rzeźnikiem.
z/t
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30506
  Liczba postów : 52245
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptySro Paź 11 2017, 19:10

THERIA

Po mniejszych lub większych zmaganiach udało Ci się pokonać przeciwnika i dostać szansę wzięcia udziału w drugim etapie. Theria nie pozostanie ani trochę bardziej łaskawa, ale możesz liczyć na całkiem ciekawe nagrody, jeśli tylko wyjdziesz z tego żywy... Panuje zasada kto pierwszy ten lepszy, dlatego którekolwiek z was może napisać post jako pierwsze. Najważniejsze informacje są tutaj a zasady tu.
Proszę o wklejanie pod postem kodu:

Kod:
<zg>Kostka</zg>: [url=LINK DO LOSOWANIA]LICZBA OCZEK[/url]
<zg>Pole</zg>: NUMER POLA
<zg>Efekt</zg>: EFEKT POLA
Powodzenia!

______________________

Pustkowie - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Alice Wildfire
Alice Wildfire

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Paź 15 2017, 00:26

Kolejna runda Theri nadeszła szybciej, niż Alice by się tego spodziewała. Wkraczając na pustą polanę już z daleka mogła dojrzeć ustawioną plansze. Nie wiedziała czemu zdecydowała się znów przystąpić do tej gry. W końcu po ostatnim razie miała naprawdę złe wspomnienia, a po swojej próbie samobójczej jeszcze przez parę dni chodziła struta. Nadal przechodziły ją dreszcze za każdym razem, gdy przypominała sobie wszystkie te wydarzenia.
Mimo to wygrała i dostała się do kolejnego etapu. Oczywiście mogła zrezygnować, ale coś nie dawało jej się poddać. Może chęć zwycięstwa, może chęć udowodnienia sobie, że jest silniejsza niż myśli, a może zwykła chęć zrobienia światu na przekór? Nie wiedziała dokładnie, jednak faktem było, że znów siedziała przy tej przeklętej planszy i znów czekała na przeciwnika, nie mając pojęci kim będzie. Zawczasu wypiła eliksir postarzający, w końcu nadal nie była pełnoletnia. Czemu Ettie wpakowywała je zawsze w te nielegalne rzeczy?
Denerwowała się, chociaż nie pokazywała tego po sobie. Zamiast tego zapięła swój czarny płaszcz, cieplej otuliła się kwiatową chustą i spokojnie skubała trawę, czując jak jej włosami szarpie chłody już wiatr. Jesień już całkowicie wkroczyła do Hogwartu, a ciepłe dni powoli odchodziły w zapomnienie. Miała nadzieję, że przynajmniej nie będzie padać. Jak już miała umierać, to wolała być przy tym przynajmniej sucha. Tak, Theria wprawiała ją w naprawdę wspaniały nastrój.
Westchnęła cicho i wyciągnęła swój lekko podniszczony zeszyt, prostując przy okazji lewą nogę. Nadal potrafiła ją boleć, mimo, że kości już się zrosły. Cóż, może był jednak kolejny powód, dla którego przyszła rozegrać kolejny Etap Therii. Po prostu spodziewała się, że nie przeżyje tego roku szkolnego, więc jaka była różnica jak, kiedy i co pozbędzie jej się z tego świata?

Na razie nie rzucam, czekam na przeciwniczkę.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30506
  Liczba postów : 52245
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Paź 16 2017, 19:55

WYGRANA WALOKOVEREM
Jako, że Carmen nie odpisała, walkę wygrywa @Alice Wildfire

______________________

Pustkowie - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 644
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1646
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Kwi 15 2018, 19:09

Jeszcze sali wejściowej podniosła się z podłogi w momencie, w którym wszedł profesor. Nie wtrącała się więcej w rozmowę kółka wzajemnej adoracji, dostrzegając jednak kuzynkę i machając jej na przywitanie. Biedna, miała swojego ulubionego towarzysza! Nie wyglądała jednak na zadowoloną z przebiegu dnia, więc Nessa wolała nie ryzykować konwersacji. Po wysłuchania instrukcji nauczyciela westchnęła cicho, chcąc zabrać torbę i ruszyć w drogę, kiedy to okazało się, że mający jej tak bardzo dość Caesar trafił z rudą do jednej drużyny. Do tego jeszcze jej uroczy kotek, Mel! Uśmiechnęła się pod nosem, chcąc rzucić komentarz na temat karmy, jednak ugryzła się w język i podeszła do Swann'a po instrukcje.

Ruszyli w drogę. Nessa szła w milczeniu za pozostałymi członkami grupy, kierując się w stronę zielonej, pustej równiny. Milczała, rozglądając się dookoła, mając różdżkę w pogotowiu i dziękując sobie w myślach, że odpuściła ubranie obcasów. Opatuliła się mocniej marynarką, krzyżując ręce pod biustem i zaciskając dłonie na ramionach. Mimo wiosny noce nadal były chłodne. Zimny wiatr brutalnie uderzał w ich twarze, a niemalże bezchmurne niebo przypominało drogi aksamit obsypany malutkimi diamentami. Mimo późne pory dzięki światłu gwiazd było naprawdę jasno. Trzymała bezpieczną odległość, mając swoich towarzyszy cały czas na oku. Nie miała najlepszej orientacji w terenie, a po zadowolonym komunikacie o wypuszczeniu kilku zwierząt, aby te zapewniły im atrakcję — wolała nie ryzykować zgubienia się. Rozglądała się dookoła, aż w końcu jej wzrok przykuły srebrne, leżące gdzieś pomiędzy źdźbłami świeżej trawy odchody. Nie myśląc wiele, podbiegła do @Caesar T. Fairwyn i stanęła przed nim, blokując mu drogę. Nie szkodzi, że jej zawrotne metr i troszkę ponad pięćdziesiąt centymetrów, a także marne pięćdziesiąt kilo wagi nie robiło na nim wrażenia. Wysunęła ręce do przodu, odpinając wypchaną rozmaitymi skarbami torbę. Była przygotowana na OMNS — wyjęła więc chwytak, który wsunęła sobie pod pachę, wkładając na dłonie jeszcze rękawiczki. Następnie sięgnęła po magiczną, papierową torbę, która nie uwalniała zapachu, nie przemakała i była absolutnie niezbędna każdemu łowcy zwierząt. Spojrzała na @Melusine O. Pennifold i @Marceline Holmes , odsuwając się od jej ulubionego ślizgona.

- Rozejrzyjcie się dookoła ptaszyny, może jest ich więcej. Tylko błagam, nie wypłoszcie wściekłego wilkołaka czy innego cholerstwa, które on mógł wypuścić. - rzuciła w ich stronę, kierując się następnie w stronę odchodów i zbierając je do wcześniej przygotowanych toreb. Nie chciała wiedzieć, po co mu one. Nie zagłębiała się aż tak w ONMS bo mimo sympatii do zwierzątek, nie wiązała z nimi raczej przyszłości.

Pierwsza kostka: 1
Suma kostek pierwszych grupy:1
Druga kostka: 4
Punkty z ONMS w kuferku: 2
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 3
Powrót do góry Go down


Melusine O. Pennifold
Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 414
  Liczba postów : 451
http://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
http://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
http://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
http://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Kwi 15 2018, 19:55

Pustkowie. Idealne miejsca do mojego słabego samopoczucia. Kiedy idiotyczny @Terrey Thìdley nie mówi mi nawet cześć, ostentacyjnie staję mu na stopie, kiedy wychodzimy za drzwi sali wejściowej, a na dokładkę wbijam mu łokieć w ramię. I na koniec posyłam złowrogie spojrzenie, ale nie odzywam się ani słowem. Póki co. Niedługo będzie musiał się przekonać, że ja naprawdę jestem okropnym, wielkim potworem morskim, a nie uroczą syrenką. I będę go wciągać pod wodę, dopóki nie będzie ze mną pływał w moim królestwie. Nawet jeśli nie potrafi oddychać pod wodą.
Unoszę do góry brwi, kiedy @Nessa M. Lanceley komentuje Cezara krótko, ale nie próbuję się z nią kłócić i śmieję się krótko, na jakieś insynuacje o produktywnych wieczorach. Nie moja wina, że zerkam na Czarka, bo moja wyobraźnia już płata mi figle i próbuję usilnie fantazjować o tym jak Caesar próbuje poderwać Nessę. Albo jakkolwiek się do niej zbliża w stopni romantycznym. Muszę przyznać, że nie jest to proste, Fairwyn wydaje się być dość... zamknięty w sobie na takie rzeczy.
W końcu jednak wychodzę z moją całkiem w porządku grupą. Dobrze, że nie wylądowałam z Terrym i Holdenem, musiałabym ich po drodze zabić A na pewno bym im w niczym nie pomagała. Automatycznie idę bliżej Marceliny, jako mojej najwyraźniej stałej partnerki na wszystkich lekcjach!
- Nie wiem czy mi się to podoba - mówię do Ciebie, opatulając się bardziej swoim swetrem. Nie było wcale tak gorąco! Po chwili widzę jak Nessa biegnie już do kupy, którą znalazła, po drodze próbują staranować Cezara.  
- Łał, jesteś nieźle przygotowana - mówię patrząc na jej sprzęt do zbierania kup. Ja musiałabym chyba rękami zbierać do kieszeni spodni, więc dziękuje Bogom, że mamy taką koleżankę w grupie. Zerkam na Marcelinkę w nadziei, że wymienię z nią zdziwione spojrzenie. Idziemy dalej rozglądając się pilnie, ale jest serio, bardzo ciemno, więc nie zauważam, że rozgniatam jedną z cennych kup. Szepczę lumos i zaklęcie o dziwo wychodzi. Widzę, że całego buta mam w srebrnym gównie. Klnę i próbuję użyć zaklęcia czyszczącego, ale żadne mi nie wychodzi, więc zdenerwowana decyduję próbować czyścić bucik o trawę, mugolskimi sposobami.
- Dramat z tymi czarami. Nic nie można zrobić prawie, jak mamy się bronić przed tymi zwierzakami? Albo co gdybyśmy nie miały Nessy, której najwyraźniej ktoś powiedział, że będziemy zbierać odchody zwierzaka - wpadam nagle w dość charakterystyczny dla mnie słowotok. Swoją drogą całe szczęście, że nie wiem, jakie Nessa ma zdanie o mnie. Z pewnością nie byłabym wtedy dla niej tak miła i skutecznie pozbyłaby się mojego towarzystwa na wzmianki o kocie. Nie lubię kotów. - Pożyczysz mi ten swój sprzęt? - pytam Ślizgonki i pakuję do jej siatki resztki, które zostały z tej głupiej kupy, tym specjalnym chwytakiem.
Idziemy dalej, ale tym razem przynajmniej moja różdżka w miarę oświetla nam drogę. Może przynajmniej nie wdepniemy może w te kupska.

Pierwsza kostka: 6
Suma kostek pierwszych grupy: 6+1=7
Druga kostka: 5
Punkty z ONMS w kuferku: 10 +1
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 3 + 1

czary mary: 2, 5, 5
Powrót do góry Go down


Marceline Holmes
Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyNie Kwi 15 2018, 21:20

Chciała odpowiedzieć. Ba!, chciała nawet przyznać się do złego występku, ale umówmy się - nikt nie jest psychicznie chory i lepiej przemilczeć sprawę ogona, chociażby przez wzgląd, że to był tylko żart. Nie planowała w ten sposób zakłócać lekcji, ale komentarze na temat ostatniego wybryku na transmutacji sprawiły, że nie potrafiła się powstrzymać.
Z tą zagwozdką ruszyła wraz ze swoją grupą, trzymając się bliżej @Melusine O. Pennifold, aniżeli rudowłosej lub tego wysokiego dryblasa, z którym nie miałaby najmniejszych szans. Mimowolnie posłała serdeczny uśmiech MO, a zaraz potem skupiła się już bardziej na lekcji, aniżeli rozważaniach - co należy zrobić. Fakt, egoistyczne postępowanie nie leżało w jej naturze, ale im dłużej to wszystko trwało, tym bardziej czuła, że musiała milczeć.
Po cholerę ten Merlin ją podkusił, no!
- Mnie też nie... - mruknęła pod nosem i jakby podświadomie ujęła drobną dłoń Melu, kiedy były dostatecznie blisko. Rozglądała się po okolicy, mając cichą nadzieję, że nie grozi im spotkanie z żadnym zwierzęciem, a już tym bardziej - nie z wilkołakami, o których wspomniała Lanceley.
- Chyba nie mówisz poważnie - ton głosu Holmes zalatywał nutą przejęcia, wszak nie była gotowa na takie atrakcje, toteż wolała skupić się na razie na względnym spokoju i ciszy. Błękit tęczówek otaksował postać ślizgonki, a zaraz potem niemal nie potrafiła ukryć zaskoczenia, gdy tak sprawnie zaczęła radzić sobie z odchodami. Dlaczego akurat kupy? Na samą myśl przeszedł Marce dreszcz wzdłuż linii kręgosłupa, ale jak mus to mus - przynajmniej do momentu, w którym Pennifold nie wdępnęła w wielką, srebrną pamiątkę po magicznym stworzeniu.
- Melusine, spokojnie, może ta kupa przyniesie ci teraz szczęście przez całe życie? - powiedziała bez przekonania, ale chciała w ten sposób brzmieć, dlatego pokiwała dla swoich słów z aprobatą. Oczywiście, nie brała tego pod uwagę, ale czyszczenie obuwia w taki nietypowy sposób wydało się francuzce co najmniej dziwne. Jej wzrok mimowolnie powędrował w drugą stronę i gdy tylko dostrzegła coś błyszczącego, od razu tam podeszła. - O! Znalazłam dziesięć galeonów! - tak, to lepsze niż kupa, przynajmniej będzie z tego jakaś korzyść, bo tak jak Melusine nie zamierzała skończyć.
- Szukamy chyba dalej, prawda? - zapytała po dłuższej chwili, wszak nie do końca była pewna czy istnieje jakiś limit na odchody, ale jeśli tak to z pewnością ich grupa miała tego za mało.

Pierwsza kostka: 5
Suma kostek pierwszych grupy: 5 + 6 + 1 = 12
Druga kostka: 2
Punkty z ONMS w kuferku: 0
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 3 + 1
Powrót do góry Go down


Caesar T. Fairwyn
Caesar T. Fairwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : Brak dwóch palców, wysoki wzrost, skupiona twarz, zimne spojrzenie, wyraźna nieśmiałość wobec młodych dam.
Galeony : 521
  Liczba postów : 307
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Kwi 16 2018, 21:23

Czasem wątpiłem w normalność nauczycieli uczących w Hogwartcie — wiadome było, że mieli oni różne ciekawe pomysły, których no cóż, nie bali się wprowadzać w życie. Gdy Swann powiedział nam o dzikich i groźnych zwierzętach, nawet się nie zdziwiłem, bo to było totalnie w jego stylu; nikt nie zwracał uwagi na to, że nawalają różdżki, czy, że niektórzy z nas są wybrakowani mózgowo i rzucanie zaklęć na prawo i lewo w ich wydaniu może zakończyć się unieszkodliwieniem nie tylko istot czyhających na nasze życia, ale i osób postronnych. Ja sam miałem obawy i modliłem się o to, by żadna z obecnych przy mnie dziewczyn nie musiała posyłać klątwy na prawo i lewo — i naprawdę, nie miałem je za przygłupie, ale zawsze istniała szansa, że coś się nie uda.
Bycie w typowo żeńskiej grupie było trochę dziwne, praktycznie od razu podzieliliśmy się na dwie części, mała krukonka przylgnęła do Melusine i wszystko wskazywało na to, że tylko my się nie znamy, no cóż, nie było opcji, że zrobię pierwszy krok i się przedstawię, bo pomimo że już nie czerwieniłem się jak piwonia, to dalej trudno było mi żyć z kobietami w symbiozie.
Maszerowałem wprzód w nadziej, że ruda wsza, chociaż na chwilę przestanie uprzykrzać mi życie, po drodze zdążyła zaplątać się pod mymi nogami, ale sprawnie ominąłem mój osobisty umilacz dni i poszedłem przez siebie. Nie zależało mi na zbieraniu księżycowego kupska i niezbyt przykładałem się do swej pracy, ale moje koleżanki w pocie czoła poszukiwały tego magicznego składnika. Myślałem o tym, czy dało się z tego zrobić różdżkę; przez przebywanie w towarzystwie Holdena coraz częściej zastanawiałem się nad tym, czy dało się zrobić jakieś pro eko, vegan różdżki bez rdzenia pochodzenia zwierzęcego — każdy świr by się na takie cudo skusił, a ja mógłbym zostać twórcom znanym na cały świat; sława, chwała i pokaźna suma galeonów na koncie, z którymi tak innowacyjny wymysł się wiązał, również zachęcały do rozpoczęcia badań.
Zanim się obejrzałem, całkowicie popsuł mi się humor i cholera, sam nie wiedziałem, jaki jest tego powód — dziewczyny przebywające ze mną nie były w żadnym stopniu męczące, wieczór był ładny i ciepły, a ja nie musiałem wysilać się zbytnio, bo nikt mnie nie pilnował. Zmarszczyłem brwi, nagle przypominając sobie o swoich wszystkich życiowych porażkach i rzeczach, których robić nie powinienem i poczułem się baardzo gówniano —  chciałem wrócić do dormitorium i zakopać pod kołdrą w swoim własnym towarzystwie. Niestety nic nie wskazywało na to, że nasza przygoda skończy się zaraz, więc musiałem męczyć się na świeżym powietrzu.


Pierwsza kostka: 4
Suma kostek pierwszych grupy: 5 + 6 + 1 + 4 = 16
Druga kostka: 3 i 6 i parzysta i 2
Punkty z ONMS w kuferku: 0
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 4
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 644
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1646
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyWto Kwi 17 2018, 00:14

Robiło się coraz później, a zielona łąka złudnie kołysała się przy każdym podmuchu chłodnego wiatru. Charakterystyczny szelest wkradał się do uszu, mamiąc zmysłu i podsycając niepewność, chcąc razem z ciemnością dookoła wzbudzić strach, niepewność. Wydawać by się mogło, że para żółtych oczu spogląda gdzieś z daleka, a zaraz po przejściu dreszczu na ciele okazywało się, że była to tylko para zakochanych świetlików.  Lanceley lubiła przebywać na dworze, delektować się pięknem otaczającego ją świata - tylko nie koniecznie wtedy, gdy w wysokich krzakach czaić się mógł wilkołak lub inne paskudztwo. Milczała już od dłuższego czasu, zajmując się rozglądaniem dookoła w poszukiwaniu zwierząt i ich odchodów, których tak pragnął nauczyciel. Westchnęła cicho, przenosząc wzrok na krukonki.
- Staraj się mówić cicho, chodzić ostrożnie. I nie, nikt Nessie nie powiedział głuptasie, po prostu spakowałam torbę dzień wcześniej, starając się brać wszystko pod uwagę. Sprawdziłam podręcznik i lekcje, które mieliśmy. Cała sztuczka. Nie musisz pytać, jesteśmy drużyną. - zaczęła na tyle głośno, aby @Melusine O. Pennifold usłyszała. Wywróciła oczyma, następnie patrząc na jej koleżankę, @Marceline Holmes. Zlustrowała ją wzrokiem, ponownie zbliżając się do grupy.- Uwielbiam Twój optymizm mała, serio.
Podeszła do @Caesar T. Fairwyn i złapała za dół torby, którą nosił, podnosząc ją tym samym do góry i sprawiając, że skórzany pasek zleciał mu z ramienia. Podniosła na niego wzrok, marszcząc nosek i brwi na nietęgą minę swojego ulubionego ślizgona. Cóż, nawet jeśli odbierał ją jako swoje największe utrapienie to Ness była względem niego naprawdę lojalną koleżanką. Miała swój cel, uparła się i prędzej czy później go osiągnie, nieważne jakim kosztem.- Dziękuje za torbę.
Rzuciła w jego stronę, zadzierając nieco głowę by dokładniej mu się przyjrzeć. Ostatecznie jednak uciekła wzrokiem gdzieś na bok, kucając i chowając związane pakunki z odchodami do swojej listonoszki. Upchnęła pozostałe rzeczy, szukając czegoś w środku. Westchnęła pod nosem, odgarniając kosmyk włosów za ucho. Wsunęła coś do kieszeni marynarki, zarzucając torbę na ramię, przeciągnęła się, wyciągając ręce do góry i wydając z siebie niemal bezgłośne mruknięcie. Następnie wyjęła wcześniej schowane cukierki, zaciskając je w rękach i kolejno podchodząc do każdego ze swoich towarzyszy, wciskając im słodycz w dłoń bez słowa. Może chciała podnieść ich na duchu, może dodać odwagi - kto ją tam wiedział. Była jednak pewna, że czekoladowe kulki z truskawkowym nadzieniem u każdego wywołają uśmiech.
- Chodźmy. Mamy coś do zrobienia.- dodała jeszcze, nawet się nie oglądając.Ruszyła do przodu, nadal się rozglądając. Coś błysnęło jej pod nogami. Los chciał, że dostrzegła leżące w trawie galeony i schowała je do kieszeni szortów. Jej orzechowe ślepia lustrowały okolicę, uciekając okazjonalnie na nieboskłon.

Pierwsza kostka: 2
Suma kostek pierwszych grupy: 2+
Druga kostka:2
Punkty z ONMS w kuferku:2
Ilość zebranych przez grupę odchodów:4
Powrót do góry Go down


Melusine O. Pennifold
Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 414
  Liczba postów : 451
http://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
http://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
http://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
http://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyWto Kwi 17 2018, 13:11

Jestem odrobinę zdziwiona, że Marceline łapie mnie za rękę, ale z drugiej strony ostatnio tyle razem szwendałyśmy się po wszelkich możliwych lekcjach, że mi też przynosi odrobinę otuchy jej drobna dłoń. Uśmiecham się serdecznie do Marceline i ściskam mocno jej rękę. Prawdopodobnie wyglądamy jak dwie pierwszoroczne Krukonki z tymi lekko przestraszonymi minami, czujnie rozglądając się dookoła. Raczej nasze skupione twarze nie wskazywały na dzień romantycznych uniesień. Nie żebym miała coś przeciwko.
Chichoczę kiedy Marcelinka robi się zaniepokojona na wieść o jakichkolwiek wilkołakach i ściskam ją za ramię, wciąż się uśmiechając. W zasadzie wydaje mi się, że Nessie żartuje, ale też nie mogę być do końca pewna. Szczególnie, że później zaczyna nas bardziej przestrzegać przed wszelkimi potworami, kryjącymi się w ciemności.
- Z podręcznika wywnioskowałaś, że możemy zbierać kupy? - droczę się dalej, nie tracąc jednak dobrego humoru, który zyskałam podczas wyprawy. Nawet fakt, że wdepnęłam w jedno z tych piekielnych kupsk, nie wydaje się być już takie denerwujące. Jednak kiedy podjęłam się kolejnej próby wyczyszczenia buta, z różdżki zaczęły wydobywać się śmierdzące pierdy i udało mi się w ostatniej chwili uchronić nogę przed jeszcze większym brudem wydobywającym się z mojej różdżki.
- Są kompletnie bezużyteczne! - mówię lekko poirytowana i wtedy podchodzi do mnie Nessa z cukierkami! Patrzę ponownie zaskoczona na Ślizgonkę, ale posłusznie wsadzam słodycz do buzi i od razu się jakoś przyjemniej robi. Idę posłusznie dalej i podbiegam nawet kilka kroków, bo wydaje mi się, że widzę kupy! Ale to ponownie 10 galeonów. Jestem już trzecią osobą, która znajduje tu pieniądze.
- Może się przesłyszeliśmy i nie powiedział nic o dzikich zwierzętach, tylko że porozrzucał tu galeony? - pytam pokazując monetę i zerkając na swoich towarzyszy. Swoją drogą Cezar wyglądał na jeszcze bardziej przybitego niż zwykle. Musiałyśmy go niebywale męczyć. Zatrzymuję się nagle, bo wydaje mi się, że coś widzę.
- Ej, ej, ci, ci - mówię podekscytowana i pokazuję wszystkim w jakieś miejsce. - Widzicie? - pytam i macham dziko jedną ręką, a drugą przykładam palec do ust, by wszystkich uciszyć.
Lunaballa poruszała się zgrabnie i żwawo. Jasny księżyc oświetlał jej zarówno fascynująca, jak i dziwaczną postać. Trudno było oderwać wzrok od jej kończyn wywijających esy floresy w niebywały sposób. Otwieram lekko buzię zafascynowana tym widokiem i na chwilę kucam w trawie, by nie spłoszyć tej dzikiej istoty. Na sekundę odrywam się od magicznego stworzenia, żeby zerknąć na miny swoich towarzyszy i ponownie złapać Marcelinkę za rękę, tym razem zupełnie nie przez strach, a raczej po to, żeby dzielić się z nią tym niesamowitym momentem.
- Wracamy? - pytam cichutko po nie wiem jakim czasie swojej ekipy. Zobaczyliśmy piękny taniec, znaleźliśmy 30 galeonów, a jedynym przykrym incydentem było moje wdepnięcie w kupę. To się nazywa zgrany zespół! Nie mam przecież pojęcia, że w rzeczywistości kogoś coś zaatakowało i wydaje mi się, że naszą trudną lekcję możemy porównać do piknika.

Pierwsza kostka: 3
Suma kostek pierwszych grupy: 16 + 2 + 3 = 21!!1111
Druga kostka: 2
Punkty z ONMS w kuferku: 10 + 1
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 4
Powrót do góry Go down


Cherry A. R. Eastwood
Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 309
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 491
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptySro Maj 02 2018, 15:28

Prawda była taka, że Cherry zawsze marzyła o zostaniu kapitanem drużyny. Może i nie była tym typowym przywódcą, ale w gruncie rzeczy całkiem nieźle sobie radziła - a przynajmniej tak jej się wydawało. O ile tylko miała poczucie, że wstawi się za nią niesamowita ekipa z Hufflepuffu, to wszystko powinno być w porządku. Niezbyt wiedziała, dlaczego Maili zrezygnowała. Słyszała o jej muzycznych zainteresowaniach i założyła, że po prostu priorytety się u rudowłosej zmieniły; czuła, że będzie żałowała. Tym bardziej, że teraz stracili niezłą pałkarkę... A został im mecz ze Slytherinem. Dom Węża znany był ze zgranej ekipy i wielu zdobytych Pucharów Quidditcha.
Nic dziwnego, że Eastwood błyskawicznie zarządziła trening. Nie chodziło tutaj nawet o rozruszanie ludzi czy siebie, a raczej sprawdzenie, czy potrafi przed nimi stanąć i zacząć im wydawać polecenia. Musiała popatrzeć na wszystkich z zupełnie nowej perspektywy, zbudować trochę inną więź. Coś tam jej mignęło, że boisko jest zajęte przez inną drużynę (?), zatem dobrała inne miejsce. Pustkowie powinno być idealne... Wywiesiła informację, zgarnęła całą stertę mioteł szkolnych i sprzętów (pod którą uginała się tak, że ledwo szła) i dotelepała się na miejsce przed czasem. Pogoda była śliczna, więc Wisienka - poddenerwowana i zdecydowanie zbyt osamotniona - przysiadła na trawie, czekając zarówno na stałych zawodników, jak i ciekawskich Puchonów. Miała nadzieję, że zbierze się jakaś fajna ekipa!

Zobaczymy jak się pozbieracie, ale przed weekendem nic nie zacznę, a spóźnienia zaakceptuję na luzie Cool

______________________



Hit me like a ray of sun

Burning through my darkest night
Powrót do góry Go down


Bridget Hudson
Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Galeony : 653
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2175
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Pustkowie - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 EmptyPon Maj 07 2018, 23:07

Bridget miała wielką ochotę na trening! Co prawda w quidditchu nie była jakaś wybitna, lecz od zeszłego roku aktywnie grała i broniła już w kilku meczach, wobec czego miała chęci i ambicje, by swoje umiejętności kształcić i szlifować. Ucieszyła się, gdy Cherry zarządziła trening drużyny - mieli ostatnio spory problem ze składem, bowiem niewielu Puchonów było chętnych na grę i ćwiczenie, wymawiając się innymi sprawami i problemami zdrowotnymi. Hudson jednak nie zamierzała odpuszczać i gdy tylko wybiła odpowiednia godzina, by wyjść z dormitorium, skierowała swoje kroki w miejsce umówionego spotkania.
Na miejscu zobaczyła siedzącą na trawie Cherry, obok której leżała cała sterta miotlarskiego ekwipunku.
- Cześć! - przywitała się z młodszą koleżanką już z daleka, przy okazji machając do niej dłonią. - Mam nadzieję, że chociaż używałaś magii, przynosząc tutaj te wszystkie rzeczy - dodała po chwili, gdy tylko odsunęła się od niej po tym, jak zaserwowała jej delikatnego powitalnego przytulaska. - Gdzie są wszyscy? - zapytała jeszcze, rozglądając się po okolicy, chociaż nie musiała się aż tak wysilać - doskonale wiedziała, że są tu same.
Ale padaka.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Pustkowie - Page 6 QzgSDG8








Pustkowie - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 6 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pustkowie - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-