Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Herbaciany Raj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Herbaciany Raj   Wto Kwi 02 2013, 23:02

First topic message reminder :


Herbaciany Raj


Ten pokój z pewnością ucieszy miłośników herbat. Na wszystkich ścianach są ustawione w rządkach torebeczki ze wszystkimi herbatami świata, które w dodatku same się uzupełniają. Niestety, przygotowanie napoju nie jest już tak magiczne - w kącie stoi stary piecyk z kociołkiem, w którym to trzeba zagrzać wodę. Ta jednak zawsze się w nim znajduje i sama się uzupełnia, więc jeden problem z głowy!
Możesz przysiąść na puchowym dywanie, albo niczym cywilizowany człowiek - przy jednym ze stolików.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Lis 11 2013, 17:51

Mnie to nie przeszkadza, ze Philippe nie ogarnia. On nie musi. Jest właśnie tą moją postacią, która może sobie pozwolić na złe decyzje i jeszcze gorsze ich poprawianie. Na końcu zawsze może się zjarać przy czytaniu Platona na środku błoni. Ewentualnie napisać do kolejnej nieznanej sobie osoby, w końcu u niego zaczynało się to robić jak chleb powszechni. Nathalie nie widział nigdy, Sky była dla niego wielkim zaskoczeniem, a Sherisse choć lubił, to jednak od początku roku jakoś się mijali. Z wszystkimi zawsze mógł korespondować, w końcu papier cierpliwy. Dziwaczny człowiek, nie sądzisz?
Jak to sobie wyobrażał? I ty o to pytasz? Szalona. Obie razem wzięte nie mamy tak rozległej wyobraźni jak on. Przecież na dumaniu w chmurach spędził całe życie... Czujesz to? Ty za to psujesz jego piękny scenariusz jakaś durną historią magii na której z tego co dobrze pamiętam nie pojawił się żaden post Taitiany. Więc albo go śledziła i dochodząc do klasy stwierdziła, że nie ma sensu dalej brnąć albo po prostu plotkę w napływie emocji zmieniła na własne wspomnienie. Obie opcje są tak żałosne, że aż śmieszne. Nie wspominając już o tym, że spotkanie się z kimś w miejscu tak neutralnym jak lekcja jest pikusiem przy jej upijaniu się z Freiday'em. Może powiesz mi, że tak nie było? Widzisz, różnica między nimi jest taka, że on gdyby powiedziała, że potrzebuje trochę czasu nie robiłby takich scen. Nie byłby zazdrosny o pierwszego, lepszego ślizgona, nie upijał się z kimś niepotrzebnie. To na prawdę śmieszne, że jego obwiniasz w momencie gdy dzień wcześniej piłaś z innym facetem. On jednak nie jest taki jak ty. On o niczym nie wie i dobrze, bo w z taką dozą hipokryzji umarłabyś w jego oczach. Tu nawet nie miałoby znaczenia, że tylko piliście. W końcu Lorrain też nie robił niczego złego. To jednak chodzi o samą tę chorą zazdrość, której Taitiane zapewne nie rozumiała, a która była toksyczna i destrukcyjna. Oby się to nie powtórzyło.
- Gdybyś dokładniej mnie obserwowała, wiedziałabyś, że na większość zajęć chodzę właśnie z Jossie. Może i w slytherinie jesteście za bardzo zadufani w sobie by mieć przyjaciół, ale to nie mój problem - Zaczął czując, że jest niesłusznie oskarżany, a Taitiane raczej się z tych słów nie wycofa. Chyba już by wolał, by była krnąbrna jak Sohpie niż zazdrosna jak nie wiadomo co. Przynajmniej wiedziałby jak postępować. Tak to jednak znowu musi sobie z nią jakoś radzić, te kobiety... - Zapamiętaj sobie, że z nikim się nigdzie nie obłapiałem. Gdyby tak było, to już byśmy się tu nie spotkali. - Stwierdził dość chłodno, miał nadzieje, że może choć to da jej do myślenia. Chyba nawet nie mam ochoty opisywać mieszaniny jego uczuć... Bo z jednej stront to złość w konfrontacji z dumą z drugiej miłość z zawiedzeniem. Lorrain nie jest osobą, którą można oskarżać od tak, nie mają dowodów. Kolejna rzecz, którą musisz zapamiętać.
- Czy już wszystko rozumiesz? - Tak, to była kolejna rozmowa, która mogłaby już dobiec końca. Z resztą jak widać Tatka nie była taka silna jaką grała. Więc jeśli sama się nie zdecyduje, to on podejmie za nią decyzje. Tą jedyną właściwą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Z daleka...
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 114




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Lis 12 2013, 14:23

Może T. była zbyt głupia i zbyt naiwna, że wierzyła iż zazdrością zdziała cokolwiek. W sumie to nawet było logiczne. Jednak nie umiała akurat nad tego typu uczuciami zapanować. Nie wtedy kiedy jej na kimś zależało, ale w sumie sam fakt, że jej zależało był absurdalny, może nie powinno? W sumie, nawet tak by było lepiej. Z reguły jak się w coś angażuje, to potem wychodzi z tego to samo co zwykle. Coś tak wart wartościowego, co później się kończy, a zostaję tylko wspomnienia, o ile o takowych jest w stanie pisać. Nie, właściwie nie jest w stanie pisać, jeśli chodzi o wspomnienia to tylko muzyka, potrafi o nich opowiadać. Nikt inny nie jest w stanie rozpoznać tego co kryje się pod jej maską. Niby kto byłby w stanie coś takiego zrobić? Ktoś kto coś kiedyś przeżył.
To tak jak tancerz opowie o sobie, tylko i wyłącznie tańcząc sobą. Choreografia, której jest się w stanie nauczyć nie płynie z niego, nie z tego co ma w duszy. To musi być ruch, który wychodzi z głębi, gdzieś tam ze środka. Nie możesz być to tylko zlepek kilku kroków, figur. Nie może być to zwykły Sliding Doors, a chwilę potem lock. To nie rumba, żeby myśleć o tym co trzeba zrobić, byleby zatańczyć tak jak powinno się zatańczyć. To kwestia tylko i wyłącznie fenomenu. Fenomenu, który ludzie trenują przez lata, ale sztuka rodzi się dopiero gdy tancerz jest na tyle dojrzały, by nie używając słów mógł opowiedzieć o sobie. Tak jak muzyk, który nie gra wyuczonych utworów, tylko tworzy własne. Taka lekka patologia, ale może mówię to bo przebrnęłam niemal przez dwie dziedziny,  a może to moja chora jazda i przećpany mózg… W normalnej wersji wolałabym tą drugą opcję, która jest bardziej autentyczna. W końcu nie musiałabym się tłumaczyć z wielu zagrywek, których dopuszcza się moja Tatka, ale… w jakimś stopniu jestem nią. Może mniej melancholijna i mniej zazdrosna, bo mnie właściwie nie obchodzi co ktoś powie. Nie obchodzi mnie co zrobi mój przyszły mąż, ani durna teściowa…. Tai bała się tego co może zrobić Philippe, i że może być to tak piekielnie bezduszne.  Jednak znając życie, to będzie właśnie z jej winy, z reguły to jej wina, tak jak w życiu realnym. I może owszem jestem sentymentalna, i może za bardzo wracam, do niektórych aspektów.  Może po prostu są niektóre zdarzenia z życia, które chcemy wymazać.

-Pewnie masz rację… - Skwitowała krótko, nawet nie patrząc na niego. Nie wiedziała w sumie dlaczego, w głowie miała istną burzę, nad którą nie umiała zapanować. Coś co było tak absurdalnie obce. A może faktycznie coś brała, zanim tu przyszła? Sama nie wiem. Nie mam pojęcia co ona robi, gdy jej nie prowadzę, ale fakt faktem… To może być też kwestia kaca. Agresywnej muzyki, która wydzierała w jej wnętrzu coś na kształt cholernie, wielkiej dziury. Czyniła spustoszenie, tak obce, tak nieznane. Tak dziwne. Dopiero po chwili przeniosła wzrok na Lorraina, ale nic się nie odezwała. Nie mogła się odezwać, bo nawet nie wiedziała co mówić. Miał pełną słuszność. Zadufanie. Jakież to wzniosłe słowo, które kompletnie nic nie znaczy, gdyby tak się przyjrzeć z boku. Z kieszeni marynarki wyciągnęła nieco zmiętą kartkę, z adresem.
-Na pewno trafisz, jeśli będziesz chciał… - Nie chciała odpowiadać, chyba nie potrafiła. Była taka obca, tak jakby nieobecna. Za dużo się wydarzyło, za dużo złych rzeczy stało i zbyt bolesnych słów padło. Nie chciała mówić, że teraz to ona musi sobie wszystko poukładać. Że teraz to ona jest tego niepewna. Nigdy nie chciała czegoś takiego by z jej ust padło. Wiedziała jak to boli, a już raz go zraniła. Karteczka wylądowała w jego ręce, a na policzku zostawiła mokry ślad lekkiego muśnięcia warg. Nie mógł jej zatrzymać, nie teraz.  


zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 284
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Lis 18 2013, 23:24

Karin dopiero co wróciła z błoni. Cała mokra i przemarznięta, ale zadowolona z sibie. Biegała od rana, nawet opuściła kilka lekcji. Nie miała ochoty siedzieć w klasie i słuchać przynudzania profesorów. Poco skoro można biegać? Wielu by powiedziało, ze w taką pogodę nie warto wychodzić na dwór. A właściwie dlaczego? Bo zimno? Bo mokro? Bo nie trudko o kontuzję, czy przeziębienie? I co z tego ja się pytam! To właśnie tylko dodawało uroku. Ten dźwięk deszczu uderzającego o trawę. Zapach mokrej ziemi i ogromne krople wody zacinające w twarz. A każde poślizgnięcie czy upadek dodaje siły by biec dalej. Każde ukłucie w płucach, każdy protest jej ciała dodaje jej motywacji, by biec jeszcze szybciej, jeszcze więcej z siebie wycisnąć! I tak, już grubo po drugim sniadaniu, gdy mało brakowało, a wpadłaby do jeziora, wróciła w końcu do zamku. Resztkami sił przemknęła po korytarzach nie spotykając woźnego, za to zostawiając za sobą mnustwo mokrych i błotnistych śladow.
Tak więc weszła do Herbacianego Raju ociekajaca wodą i pachnąca deszczem i mokrą ziemią. Dzięki tej mieszance nawet nie było czuć, ze jest spocona. Podeszła do piecyka i nastawiła wody po czym rozejrzała się po półkach, by znaleźć dla siebie idealna mieszankę herbat. W końcu zdecydowała się na wiśniową z nutą kwiatów lipy. Wsypała zasuszoną esensję do koszyczka, ktory następnie wlozyła do filiżaki i zalała wrzącą wodą. Odczekała kilka minut aż sie zaparzy. W tym czasie ściagneła mokre buty i bluzę i ułożyła je przy piecyku, by choć trochę wyschły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 61
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6930-elliot-james-dolan#197571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6935-elliot-dolan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6932-elliot-dolan#197584




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pon Lis 18 2013, 23:55

Pogoda jak pod psem, Elliot jednak był zadowolony z tego. Przyniosło mu to sporo korzyści i cielesnych doznań. Dziś mu już chyba nic nie popsuje dnia, oj... przeliczył się jego sowa przyniosła mu niespodziankę z liścikiem od oburzonej przyjaciółki. Wkurzył się, dziewczyna zachowywała się śmiesznie, zgniótł kartkę i rzucił ją gdzieś w kąt korytarza, w którym się znajdował. Musiał teraz jakoś to odreagować. Postanowił się wyciszyć i pomyśleć, udał się więc do herbaciarni, tam było miło i przyjemnie, można również liczyć na spotkanie znajomej duszyczki. Kiedy tylko przekroczył próg od razu poznał właścicielkę ciemnych blond włosów. Słodka i cała mokra Karin. Zadowolony z widoku i świetnej sytuacji, którą można wykorzystać uśmiechnął się szeroko i przystąpił do ataku. Rozejrzał się jeszcze czy aby na pewno nie ma nikogo w pobliżu.
-Spodnie też masz mokre, może Ci z nimi pomóc?
Elliot zawsze pomocny, tylko szkoda, że nie wszyscy to doceniali. Ciekawe co na to dziewczyna, bo on już rączki zacierał idąc w jej kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 284
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Lis 19 2013, 16:58

Akurat rozpuszczała uprzednio spięte włosy, gdy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzała w tamtym kierunku i od razu pożałowała, że ma na sobie zwykły krótki top. I do tego mokry!
-Nie, dziękuję, wiesz, nie wiem jak ty, ale ja jeszcze potrafię poradzić sobie ze spodniami. A te nie są aż tak mokre, żebym musiała przed tobą paradować w samej bieliźnie.- odpowiedziała z cynicznym usmiechem.
Chciaż fatycznie, z nogawek jeszcze kapała woda. Dlatego stanęła bardzo blisko piecyka, by jak najszybciej sie osuszyć. Popijając gorącą herbatkę znów spojrzała na Elliota.
-A ciebie co tu sprowadza? Bo jeśli czekasz na randke to chyba raczej nic z tego.- odpowiedziała i uśmiechneła się złosliwie.
Nie miała zamiaru nigdzie się stąd ruszać, dlatego jeśli Elliot chce się seksić z jakąś panną i nie zostać przy tym "przypadkowo" oblanym wrzącą herbatą, to lepiej niech zmieni miejscówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 61
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6930-elliot-james-dolan#197571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6935-elliot-dolan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6932-elliot-dolan#197584




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Lis 19 2013, 18:30

Przyglądał się jej uważnie przez dłuższą chwilę. Wyglądała kusząco taka cała mokra. Uśmiechnął się lubieżnie, obnażając białe zęby. Niebieskie oczyska mu zabłysły, a ręce aż chciały się o siebie otrzeć.
-Spokojnie, chciałem tylko pomóc.
Szczerzył się wciąż w jej stronę, rozłożył ręce w bezradnym geście i wzruszył ramionami.
-Mi się jednak wydaje, że lepiej jak je zdejmiesz i rozwiesisz, bo jednak wydaje mi się, że są aż tak mokre. Zresztą zaraz sam to sprawdzę.
Był z niego namolny typek, ale z tą panną to się wyjątkowo lubił użerać. Zrobił kilka kroków w jej stronę. Stanął tuż przednią i zaśmiał się.
-Nie myśl, że tylko randki mi w głowie, ale jeżeli chcesz to Ty możesz stać się teraz moją.
Nie czekał tu na żadną ze swoich kochanek, panienek ani obsesji. Chciał pomyśleć, ale widok Gryfonki skutecznie popsuł mu te plany, a jego mózg zaczął intensywnie pracować nad planem dobrania się do niej. Wyjął jej porcelanę z dłoni i upił sporego łyka.
-Dobre.
Odstawił herbatę w bezpieczne miejsce, a sam przybliżył się do niej jeszcze bardziej, obejmując dłońmi jej biodra.
-Więc co z tą randką?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 284
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Lis 19 2013, 21:58

Ah ten Elliot! Bezczelny i pewny siebie jak zwykle. Niewiedzieć czemu tak się uparł, żeby zdobyć Karin. No fakt, każdy wiedział, że gryfonka lubi się zabawić, ale nienawidziła, gdy facet chciał ją posiąść przez swoje widzi-mi-się. O nie, nie, nie była przeciez w Meksyku. Tutaj to ona wybierała swoich kochanków i to ona decydowała kiedy którego z nich wykożysta. A Elliot jeszcze tego nie pojął, dlatego też Karin była dla niego nie do zdobycia. Przynajmniej na razie.
-Nie martw się, tutaj jest ciepło, więc zaraz wyschnę. Ale dziękuję za troskę.- powiedziała z przekąsem uśmiechając sie półgębkiem.
Gdy stwierdził, że to ona może zostać jego partnerką na dzisiajszą randkę zaśmiała się. O nie, nie. Nie dzisiaj. Jakimś dziwnym trafem nie miała dzisiaj ochoty na zabawy tego typu.
Nim się obejrzała chłopak zabrał jej filizankę.
-Ej! Zrób sobie swoją!- Zaprotestowała, ale pan Dolan już zdążył sie napić.
Chłopak odstawił herbatkę i podszedł do niej jeszcze bliżej, kładąc jej dłonie na biodrach. Karin położyła dłonie na jego przedramionach i pogładziła je pieszczotliwie. Patrząc chłopakowi wciąż w oczy, jej prawe kolano powędrowało do góry, delikatnie, aczkolwiek dość sinie, by Ślizgon zrozumiał przesłanie, udeżyła nim w jego krocze.
-Ja nie bedę jej główną atrakcją.- odpowiedziała pytanie o randkę i wyswobodziła się z jego objęć, by przygotować sobie nową herbatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 61
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6930-elliot-james-dolan#197571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6935-elliot-dolan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6932-elliot-dolan#197584




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sro Lis 20 2013, 11:50

Taki jego urok, był pewny siebie, bo czemu by nie. Brakowało mu chyba jedynie ogłady, ale i na to nie zwracał uwagi. Stwierdził, że może mieć każdą i się uparcie tego trzymał mimo iż było inaczej. Kto by się tam tym jednak przejmował? Bezczelny był, bo to miał wpisane wielkimi literami w charakter. Uważał, że należy mu się wszystko, jednym słowem dupek.
Niech się Karin nie dziwi, że też znalazła się na jego liście, w końcu była ładna i chyba nie jeden się za nią oglądał. Z tym, że on był wybitnie bezpośredni. Pozwolił sobie nawet zabrać jej ciepły napój, aby się samemu ogrzać, w końcu spacer po błoniach mimo iż z parasolem wyziębił nawet jego organizm.
-Po co jak mogę mieć Twoją?
Zaśmiała się, gdyby tylko wiedział, że niedługo mu ten uśmieszek zrzednie. Trzymał ją za kuszące bioderka i już chciał się do niej śmielej dobierać kiedy ona załapała do za ramiona. Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechy myśląc, że dziewczę w końcu zmieni co do niego zdanie. Oj, przeliczył się biedny i nim mógł jakoś na to zareagować oberwał w najczulsze miejsce. Natychmiast zabrał łapy z jej bioder i skulił się nieco, sycząc pod nosem. Po chwili się wyprostował z nietęgą miną.
-A szkoda, zapowiadało się tak... ostro.
Zaśmiał się cicho, mimo iż do śmiechu wcale mu nie było. Jednak wyznawał zasadę `dobra mina do złej gry`. Więc znów zabłysnął szelmowskim uśmiechem przed nią. I skierował się do jednego ze stolików. Klapnął na niego ciężko. I wbijał zimne spojrzenie swoich oczu w jej ciało.
-Jak to z Tobą właściwie jest Karin. Zawsze taka niedostępna, czy tylko ja Ci aż tak działam na nerwy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 284
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sro Lis 20 2013, 17:18

Oj wiedziała, że zaboli. No i przy okazji uzyskała zamierzany efekt. Chłopak odsunęła się i usiadła jakby nigdy nic. A nasza Gyfonka uśmiechneła sie triumfalnie. No cóż poradzić, że lubiła się podroczyć i była wredna? Niech Elliot nie myśli, że tylko on potrafi pokazać pazurki.
-Ha! Sory Słonko, nie tym razem.- powiedziała chichocząc.
Zalała drugą porcję herbacianego suszu wrzącą wodą i odczekaął aż sie zapaży. Gdy płyn stobił się mocno czerwony, podmuchała delikatnie i upiła łyk. Oj tak, tego było jej trzeba. Ze spodni przestało już kapać, jednak dalej były mocno wigotne. Nie przeszkadzało to jednak Karin, bo zamiast grzać się dalej usiadła w fotelu na przeciwko Ślizgona.
-A nie pomyślałeś, że może trafiasz zawsze na złe momenty?- spytała popijając parujący płyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sob Gru 28 2013, 23:04

Świetny dzień, a przynajmniej tak mu się zdawało. Albo może i nie zdawało... oh, nieźle to poplątałam. Chodzi o to, że Jim był w wspaniałym humorze. Zapewne było to spowodowane otrzymaniem tego listu. Tak, Mathildle wreszcie się odezwała. Tęsknił, a nie był w stanie napisać do niej listu, to przecież takie banalne. Na całe szczęście zrobiła to ona.
Znalazł się w Herbacianym Raju. Uważał, że to odpowiednie miejsce. Można wypić herbatkę, pogadać. W sam raz na jakieś przyjacielskie spotkania! Od razu gdy wszedł do tego pomieszczenia przymknął oczy i uniósł głowę do góry. Dlaczego on tutaj nie zagląda częściej? Właściwie to może z braku czasu? Nie... odpada, ostatnio ma dużo czasu. No to może zapomniał? To już bardziej możliwe. W dłoni trzymał jakąś paczuszkę, niewielką. Ah tak prezent! Co prawda święta już minęły, ale nie miał okazji wcześniej jej tego wręczyć. Prezent skromny, ale chyba liczy się pamięć.
Czekał... powinna pojawić się lada moment! Chyba powinien zrobić herbatę. Tak to dobry pomysł.
***
Minutka, może dwie i herbata była zrobiona! Nie znał się na gatunkach herbaty, nie był również jej szczególnym miłośnikiem. Po prostu przy herbacie świetnie się rozmawiało. Filiżanki postawił na stoliku i usiadł na jednym z krzeseł. Chociaż... na dywanie było wygodniej... dobra, już trudno. Nie będzie przecież wstawał i siadał co chwilę na jakieś nowe miejsce. Cichutko stukał palcami w blat stolika. Trzeba czekać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sob Gru 28 2013, 23:23

Mathilde doszła do jednego wniosku... Ostatnio zdarzyło się dosłownie wszystko. Czuła się jak w bańce, którą ktoś po prostu poruszył zbyt gwałtownie, a ona teraz toczyła się ku przepaści. Zdecydowanie, to nie była dobra ścieżka, ale ze względu na to, że nie mogła powstrzymać pewnych rzeczy, to grzecznie tkwiła w tej pułapce... Było jej bardzo smutno, bo nie mogła sobie poradzić z tym wszystkim. Nie chciała ciągle męczyć Raphaela swoją osobą i ciągle zaprzątać mu cztery kąty, kiedy w końcu wspominał, że Gigi jest jest w jego życiu teraz ważna, że chciałby dać jej szansę i walczyć oto co jest między nimi. Mathilde dopingowała go. Głęboko wierzyła, że mu się uda, że to mu się należy, bo przecież nie może być inaczej. To ona straciła wiarę w ludzi takich jak Kai, ale chciała żeby ułożyło się chociaż jej przyjaciołom. To wiele dla niej znaczyło. Jeśli nie ona, to oni. Równanie było proste. Jedno z dwojga, albo razem.
Teraz szła przez zamek tanecznym krokiem z małą torebeczką z Mikołajem, do którego jeśli się powiedziałeś "wesołych świąt", to ten zaraz robił swoje słynne "hoł, hoł, hoł." Co prawda Mathilde kiedyś bała się tego staruszka i gdyby tylko nie przyniósł jej pod choinkę pianina dla niej i Veronique, to pewnie dalej darzyłaby go sympatią z dystansem jak z Hogwartu do Australii... Zatem podążała co nie raz zatrzymując się, aby uciąć sobie pogawędkę z postaciami na obrazach. To było na swój sposób urocze dla niej, że one już ją rozpoznawały i z chęcią udzielały jakiś rad apropo średniowiecznych strojów. Tak, gdy Mathilde jeszcze myślała o przyjściu na bal do rodziców, a mama nie szyła jej sukienki, to planowała sama sobie stworzyć zapierającą dech w piersiach kreację, która miała rzucić Younga na kolana, tak żeby już nigdy nie pomyślał, że nie jest kobieca... Choć prawda jest taka, że Math nie byłaby wtedy sobą. Wolała chyba bardziej dziewczęce rzeczy niż te wyuzdane...
Pchnęła drzwi od herbacianego raju i podbiegła do Puchona, który już siedział na krześle i wiercił się jak dziecko u dentysty.
- Och, Jim! - przytuliła się do niego mocno upychając w tę czułość wszystkie smutki, które obłożyły jej serce dookoła. A później odskoczyła do niego, aby zaraz wręcz mu świąteczny pakunek z drobiazgiem, który wybrała razem z Feliksem. A była tam oczywiście rzeczona czapeczka. Uśmiechnęła się szeroko do Puchona i padła na krzesełko obok przyciągając do siebie filiżankę z herbatą.
- Bardzo się cieszę, że Cię mam. - Powiedziała nieco wstydząc się, że nie wysłała tego podarunku wcześniej. Niezdara... Niezdara ostatnio myśląca tylko o sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sob Gru 28 2013, 23:54

Pojawiła się, w końcu. Niecierpliwił się z każdą chwilą coraz bardziej, bał się że nie przyjdzie i oto ona w końcu przybyła! Serce zaczęło walić w piersi, bardzo bardzo mocno. Oby szczęśliwie przeżył to spotkanie! Przytulił ją równie mocno, chyba nawet za mocno. Jeszcze chwila a dziewczynie mogłoby braknąć tlenu. Zdał sobie z tego sprawę w odpowiedniej chwili i puścił ją szeroko uśmiechając się. Również wręczył jej swój prezent który był mniej interesujący. Bowiem była to śnieżna kula. Na jej podstawie widniało zdjęcie Jima i Math. Skąd je miał? I to jest odpowiednie pytanie na które nie otrzymacie odpowiedzi. Sam nie miał pojęcia. Ostatnio, gdy przeglądał jakieś albumy znalazł je. Nie pamiętał by je kiedykolwiek robił, ale to zapewne znów jego pamięć nawalała. Oczywiście przyjął jej prezent i delikatnie wyjął czapeczkę. Powoli założył i przygryzł dolną wargę.
- I co – jak wyglądam? -Zapytał unosząc brwi do góry. Miły prezent, będzie musiał uważać żeby go nie zgubić. Rzecz jasna, od dzisiaj w zimne dni tylko i wyłącznie ta czapka zagości na jego głowie.
Odchrząknął i upił mały łyk herbaty. Nawet dobra, spodziewał się czegoś gorszego bo wybierał w ciemno.
-Miło mi coś takiego słyszeć kochana. A teraz możesz mi wszystko na spokojnie powiedzieć...-Psycholog Jim. Uwielbiał słuchać, zwłaszcza gdy jego rozmówcą była kobieta. Problemy kobiet są lepsze. Czy jak to można nazwać. Mężczyźni często nie przyznają się do tego, że mają problem, lekceważą sprawę i udają przed kumplami że wszystko jest okey, nie ma żadnej sprawy. Chyba wiecie o co mi chodzi. Dłońmi łagodnie dotknął filiżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Gru 29 2013, 01:25

Mathilde uśmiechnęła się do Jima i również otworzyła swój prezent by zaraz zaklaskać w dłonie, gdyż bardzo się jej ten podarunek podobał. Zważywszy na to, że ostatnio miała fioła na punkcie szklanych kul, to już w ogóle. Podziękowała mu zaraz ładnie i przytaknęła, że w czapeczce to on wygląda obłędnie. Bez dwóch zdań. Ona już wiedziała jak dbać o swoich przyjaciół i bardzo cieszyła się, że Jim nie uznał prezentu za jakieś nieudane coś!
- Dziękuję Jim, to naprawdę bardzo urocze! - Powiedziała przez moment wpatrując się zafascynowana w szklaną kulę, która przedstawiała ich zdjęcie w środku, zamkniętych tam... A przecież tak się ostatnio nasza Math czuła, jak w szklanej kuli... Lecz nie była tam sama. Był tam ktoś. Był przyjaciel. Zatem może to jeszcze nie samotność? A potem zapytał oto... O wszystko, co się stało. Tillie sięgnęła po filiżankę z herbatą wpatrując się w ciecz jakby co najmniej toczyła się tam jakaś bitwa morska.
- Nie wiem gdzie jestem Jim, naprawdę bardzo mi ciężko teraz, bo nie mam nawet siły projektować ubrań. To wszystko bardzo smutne Jim. Ja naprawdę nie chciałam nikogo zranić. - Wypowiadając ostatnie zdanie przeniosła na niego wzrok jakby doszukując się potwierdzenia, że wierzy jej. Że nie posądza jej oto, że specjalnie dokonała paru rzeczy, które teraz były najbrzydszymi szramami w historii jej pobytu w Hogwarcie.
- Nigdy Ci nie mówiłam... Miałam bliźniaczkę. - Tu zachłysnęła się powietrzem czując, że łzy próbują dostać się do jej oczy, a następnie wypłynąć na policzki. - Wiesz, była taka sama jak ja! - Wspaniałomyślnie Villadsen, słowo "jednojajowe" przecież w słowniku nie istnieje. - Właściwie to bardzo ją wszyscy kochaliśmy... Ale w skrócie... Ona miała chłopaka. Bardzo ją chyba kochał, nie wiem. Dziś nic już nie wiem. W każdym razie... Moi rodzice go nie lubili, wiesz? Moi rodzice chcieli dla nas jak najlepiej, a on przecież był zły... Nie wiem czy gorszy, mam nadzieję, że tak tego nigdy nie rozpatrywali. Tak czy owak, Veronique zmarła, a ten chłopak pogrążył się w depresji. Pomogłam mu się pozbierać, a w między czasie po prostu... Zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy być razem. Tak, chodzi o Kaiego. - Wymruczała ostatnie zdanie z trudem łapiąc oddech, ale wciąż była gotowa kontynuować. - Cóż, w każdym razie wszyscy mówili, ze prawdopodobnie nie jestem tą właściwą tylko chwilą... Bo on mnie na pewno zostali. Przyjechaliśmy tu, rozstaliśmy się za jakiś czas. Potem on przyszedł przestawić nos mojemu przyjacielowi, bo ten mnie pocałował, choć przyrzekł, że nic między nami nie ma... Czuję się jednak niewłaściwie, wiesz? To trochę smutnawe wszystko, ale Kai teraz mnie przepraszał, że nie chciał, że to był wszystko błąd. A ja już nie wiem czy jeśli go kocham to mam mu to wszystko wybaczyć, czy po prostu spakować się po meczu i wyjechać... Nie wiem. Nie umiem kochać dobrze. Zawsze robię to źle, niewłaściwie. Skrzywdziliśmy się oboje, a ja nawet jestem takim super graczem, że nie wiem czy chcę brać udział w meczu... - Tu przerwała uśmiechając się do niego pociesznie, bo właściwie kompletnie nie wiedziała czy dobrze robi.
- Właściwie to, po prostu za długo to w sobie noszę i pomyślałam, że lepiej będzie jeśli to komuś po prostu powiem. - Wyjaśniła pospiesznie stwierdzając, że ta decyzja nie należała do najgorszych. Upiła łyk herbaty wpatrując się w twarz Jima.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Gru 29 2013, 15:23

Wpatrywał się w nią, słuchał tego co mówiła. Starał się to wszystko pochłonąć i zrozumieć. Wszystko było skomplikowane dla niego, a co dopiero dla niej? Wiedział, że to co działo się w jej wnętrzu musiało być okropne. Stała walka z samym sobą, walczysz dopóki masz siły, wierzył, że jej tych sił nie zabraknie, że pokona wszystko i wszystkich. Skończyła mówić, Jim znów chwycił filiżankę i zamoczył w niej swoje usta, chciał jakby uciec od odpowiedzi, ale przecież był przyjacielem, chciał jej pomóc, powiedzieć coś co sprawi, że problemy znikną. Jednak to niemożliwe... nie potrafił pstryknąć palcami i zakończyć wszystkie zmartwienia. Gdyby w tej chwili ktoś kazał mu wybrać jakąś specjalną moc, zapewne wybrałby właśnie to. Przyjaźń, to takie piękne,  ale najgorzej czujesz się wtedy kiedy nie potrafisz zrobić aż tak wiele! Wstał i podszedł do niej, kucnął przed Math i uniósł głowę.
-Jesteś silną kobietą, nie może braknąć Ci siły. Nie znam Kaiego tak bym mógł ocenić czy jest dobry, czy zły... Czasami powinniśmy dać komuś kolejną szansę. Ja osobiście nie wierzę, że ludzie potrafią się nagle zmienić, ale jesteś wspaniałą kobietą i nie powinnaś czuć się winna, a jeśli on zrani Cię jeszcze raz niestety ale udowodni tym, że nie jest wart Ciebie. I to nie jest tak, że nie potrafisz kochać Math... ja wierzę że potrafisz, tylko potrzebujesz czasu. Czy powinnaś wyjechać? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. - Mówił cicho, ale tak by rozumiała co chce jej przekazać. Trudny temat, bardzo trudny. Nie wiedział czy to co jej mówi jest odpowiednie, starał się by takie właśnie było. Przytulił ją kolejny raz.
-Dasz radę, pamiętaj że ja zawsze będę w Ciebie wierzył. -Przygryzł wargę i usiadł powoli na dywanie. Zamknął oczy i myślał, myślał nad tym wszystkim, co może jeszcze zrobić... zależało mu na tej przyjaźni. Ostatnio dosyć często przypada mu rola pocieszyciela, oczywiście nie miał nikomu tego za złe, bo chciał słuchać innych, starał mówić się coś co podniesie ich na duchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Gru 29 2013, 17:05

Tak więc dumnie prowadził swoją nową koleżankę do miejsca, które miał nadzieję, tylko jemu było znane. Po drodze pogadali o jakiś pierdołach, w międzyczasie mówił, że już niedaleko i w ogóle. Zanim jednak tam znaleźli się na dobre przed celem swojej podróży, Tom pozwolił sobie na użycie różdżki. I tak za pomocą specjalnego zaklęcia, znanego przecież wszystkim, wezwał swój sweter. Ta magia. Serio ułatwiała życie. Oj tak. Życie bez niej byłoby co najmniej trudne, żeby nie powiedzieć monotonne i nudne. W każdym razie, gdy rzeczony sweter znalazł się już w jego rękach, bez słowa jedynie z uśmiechem podał go dziewczynie, która chyba wiedziała co ma z tym zrobić.
- I nie dziękuj. Podziękujesz, jak się nie rozchorujesz. – zarządził, po czym ruszył niespiesznie w dalszą drogę. Kiedy dotarli przed drzwi szkolnej herbaciarni Thomas przy całym swoim ogarnięciu przypomniał sobie, że przecież dziewczyna szła w zupełnie innym kierunku. – Merlinie! – krzyknął! – Te książki. Gdzie Ty właściwie się wybierałaś? Pewnie popsułem Ci plany. – powiedział wyraźnie na siebie zły. Jak on mógł popełnić taki błąd? Nie dość, że zachował się dziecinnie, to jeszcze popełnił błąd kardynalny. No i po maturze, heh. Szczęśliwie to nie był egzamin, więc miał jeszcze szanse na poprawę swojej sytuacji.
- Zatem? Gdzie Cię zaprowadzić? – spytał, dziewczynę, nadal zły na siebie, jednak teraz nie uzewnętrzniając tego tak bardzo. No, ale fakt faktem to.. matko. Dobrze, że nikt go teraz nie widział. Nie słuchać drugiej strony. I jeszcze porwać. Ej! Moment. Z drugiej strony, ona też nie bardzo się rzucała, że nie chce z nim iść, albo coś takiego.. Zatem.. Tak było tylko jedno wyjaśnienie. Nie, dwa. Albo przyćmił ją urok osobisty chłopaka, albo też zwyczajnie nie słyszał jak mówiła, że musi iść w innym kierunku, a ona była zbyt grzeczna, albo nieśmiała, żeby się wyrwać. No tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Gru 29 2013, 18:22

Thomas prowadził Carę i przy okazji rozmawiał z nią o kilku rzeczach. Dziewczyna była trochę zakłopotana, nie miała odwagi powiedzieć mu, że się śpieszy na zajęcia. Odpowiadała krótko i zwięźle na jego pytania, ale przy tym miło i serdecznie.
Stanęli na chwilę, chłopak rzucił zaklęcie i zaraz po tym pojawił się w jego rękach sweter. Ile by oddała za taki wełniany sweterek! Myślała, że zaraz go założy, ale zamiast tego, podał go jej i gestem pokazał, że ma się ubrać.
- Dziękuję. - Powiedziała cicho i zaraz po tym miała na sobie jego sweter. Pachniał męskimi perfumami, które bardzo spodobały się Richmann. Kichnęła ponownie, zakrywając przy tym buzię ręką.
- Niee, postaram się nie zachorować. - Odparła z uśmiechem na twarzy. Chłopak ruszył, a Cara podążała tuż za nim. W końcu dotarli do Herbaciarni i teraz już wiedziała, dlaczego po drodze czuła zapach herbaty z cytrynką. Chłopak nagle uświadomił sobie, że przeszkodził jej i zamiast pozwolić iść na zajęcia, zabrał ją do tego miejsca. Zaśmiała się i pokręciła z rozbawieniem głową.
- Miałam dodatkowe zajęcia z astronomii. Lubię się uczyć tylko tego i zielarstwa. Z pozostałych przedmiotów mam ledwo tróje, bo jakoś nie specjalnie się nimi przejmuję. - Powiedziała, nadal uśmiechając się.
- Na całe szczęście mam fajnego nauczyciela, więc zrozumie, jak raz nie pójdę na lekcje. To miłe, że mnie tu zabrałeś. Nie musisz mnie odprowadzać, zostańmy. - Dodała.
Wyglądał na bardzo skrępowanego i chyba zaczął mieć żal do samego siebie, że jej przeszkodził. Niepotrzebnie! Nie pisała jakiegoś tam egzaminu, więc nic się nie stało. Owszem, zależało jej na tych zajęciach, ale przecież nikt jeszcze nie umarł od opuszczenia jednej lekcji astronomii. Cara nie rozumiała, czym on się tak przejmuje. Jak ją już tutaj przyprowadził, to czemu mieliby się wracać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Gru 29 2013, 18:42

Uśmiechnął się widząc ją w swoim swetrze. – Wiesz.. Całkiem ładnie wyglądasz. – powiedział, nie mogąc oderwać od niej wzroku. Nie bardzo wiedział, czy to wina jej, czy też tego swetra. Jakby nie patrzeć należał do jednego z jego ulubionych. No, a teraz zdobił inne ciało. No i trzeba przyznać, że prezentował się na niej naprawdę bardzo, bardzo ładnie. Szybko jednak odłożył zachwyt na bok, przypominając sobie o tym, że przecież ją oderwał od swoich zajęć. Naprawdę było mu bardzo głupio.
Stąd, kiedy powiedziała mu, że wielkiej zbrodni nie popełnił, cholernie się ucieszył. Dlaczego? Może dlatego, że fajnie było spędzić czas z kimś fajnym, miłym, mądrym, ładnym.. – To super. Cieszę się! – niemalże wykrzyczał, przytulając ją. To było tak.. odruchowo. Zasadniczo, skapnął się dopiero po tym, gdy trzymał ją w objęciach, że zrobił coś takiego. – Eee.. Przepraszam. – powiedział, „odstawiając ją na miejsce”, nieco zarumieniony, poprawiając leżący na niej sweter.
- Więc.. Ten.. No.. Zapraszam. – powiedział, a raczej wydukał, uchylając drzwi do pomieszczenia. Po chwili oboje znaleźli się w środku. Dziewczynie chyba się spodobało. Przynajmniej tak sądził. Miał taką nadzieję. – Nazywają te pokój Herbacianym Rajem. Można tu znaleźć różne gatunki tego napoju, pochodzące z różnych części świata. – rzekł, całkiem rzeczowo, niczym znawca. – usiądź gdziekolwiek. Czego się napijesz? – zapytał, przyglądając się setkom herbat, trzymanych na półkach. Szukał tutaj czegoś wyjątkowego, smacznego i w ogóle. Problem w tym, że rzadko pijał herbatę..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Gru 29 2013, 19:22

Nim Mathilde zdążyła rozgadać się na dobre i opowiedzieć Jimowi resztę historii, to drzwi do herbacianego raju się otworzyły i ktoś tu wszedł. Ktoś... Dwie osoby, które nie powinny tu teraz być, nie powinny widzieć łez Mathilde i nie powinny w ten sposób po prostu wejść. Powinny jakoś dać znać, że idą.
Tillie popatrzyła zmęczonymi oczami na Jima i zamrugała kilkakrotnie upijając kolejny łyk napoju...
- Przykro mi Jim, ale chyba nie skończymy dziś tej rozmowy. Powinnam iść, przygotować się na mecz, a potem wyciągnąć walizki. Może czas wrócić do Kopenhagi? - Spytała, choć właściwie nie czuła się już komfortowo. Weszli tu, a nawet się nie przywitali, nie rzucili suchego "przepraszam". Hogwart nie miał też w sobie kultury? Im dłużej tym była, im dłużej oddychała tym powietrzem zauważała, że Ci ludzie to nie to. Nie potrafili zrozumieć drugiego człowieka. Zależało im tylko na sobie. Ci ludzie to niepoprawni egoiści, którzy szanują tylko siebie. Tylko. Dlatego szmaragdowe oczy Tillie nabrzmiały złością, która nigdy u niej nie występowała.
- A Wy? Na jakiej planecie właściwie żyjecie, że nie jesteście w stanie zauważyć, że ktoś tu już jest? - Tak, może nie był to szczyt jej możliwości, ale zaprawdę nie miała już siły do tych popapranych umysłów. Niestety, już nie.
Spojrzała na Jima uśmiechając się nieco łagodniej.
- Pójdę już. Do zobaczenia. - I rzeczywiście zniknęła.

[zt]


Wiem, że niektóre puby są np. pojemne dla większej liczby osób, ale tutaj zaczęliśmy sesje wczoraj, nie upłynęło nawet 10 dni, więc dziękuję bardzo za savoir vivre forumowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Wto Gru 31 2013, 14:10

Jej policzki stały się czerwone, kiedy powiedział, że ładnie wygląda. Po założeniu sweterka, od razu zrobiło jej się ciepło. Nawet na nią pasował, a przecież była wyższa od Puchona!

Chłopak ucieszył się, kiedy usłyszał, że Cara nie jest zła. Uściskał ją mocno, ale zaraz się opamiętał i puścił dziewczynę. Jego zachowanie naprawdę było dziwne, ale postanowiła to olać i uśmiechnęła się ciepło.
- Nie musisz przepraszać. Możesz mnie przytulać, kiedy tylko chcesz. - Odparła cicho.
- Dziękuję. - Dodała zadowolona, wchodząc do pomieszczenia. Widok był cudowny! W komnacie unosił się zapach herbat, który bardzo jej się spodobał. Rozejrzała się, a po chwili usiadła przy najbliższym stoliku.
- Poproszę herbatkę cynamonową, jeśli to nie będzie problem. - Powiedziała grzecznie. Zauważyła, że komuś przeszkodzili i natychmiast przygryzła wargę.
- Przepraszamy, nie chcieliśmy Wam przeszkadzać. - Trochę było jej głupio. Nie należała do osób źle wychowanych, więc takie zachowanie nie było w jej stylu. Wbiła wzrok w stolik i czekała, aż zjawi się Thomas z napojem. Już samo siedzenie w tym pomieszczeniu ją rozgrzało. Na dodatek miała na sobie jego sweterek. Żyć nie umierać!

Przepraszam, nie zauważyłam waszych postów. Sądziłam, że wszystkie są już z/t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Sro Sty 01 2014, 18:44

Dziwne to dziewczę przyszło mu poznać. Widocznie kłopotała się nie bardziej od niego. Można i tak.. Chociaż, obojgu na pewno było głupio z innych powodów. No bo, on nieustannie widział jakieś swoje błędy, pewne nietakty i tak dalej. A ona… chyba, choć powtarzam chyba, na niego leciała. Nie no bez przesady. Przecież o to chodzi. Trzeba być gentlemanem. Panienki na to lecą. Lubią takich facetów. Delikatnych, elokwentnych i tak dalej i tak dalej można wymieniać w nieskończoność, ale nie bardzo mam na to ochotę.
Tak, to istotnie było bardzo fajne, że sweter był jak znalazł. Dobra, mógłby być ciut, ciut większy. I fakt, była od niego wyższa. Że też nie mógł być wyższy. Gdzie ja miałem głowę, tworząc jego KP? No cóż, smutek smutkiem. Tak to już bywa. Przypadki chodzą po ludziach, stąd i młody Pan Hill miał święte prawo być niższym od swojej nowej koleżanki. Niemniej i jemu bardzo ciepło na serduszku było, widząc ładną dziewczynę w swoich ciuchach. Nawet bardzo, bardzo ciepło.
- Skoro tak.. – powiedział cicho, słysząc słowa dziewczyny dotyczące przytulania, właśnie na taki krok się zdobył. Uściskał ją mocno. Nawet bardziej niż poprzednio. –Zrobimy to po Bożemu. – zaśmiał się, mówiąc to. – W sensie.. od początku do końca. Bez żadnych głupich przerw, wywołanych czyimś, patrz moim, zakłopotaniem. – dodał cicho. Długo, przynajmniej jego zdaniem to trwało, a potem weszli do środka.
Tak trochę.. Niefajnie wyszło z tą parką. Szczęśliwie on niczego nie widział. Znaczy, jakby kto pytał. Nikt nie płakał, nikt się nie złościł, po prostu weszli, a ktoś już tam był. Na swoje usprawiedliwienie mógł powiedzieć tylko tyle, że przecież Zamek o tej porze roku zazwyczaj był pusty. A przynajmniej mniej zaludniony, niż zwykle. Ale skoro na korytarzach ani śladu żywej duszy, skąd mógł przypuszczać, że spotkają kogoś akurat tutaj? Właśnie tutaj, w Herbacianym Raju..
- Cynamonowa raz! – rzucił, tonem takiego jakby żołnierza, słyszącego rozkaz. Albo kucharza, który mając pełne ręce roboty, dowiaduje się o kolejnym daniu. No, w sensie, że odpowiedział, porozumiewawczo. – Nie, dwa razy. Ja też chętnie spróbuję. – obdarzył ją ponownie ciepłym i serdecznym uśmiechem, po czym zniknął jej z oczu, w celu przygotowania napoju.
Po krótkiej chwili, przeznaczonej na jej zaparzenie etc., wrócił do swojej Damy (jak to pięknie brzmi, hehe), czekającej dokładnie tam gdzie ją zostawił. Spokojne dziewczę. Jak on był tam pierwszy raz, łaził po pomieszczeniu i łaził, przyglądając się nawet najmniejszym szczegółom. A ta. Siedzi spokojnie, gapiąc się w stolik. Może to ta para? – Widzę, że Ci cieplej. – powiedział, siadając naprzeciw dziewczyny. – Cieszę się, widząc to. – dodał po chwili, chwytając za imbryk i rozlewając wywar do filiżanek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Sty 03 2014, 17:01

Nie przeszkadzało jej to, że Puchon był niższy. Raczej to ona była wielka, no bo nie codziennie spotyka się dziewczynę, która ma sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu. To nie zmieniało faktu, ze chłopak miał świetne poczucie humoru i był niezwykle uroczy. Z rozbawieniem słuchała wypowiedzi Thomasa, który po chwili ją uściskał.
- Ale nie duś mnie! - Powiedziała, po chwili wybuchając śmiechem. Miał bardzo dużo siły i chyba nie zdawał sobie z tego sprawy.

Wciąż czuła się głupio z powodu tej parki. Może oni również chcieli napić się ciepłej herbatki, bo zmarzli? Cara nie lubiła przeszkadzać innym i znając życie długo nie pozbędzie się wyrzutów sumienia. Znów wybuchła śmiechem, kiedy Thomas udawał przez chwilę żołnierza, wykonującego rozkaz.
Boże, jeszcze nigdy się tak świetnie nie bawiłam! - Skomentowała tą całą sytuację w myślach. Uśmiechnęła się, słysząc, że też chętnie weźmie cynamonową herbatę. Uwielbiała też owocową, ale tą piła zazwyczaj latem. Zostawił ją na chwilę, a ona grzecznie czekała aż się zjawi. W spokoju podziwiała to pomieszczenie i obiecała sobie w duchu, że jeszcze tutaj przyjdzie. Kto wie, może w towarzystwie Thomasa.

Wrócił, po czym stanął obok dziewczyny i zajął się rozlewaniem herbaty do filiżanek. Ucieszył się, kiedy zauważył, że jest jej cieplej.
- Tak, zdecydowanie. Jeszcze raz dziękuję za sweter... Od kiedy tutaj przychodzisz? - Zapytała, po czym przysunęła do siebie jedną z filiżanek i zaczęła dmuchać w stronę zawartości, żeby się ostudziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Sty 03 2014, 23:04

Zostawił dziewczynę w spokoju, by zniknąć za drzwiami. No bosko. W sumie, bardzo fajna. I ładna. Miła odmiana po ostatnich Puchoneczkach z pierwszego roku, dla których był prawdziwym bohaterem. Nie, żeby to nie było miłe i w ogóle, ale no.. ileż tego? Matko, jakby w tej szkole nie było chłopaków, którymi można się zainteresować. Znaczy, takie dla nich. Bo te starsze, to niech się zajmą lepiej Thomasem i jak najszybciej go dostrzegą. Przecież ileż można być samemu? No właśnie, nie za długo. Choć niestety „za długo” należy do sformułowań cholernie elastycznych.
- Już coś Ci mówiłem, a propos podziękowań, tak? – delikatnie zwrócił jej uwagę. Przecież o coś ją poprosił. Miło mu było, że była mu wdzięczna i w ogóle, ale na Boga. Czy ona nie rozumiała, iż on bardzo niezręcznie czuł się w takich sytuacjach? To znaczy.. Lubił jak się go chwali, aczkolwiek wszystko zna swoje granice, prawda? Jakby nie mogła się nim chwalić przy koleżankach. Może któraś się zakocha i w ogóle. Dobra, niech się nie zakochuje, bo jeśli on tego nie zrobi, to będzie problem.. Tak. Niech się zarumienią, zauroczą no i tak dalej i tak dalej. Bezpieczniej, a przede wszystkim szybciej przechodzi, w razie czego. – Jeśli chcesz, możesz go zatrzymać. – powiedział, uśmiechając się do dziewczyny.
Czy on się dobrze bawił? Jak najbardziej, czemu nie? Miłe popołudnie w miłym miejscu w miłym towarzystwie. Smutne, no ale był chyba zbyt głupi, żeby pojąć że przeszkodzili tej starszej parze w jakieś ważnej rozmowie, być może właśnie wyznawali sobie miłość, rozstawali, albo knuli plan, który pomógłby im przejąć władzę nad światem. Tego nie wiedział, ale coś mu mówiło, że w razie czego, to nie udzielą mu odpowiedzi, rozwiewając jego wątpliwości. Cóż, nie zawsze dostajemy wszystko, co chcemy, prawda? Chyba najlepszy przykład na potwierdzenie tej tezy.
- W zasadzie jakoś od.. – zastanowił się. W głowie szukał odpowiedzi na pytanie. – koło półtorej roku. Trochę nawet ponad. – odpowiedział, rozsiadając się i zabierając do popijania herbaty. Spojrzał w filiżankę, po czym pozwolił sobie na pierwszy łyk. Dość mały, na spróbowanie. – Pyszna.- powiedział, po chwili krótkiej, odkładając naczynie. – A Ty? Serio nigdy tu nie byłaś? – spytał, patrząc na dziewczynę. No, okej. Teren był duży, można było nie zwiedzić wszystkich miejsc..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Pią Sty 03 2014, 23:50

Dziewczyna zarumieniła się, kiedy to Thomas zwrócił jej uwagę. Poczuła się strasznie głupio, bo przecież prosił ją o coś wcześniej, a ona najwidoczniej o tym zapomniała. To nie było w stylu Rachmann i znowu będzie miała z tego powodu wyrzuty sumienia. No, ale co było złego w dziękowaniu?! Chyba powinien się cieszyć, że dziewczyna jest dobrze wychowana, zna zwroty grzecznościowe i odnosi się do niego z szacunkiem. Na dodatek był uroczy i miły, więc jak tu nie dziękować?! Nie potrafiła nie używać tego słowa, było dla niej tak ważne! Pomimo tego, postanowiła ograniczyć je w towarzystwie Thomasa. Skoro nie życzył tego sobie, to proszę bardzo. Tylko niech potem nie marudzi, że Cara zachowuje się niegrzecznie.
- Przepraszam, będę już pamiętać. - Powiedziała, wyraźnie poruszona jego słowami.


Już myślała, że zepsuła przyjemną atmosferę, kiedy to Puchon odparł, że może zatrzymać sweterek. Zaśmiała się cicho, po czym pokręciła głową.
- Mam naprawdę dużo sweterków. Nie musisz mi go dawać, Tobie bardziej pasuje. - Odpowiedziała, cudem powstrzymując się przed użyciem "dziękuję". Wzięła kolejny łyk herbatki, która była przepyszna! To miejsce bardzo jej się spodobało. Było takie klimatyczne i przy tym ten zapach! Urzekły ją również wiszące na ścianach fotografie o różnej tematyce. Na jednym znajdował się chłopczyk z rowerem, na drugim wiatraki na jakimś polu, na trzecim dziewczynka zbierająca grzyby, a na czwartym park. Były tak samo piękne jak to pomieszczenie.
- Serio, aż tak długo tu balujesz? - Odparła rozbawiona, uśmiechając się przy tym szeroko. Zmarszczyła brwi po tym, jak ją zapytał. Skąd mogła wiedzieć o takim miejscu? Nigdy nie czuła potrzeby wypicia herbatki z dala od swojego pokoju.
- Gram dużo na skrzypcach. Ćwiczę praktycznie codziennie. Do tego dochodzi nauka i spotkania ze znajomymi. Przez te trzy rzeczy, mój wolny czas jest ograniczony do minimum. Nie spędzam go w takich miejscach i uwierz mi, że nawet nie znam połowy Hogwartu. - Powiedziała po czym poprawiła niesforny kosmyk włosów, któremu akurat zachciało się przeszkodzić jej w widzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Sty 05 2014, 01:19

Prosił, żeby nie dziękowała z jednego wyłącznie powodu. Głupio mu było, co już kolejny raz powtórzę. Ale widać, dość jasno się nie wyraził, skoro dziewczyn zareagowała tak , jak zareagowała. Widząc jej minę, sam nieco posmutniał. Delikatnie musnął jej dłoń, po czym ujął w całości. – Posłuchaj. – zaczął, odkładając swoją filiżankę. – Dziękuj mi, przepraszaj, proś. Kiedy chcesz.. – uśmiechnął się, patrząc jej w oczy. – Ale nie dziękuj, kiedy nic nie zrobiłem, dobrze? Wiesz, rozumiem dobre wychowanie, ale są ludzie, którzy mogliby twoje maniery odebrać nie tak, jak Ty byś tego chciała i zwyczajnie powiedzieliby Ci, że się podlizujesz, czy coś w tym rodzaju. Ja tak nie sądzę. Szczerze mówiąc.. po prostu głupio mi i nie bardzo wiem, co mam odpowiedzieć, słysząc takie słowa. – skończył swój wywód myślowy ciepłym uśmiechem w kierunku dziewczyny. Zostawił jej rękę w spokoju. Lewą ułożył na stole, prawą sięgnął po herbatę.
Rozpoczęli temat swetrów. Cóż, nie chciała. Szkoda, nie szkoda? Nie. Nawet nie. – Spoko. Zapytałem, bo naprawdę Ci w nim ładnie. No, a.. w Zamku ostatnio zbyt ciepło nie jest. Przynajmniej nie aż tak, by chodzić bez jakieś cieplejszej warstwy. – zaśmiał się, upijając kolejny łyk. Serio, dobra ta herbata. Chociaż on preferował bardziej czarną, ta nawet mu smakowała. Za to nie rozumiał, nie był wręcz w stanie pojąć ludzi pijących zielone. Nie, to nie dla niego. Były mdłe, potworne i zbierało mu się na wymioty. Zawsze. Może dlatego tak ich nie lubił? Raz, gdy był młodszy skończyło się właśnie puszczeniem pawia. I to dość dużego, trzeba przyznać..
- Balowaniem bym tego nie nazwał. Za to zwyczajnie lubię to miejsce. Dużo tu herbaty. Różnej, no i sam wystrój przypadł mi do gustu. Nie wspominając o tej ciszy i spokoju.. – oj tak. Mógłby godzinami o takich miejscach. Notabene, to swoisty paradoks, że osoba tak żywiołowa, często oskarżana o jakąś niestwierdzoną nadpobudliwość lub inne ADHD, potrafiła tu siedzieć. Widać cuda się zdarzają. Mimo to nie warto w nie wierzyć, bowiem młody Hill bywał tutaj bardzo nieregularnie. Czasem codziennie, czasem co tydzień. Bywały takie miesiące, kiedy zapominał o tym miejscu..
- GRASZ NA SKRZYPCACH?! – spytał, nie kryjąc się ze swoim zdziwieniem. W końcu, nie dość że ładna i mądra, to w dodatku skrzypaczka. Nie bardzo wiedział, co ma ten fakt do pozostałych, ale się liczył. Miał cholerne znaczenie. W KOŃCU SKRZYPACZKA! Jego tata chętnie grywał na Wiolonczeli. Może to dlatego..? – Spotkania ze znajomymi wcale nie wykluczają poznawania takich miejsc. To tylko kwestia znajomych.. – uśmiechnął się, popijając swoją herbatę. – i ja też nie znam całego Zamku. Generalnie, preferuje tereny Błoń lub okolice Zakazanego Lasu. Tak.. One są mega.. – rzucił, nieco odpływając w swój świat, w którym już dawno spotkał Wilkołaka i tak dalej..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7063-cara-richmann#201397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7064-relacje-cary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7065-cersei-sowka-cary#201402




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   Nie Sty 05 2014, 12:43

Wstydziła się spojrzeć na Puchona, więc wbiła wzrok w stół. Głupio jej było i to strasznie. Skąd mogła wiedzieć, że Thomas nie lubi jak mu się dziękuje, bo potem jest zawstydzony i nie wie co powiedzieć? Nagle chłopak musnął dłoń dziewczyny, a ta szybko podniosła głowę. Był zakłopotany. W ciszy słuchała jego wyjaśnień, a kiedy już skończył, uśmiechnęła się.
- Rozumiem. Nie czuj się głupio, nie masz do tego powodów. - Odparła, patrząc mu prosto w oczy.
Zostawił jej rękę i zajął się herbatą. Swoją drogą, ten gest był bardzo miły. Cara delikatnie się zarumieniła i również sięgnęła po filiżankę. Jej zawartość trochę się ochłodziła, więc bez problemu mogła teraz wziąć większy łyk. Zastanawiała się nawet przez chwilę, czy nie wziąć drugiej herbaty. Znając chłopaka, też nie chciałby stąd szybko wychodzić.

- Masz rację. Ten klimat jest cudowny, aż się chce zostać tutaj na wieczność. - Oczywiście, Rachmann nie poświęciłaby całego swojego życia dla kilku filiżanek herbaty. Jednak to miejsce było cudowne, a tego dnia pewnie nigdy nie zapomni. Jeszcze raz spojrzała się na fotografie i teraz zauważyła kilka nowych. Tyle ich było, że nie dało się zliczyć wszystkich! Ciekawiło ją, kto je zrobił. Nigdy nie zajmowała się fotografowaniem i raczej nie zamierzała. Wcale nie było to takie łatwe, zdjęcia jakie robiła Rachmann zazwyczaj wychodziły w niezbyt specjalnej jakości. A gdyby tak narysowałaby coś podobnego? To mogłoby się udać! Cara ślicznie rysowała, ale nie miała czasu na szlifowanie tej umiejętności. Zaśmiała się, kiedy usłyszała zdziwione pytanie chłopaka. Co było dziwnego w grze na skrzypcach?
- Tak, gram odkąd pamiętam. Moja mama jest zawodową skrzypaczką i chce, żebym poszła w jej ślady. Czasami występuje w filharmonii. - Powiedziała skromnie. Nie chciała chwalić się swoimi osiągnięciami, bo to nie było w jej stylu.
- Wiesz, moi znajomi preferują spacery po mieście, bądź innych miejscach. Rzadko chodzimy do kawiarni, knajpek i innych takich miejsc. - Powiedziała, upijając przy tym ostatni łyk tego cudownego napoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Herbaciany Raj   

Powrót do góry Go down
 

Herbaciany Raj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-