Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15 ... 19 ... 25  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Dach   Dach - Page 14 EmptyPią Cze 11 2010, 18:29

First topic message reminder :


Dach


Dach, na pierwszy rzut oka, jak każdy inny. Posiada mnóstwo niezbadanych dotychczas zakątków, bo jeszcze żaden z uczniów a tym bardziej nauczycieli nie był na tyle szalony by się tutaj zapuszczać. Do czasu!

Jeśli jesteś wytrwałym poszukiwaczem, uda Ci się nawet znaleźć prosty spad dachu, gdzie jacyś śmiałkowie przed Tobą składowali wygodne poduszki, odporne na warunki pogodowe panujące na zewnątrz.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Nie Lip 31 2011, 22:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 02:49

Dzień nastał już nad Hogwardzką krainą. Była sobota. Zaledwie ósma godzina. Ariena jeszcze smacznie spała, przewracając się co po chwila z boku na bok. Nie spodziewała się na pewno tego, że koleżanka wskoczy na jej łóżko, bez żadnego uprzedniego sygnału. Dziewczyna zaczęła ją niemiłosiernie łaskotać i czochrać jej długie perliste włosy. To był jeden z niewielu sposobów, dzięki którym, ktokolwiek mógł ją dobudzić. Wściekła i zaspana Aria zdążyła tylko zakryć głowę puszystą poduszką. Drugiej z przyjaciółek wydało się bardzo zabawne, takie poniewieranie Arią po łóżku, więc dołączyła do koleżanki. Teraz już obydwie współlokatorki ciągnęły śpiącą za nogi. Ta natomiast broniła się jak tylko mogła.. Chwytała się czego popadnie, niestety na próżno. Chwilę później leżała na środku pokoju, pod stertą pościeli i ani drgnęła. Współlokatorki nie dowierzały, więc po krótkiej chwili klęczały już na podłodze i atakowały Arię serią morderczych łaskotek.
- By to rozwrzeszczaną mandragorę jasny grom trafił! Czego wy chcecie? Jest dopiero 8:00. Do Hogs wychodzimy o 10:00. Ja chcę jeszcze pospać! - spod sterty poduszek wydobył się zaspany głos.
Ariena uwielbiała spać. W dni powszednie równie trudno było ją dobudzić. Stosowano wobec niej przeróżne dziwactwa, aby tylko wstała na 7:30. Robiono wszystko by mogła pojawić się na śniadaniu, co za tym szło, nie spóźnić się na lekcję. Raz nawet współlokatorki zaniosły ją do wanny, gdzie czekała już lodowata woda. Bezcenne przedstawienie jakie im wtedy zafundowała, pamięta do dziś cały Puchoński pokój.
Ale nie rozczulajmy się, bo tu rozgrywa się dopiero tragedia. Eh, słowa Arieny nic nie pomogły, koleżanki chciały dalej kontynuować swoje dzieło. Zapytały tylko, czy wstanie polubownie, czy też mają dalej ją zamęczać. Wtedy zapadła chwila ciszy. Ariena zaczęła prowadzić ze sobą wewnętrzny monolog. Zdarzało jej się to bardzo często w sytuacjach krytycznych. Wstać i dać im z tego satysfakcje, czy pozwolić się dalej torturować? To jest tak trudny wybór, że wstaję do diaska.. - krzyknęła w myślach.
Zanim jednak odkryła głowę, która spoczywała pod stertą poduszek, uniosła ku górze swój zgrabny tyłek. Podsunęła pod klatkę piersiową kolana i wsparła się na rękach, wyciągając spod poduszek rozczochraną głowę.
- Zadowolone? Wy wredne, podłe żmije...
Dziewczyny nic nie odpowiedziały na obraźliwe słowa Arii. Jedyne co były w stanie uczynić, widząc jej obecną minę, to wybuchnąć gromkim śmiechem. Ariena wyglądała jak małe dziecko, któremu ktoś zabrał ulubioną zabawkę, a ponadto jej grymas twarzy przypominał pomarszczonego staruszka.
Dziewczyny turlały się ze śmiechu, a Aria mozolnie zwlokła się z podłogi.
- I co teraz piżamowe potwory? - rzuciła stojąc w drzwiach łazienki, które właśnie zamykała. - Możecie zapomnieć o kąpieli, aż do godziny dziesiątej - mówiąc to, zanim dziewczyny zdążyły dobiec do drzwi, zatrzasnęła je za sobą. Zza nich było tylko słychać szelmowski śmiech Arii, która szczyciła się swoim zwycięstwem.
Po półtora godzinnej toaletce Aria wyszła z łazienki. Gdyby nie to, że nic jeszcze nie zjadła, to byłaby gotowa do wyjścia. W sypialni zastała siedzące na łóżku koleżanki. Patrzyły niemalże ciskając w nią błyskawicami.
- Co dziewczynki, dlaczego tak tu siedzicie? Aaa, czekacie na łazienkę? No to proszę jest już wolna. Ale żeby zdążyć na dziesiątą, to chyba musicie się kąpać zarazem. No raz, raz! Do łazienki, bo czas ucieka!
Aria powiedziała te słowa i zniknęła za drzwiami dormitorium. W pokoju wspólnym, nie było zbyt wielu osób. Kilka drugoklasistów i jakiś nerd, który nie wiadomo co robił. Ariena westchnęła teatralnie i rozejrzała się po pomieszczeniu. Na jednym ze stolików leżał talerz z grzankami posmarowanymi dżemem i szklanka mleka. Aria podeszła bliżej i przyjrzała się smakołykom. Popatrzeć tylko chciała nie? Nie miała zamiaru nikomu podjadać śniadania. Nawet nie wyobrażacie sobie jej zaskoczenia i mojego przy okazji też nie, gdy obok talerzyka Fealivrinówna dostrzegła karteczkę z jej imieniem. Zaskoczona rozłożyła liścik i zgłębiła jego zawartość.

Cześć śpiochu.
Mam nadzieję, że śniadanie nie jest już zimne.
Yves.

Któż by pomyślał, nie? Na pewno nie Ariena, która z prędkością światła zabrała się za jedzenie tostów. Pochłonęła wszystko błyskawicznie i najedzona, była gotowa do wyjścia.
Niestety jej spryt i przebiegłość, jakie przejawiła w dormitorium poszły na marne. Jak się okazało ich wyjście zostało odwołane, bo jeden z towarzyszy znalazł się na skrzydle szpitalnym. Powód? Nieznany. Ariena nie zamierzała się w to zagłębiać, a tym bardziej nie miała zamiaru spędzać całego dnia w pokoju. Wzięła więc swój futerał ze skrzypcami i wyszła na świeże powietrze. Normalna osoba, aby nie przeszkadzać nikomu poszłaby na pewno w jakiś ustronne miejsce. Tylko gdzie? No na błonia, albo na łąkę, może też do lasu, czy nad jezioro. Ale na pewno nie na dach! Tylko pytanie.. Aria jest normalną osobą? Oczywiście, że jest.. Chociaż nie, jednak nie jest. Młoda pannica wzięła swoje skrzypeczki i przemierzyła siedem pięter, aby znaleźć się na dachu. Łęce opadają.. No ale cóż poradzić, taki jej urok. Tylko ona potrafiłaby zrobić to tak O! Tak bez namysłu wziąć skrzypce, wybiec na siódme piętro, wleźć na dach i zacząć grać. Ale za to jak? Ludzie.. To było naprawdę coś. Jaka szkoda tylko, że nikt nie mógł jej usłyszeć.. Przecież nikt inny nie siedziałby o tej porze na dachu, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominic Esteban Lind

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 09:56

Niezwykły, fascynujący, zaskakując… Taki właśnie był widok, gdy się spojrzało na Dominica. Ale od początku…
Dominic siedział na podłodze. Lewą nogę miał zgiętą w nodze oczywiście wygodniej, by mu było zgiąć prawą nogą, gdyby nie szkopuł, że prawię nie mógł nią poruszać!
Na prawej nodze znajdowały się akta Ramiro, do których od czasu do czasu zerkał. Pośrodku akta Corneli, które analizował, czytał i, kto wie , co jeszcze robił. Na lewej zaś czysty pergamin a w dłoni pióro. To znaczy pergamin był kiedyś czysty, bo teraz był trzecim z rzędu już zapisanym. Dominic wypisywał tam własne przemyślenia i inne rzeczy dotyczące dziewczyny. W końcu musi zdać sprawozdanie swemu ojcu, a nie może go zawieść. Nie obchodziła go kara, czy też duma ojca. Miał to gdzieś. Chciał uniknąć kolejnej kompromitującej rozmowy. Nienawidził ojca, jego widoku i rozmowy z, nim. Dlatego wolał napisać trzy lub cztery pergaminy niż rozmawiać z tym idiotą.
Widok pracującego Dominica jest niezwykły i wyjątkowy. Twarz skupiona o łagodnym zarysie. W oczach czający się błysk, którego brakuje, na co dzień. Ruchy spokojne to jednak takie dziwne. Jak u jakiegoś milusiego kotka. Co za idiotyczne porównanie…
Nadal jednak nie uważał dziewczyny za ciekawy przypadek. Po spisaniu wszystkiego pozostanie z nią jedynie porozmawiać, by dopełnić wywiad i będzie mieć święty spokój. To, co robił to nie było przepisywanie. Na pergaminach było pełno jego własnych przemyśleń i uwag. Przy okazji bardziej mógł zrozumieć „zagadkę” Krukona. Jedyne, co go zastanawiało to sprawa czy Cornelia wywołała u niego ową chorobę czy po prostu ją pobudziła? Możliwe, że to drugie. Ba! To bardziej prawdopodobne. Możliwe, że doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest chory. Może nawet brał jakieś lekarstwo. A w momencie, kiedy spadło na niego więcej ciosów niż na boksera w całej jego karierze choroba zaatakowała z całą mocą. On tylko wypowiedział zaklęcie zabił ktoś inny… Jakie to żałosne. Jak można dać się zniszczyć przez inną osobę? Jak można pozwolić, by ktoś pokierował naszym życiem? Oczywiście że ta druga osoba będzie chciała nas zniszczyć. Zniszczenie drugiej osoby to najlepszy sposób, by dowartościować się. I taki geniusz o tym nie wiedział. Był idiotą.
Dominic skończył pisać i przeczytał ostatnie wersy. Wypadałoby teraz opisać ją w jednym zdaniu. Spojrzał na niebo. Słońce było już wysoko. Około godziny dziesiątej. Więc, ile tu siedzi? Trzy może cztery godziny. Zdjął kurtkę, bo było mu za ciepło. Wyciągnął swoje proszki i wziął jedną tabletkę. Normalnie bierze jedną na godzinę. Wcześniej wziął dwie, więc następną powinien wziąć po półtorej godziny. Tak, bo, im więcej weźmiecie tabletek tym krócej będą one działać. Nie wiedzieliście? Jesteście idiotami.
Tak czy owak, chłopak, kiedy zaczyna pracować naprawdę jest w stanie zapomnieć o bólu. Nie na długo, bo, zaledwie na dwie godziny, ale mimo wszystko zaoszczędził dwie tabletki! Tak i on nie jest lekomanem…
Dopiero po jakieś chwili dostrzegł dziewczynę stojącą przy schodach.
- Wzywałem dziwkę z butelką Sherry, a nie dziwkę ze skrzypcami. – Rzucił przyglądając jej się uważnie. – Idź do swojego alfonsa i powiedz mu, że jak wrócisz bez butelki to nie zapłacę za twoje usługi… Znaj moje miłosierdzie. – Ostatnie słowa już rzucił bardziej niedbale niż poprzednie. Z przekąsem i ironią. Zdjął z niej swój wzrok i powrócił do dokumentów. Wszystko powiedział tak samo lekko, jak się mówi zwykłe „cześć” Zastanawiacie się, co mógłby o niej powiedzieć? No cóż niewiele:
Dziewczyna ma anorektycznie zarysowany obojczyk oraz biodra i nadgarstki. Delikatnie powiększone węzły chłonne wskazują na to , że pali. Pewnie jak smok.
W sumie to tyle i naprawdę więcej go nie interesowało.
„ Dziwka, która lubi uprawiać seks nie pozostaje być dziwką”
No proszę i opisał ją w jednym zdaniu. Prawda, że jest zdolny? Złożył wszystkie dokumenty w jedno i wyciągnął różdżkę, po czym za pomocą prostego zaklęcia odesłał dokumenty z powrotem do dormitorium a dokładniej do kufra, którego nikt nie otworzy. Nie chcemy, by ktoś czytał jego zapisy prawda? Dominic schował różdżkę i oparł się wygodniej o ścianę. Gdyby teraz zamknął oczy zapewne znalazłby się w swoim świecie. Przyszedł, by jakiś omam i było, by fajnie. Jednak wolał nie pozostawać na łasce tej dziewczyny.

Mam ochotę jeszcze pisać tego posta, ale byś mnie chyba zabiła za jeszcze większego tasiemca xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 13:32

To nie jest chyba dziwne, że tyle osób nazywało ją wariatką, dziwaczką, szajbuską? Cóż, ich ograniczenie nie pozwalało im znaleźć innego, odpowiedniego słowa, które doskonale opisałoby jej osobowość.. Unikalna, niepowtarzalna, fenomenalna, osobliwa, niezwykle wyjątkowa.. Możliwe, że te słowa były w stanie, choć w niewielkim stopniu ją opisać. Jednak tylko w niewielkim. Prawdziwe piękno nie jest bowiem niczym ograniczane i właśnie ona taka była. Niczym nieograniczona, wolna, prawdziwa w swojej niepowtarzalności, dziwności, a zarazem doskonałości. Jej kuriozalne podejście do świata niektórzy odbierali nieprzychylnie. Jej wygląd, który czasami mógł zszokować i zdziwić, również nie pomagał w pozytywnym odbieraniu przez innych jej osoby. Ale co za pospólstwo i plebs ma czelność oceniać ją, jak książkę po okładce? Żadne.. Nikt nie miał do tego prawa.. No cóż, oprócz mnie. Ja zostałam obdarowana takim przywilejem i muszę przyznać, że jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Jednak nie zawsze moje słowa na temat Arii spodobały by się tej młodej Puchonce. No ale cóż, na tym polega mój obiektywizm, nie?
Obiektywizm? Cóż za relatywne pojęcie, doprawdy. Nie wiem, czy mogę tak o sobie mówić, gdy słucham gry Arieny, bądź oglądam jej obrazy. Sztuka i muzyka są naprawdę dla tej dziewczyny czymś co kocha. Sztuka i muzyka, która tak uwielbia są po prostu nią. Tą wyjątkową, unikalną dziewczyną.. W każdym jej obrazie, bądź utworze który gra można zobaczyć cechy jej osobowości. Ekspresję, pewnego rodzaju ekscentryczność i dziwactwo, a zarazem doskonałość i perfekcję. Tyle sprzecznych cech w jednym ciele, których granice zacierają się i nie sposób odkryć, która z jej osobowości ją właśnie zdominowała. Niesamowite i dziwne, a zarazem jakie? Tak właśnie, powtórzę to po raz setny chyba.. Wyjątkowe!
No a teraz żeby było śmieszniej, ta nasza wyjątkowa osóbka stała na Hogwardzkim dachu ze swoimi skrzypcami i dawała nam popis swoich umiejętności. Jej perliste włosy targał wiatr, który był dziś wyjątkowo silny. Ona jednak nie zwracała na to uwagi i tak zawsze jej włosy były nieco zmierzwione i poczochrane. Inne dziewczyny zapewne dopadły stan maniakalno - depresyjny, ale nie ją. Ona była inna. Hah, jaka? Tak właśnie, to jest prawidłowa odpowiedź. Wyjątkowa! Urocza i w ogóle. Urocza? Cholera, gdyby mnie teraz słyszała zapewne dostałabym od niej po twarzy za to słowo. Yves'a nie lała, gdy tak do niej mówił, ale mnie pewnie by potrafiła. Nooo w końcu Yves to jej bratnia dusza. Jej przyjaciel i w ogóle taki słodki Puchon, że czasami zastanawiam się co ona właściwie z nim robi? Sama nie jest przesłodzoną blondyneczką, która jest kochana i urocza do granic możliwości. Wręcz przeciwnie, jest osobą o bardzo złożonej osobowości. A właściwie o kilku osobowościach.. Czasami wredną, chamską, momentami prawie sadystyczną. Innym razem całkowicie cichą i małomówną, wręcz dziką. Matko.. Co ja z nią mam. Czasami sama się gubię i nie wiem kim stała się w danym momencie. Jej jaźnie są tak do siebie podobne, a zarazem tak różne. Zwariować można. No ale wróćmy do fabuły, bo troszkę się rozgadałam.
Ariena stoi sobie na tym dachu, wiatr targa jej włosy, a iście boska muzyka rozbrzmiewa w powietrzu. Ah, takie idealne momenty rzadko się zdarzają. No właśnie, tym razem też się nie zdarzył ten iście zajebisty moment.. Bo jakiś pedantyczny i ograniczony idiota, który siedział na dachu, a Ariena go wcześniej nie zauważyła, musiał w końcu przemówić. Cholera i się zaczęło.
- Jak mnie nazwałeś? - syknęła dziewczyna, przerywając swoje wirtuozje. Jej głos przybrał dziwne morderczą barwę. Taaa.. Niestety go usłyszała i nie mogła zostawić jego słów bez echa. Podeszła bliżej do młodzieńca i zaciskając dłoń na gryfie instrumentu powtórzyła pytanie.
- Jak mnie cholera nazwałeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominic Esteban Lind

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 14:27

Dominic wpatrzony w niebo wsłuchiwał się w muzykę. Rozmyślał nad wieloma rzeczami. Czy nad czymś szczególnie? Myślę, że nie. W jego głowię przelatywały różne obrazy, zdarzenia z przeszłości. Różne twarze różnych osób. Poświęcał, im jakąś błahą myśl przypominając sobie to i owo. Czy było coś, czego żałował z przeszłości? Sądzę, że nie. Miał życie takie, jakie sobie sam stworzył i nie miał powodów, by czegoś żałować. Był panem swego życia. Kowalem losu. To on trzymał rękę na pulsie i było dobrze jak było. Oczywiście zdarzały się niespodzianki. Jak na przykład w, tedy, kiedy na jego urodziny został zamknięty z Chiarą w jednym pokoju. W sumie zbliżają się ich wspólne urodziny wypadałoby coś z tym zrobić. Może do niej napisze? A może będzie czekać aż ta napiszę? Z reguły tak właśnie było. Jedno czekało na list drugiego i patrzyło, które z nich pęknie pierwsze.
Przyszła chwila, kiedy to należy opisać Dominica tak? Na mnie nie możecie liczyć. Dlaczego? Po prostu go nie znam. Potrafi mnie zaskoczyć. Nigdy nie wiem jak się zachowa. Spodziewam się po, nim wszystkiego. I to dosłownie. Pamiętam jak kiedyś, gdy był w Japonii zauroczyła się w, nim pewna Japonka. Nie zwracał na nią uwagi, bo po prostu nie miał na to czasu. Lecz ostatniego dnia zrobił coś, czego kompletnie się po, nim nie spodziewałem. Otóż tego właśnie dnia długo i namiętnie ją pocałował. Czemu to zrobił? Sam nie wiem. Swoją drogą, ciekawe, co będzie jak się spotkają. O tak ta japonka jest tutaj w tej szkolę!
A wracając do obecnych wydarzeń.
Dominic nawet nie zauważył, co się święci. Dopiero po dłuższej chwili zauważył ze dziewczyna stoi niedaleko zaciska pięści i aż jej piana z pyska leci. Chłopak spojrzał się na nią obdarowując ją pełnym ignorancji spojrzeniem. Jest wściekła. Doprowadzona do białej gorączki. Ciekawy dzień się zapowiada. No, bo, skoro to dopiero początek…!
Chłopak wziął laskę i dźwignął się na nogi. Na szczęście laska była w tym momencie wielki wsparciem. Wyprostowany stanął przed nią i spojrzał na nią z góry. Bądź, co bądź, by ł wyższy.
- Ślepa, głucha, brzydka i głupia. Po co jeszcze żyjesz? – Zapytał z tą swoją ignorancją w głosie. Zaczynało się najlepsze, co może być tylko pytanie brzmi czy dziewczyna to przetrzyma? Czy będzie kimś, kto wpadając z, nim w dyskusję nie da się łatwo pokonać i dostarczy mu odpowiednią ilość rozrywki? Zobaczymy…
- Możesz też powiedzieć swojemu alfonsowi, że następnym razem ma przysłać mleczarnie, a nie stolarnie. – Powiedział przenosząc swoje spojrzenie na jej piersi i z powrotem na twarz z kpiącym uśmiechem. Dominic był ostatnią osobą, która patrzy na wygląd. Ale przecież ona o tym nie wiedziała!
- I jeszcze jedno. Przestań brzdąkać na skrzypcach. Psujesz tą wspaniałą muzykę. Czteroletnie dziecko umie lepiej zagrać. Najlepiej odłóż skrzypce i nie udawaj więcej, że potrafisz grać. Rozumiem, czemu uciekasz w takie miejsca. Gdyby posiadał twój talent też bym tak robił. Chociaż właściwie nie. – Tutaj się zatrzymał i spojrzał jej w oczy. – Ja mam dość rozumu, by wiedzieć, że ta gra nie jest dla mnie przeznaczona. Tobie rozumu jak widzę brakuję. – Powiedział odsuwając trochę swoją twarz od jej twarzy. Już nawet wiedział ja będzie ją nazywał. „Stolarnia” Prawda, że ładnie?
W czasie, kiedy czekał na jakąś odpowiedź, którą będzie mógł wyśmiać i skrytykować obracał swoją laskę i nie spuszczał dziewczyny z oczu. Wiecie, jaki był najgorszy typ ludzi? Typ, który nie umiał rozmawiać a uciekał się do przemocy. Niszczyli całą frajdę i bezpowrotnie tracili szansę, by kiedykolwiek udowodnić mu, iż mylił się w ocenie, co do nich. By zdobyć jego szacunek, który posiada tak właściwie tylko jedna osoba. Tak Freds czuj się wyjątkowy. Właściwie to nie pamiętał jego imienia. Ale chyba jakoś tak ono brzmiało. W każdym bądź razie coś na „F” Chyba… Nie ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 15:56

Krew ją zalewała, gdy jej piękne oczy musiały znosić widok takich trywialnie zachowujących się osób. Żenujące, doprawdy. Facet, który wyglądał niemalże jak kopia Enrique Miguel'a Iglesias'a Preysler'a, tyle, że bez latynoskiej karnacji, ale za to z woskowymi rysami, nie miał prawa wypowiadać się na temat Arieny. W ogóle nie miał prawa odzywać się w jej towarzystwie. Za kogo ta pacynka się uważała? Myślał, że jego śnieżnobiałe ubranie, swoją drogą pedalskie, daje mu przywilej rzucania w jej kierunku obraźliwymi słowami? Coś mi się nie wydaje.. Ten cały chłoptaś wyglądał jakby właśnie się czymś naćpał i jego przyswajanie wiedzy obiektywnej sięgało dna. Chyba, że zawsze było na tym dnie? No nie wiem, nie mnie to oceniać. Ja tylko piszę jakie odczucia przemawiały przez Arienę. Taka moja rola. Nie wypowiadam się na temat tej pacynki, bo to nie ja będę musiała się z nią użerać. Cholera! Napisałam pacynki? No to sory, nie miałam wcale tego na myśli.. Aaa zresztą, cytowałam tylko słowa Arii. Chociaż nie, cytowałam jej myśli. Wolno mi w końcu, nie?
Dobra.. Przepraszam jeszcze raz, znowu wziął tu górę mój wewnętrzny monolog. No taka już jestem, lubię pierdzielić od rzeczy. Nic w tym chyba złego? A może jednak? No mniejsza, bo znowu zaczynam. Gdzie ja to skończyłam? Aaa tak..
Ariena stoi sobie na tym dachu, wiatr targa jej włosy, a iście boska muzyka rozbrzmiewa w powietrzu. Eee, czyżby to nie to? No chyba nie to. Ok, już się odnalazłam. Ariena zaciska piąsteczkę na gryfie swojego instrumentu. No zła jest nie? Jakaś przybłęda ma czelność ją obrażać.. Ej, ale pamiętacie, że to tylko jej myśli? Tak? Sssuper.. Czekamy co się teraz dalej wydarzy. Szczerze? Nie mam pojęcia co ona teraz zrobi. Oczekuję jakiegoś mordobicia, albo czegoś podobnego. Podcinanie gardła jedną ze strun, albo wbijanie smyczka w.. w.. w oko?
- Po co jeszcze żyję? Wiesz co, sama się nad tym zastanawiam. Pewnie to jakiś żart tego na górze.. Taki jak ten, że muszę teraz znosić Twój widok. Mógłbyś mi chociaż tego oszczędzić i schować się gdzież z tą niewyjściową gębą? - mruknęła jakby spokojniej. Jej szewska pasja, do której została doprowadzona szybko minęła. No cóż, będzie bez rozlewu krwi i walających się flaków po Hogwardzkim dachu. Cholera, a byłam już przygotowana na jakiś remake Piły, czy czegoś podobnego.
- Mleczarnia, stolarnia? Widzę, że wieś z której pochodzisz jest rozwinięta gospodarczo. Gratuluję, naprawdę.. - powiedziała już od niechcenia. Wdawanie się w dyskusję z ograniczonymi osobami naprawdę ją męczyło. Ale co miała zrobić? Była zbyt zawzięta i mściwa. Ano była.. Nawet bardzo.
- Arystokracja odprawia swoje wyborne wirtuozje, a ograniczony plebs nie ogarnia? No nie spodziewałam się niczego innego po synu mleczarza, czy tam stolarza.. Co za różnica.. - dodała na koniec z gardzącym uśmiechem i odwróciła się na pięcie, aby nie wbić mu smyczka w.. w.. w oko? Znosiła wiele. Tolerowała obelgi na temat swojego wyglądu, zachowania.. Ale jej pasja była świętością. Kurva nietykalną sferą, na temat której żaden troglodyta nie miał prawa się wypowiadać. I tak dziwię się, że Ariena nie wbiła mu tego smyczka w dupę. Widocznie dziś był jej lepszy dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominic Esteban Lind

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 16:51

Dominic stał spokojnie niczym posąg. Niewzruszony żadną jej wypowiedzią. Słuchał jej uważnie i czekał aż skończy. Kiedy odwróciła się napięcie można było dostrzec w jego oku błysk. Błysk, który pojawił się i zniknął z szybkością światłą. Cóż takiego oznaczał? Wszystko w swoim czasie spokojnie.
- Ten na górze? Nie poniżaj się już bardziej. – Powiedział z arogancją. Nie wierzył w boga. Nie posiadał wiary. Ale nie chce mi się rozpisywać jego toku myślenia. Naprawdę mi się nie chcę…
- Tak, to już jest z ludźmi, którzy są niedorozwinięci umysłowo. Nie potrafią oni zrozumieć metafor skierowanych w ich stronę. I nawet, gdy, im się to wyjaśni i tak tego nie zrozumieją. – Powiedział chwytając drugą ręką swą laskę. Zrobił, to by ukryć drżenie ręki. Tak , tak choroba daje o sobie znać, ale spokojnie. Dzięki temu, że dziewczyna była odwrócona plecami nie mogła nic dostrzec a teraz jest już dobrze. Stojąc tak z laską pośrodku i wsparty na niej oburącz dociął krótko.
- Mówiłem o tobie gdybyś tego również nie zrozumiała. Wiesz, po co przydziela się do różnych domów? Oczywiście, że nie wiesz. Ślizgoni, to zło. Gryffoni, to odwaga. Krukoni, to inteligencja. Zaś Puchoni, to ciamajdy i idoci. Podziały są właśnie po, to by te ciamajdy odizolować od tych, którym nie mogą sprostać w żadnej dziedzinie. – Powiedział spokojnie cały czas patrząc się na nią, a raczej na jej plecy.
Oj, czyżby trafił na jej czuły punkt? Ale fajnie!
- O arystokracji mówią najczęściej ci, którzy nie do końca są czystej krwi. Niech zgadnę ktoś w rodzinie jest szlamom lub pół krwi? Więc masz w sobie szlamowatą krew i się wymądrzasz? Któremu ślizgonowi chcesz dorównać? – Zakpił z niej otwarcie. Co prawda, co do krwi zgadywał, ale on wiedział swoje. Z reguły miał rację i nie było możliwości, żeby się mylił. Jest na, to zbyt mądry! On przecież sam jest arystokratom czyż nie? Z wybitnej lekarskiej rodziny. Jego ojciec jest jednym z najwybitniejszych w obecnych czasach. Jego ojciec chrzestny pracuję w tajnym ośrodku dla wilkołaków w Norwegii, co rozumie się samo przez się. A on sam jest widziany, jako wybitny, o ile nie najwybitniejszy przyszły lekarz. Szkoda, że raczej wątpliwe, by jego kariera miała miejsce. No, ale!
- To jest właśnie ta przepaść, jaka nas dzieli. Nie ważne, ile lat minie i jak bardzo się postarasz. Nigdy nie sięgniesz mi nawet do pięt. – Powiedział ze spokojem. Podszedł do swej kurtki i sięgnął różdżkę.
- Accio skrzypce – Wymówił zaklęcie. Nie do końca się spodziewał, że to właśnie jej skrzypce powędrują do niego, ale co tam! Schował różdżkę i zrobił minę typu „Patrz i się ucz”
Dobra był problem. Dominic nigdy nie grał na skrzypcach! Ustawił się w odpowiedniej pozycji wyobrażając sobie, że to gitara, a ten śmieszny patyczek, to jego ręka. Czy co tam, to innego było. Wiecie, o co chodzi.
Po chwili zagrał bardzo piękną melodię bez żadnych błedów. Kiedy skończył spojrzał się wymownie na dziewczynę.
- Tak, to się robi. – Powiedział z kpiną, po czym odrzucił skrzypce na bok. – Zaraz tu się zlecą fani dobrej muzyki, których ty odstraszyłaś. – Powiedział podnosząc z ziemi swoją kurtkę i zarzucając sobie ją na barek zrobił krok ku dziewczynie.
- Nie martw się. Nadal masz prawo mnie podziwiać. Dzisiaj mam dzień miłosierdzia, więc pozwalam ci się nawet zapisać do fanklubu, jaki stworzył Andrzejek na moją chwałę. – Powiedział z rozbawieniem. No przecież nie skłamał! A może dziewczyna już była w owym fanklubie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 18:42

Mogłaby się wściec. Mogłaby wybuchnąć i wbić mu ten smyczek w dupę.. Cholera, tak bardzo o tym marzyła. No ale ogarnijmy się. Przecież to do niej nie pasowało, prawda? Co miała być takim ignorantem i skończonym dupkiem jak ta pacynka, która stała za nią. O cholera.. Znowu to zrobiłam? Przepraszam, ale to silniejsze ode mnie. Przecież on wygląda troszkę jak plastuś, nie? Nooo, gdzie Ci mężczyźniiii, prawdziwy tacy.. i tak dalej, i tak dalej.. No ale fakt, troszkę wyglądał jak woskowa figura i to niezbyt dobra. Także tego, dupy nie urywa.
Już, już wracam do fabuły.. Ariena stała plecami do chłopaka. Nie odniosła się w żaden sposób, do stwierdzenia na temat jego religijności. Sama nie wiedziała czy wierzy w Boga. Bóg? Istnieje? No cholera wie.. Ten na górze? Krowa, smok, troll górski, mantykora? No nie ważne czym był ten ktoś na górze. Ariena uważała, że to wszystko byłoby takie bez sensu, gdyby go jednak tam nie było. Nie potrafiła zdefiniować swojej wiary. Może nawet jej nie miała.. Wiedziała tylko, że ma nadzieję. Gdzieś w środku na pewno.
- Nie będę dyskutowała z Tobą, na temat odbierania metafor. Bo widzę, że u Ciebie z tym bardzo kiepsko.. - powiedziała spokojnym tonem, bez żadnego prześmiewczego brzmienia. Nie no, jaja sobie robię. Jej ton głosu był przesiąknięty szyderstwem. Jak zawsze zresztą w takich sytuacjach. Przecież wiecie, prawda?
- Ciamajdy i idioci? Więc jak to się stało, że nie wiedziałam Ciebie w Pokoju Wspólnym Puchonów? Arystokracja? I tu mamy świetny przykład Twojego odbierania metafor, oraz świetny przykład tego jakim to jesteś.. Hmm.. Idiotą? - mruknęła tonem przepełnionym współczuciem. Było jej go naprawdę żal. Chłopak żył w swoim ograniczonym świecie domniemanej doskonałości. Wmawiali mu od zawsze jaki to on jest wspaniały i chyba jego wielkim błędem było to, że zaczął w to wierzyć.
- Powiedź mi.. Od kiedy czystość krwi i dom do którego jesteś przydzielony mówi całą prawdę o człowieku? Czy naprawdę ograniczasz się do takich barier? Skoro jesteś tak inteligentny, nie powinieneś nawet tak myśleć. Widocznie nie jesteś.. Jesteś zwykłym idiotą, który żyje jakimiś utartymi zasadami. Szczerze powiedziawszy, to żal mi Cię.. A może raczej współczuję Ci.. Współczuję, że Twoja domniemana wiedza i wyższość ogranicza tak naprawdę Ciebie i Twój umysł.. Powiem więcej, nigdy nie chciałabym Ci sięgać do pięt.. A wiesz dlaczego? Bo nie byłabym w stanie upaść tak nisko, aby to uczynić.. - powiedziała spokojnie i łagodnie. Było jej już go szkoda. Chłopak sam siebie oszukiwał. No ale cóż poradzić? Takie realia.
- Brawo! Brawo! - krzyknęła dziewczyna, gdy chłopak skończył grać. - Pokazałeś mi właśnie, czego nigdy nie powinnam robić grając na skrzypcach. Dziękuję. Ale jak na Twój pierwszy raz było znośnie, bo nawet nie wiedziałeś jak ułożyć palce na podstrunnicy, a bez tego przecież ani rusz.. - dodała. Jej twarz pokrywał uśmiech, żeby nie powiedzieć grymas, który wskazywał na to, że Aria zaraz wybuchnie śmiechem. Jednak nie, postanowiła tego nie robić. Po co?
- Fanclub? Cóż za wyczyn.. Andrew jest bardzo poczciwy i lubi wspierać osoby, które nie radzą sobie ze sobą. Podwyższa ich już i tak wygórowaną samoocenę, tak po prostu, dla zabawy.. - powiedziała dobitnie, nie chciała urazić chłopaka. Cholera, teraz była nadto łagodna. A gdzie krew i flaki? Ja chcę jakieś mordobicie i to już. Jednak nie, nie doczekam się. Opanowana Ariena podeszła do swoich skrzypiec i wzięła je w dłonie. Ułożyła głowę na podbródku, chwyciła smyczek w palce i zaczęła grać. Nie chciała się przechwalać. Chciała pokazać, że muzyka nie jest tylko techniką, której chłopak i tak nie posiadał. Ale czymś więcej.. Muzyka siedziała w jej sercu, w jej duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominic Esteban Lind

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 19:59

Dominic stał tak.. Znudzony? Wiecie istnieje pewna różnica między kłótnią taką, jaką potrafi prowadzić z Draconem, a idiotyczną wymianą zdań jak teraz prowadzi. Schodzenie do czyjegoś poziomo było, co najmniej w tym momencie nie na miejscu. Nie w jego przypadku. Jednak, gdyby tego nie zrobił dziewczyna nadal nie potrafiłaby zrozumieć sensu jego słów. I tak dostatecznie się zniżył, a ona i tak ledwo co rozumiała to , co mówi. Rany…
Westchnął ciężko. Może nawet z rezygnacją? Albo z załamaniem. Nie ważne.
- Nie wiadomo, kiedy idiota używa metafory, co widać po tobie. Każdą metaforę można zrozumieć na niemalże dziesiątki sposobów. Ty rozumujesz w sposób tak prosty i jedno linijny, że ta rozmowa zamiast mnie zaciekawić, znużyła mnie. Żyjesz w jakimś dziwnym przeświadczeniu w wyimaginowanym świecie. Na krótką metę, to nawet zabawne, ale na dłuższą stajesz się nudna. Ktoś taki jak ja nigdy nie powinien zniżać się do poziomu plebsu, by z, nim dyskutować. Jak do tej pory nie zrozumiałaś ani słowa, co do ciebie powiedziałem. Jesteś głupia i naiwna. I, gdyby nie to , że jestem takim wrednym skurwysynem, to zapewne było, by mi ciebie żal. Ale wychodzę z założenie, że takie robactwo trzeba tępić w innym przypadku przyczepi się i będzie ograniczać, by ktoś nie osiągnął w życiu to , co dla niego jest niedostępne. Najlepsze, co w życiu możesz zrobić, to pójść się zabić. – Dominic przymknął na chwilę oczy i pozwolił się minąć. Po chwili znowu rozbrzmiała jakaś cholerna muzyka. Ona naprawdę nazywa, to muzyką? No wybaczcie, ale… Dobra. Są gusta i pod gusta.
Odchylił na chwilę swoją głowę i spojrzał na niebo. Naprawdę już był znudzony. To jak wbijanie komuś wiedzy. Najprostszej definicji 2+2 A i tak jeden na dziesięciu nie zrozumie. Dominic lubi towarzystwo inteligentnych osób. Dla tego często przebywa samotnie. Chyba, że napatoczy się Freds, czy jak mu tam było.
- Patrząc na ciebie, to właśnie tak uważam. Nie udowadniasz odwagi, wrogości lub inteligencji. Wiec jesteś głupią idiotką idealnie pasującą do żółtych. Niżej niż przeciętna. Gdybyś była inteligenta, to byś nie weszła z zemnie w dyskusję, w której i tak nie miałaś szans. Możesz sobie wmówić wszystko. Nawet, że trawa jest niebieska. Lecz, czy to będzie zgodne z rzeczywistością? Gdybyś była odważna prosto w oczy powiedziałaś byś, co o mnie sądzisz i jak mnie postrzegasz. Gdybyś była zła, to byś mnie poniżyła, wyzwała od kaleki i strzeliła w niewyparzony ryj. Zamiast tego ośmieszyłaś się. Każde twoje zdanie miała przekonać ciebie, że masz racje, a nie mnie.
Dominic odwrócił się twarzą ku niej i przyjrzał się jej. Nie był pewny, czy zrozumiała, choć słowo z tego, co powiedział.
- Andrzej jest mi wrzodem na tyłku. Niegdyś uratowałem kogoś z jego rodziny. Założył ten śmieszny fanklub z innymi osobami w szkole, którym też pomogłem, gdy pracowałem w szpitalu. Im, czy kogoś z rodziny, przyjaciołom. Nie wiem. Nie pamiętam nawet imion. Uratowanie, im życia było tylko efektem ubocznym. Jednak ja już czegoś dokonałem. Wpisałem się w historię medycyny. Już coś osiągnąłem. A ty? – Zapytał z oczywistą ironią. Cały czas mówił prawdę. Czy teraz także żyje tylko w swoim świecie? Prawda jest taka i prawda jest jedyna, że patrząc na Dominica widzisz największego skurwysyna. A największą jego wadą jest to, że on ma racje. Nie ważne, co usilnie będziemy starać się wmówić jemu, czy sobie. Nie zmienia, to niczego.
- Od pierwszego momentu podpuściłem cię, by zobaczyć jak zareagujesz. Wybrałaś najgorszą z możliwych decyzji. Teraz wmówisz sobie to , co chcesz sobie wmówić, by twoja rzeczywistość nadal pozostała tak piękna. Uwierzysz w to , co zechcesz, a moje słowa i tak nie trafią do twojego pustego bębna. I naprawdę nie zależy mi na tym. Może kiedyś coś ci w mózgu zaskoczy i zrozumiesz, że lepiej jest żyć brutalną rzeczywistością niż w pięknym świeci, który sama sobie stworzyłaś z resztą idiotów. Możesz dalej wierzyć w miłość i dobroć innych ludzi. Ale sama wiara tego nie stworzy. Nie ma miłość, to złudzenie. Nie ma dobrych ludzi istnieją tylko ukryte motywy. Pierwotne instynkty i żądze, które nami kierują. Pojęłaś, choć połowę z tego, co powiedziałem, czy zgubiłaś wątek na samym początku? – Dominic pokręcił głową z niedowierzaniem i z dezaprobatą. Nienawidził idiotów. Szczerze ich nienawidził. Stracił ochotę na tą dyskusję. Była ona bezcelowa. Kłócenie się jest fajna, ale nie z osobą, która nie jest w stanie ci dorównać, a ty musisz zniżać się do poziomu rozmówcy. I, mimo że to robisz nadal nie możesz się porozumieć, bo wciąż jesteś o poziom za wysoko dla drugiej osoby.

Nie rozmawiaj z idiotą. Najpierw zniży cię do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 23:10

Ariena słuchała go i ani drgnęła. Patrzyła tylko na niego i nie wiedziała jak ma reagować. Czego ten chłopak chciał? Co chciał osiągnąć? Cholera nie wiem.. Brakuje mi słów, którymi mogę opisać arogancję, chamstwo, bezczelność, grubiańskość i inne parszywe cechy, które posiada ten cholernie wywyższający się facet. Teraz jest mi szkoda Arieny.. Dziewczyna walczyła jak tylko mogła i udawało jej się to. Trzymała rozmowę na poziomie i robiła wszystko, aby nie pozwolić temu typowi triumfować. Jednak była tylko kobietą, a ten kretyn tego nie wiedział? Atakował, obrażał ją bez powodu.. Mało tego, to on zaczął. I fakt, można stwierdzić, że jedynym błędem Arieny było przywiązanie jakiejkolwiek wagi do jego ograniczonych słów i rozpoczęcie polemiki. A o kim te słowa świadczyły? O niej? Jasne, że nie.. Tylko i wyłącznie o nim. Był skończonym gburem, który brakiem szacunku próbuje pokazać, że jest lepszy. Mocny w gębie, maleńki pajac, który ma jakieś problemy egzystencjalne i nie może sobie z nimi poradzić, dlatego wyżywa się na innych ludziach.
- Wyzywasz wszystkich na około. Nazywasz mnie idiotką, a znasz mnie w ogóle człowieku? To Ty mnie zaczepiłeś jak ostatni palant. To Ty krytykujesz moją muzykę, która jest całym moim życiem. Ty obrażasz mnie i moje poglądy. W czym tkwi problem? We mnie na pewno nie.. To coś z Tobą jest nie tak. Próbujesz swoją paplaniną przesiąkniętą oszczerstwami coś udowodnić. Tylko co? Chcesz udowodnić, że jesteś lepszy? Gdybyś tak naprawdę sądził, nigdy nie próbowałbyś tego udowadniać. Wtedy Twoja inteligencja nie pozwoliłaby Ci na polemikę, bo uważałbyś, że to po prostu nie ma najmniejszego sensu. Nie wiem co mam dalej mówić.. Usilnie próbujesz zgnoić mnie i wmówić mi jaką to jestem idiotką.. A w tym jaki masz cel? Bawi Cię to? Czy po prostu próbujesz pozbawić innych swojej pewności siebie. A dlaczego? Czyżbyś sam jej nie posiadał? Czyżbyś próbował dowartościować się w jakiś sposób, ubliżając innym? To właśnie świadczy o Twojej inteligencji i obyciu? Słyszysz siebie? - powiedziała niemalże jednym tchem. Była zdenerwowana, no to chyba logiczne. Kto by się nie zirytował? Naturalnym ludzkim odruchem było odpowiedzieć atakiem na atak.
- Niedobrze mi się robi, jak na Ciebie patrzę. Chociaż wiem, że jesteś jakimś zagubionym dzieciakiem, od którego inni zbyt wiele oczekiwali. Zostałeś niemalże zaprogramowany na sukces i niebotyczne osiągnięcia. A gdzie zgubiłeś po drodze swoje człowieczeństwo? Stałeś się grubiański i odpychasz od siebie wszystkich.. Twoje dzieciństwo było aż tak spierdzielone, że teraz mścisz się na wszystkich i wszystkim wokół? Mylę się? No powiedź, że się mylę.. - po cholerę Ariena dalej rozmawiała z tym psycholem? Nie mogła po prostu odwrócić się na pięcie i odejść? Cholera no! Zaraz pewnie usłyszy od tego świra kolejną wiązankę obelg, która wbije ją w beton i na tym się skończy. Ale nie ta mała fajterka dalej tam będzie ślęczeń i gadać jak najęta. Ona się nigdy nie poddaje, zawsze wychodzi z założenia, że to do niej musi należeć ostatnie słowo. Teraz ja powiem o niej idiotka. Nie przez jej brak inteligencji, którą posiada.. Twierdzenia tego palanta nie wywarły na mnie żadnego wpływu. Była idiotką, ponieważ ufała ludziom. Może nie każdym, może nie zawsze. Ale teraz stała tam jak zaczarowana i mówiła, mówiła i mówiła. On miał rację, swoimi słowami nie naprawi świata. Nie zawojuje ludzkich serc. Ale przecież ona tego nie chciała, chciała tylko postawić na swoim, tak? No chyba tak.. Chociaż teraz to już sama nie wiem czego ona chciała. Ja tu czekam tylko na krew i flaki, tak jak to mówiłam od samego początku. Jednak do rozlewu krwi chyba nie dojdzie. Sama już nie wiem.. Wracając do rzeczy. Aria wypowiadała swoje słowa z powagą w głosie, jednak była cała roztrzęsiona. Boże, to tylko kobieta, która mimo swojej mocnej psychiki no jest tylko kobietą. Kruchą i delikatną. Agresywną też trochę..
- Mam dość Twoich obelg. Powinnam teraz splunąć Ci w twarz i odejść. Boże, co za człowiek z Ciebie.. Chociaż nie, przecież Ty nie jesteś człowiekiem. Maszyna zaprogramowana na sukces, niekochana i samotna. Tak, w tym tkwi może problem? Ale wiesz co, nie dziwię się. Kto w końcu z Tobą wytrzyma.. Kto wytrzyma z takim chamem? - wysyczała przez zaciśnięte zęby, jej emocje sięgnęły zenitu. Była rozzłoszczona, potraktowana jak ktoś gorszy. A ona tego nie tolerowała, znosiła wiele obelg.. Obelgi na temat wyglądu i zachowania. Jednak jej pasję i inteligencję proszę zostawić w spokoju. To była jej sfera, jej świętość.. Gdy Aria skończyła mówić, patrzyła się jeszcze na niego oczyma pełnymi furki. Była zaledwie na wyciągnięcie ręki.. Tak blisko, dlaczego więc nie skorzystać z okazji i zakończyć to, może nie na poziomie. Ale co tam, przynajmniej jej się ulży. Jak pomyślała, tak zrobiła. Wzięła głęboki oddech i nie spuszczając z chłopaka wzroku zamachnęła się na niego prawą ręką. Chciała poczuć to silne uderzenie, teraz o niczym innym nie marzyła. Co będzie później ją nie interesowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominic Esteban Lind

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Maj 27 2012, 23:49

Dobra od początku. To jest Dominic! Dotarło? Nie? Dobra jeszcze raz od podstaw…
Jego nie interesuje płeć. Nie ma podziału słabsza – silniejsza. Chcieliście i walczyliście o równo uprawnienie, to macie. Do kopalnie i zapierdalać, a jak nie, to gary zmywać proste.
Tak, to wygląda w jego oczach. Kobieta, nauczyciel/ka, starzec/staruszka. Bez różnicy. Wszyscy są jednakowo traktowani.
- Właśnie cię poznałem. Nadal nie rozumiesz prawda? Specjalnie cię podpuściłem, by zobaczyć twoją reakcję. Twoja reakcja mówi o tobie więcej niż całe akta twojej historii, którą z mozołem mógłbym przestudiować. Nikt ci nie powiedział ze istnieje coś takiego jak krytyka? Przyzwyczaj się. Życie jest brutalne słonko przyjmij, to do wiadomości. Lubie polemizować, jednak wole, to robić z godnymi sobie. Szukam granicy własnych umiejętności. Własnej inteligencji. Taki mam cel. Jednak ty tego nie zrozumiesz. – Mówił spokojnie zmęczonym tonem głosu. Naprawdę nudziła go już ta rozmowa. Była bezsensu. Nawet jej oburzenie nie było zabawne. No może troszkę…
- Dajże spokój! Człowieczeństwo jest przereklamowane. Naprawdę jesteś aż tak naiwna, by wierzyć w takie stereotypy? Nie dostrzegasz prawda? Każdy myśli o sobie i taka jest prawda. Przekonasz się, że nie istnieje coś takiego jak bezinteresowna pomoc. Każde działanie ma swój cel. Czerpanie korzyści. Nic nie dzieje się bezinteresownie nie ważne jak bardzo w, to uwierzysz. Jeśli w to wierzysz , to ktoś nieźle cię musiał podejść i zmanipulować. Chyba, że jest równie wielkim idiotą jak ty. Nie , nie obrażam cię, to akurat było stwierdzenie faktu. – Podszedł do dziewczyny o krok i można było nawet się zdawać, że się uśmiechnął. A może, to złudzenie?
- Samotny i nie kochany? Dziwiłabyś się. Jednak, to ty nic o mnie nie wiesz. To jest to, co nas dzieli. I wiesz, co? Ja kocham swoje życie. Chce, żeby było właśnie takie, jakie jest. Nie chce w, nim nic zmieniać. Mam idealne życie i naprawdę opinia kogoś takiego jak ty jest, co najmniej nie na miejscu. – Dominic odsunął się o krok i dobrze zrobił. Inaczej oberwałby solidnie w twarz, a tak w porę zatrzymał jej rękę.
- Przykro mi skarbie, lecz na, to już za późno. Miałaś swoją okazję. Powiem, ci coś jeszcze. Jesteś słaba psychicznie. Nie poradzisz sobie w życiu. Jeśli nie umiesz sobie poradzić z zemną to , jak sobie poradzisz z większymi ode mnie skurwysynami? Ja ci mówię wszystko w twarz inni będą tobą manipulować i, nim się obejrzysz, zniszczą cię. Dam ci dobrą radę… Przestań ślepo ufać ludziom. – Wypuścił ze swoich ręki jej rękę. I zaczął odchodzić.
Dziewczyna nie była głupia, tak jak mówił. Miała potencjał i spory zapas inteligencji, jednakże trzeba było się trochę pomęczyć, by wydobyć z niej, to wszystko. Może, to dla was beznadziejna sytuacja, beznadziejna rozmowa. Jednak nie dla niego. Dziewczyna także miała rację oceniając go, chociaż co do tego nie trzeba było wiele wysiłku. Ojciec go zaprogramował na sukces. Od dzieciństwa kaleka, który musiał się uczyć i patrzeć na umierającą matkę. Jak się darła bez powodu i miotała po całym domu. Rzucała się , jak, by miała padaczkę na stojąco, a jej mózg kurczył się. Taka właśnie choroba siedzi w chłopaku i on doskonale wie, że nie jest dobrze. Ostatnie badania wykazały, że objawy neuronowe już występują. Jego ruchy palcami są znacznie poniżej normy. Norma, to jakieś cztery tysiące uderzeń na minutę. On miał znacznie mniej. Ile mu jeszcze czasu zostało? O kogo, to obchodzi? Nie obchodzi, to jego, więc was też nie musi.
Schody… Co za dureń wymyślił schody? Dominic wziął kolejną tabletkę przeciwbólową i zszedł mozolnie po schodach. Z każdym krokiem czuł jak, gdyby mu ktoś nogę rozrywał.
A dziewczyna? Nie myślał już o niej. Zapewne, sama się do niego zgłosi o pomoc. Każdy, to robi i prawie każdy otrzymywał pomoc. Bo przychodzili do niego z ciekawą zagadką, a on przecież kochał zagadki. Tylko niektórym odmawiał. Jeśli naprawdę ktoś był głupi jak but, to sorry… No, ale stolarnia nie była głupia. Trzeba było tylko (prawie) siłą wydobyć z niej inteligencje. No cóż czas pokaże, a coś mi się widzi, że to dopiero początek. Że wkrótce się spotkają. A spotkać się z Dominiciem ponownie, to istny akt masochizmu najwyższego stopnia!

[z/t] Sorki brak weny na ten wątek Jak coś, to ustalimy, co dalej na PW
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyWto Maj 29 2012, 18:20

Tak! Dach to jedno z najlepszych miejsc bym mógł się wyszaleć i co ważniejsze nie wiele osób tu przychodzi...no tłumów tu nie uświadczę, a o to mi dokładnie chodzi! Przez ostatnie kilka dni sporo rozmyślałem, najczęściej leżąc na łóżku i nic innego nie robiąc, miałem tego po prostu dość....potrzebowałem ruchu, uczucia pędu, zmęczenia fizycznego tego co było moją codziennością! Od tamtej pory prawie nikogo nie widywałem nawet Ariette nie powiedziałem co mi było, choć spoglądała na mnie z niewypowiedzianym pytaniem....byłem jej wdzięczny że go nie zadała. Wtedy zapewne opowiedziałbym przyjaciółce całą historię, a przez jakiś czas wolałem niczego nie ujawniać....sam nie wiedząc dlaczego. Jak zwykle zacząłem od rozgrzewki, poświęciłem na nią prawie pół godziny, od kilku dni nie ćwiczyłem więc to było absolutne minimum! Następnie bandaże na dłonie i po chwili wdrapywałem się na najbliższą wieżę...Nadal w mojej głowie pojawiały się wspomnienia tamtego dnia, kłótnia, nowe pomysły, brutalność i pocałunek...ale na szczęście pomału zanikały. To było oczywiste upłynęło przecież już kilka dni i co ważniejsze przez ten czas nie widziałem tej szalonej dziewczyny! Zadowolony z chwili kontynuowałem ćwiczenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyWto Maj 29 2012, 21:12

/Uh no jaki on jest śliczny! XD/

Dach. Jedno z miejsc, skąd wiecznie i bez przerwy na dół lecą różne przedmioty, a czasem również zwierzęta niektórych uczniów, jeśli dorwą się do nich popieprzeni pierwszoklasiści, którzy zaraz potem zostają wywaleni ze szkoły. Przynajmniej tak to miejsce kojarzy autorka. A jak było z Agavaen? Raczej było tutaj bardzo przyjemnie. Cicho, zazwyczaj pusto. W ciepłe dni mogła się niegdyś zaszyć tutaj samotnie i cały dzień patrzeć na pięknie krajobrazy, czasem obserwować niebo zachwycając się jego barwą. Często też właśnie tutaj śpiewała i właśnie po tą ostatnią czynność wybrała się tutaj ubrana w czerwoną sukieneczkę na ramiączkach i czarne baletki.
W końcu jednak musieli się spotkać, prawda? Szczerze mówiąc, to unikała go. Niby mówi się, że im bardziej się kogoś unika tym częściej się z tą osobą konfrontuje twarzą w twarz, ale w tym przypadku skutecznie to robiła. Dlaczego? Wszystko przez to, że ta kochliwa dziewczyna nie umiała pozbierać się po tym pocałunku, uderzeniem plecami o ścianę. Za każdym razem, kiedy myślała o tym cała jej twarz robiła się czerwona, a ona chowała ją w dłoniach wyklinając cichutko na tego debila. Nie mam pojęcia co on jej zrobił, ale miała nadzieję, że to dziwne uczucie kiedyś zniknie. Szczególnie, że po Yvesie nie całowała się już z nikim innym, może to dlatego tak ją to wszystko denerwowało?
W każdym razie weszła na dach i... W końcu unikanie jej się nie udało. Przełknęła ślinę mimowolnie dotykając warg. No dobra, koniec tego dobrego. Koniec takie słodkiej, chowającej się przed tym małolatem An. Przecież to IVEK! Nie może dać mu powodów do jakiejkolwiek satysfakcji, skoro znowu jest remis.
- Hey piękny, jak tam twój sprint w bokserkach? - Spytała uśmiechając się cynicznie i oglądając ćwiczącego chłopaka. No, tym razem jej ton nie był słodziutki. Był zwykle jadowity, co było gorszą metodą irytacji go i w ogóle... Ale tutaj i tak nie może nią uderzyć o ścianę!... Chyba, że o ziemię. I znowu się zbliży patrząc na nią tak agresywnie a wtedy ich... AAA STOP! Cholera jasna XSA!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyWto Maj 29 2012, 22:42

/Nie moja broszka, więc się nie wypowiem XD//

Upłynęła mniej więcej godzina odkąd zacząłem wspinaczkę, skąd to wiedziałem? To było całkiem proste w takich wypadkach obliczam upływ czasu ilością utworów które przesłuchałem....choć w tym szczególnym wypadku raczej ilością powtórzeń jednej konkretnej piosenki. Jakoś nie potrafiłem wsłuchać się w cokolwiek innego...zespół ten poznałem w czasach które uważałem za mniej chlubne. Nie gardziłem wtedy przemocą, alkoholem, czy też dziewczynami choć w tym konkretnym przypadku bardzo pobieżnie. Pokuszę się o stwierdzenie że to jedyna rola którą opanowałem praktycznie do perfekcji....delikwent...sukinsyn, ale to już było za mną! Choć ta idiotka uznała że jednak miło byłoby spotkać odmienionego mnie....jakby rzucanie o ścianę mogło być miłe! Kiedy już schodziłem i wisiałem jakieś cztery metry w górze przez dźwięki wydobywające się ze słuchawek przebił się znajomy głos...Cholera co ONA tu robi! Spojrzałem chłodno w jej stronę i wyłączyłem muzykę. Następnie zeskoczyłem wykonując przewrót by zamortyzować upadek i stanąłem przed Ràv, pominąłem salta do tyłu i tego typu urozmaicenia...cóż mój humor z prawie dobrego przeszedł do....każdy by się domyślił po mojej minie która pojawiła się na mojej twarzy!
- Witaj Ràvette. - odpowiedziałem na przywitanie, byłem jak zwykle rozdrażniony choć może jeszcze nie zły, więc moje słowa posiadały odpowiednią dawkę jadu i tylko tego. Miałem nadzieję że jak będę się zachowywał tak jak wcześniej, czyli przed tym całym szalonym zajściem! To wszystko wróci do normy....a może obawiałem się że ponownie wcielę się w zimnego sukinsyna?
- Co do przebieżki to nie powiem by mi się podobała, ale wykonałem dokładnie to o co mnie poprosiłaś...no dobrze powiedzmy że nie wykrzykiwałem peonów na twoją cześć, ale użycie zwrotu „kocham cię” wraz z twoim imieniem – cóż jak dla mnie ta powiedzmy „śliczna dziewczynka” miała imię takie jakim się do niej zwracałem, czyli w zdrobnieniu Ràvka – było maksymalną granicą tego na co mnie było stać. Nawet wykrzyczałem to w dwóch językach, więc powinnaś być zadowolona! - no i proszę puszczają mi nerwy...choć może to i dobrze. Przynajmniej nie jestem taki zimny i oschły. W dodatku jak na razie to ja jestem górą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptySro Maj 30 2012, 16:35

Ona też tak czasem miała, gdy wychodziła sama na dwór. Wtedy podczas krótkiego spaceru cały czas w jej uszach grała jej ukochana piosenka, której prawie nikt inny nie kojarzył. Dość nietypowa jak dla dziewczyny o jej charakterze, ale cóż poradzić na to, że ma specyficzny gust? Kill me od lambretty po prostu doskonale koiło jej zmysły, choć czasem i napawało agresją. Dobrze, że w tym momencie nie miała przy sobie odtwarzacza – którego i tak w sumie nie mogłaby użyć w Hogwarcie, co jej zdaniem było kompletną głupotą. Ponieważ w Japońskiej szkole nie było nigdy problemu z elektronicznymi urządzeniami. Ale każda szkoła rządzi się innymi prawami i nikt na to nic nie poradzi.
Zdawało jej się, że Ives kompletnie nie pamięta tamtej sytuacji, a jeśli, to w ogóle się nią nie przejmuje. Dlatego też czuła się w pewien sposób upokorzona takim nastawieniem puchona do tego wszystkiego. W końcu pocałunek to coś znaczącego i... Właściwie, to miała zamiar zmusić go do tego, by na kolanach błagał o wybaczenie tego jakże haniebnego czynu. No i przy okazji zarobiłaby kolejne punkty do wojennej tabelki, a przecież o to chodziło prawda? Tylko i WYŁĄCZNIE o to chodziło w stosunkach, jakie pojawiały się między nimi! Słyszysz? Tylko to!
- Szkoda, że mnie nie zawołałeś. Chętnie zobaczyłabym, czy bez ubrań jesteś tak samo dziecinny i niemęski jak z nimi – Prychnęła wyraźnie zadowolona z tego, że tak właśnie się stało. Oczywiście popyta niektóre osoby po to, by wiedzieć, czy aby na pewno może mu uwierzyć. A jak nikt nie potwierdzi, to jako dowód zabierze mu myśl, pożyczy się myślodsiewną i wszyscy będą zadowoleni, prawda? A szczególnie ona, gdyby mogła zobaczyć tę scenę! Ah, jakie to musiało być żenujące!
- No no, jestem z ciebie dumna – Powiedziała przechodząc się kawałeczek, okrążając go jakby chcąc go obejrzeć i wracając na swoje miejsce. Dlaczego to zrobiła? A bo ja wiem. Ale jak na razie obserwowała go z zainteresowaniem zastanawiając się jak doprowadzić go dzisiaj do wściekłości. To jak zwykle nie będzie trudne. Ale jeśli znowu zareaguje... UH! Odwróciła twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptySro Maj 30 2012, 22:31

Ta dziewucha potrafiła mi dopiec, jeszcze kilka chwil temu uważałem że w tej potyczce góruję, a teraz zdawało mi się że leżę na ziemi...no dobra przesadziłem z tym porównaniem. Jakoś przeżyję tą jej uwagę w końcu czy powinienem się przejmować zdaniem Ràvette?...Przecież przy naszym ostatnim spotkaniu udowodniłem że jednak na coś mnie stać! I te epitety....dziecinny i niemęski całkowicie do mnie nie pasują!...Nie zamierzałem tego komentować, no przynajmniej słowami, mój wyraz twarzy powinien dziewczynie wystarczyć. Jak można się było domyślić nie była to przyjemna mina. Cóż zapamiętam sobie tą wypowiedź i jeszcze ją kiedyś wykorzystam przeciwko tej gryfonce.
- Nie musisz być ze mnie dumna, a co do tego że nie widziałaś całego przedstawienia...to przecież nie było twoim życzeniem. Tak samo nie poprosiłaś mnie o to by ktokolwiek to zobaczył. - dodałem z triumfującym błyskiem w oku, to mnie ratowało. Jakoś łatwo było mnie wyprowadzić z równowagi, szczególnie ta konkretna osoba robiła to doskonale. Zmuszając mnie przy tym do odgrywania się na przeróżne sposoby.
- Więc nie możesz mieć do mnie pretensji że nikt tego nie widział. Dlatego uważam że zaprzepaściłaś to życzenie. - kiedy tak mnie obchodziła czułem się nieswojo, przez pewien czas podążałem za nią wzrokiem, by po chwili zaniechać tego. Denerwowało mnie to, czułem się jakbym był na jakiejś wystawie tylko że to ja miałem być eksponatem! I to dla kogo tej...tej!....Ràv? No tylko nie to! Odwróciła główkę jakby uciekając od czegoś. Co w nią znów wstąpiło! Tego typu zachowanie irytowało mnie, szczególnie dlatego że powodowało pewną zmianę we mnie....słabość innych była spustem. Ale na szczęście jeszcze nie byłem dość wzburzony by zrobić kolejną głupotę. Chociaż to dobrze że zwróciła główkę w inną stronę, dzięki temu nie mogła zauważyć mojego zimnego spojrzenia którym przez sekundę obarczyłem gryfonkę i zaciskających się pięści które stopniowo rozluźniałem.
- Nie jestem na sprzedaż, a ty nie chcesz mnie kupić, więc może mi wytłumaczysz co ten mały spacer wokół mnie miał znaczyć? - zapytałem jak zwykle zjadliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyCzw Maj 31 2012, 18:32

Potrafiła doskonale zwodzić. Przez chwilę pozwalała ci wzejść na szczyt i posmakować rozkoszy zwycięstwa, żeby potem nagle zrzucić się sprawiając, że z wielu metrów spadniesz na ziemię i roztrzaskasz się o chodnik, a śmieciotule zjedzą twoje zwłoki nie pozostawiając po tobie żadnych śladów. Dlatego zawsze górowała nad Yvesem i była z tego niezwykle zadowolona mimo iż w tym momencie czuła się przy nim troszkę niepewnie. Jakby to on mógł zadziałać w ten sposób wobec niej.
- Soka, soka – Powiedziała po Japońsku słowa „rozumiem” dwukrotnie. Nie wyglądała na ani zawiedzioną, ani smutną, ani też zdenerwowaną. Dwójka z tych uczuć drzemała w jej sercu, ale na szczęście udało się je doskonale ukryć, dlatego też przyjęła typową dla niej strategię i uśmiechnęła się delikatnie, po czym słodziutko powiedziała:
- Arigato, że zrobiłeś to dla mnie Ivek-kun! - Podziękowała po swoim języku uśmiechając się do niego równie słodziutko i mając nadzieję, że tak jak ostatnio tym go doprowadzi do takiej wściekłości, że chłopak wyjdzie. WYJDZIE! Bo nic innego nie miał robić, nie ma prawa, nie może... BO NIE! Ma tylko zwiać w popłochu i tyle.
Na jego jakże niemiłe pytanie oblizała dolną wargę. Podeszła do niego jak zwykle konfrontując ich bardzo blisko. Uniosła jedną dłoń, założyła kosmyk za ucho po czym.... Objęła go w pasie, by po chwili włożyć mu swoje dłonie do tylnych kieszeni. Spoglądała na niego w ciszy. To było co najmniej zagadkowe. Jednak nim zdążył jakkolwiek zareagować odsunęła się stając do niego tyłem i zakładając ręce pod piersiami.
- Koleżanka poprosiła, żeby sprawdziła, czy masz seksowny tyłek. Biedna, zawiedzie się słysząc, że jest wręcz przeciwnie – Westchnęła jakby naprawdę bardzo żałowała ów dziewczyny. Realnie znała kogoś, kto zwracał na to bardzo sporą uwagę, ale nie lubiła się z tą osóbką, więc cała reszta była raczej ściemą mającą na celu go doprowadzić do szału.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyCzw Maj 31 2012, 19:37

Znów zaczęła rozmawiać po japońsku, szczęśliwie tylko kilka słów i w dodatku podstawowych, dlatego nie miałem większych problemów ze zrozumieniem o co chodziło tej dziewczynie. Czasami oglądanie anime się opłacało, chociaż więcej w tym zasługi mają japońskie tatuaże...ze względu na nie od roku planuję wyjazd do kraju kwitnącej wiśni. Ale jak dotąd pozostaje to w sferach planowania, co denerwuje mnie kiedy o tym myślę. Nie wiele mogłem na to poradzić byłem jeszcze dzieciakiem którego nie chciano wypuścić z gniazda, a co tu mówić o za sponsorowaniu takiego wyjazdu, miałem odłożone pieniądze, niestety na pewno nie starczyłoby...Cholera czy Ràvette zawsze musi mnie wprawiać w dziwny i zazwyczaj nieprzyjemny nastrój!? Widocznie to jedna z jej specjalnych zdolności. Do tego zaskoczyło mnie to że nie pokazała po sobie krzty zdenerwowania, a w zamian stała się tak słodka że ledwo to mogłem znieść, jak zawsze robiła to z premedytacją! Gdyby stała przede mną inna osoba od tak odszedłbym bez słowa, ale teraz nie mogłem tego zrobić, uznałaby to za moją porażkę...a na to nie mogłem pozwolić!
- Nie ma za co Ràv-senpai. - odpowiedziałem starając się ukryć moje wzburzenie...jak można było się domyślić nie wychodziło mi to najlepiej, ale i tak podejmowałem próby. Kiedy zbliżyła się do mnie wykonałem grymas niezadowolenia, to opanowałem całkiem nieźle...ale tego co następnie zrobiła nie przewidziałem...cała moja twarz zrobiła wielkie „?!” nie byłem w stanie zareagować dostatecznie szybko...kiedy odwróciła się do mnie plecami i wytłumaczyła o co jej chodziło. Tego było za dużo! I co teraz zgrywała miłą, złośliwą czy jak?! Musiałem się przekonać...pochwyciłem gryfonkę i szybko ją odwróciłem w swoją stronę...jakoś nie bardzo przejmowałem się tym czy byłem delikatny czy też nie, przecież jakiś czas temu cisnąłem tą dziewczyną o ścianę, więc...
- Cóż nie bardzo mnie obchodzi że ktoś się zawiedzie twoją opinią...- może i byłem lekko czerwony, a nawet nie wiele mi przychodziło słów do głowy...ale sporo mnie kosztowało opanowanie się! Miałem tylko nadzieję że Ràvka nie przegnie tak jak poprzednio...a może jednak ucieczka była dobrym rozwiązaniem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyNie Cze 03 2012, 14:17

Gdyby się lubili, to może mógłby się zatrzymać u niej na parę dni. W sumie, przecież oni w gruncie rzeczy się lubią, no nie? Więc chyba nie byłoby większym problemem, żeby rano wychodząc z pokoju gościnnego zszedłby do jej kuchni kłócąc się ostro oto, który robi śniadanie, a jeśli już rozwiążą ten konflikt, to zaczęliby ostro dyskutować o tym, co chcą zjeść. Czyż nie byłby to piękny poranek? Taki miły, nastrajający pozytywnie do końca dnia!
To nie ona wprawia Ivka w taki nastrój. To jego wina, bo po prostu źle reaguje i tyle (: D Jak zwykle twoja wina). Jakby choć raz dał sobie spokój, to na pewno by się dogadali, prawda? No bo ona nigdy w życiu nie odpuści mu szczególnie teraz, kiedy to sprawił, że jej nastrój to była co najmniej irytacja na jego widok, bo śmiał ją pocałować! C... Co on w ogóle sobie myślał! I nie! Wcale jej się nie podobało! Dlaczego myśli muszą ją stale tak bardzo męczyć? Cały czas powtarza sobie ten sam scenariusz w głowie. Zaczyna jedno, krzyczy na siebie, wyklina i znowu jest spokojnie przez chwilę. A wszystko przez dosłownie jedno zdarzenie, kto by pomyślał?
Wiedziała, że to doprowadzi chłopaka do ogromnej agresji. Gdyby ktoś jej tak zrobił to by chyba zabiła ów osobę. Dlatego też spodziewała się, że zacznie po niej krzyczeć i etc. Ogólnie całkiem niezłe zamieszanie, aż w końcu zwieje i kolejny punkt powędruje do jej puli. Chyba znowu się biedulka przeliczyła, czego dowiedziała się już niebawem, kiedy to pociągnął ją w swoją stronę. Wydała z siebie cichy dźwięk zaskoczenia, jakby się spodziewała, że za chwilę znów uderzy o coś plecami.
- Fajnie. Oooo wiesz jakie masz w tym momencie słodkiego rumieńca? Prawie tak jakbyś pierwszy raz w życiu widział nago dziewczynę. Uroczo! - Zaśmiała się z niego wyraźnie. Jedną dłonią bawiła się dwoma srebrnymi serduszkami, które zawsze ma na szyi. Pamiątka rodzinna zawsze służyła jako zajęcie dłoni, kiedy to była w dość niekomfortowej sytuacji. Znowu byli za blisko. To nie jest dobry znak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyPon Cze 04 2012, 15:18

I jak ja mam się zachowywać przy tej dziewusze?! Nie miałem zielonego pojęcia i to mnie irytowało, a to wszystko że jeden jedyny raz nie panowałem nad sobą! Tak to była moja wina, a co może jej?...Nie upadłem tak nisko by jeszcze zrzucać przed samym sobą winy na kogoś innego szczególnie dziewczynę. Wcześniej wszystko było łatwiejsze, kłóciliśmy się i ktoś z nas przegrywał, a teraz wyglądało to o wiele bardziej skomplikowanie. No nic ucieczka nie była rozwiązaniem, przynajmniej jeszcze nie teraz, szczególnie kiedy usłyszałem zaskoczenie z ust Ràvette. Moje oczy nabrały chłodnego wyrazu, a na ustach pojawił się złośliwy pełen pewności siebie uśmiech...był pełen uroku jak i groźby, choć szybko to minęło reakcja gryfonki na szczęście była za słaba by w pełni obudzić drzemiącego we mnie sukinsyna. W dodatku komentarz Ràvki....no niestety nie mogłem zbytnio zaprzeczyć nawet jakbym chciał! Puściłem dziewuchę i odsunąłem się, tak tak poczerwieniałem jeszcze bardziej! Niech ją szlag trafi! Jak tak dalej będzie się mną bawiła to zapewne coś jej się przydarzy, pomyślałem ze złośliwą satysfakcją....po chwili karciłem się za te myśli.
- Dobrze się bawisz moim kosztem? Tylko nie przesadź bo pożałujesz...- powiedziałem wzburzony, gdyby nie moje lekkie zażenowanie to zapewne bym krzyczał! W ostatnim zdaniu zawarłem podobną groźbę jak wtedy kiedy wspominałem by nie przesadzała ze swoim życzeniem. Mam nadzieję że wystarczy jej tego przedstawienia i odpuści dla siebie i dla mnie...zacząłem się rozglądać za wyjściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyPon Cze 04 2012, 16:49

No cóż, tym razem nie udało się ponownie obudzić tamtego Yvesa. To jednak nie znaczy, że Agavaen nie miała jeszcze bardziej złowrogich pomysłów. I jedne z nich wydawał jej się tak bardzo kuszący, że nie mogła go nie wykonać. Może nie był dla niej najlepszy, może sprawi, że skrzywdzi przez to nieco swoją osobę, ale już dawno zrozumiała, że gra jest warta świeczki i ten laluś nigdy nie będzie od niej lepszy! Nie ważne, że jest blondynem, że na jego widok powinny jej mięknąć kolana i tak dalej. Był rywalem numer jeden dosłownie we wszystkim i należy mu się kolejny kopniak w tyłek aż w końcu zrozumie, że przy Van jest tylko myszką, którą można w każdej chwili dać wężowi na pożarcie.
Mimowolnie zaśmiała się cicho widząc jego rumieniec. Szczerze? To był nawet całkiem słodki, kiedy wyglądał w ten sposób... STOP! Znowu zaczynasz Agavaen! Przestań w końcu w ten sposób myśleć! Jak tak dalej pójdzie, to chyba sobie będzie musiała wykasować pamięć. Ale w tym momencie...
- Oczywiście, że dobrze się bawię. I zastanawiam się, czy przesadą będzie odwet... O taki – Przy ostatnich dwóch słowach wyciągnęła szybko dłoń w jego stronę, złapała za materiał jego górnej odzieży i gwałtownie pociągnęła w swoją stronę. Może nie była silna, ale efekt zaskoczenia zawsze robił swoje. Chyba oczywiste jest na czym polegał jej czyn. Oko za oko, ząb za ząb. Pocałunek za pocałunek. Wpiła się w jego wargi, choć zdecydowanie delikatniej niż on wtedy. I nie zwiała tak szybko. Po prostu w tym trwała lekko mrużąc oczy i pilnując się, by ich nie zamknąć. Przesada? Miała ogromną nadzieję, że tak. Ale przynajmniej sam Valette też będzie się męczył, albo przynajmniej zastanawiał. Oby!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyWto Cze 05 2012, 00:11

Znając tą dziewuchę mogłem się spodziewać podobnej sytuacji, choć nawet jeśli wziąłbym pod uwagę że zacznie brnąć dalej to nigdy przez myśl nie przeszedłby mi ten pocałunek! No wspaniale, co ją podkusiło by...cholera...! Gdzieś mniej więcej w połowie pocałunku zniknęło z mojej twarzy zdumienie i pewnego rodzaju zażenowanie. Oddałem pocałunek z perwersyjną przyjemnością, a prawą dłoń wplotłem we włosy Ràvette, lekko wodząc po nich. Byłem tak samo delikatny jak ona...cały czas spoglądała w moje oblicze, więc mogła zaobserwować zachodzącą we mnie zmianę. Nie była wielka, głównie chodziło o wyraz oczu, stał się twardszy, chłodniejszy, oraz pewniejszy. Kiedy oderwała ode mnie swoje wargi moja dłoń z włosów powędrowała wzdłuż ręki ku nadgarstkowi by go pochwycić i brutalnie choć z wyczuciem pociągnąć Ràvke w odpowiednią stronę...nie przewróciła się bo nie użyłem dużo siły, ale zaraz kiedy udało się jej odzyskać równowagę ruszyłem na nią. Zmuszałem ją do ustępowania pola, moje spojrzenie i cała postawa mówiła „jak nie zrobisz kroku w tył, to zmuszę cię byś wykonała kilka”...opierała się ale to nie miało znaczenia...
- Wspomniałaś że nie widziałem dziewczyny nago. - zacząłem chłodno i beznamiętnie, jednocześnie przewiercając wzrokiem gryfonkę, tajemniczy uśmiech pojawił się na moich ustach, tylko że oczy nie zdradzały cienia rozbawienia. - Może będziesz tak miła i pomożesz mi nadrobić tą zaległość? - moja dłoń powędrowała ku klatce piersiowej Ràvette i lekko choć zdecydowanie popchnąłem dziewczynę. Zapewne dopiero teraz zdała sobie sprawę że staliśmy na krawędzi, a ona...szybko pochwyciłem za materiał i przyciągnąłem zapewne zszokowaną dziewczynę ku sobie. Nadal ledwo stała na krawędzi wręcz w tulona we mnie, nie pozostawiłem jej zbyt wiele miejsca....centymetr lub dwa w tył i bez mojej dłoni która trzymała materiał na wysokości jej piersi najzwyczajniej w świecie poleciałaby w dół...nachyliłem się i po raz drugi pocałowałem Ràv. Przez chwilę nawet zastanawiałem się czy wolałaby bym był delikatny czy też tak jak poprzednio zachłanny, ale szybko odrzuciłem te myśli przecież to nie miało znaczenia czego oczekiwała lub co wolała ta gryfonka...ponownie nie byłem delikatny, brałem jej usta tak jak tego chciałem, pożądanie przemawiało przez zemnie kierując każdym moim ruchem. To było niezwykłe przeżycie...smakować kobietę z którą się kłóciło przy każdej napotkanej okazji, w dodatku w tak pięknej i niebezpiecznej scenerii. Przecież jeden nierozważny ruch i oboje możemy skończyć na marmurowej posadzce kilkadziesiąt metrów poniżej, czy to nie dodaje uroku całej sytuacji? Bawiłem się jej wargami, a później językiem tak by sprawić Ràvette jak najwięcej przyjemności i doznań które zapewne ją ominęły wcześniej. Kiedy nasze wargi już się nie stykały, poprowadziłem swoje usta ku szyi dziewczyny i właśnie tam zostawiłem małą pamiątkę...przez chwilę zastanawiałem się „gdzie zostawię memento następnym razem”. Po tym miłym dla mnie akcencie gwałtownym ruchem pociągnąłem ją w głąb dachu i pozwoliłem by znalazła się w bezpiecznej odległości od krawędzi.
- Jeśli wolałaś bym był delikatniejszy...wystarczy poprosić, tylko poprosić. - mówiłem wolno tak by każde z moich słów dotarło do gryfonki z odpowiednim znaczeniem. Mój wzrok prócz pożądania i całkowitego chłodu nie wiele więcej pokazywał...no może to że cała moja uwaga była skupiona właśnie na niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptyWto Cze 05 2012, 08:04

Jak zwykle nie stało się to, czego oczekiwała. Dopuszczalne byłoby „Fuj! Co to miało być?” i ogólna awantura. Albo jeszcze większy rumieniec, odsunięcie się i ucieczka z dachu. W obu tych przypadkach byłaby zadowolona, chociaż w pierwszym możliwe, że trochę mniej. Ale... Odwzajemnienie pocałunku? W każdym razie musiała przyznać, że wychodziło mu to świetnie. I nic dziwnego, że zamknęła oczy i położyła je na jego torsie pogłębiając tą przyjemność. To nic nie znaczy, to nadal jest tylko idiotyczny puchon, ale przecież można troszkę z tego czerpać, prawda? Nikt jej nie zabrania.
Odsunęła się uśmiechając się delikatnie. Chciała coś powiedzieć, ale jakoś słowa ugrzęzły jej w gardle. I potem zaczęło się dziać coś niepokojącego. Oczywiście im bliżej podchodził tym bardziej się cofała. Co on miał zamiar zrobić? Nie ufała temu chłopakowi za grosz. Nawet nie wiedziała, że jest coraz bliżej krawędzi. Jak zwykle jest nieuważna. Jak zawsze trzeba było obdarzyć ją opieką, bo w innym przypadku mogła sobie łatwo zrobić krzywdę.
Kiedy powiedział słowo jej źrenice nagle się rozszerzyły z szoku. Trochę szybciej zaczęła się cofać. Ch... Chyba nie miał na myśli czegoś takiego?! Nigdy w życiu nie pozwoliłaby mu się tknąć! Nie, on sobie żartuje. Chce ją tylko nastraszyć, a ona musi mu pokazać, że się nie boi! Dlatego gdy zbliżał do niej rękę stała tylko niepewnie na niego patrząc. I pisnęła, kiedy nagle poleciała do tyłu. Będąc złapana od razu wtuliła się w niego i mocno przyczepiła rękami do jego ubrania. Spojrzała w dół czując, że łezki napływają jej do oczu. Nie podobało się jej to. Zdecydowanie nie.
Miała wrażenie, że jeśli teraz zrobiłaby coś, co mu się nie spodoba to ją puści. Naprawdę się przestraszyła, ale... Nawet gdyby tego nie zrobił i tak odwzajemniłaby ten mocny pocałunek. Najbardziej podobało jej się właśnie w ten sposób być całowaną. Uh, jest zbyt kochliwa. Daje ludziom za duży dostęp do siebie i to nie ma nic wspólnego z tym, że to jest akurat IVES! - Tak właśnie utrwalała sobie w świadomości nie ważne czy to była prawda, czy kłamstwo. Sama nie wiem. W sumie ta cała adrenalina nagle zaczęła na nią działać wręcz przeciwnie. Odchodziło przerażenie, a zamiast tego coraz bardziej angażowała się w ten pocałunek. Czyżby to i tym razem była walka? Kto będzie lepszy, kto da drugiej osobie większą przyjemność? Kto sprawi, że to doznanie nigdy więcej nie zostanie już wygnane z pamięci? On zdecydowanie w tym górował, ponieważ było to dla niej dość nowe doświadczenie i miała wrażenie, że wychodzi jej to tak tragicznie, że Puszek lada chwila odsunie się i ją wyśmieje. Głęboko odetchnęła kiedy zszedł na jej szyje oczywiście pozwalając mu na to.
Kiedy w końcu pojawili się w takim miejscu, że mogła bezpiecznie stać spojrzała na niego niepewnie. Po jego słowach spojrzała na niego pretensjonalnym spojrzeniem. Odsunęła się od niego na jakieś dwa metry w stronę wyjścia.
- Nie rób tak nigdy więcej... Nie masz do tego żadnych praw, bo nie jestem ani dziwką, ani twoją zabawką – Wyszeptała cicho zaciskając jedną z rąk na swoim ramieniu dość mocno, tak że paznokcie pozostawiały na niej pewnie czerwone ślady. Była pewna, że dla niego ta sytuacja była tylko zabawką i będzie się z tego jeszcze długo, długo śmiać. Przeniosła dłoń na pamiątkę na swojej szyi. Czuła się oznaczona, podpisana. Dokładnie jak przedmiot. I... Cholera jasna jakie to było przyjemne! Zaplątała się w swoich myślach, marzeniach i etc. Po prostu nie wiedziała jak ma reagować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Annelise Harding

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptySob Cze 09 2012, 12:00

Ann postanowiła się przewietrzyć. Ostatnie wydarzenia wyjątkowo zbiły ją i nie mogła się pozbierać przez kilka dni. Siedziała głównie w Pokoju Wspólnym, albo w Dormitorium, albo w Wielkiej Sali. Oczywiście pojawiała się też na lekcjach, ale do nikogo się nie odzywała. Do nikogo. Nawet do swoich przyjaciół, a może przede wszystkim do nich?
Do tej pory zajmowała się wyłącznie trzema rzeczami. Zaspokajaniem swoich potrzeb fizjologicznych, uczeniem się i... rysowaniem serduszek gdzie się tylko dało. Była chyba idiotką, albo małą dziewczynką skoro tak się zachowywała. Nie potrafiła w przerwach od nauki myśleć o niczym innym jak o tamtych dwóch pocałunkach z puchonem. Niesamowite, że niegdyś zimna jak skała w stosunku do chłopców teraz myślała tylko o tym jednym. To było straszne. Nie mogła się skupić i tylko odprężało ją opiekowanie się zwierzętami. Tylko to, bo reszta właściwie ją już nie interesowała.
Postanowiła się przewietrzyć, by chłodne wciąż powietrze oczyściło jej umysł. Chciała postać przy krawędzi i poczuć wiatr na twarzy. Chciała zamknąć oczy i zupełnie odłączyć się od świata. Wolnym krokiem szła ku górze schodami. Miała przy sobie różdżkę i notes ze słowami piosenki, której chciała się nauczyć. Nie rozumiała specjalnie słów, bo były po włosku, ale jej dźwięk był niesamowity. Była to Eppure sentire.
Bardzo jej się podobała, a jeszcze nie miała okazji zaśpiewać ją. Na szczęście wystarczy, że zaśpiewa parę razy ze słowami w dłoniach i nauczy się słów. Jakoś teksty piosenek mogła zapamiętać, a reszty jakoś nie.
W końcu weszła na szczyt schodów i otworzyła drzwi prowadzące na dach. Zrobiła może dwa kroki i stanęła jak słup soli. Jej twarz zbladła lekko. Nie uśmiechała się. W oczach pojawił się ból, ale cała twarz nie okazywała emocji. To co zobaczyła... Sprawiło ból nie do przyjęcia.
Chłopak... Ten chłopak, który jeszcze kilka dni temu ją dwa razy pocałował siedział teraz z jakąś dziewczyną. Widziała jego podążanie w oczach. Te same pożądanie, którym ją obdarzył tamtego dnia. Gdyby nie to, że nie była w stanie się ruszyć z pewnością teraz zgięłaby się w pół i zwróciła swój ostatni posiłek. Dlaczego ona zawsze musi darzyć uczuciem tych, którzy rzucają się w objęcia innych?
Była głupia jeśli myślała, że może odnajdzie szczęście. Kolejny, który pobawił się swoją zabawką, a potem wymienił ją na lepszy model. Ann miała dosyć... Czy to malinka na szyi tej kobiety? Kolejny cios przeszył Ann. Z jednego oka popłynęła gorzka łza...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptySob Cze 09 2012, 13:49

Radowałem się to chwilą, aktualnie to ja wygrywałem, to ja byłem górą! To było takie przyjemne, no przynajmniej raz na jakiś czas...Jej szept był dla mnie muzyką....czasami była taka słaba...Nie przypominała tej dziewuchy która praktycznie za każdym razem mnie obrażała i denerwowała, zdecydowanie teraz była inna. Już miałem odpowiedzieć Ràvette kiedy kontem oka zauważyłem jakiś ruch, już miałem powiedzieć intruzowi co sądzę o jego nagłym pojawieniu się...nie byłoby to zbyt miłe szczególnie że nie najlepiej nad sobą panowałem w tej chwili...To niemożliwe! Ann?...kiedy zauważyłem tą zaskakującą dziewczynę cała złość, pożądanie, mrok i chłód który we mnie buzował zniknęły, wydawało mi się że wiadro lodowatej wody zostało mi wylane na głowę. A kiedy zobaczyłem w oczach tej która dziwnie zaistniała w moich myślach ból i łzę która powoli spływała po policzku, poczułem ukłucie w sercu niczym wbijany sztylet. Tego właśnie się obawiałem że kiedyś mógłbym ją skrzywdzić i zrobiłem to tak szybko! Cholera! Nie wiedziałem co zrobić co powiedzieć, przecież nie było słów na coś takiego! Zrobiłem kilka kroków do tyłu jednocześnie spoglądając smutnym wzrokiem na Ann....zdradziłem? W jakiś sposób na pewno, a to oznaczało że byłem taki jak...nienawiść do samego siebie zaczęła opanowywać mój umysł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Dach - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 EmptySob Cze 09 2012, 14:04

Chwilowo wygrywał i chwilowo był górą! Zdecydowanie Van nigdy więcej nie pozwoliłaby, by coś takiego się zdarzyło żeby... W sumie co ja pieprzę, przecież patrząc na świadomość tej dziewczyny, to może jeszcze tego nie wie, ale będzie uparcie dążyła do tego, żeby tą sytuację powtórzyć. Może nie aż tak agresywnie, nie z takimi skutkami, ale zdecydowanie podobało jej się to. Wiadomo, nigdy się przed sobą do tego nie przyzna, więc dalszą część odkrywania jej podświadomości przerwę wracając do tego, co tak naprawdę się działo.
Stała tyłem do drzwi więc nie zauważyła, że ktoś wchodzi. Jedynie to, że Ivek nagle się zmienił. Zamrugała zaskoczona przekrzywiając głowę w bok. W jego oczach widziała coś, co ją zaskoczyło. Potarła dłonią o ramię, potem szyje i... CO TO MA BYĆ?!
- Ivek czy ty mi zrobiłeś malinkę?! Jak śmiałeś podistoto! Pfff przysięgam, że następnym razem zepchnę cię z tego dachu i tak poleciiiiiszzzz i poleeeciiiisz i PUF NALEŚNIK Z DŻEMEM! - Powiedziała wyraźnie obrażając się i odwracając do niego tyłem. Chyba wróciła w końcu do siebie, chociaż zdecydowanie nadal nie była tą obrażającą go zołza, a raczej słodką dziewczynką, której coś się nie podoba, dlatego nadyma policzki. Jeśli nadal ktoś jej nie da tego, czego chce to do oczu napłyną jej łezki i wtedy już nie ma przebacz. Dopiero wtedy zauważyła, że nie są sami i stoi przed nimi jakaś dziewczyna.
- Ivuś dlaczego ona stoi tutaj i robi za fontannę? - Spytała odwracając się do jakże znielubiałego puchonka, który to się cofnął – Uważaj, bo zlecisz - Powiedziała podchodząc do niego. Następne słowa już powiedziała bardzo cicho. Tylko dwa dziwnie miłe i dziwnie czułe słówka, które chyba jeszcze nie wyszły z jej ust w jego stronę „Wszystko wporządku?”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dach - Page 14 QzgSDG8








Dach - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Dach   Dach - Page 14 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 25Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15 ... 19 ... 25  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dach - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-