Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cukiernia Euklidesa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Cukiernia Euklidesa    Sob Mar 23 2013, 11:58

First topic message reminder :


Cukiernia Euklidesa

Euklides jest młodym cukiernikiem, który zaraz po zakończeniu nauki w Greckiej szkole magii, postanowił podbić Europę swoimi wyrobami cukierniczymi. Póki co odniósł spory sukces na ulicy Tojadowej, reszta świata musi jeszcze poczekać na wyjątkowe słodkości tego młodzieńca. Wśród czarodziei mieszkających w pobliżu jest niemal gwiazdą! Nie tylko ze względu na wspaniałe i pełne magii wyroby, jakie serwuje, ale i poprzez swoje towarzyskie usposobienie. Ktokolwiek kto wpadnie tu choćby na drobne zakupy, może być pewnym, że Euklides zagada go na dobre dwadzieścia minut!

Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte

Eklerki, pączki, ptysie, rurki z kremem
Kremówki, wuzetki, muffinki, mini tarty
Sernik, szarlotka, brownie, ciasto kajmakowe
Porcja lodów
Ciastka do kawy

Likworowa pałeczka
Lizaki o wszelakich smakach
Balonowa guma Drooblego
Dyniowy pasztecik
Miętowa ropucha
Pieprzny diabełek
Blok orzechowy
Ślimak-gumiak
Cukrowa mysz
Czekoladowa żaba
Miodowe Toffi
Lodowa kulka umożliwiająca lewitację
Musy-świrusy
Kociołkowe pieguski
Paczka fasolek Bertiego Botta
Cukrowe pióro
Kwachy
Kanarkowe kremówki
Eksplodujące cukierki
Słoik waniliowo-czekoladowych karaluchów



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Czw Lis 05 2015, 09:00

W dalszym ciągu nie poprawiała mi humoru myśl, że jakiś niebezpieczny mężczyzna, który jest odporny na czary, lata sobie bezpiecznie po Londynie. Ilu jeszcze ludzi zaatakuje bez powodu? Ilu ludzi zrani, a ilu zabije tylko po to, żeby mieć kilka galeonów więcej? Musiałem czym prędzej powiadomić o tym ministerstwo magii. Niestety najpierw musiałem kupić nową różdżkę, żeby móc wyczarować patronusa. Ten jeden raz chciałem sięgnąć po pomoc czarów, a nie mogłem bo straciłem to, co tak bardzo przeklinałem tyle razy. Spojrzałem na Anę i uśmiechnąłem się smutno. No cóż, przynajmniej jej nic nie jest. Spojrzałem na nią łagodnie i po chwili zły humor całkowicie mnie opuścił. Teraz uśmiechałem się obejmując rękoma pracowniczkę cukierni.
- Dopilnuję, żeby go znaleziono. I osobiście go ukarzę. - Zapewniłem ją patrząc prosto w jej oczy. Musiała zagryźć wargę? Wiedziała, jak na mnie to działa. Na chwilę mnie oszołomiło, bo nie wiedziałem jak zareagować. W stosunkach damsko męskich nigdy mi nie wychodziło. Wolałem trzymać się z dala jakichkolwiek więzi, przez wzgląd na częste przeprowadzki. No cóż,taki stary, a taki beznadziejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://www.czarodzieje.org/t11006-so-very-lonely#299399
http://www.czarodzieje.org/t11004-long-time-ago#299395
http://www.czarodzieje.org/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Czw Lis 05 2015, 11:02

Popatrzyla na Laszlo z delikatnym usmiechemna twarzy. Odgarnela kosmyk kasztanowych wlosowz policzka i westknela za ucho.
-Dobrze, ale najpierw kup sobie różdżke. -powiedziala cichtko rozbawiona. Kiedy mezczyzna ja przytulil westchnela cichutko i wtulila sie w niego przymykajac powieki. Kiedy je otworzyla popatrzyla mu gleboko w oczka i zagryzla delikatnie ząbkami dolna warge. Widziala jego zachowanie na ten gest. Wiedziala, ze Laszlo nie bardzo wiedzial jak ma sie zachowywać gdy Anastasia zaczyna sie z nim droczyc, kokietowac. Juz kiedys zauwazyla, ze mezczyzna blednie i nie wie co ma robic. W sumie to sama nie wiedziala dlaczego tak bylo. Mężczyzna był od niej grubo starszy, ale zachowywal sie jak 15 latek, który nigdy nie mial dziewczyny. To bylo dosc dziwnr a zarazem intrygujące. Chciala sie kiedys dowiedzieć dlaczego tak sie zachowywal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Sro Lis 11 2015, 00:26

- I to jak najprędzej. Odprowadzić Cię do domu? Chyba będzie najlepiej, jak zamkniesz na dzisiaj cukiernie i odpoczniesz. - Zaproponowałem bo też musiałem się spieszyć z raportem dla Ministerstwa. Będzie bezpieczniej, jeśli zrobię to jak najszybciej i jak najszybciej zajmę się sprawą tego mężczyzny. Z każdą sekundą moja bezsilność uderzała we mnie z jeszcze większą siłą niż chwilę temu. Na mojej twarzy pojawiały się oznaki złości, frustracji i żądzy dorwania tego drania. Niestety znów wprawiła mnie w zakłopotanie swoimi uwodzicielskimi gestami, co nawet mi się podobało. Jednak dawać innym czytać z siebie jak z otwartej książki nie należało do moich ulubionych zajęć, więc odsunąłem się od Anastasii i spojrzałem na drzwi.
- Mam trochę do załatwienia, wybacz. Miejmy nadzieję, że zobaczymy się szybciej niż od ostatniego razu i z o wiele milszą otoczką. Przyślę tu kogoś z biura aurorów w czasie, kiedy ja będę załatwiał różdżkę i wszystkie inne papierkowe sprawy związane z tym incydentem. - Zakłopotany jej obecnością skłoniłem się teatralnie, żeby wyjść z tego w nieco komicznej atmosferze. I ruszyłem do drzwi. W ministerstwie poleciłem dwóm młodszym aurorom, żeby mieli oko na cukiernie i samą Anastasię, aż nie wróci do domu.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://www.czarodzieje.org/t11006-so-very-lonely#299399
http://www.czarodzieje.org/t11004-long-time-ago#299395
http://www.czarodzieje.org/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Czw Lis 12 2015, 15:20

Stala w milczeniu wpatrujac sie w Laszlo. Byl wyraznie zmieszany, speszony i zdolowany. No tak, nic dziwnego. W koncu byl Aurorem a nie dal rady zatrzymac tego zlodziejaszka, ktory zniszczyl jej cukiernie i zabral pieniadze. Anastasia go nie winila, nie miala do niego zalu i nie byla zla. Przeciez kazdemu sie moglo cos takiego przydarzyć. Kiedyw końcu powiedzial, ze musi isc westchnela cichutko. W sumie sama nie byla do konca pewna czy chce zostac sama. No cos, on jednak musial isc, a ona musiala zostac. Tak wiec powinni na dzisiaj zakonczyc swoje spotkanie. Slyszac jego slowa "przysle kogos z biura" zmarszczyla nosek i spojrzala na mezczyzne. Nie potrzebowala opieki, byla dużą dziewczynka. Co ona tam miala jednak do gadania.
-Dobrze, spotkamy sie kiedy indziej. Tak mysle.-powiedziala i odprowadzila Laszlo wzrokiem. Gdy ten zamknal za soba drzwi westchnela glosno i zabrala sie za porządkowanie. Kiedy ci ludzie z biura Aurorow sie zjawili i obserwowali kazdy jej ruch poczula sie dziwnie. Nie lubila gdy ktos ja obserwowal, czula sie nieswojo. Po okolo 2 godzinach wziela kurtke wyszla z cukierni zamykajac za soba dzrzwi. Mężczyzni szli za nia az do jej domu. To bylo straszne. Gdy weszla do mieszkania juz nie wiedziala czy nadal gdzie sa czy tez nie.

[z/t ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Sob Wrz 15 2018, 02:21

Pomimo przeprowadzki do niezwykle malowniczej, wyglądającej jak z bajkowej ilustracji Doliny Godryka, czasem wracał w okolice swojej starej kamienicy przy ulicy Tojadowej, z kilku powodów. Po pierwsze by westchnąć parokrotnie, ze wzrokiem wbitym w swój dawny balkon i okna kuchenne. Był człowiekiem sentymentalnym, nie potrafił z tym w żaden sposób walczyć, toteż nie odmawiał sobie tych nostalgicznych chwil. Po drugie - po prostu lubił tę okolicę. Wiązał z nią mnóstwo miłych wspomnień, w szczególności z jednym z miejsc - cukiernią Euklidesa! Nie potrzebował znać historii młodego założyciela greckiego pochodzenia, jego słodycze mówiły same za siebie. Claude posiadał słabość do słodkości już od dziecka, a im starszy był, tym bardziej sobie pod ich względem folgował. Dobrze, że natura obdarzyła go w miarę szybkim metabolizmem, dzięki czemu nie musiał mocno się wysilać, by zapobiec rozrastaniu się brzuszka.
Tego dnia postanowił zrobić zapasy - co jak co, ale cukiernie w Dolinie nie umywały się do tutejszych smakołyków. Faulkner wyglądał jak dziecko wpuszczone do cukrowego raju. Oczy wręcz mu się świeciły na widok słojów wypełnionych kolorowymi cukierkami. Podszedł do lady.
- Dzień dobry, pół kilo miodowego toffi - powiedział na wstępie, a dopiero po chwili jego spojrzenie osiadło na postaci ekspedientki. Bardzo ładnej ekspedientki. - Wow - wymsknęło mu się, w związku z czym poczuł, jak na jego piegowate lico w ekspresowym tempie wpełza szkarłatny rumieniec, a po plecach przebiegają ciarki zażenowania. - Przepraszam, to toffi... - Ale nawet nie wiedział, jak się wytłumaczyć...
Nie było wyjścia.
Tylko drzwi wyjściowe.

@Anastasia V. Reina

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://www.czarodzieje.org/t11006-so-very-lonely#299399
http://www.czarodzieje.org/t11004-long-time-ago#299395
http://www.czarodzieje.org/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Sob Wrz 15 2018, 09:58

Dzisiejszy dzień był kolejnym spokojnym dniem w życiu Anastasii. Jak każdego ranka starannie przygotowała się do pracy. Założyła na siebie ładne ubranie, umalowała się dość mocno by podkreślić oczy. Nie mogła przecież wyglądać obojętnie by nie psuć wizerunku cukierni. W pracy musiała bardzo się starać, gdyś cukiernia była bardzo sławna i przychodziło do niej mnóstwo osób. Dzisiejszego dnia było nieco spokojniej. Wyjątkowo jak nigdy mogła pozwolić sobie na czytanie książki w przerwach gdy nie było żadnych klientów. Siedziała na krześle za ladą pogrążona w jakże ciekawej lekturze. Pochłaniając każde słowo z niezaspokojoną ciekawością przestała zwracać na otaczającą ją rzeczywistość. Książka była idealna pod każdym względem. Bohaterka miała ogromne szczęście mając kogoś kto tak bardzo ją kochał. Przez myśl kobiety zaczęły prześlizgiwać się różne pozytywne jak i negatywne myśli. Jednym słowem zazdrościła bohaterce książki. Też chciała by kogoś kto tak bardzo by ją kochał i o nią dbał. Nagle jej lekturę przerwał dźwięk małego dzwoneczka przywieszonego do drzwi. Była to informacja, że ktoś właśnie miał zamiar kupić słodycze. Z cichutkim westchnieniem Anastasia odłożyła książkę i stanęła przy ladzie z uroczym uśmiechem na ustach. Uważnie obserwowała mężczyznę, który właśnie zawitał do cukierni. Był bardzo przystojny i widocznie kochał słodycze. Jego oczy aż błyszczały widząc ileż tu było słodyczy. To było nieco zabawne, ale Ana również kochała każdego rodzaje słodycze. Uwielbiała również je przyrządzać jednak już dawno tego nie robiła. Nie miała dla kogo, jeżeli ktoś nie mógł się nimi zajadać nie miała po co je robić. Takie było jej zdanie.
Po kilku sekundach mężczyzna podszedł do lady tak zafascynowany słodyczami iż nie zwracał na nią uwagi. Odpowiedziała na jego przywitanie. Nie przeszkadzało jej to, wręcz przeciwnie cieszyła się z takiego podejścia. Klienci powinni zajmować się słodyczami a nie ekspedientką. Już miała się odwrócić by zrealizować zamówienie nieznajomego gdy usłyszała to ciche i tyle mówiące "Wow". Na policzki kobiety zaczęły napływać palące rumieńce. Drgnęła niespokojnie pospiesznie unikając spojrzenia nieznajomego. Próbował się kiepsko wytłumaczyć, ale w zaistniałej sytuacji Anastasia zaakceptowała tłumaczenie.
-Tak Toffi, już podaję.-powiedziała cichutko zmieszana tą sytuacją. Jeszcze nie zdarzyło jej się być aż tak zmieszaną i zawstydzoną w stosunku do klienta. To było bardzo dziwne. Odwrócił się pospiesznie i wzięła papierową torbę by po chwili nałożyć do niej miodowe toffi. Zważyła zawartość torby i związała ją wstążeczką. Wróciła do mężczyzny i podała mu zamówienie.
-Proszę, oto Pańskie zamówienie.-powiedziała już o wiele spokojniejszym głosem niż przed minutą.

@Claude Faulkner miłoooośćććć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Pon Wrz 17 2018, 02:31

Faulknerowi czasem wydawało się, że miał w swoim DNA jakiś wadliwy gen, który kazał mu wplątywać się w coraz to dziwniejsze, niezbyt komfortowe sytuacje z tylko sobie właściwą skutecznością. Jeśli było coś, czego nie wypadało mówić - było bardziej niż pewne, że właśnie to wydobędzie się z ust rudzielca. Podobnie z czynami, jeżeli w danej chwili coś przekraczało granicę dobrego smaku lub kłóciło się z ogólnie przyjętą kulturą i obyczajami, niezwykle prawdopodobne było to, że Claude ową rzecz zrobi. I teraz też tak było. Przecież przyszedł kupić tylko słodycze, prawda? Nic więcej! To nie była aż tak trudna czynność, na pewno poziomem skomplikowania nie wykraczała ponad jego codzienne obowiązki w pracy, a z nimi przecież sobie radził. Dlaczego też, na skołtunioną brodę Merlina, rzucił jakieś durne "wow" to ekspedientki?!
Miał wrażenie, że uszy płoną mu żywym ogniem, a obezwładniające uczucie zażenowania samym sobą sprawiało, iż miał ochotę skulić się i zwinąć w kłębek na ziemi, zniknąć z jej oczu i przetrawić wstyd. Stał jednak równie prosto co wcześniej, na twarzy starając się nie okazywać większego wzruszenia tą chwilą zapomnienia. Bądź co bądź nie chciał się wplątać w kłopoty ze stojącą przed nią kobietą. Bardzo atrakcyjną kobietą zresztą.
Szkoda tylko, że jego teoria nijak miała się a praktyką.
- To chyba z zaskoczenia tak - kontynuował swoje tłumaczenia, zanim zdołał się ugryźć w język. - Chyba nie widziałem tu pani wcześniej. Długo tu pani pracuje? - zapytał jeszcze, choć z zakamarków pamięci mógł odgrzebać kilka razów, kiedy obsługiwała go w tej cukierni. Lepiej jednak jego zdaniem było grać głupka, który po raz pierwszy tu przyszedł i może, tylko może, ma jakiegoś sobowtóra albo brata bliźniaka. - Dziękuję - odparł szybko, gdy podała mu torebkę z toffi. Sięgnął do kieszeni po sakiewkę z pieniędzmi i zaczął grzebać w niej palcami. - Ile to będzie? - zapytał jeszcze, niepewny, czy słyszał podaną przez dziewczynę cenę.

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://www.czarodzieje.org/t11006-so-very-lonely#299399
http://www.czarodzieje.org/t11004-long-time-ago#299395
http://www.czarodzieje.org/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Sro Wrz 19 2018, 09:58

Zmieszana całą tą sytuacją nie czuła się dobrze. Nigdy nie miała takiej sytuacji więc nie wiedziała jak się w niej zachować. Widocznie mężczyzna również nie czuł się dobrze z tym co wypłynęło z jego ust i natychmiast próbował się wytłumaczyć. Wiedziała, że jego tłumaczenie było bezsensowne i w ogóle do dupy. Jednak przystała na nie, w takiej sytuacji nie miała innej opcji. Zmieszana podała mu torbę ze słodyczami i spojrzała na Niego kątem oka. Nie miała zielona pojęcia co ma powiedzieć. Na szczęście mężczyzna odezwał się pierwszy. Odetchnęła z ogromną ulgą oczywiście w głębi siebie by nic nie słyszał. Nie widział jej tu? No cóż pracowała już tu dość długo, ale może przychodził w jej dni wolne i po prostu się mijali.
-Tak, pracuję tu już dość długo. Może po prostu przychodził Pan w moje dni wolne dlatego wcześniej mnie Pan nie widział..-powiedziała spokojnym głosikiem. Powoli na jej twarzy zaczął pojawiać się delikatny acz bardzo uroczy uśmiech. Jako iż nie czuła się najlepiej w tej spiętej atmosferze postanowiła szybko ją rozładować. Ogarnęła zbłąkany kasztanowy kosmyk włosów z policzka po czym wetknęła go za ucho.
-Mam na imię Anastasia.-przedstawiła się wyciągając dłoń w stronę swojego jedynego w tym momencie klienta. Może przedstawienie się rozładuje cały ten stres i zażenowanie. Spytał o to ile ma zapłacić? W tej chwili Ana w ogóle o tym nie myślała. -Ah nie trzeba, niech to będzie prezent dla Pana. -odpowiedziała spokojnie, a uśmiech nie znikał z jej twarzy nawet na ułamek sekundy. Spojrzała uważnie na mężczyznę w milczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Czw Wrz 20 2018, 20:35

To było oczywiste, że widział ją tu już wcześniej - musiał, nie uwierzyłby w taki zbieg okoliczności, by zjawiał się w cukierni zawsze wtedy, gdy ona miała wolne. To po prostu nie było możliwe biorąc pod uwagę częstotliwość, w jakiej tu bywał. Nigdy wcześniej jednak nie spojrzał na nią w ten sposób. Nie zawiesił na niej oczu na dłużej, nie dał się porwać ulotnej, zuchwałej myśli, że była atrakcyjną kobietą. Starał się zatuszować to wszystko kłamstwem - kiepskim, bowiem we łganiu był słabeuszem. Kobieta zdawała się jednak nie drążyć tematu. Może wyczuła fałsz i nie chciała go bardziej zakłopotać przyznając się do tego, a może w ogóle nie słyszała tej wątpliwej nuty w jego głosie?
Odwzajemnił uśmiech, wciąż lekko zaróżowiony pod rudo-brązowymi piegami rozsianymi na twarzy.
- Może, może - przyznał, zaśmiawszy się krótko, nerwowo. Jednak jej postawa sprawiła, że poczuł się bardziej komfortowo. Zerknął na chwilę przez ramię, czy znajdował się z ekspedientką sam na sam - uf, był bezpieczny, nie dozna upokorzenia w miejscu publicznym na większą skalę. Powrócił spojrzeniem do buzi pięknej dziewczyny, reagując zaskoczoną miną na jej przedstawienie się. - Miło mi poznać, Claude Faulkner - odparł, podając jej wolną rękę, w drugiej wciąż trzymając sakiewkę z monetami. Jego zdziwienie urosło, gdy powiedziała, że daje mi słodycze na koszt firmy. - Och, nie, nie mogę tak po prostu... ich przyjąć - zaczął, kręcąc głową. - Nie chciałbym, żeby pani.. Żebyś wpadła przeze mnie w kłopoty - dodał, po czym wysypał z sakiewki kilka sykli i galeonów.

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://www.czarodzieje.org/t11006-so-very-lonely#299399
http://www.czarodzieje.org/t11004-long-time-ago#299395
http://www.czarodzieje.org/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Pią Wrz 21 2018, 10:59

Dziś w ogóle niczym się nie wyróżniała, miała na sobie zwyczajne ubranie, zwyczajny makijaż. Wyglądała zwyczajnie, tak jak zawsze zresztą. Dziwnę było to iż wcześniej jej nie zauważyła. Na prawdę było to bardzo dziwne. Jednak po co drążyć temat? Na pewno oboje poczuli by się jeszcze gorzej w tej sytuacji. Tak więc Anastasia ochoczo przystała na wymówkę z jej dniami wolnymi i też dlatego ją zaproponowała.
Wpatrując się w mężczyznę czekoladowymi tęczówkami nie dostrzegała w nim kłamstwa, jedynie zażenowanie, wstyd i niezręczność. Z cichutkim westchnieniem powtórzyła w myślach jego imię i delikatnie uścisnęła jego dłoń.
-Mnie również miło Cię poznać.-powiedziała uśmiechając się delikatnie. Ciekawa była jednej rzeczy. Czy gdyby poznali się w innych okolicznościach Cloude byłby równie spięty? Takie oto pytanie przemknęło przez jej myśli.
Zaśmiała się cichutko słysząc jego słowa na temat problemów w pracy przez jedną torebkę toffi.
-Spokojnie, to nic takiego. -powiedziała kładąc dłonie na blacie. -Skoro tak stawiasz sytuację to może zrobimy tak. Ja dam Ci te toffi a ty postawisz mi kawę? -spytała z nutką ciekawości w głosie. Wbiła w niego tęczówki i z ogromnym zaciekawieniem wyczekiwała reakcji dopiero co poznanego mężczyzny. Oboje byli dorośli więc kawa nie była niczym złym..Prawda? Chyba, że coś się zmieniło w tych sprawach a ona najzwyczajniej w świecie o tym nie słyszała. W końcu od bardzo, bardzo dawna nie umówiła się z żadnym mężczyzną. Nawet na kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 548
  Liczba postów : 481
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    Nie Wrz 23 2018, 15:05

Wyglądała zwyczajnie - ale może właśnie w tej zwyczajności krył się cały jej czar? Claude sam nie wiedział, czemu dopiero teraz spojrzał na nią inaczej. Może ziejąca w jego wnętrzu samotność zaczynała popychać go w kierunku przypadkowo spotkanych kobiet, naiwnie każąc szukać w nich wsparcia i otuchy?
Na Merlina, skąd on w ogóle miał takie myśli? Musiał się szybko z nich otrząsnąć, ponieważ rychło przygnębienie zaczęłoby zdobić jego pokryte piegami lico. Zamiast smutnych grymasów, jego usta rozciągnął przyjazny uśmiech, gdy z pewną delikatnością ujął jej dłoń. Miała bardzo ładne paznokcie!
To, co powiedziała, w pierwszej chwili wywołało u niego śmiech. Dopiero po dwóch sekundach zdał sobie sprawę, że jej spojrzenie wyrażało szczerą chęć wspólnego wyjścia - o rany. W sumie się nie spodziewał, choć przez moment przemknął mu przez myśl właśnie taki scenariusz tego spotkania, tylko że w jego wersji to on zapraszał na kawę ją, skory do przyjęcia toffi w zamian za obietnicę wspólnego wyjścia we dwoje. Okazało się, że nie tylko on wpadł na ów pomysł, w dodatku ten drugi ktoś był znacznie szybszy w składaniu propozycji niż Faulkner.
Great minds think alike?
- Och - wypalił w pierwszej chwili, ponownie oglądając się za siebie, czy aby na pewno byli sami. Jakoś tak nie lubił gapiów... - Cóż, jeśli w ten sposób stawiasz sprawę... - przysunął do siebie torebkę ze słodyczami. - Chyba nie mogę odmówić - rzekł w końcu, uśmiechając się szerzej. - Kiedy kończysz? - zapytał, gotów jeszcze tego dnia zabrać Anastasię do jakiejś kawiarni. Ot co!

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cukiernia Euklidesa    

Powrót do góry Go down
 

Cukiernia Euklidesa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
-