Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Maj 21 2013, 17:26


Pustkowie




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joven Quayle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5474-joven-quayle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5477-run-rabbit-run
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5476-moragg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7186-joven-quayle
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPon Cze 24 2013, 19:03

Nie było dobrze. Ostatnio... nic nie było dobrze. Unikał wszystkich ludzi po kolei, jak się tylko dało. Nie mógł znieść ich widoku. Widoku ich nadętych, wstrętnych, kłamliwych twarzy. Tęsknił za Kanadą, za swoją ostoją. Kawałkiem życia, które znał. Nie był żadnym szalonym podróżnikiem, jego świat był malutki. Teraz, kiedy się poszerzył o ten skrawek Europy... na początku go kochał. Tak, jak się kocha nowe miejsca, nowe wyzwania, nowe pomysły i horyzonty. A teraz nim rzygał. Obracał się w jednym kierunku, by już po chwili mieć dosyć. Lecz kiedy obracał się w kolejnym, ten również zaczynał wywoływać w nim nieokreślone mdłości. Sufit był przerażający, ściany były obrzydliwe, podłoga ohydna. Wiercił się długo w łóżku, jak nie on. W końcu nie mógł wytrzymać. Nie miał pojęcia, co to było, co się z nim działo. Przecież nie zawsze taki był. Gdzie się podział ten dawny, zapomniany przez wszystkich Joven? Coraz częściej miał napady myśli, że został pogrzebany w ziemi wraz z Adamem. Ale potem się buntował. Wciąż na nowo i na nowo. Szukając wyjścia z labiryntu i po chwili znajdując się dosłownie w tym samym miejscu co przed chwilą. Więc szukał innej drogi, ale ta droga łączyła się z tą pierwszą i efekt był identyczny do poprzedniego. Nie ma ucieczki. Nie ma wyjścia. Klaustrofobia. Nie mógł oddychać...
Nacinanie kolejnego skrawka swojego ciała paradoksalnie nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Uczucie ulgi nie pojawiło się tym razem. Zgodnie z przewidywaniami, podpartymi doświadczeniami z wszystkich poprzednich razów. Ból nie ustępował, uczucie beznadziejności i bezradności pogłębiało się. Miał ochotę się wściec, chyba po raz pierwszy od dawien dawna. Po raz pierwszy miał ochotę się na czymś wyżyć, coś zepsuć, wydrzeć się w eter. To źle, bardzo źle. Poczekał, aż krew przestała lecieć. Opatrzył swoją zmaltretowaną stopę, ubrał się. Niby od niechcenia, jakby poprzednie wydarzenia, emocje i pragnienia nigdy nie istniały. Szaleniec. Szaleniec ubiera się w taką pogodę na długi rękaw i długie nogawki. Był szaleńcem. Który nie miał już siły siedzieć w tym zamkniętym, ponurym i nieprzyjaznym zamku. Zapragnął oddychać. Zaczerpnąć powietrza. Wziąć głęboki wdech. I zrobić wydech, który ulżyłby jego umęczonemu ciału. Rzucanie na nie zaklęć do uleczania ran byłoby zbyt proste. Zbyt oczywiste. Quayle chyba podświadomie chciał zadawać sobie ból, nakładać dziwne kary, które uniemożliwiają mu normalny kontakt z ludźmi. Przecież mógłby być normalny. Taplać się w jeziorze czy nawet uprawiać seks, co przecież było najwidoczniej największą rozrywką świata. Odrzucał to wszystko, kisząc się w swoim własnym sosie niezrozumień. Jego mózg szwankował, to było pewne. W końcu to on mu to wszystko podpowiadał. Zdradziecka świnia. Jak pozbyć się swojego mózgu i żyć? Awykonalne.
Nie miał pojęcia, kiedy na ramieniu usiadła mu Moragg, a kiedy potem znalazł się... gdzieś za zamkiem. Wszystko miał za swoimi plecami, a przed nim... rozciągała się pustka. Tak pusta, jak on sam. Sowa odleciała, zataczając okręgi gdzieś na niebie. A on stał, wpatrzony w nicość dookoła. Słońce lekko przygrzewało, delikatny wiatr rozwiewał ciemne, niepoukładane jak życie Indianina włosy. Bezsens. Był czystym bezsensem, otoczony jeszcze większym bezsensem. Pustkowiem. Niebytem. Stał i nie wiedział co zrobić ze swoim jestestwem.
Czy płynąć w tej życiowej głuszy
czy znowu w szumie utonąć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Josephine D'artois

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 156
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5885-josephine-d-artois#167879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5886-josephine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5887-szekspir-sowa-josephine#167907
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPon Cze 24 2013, 20:53

Kochała przestrzeń. Może to dziwne,  bo w końcu urodziła się w Glasgow, całe życie spędziła w mieście i nie można jej było nazwać dzieckiem natury, ale przestrzeń wzbudzała w niej jakieś nieokreślone uczucia, zbliżone do tęsknoty i czegoś nieuchwytnego, czego nie potrafiła nigdy nazwać. Nabierała powietrza w płuca i zamykała oczy, chłonąc przestrzeń, starając się ją odczuć każdą komórką ciała. Nigdy się do tego nie przyznała. Nikomu. To kłóciło się z jej racjonalizmem, tego nie mogła uzasadnić, wytłumaczyć, zresztą jak to- ona, Josephine D'artois, miałaby dać się porwać jakimś bezsensownym uczuciom, które nie miały nawet nic wspólnego z biologią? Zabawne. To były jej chwile, z którymi się kryła, jakby były czymś wstydliwym. 
Tego dnia miała wszystkiego dosyć, była zmęczona i zamyślona. Spotkanie z Ellie wybiło ją z rytmu, w którym funkcjonowała. Więc wzięli z Drake'iem ślub i nikomu nic nie powiedzieli? Nawet jej? Miała wrażenie, że Puchonka wymyka się spod jej skrzydeł i było to dziwne uczucie. Jakby nagle próbowała objąć powietrze. Prawdopodobnie fakt, że od najmłodszych lat musiała zajmować się ojcem i bratem wykształcił w niej tę specyficzną opiekuńczość i teraz pozbawiona jej obiektu czuła się przeraźliwie pusta i osamotniona. Mia miała kłopoty sercowe, Ellie wręcz przeciwnie, a Jossie...? Jossie trwała w jakimś bezsensownym zawieszeniu, nie czuła ani smutku, ani radości. Wegetowała, co teoretycznie było zgodne z jej filozofią życiową, a praktycznie... praktycznie nie dawało nic, prócz uczucia pustki. Ludzie płaczą, upijają się, cierpią, śmieją, kochają, pobierają... a ona tkwi gdzieś pośrodku, udzielając dobrych rad, będąc świadkiem tego wszystkiego, ale nie mając okazji, a może odwagi, by sama czegoś doświadczyć. Kiedyś... kiedyś zdarzały się jej romanse, flirty, jakieś przygody na kilka nocy, ale nie przywiązywała do tego wagi. Chciała być rozważna, chciała unikać wielkich wzruszeń, jej mistrzem był Horacy, a mottem fragment jego ody Rectius vives, Licini, neque altum- "
Kto średnią miedzą chadza, ścieżką złotą...". Tak, dążyła do umiaru, ale to zaczęło ją zabijać, odbierać radość życia. W końcu była młodą dziewczyną! Powinna się bawić, śmiać i kochać, ale przeciw temu buntował się jej rozum, któremu zawsze dawała pierwszeństwo. 
Szła przed siebie, zastanawiając się, jaki sens ma to wszystko? Po co żyć, po co się starać, jeśli jeden człowiek może zniszczyć wszystko? Tak jak jej matka, tak jak jej kochanek. Poczuła nagle bolesny skurcz serca. Powinna wybrać się do Glasgow, do ojca. Porozmawiać z nim, albo po prostu być. Kochała go. Kochała go najbardziej na świecie i cierpiała, że musi być tu, w Hogwarcie, że nie może robić mu śniadania, że nie może spędzać całych dni razem z nim. Wiedziała, że się przepracowuje. Wiedziała, że potrzebuje kobiety, która o niego zadba, która go poskleja i przywróci chęć do życia, którą stracił razem z miłością żony. Josephine nienawidziła swojej matki. Nienawidziła jej i nienawidziła namiętności, która niszczyła domowe ognisko, która była egoistyczna i pozbawiona skrupułów. Uciekła. Uciekła od nich wszystkich. 
Nagle przed jej nosem wyrosła czyjaś wysoka postać. D'artois zatrzymała się gwałtownie i obrzuciła obcego nic niemówiącym spojrzeniem. To było jej pustkowie, jej miejsce, jej przestrzeń, którą chciała objąć, chwytać w płuca. A ten tutaj stał i patrzył się w horyzont. Josephine odetchnęła głęboko i chrząknęła, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Może... może odejdzie. A może to ona będzie musiała odejść. Pustkowie zasługuje na swoją nazwę jedynie, gdy człowiek jest na nim sam. A ich było dwoje. O jedno za dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joven Quayle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5474-joven-quayle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5477-run-rabbit-run
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5476-moragg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7186-joven-quayle
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Cze 25 2013, 10:58

Pięknie. Pięknie, kiedy dwoje ludzi chce pobyć w samotności i przemyśleć milion spraw. No, dobra, Joven wcale tego nie chciał. Myślał za dużo, zdecydowanie za dużo. Miał ochotę wydrapać sobie ten przeklęty mózg, choćby i łyżeczką. Ale nie mógł i to było w tym wszystkim najbardziej beznadziejne. Dlatego stał tam, szukając pomocy w horyzoncie, niebie, słońcu, chmurach czy cholera wie czym jeszcze. Może w duchach Przodków? Lecz niestety, pomoc nie nadchodziła, nie nastąpiło żadne olśnienie, grom z jasnego nieba nie oświetlił mu życiowej drogi. Wszystko było takie... niewzruszone. On stał tam, gotowy na walkę życia, a wszystko było wciąż boleśnie takie same. Statyczny krajobraz, gdzie jedynie obłoki przesuwały się leniwie po firmamencie pod wpływem wietrzyku. I sowa gdzieś tam lecąca. Lecz trawa wciąż była zielona, nieboskłon niebieski, słońce żółte. Nic się nie zmieniało, ta cholerna stagnacja trwała nawet tutaj. Przeklął siarczyście pod nosem, chcąc kopnąć w kamień, którego nie było. Przecież to pustkowie, na Merlina!
Nie słyszał, że ktokolwiek idzie w jego stronę, zupełnie pochłonięty swoimi rozmyślaniami. Nawet to chrząknięcie za jego plecami dotarło do niego z opóźnieniem. A kiedy wreszcie jego przeładowany umysł dał mu do zrozumienia, co się święci, przekrzywił lekko głowę, jakby dając w ten sposób znać osobnikowi, że zanotował jego obecność. Nie odwracał się jednak zupełnie, więc go nie widział, nie miał pojęcia, z kim było dane mu teraz przebywać na tym odludziu.
- Problemy z gardłem? - spytał w końcu, dalej mrużąc oczy i patrząc się w przestrzeń przed sobą. Choć on tam w głębi duszy dziękował, że coś zburzyło ten przerażająco statyczny krajobraz. Który powoli mu się nudził, jak większość rzeczy w życiu. Nie chciał zabrzmieć złośliwie czy pretensjonalnie. To chyba była taka reakcja obronna na tych wszystkich ludzi, których tu spotykał. Którzy tylko czekali, aby zadać komuś cios w plecy. Albo szydzili z innych właśnie wprost. Nie miał chęci się dziś z nikim użerać, to było ponad jego siły w dniu dzisiejszym. Westchnął więc ciężko, zakładając dłonie na kark, gdzie też splótł swoje palce. Wzrok ciemnych oczu powędrował gdzieś w niebo.
- Nie martw się, pustka jest tak ogromna, że z powodzeniem mogłaby pochłonąć całą ludzkość. Myślę, że znajdzie się miejsce dla dwóch osób - dodał tym razem ciszej, zastanawiając się nad własnymi słowami. Czy to nie była przypadkiem jakaś pokrętna metafora? Chyba tak, bo przecież nie powiedziałby czegoś takiego, wiedząc jednocześnie, że gdyby ta pustka miała pochłonąć wszystkie organizmy żywe, nie byłaby już pustką. I w ogóle czyżby odczytał jej dziwne myśli? Przecież nawet nie wiedział, czy to na przykład nauczyciel za nim nie stoi. Ale to nie było ważne. Nic nie było ważne w dniu dzisiejszym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Josephine D'artois

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 156
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5885-josephine-d-artois#167879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5886-josephine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5887-szekspir-sowa-josephine#167907
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Cze 25 2013, 14:46

Och, jakie to dowcipne! Josephine z trudem się powstrzymała od pełnego irytacji prychnięcia, gdy intruz zasugerował, że ma po prostu chrypkę! Nawet nie raczył się do niej odwrócić- stał nadal w pełnej skupienia pozycji, przechyliwszy tylko głowę, by po chwili założyć ręce na kark.
Spokojnie, D'artois, każdy ma prawo tu przyjść. To miejsce nie jest twoją własnością, więc nie traktuj tego człowieka jak wroga... zwłaszcza że jest od ciebie znacznie większy pomyślała Jossie. To zawsze pomagało. Precyzyjne ukazanie sytuacji, spojrzenie na nią z boku i uświadomienie sobie, że wygląda zupełnie inaczej niż się początkowo przypuszczało, patrząc przez pryzmat emocji. Chciała pobyć sama. Tylko ona i ta bezkresna, pofalowana zieleń. I chmury kłębiące się ponad tym wszystkim. Snopy światła rozcinające obłoki i rozświetlające fragmenty rzeczywistości, która leżała przed nią tak doskonale cicha, spokojna, wyprana z emocji... Och, jak bardzo Josephine chciała odzyskać spokój ducha, równowagę, którą zawsze się tak szczyciła. Teraz czuła smutek. Głęboki, dojmujący smutek, płynący z wykluczenia. I pustkę. Nie chciała, by ktoś ją teraz widział. Zwłaszcza ktoś obcy.
- Dziękuję za troskę, mam końskie zdrowie- odparła beznamiętnie, przenosząc ciężar ciała na prawą nogę i wpijając wzrok w plecy nieznajomego. Nie, nie mogła go znać. Zapamiętałaby tę sylwetkę, te włosy i ten głos. Miał dziwny akcent, którego nie potrafiła zidentyfikować. Jego kolejne słowa zaintrygowały Jossie. Lubiła niebanalnych ludzi, a ten musiał być z pewnością kimś interesującym. Widząc, że nie ma zamiaru się do niej odwrócić, wzruszyła lekko ramionami i usiadła na trawie, wpatrując się w łagodną miękkość pagórków.
- Ludzkość już żyje w pustce. Te czasy nie mają nic do zaoferowania, nie ma ideologii, nie ma filozofii życiowej. Są materializm i hedonizm, które rodzą pustkę większą i bardziej dojmującą niż ta tutaj- powiedziała cicho, bawiąc się swoimi niesfornymi lokami.- Zresztą każdy żyje we własnej, prywatnej pustce, którą maskują inni ludzie, inne sprawy... gdy to wszystko znika, gdy ludzie odchodzą, gdy sprawy tracą znaczenie albo po prostu się kończą, nagle nie ma nic. Dlatego nie powinno nas tu być. Powinniśmy iść, szukać ludzi, wypełniać nimi życie- stwierdziła w zamyśleniu, obserwując niespieszną wędrówkę chmur po niebie.- Ale chyba oboje się boimy, że oni znów znikną i znów poczujemy na karku oddech nicości. Mam rację?- rzuciła w stronę pleców nieznajomego. Oczywiście, że strzelała. Nie znała go, nie miała pojęcia o jego historii, nawet nie znała jego imienia. Wyciągała te wnioski na podstawie własnego doświadczenia i słów intruza, który wypełnił sobą i słowami całe jej pustkowie. Może to i dobrze. Może naprawdę powinni wypełniać codzienność ludźmi, może właśnie dlatego się spotkali?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joven Quayle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5474-joven-quayle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5477-run-rabbit-run
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5476-moragg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7186-joven-quayle
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyCzw Cze 27 2013, 21:51

Oczywiście, przecież Joven to kawalarz stulecia, eheheh. Nie no, dobra, nie róbmy z niego największego smutasa świata, bo to nieprawda. Po prostu był nieporadny towarzysko i trochę też życiowo. I to wszystko się pogłębiało ostatnimi czasy. A zdawało mu się, że już jest lepiej. Że pogodził się ze śmiercią przyjaciela i ruszył na przód. Nieprawda. Wciąż tkwił w tym bagnie, nie pozwalając mu tak naprawdę do końca odejść. Napisał do niego tyle listów przez te dwa lata... Ciężko byłoby mu je zliczyć. Niby je zakopywał potem gdzieś, gdzie nikt o zdrowych zmysłach zapewne się nie zapuszczał, ale... to też nie było do końca normalne. Gdyby zaczął już poprawnie funkcjonować, to z pewnością nie potrzebowałby takich rytuałów, aby poczuć się lepiej. Po prostu czas zabliźniłby ranę. Kolejna do kolekcji, tym razem sporo poważniejsza. A tak? Sączyła się, ropiała i nie dawała mu szans na spokojne życie, z dala od przeszłości. Powinien iść do lekarza, tak, właśnie tak. To był jakiś plan na przyszłość. Ktoś powinien mu pomóc. Sam już chyba sobie nie radził. Łudził się, że ta fantastyczna pustka go uleczy z wszelkich dolegliwości. Och, nic bardziej mylnego. Stan zdenerwowania się pogłębiał, tak samo jak ból duszy. Wierzył, że każdy coś takiego posiada. Wierzył przecież w duchy Przodków, choć z pewnością nigdy nie był żadnym fanatykiem. Tak naprawdę to trochę już o tym zapominał, starając się żyć inaczej. Zresztą, sądził, że ci i tak już wyklęli całą rodzinę, kiedy zdecydowali się opuścić rezerwat i zmieszać się z białymi. Hańba.
- Pozazdrościć - skomentował, chyba znów niezbyt miło, ale... jakoś to tak automatycznie wychodziło, bo nie miał tego na myśli. Stał jeszcze chwilę tyłem do niej, bo po głosie nie ulegało wątpliwościom, iż za nim stoi jakaś dziewczyna. Splecione dłonie na karku trochę zaczynały mrowieć, więc zabrał je stamtąd i znów ułożył ręce wzdłuż ciała. To musiał być ktoś albo znudzony życiem, albo z wielkim problemem, albo po prostu odwdzięczał się pięknym za nadobne. Na razie ciężko było wywnioskować coś więcej, bez patrzenia na nią i po usłyszeniu raptem jedynie jednego zdania. Nie mniej jednak uśmiechnął się cierpko pod nosem, rzucając ostatnie, przelotne spojrzenie horyzontowi, po czym obrócił się w kierunku Josephine. Akurat kiedy zaczęła się wypowiadać na luźno rzuconą przez niego metaforę. Więc słuchał jej uważnie, bacznie ją obserwując, jakby chciał z tego wywnioskować jak najwięcej. Cóż, ludzie czasem się dziwą, jak wiele o sobie zdradzają. Oczami, mimiką twarzy, gestykulacją, głosem, czy nawet ułożeniem fryzury. Jakiś zarys osoby D'artois utrwalił się w jego głowie, ale wciąż był niekompletny i niedopracowany.
- Cóż... to są fakty - rzucił najpierw ostrożnie, na temat pierwszej części jej wypowiedzi. Tu akurat powiedziała coś oczywistego, bo każdy jeden człowiek o tym wiedział i nie trzeba było być wielkim myślicielem, aby to stwierdzić. Nie każdy jednak się tym interesował, czy też poddawał analizie swoje zachowanie na podstawie tych informacji. Przykrych, skądinąd. Ale czy Quayle czasem nie zahaczał niebezpiecznie o te rejony ludzkiej egzystencji? No właśnie. - Jednak z tym drugim pozwolę sobie się nie zgodzić - dodał pospiesznie, przestając patrzeć na nią jak na nowy obiekt do poznania, a jedynie przybrał zrelaksowany wyraz twarzy i po raz kolejny ogarnął włosy za ucho. - Bycie zależnym od drugiej osoby to coś, czego ludzie powinni bać się najbardziej. I powinni tak pożytkować czas, aby ci nie byli im potrzebni do szczęścia. Może nie ze względu na to, że owszem, ludzie odchodzą z różnych powodów, mniej bądź bardziej trywialnych, a my jesteśmy wtedy urażeni. Raczej ze względu na to, że jesteśmy indywidualnymi jednostkami, które same powinny zadbać o swój los i brać sprawy w swoje ręce. Powinniśmy dążyć do samodoskonalenia, do poszerzania horyzontów i twórczego życia. Ludzie... ludzie są tylko pustym dodatkiem, który częściej szkodzi niż pomaga. Za bardzo ich potrzebujemy i są jednocześnie naszą największą słabością. Wcale nie musimy żyć w stadzie - wyjaśnił swój punkt widzenia, aczkolwiek spokojnie, jakby od niechcenia, a nie jakoś wojowniczo. - Choć oczywiście pojawia się kwestia reprodukcji, ale to temat na inne dywagacje. W każdym razie... to tylko moje subiektywne odczucia, nie każę się z nimi nikomu broń Merlinie zgadzać. Każdy ma swoje zdanie i niech żyje po swojemu - zakończył, choć to wszystko było zaledwie panoramicznym skrótem ideologii Indianina. Nie chciał się jednak w to bardziej zagłębiać, bo to bolało. A i tak miał wrażenie, że wystarczająco już ją zanudził. Miał ten defekt, że mógłby rzucać takimi tyradami non stop, aż rozmówca by zasnął, ech! Wolał jej to oszczędzić. Aczkolwiek nie wybierał się nigdzie, w końcu był tu pierwszy... niby kobietom się ustępuje, ale nie był zbytnio obeznany z etykietą, a nawet jeśli coś tam wiedział, to z natury był buntownikiem, heh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Josephine D'artois

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 156
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5885-josephine-d-artois#167879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5886-josephine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5887-szekspir-sowa-josephine#167907
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPią Cze 28 2013, 13:56

Josephine kontynuowała swój wywód, wpatrując się w nieznajomego z lekkim odcieniem ciekawości, jednak nie zdradzając żadnych silniejszych emocji. Niektórzy twierdzili, że była z nich wyprana. Nieprawda. Ona po prostu spychała wszystkie intensywne uczucia na samo dno swojej świadomości, zresztą... była raczej opanowana i rzeczowa. Kochała ojca, brata, Ellie, cieplejszymi uczuciami darzyła kilkoro przyjaciół, do reszty podchodziła z dystansem lub niechęcią, która nigdy nie przyjmowała jakichś skrajnych postaci. Sądząc po rysach tego tutaj, musiał być Indianinem albo mieć indiańskich przodków. Cóż, miała rację, przypuszczając, że trafiła na kogoś nietuzinkowego.
Wysłuchała jego opinii z lekko zmarszczonym czołem, próbując przyswoić wszystkie niuanse wypowiedzi i przeanalizować je możliwe najszybciej. Potarła palcami podbródek i potrząsnęła głową.
- Tu z kolei ja się nie zgodzę. Człowiek jest istotą stadną, mimo że nie można mu odmówić indywidualizmu. Być twórczym? Owszem. Dbać o własny rozwój, dążyć do samodoskonalenia? Wspaniale. Tylko po co, jeśli brakuje nam punktu odniesienia, jakim jest inna jednostka ludzka?- spojrzała na niego pytająco, jednak nie oczekiwała odpowiedzi.- Według mnie sztuka zasługuje na swoje miano, jeśli porusza, wzbudza emocje. Trudno oczekiwać, by twórca, który zna każdy aspekt swojej pracy, był w stanie odnieść się do niej w sposób bezstronny, spojrzeć świeżym okiem. Do tego potrzeba kogoś z zewnątrz, odbiorcy, który ma odrębny umysł... i właśnie, odrębną indywidualność. Poza tym, unikanie ludzi, tylko po to, by podkreślić swoją wyjątkowość, fakt, że nie jesteśmy elementem masy, ale czymś zupełnie odrębnym, jest, bez urazy, pójściem na skróty. Wówczas nie trzeba walczyć o zachowanie własnego „ja”, starać się unosić na powierzchni tłumu. Unikanie konfrontacji z nim pozwala na uniknięcie tego rodzaju walki.- Jossie przerwała na moment i spojrzała w zadumie w niebo. Po chwili kontynuowała.- Ludzie są potrzebni, gdyż dzięki nim widzimy świat nie jedną parą oczu, ale kilkoma, kilkunastoma, kilkudziesięcioma...! Z poznawczego punktu widzenia jest to niezwykle korzystne. A z psychologicznego... no cóż, ludzie nie są stworzeni do samotności. Jesteśmy takimi samymi zwierzętami, jak wilki czy słonie. Tylko że one nie mają wątpliwości. Chore lub ranne osobniki oddalają się od stada, żyją samotnie. Pomińmy tu rzecz jasna samotne samce słoni lub lwów, bo to się sprowadza do reprodukcji, a to, jak sam zauważyłeś, zupełnie inna kwestia- tu pozwoliła sobie na delikatny uśmiech.- Chcę przez to powiedzieć, że zwykle to zranieni ludzie uciekają od stada. Tymczasowo lub na stałe- dokończyła w zadumie. Jej zdarzało się to dosyć często, ilekroć zaczynała wątpić. Ilekroć czuła się niepotrzebna albo kiedy wracało wspomnienie matki, która nie kochała wystarczająco, by zostać ze swoją rodziną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joven Quayle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5474-joven-quayle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5477-run-rabbit-run
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5476-moragg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7186-joven-quayle
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyCzw Lip 04 2013, 17:55

Joven... on też był obojętny. Jak zawsze. Niby swobodny, niezainteresowany, lekko tajemniczy i bardzo powściągliwy. Od czasu do czasu się uśmiechający, błąkający niewzruszonym spojrzeniem po okolicy, bądź wprost przeciwnie - po rozmówcy. Sprawiał wrażenie wyluzowanego, choć wyobcowanego. A tymczasem w środku wszystko się trzęsło, wirowało i nie potrafił zmierzyć się z tym, co czuje w wewnątrz siebie. Nie zawsze oczywiście, czasem naprawdę czuł się swobodnie i nic go nie trapiło. Ale nie dziś. Dziś czuł, że huragan rozwala mu duszę, że jego prywatny świat niszczeje. I nic nie potrafi z tym zrobić. Patrzy w panice, jak wszystko znika w głębokich wodach rozpaczy, tornadach złości i mgle bezradności. Bierny widz zaciskający dłonie w pięści, marszczący brwi i niezgadzający się na taki los. A ten się z niego śmieje. Trzyma swój but tuż nad jego głową wybuchając salwami rozbawienia. To koniec, zwykły koniec. Została niemoc. I zapełniona częściowo pustka.
Słuchał jej uważnie, co jakiś czas wzdychając i kierując wzrok ku niebu. Nie, żeby go denerwowała czy coś. Po prostu w niektórych kwestiach, tak, mógł się zgodzić, w niektórych absolutnie nie. Nie mógł jednak przecież ocenić, kto ma rację, bo zapewne oboje ją mają, zależy, do czego kto dąży w życiu, jak je postrzega i czego potrzebuje. W każdym razie zdobył się na nikły uśmiech, zanim skomentował jej słowa.
- Dla samego siebie - powiedział najpierw odnośnie punktu odniesienia. - Znowu chcesz wszystko uzależniać od drugiego człowieka. Dla kogoś, kto ma stalowe nerwy i chce się użerać z gatunkiem ludzkim, który powoli dąży do rozkładu to tak, może ludzie są przydatni, choć nie wiem do czego, skoro sieją jedynie chaos i dysharmonię. Ale... to już właśnie indywidualna kwestia - stwierdził, wzruszywszy ramionami. - Może to kwestia tego, że ja inaczej patrzę na sztukę. Ja maluję dla siebie samego, aby wyzwolić swoje emocje i zawrzeć je w pięknie farb i płótna. Nie potrzebuję do tego żadnych krytyków za dychę, ponieważ doskonale wiem ile to dzieło jest warte i co ma przedstawiać... ale jeżeli ktoś tworzy dla innych, to tak, zapewne masz rację, wtedy ci inni by się przydali, chociażby po to, aby ruszyli łaskawie swe leniwe tyłki i zachęcili zaśniedziałe mózgownice do pracy - skwitował. - Cóż, pójście na skróty jest łatwe i przyjemne i takie powinno być życie. Jeżeli ktoś je utrudnia sobie na siłę, to cóż... no pozostaje mi życzyć powodzenia - uśmiechnął się ironicznie, na drobną sekundkę. - Jeżeli jestem człowiekiem myślącym, to sam potrafię spojrzeć na sprawę z różnych perspektyw. Naprawdę nie potrzebuję robić ankiet i ustawiać statystyk - dodał mimowolnie. - Bo życie w stadzie jest mocno przereklamowane, ale oczywiście każdy musi mieć jakiś powód, aby coś zrobić, aby mieć poczucie sensu i alibi, kiedy zrobi coś źle. Taka ludzka natura - zaśmiał się jakoś dziwnie pusto. - Miło się gawędziło, nieznajoma, ale czas na mnie. Zostawiam tę pustkę w twe ręce, zrób z niej użytek. A konwersacja... może kiedyś do niej wrócimy - uniósł kąciki ust w nieco enigmatycznym geście, a potem obejrzał się za siebie, by przyłożyć palce do ust i zagwizdać głośno. Moragg zaraz przyleciała i swym zwyczajem siadła mu na ramieniu. Quayle tymczasem zasalutował Josephine i powolnym krokiem udał się z powrotem do zamku.
Niszczyć swe życie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPon Wrz 16 2013, 15:49

Magia Żywiołów - kolejny raz przybyła już na tą lekcję. Była zaciekawiona i zarazem zniechęcona. Bardzo chciała dowiedzieć się czegoś nowego, jednak poprzednie zaklęcie, które mieli przećwiczyć na dzisiejsze zajęcia nie bardzo jej wychodziło. Trudno, lekcje są właśnie od tego, żeby się uczyć. Szkoda tylko, że nauczyciele tak tego nie odbierają. Przyszła dziś trochę wcześniej, akurat była już po wszystkich lekcjach dzisiejszego dnia. W ręku ściskała różdżkę, nie miała ze sobą żadnej torby ani zeszytu. Ubrana w długi sweter, leginsy i czarne botki idealnie wpasowała się w krajobraz. Gdyby tylko umiała malować, tak właśnie przedstawiłaby to miejsce: dziewczyna na środku, stojąca tyłem, z blond włosami i w takim oto stroju. Czasami bardzo chciała móc uwiecznić takie momenty. Przed nią rozciągało się ogromne pustkowie, które było spełnieniem jej marzeń - była tutaj pierwszy raz podczas swojego całego pobytu w Hogwarcie.
Nie mogła się nadziwić, jak tak puste miejsce może wzbudzać w kimkolwiek tyle uczuć, a już szczególnie w Amelii. Widok, jaki się przed nią rozciągał był piękny - w tym miejscu zdecydowanie można poczuć powiew wolności. Dzisiaj dla dziewczyny było to jak lekarstwo. Mogła zatopić się we własnych myślach, którym ostatnio nie poświęcała zbyt wiele czasu. Cieszyła się, że nauczyciel wybrał właśnie to miejsce na ich dzisiejsze zajęcia. Przystanęła i patrząc w przestrzeń oddawała się samotności.
Swoją drogą, zastanawiające jest, jak to jest możliwe, że miejsce w którym przebywamy ma aż tak znaczący wpływ na humor człowieka. Tutaj Amelia czuła się wolna, w innych miejscach zamku dusiła się. Tutaj było coś.. magicznego. Czego jeszcze nigdy nie spotkała. W głębi duszy czuła, że będzie odwiedzała to miejsce często. Wiedziała także, że nie podzieli się nim z nikim innym - będzie to swojego rodzaju odskocznia.
Zaczęła się także zastanawiać, jak będzie wyglądał ten krajobraz zimą? Zanotowała w swojej głowie, że musi tutaj przyjść, gdy tylko spadnie pierwszy śnieg. Wiał lekki wiatr, który niósł ze sobą chłodne krople deszczu, jednak nie przeszkadzało jej to zupełnie. Jej włosy falowały podczas mocniejszych podmuchów. Czekała aż zjawią się inni, modląc się jednak w duchu, żeby nie nastąpiło to zbyt szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 39
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPon Wrz 16 2013, 21:05

Kilka chwil przed wyznaczoną godziną na zajęcia, wyszedłem z zamku i wolnym krokiem ruszyłem przez błonia. Nie lubiłem zajęć w klasach, nawet jeśli pogoda była taka jaka była, mimo lekkiego słońca padał deszcz. Jak ostatnio… Po kilkunastominutowym marszu pojawiłem się na pustym placu pustkowia. Dziwna nazwa, patrząc na to że w niedalekiej odległości była las, trochę dalej jezioro a zamek było dobrze widać. Mimo to nie rosło tu nic poza trawą. Patrząc na mokrą i śliską trawę westchnąłem i wyszeptawszy pod nosem zaklęcie, znowu, jak ostatnio, postawiłem barierę osłaniającą przed deszczem i wiatrem. Znowu zapłonęło ognisko bez drewna i znowu z ziemi wydobyłem „podgrzewane” ławki z kamienia. Usiadłem obok ogniska, na jeszcze mokrej trawie, ale fakt że w „bąblu” bariery robiło się coraz cieplej pozwalał wierzyć że za chwilę nie tylko on będzie suchy, trawa także. Zrzuciłem z siebie mokry płaszcz i spojrzałem na ścieżkę którą sam tutaj przybyłem. Oczekiwałem zobaczyć uczniów, w jakiejkolwiek grupie. Mimo to że w szkole panował tłok i studentów było wielu, jakimś dziwnym trafem do mnie na zajęcia przybywała grupka, góra, 6-7 osób. Jednak czym tu się przejmować. Taką grupę lepiej przygotować szczegółowo do finałowych egzaminów po trzech latach studiów. A i ten rok trzeba będzie im jakoś zaliczyć. Myślałem nad formą zaliczenie gorączkowo i nie zauważyłem jak zza zakrętu wyłaniają się pierwsze osoby zdążające na zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPon Wrz 16 2013, 21:44

Isolde nie mogła się jakoś pozbierać. Właściwie wszystko powoli zaczynało się układać, zarówno jej sprawy z Marcelem, jak i sytuacja Juno, ale... ale to nie zmieniało wcale faktu, że Is się martwiła. Inna rzecz, że Isolde martwiła się właściwie zawsze, programowo, wbrew swojej woli. Ona po prostu musiała mieć poczucie, że robi coś ważnego, coś, co wymaga od niej zimnej krwi i opanowania, bo inaczej każda niedogodność, w które przecież obfituje życie, wyprowadzała ją z równowagi, a jeśli nie wyprowadzała, to tkwiła w świadomości jak kawałek szkła i nie dawała o sobie zapomnieć.
Więc teraz latała jak szalona na wszystkie zajęcia, doszkalała się na własną rękę w dziedzinie obrony przed czarną magią i zaklęć zarówno ofensywnych, jak i defensywnych, żeby tylko nie myśleć, nie myśleć, nie zastanawiać się i nie zamartwiać, że Juno, że Marcel, że Lunarni, że to wszystko...!
Była ciekawa, co tym razem będą robić podczas zajęć z Magii Żywiołów. Może nie były to zajęcia, które interesowały ją najbardziej, niemniej jednak uważała, że takie wiadomości mogą okazać się przydatne i lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. Zresztą lubiła Price'a i jego sposób nauczania, a w zaistniałej sytuacji każdy zastrzyk wiedzy mógł okazać się bezcenny.
Podeszła cicho do nauczyciela i przystanęła w pewnym oddaleniu od niego.
- Dzień dobry, panie profesorze- powiedziała spokojnie, uśmiechając się zdawkowo i obracając w palcach swoją różdżkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPon Wrz 16 2013, 21:55

Uśmiechnęła się lekko, widząc nadchodzącego z daleka profesora. Zaraz za nim podążała jakaś nieznana jej dziewczyna. No i koniec ciszy i spokoju. Miała ogromną nadzieję, że zacznie się teraz coś o wiele ciekawszego i nie będzie żałować czasu spędzonego tutaj. Czekała z niecierpliwością, aż lekcja się rozpocznie, jednak było ich stosunkowo mało. Dwie osoby? Wcześniej przychodziło minimum pięć. Może miało to związek z tym, że tym razem zajęcia odbywały się tylko dla studentów? Oznaczało to mniej niechętnych do nauki uczniów i szybszą pracę. Jak widać jednak, wiązało się także z ilością obecnych osób ogólnie.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się wesoło, po chwili jednak poważniejąc. Cóż, profesor to profesor i należy zachować dla niego jako taki szacunek. Chociaż wiedziała, że nie jest jakoś dużo od niej starszy, czuła się w obowiązku zachowywać się w miarę kulturalnie.
Po chwili dołączyła do nich dziewczyna - chyba Gryfonka? Wydawało jej się, że była rok niżej od niej, jednak nie była do końca pewna.
- Cześć - kiwnęła do niej głową, zdawkowo się uśmiechając. Cóż, była po prostu uprzejma, nic dziwnego. Z wyższością traktowała tylko uczniów, do studentów czuła w jakiś sposób chociaż odrobinę szacunku. No, chyba, że ktoś zalazł jej za skórę. Wtedy nie miała żadnych skrupułów ani odrobiny szacunku, do kogokolwiek. Czy to uczeń, student, profesor czy ktoś inny, jej język stawał się niewyparzony, nie posiadała też wtedy żadnych hamulców.
Podeszła w stronę dziewczyny, stając w niedużej odległości od niej, tak, że stały przodem do profesora. Cóż, lekcję czas zacząć? Chyba nikt więcej się dziś nie zjawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 39
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Wrz 17 2013, 08:19

Widząc nadchodzące uczennice uśmiechnąłem się lekko. Jednak uśmiech spełzł mi powoli z twarzy wadząc że za nimi nikt się nie zbliża. No trudno, najwyżej poczekamy chwilę.
- Witajcie. Zajmijcie miejsca, wysuszcie się. Pogoda nie zachęca do spacerów, a jednak ty przybyłyście.
Uśmiechnąłem się lekko i sam zająłem miejsce przy ognisku. Fakt, pogoda zaczynała się pogarszać, co mogło odstraszyć innych studentów od przyjścia na to miejsce. Drugi fakt, że pustkowie znajdowało się w odległości 15 min marszu od szkoły, więc w czasie podróży tutaj należało trochę zmoknąć. Jedna... Jak mi się wydawało, kiedyś uczono tak praktycznych zaklęć typu jak rozpalić ogień pod czajnikiem, jak nie zgubić się w lesie oraz jak wysuszyć sobie mokre ubranie... Widocznie waga tych zklęć spadła, a teraz uczniowie boją się wody tak jak by z cukru byli. Spojrzałem na uczennice. Obie były na ostatniej lekcji. Panna Wotery była dodatkowo na lekcji pierwszej... Ciągle te same twarze, nikogo nowego... Ale cóż robić. Młodzież woli się młodzieżować niż chodzić na zajęcia. Przecież nie po to przyjechali do tej szkoły aby moknąć i nudzić się na lekcjach. Westchnąłem tylko i wpatrując się w płomienie ogniska nadal tkwiłem w przekonaniu że jeszcze ktoś pojawi się na błoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thomas Alexander Hill

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Wrz 17 2013, 13:41

Zmierzał pospiesznie w kierunku Zamku, bo przecież pogoda trochę się popsuła. Obrał jednak dziwną trasę. Postanowił bowiem, że wróci dokładnie tą samą trasą. No cóż. Co, jak co ale spacerować po błoniach to on ubóstwiał. Pustkowie. Matko. Naprawdę dziwna nazwa. I taka.. niepasująca do Hogwartu. No i naprawdę, była nieodpowiednia, przynajmniej jego zdaniem. Miał ochotę sobie zapalić, doszedł jednak do wniosku, że to może nie być dobry pomysł. Bo w końcu na terenie Zamku i okolic obowiązuje całkowity zakaz palenia. No, a szlaban średnio mu się uśmiechał, więc. No, trudne jest życie ucznia.
Przechodząc nieopodal pustkowia dostrzegł kilka osób. Co one tu robią? Coś wspaniałego? A może niekoniecznie? Może potrzebują pomocy? Wiedziony ciekawością i chęcią znalezienia odpowiedzi na te pytania, ruszył w stronę grupki ludzi. Gdy znalazł się dostatecznie blisko, spostrzegł wśród nich tego chłopaka, którego spotkał na lekcji Żywiołów, u tego gbura, którego nazwiska nie spamiętał. I dobrze! Widać nie było warte zapamiętania. Nigdy więcej. Nigdy więcej lekcji z tym człowiekiem! Nie dość, że miał gdzieś zarówno swoją pracę, jak i uczniów, to jeszcze ten klimat, jaki panował w sali.. Na Merlina. Dajcie spokój. „Przyjechałem aż z Rosji..” Taki ważniak..
- Witam! Co tu się dzieje? – zapytał uprzejmym tonem, choć słowa wcale do takowych nie należały. Uśmiechnął się jeszcze szeroko do tamtego studenta, w nadziei, że go zapamiętał. Chociaż z drugiej strony.. dlaczego miałby to robić? Przecież był tylko uczniakiem.. Uczniakiem, który był na lekcji dla studentów! Taki był wspaniały! Kwestię łażenia za nauczycielem i błagania go o zgodę na uczestnictwo w zajęciach pomińmy..
Thomas przyglądnął się jeszcze pozostałym. No, kilka dziewczyn. Konkretnie dwie. Czyżby konstruowali jakąś orgię? Nie. Żadne z nich nie wyglądało na taką osobę. Zatem? Może warzyli jakieś eliksiry? Cóż, zaraz miał się wszystkiego dowiedzieć. Pozostało czekać..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Wrz 17 2013, 16:05

To prawda, że Amelia była już na dwóch lekcjach. Profesor jednak nie wydawał się zadowolony z tego faktu. Chciał cały czas widzieć na swoich zajęciach nowe twarzy? Cóż, chyba nie na tym miało to polegać. Ona na jego miejscu wolałaby zebrać stałą grupkę uczniów, którzy przychodziliby regularnie na zajęcia i to ich wyszkolić jak najlepiej. Wzruszyła jednak tylko ramionami i przestała się nad tym dalej zastanawiać. Jeśli będziesz zwracała uwagę na każdy szczegół, to się zamęczysz - przypomniał głosik w jej głowie.
Amelia podeszła niechętnie do ogniska, stając przy nim przodem. Niechętnie, ponieważ nie przeszkadzało jej to, że jest mokra. Chciała po prostu zacząć lekcję.
- Dziękujemy - mruknęła cicho, wyciągając zmarznięte ręce w stronę ognia. Wcześniej schowała różdżkę do tylnej kieszeni leginsów, coby przez przypadek nie znalazła się w samym środku ogniska. Była do niej bardzo przywiązana, miała ją od samego początku swojej przygody z magią. Nie chciałaby jej wymieniać za żadne skarby świata. Różdżka po tylu latach słuchała się jej zawsze, nic więc dziwnego.
Nagle, znienacka, pojawił się jakiś chłopak. Po pierwsze, nie wyglądał na studenta. Po drugie, nie miał chyba zielonego pojęcia, że odbywa się tu teraz lekcja i widać było, że zjawił się na pustkowiu przez kompletny przypadek. Po trzecie, zwrócił się do nich z taką swobodą, że była wręcz pewna, że nie rozpoznał wśród nich profesora.
- Hm.. zastanówmy się. Dwie uczennice i profesor na jakimś uboczu. Do tego w strugach deszczu. Czyżby odbywała się tu jakaś lekcja? - parsknęła ironicznie, unosząc przy tym jedną brew do góry. Nie mogła winić chłopaka, że nie domyślił się, że akurat tutaj mogą zostać przeprowadzone jakieś zajęcia. Jednak nie miała dzisiaj humoru na idiotyczne pytania, więc postanowiła potraktować go.. jak ucznia Hogwartu, a nie studenta, co mówi samo za siebie. Po chwili obróciła się tyłem do ogniska, starając się ogrzać także tylną część swojego ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 39
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Wrz 17 2013, 16:21

Nikt nie nadchodził. No cóż. Nie zawsze się ma to co się chce. Uśmiechnąłem się lekko i już miałem wypowiedzieć pierwsze słowa na dzisiejszej lekcji gdy dostrzegłem w oddali sylwetkę. Trochę mnie to zdziwiło bo owa sylwetka nie poruszała się od strony zamku. Widząc że owy "ktoś" zaczyna kierować się w ich stronę zaczekałem z pierwszymi słowami. Jakież było moje zdumienie widząc podchodzącego ucznia. No tak... Hill... Widziałem go na lekcji u Cedricka... Dodatkowo nie był on studentem, co mi zresztą nie przeszkadzało. Jeśli by chciał, dlaczego nie mógł z nimi posiedzieć. Widząc że chłopak nadal ma o nim wyobrażenie jak o studencie i słysząc słowa Amelii westchnąłem tylko i spojrzałem na chłopaka wzruszając ramionami.
- Wybacz, ale nie chce mi się tłumaczyć zaistniałej sytuacji. Fakt że jestem nauczycielem radzę pominąć. Fakt że jesteś tu przypadkowo także. Więc jeśli chcesz zostać na lekcji, nie widzę przeciwwskazań.
Powiedziałem nie zwracając uwagi na dziwne miny uczennic które widocznie uważały chłopaka za "gówniarza który znalazł się nie tam gdzie powinien." Zresztą jak kończyłem Hogwart, też panował ten podział, uczniowie i studenci, my i wy. Niezbyt to zdrowe było ale było, i zmienianie tego nie miało sensu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyWto Wrz 17 2013, 21:08

Uśmiechnęła się do nieznajomej Krukonki i z wdzięcznością przyjęła zaproszenie nauczyciela. Rzeczywiście, typowo angielska pogoda. Isolde otuliła się szczelniej swoją kraciastą peleryną i wyciągnęła dłonie do ognia, zastanawiając się, jakim żywiołem dzisiaj się zajmą. Miała szczerą nadzieję, że nie będzie nim ogień, bo nigdy nie potrafiła go opanować. Chyba był po prostu sprzeczny z jej naturą, nie umiała go okiełznać, gdzieś na dnie jej świadomości drzemał wręcz strach przed tym żywiołem. Najbliższe były jej ziemia i woda, te spokojniejsze siły natury. Nienawidziła, kiedy ktoś bawił się ogniem w jej obecności, nie mogła skupić się na niczym innym, potrafiła tylko śledzić wzrokiem płomyk, żeby w każdej chwili móc go zgasić, gdyby ktoś stracił nad nim kontrolę.
Isolde właściwie ani ziębiło, ani grzało przybycie jakiegoś niedorosłego Puchona. Właściwie niech sobie będzie, jeśli tylko nie zacznie przeszkadzać, zresztą Is najbardziej interesowało to, czego sama się dowie. Drobną złośliwość Krukonki skwitowała lekkim uśmiechem, ale sama nie zabrała głosu. Jeśli nauczycielowi nie przeszkadzał, to im tym bardziej nie powinien. Może był trochę nieogarnięty, ale szczęśliwie to nie jest zaraźliwe. Wzruszyła więc ramionami i uśmiechnęła się kątem ust, spoglądając na nauczyciela. Chyba nikt więcej nie przyjdzie. Ich strata, przynajmniej oni będą mogli liczyć na więcej uwagi niż kiedykolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptySro Wrz 18 2013, 14:28

Amelia czekała na reakcję nauczyciela. Gdy powiedział, że chłopak może zostać, skrzywiła się lekko, niezauważalnie wręcz, ale nie powiedziała ani słowa.
- Przepraszam - powiedziała tylko bezgłośnie w stronę nauczyciela. Cóż, wydawało jej się, że nie powinna zachować się w ten sposób, jednak jak już wcześniej było napisane, miała dzisiaj okrutny dzień. Przypadkowa banda idiotów mogła popsuć go jeszcze bardziej, a tego próbowała uniknąć. Dlatego między innymi wybrała się na lekcję tylko dla studentów. Liczyła, że nie spotka tu nikogo, kto wyprowadzi ją z równowagi. Jej nadzieje legły jednak w gruzach.
Co do odwiecznej walki pokoleń i podziału na "my, studenci" i "wy, śmierdzący uczniowie", czego tak właściwie nauczyciele oczekują od wszystkich uczniów tej szkoły? To logiczne, że uczniów traktuje się inaczej. Studenci są tutaj z własnego wyboru, nikt nie zmusza ich do nauki i chodzenia na lekcje. Uczniowie robią wszystko z przymusu, nie szanują własności zamku. Bo jak można pisać po łóżkach w dormitorium albo na każdym moście wypisywać swoje inicjały lub daty "wiecznej, szczęśliwej i pięknej" miłości? Co prawda w magicznym świecie to nie problem - jedno zaklęcie i wszystko jest posprzątane, ale jednak.
Amelia była niestety zbyt dojrzała, żeby to tolerować. Pokazywała swoje niezadowolenie z powodu pałętających się jej pod nogami uczniów na każdym kroku. Niestety, taki już miała charakter. Jej zdaniem lekcje powinny być podzielone, na te dla studentów i uczniów. Jednak, gdy tak już się stanie, przyjdą tylko dwie osoby, co mija się z celem prowadzenia zajęć. Rozumiała, dlaczego jej życzenie nie może zostać spełnione - co nie oznacza oczywiście, że udało jej się z tym pogodzić.
Teraz czekała tylko, aż ubrania wyschną jej całkowicie. Chciała już zacząć lekcję - im szybciej rozpoczną, tym szybciej skończą. Nie lubiła marnowania czasu, który w jej przekonaniu był bardzo cenny. Nie lubiła także stać bezczynnie, tak samo jak w tym momencie. Mogłaby robić teraz cokolwiek innego, a to z pewnością byłoby dużo bardziej przydatne niż czekanie, Bóg wie na co. Nienawidziła także niepunktualności, ale o tym innym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 39
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyCzw Wrz 19 2013, 19:58

Znowu uśmiechnąłem się na słowa panny Wotery i machnąłem tylko ręką, jak bym odganiał muchę. Nie interesowało mnie kto przychodzi na zajęcia. W obecnych czasach to że ktoś przejawia zainteresowanie, nawet nie wiedząc o nim, było bardzo pożądane. Przecież jakoś musza się bronić w wypadku kolejnej afery z Lunarnymi. Widząc że wszyscy zajęli miejsca westchnąłem pod nosem. Trzy osoby... Mogło być gorzej...
- Dobra... Na ostatniej lekcji zajmowaliśmy się tematem wody. Mieliście sposobność poznać proste zaklęcia związane z tym żywiołem. Komu się udało, temu chwała i punkty, ale spokojnie będą następne razy na zdobycie dla swojego domu kilku punktów.
Dobrze wiedziałem że obie dziewczyny, obecne na ostatnich zajęciach, nie wykonały prawidłowo ćwiczenia przez co punkty przeszły im obok nosa. Ale... trzeba zachęcić młodzież do dalszych prób i starań.
- Ale co było to nie wróci. Idziemy dalej z programem. Dziś zajmiemy się czymś dużo bardziej zabawnym od wody. Czymś co będzie od was wymagało skupienia kilka razy większego niż praca z wodą.
Oj tak... jeden błąd mógł spowodować iż ze zdrowej i lekko przemokniętej młodzieży siedzącej i grzejącej się przy ogniu będą niepełnosprawne ofiary... Ale nie można ich uczyć tego bez tej odrobiny ryzyka. A jak sie nie pokaleczą, to nie zrozumieją istoty wiatru...
- W myśl zasady, czego najwięcej tego najtrudniej opanować, dziś zajmiemy się najtrudniejszym i według mnie najbardziej destrukcyjnym żywiołem. Mowa o powietrzu. Powietrzu które potrafi skruszyć góry, rozdzielić wody i manipulować ogniem. Silny żywioł który w większości opiera się na magii ofensywnej. Ciężko wszak bronić się wiatrem. Ale, tak jak na ostatniej lekcji, zanim przejdziemy do praktyki. Jakie są silne i słabe strony tego żywiołu. I jakie są osoby które są przez powietrze zdominowani.
Zapytałem oczekując odpowiedzi głównie od dwóch studentek. Hill mógł co prawda coś wiedzieć i nawet byłem ciekaw ile z tego co by powiedział było by trafne.

[Jak zwykle, piszcie bez kolejki.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyCzw Wrz 19 2013, 22:42

Uśmiechnęła się lekko widząc, że profesor nie przyłożył żadnej wagi do jej małej złośliwości wobec Puchona. Szczerze mówiąc, co miał powiedzieć? Przecież sam był kiedyś uczniem, zapewne tej szkoły, więc wiedział, jakie panują tutaj stosunki i relacje. Ba, pewnie przeżywał to samo w swoim dorosłym, poważnym życiu. Tylko, że on czasem musiał się pohamować. Będąc młodym ma się tą swobodę, że można powiedzieć wszystko.. praktycznie bez żadnych konsekwencji. To znaczy, konsekwencje oczywiście są, ale nie aż tak drastyczne jak w przypadku kogoś, kto opieprzy swojego szefa. Amelia mogła wszystko - i tak właśnie się dzisiaj czuła.
Odetchnęła z ulgą, gdy Price wreszcie zaczął mówić na temat lekcji. Gdy usłyszała, że potrzebne będzie skupienie dwa razy większe, niż do pracy z wodą, skrzywiła się lekko. Dzisiaj była wybitnie rozkojarzona. Czas wziąć się w garść. Ucieszyła się jednak na wieść, że zajmą się dziś powietrzem. Uwielbiała ten żywioł, był dla niej najważniejszy i najbardziej interesujący. Słysząc, że nikt z obecnych nie zabrał głosu, uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła mówić.
- Powietrze jest bardzo zdradliwym żywiołem. Ciężko nad nim zapanować, wymaga to wielu umiejętności i ogromnego nakładu pracy. Jeden błąd może doprowadzić do katastrofy. Jeśli źle pokieruje się mocą, jaką się włada, skutki mogą być tragiczne - słowa płynęły z jej ust automatycznie, jakby wyuczyła się tego na pamięć. Nie było tak jednak, dziewczyna dokładnie wiedziała o czym chce powiedzieć i jak ująć to w słowa, bo zwyczajnie się tym interesowała. Dużo czytała, przeglądała wiele książek zupełnie poza zajęciami Magii Żywiołów. Teraz mogła się tą wiedzą popisać.
- Co do zalet.. - chwila zastanowienia, co jest najbardziej istotne? - ..według mnie powietrze jest najpotężniejszym żywiołem. Jeśli dobrze opanujemy tą umiejętność, z jego pomocą możemy zdziałać cuda. Na przykład obronić się przed niespodziewanym wrogiem. Ciężko jest się tego nauczyć, ale jest to bardzo przydatna wiedza, którą zapewne będziemy mogli wykorzystać nie raz i nie dwa w swoim życiu. Do tego w tych czasach, podczas ataku lunarnych.
Tak, dokładnie tak myślała. Teraz jednak trzeba skupić się na osobach, które odzwierciedlają ten żywioł. Cóż, właściwie, możesz zacząć opisywać po prostu siebie samą - powiedział jej cichy głosik w jej głowie. No więc do dzieła.
- Powietrze symbolizuje intelekt, przestrzeń, pamięć, moc skupienia, porozumiewanie się. Żywioł ten jest również związany z oddechem - symbolem siły życia. W psychice przejawia się jako: dociekliwość, zdolność przystosowywania się, szybkie myślenie, dobra pamięć, ekstrawertyzm. Negatywnymi aspektami tego żywiołu są: brak zrównoważenia, powierzchowność, brak zdecydowania i trudności z wyrażaniem myśli - na tym zakończyła swoją wypowiedź, usatysfakcjonowana tym, że tak wiele udało jej się zapamiętać z przeczytanych książek. Kiwnęła głową na znak, że skończyła mówić i oddaje głos koleżance. Nie sądziła, że chłopak zacznie udzielać się w lekcji, najwidoczniej przyszedł tu tylko postać i popatrzeć? Cóż, zawsze to jakaś zaliczona lekcja. Jej zdaniem mijało się to z celem, ale to już kwestia indywidualna - co kto lubi oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyCzw Wrz 19 2013, 23:54

Bell bardzo chciała iść na Magię Żywiołów, ale kiedy siedząc w cieplutkim Pokoju Wspólnym spojrzała w stronę okna i zobaczyła, że ciągle pada deszcz, ta wielka chęć jakoś zmalała. Okropnie ociągała się ze wstaniem z wygodnego fotela i pójściem do dormitorium, żeby jako odpowiednio się ubrać. Kominem wydzielał takie cudowne ciepło... Kiedy w końcu się na to zebrała, było już późno. Zapewne lekcja właśnie się zaczynała. Nic więc dziwnego, że chociaż zebrała się całkiem szybko, a korytarzami biegła, na miejsce dotarła dopiero kiedy obecni na lekcji zaczęli już dyskusję. O powietrzu - zdołała wywnioskować to ze słów krukonki, która mówiła akurat kiedy Bell zbliżała się do niewielkiej grupki.
- Przepraszam za spóźnienie, panie profesorze - powiedziała rudowłosa zdyszanym głosem. Wciąż oddychała głęboko, ten bieg przez korytarze a potem błonia był serio męczący. Że też musieli wychodzić tak daleko. Rozumiała co prawda czemu zajęcia odbywają się na zewnątrz - bo gdzie indziej można by eksperymentować z żywiołami, ale czy musiało to być tak daleko?
Usiadła na cieplutkiej, kamiennej ławce. Ach, jak dobrze, może i dobrze było wyjść z zamku...
- Według mnie powietrze jest najbardziej niezbędnym do życia żywiołem. W końcu to nim oddychamy, każdy organizm go potrzebuje. Zazwyczaj wcale o nim nie myślimy, dopóki go nie zabraknie albo nie stanie się niebezpieczny. Jest w końcu niewidzialny, chociaż znajduje się wszędzie, w każdej przestrzeni niewypełnionej przez inne ciało - dodała Bell od siebie.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPią Wrz 20 2013, 08:50

Isolde ścisnęła palcami nasadę nosa i westchnęła cicho. Sama nie wiedziała, co się z nią dzieje, po prostu... była zmęczona. Ale teraz należało skoncentrować się na lekcji, prawda? Krukonki powiedziały dużo, a Isolde zastanawiała się, co jeszcze mogłaby dodać. Zaczęła przeglądać swoje wewnętrzne, umysłowe katalogi pod hasłem "żywioły". Właściwie nigdy nie odzywała się bez głębszego namysłu, co można było uznać za zaletę, bo bardzo rzadko żałowała tego, co powiedziała.
- Powietrze symbolizuje też boskie, niewidzialne moce, które na nas oddziałują oraz nieskrępowanie, bezwarunkową wolność. Z tym żywiołem łączą się też trzy znaki Zodiaku- Bliźnięta, Waga i Wodnik. Powietrze jest nośnikiem informacji dźwiękowych, zapachowych... Nic więcej chyba nie mogę dodać- uśmiechnęła się łagodnie i splotła ramiona na piersi. Może nie była z siebie w pełni zadowolona, ale chyba naprawdę we trzy wyczerpały temat. Trąciła czubkiem buta jakiś kamień i odetchnęła głęboko chłodnym powietrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 39
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPią Wrz 20 2013, 19:57

Słuchając kolejnych wypowiedzi podniosłem brwi do góry. Po pojawieniu się panny Rodwick uśmiechnąłem się nikle i wskazałem jej miejsce przy ogniu. Wnioskując z wypowiedzi studentek, wiedziały co nieco o tym żywiole. Niektóre informacje były nad wyraz trafne, niektóre mniej. Ale moje zdumienie osiągnęło zenit po wypowiedzi panny Bloodworth... Dokładnie fragmentu dotyczącego dźwięku i zapachów. To była wiedza wykraczające ponad pierwszy rok studiów. Zabawa z dźwiękiem mieli mieć na roku drugim a tu proszę, taka ciekawa i zaskakująca zagadka.
- Tak, oczywiście każda z was ma rację. Każda z was w swoich wypowiedziach zawarła to co najważniejsze w tym żywiole. Ale nadal nie otrzymałem odpowiedzi na jedno pytanie. Jakie są silne a jakie słabe cechy powietrza. Była mowa o ogólnikach i o cechach charakteru, które jak zwykle, były opisane bardziej szczegółowo od samego żywiołu.
No tak. Widać że cała trójka chodziła na zajęcia z wróżbiarstwa. A już na pewno na tych zajęciach pojawiała się panna Wotery i panna Bloodworth... No ale skoro takie pytanie zadałem, nie powinienem karcić za dobre odpowiedzi. W myślach zapisywałem kolejne punkty na konta ich domów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyNie Wrz 22 2013, 22:10

Uśmiechnęła się lekko, słysząc odpowiedź profesora. Na ostatnich zajęciach także cała grupa miała problem z odpowiedzią na pytanie: mocne i słabe strony tego żywiołu. Amelia starała się bardzo zawrzeć je w swojej wypowiedzi, jednak jej się nie udało. Nie wiedziała co może jeszcze dodać. Jej zdaniem - powiedziała już wszystko co mogła. Na pewno wszystko, co wiedziała. Stała więc, czekając aż ktoś inny zabierze głos. Może tylko ona nie rozumie danego pytania i nie potrafi sformułować odpowiedzi?
- Niestety, nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie - rzuciła tylko do profesora, w celu wyjaśnienia jej milczenia.
Dzisiejszy dzień był zdecydowanie zły dla dziewczyny, nie potrafiła sobie z niczym poradzić, miała dość siedzenia na lekcjach, tak samo jak miała dość siedzenia w dormitorium. Ah, jakie to życie było okrutne. Gdyby nie fakt, że Magię Żywiołów naprawdę lubiła, pewnie teraz zaszyłaby się gdzieś w kuchni z kubkiem gorącego kakao i topiła w nim smutki, izolując się od ludzi.
Co prawda, izolować się miała ochotę już teraz, jednak stwierdziła, że wytrzyma jakimś cudem do końca lekcji. Może zdoła się czegoś dziś nauczyć? Jeśli się skupi, z pewnością, jednak teraz.. cóż. Była tak rozkojarzona, że nie znała odpowiedzi na najprostsze pytanie. Liczyła na widzę innych osób, będących na lekcji, jednak po ich wcześniejszych wypowiedziach nie sądziła, że ktoś w ogóle orientuje się w tym przedmiocie. Westchnęła ciężko, patrząc to na profesora, to na uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thomas Alexander Hill

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill
Pustkowie QzgSDG8




Gracz




Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie EmptyPon Wrz 23 2013, 16:12

Zdziwił się niesamowicie. Niemal mowę mu odebrało, kiedy usłyszał, że ten mężczyzna jest nauczycielem. Stawiał raczej na to, że z niego to taki dojrzalej wyglądający student. Tylko co on robił wtedy na żywiołach, u tego niemiłego gościa? Rekonesans? Próba podpatrzenia konkurencji? Przez chwilę pomyślał, że może chciał jakoś sprawdzić metody wychowawcze kolegi po fachu, może coś zaczerpnąć, ale patrząc po zachowaniu tamtego „gościa” z Rosji.. Raczej mało prawdopodobne.
Nie wiedział co odpowiedzieć, również kiedy usłyszał, że może zostać. Wobec tego, przytaknął tylko głową, z uśmiechem. – Przepraszam profesorze. Nie wiedziałem.. – tu uśmiech zniknął z jego twarzy, bowiem po uwadze starszej koleżanki, zdał sobie sprawę, jak odebrane zostało jego zachowanie. A przecież nie lubił być tak traktowany. Thomas był naprawdę zdolnym i mądrym chłopcem. Tylko może dojrzałości czasem mu brakowało, a i jego otwartość i komunikatywność nie zawsze była właściwie odbierana. Cóż. Życie to nie film, prawda? Niestety, czasem nie jest kolorowo. Postanowił jednak jakoś zrehabilitować się, zostając na lekcji, w końcu otrzymał zaproszenie. Niech no się tylko mama dowie! Ależ będzie z niego dumna! O tak!
Na pierwsze pytanie nie wiedział co odpowiedzieć, aby nie palnąć jakieś gafy. W końcu, miał wrażenie, że tylko nauczyciel go tu toleruje. Zatem wolał starannie dobierać słowa oraz argumenty. Natomiast tamte.. no, widać było różnicę wieku. Ale nie tylko. Thomas zapewne gdyby przykładał się w jakimś większym stopniu do Wróżbiarstwa, może i nawet by błysnął? Może, ale by tak było, jego stosunek do tego przedmiotu, tej nauki w ogóle musiałby być inny. A młody Hill niestety uważał tę naukę za nieżyciową. Czemu? Bo w żaden sposób nie pokrywała się z jego zainteresowaniami, czy planami. Co to ma do magii bitewnej? Albo np. żywiołów? No właśnie. Może z tym ostatnim trochę jest związana, ale poza tym..
- Ekhem.. Sądzę, że jedną z największych wad powietrza, jako żywiołu jest jego moc. Choć jest to i zaleta, wszystko zależy, jak to wykorzystać. No i kto się za to zabiera. Bo przecież niedoświadczony czarodziej – taki jak on. – nie będzie potrafił w pełni wykorzystać potencjału w nim drzemiącego. Również jego wpływu na pozostałe żywioły, który jest moim zdaniem całkiem duży. – wysilił się. Jednak miał potrzebę sprecyzowania swojej wypowiedzi – Chodzi mi o to, że to samo powietrze, którego brak może ugasić pożar, może go równie dobrze wzniecić.. Na przykład. – dodał po chwili. Nie był pewien swoich słów. Miał nadzieję, jednak, że go zrozumieją. No i jakby nie patrzeć, to była jakaś taka pierwsza próba odpowiedzi na pytanie nauczyciela.. – Właśnie dlatego, z racji swojej wszechobecności i dużego prawdopodobieństwa wejścia w jakąś „relacje” z pozostałymi jest niezwykle potężne. Stanowi to główny atut, ale i wadę. No bo nie każdy jest tak potężny, by nad tym zapanować.. – dodał, uśmiechnięty. Teraz pozostało czekać na sprostowanie Prica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pustkowie QzgSDG8








Pustkowie Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie Empty

Powrót do góry Go down
 

Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 9Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pustkowie KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-