Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przed portretem Grubej Damy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 166
  Liczba postów : 171




Gracz






PisanieTemat: Przed portretem Grubej Damy   Pią Maj 17 2013, 20:15


Przed Portretem Grubej Damy


Portret Grubej Damy stanowi wejście do Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Aby jednak przez niego przejść, należy podać hasło, uprawniające do wejścia do Wieży Gryffindoru. Gruba Dama nawet osobom, które je znają, utrudnia przekroczenie progu za portretem. Jako ekscentryczna, kapryśna kobieta, lubi znajdować sobie nowe pasje i bardzo nie znosi, kiedy się jej w spełnianiu się w nich przeszkadza.


Bruno po tym jak zdążył się uspokoić, prędko zaprosił Dahlię vs Vanessę na spacer. Chciał jej wynagrodzić to, że musiała oglądać chłopaka w takim szalonym stanie. Tak naprawdę nikt nigdy nie widział jego słabości. Z resztą, trudno było mówić o tym Francuzowi. W ogóle w emocjach i uczuciach był po prostu do bani. Zawsze chciał poznać kobietę, która nie będzie wiązała przywiązania ze zwykłym spotykaniem się. Może tak naprawdę chodziło mu o przyjaciółkę z przywilejami? Chociaż jak tak dłużej pomyśleć, to on traktował każdą kobietę w ten sposób. Był zbyt otwarty i bezpośredni, aby próbować się opanowywać w kilku sytuacjach. Bynajmniej nie musiał tego robić. Zwykle kierował się instynktem, a przecież wiemy, że mężczyźni posiadają tylko jeden instynkt: zwierzęcy. Może rzeczywiście Bruno Bedau był nieco ograniczonym chłopem, który zgubił się w marzeniach. Ale w nich był geniuszem, żył w świecie tak pięknym, tak idealnym… Nie musiał mówić o swoich uczuciach i zawsze robił to, co mu się podobało. Nie ponosiłby odpowiedzialności za swoje czyny. Czy to nie był tak naprawdę piękny świat?
Jakże trudno było mu wypowiedzieć słowa: dziękuję. O mały włos zginąłby, ale mimo wszystko nie potrafił wymówić podziękowania. Co było z nim nie tak? Spacerował z Dahlią ala Vanessą za rękę po całych błoniach, miło spędzając czas. Nigdy nie pomyślałby, że z gryffonką ala krukonką tak dobrze będzie mu się rozmawiało! Może rzeczywiście czuł pewien dług wdzięczności, ale niesamowicie polubił dziewczynę, z którą spędził przeszło cztery godziny! Niestety zrobiło się już późno. Zaprowadził ją pod portret grubej damy, żałując, że Gryffoni /Krukoni są niesamowicie tak cnotliwi. W końcu wolałby zaprosić dziewczynę do przytulnego miejsca i zapłacić za swój dług w naturze… Jednak musiał się liczyć z tym, że tak naprawdę rozmawiali ze sobą tylko cztery godziny.  Nie chciał puścić jej dłoni, ale mimo wszystko powinien się z nią jakoś pożegnać. Westchnął ciężko, czując jakby to było najcięższe wydarzenie w ciągu dnia. Opuszkami palców wodził po przedramieniu dziewczyny, nie wiedząc w jaki sposób ma powiedzieć: dziękuję.
- Vanesso, dzisiejszy wieczór był magiczny… – zaczął na około, przełykając głośno ślinę. Czy ktoś by pomyślał, że Bruno Bedau może być aż tak nieśmiały? Splótł ich palce razem , czując jej ciepło. – Jestem… wdzięczny, że zjawiłaś się w Pokoju życzeń. – rzekł na jednym wydechu, patrząc w oczy dziewczyny. Znów czuł to piekielne zakłopotanie! Czy mogło być jeszcze gorzej?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pią Maj 17 2013, 20:37

Vanessa zaś nie odmówiła, wszak zdążyli się już nieco poznać i polubić. Bruno wydawał jej się... nietypowy, tak, to dobre słowo. I pomimo, iż był ślizgonem, potrafiła odnaleźć z nim wspólny język. Co prawda na ten czas wcielała się w krukonkę, która teoretycznie nie ma zatargów z nikim, więc wszyscy są wspaniali i niesamowici, ale... w środku zapewne czuła jakieś obawy, tak jakby każdy bez wyjątku uczeń Slytherinu miał zamiar skoczyć jej do gardła. Nonsens. Dodatkowo czuła się nieco niekomfortowo z powodu tego, co widziała. Rozumiała, że każdy ma swoje lęki i fobie i raczej nie każdy chciałby być w tym czasie oglądany. Pomimo, iż w tamtej chwili powierzchownie czuła rozbawienie, to po przeanalizowaniu sprawy uznała, że chyba powinna być bardziej empatyczna. Co często jej się zdarzało, bo w gruncie rzeczy miała dobre serduszko, ale niekiedy stereotypy i uprzedzenia wygrywały. Dobrze, że wyciągała w końcu jakieś sensowne wnioski i nie pogrąża się w swych błędach po szyję.
Nie czuła się też dobrze, chodząc z Brunem za rękę. Nie, żeby chłopak wydawał jej się do tego nieodpowiedni, czy coś, nie! Ale zawsze ją uwierały poważniejsze emocje, jakie wytwarzała w innych ludziach, nie będąc tak naprawdę sobą. Violet jest tego doskonałym przykładem, jak kłamstwo może zostać zdemaskowane i zrujnować wszystko. Tymczasem dalej w to brnęła, chcąc być zupełnie inną od Dahlii. Nie mniej jednak nie dała po sobie niczego poznać - swą rolę odgrywała z najwyższym poświęceniem. Każdy, kto by ją teraz widział, pomyślałby, że niezła z niej aktorka. Zachowywała się naturalnie - trzymała Bedau za rękę, śmiała się, rozmawiała z nim, jak gdyby całe życie nie robiła nic innego. Czuła się czasem niekomfortowo z jego bezpośredniością, ale zazwyczaj starała mu się odpowiedzieć czymś podobnym. Jako Slater zapewne nie miałaby z tym większych problemów, ale teraz była panną Walker, wyważoną siódmoklasistką z Ravenclawu, to chyba zobowiązywało do większych powściągliwości oraz mądrzejszego doboru słów. To zabawne, ale w wolnych chwilach nasz rudzielec się dokształcał, tylko po to, aby postać przez nią kreowana była jak najbardziej wiarygodna. I większość swej wiedzy posiadła właśnie w ten sposób. A nie po to, aby się czegoś dowiedzieć, czy aby mieć lepsze stopnie z danego przedmiotu. Naprawdę niebywałe.
Gdyby ją zaprosił, niechybnie by odmówiła. Nie, żeby tak naprawdę Vanessa była sztywniarą i w ogóle - chodziła na imprezy, robiła szalone rzeczy, ale mimo wszystko zostawał w niej gdzieś pierwiastek gryfonki, która unikała tego typu dwuznaczności. Nie dążyła do zaspokojenia swych żądz, o ile takowe miała, z kimkolwiek i po cokolwiek. Dlatego nieświadoma niczego przystanęła i uśmiechnęła się subtelnie. Cudowna gra pozorów. Choć Bruna akurat naprawdę polubiła. Chciała być nawet częściej krukonką, ale obawiała się trochę, że to może za daleko zajść... niewinna zabawa chyba robiła się trochę mniej niewinna. Tymczasem jednak wszystko trzeba doprowadzić do końca.
- Zgadzam się - przytaknęła nieco entuzjastycznie i spokojnie spojrzała na dłoń, która przejechała po jej ramieniu. Wciąż się uśmiechała, słuchając tego, co ślizgon ma do powiedzenia. I też patrzyła mu w oczy. Lubiła ten moment, kiedy druga osoba nie znała Dahlii, albo przynajmniej nie na tyle, by rozpoznać jej oczy. To wszystko swoją drogą przyprawiało o dreszczyk ekscytacji i wzrost adrenaliny we krwi: rozpozna mnie, czy nie? Mimowolnie splotła również ich palce razem, zerkając na chwilę w stronę ich dłoni. Jednak zaraz potem uniosła wzrok błękitnych tęczówek. - Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość - odpowiedziała, dosyć wesoło. Nie, nie śmiała się z niego, broń Godryku! Po prostu cieszyła się, że na coś się przydała. - Chociaż oczywiście nie życzę ci tego, abyś musiał potrzebować mojej pomocy - wyjaśniła zatem, nieco zgrabnie. Powinna się teraz pożegnać, tylko jak? Chwilowo rozmyślała nad odpowiednim rozwiązaniem. - Pójdę już - powiedziała ostatecznie, robiąc gest ręką, w którą stronę się uda. I nie, nie było to dormitorium Gryffindoru. Nie mogła się przecież demaskować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 166
  Liczba postów : 171




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pią Maj 17 2013, 21:20

Bruno można powiedzieć był słabo ogarniętym człowiekiem. Nigdy nie wiedział, gdzie kto ma dormitorium (oprócz oczywiście Slytherinu) i często zdarzało mu się, że odprowadzał dziewczyny nie pod te tajne wrota, które powinien. Z resztą jak szli sobie tak za rączkę, to przecież mogliby wejść i wyżej na wieże czy gdzie tam, aby chociaż minutę dłużej mógł z nią spędzić czas! Bruno nie miał zielonego pojęcia, że Dahlia ma troszkę rozdwojenie jaźni i że jest tak dobrą aktorką. Dałby sobie rękę uciąć, że jest prawdziwa. Tak bardzo mu się podobała! Była taka bez skazy. Totalnie naturalna, zagubiona a zarazem pewna siebie. Intrygowała go niemiłosiernie i nie potrafił zrozumieć dlaczego. Przecież nie była ślizgonką! Nie powinna go interesować przez to całe dążenie do pogłębiania wiedzy. Zaskakiwała go każdym zdaniem. Może tak naprawdę Bruno powinien znaleźć się w Ravenclaw? W końcu był geniuszem!
Po zachowaniu dziewczyny kompletnie nie zrozumiałby, że jej nie pasuje trzymanie się za ręce. Wręcz przeciwnie, przez ten gest poczuł dziwne iskierki, które podpowiadały mu, że Vanessa jest wyjątkową dziewczyną. Rozumiała jego dziwactwa oraz geniusz. Mógł z nią porozmawiać na każdy temat, co pozytywnie bardzo go zaskoczyło. Czy kiedykolwiek tak dogadywał się z dziewczyną? Skądże! Nagle poczuł jakby odnalazł swoją drugą połówkę, chociaż spędził z nią dopiero cztery godziny. Czy w tak krótkim czasie można przekonać się, że ktoś jest największą miłością jego życia? Tak właśnie się czuł! Nie potrafił opisać tego słowami, ale trudno było rozstać się z Vanessą. Nie chciał ot tak się pożegnać. Mógłby z nią rozmawiać całą noc jeszcze!
Bruno bądź co bądź nie był aż tak odważny. Vanessa wydawała się mu być dziewczyną wartą zachodu. Zawiódłby się, gdyby taka osoba zgodziła się na zbereźną propozycję ostrego seksu w składziku na miotły. Chociaż… może byłoby jako tako satysfakcjonujące. Jednakże zdecydowanie skreślałoby to Vanessę z pozycji „drugiej połówki”. Z resztą, pan Pedał bałby zakwalifikować Krukonkę jako panienkę na jeden raz. Była zbyt wartościowa. Sprawiła na nim za dobre wrażenie, aby tak mógł przerwać znajomość.
- Moglibyśmy to powtórzyć niedługo… – rzekł nieśmiało, zgarniając kosmyk długich włosów Vanessy za ucho. Nie mógł oderwać wzorku od jej błękitnych tęczówek. Bruno nie miał pojęcia, że istnieje jakaś Dahlia. Trudno było mu się ot tak z nią pożegnać. Bardzo chciał przedłużyć daną chwilę, chociaż dziewczyna zupełnie zachowywała się inaczej. Oczywiście Bruno kompletnie tego nie zauważał!
- Wolałbym, abyś nie musiała mnie ratować z opresji. Teraz ja mógłbym zabawić się w księcia, chociaż tego nie życzę- pogubił się we własnych słowach. Nie miał pojęcia, czy życzy jej kłopotów czy po prostu znów dziękuję za tą pomocną dłoń. Zgubił się już we własnych uczuciach, chociaż nie miał pojęcia, co to znaczy. Pociągnął ją za rękę, sprawiając, że stanęła tuż przy nim. Objął dziewczynę nieznacznie w talii, nie mając pojęcia, czy robi w ogóle dobrze. Czy tak właśnie powinno wyglądać słowo „dziękuję”? Delikatnie złączył ich usta razem, bojąc się reakcji dziewczyny. Ale to sprawiło, że czuł się wyśmienicie! Jakby mógł latać bez miotły!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Sob Maj 18 2013, 18:09

Cóż, tak naprawdę niewiele osób wiedziało o tym, że Dahlia czasem udaje kogoś innego. Skyla, Violet... tyle? No, może ktoś jeszcze, o którym w danej chwili nie pamiętam. W każdym razie była to niewielka ilość osób i niechętnie się tym dzieliła ze światem. Kto by się zresztą przyznawał do tego, że czasem się czuje źle w swym własnym wcieleniu? Albo, że chce wyciąć komuś niezbyt miły kawał? No właśnie! Jednakże kiedy już przyjmowała jakąś rolę na swoje barki, musiała się poświęcać do końca, nawet wtedy, kiedy nie było to dla niej zbyt komfortowe. Bo nie było.
Dlaczego? Bo cóż, Bruno chyba za daleko zabrnął. Nie znali się długo, w ogóle ciężko tu mówić o jakimkolwiek lepszym poznaniu się. Dahlia nie potrafiła tak szybko zmieniać uczuć, nie tych, które czuła po raz pierwszy. Nie miała doświadczenia z mężczyznami w ogóle, więc też niezbyt dokładnie wiedziała, jak to wszystko interpretować. Czy rzeczywiście podobała się Bedau czy to była tylko ślizgońska poza? Może oczekiwał właśnie na jakiś niezobowiązujący seks, a tu z niego nici? Co prawda szczerze w to wątpiła, bo poznała go na tyle, aby w to nie wierzyć, ale kto wie? Nie tylko ona przecież potrafiła być niezłą aktorką. Nie mniej jednak w życiu nie pomyślałaby, że chłopak myśli o niej tak poważnie! Gdyby tylko się dowiedziała, chyba by się przestraszyła. Bo... to na wszystko za wcześnie. To nie tak powinno wyglądać. Pomijając, że ona, jako Dahlia, jest zajęta, choć wcale z nikim nie była. Co prawda jak się okazuje, nie na długo miała cieszyć się uczuciem Chrisa, ale tak czy siak w tej chwili jej uczucia zdawały się być jasne. Chyba. Nie, już sama nie wiedziała. Może Vanessa również coś do niego, ślizgona, czuła? Cholernie dziwaczna sprawa...
Powtórzyć? Tak, jasne, mogliby sobie chodzić i rozmawiać, pewnie. Tak przynajmniej sądziła. Jednak nie miała pewności, czy to do końca dobry pomysł. Nie mniej jednak wciąż się uśmiechając, uznała, że tak, najwyżej nigdy więcej jej nie zobaczy i wszystko skończy się dobrze. Tak, właśnie tak.
- Pewnie - przytaknęła zatem entuzjastycznie. Dahlio Elizabeth Slater, będziesz się smażyć w piekle po całą wieczność wieczności. Jesteś złem wcielonym. Oburzające. Nawet zmrużyła delikatnie oczęta, kiedy Bruno zgarnął kosmyk jej kasztanowych teraz włosów za ucho. To niebywałe, niebywałe, być tak okrutną gryfonką! - To zrozumiałe - osądziła, otwierając oczy. Jednak ostatniego zdania nie skomentowała. Chciała coś zaraz wymyślić, ale chłopak zrobił coś niespodziewanego. Z początku stała nieco otępiała z powodu zaskoczenia, jednocześnie zmieniając tor swoich myśli. Co powinna teraz zrobić, na Godryka?! W akcie desperacji, że w ciągu ułamku sekundy mózg nie wygenerował gotowego rozwiązania, odwzajemniła ten szalony pocałunek, delikatnie. No, wspaniale, tylko co dalej? Masz talent do komplikowania sobie życia, Slater.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 166
  Liczba postów : 171




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Maj 19 2013, 11:33

A czy ktoś w ogóle oskarżyłby Gryfonkę o tak potworne kłamstwo? Zwykle uważało się, że mieszkańcy Domu Lwa wręcz są kapusiami i nie potrafią utrzymać żadnej informacji za zębami. A tu co? Możemy rzeczywiście przypuszczać, że wyjątek potwierdza regułę, lecz na pewno Geniuszowi – Brunowi nigdy nie wpadłoby to do głowy! W końcu tak czarująca dziewczyna nie mogła być wymyślona. Nawet jego halucynogenne eliksiry nie dawały takich obrazów. Nigdy nie rozumiał, skąd kobiety mają tyle kompleksów. Wymyślały je sobie tak samo jak odwieczny problem w stylu: NIE MAM SIĘ W CO UBRAĆ! Same potrafiły źle zadawać sobie pytania. „Czy wyglądam w tym grubo?” zamiast „hej czy mój tyłek nie wygląda tu jakoś zajebiście?”. Kobiety były po prostu pokręcone. Pewnie dlatego Bruno był bi i czasami musiał oddać się jakiemuś romansowi z facetem, aby totalnie nie zwariować (jeszcze bardziej…). Patrząc na Vanessę nie widział żadnej skazy. Pewnie dlatego, że gołym okiem nie dało się wykryć kłamstwa i zobaczyć, co też tam w tej duszy gra.
Bruno jak na Francuza przystało należał do tych bezpośrednich oraz otwartych. Niepotrzebne było mu wiele godzin, aby poczuć się przy kimś, zwłaszcza przy tak pięknej dziewczynie, swobodnie. Troszkę czuł się też samotnie, więc każde możliwe zainteresowanie drugiej strony, sprawiało, że Bruno nie chciał rozstawać się z daną dziewoją. Powinna zrozumieć, iż jakby Bruno chciałby ją po prostu zaliczyć, to sięgałby po inne środki, a nie uciekałby do romantycznych zagrywek, ukazując prawdziwego siebie: takiego, który pierwszy raz powiedział słowo „dziękuję”. Może rzeczywiście nie wypowiedział go bezpośrednie, ale liczy się sam sens! Blondyn zdecydowanie nie nadawał się do Kółka Teatralnego. Nie to, że brak było mu odwagi. Po prostu nie odróżniał swoich emocji, więc trudno byłoby jeszcze je udawać!
- Czytałem ostatnio, że za dwa dni będzie super gwiazdozbiór. Moglibyśmy się wymknąć! – zaproponował jeszcze raz, czując, że chyba będzie musiał zaczarować niebo, bo o niczym takim przecież nie czytał. W ogóle astrologia paskudnie go nie interesowała. Wolał eliksiry, coś co jest zdecydowanie bardziej dynamiczne. Vanessa zrobiła na nim olbrzymie wrażenie. Czuł, że znów nie będzie mógł spać. Będzie myślał o pięknej Krukonce, która oczarowała go jednym spacerem, ach i oczywiście uratowaniem mu życia. I właśnie tym pocałunkiem chciał jej za to zapłacić. Przysunął dziewczynę nieznacznie do siebie, przesuwając dłońmi po kobiecych plecach do samego karku. Zaraz objął dziewczęce policzki, czując się jak w niebie. Delikatnie pogłębił pocałunek, nie mając pojęcia, do czego zmierza ich znajomość. Czy będzie mógł jej coś tak naprawdę obiecać? Bruno gubił się we własnych uczuciach, trudno było mu przestrzegać wierności, a przede wszystkim bał się przyzwyczajenia do drugiej osoby. Zaangażowanie w jego przypadku było bardzo skomplikowaną sprawą. Ale kto wie? Może z Vanessą się mu uda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Maj 19 2013, 17:55

Czy rzeczywiście była wymyślona? Dahlia już sama nie wiedziała, czy istnieje między nią a Vanessą jakieś podobieństwo. Chociaż hej, to była wciąż ona! Może tylko taka ulepszona wersja? Ale co to znaczy to ulepszenie? Czy ona, Slater, była sama w sobie na tyle beznadziejna, że potrzebowała innej osobowości, aby być lubianą? Nie, przecież miała swoich przyjaciół. Miała Chrisa... na razie. Czy to więc było mądre? Bo czy jednocześnie, pomimo, iż teraz była panną Walker, to czy uczucia nie były jej, gryfonki? Ale z drugiej strony, czy ona tak naprawdę była Dahlią? Albo Vanessą? A może była ich hybrydą? Albo w ogóle żadną z nich? Już sama się czasem w tym wszystkim gubiła. Niby częściej przebywała w ciele piegowatego rudzielca i niby taka się urodziła, ale czy naprawdę mogła powiedzieć, że krukonka to tylko jej wymysł gry aktorskiej? Czy mogłaby być kimś tak zupełnie naturalnie, jakby była nią od urodzenia? Czy to rzeczywiście był po prostu ogromny talent, a nie przypadkiem odzwierciedlenie jej innej osobowości? Miliony pytań i żadnej konkretnej odpowiedzi. Ale właśnie - czy jako uczennica Gryffindoru powinna się tak zachowywać? Chyba bardziej przypominała w tym wszystkim ślizgonkę, tak naprawdę... i pomimo, iż uważała, że są tam jacyś fajni uczniowie, to zdecydowanie nigdy nie utożsamiała się w żaden sposób z tym domem. Wręcz byłaby przerażona, gdyby tiara ją do niego przydzieliła! Czy ktoś w tym widzi jakikolwiek sens i logikę? No więc właśnie.
A czy ona wiedziała, że on jest taki naprawdę? Owszem, znała go już trochę, ale czy aby na pewno do końca? I na tyle, aby stwierdzić, że nie używa słowa "dziękuję"? Wiedziała, że jest bezpośredni, tak. Ale czy wiedziała, że na co dzień nie jest typem romantyka? Mogłaby podejrzewać po tym, że należy do domu węża, ale czy to aby na pewno była dobra poszlaka? Skyla na przykład jest tak wspaniałą osobą, że w życiu by nie podejrzewała, że jest ślizgonką! Pozory mylą, a świat jest pełen wyjątków. Nie znała Bruna na tyle, aby jeszcze się orientować, co jest dla niego typowym, a co niekoniecznie. Nie mniej jednak doceniała jego starania i to, co robił oraz pokazywał. Żałowała, że nie może być po prostu sobą i jednocześnie wybranką jego serca. Ale cóż, stało się, będzie musiała go zostawić, być może z poczuciem smutku, a być może to póki co nie rozwinęło się do tego stopnia, by za nią tęsknił, kiedy zniknie mu z oczu. Podobno plaster trzeba wyrywać szybko.
Wysłuchała go uważnie i trochę się zdziwiła. Tak? Nie czytała o tym nigdzie, a jako krukonka dokształcała się nieco, więc chyba powinna o tym wiedzieć. Może coś przeoczyła, albo zapomniała, albo najzwyczajniej w świecie nie czytała wszystkich książek i gazet świata.
- Tak? To super, to byłoby coś! - powiedziała znów entuzjastycznie, nie bacząc na to, że nie powinna. I że powinna trzymać emocje bardziej na wodzy. I że najprawdopodobniej tak naprawdę nigdzie się z nim nie wymknie. O rany. Do tego doszedł ten pocałunek, który był dziwny, bo go kontynuowała i... było jej trochę przyjemnie, ale nie tak, jak wtedy, kiedy całowała Shivera. Bez dwóch zdań. Czy jednakże teraz to miało jakieś znaczenie? To i tak był pierwszy i ostatni ich pocałunek, więc to niczego nie zmieni, jak jeszcze chwilę będzie go oddawać. Potem jednak odsunęła się nieco od chłopaka, spoglądając mu po raz ostatni w oczy i uśmiechając się uroczo. - Do zobaczenia - powiedziała cicho i odeszła stamtąd szybko, zanim ten zdążył cokolwiek powiedzieć czy zrobić. I nieważne, że chyba nie miał do niej żadnego kontaktu, bo sowa Vanessy nie istniała. Kiedy zniknęła za jakimś zakrętem, pognała szybko, byle jak najdalej, znów zamieniając się w Dahlię.
Kurwa, co ty narobiłaś?

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 17:25

Leonardo czuł się nieco.. zagubiony? Tak, to dobre określenie. W jego szkole nie było żadnego podziału na domy, mógł więc spokojnie spędzać ze swoim bratem tyle czasu, ile tylko chciał. Nigdy nie myślał, że będzie zmuszony do szukania samemu jakiegoś śmiesznego pokoju wspólnego i spędzania nocy w innym pokoju niż Sylvester. Wkurzony i zdenerwowany szukał dobre pół dnia miejsca, w którym PODOBNO, miał znajdować się jego nowy dom. Łaził tak wkoło dobre kilka minut, zastanawiając się, komu ma podać to hasło, które dostał na spotkaniu powitalnym przyjezdnych. Fajtłapa, życiowa fajtłapa. Rozejrzał się dookoła, unosząc głowę do góry i krzywiąc się lekko sam do siebie.
- Gdzie jest to cholerne wejście? - wykrzyczał wreszcie, mając nadzieję, że ktoś w środku go usłyszy i pomoże dostać się do swojego dormitorium. Są tam wszystkie jego rzeczy, a on nawet nie może wejść, żeby przebrać się z tych śmiesznych szat, jakie miał na sobie. Wreszcie usiadł zrezygnowany na jakimś stopniu, postanawiając, że po prostu poczeka tu sobie, aż jakaś dobra duszyczka łaskawie pomoże mu dostać się do środka. Przecież w zamku jest tylu uczniów, niedługo na pewno ktoś wejdzie albo wyjdzie z tego pomieszczenia, którego na razie nie był w stanie zobaczyć Leo.
Swoją drogą, ciekawe, gdzie podziewają się ludzie z jego szkoły, do jakich domów trafili i jak to wszystko u nich przebiegło? Ciekawe, jak powitają przyjezdnych mieszkańcy Hogwartu. Wszystko to sprawiało, że Leonardo odczuwał lekki strach przed nadchodzącymi dniami. Przecież będzie musiał się tu jakoś dopasować.. tylko jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 242
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8066-m-alva-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8068-smocza-ospa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8069-alva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8070-m-alva-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 17:48

Alva ciągle gubiła się w tym przeklętym zamku i za nic w świecie nie potrafiła nigdy wrócić do dormitorium. Pewnie się w końcu nauczy, ale w tym momencie cudem dotarła na siódme piętro i zdziwiła się, dostrzegając tam również Leonarda.
- To portret tej grubej baby – powiedziała, stając obok niego. – Ale nie pamiętam, co było trzeba zrobić.
Okręciła dreda wokół palca, zastanawiając się, co konkretnie mają zrobić z tą drzemiącą czarownicą. Połaskotać ją? Wrzasnąć? Coś w stylu Sezamie, otwórz się? Ten zamek był coraz bardziej wkurzający. Jak ona miała spędzić tutaj aż rok?!
- Fajnie, że też jesteś w Gryf…no tym domu – odparła. – Sylvester jest z Thiago w tej pufie, co nie?
Nadal nie mogła tego przeboleć, choć pewnie się przyzwyczai. Mimo wszystko cała grupka z Hechiceros mogła się posypać przez to, że jej brat skończył w innym domu. Będzie gorzej utrzymać z nim kontakt, choć ona się postara, by o niej nie zapomniał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 18:36

Gdy tylko usłyszał znajomy głos, jego serce na nowo zaczęło bić żwawo. Od razu stał się bardziej ożywiony i chętny do działania. Nareszcie ktoś, z kim może porozmawiać i pożalić się na cały ten niedobry, hogwarcki świat. Miał wrażenie, że mury tego zamku po prostu nie tolerują przyjezdnych. Dlatego schody tak często przelatywały w inne miejsce, gdy na nich stał, a gruba dama uciekała, gdy tylko chciał wejść do dormitorium.
- Tak, masz rację! - mruknął, krzywiąc się lekko. - Wiem, że trzeba jej podać hasło. Nie mam pojęcia tylko jak, no i jak ono brzmi, to największy problem.. - przyznał cicho, zły, że zapomniał akurat tak ważnej sprawy. Zdarzało mu się zapominać o wielu rzeczach, jednak z reguły były to drobnostki, które nie wpływały na to, co aktualnie robił. Zapomnienie hasła do pokoju wspólnego, cóż, to nie była drobnostka. Westchnął ciężko, patrząc z rezygnacją na dziewczynę. - Cóż, po prostu musimy tu stanąć i poczekać, aż ktoś łaskawie nas wpuści.. - jęknął cicho, znów siadając w miejscu, które zajmował przed przybyciem dziewczyny.
- W pufie? - jego mina przedstawiała takie skupienie, że z pewnością wyglądał przekomicznie. Musiał się grubo zastanowić, w jakim domu jest jego brat i co on ma wspólnego z pufą. Po krótkiej chwili udało mu się połączyć ze sobą fakty i zaśmiał się cicho pod nosem. - Masz rację, są u tej grubej kobiety i mają takie dziwne szaty.. coś z żółtym. Wyglądają jak jakieś pszczółki - zaśmiał się pod nosem, kręcąc głową. Nic dziwnego, że trafili do różnych domów, byli swoimi kompletnymi przeciwieństwami. Leonardo wolałby jednak mieć brata przy sobie. Z nim zawsze było raźniej i weselej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 18:44

Phoenix zdążyła zgubić się w tym zamku już więcej niż pięć razy. Nadal miała jednak dobry humor. Raz udało jej się wejść nawet do męskiej łazienki, zamiast do sowiarni, ale jak to się mówi, uczymy się na błędach. Dlatego też z uśmiechem i nową pewnością siebie łaziła po zamku i każdy źle wzięty zakręt uznawała za poznawanie zamku. Musiała jednak przyznać, że ruchome schody strasznie ją męczyły. Widząc jednak piętro wyżej dredy Alvy uśmiechnęła się.
-Alva! - krzyknęła, by dziewczyna zaczekała na nią. Alva stała i rozmawiała z jakimś innym przyjezdym, którego Nix nie znała, ale skoro był tak wysoko musiał też należeć do tego całego Gryfindororu. Pokonała ostatnie schody biegnąc i wskakując po dwa i modląc się w duchu, by schody znów nie zaczęły się przemieszczać i by udało jej się dotrzeć do sąsiadki.
-Trzy razy weszłam nie tam gdzie trzeba. - pożaliła się koleżance i chłopakowi, koło których stanęła. Oparła dłoń na biodrze i obróciła się w stronę obrazu.
-Zapamiętaliście hasło? Nie mam pojęcia gdzie je zapisałam - odparła spoglądając po nich. Jeśli żadne z nich nie pamiętało hasła, ani też go nigdzie nie zapisali zostawało im tylko stanie i czekanie aż przyjdzie ktoś, kto jest bardziej ogarnięty niż cała ich trójka razem wzięta. - Myślicie, że nam powie, jak ładnie poprosimy?
Spytała szeptem, nachylając się do nich i wskazując na Grubą Damę. Jej spojrzenie zawisło na dłużej na nieznanym jej towarzyszu Alvy, po czym Nix posłała do niego jeden ze swoich uroczych uśmiechów, na który po prostu nie dało się nie odpowiedzieć tym samym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 242
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8066-m-alva-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8068-smocza-ospa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8069-alva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8070-m-alva-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 18:57

- Hasło? – Zdziwiła się. Nie kojarzyła żadnego hasła. Ale może dlatego, że bardziej skupiła się wtedy na tym, kto w jakim domu wylądował, niż na przemowie prefekta ich domu. A teraz najwyraźniej utknęli. Do dupy z taką robotą.
Wybuchnęła głośnym śmiechem, usłyszawszy porównanie do pszczół i już otwierała usta, by coś dodać, gdy na horyzoncie pojawiła się krzycząca Phoenix. Alva posłała jej szeroki uśmiech i patrzyła na nią przez cały czas, aż do nich dobiegła.
- Ja to chyba z dziesięć – odpowiedziała jej, przypominając sobie mroczny korytarz ze zbrojami. Nie było tam zbyt przyjemnie. – Ty też nie pamiętasz hasła? – Jęknęła z widocznym smutkiem. – Nie chcę tutaj nocować, jest zimno.
Przeniosła wzrok na Leonarda i dopiero wtedy uświadomiła sobie, że przecież nie znał jej przyjaciółki.
- Nixi, to jest Leonardo, Leo, to Phoenix – przedstawiła ich sobie z wesołym uśmiechem. Skoro już wylądowali w jednym domu, to wypadało się znać. – A teraz kombinujcie hasło, bo wy przynajmniej załapaliście, że jakieś jest. A ta kobieta nie wygląda na zbyt miłą, ale zawsze warto spróbować.
Gruba Dama znowu zniknęła z portretu, by po chwili pojawić się po raz kolejny. Czy ona miała zamiar urządzać sobie takie spacerki przez całą noc? Już od samego początku zdenerwowała Alvę.
- Przepraszam, czy pani jest przejściem do dormitorium? – Zapytała po tym, jak zbliżyła się do portretu. Najpierw musieli się upewnić, czy to na pewno chodziło o tą Grubą Damę, bo takich mogło być w tym zamku na pęczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 20:17

Nagle dołączyła do nich jeszcze jedna, nowa, zagubiona duszyczka. Na szczęście ona wiedziała chociaż, że istnieje coś takiego jak hasło, w przeciwieństwie do jego starej znajomej, Alvy. Chłopak był już bardziej rozbawiony niż zły, może dlatego posłał nowo przybyłej dziewczynie swój uśmiech numer pięć, który stosował tylko dla wybranych osób i na wybrane okazje. Czy to właśnie była ta osóbka, dla której miał go używać codziennie? No cóż, kto wie, kto wie..
- Hasła nie zapamiętałem, niestety. No i myślę, że jest wredna tak samo jak wszyscy inni w tym zamku. Bez hasła nie wejdziemy - powiedział, z każdym słowem ściszając głos, jakby bał się, że może zostać usłyszany. To znaczy, Gruba Dama na portrecie na pewno dokładnie słyszała ich rozmowę, więc głupio zrobił, tak od razu przypisując ją do jednego worka z całą resztą wrednych istot w tym zamku. Spojrzał nieco zagubiony, po raz kolejny dzisiaj na swoje towarzyszki niedoli.
- Cześć. Miło mi Cię poznać - uśmiechnął się szeroko i podniósł rękę nowo poznanej koleżanki do ust, coby cmoknąć ją lekko, delikatnie, na znak przywitania się. Zaraz jednak puścił ją, zerkając na Alvę z lekkim rozbawieniem. Nie spodziewał się, że któraś z nich zacznie mówić do portretu. Sam pewnie by na to nie wpadł. Podszedł powoli do dziewczyny i uśmiechnął się do Grubej Damy szeroko. - Właśnie, nie jesteśmy stąd. Pewnie pani wie, że odbywa się taki program, Złoty Sfinks. No nieważne. Najważniejsze jest to, że nasze rzeczy utknęły tam, w środku, same, biedne, zamknięte. Musimy się do nich dostać. Niech nam pani pomoże - dodał, wykonując błagalny gest dłońmi w stronę portretu. Po swojej gadce odsunął się trochę w tył i spojrzał na Nixi, jak to zwróciła się do niej Alva. - Myślisz, że to coś da? - spytał konspiracyjnym szeptem, czekając na jakąkolwiek reakcję portretu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 20:53

Nix bardzo zdziwił i jednocześnie zachwycił gest chłopaka. Alva zachowała się świetnie jak zawsze i ich sobie przedstawiła. Ale już dawno nikt jej nie pocałował w dłoń na powitanie. Przyznać trzeba, ze zrobiło to na niej nie lada wrażenie. Widocznie są jeszcze faceci wychowani tak, jak ich dziadkowie przed wiekami.
-Mnie też jest miło. - powiedziała, zagapiając się na niego chwilę dłużej niż powinna. Cóż, urzekł ją tą całą kurtuazją z całowaniem dłoni i długo pewnie jeszcze będzie to przeżywać. Zwłaszcza, że urodą zdecydowanie grzeszył. Była nietypowa, ale zdecydowanie zwracało się na niego uwagę. Z tego krótkiego zapatrzenia wyrwał ją jęk przyjaciółki, która skarżyła się, że w zamku jest zimno. Pewnie że było zimno, wszak to z cegieł zbudowano, nie chciała nawet myśleć, jaka temperatura musiała być w lochach. Na samą myśl o tym wzdrygnęła się.
Alva postanowiła zwrócić się do obrazu, w jej ślady poszedł też chłopak, którego dopiero co poznała. Jego przemowa trochę ją rozbawiła nawet. Zaraz jednak zwrócił się do niej.
Ona zaś połozyła mu dłoń na ramieniu i pokręciła teatralnie głową.
-Wątpię- oparła wydymając usta. Westchnęła. Gdyby tylko sobie przypomniała gdzie zapisała to przeklęte hasło.
W sumie nie było to trudną zagadką. Alva powinna na to wpaść niedługo. Przecież to ona zawsze przypominała Nix, że lubiła zapisywać ważne rzeczy na dłoniach. Ale jakimś cudem teraz obie o tym zapomniały. Gdybym miała obstawiać, mogłabym się założyć o wszystkie pieniądze, że na którejś dłonie lub nodze PIF ma zapisane to hasło. Ale zwykła skleroza uniemożliwiła zapamiętanie i tego faktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 242
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8066-m-alva-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8068-smocza-ospa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8069-alva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8070-m-alva-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Kwi 20 2014, 21:08

Uśmiechała się, kręcąc z niedowierzaniem głową. Leo i Nixi dopiero co się poznali, a już najwyraźniej mieli się ku sobie. Ale to nawet fajnie, bo chłopak był całkiem fajny, a Alva chciała jak najlepiej dla swojej przyjaciółki. Mimo wszystko w tym momencie jej uwagę bardziej przykuwał portret Grubej Damy, który odpowiedział, że bez hasła nie wpuszcza i mogą sobie co najwyżej poczekać na kogoś bardziej rozważnego z Gryffindoru. Czyli zapewne w nieskończoność.
- Nixi, gdzieś ty to zapisała? – Fuknęła zrozpaczona. Jakim cudem żadne z nich nie miało hasła? Przecież chociaż jedna osoba z całej trójki powinna je zapamiętać, prawda? A może miała ich wszystkich połączyć choroba Alzheimera? Skończą w chilijskim Malsanulejo* na oddziale zamkniętym i tyle z zabawy w projekt Złoty Sfinks.
I wtedy jej uwagę przykuła dłoń, którą położyła na ramieniu Leonarda. Coś tam nabazgrała. No tak! Dziewczyna zawsze umieszczała ważne informacje na ręce. Że też Cabrera o tym zapomniała.
- Kobieto, spójrz na swoją dłoń – powiedziała, krzyżując ręce na piersi i patrząc na nią krytycznie.




*esperanto: szpital
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Kwi 21 2014, 14:03

Nie spodziewał się aż tak wielkiego zainteresowania ze strony nowo przybyłej koleżanki, dlatego odrobinę się zmieszał, widząc, jak na niego patrzy. Nie wiedział o niej nic, poza faktem, że jest najwyraźniej dobrą znajomą Alvy i są z tego samego domu. Zaśmiał się pod nosem, wracając spojrzeniem do obrazu, który miał ich głęboko w nosie, zastanawiając się, jak długo będą mogli tu stać. Po chwili jednak Alva wpadła na cudowny pomysł, że ich koleżanka musi wszystko zapisywać na ręce.
- Brawo, pani zapominalska - zaśmiał się cicho, pukając ją delikatnie w czoło, jakby chciał przez to powiedzieć "przecież to takie oczywiste, że zapisałaś to na ręce, KAŻDY przecież tak robi". - To jak, wchodzimy do środka czy zamierzamy jeszcze tu trochę postać? Nie wiem jak wy, ale ja mam ochotę położyć się we "własnym" łóżku i chwilę odpocząć. Przydałoby się też coś do picia.. - westchnął ciężko, zerkając na dziewczyny ze swym czarującym uśmiechem. Wiedział, że skończyła się sielanka, jaka była w ich szkole. Leo mógł robić w niej wszystko. To znaczy, wiadomo, nie miał na to odgórnego przyzwolenia, jednak znał już wszystkie tajne przejścia, skróty, miejsca, do których na pewno nie wpadnie żaden nauczyciel. Po prostu wiedział gdzie może sobie na co pozwolić. W Hogwarcie nie miał tego komfortu. Musiał wszystko poznawać na nowo.
- Myślicie, że mieszkańcy zamku są zadowoleni z naszego przybycia tutaj? Jakby nie było, zajmujemy ich miejsca, oddychamy ich powietrzem i te sprawy - starał się to wszystko odwrócić w jakiś tam żart, jednak tak naprawdę był odrobinę przestraszony. Nie chciał wchodzić nikomu w drogę, a już na pewno nie mieszkańcom zamku, w którym był gościem. Nigdy nie poczuje się tutaj jak w domu, to wiedział już teraz. Po czasie zniknie może poczucie, że jest tu intruzem, jednak.. czy tak naprawdę będzie czuł się tu dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Kwi 21 2014, 16:14

Oczywiście, że Nix zapisywała niektóre rzeczy na ręce. Odziedziczyła ten nawyk po matce. Gdy ta dostała nową kartę do mugolskiej maszyny z pieniędzmi nosiła zapisany na ręce kod tak długo, aż nie nauczyła się go na pamięć. To samo robiła też Nix z rzeczami, które musiała zapamiętać. Oczywiście nie ze wszystkimi, bo jakby miała zapisywać na rękach i nogach wszystko, czego się uczyła to pewnie całę życie chodziłaby popisana. Alva już się przyzwyczaiła do tego, że Nix chodzi z popisanymi dłońmi, dlatego też pewnie nie zwrociła na to z początku uwagi. A sama zainteresowana i winna wiedziała, że gdzieś zapisała hasło, ale zapomniała o swoim nawyku. Może to obecność nowego kolegi tak zawróciła jej uwagę, że zapomniała o tym tak istotnym fakcie.
- Kobieto, spójrz na swoją dłoń - usłyszała jak Alva mówi do niej i krzyżuje dłonie na piersi, zaraz też palec nowo poznanego faceta dotknął jej czoła. Z początku PIF nie miała pojęcia o co chodzi, jednak po chwili trybiki zaczęły jej działać i załapała o co chodzi.
-och - powiedziała gdy już całkiem zrozumiała i odwróciła dłoń w swoim kierunku, by zobaczyć co na niej nabazgrała. W między czasie Loe mówił.
-może być problem. - powiedziała i mogło to zabrzmieć jakby miała na myśli odpowiedź na pytanie, chodziło jednak o hasło, Patrzyła teraz na swoją dłoń na której połowa napisu była rozmazana. Stanęła do nich plecami by móc im pokazać dłoń i mruknąć patrzcie. Z napisu można było wywnioskować, że pierwsza litera to M, potem następował ciąg liter, który był nieczytelny nie tylko przez pismo Nixowej ale i przez fakt, że był rozmazany. Zauważyć można było, że owe hasło składa się z trzech słów, z czego drugie to "le".
-jakieś pomysły? - spytała swoich towarzyszy. Odwróciła się znów do nich twarzą i przejechała spojrzeniem po ich twarzach. Czy tylko jej się wydawało, czy w Alvie powoli budziła się chęć do uduszenia jej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 242
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8066-m-alva-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8068-smocza-ospa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8069-alva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8070-m-alva-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Kwi 21 2014, 16:42

Niby przyzwyczaiła się już do zapominalskości przyjaciółki, ale i tak ta wciąż ją zadziwiała. Swoją drogą Alva sama nie była lepsza, skoro nie pomyślała od razu o tym, że Phoenix zapisała coś na ręce, a tym bardziej że nawet nie zarejestrowała istnienia jakiegokolwiek hasła.
- Ja nie mam zamiaru tutaj stać. Już wolę dywan przed kominkiem, przynajmniej tam jest ciepło – przyznała, zwracając się do Leonarda. Jeszcze bardziej wolałaby teraz wkraść się do dormitorium puf i pozbijać się razem z Thiago z tego, co narobiło się w wielkiej sali przybyciu duchów. – A picie mogłeś zgarnąć z kolacji – stwierdziła, wystawiając do niego język. Zaśmiała się po tym i zbliżyła do przyjaciółki, by ogarnąć, co miała napisane na dłoni.
Skrzywiła się, gdy okazało się, że cały napis się rozmazał, a był wyjątkowo długi. Chyba że rozpisała tam również, co z tym hasłem zrobić.
- Zapisałaś to po angielsku czy hiszpańsku? – Zapytała, by łatwiej jej było to rozgryźć. Lepiej, gdyby chodziło o rodowity język, bo z tym hogwartczyków miewała jeszcze problemy i nie wiedziała, czy dobrze odczytałaby bazgrołki. Zawsze mogła poprosić jeszcze o pomoc chłopaka. – Leoś, weź zobacz – zwróciła się do niego, nadal przyglądając napisowi z każdej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Wto Kwi 22 2014, 14:18

Leonardo był bardzo rozbawiony całą tą sytuacją, a zły nastrój jakoś uciekł, nie wiadomo kiedy i gdzie. W końcu, jeśli jest się z ciekawymi, godnymi uwagi i interesującymi ludźmi, może dziać się nam najgorsza krzywda, a i tak dobry humor będzie się nas trzymał, prawda? Przynajmniej właśnie tak myślał Leoś. Można powiedzieć, że była to jego życiowa mantra. Nieważne gdzie, ważne z kim! Otóż to, ludzie są najważniejsi.
- Boże, dlaczego nas to musiało spotkać? - zaśmiał się cicho i podszedł do dziewczyny, biorąc jej dłoń delikatnie w swoje ręce. Przyjrzał się dokładnie jej ręce, przybliżając ją i oddalając od swojej twarzy. Z pewnością wyglądało to komicznie, jednak nie miał najmniejszego zamiaru się tym przejmować. Po chwili odsunął rękę z rezygnacją i spojrzał na dziewczyny, kręcą głową. - Niestety, ja Wam tu chyba nie pomogę. W rozszyfrowywaniu zagadek nie jestem zbyt dobry.. - westchnął ciężko, zerkając na nie przepraszająco. Szkoda, że nie mógł wykazać się tutaj jedną ze swoich umiejętności. Przecież tak bardzo lubił pokazywać wszystkim, jaki to jest świetny. Cóż - niestety nie tym razem Leonardzie.
- Obyś nigdy więcej nie zapisywała niczego na ręce - mrugnął wesoło do dziewczyny, przekrzywiając głowę i patrząc na nią z lekkim rozbawieniem. Gdyby napisała to gdziekolwiek indzie, gdzie nie istnieje tak duże prawdopodobieństwo rozmazania się atramentu.. Chociaż właściwie i tak wykazała się większym sprytem niż on sam, który nawet nie wpadł na pomysł, żeby zapisać hasło. Miał nadzieję, że uda mu się je zapamiętać, tym razem się mylił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Czw Kwi 24 2014, 19:40

Nixi nie lubiła, gdy nie znała na coś odpowiedzi. Wszak jej wiedza była duża i rozległa, a nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, na które odpowiedź podano jej już wcześniej. Kompletny, wielki niefart. Sama się czasem dziwiła, jak to jest, że potrafi zapamiętać tyle rzeczy potrzebnych na zajęcia, a czegoś takiego jak hasło już niekoniecznie. Dobrze, że nie była mugolem, widziała te ich całe komputry i internety. Co chwila musieli wprowadzać jakieś hasła. Normalnie prawie jak magia. Wiedziała, że Alva była już lekko zirytowana. Leo pewnie też. Ją samą ta sytuacja pozwoli przestawała bawić.
Spojrzała na swoją dłoń, która została zmacana już chyba przez wszystkich tu obecnych, przez każdy z możliwych sposób. No jej czole, między brwiami, pojawiła się bruzda, świadcząca o tym, że usilnie myśli. Jak to, po jakiemu to zapisała? Zastanowiła się chwilę nad pytaniem koleżanki. Po czym odpowiedziała.
-To była nazwa własna. Wydaje mi się, że może jakiś czarodziej.
- powiedziała, usilnie próbując przypomnieć sobie jakąś czarownice, która zaczynała się na literę M - Mirabella Plunkett
Zapytała stojących z nią przyjezdnych. Nawet podniosła na nich na chwilę wzrok. Zaraz jednak pokręciła głową przecząco. Uświadamiając sobie, że to nie będzie ona, wszak czarownica miała imię na M, ale nigdzie w całym jej imieniu i nazwisku nie było le, jak na złość, było el.
-Znacie kogoś? - spytała podnosząc wzrok, mając nadzieję, że jej towarzysze wykażą się większą wiedzą na temat czarodziejskich osobistości. Jeśli żadne z nich miało nie wpaść na to co jest napisane na dłoni Nix wieczór przyjdzie jej spędzić przed portretem i nie tylko jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 242
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8066-m-alva-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8068-smocza-ospa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8069-alva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8070-m-alva-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Czw Kwi 24 2014, 21:17

Tak, zdecydowanie była już troszkę poirytowana, bo miała ochotę rzucić się na łóżko, nakryć kołdrą i uciec od całego świata. Tak, jak Pascal uciekł od niej. Gdzie był ten przeklęty kameleon? Może i przywołałaby go zaklęciem, gdyby nie fakt, że ostatnio przez Accio wybiła szybę, a wolała, by zwierzak nie miał spotkania pierwszego stopnia z zamkowym oknem.
- Miranda Gow…a, nie, tam nie ma le – stwierdziła, nie dokańczając nazwiska. – Czekajcie, Thiago coś mi kiedyś opowiadał.
Na jej czole pojawiły się zmarszczki, świadczące o tym, że o czymś intensywnie myśli. Brat – spec od historii z pewnością jej opowiadał o ludziach z imionami na M. On przecież bez przerwy paplał!
- Kojarzy mi się z Merlinem – stwierdziła, nawijając jednego z dredów na palca, bo to ułatwiało jej zastanawianie się. – Wiem! Morgana.
Była po prostu geniuszem! Morgana le Fay… To takie oczywiste! Chyba że to L było w rzeczywistości zamazanym małym T, a to jeszcze gorzej. Niech piekło pochłonie zmazywalny atrament!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Sob Kwi 26 2014, 11:23

Leo tak naprawdę śmiał się pod nosem cały czas, ale teraz, stojąc z boku i obserwując poczynania dwóch koleżanek nie mógł wytrzymać i parsknął takim śmiechem, że aż Gruba Kobieta otworzyła na chwilę swoje oczy i spojrzała na niego z niedowierzaniem.
- Przepraszam, ale z boku to wygląda tak komicznie - Leonardo nie mógł powstrzymać śmiechu, który cały czas cisnął się na usta. Nie chciał urazić nikogo swoim zachowaniem, ale taki już był. W sytuacjach, które powinny zostać na zawsze poważnymi albo tych stresujących on.. wybuchał śmiechem. Nie był to zwykły uśmiech, był to głośny, wyraźny śmiech, którego nie dało się w żaden sposób powstrzymać. Tak to już było z Leosiem. Ludzie musieli to zaakceptować albo po prostu nie przebywać z nim w takich sytuacjach. Często był uważany za dziwaka.
- Alva, może podaj pełne imię i nazwisko, bo ja nie mam pojęcia o kogo dokładnie chodzi. Wydaje mi się, że to na pewno musiała być jakaś postać. Może nam się poszczęści - powiedział tym razem ze stoickim spokojem, dalej jednak uśmiechając się szeroko. Miał nadzieję, że to ostatni raz, gdy zapomną hasła, ponieważ teraz było zabawnie, jednak gdyby stał tu sam Leonardo i potrzebował bardzo pilnie dostać się do środka po jakieś swoje rzeczy? Z pewnością wtedy nie cieszyłby się jak wariat, a chodził po całym korytarzu, modląc się, aż ktoś z tego śmiesznego domu na literę G wyjdzie i pomoże mu dostać się do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Pon Kwi 28 2014, 19:33

Phoenix była na siebie zła, ba nawet bardzo zła, bowiem po podróży i tej super wielkiej i ładnej, ale męczącej kolacji marzyła o łóżku, zwłaszcza, że musiała poćwiczyć transmutację. Nie wysłali jej tutaj bowiem po to, by się obżerała i latała i nic nie robiła prawda? Dlatego też sama siebie zaczynała już irytować. Choćby tym, że jej się to hasło rozmazało. I stały tak z Alvą, próbując je zgadnąć, gdy chłoapk roześmiał się. Ale nie był to taki zwyczajny śmiech. To był jeden z tych zaraźliwych śmiechów, które nie pozwalały, by przejść obok nich obojętnie. Dlatego też, z początku Nix się tylko uśmiechnęła. By zaraz dołączyć do głośniego rechotu chłopaka i gdyby jej ktoś zapytał z czego się śmieje, w sumie sama pewnie do końca nie wiedziała by co odpowiedzieć. Była jednak pewna, że śmiała się tak przeraźliwie, że aż pociekły jej łzy z oczu. Normalnie kompletni wariaci.
Nix słyszała, że Alva domyślała się hasła, ale zamiast tego oparła się o jej ramię i zgięła w pół nie przestając śmiać. Otarła oczy i spojrzała na górbą damę,.
-Morgana le Fay - powiedziała do obrazu, który już od kilku minut patrzyła na nich dziwinie, by zaraz potem odchylić się. Nix z uśmiechem na ustach pociągnęła za sobą Alvę a za nimi wszedł Leon. Cóż, takiego zakończenia wieczoru z pewnością się nie spodziewała. Chwilę potem pożegnali się rozchodząc się do swoich dormitoriów. Nix zasnęła chyba w momencie, w którym jej głowa trafiła na poduszki.

zt dla wszystkich


skończyłam, bo nam się przeciągnęła. Chętnie zagram inne wąteczki, piszcie pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Milford Haven, Walia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 143
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4061-kevin-meredith-fleetwood#121353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4063-kevin-szuka#121440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4062-poczta-kevina-d#121439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7654-kevin-meredith-fleetwood#212871




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Czw Maj 26 2016, 21:47

Kevin czuł się jak w domu. Pomimo tego, że część jego znajomych i kumpli już skończyła Hogwart. Jednak wiedział, że zaraz znajdzie nowych, bo jak nie on to kto?
Na razie jednak stał przed portretem Grubej Damy i próbował odgadnąć hasło do pokoju wspólnego Gryffindoru. Nie jego wina, że zapomniał, w końcu był jakieś... parę dni w zamku. Mógł jeszcze nie zapamiętać. Jednak Gruba Dama nie dawała za wygraną, żeby puścić go bez hasła. Co tam, że znała i pamiętała go dobrze. Bawiła się przednio i denerwowała Kevina coraz bardziej. A gdy tylko chciał się przemknąć pomiędzy wychodzącymi ze środka Gryfonami, to robiła wszystko, żeby nie wszedł. Ciągle domagała się hasła albo go drażniła.
Zrezygnowany usiadł na podłodze obok portretu, mając nadzieję, że ktoś się w końcu nad nim zlituje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Czw Maj 26 2016, 22:10

Lilitka szła przed siebie, przytulając do siebie kilka nowych książek z zielarstwa, które pożyczyła z biblioteki. Najważniejszy jest rozwój, ale trzeba przyznać, że ta dziewczyna obsesyjnie zajmowała się tym tematem. Nauka zielarstwa zajmowała jej każdą możliwą chwilę, a ona sama ostatnio była w stanie ignorować wszystkie osoby, tylko żeby siedzieć z książką. No cóż. Ktoś, kto dostałby historię opowiadającą jej życie uznałaby to za normalny odruch. Tracąc po kolei bliskich wolisz się już do nikogo nie zbliżać. Będąc samemu nie będziesz w stanie cierpieć jeszcze bardziej.
Ale proszę nie zrozumcie mnie źle. To nie tak, że mała Lilith nagle zaczęła ignorować wszystkich ludzi i postanowiła rozpocząć pustelnicze życie samej. Wciąż rozmawiała z ludźmi i bawiła się z nimi bardzo dobrze, jednak… tak było tylko wtedy, kiedy ktoś ją zaczepił. Sama nie szukała tego kontaktu, co można powiedzieć, nie pasowało do jej otwartej osoby. Przecież ona z tą swoją dziecinną ciekawością była w stanie zaczepić każdego i dowiedzieć się wszystkiego na temat, który ją w danej chwili zafascynował.
Dziewczyna szła korytarzem w stronę wież chcąc znaleźć jakiś przytulny kąt i poczytać w spokoju pierwszy rozdział na temat księgi roślin uzdrowicielskich. Jednak postanowiła po drodze dostać się do pokoju wspólnego i wziąć ze sobą kocyk. Nie będzie przeca siedzieć na ziemi! Jednak jej wzrok już z daleka przykuł pewien jegomość. Zatrzymała się w dosyć dużej odległości wpatrując się w plecy chłopaka, który siedział obok portretu. W końcu, po długim czasie pojawiła się w niej ta iskierka ciekawości, aż oczy jej zabłyszczały.
Nie była w stanie się powstrzymać. Zeszła do parteru i na czworaka, jak najciszej się tylko dało, a trzeba było przyznać, że w skradaniu się była bardzo, bardzo dobra. Chociaż z drugiej strony dziwne by było gdyby chłopak jej nie zauważył. Podeszła do niego mała dziewczynka, usiadła przed jego oczami i wpatrywała się w niego swoimi wielkimi, szarymi oczami. Klapnęła sobie, położyła książki obok i tak sobie siedzieli. W końcu dziewczyna postanowiła się odezwać.
- Co robisz? – bardzo… inteligentne i zaskakujące pytanie. Brawo Nox… no normalnie nagrodę powinnaś za to dostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   Nie Lut 19 2017, 19:44

Avrel miała dziś taki humor, że pomimo wielkiej imprezy w Pokoju Wspólnym, naprawdę wolała pobyć w ciszy i spokoju. No, przynajmniej względnej ciszy. Towarzystwo kogoś równie opanowanego nie byłoby dla niej żadną przeszkodą, wręcz by ją ucieszyło. Niestety, z tego co widziała, to większość ludzi bawiła się we Wspólnym Gryffindoru, a było tam tylu uczniów i też studentów nie tylko z domu lwa, że zabawa rozciągała się aż na schody i do niektórych dormitoriów. Prawdziwe szaleństwo, ale Avrel tak naprawdę niezbyt znała okazję owego wydarzenia. Ale czy niektórzy Gryfoni naprawdę potrzebują okazji do urządzenia imprezy? Nie bardzo.
Elvendork po długich staraniach zignorowania hałasu i zajęcia się czymś innym, w końcu się zdenerwowała, narzuciła gruby sweter bez guzików na ramiona i zabierając wszystko, co potrzebne, wyszła z dormitorium. Zatrzasnęła drzwi w niemałym zirytowaniu i poprawiając torebkę, która ciągle jej się zsuwała przez ocieranie się o ciała innych, przygotowała się na najgorsze. Przeciśnięcie się do portretu Grubej Damy, który w tym momencie oznaczał dla niej wybawienie z tego całego zamieszania. Po jakimś czasie udało jej się wyśliznąć z tłumu bawiących się i prawdopodobnie pijanych ludzi i już była na korytarzu. Oparła się o ścianę obok portretu i odetchnęła z ulgą. Cały hałas zniknął i zagłuszali go jedynie ludzie, którzy co jakiś czas wchodzili do Pokoju lub wychodzili z niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Przed portretem Grubej Damy   

Powrót do góry Go down
 

Przed portretem Grubej Damy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Jak chronić się przed promieniowaniem komórek.
» Słowianie - Izrael
» Przed kołatką

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
 :: 
portret grubej damy
-