Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Herbaciany Raj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Herbaciany Raj   Wto Kwi 02 2013, 23:02

First topic message reminder :


Herbaciany Raj


Ten pokój z pewnością ucieszy miłośników herbat. Na wszystkich ścianach są ustawione w rządkach torebeczki ze wszystkimi herbatami świata, które w dodatku same się uzupełniają. Niestety, przygotowanie napoju nie jest już tak magiczne - w kącie stoi stary piecyk z kociołkiem, w którym to trzeba zagrzać wodę. Ta jednak zawsze się w nim znajduje i sama się uzupełnia, więc jeden problem z głowy!
Możesz przysiąść na puchowym dywanie, albo niczym cywilizowany człowiek - przy jednym ze stolików.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Mar 13 2017, 21:42

-Tak. Długie włosie, czarne z białymi śladami. Dość ciekawe, większość rasy ma niemalże identyczne umaszczenie, co rzadko się zdarza wśród innych psów. Psy oryginalnie pasterskie, ale dzisiaj większość ras sprowadza się finalnie do towarzystwa. Głównie w Wielkiej Brytanii, bo jednak cywilizacyjnie nasze mugole przeganiają resztę świata.
Choć każdy, kto był na wakacjach w Europie Wschodniej, czy choćby południowej, to wiedział, że ta kalwinistyczna architektura i podejście do życia czasami ich stawiało za Ukrainą czy Mongolią.. W sumie też ciekawy pogląd zarzucił, jakoby używanie psów w innych celach, niż towarzyskie, miało być hańbiące. Na dobrą sprawę pogląd miał kompletnie odwrotny. Spodobało mu się, że jest zainteresowana i nawet odczuł ekscytację w tym swoim sennym amoku. Ale jak to z osobami cierpiącymi na niedobór snu, miał lekką huśtawkę i tak jakby przygasł..
-Gadam o mugolskich pupilach, pewnie to głupie..
Jak sobie to przypomni w trzeźwej chwili, to będzie przeżywał pięć godzin, że coś takiego trzasnął. To była gadka jakiegoś dzieciaka z... No doba, z Hufflepuffu. Ale kompletnego dzieciaka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 3033
  Liczba postów : 1140
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Mar 14 2017, 13:57

- Trochę. - rzuciłam na jego tekst o głupocie, po czym zaśmiałam się, starając mu się zakomunikować, że nie powiedziałam tego zupełnie poważnie. Widziałam, że chłopak mimo tego, że tak chętnie opowiada o psach ledwo siedzi i niemal przysypia.
- Wiesz co, wyglądasz na bardzo sennego. Może powinieneś iść kimnąć się do dormitorium?
Popijałam zrobioną przez chłopaka herbatę wciąż nie do końca ufając mu. W głowie wciąż miałam jednak głównie ciekawostki o hipogryfach, więc jakimś cudem wysączyłam całą filiżankę ze względnym spokojem.

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Mar 14 2017, 14:15

Sam się zaśmiał, widząc, że ta mu wrednie docięła. To on normalnie tak robił! Ah, musiał faktycznie padać na pysk. I o tym też wspomniała. Faktycznie, nawet jeśli herbata go nie pobudzała, to masakra jakaś. Podniósł filiżankę i zaczął być dużymi haustami, ale tak kulturalnie, bez jakichś świńskich odgłosów, siorbania i rozlewania. A gdy ta pusta opadła na talerzyk, potrząsnął głową. Ale czuł, że to wiele nie da.
-Cholera, aż tak źle wyglądam? Ehh.. Liczyłem, że nadrobię wygląd świra. Za bardzo się wtedy zafiksowałem nad zdobyciem tej odznaki.
Spuścił wzrok na swoją blaszkę, uśmiechając się blado. Jego dwa cele życiowe jako uczeń Hogwartu, to zostać prefektem i kapitanem drużyny. Pierwszy osiągnął i czul, że drugi nadchodzi. Dlatego podniósł wzrok i zmuszając się do kontaktu wzrokowego, stwierdził, że skoro udaje mu się wygrać, to i tu mu się wygra. Chciałby z kimś przyjemnie spędzić czas w końcu i się odprężyć.
-Bez podtekstów, nauczyłem się, że u starszych nie mam szans. Ale chciałbym Cię zaprosić do fajnego miejsca, które znam. Załatwię jakieś przekąski, napoje BEZalkoholowe i dasz mi się pokazać z normalnej strony. Jest szansa?
Uśmiechnął się blado, lekko przekrzywiając głowę. Starał się być żartobliwy, ale cholernie się bał, że właśnie zmusza się do kontaktu wzrokowe i pewności siebie, a ta mu odmówi, bo uzna.. Że jednak z podtekstem i do niej startuje. Była ładna, tak samo jak jej siostra Bridget, ale dostał finalnie lekcję, że jest jednak brzydki i popularność mu nie daje żadnej przewagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 3033
  Liczba postów : 1140
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Mar 14 2017, 14:37

Cała względnie przyjemna atmosfera w ciągu sekundy wyparowała. Już sam tekst "bez podtekstów" brzmiał jakby tam jednak był jakiś podtekst. I na dodatek ten fragment "u starszych nie mam szans" od razu wywołał u mnie skojarzenie z desperackim pragnieniem umówienia się z kimś mimo, że wie się, że nie ma się u niego szans. Nawet jeśli jakimś cudem byłoby we mnie chociaż minimum chęci, żeby zgodzić się na to spotkanie, to sposób w jaki mi to zaproponował od razu mnie zniechęcił. Nie chciałam być jednak niemiła, więc się skupiłam. Założyłam ręce i po chwili zastanowienia unikając jego spojrzenia rzuciłam:
- Wiesz co, mam w najbliższym czasie dość dużo na głowie. Chodzę do pracy i zaczynam staż, więc nie mam zbyt wiele czasu. Może kiedy indziej.
Uśmiechnęłam się przepraszająco i postanowiłam, że pora powoli się ulatniać.
- Dzięki za herbatę, ale muszę już powoli się zbierać.
Zaczęłam powoli się pakować.

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Mar 14 2017, 14:50

Po jej zastanowieniu i ruchach wiedział, że znowu ktoś go spławi. Choćby nie wiadomo jak się starał, poza kuzynami nikogo nie ma. Niby Gemma i Candy, ale obydwie ledwo się z nim widywały, w sumie ich bliskie relacje upadały. Spuścił wzrok i nawet nie odpowiadał, słuchając jej słów. Oczywiście, że nie ma czasu. I oczywiście, że musi się zbierać. Chwycił filiżankę za kraniec i zaczął nią bujać, nie odzywając się. Było mu tak smutno, że w połączeniu ze zmęczeniem, zwyczajnie by się rozpłakał. Aż mu się przekleństwo w głowie przewinęło, że kurwa mać, Puchon bez przyjaciół to jakiś oksymoron. Poczeka, aż ta sobie pójdzie, po czym zwyczajnie sam wylezie z podkulonym ogonem. Nic, tylko się powiesić.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sro Kwi 12 2017, 21:45

W żyłach Ruth od lat niezmiennie płynęła kawa zamiast krwi, a jednak po rzuconym "Essentia mirabile" czuła palone drewno, wiśnię i właśnie herbatę. Niespecjalnie lubiła pić zwykły, złoty napar ze zmiętych liści, ale ostatnie dni naprawdę nie były dla niej zbyt życzliwe i miała ochotę być przede wszystkim sama, bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek z czerwonych oczu i zarumienionych policzków. Uważała płacz za uwłaczający jej zdystansowanej naturze, więc robiła co mogła, żeby przejść do normalności ze swoim życiem. Dlatego ten jeden wieczór, którego w jej mniemaniu nikt nie spędzałby raczej na piciu herbaty grubo po godzinach popołudniowych, postanowiła urządzić sobie "po swojemu". Tak, jak pamiętała z dziecięcych lat ze Szwecji i letniego domu jej rodziców i tutaj pachniało drewno pomieszane z herbatą. Jak przypuszczała, nie było nikogo, więc machnęła kilkakrotnie różdżką, rozniecając ogień pod kociołkiem, przysuwając fotel i puchaty dywan bliżej ognia i w locie tasując rodzaje herbat, ostatecznie decydując się na najzwyklejszą zieloną bez udziwnień. Rozłożyła się wygodnie w fotelu, wsłuchując w ciszę i otworzyła książkę. Tak dobrze jej się czytało, że nawet nie wiedziała, kiedy zamknęła oczy i z otwartą lekturą na piersiach przysnęła, przy akompaniamencie wrzącej wściekle wody. Z tego wszystkiego zapomniała nawet doprowadzić swoje zaczerwienione jak po narkotykach spojrzenie do ładu i im szybciej woda wygotowywała się z kociołka, tym mocniejszy stawał się jej zajęczy z reguły sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1253
  Liczba postów : 1206
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sro Kwi 12 2017, 22:45

Dowiedziałem się o tym miejscu około tydzień temu. Hudson wyśmiała mnie, że skoro nie znam tego miejsca to prawdopodobnie nigdy w moim życiu nie piłem dobrej herbaty. Nie pozostawało mi nic innego, jak tylko sprawdzić, o co ten cały szum - o ile mogę mówić o tym, jako o szumie. Prawdopodobnie pokój z herbatami został przeze mnie nieco rozsławiony, bo ilekroć pytałem kogoś znajomego, czy słyszał o nim, mówił, że nie, ale go to nie obchodzi lub nie, ale na pewno sprawdzi. Wchodząc do środka odkryłem jednak, że chyba się pomyliłem w moich osądach, bo pomieszczenie było zupełnie puste. Jednak w prezentowanym obrazku nie pasowała mi jedna rzecz - wściekle bulgocząca woda w kociołku stojącym na ogniu. Ktoś nastawił wodę i wyszedł? Zapomniał zgasić ogień? Poleciał po ręcznik, bo oczekiwał, że wkrótce z tego pokoju zrobi się sauna? Po cichu liczyłem na to ostatnie. Machnąłem różdżką, gasząc ogień i zrobiłem kilka kroków do przodu. Przystanąłem jednak, bo zza oparcia fotela wyłoniła się czyjaś głowa, a ja prawie podskoczyłem z zaskoczenia, bowiem nie spodziewałem się, że ktoś tu był. W dodatku spał. Nie spodziewałem się, że ktokolwiek byłby w stanie zasnąć przy dźwięku tak silnie bulgoczącej wody i podczas snu nie zsikać się w gacie. W twarzy śpiącej dziewczyny rozpoznałem Wittenberg.
- Żyjesz? - rzuciłem na tyle głośno, by ją obudzić, a gdyby to nie podziałało, delikatnie potrząsnąłem jej ramię. - Mam wezwać pomoc czy coś? - dodałem, bo była jakaś blada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sro Kwi 12 2017, 23:27

Zasnęła. No jak jasna cholera zasnęła. Znowu. Ruth nie miała żadnej narkolepsji i nie zasypiała gdzie popadnie, ale te wszystkie kursy, staże i inne głupoty, które musiała robić, żeby dostać się do pracy sprawiały, że gdzie się nie rozsiadła, po pięciu minutach już miała zamknięte oczy. To przypominało jej trochę wieczory z byłym, kiedy wyrywała się do jakiejś projekcji, którą naprawdę przemożnie chciała obejrzeć i piętnaście minut później śliniła mu rękaw, smacznie sobie śpiąc. Potem znała film wyłącznie z jego opowieści, więc właściwie dobrze się zadziało, że niezmiernie rzadko uskuteczniali niegdyś takie mugolskie zabawy, bo Ruth i tak i tak jedyne co kochała nad życie miłością wieczną i niewyczerpywaną to sen. Długo za nim była dopiero praca.
Jej miły wieczór przerwał - a jakże - nieproszony gość (jakby miała monopol na to pomieszczenie...), jednak była tak zaspana, że od momentu zgaszenia przez niego płomienia do podejścia i potrząśnięcia barkami zdążyła tylko chwycić różdżkę, którą mierzyła właśnie nachylającemu się nad nią, Bogu ducha winnemu, Calumowi w szyję. Trzynaście cali, nawet mocno się nie musiał nachylać, Ruth mogła swoją różdżką wydłubywać innym oczy, w razie jakby nie potrafiła rzucać zaklęć. Cóż, potrafiła i to o wiele zbyt często ją gubiło.
Zmarszczyła groźnie brwi, na tyle, na ile groźnie może zmarszczyć brwi ktoś z tak irytująco dziecięcą twarzą i ścisnęła usta w poirytowaniu, choć naprawdę koszmarnie chciało jej się spać i było jej tak wszystko jedno, że właściwie gdyby Calum położył się teraz obok to bardzo by nie protestowała.
-A ty co? Jesteś z "happy endu", że tak się dopytujesz? - odparła kąśliwie, przywołując w rozmowie znany jej zakład pogrzebowy. Miała to do siebie, że najpierw coś palnęła, a potem myślała, więc nie minęła sekunda, a zapłonęła rumieńcem skruchy.
-Żyję, wszystko okej... - zaczęła, trochę przeciągając każde słowo i usiłując rozetrzeć obolałe skronie - Czekam tylko na herbatę - wskazała kociołek, w którym wody nie było już praktycznie w ogóle i gdy do niego zajrzała, zrobiła zażenowaną swoim nieogarnięciem minę.
-Ale chyba pozostaje mi żuć liście. Jesteś Calum, prawda? - zapytała, trochę zapominając o tym, że wciąż celuje w niego różdżką a w kącikach oczu zebrały jej się okrągłe łzy. Biedny krukon, smutna, samotna i niewyspana dziewczyna nigdy nie wróży nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1253
  Liczba postów : 1206
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Czw Kwi 13 2017, 00:51

Posiadanie narkolepsji musiało być straszne, chociaż słyszałem, że da się wyczuć, kiedy zbliża się atak i jeśli ten ktoś miał szczęście, może doczołgał swoje zwłoki w jakieś miękkie miejsce. Wittenberg była ustawiona, bo w tym pokoju nawet jakby zasnęła na dywanie, miałaby wygodnie. Nie mnie jednak było to oceniać. Szybko pożałowałem, że w ogóle okazałem zainteresowanie jej osobą. Zaskakująco często dowiadywałem się, że troska z mojej strony niekoniecznie może zostać odczytana w dobry sposób i dziś na przykład poczułem koniec jej różdżki wbijający mi się w szyję. Gwałtownie wyprostowałem się i odszedłem o jeden krok od fotela, unosząc ręce w geście niewinności.
- Wow, zluzuj - powiedziałem, patrząc na wycelowaną we mnie różdżkę. Nie byłem głupi, żeby z nią zadzierać. Mimo że nie znaliśmy się dobrze, będąc w jednym domu i często chodząc na te same zajęcia miałem wiele okazji, by zorientować się, że była twardym przeciwnikiem z ponadprzeciętną wiedzą z zakresu zaklęć. Mogłaby mnie powalić milionem klątw, a wolałem spędzić dzisiejszą noc we własnym łóżku, nie w Mungu. - Tak, mam z nimi umowę na dostarczanie umarlaków - odparłem, nie kryjąc ironii w głosie. Nie wiedziałem, skąd u niej tyle kąśliwości w odpowiedzi na moją troskę, ale już w tej chwili wyciągnąłem lekcję z tego spotkania - następnym razem nie przyjdzie mi do głowy podobnie głupia myśl, żeby jej pomóc czy coś. Słysząc jej dalsze słowa, uniosłem brwi w geście zapytania. - Ktoś miał Ci ją podać czy o co chodzi? - rzuciłem, nieznacznie unosząc kąciki w uśmiechu. - Żucia liści nie polecam, ale mam wrażenie, że mogłaś jakieś spalić - dodałem, przyglądając się jej zaczerwienionym oczom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Czw Kwi 13 2017, 23:34

No tak, nie ma to jak podetknąć pod nos różdżkę komuś, kto chciał zaoferować swoją pomoc. Brawo Ruth, świetnie ci idzie nawiązywanie nowych znajomości! Życzliwość pierwsza klasa.
Coraz bardziej było widać zakłopotanie na jej twarzy, które zlało się z poczuciem ogromnej skruchy, kiedy  mężczyzna nie pozostał dłużny i odgryzł się niewybrednym komentarzem o trupach. Nie, żeby Ruth miała coś do "happy endu", ale wolała zakończyć temat martwych ciał.
-Przepraszam, zaskoczyłeś mnie... - spróbowała się wytłumaczyć, siadając na fotelu i opuszczając różdżkę - Ostatni mężczyzna, który mnie tak obudził zaczął z miejsca uskuteczniać jakiś szantaż, więc sam rozumiesz - wzruszyła ramionami, przypominając sobie, jak to wielce szanowny pan Eanruig postanowił ją obudzić w jednym z pomieszczeń wyłącznie po to, żeby poinformować ją, że już zaraz leci do Norberta na skargę odnośnie jej snów widocznych na suficie (jakby komuś było mało czarodziejskich pokoi w Hogwarcie).
W końcu też wstała i rozejrzała się po pomieszczeniu za jakimś lusterkiem, bo po wypowiedzi towarzysza rozmowy uświadomiła sobie, jak fatalnie musi wyglądać. Nic takiego jednak nie znalazła, dlatego podeszła do równo ustawionych filiżanek, podjęła cztery i do jednej zaczęła wsypywać herbatę dla siebie.
-W ramach przeprosin mogę ci zaproponować herbatę i coś słodkiego. Lubisz kociołkowe pieguski? - zapytała i potarła zaczerwienione oczy, jakby to miało cokolwiek pomóc oczekując na odpowiedź Deara, jakiej herbaty powinna nasypać jemu.
-Dulcedine - rzuciła na dwie pozostałe filiżanki, nie czekając na odpowiedź chłopaka i wyczarowała im obojgu dwa całkiem sympatyczne ciasteczka do napojów. Wprawdzie powinna mu coś odpowiedzieć na błyskotliwe zaczepki, ale jakoś niespecjalnie miała ochotę poprawiać teraz swój wygląd.
-Wiem, wyglądam jak królik, ale... - urwała, bo właśnie uderzyło ją, jaki Calum jest wysoki. Wpatrywała się teraz weń jak sroka w gnat, przerywając swój bezruch tylko w momencie bezgłośnego podpalania kociołka z nową wodą zaklęciem, naturalnie zupełnie w swoim stylu cofając się o pół kroku, który zaowocował lekkim zaparkowaniem jej szanownych czterech liter na stoliku z filiżankami i ostateczne przewrócenie jednej z nich. Kurczę! Czy oni wszyscy muszą być tacy wysocy? Najedli się jakiegoś korzenia wysokości, czy jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1253
  Liczba postów : 1206
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Kwi 14 2017, 14:02

Czy mnie uszy nie mylą? Ruth Wittenberg się przede mną pokajała? Automatycznie złagodniałem, chociaż bardziej z zaskoczenia niż z faktycznych chęci, bo co jak co, ale podtykanie komuś różdżki pod nos bez powodu nie świadczyło o dobrych manierach, a mnie samego nieźle podkurwiło. Coś w jej głosie powiedziało mi jednak, by odpuścić i nie drążyć tematu. Różdżka została opuszczona, natomiast moje brwi uniosły się w geście jeszcze większego zdumienia.
- Średnio rozumiem i aż boję się pomyśleć, czym Cię musiał szantażować w takiej sytuacji. Zrobił Ci zdjęcia, jak się ślinisz i zagroził, że pokaże twojemu chłopakowi? - rzuciłem, parskając śmiechem. Miałem w głowie znacznie gorsze historyjki wymyślone na poczekaniu, ale po ostatniej uwadze o umarlakach wolałem ich nie mówić. W gruncie rzeczy moim celem nie było spieranie się z nią, ja jestem pokojowym człowiekiem, nie lubię się kłócić, ani też sprawiać przykrości kobietom.
Wittenberg wyglądała po prostu na zmęczoną. Ale tak zmęczoną życiem. Cała była jakaś mizerna, miała czerwone oczy (stąd uwaga o paleniu zioła, Devi mnie wyedukowała, że mugole mają takie listki, które palą i potem mają czerwone oczy), a do tego zasypiała w miejscach publicznych. Nie świadczyło to dobrze o jej kondycji fizycznej, a także psychicznej. Łzy w kącikach jej oczu nie umknęły mojej uwadze, postanowiłem jednak tego nie komentować, by nie wprawiać jej w jakieś zakłopotanie - jeszcze by się zestresowała, rozkleiła, a ja pewnie oberwałbym rykoszetem. Przystałem jednak na jej propozycję, kiwając głową.
- Chcę to co Ty. Wydajesz mi się być bardziej doświadczona w temacie - powiedziałem. - A ciastko zawsze spoko - dodałem, ale zrobiłem to w zasadzie w tym samym momencie, w którym wyczarowała ciastka z filiżanek. Zamrugałem szybko. Nie znałem zaklęcia, którego użyła, ale z tego co mi wiadomo, transmutowanie przedmiotów w jedzenie (w dodatku takie jadalne) było trudne. - Przydatne zaklęcie, wam, laskom, pewnie się przydaje w trudnych chwilach - dopowiedziałem pół żartem, pół serio, nawiązując oczywiście do comiesięcznej kobiecej przypadłości, podczas której najczęściej żądały wszystkich słodkości tego świata, by jakkolwiek osłodzić sobie swoje marne życie. Sięgnąłem po ciastko i przyjrzałem mu się uważnie - wyglądało na normalnego kociołkowego pieguska. Gdzie był haczyk? Sekundę później usłyszałem brzdęk i przeniosłem wzrok z ciastka na twarz Ruth. Wpatrywała się we mnie wielkimi oczami, a ja nie wiedziałem, co się dzieje. - Co jest? O co chodzi? Jestem za blisko czy coś? - zapytałem i sam cofnąłem się o krok. Znałem takie szalone laski, które wariowały, jak ktoś znalazł się zbyt blisko i prawie ciskały klątwami. Fire chociażby, kiedyś prawie oberwałem jakimś świństwem, bo ośmieliłem się klepnąć ją w ramię. Wariatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Kwi 14 2017, 18:38

Za jej wyrywnym usiłowaniem rozbrojeniem każdego, kto ją brał z zaskoczenia kryła się historia, o której Ruth nigdy nikomu nie mówiła z prostej przyczyny - była trochę przerażająca i ściśle wiązała się z jej upartym dążeniem do wyuczenia się magii bezróżdżkowej. Tak czy owak, dziewczyna próbowała w sobie zwalczyć takie niemiłe powitania, ale ostatnie tygodnie i nieprzespane noce właściwie przestawiły ją w tryb awaryjny, co słusznie zauważył Calum. Zaczęła się nawet zastanawiać nad jakimś wyjazdem w ramach odpoczynku od codziennych zmartwień, ale skoro nie była już z Norbertem to po pierwsze nie miała z kim, a po drugie czuła, że wszystkie szczęśliwe pary będą jej przypominać, jaką zimną skałą jest sama i dlaczego nie potrafi zatrzymać przy sobie żadnego mężczyzny.
-Coś w tym stylu - uśmiechnęła się, chyba po raz pierwszy w tej rozmowie, ale za to zupełnie szczerze i szeroko. No, fajne miał żarty ten...właśnie, to jednak Calum czy nie?
-Nie miej mnie za jakiegoś Merlina, dobrze mi wychodzą tylko te kociołki i dyniowe paszteciki, bo znam ich smak. Nie musisz się bać, nie chcę cię otruć - powiedziała, dosypując herbaty do jego filiżanki - a przynajmniej na chwilę obecną - dodała, puszczając mu oczko. Świetny przytyk dotyczący okresu, po umarlakach to było wprost idealne wyrównanie ciśnień, panie Dear!
Calum wpatrywał się w ciastko, a Ruth wpatrywała się w Caluma. Doprawdy przejęło ją, jak wysoki jegomość zaszczycił pokój herbaciany swoją obecnością i wróciła do żywych dopiero w momencie, kiedy usłyszała brzdęk szklanki i jego słowa.
Fajnie było być pewną siebie dwudziestolatką. Przez to komentarz chłopaka wydał jej się zaskakująco uroczy, bo w gruncie rzeczy przypomniał jej, że takie płochliwe istotki faktycznie istnieją. Teraz przestała się uśmiechać, ale już roześmiała serdecznie, przechodząc obok niego z dwiema filiżankami, żeby zalać je wrzątkiem.
-Nie dorabiaj historii, jesteś po prostu uderzająco wysoki - powiedziała z uznaniem, zalewając ich herbaty i stawiając przy jednym ze stolików. Usiadła, wzięła swoje ciasteczko (no dobrze, była takim leniem, że przelewitowała je sobie na blat) i gestem zaprosiła mężczyznę na fotel obok.
-Jakie muszą o mnie krążyć opowieści na korytarzach, że zareagowałeś takim pytaniem - potarła skroń czując, że jej twarz ponownie nabiera kolorów - A właściwie, od czego powinnam zacząć, co tutaj robisz? - zapytała, rozglądając się po pomieszczeniu. Wolne popołudnie tacy faceci spędzali raczej wśród uroczych koleżanek, a nie samotni w pokoju...z herbatami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1253
  Liczba postów : 1206
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Kwi 14 2017, 21:16

W sumie nawet się nie zastanawiałem, dlaczego Ruth reagowała w ten sposób i chyba nie chciałem się wgłębiać w temat. Po ostatnich rozmowach z Devi stwierdziłem, że laski faktycznie mają trudniej w życiu i ich historie często gęsto są zdecydowanie bardziej smutne. Może kiedyś spotkała ją jakaś krzywda i teraz w ten sposób chce sobie zapewnić bezpieczeństwo? Generalnie wszystko jest możliwe, a ja nie zamierzałem się wgłębiać w podobne tematy, tym bardziej jeśli stan psychiczny i fizyczne mojej rozmówczyni był chociaż odrobinkę zachwiany. Jej uśmiech sprawił mi lekką satysfakcję - szczerze przyznam, że wolę takie klimaty rozmów, kiedy dziewczyna jednak jest rozluźniona i się uśmiecha, bo inaczej czuję się dziwnie i jakoś tak drżę o swoje życie.
- Mam nadzieję, że w rezultacie ich nie zobaczył. Może teraz krążą po świecie? Aż chyba założę wizbooka, żeby to sprawdzić - powiedziałem i wyszczerzyłem się. W sumie mogłem założyć tą durną książkę, wreszcie widziałbym te wszystkie udostępniane przez moje koleżanki cycki, dupska i inne zdjęcia z wakacji, gdzie są skąpo ubrane. Nie żebym bardzo tego pragnął, ale czasami dziwnie tak, jak jakiś kumpel mi wspomina, że ta i ta wstawiła to i to, a ja nie mam pojęcia, o co chodzi. Z drugiej strony doszły mnie słuchy, że moja rodzona siostra na tym wizbooku udostępnia mnóstwo zdjęć w kostiumach kąpielowych, co do tej pory było argumentem przesądzającym w tej sprawie. Wizbooka nie mam. Nie chcę tego oglądać.
- To i tak nieźle. Nie zmieniłbym tej filiżanki w kubek, a co dopiero w ciastko - rzuciłem i wgryzłem się w pieguska. Zrobiłem zadowoloną minę i pokiwałem głową. - Smafne - skomentowałem, starając się nie opluć jej okruszkami.
Ciekawe, czy Wittenberg wie, że między nami jest wyłącznie rok różnicy?
Patrzyłem na nią nieco osłupiały, bo wybuchnęła śmiechem, a ja nie wiedziałem, cóż takiego śmiesznego zrobiłem. Najwyraźniej bardzo rozbawiła ją moja reakcja, natomiast mi nie było już tak zabawnie. A co jeśli była jedną z tych wariatek i gdybym się nie odsunął, walnęłaby we mnie jakąś klątwą? Po tym świecie chodzą naprawdę szurnięte laski.
- Nie muszę słuchać historii z korytarza. Na powitanie przytknęłaś mi różdżkę do gardła, więc odpowiedz sobie sama - rzuciłem kąśliwie. - Znam takie, co wybuchają jak się za bardzo zbliżysz - dodałem jeszcze. - No i odezwał się krasnal - odparłem jeszcze w odpowiedzi na jej uwagę o moim wzroście. - Może zapomniałaś, ale sama masz z metr osiemdziesiąt. Na mój gust to całkiem sporo jak na babę... dziewczynę - powiedziałem, poprawiając się na końcu. - Cóż, przyszedłem na herbatę. Kumpela mi powiedziała, że nie znam życia, skoro nigdy tu nie byłem, więc przyszedłem. Zawsze chciałem poznać życie, wiesz? - dodałem i uśmiechnąłem się głupkowato. - Zresztą dobrze, że przyszedłem, bo jakby tak dalej było, spaliłabyś kociołek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Kwi 14 2017, 21:51

Wizbook był jednym z narzędzi, które Ruth doceniała szczególnie, bo w prosty sposób mogła dotrzeć do konkretnych osób i zorientować się co u nich bez potrzeby ganiania swojej sowy, która ostatnio dostała z liścia od Daniela za sam fakt, że żyła, więc i tak miała ciężko. Swojego czasu Wittenberg wstawiała zdjęcia uczniów Hogwartu na swojego wiza, jakoś przed Walentynkami, co ponownie przypomniało jej o tym, że dwa tygodnie temu zakończyła związek z modelem z ostatniego zdjęcia, który towarzyszył jej na Balu. Westchnęła tylko na to wspomnienie licząc, że kroczek po kroczku pójdzie sobie powoli do przodu ze swoim życiem. Zawsze tak robiła. Cóż jej w sumie innego pozostało, no nie?
-Załóż, zaproszę cię do znajomych z tagiem "budzik" - odparła na tyle spokojnie, jakby wcale nie robiła sobie żartów.
Jego pochwała dotycząca ciastka sprawiła, że Ruth poczuła niemałą dumę, w końcu rzucała to zaklęcie od niedawna i tak naprawdę oprócz bandy pierwszaków, które bezczelnie zeżarły jej pierwsze próbne przetransmutowane ciastka (którzy to mogli już nie żyć otruci), Calum był pierwszym testerem jej wypieków. Miło tak czasem usłyszeć pochwałę od kogoś zupełnie obcego.
-Cieszę się, że ci smakuje - przyznała z lekkim uśmiechem.
Naturalnie niespecjalnie kojarzyła, że mężczyzna jest w wieku...Ezry? Skoro tak, to prawdopodobnie przez ładne siedem lat spali razem w dormitorium, a Clarke swoim zwyczajem nawet słowa nie pisnął o przystojnym koledze...Pobudka, Wittenberg, od siódmej klasy byłaś non stop w związkach, gdzie ty chciałaś wcisnąć jeszcze romanse z młodszymi krukonami? W przerwę na herbatę? No to teraz jest okazja.
Oczywiście dziewczyna nie zamierzała z miejsca zacząć flirtować z Calumem, ale gdyby się przyznał do swojego wieku, trochę by ją jednak zabolała jej własna niewiedza.
Na uwagę o przytykaniu różdżki go gardła ponownie zareagowała śmiechem.
-Musisz mi wybaczyć, normalnie nie wymachuję ludziom różdżką przed oczami- wzruszyła ramionami z miną niewiniątka. Oj, już niech przestanie się tak mazać, przecież nic mu nie zrobiła, oprócz pieguska. A taki piegusek dobra rzecz.
-Jak mawiał mój tata, ja jestem średniego wzrostu, to inni ludzie są nienaturalnie niscy - zmarszczyła nos i upiła łyk herbaty. Była obrzydliwa.
-Mi się już chyba odechciało poznawać życie. Odnoszę wrażenie, że nie rzuca mi już kłód pod nogi... - przerwała, żeby spróbować, czy herbata poprawiła się przez te piętnaście sekund - to są belki prosto w twarz - uśmiechnęła się właściwie dość życzliwie, bez cienia smutku w głosie. Nie będzie przecież siedzieć i rozpaczać, bo w istocie nie ma nad czym. Tylko ta przepowiednia o drzwiach...Ciągnęła się za nią miesiącami, a teraz jej wspomnienie wracało ze zdwojoną siłą.
-Dzięki, jesteś moim bohaterem. Chociaż... - zamyśliła się na chwilę - Żeby być moim bohaterem, powinieneś stać za drzwiami. Tak mi powiedziała przepowiednia. Nie stoisz, więc szukam dalej, ale ciastko zawsze chętnie ci wyczaruję - skończyła, na powrót wpatrując się weń uważnie - Myślę, że ta koleżanka mogła mieć powód, dla którego tak powiedziała - pokiwała głową z lekkim niedowierzaniem. Serio się nie zorientował, że dziewczyna prawdopodobnie chce, żeby ją zabrał na herbatę, a nie sam łaził po pokoju jak śmierć po cmentarzu? Krukon, a taki niedomyślny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1253
  Liczba postów : 1206
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Kwi 14 2017, 23:28

Niezbyt interesowałem się wizbookiem chociażby z tego powodu, że nie byłem zainteresowany życiem innych ludzi. Ci, którzy mnie interesowali, opowiadali mi o swoich przygodach, spotkaniach i ciekawych rozmowach na żywo i wcale nie musiałem ich śledzić w jakieś magicznej książeczce, by wiedzieć, gdzie są, co robią i co się z nimi dzieje. Poza tym nie czułem aż tak dużej potrzeby, żeby dzielić się chwilami z mojego życia ze wszystkimi wokół. Jakoś tak nic nie wydawało mi się szczególnie istotne, a już na pewno warte udostępnienia, toteż nie posiadałem wizbooka. A nawet gdybym miał, nie korzystałbym z niego. Poza tym to chyba domena lasek, one sobie tam wrzucają zdjęcia tyłków, koleżanek, kotków, kaw... Ostatnio widziałem jedną dziewczynę w wielkiej sali jak strzelała zdjęcie swojemu śniadaniu. I po takie gówno miałbym otwierać tą książeczkę? Za nic w świecie.
- Po moim trupie - powiedziałem. - Możesz mnie wtedy oznaczać tagiem happy end czy coś - dodałem w nawiązaniu jeszcze do naszych wcześniejszych żarcików na temat znanego zakładu pogrzebowego.
Ciastka pozbyłem się chwilę później. Nie mogłem się powstrzymać, bo było naprawdę przepyszne. Przez moment zapragnąłem nauczyć się tego zaklęcia, by już zawsze móc sobie transmutować przedmioty w kociołkowe pieguski.
- A powiedz mi, ciężkie to zaklęcie? Przemieniać można tylko filiżanki czy inne rzeczy też da radę? - zapytałem, oblizując palec z okruszków. - Serio, niebo w gębie. Musisz to robić od dłuższego czasu - dodałem, zupełnie nieświadomy tego, że byłem pierwszym faktycznym testerem jej transmutowanych wypieków. Może to i dobrze? Pewnie gdybym wiedział, ciastko mogłoby smakować mi znacznie mniej...
Co do tego wieku, bo nie wiem jak bardzo Ruth była zaznajomiona z moją osoba - a raczej w ogóle, bo nawet wątpiła w to, jak mam na imię, a to już o czymś świadczy - powinienem być na tym samym roku co Ezra, ale byłem jeszcze na pierwszym roku studenckim. Wittenberg, gdyby się dowiedziała teraz, od razu straciłaby zainteresowanie, prawdopodobnie jeszcze szybciej niż gdybym był na tym drugim roku. Powodem mojego opóźnienia w nauce była choroba, która zabrała mi cały drugi semestr pierwszej klasy, którą zaczynałem od nowa i ot, cała filozofia. Nie była to super historia do opowiadania, ale jeśli będzie chciała ją poznać, chętnie przywołam wspomnienia, jak nakaszlał na mnie jakiś dziad w Hogsmeade.
- Czyli mam rozumieć, że otrzymałem jakieś specjalne traktowanie? - spytałem, parskając śmiechem. - Masz racje, otaczają nas same gobliny. Ja chyba jestem jednym z wyższych w mojej rodzinie, a dwóch metrów nie mam. Ty z kolei masz tą skandynawską krew w żyłach, więc to chyba normalka, że jesteś wyższa niż te wszystkie przeciętniaki. Tam na północy podobno wszyscy jesteście tacy duzi - dodałem z zastanowieniem. Nigdy nie byłem w Skandynawii, ale słyszałem, że większość była blondynami i odznaczała się wysokim wzrostem. A też część z nich nadal stylizowała się na wikingów.
Obserwowałem jej minę po upiciu łyku herbaty i wywnioskowałem, że chyba niezbyt jej smakuje. Zaśmiałem się na jej słowa, śmieszne to było, o tych kłodach i belkach w twarz. Czyżby jednak nie znała się na herbatach i dokonała złego wyboru?
- Daj spokój, nie może być tak źle - powiedziałem i wziąłem drugą filiżankę, by upić jeden łyk i omal się nie udławiłem. Cóż, nie był to napój bogów... Och, kogo ja chciałem oszukać. - Ohyda - wykrztusiłem i wziąłem kilka gwałtownych wdechów, bijąc się w pierś. - Pozbądź się tego, jeszcze ktoś pomyśli, że warzymy tu trucizny, a nie parzymy herbatę - rzuciłem do Ruth i sam obróciłem się w stronę całej wystawy herbat, tym razem wybierając coś z malinami. Malin nie można zepsuć. Nie można. - Masz, tą zróbmy. Muszę czymś przepić ten paskudny smak. Możesz ogarnąć jeszcze jakieś ciastko? - zapytałem, próbując przełknąć to okropne doświadczenie.
Jej kolejne słowa wzbudziły we mnie niemałe zainteresowanie. Uważnie się jej przyjrzałem, rozmyślając, co to wszystko znaczy. Czyżby Ruth poznała jakąś przepowiednię? Marzyłem, by kiedyś poznać przepowiednie dla siebie i czułem się w tej chwili bardzo zazdrosny, że ona dostąpiła podobnego zaszczytu, a ja nie.
- O czym Ty właściwie mówisz? Znasz swoją przepowiednię? Jakie drzwi? Opowiedz mi - zażądałem wręcz, jakkolwiek dziwnie mogło to brzmieć. Byl to tak interesujący dla mnie temat, że nie mogłem odpuścić i musiałem zapytać o więcej szczegółów. A uwagę o koleżance pominąłem. Błagam, Hudson miałaby dawać mi sugestie, żebym chodził z nią na herbatki? Musiałaby upaść na głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Kwi 16 2017, 21:45

Ten młody krukon wydawał się coraz bardziej rozkręcać, a przynajmniej Ruth lubowała się w tak przemyślanych zabawach słownych, jaką zaserwował jej Calum z żartem o wizbooku. Po raz kolejny podczas ich rozmowy obdarzyła go szczerym uśmiechem, ostatecznie oddalając od samej siebie zły nastrój i ponure myśli. Taka była, kiedy otaczała się najbliższymi i kiedy czuła się bezpiecznie - wciąż spokojna, ale w gruncie rzeczy roześmiana i pogodna. Ruth zaczęła odczuwać niejaką wdzięczność wobec tego charakterystycznego chłopaka, ze kilkoma zdaniami uratował ją po pierwsze od kolejnego fatalnego wieczoru to jeszcze od śmierci przez uduszenie oparami dymu.
-Ostatnio zamieniłam kamyk w czekoladową żabę, ale niestety nie wiem jak smakowała, bo uciekła - zrobiła smutną minę, choć oczy wciąż jej błyszczały od dumy, jaka napawała kobietę widzącą tak zachwalającego jej wytwory Deara. -Teraz nie wydaje mi się ciężkie, ale kiedy się go uczyłam, trochę przekleństw poleciało. Na szczęście niewiele osób w tej szkole rozumie po szwedzku - skinęła głową tak, jakby niewerbalnie chciała dodać "więc mi się - nomen omen - upiekło", przymykając na chwilę jedno oko i przeczesując ręką włosy. Wtedy też zorientowała się, że wciąż wygląda jak rozjechana żaba. I to nie czekoladowa.
Na pytanie o specjalne traktowanie zareagowała całkiem do siebie podobnie, aczkolwiek możliwe, że Calum nie do końca mógł spodziewać się po niej takiej odpowiedzi - uniosła dwukrotnie obie brwi do góry, podnosząc jeden kącik ust do góry w dość jednoznacznym wyrazie twarzy.
I się zaczęło. Pięciu minut nie usiedzi, bez machania tymi brwiami po całym czole, uparta dziewucha.
-Tak...I robimy marynowane niedźwiedzie w słoikach na zimę - pokręciła głową, jednak tak naprawdę doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że wyżsi od Szwedów byli tylko Holendrzy. Mikkel miał prawie dwa metry, jej ojciec zresztą niewiele mniej. Właściwie robiąc szybki przegląd swojej rodziny, to była chyba najniższa, ale raczej nie chciała się tym chwalić Calumowi - jeszcze by pomyślał, że serio coś z nią jest nie tak...
-Ale muszę przyznać ci rację. Crinus muto - rzuciła sobie w głowę ponownie totalnie z zaskoczenia. Włosy splotły jej się w luźny, schludny warkocz i trochę pojaśniały. Instant medżik, czyli jak zrobić się na bóstwo bez wydawania setek galeonów u kosmetyczki. Trzeba po prostu uważać na lekcjach zaklęć.
Nie wiedziała także dokładnie w której Calum jest klasie, a zaaferowana rozmową i ciastkami jakoś nie miała weny, żeby o to pytać. A może to i dobrze, bo nie lubiła też tak ładować się z buciorami w cudzą prywatność.
-Zapytam dla pewności - Calum, tak?  - zapytała w tym samym momencie, w którym chłopak skomentował beznadziejny smak herbaty. Dała po sobie poznać, że pija raczej kawę, skoro wzięła pierwsze z brzegu liście i wrzuciła je na przypał do kubków.
-Widziałeś mnie kiedyś na eliksirach? Warzę wyłącznie trucizny. Evanesca - pozbyła się herbat, komentując jednocześnie jego stwierdzenie o jakości herbaty. Zapytana o jakiś słodycz znów nie podniosła się z krzesła, tylko rozejrzała po pokoju i przelewitowała im na stolik niewielką, okrągłą poduszkę.
-Dulcedine - rzuciła, wyczarowując im obojgu dyniowy pasztecik w wersji "jestem dyniowym pasztecikiem, wyglądam jak dyniowy pasztecik i smakuję jak dyniowy pasztecik, tylko wyczarowano mnie z poduszki i mam rozmiar super size, w skrócie...żartuję". -To nic takiego. Znajoma jest jasnowidzem. Przepowiedziała mi kiedyś, że wszystkie moje problemy się rozwiążą, tylko muszę zajrzeć za - niechże zacytuję - "te drzwi". A skąd to zainteresowanie? Bardzo chętnie posłucham twojej opinii na ten temat, sama jestem subiektywna i przez to dość niesprawiedliwa - przyznała, krojąc mu kawałek ciasta, ponownie różdżką. W końcu uzna, że Ruth ma dwie lewe ręce i nic bez różdżki nie potrafi zrobić. Potrafi, ale, cóż, po co? Zaniechała dalszego wypytywania o jego koleżanki. Jego koleżanki, jego sprawa, prawda?
-Masz mądre oczy i celnie trafiasz w dobrą herbatę. Gdzie byłeś przez całe moje życie? - zaśmiała się, jednak po chwili znów patrzyła nań wyczekująco. Tak na nią nacisnął w związku z tą przepowiednią, to niech się teraz tłumaczy. A Ruth nie miała w zwyczaju odpuszczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1253
  Liczba postów : 1206
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Kwi 17 2017, 00:06

- Dałaś kamykowi drugie życie! - powiedziałem ze śmiechem i aż klasnąłem w ręce. - Ciekawe, czy znalazła już swoją drugą połówkę. Niedługo sezon na skrzek - dodałem jeszcze, zastanawiając się, czy nie powędrowałem zbyt daleko z moim żartem, ale w sumie co mi tam. Jak na razie Ruth reagowała bardzo pozytywnie na moje słowa i nawet zaczęła się uśmiechać, co było miłą odmianą od szklących się oczu, czy też miny wyrażającej chęć pozbawienia mnie życia w ułamku najbliższej sekundy. Przyznam, czerpałem pewnego rodzaju satysfakcję z zabawiania jej. W pewien sposób schlebiało mi, że dziewczyna jej pokroju postrzega moje komentarze jako śmieszne.
- Po czasie wszystko wydaje się prostsze - stwierdziłem, wcale nie odkrywając tym zdaniem Ameryki. - Skoro klęłaś, to było ciężkie. Chętnie bym się nauczył takiego zaklęcia. Działa tylko z wypiekami czy np. mógłbym sobie przetransmutować długopis w kieliszek kłębolota? To byłoby bardzo przydatne na niektórych lekcjach - dodałem i sam wykonałem ruch brwiami, który chwilę później odwzajemniła Wittenberg. - W sumie szwedzkie przekleństwa też bym przyswoił. Zawsze to jakieś urozmaicenie rutyny dnia codziennego.
Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się, że kiedykolwiek będę w stanie w ten sposób porozmawiać z Ruth. Jak byłem młodszy, dziewczyna bardzo podobała się wszystkim moim kolegom - poniekąd też mi. Ta faza trwała u mnie bardzo krótko, ponieważ nigdy nie wykazywałem większego zainteresowania płcią przeciwną i raczej zmyśliłem sobie całe to zauroczenie. Zorientowałem się w pewnej chwili, że starsza Krukonka zawsze wydawała mi się bardzo niedostępną osobą i mimo niezbyt pozytywnego początku naszego spotkania, teraz zupełnie inaczej ją postrzegałem.
- Wiesz co, fajnie tak zobaczyć twoją drugą twarz - rzuciłem do niej. Początkowo chciałem, żeby było to wyłącznie luźnym komentarzem, ale po paru sekundach, sądząc po wyrazie jej twarzy, rozwinąłem go trochę, by rozwiać jej wątpliwości. - Mam na myśli to, że zawsze jesteś taka chłodna i wycofana, a w gruncie rzeczy wystarczy pochwalić twoje wyczarowane wypieki i zupełnie zmieniasz sposób gry - powiedziałem i uśmiechnąłem się łobuzersko.
Obserwowałem ją bardzo uważnie, gdy tak rzucała zaklęcia na prawo i lewo i naprawdę zacząłem się zastanawiać, czy jest jakaś rzecz, której Ruth nie potrafiłaby zrobić z użyciem magii. Może mnie też to kiedyś dopadnie? Niestety nawet wychowawszy się w zupełnie magicznym domu, nie mogłem używać magii do ukończenia siedemnastu lat, a później jakoś tak mi zostało. Może to głupie, ale też momentami po prostu zapominałem, jakich zaklęć powinienem użyć w jakieś sytuacji, formułki wylatywały mi z głowy. Rzucanie zaklęć nie było moją najmocniejszą stroną, zdecydowanie lepiej czułem się we wróżbiarstwie i odczytywaniu przyszłości, do czego nie potrzebowałem magicznego patyczka.
- Zgadza się, Ruth - potwierdziłem. - Na eliksirach skupiam się raczej na przetrwaniu, ale będę to miał na uwadze, jeśli kiedyś będziemy musieli w parach próbować cudzego eliksiru. Będę się modlił, żeby na Ciebie nie trafić - dodałem, śmiejąc się w duchu. Znałem już więc jej słabość - a było to dość niesamowite, że Wittenberg była w czymś słaba.
Wysłuchałem każde jej słowo, nie kryjąc podekscytowania. Przepowiednie - to było to, co naprawdę mnie kręciło. Dałbym się pokroić za poznanie jakiejkolwiek przepowiedni dotyczącej mojej osoby, a co dopiero poznać osobę, która posiadała prawdziwy dar jasnowidzenia. Nawet dyniowy pasztecik nie przykuł mojej uwagi tak bardzo jak jej opowieść o drzwiach.
- A miewasz jakieś sny związane z drzwiami? - zapytałem zupełnie poważnym głosem, co mogło zabrzmieć dość komicznie. - Cóż, moje zainteresowanie wynika chociażby z faktu, że drzwi są bardzo różnorako interpretowane jeśli chodzi o przepowiednie, wróżby i senniki. O ile nie są interpretowane dosłownie, mogą oznaczać masę innych rzeczy i odnosić się do tak wielu aspektów ludzkiego życia, że jeszcze byś się zdziwiła - powiedziałem, po czym zerknąłem, czy się ze mni nie nabija za ten słowotok. Masa ludzi mogła widzieć, że nieźle radzę sobie na wróżbiarstwie, ale zapewne tylko nieliczni dostrzegali, jak wielką pasję stanowi u mnie ta dziedzina wiedzy magicznej, przez innych omijana lub niedoceniana. - Może stałem za drzwiami? Np. W innym dormitorium? - rzuciłem, uśmiechając się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Kwi 17 2017, 18:48

Ruth często widziała wszystkich wokół, z wyjątkiem siebie. Tak było o wiele prościej dostosować najlepsze wyjście, ale też uwielbiała studiować ludzi samych w sobie. Nie widziała też żadnej przyczyny, dla której miałaby uchodzić za jakoś wybitnie wyróżniającą się z tłumu osobę, a z ich dwójki za wyjątkowego uważała o wiele bardziej Caluma, niż siebie. Już na którejś z lekcji zwróciła uwagę na jego specyficzną urodę, bo jego smukła sylwetka i mocno kreślona twarz zdecydowanie wyróżniały się na tle pięknej, choć jednakowej masy studentów, czy Dear tego chciał, czy nie.
-Przydatne żeby się zrobić, czy przydatne, żeby wróżyć z bąbelków?  - zapytała prowokacyjnie, kolejny raz podstawiając Caluma pod nóż jej podejrzeń dotyczących jego zainteresowań.-Działa niestety tylko na słodycze - ugryzła kawałek ciasta i w końcu napiła się herbaty, po którą tutaj przyszła. Pysznej, malinowej i nie za słodkiej, czyli dokładnie takiej, jakiej sobie życzyła. Ten człowiek naprawdę miał rękę do herbat.
-W Hogwarcie na niewiele ci się zdadzą szwedzkie przekleństwa, bo jedyną lekcję, która mogłaby cię doprowadzić do takiego stanu, w których chciałbyś ich użyć, prowadzi poliglota - podrapała się po skroni, marszcząc brwi, kiedy przypomniała sobie Fairwyna. Był koszmarny, ale Ruth nigdy nie przejmowała się nauczycielami run, dopóki stawiali jej dokładnie takie stopnie, jakie chciała - czyli nędzne i okropne. Nowy nauczyciel wydawał się być jednak pasjonatem jakich mało, więc korekty na jej pracy doprowadziły Ruth do kilku wieczorów spędzonych nad starymi rycinami i kontrolnego wyjazdu do Szwecji, gdzie co drugi kamień był wydziarany jakimś "Spoko ziomek tu był" w starszym futhraku.
Nie była to dla niej strata czasu, bo o sowilo mogłaby teraz napisać książkę, ale jednak Fairwyn zmusił ją do zainteresowania runami w najbardziej taktyczny sposób, z jakim przyszło jej się spotkać. Brawo.
Powracając do wątku domniemanej niedostępności Ruth to sprawa z jej perspektywy wyglądała zupełnie inaczej, niż Calum mógłby się spodziewać. Bardzo zazdrościła mu tej swobody i bardzo chciałaby tak jak on zaskarbiać sobie otoczenie i nieźle by się zdziwiła, gdyby powiedział jej, że kiedyś był w niej zakochany. On w niej? Musiał często bywać w bibliotece...
Uśmiechnęła się na komentarz o eliksirach. Cóż, na ostatnich Candy miała nieprzyjemność na nią trafić i zaliczyły minusowe punkty dla domu, bo ugotowały smołę do wyklejania dachu papą, a nie eliksir. No zdarza się.
A propo magii, z jednej strony dziewczyna dziwiła się, że Calum właściwie nie wyciągnął różdżki a z drugiej zazdrościła mu, że potrafi ot tak, jak człowiek, podejść do stolika z herbatami i ręcznie wybrać którąś z nich. Może o tym nie wiedział, ale dzięki temu robił wokół siebie otoczkę niezależności i zaradności, co w połączeniu z jego poczuciem humoru i urodą powinno działać na kobiety jak lep. Ruth uśmiechnęła się pod nosem na myśl o tym, że pewnie biedak musi się wkręcać w jakieś niezdrowe dramy co tydzień, biorąc pod uwagę swój całokształt.
-Naprawdę się znasz - zrobiła zdumioną minę, dość lakonicznie odpowiadając na jego słowotok. Zreflektowała się dopiero po chwili, kiedy przeszedł jej pierwszy szok. - Mówiła o drzwiach w mojej kamienicy. Jakichś konkretnych, więc pomyślałam, że może chodzić o mieszkańca Amortencji, albo rzecz, w której jest posiadaniu... Nic też mi się nie śniło - zakończyła delikatnym kłamstwem, bo przecież kiedy Thomas rzucił na nią zaklęcie usypiające a potem kiedy Ean przyłapał ją w pokoju z kłębowiskiem mar sennych, w obu przypadkach śniło jej się dokładnie to samo - ona sama w ramionach Carlssona, co było dla młodej Szwedki takim nonsensem, że aż szkoda było gadać.
Czas płynął nieubłaganie, więc Ruth dopiła szybko herbatę i wsłuchując się w odpowiedzi chłopaka poprzestawiała stoliki i poduszki na swoje miejsca, jak stały zanim przyszła i zrobiła wittenbergowy remanent.
-Pewnie tak - zaśmiała się - Muszę się zbierać, ale jeśli dalej będziesz miał taki zapał do nauki zaklęć to możesz wysłać mi sowę - machnąwszy mu na pożegnanie zostawiła krukona z ciastem i całkiem sympatyczną zachętą do nauki. W duchu liczyła też na to, że uda im się odnieść obopólne korzyści i Calum będzie mógł trochę pomóc z jej meblarskim problemem...
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 136
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t13409-taehyung-min#357496
http://www.czarodzieje.org/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://www.czarodzieje.org/t13469-sowka-poli#358777
http://www.czarodzieje.org/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Paź 06 2017, 19:03

Taehyung nigdy nie czuł się gorzej.
Ostatnie dni były tragiczne w każdym aspekcie jego życia - społecznym, naukowym, osobowościowym. To nie tak, że lekcje przestały być dla niego ważne; nadal spędzał dużo czasu nad książkami, ale nie mógł się skupić. Czytał podręczniki, ale nic nie wchodziło mu do głowy; tak jakby całkowicie zablokował swój umysł. Bez przerwy w jego myślach wracała sytuacja z festiwalu, ta bezsensowna kłótnia i błąd, który popełnił, a który zaważył na losie całej grupy przyjaciół. Wszystko się zniszczyło.
Jego piękny świat, piękne życie po prostu rozpadło się na kawałeczki.
A wszystko z jego winy.
I tak bardzo jak starał się o tym nie myśleć, tak wchodziło mu to bardziej do głowy. Przed oczami wciąż miał minę Jungkooka; nie był w stanie opisać, co czuł, gdy usłyszał jego słowa. Nie chciał pamiętać takiego wyrazu twarzy. Nie w stosunku do siebie.
Wyglądało na to, że jego życie miało nagle przybrać zupełnie inny tor i w ogóle mu się to nie podobało. Czuł się szalenie samotny i zbolały; rany wewnętrzne, psychiczne, bolały go jeszcze bardziej niż te na zewnątrz. Wiedział, że prawdopodobnie nic mu nie pomoże. Był dziki. Był zdesperowany. Chciał nawet odejść na jakiś czas, ale szybko się opamiętał. Bo żałowałby. Tak jak wszystkiego innego.
Tego wieczoru udał się do herbacianego raju; jego twarz, jak sprzed kilku lat, była jakaś taka bez wyrazu. Nie uśmiechał się, ani nie witał się ze znajomymi na korytarzu. Był jak cień, sunący się przy starych murach Hogwartu.
Wszedł do środka, rozkładając się na jednej z puf; czekał, aż woda się zagotuje, aby mógł zrobić sobie jakąś uspokajającą herbatę. Opuścił kolację, tak jak i ostatnio. Właściwie to znów opuszczał posiłki. Nie czuł głodu.
Karmił się wyrzutami sumienia, smutkiem, złością i bezradnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 21
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15252-viviene-mudlle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15254-poczta-viv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15253-viviene-mudlle#407256




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Paź 06 2017, 19:48

Szła przed siebie, nawet nie bardzo wiedząc dokąd. W sumie było jej wszystko jedno. Nie myślała też o niczym konkretnym, może tylko o swojej mamie. Często to robiła, zwłaszcza gdy czuła się samotnie. Akurat ostatnimi czasy jej humor utrzymywał się na poziomie dobrego i stabilnego. Co oczywiście było dużym plusem, ponieważ dzięki temu nikogo nie odstraszała; przynajmniej narazi.
Maszerowała długimi krokami niczym żołnierz. Nagle na jej drodze pojawiła się Herbaciarnia o nazwie Raj. Przystanęła na moment i podrapała się po brodzie, myśląc chwilę czy aby nie wejść tu na herbatę. Po niezbyt długim czasie głębokich przemyśleń weszła do środka.
W pomieszczeniu była tylko jedna osoba, w sumie mogła wybrać każde inne miejsce do chwilowego odpoczynku, ale jednak jej społeczna natura uważała, że powinna dotrzymać samotnej osobie towarzystwa. Zwłaszcza, że wydawał się bardzo zmartwiony.
- Witaj - przywitała się z uroczym uśmiechem - Mogę się przysiąść? - zapytała niemal natychmiast
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 136
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t13409-taehyung-min#357496
http://www.czarodzieje.org/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://www.czarodzieje.org/t13469-sowka-poli#358777
http://www.czarodzieje.org/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Paź 08 2017, 19:22

Zalewał herbatę, gdy usłyszał damski głos; uniósł spojrzenie, nadal wlewając do kubka gorący wrzątek.
Nie odcinał się od ludzi, nawet nie próbował tego robić, bo zwariowałby zupełnie, gdyby został całkowicie sam. Skinął delikatnie głową, przysuwając drugi kubek, który zalał nowo przybyłej i bez słowa podsunął jej naczynie pod nos. Dmuchnął lekko w herbatę, aby móc wziąć łyka; jedną dłonią przysunął sobie pufę, po czym oklapł na nią wygodnie.
- Mogę być słabym towarzyszem na ten wieczór - odpowiedział, marszcząc brwi z niezadowoleniem. Nie przeszkadzała mu obecność szatynki, broń Boże. Nie chciał tylko zrazić do siebie kolejnej osoby. Zazwyczaj dobrze mu się ze wszystkimi rozmawia, z każdym umiał znaleźć jakiś temat, ale teraz, po tym wypadku na festiwalu czuł się, jakby nie mógł rozmawiać o niczym dobrym. - O ile ci to nie przeszkadza, oczywiście. - Uśmiechnął się delikatnie, po czym odchylił głowę, obejmując dłońmi gorący kubek.
Wyprostował nogę, która mimo, że szybko została uleczona na festiwalu nadal go pobolewała. W sumie nic dziwnego, skoro przez dobre pół godziny miał ją złamaną. Nie czuł się dobrze, ale to chyba normalne? Nikt ot tak nie wraca do pełni zdrowia. Bardzo na nią uważał tak samo jak na rękę, którą miał jeszcze obandażowaną. W końcu od festiwalu minęło kilka dni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 21
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15252-viviene-mudlle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15254-poczta-viv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15253-viviene-mudlle#407256




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Paź 08 2017, 19:39

Dziewczyna uśmiechnęła się do niego pokrzepiająco, a przynajmniej starała się by tak to wyglądało. Przyjęła od chłopaka kubek, zaglądając ciekawsko do środka. Wzięła głęboki wdech, a po chwili poczuła w nozdrzach przyjemny herbaciany zapach. Rozejrzała się dookoła siebie by po chwili zając miejsce obok chłopaka, który musiał być naprawdę mocno przygnębiony. Jego słowa tylko potwierdzały jej odczucia.
- Może uda mi się chodź trochę poprawić ci humor - dmuchnęła w biały obłoczek pary -Jestem Viviene, ale wystarczy Viv - kolejny drobny uśmiech wpęłz na jej twarz.
Bardzo starała się stworzyć przyjemną atmosferę między nimi, bo jak do tej pory była ona dość sztywna, a do tego fakt, że nie mogła sobie przypomnieć twarzy swojego rozmówcy z żadnych zajęć nie działał korzystnie. Nigdy nie miała dobrej pamięci do twarzy, nie wspominając już o nazwiskach.
Po raz kolejny zdmuchnęła parę unoszącą się nad kubkiem i upiła spory łyk. I to był spory błąd, herbata nadal była bardzo gorąca. Odkaszlnęła kilka razy.
- Wybacz, bardzo gorące - zaśmiała się krótko, a po chwili rzuciła lekko - Mogę wiedzieć co cię tak trapi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 136
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t13409-taehyung-min#357496
http://www.czarodzieje.org/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://www.czarodzieje.org/t13469-sowka-poli#358777
http://www.czarodzieje.org/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Paź 08 2017, 20:35

- Jak ci się uda to postawię ci piwo kremowe, przysięgam - powiedział, gdy ta wspomniała o poprawie humoru. Miał wrażenie, że największy dowcipniś nie byłby w stanie go rozweselić. Nie, kiedy jego przyjaciele i chłopak go nienawidzili. Prawdopodobnie. Taehyung przyciągnął jedną nogę do klatki piersiowej, po czym oparł na niej łokieć, sam co chwilę wychylając po łyczku herbaty. Czuł się po niej lepiej, jakby ta uzdrawiała nawet jego duszę.
- Miło mi cię poznać, Viviene. Jestem Taehyung - odparł, unosząc delikatnie kącik ust; był to krótki, niezobowiązujący, ale ciepły uśmiech. Nie odtrącał ludzi, nawet gdy on sam nie czuł się najlepiej. - Nie kojarzę cię za bardzo z lekcji. Jesteś młodsza? - zapytał, marszcząc brwi. Albo starsza, dodał w myślach.
Chłopak drgnął, gdy ta zaczęła kaszleć; szybko zreflektował się i poklepał ją delikatnie po plecach.
- Wystraszyłaś mnie - parsknął, odsuwając dłoń. - Pij wolniej, bo się naprawdę zakrztusisz - dodał ostrzegawczo. Jak zawsze. Naprawdę brał sobie do serca fakt, że w przyszłości chciałby być uzdrowicielem. Oczywiście, chciał ratować ludzi, ale miał nadzieję, że dużo ich nie będzie, w końcu mało komu życzył śmierci czy poważniejszych ran. Słysząc jej słowa, Tae westchnął ciężko, klepiąc się w obolałą nogę. - Spieprzyłem swoje najlepsze znajomości i prawdopodobnie straciłem najważniejszą osobę w moim życiu - odparł, uśmiechając się gorzko. - I miałem mały wypadek na festiwalu, przez co moja noga… Nie jest w najlepszej formie - skrzywił się nieznacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 21
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15252-viviene-mudlle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15254-poczta-viv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15253-viviene-mudlle#407256




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Paź 08 2017, 21:00

- Trzymam za słowo - próbowała jakoś utrzymać pozornie znośną atmosferę między nimi. Odstawiła kubek z napojem na stolik i wygodnie rozsiadła się na swoim miejscu, lustrując całe pomieszczenie wzrokiem. po prostu chciała zebrać myśli i być ostrożna w rozmowie z chłopakiem.
-Taeyyy...Taehyung - za jąkała się, a jej twarz pokrył się delikatnym rumieńcem zawstydzenia. Niemal natychmiast przyznała w myślach, że to nie będzie dla niej łatwe imię do wypowiedzenia. Zmierzwiła długie brązowe włosy.
- Jestem obecnie na siódmym roku - wyjaśniła z drobnym uśmiechem.
Viv przetarła oczy rękawem szaty, którą miała na sobie. Odkaszlnęła raz jeszcze upewniając się, że już wszystko jest w normie, lekkie klepnięcia chłopaka odrobinę jej pomogły. Na dźwięk jego słów nieco spoważniała, nie chciała go przestraszyć ani nic w tym stylu, nie taki był jej cel.
- Wybacz, czasami bywam narwana - zaśmiała się delikatnie, zakładając nogę na nogę przy okazji eksponując żółte mugolskie trampki z różowymi sznurówkami-jeden z jej ulubionych.
Dalsze słowa rozmówcy niezwykle ją zaszokowały i spowodowały, że przez dłuższy czas milczała. Po prostu nie bardzo wiedziała co miała na to wszystko powiedzieć. Myślała dość długo nad jakimikolwiek słowami pocieszenia. Ona sama nigdy nie była w takiej sytuacji, ale wiedziała że to bardzo delikatna sprawa.
- Nie możesz tak myśleć - ucięła na moment, biorąc głęboki wdech - Jeśli naprawdę bardzo zależny ci na tych ludziach i miłości nie możesz być nastawiony w tak negatywny sposób do tego wszystkiego. - nieświadomie zaczęła patrzeć mu w oczy, a jej głos stał się silniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 136
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t13409-taehyung-min#357496
http://www.czarodzieje.org/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://www.czarodzieje.org/t13469-sowka-poli#358777
http://www.czarodzieje.org/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Paź 08 2017, 22:15

- Osobiście ci je nawet dostarczę - parsknął. Nie, żeby szastał kasą, ale poprawić mu humor w tej sytuacji to naprawdę graniczyło z cudem. Więc każdemu, kto sprawiłby, że na jego ustach pojawi się - choć na chwilę - krótki uśmiech dostanie od niego dwa kufle. I jeśli będzie tego bardzo chciał to pozwoli rozłożyć to na dwie raty.
Taehyung mruknął przeciągle, gdy przez chwilę miała problem z wymówieniem jego imienia; nie była to pierwsza taka sytuacja w Anglii. Nie uraziło go to, czasami nawet bawiło, więc pokiwał głową, żeby dodać jej otuchy i zapewnić, że Taehyung wymawia dobrze. Gdyby nie to, że jego najbliżsi mówili do niego “Tae” to zaproponowałby taką opcję koleżance, ale to za bardzo przypominało mu o jego paczce.
- Ach, to dlatego - rzucił, kiwając głową ze zrozumieniem. - Pewnie masz teraz dużo nauki - odparł. - Jeśli miałabyś kiedyś problemy z zielarstwem albo eliksirami to służę pomocą - dodał jak na przykładnego krukona przystało. I tak zawsze siedział w książkach, pomoc innym mogłaby być miłą odmianą. Poza tym, ciekawie było poznać kogoś z innego domu, jego znajomi ograniczali się od bycia w Ravenclawie.
Chłopak machnął lekceważąco ręką.
- W porządku - odpowiedział. Spojrzał na jej buty i znów uniósł kącik ust. - Fajne buty - rzucił, przechylając lekko głowę na bok; lubił kolorowe rzeczy, a on ostatnio ubiera się jak ostatni ponurak. Teraz siedział w czarnych, luźnych spodniach i swojej białej szkolnej koszuli. Krawat leżał gdzieś porzucony na jego łóżku, co mogło być dosyć dziwne, zważając na to, że zawsze dbał o porządek w dormitorium.
Przez dobrą chwilę miał wrażenie, że powiedział coś złego; milczała. Może jego sytuacja była tak beznadziejna, że nawet Viviene nie wiedziała co na to poradzić? Taehyung wbił wzrok w herbatę, zagryzając z powątpiewaniem wargę. Dopiero po chwili spojrzał w jej tęczówki i pokiwał głową, po czym po zaledwie kilku sekundach oderwał od niej wzrok, żeby spoczął na jego lakierkach.
- Tylko to nie jest takie proste, bo oni pewnie nie chcą mnie nawet widzieć - rzucił, zagryzając wewnętrzną część policzka. - Nawet nie wiem czemu ci o tym mówię, pewnie masz ważniejsze sprawy od moich żalów - parsknął, odchylając głowę przez co jasne kosmyki włosów wpadły mu do półprzymkniętych oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   

Powrót do góry Go down
 

Herbaciany Raj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-