Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptyWto Kwi 02 2013, 22:12

First topic message reminder :


Świetlisty Pokój

Nie, nie jest to pomieszczenie wypełnione światłem - wręcz przeciwnie. Panuje tutaj idealny mrok, rozświetlany... świetlikami, które latają pod sufitem, dając żółto-zielonkawe, punktowe oświetlenie. Zapewne stąd nazwa pokoju.
Podłoga nie jest z kamienia - położony na niej parkiet jest wymarzonym do tańczenia. Pod ścianami ustawione są sofy, a obok nich, na środku, stoi mały, drewniany stolik. W rogu znajduje się gramofon, który sam gra i w którym nie da się zmienić płyty. Puszcza on muzykę w zależności od charakteru i nastroju osób w nim przebywających.
Podsumowując - idealne miejsce na potańcówkę.

Uwaga! Możesz rzucić kostką wyłącznie jeden raz! W każdym następnym wątku, który tu rozpoczniesz, kości oraz płynące z nich straty/korzyści już Ci nie przysługują!


1 - Kiedy wchodzisz do pomieszczenia, zauważasz świetliki, które rozświetlają mrok otulający całokształt pokoju. O dziwo te znajdują w Tobie idealnego towarzysza - starają się otulić w jakikolwiek sposób światełkiem, tym samym siadając na ramionach, rękach, nogach, nawet włosach. Co najśmieszniejsze - nie możesz w żaden sposób pozbyć się nieproszonych wówczas gości. Efekt ten będzie utrzymywał się przez Twoje trzy następne posty.

2 - Gdy wchodzisz do pokoju, gramofon nie wiadomo dlaczego cichnie, mimo że znajdująca się w nim płyta normalnie kręci się i nic nie wskazuje na to, by się zepsuł. Może twój dzisiejszy nastrój jest dla tego miejsca wyjątkowo nieodgadniony? Muzyka rozbrzmi ponownie dopiero po trzech twoich postach.

3 - Niezależnie od przyczyny, w wyniku której znalazłeś się w tymże pokoju, bawisz się co najmniej doskonale. Rzuć jeszcze raz kostką: parzysta - w pewnym momencie zauważasz błysk na podłodze, a do Twojej kieszeni, kiedy to postanawiasz sprawdzić, co to jest dokładnie, wpływa wówczas suma dwudziestu galeonów! nieparzysta - nie zauważasz, kiedy to z kieszeni wysuwają Ci się monety, w związku z czym tracisz dwadzieścia galeonów. Odnotuj zmianę w odpowiednim temacie.

4 - Półmrok panujący w pomieszczeniu sprzyja psikusom. Ciężko stwierdzić, czy przysadzisty poltergeist wślizgnął się do pomieszczenia przed, czy po waszym przyjściu, lecz nadszedł moment, w którym postanowił uderzyć! Na szczęście nie miał przy sobie ani jednej łajnobomby... Najpierw twoje uszy przeszył piskliwy, irytujący śmiech, następnie zostałeś uderzony w głowę małą stopą Irytka, a na koniec pod twoimi nogami wylądował dźwięk niezgody, a poltergeist wyfrunął z pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi. Przez następne dwa posty twoje rozmowy będą przerywane dźwiękami kłótni płynącymi z krążącej po pomieszczeniu bombki.

5 -  Płynąca z gramofonu muzyka doskonale opisuje twój nastrój, a magia pomieszczenia sprawia, że nie możesz powstrzymać się od zatańczenia, czy tego chcesz, czy też i nie. W dodatku idzie Ci to doskonale - niezależnie od tego, czy wcześniej Ci się to nie udawało, czy może też wcale nie byłeś taki zły z poruszania własnym ciałem w rytm muzyki. Czyżbyś był urodzonym tancerzem? Efekt ten będzie utrzymywał się przez Twoje trzy następne posty, natomiast od kuferka otrzymujesz jeden punkt z działalności artystycznej. Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

6 - Pech? Niestety nawet światło świetlików nie uratowało Cię przed wpadnięciem na stolik. Rzuć jeszcze raz kostką: nieparzysta - na szczęście zakończyło się tylko i wyłącznie na ośmieszeniu samego siebie. Dobrze, że w półmroku pomieszczenia nikt nie dostrzeże rumieńca na twoich policzkach!; parzysta - Co najgorszego mogło się zdarzyć? Uderzyłeś z impetem stopą w nogę stolika, obijając boleśnie mały palec. Będziesz odczuwał efekty tego bliskiego spotkania przez następne dwa posty - nie ma co liczyć na dobrą zabawę w obliczu takiego bólu...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 446
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 358
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptyPon Lip 01 2019, 20:20


Przez ułamek sekundy umysł dziewczyny wypełniła myśl, aby przeciwko nielubianemu Krukonowi użyć różdżki, która była właściwie na wyciągnięcie jej drobnej dłoni, lecz ciekawość była znacznie silniejsza. Na dno świadomości zepchnęła niechęć, którą ewidentnie od ponad roku darzyła Elijaha, nie szczędząc mu przy tym gorzkich słów. Tylko w ostatnim czasie miała wrażenie, że coś uległo zmianie, czy to w niej, czy w nim, to nie miało znaczenia. W ostatnim czasie patrzyła na niego tak, jakby wpatrywały się w blondyna dwie osoby; analizowała jego gesty i mimikę twarzy miast słowa opuszczające usta. Gabrielle obecnie ciężko było przyznać, przede wszystkim przed samą sobą, że ogromną rolę w sposobie patrzenia na Swansea odegrał Julian. Samo wspomnienie imienia chłopaka sprawiało, że w gardle dziewczyny pojawiała się trudna do przełknięcia gula.
Zawzięcie oraz cierpliwość, jakimi wykazał się chłopak były godne podziwu, zaś wspomniana wcześniej ciekawość, ale również chęć zemsty, która obudziła się w Gabrielle niczym demon zbudzony ze snu o północy zmusiły ją do tego, by zostać zamiast uciec. Skóra dłoni Elijaha wydawała się niezwykle delikatna, a mimo to nieco zbyt szorstka by nazwać ją idealną, niemniej nie to wywołało u dziewczyny największe zaskoczenie. Było nim to dziwne uczucie rozlewające się po jej ciele, wypełniające każdy atom, z których była zbudowana, zupełnie jakby zetknięcie ich dłoni wprawiało je w ruch, zmuszając do osiągnięcia szybkości o jakie nikt ich nie podejrzewał, tym samym budząc w niej uczucie rozlewającego się ciepła. Nie miała pewności, czy i on poczuł to samo. Nie była również do końca pewna, czy chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie.
Mimowolnie wstrzymała oddech, a życiodajny tlen wypełnił jej płuca wypinając klatkę piersiową ku przodowi, kiedy ich palce zostały splecione. Raz po raz błądziła wzrokiem to na ich dłonie, to w niebieskie niczym płatki niezapominajek oczy Swanea, nie mogąc zapanować ani nad własnymi myślami, ani nad własnym ciałem, które całkowicie mu się poddało. Zupełnie jakby rzucił na nią urok, któremu nie mogła się oprzeć. Zielone spojrzenie Gabrielle śledziło każdy jego ruch, nie wyrażając nawet najmniejszego sprzeciwu. Było to dla niej niebywałym zjawiskiem patrząc przez pryzmat ich wszystkich spotkań poprzedzających tą chwilę.
Nie odpowiedział. Zezłościło ją to, lecz nim podjęła jakąkolwiek próbę, aby dać mu to jasno do rozumienia, on położył dłoń na ramieniu dziewczyny. Kiedy zaczął sunąć nią po gładkiej skórze panienka Levasseur mimochodem spięła mięśnie, a spomiędzy jej lekko rozchylonych warg wydobył się ledwo słyszalny jęk. Jego dotyk był tak niezwykle przyjemnością; elektryzujący, mamił zmysły, pozbawiał ją logicznego myślenia, a jednocześnie sprawiał wręcz fizyczny ból. Budził w niej pożądanie, którego nie powinien, o czym doskonale wiedziała, lecz nie potrafiła się temu przeciwstawić.
Bez najmniejszego wahania wykonywała jego polecenia, a w chwili, kiedy znalazł się tak blisko, że wręcz mogła poczuć bijące od niego ciepło oraz ten mamiący zapach, przymknęła oczy, chłonąc z tego, jak najwięcej tylko mogła. To była chwila ich słabości, oboje byli słabi. Dopiero teraz to do niej dotarło, dopiero w momencie, gdy znalazła się w jego objęciach. Była słabsza niż przypuszczała, była słabsza niż on myślał, ale czy była tchórzem? Wszakże każdy ma przecież jakieś słabości, tylko dlaczego jej musiał być właśnie Elijah? A co z Julianem? Czy ona będąc po części magicznym stworzeniem mogła mieć więcej niż jedną słabość?
Poruszył się do przodu, poczuła delikatny napór, jaki jego ciało wywarło na jej własne, wykonała podobny do niego ruch, choć ze znacznym opóźnieniem, zupełnie nie trafiając w rytm wygrywanej melodii. Mimo wszystko on nie spieszył się, dawał jej czas kolejne kroki również wykonując powoli, doskonale wiedział, że nie potrafi tańczyć. Spojrzała na niego otwierając usta, kiedy w końcu udzielił odpowiedzi na zadane, jakby wieczność temu pytanie.
-To prawda, ale… – zaczęła, lecz umilkła sekundę później. Jedną kwestię, jaką kwestię?! spojrzała na niego przerażona, gorączkowo myśląc, co może mieć przez to na myśli. Zamarła w miejscu, dopiero czując mocniejsze szarpnięcie ruszyła z niego, ponownie znajdując się w ramionach chłopaka. Bała się, serce w piersi blondynki biło w szalonym tempie, a ona sama gotowa była za chwilę uciec z tego miejsca, którego powietrze było wręcz przesiąknięte emocjami. Nieświadomie zrobiła krok w tył, kiedy pytanie padło z jego ust. Musiała dać sobie dłuższą, aby sens jego słów w całości do niej dotarł, a kiedy tak się stało – zmarszczyła zaskoczona czoło. Wezbrała w niej złość.
-O czym ty mówisz?! – zapytała zachrypniętym, ale dość ostrym w brzmieniu głosem, nawet jeśli próbowała oddalić się od niego o kolejne kilka centymetrów, Elijah nie pozwolił na to. Czuła jego opór.
-Nie dostałam żadnego listu… nie napisałeś żadnego listu… nie napisałeś nic! – warknęła, zarzucając mu kłamstwo. –Jak idiotka czekałam do północy, aż w końcu się odezwiesz, ale nie… wielki, przystojny Elijah Swansea gdzieś miał zwykłą nastolatkę!!! – była wręcz wściekła, dlaczego poruszał ten temat? Dlaczego zwyczajnie nie dał jej o sobie zapomnieć? Chciał, by ponownie przeżywała to, co czuła wtedy? Wchodziło mu to niezwykle dobrze. Poczuła jakby po raz kolejny dostała w twarz, zupełnie, jak tamtej nocy, kiedy wyczekiwana odpowiedź nigdy nie nadeszła.
-Potraktowałeś mnie… potraktowałeś… złamałeś mi wtedy serce. – wyznała i choć furia powoli wyciągała po nią swoje czarne szpony, ostatecznie jej głos załamał się, przepełniony ogromem żalu oraz smutku. Nieprzerwanie wpatrywała się w błękitne oczy chłopaka… niezapominajki.
-Później zacząłeś traktować, jak zło konieczne, jak COŚ, czego nawet kijem być nie dotknął… potem powiedziałeś, że kryje się we mnie pustka i… I miałeś rację, a teraz mnie puść. – próbowała wyrwać się z jego objęć, nie chciała tu być, nie z nim.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 911
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 748
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptyWto Lip 02 2019, 03:25

Nie byli jeszcze idealnie dopasowani, ale był przekonany, że to zaledwie kwestia ćwiczeń – mimo że nie znali swoich zachowań na parkiecie, a do tego Gabrielle nieszczególnie potrafiła poruszać się w sposób wykraczający poza klasyczne imprezy, udało im się nie podeptać nawzajem; było to spore osiągnięcie i dawało dobre rokowania na przyszłość. Prowadził ją, a ona dopasowywała się do jego ruchów na tyle, na ile potrafiła. Ważniejsza jednak niż same kroki była bliskość, jaką pierwszy raz odkąd tylko pamiętał udało mu się z nią nawiązać. Świadomość, że trzyma w ramionach Abeille, skłaniała jego serce do wybijania szaleńczego rytmu.
Nie spodziewał się, że przyjmie to dobrze... on sam miał przecież dużo czasu na przemyślenia, a i tak wciąż zdarzało mu się gubić w tym wszystkim, jakby tyle co o wszystkim się dowiedział. To, co właśnie jej powiedział musiało być szokujące, burzyło wszak wszystko co wyrobili w swojej wzajemnej, niestety wrogiej relacji przez ostatni rok. Wszedł z butami w jej życie i po raz pierwszy robił to świadomie... i jakkolwiek chciałby oszczędzić jej złości i smutku, tak wiedział, że lepszy sposób zwyczajnie nie istnieje.
Pozwalał jej na złość, na uniesiony ton głosu i gniewne warknięcia, na słowa, które były dlań nieprzyjemne; jedyne czego z całą stanowczością jej odmawiał to uwolnienie się z jego ramion – nie mógł na to pozwolić, bo czuł, że jeśli pozwoli jej teraz odejść, straci ją już na zawsze. Powoli pokręcił głową, nie przerywając wzrokowego kontaktu.
Czekałem na Ciebie półtorej godziny, ale do mnie nie przyszłaś. To był trudny czas, zaufałem Ci wtedy i... – westchnął, bo w jego głosie rozbrzmiała gorycz, której sobie tu nie życzył. Merlinie, przerabiał temat tamtych walentynek setki razy, dlaczego wciąż tak silnie to w nim siedziało? Dostał kosza od Esther, a zaledwie tydzień później dała mu go Gabrielle; długo nie potrafił się wtedy pozbierać, lecz zdawałoby się, że w końcu mu się to udało. Urwał i wziął głęboki, uspokajający wdech. – to nieporozumienie, nie rozumiesz? Nie wiem co stało się z listem, moja sowa musiała coś spieprzyć, zresztą nie pierwszy raz.
Przesunął końcówką języka po wargach, słuchając jej i jednocześnie dobierając odpowiednie słowa. To, co powiedziała, sprawiło mu swego rodzaju ból – okropnie żałował wypowiedzianych pod dębem słów, wstydził się tego w jaki sposób się wtedy zachował... nie powinien być takim chamem wobec jakiejkolwiek kobiety, bez względu na to, czy była jego przyjaciółką, czy największym wrogiem.
Nie jestem święty, popełniam błędy, ale staram się nad nimi pracować... i właśnie dlatego Cię nie puszczę... do licha ciężkiego! Nie! Nie miałem racji – choć nie podniósł głosu, wypowiedział te słowa normalnie, co wobec wcześniejszego cichego tonu rozbrzmiało ze zdumiewającą siłą. Zsunął dłoń z jej pleców, puścił również jej palce, ale zrobił to tylko po to, by umiejscowić obie dłonie na jej ramionach. Zacisnął na nich palce, starając się przy tym uważać, aby nie sprawić jej bólu. Nachylił się nad nią, równając ze sobą ich twarze.
Nie jesteś pusta, jesteś piękna. Piękna wewnątrz. Żałuję, że przez tyle czasu byłem zbyt ślepy, żeby móc to dostrzec. Powiedziałaś, że ucieczka nie jest rozwiązaniem, ale daje trochę czasu, by dowiedzieć się, przed czym uciekamy... ja powiedziałem, że możesz uciekać w nieskończoność, ale wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz, dopadnie Cię życie. Wciąż tak uważam, a Ty? Zmieniłaś już zdanie? – cytował treść pierwszych listów, które ze sobą wymienili... znał je na pamięć, nie potrafiłby zliczyć ile razy przesuwał wzrokiem po linii kreślonych jej ręką liter, ile razy trzymał w palcach cienką kartkę, która była dla niego tak istotna. Słowa te wypowiedział szybko, gorączkowo, tak żeby nie była w stanie przeszkodzić mu w ich wypowiedzeniu.

______________________

Może nie perfekcja życia, a jego chaos
sprawia, że rzeczy nabierają znaczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 446
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 358
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptyWto Lip 02 2019, 08:35

Nie byli idealni, nie byli do siebie tak dopasowani, jakby może tego oczekiwali, a jednak stawiając niepewne, pełne zwątpienia kroki Gabrielle była tak blisko Krukona, jak nigdy wcześniej. Blondynkę przerażała myśl, że mimo całej niechęci jaką wobec niego odczuwała w jego ramionach czuła się niezwykle dobrze i o zgrozo - bezpiecznie.
Świadomość własnych myśli uderzyła w nią ze znaczną siłą, zaś w zielonych tęczówkach pojawił się strach, który chcąc ukryć opuściła delikatnie głowę patrząc na ich porywające się stopy. Nie powinna w jego obecności czuć tych wszystkich emocji, które teraz niczym górska lawina niszczyły wszystko na swojej drodze doprowadzając do zachwiania rzeczywistości w jakiej dotąd żyli.
Teoretycznie dziewczynie łatwiej było go nienawidzić niż ponownie obdarzyć jakimkolwiek pozytywnym uczuciem, zwłaszcza z jej ciałem wyrabiał co chciał, budząc uczucia, mamiąc zmysły, nie chciała tego.
Była tylko jedna osoba, której obecność powinna tak na nią działać. Była tylko jedna osoba przy której powinna czuć się w taki sposób, lecz owa osoba mimo, że istniała nigdy się przy niej nie pojawiła. Zaciągając się powietrzem wypełnionym jego zapachem uświadomiła sobie, że mógłby to być zapach Juliana. Niepowtarzalna, zupełnie jak on sam mieszanka perfum i osobliwego zapachu skóry. Mimo wszystko Julian nie był Elijahem, zaś Elijah nie mógł być Julianem, powinna o tym pamiętać, naiwnie nie zdając sobie sprawy w jak okrutny sposób los zakpił z ich obojga.
Nie miała pojęcia, jakie powody kierują Krukonem, jaki w tym wszystkim co działo się właśnie teraz ukryty był cel. Nawet przez myśl jej nie przyszło, że lada chwila pozna prawdę o swoim ukochanym.
Pozwalał jej na wszystko, nawet na złość która była aż nazbyt oczywista w jej głosie i postawie. Po raz kolejny wykazał się spokojem i cierpliwością, których próżno było szukać u panienki Levasseur. Każde kolejne słowo wypowiedziane przez blondyna sprawiało, że na czole Gabrielle pojawiła się kolejna zmarszczka będąca wyrazem zwątpienia. Tylko czy dotyczyło ono wydarzeń z poprzedniego roku czy może słów, które wypowiadał Swansea?
- Nie rozumiem, nie widzę… Co za różnica? - zapytała nadal nie mając pojęcia do czego, całym swoim wywodem chłopak zmierza.
-To niczego nie zmienia. To już przeszłość, coś co się stało i nie dostanie - oznajmiła, choć wątpliwości które się w niej zrodziły były trudne do przełknięcia. A może rzeczywiście los dał im szansę by naprawić przeszłość?
Potrząsnęła przecząco głową na niedorzeczność owych myśli, już nic nie mogli zmienić, w każdym razie nie było to takie łatwe jak Elijah myślał. Nawet jeśli mogli mieć szansę, to dawno już została przekreśla, wszakże swoje uczucia Gabrielle ulokowała w kimś innym, tak niepodobnym do Elijaha, że ciężko byłoby przebić to uczucie.
Lawirowali między sprzecznymi uczuciami, budziły się w niej, wybuchły niczym wulkan by po chwili się uspokoić. Ciężko było odnaleźć to, które górowało ponad wszystkimi, to które wybijałoby się.
Nie skomentowała jego kolejnych słów, zwyczajnie nie chciała tego robić, gdyż nawet zaprzeczenie wywoływało u niej ból, zwłaszcza po nieudanym spotkaniu z Julianem. Spojrzała na niego pytająco, kiedy położył dłonie na jej ramionach zaciskając na nich swoje długie palce. Jego twarz znajdowała się zbyt blisko, w momencie gdy obniżył się do jej poziomu.
Nie była na to gotowa. Nie była gotowa w nawet najmniejszym stopniu by usłyszeć właśnie te słowa z ust Elijaha. Spodziewała się wszystkiego, tylko nie tego. Moc owych słów sprawiła, że kolana się pod nią ugięły i gdyby nie silny uchwyt chłopaka Gabrielle osunęłaby się drewniany parkiet. Odebrał jej oddech, odebrał jej wszystkie pokłady siły jakie w sobie na co dzień miała, a potrzeba ucieczki stała się jeszcze większą niż kilka sekund temu.
Znała te słowa na pamięć, wryły się w jej podświadomość niczym tatuaż zmuszając często do zmiany działania.
- Aleee… A… Ale jak… ty - nie była w stanie sklecić chociażby jednego sensownego zdania. Czuła się, jakby osoba Elijaha otaczała ją ze wszystkich stron odcinając każdą drogę ucieczki. Zamilkła, przymknęła powieki by gorączkowe myśli zalały umysł. Niebieskie oczy, siostra. Jestem podobny. Przeżyłem coś podobnego. dopiero teraz wszystko zaczęło jej się układać w całość. Był tam, Elijah był wtedy w knajpce gdzie umówiona była z Julianem. Wtedy też on ją wstawił uciekając niczym tchórz,teraz wiedziała dlaczego.
- Julian - wyszeptała, nie otwierając oczu, bojąc się tego kogo może przed sobą ujrzeć. Elijah to Julian. powiedziała do siebie w myślach. Mimowolnie poczuła jeszcze większe przerażenie, bo jeśli to była prawda, to Krukon wiedział o niej wszystko, wiedział kim, czym jest, wiedział, że jest potworem.
Otworzyła powieki, zieleń jej oczu była tak hipnotyzująca, wręcz nienaturalna, nieporównywalna do żadnego koloru znanego ludzkości.
Myśl ta przyszła nagle, pojawiła się znikąd, zawładnęła jej umysłem, a serce bijące w klatce piersiowej blondynki swoimi rytmicznymi uderzeniami wtórowało jej. Zupełnie jakby pierwszy raz od ponad roku ono i rozum tworzyły jedność, pierwszy raz były zgodne w pojmowania Jul… Elijaha Swansea. Ponad wszystko, ponad strach jaki odczuwała wybijało się inne uczucie; niezrozumiałe, budzące lęk, a jednocześnie ekscytujące. Był na wyciągnięcie ręki, musiała tylko go pochwycić, zamknąć w szczelnym uścisku i nie pozwolić, by uciekł chociaż przez tą jedną, nic nieznacząca w morzu innych sekundę. Przygryzła dolną wargę, niepewna swojej decyzji, tak szalonej, irracjonalnej, że wręcz wątpiła, ażeby mogła przyjść jej do głowy w szarej, pełnej sprzeczności oraz otwartej wojny okraszonej rozdzierającymi duszę słowami rzeczywistości.
Zrobiła krok w jego stronę, z wahaniem który do niej nie pasował, zdała sobie z niego sprawę dopiero kiedy podeszła jej butów dotknęła twardego drewna. Twarz miała spokojną, można doszukać się na niej było nawet delikatnego uśmiechu, choć w zielonych tęczówkach dojrzeć można było przebłysk strachu. Przyglądała mu się badawczo błądząc spojrzeniem od jego oczu to miękkich ust. Chciała sprawdzić ich fakturę, przekonać się jakie są. Z każdą sekundą była coraz bliżej, w powietrzu wyczuć można było tą magnetyczną siłę, która ich do siebie przyciągała.
Jego twarz była na wysokości jej, jednak zamiast zasmakować w jego ustach, złożyła delikatny, niczym muśnięcie skrzydeł motyla pocałunek na jego policzku.
- Ja już zawsze będę uciekać. Nie zmienisz tego - wyszeptała robiąc krok w tył, na który zbyt zaskoczony zachowaniem dziewczyny pozwolił. Nie było to w żadnym wypadku zagranie, lecz naturalna reakcja, wskazująca na niepewność którą wciąż w sobie miała. Odkrycie prawdziwej tożsamości Juliana… Zdawało się że przyjęła to nad wyraz dobrze, choć rzeczywistość była inna, ona sama nie była gotowa by pokazać prawdę Elijahowi. Mimo wypowiedzianych słów pozostała w miejscu, zupełnie jakby czekała na ruch chłopaka i w rzeczy samej tak było. Blondynka świadomie oddała mu prawo wyboru ich dalszej drogi, nawet jeśli jej różowe wargi wciąż mówiły o ucieczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 911
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 748
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptySob Lip 06 2019, 21:30

Nie potrafił przewidzieć w jaki sposób zareaguje; ba, nie wiedział nawet, czy mówienie jej o wszystkim już teraz jest dobrym pomysłem. Jego plan kończył się na zwabieniu jej tutaj i rozpoczęciu rozmowy, teraz musiał zaś działać po omacku, nie mając żadnej pewności, że nie postawi fałszywego kroku. Robił i mówił to co uważał za słuszne, a szczerość wydała mu się w tym momencie najlepszym możliwym rozwiązaniem. Zasługiwała na nią, do licha ciężkiego – nawet jeśli po wszystkim nie będzie chciała go znać, zwróci jej to, czego pozbawił jej ostatnim razem... odsłoni się przed nią, tak jak i ona odsłoniła się przed nim ostatnim razem. Skrycie liczył, że nie zrani go z równą co on sam mocą, lecz wiedział, że gdyby jednak to uczyniła, po stokroć sobie na to zasłużył.
Poczuł jak słabnie w jego ramionach i odruchowo wzmocnił uścisk, nie pozwalając jej osunąć się na ziemię. Zwalczył w sobie odruch przytulenia jej do siebie, czując, że nie byłoby to wobec niej w porządku – nie chciał wykorzystywać chwili jej słabości, nawet jeśli miał na myśli jedynie okazanie jej wsparcia. Chwytał wzrokiem każdą emocję wyrysowaną na jej twarzy, bezskutecznie próbując rozgryźć co czuje w tym momencie. Pociły mu się dłonie i czuł, że stres zaczyna spinać kolejne jego mięśnie do tego stopnia, że nawet regulowany oddech nie był w stanie przywrócić mu namiastki spokoju. Wyszeptała tak dobrze znane im obojgu imię, a on nie wiedział kim wolał być w tym momencie; żaden z nich... żadna wersja jego samego nie była idealna i obie miały już splamiony honor. Zyskał szansę, w pewnym sensie dał życie Julianowi, a jednak nawet dysponując tak dużą mocą sprawczą, skrzywdził ją pod każdą postacią. Nie tak miało być. Rozchylił wargi, ale słowa nie nadeszły; nie ugrzęzły nawet w jego gardle, zwyczajnie wcale nie pojawiły się w jego głowie. Nie wiedział co miałby powiedzieć, aby jakkolwiek naprawić swoją sytuację. Od zawsze lepiej niż mówienie wychodziła mu cisza.
Więc milczał. Nie z uporu, a konieczności i może też po to, żeby niczego nie zniszczyć, zwłaszcza że po chwili słabości, Abeil... Gabrielle zdawała się... uśmiechać? Czas zadawał się zwalniać, każdy ułamek sekundy trwał coraz dłużej i dłużej, aż w końcu zbliżyła się doń na tyle, by móc musnąć jego policzek. Potem wszystko przyspieszyło, sprawiając, że rzeczywistość zdała mu się nagle tak gwałtowna, że nie potrafił się w niej odnaleźć. Nim pojął w pełni co się właśnie stało, ona już cofnęła się o krok. Kiedy wypuścił ją ze swoich ramion? Nie wiedział.
Zmarszczył brwi, śląc jej pytające spojrzenie; czy w coś właśnie grała? Czy rzeczywiście była tak spokojna, na jaką wyglądała? Nie umiał zrozumieć jakim cudem trzymała emocje na wodzy, skoro nawet jemu, osobie uchodzącej za opanowaną, nie udało się to w najmniejszym stopniu. Był wtedy zdruzgotany, a tymczasem ona... stała przed nim, tak po prostu, jak gdyby nigdy nic.
Przełknął ślinę, wprawiając w ruch jabłko Adama i wsunął palce do usytuowanej na piersi kieszeni kieszeni, po krótkiej chwili jej przeszukiwania wyjmując mały skrawek pergaminu, nie większy niż długość jednego palca i szerokość dwóch. Przyczepiona była do niego zasuszona niezapominajka pozbawiona jednego płatka oraz ów płatek doklejony w rogu. Widać było, że idealnie wpasowuje się w kształt delikatnego kwiatu.
Więc pozwól mi uciekać z Tobą. – powiedział, odnajdując w sobie niespodziewane pokłady pewności siebie. Nie zadrżał mu głos, nie zabrakło mu słów... łagodny ton rozbrzmiał wyraźnie i nie był bynajmniej cichy. Jednocześnie ze słowami postąpił krok naprzód, wyciągając ku niej pergamin z niezapominajką. Nie miał bukietu i to musiało mu wystarczyć.

______________________

Może nie perfekcja życia, a jego chaos
sprawia, że rzeczy nabierają znaczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 446
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 358
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptyNie Lip 07 2019, 19:52

Twarz dziewczyny wydawała się być zbyt spokojna, można by rzec, iż jej reakcja była zaskakująca, wręcz nieprawdopodobna i nieadekwatna do sytuacji. Właśnie odkryła, że oto przed nią stoi jej najzacieklejszy wróg oraz ukochany w jednej postaci. Widząc przed sobą twarz Elijaha, nie dała po sobie poznać, jak bardzo wstrząsnęła nią ta informacja, powoli zatracała się w myśli, że świat jej zwyczajnie nienawidzi, a los obrał sobie ją za cel, chcąc udowodnić…, tylko co właściwie? Powoli traciła pewność, że ich przypadkowe spotkania, takie właśnie są. Czyżby przewrtone fatum chciała im dać coś do zrozumienia, jednak oni pełni dumy wciąż podążają niewłaściwą ścieżką?
Prawda; od zawsze wolała ją dużo bardziej niż najpiękniejsze kłamstwo, jednak w obliczu owej prawdy, która właśnie przewracała jej życie do góry nogami, miała zgoła odmienne zdanie. Czy wolała żyć w kłamstwie, nieświadoma kim tak naprawdę jest Julian? Czy wolała mieć złamane serce przez nieznajomego? Właściwie pogodziła się z tym, a przynajmniej tak się jej zdawało. Tymczasem stał przed nią Julian; czuły, troskliwy oraz pełen zrozumienia chłopak w postaci Elijaha – najbardziej nieczułego i bezczelnego.
Miała ogromny mętlik w głowie, zbyt wiele sprzecznych emocji budziło się w sercu Gabrielle, aby mogła pośród nich odnaleźć te właściwe. Czuła się słaba, zbyt słaba by podjąć jakąkolwiek decyzję; chciała uciekać i zostać, chciała znaleźć się w jego ramionach i stać najdalej jak tylko jest to możliwe, chciała patrzeć w jego niebieskie oczy, a jednocześnie uciekać spojrzeniem. Nie radziła sobie z tą prawdą, będąc jednocześnie pod wrażeniem szczerości, na którą zdobył się Krukon. Skąd wziął siłę na to, by dokonać czegoś takiego? Gabrielle nie była pewna czy będąc na jego miejscu zdobyłaby się na coś podobnego. Nie była również pewna tego, jakimi uczuciami go teraz darzy. Kocha czy nienawidzi? A może jedno i drugie?
Po chwili zapadła między nimi cisza, niczym niezmącona, pośród której poza ich oddechami nie można było usłyszeć zupełnie nic. Nawet muzyka, która jeszcze niedawno rozbrzmiewała nadając rytm ich krokom umilkła. Elijah milczał, wpatrując się w nią z wyrazem twarzy, którego do tej pory nie dane było jej oglądać; pozbawiony był on jawnej niechęci oraz wrogości, które sprawiały, że niebieskie oczy pochmurniały przypominając barwą burzowe chmury, miast niebieskich płatków niezapominajki.
Uważnie obserwowała każdy wykonany przez blondyna gest, zastanawiając się czy nie jest to jego kolejna gra, czy może Julian nie był grą. Ale przecież stał tu przed nią, obnażając się jak nigdy dotąd, ukazując swoje drugie oblicze, które – o ironio- doskonale znała. Nawet przez sekundę nie dopuszczała do siebie myśli, że Elio może być Julianem, w jej mniemaniu byli zupełnie inni, byli przeciwieństwami, ale czy Elijah nie mógł powiedzieć o niej i Abeille tego samego?
Sięgnął do kieszeni, więc mimowolnie zrobiła pół kroku w tył. Po chwili wyjął z niej mały skrawek pergaminu, ciężko było dostrzec co też on ze sobą niesie. Otworzyła szerzej oczy zaskoczona wypowiadanymi słowami, wyciągnęła przed sobie drżącą dłoń, na której ułożył on kawałek pergaminu z przyklejonym do niego kwiatem niezapominajki, pozbawiony płatku, który znajdował się poniżej. Moment, w którym dodarło do niej skąd ów płatek ma był zaskakujący, jednak większym zaskoczeniem było zdanie przez niego wypowiadane. Uniosła wzrok napotykając spojrzenie Swansea i nie ważne, jak bardzo chciała wyrazić zgodę na to, by uciekali razem – nie potrafiła tego zrobić. Wszystko było dla niej zbyt skomplikowane, zbyt zagmatwane. Kim była dla Elijaha? Doskonale wiedziała kim jest dla Juliana, wszakże jego ostatnie listy były aż nazbyt oczywiste, zawierały słowa tak doskonale oddające jej uczucia, jednak czy tymi samymi uczuciami mogła darzyć Krukona?
-Ja… ja… wybacz – odparła wciąż nie potrafiąc znaleźć odpowiednich słów, wciąż nie będąc pewną… niczego, jednocześnie zamknęła w swojej drobnej dłoni kawałek pergaminu muskając skórę chłopaka. Czuła wręcz palącą potrzebę znalezienia się blisko niego, jednak nie wykonała ku temu żadnego kroku. Wyraz twarzy blondynki zmienił się, zaskoczenie ustąpiło, a miast niego pojawił się dziwny, niezrozumiały grymas. Gabrielle balansowała między uczuciami a zdrowym rozsądkiem, który dziwnym trafem brzmiał w jej głowie, jak głos bliźniaczki Elijaha.
-Mam kogoś- wypaliła nagle, zmuszając się do kłamstwa, z którego nie była dumna. Po raz pierwszy w życiu okłamała kogoś, kto był dla niej szalenie ważny, z uporem maniaka wmawiając sobie, że tak będzie lepiej. Słowa wypowiedziała z niebywałą trudnością, prawie się nimi dławiąc. Chciała chronić blondyna przed samą sobą, nie powinien był wyznawać prawdy, powinien zapomnieć o niej, tak jak prosiła w ostatnim liście. Dlaczego to zignorował?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 911
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 748
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptyPią Lip 12 2019, 20:57

Odnajdywał swoją szansę w tym, że jeszcze stąd nie wyszła; gdyby nienawidziła go w jakimkolwiek stopniu i rzeczywiście chciała od niego uciec, już by to zrobiła – nie zatrzymywał jej przecież żadnym gestem, ani nie zagradzał jej drogi. Nie był aż tak zdesperowany... zresztą nawet jeśli, to zdecydowanie potrafił uszanować jej prawo wyboru i wolność, której nie miał prawa jej odbierać. Ani on, ani nikt inny.
Widział, że nie była całkiem obojętna, czy to na sam gest, czy na niego samego. Obserwował ją czujnie i choć nie potrafił może wyciągać idealnie trafnych wniosków, dostrzegł, że szuka przypadkowego kontaktu, że nie boi się patrzeć mu w oczy... aż do momentu, gdy powiedziała, że kogoś ma.
Wstrzymał oddech, początkowo wierząc w jej słowa. Poczuł, że coś w nim więdnie, usycha – umiera; dopiero po chwili zaczął układać elementy układanki w całość. Abeille, którą znał nie potrafiłaby tak szybko zmienić obiekt swoich uczuć. Wyciągając ten wniosek, musiał co prawda założyć, że poprzez listy poznał prawdziwą Gabrielle, nie wykreowany przez nią wizerunek... musiał zaufać, że nie jest taka, za jaką brała ją jego siostra, a w obliczu siły więzi łączącej go z bliźniaczką, nie było to proste. Dostrzegł brak kontaktu wzrokowego, dosłyszał trudność z jaką przyszło jej wypowiedzieć te słowa. Widział zmianę w wyrazie jej twarzy, choć nie potrafił określić na czym ona polegała. Gabrielle nie była dobrym kłamcą.
Kłamiesz – szepnął tak cicho, że byle szmer byłby w stanie go zagłuszyć – kłamiesz i nie mam pojęcia dlaczego to robisz. – dodał głośniej; w jego głosie słychać było napięcie powstałe wskutek jej słów. Zdążył się rozluźnić, uwierzyć, że będzie lepiej, a wtedy ona... Wsunąwszy ręce do kieszeni, westchnął ciężko.
Przecież Cię nie zmuszę – popatrzył na nią jeszcze przez moment, zaciskając wargi – czy to w złości, czy w smutku, czy ze zwykłej bezsilności – a potem odwrócił się na pięcie i ruszył ku wyjściu. Trzymając dłoń na klamce, zatrzymał się na moment. – Daj znać kiedy coś się zmieni – dodał i wyszedł, zostawiając ją w półmroku pomieszczenia.
Nie poddał się, do cholery. Nie poddał się i nie podda. Przegrał bitwę, ale ta wojna miała trwać dalej.

| z/t

______________________

Może nie perfekcja życia, a jego chaos
sprawia, że rzeczy nabierają znaczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 446
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 358
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 EmptyPią Lip 12 2019, 21:20


Gabrielle nie potrafiła zignorować budzących się w sercu obaw, nie potrafiła stłamsić w sobie strachu i nie potrafiła dać sobie szansy na miłość. Była tchórzem, uświadomiła sobie to w chwili kiedy jej usta opuściły okrutne słowa, usprawiedliwiała je troską o Elijaha, ale czy w rzeczywistości nie osiągnęła odwrotnego efektu? Czy nie raniła go, tak bardzo, jak raniła samą siebie? Znał ją, znał ją lepiej niż ktokolwiek inny, wszakże przed Julianem otworzyła się w pełni, wiedział on o niej wszystko, co było tylko możliwe. Elijah to wiedział, doskonale zdając sobie sprawę z tego, czym… kim jest, a jednak stał tu przed nią gotowy do walki o jej serce, które już posiadł. Wydawał się być nieświadomy tego, dzięki czemu mogą mieć nad nim chwilową przewagę, szybko ją tracąc, gdy zarzucił jej kłamstwo.
Jak mogła być tak głupia i naiwna, że w nie uwierzy? Warknęła na siebie w myślach. Ostatnimi siłami powstrzymała dłoń, która mimowolnie drgnęła słysząc pełen napięcia głos Krukona. Nabrała powietrza w płuca kierując swoją twarz w bok, by nie musieć patrzeć w jego oczy. Bała się tego, co może w nich ujrzeć, serce w piersi dziewczyny biło, jak oszalałe. Chciała coś powiedzieć, chciała, by został, jednak zamiast coś zrobić po prostu stała w milczeniu. Zieleń jej oczu przysłoniły wzbierające w nich łzy. Nie chciała przy nim płakać, a on jakby czując to, obrócił się na pięcie i ruszył ku wyjściu. Nawet wtedy nie podniosła spojrzenia, przegrała. Właśnie była świadkiem własnego upadku, do którego mimochodem doprowadziła. Minęła sekunda; jedna, druga, trzecia, jej serce powoli zwalniało, lecz wciąż nie słyszała dźwięku zamykanych drzwi, niepewnie odgarnęła blond kosmyki z twarzy, a wtedy odezwał się. Wprawił jej serce w szybsze bicie, dając nadzieję. Teraz to od niej zależało, co będzie dalej. Szkoda, że sama tego nie potrafiła określić.
Wojna trwała dalej, choć przybrała zaskakujący obrót.

zt

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Świetlisty Pokój - Page 12 QzgSDG8








Świetlisty Pokój - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Świetlisty Pokój - Page 12 Empty

Powrót do góry Go down
 

Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Świetlisty Pokój - Page 12 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-