Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Gier

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pokój Gier   Wto Kwi 02 2013, 22:59

First topic message reminder :

Istny raj dla miłośników gier planszowych. Znajdziesz tu ich masę! Oczywiście są one magiczne - kiedy przyjdziesz bez towarzysza, pionki przeciwnika same będą się przesuwać, a kości same będą się rzucać. Po co ci przyjaciele, huh?
Oczywiście znajdują się tu również stoliki z krzesłami, bo przecież nie można grać na podłodze! Chociaż, jeżeli bardzo chcesz...
Jaka szkoda jednak, że ten pokój głównie wykorzystują chłopcy grający w gry hazardowe!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2707
  Liczba postów : 1103
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pią Wrz 22 2017, 23:48

Wiedziałam, że William zabije mnie jeśli dowie się, że ryzykowałam życie biorąc udział w tak niebezpiecznych rozgrywkach jak Theria, jednakże pokusa była jednak tak silna, że nie mogłam tak po prostu zrezygnować - to była taka rzecz, której warto było spróbować chociaż ten jeden raz w życiu.
Z jednej strony ucieszyłam się, że w pierwszym etapie będę walczyła z Naeris - moja bliska przyjaciółka była wspaniałym wsparciem w tak niebezpiecznej sytuacji, z drugiej jednak strony było mi niezmiernie smutno, bo wiedziałam, że jedna z nas będzie musiała odpaść już na tym etapie rozgrywek. Poza tym nie za dobrze wspominałam naszą walkę podczas wyścigu rydwanów, więc trochę bałam się kolejnej rywalizacji z koleżanką.
Spojrzałam z zachwytem na słodkiego smoczka Naeris i przywitałam dziewczynę przytulasem przy okazji chwilę zachwycając się Yennefer. Nie miałyśmy jednak czasu na długie i głębokie pogawędki, bo musiałyśmy zacząć grę. Poczułam ukłucie zimna w żołądku.
Naeris zaczęła pierwsza i już po chwili dotknął nas skutek pierwszego zadania - Krukonka w starciu z mandragorą straciła słuch. Jęknęłam cicho - nici z jakichkolwiek rozmów. Zapisałam na kartce słowa i pokazałem je Nae: "Nie przejmuj się, odzyskasz jak skończymy".
Nie byłam tego do końca pewna, bo pierwszy raz grałam w Therię, ale miałam taką nadzieję. Rzuciłam koścmi, a gdy mój pionek powędrował na pole jedenaste deski na podłodze i ścianie zaczęły być atakowane przez korniczaki. Wzdrygnęłam się na ten widok, a do moich nozdrzy doszedł swąd zgnilizny. Część korniczaków zaczęła pełzać w moją stronę, więc szybko się ogarnęłam i unieszkodliwiłam je zaklęciem.
Korniczaki zniknęły, lecz smród się wzmógł. Nie wytrzymałam tego, mój żołądek był zdecydowanie zbyt wrażliwy, więc po chwili zwymiotowałam na posadzkę. Jęknęłam cicho próbując pozbyć się smaku rzygowin z moich ust. Zawsze mogło być gorzej - lepiej się zrzygać niż przestać słyszeć...

Kostka: 10+parzysta
Pole: 10
Efekt: smród, wymiotuję

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Wto Wrz 26 2017, 22:42

Naeris bardzo starała się nie pamiętać o wyścigach rydwanów. Nie była zadowolona z tego, co się stało i naprawdę chciała to jakoś naprawić, chociaż brakowało jej pomysłów. Wiedziała jednak, że Lotta potrafi wybaczać i nie będzie chować urazy. Wygrana smakowałaby lepiej, gdyby Sourwolf wiedziała, że Krukonce nie stało się nic poważniejszego. Obie wiedziały, że może ich spotkać coś nieprzyjemnego, podobnie jak wtedy, kiedy zapisywały się na Therię. Co dziwne, Naeris nie bała się. Nawet, jeśli już pierwsze zadanie czegoś ją pozbawiło...
- Nie wyobrażam sobie pozostania taką na zawsze. - stwierdziła szczerze. To nadal było dziwaczne uczucie, gdy czuła, że mówi, ale słyszała tylko ciszę. Nawet nie mogła zweryfikować czy nie podnosi głosu, a chyba odruchowo to robiła. Czasami, gdy pływała zatykało jej się ucho, ale to było coś innego. Świadomość, że mogłaby już nigdy nie usłyszeć muzyki, śpiewu ptaków ani czyjegoś głosu była nieco przerażająca. - Powodzenia. - dodała, gdy Lotka rzucała kośćmi.
Na nic były te słowa, bo znikąd pojawiły się korniczaki. Zaczęły gryźć krzesła i stoliki, dobrały się nawet do pudeł z grami. Niszczyły pionki i plansze, a do tego ich wydzielina okropnie śmierdziała. Naeris zauważyła, że stworzonka próbują dobrać się do jej butów, ale Lotta skutecznie się ich pozbyła. Jasnowłosa szybko zasłoniła sobie nos rękawem szaty, mając nadzieję, że dzięki temu łatwiej będzie wytrzymać ten paskudny zapach. Skrzywiła się, widząc, że Lotka nie wytrzymała. Przez wymiociny śmierdziało tylko jeszcze gorzej. Sourwolf zaczęła doceniać fakt, że nic nie jadła przed Therią. Spojrzała pytająco na dziewczynę i uniosła kciuk w górę, jakby chcąc, żeby pokazała to samo. Gdyby było bardzo źle mogły zrobić jakąś przerwę... Gry i tak nie można było przerwać.
W końcu wzięła kostki i rzuciła nimi. Im szybciej skończą tym szybciej odzyska słuch, a smród zniknie! Przeczytała w cytacie coś o piorunie, dlatego od razu skuliła się. No chyba nie zamierzają jej walnąć piorunem? Okazało się, że na zewnątrz błyskawica przecięła niebo i uderzyła w jedną z wież, nie czyniąc żadnych szkód, ale głośny huk sprawił, że Naeris się wzdrygnęła.Chwilę później światło zgasło i zrobiło się bardzo ciemno. Dziewczyna westchnęła.
- Nic nie widzę, nic nie słyszę... Mogliby też odebrać mi zmysł węchu, heh. - chciała zażartować i spróbowała wymacać rękę Lotty, żeby podać jej kostki.

Kostka: 6 i nieparzysta
Pole: 17
Efekt: piorun strzela i gaśnie światło
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2707
  Liczba postów : 1103
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Sro Wrz 27 2017, 18:21

Pokazałam kciukiem okejkę (bo w sumie nieszczególnie miałam wyjście) i poczekałam na ruch Naeris modląc się, żeby zapach rzygowin chociaż trochę wywietrzał. Jakie było moje zdziwienie, gdy po uderzeniu pioruna w pomieszczeniu zgasło światło. Usiłowałam oświetlić pokój Lumosem - niestety bezskutecznie. Nae coś tam jeszcze do mnie gadała, ale odpowiadanie jej miało tyle sensu co gadanie ze ścianą - wprawdzie słyszałam co dziewczyna do mnie mówi, ale ona nie słyszała mnie, a gesty odpadały, bo się nie widziałyśmy.
Wszystkie czynności od teraz musiała robić na czuja - wymacanie kostek, rzut, dotykanie żłobień na kostkach by wiedzieć ile wyrzuciłam, przesuwanie pionka... Nie byłam nawet w stanie do końca zidentyfikować co się ze mną dzieje, ale poczułam, że skóra na mojej twarzy dziwnie się naciąga i schnie, a ja sama czuję się jakoś ciężej. To uczucie cały czas postępowało, więc mocno się zastanowiłam i rzuciłam kilka randomowych zaklęć licząc, że coś zadziałała. Jak się okazało - miałam więcej szczęścia niż rozumu, bo proces zahamował.
Wymacałam rękę Naeris i podałam jej kostki sugerując, że nadeszła jej kolej. W tym momencie to był jedyny sposób, żeby porozumieć się z przyjaciółką.

Kostka: 10 i parzystaa
Pole: 20
Efekt: mam trzydzieści lat XD[/quote]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Wto Paź 03 2017, 23:55

Naeris miała nadzieję chociaż na to, ze pozniejsza rozgrywka pojdzie lepiej i spotka je cos mniej nieprzyjemnego. Nie chodziło tu juz o wygrana w Therii, a po prostu przeżycie i niezrobienie sobie większej krzywdy. Dziwacznie sie czuła tak pozbawiona kontaktu z Lotką. Jak miała zareagować jesli stanie jej się cos złego? Krukonke mogl zaatakować jakiś stwor, a Naeris nie miałaby o niczym pojecia. Cisza, ktora odpowiedziała slowom dziewczyny byla strasznie przytlaczajaca. Westchnęła cicho, otulając sie ramionami. W jej glowie juz kielkowala myśl, żeby wypisać sie z klubu. To wszystko nie bylo tego warte...
Najwyraźniej po kilku chwilach tura Lotki minęła. Nae nie mogla nawet ocenić, czy zdarzylo się cos złego czy tez nie bardzo. Byla kompletnie bezbronna. Wziela kostki i rzucila nimi, nie wiedząc nawet jak daleko przesunela sie po planszy. Byla blisko mety czy nie? Nie uslyszala szumu skrzydeł zadlibakow, które zaczely znikąd wlatywać do pokoju. Czuła tylko uderzenia nalych ciałek i błyskawicznie wyciągnęła różdżkę. Z trudem domyslila sie co to za stworzenia, a dzieki temu wiedziała jak je pokonać. Machnela rozdzka, wypowiadając zaklęcie, które przehonilo owady. Dotknęła swojej szyi na której miała piekący slad, na cale szczęście niegroźny. Spotkanie z zadlibakami moglo zakończyć sie dużo gorzej, gdyby nie refleks dziewczyny. Bylo nawet nieco z siebie dumna, ze poradziła sobie glucha i ślepa.

Kostka: 4 parzysta
Pole: 21
Efekt: Zadlibaki atakuja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2707
  Liczba postów : 1103
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pią Paź 06 2017, 13:48

Słyszałam ciche bzyczenie, niestety nie byłam w stanie zbyt wiele z tym zrobić. Na szczęście Nae poradziła sobie z nimi na ślepo i głucho. Odetchnęłam z ulgą i po chwili przejęłam kostki. Rzuciłam kostkami i ruszyłam pionkiem o odpowiednią ilość pól. Postawiłam mój pionek oczekując na to co złego mnie spotka. Ku mojemu zdziwieniu włączyło się światło... To już był koniec - wygrałam. Odetchnęłam z nieskrywaną ulgą patrząc pytająco na moją przyjaciółkę. Miałam nadzieję, że jakoś się pozbierała. Troszkę przerażało mnie to, że czeka mnie kolejny etap rozgrywek - żałowałam, ze zgłosiłam się do turnieju, bo to wszystko było piekielnie przerażające i niebezpieczne.

Kostka: 11
Pole: 30, a nawet 31
Efekt: Wygrałam! ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pon Paź 09 2017, 13:41

Pytałam Fire o pozwolenie i powiedziała, że można zaczynać grę, więc piszę!

Bridget nie zapomniała o propozycji, którą złożyła temu młodemu chłopcu. Dzieciak zaczepił ją na szkolnym dziedzińcu jakiś czas temu i od pierwszej chwili wydawał się jej nieco zagubiony. Oczywiście było to normalne, dopiero co przybył do magicznej szkoły i wszystko było dla niego zupełną nowością, Puchonka jednak postanowiła pomóc mu nieco zadomowić się w zamku, którego mury na pierwszy rzut oka mogły wydawać się zimne i nieprzyjazne. Nie bez powodu wspomniała mu o pokoju gier - były tam wszystkie magiczne planszówki, jakie tylko można sobie było wymarzyć, w tym gargulki, które to obiecała Raymondowi.
Zjawiła się w pokoju gier popołudniową porą i usiadła przy jednym ze stolików, wyciągając zawczasu całą planszę z gargulkami i rozkładając wszystko na blacie, by było gotowe na przyjście chłopca. W razie gdyby się nie zjawił, zawsze mogła zagrać sama, prawda?

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 12
Skąd : Rochford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15244-ray-soren?nid=3#407267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15257-mile-dziecko-dobre-dziecko
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15251-raymnod-soren




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pon Paź 09 2017, 13:58

Pokój gier. Brzmiało to bardzo przyjaźnie. Sam chodziłem do tzw. "salonu gier" w mugolskim świecie. Tyle że gry tam się różniły. Miałem okazję raz zagrać w gargulki, bardzo mi sie spodobała i zastanawiałem sie kiedy będę mógł zagrać w to ponownie. Na ratunek przyszła Bridget, która opowiedziała mi o tym pomieszczeniu. Fajnie że pomimo różnicy wieku nie miała nic przeciwko i mogłem z nią spędzać czas.
Wszedłem do pokoju i od razu ją zauważyłem.
-Hejka- Zarzuciłem radośnie przysiadając się do dziewczyny. Nie dało się ukryć że byłem bardzo ucieszony. Miło było odpocząć od tej jak że ciężkiej nauki (w pierwszej klasie).
Byłem podekscytowany, może uznacie to za dziwne, ale bardzo lubię obrywać różnymi dziwnymi rzeczami.
-To może ja zacznę- zaproponowałem. W mugolskim świecie zazwyczaj zaczynał najmłodszy, tak więc przyzwyczaiłem się do tej zasady. Dziewczyna raczej nie będzie miała nic przeciwko.
Złapałem za kostki, chuchnąłem na szczęście i wyrzuciłem.

twoje kostki wynosiły: 2, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pon Paź 09 2017, 15:18

Bridget nie miała żadnych problemów ze spędzaniem czasu z Raymondem i nie zwracała uwagi na znaczną różnicę wieku. Jej młodsza siostra była jedynie rok wyżej od chłopca, a z nią też zawsze lubiła przebywać, grać w gry czy też włóczyć się po zamku. Może wynikało to z jej, powiedzmy, dobrego podejścia do dzieci?
Na widok Raymonda uśmiechnęła się szeroko i wskazała krzesło naprzeciwko.
- Hej, Ray, siadaj! - powiedziała, a sama usadowiła się wygodniej, omiatając spojrzeniem planszę. - Okej, powiem to już teraz - wieki nie grałam w gargulki! Nie zdziwię się, jeśli mnie ograsz w dwóch ruchach - dodała, a na jego propozycję zareagowała skinieniem głowy. Niech rzuca pierwszy.
Jego kula trąciła kulkę Bridget, która jakimś cudem znalazła się na planszy (prawdopodobnie stoczyła się z boku) i wybiła ją, co poskutkowało opluciem dziewczyny. Wydała z siebie okrzyk zaskoczenia, gdy lepka ciecz znalazła się na jej twarzy.
- Ray, zaczynasz z grubej ru... - dalsza część wypowiedzi niestety została stłumiona przez zastygającą ciecz, która uniemożliwiała jej mówienie. Spojrzała na chłopca dziwnym spojrzeniem, z którego ciężko było odczytać, czy jest bardziej rozbawiona, zrezygnowana czy zła. Trudno, skoro zgodziła się na taką grę, pozostało jej tylko grać dalej!
Wzięła do ręki kulkę i wystrzeliła nią w kierunku kuli Raya. O dziwo trafiła i tym razem ofiarą płynu stał się Raymond.


Kostki: 3, 6
Twoje punkty: 3 - 3 = 0
@Raymond Soren: 2 - 3 = -1
Płyn gargulkowy: E (milczę do końca gry :( )

W kwestiach organizacyjnych, rzucamy w tym temacie i uzupełniamy kod stąd (zasady na samym dole). Grajmy niezależnie od punktów minusowych, bo już na starcie mamy oboje słabe kostki i bezsensu kończyć na jednej rundzie xD Piszmy też efekty w postach, żeby się nie zgubiło i żeby się nie zapętlić. Jak masz pytania to pisz na priv :*

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 12
Skąd : Rochford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15244-ray-soren?nid=3#407267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15257-mile-dziecko-dobre-dziecko
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15251-raymnod-soren




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pon Paź 09 2017, 21:21

Gargulki, Gargulki, jakie to fajne i masochistyczne. Wojny powinny być przeprowadzane w ten sposób. Wyobraźcie sobie głowy państwa grające w Gargulki o terytorium. Może kulki strzelające dziwnymi, śmiesznymi płynami, wyjęłyby, za przeproszeniem, kija z tyłka niektórych polityków.
-Grałem w to tylko raz... i przegrałem, ale liczy się zabawa- Powiedziałem uśmiechając się, jakbym w to wierzył. W końcu gry planszowe to walka o przetrwanie w której na każdym kroku trzeba ratować swój honor. I to wcale nie jest sarkazm! No...może trochę.
Z satysfakcją patrzyłem jak płyn trafia w Bridget, tyle że jego efekt był kiepski. Miała nie mówić do końca gry? I jak ja tu opowiem historię swojego życia? To znaczy mówić mogłem, ona nie mogła komentować.
-Nie mówisz do końca gry? To co ja będę ze ścianą rozmawiał?- Zadałem pytania retoryczne, w końcu wiedziałem że puchonka nie odpowie. Mogła najwyżej kiwnąć głową.
Z lekkim zawodem patrzyłem jak jej kula uderza moją. Nie byłem przygotowany na lekką maź która splotła moją dłoń z dłonią Bridget.
-Nie masz jak zaprotestować- Rzuciłem z lekkim uśmieszkiem, ale ta gra zbliża ludzi. Tyle że jestem teraz trochę jak niepełnosprawny. No cóż, jedną ręką też da się rzucać.
Rzuciłem kulką i patrzyłem jak uderza w kulke puchonki. Chyba dostanie kolejnym płynem.

Kostki: 3,1
Twoje punkty: -1+3=2
@Bridget Hudson: 0-3=-3
Płyn gargulkowy: Ekhem " Gargulek chybił, uwiązał Twoją dłoń lepkim płynem do osoby obok Ciebie"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Wto Paź 10 2017, 00:22

Kiedy jeszcze mogła mówić, rzekła:
- Wiadomo, gramy, żeby się dobrze bawić! - Bo w końcu od czego innego były gry planszowe? Od integracji i rozrywki!
Istotnie, Bridget nie miała zbyt wiele do gadania w sprawie przebiegu gry, bowiem mogła jedynie posyłać mu karcące lub rozbawione spojrzenia, wykonywać gesty dłońmi, a wkrótce później wyłącznie jedną dłonią, gdyż druga została związana lepką mazią z rączką chłopca. Nie sądziła, że w ten sposób będzie spędzała dzisiejszy wieczór, ale ciekawsze to niż siedzenie samej w dormitorium, prawda? Spojrzała na niego przepraszająco, wzruszając ramionami z rezygnacją.
Jeszcze bardziej zrezygnowana dostrzegła, że Raymond mimo posiadania jednej wolnej ręki okazał się być tak dobrym strzelcem. Jego kula uderzyła w kulę Bridget, a na twarz dziewczyny poleciał jakiś płyn... Który okazał się być niezwykle śmierdzący! Jedynym protestem, na który mogła się zdobyć było wydanie z siebie bliżej nieokreślonego dźwięku na pograniczu zduszonego krzyki i pisku, ale nawet próba uniku nie uchroniła jej przed spotkaniem z paskudna cieczą. Fuj!
Gra jednak musiała toczyć się dalej. Wolną ręką wyrzuciła kulę, która ze stukiem wpadła w kulę Raymonda. Ha! Ona też potrafiła dobrze strzelić!



Kostki: 5, 1
Twoje punkty: -3+5=2
@Raymond Soren: 2-3= -1
płyn gargulkowy: A - paskudnie śmierdzący płyn Wylosowałam I w pierwszej kolejności, ale przerzuciłam, żeby nie dublować. jakby im związało dwie ręce to trochę po ptokach xD

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 12
Skąd : Rochford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15244-ray-soren?nid=3#407267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15257-mile-dziecko-dobre-dziecko
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15251-raymnod-soren




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Sro Paź 11 2017, 14:54

-To jak Bridget? Co sądzisz o gospodarce RPA?- Zagadałem, wiedząc że dziewczyna nie może odpowiedzieć. No cóż, miałem w planach i tak z nią porozmawiać. Przecież mogę zadawać pytania, jednocześnie sam sobie na nie odpowiadając. Co prawda przypomina to trochę schizofrenie, jak bym mówił sam do siebie, ale nie miałem zamiaru milczeć całą grę. Takie zadanie miała puchonka, a nie ja.
Splątane dłonie trochę utrudniały sprawę. Szczególnie gdy dziewczyna dostała śmierdzącym czymś. Przez naszą bliskość, również ja to poczułem.
-Ale śmierdzi, nie mogłaś wylosować czegoś innego?- Nie spodziewałem się odpowiedzi. No nic, również mnie miało coś opluć. Próbowałem się przygotować na to, czym mogę oberwać. Nie wiem co to było, ale odrzuciło mnie do tyłu, przez co Bridget też poleciała. Miałem nadzieję że nie straciła przy tym planszy do gry. Jeśli tak, to zapewne sprawnie ją przywróciliśmy do pierwotnego stanu.
Teraz była moja pora na rzut. Rzuciłem, a kula pięknie trafił w kulę Bridget. To się nazywa ciekawa rozgrywka.

Kostki: 6,1
Twoje punkty: -1+6=5
@Bridget Hudson: 2-3=-1
Płyn gargulkowy: H odrzuca mnie do tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Czw Paź 12 2017, 09:08

Bridget stawała się coraz bardziej competitive (musisz mi wybaczyć tę angielską wstawkę, ale niestety język polski nie posiada słowa, które w odpowiedni sposób ilustrowałyby to, o co mi chodzi w postawie Bridget) widząc, jak dobrze szło jej młodszemu koledze i jak bardzo została w tyle w grze. Dotychczas sądziła, że prezentowała dobry poziom swoją grą, niewątpliwie jednak brakowało jej szczęścia. Uciszenie jej na samym początku rozgrywki było niefortunne i teraz mogła jedynie mamrotać stłumionym głosem, czego i tak nikt nie mógłby zrozumieć. Ta śmierdząca substancja sprawiała, że bardzo ciężko było jejsię oddychać bez marszczenia się. Potem oberwal Raymond, którego odrzuciło do tyłu - a jako że mieli związane ręce, Bridget też poleciała! Cudem udało im się nie zrzucić niczego ze stolika, także powrót do gry był jak najbardziej możliwy. Bridget z przerażeniem obserwowała, jak kulka Raymonda uderza w tę jej i już szykowała się na kolejną, lepką i prawdopodobnie cuchnącą niespodziankę, ale okazało się, że gargulek ponownie wycelował w jej usta, zaklejając je. Cóż, gorzej nie było, ale przynajmniej do końca gry nie wypowie ani słowa...
Swoją kulką udało jej się zdobyć kilka punktów, ale niestety chybiła. Westchnęła ciężko i spojrzała na Raymonda wyczekująco.



Kostki: 6,2
Twoje punkty: -1+6=5
@Raymond Soren: 5
płyn gargulkowy: E

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 12
Skąd : Rochford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15244-ray-soren?nid=3#407267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15257-mile-dziecko-dobre-dziecko
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15251-raymnod-soren




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Czw Paź 12 2017, 21:42

Uśmiechnąłem się lekko. Trochę mi się powodziło, ale do końca gry wszystko mogło się zmienić. Za każdym rzutem mogłem tylko sobie zaszkodzić, a to że mam chwilowe szczęście to inna sprawa.
-Oj coś małomówna ostatnio jesteś- Zażartowałem, widząc jak kolejny gargulek zakleja jej buzię. Gdyby ja, byłaby to bardzo cicha rozgrywka.
-Wiesz, jak masz jakiś problem z wyrażaniem swoich uczuć możemy o tym porozmawiać, wystarczy że dasz znać- Powiedziałem jak by nigdy nic, rzucając kulą. Uśmiechnąłem się niekontrolowanie, widząc jak strąciłem jedną ze swoich kul. Według zasad to chyba dodatkowe punkty. Tylko szkoda, że nie dostaje nikt gargulkiem.

Kostki: 2,5
Twoje punkty: 5+2+2=9
@Bridget Hudson: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Sob Paź 14 2017, 00:04

Bridget posłała mu rozbawione spojrzenie. Chłopiec ewidentnie dobrze się bawił podczas gdy Bridget miała zalepione usta. Dziewczyna natomiast zastanawiała się w tym czasie, czy jeśli skończą piątą rundę gry, maź z ust zniknie? Oby... Nieszczególnie miałaby ochotę paradować po szkole z dziwną substancją na twarzy, która uniemożliwiałaby jej mówienie, w dodatku z przyczepionym do jej ręki jedenastolatkiem. Niemniej jednak bawiła się całkiem dobrze, może gargulki nie były jej ulubioną grą, ale szło jej całkiem całkiem jak na praktycznie zerowe doświadczenie. Raymondowi też szło super, zdecydowanie miał dryg do gargulków!
Bridget bezgłośnie parsknęła śmiechem na uwagę, o wyrażaniu uczuć, z uwagą śledząc ruch wyrzuconej przez Puchona kuli. Na szczęście żaden gargulek nie postanowił wymierzyć Bridget kary. Wzięła do ręki kulkę i cisnęła nią w planszę... Trafiając w kulę Raya!

Kostki: 5, 1
Twoje punkty: 5+5 =10
@Raymond Soren: 9-3=6

Została nam jeszcze jedna runda do rozstrzygnięcia wyniku i na ewentualne pogaduszki, bo niestety zostały nam uniemożliwione xD

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 12
Skąd : Rochford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15244-ray-soren?nid=3#407267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15257-mile-dziecko-dobre-dziecko
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15251-raymnod-soren




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Wto Paź 17 2017, 19:52

Ta magiczna gra bardzo mi się podobała. Była taka nieprzewidująca. Wystarczyło źle trafić i całe starania poszły w diabli. Na razie dobrze mi szło, ale kto wie co się zaraz ma przydarzyć.
-Czuję się jakbym mówił do ściany- westchnąłem, jak dobrze że ta rozgrywka się kończy. Nie żeby mi się nie podobała, ale nie można było porozmawiać. Gdyby było więcej osób byłoby ciekawiej. Trzeba się zastanowić nad grą w większym gronie.
Tak jak wcześniej myślałem, miałem tylko szczęście, a Bridget zaczęło dobrze iść. Trafiła w moją kulę, a na mnie rzucił się gargulek. Do słownie. Wystrzelił mi w czoło. Skrzywiłem się i złapałem wolną ręką za obolałe miejsce.
-Auć- jęknąłem, po czym się uśmiechnąłem. Są gorsze rzeczy niż ból czoła. Cóż, taka gra, tu też można doznać kontuzji.
Może to przez ból głowy, ale mój kolejny rzut był słaby, nie był zły, ale miałem już marne szanse na wygraną.

Kostki: 1,5
Twoje punkty: 6+1+2=9
@Bridget Hudson: 10
Płyn Gargulkowy: J Dostaje gargulkiem w czoło
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Wto Paź 17 2017, 21:00

Bridget sama nie wierzyła w swoje szczęście, kiedy okazało się, że nie dość, że Raymond nie trafił w jej kulę i ominęła ją kara w postaci kolejnej przykrej niespodzianki ze strony gargulków, to jeszcze ona sama jedną ręką była w stanie tak dobrze wycelować, że jej kula uderzyła w tą Puchona. Ponownie! Była to ostatnia runda, którą rozgrywali i zdecydowanie była tą szczęśliwą dla dziewczyny, bowiem nie tylko wygrała, ale także w końcu mogła zacząć mówić! Wraz ze zwycięstwem, z jej ust zniknęła lepka maź gargulkowa. Owinęła dłoń rękawem szaty i bardzo mocno potarła całą twarz, chcąc pozbyć się ewentualnych pozostałości.  
- Wow, to była gra - powiedziała, gdy również jej ręka została rozplątana z mazi i mogła w końcu rozruszać zastany nadgarstek. - Świetnie sobie radziłeś, poważnie! Jak na to, że grasz od niedawna naprawdę dobrze Ci szło - pochwaliła chłopca uśmiechając się szczerze. Przeciągnęła się na krześle. - Szkoda, że nie mogliśmy rozmawiać przez ten czas - zauważyła. - Jak Ci minął dzisiejszy dzień, Ray? Działo się coś ciekawego? - zapytała, próbując zagaić rozmowę.

Spędzili jeszcze kilka chwil na luźnej pogawędce, lecz oboje stwierdzili, że zrobiło się późno i powinni już wracać. Bridget odprowadziła Raymonda aż do pokoju wspólnego, po czym zniknęła w swoim dormitorium, by pouczyć się na lekcje następnego dnia.

/zt

Kostki: 2, 6
Twoje punkty: 10+2=12
@Raymond Soren: 9-3=6

O, wyszło, że Bridget wygrała :D Teoretycznie Raymond jeszcze dostaje jeszcze prezent od gargulków, ale jak nie chcesz to nie musisz go losować.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pon Kwi 30 2018, 00:31

W niedziele przed 18 Emily przyszła do pokoju gier, spodziewając się, że będzie pierwsza. Było jeszcze trochę czasu, nie wiedziała co prawda, na ile punktualny jest @Ezra T. Clarke, ale nie sądziła żeby @Blaithin ''Fire'' A. Dear zjawiła się punkt 18. Przewidywała raczej lekki poślizg, z łaską, że w ogóle się zjawiła. Oczywiście pod warunkiem, że zaszczyci ich swoją obecnością o jakiejkolwiek godzinie. W ostateczności po prostu pogra w coś z Ezrą, ale wiedziała, że dużo zabawniej by było, gdyby pojawili się oboje. Gra była ciekawa sama w sobie, a jeszcze ta dwójka po przeciwnych częściach stołu? To zapowiadało się wyjątkowo interesująco. O siebie za bardzo się nie bała, w tym układzie założyła, że będą tak zajęci zianiem ogniem w swoim kierunku, że nie zwrócą nawet uwagi na jakieś jej ujawnianie sekretów, czy dziwne zachowanie po którejś karcie. Co innego było grać w cztery oczy, gdzie jednak wszystko było mocno weryfikowane przez przeciwnika, a co innego we trójkę, szczególnie w sytuacji, kiedy uwaga bynajmniej nie na niej będzie się skupiała, zarówno Fire, jak i Ezry. Zajęła im całkiem wygodny stolik w rogu sali i przygotowała już karty. Przetasowała je i położyła przed sobą. Spodziewając się, że jeszcze chwilę tutaj poczeka, wyciągnęła z torby książkę i wzięła się za czytanie. W sumie było tutaj raczej cicho i pusto, musiała koniecznie odnotować to miejsce jako dobre do posiedzenia w samotności. Widocznie nie cieszyło się aż takim powodzeniem, jak pokój rozrywek.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Sro Maj 02 2018, 19:58

Nie miał pojęcia, skąd Emily wiedziała, że Ezra nigdy nie odmawia partyjki Durnia. W ten sposób realizowało się chociaż odrobinę jego uwielbienie do karcianek; mimo wszystko w Hogwarcie ze świecą było szukać ludzi, którzy interesowali się hazardem z prawdziwego zdarzenia i Clarke, chcąc nie chcąc, musiał się do tego dopasowywać. W Durniu lubił to, że rozgrywki zawsze okraszone były odpowiednią dawką ekscytującego niebezpieczeństwa i upokorzenia.
Bardzo chciał wykazać się punktualnością w stosunku do młodszej dziewczyny, wypadki losowe zmusiły go jednak do porzucenia nadziei o pokazaniu się z dobrej strony. (Chociaż na początku należało zadać pytanie, czy Ezra Clarke w ogóle miał złą stronę?) Nie chodziło o to, że nie znał drogi, bo spędził zbyt wiele lat w Hogwarcie, aby ta wymówka mogła jeszcze przejść. Krukon miał po prostu problemy z... wybraniem się.
Najpierw nie mógł znaleźć koszulki, którą akurat tego dnia miał ochotę założyć. Kiedy już ją znalazł, stwierdził, że ostatnim razem wyglądała na nim jakoś lepiej i najwyraźniej to nie był dla niej dobry dzień, musiał więc ponownie przekopać szafę, o której kant zaraz potem uderzył łokciem. A nawet nie łokciem, tylko dokładnie tym cholernym punktem, który paraliżuje całą rękę i prawie przyprawia o mdłości. Potem jeszcze musiał się wracać do mieszkania, bo zapomniał różdżki, którą podczas przebierania położył na stole...
Ale miał dobre chęci!
Kiedy wszedł do Pokoju Gier, Emily oczywiście już tam była. Uśmiechnął się lekko, kiwając jej głową na przywitanie i siadając zaraz na przeciwko.
- Co tam czytasz, młoda? Mam nadzieję, że to nie ze znużenia, że kazałem na siebie czekać zbyt długo. - Podniósł karty ze stołu, a prawy kącik jego warg podszedł do góry. - Nie są ustawione tak, żeby przynosiły korzyść tobie? - wysunął żartobliwe podejrzenie, tylko po to, aby móc chwilę później odrobinę się popisać i samemu przetasować karty. Z doświadczenia wiedział, że ludziom podobały się takie zręcznościowe pokazy. - Teraz już na pewno nie. - Odłożył karty ponownie na stół i puścił jej oczko. Jak dla niego mogli zaczynać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Pią Maj 04 2018, 19:00

Kiedy chłopak zjawił się na miejscu, doszła do wniosku, że średnio przemyślała te kwestie. Można było się spodziewać, że przyjdzie pierwszy, a na Fire będą musieli jeszcze poczekać. Dlaczego więc mieliby nie zacząć gry od razu? Nie wymyśliła na to żadnej wymówki, w zagadywaniu też nie była jakaś najlepsza, no ale cóż, musiała jakoś improwizować. Ostatecznie, jeżeli się wyda, że na kogoś czekają, to chłopak chyba nie ucieknie, prawda? To mogłoby być uznane za tchórzostwo... miała nadzieje, że pod tym względem był równie łatwy do sprowokowania, co ona. Uśmiechnęła się do niego, szybko szukając w głowie pomysłów, co by tu robić, żeby grać na czas.
- "Moje życie jak mugol", po raz trzeci - powiedziała rozbawiona, faktycznie, miała pozaznaczane parę fragmentów. Zawsze interesowało ją wszystko co mugolskie, w jej rodzinie ten temat by w ogóle nie poruszany, ale ona uwielbiała szukać źródeł wiedzy na własną rękę, więc kupowała czasami mugolskie książki, czytała gazety. Mimo wszystko to było dla niej tak obce, że ta lektura, jakby nie patrzeć napisana przez czarownicę, była podstawą, na której mogła budować jakąś wiedzę. - Jest świetna. Czytałeś? Chciałabym tak kiedyś spróbować, może nie przez rok, ale chociaż na jakiś czas - przyznała. Książka to był w zasadzie całkiem niezły temat do zagadywania, Emily mogła o tym mówić i mówić. - No wiesz? Ja nie muszę oszukiwać, żeby wygrać - rzuciła w jego kierunku, kręcąc głową. Widziała, że chłopak oczekuje już rozpoczęcia gry. Musiała się trochę postarać, żeby odciągnąć jego uwagę.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Sob Maj 05 2018, 16:44

Clarke nie był przygotowany na żadne podstępy i takowych w niczym się nie doszukiwał; nie zaszedł jej przecież za skórę, żeby się czymś martwić. Sądził zatem, że Emily nawet nie tyle ma ochotę na miłą partyjkę durnia, co na sympatyczne towarzystwo. A przecież Ezra idealnie wpasowywał się w definicję tego sformułowania. (Gdyby jednak dowiedział się, że za wszystkim krył się większy cel, zapewne uznanie zamigotałoby na krótko w jego oczach. Potem pewnie zasymulowałby chęć wyjścia, tak dla zasady, bo przecież Ezrą nie można było tak bezkarnie manipulować. Ale lubił ludzi, którzy dążyli do swego.)
- Fascynują cię? W sensie mugole -  podchwycił temat z zainteresowaniem. Emily prawdopodobnie nie miała pojęcia, że patrzyła właśnie na prawdziwą skarbnicę wiedzy o mugolach i to wiedzy wcale nie nabytej z książek, ale z doświadczenia. - Nie, tylko słyszałem, to nie jest mój typ lektur - zaśmiał się. W ostatniej klasie to on częściej zaglądał do podręczników niż do książek rozrywkowych. Zwyczajnie nie miał na to czasu.
- Rok to dużo, może lepiej zacząć małymi kroczkami? Co byś powiedziała na jednodniową wycieczkę do centrum Londynu? - zapytał, a jego oczy błysnęły z powodu tego kompletnie nieprzemyślanego pomysłu. Wiedział, że uczniowie nie mogli wychodzić poza Hogwart, więc wymagałoby to od Emily podjęcia ryzyka. Zresztą Clarke sam by się naraził na konsekwencje, jeśli wyszłoby, że przekonuje młodszą dziewczynę do urwania się z Hogwartu. Zresztą, nawet nie miał pojęcia, czy byłoby to możliwe. Może dyrekcja jakoś kontrolowała nieletnich? Nie było więc co roztrząsać za bardzo tematu.
- Być może. Ale ja potrzebuję - przyznał się żartobliwie. Co poradzić, że Ezra lubił wygrywać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Nie Maj 06 2018, 18:21

Emily uznała ten drobny podstęp za naprawdę niewinny. Nie była tylko pewna, czy Fire podzieli jej zdanie. Wątpiła, żeby Ezra był taki oburzony, chociaż nie znała go, nie wiedziała jak zareaguje. Wydawał się jednak dosyć sympatyczny, więc chyba nie będzie tak źle. Zresztą, jej by nie wybaczył? Emily potrafiła być uroczo niewinna jak chciała. Na pewno Ezrze zmiękłoby serce. Wierzyła, że żadne z nich nie wyjdzie, jak się zobaczą. W razie czego mogła spróbować ich trochę podprowokować.
- Bardzo - odpowiedziała na pytanie chłopaka. Naprawdę była ciekawa tego świata i chciała poznać go lepiej. Czasami wydawało jej się, że mugole są dużo bystrzejszy od nich. Mieli tyle dziwnych, ciekawych pomysłów... których często kompletnie nie rozumiała, ale zaczytywała się i wnikała. Gdyby jej ojciec się dowiedział o jej fascynacji, nie byłby zachwycony. - Ciebie to nie interesuje? - zapytała, źle rozumiejąc jego komentarz. - Chyba nie jesteś uprzedzony...? - dodała, bo skąd miała wiedzieć, że Ezra sam jest mugolakiem. Wiedziała, że ludzie mieli na ten temat różne poglądy, a jej nic tak nie drażniło jak nietolerancja. Jednak kiedy chłopak zaproponował tę wycieczkę, jakby odpowiedział na jej pytanie. Aż zaświeciły jej się oczy z fascynacji. To naprawdę byłoby coś.
- To propozycja? - uśmiechnęła się, nie chcąc jednak zabrzmieć przesadnie entuzjastycznie. Trzeba trzymać jakiś poziom... Szkoda tylko, że do wakacji nie mogła wychodzić ze szkoły. No, przynajmniej nie oficjalnie. Nie miała pojęcia jakie są ewentualne konsekwencję wymknięcia się, ale poczuła małą chęć sprawdzenia tego. Gdyby jednak takie coś się nie udało, zawsze były przed nimi wakacje.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1158
  Liczba postów : 2562
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Sob Maj 12 2018, 01:15

Nie miała za bardzo ochoty na Durnia, chociaż była to jedna z lepszych gier przy której kiedyś spędzała dużo czasu. Teraz wolałaby zostać w dormitorium z kubkiem gorącej czekolady i książką o klątwach obok. Fire przemknęło przez myśl, żeby na listy Emily od razu odpisać "Nie", ale ciężko było tak z góry odmawiać Ślizgonce. Nie chodziło nawet o te niesubtelne prowokacje, po prostu Blaithin kierowało też nieco sympatii. Pomimo zdarzeń na ONMS. Dlatego po dłuższym wahaniu zdecydowała się wstać, wcisnąć w koszulkę z logo The Veels i pójść do tego całego pokoju gier. Głowa ją nieco bolała. Złapała za klamkę i bezpardonowo weszła do środka, świadoma, że pewnie zastanie tam Ślizgonkę. Bo zapewne się spóźniła. Błękitne oczy jednak pierwsze napatoczyły się na Clarke'a i przez moment rozbłysło w nich zdziwienie. Zaraz później niechęć.
I w pierwszej chwili naprawdę wcale nie obwiniała Emily. Fire bardzo rzadko zdarzało się tak naiwne myślenie, ale naprawdę nie sądziła, że Ślizgonka zdobyła się na taki podstęp. Odruchowo ją usprawiedliwiła, bo lubiła dziewczynę. Podejrzewała, że po prostu kiedy na nią czekała, napatoczył się Clarke i zaczęli rozmawiać, bo Krukon raczej miał tendencję do przyczepiania się do konkretnych osób. Zapewne Emily nie miała serca wypominać mu, że już na kogoś czeka albo po prostu chciała zabić czas...
Tak. To by było na tyle z myślenia o tym, że ludzie potrafią czasem być dobrzy, Fire. Powróć do swojego negatywnego, pesymistycznego myślenia. Jest prawdziwsze.
- Rozumiem, że jednak nie jestem potrzebna. - ni to stwierdziła, ni to zapytała wyprutym z emocji głosem. Choć swoje słowa kierowała raczej do Emily, wzroku nie odrywała od Ezry. Mrużyła oczy, nie wiedząc czy powinna od razu się wycofać i zostawić ich samych, czy jeszcze miała ochotę słuchać czegokolwiek z ust Clarke'a. Podejrzewała, że nie będzie to nic przyjemnego. Może należało od razu przekazać mu, żeby spadał, bo nie zgadzała się na przebywanie z nim w jednym pomieszczeniu. Uznała, że najlepiej byłoby po prostu dowiedzieć się, dlaczego tu siedział. Powoli więc pytające spojrzenie spoczęło na Emily i dopiero w tamtym momencie w umyśle Fire zaczęły rodzić się paskudne podejrzenia i czarne scenariusze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Sob Maj 12 2018, 23:54

Żadna niewinność nie uratowałaby Emily, gdyby Ezra rzeczywiście się rozzłościł. Clarke miał raczej chłodny sposób bycia w takich sytuacjach, więc miała szczęście, że potrzeba było czegoś więcej niż małych manipulacji. Bo jak Ezra Clarke się złościł, to na całego.
- Po prostu wolę świat magiczny, jest ciekawszy - przyznał. Każdy chyba bardziej lubił to, czego nie miał; Emily wychowywała się w czarodziejskim otoczeniu, zapewne częściej widywała ghule i niuchacze niż Ezra zwykłe konie, widziała prawdziwe czary, kiedy Clarke posiłkował się jedynie sztuczkami iluzjonistycznymi. Świat mugoli w jego odczuciu był szary i nijaki, a to wrażenie potęgowała przykra przeszłość. Mimo to Clarke oczywiście był z nim silnie związany. Po prostu w inny sposób. - Nie to miałem na myśli, nie jestem -  Pokręcił głową z rozbawieniem, bo Emily nie mogła być dalsza od prawdy. Nie sprostował tego w szczegółach; nie przepadał za opowiadaniem o sobie ani swoim niezbyt chlubnym pochodzeniu.
- Propozycja. O ile, jeśli nas złapią, nie wydasz, że to ja namawiam cię do złego. Chcę skończyć tę szkołę - zaśmiał się przyjemnie, widząc że Ślizgonce przypadł do gustu ten pomysł. Uważał, że plan był całkiem mądry, w końcu lepiej było, aby Emi zapuszczała się w takie rejony w towarzystwie, które mogło dobrze się nią zaopiekować. Miał się za kandydata idealnego. - Pewnie nie byłaś nigdy w centrum handlowym? Albo w kinie? Muszę cię zabrać kiedyś do kina - zdecydował i musiał przyznać, że i jemu taki wypad bardzo by pasował. Magia magią, ale miło było się gdzieś wyrwać. Tym bardziej teraz, kiedy Ezra miał wrażenie, że zbyt mocno zastał się w magicznym świecie.
Dźwięk otwieranych drzwi zaskoczył go bardziej niż powinien. Kiedy obrócił się, aby sprawdzić, kogo niosło, z oczu Fire zniknęło już pierwotne zdumienie, więc Clarke napotkał wzrokiem jedynie ścianę niechęci. Sarkastyczny komentarz już znajdował się na końcu jego języka, kiedy go opanował; taką ilość jadu trudno było jednak przełknąć. Część więc przeniknęła na usta, wyginając cynicznie jeden kącik ku górze.
- "Potrzebna" to raczej nie jest słowo, które kiedykolwiek bym przy tobie użył... Ale wyjątkowo może się nadasz. Im więcej osób, tym lepiej - stwierdził wspaniałomyślnie, spuszczając w końcu wzrok z rudowłosej. Było mu szczerze obojętne, co Gryfonka ze sobą zrobi - jej wyjście byłoby mu tak samo na rękę, jak zostanie. (Karty w końcu dawały kilka ciekawych scenariuszy, w których chętnie dałby Fire główną rolę). Ostre spojrzenie posłał za to Emily, która najwyraźniej sądziła, że może ich tak wrabiać. Można było stwierdzić, że to nie przypadek ich tu pchnął i to nawet bez namacalnych dowodów.
- Ale twoja wycieczka w tym momencie bardzo mocno się zachwiała, młoda, nie myśl sobie - ostrzegł Emily. Jeszcze jeden taki wybryk i mogła się pożegnać z sympatią Clarke'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Nie Maj 13 2018, 00:34

Z tego co chłopak mówił naprawdę miał spore pojęcie o świecie mugoli, więc jej podejrzenia były chyba bardzo nietrafione. Dla niej świat magii był codziennością od zawsze, bywało, że zaskakiwał, ale z czasem miała wrażenie, że takich rzeczy i sytuacji jest naprawdę coraz mniej. Za to co działo się po za nim, wszystkie te mugolskie ciekawostki sprawiały, że od razu rozbudzała się w niej ciekawość i chęć zagłębienia się w ten temat. Perspektywa wycieczki wydawała jej się naprawdę ciekawa i chętnie podjęłaby takie ryzyko, nawet jeżeli konsekwencje mogłyby być nieciekawe.
- Jasne, że nie wydam- uśmiechnęła się z zapałem. - Nigdy nie byłam. Brzmi świetnie, to jak przedstawienie, tylko można puszczać parę razy, nie? - dopytała, ewidentnie zainteresowana taką wycieczką. Centrum handlowe, czy prawdziwe kino... to było takie kuszące. Naprawdę nie wiedziała, skąd mugole biorą te niesamowite pomysły, oni wciąż musieli wszystkie przedstawienia odgrywać na żywo. W tym czasie w mugolskim, niby tym bardziej ograniczonym świecie działy się takie rzeczy... niesamowite. Kiedy Fire weszła do środka Emily była gotowa na to, że nie będzie lekko. Szczerze mówiąc, nawet liczyła się z tym, że dziewczyna wyjdzie. Dostrzegła jej spojrzenie, najpierw zdziwione, potem coraz mniej przyjemne... Szansa, że się wkurzy i pójdzie była ogromna. Natomiast na to, że po prostu się wkurzy, była stu procentowa.
- Jasne, że potrzebna. Napisałam do waszej dwójki - powiedziała, bo sytuacja i tak zrobiła się tak mocno jednoznaczna, że nie było sensu kombinować. - Ale czysto technicznie, w wiadomościach nic nie było, że proponuje grę jeden na jeden... jakby tak czepiać się słówek - odchrząknęła. Emily chyba nawet nie zdawała sobie sprawy, jak mocna niechęć jest między nimi i jak bardzo ryzykowny to był pod tym względem pomysł. A już na pewno, że Fire odbierze to tak źle, jak to się zapewne stanie. Teraz już dostrzegła, że jej sytuacja jest fatalna i trochę skruszała. Zarówno Ezrę jak i Fire lubiła, nie chciała im aż tak podpaść. - Pomyślałam, że pogramy we trójkę. Będzie fajnie, nie? - spytała niewinnie, patrząc na nich. - Dureń to dobra gra dla paru osób... nie chcecie trochę ze sobą pokonkurować? To zdrowsze, niż tarzać się w błocie - dodała. Emily potrafiła być złośliwa, ale po fakcie często dziesięć razy to analizowała i zastanawiała się, czy na pewno nie przesadziła. Cóż, po tej akcji z całą pewnością będzie tak myślała.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1158
  Liczba postów : 2562
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Gier   Nie Maj 13 2018, 01:26

Momentalnie rozzłościły ją słowa Clarke'a, które mogła porównać do nieprzyjemnego kąsania komara. Tak jakby to ona była tutaj niechcianym dodatkiem, a przecież Emily chciała, żeby przyszła. Chyba. W pierwszym, tak doskonale do niej pasującym odruchu, otworzyła usta, żeby na niego warknąć, ale w ostatniej chwili zmieniła ton na tak samo beznamiętny, jak na początku.
- Zbytek łaski, Clarke. I nie sądzę. - dalej nie do końca orientowała się w sytuacji. W tym krótkim momencie zdążyła nawet dojść do tak absurdalnego wniosku, że Emily mogła zaplanować coś takiego z Ezrą... Dziewczyna zaczęła wyjaśniać, a Gryfonka jedynie przełknęła ślinę. Nadal stała w progu tyle, że zdecydowała się jeszcze skrzyżować ramiona. Potrzebowała chwili na przetrawienie tego, ale myślała szybko, więc kolejne zdania opuściły jej wargi w identycznym tonie.
- No tak, to nie było kłamstwo, a po prostu zwykła manipulacja. Brawo, Ślizgonko. - skłoniła głowę z uznaniem i postronny obserwator mógłby to naprawdę postrzegać, jako swego rodzaju pochwałę. Nie trzeba było dodawać, że niczego nie nienawidziła tak jak manipulacji. Ale tylko, gdy to nią ktoś manipulował. Fire poczuła jakieś zimno, które musiała powstrzymywać od przeniknięcia do jej słów. Czy to miał być jej pierwszy poważny test panowania nad sobą i swoimi emocjami? Być może. Zamierzała go w każdym razie podjąć, a im trudniejsza sytuacja i gorszy przeciwnik tym lepiej. Jak dwóch przeciwników naraz to fenomenalnie. To miało być coś więcej niż tylko gra w Durnia, a przynajmniej dla Blaithin. Potarła czoło, bo ból głowy zdawał się nieco nasilać.
Chciała nauczyć się tej kontroli. Najpierw należało popracować nad panowaniem nad uczuciami, a później już łatwiej jej będzie z całkowitym wyzbyciem się ich. Sama wizja tego, jak bardzo świat będzie wtedy znośny, mocno motywowała Fire.
Emily nie była niewinna, była fałszywa. Teraz Fire uderzyło, dlaczego musiała od razu tak dobrze dogadywać się z Ezrą. Ale właściwie nawet rozumiała, czemu zdecydowała się ich oboje wykiwać. Gryfonka nie była osobą, którą ktoś chciałby przy sobie zatrzymywać. Bez przerwy wręcz zabiegała o odwrotny skutek. Dlaczego więc kiedy w końcu kogoś odepchnęła, coś ją wierciło w klatce piersiowej?
- Wątpię. - odparła, bo Dureń nie był zwykłą karcianką. Mogły jej się przydarzyć dużo gorsze rzeczy niż błoto. A konkurowanie nigdy nie odbijało się na Blaithin dobrze, przez rywalizację popełniała głupie błędy i wpędzała się w problemy. Nic nie zapowiadało tego, że miało być fajnie.
Usiadła obok nich, zachowując większą niż by wypadało odległość i trochę utrudniając sobie tym samym dostęp do kart. Sięgnęła jednak pierwsza po którąś z brzegu. Nie była może najmocniejsza, więc ryzyko przegrania wzrosło. Fire nie wyglądała jednak, jakby się tym przejęła. - Zamierzacie wybrać się na wycieczkę? - zagaiła, bo Clarke coś takiego wspomniał.

3, sprawiedliwość
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój Gier   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Gier

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» "Wrota Hadesu" - salon gier.
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-