Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przed portretem Grubej Damy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 166
  Liczba postów : 171




Gracz






PisanieTemat: Przed portretem Grubej Damy   Pią Maj 17 2013, 20:15

First topic message reminder :


Przed Portretem Grubej Damy


Portret Grubej Damy stanowi wejście do Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Aby jednak przez niego przejść, należy podać hasło, uprawniające do wejścia do Wieży Gryffindoru. Gruba Dama nawet osobom, które je znają, utrudnia przekroczenie progu za portretem. Jako ekscentryczna, kapryśna kobieta, lubi znajdować sobie nowe pasje i bardzo nie znosi, kiedy się jej w spełnianiu się w nich przeszkadza.


Bruno po tym jak zdążył się uspokoić, prędko zaprosił Dahlię vs Vanessę na spacer. Chciał jej wynagrodzić to, że musiała oglądać chłopaka w takim szalonym stanie. Tak naprawdę nikt nigdy nie widział jego słabości. Z resztą, trudno było mówić o tym Francuzowi. W ogóle w emocjach i uczuciach był po prostu do bani. Zawsze chciał poznać kobietę, która nie będzie wiązała przywiązania ze zwykłym spotykaniem się. Może tak naprawdę chodziło mu o przyjaciółkę z przywilejami? Chociaż jak tak dłużej pomyśleć, to on traktował każdą kobietę w ten sposób. Był zbyt otwarty i bezpośredni, aby próbować się opanowywać w kilku sytuacjach. Bynajmniej nie musiał tego robić. Zwykle kierował się instynktem, a przecież wiemy, że mężczyźni posiadają tylko jeden instynkt: zwierzęcy. Może rzeczywiście Bruno Bedau był nieco ograniczonym chłopem, który zgubił się w marzeniach. Ale w nich był geniuszem, żył w świecie tak pięknym, tak idealnym… Nie musiał mówić o swoich uczuciach i zawsze robił to, co mu się podobało. Nie ponosiłby odpowiedzialności za swoje czyny. Czy to nie był tak naprawdę piękny świat?
Jakże trudno było mu wypowiedzieć słowa: dziękuję. O mały włos zginąłby, ale mimo wszystko nie potrafił wymówić podziękowania. Co było z nim nie tak? Spacerował z Dahlią ala Vanessą za rękę po całych błoniach, miło spędzając czas. Nigdy nie pomyślałby, że z gryffonką ala krukonką tak dobrze będzie mu się rozmawiało! Może rzeczywiście czuł pewien dług wdzięczności, ale niesamowicie polubił dziewczynę, z którą spędził przeszło cztery godziny! Niestety zrobiło się już późno. Zaprowadził ją pod portret grubej damy, żałując, że Gryffoni /Krukoni są niesamowicie tak cnotliwi. W końcu wolałby zaprosić dziewczynę do przytulnego miejsca i zapłacić za swój dług w naturze… Jednak musiał się liczyć z tym, że tak naprawdę rozmawiali ze sobą tylko cztery godziny.  Nie chciał puścić jej dłoni, ale mimo wszystko powinien się z nią jakoś pożegnać. Westchnął ciężko, czując jakby to było najcięższe wydarzenie w ciągu dnia. Opuszkami palców wodził po przedramieniu dziewczyny, nie wiedząc w jaki sposób ma powiedzieć: dziękuję.
- Vanesso, dzisiejszy wieczór był magiczny… – zaczął na około, przełykając głośno ślinę. Czy ktoś by pomyślał, że Bruno Bedau może być aż tak nieśmiały? Splótł ich palce razem , czując jej ciepło. – Jestem… wdzięczny, że zjawiłaś się w Pokoju życzeń. – rzekł na jednym wydechu, patrząc w oczy dziewczyny. Znów czuł to piekielne zakłopotanie! Czy mogło być jeszcze gorzej?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Lut 19 2017, 20:41

Nigdy nie był fanem imprez. Owszem, chodził na takowe od czasu do czasu, jednak niezbyt często. Głośna muzyka (której często na dodatek nie lubił), pijani ludzie i tłum to chyba najgorsza kompilacja, jaka mogła powstać, zatem nie chodził na imprezy, a wręcz ich unikał. Ostatnio był chyba na weselu w wakacje i od tamtej pory chyba nic nie pił. Naprawdę ograniczał spożywanie alkoholu.
Po wykładach, ktoś całkiem przypadkiem zaciągnął go do Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Właściwie, gdyby rzeczywiście zachowywał się jak prefekt, powinien odjąć trochę punktów Gryffindorowi, ale on zamiast tego zwinnie wyszedł z tłumu, z zamiarem pójścia do domu. Gdy udało mu się wydostać z tego tłumu, przy portrecie Grubej Damy zauważył dziewczynę. Na pewno młodszą od niego, ale nie jakoś bardzo - wyglądała mu na 16-łatkę. Widział, z jaką ulgą i wytchnieniem opiera się o ścianę. Zdziwił go ten widok, w końcu ludzie w jej wieku zazwyczaj chcą się wyszaleć... co też nie świadczy, że jego rówieśnicy zachowują się podobnie.
- Nie idziesz się bawić? - spytał, wskazując na portret Grubej Damy. Jako prefekt, powinien zareagować całkiem odwrotnie, ale on był raczej łagodny - nie odejmował punktów, ani też nie pokazywał otwarcie, jaką funkcję pełni. Wykorzystałby swoją władzę chyba tylko wtedy, gdyby doszło do jakiejś bójki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Lut 19 2017, 21:01

Avrel była tak rozgrzana tym całym poirytowaniem, że chłód kamieni na ścianie, przedostający się nawet przez gruby sweter i koszulkę, dawał jej cudowne ukojenie. Kiedy miała ochotę na zabawę, na coś szalonego, to akurat wtedy nic się nie działo. Wczoraj na przykład, miała wręcz imprezowy nastrój, cała była w skowronkach i aż chciało się z nią tańczyć, ale Pokój Wspólny był tak pusty i nieciekawy, że aż ją to nużyło. Dziś, kiedy chciałaby w spokoju siąść przed kominkiem z książką, to akurat musiał być tam tłum ludzi. Wielu z nich nie znała, co jeszcze bardziej jej przeszkadzało. Od zawsze chciała być prefektem i mieć tę świadomość, że w razie przesadzenia z czymś - ona mogłaby zareagować skutecznie. Bo reagować może sobie każdy, ale raczej większość osób nie posłucha 5 klasistki, która akurat zechciała spokoju. Ciężki żywot.
Kiedy zza portretu nie wyszła kolejna pijana para, która roześmiana potykała się o własne nogi, Avrel naprawdę się zdziwiła. Zamiast tego, ujrzała chłopaka, który kiedyś skrycie jej się podobał. Ba, nadal można to stwierdzić, dlatego widząc, że zwrócił na nią swoją uwagę, wstrzymała na chwilę oddech. Nie piszczała, nie czuła motylków w brzuchu. Po prostu się na sekundkę zestresowała i minimalnie zarumieniła.
Złość jej minęła, kiedy usłyszała jego głos i zaczęła się domyślać, że on też nie ma zbyt wielkiej ochoty na taką zabawę.
- Jakoś nie jestem dziś w humorze na takie...imprezy. - powiedziała i uśmiechnęła się lekko. - A ty? Masz już chyba dość, huh? - zapytała, patrząc na niego tymi swoimi dużymi, zatroskanymi oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Lut 20 2017, 13:57

On naprawdę nie był imprezowym typem, naprawdę. Może to wydawać się dziwne lub zaskakujące, jednak imprezy z reguły nie sprawiały mu żadnej przyjemności, więc głównie dlatego na nie nie chodził.
Dlaczego zwrócił uwagę na tę dziewczynę? Chyba głównie dlatego, że stała tutaj, widocznie poirytowana. Pomyślał o tym, że może nie znać hasła, przez co nadal nie może dostać się do środka, a rozpaczliwie probóuje dostać się na tę zabawę. Dopiero później, jak trochę się jej przyjrzał, przyuważył, że na piersi nosi herb Gryffindoru, więc ta opcja na pewno nie jest możliwa. A więc, dlaczego siedziała tutaj sama? Jakoś trudno było mu uwierzyć, że zwyczajnie nie ma ochoty siedzieć w tym hałasie - równie dobrze mogłaby być w swoim dormitorium.
Nie zdołał dojrzeć jej rumieńców na twarzy, a nawet gdyby je zauważył, nie pomyślałby o tym, że w jakimś stopniu może podobać się dziewczynie. Ostatnio nie spotykał się już ze wzdychaniem za jego osobą, gdy przeszedł obok grupy jakichś dziewczyn, dlatego przestał zwracać uwagę na takie detale. Ogółem, ostatnio krótko bywał w Hogwarcie, bo pojawiał się tu tylko na zajęcia. Tak czy siak, jako, że był prefektem powinien się wręcz spotykać z jeszcze większą adoracją ze strony młodszych panienek, niż kiedyś, a działo się wręcz przeciwnie.
- I co, zamierzasz sterczeć tutaj przez cały wieczór? - powiedział, spoglądając na nią i uśmiechając się blado. Kiedyś nie byłoby go stać na rozmowę z obcą osobą, teraz jednak stał się już trochę pewniejszy siebie i nie sprawiało mu to aż takiego problemu.
- Definitywnie - przytaknął, kiwając głową i spoglądając na nieznajomą. Nie odchodził jeszcze, bo nigdzie mu się nie spieszyło. - A tak w ogóle... jestem James. A ty, jak się nazywasz? - Przedstawił się. Przedstawił się, chociaż nie było to konieczne. I pierwszy nawiązał rozmowę z tą Gryfonką. Czyżby przechodził jakąś wewnętrzną przemianę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Lut 20 2017, 15:42

James był typem chłopaka, który był i przystojny i uroczy, a przynajmniej taki się wydawał. Uroczy właśnie. Nie wiedziała, jaki do końca jest naprawdę, bo nigdy z nim nie rozmawiała. Aż do teraz. Chciała wywrzeć na nim jak najlepsze wrażenie, w końcu pierwsze spotkania są ważne.
Avrel to dość wstydliwa i nieśmiała osóbka, co denerwowało ją w samej sobie. Często przez to nie udawało jej się zawrzeć znajomości, coś ją powstrzymywało. Miała Summer i Harriette, ale innymi znajomymi też by nie pogardziła. Av zauważyła, że chłopak raczej nie zauważył jej zawstydzenia, przez co mogła odetchnąć z ulgą. Chłód kamieni powoli odczuwała aż za bardzo, więc odsunęła się od ściany i przez to stała parę centymetrów bliżej chłopaka.
- Nie, w zasadzie to nie wiem, co będę robiła później. - odparła i zastanowiła się. Nie chciała wracać do dormitorium, bo tam też jest głośno. Stwierdziła, że po prostu powłóczy się po zamku, ale zmartwiło ją też ile może potrwać ta impreza.
- Avrel, bardzo mi miło, James. - powiedziała patrząc mu przez chwilę w oczy i uśmiechając się uroczo. Zawsze to robiła chciała się pokazać z jak najlepszej strony. Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć, ale słowa przyszły same. Chyba zaczęła się minimalnie stresować, a wtedy może nawet wygłaszać monolog. Powstrzymała się przed tym, bo nie chciała wystraszyć Jamesa.
- A ty co zamierzasz robić resztę wieczoru? - spytała, zacierając dłonie, w które zrobiło jej się zimno, po czym schowała je do kieszeni swetra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Lut 20 2017, 20:23

Raczej nie zależało mu na tym, by był lubiany. A przynajmniej, było tak przede wszystkim wtedy, gdy akurat poznawał kogoś nowego, na kim niekoniecznie mu zależało, a znajomość kończyła się co najwyżej na "kojarzeniu się".
On również nie wiedział, co będzie robił później. Nigdy nie planował sobie tego, jak ma wyglądać jego dzień. Po wykładach, miał w zamiarze wrócić do domu, może trochę się pouczyć, na pewno coś zjeść, bo stopniowo zaczął odczuwać głód. Późnej, pewnie by sobie coś poczytał lub porobił jakieś inne głupoty, a jakoś o pierwszej lub drugiej pewnie poszedłby spać. Zwykle siedział do nocy, bo lubił jak za oknem było już ciemno i jedynym źródłem światła mogła być latarnia, która znajdowała się na zewnątrz. Oprócz tego, że czasem chodził ewidentnie niewyspany i nieżywy (czasem naprawdę potrafił siedzieć do późna), lubił późne zasypianie. Co jest chyba największym paradoksem, to fakt, że wcale nie kochał spania i nie potrafiłby spać przez... na przykład dziesięć czy dwanaście godzin.
- Avrel... ładnie - skomentował, podając jej rękę na przywitanie. Był od niej wyższy przynajmniej z dziesięć centrymetrów, jednak nie zwracał na takie rzeczy zbyt wielkiej uwagi. Zdołał się na nawet na krótki kontakt wzrokowy, którego zawsze unikał (i to z każdym!). Jakoś miał problemy z nawiązywaniem kontaktu wzrokowego i zawsze wypierał się tego jak najbardziej.
- Właściwie jeszcze nie wiem. Miałem zamiar wrócić zaraz do domu, ale nigdzie mi się nie spieszy - odpowiedział, uśmiechając się blado do dziewczyny. Wydawała się być sympatyczna, ale odnosił wrażenie, że jest chyba jeszcze bardziej nieśmiała od niego. To tak się da? Eureka.
- Zimno ci? - spytał zdziwiony, spoglądając na to, jak pociera dłonie, a następnie ukrywa je w kieszeniach swetra. On nie był jakoś najcieplej ubrany, bo miał na sobie zwykły t-shirt i bluzę, ale nie odczuwał niskiej temperatury, a nawet wręcz przeciwnie - było mu gorąco. Nagle, nie wiedzieć czemu, odczuł ogromną chęć zapalenia papierosa i wypicia kawy. Taak, może i nie pił alkoholu, ani nie sięgał po narkotyki, ale był uzależniony od kawy i od całkiem niedawna - od papierosów. Próbował się w tym ograniczyć (a przynajmniej w papierosach, z kawy nie zrezygnuje), więc instynktownie zaczął myśleć o czym innym. Pamiętał, że dziewczyna wspomniała coś o złym humorze, przez który nie ma jej w pokoju wspólnym, tańczącej i pijanej.
- Co z twoim humorem? Powinnaś korzystać z okazji i się wyszaleć - powiedział, przerywając krótką ciszę. Zaczął bawić się ściągaczem od swojej bluzy, który przeplatał zwinnie między swoimi długimi palcami u dłoni. Jakby nie spojrzeć, miał spore predyspozycje do gry na fortepianie bądź pianinie. Patrząc z perspektywy czasu, ani trochę nie żałował swoich lekcji w wieku dziecięcym, a teraz nawet chciałby do tego wrócić. Może kiedyś, przy większej ilości czasu o tym pomyśli?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Lut 20 2017, 22:19

Avrel niby wiele razy słyszała, że jest atrakcyjna, urocza i śliczna (i to nie tylko od Harriette i Summer), ale mimo tego, miała jakieś tam kompleksy. Każdy chyba jakieś ma. Wielu chłopaków spławiała, bo byli zwyczajnie...niemili. A Avrel to tak miła osoba, że z wredną by przebywać nie potrafiła. Z ironiczną, droczącą się - tak, ale nie z kimś niemiłym dla innych. Dlatego szczególnie nie przepadała za Ślizgonami, ale to jak większość Gryfonów, prawda?
Av głównie zaczynała dzień od śniadania i lekcji, a w czasie wolnym najczęściej grała na harfie albo pianinie. Poza tym, można było ją zobaczyć przy kominku w Pokoju Wspólnym jak rysuje albo maluje. Taka z niej artystyczna duszyczka. Sztuka była jej wyzwoleniem i oderwaniem się od wszystkiego, co złe na tym świecie. Nie była pokrzywdzona, nie miała dramatycznej przeszłości, patologicznej rodziny ani złej bliźniaczki, która chce zawładnąć światem jak niegdyś kochany Voldemort.
Uśmiechnęła się na jego komentarz, skinęła głową w podziękowaniu i podała mu dłoń, lekko ją ściskając. Starała się zachowywać w miarę normalnie, ale chyba niezbyt dobrze jej to wychodziło. Było widać, że jest nieśmiała i niepewna siebie. I te cholerne rumieńce...
Elvendork odwzajemniła uroczo uśmiech i odgarnęła z twarzy kosmyk niesfornych włosów, których nie rozczesywała od rana.
- Odrobinę. - odparła i opatuliła się szczelniej swetrem. Nie sądziła, że na korytarzach będzie jej tak chłodno. Fakt, w Pokoju Wspólnym było tak dużo ludzi, ze temperatura była zdecydowanie większa niż tutaj.
- Jestem dość...zmienna. Wyszaleję się kiedy indziej. Dziś mam ochotę na spokój i tworzenie muzyki. - przyznała otwarcie i uniosła wzrok na chłopaka. Avrel nauczona była dość dobrze grać na pianinie, jeszcze zanim poszła do Hogwartu i była wdzięczna za to mamie. Tata z kolei zaraził ją rysowaniem i malowaniem. Była wdzięczna, że ma takich rodziców, którzy przekazywali jej tak wiele umiejętności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Wto Lut 21 2017, 15:38

Nie można było powiedzieć, że Avrel jest uosobieniem brzydoty, bo wcale tak nie było. Gdyby James zwracał tak ogromną uwagę na dziewczyny, ich wygląd i takie tam, to na pewno pomyślałby o tym, że dziewczyna grzeszy urodą. On tymczasem, nie skupiał się na urodzie i ogólnym wyglądzie swojej rozmówczyni.
On może nie miał tak artystycznej duszy, jak Av, ale grał na fortepianie, lubił gotować, warzyć eliksiry i czytać książki. Każdą z tych czynności robił w wolnym czasie albo wtedy, gdy akurat naszła go na to ochota. Jednak, najbardziej odprężała go muzyka i eliksiry. Zawsze jak wracał do domu, niezależnie od jest samopoczucia czy pory dnia, od razu włączał swój magiczny odtwarzacz muzyki i puszczał swoje ulubione kawałki. Zwykle słuchał muzyki indierockowej lub alternatywnej, a czasem nawet łapał się na tym, że sobie podśpiewuje (słuchał tych samych piosenek na tyle często, że znał te teksty na pamięć).
Zdziwiło go zachowanie dziewczyny. Wydawała się być pewną siebie, śmiałą i odważną Gryfonkę, a naprawdę zaczął odnosić wrażenie, że jest jeszcze bardziej nieśmiała i cicha od niego. Na jej rumieńce nie zwrócił większej uwagi i nie pomyślał nawet, że mogą być one spowodowane jego obecnością. Zrzucił to raczej, na fakt różnic temperatur: w pokoju wspólnym było okropnie gorąco, a tutaj dziewczyna aż trzęsie się z zimna.
- Mogę ci dać moją bluzę, jeśli chcesz. Może i będziesz wyglądać komicznie w tylu warstwach, ale przynajmniej będzie ci ciepło - zaproponował, spoglądając na dziewczynę. - Mnie nawet nie jest zimno - dodał po chwili. Był na tyle miłym i zazwyczaj pomocnym człowiekiem, że mógłby nawet pomóc swojemu wrogowi, nie zważywszy wtedy na nic.
- O, grasz na czymś, czy śpiewasz? - spytał z zainteresowaniem. Rzadko kiedy spotykał ludzi, którzy w jakimś niewielkim stopniu mieli podobne poglądy do jego własnych lub dzielili ze sobą zainteresowania. Miło zaskoczył go fakt, że dziewczyna zajmuje się muzyką. Wyglądało na to, że chyba się jeszcze dogadają... kto wie, może nawet zaprzyjaźnią?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Wto Lut 21 2017, 18:42

Avrel była osobą, u której czyjś wygląd nie był brany pod uwagę w decyzji czy kogoś lubi, czy nie. Wygląd miał znaczenie, kiedy nie znało się osoby, ale to charakter jest dla niej głównym punktem odniesienia. Najlepiej, kiedy ktoś jest i atrakcyjny zewnętrznie i wartościowy i dobry w środku, ale nie zawsze ma się to, czego się chce.
Eliksiry były również ważne w życiu Avrel, lubiła je warzyć i szukać odpowiednich składników. Fascynowało ją to, jak wiele można zyskać dzięki tym miksturom. Ile można osiągnąć, choć zniszczyć też. Podobało jej się, że mają taką siłę i jak warzenie ich skupia myśli tylko na tej jednej czynności, która pomagała zapomnieć o otaczającym ją świecie. Avrel, choć może nie wygląda na taką, uwielbia muzykę z lat '50-'90. Nieco rocka, nieco popu, który tak bardzo różnił się od dzisiejszego... Tamten pop był według niej jakiś taki... ciekawszy i melodyjniejszy. Muzyka klasyczna również siedziała w jej serduszku, w końcu grała na pianinie i harfie, więc tworzyła taką.
Słysząc słowa Jamesa, Avrel się uśmiechnęła i spojrzała na niego ciepłym wzrokiem.
- Naprawdę? Dziękuję, ale jak zdejmiesz ją, to wtedy możesz zmarznąć... - - powiedziała niepewnie, będąc wdzięczna chłopakowi za tak miłą propozycję.
- W sumie i to i to. Gram na pianinie i harfie i trochę sobie śpiewam, czasem piosenki już mi znane a czasem coś podśpiewuję do tego, co sama gram na instrumentach. - przyznała. - A ty? Masz w sobie coś z artysty? - zapytała zaciekawiona. Nie była pewna, czy chłopak wygląda na takiego, co by na czymś grał albo rysował, ale pozory często mylą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Sob Lut 25 2017, 18:02

Raczej normalną koleją rzeczy był fakt, że James, zarówno jak Avrel lubił ładne osoby. Oczywiście, zwracał ogromną uwagę na charakter, ale wyglądu nie traktował jako przepustki do zawierania jakichkolwiek nowych relacji.
James był naprawdę miłym człowiekiem, no a przynajmniej z reguły. Czasem zdarzało się, że się na kogoś wkurzył, ale to raczej normalna kolej rzeczy. Nikt nie musi być codziennie szczęśliwy i tryskać energią. Tak samo było z pomaganiem innym ludziom, obcym lub znajomym. Zawsze wyciągał pomocną dłoń. W sumie, stał się taki chyba głównie przez przyjaźń z Nae, która jest w stanie zrobić dla innych naprawdę wszystko.  
Nawet nie wziął pod uwagę, że mógłby zmarznąć. Widział, że Avrel jest zimno, więc, jak to na niego przystało, zwyczajnie zaoferował jej pomoc.
- Naprawdę - odpowiedział przekonującym głosem, zdejmując z siebie bluzę i podając ją Avrel. Uprzednio jednak wyjął kartonowe i bardzo zgniecione pudełko z jednej kieszeni, a następnie włożył do kolejnej kieszeni, ale tym razem nie bluzy, a spodni. - Mnie naprawdę nie jest zimno - odrzekł, widząc jej niepewną minę. To nie było dla niego nic wielkiego, a już czuł się lepiej z faktem, że w jakimś stopniu pomógł dziewczynie. Może właśnie dla tego uczucia tak chętnie robił jakieś dobre uczynki?
O, tego się nie spodziewał. Gryfonka nie wyglądała mu na kogoś z artystyczną duszą, ale jak widać, pozory mylą. Okazało się, że tyle talentu i zdolności w sobie ukrywa.
- Jak byłem mały, chodziłem na zajęcia z nauki gry na fortepianie. - Nadal od czasu do czasu siadał przy instrumencie, ale robił to rzadko, bo nigdy nie miał na to czasu. Tak czy siak, nadal pamiętał wiele ze swoich dziecięcych lekcji i w sumie chciałby się rozwijać dalej w tym kierunku. Rzeczywiście, nie wyglądał na takiego, który by grał na jakimś instrumencie, ale jednak było inaczej.
- A od jak dawna grasz? - spytał z zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Wto Kwi 11 2017, 23:50

Avrel uwielbiała osoby, z którymi mogła porozmawiać o czymś więcej niż ostatni wynik meczu w Quidditcha albo pracy domowej z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami. Kochała konwersacje o sztuce i czymś, co pielęgnowało dusze. James wydawał się być naprawdę ciekawym materiałem na interesującego rozmówcę, co ją cieszyło niezmiernie. Potrzebowała takich ludzi wokół siebie.
Poczuła wielką wdzięczność, kiedy Krukon dawał jej bluzę. Była naprawdę zbyt duża, ale przez to jeszcze cieplejsza. Avrel nałożyła na siebie ciuch i miała wrażenie, że w nim zniknęła. Była tak drobna, że bluza sięgała jej kolan. Z perspektywy trzeciej osoby mogło wyglądać to uroczo.
- Dziękuję. - powiedziała, patrząc mu w oczy i uśmiechając się najładniej, jak tylko umiała. Przyjemne ciepło rozchodziło się po jej ciele, ale ona jeszcze musiała poszperać w rękawach, by znaleźć swoje ręce w tej wielgachnej bluzie. Miała ochotę parsknąć śmiechem, ale uśmiechnęła się jedynie.
Elvendork słuchała z zaciekawieniem tego, co mówił jej James i kiedy skończył skinęła głową.
- Ja nie uczęszczałam na zajęcia, mama mnie nauczyła tego i owego, a resztę sama odkryłam i doskonaliłam. - odparła i wygładziła włosy, które mogły się poczochrać od nakładania ubrania.
- Na pianinie gram od 10 roku życia, a na harfie...zaczęłam całkiem niedawno, bo 3 lata temu. - odpowiedziała, przywołując przyjemne wspomnienia. Rodzice zawsze wspierali ją w tym, co robiła, więc też nie protestowali, kiedy poprosiła ich o zakup harfy.
Avrel poczuła lekki przypływ odwagi, spowodowany chyba znalezieniem podobieństwa między nimi.
- Może zagralibyśmy kiedyś coś razem? - zaproponowała i uśmiechnęła się. Taka perspektywa bardzo jej się podobała, bo rzadko miała okazję z kimś grać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Sob Kwi 15 2017, 14:48

James nie otaczał się nigdy jakimś przesadnie dużym gronem przyjaciół, głównie dlatego, że niewiele osób podzielało jego pasje. Avrel, jak się okazało, miała bardzo podobne zainteresowania do jego własnych. Kto wie, może taka przypadkowa pogawędka przyczyni się do zdobycia nowej przyjaciółki, z którą Krukon będzie mógł wspólnie zajmować się muzyką?
Gdy Gryfonka założyła na siebie materiał, okazało się, że jest dla niej niczym sukienka. Waters zadał sobie w myślach pytanie, czy to on jest takim olbrzymem, czy to może Avrel jest tak niska, jednak tę drugą opcję wykluczył od razu. Szybko przestał rozmyślać o wzroście, bo zwrócił uwagę na uśmiech dziewczyny. Taki sympatyczny, ciepły, musi być zdecydowanie jej atutem.
- Gdy byłem mały, kompletnie nie interesowały mnie te sprawy i miałem tylko żal do rodziców, że zapisali mnie na zajęcia z gry na fortepianie, a nie na jakieś treningi Quidditcha. Nigdy wtedy nie pomyślałbym, żeby ćwiczyć coś samemu - odpowiedział na jej wzmiankę odnoszącą się do samodzielnej nauki. Właściwie, Gryfonka od razu zyskała w jego oczach, jednak nie chciał się do tego przyznawać i mowić, że podziwia jej postawę.
Trudno było mu wywnioskować ile lat może mieć Elvendork, więc jej czasowe określenia umiejętności, nie za wiele mu dały. Strzelał jednak, że ma około siedemnastu lat, więc naprawdę wieloletni warsztat. Podejrzewał, że potrafiłaby zagrać dużo więcej rzeczy od niego, ale nie czuł się z tym źle, mimo tego, że zawsze chciał być we wszystkim najlepszym. Wraz z wiekiem, jego ambicje zdążyły już znacznie zmaleć, dlatego nie miał już takiej przeraźliwej potrzeby bycia idealnym.
- Jasne, czemu nie - stwierdził szczerze, po czym dodał po chwili - Właściwie, moglibyśmy pójść nawet teraz... Znam takie jedno fajne miejsce w Hogwarcie, gdzie jest mnóstwo różnych instrumentów. No, chyba że zdecydowałaś się przyłączyć do nich - wskazał ręką na portret Grubej Damy - Żeby nie było, że odciągam młodzież od zabaw. - Złożył ręce w obronnym geście i spojrzał z uśmiechem na dziewczynę.

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 437
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 592
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 18:39

Powroty do domu zazwyczaj mają to do siebie, że wita się w nich kogoś z radością. W moim przypadku chyba się to nie sprawdza, bo nie dość, ze przerypałem sobie u rodziców, to jeszcze Hogwart nie chce przyjąć mnie z otwartymi ramionami. Nie żeby ten zamek miał jakieś uczucia i zbytnio mu na kimkolwiek zależało, ale w gruncie rzeczy nawet nie mam gdzie spać, bo nie znam cholernego hasła, a Gruba Dama buntuje się, że mnie nie wpuści, mimo że zna mnie od prawie dziewięciu lat. Ironia losu, czyż nie?
Nie chcę wracać do Hogsmeade, bo słuchanie kolejnych kazań od rodziców nie jest mi na rękę, a jednocześnie muszę siedzieć na korytarzu, licząc na to, że napatoczy się jakiś Gryfon, który powie mi, jak się dostać do sypialni. Niby mógłbym się przekimać na kanapie w pokoju z herbatami, ale Terrey i jego malinowy Merlin wciąż śnią mi się czasem po nocach, więc może lepiej nie wywoływać wilka z lasu. A to, że akurat trwają lekcję, nie usprawiedliwia moich znajomych od tego, że nie pokazują się w okolicy. Od godziny. Albo już nawet i dwóch. Mógłbym się pofatygować na dół i poszukać kogokolwiek, ale to mogłoby sprowadzić na mnie spojrzenie dyrektorki i kolejną rozmowę na temat mojego zachowania i niszczenia sobie życia. Oh, szkoło, kocham cię i to, jak wiele od ciebie zależy. Taa.
Z braku lepszego zajęcia tasuję stare karty, które upchnąłem do kieszeni kurtki, wychodząc od wujka i zapominając je wcześniej wrzucić do torby, w której znajduje się mój niewielki dobytek. To chyba oznacza, że wróciłem na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 963
  Liczba postów : 2527
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 19:02

Fire oczy rozbolały od przeglądania atlasu wypełnionego trującymi roślinami. Wyjątkowo musiała się po niego pofatygować do biblioteki, gdzie parę godzin uczyła się o listkach, pyłkach, korzonkach,łodyżkach i pręcikach. I Merlin świadkiem, że naprawdę bardzo polubiła zielarstwo, ale po pierwszych tygodniach lenistwa została dość gwałtownie przygnieciona materiałem do nauki. Zamierzała przejść się do dormitorium, żeby odpocząć. Może nawet uciąć sobie drzemkę. Gdy była zmęczona zaczynała wpadać w humor, który skutecznie kazał omijać Blaithin szerokim łukiem. Ubrana w zieloną bluzę i nieco ciemniejsze szare spodnie szła ruchomymi schodami do portretu Grubej Damy. Zmarszczyła jednak brwi, widząc, że ktoś usiadł tuż przed obrazem. Nie wyglądał na pierwszaka. Ciemne włosy w ogóle nie skojarzyły się Fire z tym właśnie osobnikiem, jakim był Holden, więc nieufnie zbliżyła się, żeby powiedzieć:
- Urządzasz na kogoś zasadzkę? - wtedy rozpoznała Gryfona. Z jakiegoś powodu miała wrażenie, że nieco się zmienił. Skrzyżowała ramiona na piersiach i dodała szybko znacznie bardziej cierpki komentarz. - Czy chcesz, żeby nikomu nie umknęło, że wróciłeś, Thatcher?
Nie była fanką nagłego znikania ludzi. Rozumiała jeszcze, jak ktoś się po prostu zaszywał, ale dalej gdzieś tam był. Być może Fire nie odczuła braku Holdena mocno, ale wiedziała, że chociażby Nessa mogła dziwnie reagować na wzmianki o Gryfonie. Gdzie był? Dlaczego akurat teraz wrócił? Uznała, że nie będzie pytać. Wzrok przesunęła po szczupłej sylwetce chłopaka i zatrzymała się na kartach. Durnia bardzo lubiła, a nie miała okazji grać od bardzo dawna. Wiedziała, że odbywały się jakieś rozgrywki, ale w momencie zapisów od razu z nich zrezygnowała. Dopiero teraz poczuła, że przydałoby się trochę rozerwać po miesiącach pracy w skupieniu i samotności.
- Grasz? - dopytała, podbródkiem wskazując na karty w dłoniach Holdena. Dalej stała naprzeciwko, jakby niepewna czy nie powinna po prostu wyminąć Gryfona i przejść do dormitorium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 437
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 592
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 19:16

Wpatruję się w karty, które przemieszczają się w moich dłoniach na tyle długo, że zaczynam dostrzegać w ilustracjach na nich szczegóły, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Kwiaty w wiankach wiedźm, jakieś drobne rysy na kielichach. Skupiam się na tym na tyle (co mnie dziwi, bo zazwyczaj bywam bardzo rozkojarzony), że zauważam czyjąś obecność dopiero w momencie, kiedy się odzywa.
- Będę odstrzeliwać ludzi, aż zostanę w dormitorium jedynym mieszkańcem – stwierdzam, spoglądając na Blaithin Dear w stroju, który nijak do niej nie pasuje. – Zmieniłaś dom, Fire? A liczyłem na to, że podasz mi hasło do dormitorium.
Mimo wszystko cieszę się, że ją widzę. Nawet jeśli przeżywamy czasem ostrzejsze wymiany zdań, to jednak Hogwart bez niej nie jest tym samym miejscem. Tęskniłem za wieloma osobami z tej szkoły, które tworzą ekscentryczną, ale spójną całość. I Fire znajduje się na ich liście, chociaż nigdy jej tego nie powiem, bo tylko by się zaśmiała.
- Wiesz, jestem tu incognito. Nawet zrezygnowałem z różu, żeby tak bardzo nie rzucać się w oczy – żartuję, przeczesując palcami włosy, bo odechciewa mi się już tasowania kart. Nie podnoszę się jednak z podłogi, chociaż wypadałoby, skoro rozmawiam z Dear. I wydaje mi się, że zmierzała do swojej sypialni, podczas gdy ja nieco zaburzyłem jej plany, ale jej propozycja zbija mnie zupełnie z tropu.
- Jasne – odpowiadam jej z szerokim uśmiechem, wracając do szybkiego potasowania kart.- Może dodamy jeszcze więcej rozrywki, co? Jak wygram, podasz mi hasło do dormitorium. Zagrajmy trzy razy, żeby nie było zbyt łatwo.
Rozdaję karty, modląc się w duchu, żeby udało mi się z nią zwyciężyć, bo w innym wypadku naprawdę będę musiał zdrzemnąć się w jakimś szkolnym salonie. Albo pod mostem, żeby nie przyłapali mnie nauczyciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 963
  Liczba postów : 2527
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 19:39

Odstrzeliwanie wydało się czystokrwistej Fire dziwnym słowem, a wyobraźnia podsunęła dziewczynie obraz Holden stojącego niczym strażnik przed otyłą kobietą w obrazie i rzucającym w każdego zaklęciami zza prowizorycznej barykady.
- Lepiej byłoby wszystkich otruć. - wtrąciła całkiem poważnie. Aczkolwiek w jednym i drugim przypadku wiadomo byłoby, kto jest sprawcą... Początkowo nie zrozumiała, co Holden ma na myśli, mówiąc o innym domu. Później prychnęła. - W Durmstrangu przynajmniej to było dobre, że nie mieliśmy żadnych podziałów. Nie było cię na uczcie powitalnej?
Sama nie udała się na to uroczyste rozpoczęcie roku, ale błyskawicznie dowiedziała się od znajomych, jakie jest hasło. Z tego wnioskowała, że Holden musiał naprawdę niedawno pojawić się w zamku. Ciężko było ocenić, jak długo tak siedział, ale Fire strzelała nawet, że jest pierwszą osobą, z jaką rozmawia. Z jakiegoś powodu nieswojo się z tym poczuła. Ludzie powinni witać swoich kolegów z radością, tak, żeby poczuli, że warto było wrócić. A od Fire można było najwyżej oczekiwać chłodu i oschłości, nawet jeśli naprawdę tęskniła.
- Zawsze myślałam, że bez tych kolorowych włosów będziesz wyglądać trochę mniej jak pajac. Myliłam się. - powiedziała z udawanym rozczarowaniem, ale złagodziła swój ton, żeby wiedział, że głównie to sobie żartuje. Ekscentryczny sposób bycia Holdena sprawił, że go polubiła i nie sądziła, że kiedykolwiek mógłby "znormalnieć". Wzmiankę o byciu incognito rzucił pewnie dla rozbawienia Fire, ale ta zaczęła myśleć czy rzeczywiście nie chciał teraz trochę wtopić się w tłum. Podeszła bliżej i usiadła po turecku naprzeciwko Gryfona. W Hogwarcie widywało się różne dziwne rzeczy, dwójka uczniów grająca na środku przejścia nie powinna budzić zainteresowania.
Wyciągnęła rękę i zabrała kartę najbardziej wysuniętą na prawo. Posłała Holdenowi łobuzerski uśmiech, gdy zobaczyła wartość swojego wyboru. Po prostu to było satysfakcjonujące, że już na wstępie ma tak wysokie szanse skopania mu tyłka.
- Mamy chyba inne definicje rozrywki. - powiedziała z kolei. Im więcej ryzyka i adrenaliny tym bardziej zależało Blaithin na wygranej, tym samym lepiej się bawiła. Hasło wydawało się lekką kartą przetargową. - Do puli dorzucę jeszcze pierwszą rzecz, którą wyciągnę ze swojej torby. A jak ja wygram, to będziesz mi winien przysługę.
Odchyliła się do tyłu, żeby spojrzeć na Holdena z wyczekiwaniem.

5, Śmierć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 437
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 592
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 19:56

- Z trucizną jest o tyle kłopot, że musiałbym ją wcześniej kupić, co nie wchodzi w grę, albo zrobić, co zajęłoby mi więcej czasu niż każde inne rozwiązanie – przyznaję, nawet nie bacząc na to, że rozmawiamy o mordowaniu Gryfonów na środku korytarza, a biorąc moje założenia, Fire powinna być pierwszą ofiarą. Z drugiej strony raczej nie uprzykrzałaby mi życia na tyle, żeby nie mogła być moją wspólniczką w zbrodni. Zresztą przy jej wybuchowym charakterze pewnie przystałaby na to z ochotą. A gdyby wyjść potem też na innych uczniów… Chyba zbyt długi pobyt wśród mugoli nieco namieszał mi w głowie. Albo to nieznana mi dotąd miłość wujka Scotta do wszelkiej maści kryminałów, które mi w ostatnim czasie pokazał.
Kręcę głową w odpowiedzi, nawet nie przejmując się tym, że nie zauważyła, że nie pojawiłem się w Wielkiej Sali ani razu przez ostatnie dwa tygodnie. Studenci mogli mieszkać poza szkołą, więc nie trudno o pomyłkę. Poza tym po co miałaby zwracać na to uwagę?
- To chyba nie kwestia fryzury, a całokształtu – stwierdzam, chociaż nasłuchałem się przez ostatni rok wielu uwag na temat kolorów moich włosów. Ten ciemny wydaje się najnormalniejszym od poprzednich wakacji. - Umowa stoi – dodaję jeszcze przy jej propozycji, chociaż przysługi dla Dearów nigdy nie są łatwe. Od czegoś jednak trzeba zacząć, a umówienie się na grę z Fire i złamanie słowa jest chyba gorsze w skutkach od niedopełnienia Wieczystej Przysięgi. Wtedy umiera się szybko, bezboleśnie, podczas gdy Blaithin najpierw próbowałaby z torturami. A może się mylę i złagodniała od nadmiaru słońca w Meksyku?
Mina mi nieco rzednie, gdy dostrzegam kartę rudzielca, bo to jeszcze bardziej utrudnia. A w chwili, gdy wyciągam swoją własną, odchodzi mi ochota na strzelanie do Gryfonów. Mam ochotę trafić tylko siebie samego, bo jeszcze bardziej komplikuje mi to inne sprawy.
- W skali od jeden do „umrzesz” jak bardzo mam przesrane? – pytam, pokazując na kawałek kartonika z Kochankami. Mogłem się tego spodziewać, ale nie sądziłem, że pech będzie się mnie trzymał aż tak długo. To jednak dopiero początek, bo dopiero rozpoczęliśmy tę rozgrywkę. Jedną z trzech.

2, Kochankowie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 963
  Liczba postów : 2527
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 20:29

Dobrze było nie mieć problemów finansowych. Zwłaszcza, że już blisko półtora roku sama na siebie zarabiała i jako tako funkcjonowała przyzwoicie. Jak ktoś był sprytny to mógł sobie poradzić. A jak nie to musiał siedzieć na zimnej posadzce przed dormitorium i cierpieć.
- To co, kiedyś korki z robienia trucizn? - zaproponowała luźno. Podobało jej się to na jakie tory zeszła ich rozmowa. Kto by podejrzewał Holdena... Prawie poczuła coś w rodzaju uznania.
- Rozumiem, że miarka się przebrała i wysłali cię na jakiś odwyk? - zaczepiła lekko o temat jego nieobecności. Może przesadził z tęczą na głowie albo w jakiś inny sposób odwalił na tyle, że musiał zniknąć i się uspokoić? Nie martwiła się, bo wiedziała, że dalej przecież musiał pozostawać tym Gryfonem z głowa wypchaną głupotami i ciałem wypełnionym entuzjazmem. Skinęła głową, gdy dobili targu. Rozegranie pierwszej partii przyniosło zaskakująco dobry wynik dla Dear.
- Hm, dziwne, że ja nie dostałam żadnych czyraków... - mruknęła, teatralnie oglądając swoją skórę, ale zaraz potem zaśmiała się z miny Holdena. Łatwo było traktować kartę Kochanków z politowaniem, jeśli sama nikogo nie kochała. Ani nie dbała o ludzi, dzięki którym dawniej przyspieszał jej znacząco puls. Wszystko pozostawało przeszłością, a takie podejście okazało się bardzo wygodne. W oczach Gryfonki to był kolejny dowód na to, że lepiej się żyje bez miłości. Znacznie bardziej stresowałaby się, gdyby przegrała tę rundę z Kapłanem... - A w kim się kochasz?
Wtedy mogłaby ocenić, czy dana osoba zamordowałaby Thatchera tylko trochę czy trochę bardzo. Zabawne, że od początku praktycznie rozmawiali o zabijaniu. Mimochodem zastanowiła się kim mogłaby być osoba, do której wzdychałby tak specyficzny człowiek. Po zadaniu pytania śmiało złapała kolejną kartę i pokazała ją Holdenowi z uniesionym zadziornie kącikiem ust.
- To chyba nie jest twój dzień, stary. - zacmokała, wiedząc, że znowu kara spadnie na niego. Może powinni jednak grać więcej rund? Na przysługę jeszcze nie miała pomysłu...

6, Kapłan

Firu 1:0 Holden
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 437
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 592
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 21:05

Zaczynam się śmiać, chociaż nie wiem, dlaczego. Nie powinno mnie dziwić, że wszyscy myślą, iż wysłano mnie na odwyk. Zwłaszcza po awanturze z lekcją Bergmanna, lemurem u Swanna czy innymi dziwnymi rzeczami, które zdarzało mi się ostatnimi czasy odwalać.
- Niee, sprawy rodzinne – mruczę pod nosem, gdy się opanowuję. Nie ma w tym nieprawdy. Trochę się u nas namieszało po śmierci babci, a i wujek Scott potrzebował pomocy w swoim sklepie w związku z rozwodem z tą swoją durną trzecią żoną, czy może już nawet piątą. Zresztą nieważne, co kogo obchodzą jego żony.
Nigdy bym nie pomyślał, że nie dostanie czyraków może być czymś smutnym, ale raczej nie powiem tego na głos przy Fire. Pewnie dźgnęłaby mnie różdżką w oko, a jednak… Rzuciło mi się w oczy na tablicy ogłoszeń, że trwają mistrzostwa w Eksplodującego Durnia, więc pewnie wielu uczniów chodziło teraz po szkole pokrytych tym paskudztwem.
- Przynajmniej oszczędzisz na eliksirach – przyznaję. Sam też żadnych nie mam, ale raczej mnie to nie dziwi. Za to fakt, że przegrywam w jedyną karcianą grę, w którą umiem grać, podczas gdy wygrywałem w bilard, nie potrafiąc posługiwać się tym głupim kijem, naprawdę mnie zaskakuje.
Podnoszę wzrok znad kart na Fire, lustrując ją uważnie wzrokiem.
- Jak padnę trupem, to będzie to wielbicielka zieleni na końcu różdżki – odpowiadam tylko, chociaż faktem jest, że Nessa kocha zieleń, wymieniając takie jej odcienie, że nawet nie wiedziałem o ich istnieniu. Właściwie to nadal ich nie rozpoznaję i pewnie nigdy się to nie zmieni. Gdyby mówiła o tych barwach odcieniami czarodziejskich roślin lub zwierząt, może jeszcze byłaby dla mnie nadzieja, ale w tym wypadku przepadłem.
Sięgam po kolejną kartę, znów dając się pokonać Dearównie, ale w tym momencie wiem dokładnie, że w skali od jeden do trup wącham już kwiatki od spodu.
Z kawałka tekturki unosi się dym, który zaczyna się formować w postać dość podobną do mojej towarzyszki. Niską, rudowłosą, z trochę ironicznym uśmiechem, ale wraz z wyostrzaniem się rysów, widać, że nie jest to Fire, a dość bliska dla niej osoba. A jeszcze bliższa mi, choć ostatnimi czasy nie powinienem o tym mówić, skoro wszystko spieprzyłem.
Spogląda na mnie ze złością, choć nigdy wcześniej nie widziałem u niej takiego spojrzenia.
- Myślisz, że możesz tak po prostu wrócić, jak gdyby nigdy nic i wszystko wróci do normy? – pyta mnie rudowłosa Ślizgonka, wciąż znajdująca się we mgle z karty, a ja widzę już tylko ją. Nie ma Fire, nie ma portretu Grubej Damy. Jest tylko Nessa i słowa, które płyną z jej ust, tak bardzo bolesne, chociaż to wszystko nie jest prawda i rozgrywało się tylko w mojej głowie. A teraz moja wyobraźnia ogląda światło dzienne na oczach Blaithin Dear. – Zraniłeś mnie Holden i nienawidzę cię za to. Rozumiesz? Nienawidzę cię.
W teorii coś takiego nie powinno być boginem. Wielu ludzi by nawet nie obeszło, ale zbyt wiele o tym ostatnio myślałem. Jeszcze więcej zepsułem, a teraz nie mam pojęcia, jak to naprawić i dlatego przeraża mnie to tak bardzo, że aż stało się moim demonem. I nie wiem, co boli mnie bardziej: słowa nie-Nessy, która znika, gdy karta wypada mi z ręki i ląduje na podłodze, czy to, że Fire dowiaduje się o wszystkim w taki sposób i za chwilę to skomentuje. Na przekór sobie patrzę jednak na koleżankę z Gryffindoru, nie wiedząc, jakiej reakcji się spodziewać.
- Masz odpowiedź na swoje pytanie, bez morderstwa – mówię w końcu, wzdychając. Nie powiem, fajna zabawa.

4, Cesarz

Firu 2 : 0 Holden
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 963
  Liczba postów : 2527
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 21:50

Sprawy rodzinne to był temat tabu, czy to jeśli chodziło o Dearów czy o rodzinę kogokolwiek innego. Gdy tylko zaczynały się rozmowy o wyjazdach na ferie albo święta do domów, Fire zwinnie ulatniała się z okolicy.
Czyraki były paskudne, a Blaithin nieraz miała z nimi do czynienia przy różnych okazjach. Pomyślała o tym, że siedzi sobie na lekcji dajmy na to eliksirów, a tu nagle cała pokrywa się paskudnymi bąblami. Przynajmniej wiedziałaby, że ktoś ją kocha. Uroczo. Wielbicielek zieleni na pewno nie było mało, ale oczywiście od razu skojarzyła z tym jakąś Ślizgonkę. To chociaż tyle, wychowankom Slytherinu się należało trochę czyraków.
Fire nie zaskoczyło to, że miała sporo szczęścia. Lubiła hazard i często grała. Dureń był ciekawą, ale też niebezpieczną zabawą. Przekonała się o tym, obserwując z uwagą formującego się bogina. Który najwyraźniej wprawił Holdena w osłupienie. Patrzyła na stwora podobnego do Nessy Lanceley, brzmiącego jak Nessa, ale nie zachowującego się jak Nessa.
- Hmm - spojrzenie przeniosła na niebieskie oczy Holdena, gdy było po wszystkim. Przed paroma chwilami być może rzeczywiście rozluźniła się i nie była aż tak sztywna jak na co dzień. Ba, parsknęła śmiechem, może trochę złośliwym, ale jednak. Teraz wyraźnie skryła emocje i myśli, żeby nie mógł niczego wyczytać z twarzy. Fire analizowała to, co zobaczyła i co usłyszała. Niektórzy sądzili, że jedną z dominujących cech czerwonych było najpierw robienie/mówienie, a potem myślenie, ale ona po paru latach zdążyła znacznie się zmienić. Głucha cisza w żadnym wypadku jej nie wytrącała z równowagi.
Holden kogoś kochał, jego reakcja nie pozostawiała złudzeń w umyśle Gryfonki. Ale to, że bał się tak mocno odrzucenia ze strony właśnie jej kuzynki... Faktów ciężko było nie połączyć, a Blaithin rzadko wierzyła w zbiegi wydarzeń. Samo to, że Nessa przeżyła zniknięcie Holdena, to, że często ze sobą przebywali już przed wakacjami - nawet nie musiał dodatkowo potwierdzać tej logicznej całości. Fire też nigdy nie widziała tak rozzłoszczonej Ślizgonki, dodatkowo wypowiadającej dość okrutne słowa. W życiu nie chciałaby, żeby to do niej zwracał się bogin. Nessa zawsze wybaczała, starała się rozumieć, dawała sympatię i ciepło. Co trzeba było zrobić, żeby całkowicie kogoś znienawidziła? Czy to dlatego tak uciekł? Dlatego wyjechał?
Rudowłosa przez dłuższą chwilę milczała, okazjonalnie bawiąc się swoim rudym kucykiem. Po prostu patrzyła na Holdena, co mógł odebrać jako co najmniej stresujące. Powinna przecież już go wyśmiać albo przynajmniej zwyzywać. I rzeczywiście miała taką ochotę. Z jakiegoś powodu nie podobało jej się to wszystko.
- Dziwne. - stwierdziła w końcu, ale bardziej do siebie. Lanceley była nie tylko rodziną, ale także przyjaciółką (jedyną) Fire. To, że niczego nie zauważyła w ich relacji, uderzyło Fire. Ale nigdy nie powiedziałaby, że Nessa mogłaby zakochać się w Holdenie. Może to tylko jednostronne uczucie? Poruszyła się, podciągając bliżej kolana do siebie. Nadal intensywnie myślała. Sama wiedziała, co to znaczy pokochać kogoś i zostać brutalnie odtrąconym, ale ani przez chwilę nie współczuła Holdenowi. Zmrużyła lekko oczy, w końcu spuszczając wzrok z chłopaka, kiedy rozpoczęli kolejną rundę. - Mamy remis, z tego co widzę.
Uniosła wymownie jedną brew, pokazując mu swoją kartę. Mówiła na tyle opanowanym, obojętnym głosem, że Holden mógł zacząć zastanawiać się nad ucieczką. Chłopak co prawda rozmawiał z Fire o tym, jak wytruć Gryfonów, ale Blaithin planując zabójstwo, zachowywała to dla siebie (patrz: jej ojciec).
- Thatcher. - powiedziała z chłodem, zaciskając wargi w wąską linię. Kolejna karta to była wieża z dość wysoką wartością. - Jaką masz pewność, że bez morderstwa?
Przekrzywiła nieco głowę i chociaż wydawała się nadal spokojna to można było zobaczyć, że zacisnęła silniej szczęki. Nessa była jedną z najbardziej drogich sercu Fire osób. Zbyt wiele dziwnych informacji połączyła ze sobą teraz i poczuła się zdezorientowana tym, co tak właściwie dzieje się między Lanceley, a Holdenem. Gdyby ją skrzywdził... Wolała myśleć, że do niczego takiego nie doszło.
Skrzyżowała ponownie ramiona na piersi.

1, Księżyc -> remis z Holdenem, dogrywka:
4, Wieża

Firu 2:0 Holden
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 437
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 592
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Wrz 16 2018, 22:22

Dostrzegam coraz więcej podobieństw między Fire i Nessą, nie tylko z wyglądu, co trochę mnie przeraża. Obie reagują w ten sam sposób zaciskając usta i przechodząc do dalszych spraw. Bez wybuchów krzyku, złości czy czegokolwiek innego. Chociaż Dear jest chyba nieco bardziej ciekawska i w jakimś stopniu nieokrzesana. Niezbyt zadowalają mnie te spostrzeżenia i mam wrażenie, że pod spojrzeniem rudowłosej kryje się coś więcej – chęć zadźgania mnie albo zrzucenia z pobliskich schodów za sam fakt, że w ogóle pojawiła się między nami Nessa. W głowie przebija mi się echo parsknięcia Fire, choć nie jestem pewien, czy ten dźwięk naprawdę wydobył się z jej ust, czy to kolejny wymysł mojej wyobraźni.
- To nie ona, wiem – stwierdzam, wskazując na rozpływający się w powietrzu dym. Nie mam na myśli tego, że to jedynie widmo, a że zachowanie zupełnie nie pasuje do Lanceley. Nie powiedziałaby mi czegoś takiego, a i tak przeraża mnie to. Bo nawet jeśli by mnie ignorowała, albo nawet uśmiechałaby się, udając, że nic się nie stało, gdzieś w środku czułbym, że mimo wszystko nie jest w porządku. I że należy mi się coś gorszego niż to, jak ją traktuję, chociaż ona wiele razy się o mnie martwiła i mnie wspierała.
Spojrzenie Fire naprawdę mi się nie podoba. Jest równie przerażające, co wszystkie moje boginy razem wzięte, chociaż Calum w kreacji z pustyni to bardziej lęk wyłącznie dla moich oczu. Dearowie powinni być przykładem w podręczniku od obrony przed czarną magią przy zaklęciu Riddikulus, chociaż obawiałbym się zmienić ich w cokolwiek zabawnego i jeszcze wybuchnąć przy nich śmiechem.
- Reczywiście – przytakuję, odrzucając kartę remisową i sięgając po kolejną. Nie pokazuję jej jednak przez moment dziewczynie, bo postanawia wrócić do moich wcześniejszych słów. Patrzę na nią z uwagę, spodziewając się, że cokolwiek zrobi, ale ona dalej siedzi niewzruszenie, przyglądając mi się tym natarczywym spojrzeniem.
- Nadal żyję – mówię, wzruszając ramionami. – A ty już wiesz. Ale to tylko moja wyobraźnia, okej? Nigdy nie skrzywdziłbym świadomie Nessy.
Nawet nie wiem, czemu jej to mówię. I może tak naprawdę się mylę. Bo czy ucieczka nie była świadomym skrzywdzeniem jej? Chociaż wtedy chodziło mi po głowie, że będzie jej lepiej beze mnie. Tyle że mi bez niej nie jest wcale dobrze i mimo że nie powinienem, chciałbym ją spotkać. Porozmawiać z nią i wszystko wyjaśnić. Powiedzieć, że ją kocham, mimo że pewnie nie chciałaby tego usłyszeć. Tyle że zbyt mocno namieszałem, by mieć jeszcze jakiekolwiek szanse i raczej wszyscy mi to potwierdzą.
- Los sam się ze mną rozprawi – stwierdzam jeszcze i rzucam swoją kartę na podłogę, by Fire mogła ją zobaczyć, a gdy prostokąt styka się z chłodną posadzką, na moją głowę znikąd wylewają się litry wody, sprawiając, że jestem przemoczony do suchej nitki. Powinienem już dawno przywyknąć do tych pryszniców, ale denerwują mnie za każdym razem. Woda ścieka mi z włosów na nos, a ja drżę z zimna, nie myśląc o tym, aby sięgnąć po różdżkę, bo nawet nie pamiętam, gdzie ją mam.

remis: 1, moc
drugie zagranie: 3, gwiazda

Firu 3 : 0 Holden

Fire wygrywa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 963
  Liczba postów : 2527
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Wrz 17 2018, 00:08

Dotychczas o Holdenie myślała raczej zwyczajnie - kumpel, dość szalony, czasem irytujący, zazwyczaj głupkowaty. Ale lubiła. Teraz wszystko nagle się skomplikowało. Potrzebowała czasu, żeby wszystko sobie poukładać. Gdy zaś czuła, że traci kontrolę nad sytuacją, stawała się znacznie bardziej negatywnie nastawiona. Nawet jeśli nie chciała wypaść wrogo. Wybuchnąć i krzyczeć Fire też potrafiła, ale na to sobie Holden jeszcze nie zasłużył. Miała jednak dosyć tego, że obok Nessy kręciła się kolejna osoba, która potencjalnie mogła złamać jej serce. Na razie nie ufała nikomu na słowo, nawet jeśli zapewnienie Gryfona brzmiało szczerze. Nie wierzyła w szczerość. Nie liczyło się też świadomie czy nie. Ona też mogła komuś połamać rękę i mówić, że się tego nie spodziewała.
- Mam dosyć ludzi krzywdzących moich przyjaciół. - skrzywiła się, chociaż robiła to na tyle często, że można było się przyzwyczaić do wygiętych warg i nieładnych zmarszczek na twarzy, które jej się wtedy pojawiały. Pomyślała oczywiście o Leo. Cierpienie starszego Gryfona, a aktualnie asystenta od ONMSu było okropnym przeżyciem także dla Fire. Nawet jeśli chciała zabić w sobie całą empatię to na tym polu przyjaciele okazywali się słabością. Ale z nich nie chciała rezygnować. Nigdy. Z Holdena też w pewien sposób nie chciała, bo mogła z nim porozmawiać, a nawet się pośmiać. Nie znała go dobrze, ale wydawał się po prostu w porządku. Podobnie zresztą miała z Leo dwa lata temu, kiedy dopiero zaczynali się zaprzyjaźniać. Każdy miał swoje problemy, nie chciała tylko, żeby ktoś obarczał swoimi Nessę.
- Tak zastanawiałam się, dlaczego... zachowywała się, jakby cię jej brakowało, ale jednocześnie, jakby tak było lepiej? Ciężko mi to rozgryźć. - przyznała. Nessa była skomplikowanym stworzeniem z pełną gamą uczuć, a mimo swojej otwartości nie wszystkie ujawniała. Fire mogła chwalić się bystrością i wnikliwością, ale pewne sprawy zwyczajnie pozostawały poza jej wiedzą. Dodatkowo ostatni miesiąc spędziła głównie z daleka od ludzi, w tym nawet kuzynki. Teraz żałowała, że nie interesowała się jej sprawami nieco bardziej. Może chciała o czymś porozmawiać, a Blaithin jak zwykle wtedy nie było? - Jesteś w dupie, Thatcher.
Rudowłosa przetarła dłonią twarz i wypuściła powietrze z płuc. Holden popisał się zdolnością jasnowidzenia, gdy stwierdził, że los się z nim rozprawi, a zaraz później rzeczywiście ucierpiał przez karty. Blaithin otrząsnęła się z myśli tak, jak gdyby to na jej głowę wylano wodę. Wstała pospiesznie, zgarniając w ramiona torbę. Chciała uniknąć kontaktu z kałużą, więc odsunęła się o krok aż poczuła za plecami barierkę. Holden bynajmniej nie wyglądał dobrze. Grali kilkanaście minut, ale tyle wystarczyło, żeby wyciągnąć na światło dzienne rzeczy, których oboje nie mieli ochoty oglądać albo wiedzieć. Że też czarodzieje nadal tak uwielbiali grać w Durnia.
- Czekaj... - wymamrotała, wyciągając zza paska spodni różdżkę i celując w chłopaka. Fire zaklęła, gdy poczuła tylko lekki powiew z końca patyka, a Holden dalej pozostawał przemoczony. W Meksyku wszystko wychodziło perfekcyjnie, więc zdążyła zapomnieć, jak to jest mieć takie problemy z prostymi zaklęciami. - Nie działa, cholera.
Zdenerwowało ją to bardziej niż powinno. Głupio się czuła stojąc tak przed Holdenem z myślą, że właściwie to powinna ustąpić i podać hasło Grubej Damie mimo wszystko.
- Oj kochanieńki, przeziębisz się zaraz! Zrzucaj fatałaszki i rozgrzej się szybko. - odezwała się kobieta z obrazu, kręcąc z dezaprobatą głową. Fire przyłożyła dłoń do twarzy w bardzo swojskim facepalmie.

Silverto: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 437
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 592
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Wrz 17 2018, 22:36

To nie zdolność jasnowidzenia, a jedynie znajomość niektórych kart na pamięć. Tej akurat zbyt dobrze, bo Eksplodujący Dureń dba o moją higienę i prysznice. Chlust lodowatej wody nie otrzeźwia mnie jednak, a sprawia, że tonę jeszcze bardziej. W swoich myślach. W swojej niemocy. W bezsensowności tego wszystkiego, co właśnie się dzieje i czego świadkiem nie miał być nikt poza mną, a jednak do grona widowni dołączyła Fire. A za nią niczym klocki domino zapewne i reszta moich przyjaciół, którzy jeszcze nie wiedzą o powrocie do zamku. Dear jest pierwszą osobą z Gryffindoru, którą spotykam. Po drodze tutaj minąłem jedynie kilku Krukonów, w dodatku pierwszorocznych, więc nie widzianych przeze mnie nigdy wcześniej. Hogwart: bliski i obcy jednocześnie. Mój dom, który chyba chce się mnie pozbyć, a ja kurczowo się go trzymam, raz po raz wracając, pomimo ciągłych ucieczek. Ale miarka się chyba w końcu przebrała. Zwłaszcza po słowach Fire, że moje zniknięcie wpłynęło w jakiś sposób na Nessę. Zresztą czego miałbym się spodziewać? Że przejdzie nad wszystkim do porządku dziennego, jakbym nigdy nie istniał, kiedy przez tak długi czas byłem upierdliwy? Ale ruda ma rację: być może tak jest lepiej.
Jestem w dupie. Pytanie tylko, w czyjej. Chociaż nie, chyba nie chcę znać odpowiedzi na to pytanie, a zwłaszcza z ust Fire.
Dziwię się, że dziewczyna próbuje mnie wysuszyć, bo spodziewałbym się prędzej, że pójdzie sobie stąd i wróci do dormitorium, kiedy stąd zniknę i nie będę mógł usłyszeć hasła. Na dodatek to ja wiszę jej przysługę, a nie na odwrót. Chociaż karma mnie gryzie na tyle (cóż za ironia, żarcie zjada mnie, zamiast na odwrót), że zakłócenia powodują jedno wielkie nic. Czy mnie to dziwi? Coraz bardziej ani trochę.
Nadal ociekam wodą, wdzięczny jednak zakłóceniom, że nie wywołały dla mnie kolejnego prysznica. Rozumiem, że świat stara się mnie poinformować, że powinienem się umyć, ale czemu aż tak często? Dotarło za pierwszym razem, choć moja chwilowa bezdomność niezbyt to ułatwiała.
- A daj spokój – mówię do Blaithin, machając przy tym ręką, żeby opuściła różdżkę, bo przy tych wszystkich zakłóceniach próbowanie czarów nie ma najmniejszego sensu. Gruba dama jednak szybko zbija mnie z pantałyku. – Czy rozebranie się nie jest czasem zaprzeczeniem ogrzewania? Chociaż…
Przy tej prukwie z obrazu lepiej jednak nie mówić wszystkiego na głos, bo zaraz cała szkoła będzie o tym huczeć. Zaczynam jednak grzebać w torbie, bo mimo wszystko ma dobry pomysł, a skoro Fire nie chce podać mi hasła, nie mam innego wyboru, jak przebrać się na środku korytarza. Ale spokojnie, cudownych widoków nie będzie. I sama koszulka chyba wystarczy.
- Chyba nie spodziewałaś się po mnie niczego innego? – mówię, dopiero teraz dostrzegając facepalma Fire, bardziej łącząc go ze swoim zachowaniem, niż namalowanej jędzy. Zrzucam szybko przemoczony tshirt i narzucam na siebie suchy z wytartym logo The Cure. – Najpierw dajesz mi książkę, która potencjalnie jest o smokach, a w rzeczywistości niekoniecznie, a potem dziwisz się, że się rozbieram. Swoją drogą ta babka powinna dostać dożywotni zakaz chwytania za pióro. Mam przez Ciebie traumę, Fire – paplam jak głupi, żeby odwrócić jej uwagę od spraw dotyczących Nessy i w tym samym czasie wyciskam swoją koszulkę z wody. Miałem to zrobić nad barierką, ale nie chcę ryzykować podchodzenia do Dear, bo jeszcze zrzuci mnie ze schodów, więc krople lądują na podłodze i mojej torbie. A trudno, pranie i tak było mi potrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 56
Skąd : Itchen Abbas/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 163
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
http://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
http://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
http://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Czw Wrz 20 2018, 19:40

Za trochę niesprawiedliwe uważał, że nie ma własnej klasy do prowadzenia zajęć, a jedynie polanę. Co prawda bardziej podobało mu się na zewnątrz niż w zamku, nie mniej jednak robiło się już trochę zimno. Pal sześć komfort jego i uczniów, w tych lekcjach brać miały też udział zwierzęta, a nie wszystkim odpowiadał wiatr, deszcz i generalnie kijowa, brytyjska pogoda. Tak więc cały czas wolny poświęcał teraz przypominaniu sobie geografii Hogwartu i planowaniu lokalizacji kolejnych zajęć. Ogólnie chciał wykorzystać tę sytuację na własną korzyść i nie tyle co znaleźć jakąś klasę, co maksymalnie dużo różnych, niekonwencjonalnych pomieszczeń, w które obfitowała szkoła, a które nadawałyby się idealnie do poznawania konkretnych gatunków i przy okazji zapewniła trochę urozmaiconej rozrywki uczniom.
Początkowo go ten plan bardzo ekscytował, dziś jednak nie był za bardzo w sosie. Najpierw o czwartej rano obudziła go Ono, drąc dzioba bez powodu. Potem, gdy miał wychodzić na śniadanie, zobaczył, że jedno z akwariów w gabinecie przecieka. Zanim wszystko ogarnął, musiał już iść na pierwszą lekcję, omijając najważniejszy posiłek dnia. Na lekcję niepotrzebnie pędził, bo trzy czwarte klasy jak zwykle się spóźniło, a kiedy już wychodzili znów usłyszał niechcący, że “Cromwell przynudza, a u Swanna jest fajniej”. I dla kogo on się tak starał?
Nie mniej jednak starał się nadal i w trakcie okienka wędrował szkolnymi korytarzami szukając nowych sal i żując suszone jabłka, które wziął sobie z kuchni. Poszukiwania zaprowadziły go aż na siódme piętro, gdzie bez słowa przystanął na szczycie schodów, przenosząc zmęczone spojrzenie z kałuży wody na studentów, ze studentów na Grubą Damę, z Grubej Damy na studentów i tak w kółko. Po chwili oględzin wziął głęboki wdech i westchnął głośno.
- Nie macie jakichś zajęć? - zapytał dwójkę Gryfonów tonem, który wskazywał raczej na nadzieję, a nie podejrzenie wagarowania. O opiece nad tymi magicznymi stworzeniami zapomniał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   

Powrót do góry Go down
 

Przed portretem Grubej Damy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Jak chronić się przed promieniowaniem komórek.
» Słowianie - Izrael
» Przed kołatką

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
 :: 
portret grubej damy
-