Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep spożywczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Sklep spożywczy    Sob 23 Mar - 17:16


Sklep spozywczy

Czarodzieje też muszą robić gdzieś codzienne zakupy. W tym celu bracia Waltersenowie założyli kolorowy sklepik na samym początku ulicy Tojadowej. Chociaż z zewnątrz wydaje się małym pomieszczeniem, to wnętrze za sprawą zaklęć, jest odpowiednio powiększone, tak by mogło pomieścić wszelakie niezbędne towary.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    Sro 7 Sie - 22:11

Mogłoby się wydawać, że kobiety uwielbiają chodzić po sklepach i pewnie w większości przypadków tak jest, jednak Dany nigdy nie była wielką zwolenniczką zakupów. Czy to w centrum handlowym, czy w sklepie spożywczym. Ba, boże uchowaj, przed galerią handlową. Daenerys dostawała normalnie choroby na samo wspomnienie tej instytucji. Nigdy nie mogła zrozumieć mugoli jak mogli widzieć rozrywkę w chodzeniu od sklepu do sklepu w poszukiwaniu jednej małe rzeczy, którą i tak po jakimś czasie się nudzą. No ale, zostawmy już centra handlowe w spokoju. W tej chwili Daenerys stała w sklepie spożywczym. Może w to nie uwierzycie, ale DNA też czasem musiała jeść. Wakacje spędziła w Londynie, bo tutaj wynajęła sobie małe mieszkanko i po studiach zamierzała tutaj zostać chyba. Nie miała po co wracać do Rumunii, chyba że udałoby jej się znakomicie zaliczyć Niebezpieczne Stworzenia Magiczne i dostałaby posadę trenera smoków. Ale w tej chwili to były odległe plany. Na razie panna Anderson postanowiła, że upiecze ciasto. A co! Były jednak dwa problemy. Pierwszy polegał na tym, że Dany nie potrafiła gotować. A drugi to taki, że stała teraz na środku sklepu trzymając w jednej dłoni mąkę pszenną a w drugiej tortową zastanawiając się, co tak własciwie ma wziąć. Co jakiś czas podnosząc wzrok do góry i próbując znaleźć pomoc dla siebie. Niestety, nikt się nie zjawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 17
  Liczba postów : 11
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6449-romeo-fontane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6454-romeo-czemuz-ty-jestes-romeo#181103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6455-julia#181105




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    Sro 7 Sie - 23:15

Sklepy spożywcze to drugie, zaraz po monopolowych, które Romeo lubił. Tak, alkohol i jedzenie, kto ich nie uwielbia? Z racji tego, że chłopak ostatni tydzień spędził u dziadków, zakupy robił w spożywczaku. Co prawda jego babka zadbała o to by niczego mu nie brakło, jednak kobiecina nie rozumiała tego, że młody Fontane nie zje nic co zawiera w sobie chociaż śladowe ilości mięsa, po godzinie tłumaczenia, że szynka, pasztet i parówki nie wchodzą w grę, postanowił udać się do sklepu. Zapewne byłyby to szybkie zakupy, miał już w koszyku swoje ulubiona płatki na mleko w kształcie kocich pyszczków, które wydawały specyficzny dźwięk podczas żucia, dwie butelki kremowego piwa i jakiś dziwnie pachnący i wydawać by się mogło zmieniający kolor ser. Kierował już swe kroki do kasy, gdy w oko wpadła mu pewna dziewczyna. Na pewno ją kojarzył, gdzieś ja widział, zaraz... zaraz... Daenerys? Czy to ona? Zmieniła kolor włosów? A może po prostu Romeo wcześniej nie zwrócił na to uwagi. Zatrzymał się przy półce z pulsującymi i podskakującymi meksykańskimi fasolkami i przez moment przyglądał się dziewczynie znad jednej z paczek. Podejść, czy nie, oto jest pytanie... W końcu jednak odłożył niedbale pudełko i ruszył w kierunku znajomej mu twarzyczki. Pech jednak chciał, że zrobił zaledwie kilka kroków, kiedy cała góra meksykańskiej fasoli runęła na podłogę, kilka pudełek otworzyło się i teraz po całym sklepie skakały te małe, cholerne fasolki, kilka z nich wylądowało w dekolcie stojącej obok chłopaka starszej czarownicy, która krzycząc w niebo głosy zaczęła zdzierać z siebie bluzkę, chłopak chciał jej pomóc, jednak jego dobre chęci nie zostały docenione, gdyż oberwał w łeb torbą, w której, mógłby przysiąc zagruchotały cegły. Fontane zachwiał się, wpadł w Pannę Anderson, poślizgnął na fasoli i wylądował w koszu ze świeżymi bułeczkami. Jednym słowem rzec można dość komiczny widok... dla obserwatora, bo Romeo wcale nie było do śmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    Sro 7 Sie - 23:58

Dany nadal stała na środku jednej z uliczek i zastanawiała się nad odpowiednią mąką a znikąd nie nadchodziła pomoc. Ba, miała nawet wrażenie, że wszyscy jej specjalnie unikają. Ale pomińmy już ten skromny fakt. Chciałam jednak zaznaczyć, że Dany nigdy matki nie miała i wszystko co jadała przygotowywał zazwyczaj ojciec. Źle to ujęłam, miała mamę, ale nigdy z nią nie mieszkała. Poza jednymi wakacjami, ale tego w sumie nie liczyła. Nie zmienia to jednak faktu, że wychowała się bez kobiety w mieszkaniu, a co za tym idzie na nauczyła się jak gotować, a co dopiero jakie składniki kupić. Teraz, gdy była już na tyle dorosła, że mogła zamieszkać sama i po raz pierwszy na wakacje tylko odwiedziała wuja a nie siedziała mu na głowie dwa miesiące musiała zacząć sama się żywić. Pierwszy tydzień spędziła na fasolkach wszystkich smaków i czekoladowych żabach, co jakiś czas przegryzając je kurczakiem w kolorowym miodzie. Gdyby spojrzeć na to z perspektywy czasu w drugim tygodniu myślała, że już więcej nie ruszy słodyczy, a jednak obrzydzenie szybko jej przeszło. Kolejne dwa tygodnie spędziła na suchych produktach i jadaniu w knajpach. Potem na daniach instant z serii "Martfilda obiad da", ale w końcu doszła do wniosku, że u schyłku wakacji mogłaby zrobić choć raz coś sama i właśnie tak znalazła się tutaj. Jej rozmyślania zostały jednak przerwane przez zamieszanie, które zostało wywołane, przez coś, lub przez kogoś. Po chwili jednak poza skaczącymi po całym sklepie fasolkami dało sie słyszeć krzyk kobiety. Tak więc DNA odnalazła spojrzeniem epicentrum tej tragedii i trafiła własnie na moment, w którym starsza czarownica okładała bogu winnemu chłopaka swoją torbą. Nie zazdrościła mu, bo jej się też kiedyś zdarzyło oberwać torbą od starszej pani i mogłaby przysiąc, że były w niej kamloty, albo bardzo ciężkie rzeczy. Zanim zdążyła się zorientować, że zna sprawcę całego zamieszanie ten zdążył wpaść na nią, co znów spowodowało, że sama Dany musiała zacząć walczyć o utrzymanie się na nogach, w związku z czym dla utrzymania balansu i zupełnie nieświadomie wyrzuciła w górę obie mąki, które za chwilę runęły o posadzkę sklepu rozsypując się na wszystkie strony.
Przyznać trzeba było, że w tworzeniu katastrof byli całkiem niezłą parą. Daenerys cała w mące odwróciła się, by znaleźć towarzysza swojej niedoli. Szybko okazało się że chłopak wylądował w jednym z koszy z pieczywem. Sytuacja była tak dziwna, że aż śmieszna. Poza tym tkwiący pośladkiem ślizgon w pieczywie, z mąką w różnych częściach ciała był śmiesznym widokiem.
Zaczęła więc się śmiać, zginając się w pół niczym wariatka, co chwila kręcąc głowa i ocierając łzy z twarzy. Doprawdy, tego się nie spodziewała.
-Pięknie załatwiłeś ten sklep. - powiedziała, robiąc w jego kierunku przesadnie teatralny ukłon, który miał wyrazić podziw jego dziełu. Wyprostowała się i zaczerwieniona na policzkach przeczesała włosy dłonią, z włosów, rzecz jasne, posypała się mąka. Dany podparła jedną dłoń na biodrze, po czym ruszyła w jego kierunku i wyciągnęła dłoń, aby pomóc mu wstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 17
  Liczba postów : 11
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6449-romeo-fontane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6454-romeo-czemuz-ty-jestes-romeo#181103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6455-julia#181105




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    Czw 8 Sie - 1:16

Fasolki, mąka, przy okazji runął jeszcze jakiś regał, na który wpadła kobieta wymachująca torbą... Istny armagedon, totalna apokalipsa, a to wszystko za sprawą jednego typka, który źle odłożył pudełko z fasolkami, powinni na nich drukować jakieś ostrzeżenia, napisać wielkimi, szkarłatnymi literami, że należy na nie bardzo uważać. Obsługa sklepu już sprzątała cały bałagan, ktoś nawet stał już przy czarownicy, która jeszcze przed chwilą wywijała torebką przepraszając. Romeo zastanawiał się czy obsługa rozgryzie kto był sprawcą tego całego zamieszania, miał cichą nadzieję, że nie. Nikt go chyba nie widział, zresztą te fasolki mogły się same poruszyć, w końcu przecież były skaczące, albo mogło je poruszyć to babsko od torebki, tak! Jeśli ktoś zapyta go co się tu stało wskaże sprawce. Miał nadzieję, że Daenerys go nie wyda, był pewny, że ona jednak wie, iż to jego wina, po prostu takie miał przeczucie. Ale z drugiej strony ona zrobiła ten bałagan z mąka, Panna Katastrofa i Pan Armagedon, rzeczywiście się dobrali. Gdyby nieszczęścia naprawdę chodziły parami Fontane i Anderson powinni nie odstępować się na krok. Byłby to niezły duet i pewnie zostawiałby na swojej drodze spory bałagan. W zasadzie Romeo nie mógł narzekać, miał miękkie lądowanie w bułeczkach, co prawda nikt ich już raczej nie tknie po tym, jak usadził na nich swe cztery litery, ale to już nie był jego problem. Zdmuchnął z twarzy włosy i mąkę, która przysłaniała mu całą facjatę i wbił spojrzenie w znajomą dziewczynę. Przez moment miał ochotę powiedzieć jej, że to wcale nie jest śmieszne, ale nawet największy sztywniak stwierdziłby, że sytuacja była na swój sposób komiczna. Nawet na jego do tej pory poważnej twarzy pojawił się delikatny, nieco krzywy uśmiech, który tylko poszerzył się, gdy dotarły do niego słowa Daenerys. Załatwił ten sklep, dobrze to ujęła. Kiedy podała mu dłoń, chwycił ją delikatnie i szybko wstał, rozejrzał się dookoła, po czym pochylił nad uchem dziewczyny.
- Nic nie widziałaś... To wszystko to nie moja wina - wyszeptał, rzucił ukradkowe spojrzenie w jej oczy, po czym otrzepał ubranie z mąki. Odchrząknął opierając dłoń zaciśniętą w pięść na brodzie.
- Na brodę Merlina, cóż za bałagan - rzucił teatralnie wywracając oczami, po czym bez skrępowania złapał Panną Anderson za rękę i delikatnie pociągnął w stronę wyjścia - znajdziemy inny sklep - rzucił do niej półgębkiem, kiedy mijali kogoś z obsługi. Miał nadzieję, że mu się upiecze, a przede wszystkim, że Daenerys go nie wyda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    Czw 8 Sie - 1:37

Cóż Daenerys nie była raczej typem osoby, która kogoś wydaje, bo tak, jak już musiałaby znaleźć jakiś powód. I nie, powodem nie było zdemolowanie połowy sklepu. Bardziej chodziło o fakt, że ona wolała pomagać, zamiast kogoś wydawać czy komuś szkodzić. Nie mówię od razu że była jakaś święta, bo jak jej ktoś na odcisk nadepnął to mógł się szybko przekonać że temperamencik ona jednak miała. No i jak każdy człowiek była po części egoistką, więc żeby wydać chłopaka musiałaby na tym coś zyskać. A jaki zysk miałoby by jej to niby przynieść poza satysfakcją. Którą już w sumie otrzymała w innej formie, jakby nie patrzeć Romeo własnie uchronił ją przed zakupem mąki, która prowadziła do gotowania, które w wykonaniu Dany mogłoby się różnie skończyć. Powiedziałabym, że skala sięga od przypalenia po spalenie wszystkiego. Jednym słowem być może uratował jej życie. Pamiętała, jak kiedyś postanowiła zrobić ojcu gotowane jajka, zwykłe, najzwyklejsze mugolskie jajka. Wstawiła je więc do wody i zajęła się swoimi sprawami, dopiero huk dochodzący z kuchni przypomniał jej, o zapomnianych jajkach, które strzelały i były dosłownie w całej kuchni. Masakra jednym słowem. Zdecydowanie zasługiwała na miano panny Katastrofy. Jeśli nie w ogólnych kwestiach życiowych, to na pewno w kulinarnych.
Gdy Romeo postanowił ją włączyć do swojego wielkiego spisku, który miał na celu uniknięcie kary związanej ze spowodowaniem tego bałaganu zaśmiała się cicho i skinęła głową na znak zgody. Zaraz jednak musiała nieźle się napracować, by nie wybuchnąć śmiechem, bo teatralne gesty chłopaka były wręcz przezabawne, albo by nie odstawać od niego za bardzo, postanowiła włączyć się do akcji.
-Cóż za niekompetentny personel. Dopuścić do czegoś takiego,- machnęła ręką na sklep w chwili gdy Romeo pociągnął ją za dłoń i ruszył w stronę wyjścia. - Niebywałe!
Dodała, zanim drzwi za nimi zamknęły się a oni znaleźli się już po drugiej stronie na ulicy przed sklepem. Cali w mące i kto wie, czy gdzieś w ubraniach nie zapodziały się jakieś skaczące fasolki.
-Panie i panowie, oskara za rolę męską otrzymuje Fontane! - zakrzyknęła cicho, przy okazji udając, że bije gromkie brawa i wiwatuje. Anderson uznała, że należy pochwalić jakże zacną grę aktorską ślizgona. Pochyliła się i zebrała włosy, po czym znów się wyprostowała i ściągnęła je gumką. Uznała, że już lepiej paradować w kitce z mąką na włosach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    

Powrót do góry Go down
 

Sklep spożywczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep spożywczy.
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
-