Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 11:46

First topic message reminder :

Opis zadań z OWuTeMów:
 

Zazwyczaj nie lubiła wchodzić na tak wysokie punkty. Schody są przecież jej największym wrogiem i tego się będzie trzymała do końca życia. Jednakże kiedy tak sobie myślała ostatnio – jeśli pojawiłaby się sytuacja każąca jej uciekać, to łatwiej jest schodami w dół do dormitorium niż w górę, prawda? Szczególnie, jeśli ktoś ma bardzo słabą kondycję.
Pięćset schodów zdawały się mordować wręcz, ale widok był tego warty. Gdy wieczór rozciągał się wokół Hogwartu i zatapiał w sobie wszystkie pobliskie tereny, ten lekki półmrok unoszący się zza pięknych krajobrazów... To wszystko było takie spokojne. Takie przeciwne do jej ostatnich przeżyć, które wywoływały w niej wiecznie rozemocjonowanie tak, jakby cały czas miała okres... Zabawne, że mówię o tym akurat teraz. Kiedy to ma się spotkać z Finnem.
Oparła się plecami o jedną z barierek uparcie wpatrując się w wejście na wierzę. Ubrana wyłącznie w jakąś skromną, czarną sukienkę na ramiączkach ze spokojem przyjmowała ciepły wiatr uderzający o jej ciało i rozwiewający długie włosy. Dobrze, że było już blisko do lata. Dzięki temu nie marzły jej nogi odziane wyłącznie w krótkie, czarne stopki. Czekała w zniecierpliwieniu. Powie, co ma powiedzieć i stąd pójdzie. To najlepsze rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 11 2013, 17:37

Tak zatopił się w swoich myślach, że nawet nie zauważył, kiedy Lynnette pojawiła się na Wieży.

Błąd, Quietusie, gdyby to nie była ona, mógłbyś stracić życie... - wytknął mu wewnętrzny głos, a on niestety musiał się z nim zgodzić. Przeważnie był czujny, nasłuchiwał, teraz jednak rozmyślania o nadchodzących dniach strasznie go pochłonęły. To nie było oczywiście żadne wytłumaczenie, jednak to nieistotne.

- Witaj, Lynn. - Przywitał się z dziewczyną, uśmiechając się do niej lekko. - A tu i tam, a nawet tam. - Zrobił nieokreślony ruch dłonią, jakby niedbale ogarniał wszystko przed sobą. - W różnych miejscach, zresztą nieważne. Teraz jestem tutaj, z tobą, to jest ważne, nie? - Uniósł lewą brew. - Nie jest ci zimno? - Zapytał, patrząc z trwogą na ubraną jedynie w bluzę dziewczynę. - Zresztą... - machnął różdżką - Aestus.

Nagle utworzyła się dookoła nich jakby bańka wypełniona ciepłym powietrzem. Wewnątrz niej było około dwudziestu-dwudziestu dwóch stopni. Quietus uśmiechnął się zadowolony i ściągnął płaszcz, rozłożył go na ziemi i usiadł na nim po turecku.

- Siadaj. - Wskazał na sporo wolnego miejsca obok siebie.

Teraz abstrakcja była już całkowita. Na zewnątrz zamieć, śnieg niemal na nich opada, a oni mają ciepło jak na wiosnę. Dla Le Fay'a był to dość przyjemny obrazek, który od razu poprawił mu humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 11 2013, 18:18

Chłopak odezwał się do niej po dość długiej chwili, dziewczyna wywnioskowała że był zamyślony. Zachichotała cicho kiedy odpowiadał jej na pytanie zaraz potem uśmiechnęła się wesoło i potarła dłońmi ramiona.
- Troszeczkę jest.
Mruknęła i kiedy zobaczyła co zrobił chłopak spojrzała na niego i usiadła obok. Było jej znacznie cieplej niż kilka chwil temu, patrzyła przed siebie.
- Tak, nawet nie wież jakie to ważne że siedzimy tu, razem.
Mruknęła pod nosem, nie obchodziło ją zbytnio że chłopak mógł to usłyszeć. Nawet jeśli to usłyszał to było okej a jeśli nie to trudno.
- Coś cię martwi ?
Zapytała po chwili ciszy, która trwała tylko kilka sekund ale dla niej to była wietrzność. Powoli spojrzała w jego oczy i podniosła brew w górę czekając na jego odpowiedź. Skąd takie pytanie? Wchodząc tu on nawet nie zauważył że dziewczyna jest na wieży, dopiero kiedy się odezwała oderwał się z zamyśleń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 11 2013, 22:24

Oczywiście usłyszał, co powiedziała dziewczyna, jednak taktownie nic na ten temat nie powiedział. Nie był pewien, czy to dobry pomysł, po tym jak około dwa lata temu wypracowali tę nić porozumienia, która przestała być tylko typową, ślizgońską rywalizacją i nawet chyba lekką niechęcią. Nie wiedział, czy dobrym pomysłem byłoby to niszczyć, przekształcać. Oczywiście, gdyby jednak się tak stało, jakoś daliby radę, jednak on z doświadczenia wiedział, że akurat kto jak kto, ale on nie potrafił być czułym, troskliwym chłopakiem, więc prędzej czy później każdy związek kończył się no cóż... głównie on zrywał, tylko chyba raz zrobił to jego chłopak, to prawda, ale nigdy nie kończyło się to "zostańmy przyjaciółmi", tylko "nie chcę cię już nigdy widzieć, socjopato!". Poza Borisem, ale oni w sumie mieli jedynie kilka... przygód o których raczej nikt nie wiedział, ani nie rozpowiadał, ale związkiem to to nie było...

Zmarszczył brwi, zastanawiając się, ile powiedzieć Lynnette. W sumie, nie miało to znaczenia, niedługo prawdopodobnie będzie o tym huczało w całej szkole, równie dobrze może jej powiedzieć teraz. Choć trochę dziwiło go to, że o tym nie wiedziała...

- Nie wiesz? Żenię się. - Powiedział swobodnym tonem, jakby mówił o pogodzie.
Tak naprawdę, całe to miało być tylko papierkiem, no i daniem w przyszłości obu rodom potomka, ale na pewno już nie teraz, on tego nie planował. Może za dwa, trzy lata, wcześniej się nie zgodzi, coby babka nie mówiła.
Położył się na plecach, nie zmieniając jednak układu nóg.
- Masz ochotę na szachy? - zapytał, uśmiechając się zaczepnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Sty 12 2013, 00:17

Dziewczyna siedziała i czekała na odpowiedź chłopaka, po jakimś czasie odwróciła od niego wzrok żeby nie czuł się skrępowany gdy się na niego gapiła niczym w obrazek. Cóż Lynn nie miała czasem kontroli nad tym że zbyt długo patrzy się na chłopaka, jego oczy i czasem usta, co miała na to poradzić? Oczów sobie na pewno nie wyciągnie czy coś, mogła by ubrać okulary przeciw słoneczne żeby nie widział że się w niego wpatruje ale to też by trochę dziwnie wyglądało. Po za tym niech myśli sobie o niej co tylko chce, gdyby mu to przeszkadzało powiedziałyby prawda?
- Prawdę mówiąc słyszałam co nieco ale trudno mi było i jest w to uwierzyć.
Powiedziała cicho i z lekkim smutkiem w głosie wpatrywała się w swoje dłonie, które były na jej udach. Teraz zachowywała się niczym mała dziewczynka czekająca na karę od ojca, w zasadzie wyrok już padł.
- Szachy? Problem w tym że nie umiem w nie grać.
Postanowiła zmienić temat, nie chciała chłopaka dręczyć jakimiś pytaniami bo sama nie miała ochoty słyszeć odpowiedzi. Nie widziało jej się ciągnięcie tematu tego okropnego ślubu, teraz żałuje że w ogóle zadała pytanie. Ale wracając, co do szachów to mówiła prawdę, nie umiała w nie grać w czarodziejskie tak samo jak w mugolskie. Nikt jej nigdy tego nie nauczył i sama nigdy się to tego nie paliła. Zawsze kiedy dziewczyna słyszała hasło 'nauka' uciekała tam gdzie pieprz rośnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Sty 12 2013, 21:11

Z zaskoczeniem wychwycił nutę smutku w głosie Lynn. Czemu ją to martwiło? Czyżby rzeczywiście była w nim tak zauroczona? Quietus nie znał się zbytnio na uczuciach, a już na pewno nie na takich, ale coś go tknęło, by wyjaśnił dlaczego żeni się z Eleną.

- Małżeństwo polityczne. Babcia się uwzięła, żebym sobie w tym roku już kogoś znalazł i padło na Elenę. - Wytłumaczył, zerkając na nią. Widział, w jakie przygnębienie wpadła i odruchowo sięgnął dłonią do jej własnej, ściskając ją delikatnie. - Nawet jej nie znam, tylko z widoku, dopiero mam iść na spotkanie zapoznawcze... - Westchnął, patrząc w niebo. - Mam nadzieję, że będzie choć znośna, ale to Gryfonka, może być ostro na początku...

- Hm, nie umiesz? - zdziwił się. Myślał, że każdy Ślizgon wyniósł tę naukę z domu rodzinnego. On sam zbytnio się na nauczyciela nie nadawał, więc nawet nie proponował tego Lynnette. - A jest coś, co chciałabyś teraz robić? Bo jak nie szachy, to ja nie mam pomysłu, szczerze powiedziawszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Sty 12 2013, 22:23

Ten mały gest ze strony chłopaka wywołał na twarzy dziewczyny delikatny uśmiech, lekko ścisnęła jego dłoń. Czyżby Thompson czuła coś więcej do młodszego ślizgona niż przyjaźń? Odpowiedź brzmi tak! Od jakiegoś czasu Lynn zbyt często myśli o nim jak o chłopaku. Nie dość że ta sprawa jest skomplikowana to jeszcze ten ślub jej niczego nie ułatwia. Po za tym ślub z Eleną jest sporym wyzwaniem ale cóż to nie sprawa Lynn a więc nie będzie wchodzić w szczegóły.
- Możemy po prostu posiedzieć jakiś czas w ciszy ?
Zapytała cicho i podniosła wzrok patrząc na niego. Cisza wydawała się jej najlepszym wyjściem. Lynnette ma mętlik w głowie, musi sobie wszystko poukładać a rozmowa jej w tym nie ułatwi. Puściła dłoń chłopaka, którą trzymała przez ten cały czas i przeniosła wzrok na widok przed sobą. A pro po szachów, dziewczyny rodzice ich nie uczyli bo ona ich nie miała, tak jak było wspomniane wcześniej nie paliła się do nauki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Sty 14 2013, 20:14

Zauważył uśmiech Lynnette i pogratulował sobie w myślach. Ciekaw był, czy ona wie, że mało komu pozwalał tak się ze sobą spoufalać, jak jej czy Borisowi, oczywiście o ile nie grał, nie bawił się z kimś lub nie flirtował.
Lynn była jego dobrą kumpelą, która chyba chciała od niego czegoś więcej niż to... Quietus poczuł irracjonalną potrzebę, by to zweryfikować.
Może później - postanowił, uznając, że dziewczyna potrzebuje trochę czasu, by przetrawić informacje, które zdobyła.

- Możemy. - Odparł krótko, patrząc na nią przez chwilę z zastanowieniem, intensywnie. Po chwili odwrócił wzrok, żeby Lynnette nie poczuła się zbyt skonfundowana. Nie powiedział nic, gdy dziewczyna puściła jego dłoń.

Wyciągnął za to różdżkę z kieszeni.

- Accio - mruknął, machając nią w powietrzu. Kilka chwil później do jego rąk przyleciały skrzypce. Lubił grać, a tutaj było tak cicho i spokojnie, wszystko prosiło o to, by współtworzyć z wiatrem dziwaczną melodię.
Położył skrzypce na ramieniu, przyłożył do nich smyczek i zaczął grać "Romantic Revenge" z repertuaru Jelonka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Sty 14 2013, 20:33

Rozmyślenia dziewczyny przerwały słowa chłopaka, spojrzała na niego katem oka kiedy wyciągnął różdżkę. Uśmiechnęła się po chwili delikatnie widząc skrzypce, zaraz potem jej uśmiech się powiększył kiedy usłyszała melodię. Przymknęła delikatnie oczy i zaciągnęła się ciepłym powietrzem jakie było w bańce w jakiej siedzieli. Może ten ślub będzie dla niego czymś dobrym? Nawet jeśli ma być mężem Eleny jakoś Lynn to przeboleję. Ja nie pojmuję Thompson, dlaczego nie może sobie go odpuścić? Po co ma realizować z Marion o jego względy? Nie jest jej dobrze tak jak jest teraz? Przyjaźń moim zdaniem jest lepsza niż miłość, która może pęknąć jak ta bańka. Wracając do jego narzeczonej, po ostatnim po spotkaniu ślizgonka o mało co nie skończyła by pod ziemią. Ale czy to jest prawdziwa gryfonka? Z resztą kto ją tam wie. Na razie największym problemem jest Lynn i jej miłość do Quentisa czy nawet zauroczenie. Z resztą co mnie to wszystko obchodzi, jej problem. Cornelia otworzyła oczy i spojrzała na bruneta. Uśmiech nie schodził jej z twarzy odkąd zaczął grać, widząc jaką sprawia mu to przyjemność sama się cieszyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Sty 15 2013, 19:30

Uwielbiał tę melodię. Właściwie, kompozytora też czcił, ale "Romantic Revenge" była jedną z jego ulubionych melodii. Taka spokojna, a jednocześnie dynamiczna. Raz wzniosła, innym razem zwyczajna. Była spokojna tylko po to, by zaraz przyśpieszyć. Oddawała cały stan jego psychiki wręcz idealnie. Że też początkowo nie wiedział co zagrać... Oczywiście skrzypce zawsze wiedziały lepiej, znały swojego właściciela i jego upodobania. Quietus już kończył grać, zostało mu do odegrania ledwie trzydzieści sekund, gdy nagle zaświtał mu w głowie pewien pomysł. Zerknął na Lynnette, która wyglądała na bardzo zamyśloną, pogrążoną we własnym świecie, wspomnieniach. Uśmiechnął się, zadowolony z siebie, wiedział, że to głównie przez melodię jego skrzypiec. Była zrelaksowana, uspokojona.

Zaczarował bezróżdżkowo swoje skrzypce, by same unosiły się w powietrzu i grały na nowo melodię, która dopiero przebrzmiała. Podszedł do Lynn i skłonił się, wyciągając do niej dłoń.

- Chciałabyś może zatańczyć?


_________________

Od autora: jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, odtwórz sobie tę melodię, łatwo ją znaleźć na YT, a po pierwsze jest naprawdę dobra, a po drugie łatwiej będzie ci się wczuć w tańcu ^_-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Sty 15 2013, 19:48

Dziewczyna w swoich myślach przeniosła się kilka lat wstecz, do dnia kiedy pierwszy raz weszła między mury szkoły. W tamtym dniu czuła wielką radość i w dziwnym stopniu wielką ulgę że opuściła miejsce w którym się wychowywała. Kiedy tiara oznajmiła jej że trafiła do ślizgonów w środku, w sercu czuła że jej rodzice są z niej dumni. (...) Jej rozmyślenia przerwał jakiś ruch, spojrzała na chłopaka a w uszach na nowo słyszała melodię wcześniej graną przez chłopaka. Kątem oka zobaczyła że jego skrzypce same grają a kiedy sam ich właściciel wypowiedział słowa, które zaskoczyły dziewczynę jedynie uśmiechnęła się delikatnie. Zwinnie wstała i ona również delikatnie się ukłoniła, powoli swoją drżącą dłonią złapała dłoń chłopaka. Powoli przybliżyła się do niego, uśmiechnęła się do niego delikatnie. Zważając na jej reakcję zakładam że dziewczyna dość dawno nie tańczyła wolnego. Baa ona wręcz unikała takiego tańca, nie dlatego że jakoś za nim nie przepadała ale dla tego że bała się bliskości drugiej osoby. Owszem lubi podrywać facetów ale tylko dla zabawy i własnej przyjemności ale nigdy nie tańczyła z nikim wolnego. Dobra dziewczyno wracaj tam myślami gdzie zostawiłaś swoje ciało. I przestań się w końcu trząść. Delikatnie odetchnęła a jej dłonie w końcu przestały drżeć, spojrzała na chłopaka i zagryzła dolną wargę.
- Jeśli cię podepczę to przepraszam ostatnio tak tańczyłam....dawno.
Wyszeptała mu do ucha dośc przepraszającym tonem.


____
Autorka: Świetna ta melodia, po za tym z góry przepraszam za to masło maślane u góry ale uczę się do chemii i na obecną chwilę wyszło mi takie coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Sty 15 2013, 22:37

- Spokojnie. - Wyszeptał, czując, że dłoń Lynnette drży. - Nie zamierzam cię przecież zabić, chcę jedynie zatańczyć. - Widział, że dziewczyna już się uspokoiła. Zrozumiał, że zwyczajnie dawno nie tańczyła tańca towarzyskiego, nawet zwykłego "przytulanego". Ślizgonka potwierdziła to, mówiąc, że dawno tak nie tańczyła. Objął ją w talii. - Hm, a co powiedziałabyś na bardziej... wyrafinowany taniec? Potrafisz tańczyć walca? - Zapytał, unosząc brew. Przypomniało mu się, że Lynn była z domu dziecka, w związku z czym mogła nie mieć takiego przeszkolenia, jak on, ale chyba na bal siedmiorocznych uczyła się go tańczyć? - Jeśli nie, mogę cię nauczyć, to nie jest nic trudnego. - Uśmiechnął się do niej delikatnie, obracając ją. - A i muzyka odpowiednia, choć i do tanga byłaby dobra. - Stwierdził, bardziej przytulając się do dziewczyny. - Tym bardziej, że na weselu muszę z kimś tańczyć, a z Borisem bym dziwnie wyglądał. - Uśmiechnął się kącikiem ust, gdy tylko wyobraził sobie zbulwersowaną minę przyszłej teściowej, jeśli tańczyłby wolnego z chłopakiem przy tłumie ludzi.

__________________________

Spoko, też się uczyłem. Maty, histy, również chemii... znam ten ból ;x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Sty 16 2013, 18:01

Kiedy przybliżyła się do chłopaka swoją drugą dłoń położyła na jego ramię. Słysząc jego pierwsze słowa uśmiechnęła się zażenowana, co ona miała poradzić na to że trochę się bała? Ale cóż mniejsza o to. Czy ona umiała tańczyć walca? Owszem umiała ale jak już wcześniej wspominałam ona nie lubi tańców typu 'przytulany' i coś na podobnie tego. Walca uważała za wspaniały taniec, od zawsze lubiła oglądać tancerzy a sama kiedy go tańczyła czuła się jakoś inaczej...jak nie ona.
- Owszem umiem.
Wyszeptała mu cicho do ucha, jej strach przed tańczeniem jaki był jakiś czas temu uciekł w zapomnienie. Rozluźniła się. Trochę zaskoczyło ją to że ma zatańczyć z chłopakiem na jego ślubie, zaraz po zaskoczeniu na jej twarzy pojawił się grymas kiedy przypomniała sobie o tym z kim on bierze ślub ale zaraz potem uśmiechnęła się o dziwo szeroko.
- Mam rozumieć że teraz prosisz mnie o to żebym zatańczyła z tobą na weselu?
Zapytała a jej oczy zabłysły czystym zaciekawieniem. Przyjrzała się uważnie jego twarzy a potem przeniosła wzrok w jego oczy. Kiedy zrozumiała że zbyt długo się w nie wpatruje ona bardziej wtuliła się w niego.
- A co na to Elena ?
Kiedy wypowiadała te słowa ledwo co było słuchać jej głos, który był ciekawy jak jej oczy oraz lekko smutny. Ta dziewczyna zwariowała! Macie numer do psychiatry? Potrzebny natychmiast!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 18 2013, 21:34

Od razu zrozumiał, co Lynn ma na myśli.

- Ale nie lubisz tańczyć walca. - Dokończył za nią. Był od niej wyższy, więc swobodnie położył policzek na jej głowie, gdy ta się do niego przytulała. Więc bardziej wyczuł, niż zauważył kilka sprzecznych, następujących tuż po sobie uczuć u dziewczyny. Wiedział, że z jakiegoś powodu nie lubi ona Eleny i to chyba nie chodzi tylko o to, iż jest w nim zadurzona. Może coś mającego związek z przeszłością? Postanowił zapytać.

- Czemu nie lubisz Eleny? - Zapytał, pomijając pytanie o to, czy prosi ją o to, by tańczyła z nim na jego weselu. Nie prosił - bo nigdy tego nie robił, nadawał się tylko do rozkazów- a teraz on jedynie zasugerował, że to dobry pomysł. Po drugie, przecież z Eleną musi zatańczyć tylko "ich wspólny taniec" na samym początku ślubu, później pewnie ona odejdzie do swoich znajomych, których był pewien - będzie znacznie więcej. On od siebie, poza rodziną bliższą i dalszą zapraszał jedynie kilka osób, a przecież z Borisem tańczyć nie będzie, a wymagano od pana młodego tańców. Więc tak, chciał tańczyć z Lynnette, choć zrozumiałby, gdyby odmówiła.

- Elena ma tutaj niewiele do powiedzenia. Mówiłem ci, to formalność. Zatańczę z nią pierwszy taniec i tyle. - Mruknął.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 18 2013, 21:46

Bum! I nadeszło pytanie, którego dziewczyna nie chciała słyszeć. W zasadzie sama jest sobie winna zaczynając temat o Elenie, mogła odpuścić ale jak widać ona najpierw robi a potem myśli. Cóż, co poradzić na to że ta Lynn jest....dziwaczna. Przed oczami dziewczyny pojawiła się scena z jednej kilkunastu sal w szkole. Takiego czegoś nigdy się nie zapomina.
- Nie dogadałyśmy się, powiedziałam coś co się jej nie spodobało i...
Dziewczyna ucięła w połowie, sama nie wiedziała czy powinna powiedzieć o tym chłopakowi, ja nadal jestem zdania że Lynnette należało się, gdyby trafiła do skrzydła szpitalnego ja jeszcze dała bym jej wiązankę pogrzebową z jakimś super napisem. Ale wracając.
- i jak zawsze musiała pokazać że ona jest górą.
Powiedziała obojętnie i wzruszyła ramionami, Thompson nie wstydziła się tego że gryfonka górowała nad nią w tamtym momencie, owszem mogła również ją zaatakować ale po co miała to robić? Żeby być taka jak ona?
- Skoro tak to niech będzie.
Uśmiechnęłam się do niego nikle a potem znów wtuliłam się w niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 18 2013, 22:44

- Rozumiem. - Szepnął, ściskając ją. Fakt, Elena była osobą dość... dynamiczną, wybuchową i zdecydowanie dominującą. Nie wnikał głębiej w to zdarzenie, nie bardzo go ono interesowało, dziewczyny miewały różne zatargi, a jeśliby chodziło na przykład o "ona ma taką samą torebkę!" albo "ona mi odbiła chłopaka!", to nie wie czy zdzierżyłby opowieść o tym... Ważne, że obie dziewczyny teraz są całe, nawet jeśli początkowo któraś - albo obie - leżały w Skrzydle Szpitalnym. - Przepraszam cię, jeśli nie chciałaś o tym mówić, a cię nakłoniłem. - Powiedział miękko, obracając ją w rytm muzyki.
- Tak, Elena jest dość... władczą personą. - Zgodził się, zezwalając na wtulenie się Lynn w niego. Nikt nie powinien wejść teraz na Szczyt Wieży i rozsiać nieprawdziwe plotki, a tak było miło, kojąco...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 18 2013, 22:52

Dziewczyna nie miała ochoty rozmawiać o Elenie, nie dlatego że ma zostać żoną ślizgona tylko dla tego że nie lubiła jej nawet bardzo. Po za tym zapewne każdy w tej szkole ma zatargi z Marion i zapewne każdy chociaż raz odwiedził skrzydło szpitalne przez nią i jej wielkie ego.
- Może po prostu skupmy się bardziej na tańcu niż na rozmowie ?
Wyszeptała mu cicho do ucha, wolała wsłuchiwać się w muzykę i tańczyć niż rozmawiać. Nie raz się jeszcze spotkają i nie raz będą mieli okazję ze sobą porozmawiać. Lynnette jak na razie pragnęła wsłuchać się w muzykę i pozwolić na to żeby chłopak prowadził ją w tym tańcu. Widzisz dziewczyno taki tanieć nie jest nawet zły, chyba że nie licząc rozmów jakie są podczas niego. Cóż masz rację, oboje chyba nie chcą żeby w szkole pojawiły się jakieś śmieszne i nieprawdziwe historyjki na ich temat, po za tym teraz było naprawdę kojąco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 18 2013, 23:05

- Zgadzam się. - Odpowiedział, pogrążając się w myślach. Wiedział, że wybrał sobie wojowniczkę i że jest prawdopodobnie mało lubiana w szkole. Jednak taką żonę uważał za dobrą partię ze względu na silny charakter, dlatego że potem genami uwarunkowaliby to samo swojemu dziecku. Poza tym nie była nudna, tylko czasem męcząca, fakt, ale to pewnie dlatego, że jeszcze nie znalazł z nią wspólnego języka - tak, jakby on mówił w łacinie, a ona w grece. Co prawda sama Elena też nie ułatwiała, ale spodziewał się tego.
Ściągnął jedną dłoń z talii Lynnette, aby zaklęciem ponowić kończący się już utwór i położył ją z powrotem, z tym że nie na biodrach, a u góry pleców. Tak mu było wygodniej ją obejmować, miał nadzieję, że się na to nie obrazi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Sty 18 2013, 23:18

Thompson była ciałem na wieży wraz z chłopakiem ale myślami była zupełnie gdzie indziej. Muzyka dochodziła nie niej mocno stłumiona przez jej myśli, nie czuła tego że chłopak zmienił położenie swojej dłoni. Dziewczyna teraz starała się uporządkować wszystko co było w jej myślach, przywoływała swoje dawne wspomnienia chcąc z nich wywnioskować co miało wpływ na to jaka jest teraz. Owszem dziewczyna jest trochę złośliwa, wredna oraz bojowa no ale chyba nie jest taka zła, prawda? Każdy w głębi jest miły i przyjacielski tylko trzeba się tam dogrzebać. Lynnette skrywała prawdziwą siebie pod bardzo mocną skorupą, niektórym udało się tam dotrzeć ale nie w całości na tyle żeby ją dobrze znać. Dom dziecka, te piekło jakie w nim przeżyła to było właśnie wydarzenie jakie miało wpływ na jej teraźniejszą postawę oraz charakter. Z jednej strony żałowała tego że wychowała się bez rodziców ale z drugiej cieszyła się że stała się taka jaka jest. Ona nie wyobraża siebie jako ciągle chodzącej uśmiechniętej i wesołej dziewuszki, ona akurat jest tą czarną owieczką. Dobra pora wracać do rzeczywistości, która nie jest wcale taka okrutna na jaką wygląda. Zaraz chłopak może pomyśleć że dziewczyna umarła i co wtedy? Mniejsza o to. Lynn oderwała się z zamyślenia, oparła brodę o ramie chłopaka i obserwowała wszystko co było za nim. W tym oto momencie miała widok na całe błonia, które było widać z wieży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 27 2013, 22:28

Zauważył, że Lynnette odpłynęła w krainę własnych myśli. To dobrze, że czuła się z nim na tyle komfortowo, by to zrobić. Ciekaw był, czy nadal myśli o Elenie, miał nadzieję że jednak nie, jeszcze coś niemądrego wymyśli.
Sam pogrążył się we własnym umyśle, kładąc policzek na czubku głowy Lynn. Przelotnie pomyślał, że ładnie pachną, zanim niemal całkowicie odpłynął w myślach. Szczerze powiedziawszy, dużo osób z Hogwartu miało niejasną lub trudną przeszłość, tak jak Thompson, która była z domu dziecka i Quietus wolał nawet nie wyobrażać sobie, przez jakie piekło tam przechodziła. Dzieci w domu dziecka zawsze czuły się źle, a uzdolnione magicznie jednostki miały tam swoje małe, prywatne piekło. Ale tak było od zawsze, gdy czarodziej pojawiał się wśród mugoli, od zarania dziejów, dlatego też sam Salazar nienawidził nieczystokrwistych. Swoją drogą, Le Fay był ciekaw, jak sporo czarodziejów urodziło się w mugolskich rodzinach, jednak rodzice pozbyli się dziecka, zabili je, jeszcze szybciej niż ono zostałoby zauważone. Był pewien, że sporo, choć niby świat idzie do przodu...
Zamyślił się nad ślubem. On na szczęście nie będzie musiał wiele robić, gdyż przygotowania zostawił kobietom, jego siostrze, matce i babci oraz matce Eleny i jej. On sam tak bardzo czuł sztuczność tego wszystkiego, że nawet jeśliby mu się chciało, to nie przemógłby się, by cokolwiek tam zorganizować. Choć muzyków pewnie sam wybierze, nie znał gustu muzycznego Eleny, jednak bardzo dobrze znał swój i swą niską tolerancję dla źle odegranych piosenek. Gdyby nie to, że sam miał być panem młodym i mu nie wypada, to osobiście pokierowałby zespołem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 27 2013, 22:53

Świetnie jak jedno powraca z krainy zamyślenia to drugie odlatuje! Ale dobrze się składa teraz ja mam czas by trochę coś pogadać czy też ponarzekać na kogoś czy jeszcze coś innego. Od czego by tu zacząć? Aaa już mam! Mordowanie dzieci...dla mnie jest to najgorszy czyn na świecie! Sama takiej osobie najpierw bym wyrwała kończyny i zrobiła z nich jakieś fajne gadżety a potem ciało rzuciła bym na pożarcie jakiemuś stworkowi. Zaręczyny i ślub zawsze myślałam że takie rzeczy robi się z miłości a nie z czegoś tam ja nigdy bym się na takie coś nie zgodziła. No ale co taka ja mogę wiedzieć o arystokratycznych prawach, obowiązkach czy jeszcze czymś innym. To chore! Do uszów dziewczyny powoli zaczęła dochodzić muzyka, zaczęła powracać duszą i umysłem do swojego ciała a nieobecny wzrok znów był żywy. Westchnęła cicho prawie niesłyszalnie i bardziej wtuliła się w chłopaka poprawiając swoją głowę, która była na jego ramieniu.
- O czym tak myślisz?
Zapytała cicho szepcząc mu pytanie do ucha. Miejmy nadzieje że nie o Elenie bo jestem pewna że ślizgonka padła by na ziemie jak worek ziemniaków. Po za tym Quiet nie jest na tyle niemądry by zepsuć taki przyjemny nastrój paplaniną o swojej przyszłej żonie a jeśli tak to dziewczyna sama gołymi dłońmi zrobi mu krzywdę.
- Mam nadzieję że nie o tym jak fatalnie tańczę czy też o pogodzie.
Dodała rozbawiona, zabrała głowę z jego ramienia i spojrzała mu w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 27 2013, 23:42

Głos dziewczyny otrząsnął go z zamyślenia.

- O tym, że ładny masz szampon. - Powiedział ze śmiechem słyszalnym w głosie. - Nie, a tak na poważnie, to myślę o nieczystokrwistych. Nie lubię ich, oczywiście, mam swoje powody poparte historią całego czarodziejskiego istnienia, jednak zastanawia mnie to, o ile ich byłoby więcej, gdyby mugole byli inni, niż są. - Powiedział, wplatając jedną z dłoni w jej włosy. - I myślę tez o przyszłości, czy to wszystko kiedyś nie da złych znaków.

Nie tłumaczył o co chodziło mu w "tym wszystkim", nie chciał używać imienia Eleny ani wspominać o ślubie, był teraz na to wszystko zbyt rozleniwiony, poza tym zdawał sobie sprawę z tego, że to zły pomysł, mówić teraz w takiej atmosferze o tym. Było zbyt miło, tamto było neutralne dla niego, ale Lynn była przez to smutna. On sam nie obawiał się tego, że się kiedyś zakocha i to w tym tkwiłby problem potem - on się nie zakochuje, i dobrze. To słabość, zakochiwać się, nie odważyłby się na to, widział jak dużo ludzi przez to cierpi, był pokłócony z Miłością, wredną suczą.
Po prostu też pamięta, jak sprzeczał się z babcią o to, że za wcześnie na to dla niego jeszcze, że mamy XXI wiek, nie średniowiecze, gdzie młodociane małżeństwa były normalniejsze, gdzie śmierć szybko po ludzi przychodziła...
- Nie tańczysz tak źle, naprawdę. - Wyszeptał zgodnie z prawdą, bezwiednie przeczesując kosmyki włosów dziewczyny. Lynnette jeszcze ani razu na niego nie nadepnęła, dlatego nie miał powodu uznawać ją za złą tancerkę. Machnięciem ręki zmienił melodię na "Funreal of Provincial Vampire" autorstwa tego samego skrzypka. Nie chciał zmieniać nastroju, toteż melodia nadal była względnie spokojna. - A pogoda, cóż... Nie, nie podoba mi się, nie będę o niej rozmyślał. - Zaśmiał się krótko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Sty 28 2013, 00:22

Lynn na początku zaśmiała się z jego słów, tego by się nie spodziewała. Wiśnie...dziewczyna uwielbiała je w każdej postaci. Dlatego używała tego szamponu. Za jego kolejnymi słowami uśmiech znikł z jej twarzy a pojawiło się obrzydzenie i nienawiść. Popatrzyła chwilę w oczy chłopaka a potem na nowo wtuliła sie w niego cała, głowę oparła na jego lewym ramieniu i dalej tańczyła z nim w rytm wolnej melodii.
- Gdybym mogła z wielką chęcią wytłukła bym wszystkie najgorsze mugole gołymi rękami.
Wyszeptała mu do ucha słowa pełne wściekłości, goryczy i smutku oraz obrzydzenia. Przed oczami znów pojawiły się jej obrazy z lat jej dzieciństwa kiedy znalazła się w mugolskim domu dziecka. Gdyby miała zacząć zabijanie jako pierwszymi ofiarami dziewczyny były był opiekunki z domu dziecka. Z przyjemnością katowała y kobiety pokazując im ile bólu jej wyrządziły, kiedy by skończyła z nimi wzięła by się już za dorosłych wychowanków a na samym końcu innymi. No ale Lynnette nie jest morderczynią, owszem jest mściwa ale nigdy by nie zabiła człowieka, czarodzieja a nawet mugola, którego nienawidzi. Tamta cześć jej dzieciństwa na zawsze zostanie w jej pamięci, nie raz będzie rozpaczać a kto wie może któregoś dnia pop prostu będzie się z tego śmiała? Pożyjemy zobaczymy.
- Zależy o jakich złych znakach mówisz.
Mruknęła, kurde nie chciała słuchać o Elenie a sama zaczyna temat. Zdecyduj się dziewczyno! Miłość...miłość jest czymś pięknym. Niby jej nie chcesz ale każdy jej potrzebuje, nie ma życie bez miłości. Każdy kogoś kocha, jeśli się kocha rodzinę to też to jest miłość ale nie taka jak między kobietą i mężczyzną. Miłość rodzinna jest silniejsza i bardziej prawdziwa! Nie będę tu dalej pisać o tej miłości bo ja na ten temat mogę pisać i pisać i pisać. A nie chcę nikogo zanudzić.
- Gdyby nie ten mróz oraz zamieć było by całkiem przyjemnie.
Powiedziała z delikatnym uśmiechem obserwując jak płatki śniegu mocno bujane przez wiatr opadają na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Sty 28 2013, 22:07

Zaśmiał się.
- Gołymi rękami to może nie, zajęłoby to trochę czasu. - Powiedział cicho, uśmiechając się lekko. - Nie od parady jesteśmy czarodziejami, jedno Mortaddin załatwiłoby sprawę, tak myślę. - Dodał, dalej bawiąc się jej włosami, zaplatając je na swój palec wskazujący. - Niestety za to grozi Azkaban, więc lepiej po prostu jak najbardziej się od nich odseparować i tyle. - Stwierdził w końcu, jego matka tak twierdziła, przyjął jej tok myślenia.

Póki mugole żyją sobie gdzieś tam, w drugim świecie i nie ingerują w nasz, to niech sobie żyją, zabijają siebie nawzajem i nie będą świadomi o potędze, która choć mniejsza liczebnie, jednym zaklęciem może zmieść małą wioskę. I to było piękne. Jego mama zawsze powtarzała, że nie cudem jest znać Avadę Kedavrę i rozdawać ją na prawo i lewo. Cudem jest znać ją, mieć opanowaną, a mimo to nie używać zbyt często, jak na inteligentengo człowieka przystało. A Quietusowi wystarczy tylko ta myśl, co potrafi, nie to, co go powstrzymuje.

- Poza tym, nie denerwuj się tak... - wyszeptał uspokajająco, gładząc ją po plecach i drugą ręką masując jej kark. - Już nie żyjesz w tamtym świecie, jesteś tutaj, z nami i jest okej. - Dodał równie kojącym tonem, nie chciał by Lynn otwierała stare rany.
Spoglądanie w przeszłość nie pomoże w niczym, może zaszkodzić jedynie teraźniejszości i przyszłości. Najlepiej byłoby, gdyby Lynnette potraktowała to jak zły sen, jednak tak się chyba nie dało, niestety. Za mocno wryło się w pamięć...

- Ah, szczerze powiedziawszy, szkoda gadać. Naprawdę, zostawię to wszystko swojemu torowi, ewentualnie wykoleję swój wagon i tyle. - Zaśmiał się wtulając twarz w jej włosy. - Jestem chyba za młody na takie rzeczy. To szczeniackie podejście, prawda? - Nie chciał tego mówić, na pewno nie. Po prostu ta cała atmosfera pomieszczenia... cóż. Najlepiej Lynn zrobi, jak uda, że nie słyszała ostatnich dwóch zdań. Nie powinien wypowiadać swoich wątpliwości, słabości i obaw na głos. Przyrzekł sobie, że to ostatni raz.

- No, mróz. - Potaknął. - Za pół godziny przestanie nam działać zaklęcie ocieplające, szlag nas trafi od tego zimna... - Dodał, sprawdzając różdżką czas. - Nie lubię zimy, chyba że oglądam ją przez okno, siedząc przy ciepłym kominku. - Stwierdził, patrząc na padający śnieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Sty 28 2013, 22:35

- Cóż ale po co używać zaklęcia skoro można to zrobić własnymi rękami? Wolno i boleśnie?
Zapytała cicho, nie spojrzała na niego. Nie chciała żeby widział smutek, rozgoryczenie i wielki ból w jej ciemnych oczach. Azkaban cóż jakoś by to przeżyła gdyby zabiła każdego kto zrobił jej krzywdę. Siedziała by w więzieniu dla czarodziejów zadowolona ze swojego czynu a potem wcześniej i później i tak by zabiło ją jakieś poczucie winy, które by wykiełkowało. Dotyk Quieta sprawił że delikatne ciarki przeszły jej po plecach, zabrała ciepłego powietrza w płuca by po chwili wypuścić je z cichym świstem. Miał rację Lynnette powinna zapomnieć o tamtych chwilach, nie rozdrapywać ran tylko cieszyć się tym co jest teraz. Ciężko jest zapomnieć o tym co było czasem ona musi wrócić myślami tam żeby znaleźć jakąś przyjemną chwilę ze swojego dzieciństwa, którego tak naprawdę nie miała. Najszczęśliwszy moment był wtedy kiedy otrzymała list ze szkoły! Tego nigdy nie zapomni! Na zawsze zostanie to w jej pamięci. Zaśmiała się razem z nim, poprawiła się w jego ramionach i spojrzała na ścianę za jego plecami.
- Żeby było tak samo łatwo zrobić niż powiedzieć.
Po raz kolejny wyszeptała mu do ucha, kurde czy ona zawsze musi drążyć jakiś temat. Czemu chociaż raz nie może zamknąć swojej mordeczki i siedzieć cicho przez głupie 5 minut? Trudne jest to babsko!
- Jakoś przeżyjemy. Ja nie mam nic przeciwko zimie, kocham ją ale jak patrzę za okno to ta miłość jakoś ucieka.
Powiedziała trochę rozbawiona i z ust zrobiła dziobek przez co jej mina była dość zabawna. Zima! Można lepić bałwana i rzucać się śnieżkami! Nacieranie jest jeszcze lepsze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Norfolk, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
  Liczba postów : 77




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Sty 29 2013, 21:45

- Różdżką też da się to zrobić wolno i boleśnie. - Odpowiedział z uśmiechem wyczuwalnym w głosie. - Wszystko można, trzeba tylko wiedzieć jak. Sposobów cała masa. - Mruknął, rozmyślając nad wszystkimi czarnomagicznymi zaklęciami, których użycie gwarantuje powolną, długą śmierć. I o eliksirach, jak na przykład eliksir wymyślony przez Ravenclaw, gdzie człowiek wymiotuje swoimi wnętrznościami, a jednak nadal żyje przez parę godzin... Zawsze można go uleczyć i zająć się nim inaczej.
W sumie, gdyby urodził się pokolenie wcześniej, Czarny Pan mógłby chcieć go zwerbować. Głównie dlatego, że Quietus jak już przejawiał sadyzm - co zdarzało mu się raczej rzadko, ale jednak - nie miał żadnych hamulców, ani wyczucia. Nie posiadał też sumienia, które mogłoby mu robić wyrzuty. Czysta radość.

Uśmiechnął się nieznacznie, przesuwając się tak, by móc patrzeć jej w oczy.
- To jest proste, moja droga. Wszystko może być dziecinnie proste, jeśli tylko znajdziemy na to dobry punkt widzenia. I pozbędziemy się ograniczeń. - Wyjaśnił, posyłając jej delikatny uśmiech. - Choć z drugiej strony pozbywanie się ograniczeń skutkuje po paru latach socjopatią albo depresją, niemniej chyba jednak warto, nie sądzisz? - Uniósł elegancko jedną brew.

Znów spojrzał na zimowy krajobraz. Nie lubił śniegu odkąd pamiętał. Jego siostra i kuzyn zawsze lepili wtedy bałwany, rzucali się śnieżkami i jeździli na sankach, ale on wolał siedzieć w domu. Jakoś tak nie miał zaufania do tej całej zimy. Poza tym, że było zimno w tę porę roku, czego nie cierpiał z całej siły, to sam śnieg wzbudzał lekki niepokój w nim, sam nie wiedział dlaczego.
- Wolę jesień. - Stwierdził, zapatrując się trochę na padający śnieg. - Piękna jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 15Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-