Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Herbaciany Raj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Herbaciany Raj   Wto Kwi 02 2013, 23:02

First topic message reminder :


Herbaciany Raj


Ten pokój z pewnością ucieszy miłośników herbat. Na wszystkich ścianach są ustawione w rządkach torebeczki ze wszystkimi herbatami świata, które w dodatku same się uzupełniają. Niestety, przygotowanie napoju nie jest już tak magiczne - w kącie stoi stary piecyk z kociołkiem, w którym to trzeba zagrzać wodę. Ta jednak zawsze się w nim znajduje i sama się uzupełnia, więc jeden problem z głowy!
Możesz przysiąść na puchowym dywanie, albo niczym cywilizowany człowiek - przy jednym ze stolików.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Sty 12 2014, 23:56

Jak miał się nie czuć głupio, skoro właśnie miał do tego powody? A poza tym.. No dobra, nie powinien jej tego mówić. Chociaż w sumie.. Nie, no. Spokojnie, spokojnie. Przecież prawdziwi mężczyźni potrafią się przyznać do swoich słabości, prawda? No więc właśnie. Haha! Zatem. Chyba dobrze się stało, że jej to powiedział. Przynajmniej, unikną w ten sposób jakiś nieprzyjemnych sytuacji dla ich obojga. Zaprawdę, bardzo przyjemne uczucie, kiedy już wszyscy wiedzą, jak się względem siebie zachowywać i tak dalej i tak dalej. Notabene, Cara była bardzo ułożoną dziewczyną. Trzeba to przyznać. Dość ciekawe, że nie należała do Slythu. To znaczy, na tyle ile znał Ślizgonów, mógł stwierdzić dwie rzeczy – albo byli przesadnie mili i dobrze wychowani, albo wręcz przeciwnie. Dziwni ludzie, Ci z pod znaku węża. No, ale w sumie, Puchoni to też takie jedno wielkie miłe stadko różnych, niekoniecznie przytulanych istot. Zostawmy jednak inne domy w spokoju. Niech sobie żyje w nich kto chce i jak chce. Jeśli tylko jest szczęśliwy, że swojego życia, to chyba nie ma problemu, prawda?
Do swojej herbaty powrócił, ona również to zrobiła, z tym, że nieco zarumieniona. Oczywiście w oczach Thomasa była cała czerwona i w ogóle cegła, ale bez przesadyzmu – aż tak cudowny i onieśmielający nie był. Może to dlatego, że był niski? No jasne! I się wydało, całe zło. Tak, to wina jego wzrostu. Nie ma bata, od jutra, jakieś eliksiry, czy inne specyfiki.
Co do klimatu panującego w pomieszczeniu. Thomas również długo by nie wytrzymał, jestem tego pewien. W końcu świat to zbyt ciekawe miejsce. No i pełno w nim różnych pubów, kawiarni, czy też inszych miejsc, które warto zobaczyć, spędzić w nich trochę czasu, takie tam pierdółki. -  Śmiem twierdzić, że to najlepsza herbaciarnia w całym zamku. – może dlatego, że jedyna? W sumie.. o innych nie słyszał. Ale też dużo jego znajomych, zatrważająco dużo, nie słyszało o Raju.. Zatem..
- Grasz na skrzypcach. Występujesz w filharmonii… - skwitował krótko i nad wyraz spokojnie wypowiedź swojej rozmówczyni. – NIEEEEŹLEEE – wyrwało mu się po chwili. Serio. Muzycy  byli epiccy. Naprawdę, ogarniać nie tylko instrument, ale też ten skomplikowany alfabet i jezyk nut. Mistrzostwo świata. Serio. Być muzykiem.. nieźle. Nieźle. Chociaż i tak wolał eksplorowanie ciekawych i niebezpiecznych miejsc, no, ale każdy ma swą pasję, prawda?
- Rozumiem Cię w pełni. Moi są bardzo podobni. A jak już się gdzieś spotykamy to najczęściej poza zamkiem. Bo przecież szkoła jest błe. Chociaż.. z niektórymi udaje się wejść na jakieś piwo, ale to generalnie wieczorkiem. – uśmiechnął się do niej. No co? Niech wie, że nie jest sama – Mimo to, generalnie preferują długie i ekscytujące wędrówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Sty 17 2014, 11:01

Cara pragnęła znaleźć się w Slytherinie. Jednak Tiara Przydziału zrobiła jej psikusa i dziewczyna wylądowała w Ravenclawie. Może to i dobrze? Chociaż nie.. Nie dobrze. Państwo Rachmann pragnęli, żeby córka znalazła się pośród uczniów domu węża. Na dodatek jej młodsza siostra dostała się do Hufflepuffu. Tak bardzo nie mogli pogodzić się z tym faktem. Oboje przecież wylądowali w Slyth, więc czemu ich dzieci są gdzieś indziej? Cara miała charakterek po tacie, co jeszcze bardziej utwierdzało go w jego przekonaniu, że jest stworzona do bycia w Slytherinie. Żeby tak ktoś widział jego przerażoną minę, kiedy zobaczył córkę w niebieskich barwach..  No nic, mówi się trudno. Nie cofną się teraz w czasie i nie zmienią wyboru.. Prawda?

Rachmann nie przeszkadzał niski wzrost chłopaka. Ba! Ona była wyższa od większości chłopaków w tej szkole. Kiedyś ktoś powiedział jej, że powinna grać w siatkówkę, bo jest ogromna! Cara nie interesowała się sportem, była całkowicie oddana muzyce. Może to nawet dobrze? Znając jej szczęście, to z treningów wracałaby poobijana. A siniaki to nic przyjemnego! Jak miałaby potem założyć krótkie spodenki? No właśnie. Ale wracając do tematu wzrostu! Krukonka należała do takiego typu dziewczyn, które patrzą na wnętrze drugiej osoby, a nie na to, jak się ubiera, czy ile ma wzrostu. Wygląd się zmienia, a charakter pozostaje zawsze taki sam..

- Hmm. Rzadko bywam w herbaciarniach... - Odpowiedziała, zamyślając się. Przez chwilę starała sobie przypomnieć, czy w ogóle była w jakiejś. W sumie to z trzy razy... Albo dwa.. Dobra, nie ważne.
Zdziwiła ją reakcja chłopaka. Też był zakochany w muzyce? A może po prostu uwielbia skrzypce? Cudownie! Kolejny temat do rozmów!
- Czemu tak ekscytujesz się moją grą na skrzypcach? - Zapytała wyraźnie rozbawiona. No, jak na osobę, która gra dziesięć lat, to nic dziwnego, ani niezwykłego. Może to ona jest przesadnie skromna?
- Oo, czyli lubisz podróżować? - Nigdy nie była na wyprawie czy jakiejś wycieczce. W sumie, to nigdy się tym nie interesowała..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sob Sty 18 2014, 19:13

Szczęśliwie Thomas nie miał tego problemu. Prawda, większość jego rodziny pochodziła właśnie ze Slytherinu, to jednak na nim nie była wywierana taka presja. I bardzo dobrze, bo z tego co znał Ślizgonów, to generalnie nie było za czym przepadać. Może to i lepiej zatem? Poza tym.. wątpliwe, żeby mógł sobie znaleźć wśród nich znajomych, a co dopiero przyjaciół. Nie on.. Zbytnio od nich odstawał. Szczęśliwie jednak, nikt w domu nie kazał mu iść właśnie tam. Rodzice, dziadkowie, potem tylko mama i dziadkowie generalnie wychowywali go tak, żeby to on sam kształtował swój system wartości, charakter i tak dalej. Oni tylko wspierali jego zainteresowania. Tak długo, jak długo były oczywiście bezpieczne. Do dziś pamięta tę trudną rozmowę z matką, bo upadku z miotły. Przecież wcześniej była tylko swoistym transportem. Dopiero potem się w niej zakochal. W tym locie. Wietrze we włosach. W tym wszystkim. Tak, to było wspaniałe. I choć mama początkowo nie mogła tego zrozumieć, w końcu dała się przekonać i kupiła mu nową miotłę.
- Ja podobnie – powiedział, uśmiechając się do dziewczyny. – W sumie.. To bywam tylko tutaj. No i jest jeszcze taka fajna w Londynie! – rzucił, uśmiechając się na samo wspomnienie tamtego miejsca. Nie dość, ze było świetnie urządzone, to w dodatku serwowali tam naprawdę pyszną herbatę. Thomas uwielbiał tam przesiadywać. Mógłby to robić dniami i nocami. Podobnie z resztą, jak tutaj. W każdym razie, no. Trzeba było odpowiedzieć na pytanie dziewczyny.
- Ekscytuje bo.. – zastanowił się, nie wiedział od czego zacząć, tak żeby nie zanudzić rozmówczyni. – … mój dziadek grywał w młodości na Kontrabasie. Teraz tylko czasem… - powiedział wyraźnie zasmucony. Naprawdę podobała mu się gra dziadka. Była taka ładna. Z resztą, gość znał się na rzeczy. – Ale wracając. Byłem kiedyś na koncercie skrzypcowym mojej kuzynki. No i nie wiedziałem za bardzo, co w tym fascynującego. – popatrzył na nią, szukając na jej twarzy jakiś emocji. Nic. To dobrze. Zwłaszcza, że uzył czasu przeszłego. – No, ale potem mój dziadek właśnie wytłumaczył mi, że ludzie którzy dobrze grają na skrzypcach mają bardzo dobry słuch muzyczny. No więc.. – przeniósł wzrok na dziewczynę i uśmiechnął się. – Skoro Ty grasz już dziesięć lat. No i jeszcze grywasz w Filharmonii, to znaczy, że jesteś bardzo dobra.. – skończył swój wywód. Tą część o zachwycie nad wszystkimi muzykami zdecydował się pominąć. Niech się dziewczyna poczuje wyróżniona, nie?
- I tak. Lubię podróżować. Choć bardziej od samej podróży, ciekawi mnie jej cel. I nie mówie tu o miejscu na mapie. Mówię o wszystkich przygodach, które mnie podczas nich spotkają. To jest fascynujące. Adrenalina w żyłach, to jest coś. A potem jest co wspominać. To jest takie genialne.. – zachwycał się, aż odpłynął i zapomniał o całym bożym świecie. Po kilku minutach jednak wrócił na ziemię. Spojrzał nieśmiało na nią. Okej. Dalej tam była. Więc nie uciekła. Tak źle nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Sty 19 2014, 11:49

W sumie to Cara nigdy nie była na żadnej wycieczce, czy wyprawie. Poznawanie przyrody i jej fenomenów nie należało do zainteresowań dziewczyny. Uwielbiała natomiast czytać książki o wszelakich Magicznych Stworzeniach czy odległych krainach. Świat fantasy ją kręcił i to strasznie.
Ale żeby samej zwiedzać nowe miejsca? Raczej nie miała na to czasu i nikt nie chciał jej towarzyszyć. Pomińmy już temat podróży. Carę to nie kręci, nie kręciło i nie będzie kręcić. Może to i nawet dobrze?

W Londynie? Rachmann znała Londyn jak własną kieszeń, ale jakoś nie kojarzyła żadnych znajdujących się tam herbaciarni. Kawiarnie owszem, ale herbaciarnie? Następnym razem jak będzie na mieście, musi baczniej obserwować wszystkie budynki.
- Hmm. Nie znam żadnych takich w Londynie.. To dziwne, bo mieszkam na jego przedmieściach od urodzenia. - Odpowiedziała, z wyraźnym zdziwieniem w głosie. No cóż, może nie jestem tak spostrzegawcza jak myślałam... - Pomyślała.

A więc jego dziadek grał na kontrabasie? Zagadka rozwiązana! Słuchała uważnie jego odpowiedzi na jej pytanie, a kiedy skończył, uśmiechnęła się szeroko.
- Oj to miłe, dziękuję. Gra na takich instrumentach jest naprawdę trudna. Musisz znać nuty jak normalny alfabet, dbać o skrzypce i smyczek, wymieniać jakąś część jak już nie będzie sprawna..
Jednak jeśli już się coś umie, a na dodatek gra w miejscu, gdzie jest ponad tysiąc osób, jak nie kilka tysięcy.. To cudowne uczucie.
- Skomentowała, nadal uśmiechając się jak głupia.

- Jakoś mnie nie interesuje podróżowanie. Za to uwielbiam książki o takiej tematyce. - Powiedziała, spoglądając na niego z błyskiem w oku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Sty 19 2014, 13:28

O trudności gry na skrzypcach zdawał sobie sprawę. Nie raz i nie dwa próbowal na nich grać. Kończyło się na ogół tragicznie. No, nie przesadzajmy. Nikt nie umarł. Tylko parę osób straciło słuch, inne pouciekało oknami i drzwiami, ale tak poza tym, nie było aż tak źle. No, a tak poważnie, Thomas próbował grać przeszłości. I nie szło mu zbyt dobrze, właściwie fatalnie wręcz. No, ale o tym dziewczynie nie powie. Oj nie. Tę część jego życia przemilczy. I nigdy o niej nie wspomni. – Ale chyba nauka nut nie jest taka straszna? – spytał cały zaciekawiony, patrząc na nią jak w obrazek. Serio, go ujęła. Zawsze lubił słuchać o rzeczach o których nie miał pojęcia. Głównie dlatego, że po tym wszystkim miał jakiekolwiek pojęcie. A to już jakiś progres. No, ale teraz inna wiadomość przykuła jego uwagę. – Jesteś z Londynu? – rzucił nagle, popijając herbatę. Ten jego ogar.. Albo raczej nieogar. No dobra, sorry tak? Skupił się po prostu na tych nutach, muzyce i inszych z tym związanych rzeczy. A tu ona mu wali kolejny fantastyczny fakt. – Zatem jesteś Angielką? – dorzucił ponownie. Po chwili jednak zamknął się, nieco zasmucił, choć nadal uśmiechał. No bo.. bombarduje biedną dziewczynę pytaniami. To niegrzeczne. Normalnie nie miałby wyrzutów sumienia, ale biorąc poprawkę na fakt jej wychowania i wyrachowania. Pomyślał nad tym chwilę. Doszedł dość szybko do wniosku, że to nie ma sensu. No co, no? Poznają się, tak? I integrują, prawda? Więc właśnie. Stąd pyta. To, że ona nie ma żadnych pytań i w ogóle to inna rzecz. Widać był za mało ciekawy.. Trudno. Coś będzie musiał z tym zrobić.
- Musisz być naprawdę bardzo dobra.. – powiedział cicho, reasumując słowa o graniu przed tysiącami ludzi. Jego samego nie kręciła taka przyszłość. Jeśli ktokolwiek mógłby mu w przyszłości bić pokłony i brawa to ludzie za schwytanie, albo zabicie jakiegoś niesamowicie silnego i zagrażającego życiu innym Czarodziejom oraz Mugolom, czarnoksiężnika. – Wybacz, że pytam. Chciałabyś zostać w przyszłości profesjonalnym muzykiem? – nurtowała go ta kwestia. Nie słyszał jej co prawda, ale fakt dawania koncertów w filharmonii. O czymś świadczył, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Sty 19 2014, 22:16

Gdyby ktoś poprosił Carę, chętnie nauczyłaby tą osobę grać na skrzypcach. "Wszystko można osiągnąć, kiedy się tylko tego pragnie" - Zawsze powtarzała tą dewizę siostrze, która na każdym kroku mówiła, że jest totalnym beztalenciem jeśli chodzi o instrumenty. Skrzypce to jedyny w swoim rodzaju instrument. Nie dość, że wymaga specjalnej opieki, to jeszcze jest dość trudny do ogarnięcia. To nie jest tak, że weźmie się smyczek i zacznie pocierać o struny.. To tak nie działa.. Tutaj trzeba wprawy i.. delikatności!
W sumie to jeśli chodzi o gitarę czy inne cuda, to jakoś dziewczyna nie potrafiła się w tym odnaleźć. Chyba za bardzo kochała skrzypce.. Albo po prostu nie umiała bardziej "rozwinąć skrzydeł".

Zaśmiała się, kiedy zapytał ją o nuty.
- To zależy jak szybko się uczysz. Nie jest trudna, ale pomimo, że musisz nauczyć się nut, to jeszcze musisz wiedzieć, na której strunie co jest. - Odparła. Faktycznie, nauka nie była trudna... Dla niej... Ale co jeśli Thomas nie będzie ogarniał tego wszystkiego? Nie każdy jest tak bystry i stworzony do grania na czymś. No chyba, że na nerwach. To akurat każdy potrafi.

- Tak jestem z Londynu. Dokładniej to mieszkam na obrzeżach. A ty? - Jego ciągłe pytania wcale jej nie denerwowały. To normalne, że człowiek jest ciekawy i chce się dowiedzieć więcej o drugim człowieku. Te odpytywanie Thomasa Cara nie odebrała jako nachalne, a tym bardziej niegrzeczne. A może to ona po prostu myśli inaczej niż wszyscy?

Postanowiła zignorować jego komentarz. Owszem była dobra, ale czy bardzo dobra? Nieee, aż tak utalentowanym dzieckiem nie była. Oczywiście, gdyby poszła do tej szkółki to może.. Ale raczej czasu już nie cofnie, może teraz jedynie szlifować swoje dotychczasowe umiejętności..
- Tak. Moi rodzice nawet znają wielu muzyków, a takie znajomości mi się przydadzą. Jestem oddana muzyce totalnie i nie wyobrażam sobie innej przyszłości. A ty co chciałbyś robić? - Postanowiła nieco zmienić temat i porozmawiać teraz o Thomasie. Czemu mieli rozmawiać tylko o niej? Przecież sama też chciała się czegoś o nim dowiedzieć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Sty 20 2014, 00:02

Te słowa o muzyce. O nauce „alfabetu” nutowego, a także o ich późniejszym znalezieniu na danym instrumencie nasunęła mu skojarzenie co do zaklęć. No bo tam też. Uczył się słów, a potem także gestów. Marne, ale zawsze jakieś porównanie. Poza tym.. on dokładnie w podobny sposób interpretował rzucanie kolejnych uroków, czy też zwykłych czarów. I to właśnie było tym, czego każdy mógł się nauczyć. Racja, może nie każdy potrafił kontrolować wszystkie żywioły, tu już w grę wchodziły naturalne predyspozycje, ale.. nie znał osoby, nie umiejącej rzucić czegoś tak prostego jak Alohomora. No bo proszę, dajmy spokój.. Natomiast, co do skrzypców, czy tworzenia muzyki w ogóle. Jakoś nie bardzo go w tą stronę pociągało. Ale może i dobrze? W końcu nie każdy musi zajmować się tym samym.. W duchu zaczął teraz żałować, że nigdy nie miał jakiś upodobań względem sztuki. No bo.. nie umiał rysować, pisać, czy grać. Jedynie na scenie czasem coś mu wychodziło. Ale i to był efekt swoistych eliksirów. Mimo to chyba nie był aż takim laikiem – potrafił docenić dobry obraz, książkę, muzykę. Szkoda tylko, ze nie dostał tej cząstki, która pozwalała ludziom tworzyć. Wymyślać coś innego..
- Belgia skarbie. Konkretnie Bruksela, jeśli wiesz gdzie to jest. – odpowiedział z uśmiechem na jej pytanie. – Tak więc pochodzę z ojczyzny frytek i demokracji europejskiej, jak to mawiał mój tata. Nie wiem, za bardzo o co chodzi z tą całą demokracją, ale mówił mi zawsze, że to działka Mugoli. – dodał po chwili. – Choć muszę Ci zdradzić, że to niesamowicie ciekawy ustrój. Bardzo fajny. I taki.. sprawiedliwy. Przynajmniej z definicji, no bo w praktyce to różnie z tym bywa, ale.. – no i rozpędziłby się chłopak, tego byśmy nie chcieli. Cóż. Taki już był. Jakby się biedny rozgadał, to by ich tu noc zastała. Za dwa dni. A on i tak by trajkotał. Szczęśliwie w porę się opanował. – przepraszam. – powiedział do dziewczyny, zajmując się swoją filiżanką. Szybko jednak musiał odpowiedzieć na jej pytanie. Co on będzie robić w życiu. Bardzo. Bardzo. Bardzo. Bardzo, ale to bardzo drażliwy temat. Mimo tego, przywdział uśmiech na usta. W końcu nie wiedziała, tak? – Chciałbym zostać Aurorem. – odparł szczerze. Zupełnie szczerze. Największe marzenie od czasów dzieciństwa. – Albo też wynaleźć jakieś serum na wyleczenie wilkołaków. Niestety z tym już gorzej, bo lepiej idzie mi rzucanie zaklęć niż ważenie eliksirów.. – tu, uśmiechnął się do niej jeszcze cieplej i jeszcze szerzej. – Niestety moi rodzice, a w zasadzie moja mama chciałaby, żebym poszedł w ślady jej i ojca, pracując w Ministerstwie Magii. Tylko, że mnie jakoś niespecjalnie kręci robota za biurkiem. Wolę być przydatny w inny sposób.. Mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli. – tak. Miał nadzieję. Jednak czy rozumiała, nie miał pojęcia. A w nim nadal pobrzmiewały echa tamtego ataku. I jego reakcji..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Sty 20 2014, 14:03

Cara pamiętała pierwszy dzień gry na skrzypcach, jakby to było wczoraj. Z początku nie umiała się połapać w tym wszystkim. Oczywiście, codzienne ćwiczenia sprawiły, że dziewczyna szybko zapisuje, ale też odczytuje nuty. Chociaż z tym zapisywaniem zawsze był kłopot. Cara rzadko pisała własne utwory, dlatego nie przyzwyczaiła się jeszcze do tego, że sama komponuje dźwięki. Do tej pory pomaga jej mama, która zna się na tym bardzo dobrze. Na swoje przedstawienia samodzielnie komponowała utwory, co strasznie imponowało córce. Ona niestety musiała się zadowolić graniem już tych gotowych, napisanych przez mistrzów.

Belgia? Nie wyglądał na obcokrajowca, chociaż.. Może troszkę. Jednak nigdy nie powiedziałaby, że jest z Belgii. Ach ta spostrzegawczość znowu ją zawiodła! Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało, ale uśmiech znikł po chwili. Nie przeszkadzała jej gadatliwość chłopaka. Wręcz przeciwnie, uwielbiała słuchać ludzi, zwłaszcza, że ona nie za bardzo lubi być w centrum uwagi i mówienie cały czas o sobie ją męczy.
- Nie przepraszaj! Lubię jak dużo mówisz, nie musisz się krępować. No więc co z tym ustrojem? - Odpowiedziała łagodnym, serdecznym tonem. Takim jaki miała w zwyczaju używać.

Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, kiedy powiedział, że chciałby zostać aurorem. W sumie wcale ją to nie dziwiło, sama jak była mała chciała pójść w tym kierunku. Jednak pojawiły się skrzypce, które odciągnęły ją od tej myśli. Serum na wyleczenie wilkołaków?! Serio?! Gdyby teraz coś piła, zapewne nieźle by się zakrztusiła. Dobrze, że skończyła herbatę wcześniej.
- Serum na wyleczenie wilkołaków? - Powtórzyła bardzo zdziwiona. Aż tak go kręciły wyprawy i przygody, że chciał się na coś takiego pisać? Co jak co, ale tego po nim się nie spodziewała.

Pokiwała głową na znak, że wie o czym mówi. Jej siostra chciała grać w Quidditcha, ale rodzice pragnęli zrobić z niej gwiazdę. Eva uwielbiała latać na miotle, robić to co kocha, a przy okazji grać zespołowo. Chciała się na coś przydać, pomóc drużynie w zdobywaniu punktów i wspinaniu się w tabeli. Po co jej jakieś głupie aktorstwo? Wystarczy, że jej starsza siostra będzie spać na kasie, kiedy zostanie sławną skrzypaczką.
- Wiem. - Odparła w końcu cicho, zerkając na niego ukradkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Czw Sty 23 2014, 23:43

Lubiła jak mówił? I w dodatku dużo? Ludzie kochani, co było w tej herbacie, czym mogła się naćpać? Jego nie można było słuchać. Jemu nie można było pozwolić się rozgadać. Nawet jego matka, która uwielbiała z nim polemizować czasem już po prostu prosiła, błagała Puchona, żeby raczył się w końcu zamknąć. A tu proszę. Kurcze, więc Bóg, święci i wszystkie świętości naprawdę istnieją? To niesamowite. Serio. Aż chyba napisze sowe do dziadka. Ja pierdziele. Nic tylko się uśmiechnął, słysząc te słowa. Jakie uśmiechnął, miał banana przez dobre kilka minut. – Nie. Uwierz mi. Nie chcesz o tym słuchać… - zapewnił ją, jakoś odruchowo ujmując jej dłoń i pochylając w jej kierunku, tak jakby chciał jej w jakiś sposób doradzić, pocieszyć ją, no wiesz o co chodzi. Coś w tym stylu.
- Tak dokładnie. Serum. – powiedział po chwili, cały zadowolony. Był dumny z tego pomysłu. To naprawdę była przyszłość. Niestety, jego oceny z Eliksirów pozostawiały wiele, jeśli nie bardzo wiele do życzenia. Cóż, trudno. – No bo wiesz. Są wilkołaki wilkołaki. No i ludzie, którzy się w nich zmienili na wskutek na przykład kontaktu z innym. Oczywiście pod warunkiem, że przeżyli.. – tu na chwilę przerwał, przypominając sobie ojca. Szczęśliwie mogło to zostać odebrane jako próba oddania czci pamięci wszystkim ofiarom tych stworzeń. – No i ja właśnie chciałbym wynaleźć jakiś eliksir, który mógłby pomóc zatrzymać te przemiany. Ale tak na zawsze. Bo na dłuższą metę to nic dobrego. W jednej książce czytałem, że ludzie zbyt długo pozostający w takiej postaci, potrafią nieco zdziczeć, stać się nieco bardziej „atawistyczni”, jeśli wiesz, co mam na myśli.. – uśmiechnął się.
Chciał sięgnąć po herbatkę, kiedy skminił (WCZAS!), że nadal trzyma ją za rękę. Dziwne? No. Tak trochę. Że jeszcze jej nie puścił. Okej. Nadarzyła się ku temu okazja. Tak więc puścił ją, asekuracyjnie pozostawiając ją jednak na stoliku, w razie, jakby się dziewczynie jednak spodobało. A co? Do odważnych świat należy, a poza tym. Nie bój się niczego.
- To naprawdę straszne. W sensie, rodzice, którzy za wszelką cenę chcą ustawić twoją przyszłość i mają gdzieś twoją prawdziwą naturę, zainteresowania, marzenia i tak dalej.. Presja społeczeństwa potrafi być taka męcząca. I w sumie niebezpieczna też.. Bardziej niż Bijąca Wierzba.. – uśmiechnął się, niezbyt zadowolony ze swojego porównania. Znał bardziej niebezpieczne stworzenia we wszechświecie, niźli to głupie drzewo. No dobra, nie takie głupie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Sty 24 2014, 14:56

Cara od małej uwielbiała słuchać. Nie była zbyt rozgadanym dzieckiem, wolała poznawać innych i analizować ich w spokoju. Wtedy potrafiła dostrzec, czy dana osoba jest w ogóle wart uwagi, jaki ma charakter, nawyki itd... Chłopak nie wydawał się być nie w porządku. Okej, może troszkę za dużo gadał, ale to nawet lepiej. Dziewczyna nie musiała mówić o sobie, a strasznie tego nie lubiła. No bo po co ma się chwalić ile nagród dostała, jakich sławnych ludzi zna? Chwalenie się nie jest w jej stylu. Mówiłam to już?

Ujął ją za dłoń, co zaskoczyło dziewczynę nieźle. Jednak postanowiła nie protestować i dała mu w spokoju się dotknąć. Pokręciła głową, kiedy tylko usłyszała jego słowa.
- Naprawdę nie przeszkadza mi to, że mówisz.. Lubię słuchać ludzi i nawet gdyby buzia miałaby się Tobie nie zamykać przez cały dzień, albo gadałbyś o markach samochodów, na których kompletnie się nie znam - będę cię słuchać. Jezu, czy to takie straszne? - Wytłumaczyła mu spokojnie, chociaż miała ochotę krzyknąć mu, żeby przestał się tak zadręczać.

O mój Boże. Serio ciekawił go świat wilkołaków? Cara nie widziała w tym nic ciekawego, zresztą, spotkanie z takim stworzeniem najczęściej kończy się śmiercią. Jednak słuchała go w spokoju, a kiedy już skończył, westchnęła cicho.
- Widzę, że naprawdę Cię to kręci. Masz już jakieś pomysły co do tego serum? - Zapytała. Co prawda, temat wilkołaków, strzyg, czy innych bzdetów nie za bardzo ją obchodził. Ale ambicja chłopaka i chęć pomocy innym bardzo jej imponowała. W końcu puścił jej rękę, a policzki Rachmann zaczerwieniły się.
- Ale ja się na to zgodziłam.. Od dzieciństwa kocham grać na skrzypcach i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Nie sądzę, abym znalazła pracę w innej dziedzinie, nie przykładam się do nauki wielu przedmiotów.. Chociaż.. Zielarstwo i Astronomia są fajne. Moja pasja to właśnie muzyka. Jednak trochę żal mi Evy, bo ona ma całkiem inne plany, ale rodzice... No, mnie nie przeszkadza ich ustawianie, w moim przypadku to nawet pomaga.. - Uśmiechnęła się do niego lekko, ale zaraz po tym przybrała obojętną minę. To porównanie do Bijącej Wierzby nie było zbyt śmieszne, ani też pasujące do sytuacji. No ale cóż, poczucie humoru Cary było, jest i będzie dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Czw Mar 06 2014, 16:04

Minęły ferie i zamek na nowo zapełnił się uczniami.
Wave osobiście nie wybrał się na ferie do Kanady, bowiem wolał ten czas spędzić w z mamą i babcią. Pomijając oczywiście siostrę, którą starał się mijać z daleka. Mimo upływu lat nadal nie mieli ze sobą dobrego kontaktu, ale chłopakowi jakoś to nie przeszkadzało. Można by rzec, że nawet się do tego przyzwyczaił.
Wychodząc z wieży Krukonów, Wave skierował się do jednego z jego nielicznych ulubionych miejsc w zamku. A mianowicie do Herbacianego Raju.
Bardzo chętnie tam zaglądał z racji tego, że wprost uwielbiał herbatę. W dodatku pogoda nie zachęcała do spacerowania no i jeszcze szalejąca epidemia. Współczuł tym, których ona dopadła, ale nie poświęcał za dużo czasu na rozmyślanie o tym.
Taki już był.
Nie zaprzątał sobie głowy rzeczami, które go nie dotyczyły, aby nie potrzebnie nie zaśmiecać sobie wspomnień. Z resztą epidemia to nie jest jakieś szczególnie ważne wydarzenie o ile nie skończy się ono w jakiś nader nieszczęśliwym wydarzeniem.
Nie żeby mu na tym zależało. Miał nadzieję, że wszystko skończy się bez zbędnych emocji i wrażeń.
Przemykając korytarzami Ford zastanawiał się już, jaką herbatę wybierze dla siebie. Jakoś nie liczył, by spotkać kogoś w komnacie. Dla niego liczyła się przede wszystkim herbata.
Sam chciałby mieć takie pomieszczenie w domu, gdzie znajdują się najróżniejsze gatunki jego ulubionego trunku.
Dotarłszy na miejsce pchnął drzwi i szedł do środka. Od razu na jego ustach pojawił się lekki uśmiech. Musiał przyznać, że brakowało mu tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Mumbai, Indie
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 164
Dodatkowo : animag - wąż
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8469-anjali-narayana#240019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8475-anjali-s-friends-and-foes#240026
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8476-sowka-anjali#240029
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8478-anjali-narayana#240034




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Cze 02 2014, 21:19

Gdzie mogła Anjali wyprowadzić Anissę podczas spaceru po budynku? Jej ulubionym miejscem zaraz po części przeznaczonej dla Ślizgonów była sala nazywana Herbacianym Rajem. Ten zapach był bardzo kojący i po części przypominał jej rodzinne strony.
-Domyślam się, że nie leży. Nie jesteś słabą osobą, więc Cię o to nie podejrzewam. Ale i tak podziwiam bo to bardzo precyzyjna dziedzina. Trochę za dużo lub za mało o ziarenko i dupa. Nie zadziała, albo zadziała za mocno powiedziała zamyślona. Jej umysł zdecydowanie nie nadawał się na takie ścisłe obliczenia.
-Skoro wiesz już jacy są Gryfoni, to wyniosłaś już najważniejszą naukę z tej szkoły powiedziała pół żartem pół serio. Cieszyła się bardzo, że Arabka podziela te podstawowe poglądy. Będzie z niej dobra czarodziejka.
Słuchając opowieści o egipskiej szkole wyjęła dwie filiżanki oraz świeże liście jednego z wielu gatunków indyjskiej herbaty, włączyła wodę i zaczęła z namaszczeniem wkładać liście herbaty niektóre z nich delikatnie skubią, a niektóre zalewając w całości gorącą wodą.
-Dokładnie tak, choć nigdy nie byłam w szkole w Indiach. To moja pierwsza szkoła. Ale mój dom w Indiach to Purpurowy Pałac. Dlatego czasem czuję się tutaj nieco klaustrofobicznie. Tyle ludzi, na nie tak bardzo większej powierzchni niż ta w moim domu powiedziała patrząc na korytarz, z którego przyszły. Po kilku minutach Anjali podała filiżankę Anissie.
-Spróbuj powinno być dobre. Wybacz, że nieco na szybko, zazwyczaj przygotowanie zajmuje pół godziny. Jeżeli Ci zasmakuje możemy przychodzić tutaj częściej. powiedziała wyczekując reakcji Arabki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Libia/Tunezja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8461-anissa-al-amin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8463-aaaa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8464-salam-aleikom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8462-anissa-al-amin




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Cze 03 2014, 10:23

Nigdy nie była w Herbacianym Raju. Jakoś jeszcze tutaj nie dotarła. Ale kiedy przekroczyła próg tego miejsca, od razu w nozdrza rzucił jej się herbaciany, pomieszany z różnych torebek, zapach. Pociągnęła nosem, próbując zidentyfikować choć część smaków, ale jednak zrezygnowała. Ostatecznie podeszła do stolika znajdującego się w pomieszczeniu, aby tam położyć swoją książkę. Mimo wszystko była dosyć opasła, a ona zmęczyła się tachaniem jej tak trochę bezcelowo. Oczywiście słuchała Anjali, nie była aż tak niemiła przecież. Pokiwała głową.
- Tak, to prawda. To bardzo precyzyjna dziedzina magii. Wymaga skupienia i zachowania zimnej krwi. W przypadku tego pierwszego nie mam problemów, gorzej z drugim. Ale i tak zostałam wytypowana jako jedna z najlepszych w tej dziedzinie z Qahir al-Falak, więc... coś chyba umiem - powiedziała spokojnie. Mózg al-Amin zdecydowanie był ścisły i analityczny. Wiadomo, każdy ma inne talenty.
Uśmiechnęła się lekko na stwierdzenie o gryfonach, choć w środku średnio jej odpowiadało, że to właśnie to jest najważniejszą nauką tej szkoły. Domyśliła się jednak, że pewnie chodzi o swoistą metaforę, dlatego zamilkła na ten temat.
- Doskonale cię rozumiem. Nasza rodzina również ma duży dom, a jeszcze większą posiadłość, a mieszkamy tam zaledwie w kilka osób. Aczkolwiek przyzwyczaiłam się już do tłumów, chociażby w Qahir al-Falak. Choć moja szkoła mniej przypomina jakiś dom, czy właśnie zamek, więc tutaj czuję się dziwnie. I tak jestem zaskoczona, że na korytarzu byłyśmy tylko we dwie - mówiła, obserwując poczynania Narayana jeżeli chodzi o napar. Wzięła oczywiście od niej filiżankę, po czym dmuchając intensywnie, w końcu odważyła się na spróbowanie napoju.
- Całkiem smaczny - odparła z uznaniem, kiwając lekko głową. - Co to za herbata? - spytała, z typowej dla siebie ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Mumbai, Indie
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 164
Dodatkowo : animag - wąż
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8469-anjali-narayana#240019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8475-anjali-s-friends-and-foes#240026
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8476-sowka-anjali#240029
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8478-anjali-narayana#240034




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Cze 03 2014, 12:44

Jeśli chodzi o zapachy to Herbaciany Raj był zdecydowanie ulubionym miejscem Hinduski w całej szkole. Czuła się tu bardzo zrelaksowana. Zawsze zabiera parę listków, żeby mieć tuż przy łóżku. Przy relaksującym zapachu nieco lepiej się jej zasypia. Choć i tak nieraz parę godzin wpatruje się w sufit, albo przez okno.
-Zimna krew przychodzi nieraz wraz z doświadczeniem. Jestem pewna, że niedługo do tego dojdziesz. Nie mam też żadnych wątpliwości, że jesteś jedną z najlepszych w swojej dziedzinie tak jak ja w swojej powiedziała pewnym siebie tonem głosu bo faktycznie była o tym całkowicie przekonana i wierzyła w przyjaciółkę.
-Chętnie przyjechałabym do Twojej szkoły na wymianę. Mam nadzieję, że jakieś organizują. Uczyć się w piramidzie byłoby naprawdę ekstra. No i byłoby dużo mniej tego pieprzonego deszczu prychnęła na koniec zerkając przez okno.
-Większość Ślizgonów pewnie była w salonie, a na korytarze w naszej części inni się raczej nie zapuszczają chyba, że są samobójcami powiedziała uśmiechając się kącikami ust.
-Strasznie się cieszę, że Ci smakuje. Powinnam przygotować listki z 30 min wcześniej, no ale nie wiedziałam, że tu trafimy. To Darjeeling Amanputra, jeden z najlepszych rodzajów herbaty moim zdaniem. Następnym razem przygotuje Ci coś innego. Chyba, że już chcesz? zapytała. Spędziły przyjemnie czas w tym pomieszczeniu, aż wreszcie nadszedł czas na kolejne lekcje.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 16
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8713-malika-lovegood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8874-malcia-d#248682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8725-malika-lovegood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8726-malika-lovegood




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sob Cze 28 2014, 00:11

Malika właśnie siedziała sobie w bibliotece gdy naszła ją ochota na coś ciepłego do picia. Ponoć tu, w Hogwarcie jest jakaś "Herbaciarnia" czy coś w tym stylu. Podniosła się a krzesło odsunęło się z głośnym szurnięciem. Inni uczniowie uczący się do OWUTemów zmrozili ją spojrzeniami na co Malika zareagowała udanym uśmiechem.
- Chce ktoś herbatki?

Po chwili była już w małym okrągłym pomieszczeniu. Na półkach dookoła stało mnóstwo pojemników z odpowiednimi napisami. Ma dwa zamówienia na małą belgijską i jedno na grejpfrutową. Dla siebie coś miała zamiar wymyślić. Przechadzała się między półkami zgarniając do rąk pojemniki.
- Ooo, hebrajska melisa...brzmi ciekawie. Może być - wymamrotała po czym zgarnęła kolejną puszkę i podeszła do piecyka w głębi pomieszczenia.
Jak zawsze okropnie zrzędziła, gderając trochę o nadużywaniu mugolskich czynności jakby to nie można było kilka razy machnąć różdżką i coś o tym jak potwornie wszystkie te dziwaki w Hogsmeade wyglądają co było całkiem od rzeczy ale Malika już tak ma, że od czasu do czasu musi sobie na coś ponarzekać.
Gdy herbaty były już gotowe zdecydowała się nie wracać na razie do biblioteki. Machnęła kilka razy palcem, tak, że napoje przyszykowane dla osób z biblioteki miały nie wystygnąć. Przydatne zaklęcie, nie powiem...
Kręciła palcem w okół filiżanki tak, że mała łyżeczka mieszała melisę a w ten czas dziewczyna pochyliła się nad książką Bathildy Bagshot zachwycając się tym jak to ona potrafi wszystko pięknie ubrać w słowa.
Po jakimś czasie niechętnie podniosła się z miejsca, odstawiła puszki z herbatami na półki a na wyczarowaną tackę w niebieskie kwiaty położyła trzy filiżanki. Wzięła książkę pod pachę, rzuciła na tackę zaklęcia tak by ta się za nią przemieszczała w powietrzu a po drodze spokojnie sączyła sobie resztki hebrajskiej melisy. Od razu lepiej. Gdy doszła do biblioteki i cicho uchyliła drzwi, zobaczyła...właściwie to zobaczyła całkowity brak chętnych do wypicia herbaty osób. Ups... Malika wróciła do domu i położyła herbaty na szafce obok łóżka. Będzie na potem po czym uśmiechnęła się i zasnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Czw Lis 05 2015, 22:56

Dotarła do pomieszczenia wspomnianego przez Rience’a na czas, mimo, ze jeszcze nigdy nie miała okazji tutaj zajść. Hogwart nawet po ośmiu latach nauki w nim, pozostawał w dalszym ciągu niezwiedzony, chował w sobie wiele zagadek i pomieszczeń, wiele nieużytkowanych, część opuszczonych, innych użytkowanych, ale tylko przez tych wtajemniczonych. Na szczęście to piętro nie mieściło tyle niezliczonych lokacji. Do tego stopnia, że znajdując je dość szybko, a wracała prosto z Łazienki Prefektów po treningu Quidditcha, weszła do pomieszczenia z włosami, prawie ociekającymi wodą. Nie widząc jeszcze Hargreavesa na miejscu, zajęła miejsce przy kominku, licząc na to, że jej pasma włosów szybciej dojdą do siebie w wyższej temperaturze. Zaklęcia nawet nie testowała. W dalszym ciągu pamiętała efekt na swoich włosach jaki wywołał Rience podczas gry w Eksplodującego Durnia. Skręcone włosy mogła nosić chyba tylko na szczególne okazje, a to i tak najczęściej jeśli się wcześniej upewniła, czy będą dostatecznie mocno upięte.
Nawet w odbiciu światła z paleniska, pasma wydawały się tak samo czarne, jakby snop padający od ognia ginął w aksamicie jej włosów. Odbijających tylko nieznacznie jaśniejszymi refleksami, bardziej chyba granatowymi niż jasnymi. Nie mogąc się doczekać krukona, wstawiła nawet wodę na herbatę, w przeciwieństwie do innych kobiet, zdecydowała się na herbatę od razu. Szykowała dla siebie lawendowy napar. Zanim Rience zjawiłby się w pomieszczeniu, ona jednak już prawie przysypiała skulona w fotelu przy kominku. Ciepło od niego bijące i zmęczenie po treningu działało na nią usypiająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Lis 06 2015, 10:36

Rience, wyjątkowo dzisiaj, nie wydawał się spieszyć. Z treningiem Quidditcha w przypadku Shenae bywało różnie. Raz kończyła go dość szybko i sprawnie, najwyraźniej zrealizowawszy plan, a niekiedy potrafił przeciągać się w nieskończoność, gdy nie mogła zdyscyplinować zawodników, lub pozostało jeszcze coś do przećwiczenia. Hargreaves najwyraźniej uznał, że dobrze byłoby dziś nie przejmować się byciem punktualnym co do sekundy i po prostu wspiął się na trzecie piętro wtedy, kiedy był gotowy. Wyglądał dzisiaj trochę inaczej niż zwykle, ale nie z powodu przesadnej dbałości o swoją prezencję, bo względem niej rytuał wyglądał tak samo jak zazwyczaj. Zdawał się… lśnić. Szczęście emanowało z niego w taki sposób, w jaki zazwyczaj jego genetyka potrafiła oszałamiać co poniektóre jednostki znajdujące się w pomieszczeniu, do którego właśnie wchodził, a taka zmiana wydawała się być zaskakująca. Jeszcze nigdy nie wyglądał na tak niezaprzeczalnie szczęśliwego, a z jego entuzjazmu zdawał się czerpać różowy Harry, siedzący mu na ramieniu. Chcąc nie chcąc, Rience zdążył się już przyzwyczaić do dziwnych zachowań puszka, a zwłaszcza już jego milczących wyrzutów z powodu nieustannej nieobecności właścicielki w jego życiu i trochę dziwnie szło mu się do herbacianego raju, kiedy wiedział, że będzie go musiał po prostu oddać. Ta decyzja była jedyną właściwą i chyba to go trochę pocieszało.
Zastał Shenae przy kominku, niemalże przysypiającą, ale zamiast gwałtownie ją budzić, zbliżył się cicho do niej, odczepiając w trakcie marszu puszka od swojego ramienia. Przykucnął przy fotelu, a różowe stworzonko przełożył delikatnie na dłoń ciemnowłosej. Zwierzak, kiedy już skonstatował na kim został ułożony, pomknął w górę jej szaty. Kto wie czy po to, aby wtulić się w jej policzek czy może, aby zasięgnąć kilku smarków? Zaraz się okaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Lis 30 2015, 12:41

Shenae pierwszy raz nie liczyła czasu przybycia Rience’a. Nigdzie jej się nie śpieszyło. Poddała się chwilowemu poczuciu zmęczenia. Lekko ogrzewane od ognia ciało nie buntowało się wcale przed taką drobną przyjemnością. Nawet ona czasami potrzebowała trochę odpoczynku. Wpatrywała się w płomienie w kominku na tyle zaangażowana w tą czynność, że ciężar i miękkie futerko puszka odczuła dopiero, kiedy przebiegał od jej dłoni wyżej na ramię. I tam pochwyciła go w biegu, zanim zdążył dotuptać bliżej jej twarzy. Nie była pewna czy jej karkołomne pilnowanie pupila, żeby nie dobierał się do smarków, nie zniszczył Rience poprzez swoją opiekę nad zwierzakiem. Pogłaskała różową kulkę, obracając się w kierunku przyjaciela i… milczała, chociaż miała cos powiedzieć. Szczęśliwy człowiek zawsze przyciąga spojrzenie innych osób, magnetyzuje. Wyobraźcie sobie, jaką siłę hipnotyzowania miał szczęśliwy wilowaty. Przez moment zapomniała co chciała powiedzieć. Dopiero po chwili wstrząsnęła głową, mrucząc w zastanowieniu:
Dziwnie wyglądasz. Co zrobiłeś? Nowa fryzura już była — przechyliła głowę na bok i wyprostowała się nagle — Cieszysz się, że pozbywasz się futrzaka? To Harry Hargreaves II, Twoja rodzina — ale to chyba nie o to chodziło. Zmarszczyła brwi przyglądając mu się uważniej.
Nie chce mi się zgadywać. Opowiedz mi o tym — zdecydowała w końcu, przesuwając się na fotelu tak, żeby Rience zmieścił się chociaż na podłokietniku. Sama siadła po turecku, kładąc puszka-kłębuszka w zagłębieniu jej nóg, żeby tam siedział, jak w gnieździe. Stamtąd tak szybko nie uciekłby do jej twarzy. Poświęciła więc całą swoją uwagę krukonowi, patrząc na niego bystrym spojrzeniem, któremu zdawałoby się, że nic nie umknie. Ale umykało cały czas, kiedy nie patrzyła dość uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Gru 13 2015, 17:15

Nie spostrzegł dziwnego wytrącania z równowagi, które zaprezentowała mu Shenae w chwili, w której na niego spojrzała, a może po prostu nie chciał go zauważać. W każdym razie popatrzył tylko na nią z ciekawością, kiedy zadała mu pytanie, zapewne zgodnie z jej wolą przysiadając właśnie na podłokietniku i opierając plecy na fotelu. Nie była to najwygodniejsza pozycja na świecie, ale jemu wystarczała, zwłaszcza już w tym stanie. Chyba nic nie było w stanie zmącić szczęścia, rozgrzewającego go od wewnątrz, niczym najlepszy eliksir przeciw przeziębieniowy, a  przynajmniej nie w tej chwili.
- Czemu akurat dziwnie? - zapytał wreszcie, jakby starając się wydłużyć czas, jaki dostał na sklecenie odpowiedzi na jej pytanie. Zerknął na nią z góry, obserwując przez chwilę puszkowe gniazdo, nim wreszcie spojrzał prosto w oczy Shenae, uśmiechając się przy tym łagodnie.
- Po prostu mam dobry humor. - zauważył, a skrzywienie, będące uśmiechem nagle poszerzyło się, dzięki czemu faktycznie rozlało się w wyraz dający upust jego radości i zadowolenia z życia. Uznał jednak, że to zbyt oschła odpowiedź, więc zaraz dodał coś więcej.
- Spotkałem kogoś. - oznajmił, jakby na próbę, badając jednocześnie jakie uczucia wywoła w nim to stwierdzenie. Nie pojawiło się nic przykrego, a już zwłaszcza żaden niepokój, mogący skłonić go do zatrzymania wszystkiego dla siebie.
- Mam nadzieję, że oboje traktujemy to poważniej. - dorzucił jeszcze, być może w ramach zwierzeniowego bonusu, a potem, jakby mimowolnie, pogładził Shenae po włosach w zamyśleniu. - W każdym razie jak dotąd jestem zwyczajnie szczęśliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Mar 06 2016, 19:17

Nie wiedziała czy dobrze robi spotykając się z Wittorią. Owszem, musiały porozmawiać na parę tematów jednak czy koniecznie musiało być to dzisiaj. Ria sama wybrała termin i miejsce lecz po woli zaczynała mieć co do tego spotkania wątpliwości.
Wspomnienie o niedawno odbytych feriach przeszło w zapomnienie i korytarze zamkowe znów tętniły życiem. Ria wyjątkowo dziś nie śpieszyła się nigdzie. Nawet na to durne spotkanie. Spotkanie z Maxem uświadamiającym jej, że robi błąd będąc z Lucasem dało jej trochę do myślenia. Faktycznie nie powinna wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Jednak co się stało to się nie odstanie. Musiała pobyć przez dłuższą chwilę z Lucasem. Przecież nie zerwie z nim bez powodu. Choć po listach Titi miała ich sporo.
Olewając dziś punktualność Ria wspięła się na trzecie piętro trochę później niż planowała. Trzymając pod piersiami jej ulubiony tomik poezji skierowała swoje kroki do herbacianego raju. Uwielbiała to miejsce. Nie tylko dlatego, że były tutaj wszystkie rodzaje herbaty jakie czarownica mogła sobie wymarzyć ale również dlatego, że był tutaj spokój i nikt nie wchodził do tego pomieszczenia wiedząc, że ktoś je już zajmuje. Cicho przekroczyła próg saloniku rozglądając się w poszukiwaniu Wittori. Niestety, nie było jej jeszcze o dawało Rii dodatkowe minuty na rozmyślanie. Odłożyła tomik na pobliski stolik i zabrała się za zaparzanie swojej ulubionej herbaty. Truskawki w rumie. Wprost kochała zieloną herbatę. Z gotowym już naparem usiadła w wygodnym fotelu biorąc książeczkę w wolną rękę i pogrążając się w poezji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Mar 06 2016, 20:40

Nie wiedziała, czy powinna tu przyjść. Szczególnie, że minęło już wiele czasu od umówionej godziny. Jednak pierwsze co, to musiała spotkać Lucasa. Musiała mu uświadomić jak wielki błąd popełnił. I nerwy puściły jej tak bardzo, że chłopak skończył ze złamanym nosem. Nie chciała go słuchać. Miała gdzieś to, co powie. Po prostu chciała by choć trochę pocierpiał. Owszem, nie była w stosunku do niego w pełni fer. Jednak nie zdradziła go. I nie zrobiła tego z jego najlepszym przyjacielem.
Przyjaźń. Nawet nie wiedziała, czy nadal może to tak wszystko nazywać. Niegdyś w liście mówiły, że gdyby spotkały się na żywo, to pewnie od razu by się pokochały. Jak widać prawda była inna. Nawet się nie polubiły. I w tej chwili jedyne, co ciekawiło ją to co Oriana zamierza jej powiedzieć. Nie wierzyła, że jest cokolwiek, co może zmienić jeszcze relacje między nimi na lepsze. Posypało się wszystko, co myślała o swojej tajemniczej korespondencje. Właściwie, to wraz z tym posypała się ważna część jej życia.
Weszła tutaj bardzo spokojna. Już zdążyła się wkurzyć. Zdążyła popłakać. Teraz miała podpuchnięte oczy, ale była już zimna. Dlatego widok Oriany nie wyprowadziła jej z równowagi. Oparła się o framugę drzwi spoglądając na nią po czym odezwała się sucho:
- No proszę. Mów. Nie trać mojego czasu – Zastanawiała się nad jednym. Czy to, co Titi napisała jej o Lucasie w jakiś sposób zamiesza w jej życiu. W końcu poinformowała ją, że chłopak jest psychopatyczny, zaborczy, agresywny i prawie uderzył kobietę. Cóż, przynajmniej Vittoria nie będzie jedyną cierpiącą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Mar 06 2016, 21:15

męczy mnie
kakofonia pytań
o to co było
a co jest
co nie było
i nie ma
ale są
ślepe żmije
ukrywające się
na drzewie
i między korzeniami
owoc bywa słodki
ale ukąszenie bolesne
zostaw
są inne drzewa
może nie tak dorodne
ale to wystarczy
na zdrowy sok jabłkowy


Uwielbiała ten wiersz. Sama do końca nie wiedziała czemu. W końcu na samym końcu jest wzmianka o soku jabłkowym. Niby jak można lubić coś takiego? To było naprawdę dobre pytanie. Jednak tylko ona znała na to odpowiedź. W pewien sposób odzwierciedlał jej obecny stan. Miliony pytań o to co było w przeszłości. Wspomnienia z tamtych dni. Pytania o to co będzie. Nie pewna przyszłość z Lucasem, która to wisiała na włosku. Czy koniec również będzie tak przyjemny jak w tym wierszu? Nie miała pojęcia. Zapewne nie. Nasłuchała się sporo od Wittori o tajemniczym chłopaku. Przeglądając listy raz jeszcze doszła do wniosku, że cały czas mówiła ona o Lucasie. Jak mogła tego nie zauważyć? W sumie mogła, przecie nie wiedziała, że Wittoria i Titi to ta sama osoba. A były tak blisko siebie. Nawet na feriach mieszkały w jednym pokoju. Choć w tamtym okresie Ria chciała ukręcić jej głowę. Czy coś się zmieni teraz, gdy mają świadomość co i jak? Możliwe. Zawsze istniały dwie opcje: na lepsze i gorsze. Nie przewidywała jednak aby wszystko było lepiej.
Słysząc jak ktoś wchodzi do saloniku spojrzała w stronę drzwi. Stała tam Wittoria. W pierwszym odruchu była na nią wściekła, jednak przypominając sobie ile tak naprawdę wie jedna o drugiej poczuła ciepło. Przecież przyjaźń nie może zniknąć od tak. Zamknęła swój tomik wierszy odkładając go na stolik pomimo zimnych słów dziewczyny uśmiechnęła się blado gestem prosząc aby usiadła.
- Ciebie też miło widzieć Wittorio. - starała się aby jej głos nie zdradzał żadnych mocji. Nie chciała doprowadzić do kłótni. Już wystarczyła jej sytuacja w której obie aktualnie się znalazły.
- Nie sądziłam, że nasze pierwsze spotkanie będzie z takiego powodu. Nawet nie przypuszczałabym, że możemy znaleźć się obydwie w takiej sytuacji. Nie żebym kiedykolwiek o tym myślała. - choć trochę próbowała rozluźnić atmosferę - Wiesz czemu chciałam się spotkać. A jeśli nie to wystarczy jedno słowo: Lucas. - cały czas patrzyła się w oczy dziewczyny chcąc widzieć każdą jej reakcję. Herbata którą trzymały w dłoniach zrobiła się już zimna więc z lekkim grymasem na twarzy odłożyła ją na stoli. - Tak naprawdę nie wiem od czego miałabym zacząć. Może... - przez chwilę zastanawiała się jak ubrać w słowa to o co chciała ją spytać. jednak nie znajdując odpowiedniego zdania postawiła na bezpośredniość. - Czujesz coś do niego? - musiała to wiedzieć. Jeśli faktycznie dziewczyna czuła coś do Lucasa to nie było sensu stawać im na drodze. W końcu Oriane była tylko w nim zakochana. Nie kochała go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Mar 06 2016, 21:49

Gdyby nie fakt, że przez ferie prawie nie pisały to pewnie połapały by się wcześniej. Pewnie w innych okolicznościach. Może nawet między nimi i na żywo narodziła się przyjaźń. Teraz... Myślę, że naprawdę nie ma na to szans. Wszelkie pozytywne uczucia jakie żywiła w jej stronę zostały zakryte. Zdradą. Wiedziała, że Oriana nie miała pojęcia. Że nie zrobiła tego celowo. Ale chodziło o to, że nie była taką osobą, za jaką się podawała. Nie była ani uczciwa, ani dobra. W innym wypadku nie rzuciłaby się na Lucasa wiedząc, że ten z kim jest. Bo akurat ona musiała widzieć. Widziała ich wtedy w amfiteatrze. Chyba, że Luke wszystkiego się wyparł, ale w to akurat wątpiła.
- Miałyśmy się nigdy nie spotkać. I tak pewnie byłoby lepiej – Taka była zasada. Ustaliły ją na samym początku. I dlatego czuła się bezpieczna. A teraz? Chodzą do tej samej szkoły. I wiedzą o sobie wszystko. Mogły sobie naprawdę poważnie zaszkodzić. Jednak to Titi miała ku temu największe powody i to ślizgonka powinna się obawiać.
- Czy coś czuje? Wszystko widziałaś w listach. Wszystko Oriana! Niczego nie ukrywałam. Wiesz co o nim myślę – Podniosła na chwilę głos, ale zaraz potem z powrotem uspokoiła. Nie będzie się denerwować. Nie powinna. Musi się wyzbyć tej wrogości. Inaczej po prostu ją zatłucze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Mar 07 2016, 12:39

Miała rację w tym co powiedziała. Miały się nie spotkać. Jednak czy to coś zmieniało. Fakt, inaczej podchodziły do siebie w listach i inaczej widząc się na korytarzu. Jednak nie miały pojęcia, że są jedną i tą samą osobą. Może gdyby od samego początku wiedziały... Może gdyby nie incydent w amfiteatrze... Jednak pozostawały tutaj same "może".
- Wittoria, pomimo zasady jaką ustaliłyśmy na samym początku i tak, prędzej czy później, byśmy się spotkały. Doskonale o tym wiesz. - starała się mówić spokojnie, bez jakichkolwiek emocji które z każdą sekundą chciały nad nią zapanować. Nie były one jednak negatywne. Choć do pozytywnych też by ich nie zaliczyła.
- Ja też niczego nie ukrywałam i nieraz używałam jego imienia. - zmrużyła na chwilę oczy masując sobie skronie. - Nie wiedziałam, że Cię tym skrzywdzę. Naprawdę. Wtedy nigdy bym do tego nie dopuściła. Doskonale wiesz, że się pogubiłam. Pisałam Ci o tym. Nie wiem co mam robić, tym bardziej jeśli chodzi o Lucasa. Zresztą ty doskonale to wiesz. - uśmiechnęła się blado choć wcale nie było jej do śmiechu. - Dlatego nie chcę się w to mieszać dalej. Nie chcę... aby ktoś jeszcze cierpiał. - postanowione. Nie będzie dalej okłamywać siebie jeśli chodzi o uczucia do chłopaka. W końcu zaczynała traktować go jak brata, choć to co wydarzyło się zaraz po tym jak wyszedł ze szpitala nie można nazwać braterską miłością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Mar 07 2016, 18:35

W listach uważała ją naprawdę za niesamowitą osobę. Za wzór. Za ideał przyjaciółki. Dogadywały się świetnie. Życie by za nią oddała gdyby była taka potrzeba. Ale za Orianę, która z nią pisała w listach. Która w jej mniemaniu była niezwykle uczciwa. Która nigdy by nie skrzywdziła nawet muchy. Nie doprowadziłaby do zdradzenia innej kobiety! I nie skrzywdziłaby jej...
Ta osoba, która była teraz przed nią. To nie była JEJ Oriana. To była obca osoba. W oczach Vittori było to monstrum, które podszywa się pod tak ważną dla niej osobę. Była dla niej jak siostra i zajmowała bardzo ważne miejsce w sercu Titi. Teraz pozostała tam pusta przestrzeń.
- Nie wiem... - Odpowiedziała cicho. Owszem, często o tym myślała. Jednak właśnie tego się zawsze bała. Że ów dziewczyna okaże się inna niż ją sobie wyobrażała. Najwyraźniej jednak akurat Ria została źle przez Amerykankę zaszufladkowana. Bardzo źle, bo przez to zawalił się jej światopogląd.
- Imienia. Kurwa Oriana, wiesz ile jest Lucasów na świecie? Ja tu jestem od 1,5 miesiąca! Skąd mogłabym widzieć, że chodzi o tą samą osobę? Poza tym ty nadal nie rozumiesz, prawda? Ria. Doskonale wiedziałaś, że on kogoś ma. Choćby nawet nie chodziło o mnie... Jak mogłabyś komukolwiek zrobić coś takiego? Pogubiłaś się. Ja też, ale mimo to nie wpakowałam się facetowi w związku do łóżka! - I pękła. Teraz już pękła na maksa, bo jej oczy zaszkliły się łzami. Jej na prawdę nie zależało aż tak na Lucasie, co po prostu fakt zawiedzenia się na ich oboje był dla niej ciosem. Najgorszym jaki sobie mogła wyobrazić.
- O ile nie miał więcej partnerek, które były dla niego szalenie ważne z tego co mówił... To nikogo więcej nie skrzywdzisz. Macie moje błogosławieństwo. I tak już tej dziwce złamałam nos – Mruknęła chyba bardziej do siebie, niż do niej, ale mimo to mogła to doskonale usłyszeć. Odwróciła twarz w bok. Nie chciała na nią patrzeć. Nie mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   

Powrót do góry Go down
 

Herbaciany Raj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-