Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tojadowy Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Tojadowy Park   Sob Mar 23 2013, 11:42

First topic message reminder :


Tojadowy Park


Średniej wielkości park znajdujący się na samym końcu ulicy Tojadowej jest częstym miejscem spotkań pobliskich mieszkańców. To właśnie tutaj najszybciej rozchodzą się ploteczki o sąsiadach i to tu urządzane są zapoznawcze pikniki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pią Lip 08 2016, 23:38

Nie tylko Adrienne była w szoku, Javier również. Nie do końca wiedział, co nim kierowało - po prostu poczuł jakąś wewnętrzną moc, która zdecydowała się na ten krok za niego. Teraz miał w głowie plątaninę myśli, przed oczami przeleciało mu wiele chwil z puchonką, a dopełnieniem tego wszystkiego było pytanie "dlaczego?", które przybierało czerwoną barwę i zupełnie dominowało nad wszystkimi pozostałymi myślami. Swoją drogą to pewnie ze względu na synestezję wyraz ten miał taki kolor. A on nie potrafił tego powstrzymać. Zresztą to całe schorzenie to zabawna sprawa, szczególnie, że kiedy pisał listy do Adrienne, jej imię nie zawsze miało taką samą barwę. Co było niecodziennym zjawiskiem, bo zwykle kolory nie zmieniały się. Na początku ich znajomości był to zielony, zupełnie jak jej oczy, kiedy chodziła z Anthonym - szary, a obecnie przybiera odcień jasnego błękitu. Choć przecież pióro, którym pisze, ma czarny atrament.
Chwila po tym zdarzeniu chyba była najbardziej kłopotliwą w jego życiu. No, może bywały gorsze, ale ostatnio nic takiego nie miało miejsca. Jednak jakby brać pod uwagę tylko ostatni miesiąc, to owszem - ten dzień zdecydowanie by wygrał.
- W-wiesz, nie wiem czy ci mogę, ja nie wiem co wiem - wydukał z siebie trochę niezgrabne zdanie, a zrobił to dość cicho, bo poczuł w sobie jakąś niemoc. Nie pamiętał kiedy ostatnio się jąkał, zwykle też nie plątał się w słowach, więc zdziwił się, że jego usta wcale go nie słuchają. Krótko mówiąc, zachowywał się teraz jak baba. Przecież bez problemu mówił o swoich uczuciach, dlaczego zatem teraz nie mógł się na to zdobyć? Hm, powodem jest pewnie to, że sam nie wiedział co czuje. Nie był pewien, czy zrobił to pod wpływem emocji, czy uczucia. Nie chciał chyba znać odpowiedzi. A co, jeśli pocałował Lorrain tylko dlatego, że zrobiło mu się jej żal? To raczej marne pocieszenie i wcale jej nie podbuduje. Nie chciał robić jej nadziei, a tym bardziej robić jej samemu sobie. Jednak jeśli coś do niej czuje...? Co wtedy? Czy zapomni o Anthonym i stworzą szczęśliwą parę, czy może go odrzuci? Te i tysiąc innych pytań kłębiły się w jego głowie, a on nie miał pojęcia, jak zdobyć odpowiedź. Może sama przyjdzie z czasem. A może lepiej, żeby pewnych rzeczy nie wiedział.
Najbardziej irytował go fakt, że teraz nie potrafił sprecyzować, kim dla niego jest puchonka. Przyjaciółką czy kimś więcej? Ha, jeszcze wczoraj wyśmiałby kogoś, gdyby go o to zapytał, bo odpowiedź była raczej oczywista. Dziś jednak tylko patrzył przerażony na te swoje biedne, brązowe buty, wzrokiem tak intensywnym, jakby był to najbardziej interesujący element na świecie.
- Co jeśli w ten sposób chciałem cię pocieszyć? - zadał pytanie dość sprytnie, bo nie ujawnił się ze swoimi wątpliwościami. Mógł ją w ten dosyć niecodzienny sposób pocieszyć, bo ją kocha, a mógł to zrobić ze zwykłego żalu - tę kwestię akurat powinien rozważyć sam. Wreszcie oderwał wzrok od obuwia i skierował go na Adrienne - a nuż wyczyta coś w jej oczach? Bał się, że ten pocałunek jej się nie spodoba. Że to za wcześnie albo niewłaściwe, że w ten sposób zniszczy ich przyjaźń. Tego obawiał się najbardziej, dlatego nie chciał na razie zdradzać się z tym, co mu siedzi w głowie. Oczekiwał, że z odpowiedzi Lorrain dowie się, jakie ona ma do tego podejście. I wtedy będzie zastanawiał się, co z tym fantem robić dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pią Lip 08 2016, 23:55

Javier był dzisiaj jakiś inny, zawsze był otwarty i wiele razy to on był głównym gadułą na ich wieczorne spacery, rozmowy. Dlaczego więc dzisiaj tak się zachowywał? Dlaczego nie potrafił dzisiaj spiąć się i powiedzieć co tak naprawdę myśli? Czego tak naprawdę pragnie? Adrienne nie chciała wnikać i nigdy nie wnikała w jego prywatne sprawy. Javier zawsze mówił jej wszystko sam, ona nie musiała od niego niczego wyciągać, a jeżeli nie mówił to była to tylko i wyłącznie jego prywatna sprawa bądź też jakaś bzdura. Adrienne nie należała do osób ciekawskich, owszem jakiś procent tego zachowania ma, ale to chyba jak każdy. Ale nigdy nie wypytywała się o coś czego ktoś nie chce jej powiedzieć. Dla niej było to po prostu nie kulturalne zachowanie, a jednak pochodziła z Francji i była wychowywana przez ojca, który nauczył ją takiego zachowania. Nigdy nie trzeba wsadzać nosa w nie swoje sprawy, bo później odbije się to na zaangażowanej osobie, a ona nie miała zamiaru przez swoją wścibskość mieć jakiekolwiek problemy.
No tak chłopak miał naprawdę spory dylemat, to jednak on ją pocałował, prawda? Znając puchonkę, gdyby doszło do takiego incydentu wyłącznie przez nią zamknęłaby się w sobie i zwyczajnie powiedziała, że nic się nie stało i bardzo przeprasza. Nigdy nikomu nie robiła nadziei. Z Javierem czuła się doskonale więc za bardzo nie była też pewna uczuć co do niego. Czy stworzyliby cudowną parę? Możliwe, że tak, jednak w innych przypadku to jest nieco inaczej. Przyjaźnią się a wiele związków właśnie przez to upada i później udają że się nie znają. Czy Adrienne chciałaby takiego zakończenia? Z pewnością nie. Dlatego też sama nie wiedziała czy kierują się dobrą drogą. Jednakże należała do osób odważnych, dlatego mogliby spróbować cokolwiek zbudować, jeżeli ten pocałunek dla chłopaka cokolwiek znaczył. Miała mieszane uczucia, była w takim dołku, że jako przyjaciel mógł ją w ten sposób jedynie pocieszać nie patrząc na inną ściężkę w ich znajomości, a nie chciałaby go stracić, ani jako przyjaciela, ani tym bardziej jako być może przyszłego chłopaka.
Wreszcie doczekała się jakiejś odpowiedzi, ale takiej to się naprawdę nie spodziewała. Była w niemałym szoku. Pocałował ją tylko dlatego, że chciał ją pocieszyć? A co jeżeli obudził w niej coś co długo w niej siedziało? - Javier Ty chyba nie mówisz poważnie? - zapytała patrząc na niego nieco przerażona, bo jednak się tego po nim nie spodziewała. Już miała mu powiedzieć ażeby mówił patrząc na nią, ale ten w tym momencie przeniósł wzrok na przestraszoną przyjaciółkę. - Czy Ty uważasz, że takim zachowaniem mnie pocieszysz? - zapytała mając jedynie nadzieję, że chłopak zaraz parsknie śmiechem i przyzna się, że to był żart. Ale co jeżeli nie? Adrienne nie wyobrażała sobie takiej odpowiedzi, bo sama nie wiedziała co by w danej chwili zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Lip 09 2016, 22:26

Jemu natomiast nie wpadło do głowy, że powinien przeprosić. W ogóle najlepszym wyjściem byłoby wszystko sobie przemyśleć w samotności, choć zapewne obie strony chciałyby znać odpowiedź na już, na teraz. W praktyce jednak nie było to takie proste. Nie chciał też zgrywać wielce przytłoczonego tą sprawą i odwlekać wyjaśnień, których Adrienne miała pełne prawo żądać. Mimo to czuł, że potrzebuje ochłonąć. Zdystansować się do tej sprawy, spojrzeć na nią nowym okiem - jak to się mówi, powinien się z tym problemem przespać. Bo miał naprawdę mieszane uczucia. Jeśli faktycznie coś do niej czuje, to dlaczego nie próbował dać jakiegoś znaku wcześniej? Czy to faktycznie odpowiedni moment, czy może miał lepszą szansę w przeszłości? Javier zastanawiał się często, kiedy warto walczyć, a kiedy zostawić wszystko losowi - gdzie ta cholerna granica jest. Zwykle pozwalał przeznaczeniu kierować swoim życiem, w końcu jeśli coś ma się stać, to się stanie. Prędzej czy później. Tym razem jednak wziął sprawy w swoje ręce. Bez żadnych wcześniejszych oznak, planów. Spontanicznie obrócił jego relację o sto osiemdziesiąt stopni, a jego poukładane zwykle myśli wywrócił do góry nogami.
- Nie wiem jak to wytłumaczyć, mam mętlik - zaczął wreszcie, zdecydowawszy zachować się jak facet i walnąć prosto z mostu. - Pocałowałem cię, ale muszę jeszcze zastanowić się, jaki był powód. Naprawdę traktowałem cię tylko jako przyjaciółkę, przed tym jak byłaś z Anthonym, w trakcie twojego związku i już po tym, jak się rozstaliście. Więc co mnie skłoniło, żeby to zrobić? Jeszcze nie wiem. Nie chcę też, żeby coś między nami się zepsuło. Ale myślę, że najlepiej będzie trochę ochłonąć. Powinniśmy oboje to przemyśleć, tym bardziej, że jesteś świeżo po rozstaniu. Może jeszcze to nieodpowiedni moment, żebyś interesowała się innymi facetami? Sama wiesz to najlepiej. - zamilkł, kopiąc kamyczek leżący pod jego nogami. Kurczę, może nie przejmowałby się tak bardzo gdyby nie fakt, że Lorrain była jego wieloletnią przyjaciółką. Jakoś nie wierzył w to, że po tym incydencie będzie jak dawniej. - Sprawa dotyczy nas obojga, więc oboje musimy zastanowić się, jakie jest nasze podejście. I chyba najlepiej byłoby, gdybyśmy zrobili to w samotności. A do tego czasu... do tego czasu wolałbym nie poruszać tego tematu. Żeby nie rzucać słów na wiatr - ostatnie zdania wypowiedział nieco niepewnie i kilka tonów ciszej. Nie był kimś, kto unika problemów, ale tym bardziej nie lubił rzucać pustych obietnic. Na koniec zmusił się do uśmiechu, bo w środku wciąż był przerażony całą sytuacją i już nieco weselej dodał: - O patrz, nawet chmury się rozeszły i słońce wyszło - o pogodzie gadać zaczął, no geniusz zaiste!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pon Lip 11 2016, 17:08

Owszem, puchonka również nie chciała, ażeby między nimi popsuło się cokolwiek. Ta przyjaźń która ich łączyła była naprawdę świetna. Doskonale się dogadywali,a teraz jakby się to miało skończyć? Ale po cholere ją całował? Teraz już było za późno. Puchonka sobie zbyt wiele pomyślała. Javier potrzebował czasu, ona mu go oczywiście da, jednak czy dużo? Dla Adrienne tak naprawdę liczy się każdy dzień, a nawet każda godzina, bo inaczej to zwariuje. Miał jej pomóc, a można powiedzieć tylko zaskoczył i nieco bardziej rozchwiał jej dotychczasowe życie, a to było bardzo nieprzyjemne i on chyba dobrze o tym wie. Miała przynajmniej nadzieję, że chociaż się domyśla, że w takim stanie jakim jest teraz Lorrain nie powinno stać się coś takiego, ażeby jeszcze bardziej naleciało do jej blond głowy i całkiem zwariuje. Oczywiście, że miała prawo rządać odpowiedzi na temat tego pocałunku, ale Javier potrzebował czasu więć ona mu go da. Pewnie codziennie będzie się z nim spotykała aż w końcu otrzyma odpowiedź. - Javier Ty mówisz mi to teraz jak przewróciłeś mój świat o sto osiemdziesiąt stopni? Ja nie chce od Ciebie oczekiwać Bóg wie czego, ale jednak to Ty zrobiłeś ten krok. Ja sama nie wiem czy z mojej strony jest to tylko przyjaźń, ale gdy mnie pocałowałeś poczułam się tak, jakby moje serce się otworzyło, jakbyś uwolnił starą Adrienne, którą wcześniej była. Nie chce żebyś robił cokolwiek na siłę... - mruknęła do niego i lekko się do niego uśmiechnęła, tak jakby pocieszająco. Na pewno nie chciałaby, ażeby ten był z nią tylko dlatego, że mu się jej szkoda zrobiło. To niech lepiej sobie będzie blisko niej, ale jako przyjaciel tak jak to było do teraz. Ale czy coś się nie zmieni? Na pewno się coś zmieni nie będzie tak jak było. Chyba, że upłynie sporo czasu.
Cały czas nie spuszczała wzroku z twarzy puchona. Gdy ten spojrzał na chmury i całkowicie zmienił temat, Adrienne nie chciała być dłużna i po prostu działać. Może to ona powinna w końcu robić te pierwsze kroki a nie czekać i łudzić się, że chłopak zrozumie co tak naprawdę chce. Dotknęła jego policzka odwracając go w swoją stronę. Przygryzła wargę i pocałowała go nieco namiętniej niż to zrobił puchon. - Teraz jesteśmy kwita... - mruknęła do niego pokazując szereg swoich białych ząbków. Przecież ten chyba ją za to nie zabije, prawda? A jednak musiała się starać, bo tak sobie postanowiła. Na pewno nic z tego nie wyjdzie jak będą z dala od siebie. Wtedy człowiek myśli to co chce pomyśleć, a nie to co czuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Lip 12 2016, 21:49

Ochłonąwszy z emocji uśmiechnął się ciepło do dziewczyny. Mógł odetchnąć z ulgą, że ta rozumie jego obawy i da mu czas na zastanowienie. Mimo, że sama przyznała iż wywrócił jej świat do góry nogami, to nie sądził by miało to gorszy wpływ niż rozstanie z Anthonym. Szczególnie, że sam również poprzestawiał sobie szyki.
- Cieszę się, że mnie rozumiesz - skwitował krótko całą jej wypowiedź, puszczając niektóre fragmenty mimo uszu. Nie chciał niczego ignorować, oczywiście, jednak zdawał sobie sprawę, że i ona potrzebuje czasu. Był o tym niemal święcie przekonany, tak jak o słuszności swojego misternego planu: przemyślenia sobie całej tej sytuacji rozumowo. Obawiał się, że może ten gest, bo już bał się myśleć o tym jak o prawdziwym pocałunku, może być przez puchonkę źle zrozumiany. Może brakuje jej bliskości, stąd te słowa o uwolnieniu starej Adrienne? Tłumaczył sobie to wszystko, nie nastawiając się zbytnio. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Zanim zdążył się zorientować, tym razem ona pocałowała jego. Zdziwiła go tym niezmiernie, poczuł się zmieszany jeszcze bardziej, jednak nie dał nic po sobie poznać. Nie chciał sprawiać jej przykrości, szczególnie, że jeszcze przed chwilą powiedziała, by nie robił niczego na siłę. I miał ochotę złapać ją za rękę, ale coś go powstrzymało. I mógł ją teraz przytulić, ale wzbraniał się. Jakby w głowie zapalił mu się czerwony alarm, że to jego przyjaciółka, a to nie najlepszy czas na wbijanie nowego levelu. O tak, teraz słowo "przyjaciółka" migało w jego głowie na czerwono, a litery wydawały mu się stanowczo zbyt duże. W tym momencie synestezja była przekleństwem, zdawało mu się, że głowa mu wiruje. Mimo to na zewnątrz wciąż był opanowany, uśmiechnięty nawet. I tylko w jego brązowych, szklących się oczach, było widać niepewność. Niepewność, rozdarcie...
- Zaskakujesz mnie coraz bardziej - odparł uroczo i chcąc nie chcąc, objął ją ramieniem. Trochę mimowolnie, trochę wbrew sobie. Nie wiedział, jak się zachować. Dawał niejasne sygnały, może za dużo? Co jeśli teraz wykona zbyt wiele gestów, a później będzie musiał powiedzieć, że to wszystko to tylko przypadek, incydent, który nie powinien mieć miejsca... Mimo to pogładził Lorrain po dłoni, bo nie chciał widzieć tego rozczarowania w jej oczach, co przed momentem, gdy wygłosił swoją mowę. No, według niego było to nieco tchórzowskie zachowanie, ale na wyjaśnienia przyjdzie jeszcze pora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro Lip 13 2016, 18:41

- Oczywiście, że rozumiem. - powiedziała do niego. Może faktycznie pottrzebowali czasu? Może taki związek na szybko nie wyjdzie im na dobre? Byli przecież przyjaciółmi i może tak lepiej zostanie? Adrienne nie chciała ryzykować z obawą o stratę przyjaciela. Już raz tak zaryzykowała i dobrze na tym nie wyszła. Sama nie wiedziała co na ten temat myśleć, dlatego też potrzebowała czasu, ażeby ochłonąć i zobaczyć jak to się samo potoczy. Chciała działać, ale w głowie plątało się wiele za i przeciw i chyba te przeciw jednak brały górę. Skoro nie był tego pewien teraz to będzie później? Skoro nie wiedział dlaczego ją pocałował to może nigdy się nie dowie prawdy dlaczego to zrobił i właśnie tego obawiała się najbardziej.
Adrienne nie miała w zamiaru namieszać mu jeszcze bardziej w głowie, ale doskonale zdawała sobie sprawę, że może tak być. Przecież znała Javiera, przyjaźnili się. Nigdy jednak jakoś nie mieli okazji rozmawiać ze sobą o swoich kolejnych związkach. Ba! Oni nigdy o tym nie rozmawiali, mieli kontakty czysto przyjacielskie i takie sprawy każdy sam załatwiał. Nie chcieli, ażeby jeden drugiemu wchodził w życiu z butami, tak? Adrienne tym bardziej bała się reakcji że chodziła ze ślizgonem, wiele jej znajomych było przeciwko temu. Jednak wiele uczniów miało odmienne zdanie na temat ślizgonów, a ona ich bardzo lubiła. Być może, że sama Tiara wahała się o przyjęcie jej do Slytherinu? Co prawda teraz z biegiem czasu zdawała sobie sprawę, że kompletnie do nich nie pasuje. - To przepraszam bardzo... Javier ja nie chce niczego na siłę. Daj znać jak będziesz chciał rozmawiać... - uśmiechnęła się do niego i wstała tuż po tym gdy ten objął ją ramieniem. Popatrzyła chwilę na niego i ruszyła w swoim kierunku
/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
  Liczba postów : 282
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pią Sie 26 2016, 16:41

Wakacje w Kolumbii zaczęły się bardzo szybko i tak też się skończyły. Miło ją zaskoczyły, tego nie można powiedzieć. Może to przez to, że tak dobrze się bawiła się szybko skończyły? W końcu to co dobre szybko się kończy. Wszystko ma swój początek i koniec. To co tam się wydarzyło czasami aż ją przerastało. Myślami ciągle wracała do tych chwil i myśli gdzie popełniła jakiś błąd. Ale czy to był błąd? Sama tego wszystkiego chciała. Zaczynała żyć. Czuła, że żyła kiedy raniła niektóre osoby. Zaczynało to być jej częścią codzienności.
Wcale nie planowała iść do parku. Poszła tylko się przejść rozmyślając tym razem o tajemniczych listach. Cholernie chciała się dowiedzieć kim jest tajemniczy chłopak. Teraz nie mógł jej obserwować, miała taką nadzieję. Mimo, że była pewna, że jej nic nie chce zrobić to była pełna obawy czy ciągnięcie tych listów to dobry pomysł. Kiedy zobaczyła pierwsze rodziny, które wygrzewały się na słońcu z rodziną zaczęła biec. Wkurzało ją te szczęście innych chociaż sama nie była nieszczęśliwa. nie miała pojęcia ile tak biegła, ale kiedy w końcu zmęczyła się upadła na ławkę, która stała w cieniu. Nigdy wcześniej chyba nie odwiedziła tego miejsca, ale wyczuła panujący tu dziwny klimat. Uspokoiła swój oddech i skupiła się na ludziach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw Wrz 29 2016, 12:06

Jesienna aura była wyraźnie wyczuwalna, było chłodno, ponuro, jeszcze nie tak dawno snuła się po parku mgła. Liście, mimo, że jeszcze ospale wisiały na drzewach, wyglądały miernie, buro, złociście. Żółte liście topoli zaczęły już opadać zaścielając alejki i ścieżki niby złotem. Kasztanowce dumnie piętrzyły się wznosząc swoje gałęzie ku niebu jakby chciały je dosięgnąć, scalić się z wielkim splendorem, absolutem i czymś nieosiągalnym. Wśród listowia przemknęła, mała, zwinna, ruda wiewióreczka. Na pobliskim klonie siedziało stado jerzyków wypatrując i nadzorując okolicę swoim bystrym wzrokiem. Wzleciały niosąc swój okrzyk, gdy tylko pojawiła się postać okryta czarnym płaszczem. Kaptur obszyty miała futrem z lisa rudego. Zastukała butami na obcasikach, były one z czarnego zamszu, sznurowane beżową, długą sznurówką. Postać wyłoniła się zza alejki a pobliskie stadko gołębi poderwało się do lotu, przeleciało kilka metrów i usiadło na pomniku. Reina nawet nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Usiadła tylko na ławeczce i czekała cierpliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 01 2016, 19:31

Od rana zastanawiała się co mogłaby powiedzieć Dulci. Była jej przyjaciółką i oczywistym było iż chciała aby wiedziała o niej wszystko. Jednak czy znajomość jak i świadomość każdego sekretu bliskiej osoby nie było przytłaczające? Nie robiło mętliku w głowie i odkładało na bok własne problemy? Jeśli tak, to nie była pewna czy Dulce to zniesie. Nie chciała jej obarczać swoimi mało istotnymi problemami, kiedy to dziewczyna mogła mieć swoje, bardziej poważne, problemy. Chowając ręce w kieszeniach swojego długiego płaszczu przemierzała alejki parku nie zwracając uwagi na zmieniający się krajobraz. Bo niby po co? Jesień jedynie przytłaczała swoją aurą. Dawała jak i przypominała o uczuciu przemiana. Mało atrakcyjne. Widząc postać siedzącą na ławce uśmiechnęła się. Tak dawno nie widziała Dulce iż miała ochotę ją wyściskać za wszystkie czasy.
- Witam Panienkę Miramon. - nachyliła się w jej stronę dając buziaka w policzek po czym usiała na ławce opierając się o jej oparcie. - Koszmarna jest ta pogoda dzisiaj. - gdy nie wiesz jak zacząć rozmowę zacznij od pogody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Nie Paź 02 2016, 15:08

Oddała jej pocałunek i przymknęła oczy. Poczuła jak drewniane belki lekko się ugięły, wyprężyły a później na powrót wyprostowały. Otworzyła powieki na temat pogody i zadarła głowę do góry patrząc w szarawe chmury, które kłębiły się nad nimi. Była typowa szarówa, typowa dla tego klimatu wyspiarskiego. Chociaż w Hiszpanii pewnie o tej porze było ciepło, to nie narzekała. Mruknęła tylko smętnie, jak oczarowana tymi burymi obłokami. W oddali było słychać gila, który zawodził aż do niebios. Stadko kapturek, czy też pokrzewek czarnołbistych walczyło gdzieś o ostatnią skórkę chleba, tak zajadle i łapczywie, że tym całym poruszeniem zainteresowała się kawka. Załopotała czarnymi, lśniącymi skrzydłami rozpędzając stadko Sylvia atricapilla.
- Cóż... - zaczęła i spojrzała tym razem na Clar, która była ubrana, jakby miała ruszać właśnie z rewolucją na Pałac Zimowy.
- Nie jest tak źle, jest jeszcze ciepło, w tym klimacie, to cieszmy się, że nie docieramy pontonami do Hogwartu, podobno tu cały czas leje - stwierdziła. Oparła się wygodniej o siedzisko ławki i przerzuciła głowę za oparcie, tak, że gapiła się na falujące liście klonu na szarawym tle.
- A jak tam u ciebie? U ciebie, dziecka i... - psia krew, znowu zapomniała jak ma on na imię. Nigdy nie pamiętała imion czyichkolwiek facetów, tym bardziej, że go nie znała zbyt dobrze, tyle co z opowiadań Krukonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Paź 11 2016, 13:33

Serio? Według Dulce było ciepło? Najwidoczniej zbyt szybko przyzwyczaiła się do klimatu panującego w Brytanii. Lata spędzone w Moskwie jak i w Londynie nie dały Clari takiej odporności na tą pogodę. Wręcz przeciwnie, było jej jeszcze zimniej z każdym kolejnym rokiem. Marzeniem było okryć się grubym kocykiem przy kominku z kubkiem kakao w ręce. Czemu nie zaproponowała jej spotkania w domu? Wtedy z pewnością mogłaby spełnić swoje marzenia... A! No tak, jak mogła zapomnieć. przecież to lekarz kazał jej wychodzić na spacery bo według niego była za gruba. Z pewnością nie znał się na tym co robił i każdej swojej pacjentce kazał to praktykować. Mimo wszystko nie chciała ryzykować. Życie jak i zdrowie maleństwa było dla niej najważniejsze.
- Ja się cieszę, że nie ma tutaj śniegu. Byłaś kiedyś w Moskwie? - spojrzała na dziewczynę machając nogami w przód i tył. Doskonale wiedziała, że Dulce nie była w Rosji więc jej pytanie było bez sensu, ale cóż... - Tam to dopiero jest koszmarnie. Śnieg, zimno i śnieg. Już wolę ten deszcz i dostawanie się do Hogwartu pontonami. Choć lepsza byłaby teleportacja. - wystawiła język w stronę przyjaciółki śmiejąc się od ucha do ucha.
- Evana. Naprawdę jeszcze nie zapamiętałaś jego imienia? - z niedowierzaniem uniosła wyżej swoje brwi. Znali się już tak dług, a ona nadal zapominała. Chociaż... Mogła nie pamiętać jego imienia. Nawet jak była z Evanem na etapie "przyjaciele" nigdy nie spotykali się w trójkę. Zwyczajnie nie było jak. - Ostatnio poszłam do ginekologa. Stwierdził, że jestem gruba. Dasz wiarę? - pokręciła głową rozbawiona w dalszym ciągu spostrzeżeniami lekarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Paź 11 2016, 14:02

Życie w Moskwie, doprawdy? Dulce pokręciła głową z dezaprobatą. Widać było, że Clarissa nie docenia możliwości młodej Krukonki. A skoro rzeczywiście ona pochodzi z tego mroźnego kraju, to liczyła, że gdzieś z torby wyciągnie termos z kakao, doleje doń ćwiartkę wódki i wypije jednym ruchem. Wyobraźnia Hiszpanki była niesamowicie bujna i zaśmiała się sama do siebie na taką wizję.
- Nie byłam, jednak byłam w górach Tybetu, kochana my tam w Himalajach skakaliśmy jak kozice górskie z mamą - wyjaśniła nie mogąc się powstrzymać od śmiechu na wizję skaczącej Candy po stokach i jej falujących pośladkach. Pokręciła głową przecząco, jej wyobraźnia zapuszczała się zbyt daleko.
- Oj narzekasz, w Hiszpanii jest jak na patelni, dlatego większość ludzi wychodzi jak zaczyna zmierzchać. Prowadzi się nocny tryb życia, chodzi po klubach, barach, restauracjach. A ja jako, że nie jestem fanką takich miejsc - podjęła. - To siedzę sobie w domu i czytam książki. - skwitowała podnosząc ramiona w geście bezradności. Nawet nie pamiętała kiedy ostatnio odwiedziła ją jakaś mugolska przyjaciółka z dzieciństwa. Wszystko się posypało, kiedy skończyła jedenaście lat. Przyjaciół w Calpiatto nie miała, z Hogwartu jeszcze nie znała. Chyba większość poznała na wycieczce do Kolumbii.
- Nie no serio zapomniałam, u Miramonów pamięć do imion i nazwisk jest ulotna. Tym bardziej, że nie mam z nim szczególnej styczności, nigdzie nie wychodzę ani we trójkę ani tym bardziej nigdzie nigdy się sami nie umawialiśmy - wyjaśniła rzeczowo sytuację. Nie można było się przecież dziwić, zazwyczaj jak się widywała z Evanem to przelotnie, powiedzieli sobie "cześć" i a tym ich widzenie się kończyło. Nawet w Hogwarcie go nie widywała.
- Clar... - zaczęła i spojrzała na jej brzuch później w oczy. - Ty jesteś gruba, masz przed sobą około kilogramowego klocka, jak masz wyglądać w ciąży? - zaśmiała się na dziwaczną diagnozę lekarza i wystawiła do niej język. Próbowała jakoś zachować się w stosunku do słowa "ginekolog", ale zwyczajnie była to reakcja niczym dziecka na słowo "dentysta". Chociaż nie, lekarz od chorób kobiecych wywoływał w niej lekkie zakłopotanie tym tematem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 19:03

Tybet. Sama miała ochotę zwiedzać świat, jednak miejsce to nie znajdowało się na jej liście. Francja, Japonia, Kanada... Te jak najbardziej, ale Tybet? Nie myślała nigdy o nim. Może jak wróci do mieszkania to zagłębi się w lekturze opisującej to miejsce aby poznać je lepiej... Kto wie. Ta krukonka była zdolna do wszystkiego.
- Uwierz mi. Choć jest to niemożliwe, to jestem sobie w stanie wyobrazić jak skakałaś z jednego miejsca w drugie. - zaśmiała się widząc to wszystko przed oczyma. Wizja ta rozbawiła ją na tyle, że poczuła nieprzyjemne gorąco w okolicy szyi. Natychmiast rozwiązała szalik dając mu trochę powietrza.
- Dla mnie brzmi fantastycznie. Z chęcią mogłabym tam zamieszkać. - zamyśliła się na chwilę wyobrażając sobie życie z Evanem i ich córeczką w takim miejscu. Każdy dzień ze słońcem. Bez śniegu, co ogromnie ją cieszyło. Pewnie, gdyby nie powiew chłodniejszego wiatru Clari całkowicie pochłonęłyby marzenia. Mrugając oczami wróciła do rzeczywistości spoglądając na dziewczynę. - W Rosji też nie ma co robić. Tylko kluby i kluby. Matka mojego przyrodniego brata nigdy nie potrafiła zrozumieć czemu nie lubię się zabawić w takich miejscach. Wyobraź sobie, że wiele ją to irytowało i gdyby nie małe wyjścia raz kiedyś z Axelem to pewnie by mnie sama wyciągała na bankiety. - na samą myśl o tym aż się wzdrygnęła. Nie wyobrażała sobie siedzieć z tą kobietą przy jednym stole wraz z jej dziadkami. Z Axelem owszem, ale tamci? Nie! Nawet nie miała zamiaru informować ich o dziecku jak i przyszłości z Evanem. Jeszcze gotowi byliby to zniszczyć. A na to nie mogła pozwolić.
- Wiem kochana. Tym bardziej, że jeszcze niedawno był Belph. Mam nadzieję, że Evan pozostanie na dłużej. - czy martwiła się, że Evan kiedyś ją zostawi? Każdego dnia jak się budziła i spoglądała na jego śpiącą twarz. Ta myśl towarzyszyła jej zawsze. Bo gdy raz zostanie się skrzywdzonym nie zapomina się tego, a strach przed kolejnym bólem jest silniejszy z dnia na dzień. Jednak nikt o tym nie wiedział. I nie miał się dowiedzieć. Była to jej tajemnica, która nigdy nie ujrzy światła dziennego.
- Ja to wiem, ale on najwidoczniej nie. - zaśmiała się na cały głos obejmując swój brzuszek. - Ty mi lepiej powiedz co u Ciebie. Ktoś wreszcie zdołał podbić twoje serduszko czy nadal utrzymujesz wokół niego mur? - spojrzała na nią roześmiana. Nawet na chwilkę nie spóściła swoich oczu z jej. Chciała widzieć każdą reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 19:20

Westchnęła słysząc to niesforne pytanie, lecz nie zwlekała z odpowiedzią, a wiatr mocniej powiał targając za korony małe olsze, osiki i klony.
- Nie, niby po co? - zapytała retorycznie patrząc na jej regularne rysy twarzy, słomkowej barwy włosy, które zatańczyły przez chwilę, by dostać się do ust Clarissy. - Jestem pragmatyczną osobą, nie mam czasu na tak bliskie relacje jakimi są związki, przecież doskonale o tym wiesz. Chciałabym być kiedyś kimś wielkim i uparcie będę do tego dążyć poświęcając każdą wolną chwilę na naukę. Poza tym mam dużą wiedzę, ale mały talent - przymknęła oczy, przegarnęła palcami swoje czekoladowe włosy, a gdy rozwarła powieki kontynuowała. - Muszę więcej ćwiczyć by osiągnąć te same efekty, dlatego nie mam czasu. Poza tym, hmm... Co niby jest takiego super w byciu z kimś? - zapytała doprawdy nie rozumiejąc fenomenu łączenia się w pary. Nie negowała tego zupełnie, ale w jej wieku, było tylko stratą czasu, energii i szarganie sobie nerwów. Niekiedy co prawda zastanawiała się jakby to było z kimś być, kochać się w kimś. Chyba po prostu nie była gotowa na tak głęboką relację. W dodatku nie miała się za dziewczynę atrakcyjną na tyle, by jakikolwiek chłopiec zwrócił na nią uwagę. Co gorsze, była dziewicą, a niekiedy spotykała się z opinią, że takich to faceci się boją. Włożyła kciuka do ust i zaczęła przygryzać paznokieć rozważając wszystkie "za" oraz "przeciw" związkom, nie doszła jednak do niczego sensownego.
- Czemu o to pytasz? - zapytała zaciekawiona odpowiedzią Rosjanki. Wstała z ławki i podała jej dłoń by mogła wstać. Chciała się przejść, w dodatku lekarz kazał jej chodzić, zamierzała to wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 19:37

- Nie gniewaj się na mnie, proszę. - spojrzała na dziewczynę, gdy ta tylko wstała. Nie chciała jej wystraszyć tym pytaniem. Po prostu tak dawno jej nie widziała, że chciała wiedzieć czy w tej kwestii coś się zmieniło. Odpowiedź jednak, jaką Dulce ją obdarzyła, nie zdziwiła Clarissy. Spodziewała się tego, choć mała nadzieja tliła się w odmętach jej serca. Nadzieja, że dulce zazna szczęście u boku kogoś odpowiedniego. Kogoś kto ją pokocha mocno i zrobi dla niej wszystko. Nie ważnym nawet było czy będzie to chłopak czy dziewczyna. Sama swego czasu eksperymentowała z orientacją i na jednej z imprez popłynęła z Azalią. Jednak było to dawno. - Wiem, że chcesz zostać kimś wielkim. Będę Cię w tym wspierała z całego sera, jednak nie wyklucza to miłości w twoim życiu. - delikatny, ciepły uśmiech zagościł na jej ustach. Nawet na chwilę nie spuściła swych zielonych oczu z dziewczyny. Uwielbiała się w nią wpatrywać i wyczytywać z jej min emocje które w tej chwili nią targały. - Bycie z kimś to nie tylko zabawa. Ciepłe słowa, sex czy pocałunki. Przede wszystkim to poczucie bezpieczeństwa. I myśl, że nie jesteś sama. Że jest ktoś kto martwi się o Ciebie, kto... Kto kocha Cię taką jaka jesteś i nie chce nic zmieniać. - myśl o dziadkach wróciła jak błyskawica. Czy oni ją kochali? Nie. Za wszelką cenę próbowali ją zmienić. Stworzyć kogoś kim nie była. - Spotkanie Evana było najlepszą rzeczą jaka mi się przytrafiła. Choć był w między czasie Belphegor i Jonathan. Widzisz... Randle nigdy mnie nie opuścił. Był koło mnie kiedy ja byłam z innymi. Kochał mnie zawsze, a ja głupia tego nie widziałam. - pokręciła głową wyciągając kilka kosmyków włosów z jej ust. Ale czy nie zeszła ona z tematu? - Owszem, masz mnie, ale ja nie zastąpię Ci tego uczucia bycia z kimś. - czy udało się jej otworzyć dziewczynę na miłość? Chociaż na chęć poznania jej smaku? Nie widziała. Ale miała szczerą nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 19:50

- Nie gniewam się - sprostowała natychmiast. Nie tak chciała być odebrana, z całą pewnością nie tak. Pokręciła przecząco głową. O eksperymentach złotowłosej Dulce nic nie wiedziała, w końcu nigdy o tym nie rozmawiały, a gdy zapewne Clarrisa wdrażała owe "eksperymenty" w życie Dulce była jeszcze w Hiszpanii.
- Dziękuję, że chcesz mi pomóc, to miłe. Może się nie wyklucza, ale nie chcę, chyba nie chcę. Nikt się na napatoczył to też nie widzę sensu by się uganiać za kimś - wyjaśniła spokojnie i usiadła na powrót na ławce. Skoro Clar nie chciała nigdzie chodzić, to nie zamierzała też stać nad nią jak głupia, usiadła okrakiem na ławce bokiem wsparta na oparciu ławki. Dziewczyna mówiła do Dulce spokojnym i ciepłym tonem, ale gdy tylko ta usłyszała słowo "seks", uderzyła głową w oparcie, aż rozległ się głuchy huk. "Czemu mi to robisz Clarissa?" Pytała się w myślach i łkała dziecięcym płaczem w swojej jaźni. Wszyscy tykali ten niewygodny dla niej temat, czemu, nie było nic ciekawszego do roboty niż tylko uprawiać seks? Doprawdy? Może to była kwestia wieku, czy ambicji, a może też pewnych czynników, które ukształtowały młodą Hiszpankę w ten sposób, że nie reagowała na takie rzeczy entuzjazmem i zwyczajnie ją to peszyło. Skryła rumieniec pod rękawem kurtki zamykając oczy i nie patrząc w te zielone, lustrujące ją oczy. Słuchała jej słów, lecz zwyczajnie milczała nie wychylając się z ciepłego, miłego azylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 19:59

Reakcja Dulce ją zaskoczyła, jednak nie na tyle aby nie wiedzieć czym została spowodowana. Nie każdy potrafił rozmawiać na temat seksu. Większość unikała go, a na samą wzmiankę o nim... No właśnie. Reagowała tak jak hiszpanka. Było to urocze i świadczyło o jej niewinności. Wcześniej Clarissa też tak reagowała. Póki pewien gryfon nie wprowadził ją w ten świat i nie pokazał na czym to polega. A skoro Dulce tak reagowała to...? Merlinie! Czy ona nigdy wcześniej... Nic nie... O Merlinie. Jak Clari mogła tego nie zauważyć. Przecież się przyjaźniły.
- Wybacz, że spytam, ale... - sama nie wiedziała w jaki sposób ma poruszyć ten temat. Niby były już dorosłe i nie powinny ich takie rzeczy peszyć, jednak... Sama doskonale pamiętała swoją pierwszą rozmowę na ten temat i sposób w jaki reagowała. Była zażenowana przez co wylewała na przyjaciółkę swoją złość. - Nie musisz odpowiadać jak nie chcesz. - zastrzegła od razu unosząc dłonie do góry. - Nie robiłaś tego nigdy, prawda? - jej niepewny głos i specyficzna mina mówiąca: "Spokojnie, nie powiem nikomu. Zostanie to między nami, a jak nie chcesz to nie musimy o tym rozmawiać".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 20:21

Clarissa była nad wyraz uparta w dążeniu do celu, nie chciała odpuścić tematu. Ciekawiło ją tylko dlaczego, czy odnajduje w tym jakąś satysfakcję na widok rumieńców Dulce, czy o co tu w ogóle chodziło? Odkręciła się plecami do dziewczyny, można było zobaczyć przez chwilę jej czerwony policzek, który emanował gorącem. Na tle złotych i purpurowych liści niemal się nie wyróżniał. Ułożyła głowę na drugim boku, ale nadal czuła palące spojrzenie starszej dziewczyny.
- Nie Clar - przełknęła ślinę czując, że chce jej się strasznie pić i chyba zaraz się odwodni. Czemu nie mogła się albo teleportować albo zamienić w sowę i odlecieć z tego miejsca. Serce biło jej w klatce piersiowej, przez nacisk na ucho czuła jak krew faluje w czerwonych od wstydu uszach. - Nie robiłam - odpowiedziała, zdając sobie sprawę, że pierwszy człon wypowiedzi mógł pozostawiać pewne wątpliwości co do stanu błony dziewiczej Reiny.
- Kiedyś... - zaczęła nadal odwrócona do niej plecami wgapiona w dziuplę na drzewie - Kiedyś ludzie mi z tego powodu dokuczali, dlatego się przeniosłam do Hogwartu - zmrużyła powieki czując, że gdy zacznie ignorować więcej bodźców będzie jej łatwiej mówić. - Moja siostra, była w ciąży mniej więcej w takim samym wieku jak ty. Każdy ją lubił, każdy się nią zachwycał, rodzice pobłażali jej na każdym kroku. Była ich oczkiem w głowie, ja byłam tylko smarkiem z głupimi pomysłami, nikt nie zwracał na mnie większej uwagi... - przygryzła dolną wargę. - Stało się jednak tak, że straciła dziecko, jej związek się rozpadł, ona w krótkim czasie też przeniosła się do Hogwartu. Wydawało się, że to historia i ludzie zapomną o wszystkim, nie zapomnieli. Starsi bracia opowiedzieli młodszym jakie to Miramo, są łatwe, głupie i naiwne. Zaczynali być nachalni, a kiedy nie chciałam ani się z nimi napić, ani też palić papierosów czy brać narkotyków, czy też uprawiać seksu, zostałam okrzyknięta cnotką niewydymką w obliczu całej szkoły - poczuła jak jej gardło się zaciska boleśnie i kuje. - Dlatego zmieniłam szkołę, nie chciałam być więcej popychadłem dla nikogo - opowieść Dulce była trochę nieskładna, ale ogromne emocje, jakie były w niej zgromadzone nie pozwoliły jej na rozsądek i merytoryczną wypowiedź. Nie zauważyła nawet kiedy cały świat był szklany, nieostry i wilgotny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 20:48

Słuchała każdego słowa dziewczyny z ogromną uwagą. Nie chciała jej przerywać. Chciała aby najpierw to ona przedstawiła swój... No właśnie, co? Punkt widzenia? Przecież nie o to w tym chodziło. A może jednak... Clari już nie była pewna niczego. Przez chwilę. Nie widziała łez dziewczyny. Mimo to przytuliła ją opierając pliczek na jej plecach. Westchnęła cicho zastanawiając się co powiedzieć. Wcześniej wydawało się jej, że będzie wiedziała. Myliła się. Żadna osoba nie jest przygotowana na takie wyznania.
- Wiem co przytrafiło się Fel. Mimo to nie poddała się. Jest silna. Ja bym tak nie potrafiła. - przymknęła oczy przypominając sobie co chciała zrobić zaraz po tym jak Bloodcraw ją zostawił. Nie wybaczyłaby sobie tej decyzji do końca... Czego? Życia? Niby jak skoro ona już by nie żyła. - Nie masz się czego wstydzić. Pamiętaj o tym. Powinnaś raczej być z tego dumna. Nie oddałaś tego co dla nas jest najcenniejsze jakiemuś bucowi. Nie zrobiłaś tego z pierwszym lepszym. Tamci niech ugryzą się gdzieś. Jesteś cudowną dziewczyną i każdy powinien t docenić. - objęła ją w pasie przyciągając mocniej d siebie. Zdawała sobie również sprawę, że dziewczyna ma dopiero szesnaście lat. Czy nie była za młoda na takie rzeczy? - Widzisz... Ja zrobiłam to z miłości. Z kimś kogo kochałam i miałam nadzieję spędzić z nim resztę życia. Było cudownie między nami. Dopóki nie dowiedział się, że jestem w ciąży. Owszem... na początku ucieszył się. A przynajmniej tak wyglądał, gdyż p tygodniu kazał mi usunąć ciążę. A raczej "pozbyć się problemu. - "przy ostatnim zdaniu prychnęła okazując swoją pogardę do tego człowieka, a samotna łza spłynęła po jej policzku - Gdy mu się sprzeciwiłam ten mnie zostawił i nie widziałam go już nigdy więcej. Ale jest w tym wszystkim coś dobrego. Evan. - samo imię jej miłości spowodowało, że na jej ustach pojawił się uśmiech, a w oczach ciepło. - Jednak to zupełnie inna historia. - odkleiła się od dziewczyny siadając prosto - Dlatego nie śpiesz się z tym. Jest to piękny moment, ale z kimś kogo kochasz. - i tym optymistycznym akcentem zakończyła swoją wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 21:04

Czyżby Clarissa brała w obronę Candy? W dodatku nazywała ją Fel, och jak ona nie znosiła tego zdrobnienia. Najwyraźniej miały konflikt interesów w tym momencie.
- Wszystko jest jej winą, wszystko, to ona zrobiła mi taką opinię, bo jebała się na całym zamku z każdym - wycedziła gorzko przez zęby czując jak złość w niej narasta. Jej siostra była źródłem większości problemów młodziutkiej hiszpanki.
- Ty jej po prostu nie znasz, każdy o niej myśli, o jaka biedna, o straciła dziecko, o straciła miłość swojego życia, gówno tam! Widzicie w niej tylko ofiarę, a to zwykła blyat - zaklęła po rosyjsku. Już nieco przewertowała słownik i  nauczyła się kilkunastu słów. Nie żeby wyszukiwała tylko wulgaryzmy, ale to najtrafniej opisywało jej siostrę.
- Jestem pierdoloną niedoróbką, cholernym mutantem dzisiejszych czasów.
Joder
- wtrąciła z hiszpańskiego do wypowiedzi. - Chciałabym umrzeć Clar... Nic mnie nie trzyma na tym świecie - zaniosła się szlochem. - Nie jestem utalentowana, żaden chłopak nawet na mnie nie spojrzy, żyję tylko w cieniu rodzeństwa, które ma talent do magii... Jestem nikim - rozpłakała się. Clarissa widziała poruszające się spazmatycznie ramiona Dulce w ciężkim oddechu. Znowu płacz, szloch, zakryła palcami twarz.
- Chcę tylko umrzeć - szepnęła chyba bardziej do siebie niż do złotowłosej i otworzyła usta by zaczerpnąć powietrze, którego jej brakowało.

Nastrojowa muzyka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 21:31

Umrzeć. To słowo odbijało się echem w jej umyśle. Sama również chciała opuścić ten świat. Nawet napisała list do rodziców, Axela, Alexandra, Lotte, Norberta... Evana. Jednak czy przyniosłoby tą jakąkolwiek ulgę? Jej pewnie tak, lecz bliskim jej osobą na pewno nie. Dlatego nie chcąc ich krzywdzić nie zrobiła tego. Mało osób o tym wiedziało. W sumie to nikt. Nie chciała aby ta sprawa kiedykolwiek wyszła na jaw. NIe chciała aby ktoś wiedział, że była aż tak słaba. Jednak Dulce nie była "kimś". Była jej młodszą siostrą której nigdy nie miała. Skro na potrafiła się na nią otworzyć t czemu Clari nie miałaby tego samego zrobić. Nie komentując nawet słów jakich użyła do opisania siostry przeszła od razu do sprawy.
- Nie płacz kochana. - znów wtuliła się w nią oddają całe ciepło młodszej. - Nie ty jedyna tym myślałaś. Widzisz... masz kochającą rodzinę. Moja natomiast jest chora. Wiesz, że mam blizny na plecach od zaklęć i eliksirów? Niby są tylko i wyłącznie z mojej winy. - prychnęła dość wyraźnie tuląc ją w dalszym ciągu. - Jeszcze ta sytuacja z dzieckiem wydawała mi się wtedy dopełnieniem moich nieszczęść. Chciałam usunąć to dziecko, wiesz? Chciałam sama umrzeć. Ale uświadomiłam sobie, że to nie jest koniec świata. - mimo całej ponurej atmosfery zdołała wykrzesać uśmiech na twarzy. - Ty masz mnie. Ja Ciebie. Co się nie stanie mamy siebie i nie mów więcej, że chcesz umrzeć. - zapewne Evan zabije ją za tą decyzję, ale miała to gdzieś. Teraz liczyło się dla niej dobro przyjaciółki. - Mamy jeden wolny pokój w domu więc jakbyś chciała... Oczywiście nie namawiam cie, ale jeśli tylko chcesz to możesz się do nas wprowadzić. - nie była pewna jak zareaguje Dulce. Może ją wyśmieje i pójdzie w swoją stronę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 21:46

Śmierć byłą dla Dulce obecnie jedynym rozwiązaniem, dziewczęta w jej wieku, zapewne i późniejszym, miały tendencję do wyolbrzymiania problemów, dramatyzowania. Jednak nie można był bagatelizować spraw dla kogoś ważnych, nawet jeśli wydawały się po prostu głupie. Nigdy nie było do końca wiadome, czy nie są najważniejszą rzeczą dla tego kogoś. Dulce odwróciła się do niej, położyła brodę na ramieniu wtulając policzek w jej cieplutkie ucho. Bez wątpienia Clar będzie najlepszą matką jaką można było sobie wymarzyć. Zaszlochała krótko i spazmatycznie, a łza wsiąkła w płaszczyk blondynki. Dulce nie wiedziała do końca co robi, co czuje, jej emocje się mieszały, te złe, z tymi dobrymi. Smutek i żal z bliskością i pocieszeniem. Clarissa pachniała morelą, bergamotką i czymś jak... cynamon? Syciła się jej zapachem słuchając, nic nie mówiąc, w kompletnym bezruchu odzyskując równowagę. Jej serce nadal pompowało krew. Czuła wyrzuty adrenaliny w całym ciele, lekkie, regularne dreszcze. Rozchełstała płaszcz zielonookiej, wędrowała zimną dłonią do krawędzi włochatego sweterka, odchyliła i zanurkowała pod nim chłodną dłonią bez słowa. Chciała dobyć głos, lecz nie mogła, chciała powiedzieć:"Nie słuchaj, mamusia plecie bzdury, nigdy tak nie myślała." Jednak nie mogła, gardło znowu zacisnęło się boleśnie, przełknęła ślinę i kolejna niema łza wsiąknęła w płaszcz starszej Krukonki. Dziecko chyba spało, bo nawet się nie poruszyło na dotyk chłodnej dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 22:05

Szok jaki doznała po poczynaniach młodszej miną w jednej sekundzie. Choć lekka gęsia skórka pozostała nadal na jej ramionach. Był to naprawdę miły gest i doskonale odszyfrowała co miał znaczyć. Wierzchem dłoni otarła zabłąkane łzy uśmiechając się mimo wszystko. Nie potrzebne były słowa. W tym momencie, gdyby ktoś zapytał się jej, czy pojęła by raz jeszcze decyzję o urodzeniu tego dziecka bez zastanowienia powiedziałaby tak. Po stokroć byłoby to tak. Choć z pewnością mała będzie przypominała jej o Belphegorze to nic. Była w stanie to przeżyć. W końcu będzie zupełnie inną osobą niż ten idiota. Ona z Evan dadzą jej prawdziwe poczucie bezpieczeństwa i dom. Będzie jej oczkiem w głowie. Jednak najwyższą porą było przerwanie tego smutnego nastroju. Nie po to się spotkały aby płakać.
- Także jak będziesz chciała to możesz z nami zamieszkać. Jestem pewna, że Evan nie będzie miał nic przeciwko. - przeczesała odruchowo jej włosy po czym skierowała swój wzrok na niebo. Chmury płynęły po nieboskłonie leniwie. Bez pośpiechu. - Musimy kiedyś udać się do Miodowego królestwa. Już dawno nie jadłam słodyczy stamtąd, a ogromną ochotę mam na nie. - zaśmiała się na samą myśl o zachciankach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Paź 15 2016, 22:19

Przejechała kciukiem po odstający pępku, czuła falę radości, kiedy dotykała jej brzucha, nie wiedziała czemu. Chciała być bliżej Clarissy, dlatego nie oderwała się od niej, czerpała dziwną satysfakcję z dotykania jej brzuszka. Jakieś nieznane jej uczucia, trudne do opisywania snuły jakąś wizję. Posunęła nieśmiało dłoń do góry, tam gdzie wybrzuszenie było mniejsze.
- Dziękuję - szepnęła wtulona w jej złociste włosy opadające na twarz, osuszające łzy. Czuła jej ciepłe ucho, przymknęła oczy. Myślała o tym uchu, a myśli te nie dawały spokoju, świdrowały ją w brzuchu boleśnie lecz przyjemnie.
- Moim domem jest na razie Hogwart, w wakacje pewnie wrócę do Hiszpanii, poza tym, nie mogę wymagać od ciebie tak wiele - stwierdziła a ciepły oddech Dulce rozbijał się o jej ucho niczym fala o klif, pienił w słowach, cichych, lecz zrozumiałych.
- Niedługo dziecko przyjdzie na świat, nie mogę ci dokładać zmartwień - wyjaśniła, nie chciała być absolutnie dla nikogo ciężarem. To ciepło bijące od ucha blondynki mamiło, znowu coś ją ściskało w brzuchu. Chyba była na coś chora. Przejechała delikatnie pazurkiem po brzuchu w stronę pępka. Czemu to zrobiła? Nie wiedziała. Milczała, nawet nie wtrąciła uwagi, że lekarz kazał jej się ruszać, a nie obżerać słodyczami, to nie miało najmniejszego znaczenia. Były tu, razem, tylko dla siebie. Dla dziecka. Dulce czułą ciepełko, jakie się rozlewało po jej wnętrzu na samą myśl o nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pon Paź 17 2016, 19:59

Właśnie w tym był problem, nie wymagała od niej zbyt wiele. Prawdę powiedziawszy nie wymagała niczego. To Grigori zaproponowała jej takie rozwiązanie. Owszem, chciała zaproponować to Alexowi, jednak nie była pewna jak zareaguje na to jej ukochany. Wiedział doskonale, że są przyjaciółmi, jednak chłopak w domu to zbyt dużo dla niego. Do Dulce nie powinien mieć jakiś zastrzeżeń. W końcu była dziewczyną. A skoro Clari nie bała się, że Evan może ją zdradzić... Musiała bardzo mu ufać.
- Wiem jakie masz relacje z Fel. Nie musisz jej widywać w wakacje jeśli nie chcesz. Możesz spędzić je z nami. - w dalszym ciągu próbowała przekonać ją do swojego pomysłu. Nie chciała aby dziewczyna dłużej się męczyła, a może dzięki temu będzie w stanie jej pomóc. Miała za zadanie wyrzucić z jej głowy myśli o śmierci. Jej się udało to i z Dulce będzie dobrze. Nie pozwoli aby zabrakło jej na tym świecie.
- Kochana. Nie dokładasz mi zmartwień. A poza tym martwienie się o przyjaciółkę chyba jest normalną rzeczą, prawda? - ucałowała ją w główkę mając nadzieję, że zrozumie i nie będzie próbowała postawić na swoim. Dodatkowo to w jaki sposób gładziła ją po brzuszku było niezwykle miłe. Już dawno zapomniała jak kobiety mogą być delikatne w tym co robiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   

Powrót do góry Go down
 

Tojadowy Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
-