Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tojadowy Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Tojadowy Park   Sob Mar 23 2013, 11:42

First topic message reminder :


Tojadowy Park


Średniej wielkości park znajdujący się na samym końcu ulicy Tojadowej jest częstym miejscem spotkań pobliskich mieszkańców. To właśnie tutaj najszybciej rozchodzą się ploteczki o sąsiadach i to tu urządzane są zapoznawcze pikniki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Gru 05 2017, 11:12

Kiedy powiedziała że projekt jest ważniejszy niż rodzina miała rację. Gdyby tak nie było, nie przyjechałby do Anglii i nie został tutaj na tak długo tylko wygrzewał się w słonecznym Palermo. Po chwili zadumy spojrzał na nią.
- Przecież nie mogę pozwolić damie za sobą tęsknić - Mówiąc to miał oczywiście ją na myśli.
Czasami lubił się z nią tak podroczyć, nawet zdenerwować. Zapominał wtedy na chwilę jak sztywna jest na co dzień.
- No chciałbym kiedyś ulepić bałwana - Powiedział i zaśmiał się.
Był dorosłym facetem, a myślał o tym by zrobić coś tak banalnego jak ulepienie bałwana.
- Gdy spadnie śnieg, zrobisz to ze mną? - Zapytał lekko zakłopotany.
Jego zakłopotanie nie trwało jednak długo, gdyż zadała niewygodne pytanie o projekt.
- Jak będzie skończony to Ci powiem. Na razie szukam pewnej książki - Odrzekł już o wiele poważniej.
Jeśli chodziło o jego pracę zawsze był śmiertelnie poważny, teraz przez brak tej książki mógł spędzić więcej czasu między ludźmi ponieważ utknął w martwym punkcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 92
  Liczba postów : 227
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Gru 05 2017, 14:37

Po prostu wydawało się to dosyć logiczne. I tyle. Zawsze nadchodzi ten moment, kiedy zaczynamy wieść własne życie, żyć na własny rachunek, ponosić odpowiedzialność za swoje błędy. Wtedy zaczynają kreować się konkretne życiowe priorytety. Oczywiście, na to wszystko ma wpływ nieskończona ilość czynników. Nieistotne. Często rodzina odchodzi na drugi plan, abyśmy mogli zwyczajnie ruszyć do przodu. I nie miała na myśli, tylko aspektu pracy.
- Spokojnie. Dama potrafi sama o siebie zadbać. Jakoś cały czas dawałam sobie radę.- Powiedziała i pokiwała lekko głową, jakby potwierdzając swoje słowa.
Uniosła wysoko brwi, słysząc to, co właśnie wyszło z jego ust. Bałwana? Serio? Zastanawiała się, czy sobie z niej żartował, czy jednak zachował powagę. Szczegółowe oględziny kazały jej stanąć przy wersji numer dwa...- Załatw sobie dziecko do pomocy, aby nie wyglądało to podejrzanie.- Powiedziała. Nie bawiła się w śniegu już od bardzo dawna... Z dobrych kilkanaście lat. I szybko nie zamierzała do tego wrócić. Nie dlatego, że byli dorośli. W końcu ledwo co wyszli ze szkoły. Bardziej chodzi o to, że nie była już ta starą Segovią.
- Na twoim miejscu wykorzystałabym fakt, że siedzisz z osobą o ogromnej wiedzy i koneksjach. Zdobycie książki nie powinno stanowić żadnego problemu. Nie dla mnie.-Wzruszyła lekko ramionami. To nie były żadne przechwałki. Doskonale znała swoje możliwości. Poza tym podtrzymanie tego tematu wydało jej się niezwykle istotne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Gru 05 2017, 20:32

Smutne było to, że tak szybko go zbyła jednak nie spodziewał się niczego innego. Znali się już dosyć dobrze i oczywistym było że nie powie tego co on by chciał usłyszeć, nawet gdyby tak uważała, po prostu z czystej przekory. Tak przynajmniej ją postrzegał i z tej strony dała się poznać.
- Nie potrzebuję Twojej pomocy. Zbyt dużo mogła byś się dowiedzieć na temat mojej pracy i fascynacji. Miała byś nieprzeskakiwalną przewagę, gdyż Ty mnie nie wprowadzasz w tajniki swojej pracy - Powiedział uśmiechając się lekko pod nosem.
W dodatku wiedząc zbyt wiele nie zadawała by mu pytań, oraz widywali by się jeszcze rzadziej.
- A tak apropo. Z tą ogromną wiedzą to chyba nieco przesadzasz - Mówiąc to zerknął na nią.
Nie miał zamiaru jej obrażać czy coś, po prostu chciał się z nią trochę podrażnić. Była bardzo sztywna, a to aż czasami go denerwowało. W dodatku pokazała mu już swój uśmiech, więc próbował na każdy możliwy sposób wykrzesać go jeszcze raz, taki szczery uśmiech...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 92
  Liczba postów : 227
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw Gru 07 2017, 12:23

No właśnie. Skoro już znali się od jakiegoś czasu, wiedział, że nie była osobą... Cóż. Normalną. Choć w jej mniemaniu nie było z nią nic złego. Po prostu nie wliczała się w ten ogólnie przyjęty kanon. I nic w tym złego. Mogłaby nawet rzec, że ją to cieszy. Nie potrzebowała... No właśnie. Czegoś na pewno potrzebowała, TO jednak nie było to.
- Po co mi jakakolwiek przewaga. Poza tym, dosięgając jedną księgę, moje domysły na temat Twojej pracy wciąż byłyby jedynie domysłami. Choć nie zapominaj, że ostatnio całkiem sporo już widziałam.- Podniosła delikatnie dłonie do góry, gest, który sugerował, że jeżeli nie chciał, nie musieli kontynuować tego tematu.
Dowie się prędzej czy później.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz Enzo. I nigdy nie lekceważyłabym ludzkich możliwości.- Powiedziała spokojnie i spojrzała na niego. I tak uśmiechnęła sie delikatnie. Choć ten uśmiech wiązał się z czymś jeszcze, z tym dziwnym błyskiem w oku. Jakby wiązało się to z czymś konkretnym.
Westchnęła i spojrzała na swoje dłonie. Na sygnet. Ostatnio robiła to coraz wcześniej, wkurzając sie na siebie samą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw Gru 07 2017, 20:49

Zaczynała już go powoli denerwować. Mówiąc to w taki sposób jakby zjadła wszystkie rozumy tego świata. Z jego twarzy zniknął uśmiech, a wargę nerwowo przygryzł starając się powstrzymać od niepotrzebnego wybuchu, jednak kolejne zdanie całkowicie wyprowadziło go z równowagi.
- Ja o Tobie sporo rzeczy nie wiem, ale Ty o mnie też dlatego nie zachowuj się tak jakbyś znała mnie od małego. Znamy się tylko na tyle na ile sobie pozwoliliśmy, a moja przeszłość we Włoszech dalej jest dla Ciebie mglista, tak samo mój charakter - Krzyknął i wstał z ławki.
Ujawniła się jego porywcza Włoska natura. Pewnie później będzie tego żałował jednak teraz był zbyt tym zdenerwowany. Kopnął kupkę liści którą ktoś tutaj pozostawił, rozsypując wokół złote pióra, które zgubiło biedne drzewko. Gdy już chwilę odsapnął oparł się o drzewo, mając dziewczynę za sobą. Stres który ogarnął jego umysł był przeolbrzymi. Praca, rodzina. Wszystko to było ważne, jednak nie mógł wrócić do domu przez ten brexit, obawiał się że nie będzie miał możliwości tutaj powrócić. Czy ona tego nie rozumiała, nie było już tak łatwo jak niegdyś. Stojąc tak twarzą zwróconą do pnia, zastanawiał się co teraz będzie, jak sobie z tym wszystkim poradzi sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29822
  Liczba postów : 45946
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw Gru 07 2017, 22:56






Wybraliście się na przechadzkę, umówione spotkanie lub też znaleźliście się na ulicach Londynu z jakiegokolwiek innego powodu myśląc, że odbędzie się to zupełnie bezproblemowo? W takim razie zdecydowanie nie macie dziś szczęścia, ponieważ w Waszym kierunku zmierza troje czarodziejów ubranych w ciemne, niezwykle eleganckie szaty, ozdobione granatową szarfą. Ich tiary mają charakterystyczną złotą gwiazdę z umieszczonym na środku zaczarowanym okiem, które porusza się, pomagając w wypatrywaniu rebeliantów. W dłoniach zaś dzierżą różdżki, w każdym momencie gotowe do użycia. Wszystko wskazuje na to, że naruszyliście któreś z postanowień umieszczonych w dekretach Ministerstwa Magii, chociaż zapewne nie możecie sobie przypomnieć w jaki konkretnie sposób złamaliście prawo. Gdy czarodzieje podchodzą do Was bliżej zyskujecie pewność, że to Magimilicja - oddziały uformowane specjalnie w celu patrolowania ulic. Najwyraźniej uznali Was za podejrzanych, stanowiących zagrożenie magicznej społeczności. Wygląda na to, że albo pójdziecie po rozum do głowy i szybko wybrniecie z tej sytuacji, albo za chwilę traficie do aresztu śledczego na przesłuchanie. A to, jak głoszą plotki, nie może się skończyć dobrze.

Wszystkie osoby rozgrywające powyżej wątek, rzucają kością "Aresztowania" w temacie losowań, aby dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Opisz odpowiedź na wylosowany post i czekaj na odpowiedź Mistrza Gry.

Nim napiszesz, poczytaj o aresztowaniach aby dowiedzieć się, jak możesz się z tego wywinąć za sprawą genetyk lub pieniędzy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 92
  Liczba postów : 227
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pią Gru 08 2017, 21:53

Po prostu starała się myśleć logicznie. Może trochę zbyt realistycznie. Od kiedy to wygłaszanie swojego zdania stało się zbrodnią? To, że nie umiał przyjmować krytyki... Ani żadnego, odmiennego punktu widzenia od siebie, to już nie był jej cholerny problem. Uniosła wysoko brwi, widząc to całe widowisko, jakie jej tutaj wystawił. Prychnęła i podniosła się z ławki.
Takie wybuchy w miejscu publicznym nie mogły skutkować niczego dobrego. Dlatego nie zamierzała w tym dłużej uczestniczyć. Najwidoczniej czas spędzony z Enzo dobiegł końca, a może to poziom jej tolerancji wobec jego osoby się wyczerpał.
-Mógłbyś się zamknąć, choć na moment. Krzyki i awantury niczego tutaj nie wskórają.-Powiedziała spokojnie.-I daruj sobie swoje wywody. Naprawdę. Nie obchodzi mnie Twoja przeszłość ani dzieciństwo.-Dodała i wygładziła płaszcz. Nie wspomniała, że nawet nie naruszała tematu jego historii.-Żegnaj.-Mruknęła pod nosem i odwróciła się w kierunku wyjścia z Parku. Jej oczom ukazała się Magimilicja. Syknęła cicho i rozejrzała się pospiesznie. Nie było czasu, aby ulotnić się stąd niezauważoną. To byłby niezły żart, gdyby teraz zaprowadzili ją na przesłuchanie. Nie mogła do tego dopuścić, doskonale wiedziała jak, mogło to wyglądać i jak się skończyć. Schowała się za krzewy, które znajdowały się przy drzewie za ławką. Rzuciła na siebie czar Kameleona i przez moment obserwowała rozwój sytuacji.
Dostrzegła obok siebie przedmiot, schyliła się po niego i uniosła na wysokość oczu. Taśma obłudy. Przez jej wargi przeszedł cień uśmiechu... Po kilku minutach zniknęła z Parku, wciąż znajdując się pod zaklęciem, trafiła do swojego mieszkania.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Gru 09 2017, 23:33

Enzo niepotrzebnie się uniósł. Było mu głupio z tego powodu, że targające nim emocje znów wzięły górę. Chciał ją przeprosić jednak czy to wystarczy, raczej nie. Słysząc jej odpowiedź nie odzywał się, było mu naprawdę wstyd za to jak się zachował, bo było to naprawdę niedojrzałe. Kiedy dziewczyna sobie poszła dostrzegł magimilicję kierującą się w jego stronę. Chciał użyć zaklęcia by się niepostrzeżenie przemknąć między nimi jednak przez zaburzenia w mocy nie udało mu się rzucić zaklęcia. Widząc że mężczyźni dalej kroczą w jego kierunku, zaczął się rozglądać. W jego otoczeniu nie było nikogo więcej więc pewnie szli po niego. Lekko spanikowany zaczął uciekać, jednak na nic się to zdało, gdyż dostał w plecy jakimś zaklęciem i wyłożył się na chodniku. Czy pójdzie teraz do więzienia? Za co? Gdy obydwaj mężczyźni już do niego podeszli tylko lekko się uśmiechnął. Mógł sobie darować tą eskapadę z ucieczką, no ale kostki chciały inaczej.
- Powiecie mi chociaż za co mnie zatrzymujecie? - Zapytał zerkając na nich.
Kiedy tak go podnosili z ziemi i trzymali, cały czas czekał, ciekawy ich odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Lut 27 2018, 10:52

| przybywamy stąd

Wysunęli się w kakofonii rozmytych szumów, ostrzejszym tonem wiedzionych rozmów zirytowanych klientów i mniej lub bardziej irracjonalnych tajemnic (od posiadania kilku kochanek po komplikacje z utrzymywaniem moczu). Obserwujący zamierzał zbiec (z szerokim, ironicznym uśmiechem) z miejsca zdarzenia, zaplanowanej, tak widać - intrygi - z kolei Bergmann wolał już nie przebywać w tych ścianach. W jego napoju musiało coś być, coś, co rozplotło mężczyźnie język niczym prawdziwy stan upojenia - rzecz jasna był trzeźwy, nie pozwoliłby, aby Li oglądała go w zdruzgotanym stanie, bez najmniejszego rozsądku i nieznośnego jak dziecko. Krążący w żyłach alkohol mógł potęgować też pożądanie; niestety, paradoksalnie umniejszał zdolność upustu.
Tak czy inaczej, c i ą g l e istniały zasady. Nie mógł uczynić żadnej, burzącej konwenanse czynności, nie tutaj, choć chmara myśli krążyła wokół bliskości lokum. Jakby nie patrzeć - mieszkał w pobliżu.
- Najwyraźniej i tam nie można zaznać spokoju - westchnął ledwie słyszalnie, wcześniej, zgodnie z zasadą przepuszczając pannę Na w drzwiach. Z jego oddechem unosiły się kłęby pary, nieodzowny element w zaostrzającej swój rygor zimie. Stawiane kroki nakierowywał ku parku, na drobny spacer, w malowniczej, wypełniającej się bielą scenerii. Incydent w lokalu zdołał zaskoczyć Bergmanna; dotąd nie wiedział, co myśleć.
- Często bywasz w Londynie? - spytał, ciekawy. Mogła w końcu przebywać w dowolnym punkcie w Wielkiej Brytanii; studentów nie uwiązano jak uczniów, przykutych do dormitorium w zamku. Starał się iść spokojnie, ostrożnie - pokryte warstewką lodu płyty chodnika wręcz wydawały się kibicować systematycznym upadkom.

Dla zabawy rzucamy kostką!
1-2 upadasz
3-4 chwiejesz się, rzuć jeszcze raz! Wynik parzysty - udaje ci się powstrzymać upadek z pomocą siebie/drugiej osoby. Wynik nieparzysty - niestety, poślizgnąłeś się
5-6 zachowujesz równowagę

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 317
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 774
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Lut 27 2018, 11:38

Postanowili wybrać się na spacer. To było dość dziwne, bo jednak wyglądali jak córka z ojcem, ale byli w Londynie. Wiedziała, że uczniowie ot tak nie mogą opuszczać murów szkołu, nie to co studenci. Cieszyła się z tego, że mieli prawo być wszędzie. To było naprawdę przykre. Ale ona i tak tęskniła za tymi latami. Było przecież cudownie. Jej to wcale nie przeszkadzało. Zazwyczaj przestrzegała regulaminu. Oj tam, parę razy wybrała się bez niczyjej wiedzy do Zakazanego Lasu, ale nikt jej nie przyłapał na całe szczęście. Na pewno nie wybaczyłaby sobie jakiegokolwiek szlabanu czy też utraty punktów swojego domu. Było to dla niej za bardzo cenne. Mimo to Hufflepuff nigdy nie zdobył pucharu domów, szkoda. Może się jeszcze tego pięknego momentu doczeka, ale kto to wie.
Tojadowy Park. Była tutaj kilkakrotnie, ale jedynie tylko przechodziła. Na dłuższe posiedzenia tutaj się nie wybierała. Ten park był naprawdę bardzo piękny, ale do tego potrzeba towarzysza, a ona zazwyczaj pojawiała się w Londynie sama, albo też z rodzicami i siostrą. Ale bardziej w częściach mugolskich niżeli w czarodziejskich. Wolała ich bardziej w magię nie mieszać, mimo iż uważała, że powinni nieco wiedzieć to nie chciała ich jeszcze bardziej denerwować.
- Rzadko, bardzo rzadko. Moi rodzice mieszkają w Londynie, jednak tam gdzie magia nie sięga... - mruknęła do niego.
Było naprawdę zimno, opatulona w szal puchoński szła u boku psora. Ni z tego ni z owego zobaczyła nieco. Tak. Li właśnie upadła. Cholera jasna. Zobaczyła mroczki pod oczami, ale nie podnosiła się, bo za bardzo nie wiedziała co się stało. W głowie jej się zakręciło mimo iż nie uderzyła się w nią.

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro Lut 28 2018, 23:06

Nie drżał obecnie z obaw o reputację, nabrzmiałą w skutkach zarówno dla niego jak i studentki. Spostrzeżenie ich na spacerze było czymś nietypowym, choć mogło być krótką oraz przyjemną rozmową, przypadkowym spotkaniem nauczyciela i uczennicy byłej lub aktualnej; żadnym z wykonywanych gestów nie dawał osobnikom postronnym pretekstów do posądzania inaczej. Całe szczęście, Tojadowy Park nie wypełniał się mnóstwem osób, odstraszonych (na to wygląda) śliską, lodowatą powierzchnią chodnika oraz ogólnym mrozem nakazującym szczelniejsze opatulenie odzieżą. Z drugiej strony, widoki były wciąż malownicze, nie wybierali się na dość długo - nie widział więc przeciwskazań. Z pewnością było o wiele przyjemniej niż we wcześniejszym lokalu.
Zamyślił się - ledwie na moment, błądząc spojrzeniem wśród drzew. Zrozumiał; jej rodzice musieli być niemagiczni. Zawsze rozważał, jak wielkim szokiem? zdziwieniem? radością? musiała być informacja w kwestii przyjęcia do szkoły magii i czarodziejstwa. On z kolei, przeciwnie, słabo się orientował w sprawach mugoli, ich techniki, nowinek i różnorakich osiągnięć.
Jej sylwetka również zbłądziła, rozmyła się - nim do niej wrócił, kilka sekund za późno. Nie zdołał pomóc jej przy raptownym, zaistniałym upadku, co rozeszło się w jego głowie z gorzkim odczuciem; niemniej od razu, tylko, gdy zauważył - zbliżył się do niej, obarczając ją wzrokiem doszukującym się odpowiedzi w chwilowo pełnej otępienia ekspresji. To nie miało wyglądać w ten sposób. Od samego, cholernego początku, nieszczęście z kolejnym nieszczęściem.
- Li - wypowiedział odruchowo jej imię, cicho aczkolwiek słyszalnie. Pierwszy raz mogła (zapewne) zaobserwować jego w postawie, którą dało się nazwać troską, choć określenia w jego przypadku mogły być niezbyt trafne; niemniej owszem, martwił się, na swój sposób oraz równie był zły na siebie. - Dasz radę wstać? - dopytał, rozważając w głowie możliwości ewentualnej, własnej pomocy. Wyciągnął rękę, gotowy pomóc utrzymać Li równowagę.

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 317
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 774
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw Mar 01 2018, 13:42

Owszem, Li bardzo lubiła spacery, a zwłaszcza z kimś takim jak Daniel. To dla niej wiele znaczyło, jednak spacer jakby do czegoś zobowiązywał, nie? Przecież nie chodzi z każdą studentką na spacery, prawda? Miała cichą nadzieję, że nie, ale kto go tam wie. Li wiedziała, że nie może liczyć na zbyt wiele, że pewnego dnia się na nim zawiedzie widząc go z inną uczennicą czy też studentką. Może mieć więcej takich puchonek czy dziewczyn z innego domu. Ale nic sobie nie obiecywali na wzajem, a Li doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nic ich nigdy nie będzie łączyć na dłuższą metę. Liczyła się z tym, dlatego nadal traktowała to jako swego rodzaju zabawę. Może i coś do niego czuła, ale ona zawsze się angażuje co nie znaczy, że liczy na coś więcej. Po prostu go lubiła i to bardzo i tyle.
Jej rodzice akurat byli bardzo zadowoleni i szczęśliwi, że ich córka jest osobą magiczną. Byli bardzo z niej dumni, bo jednak to była taka nowość dla nich. Nigdy jakoś specjalnie z nimi nie rozmawiała na ten temat. Na pewno byli w szoku i uznawali to za żart na początku, ale w późniejszych latach musieli się przekonać, że to była prawda. Nauczyciel który ją odwiedził zapraszając do nauki w Hogwarcie był dość miły, co później okazało się, że był jej opiekunem w chińskiej szkole.
Spojrzała na jego dłoń, którą momentalnie chwyciła. Ten pomógł jej wstać, a ona zaczęła masować stłuczone biodro. - Przepraszam, ale jestem niedołężna... - mruknęła do niego i westchnęła. - Jestem animagiem, a nawet nie mam żadnego refleksu. - oznajmiła i pokręciła z niedowierzaniem głową. Pewnie w postaci wiewiórki dałaby radę utrzymać równowagę, ale w postaci człowieka nadal pozostawała kruchą dziewczyną. No ale taka już była, zawsze pakowała się niepotrzebnie w kłopoty i tylko ona mogła się wywrócił na zamarzniętej drodze. Ale kto ją choć trochę znał to wiedział, że jest do tego zdolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Nie Mar 04 2018, 01:16

Upadek nie prezentował się oczywiście najlepiej - o ile, sam w sobie termin upadku może prezentować się dobrze - o tyle ten wyjątkowo był niefortunny. Zmrożona gwałtownym spadkiem temperatury, wilgotna powierzchnia chodnika stała się wręcz szyderczym, ciągnącym się lodowiskiem. Zaniepokoił się, dostrzegając - skoro upadła dość mocno, skoro jej twarz wykrzywiła się wtem w grymasie kiełkującego bólu oraz dezorientacji. Cholerny, pechowy dzień.
- Wówczas jest inna świadomość - odpowiedział. Kiedy był w swej zwierzęcej formie, barwy stawały się inne, odbierał wszystko inaczej - emocje wyciszały się, nie panoszyły jak dotąd. W rzeczywistości nie chciał, aby czuła się winna zbiegowi okoliczności. Incydent na incydencie, całe dzisiejsze spotkanie składało się z nieprzyjemnych wypadków; zupełnie, jak gdyby nieokreślona siła pragnęła zareagować, przeszkodzić w nawiązywaniu więzi.
- Po prostu zrobiło się ślisko - powiedział, bez wyraźnego przejęcia, bez złości bądź też, Merlinie uchowaj! drwiny. Pomógł jej wstać, obserwując - czy ma powody do niepokoju, czy ponad pojedynczymi iskrami bólu zdołało zagościć coś jeszcze. Okolica im nie sprzyjała, wolał nie patrzeć drugi raz na zachwianie się równowagi; albo znaleźć się po jej stronie oraz samemu poślizgnąć się w tym podstępnym, niemiłym dla przechodzących klimacie.
Cóż.
W całych swych rozważaniach zapomniał - ciągle trzymał jej rękę. Zerknął ukradkiem, jakby sam dotyk mógł się okazać zwodniczy oraz płynnie (poszukując wyjaśnień?) powiedział:
- Mogę pomóc tobie z teleportacją. - Lepiej było, z rozproszeniem przez nieustanny dyskomfort, z zakłóceniami magii - które się panoszyły - nie usiłować przenieść się pojedynczo. Całe szczęście, on opanował teleportację łączoną. Wolał nie ryzykować już dłużej stąpania po nieprzyjaznym terenie - był w stanie odprowadzić ją w zamian za to, gdziekolwiek miała ochotę.

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 317
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 774
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pon Mar 05 2018, 09:32

Zwykłych wypadków to Li przeżyła wiele, ale nie takich które kończyły się poślizgiem na lodzie. To były o wiele gorsze upadki, bo jednak na lodzie upadek był bardziej bolesny, ale czego Li nie przeżyła? Wszystko trzeba przeżyć, prawda? Na całe szczęście nic wielkiego jej się nie stało, a nawet gdyby się coś stało to miała przecież obok siebie profesora, tak? Może coś by z tym fantem zrobił. W każdym bądź razie nie była sama i nie musiała się obawiać o to, że jedyne wyjście to szpital. Chociaż nie miała zielonego pojęcia czy Daniel zna się na zaklęciach leczniczych, które by jej pomogły wydobrzeć.
- Wszystko jest w porządku... - mruknęła do niego. Owszem, udo jeszcze nieco ją bolewało i pewnie będzie miała jakiegoś siniaka, bądź też jakieś dziwne zadrapanie, ale teraz nie mogła tego sprawdzić. Nie miała najmniejszego zamiaru się teraz tutaj rozbierać i patrzeć czy coś jej się pojawiło na udzie. Była dorosłym czarodziejem więc da sobie spokojnie radę. Uśmiechnęła się lekko do niego i dodatkowo kiwnęła głową na znak, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Teleportacja?
Li przecież potrafiła się teleportować, chociaż nie robiła tego często. To już była ewentualność. - Ale ja potrafię się teleportować. - mruknęła do niego. Indywidualna jej w zupełności wystarczała, chociaż czemu miałaby się nie nauczyć łączonej? Tylko za bardzo nie widziała powodu do tego, żeby musiała się jej nauczyć. Bo po co? Prawie każdy student potrafił się teleportować, to jest tak jakby z prawem jazdy u mugoli. Zazwyczaj każdy go ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro Mar 07 2018, 20:54

Przesada?
Nie miał najmniejszego pojęcia. Nie znosił bowiem jednego - destrukcji podwalin planów, nagromadzenia nieszczęść odbierających kolejne ścieżki w rozdrożach możliwych do stosowania manewrów; kiedy wszystko rozpoczęło rozpadać się, ot tak, przed jego wzrokiem. To nie miało wyglądać w ten sposób. Od samego początku. Po prostu - n i e.  
Być może był zbyt ostrożny. Martwił się? (A to zabawne.) Być może. Być może nie chciał dopuścić do rozszczepienia przy sytuacji tak wielu rozproszeń myśli. Być może pragnął być pewny. Och, przecież wiedział, doskonale wiedział - jak każdy potrafiła się bez problemów teleportować, choć jak wiadomo, teleportacja pozostawała uzależniona od wielu czynników. To była jej osobista decyzja. Nie chciała - nie mógł już bardziej nalegać.
Skoro wszystko było w porządku.
- Jak uważasz - odpowiedział; ręka rozplotła uścisk, powróciła z powrotem, w przyzwoitej dzielącej ich odległości. Co on sobie, u licha, myślał? Że zdoła - po raz kolejny - złamać nauczycielskie zasady? Powinien był zachowywać dystans. Zdenerwowany na siebie kroczył ostrożnie, aby już wreszcie, przez wzgląd na niesprzyjające warunki - pożegnać się z Li. Trzask teleportacji przeszył okoliczne powietrze, a on - oddalił się, nie odwracał (to było przecież bez sensu) w stronę kamienic. Nerwowo sięgnął po papierosa. Potrzebował go.
Potrzebował jak jasna cholera.

| zt x2

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pon Lip 09 2018, 00:00

Zwierzęca postać bywała - c z a s a m i - gwarancją roztaczanego spokoju. Daniel Bergmann korzystał niekiedy z zalet - gwarantowanych przez swoje animagiczne zdolności; obecnie, zaznawał pobytu w parku inaczej od ustalonej rutyny, przesiadując w koronach drzew magicznego parku. Perspektywa lotu oraz dystansu, spoglądania na ludzi - obserwowania ich - bywała zawsze intrygująca; ponadto - nie musiał modlić się o zupełny brak napotkania nieznośnych, natarczywych sąsiadek obsypujących na powitanie ogromem kretyńskich pytań. Forma kruka dawała spory zasób wygody - z której, nie zawahał się czerpać udostępnionych zalet. Promienie słońca, prześwitujące przez pryzmat liści muskały ciemne, o granatowych refleksach pióra.
Skorzystał z dogodności opustoszenia (chwilowego) części drzewiastego kompleksu - sfrunął i wylądował na drewnianym oparciu ławki - jednej z porozstawianych przy malowniczej ścieżce. Przez moment czyścił w spokoju, masywnym dziobem swe upierzenie; dopiero po chwili, wzrok zwierzęcia przykuła jedna z przechodzących postaci. Blondynka - i nie chodziło tutaj, konkretnie o jej urodę (której skądinąd nie dało się też odmówić), lecz o znajomość twarzy. Kilka zlepionych wspomnień, przeszukiwanie w odmętach widzianych niegdyś obrazów - tak. Znał ją. Niewątpliwie kojarzył - i kiedy uświadomił sobie, poniekąd też nie dowierzał. To naprawdę ona? Tutaj?
Drogi
Merlinie
.
Dopiero po chwili uświadomił sobie, że wpatruje się w nią obecnie zbyt natarczywie
zbyt długo.
Miał przecież być nieświadomym krukiem.

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t16310-jacqueline-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t16312-relki-uroczej-blondyneczki
http://www.czarodzieje.org/t16314-luwr#447620
http://www.czarodzieje.org/t16309-jacqueline-selwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Wto Lip 10 2018, 20:50

Podróże bywały męczące. Nawet taka podróżniczka, jak ona kochająca śmigać na miotle mogła odczuwać zmęczenie. Zmęczenie tym wszystkim. Wyszła na spacer. Pogodny dzień, ciepłe promienie słońca, które padały na jej bladą twarz. Nic, a nic nie opaliła się w tej Francji. No, bo i kiedy? To wszystko potoczyło się za szybko, ale nie żałowała, że tu wróciła. Wręcz przeciwnie, tęskniła za Londynem. Tu było jej miejsce od zawsze - być może. Brakowało jej czegoś. Czegoś, co nie nazywało się Lazare Grivois. Nie chciała o nim myśleć, ale im bardziej się opierała, tym bardziej on wkradał się do jej umysłu i pustoszył ten spokój, który powoli sobie wypracowywała.
Musiała się od niego uwolnić, dlatego tu przyszła. To miejsce należało do niej... i tysiąca innych czarodziejów. Tojadowy park na swój sposób był wolny od wspomnień z byłym narzeczonym. To miejsce miało inne wspomnienia. Wspomnienia przeszłości, rodziny, rodu Selwynów, przyjaciół, znajomych... Ogrom wspomnień nie przytłaczał Jacqueline, wręcz przeciwnie. On uwolnił ją. Uwolnił od Lazarea Grivoisa.
Nie tylko to odciągnęło jej uwagę, ale kruk. Czarny ptak, który wpatrywał się w nią, jak zaczarowany. A może na coś cierpiał? Był chory? Tak nie zachowywały się chore kruki. W tym zwierzęciu było coś, coś niezwykłego... W jego oczach. Zatrzymała się i zrobiła ostrożny krok w jego stronę, sądząc, że jeśli jest to normalne zwierzę, to przestraszy się i odleci, ale jeśli nie... Co mogło się, więc stać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pią Lip 13 2018, 15:10

Był przyłapany.
Z pewnością.
Ciekawość oraz chęć upewnienia (czy ma przed sobą dawną gwiazdę Quidditcha?) odniosły sukces w jego wewnętrznej walce; nic dziwnego, skoro więc - natarczywym spojrzeniem zwrócił uwagę Jacqueline Selwyn (?) na upierzoną sylwetkę. Fala przerażenia, zmieszania, nie odbierała Danielowi Bergmannowi rozumu - nie uciekał, nie przejawiał - nawet - pragnienia zerwania się do ucieczki. Był zaskakująco odważnym krukiem, przyglądającym się z ciekawością poczynaniom kobiety; przekrzywił głowę, patrzył się - dokładnie na twarz, błyszczącymi ślepiami, zaskakująco przepełnionymi bystrością.
Odważy się? Podejdzie do niego?
Odsunął się nieco, spokojnie, bez widocznego strachu - zupełnie, jak gdyby ustępował kobiecie miejsca, zachęcał - do dołączenia, do odpoczynku na ławce. Był zaintrygowany jej zachowaniem - jeśli się zmiesza albo okaże znużona widokiem kruka, z pewnością pójdzie już w swoją stronę. Co jednak, jeśli postanowi się przysiąść? Nie rozważał jeszcze, prawdopodobnej wersji wydarzeń, gdyby za moment - postanowił się, niespodziewanie odmienić w człowieka. Zdziwienie? Niedowierzanie? Ucieczka, na widok nieznajomego mężczyzny? Całe szczęście, nie posiadał osobowości natarczywego, wręcz psychicznego fana - który podniesie się z przesadzonym, wypełniającym go uwielbieniem. Nie chciał świadomie wywołać w niej jakichkolwiek, negatywnych emocji.
Czekał - czy postanowi przystanąć albo usiąść na ławce wśród urokliwych drzew parku?
Gdyby postanowiła zaryzykować oraz pogłaskać atramentowe pióra, nie miał też nic przeciwko.

Zostaniesz? Zatrzymasz się choć na moment, być-może gwiazdo?

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t16310-jacqueline-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t16312-relki-uroczej-blondyneczki
http://www.czarodzieje.org/t16314-luwr#447620
http://www.czarodzieje.org/t16309-jacqueline-selwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Nie Lip 15 2018, 11:05

Tojadowy park. Samo słowo park mówiło - pełno zwierząt. Zazwyczaj tych małych, jak rude wiewiórki, ogrom ptactwa, grających przeróżne melodie. Jacqueline Selwyn nie spodziewałaby się animaga w tojadowym parku. Skąd mogła niby wiedzieć? Zazwyczaj nie napotykała się na dziwne zwierzęta. Dziwne, miała na myśli wpatrujące się w nią jak zaczarowane. W świecie czarodziei nie powinno być wiele rzeczy, które mogłyby nią zaskoczyć, ale prawda była taka, że nawet w świecie magii mogły dziać się dziwne rzeczy, przede wszystkim w świecie magii.
Selwyn nigdy nie zagłębiała się w tajniki transmutacji. Jak mawiali, transmutacja należała do przedmiotów tych trudniejszych. Zdecydowanie. Teoria sama nikomu nie pomoże. Dobrze o tym wiedziała. W Quidditchu przede wszystkim liczyła się praktyka. Dużo, dużo ćwiczeń na miotle w powietrzu. Jednak jej pasja również zahaczała o teorie z tego sportu. Po prostu nim się fascynowała. Do czasu.... Do czasu wypadku i tego mężczyzny, o którym wolała nawet nie myśleć, ale im usilniej chciała go wyrzucić z pamięci, tym bardziej on wracał. Przecież powrót córki marnotrawnej do domu musiał być jakiś uzasadniony. Kto nie byłby ciekawy. Na pewno informacje o jej wypadku doszły do lokalnych gazet czarodziejów. Wszyscy musieli już wiedzieć i zapewne podążali tym szlakiem. Sprawa jednak była zdecydowanie bardziej skomplikowana.
Podeszła.
Zrobiła kilka śmiałych kroków w stronę zwierzęcia, widząc, że się nie boi. Było w tym coś dziwnego i ekscytującego. Pierwsza myśli to, że musi być oswojony. Może i wyglądało to komiczne. Jacqueline Selwyn, czarownica, która wychowała się w domu pełnym magii, nie spodziewała się, że ma przed sobą animaga. Nawet najlepszym się zdarza.
Kruk zachęcał ją, żeby usiadła. Tak też zrobiła. Powoli, powolutku... Usiadła i przyglądała się mu z zainteresowaniem.
- Jaki jesteś śliczny. Masz ładne piórka. Wcale się nie boisz. - Mówiła do niego, nie spodziewając się odpowiedzi, ale miała wrażenie, że on zaraz się odezwie. Wyciągnęła dłoń w jego stronę, z zamiarem pogłaskania tych urokliwych atramentowych piór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro Lip 18 2018, 17:53

wybacz zamuł ;_;

Prędzej czy później - nie miał innego wyjścia.
W towarzystwie odwagi stąpała często świadomość - a Daniel Bergmann był przekonany o braku wyciągających nabrzmiałe łapska zagrożeń (w końcu kobieta nie chciała czynić nic złego); zachowywał się, nade wszystko spokojnie. Przyglądał się z ciekawością nowej rozmówczyni, przysiadającej na ławce. Z każdą chwilą, jednakże - kruczy kamuflaż ciążył; mógł w końcu być posądzony! o niecne wykorzystanie zdolności, celem głaskania i utrzymania uwagi. Z drugiej strony, natychmiastowa przemiana mogłaby równie zirytować, bądź wręcz przerazić kobietę. Trudno było w tym wszystkim odszukać złotego środka, podjąć właściwą decyzję - nieszkodliwą, nieryzykowną. Niespodziewana przemiana musiała wiązać się z konsternacją - mniejszą lub większą, jaką - dokładnie nie wiedział. Nie mógł przewidzieć z precyzją reakcji kobiety; w końcu nie znali się, nie wiedział o niej nic więcej prócz przekonania, lektury artykułów, ujrzenia ruchomych zdjęć - z których darzyła wszystkich przeglądających uśmiechem, z niezapomnianych, emocjonujących rozgrywek Quidditcha. Ona - z kolei nie wiedziała nic w jego kwestii, podobnie jak najwyraźniej - nie spodziewała się spotkać animaga; kruki jednakże nie były trudne do oswojenia - nie należało się dziwić, niektórzy, bardziej ekscentryczni czarodzieje preferowali nawet posiadanie ich zamiast sowy.
Musiał jednakże przerwać tę zakłamaną wizję.
Zwierzę spokojnie, w niezrozumiałym geście odsunęło się nieco od ręki; dokładnie w owym momencie, kruk powoli przechodził metamorfozę, utracił pióra i stał się - na powrót człowiekiem; szczupłym mężczyzną o kilkudniowym zaroście oraz niezmiernie podobnych, wręcz identycznych oczach niebieskiej barwy - przyodzianym w lżejszą koszulę i spodnie.
- Nie chciałem pani przestraszyć - zapewnił już na początku. Wolał uniknąć ewentualnych nieprzyjemności - cóż, dowie się teraz, czy będzie na niego wściekła.

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t16310-jacqueline-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t16312-relki-uroczej-blondyneczki
http://www.czarodzieje.org/t16314-luwr#447620
http://www.czarodzieje.org/t16309-jacqueline-selwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw Wrz 13 2018, 20:38

Jacqueline Selwyn nie wyglądała na pięcioletnią dziewczynkę, którą była bardzo, bardzo dawno temu. Nie miała złych zamiarów. Nie była już dzieckiem, które chciało przytulić zwierzątku i wycisnąć z niego wnętrzności. Nadal jednak miała w sobie tę niewinność i ciekawość. Kochała zwierzęta podobnie jak Qudditch. W obecnej chwili zostały jej tylko one - zwierzaki. Nigdy nie przejawiała zainteresowań ptakami, jednak uwielbiała w nich skrzydła. Dzięki nim potrafiły latać jak pegazy czy hipogryfy. Zapewne jak każda śliczna, urocza blondyneczka wolała piękne bestie i przenigdy nie nazwałaby je bestiami. Uroda nie tylko obdarzała ich w urok mamiący obserwatora, ale także szpony, kopyta, pazury... To sprawiało, że były takie niebezpieczne dla zwykłego człowieka.
Selwyn przyglądając się krukowi, zastanawiała się, czy kiedykolwiek widziała takiego kruka. Nigdy nie zwracała na nie znaczącej uwagi, ale ten miał w sobie coś innego. Nie tylko intensywnie atramentowe pióra, zachęcały do kontaktu ze zwierzęciem, ale także jego niesamowite oczy. Dziewczyna mówiła do niego. Uwielbiała mówić do zwierząt. Miała wrażenie, że tylko one potrafią naprawdę słuchać.
Nie spodziewała się zmiany. Metamorfozy. Zapewne, gdyby nie wiedziała o animagach uznałaby to za coś niesamowitego i przerażającego. Teraz, jednak siedziała lekko zdezorientowana. Kruk nie odleciał. Na pewno? Te jego oczy.
- Na Merlina! - Krzyknęła po ułamku sekundy, który miała wrażenie, że trwa wiecznie. Odnosiła wrażenie, jakby czas zwolnił tak jak, wtedy gdy śmierć zaglądała w oczy lub przeżywało się jedną z tych ciężkich chwil w życiu.
- Ej... - Pokręciła głową. - Nie ładnie tak kogoś oszukiwać. - Ona coś o tym wiedziała, o kłamstwach. Jednak to była inna sytuacja. Przyglądała mu się podejrzliwie, jakby był jakimś zboczeńcem i zwabiał ładne dziewczyny, z drugiej strony nie każda panna podeszłaby do kruka, który nie okazywał strachu.
- No jak tak... - Zasłoniła na chwile twarz i co dziwnego zaczęła się śmiać. - Czuje się idiotycznie. Głaskałam obcego mężczyznę w środku tojadowego parku. - Spojrzała na niego. Teraz zastanawiała się, czy to on jest jakimś zboczeńcem, czy ona.
- Przepraszam. - Zaczęła, chociaż nie miała pojęcia, które z nich powinno przeprosić. - Wszystkim kobietą pozwala się pan tak głaskać? - Zachichotała. Nie była zła raczej szczerze rozbawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob Wrz 15 2018, 20:57

Domyślał się konsekwencji.
Wybór - pomimo tego - wydawał się jednoznaczny; metamorfoza stała się jednostronna, nieodwracalnie wprowadzająca świadomość. Świadomość - która stała się nienajlepszą, nową towarzyszką kobiety; wprawionej obecnie w nietrwały stan osłupienia. Musiał naprawić tę sytuację - została z góry, z rozmachem przeznaczona na straty. Przeklętym było zbyt długie, zbyt intensywne spojrzenie - rzucane przez ptasie oczy, błękitne dwa koraliki, pobłyskujące wśród granatowych refleksów piór. Przeklętą - stała się próba nawiązywania kontaktu.
- Wybrałem mniejsze zło - wyjaśnił opanowanym tonem. Oszukiwanie znajomo-nieznajomej o wiele dłużej - sprowadziłoby znacznie większe pokłady skonsternowania oraz adresowanych pretensji. Sam Bergmann, wydawał się w owej chwili spokojny - spokojny, bez żałosnego uśmieszku przywdziewanego przez podrywaczy, bez idiotycznej gry słownej - wiedział - to byłoby absolutnie nieadekwatne; spisało automatycznie na straty, zamknęło w szufladzie najpodlejszego zboczeńca.
Musiał - za wszelką cenę - owej opinii uniknąć.
- Obcego kruka - ośmielił się ją poprawić. - Miałem zupełnie zwierzęcą świadomość. - Brzmiało to dość naukowo; i rzeczywiście było. Animagia należała do specyficznych przemian - nie tylko ciała, lecz również - poniekąd także umysłu. Odczucia i postrzeganie świata, były o wiele prostsze oraz zarazem żywe - widziane kruczym spojrzeniem kolory stawały się niezrównanie piękniejsze.
- Staram się unikać nieporozumień - wyjaśnił, wciąż pozostając przy swej postawie spokoju, ewidentnie gotowy do powolnego wygłoszenia kobiecie wyjaśnień oraz wyklarowania sprawy. - Dzisiejsza aura wyjątkowo zachęca na spacer. - Na razie urwał, sprawdzając - czy aby chce wiedzieć więcej.
On chciał - przede wszystkim dlatego, że najzwyczajniej - usiłował nasycić nieposkromioną ciekawość.
Kaprys, owszem - chciał go jednakże wypełnić; dowiedzieć się, czy aby nie jest zawodniczką, widzianą niegdyś na zdjęciach bądź oglądaną z trybun.

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   

Powrót do góry Go down
 

Tojadowy Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
-