Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyPią Cze 11 2010, 18:30

First topic message reminder :


Korytarz na VII piętrze

Korytarz na siódmym piętrze nie różni się od innych. Schody prowadzące na górę jak wszystkie inne mają wiele pułapek o którym uczniowie muszą pamiętać. Przez wielkie okna wpada dużo światła przez co w ciągu dnia jest dobrze oświetlony. Natomiast wieczorem zapalane są pochodnie które co kilka kroków można spotkać wiszące na ścianach. W środku korytarza wisi gobelin przedstawiający trolle, które Barnabasz Bzik próbował nauczyć kroków baletowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 806
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2082
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyNie Maj 28 2017, 00:58

Pokonując kolejne stopnie, starał się wytłumaczyć Gryfonowi przewagę zagadki nad zwykłym hasłem. Jasne, czasami była ona niepraktyczna, bo Ezra nie wyobrażał sobie zostawić czegoś w pokoju i dobijać się do tego przez pół dnia. A takie sytuacje zdarzały się rzadko, bo właściwie non stop ktoś wchodził lub wychodził z wieży. Musiałaby to być naprawdę niecodzienna godzina. No, taka jak teraz. Z drugiej strony zagadka przynajmniej dawała możliwość wykombinowania odpowiedzi - u Gryfonów, jak się nie znało hasła to już był to koniec. Nie można w końcu stworzyć właściwego hasła z powietrza.
Wyprawa na siódme piętro trwała co najmniej dwa razy dłużej niż powinna. Ale Ezra mógł pochwalić Leo, który radził sobie zaskakująco dobrze. Ogólnie chyba byli dosyć zgraną drużyną, bo po kilku pierwszych zgubionych krokach, nierównym tempie, obijaniu się o siebie, udało im się wypracować wspólny rytm. I Ezrze nawet nie było ciężko, bo Gryfon faktycznie w ponad osiemdziesięciu procentach sam utrzymywał się w pionie. Jedyne co właściwie musiał robić Ezra, to kontrolować trasę, którą się poruszali - wiadomo, schody potrafiły płatać figle.
Ze śmiechem przytaknął chłopakowi, ciesząc się na ten entuzjastyczny błysk w jego oczach. Mimo wszystko była to szybka zmiana nastroju. W czym przyjaciel nie pomoże, to zrobi to wcielenie się w ninje. Czego to można się było dowiedzieć?
- Chyba zrobiłem już wszystko, co w mojej mocy, żeby poprawić ci ten dzień - powiedział, odsuwając się wreszcie od chłopaka, który już nie potrzebował podpórki. Od drzwi Gryfonów dzieliło ich parę metrów, więc Vin-Eurico nie miał już za bardzo szans zboczyć z trasy. Przez chwilę nic nie dodawał, ale Leo mógł obserwować, jak na jego ustach powoli formuje się głupi uśmieszek, kiedy jeden pomysł wpadł mu do głowy. - Ale wiesz, jeśli to wciąż za mało to słyszałem, że całowanie się podnosi hormony szczęścia. Więc jeśli przez następne dni wciąż będziesz w depresji, to wiesz do kogo się zgłosić. - Mrugnął do niego żartobliwie. Pointą, którą powinien wyłuskać z tej wypowiedzi Leo, było oczywiście to, że Ezra chciał mu jak najbardziej pomóc w przejściu przez tę całą sytuację. Nie chodziło o samo całowanie, gdyby komuś przyszło to na myśl. Nie istniała nawet taka rzeczywistość, w której Ezra poważnie chciałby całować Leo. To byłoby bardzo, bardzo niesmaczne.

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2255
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1680
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyNie Maj 28 2017, 01:11

Ciężko było do niego dotrzeć. Chyba nie nadawał się na prowadzenie zbyt porządnych dyskusji, toteż argumenty Ezry średnio do niego w ogóle trafiały. Pomrukiwał co jakiś czas przytakująco, ale potem i tak powtarzał, że normalne hasła mają więcej sensu, są fajniejsze i wygodniejsze.
- Ale jak się zmieni i nikt ci nie powie... To słabo - dodał jedynie, bo przecież nawet tak wspaniały system miewał w swoje wady.
Nikt ich jeszcze nie przyłapał, nic nie zniszczyli i nie zabili się na schodach (swoją drogą, czy tych stopni magicznie przybyło? Leo był pewien, że normalnie jest ich mniej...). Dotarli na siódme piętro i Gryfon był pełen podziwu i dumy, bo Ezra nie narzekał tylko prowadził go i podtrzymywał. Leo zanotował w pamięci, żeby jakoś się odwdzięczyć - nie miał niestety pewności, że to wszystko w ogóle nie wyleci mu z głowy następnego ranka. Optymistycznie założył jednak, że da radę podrzucić Krukonowi jakieś babeczki, albo coś. Jedzenie dobre na każdą okazję...
Nie powiedziałby, że "nie potrzebował podpórki", ale wystarczyło lekko podtrzymać się ściany, aby utrzymać w pełni równowagę. Uśmiechnął się blado do Clarke'a, zastanawiając się, jak bardzo zła będzie Gruba Dama, gdy ją obudzi. Nie pozostawał mu jednak wielki wybór...
- Ta, dzięki - mruknął, a gdy chłopak wspomniał o całowaniu, zaśmiał się krótko. Gdy ucichł, "pomysł" Ezry nagle zaczął wydawać się jakiś mniej zabawny, a bardziej sensowny i interesujący. - Mówisz? - Rzucił bez przekonania.
W tej jednej chwili kompletnie stracił nad sobą panowanie. Tak po prostu uznał, że czemu nie? Żart żartem, ale teorię można było przetestować. Zresztą, jeden malutki pocałunek nic nie znaczył. W skrócie, Leo kompletnie wyłączył myślenie i twierdząc, że jego sumienie będzie czyste, przysunął się do Ezry i pochylił lekko nad nim. Zapomniał, że to jego przyjaciel, a przede wszystkim przedstawiciel tej samej płci.
Położył dłoń zdrowej ręki do jego policzka i delikatnie musnął swoimi wargami jego, żeby dopiero przejść do bardzo łagodnego, niemalże czułego pocałunku.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 806
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2082
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyNie Maj 28 2017, 01:26

Powinien się przyzwyczaić, że jak mówiło się do Leonarda to trzeba było cały czas pamiętać, że generalnie przypominało to rzucanie grochem o ścianę. Westchnął, ostatecznie porzucając temat - jak to było możliwe, że Leo i Ezra praktycznie non stop się nie kłócili, skoro niemal na każdy temat mieli odmienne zdanie?
I skoro Leo bardzo wybiórczo traktował wypowiedzi Ezry. Clarke mógł wiele zrozumieć, ale moment, w którym Gryfon wziął na poważnie jego słowa prawdopodobnie miał być dla niego zagadką na następne wiele lat. Tego nawet nie dało się sensownie wytłumaczyć!
W jednym momencie uśmiech na ustach Ezry zamarł, zastąpiony szokiem i jedyne, co zdążył zrobić nim jego towarzysz postanowił złączyć ich wargi, było wyrzucenie spanikowanego "co ty...". Czuł jak wszystkie mięśnie w jego ciele niekontrolowanie sztywnieją, a myśli obracają się tylko wokół jednego krótkiego słowa - nie. Przyłożył ręce do klatki piersiowej chłopaka, próbując bezskutecznie go odepchnąć i pozbyć się trochę wyczuwalnego posmaku alkoholu z warg. Jednocześnie z jego ust uciekł krótki jęk, będący pierwszym zwerbalizowanym protestem... Który jednak bardzo łatwo było pomylić z wyrażeniem aprobaty. W końcu to nie tak, że Leo źle całował. Właściwie to był w tym całkiem niezły... Ezra nawet nie zorientował się, kiedy przesunął dłoń w górę jego klatki piersiowej, a potem na kark, tylko po to, by przyciągnąć go do siebie jeszcze bliżej.
Przymknął powieki i niepewnie zaczął odwzajemniać pocałunek, który nie był nawet w połowie tak niesmaczny jak mógłby podejrzewać. Dziwny ucisk w jego podbrzuszu przypominał mu, że działo się coś niewłaściwego, coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca... Ale serce szybko dudniące w piersi i myśli splątane niczym kłębek nici skutecznie odwracały jego uwagę, przekonując, że nawet jeśli, to było to całkiem dobre i przerwanie momentu byłoby wręcz działaniem przeciwko sobie... To były te hormony szczęścia?

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2255
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1680
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyNie Maj 28 2017, 01:40

A więc oficjalnie kompletnie postradał zmysły. Gdyby tylko był w stanie myśleć (a z jakiegoś nieznanego mu powodu nie był), z całą pewnością wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Podziękowałby Ezrze, może by go przytulił, a potem powlókłby się do łóżka. Pewnie obudziłby połowę biednych Gryfonów, tak jak zrobił to z Krukonami. Następnego ranka ktoś by się perfidnie na nim zemścił poprzez okrutną pobudkę, a on sam wstałby i miał niezły humor. I, oczywiście, odwdzięczyłby się jakoś swojemu przyjacielowi za opiekę.
Ale jednak tymi babeczkami, a nie pocałunkiem.
Normalnie kiedy kogoś chce się pocałować (może lepiej "zamierza się", bo Leo wcale normalnie by nie uznał, że "chce" to zrobić), należy patrzeć na dawane przez niego sygnały. Szok i ogólnie negatywna reakcja nie powinna być ignorowana, ale Vin-Eurico właśnie tak postąpił i nie przerwał pocałunku nawet wtedy, gdy Ezra spróbował go odepchnąć. Sam nie wiedział czemu. Może dlatego, że było wyjątkowo przyjemnie? Zresztą nim miał szansę jakoś zareagować, Clarke jakby zmienił zdanie. Leo pozwolił sobie na subtelne przygryzienie jego dolnej wargi i nawet nie zauważył, że zaczął na Krukona lekko napierać, przysuwając się jeszcze bardziej. To mogło być, złe, tak. Co więcej, było... Ale w tej jednej chwili wydawało się właściwe i skoro żaden z nich nie oponował, czemu w ogóle powinno się kończyć?
Chciał przytrzymać Ezrę przy sobie, chciał już tak po prostu pozostać - więc odruchowo wyciągnął drugą rękę, aby złapać go lekko za przód koszulki. Wywołało to jedynie kolejną falę bólu z naruszonego ramienia i ten jeden impuls wystarczył, aby Leonardo na chwilę otrzeźwiał.
CAŁOWAŁ SWOJEGO PRZYJACIELA?!
Przerwał pocałunek i zaczął się odsuwać powoli, puszczając Ezrę i wpatrując się w niego z otępieniem. Zachowywał się trochę tak, jakby nie chciał spłoszyć dzikiego zwierzęcia - w rzeczywistości po prostu zupełnie nie wiedział, co zrobić. Teraz chciał się tylko zapaść pod ziemię. Szumiało mu w głowie, ale raczej nie od alkoholu, raczej przez emocje. Gryfon był wstrząśnięty, zaskoczony i przerażony swoim własnym zachowaniem, jednak najbardziej niepokoiło go, że pomimo tego wszystkiego tamta krótka (zdecydowanie za krótka!) chwila zdawała się być tak cholernie przyjemna.
W końcu postanowił zrobić coś, co wychodziło mu najlepiej - a więc zaśmiał się, potrząsając lekko głową. Jakimś cudem dopiero teraz wróciła mu zdolność myślenia.
- No dobra, może i coś w tym jest - uznał. Następnie udał, że się zachwiał i musiał oprzeć o ścianę... Ale tak naprawdę po prostu chciał się odsunąć, bo było bardzo, bardzo niezręcznie.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 806
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2082
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyNie Maj 28 2017, 01:59

Może to wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej, ale ostatecznie Ezra nie narzekał. Całowanie Leonarda wychodziło mu jakoś tak naturalnie, nawet nie musiał się specjalnie skupiać na dostosowywaniu się do jego tempa i techniki, bo to wszystko było podobne do oddychania - być może Ezra potrafił to jeszcze zanim właściwie to zrobił.
Nawet napór ciała Leonarda niespecjalnie mu przeszkadzał. Krukonowi było wręcz wciąż za mało... Dopiero moment, kiedy Leo przerwał pocałunek, był dla Ezry tym, gdy nagle poczuł się przygnieciony ogromnym ciężar pod postacią wstydu i oszołomienia. O ile Gryfon odsunął się powoli, Clarke wręcz odskoczył, jakby został rażony piorunem. Mimowolnie dotknął palcami swoich ust w kompletnym oszołomieniu i przerażeniu, unikając wzroku swojego przyjaciela. Przyjaciela. Przyjaciela?
Chciał uciec. Chciał tylko stąd uciec i już nigdy więcej nie musieć patrzeć na Leonarda. Jasne, można było się zaśmiać i zbyć sytuację, ale świadomość chwili którą dzielili, już zawsze miała być gdzieś pomiędzy nimi, stając się barierą nie do przekroczenia. Krukon nie wyobrażał sobie teraz nawet poklepać go po ramieniu!
- Wątpię, ja tam nic nie czułem... - Odparł obojętnie, wkładając w to swoje wszystkie umiejętności aktorskie. Nie tylko dlatego, że było to kłamstwo, ale również dlatego, że po Leonardzie najwyraźniej faktycznie już to spłynęło, skoro miał na tyle dobry nastrój, by skomentować to śmiechem. Co więcej miał coś na usprawiedliwienie - pijacki wybryk, ot co. A Ezra? Ezra od początku do końca gdzieś z tyłu głowy całkowicie wiedział, co robi. Po prostu postanowił to zignorować, narażając na szwank ich naprawdę dobrą przyjaźń. - Pójdę już.
Postarał się wymusić uśmiech, robiąc dwa kroki w tył, a wtedy boleśnie nadział się plecami na poręcz schodów. Złapał się jej, odwracając się na pięcie, tylko po to, by potknąć się i prawie zlecieć ze stopni. Rzucił przez ramię jeszcze kontrolne spojrzenie na Leonarda i szybko zaczął zbiegać, chcąc znaleźć się ponownie we własnym łóżku. Lub na kanapie w pokoju wspólnym z Ruth... Ezra nie pamiętał, kiedy ostatnio tak bardzo potrzebował jej obecności i dobrego słowa jak teraz.

Zt

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2255
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1680
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyNie Maj 28 2017, 02:11

Żałował, ale nie wiedział czego bardziej - pocałunku, czy przerwania go? Bo faktycznie gdyby ta sytuacja nigdy się nie wydarzyło, nie pojawiłby się na drodze ich cudownej przyjaźni żaden większy problem. Z drugiej strony było to tak niesamowicie przyjemne i w tamtej chwili, w której trwało, Leo zapomniał zupełnie o swoich zmartwieniach.
Szkoda, że teraz uderzyły go ze zdwojoną siłą. Nie był w stanie zastanawiać się, co musi czuć Ezra. Ezra, który przecież nie poczynił żadnego pierwszego kroku (nawet pijany Leo wiedział, że jego słowa były żartem), który nie był pijany i który najprawdopodobniej miał teraz potworny mętlik w głowie. Gryfona za bardzo przytłoczyło to, co on odczuwał.
Bezmyślnie wzruszył ramionami na słowa Krukona, bo niezbyt wiedział co innego zrobić. Nie było to zbyt inteligentne, bo w końcu jedno ramię miał rozwalone. Oczy automatycznie mu się zaszkliły, ale powstrzymał się cudem od pokazania tego, jak bardzo go to zabolało. Zresztą, Clarke i tak już się odsunął. Albo raczej, uciekał.
Chciał jeszcze podziękować, ale nie dał rady wydusić z siebie ani słowa. Niezbyt nawet obserwował chłopaka, gdy ten nieporadnie próbował zniknąć. Na twarzy zastygł mu uśmiech, będący pozostałością po tamtym śmiechu, ale teraz nieco wykrzywił go ból. Leo stał tam chyba jeszcze dość długo, ale w gruncie rzeczy stracił rachubę czasu. W końcu powolnym, chwiejnym krokiem podszedł do Portretu Grubej Damy i rzucił hasło, przy okazji niezbyt przyjemnie ją budząc. Nie zwrócił uwagi na żadne jej słowa i pogróżki, tylko przedostał się do środka. Musiał się położyć i przespać. Pierwszy raz niemal nie mógł doczekać się kaca, mając nadzieję, że dzisiejszy wieczór pozostanie dla niego tajemnicą. O ile prostsze byłoby to i dla niego i dla Ezry...

/zt

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyNie Wrz 23 2018, 11:05

Nieregularne kroki odbijały się echem po opustoszałym korytarzu. Ironią był fakt, że skierowałem się właśnie tutaj. Nie w górę, ale w miejsce, w którym nieustannie palą się pochodnie. Jednakże, nie można mnie za to winić. W pokoju czterech pór roku nie myślałem trzeźwo. Zresztą, dalej nie potrafiłem dojść do siebie. Biegłem naprzód tak długo, aż wreszcie dobiegłem do miejsca, w którym znalazłem się całkowicie sam. Ręce mi się trzęsły, a nogi pewnie dygotałyby zawzięcie, gdybym tylko potrafił na chwilę się zatrzymać. Już dawno nie byłem aż tak przerażony. Mój koszmar powrócił. Wydawało mi się, że przeżywam ten dzień na nowo. Bolesne oparzenia znaczące moją twarz i ręce, zapach dymu, ognia i popiołu. Dusiłem się od tego smrodu, uciekałem przed nim, aż wreszcie upadłem wprost na schodach, gdy jeden ze stopni postanowił zniknąć. Moja noga zapadła się aż po kolano, ale wydostałem się prędko. Nie mogłem się zatrzymywać, lecz teraz już nie biegłem. Mój umysł szalał, lecz ja, wbrew jemu, starałem się skupić. Maskowałem swoje nowe oparzenia i wpatrzywszy się w swoje dłonie, zaciskałem zęby tak mocno, że ni z tego ni z owego na moim nadgarstku zalśniła kropla krwi. Przegryzłem wargę. Przesunąłem po niej językiem, zbierając czerwony płyn, lecz niewiele to dało. Metaliczny posmak rozlał się w moich ustach, a kolejna fala szkarłatu i tak przyozdobiła moje wargi. Nie miałem głowy do rzucania zaklęć leczniczych. Zresztą, różdżkę i tak zostawiłem w dormitorium. Po pięciu minutach upartego marszu po korytarzu na siódmym piętrze, postanowiłem się zatrzymać. Przyjrzałem się swoim dłoniom, znów tak czystym i nieskazitelnym. Moje serce powoli zaczynało bić odrobinę wolniej, chociaż w głowie wciąż szalało mi tornado. Wszystkie swoje siły wkładałem w odegnanie od siebie wizji przeszłości. Wspomnień, jakie zmieniły mnie na zawsze i skrzywdziły tak dogłębnie, że teraz każde dotknięcie ognia wywoływało we mnie atak paniki. Podszedłem do okna i wspiąwszy się na wysoki parapet, zwinąłem się w kłębek przy chłodnej szybie. Przytuliłem twarz do kolan, a ramionami odgrodziłem się od świata. Cholera, nie mogłem nawet powstrzymać wilgoci napływającej mi do oczu. Nie myślałem nawet o tym, że ktoś może mnie zobaczyć w tym stanie. Byłem kompletnie rozbity, otumaniony strachem i bólem. Skrywszy się w utkanym przez siebie kokonie, starałem się zdusić łzy i zapomnieć o oparzeniach. Nie mogłem udać się do skrzydła szpitalnego. Nienawidziłem szpitali. Nie potrafiłem już nawet wstać.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Demetria O. N. Travers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 161
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 119
http://www.czarodzieje.org/t15394-demetria-travers#412822
http://www.czarodzieje.org/t15396-omega#412861
http://www.czarodzieje.org/t15805-demi#426046
http://www.czarodzieje.org/t15395-demetria-travers#412833
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyPon Wrz 24 2018, 18:30

Wszystko poszło nie tak, od samego początku, miała to być dla nich zabawa, mogła się domyślić, że mając za sobą takie przeżycia nic nie może pójść tak jak tego chciała. Tym razem nie tylko ona miała pecha, trafiła na Rileya, wiedziała, że życie nie oszczędziło również i jego. Niby dlaczego miałoby to robić? Takie wydarzenia lubiły się ciągnąć za człowiekiem, jakby nie wystarczające było to, że muszą jakoś żyć dalej, starając się nie pamiętać. Ona się starała, mimo tego co widziała każdego wieczoru, kiedy przestawała się maskować. Tak wiele się zmieniło, a co się stało już się nie odstanie, jej ojciec wciąż był w więzieniu i nie zapowiadało się na to, że kiedyś się to zmieni. Miała względem niego mieszanie uczucia, a zbytnie rozmyślania o nim wprowadzały ją w stany depresyjne. Rozmawiała o tym tylko z Trixie, całej reszcie nie ufała na tyle, by choćby o tym wspomnieć.
Relacja z Fairwynem była dziwna, wiedzieli to oboje, do czego to wszystko miało prowadzić? Poznawali swoje tajemnice bez uprzedniego powierzchownego poznania siebie nawzajem. To mogło prowadzić do katastrofy albo... sama nie wiedziała do czego. Czuła, że łączyła ich jakaś dziwna więź, więź, która doprowadziła do tego, że wyszła za nim, nie zwracając uwagi na to, że jej rozgrywka się nie zakończyła. Nie obchodziło ją to, w ciągu kilkunastu sekund wszystko przestało być dla niej ważne, a zabawne już dużo wcześniej. Wściekła pokonywała kolejne korytarze, nawet nie wiedząc gdzie idzie, póki co nie miała nawet pojęcia, że ruszą tą samą ścieżką. Jaka siła przyprowadziła ją na siódme piętro? Nie ważne. Bluzgając i przeklinając każdego istniejącego wilkołaka zbliżała się do niego. -Przeklęte stworzenia - mruknęła na początku, zaćmiona złością, nie zauważając kolegi. Dopiero gdy mimowolnie spojrzała na okno wystraszyła się, gdy nie ujrzała w nim krajobrazu, a zasłaniający go cień. Podskoczyła, dostając małego zawału - Cholera kim ty... - warknęła, złość mieszała się teraz ze strachem, nie miała przy sobie różdżki, więc pozostało jej jedynie zaciśnięcie pięści. Nie była bezbronna, a to dodawało jej pewności siebie, dzięki temu szybko się uspokoiła będąc gotowa na ewentualną konfrontację. Postać nie odpowiadała więc podeszła bliżej, oczywiste stało się to, że jest to po prostu człowiek, skulony człowiek - Hej, wszystko w porządku? - zapytała zmartwiona, nie wiedząc do kogo kieruje to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 EmptyPon Wrz 24 2018, 19:44

Straciłem czujność. Wessany w labirynt niespokojnych myśli, wirując nieskładnie od "a co by było gdyby" do "chce zniknąć" pozwoliłem sobie popaść w bezdenny marazm. Moja głowa stała się nagle niezwykle ciężka i tkliwa. Ułożywszy ją bezpiecznie między własnymi barkami, przytulałem się przez kilka długich minut, aż wreszcie uzmysłowiłem sobie, że nie jestem już sam na korytarzu stanowiącym część siódmego piętra. Kobiecy głos wyrwał mnie z zamyślenia tak silnie, że byłbym drgnął, gdybym tylko przez tych kilka chwil nie zapomniał jak to jest się poruszać. Bezsilność spętała mi nogi i odebrała głos, przyduszając go bezceremonialnie do krawędzi krtani. Przełknąłem ślinę, lecz zamiast pozbyć się guli, jaka narosła mi w gardle, jedynie posmakowałem własnych łez. Moja twarz ostatecznie pozostała sucha. Nie pozwoliłem sobie na uronienie chociażby jednej kropelki, lecz emocje jakie mną targały były na tyle silne, że nie zdołałem powstrzymać suchego łkania. Jednakże teraz, gdy już wiedziałem, że ktoś nasłuchuje, ugryzłem się nie tylko w język, ale i w tę nieszczęsną wargę, z której na nowo popłynęła fala szkarłatu. Przysunąłem do niej rękaw szaty, uświadamiając sobie niespodziewanie, że paraliż minął. Mimo tego, nawet nie drgnąłem. Zdębiałem. Wytężyłem słuch. Kroki były lekkie, lecz nieszczególnie ostrożne. Kobieta. Albo niewprawiona w bezgłośnym poruszaniu się, albo definitywnie zdenerwowana. Wszystko to potrafiłem ocenić jedynie na podstawie jej chodu, a potem przyszło mi także zerknąć na jej szczupłą sylwetkę. Ręce zaciskała w pięści, a jej usta rzucały plugawe słowa niczym sztylety. Szukała celu? Nie potrafiłem tego ocenić. Na wszelki wypadek odwróciłem od niej wzrok, skupiając niebieskie spojrzenie na błoniach Hogwartu, znikających już w bezdennym mroku wieczora. Chciałem przeanalizować każdy wierzchołek drzewa, jaki jeszcze mogłem dostrzec w bladej poświacie, jaka jeszcze wypsnęła się słońcu. Nie było mi to dane. Uparcie milczałem. Czy jeżeli ją zignoruje, postanowi podarować mi spokój? Kolejne pytanie spłynęło z jej ust, a ja westchnąłem w duchu. Nie tylko ze zniecierpliwienia. Rozpoznałem ją wreszcie w rozedrganym świetle rzucanym przez pochodnie. Demetria. Zmartwiłem się, ocierając ukradkiem kąciki ust.
- I am everything. I am nothing. I can make you tremble in fear or make your sadness disappear. I've been with you since you've arrived and I will be with you at the moment you die. We've know each other for our entire lives. I know you but you create me... what am I? - Zamiast odpowiedzi na jej pytania, podarowałem jej zagadkę. Kiedy ją recytowałem, mój głos powoli wracał do normalności. Odzyskiwał normalny tembr, nieprzerwany fałszywymi nutami wywołanymi przez zachwianie emocji. Podekscytowanie i determinacja, jakie towarzyszyły mi dnia, w którym usłyszałem ją po raz pierwszy, wciąż były żywe. Czerpałem z nich inspirację. - To była pierwsza zagadka, którą rozwiązałem, gdy przybyłem do Hogwartu. - Z niechęcią odsunąłem od siebie ramiona. Zwiesiłem jedną nogę z parapetu, odsłaniając swoją sylwetkę. Wolną od oparzeń, lecz zgarbioną. Przytłoczoną wspomnieniami. Nie musiałem nawet mówić, że nic nie było w porządku. Nie mogąc znieść otwartości swojej pozycji, wsparłem czoło o dłoń, a łokieć o zgięte kolano. Znów zamarłem, wpatrzony nie w Travers, lecz w chłodny mur wyściełający wnękę w ścianie, w której się skryłem.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na VII piętrze - Page 12 QzgSDG8








Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Korytarz na VII piętrze - Page 12 Empty

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na VII piętrze - Page 12 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-