Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Szczyt Wieży   Pią Cze 11 2010, 18:31

First topic message reminder :

Każdy kto chce tu przyjść, musi pokonać około pięciuset schodków. Jest to z pewnością wysiłek warty zachodu, bowiem rozciąga się tu wspaniały widok na błonia oraz większą część zamku. Warto zostać tu do nocy, szczególnie gdy nie ma lekcji i poobserwować nocne niebo, które widać stąd wspaniale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Wiek : 28
Skąd : New York
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 241




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Lut 26 2012, 21:50

Pamiętaj dziecko, by przy rysowaniu wykresów uwzględnić kąt padania trawy na biegunie północnym oraz ilość Chinek w Australii! Toż to są najważniejsze dane przy wykonaniu naszej jakże skomplikowanej misji. Poczekaj, pożyczę ci mój specjalny długopis z wężem, taki Władzimierzowaty ot co!
- Fakt, punkt dla ciebie – Oznajmił jej unosząc delikatnie ręce w górę tak, jak to robią mugole w filmach akcji? Jak to było? Unieś ręce za głowę i na ziemię! Na ziemię mówię kur....czaczki pieczone. I tak dalej i tak dalej. Trzeba przyznać, że byli trochę prymitywni oni i te ich pistolety. Ale skoro nie urodzili się czarodziejami, to też muszą sobie jakoś poradzić. Szkoda tylko, że organizują o wiele więcej wojen mimo iż wszyscy u nich są na tym samym poziomie siły. Potem to się kończy źle dla całego społeczeństwa. A propos tego co mówiłam, na ziemię się nie położył ale ręce wciąż trzymał w górze jakby do niego mierzyła z karabinu.
Ale Voledemor to mój przyszły mąż! Ty już jednego masz i z nim se miej dzieci, a tego mi zostaw dla moich potężnich brzdąców imieniem Amelia, Nikodem i Anastazja! Muahah! A co do tych czternastoletnich chłopców, to nadal? Myślała, że już pozbył się tego fetyszu. Ale skoro Dracon nie może się odzwyczaić od uderzania kobietami o różne twarde miejsca i przedmioty, to może i Władzimierz jest i zawsze będzie mega pedofilem... SZYKUJ ŁÓŻKO!
- Muszę sobie tętnicę szyjną przeciąć, żebyś mi uwierzyła, że umieram? - Spytał po czym najwyraźniej zaczął się rozglądać za czymś ostrym. Toż to uparta dziewczyna z wężowego domostwa. I co tu na taką poradzić? Chyba po prostu trzeba zaakceptować, polubić i pokochać.
- Osoby, które mają słabą psychikę nie siedzą na balu z przystojnym ślizgonem tylko w pokoju bez okien i drzwi oraz zawiązana w kaftan bezpieczeństwa – Dokuczył ją nie chcąc po prostu się dopytywać bo... On powiedziałby, że go to nie interesuje ani troszkę. Ale tak naprawdę, to po prostu uznał, że to mogłoby być w jakiś sposób bolesne. Zauważył bowiem, że dziewczę jest zdziwione tym, że mu to powiedziało, więc musiała nie mieć zamiaru lub po prostu najczęściej to ukrywać.
A wiesz co ci powiem? On raczej by nie próbował zwalczyć tego lęku. Jest to w nim za głęboko zakorzenione. Ale nie miał by nic przeciwko bycia w takim momencie przytulanym przez jakąś dziewczynę. A Tutuś... Ma go do dzisiaj, chociaż jest połatany w bardzo wielu miejscach.
Ekhem! Jak możesz nie cierpieć blondynów, skoro Desiree siedzi z jednym z najbardziej wrzuconych do tego worka? I to jeszcze jego kosmyki są prawie białe!
Nie jest napalony! Ale jak widzę i tak ci nie przegadam (xD). I oczywiście masz racje. Zobaczył ją a wokół niej pojawiła się najpiękniejsza na świecie aura. Światło zesłane prosto z nieba. Blask, cudny blask! Promyczki! Afrodyzjak nie ma kompletnie nic na rzeczy!
- To teraz ty wynagrodzisz mi to, że się tak po prostu wygłupiam przed tobą. Pójdziesz ze mną na parkiet i zatańczymy - Zaproponował... Nie. Powiedział stanowczo. Złapał ją za dłoń i odsłoną purpurową zasłonkę. Nie czekając na jej reakcję wyciągnął ów kobietę i począł ją prowadzić na sam środek parkietu.

/Muhaha.. Osz kurde zapomniałam, że Corin tam siedzi :D Ale ją zaboli xD/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Lut 27 2012, 16:04

Muahahahaha, ty mnie słońce pouczać nie musisz, pamiętaj, to ja tu jestem starsza w tym towarzystwie. Także już wszystkie plany mam zrobione, jeszcze tylko ustalić dlaczego północnoamerykańskie szakale uwielbiają marynowany sok agrestowy i możemy ruszać z całą akcją. A za długopis dziekuję, na pewno się przyda, ot co.
Na przyznanie jej racji tylko się triumfalnie wyszczerzyła. - No pewnie, że dla mnie. A co, ma się ten mózg. Nie od parady Tiara rozważała w moim przypadku Ravenclaw, a że kujonem raczej nie jestem jednak to mnie wsadziła do Slytherinu, najlepszego domu we wszechświecie. - zakończyła tą jakże długą wypowiedź zlustrowaniem chłopaka jakże zdegustowanym spojrzeniem komentującym jego wyczyny jednakże z lekkim rozbawieniem udała, że wyciąga różdżkę, chociaż w sumie jednak ją wyciągnęła i skierowała mu w klatkę piersiową jakby chciała przywalić w niego zaklęciem o jakże cudownym działaniu, a mianowicie Furnunculus. Ale, że jest miła i nawet chłopaka lubi to oczywiście tego nie zrobiła tylko ponownie wytknęla mu język chowając magiczny atrybut z powrotem do torebeczki. - Uważaj, następnym razem jej użyję. - ostrzegła go niezwykle poważnie jednak w jej głosie było coś co sprawiło, że z wszech miar nie wypadałoby jej nawet w to uwierzyć. Żartowała po prostu.
No dobrze. Ewentualnie mogę ci pożyczyć Władzimierza i mam nadzieję, że owego paskudnego fetyszu go oduczysz, no bo kurczę coraz bardziej mnie denerwuje że sprowadza sobie do mojej łazienki kochanków. Wyobraź sobie. Wchodzisz do swojej własnej łazienki a tu twój łysy przyjaciel bez nosa i jakiś nieznany ci dzieciak...No. Tragedia po prostu. Chociaż ja to nie wiem jak to do końca z naszym Władziem jest. Mój szanowny kolega Tomasz uważa, iż skoro Lord nie ma nosa to nie ma też pewnej części pasa...Czy to prawda? Nie wiem. Ale jeśli chcesz mieć z nim dzieci musisz sprawdzić to jak najszybciej, gdyż ja nie miałam okazji! Ja natomiast sobie wezmę Snejpa, którego oczywiście również jakże odważnie uratowałam z rąk, a raczej różdżki Lordzia i zyje, ma się cało i zdrowo, a z tej wdzięczności nawet się zgodził za mnie wyjść, o. Powiem wam w sekrecie, że te jego tłuste włosy to tylko peruka jest co by nie był zbyt przystojny i nie oblazły go napalone laski. A co do mnie...Ja już, kochanie, nie mam męża. No bo...czy zasługuje na to miano człowiek, który zdradza cię z twoimi siostrami, nie kocha cię, kłamie a na dodatek znika bez słowa i daje znaku życia od dwóch tygodni? Nie. Tak więc jestem od jakiegoś czasu porzuconą przez ukochanego mężczyznę kobietą pragnącą czyjegoś szczerego uczucia, o. (xD)
Słysząc jego pytanie pokręciła głową. - Nie. Uwierzę, że umierasz jeśli sama do twojej śmierci doprowadzę. Wiesz, zawsze mógłbyś udawać, że sobie coś robić czy coś. -wyjaśniła spokojnie w duchu śmiejąc się z tej ich przekomarzanki, z której jak na razie wychodziła zwycięsko. Tak, uparta to ta nasza Desiree jest, fakt. I twój sposób na nią jest idealny, sama nie określiłabym tego lepiej. Zaakceptować, polubić i pokochać. Jak najbardziej.
- Oczywiście, nie mogę się z tobą w tym względzie nie zgodzić. Ale najwidoczniej lekarze w Mungu, na wydziale psychiatrycznym, na którym spędziłam ładne parę miesięcy, uznali, że jednak jestem zdolna do życia w społeczeństwie i nie wsadzili mnie w kaftan, twierdząc, ze nie jestem tak beznadziejnym przypadkiem. - O dziwo, wszystko to co mówiła było jak najszczerszą prawdą i to wcale nie jest ironia bo w owym szpitalu na owym oddziale spędziła dość długi okres. Nie pamiętam czy pisałam o tym w karcie, ale uznajmy, że tak. O. Dziewczyna nie przyjęła tego stwierdzenia jako obrazę czy chęć dokuczenia. Z takowymi miała do czynienia na co dzień, w końcu była z Domu Węża i znała możliwości swoich znajomych stamtąd. Dlatego uznała jego wypowiedź jako po prostu stwierdzenie faktu i jakby komplement, mówiący jej, że nie jest z nią źle i nie wygląda na psychicznie chorą.
Dracon faktycznie może mieć zakorzeniony jak diabli ten lęk. Ja na przykład od dzieciństwa boję się wszelkich owadów typu pszczoły i osy, nie wiem skąd mi się to wzięło, ale nie mogę się tego wyzbyć. Desiree natomiast ma różnych przedziwnych fobii dokładnie osiem, więc nieco się na tym zna, a ja szukając tych lęków do jej karty także się nieco o tym wyuczyłam i nawet zastanawiam sie czy by pracą nad zaburzeniami osobowości nie zająć się w swojej przyszłości, jednak jeszcze to rozważam. Ale jeśli nasz Ślizgon chcialby zostać w czasie burzy przytulonym przez jakąś dziewczynę to niech wali do mnie, Bójka zawsze do usług i takie tam, no nie?
No jak mówię, że nie lubię blondynów to nie lubię i tyle no! Des w sumie też nie lubi, a to że jest śmiertelnie zakochana w jednym z takowych jasnowłosych to już przemilczmy. Po prostu go jej wcisnęłam, bo jestem wredna, a tego mi nikt nie zabroni. A Dracon trafił się jej dzięki Swatce, więc to także nie wybór naszej Ślizgonki. Ale ona oczywiście wybrzydzać nie będzie, polubiła tego oto chłopaka i jest wdzięczna niebiosom, Golasom i innym Władzimierzom, że trafił się jej właśnie pan Uchicha, a nie jakiś za przeproszeniem ciotowaty Puchoniasty Puchon.
No pewnie, że mi nie przygadasz, uparta jestem jak jakieś, kurde, dziecko. Ale jestem starsza a starszym się ustępuje, więc tak czy inaczej nie mam wyjścia. No! Wokół niej pojawiła się aura i światlo prosto z nieba, bo ona takim aniołkiem jest ładnym z białymi skrzydełkami, więc wiesz. Nie ma innej możliwości tylko taka, że olśniła go swoim anielskim blaskiem. A ponadto jest ona Królową Śniegu, co też do czegoś zobowiązuje, o.
Czując, że łapie ją za rękę przyjrzala mu się zdziwiona. ŻE ŁOTDEFAK?! Yyyy...Okej. -Ale ty się naprawdę nieźle wygłupiasz, co jest w gruncie rzeczy bardzo śmieszne i fajne i nawet do ciebie pasuje i bardzo mi się w sumie podoba, więc nie rozumiem co tu jest do wynagradzania. Ale skoro tak ładnie PROSISZ - nacisk na to słowo - to mogę i pójść potańczyć. Mam jednak nadzieję, że chociaż ty posiadasz tę umiejętność, osobiście posiadam dwie lewe nogi, prawa udała się na wakacje i nie wróciła, nad czym bardzo ubolewam i pozbawiła mnie talentu tanecznego, więc w razie czego uważaj na stopy. Chociaż muszę przyznać, że po procentach wychodzi mi to znacznie lepiej. - stwierdziła i odchyliła się do tyłu chwytając jakąś butelkę. Nawet nie patrzyła czy to ta z afrodyzjakiem czy bez po czym wypiła swoim zwyczajem połowę jej zawartości. Wytarła ręką usta i rzekła: -Możemy iść. - chwyciła go za rękę i pozwoliła się wyprowadzić z alkowy i oboje ruszyli zgrabnie i powabnie na parkiet, a Desiree rzecz jasna rozsiewała wszędzie dookoła swoją aurę i blask.

/ no trudno, mogła nie wychodzić z alkowy ;pp
Nosz kurza tfasz. A miało być krótko O_O To nie moja wina, samo wyszło! Nie zabijaj mnie!! T.T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Lut 27 2012, 20:43

Zgrał się z orkiestrą w sumie czemu nie zabawić się z nimi i dać dzieciakom trochę muzyki z którą mogą się wyszaleć, w końcu trzy ich z pokojów powyciągać na parkiet. Skłonił się orkiestrze, wskoczył na scene i zwołał ich w koło siebie, zebrali się i obgadali, parę szczegółów z uśmiechami skinęli sobie głowami. Aleksander skoczył na momencik za kulisy, po chwili wyszedł już po lekkiej charakteryzacji, na twarzy miał raybany, a na głowie czarny kapelusz. Orkiestra zaczęła grać na jego wejście temat muzyczny, wkroczył na salę wolnym krokiem, spojrzał na salę z zawadiackim uśmieszkiem, chwycił w dłoń statyw tubki nagłaśniającej. –Witam wszystkich w części rozrywkowej, czas ruszyć wasze młode ciałka i zakosztować nieco szybszych rytmów.-Zwrócił się do Sali.
Po chwili zaczęli grać, a on śpiewać piosenkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Lut 27 2012, 21:37

Puk puk. Puk puk. Puk puk. Puk puk. Coraz szybciej i szybciej z każdą sekundą. Serce zdawało się łopotać w piersi tak mocno, że lada chwila miałoby uderzyć o żebra i je złamać. Dlaczego nagle aż tak gwałtownie zareagowała? Przez jej ciało przebiegł dreszcz. Na ciele pojawiła się gęsia skórka. Jej palce zacisnęły się mocno na obrusie. Momentalnie księżyc w gwiezdnej otoczce przestał sprawiać, że atmosfera krążąca wokół niej była magiczna tak, jak zapach krążący razem z wiatrem i pieszczący przyjemnie zmysły. Momentalnie jej życiowa energia zdawała się uciekać w otchłań ciemności. Jakby całe szczęście były odsysane. A wszystko to stało się w momencie, kiedy pod wpływem... Może to amortencji? Może to samotności? W każdym bądź razie zrozumiała coś ważnego.
Mężczyzna wyszedł z alkowy ciągnąc za sobą pewną ślizgonkę. Wyglądało na to, że doskonale się razem bawili. Jeszcze mocniej ścisnęła materiał obrusu. Dwie rzeczy nie chciały dać jej myślą spokoju. A nawet trzy. Pierwsza, to wciąż to nadpływające uczucie, że czegoś jej brakuje. Że nie powinna na tym balu egzystować bez partnera. Że ktoś powinien właśnie zdjąć ją z tego stołu i ponownie porwać do alkowy, gdzie mogliby się pogrążyć w namiętności pocałunków wywołanych afrodyzjakami w winie.
Drugą sprawą było to, że nie mogła uwierzyć jak to możliwe, że jej reakcja na widok szczęśliwego ex była aż tak bolesna. Aż tak doprowadzała ją do rozpaczy. Przecież on od dawna już nie jest jej. Nie ma do niego najmniejszych praw. I mimo to czuła się okropnie. Szczególnie, że do dzisiaj miała nadzieję, że gburowaty blondyn uśmiechał się tylko i wyłącznie do niej. Że żadna inna nie wzbudziła w nim takiego zainteresowania, żeby spędzić z nią więcej niż pół godziny. I nawet głęboko w sobie wierzyła w to, że on jednak wciąż dalej lubi tylko ją. I tutaj zagłębić się można w ów trzecią sprawę. Przebłysk Dracona będącego na parkiecie z jakaś ślizgonką i te opary powietrza... Nie musiała się długo zastanawiać. I chodź nie był on pierwszą osobą, na którą spojrzała, to jednak od razu dowiedziała się od swojej podświadomości tego, co wcześniej głęboko w niej chowała. Ona kocha tego brutala. Kochała i zawsze będzie go kochać. A teraz... Swatka znalazła mu kogoś idealnego. I to nie była ona. Nawet, jeśli nawzajem uważali siebie za twór doskonały.
Puk puk puk. Puk puk puk. Puk puk puk puk puk puk... Coraz szybciej i szybciej. Jak stukot koni galopujących przez niepoznane jeszcze polany pełne świeżych traw. Serce jak mustang wyrywa się do biegu. Krzyczy i krzyczy o potrzebę. Przechyla całe ciało dziewczyny. Sprawia, że dech w jej płucach chwilowo zamiera. Ale to nie jest pozytywne. Ponieważ ów brązowowłosa dosłownie chwilę temu dostała ataku. Od jakiegoś czasu, od czas oberwania mocnym zaklęciem ma znaczne problemy z płucami. I czasem tak się po prostu zdarza, że musi skorzystać z inhalatora. Ale nie pasował do sukienki... Chcąc ostatkiem siły wstać poleciała ze stoły do przodu. Mogło się to zakończyć sporym hukiem i guzem. Ale się nie zakończyło. Bo ktoś ją złapał.

Mówiłeś... Że zawsze będziesz tam, gdzie będę cię akurat potrzebowała. Nawet, jeśli byłbyś ostatnią osobą, którą bym poprosiła o pomoc. Nie myślałam, że będziesz traktować to aż tak poważnie. Przecież ty nigdy nie dotrzymujesz słowa. I nigdy nie jesteś dobry dla osób, których nienawidzisz. Więc, czy ty mnie nienawidzisz? Tak, jak mówiłeś to kiedyś. Tak, jak to starałeś się zrodzić to uczucie we mnie jakieś dwa lata temu. A skoro tak, to co sprawia, że po raz kolejny zmieniasz wszystkie swoje obecne plany tylko dlatego, żeby w odpowiednim momencie móc biec tyle metrów by mnie po prostu złapać. Mimo iż nie wiesz, co ze mną jest. Mimo iż nie wiesz, czy nie symuluje... Przecież niektóre działania organizmu potrafię wymusić. Czy znasz mnie aż tak dobrze? Czy nadal ci na mnie zależy? Proszę, zanieś mnie do pokoju. Proszę cię... Weź mnie stąd. Zanieś do pokoju. Połóż się na mnie tak jak to zawsze robiłeś. Ja będę krzyczeć, że mnie gnieciesz, a ty będziesz się ze mnie śmiał. Wtulisz nos w moje włosy. I będziesz mi mówił tak długo, że mnie kochasz aż sama zamiast „Ja ciebie też” w końcu powiem „Kocham cię”. A ty odpowiesz krótkie „Taa”, które mimo iż nic nie mówi to jest najszczerszym wykazaniem uczuć. Bo jest szczere i się do niego nie zmuszasz. Przytulisz mnie mocno do siebie, schowasz całkiem pod swoim ciałem. Żeby nikt inny nie miał prawa mnie zobaczyć. Żeby nikt inny nie miał prawa mnie dotknąć. Bo ja kto zawsze mówiłeś, jestem tylko i wyłącznie twoja i nikt nie ma do mnie prawa. Potem jak zwykle zaśniesz po paru sekundach a ja... Będę patrzała na ciebie całą noc aż się ockniesz, by mnie żartobliwie okrzyczeć, że mam w końcu przestać to robić. Tęsknię do tych dni. Do tego spojrzenia. Czy na nią też tak spoglądasz? A jeśli to wszystko... Te marzenia są już niemożliwe. To czy... To czy możesz po prostu się mną zająć? Nie pozwolić mi zrobić nic sama, bo uważasz, że bez ciebie sobie w niczym nie poradzę i to cud, że potrafię zawiązać bez twojej pomocy sznurówki. A gdyby nawet tego nie dało się już... Gdybyś nawet uczucie zmartwienia o mnie utracił i robisz to wszystko tylko dla jednej obietnicy... To wynieś mnie stąd i zostaw gdzieś samą. Proszę cię... Dracon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 28
Skąd : New York
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 241




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Lut 27 2012, 21:38

Uśmiechając się delikatnie do dziewczyny pociągnął ją w stronę parkietu. Miał zamiar obtańczyć ją ze wszystkich stron i tak długo, żeby jej zgrabne nóżki rozsiewające niesamowity blask odpadły. Chociaż szkoda by było tych części ciała. Może sama sobie je odetnie, jak uzna, że chce się odchudzać i chce szybko stracić kilka kilogramów? Ale chyba na tak genialne pomysły to Desire nie wpadnie, no nie?
- Niee, ani trochę mi to nie idzie. Ale nie uważasz, że dlatego to będzie ciekawe? - Skomentował wyobrażając sobie takie dwie kaleki, które wiecznie i bez przerwy nadeptują sobie na palce. A potem tylko amputacja w św. Mungu. A jeśli nie, to chociaż im pozostaną siniaki.
Poczekał dosłownie sekundkę na to, aż chwyci alkohol i nie czekając na polecenie wyciągnął ją w końcu z alkowy tym razem dla charakterystycznym dla siebie, troszkę brutalnym szarpnięciem. Parował prosto na sam środek. Wprawdzie była tam jakaś samotna nauczycielka, ale miał ją gdzieś. Nie znał jej i ona nie znała jego, więc nie mogła mieć jeszcze jakikolwiek wątów do niego. Nie rozglądał się.
W pewnym momencie jednak stanął jakby ktoś zatrzymał czas wokół niego. Jego mina natychmiast zmieniła się z uśmiechy w poważną. Puścił Desiree odsuwając od niej rękę. Chwilę tak stał, jak gdyby nic do niego nie docierało. I jeśli ktokolwiek coś do niego mówił, to by nie odpowiedział. Jakby nagle wpadł w trans. Potocznie można powiedzieć: Totalna zawiecha. Powinno się go zresetować. Jednak nim ktokolwiek spróbował długiego, podłużnego, czerwonego guziczka dotknąć on się poruszył. Ale nie powoli. Nie o krok lub dwa.
Momentalnie przebiegł pół sali by kucnąć i złapać w swoje ramiona drobną szesnastolatkę o włosach niczym palony karmel Trzymał ją mocno w swoich objęciach pozwalając by jej głowa leżała na jego ramieniu. Podniósł ją z ziemi niczym księżniczkę. Ze swojej tylnej kieszeni wyjął... Inhalator. Nie, nie znajdował się tam przypadkowo. Pomógł Cornelii odzyskać swobodny oddech. Kiedy kaszlała przytulił ją do siebie trochę mocniej. Widocznie była osłabiona. Dostrzegł też na jej policzkach ślady mocniejszego rumieńca.
Nie dało się wyczytać z jego twarzy żadnego uczucia. Choć chwilę temu była rozbawiona, potem nagle poważne to teraz stała się znów zimna i obojętna. Jakby wszystko przestało się liczyć, a ważny był jedynie ten niewielki szczegół mocno wciskający nosek w jego koszulę. Lekko drgnął mu kącik czując, że Cornelia Somerhalder najzwyczajniej w świecie go... Wącha. Lub jakby ona to powiedziała, niucha. Stare, dobre czasy.
- Już dobrze... Ohime-sama – Wypowiedział jej szeptem do ucha tak, że tylko ona mogła to usłyszeć. Widział, jak pod wpływem tych oto słów zadrżała, potem uśmiechnęła się jak dziewczyna, która dostała długo oczekiwaną lalkę. Zauważył, że jej oczach szklą się łzy, więc postanowił opuścić to miejsce zanim ktoś zobaczy. Wiedział, że ona nienawidzi płakać. Nie chce płakać i nie robi tego przy ludziach.
- Wiesz... Powinienem ją zanieść do pokoju... Ktoś się nią musi zająć – Powiedział już na głos odwracając się do partnerki na balu i robiąc niewielki krok w stronę wyjścia. Miał nadzieję, że zrozumie. Kiwnął jej głową na pożegnanie. Żadnych oczek, uszczypliwych czy wesołych komentarzy. Po prostu to krótkie, niewymówione „Pa”. Skierował się w stronę schodów i nim ktokolwiek zdążył zareagować już zniknął wraz ze swoją byłą dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Lut 28 2012, 18:39

O, nawet nie wiedziałam, że i jej nogi rozsiewały blask! A z tym, że były one niezwykle zgrabne to się oczywiście obie zgadzamy i dziękujemy za komplement. Ona również chciała się wytańczyć za wsze czasy, teraz miała dość dobry humor nawet, a to wszystko dzięki alkoholowi i oczywiście Draconowi. Ej nie no, nic nie będzie odpadać. Ani odcinać. Jej nogi to niech zostaną na tym miejscu na którym są, bo jak bez nich będzie chodzić? A Desiree jest mega szczupła, więc się odchudzać nie musi. Ostatnio schudła jeszcze bardziej, po tym jak ją Tristan zostawił.
No więc poszli sobie na ten parkiet. A właściwie...Ślizgonka została na niego wyciągnięta. Ale nie przeszkadzało jej to, jak mówiłam jej to nawet odpowiada. Doszli na środek parkietu bardzo szybko i byli mega rozradowani, wiadomo, zadepczą sobie stopy, będą mieli siniaki, amputują im nogi...SAME PLUSY! Ale w pewnym momencie...jej partner stanął jak wryty i zmienił wyraz twarzy najwyraźniej się na coś gapiąc. Puścił także jej rękę. Zdziwiona jego reakcją poszybowała wzrokiem za jego spojrzeniem. Jakaś dziewczyna...ej, to Cornelia jest! ( w sumie to nie pamiętam czy Corn się jej przedstawiała no ale nieważne xd) Leciała sobie do przodu z krzesłem, stołem i wszystkim robiąc niemały hałas. Eee...ale że o co chodzi?! (pozdrawiam Quenię!) Wyglądała jakby miala jakiś atak czy coś. Desiree zdziwiła się jeszcze bardziej gdy zauważyła, że Dracona nie ma obok niej tylko przeleciał przez pół sali, żeby Gryfonkę złapać. Mina Ślizgonki była jednoznaczna. WTF?!. Serio, była mega zdziwiona tą sytuacją. Szczególnie tym, że chłopak wyglądał naprawdę na zmartwionego i wyjął z kieszeni...inhalator? I podał Corin. Nie mógł to być przypadek, że chłopak mial to urządzenie. Co tu się, kurde, kroi, ej? Ale kolejne zdarzenie to już było przegięcie. Wiesz... Powinienem ją zanieść do pokoju... Ktoś się nią musi zająć No chyba nie? Nie wyglądała jakby umierala, a my tu mieliśmy się bawić i tańczyć, kurwa. Ale cóż miała zrobić. Dracon poszedł kiwając jej głową. Nie odpowiedziała. Była zbyt wkurzona. I nie, nie zrozumiała. Jak on smiał ją zostawić w połowie balu idąc gdzieś z jakąś małolatą?! No sorry. Kolejny dupek, który ją zostawił. Była tak wściekła, że myślala że zaraz za nim poleci i go zabije. Ale powstrzymała się. Rozejrzała się po pomieszczeniu. -I tak było chujowo. - i klnąc wszystko na czym świat stoi, a już najbardziej na pewnego ślizgona wyszła z wieży planując dokończyć imprezę, czy jak kto woli, libację, u siebie w dormitorium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Hollywood
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 190
  Liczba postów : 203




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Lut 29 2012, 18:11

Ludzie czasem robią głupie rzeczy. Zdają się na instynkt, który potrafi wodzić ich za nos zmuszając do rzeczy, których tak naprawdę nie chcą robić. Podatni są na wpływ chwili, ulotnego nastroju, który tak podkręci ich zdradliwe hormony, rozbudzi wyobraźnie, że robią rzeczy, których w żadnym innym wypadku by nie zrobili. Tak więc siedziała na kolanach zupełnie nieznanego chłopaka, który z lubieżnym uśmiechem w nią się wpatrywał.
Narkotyczne działanie eliksirów zawartych w alkoholach, unoszących się w powietrzu otępiało zmysły. Dotknęła szczupłymi palcami jego policzka, przejeżdżając wzdłuż żuchwy, by po chwili zrobić to jeszcze raz. Przysunęła się bliżej niego. Przymknęła oczy, jak zwykle kiedy chciała się skupić na innych doznaniach niż tylko te wzrokowe. Przechyliła głowę patrząc na niego kątem oka z rozbawieniem malującym się na twarzy.
Walentynki, cholerne walentynki. Różowo w oczach, różowo wszędzie. Nagle po korytarzach chodzą dziesiątki par, po to by zerwać następnego dnia albo nawet dzisiaj, w ciągu tego przesłodzonego balu. Abigail nienawidziła tego święta. Właściwie na bal przyszła tylko po to, Avy się upić i zrobić rzeczy, których następnego dnia ma nadzieję nie pamiętać.
Młodzież coraz większą uwagę przywiązywała do seksu, a co za tym idzie; do dorosłości, picie, palenie w czwartej klasie było już na porządku dziennym, puszczanie się z kim popadnie też. Właściwie, patrząc na niektóre pary, miała wrażenie, że tylko na tym im zależy. Na przylizaniu się na korytarzu, bądź uprawianiu dzikiego seksu w składziku na miotły. Nie powiem, że Abigail nie chciałaby czegoś takiego przeżyć, w końcu raz się żyje, ale z osobą na której jej zależy, a nie pierwszej lepszej, spotkanej gdzieś na korytarzu, która także chciała rozładować swoje napięcie seksualne, czy po prostu sprawdzić, jak to jest. A na temat kujonów to się nie wypowiadam, śmiać się chce.
Abigail po prostu chciała się rozerwać, po co ma utrudniać coś, czego sama w pewien sposób pragnie? Po troszku nawet jej udzielił się przesadnie słodki, walentynkowy nastrój.
-Chyba za mało wypiłam-wymruczała do ucha Jaspera. Podciągnęła ramiączka sukni i zsunęła się z jego kolan uprzednio składając długi i namiętny pocałunek na ustach chłopaka. Może gdyby zaczęli inaczej, zostałaby. Cóż, stało się inaczej. Przeszła przez alkowę w kierunku drzwi, które zamknęły się za nią z lekkim trząśnięciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Mar 01 2012, 20:15

Brązowowłosa wstała bez słowa. Zaczyna się zabawa, ale ona nie ma z kim nawet porozmawiać. Nie opłaca się jej tutaj siedzieć, a samemu się bawić to nie to samo. Zaczesała za ucho brązowy kosmyk i poprawiła sukienkę. Nie była zawiedziona, ponieważ miała szansę założyć ten ciuch, który bardzo chciała wykorzystać. Westchnęła i ruszyła przed siebie. Nagle ujrzała swoją przyjaciółkę, do której chciała podejść, ale nie zdążyła, bo ta zatoczyła się w dół i złapał ją chłopak. Nie kojarzyła go, ale wziął ją i zniknął. To były ułamki sekundy. Postanowiła się wynieść z wieży. Sama nie za dobrze się czuła przez unoszący się słodki zapach w powietrzu. Opuściła wierze nie pozwalając się nikomu zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 676
Dodatkowo : Animag (testral)
  Liczba postów : 889




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Mar 19 2012, 16:14

Nogi poniosły ją do Wieży Astronomicznej, ale nie czuła się na siłach, by usiąść przy barierce. Usadowiła się przy ściance, na ziemi, opierając plecami, o ścianę i zginając nogi, tak, że obejmowała je rękami i patrzyła w niebo. Na szczęście mimo, że było już późno, to było też ciepło, więc nie groziło jej przeziębienie, w innym wypadku ona po ilości wypitego alkoholu, nie czułaby zimna, a mogłaby się źle poczuć. Zakaszlała kilka razy, ale to wcale nie zwiastowało choroby, i znów uniosła głowę, która dotykała chłodnej ściany. Uśmiechnęła się do siebie przymykając oczy i rozmyślając. Przyjemnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Kwi 14 2012, 14:04

Bylo chlodno, ale Elena i tak wybrala sie na szczyt wiezy stronomicznej. Dziewczyn ubrana w dlugą czarna suknię bez rękawów czy ramiączek i szkarlatną pelerynę weszla na szczyt wieży i usiadla na murku, na którum zawsze stawiano lunety i teleskopy. Patrzyla w dól, a jej wlosy rozwiewal lekki wiaterek. Z kieszeni wyciagnęla pierścionek i zalozyla go na palec, po czym zaczęla go powoli obracać, wspominajac swoje zaręczyny. Zdziwila się, gdy Felix wyszedl do innego pokoju i wrócil z pierścionkim w ręku. A potem uklęknąl przed nią i pijanym glosem zapytal, czy za niego wyjdzie. A ona sie zgodzila. Zacichotala na wspomnienie jego miny. Nie kochala go, niec do niego nie czóla, ale ślub i tak sie odbędzie... Jej matka juz tego dopilnyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Islandia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 48
  Liczba postów : 75




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Kwi 14 2012, 14:16

Szedł sobie korytarzem, rozmyślając praktycznie o niczym ważnym. W każdym bądź razie marzył. Marzył o zostaniu Aurorem, o bronieniu tych słabszych, a gnębieniu tych złych. Tak byłby bardzo surowy dla śmierciożerców i tym podobnych typków z ciemnej gwiazdy. Nie raz sobie wyobrażał jak mężczyzna w czarnej szacie stoi w jakimś domu, a na podłodze leżą jego niewinni zakładnicy. Wtym momencie, właśnie rozlegał się głośny trzask, Felix się pojawiał i natychmiastowo skierowywał oszałamiacza w porywacza. W końcu zorientował się gdzie idzie. Były to schody, kierujące na wieżę astronomiczną. Nie zrezygnował jednak, i piął się powoli w górę. Jakie było jego zaskoczenie gdy zastał Elenę na szczycie. On też nie potrafił zrozumieć tego, że zdrowy rozsądek go opuścił i oświadczył się Elenie. Rzucił krótkie "cześć" i podszedł do barierki, opierając się o nią spojrzał w dal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Kwi 14 2012, 14:41

Nagle ktoś wszedl na wiezę i wyrwal ja z rozmyślań. Okazalo się, ze to felix.
-Witaj- odpowiedziala na jego powitanie. No i zapadla niezręczna cisza...
-Wlaśnie myślalam o tobie.- powiedziala patrzac gdzieś w przestrzeń.
Sama nie wiedziala czemu to mówi. jakoś tak jej sie zebralo... Spojrzala na niego i wyobrazila go sobie w garniturze przed oltarzem... Ale zaraz, czy on w ogóle ma garnitur?
-Ślub odbędzie sie na poczadku maja... Masz garnitur?- spytala patrzac na niego. jeśli nie ma, to trze będzie kupić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Islandia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 48
  Liczba postów : 75




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Kwi 15 2012, 14:36

Spoglądał w dal i zastanawiał czy Elena się pierwsza odezwie czy nie. Jego wyraz twarzy nie przedstawiał zupełnie nic. Był taki pusty. Zastanawiał się jak to będzie. I przeklinał swoją głupotę! "Jesteś honorowy, nie wycofasz się." powiedział sobie w duchu. Gdy usłyszał jej spokojny głos, ale chyba też pozbawiony jakiegokolwiek uczucia. Odwrócił się i opierał się teraz tyłem o barierkę, mierząc ją ciemno-granatowym spojrzeniem.
- Garnitur? już za mały.
Machnął ręką od niechcenia.
- Biorąc jednak okoliczności naszego ślubu, mógłbym nawet iśc w jeansach.
Zironizował.
- Odpowiedz mi... jak to było z tymi oświadczynami. Kompletnie nic nie pamiętam.
Jego wyraz twarzy nie zmieniał się, spojrzał jej oczy, czekając na jej słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Kwi 15 2012, 14:48

-Bo moim trupie.- odpowiedziała ostro na wzmiankę o jeansach.- Jutro pojedziemy do Londynu i kupimy odpowiedni stój. W końcu ja też muszę mieć co an siebie włożyć.- dodała już spokojniej.
Gdy zapytał o oświadczymy zachichotała.
-Jak za pewne pamiętasz spotkaliśmy się Pod Trzema Miotłami. Trochę wypiliśmy, później przenieśliśmy się z alkoholem do szkoły... piliśmy przed wejściem do wieży Krukonów. I wtedy powiedziałam, ze muszę znaleźć narzeczonego, bo rodzice siła wydają mnie za mąż. Zapytałeś, czy mam już kogoś na oku, a ja odpowiedziałam, ze nie. I zapytałam, czy ty byś nie chciał, a ty nagle wstałeś i weszłeś do środka. Myślałam, że już mnie zostawiasz i kiedy wstawałam, ty wróciłeś. Miałeś w ręce ten pierścionek.- podniosła lewą rękę, żeby mu pokazać piękny szafir tkwiący an jej palcu.- Uklęknąłeś przede mną i całkiem wyraźnie zapytałeś, czy za ciebie wyjdę, a ja się zgodziłam. Później jeszcze trochę wypiliśmy,a co dało się dalej to już nie pamiętam.- zakończyła uśmiechając się do swoich wspomnień. Wbrew pozorom ten wieczór mogła zaliczyć do jednego z lepszych w swoim życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Islandia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 48
  Liczba postów : 75




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Kwi 16 2012, 15:47

- Dobrze, pójdziemy.
Wzruszył ramionami, prawdę mówiąc nie zależało mu na ubiorze. Że też wkopał się w ślub z osobą, której nie darzył uczuciem. Głupiś Feliksie! Gdy opowiadała mu bawił się palcami przeplatając je wspólnie ze sobą. "Chyba już sobie z alkoholem podziękuję." skwitował w duchu zażenowany. Jej chichot był taki... słodki, chociaż nie spodziewał się po niej takich emocji. To do Eleny nie pasowało zupełnie. Co to się porobiło? Jednak sam nie zachichotał utrzymując na licu powagę. Wiedział, że jej to było wszystko jedno z kim stanie na ołtarzu, a jemu nie! Miejsce po jego lewej było tylko dla osoby, którą szczerze kocha. Takiej jednak w Hogwarcie nie było. Dlaczego zapytacie. No cóż odpowiedź jest prosta. Nie dla niego słodziutkie czułości, z nimi wtedy nie były sobą!
-Aha.
Odpowiedział jej nadal nie ściągając maski obojętności. Odwrócił się i znów spojrzał w dal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Kwi 16 2012, 18:41

Gdy skończyla mówić przez chwilę przygladala mu się. Wiedziala, ze on nie jest aż tak zadowolony z tego malżeństwa... Spostrzegla jego poważną minę i westchnela.
-Uśmiechnij się.- powiedziala lagodnie z uśmiechem.- Nie będzie tak źle. Wiem, ze nie jest ci latwo, uwierz, mi też nie. Najchętniej bym wyjechala i w ogóle tego slubu nie brala... Nie chodzi o to, ze ty mi nie pasujesz, po prostu... Nie widzę siebie w roli żony...- mówia patrzac w dal. Sama nie wiedziala, czemu to mówi... moze zeby go pocieszyć? Albo pocieszyć siebie? czy tak czy siek ciagnęla dalej.- Jednak wiem, ze nie mogę tego zrobić... matka czy tak, czy siak by mnie znalazla... A jej nie warto się sprzeciwiać.
Zamilkla na dluższą chwilę. Wyobrazila sobie miny swoich rodziców, gdyby nagle im obwieścila, ze nie chce tego slubu i przepadla gdzieś jak kamień.
-Ja bedę już iść. Przyjdę jutro po ciebie jak będziemy lecieć do londynu.- powiedziala wstajac. Teraz jej glos brzmial tak jak na poczadku. Zimno i bez emocji. Już dość skruchy mu okazala. Jednak coś ja tknęlo. Podeszla do swojego narzeczonego i... o kurde, tak, wzrok was nie myli... pocalowala go w policzek!!! po czym zarzucila kaptur i jakby rozplynęla się w mroku... A tak na prawdę zeszla po schodach do zamku.

-------

http://www.czarodzieje.org/viewtopic.forum?t=5142
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 40 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

 Similar topics

-
» Śnieżny Szczyt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-