Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 11:46

First topic message reminder :

Opis zadań z OWuTeMów:
 

Zazwyczaj nie lubiła wchodzić na tak wysokie punkty. Schody są przecież jej największym wrogiem i tego się będzie trzymała do końca życia. Jednakże kiedy tak sobie myślała ostatnio – jeśli pojawiłaby się sytuacja każąca jej uciekać, to łatwiej jest schodami w dół do dormitorium niż w górę, prawda? Szczególnie, jeśli ktoś ma bardzo słabą kondycję.
Pięćset schodów zdawały się mordować wręcz, ale widok był tego warty. Gdy wieczór rozciągał się wokół Hogwartu i zatapiał w sobie wszystkie pobliskie tereny, ten lekki półmrok unoszący się zza pięknych krajobrazów... To wszystko było takie spokojne. Takie przeciwne do jej ostatnich przeżyć, które wywoływały w niej wiecznie rozemocjonowanie tak, jakby cały czas miała okres... Zabawne, że mówię o tym akurat teraz. Kiedy to ma się spotkać z Finnem.
Oparła się plecami o jedną z barierek uparcie wpatrując się w wejście na wierzę. Ubrana wyłącznie w jakąś skromną, czarną sukienkę na ramiączkach ze spokojem przyjmowała ciepły wiatr uderzający o jej ciało i rozwiewający długie włosy. Dobrze, że było już blisko do lata. Dzięki temu nie marzły jej nogi odziane wyłącznie w krótkie, czarne stopki. Czekała w zniecierpliwieniu. Powie, co ma powiedzieć i stąd pójdzie. To najlepsze rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 419
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 773
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Lip 11 2017, 00:55

Zbladła, kiedy zobaczyła pierwsze zadanie. Była bardzo słaba z astronomii, więc coś tam przed egzaminem powtórzyła. Nie spodziewała się jednak, że będą pytać o teki banał jak konstelacje i w związku z tym olała przypominanie ich sobie. Tak, była aż tak słaba, że nawet tego nie umiała. Wszystkie te kopki wyglądały dla niej tak samo i potrafiła wskazać tylko jeden gwiazdozbiór. No i dupa… żegnajcie studia.
Na szczęście było jeszcze drugie zadanie, do którego się przygotowała. Było jak dla niej piekielnie trudne, ale wszystko policzyła. Niestety w złej jednostce. No przecież nie byłaby sobą, gdyby czegoś nie zjebała.
Ze wszystkich dotychczasowych egzaminów, ten poszedł jej zdecydowanie najgorzej i nie była pewna, czy udało jej się zaliczyć.

Kuferek - astrologia i wróżbiarstwo: 0
Kostka - zad. 1: 1
Kostka - zad. 2: 2
Suma: 3
Ocena: Okropny
Strona - losowania: http://www.czarodzieje.org/t8706p1000-losowania-na-egzaminy-i-oceny#392716

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 182
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15285-anthony-william-wilder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15306-tony
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15311-kudo#409459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15295-anthony-william-wilder




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Lis 01 2017, 21:52

To chyba było jedno z najbardziej lubianych przez Anthony'ego miejsc w całym hogwarcie. Można było spokojnie usiąść, pomyśleć, zastanowić się nad tym co było, jest i co wydarzyć się dopiero miało. A ostatnimi czasy Tony często to robił. Rozmyślał nad swoim życiem. Co mógłby w nim zmienić, gdyby miał ku temu sposobność oraz czego raczej nie powinien zmieniać. Od dawien dawna jego życie było zaplanowane i podążało utartym szlakiem, który został mu odgórnie narzucony. Nie był do końca zadowolony z tego faktu. Co prawda jego najbliżsi nie rozumieli świata w którym przyszło mu żyć, ale z całą pewnością chcieli aby on osiągnął sukces, tak jak i oni w swoim życiu to zrobili. Czy miał być przy tym szczęśliwy, to była trochę inna kwestia do rozważenia.
Było ok godziny dziewiętnastej, gdy chłopak wdrapał się na szczyt wierzy. Na zewnątrz zrobiło się już niemal całkowicie ciemno. Ostatnie promienie słońca lizały leniwie horyzont, miały za chwilę całkowicie zniknąć i powrócić dopiero kolejnego dnia. Chłopak jednak się tym faktem nie przejmował i nieszczególnie zwrócił na niego uwagę. Chciał po prostu posiedzieć i pomyśleć. A że wieczór trafił się wyjątkowo pogodny i nie aż tak zimny, jak ostatnimi czasy, to miejsce nadawało się do jego celów idealnie.
Wiedział, że o tej godzinie raczej nikogo tutaj nie zastanie i nikt nie będzie mu przeszkadzał. Dlatego rozsiadł się wygodnie na betonowej posadzce, odwrócony twarzą w kierunku włazu wejściowego, aby jak coś móc odpowiednio szybko zareagować. Chwilę później wyciągnął z kieszeni płaszcza papierosa i odpalił go za pomocą jednego zaklęcia. Po chwili zaciągnął się mocno i przymknął oczy rozkoszując się dymem rozchodzącym się po jego płucach. Tak, tego zdecydowanie było mu potrzeba w tym momencie. Chwili wytchnienia i chwili, aby pozbierać myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1508
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1382
http://www.czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://www.czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://www.czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://www.czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Lis 01 2017, 22:36

Katherine także lubiła w takie dni jak ten znaleźć się wysoko, wysoko i oglądać zachodzące słońce ze szczytu wieży zamkowej. Obiecała ojcu być grzeczną więc od dwóch tygodni nie wzięła udziału w żadnej szkolnej imprezie, nie tknęła niczego wyskokowego i trzymała się od wszystkiego co mogło oznaczać "kłopoty" , nawet jej rodzeństwo było w szoku. Prawda też jest taka, że znajomi się od niej odwrócili więc musiała sobie poszukać nowych. Mogła też w ogóle ich nie szukać, byli jej bowiem zbędni. Przyjaciele zaczęli by ją namawiać do złego i jej łatwiej byłoby im ulec. Założyła na siebie ciepły szmaragdowy sweter i chciała zawiązać włosy w koński ogon ale przypomniała sobie, że przed wyjściem do szkoły w domu ciachnęła je nożem. Była zła na cały świat i włosy też jej strasznie przeszkadzały we wszystkim co było starą Kath. Teraz wyglądała inaczej, ale rodzina zaakceptowała jej wybryk. Na sam szczyt wieży wbiegła dość szybko, wszak miało się tą kondycję. Jednakże gdy już gwałtownie otworzyła drzwi, nie zamykając ich wcale, to nawet nie zauważyła że ktoś tu może być. Stanęła przy miejscu widokowym by podziwiać nadchodzącą noc. Zamknęła oczy by oddać się ciszy, która tutaj panowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 182
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15285-anthony-william-wilder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15306-tony
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15311-kudo#409459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15295-anthony-william-wilder




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Lis 01 2017, 23:51

Niestety, ale to, co dobre, zdecydowanie zbyt szybko się kończyło. Tak samo było z samotnością Anthny'ego. Miał się cieszyć spokojem tego wieczoru i tym, że nikt mu nie będzie w niczym przeszkadzał, ale taki stan trwał może kilka minut. Na pewno na tyle długo, że chłopak nie zdążył jeszcze dopalić do końca papierosa.
Widząc młodą dziewczynę, która pojawiła się na szczycie wierzy, w pierwszej chwili się zmartwił. W końcu w hogwarcie nie można było pić alkoholu czy palić papierosów, a jemu kłopoty nie były w ogóle potrzebne. Ale potem dopiero zorientował się, że to nie jest żaden prefekt, a tym bardziej nauczyciel. Bo tych kojarzył i na nich uważał.
- Cóż sprowadza w to miejsce tak piękną kobietę o tak późnej porze? - rzucił w kierunku nieznajomej i ponownie zaciągnął się papierosem. Było go już na tyle mało, że z pewną dozą niedbałości odrzucił niedopałek gdzieś, byle dalej od niego.
Podniósł się z ziemi, w końcu nie wypadało kontynuować rozmowy, gdy jedna z osób stała a druga siedziała i wykonał kilka kroków w kierunku dziewczyny. Zauważył, że była sporo niższa od niego i z pewnością śliczna. A krótkie włosy tylko dodawały jej uroku. Poprawił okulary, które jak zwykle zjechały mu na czubek nosa i uśmiechnął się w niedbały sposób. Nie wiedział jeszcze z kim ma do czynienia, więc nie zamierzał zachowywać się w taki sposób, aby później swojego zachowania żałować.
- Myślałem, że tylko ja lubię obserwować tereny zamku o tej porze, w tym miejscu. - dodał po chwili i przeczesał dłonią włosy, ciekawy jakim zachowaniem objawi się nowa towarzyszka wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1508
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1382
http://www.czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://www.czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://www.czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://www.czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Lis 02 2017, 00:04

Odpłynęła całkowicie w ciągu tej chwili, rozmyślając o tym co się działo w przeciągu ostatnich 4 miesięcy. Jej włosy były niedbale rozrzucone na całej jej głowie, zupełnie tak jakby dopiero co wstała z łóżka i nie zdążyła ich uczesać. Zero makijażu na twarzy ponieważ ostatnimi czasy w ogóle go nie znosiła. W dodatku opalona cera, no bo przecież ojciec skłamał że spędzała wakacje opalając się na plaży, a nie w pokoju bez klamki. Gdy usłyszała dźwięk męskiego głosu nie zareagowała od razu tylko z lekkim opóźnieniem. Zrobiła obrót, w tym momencie będąc plecami do widoku który wcześniej obserwowała. Oczy nerwowo szukały winowajcy.
-To ty, myślałam że jestem tutaj sama- powiedziała dopiero po dłuższej chwili ciszy, gdy uspokoiła oddech. Ostatnimi czasy była bardzo nerwowa i niespokojna.
Na wzmiankę o pięknej kobiecie mogła się tylko nieśmiało uśmiechnąć.
-Chyba nie mówisz o mnie, przyszłam porozmyślać w samotności, ale ktoś chyba wpadł na ten sam pomysł co ja. Katherine, Katherine Russeau, a ty to kto?- zapytała, tym samym się przedstawiając. Gość wydawał się w porządku, a przy okazji urodą nie grzeszył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 182
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15285-anthony-william-wilder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15306-tony
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15311-kudo#409459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15295-anthony-william-wilder




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Lis 02 2017, 00:33

Nieznajoma wydawała się być przestraszona faktem, że ktoś w tym miejscu postanowił również przesiadywać wieczorami. W sumie nic w tym dziwnego, było to dosyć niespotykane miejsce na takie spotkania, ale jak wydać prawdopodobne.
Widząc to, jaki niepokój Anthony swoją obecnością wywołał w kobiecie, poczuł się przez to nieswojo. Na pewno na tym mu nie zależało w tym momencie. Przywykł raczej do tego, że kobiety na jego widok się uśmiechały a nie dostawały apopleksji. Na szczęście ten przypadek nie był aż tak skrajny.
-Wybacz, nie chciałem Cię przestraszyć. - powiedział cicho, pokonując kolejny krok w kierunku nieznajomej.
Uśmiechnął się w ten uroczy sposób, który potrafił złamać nawet najgorsze lody w kierunku dziewczyny.
- A o kim innym mógłbym mówić? Zresztą, przywykłem mówić to, co myślę, więc i teraz tak robię. - pokonał dzielącą ich odległość i wyciągnął dłoń w jej kierunku. - Anthony Wilder, miło mi poznać Katherino. - miał nadzieję, że jego poczynania nie okażą się nazbyt śmiałe w stosunku do dziewczyny, z którą po raz pierwszy w życiu miał okazję rozmawiać. Ale hej, gdyby coś się jej nie spodobało, zawsze mogła odejść. On swojej miejscówki porzucić nie zamierzał.
- Wydaję mi się, że w razie czego zmieścimy się oboje ze swoim dumaniem w tym miejscu. Obszar jest spory, a nas tylko dwoje. W najgorszym wypadku możemy usiąść w najbardziej oddalonych od siebie miejscach, coby sobie wzajemnie nie przeszkadzać. - wyszczerzył się w kierunku Katherine zastanawiając się jak ta obierze jego słowa. Może mogły one przełamać lody pierwszego spotkania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1508
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1382
http://www.czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://www.czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://www.czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://www.czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Lis 02 2017, 00:44

Katherine po prostu przechodziła ciężkie chwile. Wcześniej tak nie było. Wzięła głęboki wdech i wydech, poprawiła włosy praktycznie przeczesując je dłonią, co sprawiło że były jeszcze bardziej rozwichrzone na jej głowie. Uśmiechnęła się szeroko. Powinna przecież zachowywać się jak dawniej. Także na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-Wybacz, nie tak to miało wyglądać. Zwykle tak się nie zachowuję. Tony tak? Mogę ci tak mówić? Mi również miło cię poznać, już nie taki nieznajomy, bo znam twoje imię i nazwisko- powiedziała pewniejszym tonem niż ten który miała na samym początku. Przyjęła jego dłoń, uścisnąwszy ją lekko. Puści czy nie puści jego dłoni? Na razie trwała w tym tajemniczym uścisku dwójki szczerzących się studentów.
-Widać nie tylko ty lubisz ciszę i spokój? Ja ostatnimi czasy nauczyłam się ją tolerować. Coś w tym jest jak całe dnie nie słyszysz nic poza biciem własnego serca, a pokój w którym przebywasz jest pusty, brak żywej duszy poza Tobą samym- powiedziała odrobinę niedbale. Jego pytania ją zastanowiły, więc zamilkła na moment po czym spojrzała mu głęboko w oczy.
-Ty nie gryziesz, ja nie kąsam, więc myślę że możemy spokojnie razem pogadać w ten wieczór albo go przemilczeć siedząc z kolanami podciągniętymi pod brodę- powiedziała uśmiechając się również.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 182
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15285-anthony-william-wilder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15306-tony
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15311-kudo#409459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15295-anthony-william-wilder




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Lis 02 2017, 01:02

Obserwowanie zachowania nowej osoby zawsze było fascynującym zajęciem dla chłopaka. Uważał, że każdy miał jakieś własne, niepowtarzalne cechy, które to sprawiały, że stawał się takim, a nie innym człowiekiem. A on lubił je wyłapywać u obcych ludzi. Co więc mógł narazie powiedzieć o Katherine na podstawie kilku chwil, które spędził w jej towarzystwie? Niewiele, ale miał nadzieję, że za niedługo się to zmieni. W chwili obecnej, ośmieliłby się wysunąć teorię, że wyglądała jak ktoś, kto nie czuje się najlepiej we własnej skórze i chciałby to zmienić. Ale nie mógł mieć stu procentowej pewności, że jego spostrzeżenia są prawdziwe, zdradzać się z nimi narazie nie zamierzał.
-Jeśli tak wolisz, to nie mam nic przeciwko. Każdy mówi, jak mu wygodniej, więc wolna wola. - przedłużony uścisk ich dłoni zdecydowanie nie był czymś, czego chłopak się spodziewał. Nie mniej, musiał przyznać, że napewno dobrze to zwiastowało. W końcu, zdecydował się puścić jej dłoń. Jakby od niechcenia oparł się plecami o kamienną balustradę w niedużej odległości od dziewczyny. Patrzył na nią zastanawiając się jak wiele tajemnic może skrywać.
- Cisza potrafi być piękna. Niektórzy mówią, że wręcz zabójczo piękna. Problem polega na tym, aby umieć rozróżnić w którym momencie staje się niezdrowa dla normalnego człowieka. - wygłosił swoje zdanie na ten temat. Nie mniej, słowa dziewczyny z pewnością dały mu dużo do myślenia na temat tego, kim była. Bo w końcu nie każdy w taki sposób wyrażał się o ciszy.
-Osobiście nie lubię milczenia, więc jeśli masz życzenie, możemy porozmawiać o czymkolwiek zechcesz. - spojrzał przed siebie po tym, jak powiedział słowa zgodne z prawdą. Dla niego rozmowa zawsze była jednym z najważniejszych sposobów komunikowania się, więc nie odmawiał sobie tej przyjemności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 06 2018, 21:46

Rzucił czymś. Czymkolwiek co siedziało w jego kieszeniach. Widział jak niewielki punkt został zniesiony przez wiatr, w zupełnie innym kierunku. Jakby nie chciał znaleźć się tam, gdzie go początkowo wyrzucił. Nawet nie wiedział, że to zrobił, dopóki tego nie zobaczył.
To nie miało żadnego sensu. Milczenie Alexis zaraz po wyjściu z Munga. Czy naprawdę aż tak go nienawidziła? Wyobraziła sobie, że to właśnie przez niego ich ojciec tam leżał? Nieważne, że jego stan z dnia na dzień się polepszał... Wiedziała o tym? Rzucił kolejny raz, tym razem coś, co leżało przy jego nogach. Również nie wiedział co to... W tym momencie mało go to obchodziło, poza tym, zapewne nikt się nie pogniewa. Usiadł przy barierce i opuścił za nią nogi, czuł jak wiatr nimi porusza... Robi z nimi to, co tylko mu się żywnie podoba, a Blase nagle stwierdził, że chciałby poczuć, jakie jest to uczucie. W całym ciele...
Położył się, z nogami wciąż wiszącymi poza barierkę i oparł głowę na rękach. Był zmęczony. Tak bardzo, że powieki same mu się zamykały. Jak na rozkaz, szkoda tylko, że nie jego. Tak to się kończy, kiedy w ciągu dnia nie śpisz, a w nocy suniesz się po korytarzach, bo wtedy nikogo tam nie ma. Jest cicho, słyszysz tylko własny oddech i kroki, które stawiasz. Nic innego nie ma większego znaczenia, bo liczysz się tylko ty i to, co otacza cię w tym konkretnym momencie. Czemu czuł, że może więcej i lepiej, kiedy nikogo nie ma w pobliżu? Odcinał się nawet od tych, który powinni trwać przy jego boku bez względu na wszystko. Rodziny się nie wybiera, ale ona podobno jest tą przeznaczoną dla nich. Bzdura.
Jego oddech stał się płytki, a klatka piersiowa opadła coraz wolniej. Pozwolił sobie na chwilę rozluźnienia, odsunięcia od siebie tego całego gówna, którym było życie innych, a z którym musiał żyć... Bo cóż, bo był, jaki był. Kiedyś sam powiedział, że nigdy pewnych osób nie zostawi. Bo gdyby nie on, co by się stało z Lex? Lub z nim? Nienawidził tego cholernego przywiązania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 13 2018, 18:03

Nie znosiła błąkać się po szkole, gdy powoli zbliżał się wieczór, zaś ona powinna od dawna tkwić w czterech ścianach domku w Dolinie Godryka. Hogwart coraz bardziej odbierał jej oddech, przytłaczał i stwarzał perspektywy do ucieczki, z której skorzystałaby z rozkoszą bez słowa, bo komu miała się tłumaczyć? Nie znała tu nikogo dostatecznie dobrze; większości osób nie traktowała nawet jako bliskich znajomych, bo ci nie byliby w stanie zrozumieć, dokładnie tak samo jak Sanne, która z precyzją wymierzyła ostatnim razem dotkliwy cios. To było jednak już nieistotne. W całej Anglii nie istniał bowiem człowiek, któremu mogłaby zawierzyć wszelkie zmartwienia, bo te nadal pozostawały jedynie ulotnymi frazami, okraszonymi nutą pięknych słów, dalekich w swej strukturze od ideału.
Przeczucie jasno sugerowało, by znalazła się jak najszybciej na szczycie wieży - kto wie - może w całej karierze szanownej dyrektorki nie było jeszcze studenta bądź studentki (nawet ucznia), który postanowił rzucić się w przepaść? Najlepszy sposób, by się przekonać - to podjąć się irracjonalnej próby.
Tak, dusiła się sama ze sobą.
- Co tutaj robisz? - jęknęła ledwie słyszalnie, kiedy wzrok dziewczęcia powędrował na znajomą sylwetkę krukona. Złapała się na tym, że coraz częściej wpadali na siebie z przypadku, choć dzisiejszy dzień nie był najlepszym do tego, by w ogóle zamienili ze sobą choćby jedną sentencje. Lawirowała na pograniczu chęci ucieczki i zostanie na parę chwil; zapewne powinna odczuć też strach, gdy spostrzegła jak wisi na barierce, ale będąc tak wypraną z wszelkiej emocjonalności - nie była w stanie.
Oparła się jedynie o ścianę, która dawała pozorny chłód wypełniający jej kanaliki nerwowe, a im dłużej to trwało, tym bardziej tonęła w przyjemnym powiewie chłodu i swoistego rodzaju ciszy, spokoju. Błądziła co jakiś czas tęczówkami po pomieszczeniu, ale ani razu nie zawiesiła błękitnego spojrzenia na Blasie, jakby obawiając się, co po tym nastąpi.
Ciekawość wydawała się w tej chwili idiotyczną zachcianką.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Maj 14 2018, 20:05

Dobrze, skoro tak właśnie wygląda prawda, to przyjmie ją jako swoją.
Podniósł się niespodziewanie słysząc głos, który najwidoczniej był skierowany do jego osoby. Przeczesał włosy, powodując, że ich końcówki naszły mu na zaspane powieki. Cholera, cholera. Zasnął? Jak to w ogóle było możliwe? Blase nie zasypia w takich miejscach, szczególnie, że ostatnio kiedy udaje mu się spokojnie przymknąć powieki i oddać się Morfeuszowi.
Odwrócił się w kierunku dziewczyny, która stała jeszcze przy schodach. Uniósł wysoko brwi i wzruszył ramionami. Nie chcą nawet jej odpowiadać. Nie chcąc słyszeć swojego głosu, który mógłby w tym momencie zdradzić zbyt wiele, rzeczy, których nie chciał przyznawać sam przed sobą. Najwidoczniej obydwoje mieli problemy, których nie potrafiły zrozumieć osoby postronne. Najlepiej jest je skumulować i stłamsić gdzieś w trzewiach.
Odwrócił wzrok, widząc jak bardzo starała się nie spojrzeć na jego osobę. Dobrze. Chwycił się barierki i podciągnął się do góry, nie chcąc aby chłód posadzki wdzierał się do jego kości ani minuty dłużej. Odwrócił się do niej, tkwiąc spojrzeniem w jej twarzy. Próbując doszukać się czegokolwiek.-Jeżeli przeszkadzam, zaraz znajdę sobie inną wieżę i tam będę podziwiał widoki oraz powiew wieczornego powietrza.-Powiedział spokojnie, trochę bez emocji. Potrafił to robić, potrafił odciąć się całkowicie co go otacza i mieć w dupie to, co się działo. Jego twarz mogła być posągiem, przez który nie przebije się nikt.
Bo taki był.
Bo to lubił.
A przecież nie zmieni tego, kim jest.
Balansowanie nad tą przepaścią było niewiarygodnie łatwe. Spoglądanie w dół również było łatwe. Mogła tego spróbować, jak on jeszcze chwilę temu. Czy zdawał sobie sprawę, że gdyby ruszył się podczas snu, spadłby? Owszem. Kusząca propozycja. Odwrócił się i oparł o barierkę, unosząc głowę do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Maj 15 2018, 19:39

Przyglądała się sylwetce Blace'a, ale tylko kątem oka, by czasem nie dostrzegł, że na niego patrzy. Robiła to niezwykle często; kiedy mijali się w pokoju wspólnym, na lekcjach czy nawet korytarzach; dzisiaj wszystko byłe inne. Bała się przełamać, wszak szukała spokoju, ciszy i onirycznego otoczenia, w którym w pełni utonie, a tutaj?
Znajdował się o n.
Wypuściła powietrze ze świstem, kiedy ich tęczówki skrzyżowały się na raptem chwilę, a zaraz potem wsparła się o ścianę, zaś chłód przebiegł wzdłuż kręgosłupa Marceline. Spojrzała do góry i oczekiwała czegoś, co zapewne było nierealne, choć nie potrafiła ubrać własnych pragnień w słowa, tak proste. Odczuwała swoistego rodzaju niepokój, a klatka piersiowa dziewczęcia zapadała się pod wpływem każdego oddechu. Świst powietrza przeciął iluzoryczną ciszę, a zaraz potem fraza, która uleciała spomiędzy warg Blase'a.
- To raczej ja jestem intruzem - odparła bez zastanowienia.
Tak właśnie myślała, skoro pojawiła się w zajętej wieży. Sądziła, że zazna tutaj odrobiny swobody, ale widocznie nie było jej to pisane.
Drugą zaś stroną medalu był fakt, że nie zamierzała dłużej męczyć swoją osobą Shercliffe'a, dlatego nie odezwała się już choćby słówkiem. Wolała kiedy między nimi przepływały nuty ciszy, dzięki czemu nie musieli odsłaniać się z głęboko zakorzenionych emocji. Może tak było lepiej?
Tylko - dla kogo.
Błękitne tęczówki przesuwały się po wyżłobieniach na ceglanej ścianie, podobnie jak po chmurach, które było widać na nieboskłonie, rzadko natomiast osiadały na twarzy krukonka. Dopiero po czasie zrobiła to raz jeszcze, kiedy zbliżył się do barierki, a ona wykonała dwa kroki w przód, choć nie na tyle, by przełamać czyjąkolwiek strefę komfortu. Najważniejsze było bezpieczeństwo, które musiało dudnić pod membraną skóry, nadając tym samym złudne poczucie komfortu.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Maj 15 2018, 21:55

Gdyby wiedział, zapewne mocno by się zdziwił. Bowiem dawała wrażenie, jakby naprawdę nie chciała przebywać w jego towarzystwie. Jakby w jakiś sposób się jej narzucał, mimo tego, że ich spotkania często wypadały kompletnie spontanicznie. Może nie powinien wtedy do niej pisać? Niepotrzebnie wypowiedział tyle słów, który najwidoczniej uleciały gdzieś w powietrze. Niczego nie zmieniły, niczego jej nie pokazały.
Skoro chciała się ukryć, znaleźć się gdzieś indziej. Proszę bardzo. Nie będzie jej zatrzymywał.
A chciał?
Była kobietą, która otaczała się wianuszkiem tajemnicy i dziwnej niepewności. Chciał, jednak nie wiedział czy powinien się w to zagłębiać. Życie było łatwiejsze kiedy nie widział jej na szkolnych korytarzach, kiedy każda miedzianowłosa nie przypominała mu boleśnie o jej osobie. Czemu boleśnie? Nic sobie nie obiecywali... Praktycznie ze sobą nie rozmawiali, jakby było to zbyt trudne lub zwyczajnie obawiali się tego co może stamtąd wyjść. A jeżeli po prostu pragnęli tylko takiej relacji? Milczącej z narastającą liczbą pytań i braków odpowiedzi.
-Tak? Nie wiem czemu czuję, jakbym w czymś Ci przeszkodził.-Wzruszył ramionami, nie odwracając się i nie spoglądając na nią. Jakby ciemność zza wieży była łatwiejszym widokiem do oglądania.
Nie wiedział dla kogo niby mogłoby to być dobre. Czuł tę swobodę w nie-rozmowie z nią. Mógłby nawet rzecz, że praktycznie nie czuł jej obecności w tym pomieszczeniu. Jednak chciał usłyszeć jej głos i to, co miała do powiedzenia. Chciał poznać ją bardziej, a czuł, że tylko dzięki temu dowie się czegoś więcej. Może nie chodziło o słowa, a o dźwięk. Może chciał, aby go tym ukoiła... Choć... Nie rozumiał dlaczego.
Dopiero słysząc szelest jej kroków odwrócił się i utkwił w niej uważne spojrzenie.
-Boisz się?-Przez jego twarz nie przeszedł ani jeden cień emocji. Poznanie odpowiedzi było kluczowym elementem tej gry. Odwrócił się teraz całym ciałem i oparł się jedynie dolną częścią pleców o barierkę. Skrzyżował dłonie na wysokości klarki piersiowej.
Balansowanie na krawędzi to coś, z czym mógł żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Maj 17 2018, 19:31

Jeśli tak było, gdyby posiadała choć szczątkową wiedzę na temat dylematów Blase'a związanych z jej osobą, tego co naprawdę czuje i myśli, zapewne szybko rozwiałaby jego wątpliwości. Nie uciekała wszak przed nim, nadal tkwiąc w jednym miejscu, podobnie jak nie wycofała się, gdy zaproponował nietypowe spotkanie na polanie czy kiedy wpadli na siebie nad strumieniem. Absurdalne; dwa żywioły, przeciwstawne bieguny, które lawirowały na pograniczu niejasnych przeczuć, utkanych scenariuszy przez podświadomą obawę, słuszną?
Mogła oddejść, nie miał na nią żadnego wpływu, ale czy doprawdy tego oczekiwał?
Chciał?
Kochała ciszę, była od niej uzależniona, podobnie jak od samotności, która niejednokrotnie przynosiła iluzoryczne katharsis. Niezrozumiałe zachowania, milczenie i spojrzenia okraszone emocjami skąpanymi pod osłoną błękitnej kurtyny, ukryte w głębi duszy otulonej przez żebra. Ileż zatem dostrzegał Shercliffe, który niejednokrotnie spoglądał w jej tęczówki? Czy potrafił widzieć coś więcej niż tylko delikatną powłokę bladej skóry? Nie wiedziała, ale nie zamierzała też dociekać.
- Nie, po prostu chciałam odpocząć od hałasu odbijającego się od ścian korytarzy - wydukała na jednym wydechu i wzruszyła lekko ramionami. Nie do końca była pewna - dlaczego to powiedziała, bo choć był w tym zalążek prawdy, tak sam krukon nie miał szans na poznanie realnej odpowiedzi; rozważała odejście, a to tylko przez natłok uczuć, tak bardzo odległość od dotychczasowych. Popełniała zapewne błąd, ale była tylko kobietą, ledwie dziewczyną, która potrzebowała możliwości otworzenia się niczym księga, by wreszcie świat ujrzał skąpane w mroku onirycznych historii emocje.
Krótki, stonowany uśmiech przyozdobił zarumienione lice Holmes.
- Ciebie? - powinna się lękać? Spojrzenie wielkich oczu osiadło na postaci bruneta, zaś figlarnie wygięte wargi nie chowały nuty rozbawienia pod postacią dystansu. Nie znała argumentu, dla którego zdecydował się ją w ten sposób zaskoczyć, ale to nie graniczyło ze złą perspektywą na dalszy rozwój tego spotkania.
Zwykła gra niedomówień.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Maj 17 2018, 19:53

Nie zastanawiał się nad tym, co by było gdyby. Brał to, co akurat rzuciło mu się w ręce... Jak mógł cokolwiek przewidywać, czy nawet planować? Każdy dzień był dla niego kolejną niespodzianką... Choć swojego rodzaju rutyną również.
Jednak... Gdyby zaproponował jej ucieczkę? Wyciągnąłby dłoń i powiedział, że zaraz stąd znikną? Czy by ją chwyciła?
Może nie dostrzegał nic. Może widział to, co sam chciał widzieć. Może poszukiwał w niej czegoś, czego tam nawet nie było. I nigdy nie będzie. Nie rozumiał swojego zaciekawienia, tej dziwnej dzikości związanej z niepewnością jej następnego kroku. Przypominało mu to zabawę ze zwierzętami w rezerwacie. Życie, którego tak bardzo nie chciał w jakiś dziwny sposób go do siebie przyciągało. Może stanowili jedność, jednak w żadnym stopniu nie potrafili żyć obok siebie? Czy mówił o niej, czy o sobie i swoim życiu?
-Ucieczka zawsze jest dobrym pomysłem.-Powiedział spokojnie, wzruszając ramionami. Nie wiedząc nawet, że prawdopodobnie trafił w sedno jej słów. Nawet nie wiedząc, co mogło się za nimi kryć. Shercliffe powie Ci coś na ten temat, na temat uciekania... Ukrywania się. Czyż sam nie był wielkim oszustem? Uciekinierem, który nawet nie potrafi spojrzeć we własne odbicie.
Skoro chciała to zrobić, otworzyć się jak książka, czemu tego nie robiła... Nie znalazła odpowiedniego powiernika swoich tajemnic? Nie trafiamy na tych odpowiednich ludzi. Oni również do nas nie przychodzą. Zawsze znajdzie się chociaż jedna osoba, który nigdy nie powinna poznać prawdy... A jednak z nią żyje, prawdopodobnie przechadza się korytarzami tej przeklętej szkoły.
Zaśmiał się, jakby to co powiedziała było naprawdę dobrym żartem. Choć śmiech był cichy i krótki, był szczery, a jego brzmienie jeszcze przez moment rozbrzmiewało między nimi. Poznanie prawdziwego oblicza, jakiegokolwiek człowieka jest trudne.
Szczególnie gdy sami nie dostrzegają tego, kim są.
-O mnie. Mnie. Tej wysokości.-Wzruszył ramionami.-W czym jest różnica.-Dodał spokojnie, przymykając powieki, jakby ze zmęczenie. Jakby zbierał siły na to, co miałoby nadejść w następnej chwili. Coś, co pozostaje wielką niewiadomą.-Tego, co Ci wtedy powiedziałem.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Maj 19 2018, 18:05

Ona w przeciwieństwie do niego - nienawidziła tracić kontroli; czuła to, jakby ból nagle przenikał przez delikatną powłokę skóry, by dotrzeć do najwrażliwszych punktów i wykonać na nich wyrok. D l a c z e g o zatem winna stosować się do ogólnie przyjętych norm społecznych?, gdzie człowiek łapczywie sięga po nieznane, a zarazem ofiarowane przez los, tak cholernie pokrętny. Zadziwiające, jak niewiele potrzeba, żeby ktoś poczuł choć wątpliwy cień satysfakcji.
Chcesz spróbować?
Maskowała się pod warstwami emocjonalnej siateczki zależności, gdzie jedno wynikało z drugiego; dystans był oznaką niechęci, a cisza braku powodu do rozmowy; problem w tym, że dzisiejszego popołudnia było inaczej. Holmes raz po raz lustrowała wzrokiem sylwetkę Shercliffa i przeczuwała, że oboje wkroczyli na pewnego rodzaju ścieżkę, na której być może już się zgubili, bojąc się przy tym poprosić o ewentualny ratunek, ucieczkę. Przypominali w tym swoim zagubieniu dziką zwierzynę, która spętana przez okowy pułapki, nie potrafi samodzielnie wydostać się za mur wykreowanych przez wewnętrzne demony ograniczeń.
- Możliwe, nie praktykowałam raczej - odpowiedziała zgodnie z prawdą, oprócz tego jednego razu, gdy w Trausnitz utraciła wiarę i wolę walki. Egoistycznie popłynęła w swym onirycznym śnie, gdzie nikt nie miał prawa jej znać, bowiem była obca, nietypowa.
Przeczesała rude pukle, które opadały na wątłe ramiona i wsparła się dłońmi o balustradę, by ostatecznie wbić błękitne tęczówki w płynący nurt rzeki. Serce zakołowało w jej piersi, a iluzoryczność scenerii zaczęła podsuwać enigmatyczne scenariusze skąpane brakiem przywiązania do kogokolwiek. Cóż ją powstrzymywało przed ewentualnym rozstaniem?
- A powinnam się ciebie obawiać? - odbiła pospiesznie piłeczkę, by zyskać kilka sekund. Wolno odwróciła się w stronę krukona i obdarzyła go słodkim, dziewczęcym uśmiechem, dokładnie takim samym jak nad jeziorem, gdy pierwsze promienie słońca przebijały się poprzec szarawe chmury.
- Nie wiem, Blase, czy akurat tego się boję. Nikt mi wcześniej nie mówił takich rzeczy... - powiedziała ledwie słyszalnie i przygryzła nerwowo policzek od środka. - Nie wiem, co tak naprawdę czuję, szczególnie w tej chwili - szepnęła jeszcze i zrobiła krok do przodu, by przełamać pewną odległość, choć pozostawała bezpieczna.
Nienaruszona.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 20 2018, 09:24

Kto mówił o traceniu kontroli? To, że brał to, co chciał, to, co aktualnie podpowiadał mu instynkt, nie oznacza, że cokolwiek tracił. Wręcz zyskiwał. Nie musiał w takim wypadku zastanawiać się nad tym, co by było gdyby. Nie ma problemu w bezsensowym rozmyślaniu nad tym, co tak naprawdę to znaczy.
Żył tak zbyt długo aby dać się zaciągnąć w pułapkę. Prędzej sam by ją sobie stworzył i się tam zamknął. Dla świętego spokoju. Dla uwolnienia się od tego, co jest tam, na zewnątrz.
Obejrzał się na dziewczynę, pozwalając aby jedna z jego brwi podniosła się do góry.-Tak? Czemu w to nie wierzę?-Wzruszył ramionami, a pytanie tak naprawdę nie było żadnym pytaniem. Nie oczekiwał od niej odpowiedzi, nie oczekiwał, że nawet odniesie się do jego słów. W końcu po co miałoby to robić? Otulona swoją warstwą tajemnicy.
Doskonale rozumiał to, co w tym momencie czuła. Stojąc przy tej balustradzie, wpatrując się w przestrzeń, która znajdowała się pod nimi, przed nimi i nad nimi. To połączenie dawało mu poczucie ulgi, mógł swobodnie zaczerpnąć powietrza, nie czując ucisku w płucach, które nie często mu pozwalały na taki odważny ruch. Może wiązało się to z tym, jak daleko sięgał horyzont? Jakby w ogóle nie miał końca.
Również odwrócił głowę w jej kierunku. Jakby jej słowa, coś mu przypomniały. Zmarszczył brwi, zastanawiając się nad jej słowami. Powinna? Cóż, tego nie mógł jej powiedzieć. Nie mógł też niczego jej zagwarantować. -Tego nie mogę Ci powiedzieć. Co Ty czujesz?-Spytał spokojnie. Nie był materiałem na towarzysza, to mógł jej powiedzieć. Mógł zapewniać ją o wielu rzeczach, jednak jaki był w tym sens? I tak zrobi to, co będzie chciała. Bez jakie słownego kierownictwa.
-Nikt nigdy czegoś takiego Ci nie powiedział... Widzisz, ja również nigdy nie usłyszałem tych słów wychodzących z moich ust...-Mruknął. -Nie wiesz co masz robić, a jednak coraz bardziej niwelujesz przestrzeń, która jest między nami. Po co? Aby mnie sprawdzić? No tak. Ty możesz to robić. Ja nie.-Wyprostował się. Co dało się wyczuć w jego głosie? Zapewne nic. Choć jego słowa były podjudzone wcześniejszymi wydarzeniami, a to jest tylko ich ujście. Trafiła w zły moment.
Zniwelował odległość, która ich dzielił. Tak, że przy najdrobniejszym ruchu mógł poczuć zapach jej włosów. Czy teraz ucieknie? Czy teraz stwierdzi, że jednak obawa jest odpowiednim uczuciem, które powinna teraz przeżywać?
Łatwiej było mu obserwować odrazę w oczach ludzi, niżeli coś innego. To przynajmniej było prawdziwe i uzasadnione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Maj 21 2018, 16:42

Nie sięgała po to, czego pragnęła. Pozwalała temu odejść wolno, bo tak było bezpieczniej, lepiej. Przede wszystkim dla niej, nie chcąc mierzyć się z porażką, której nie umiała znosić dzielnie, z godnością. Lawirowała zazwyczaj na pograniczu niejasnych perspektyw, gdzie to w uległej postaci, przyjmowała życie takim jakie jest. Czy było to słuszne? Na pewno wygodne, a przecież o to chodziło, by nie dać się zwariować i pogrążyć przez stado rozpędzonych myśli.
- Moja skrytość nie oznacza ucieczki, Blase - powiedziała stanowczo, bo czy doprawdy była do tego zdolna? Jedynie targnęła się na własne życie, ale to nie należało nawet do schematyczności tchórzostwa; była raptem zagubionym dzieckiem, które nie potrafiło odnaleźć właściwej  drogi. Utkana sieć enigmatycznego płaszcza miała świadczyć o bezpiecznie wyznaczonym terenie, po którym pozwalała błądzić każdemu, o ile dostał szansę na przedarcie się przez mur dystansu.
Jemu także ją ofiarowała.
Nabrała powietrza w płuca, kiedy wypowiedział ów pytanie, po czym spuściła wzrok i nie była w stanie patrzeć na niego przeż dłuższą chwilę, jakby w obawie, że odkryje prawdę. Serce zakołowało w jej piersi i dopiero, gdy była gotowa, skrzyżowała błękitne tęczówki z tymi należącymi do Shercliffe'a.
- Nie umiem określić tego, co czuję - wyszeptała, pragnąc żeby ten temat został ucięty. Dla niej dywagacje o uczuciach czy emocjach były jak wymierzanie sobie ran, które są głębokie i dotkliwe; był w stanie to przerwać?
Słowa, które padły z ust chłopaka wbiły w Marceline igiełki, nieznośnie ostre, przenikające w głąb drobnej sylwetki. Sama nie wiedziała, dlaczego przekracza granice, z jakiego powodu przedziera się i niweluje dystans, który między nimi był od prawie zawsze, gdy zabroniła mu na dotyk, którym ją sparaliżował, ale z drugiej strony - czy to właśnie nie jego w tej chwili chciała? Przygryzła nawet nerwowo dolną wargę, na co nie miała większego wpływu, jakby podświadomie walczyła z tym, co jej zaserwował.
- A co zrobiłbyś, gdybym pozwoliła ci na zbliżenie? - zapytała nagle, niepewnie, choć nuta prowokacji rozbrzmiała w jej głosie.
Odważy się?
Serce zakołowało w piersi Holmes, kiedy wreszcie z pełną świadomością lustrowała go na wskroś, odszukując odpowiedzi na niezadane pytania. Nie było tajemnicą, że pragnęła wiedzieć, bo niepewność wyniszczała ją najmocniej, tak jak teraz.
Przez niego, wszak - czego oczekiwał? Czego pragnął?

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Maj 26 2018, 20:00

Nie miał zbyt wiele czasu. Tak naprawdę żadne z nich nie miało. To były jego ostatnie miesiące tutaj. Czemu miał je zmarnować na zastanawianiu się? Analizowaniu tego, co byłoby dla niego odpowiednie. Nie brzmi to kusząco, ale naprawdę miał dość myślenia i zgadywania. Lubił prostotę.
-Nie mówię o Twojej skrytości. Mówię o Twoim spojrzeniu, o wzroku, który ucieka za każdym razem kiedy go odszukuje. Nie wiem tylko czy to przejaw tchórzostwa, czy obawy przed tym, co możesz w nich zobaczyć...-Powiedział spokojnie.
Naprawdę? Obdarowała go czymś tak cennym? Nie wiedział. Nawet by się tego nie domyślił. I chyba się mu nie zdziwi, co? W końcu skąd mógł to wiedzieć. Nie zbliżyła się do niego o milimetr, chyba, że czuła, że to niczym jej nie grozi. Mógł zrozumieć naprawdę wiele, ale nie obawy przed drugim człowiekiem. Niechęć z wyboru jest naturalna. Jednak obawa? Chyba nic gorszego od okowów własnego umysłu nas nie może spotkać. Tak. Zawsze był zdania, że naszym największym ograniczeniem jesteśmy my sami.
Co miał jej powiedzieć? Jak zareagować na jej odpowiedź? Wzruszył delikatnie ramionami, jakby odpowiedź nie była już taka istotna. Bo czy była? Wiedział jedynie, że nie chciał stawiać jej w tej sytuacji. Nieważne, jak bardzo egoistycznie chciał poznać prawdę... To, co siedziało jej w głowie.
Jak ktoś może znajdować się tak blisko, jednocześnie będąc tak daleko? Może w końcu zrozumiał to śmieszne stwierdzenie.
Jego wargi drgnęły, było to coś, czego nie mógł powstrzymać. Przekrzywił lekko głowę w bok i spojrzał na nią, a choć twarz była lekko rozbawiona, to spojrzenie pozostawało niewzruszone.-Czy mam to uznać za pozwolenie? Chcesz, abym w tym momencie zrobił to?...-Uniósł dłoń na wysokość jej twarzy. Czuł pod palcami ciepło jej skóry, choć jeszcze jej nie dotknął. Jakby nie był na tyle odważny aby to zrobił... Doszukiwał się podstępu?
A co on takiego zrobił?
Opuścił dłoń, prostując się jednocześnie. W końcu robił to, czego chciał, prawda? Sam powtarzał, że nie czuł oporów przed sięganiem po to, czego pragnął. Czemu miała być wyjątkowa? Jego palce zetknęły się z jej dłonią, niepostrzeżenie. Przeplatając się przez nie, tak, jakby nabrał wodę w dłonie, a ta przeleciała przez jego palce. Ślad po nich wciąż znajdował się tam, gdzie jej dotknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 27 2018, 21:41

Ostatnie? Doprawdy? Dlaczego?
Zapewne zalałaby go tymi pytaniami, gdyby tylko miała odwagę, ale - niestety - nie posiadała w sobie kszty swobody w kształtowaniu pewnych sentencji. Raz po raz obserwowała zmiany zachodzące na twarzy krukona, jakby chcąc wyczytać z niego wszelkie ukryte tajemnice, ale było to cholernie trudne i skomplikowane.
- Jestem tchórzem, ale powinieneś wiedzieć o tym od pierwszego spotkania, nie sądzisz? - zapytała, nad wyraz bezczelnie i na moment pokusiła się nawet o możliwość spojrzenia mu w oczy, by dostrzegł paraliżujący strach, lęk przed możliwością otworzenia się. Oddech rudowłosej spłycił się w momencie, zaś klatka piersiowa zapadła się, gdy tylko poczuła jak ich tęczówki krzyżują się, zaś serce przyspiesza rytmu.
Nie byłby w stanie tego pojąć, bo jak miałaby opowiedzieć o próbie gwałtu? O tym co przeżyła w Trausnitz, gdy została porzucona na pastwę losu i nikt nie zamierzał wyciągnąć dłoni, by jej pomóc? Dlaczego powinna o tym mówić? To był sekret, tajemnica owiana oniryczną mgiełką, która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego.
Nie odpowiedziała. Skinęła jedynie głową, pozwalając mu na całkowite przełamanie granicy, w której ich sylwetki stały od siebie oddalone. Mętlik, który pojawił się w jej głowie, zmuszał do upadku, oddalenia się, wycofania niczym pozbawiona perspektyw na lepsze jutro jednostka. Obserwowała zmiany zachodzące na chłopięcym licu, po czym wreszcie sama przystąpiła do przodu i wbiła wzrok w dłoń, która lekko przecinała powietrze, by wreszcie zetknąć się z jej skórą na policzku, a zaraz potem zmienić drogę. Przyjemne ciepło otuliło drobną dłoń rudowłosej Francuzki, gdy ich palce splotły się, zaś ona sama nie rezygnowała z tej nietypowej bliskości, tak innej, nieokreślonej przez żadne słowa. Nerwowo zaczęła przygryzać dolną wargę, jakby w tyle głowy mając świadomość, że do tej pory pozwalała na takie zachowania tylko jednemu mężczyźnie, ale on coraz bardziej stawał się powodem lawirowania na pograniczu szaleństwa. Czy była gotowa, by oszaleć z nim? A może potrzebowała ramion, które uchroniłyby ją przed gwałtownym upadkiem?
Nie wiedziała nic.
N i c
kompletnie - pozostając zagubioną w gąszczu spraw.
Zbyt trudnych; nie dla niej.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 27 2018, 22:07

Zapewne podjąłby się próby odpowiedzenia na te pytania. Musiałby jednak wtedy wejść w kwestię troszkę bardziej skomplikowane, takie, które nie ujrzały światła dziennego od bardzo dawna. Prawdopodobnie nawet nie powinny nigdy wychodzić, bo tak, dla zasady, z którą żył tak wiele lat.
Jednak z jakieś dziwnej i zapewne nieprzymuszonej woli, chciałby aby wiedziała.
-To nie tchórzostwo, tylko coś innego. Na pozór niewinnego, które wręcz obraca się w obsesje.-Powiedział spokojnie, jakby naprawdę potrafił czytać między wierszami. Czy w jej spojrzeniu, które tym razem odważyło się zatrzymać i tym razem wejrzeć w niego. Nie czuł skrępowania czy wszechogarniającego dyskomfortu kiedy był w jej towarzystwie. Dziwnie kojące uczucie, trochę przerażające biorąc pod uwagę to, że tylko Alexis sprawiała, że właśnie tak się czuł.
Dlatego nie musiała się tym z nim dzielić. Nie musiała do tego wracać, mogła zwyczajnie zostawić to za sobą i iść dalej. Jednak wie, że to nigdy nie nastąpi. Nigdy nie zostawi tego za sobą... Nie musiała się zwierzać, mówić mu o sobie nic więcej... Mogła po prostu postać z nim jeszcze przez minutę...
Przejechał palcem po strukturze jej skóry. Jakby w tym momencie była to najistotniejsza rzecz w całym tym przedstawieniu... Poniekąd była, bo całą swoją uwagę skupił właśnie na tym. Drobnym geście, który w jego mniemaniu był krokiem niemalże olbrzymim. Prawie złapał się na tym, że odruchowo schowałby ręce do kieszeni spodni. Jednak ta druga część podpowiadała, że to było właśnie ich miejsce.
Jego spojrzenie pociemniało, a wzrok utkwił w jej oczach.-Nie dajesz mi żyć.-Mruknął przez zaciśnięte gardło, dotykając obiema dłońmi jej twarz. Czy tak właśnie działał na niego ten nerwowy tik, który miała? Być może. Jedyne o czym teraz myślał to o tym, jak jego wargi zetknęły się z jej zimnymi. Prawie tak, jakby dawno nie zostały należycie potraktowane. Pocałunek był delikatny. Nie ponaglał, ale też nie dawał wyboru odwrotu. Bo gdyby to zrobił, czy kiedykolwiek by się odważył?
Skąd pewność, że upadek w ramiona nie zawiódłby jej do innego rodzaju szaleństwa? Co jeżeli chciał aby podzieliła jego los?
Pochylił się nad nią, opierając czoło o jej czoło. Oddychając trochę szybciej niż powinien. Spojrzenie jej jasnych oczu mogłoby powiedzieć mu zbyt wiele o tej chwili. Dlatego jeszcze nie podniósł na nią wzroku. Wolał przedłużać tę chwilę w nieskończoność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 27 2018, 22:37

Czy chcieli przełamywać pewne bariery? Pokonywać mur dystansu?
Marceline obawiała się porażki, a przecież w jej życiu był ktoś, ktoś przed kim próbowała otworzyć się od wielu miesięcy, tylko ani razu nie nabrała dostatecznie odwagi, by swoję lęki opisać zwerbalizowanymi słowami. Obawiała się takiego starcia, jakby podświadomość podsyłała jej znaki, w których powinna odpuścić, nie próbować - nie starać się zrozumieć pewnych rzeczy. Może tak było lepiej? Ileż niepewności budził strach przed nieznanym, dokładnie tak jak teraz.
- Nie zmienię tego, Blase - wyszeptała cicho, po czym uciekła ponownie spojrzeniem, tak zbłąkanym pośród tych wszystkich feerii nieoczekiwanych bodźców. Lawirowała na pograniczu realnej prawdy, fałszu i obłudy, jakby chcąc przełamać własne przekonania, ale im dłużej to trwało - tym bardziej wątpiła. Poddawała się swoistego rodzaju niepewności, kiedy to ponownie tłamszona przez przeszłość, ulegała jej. Nie była w stanie wygrać z tym, co niósł za sobą przewrotny los.
Zastygła w bezruchu, gdy dotyk stawał się tak bardzo intensywny. Czuła jak wzdłuż kręgosłupa przebiega linia gęsiej skórki, zaś powieki same opadają. Serce uderzało szybko, zbyt szybko, a im dalej wędrowali w celebracji ciszy, tym utwierdzała się w przeświadczeniu, że musi spróbować. Pokusa wydawała się wszak dostatecznie silna, pomimo że myśli błądziły w odmętach otchłani zgubnej, pozbawionej analogicznych rozwiązań do sytuacji, w której znaleźli się oboje.
Czy to było dobre?
Mimowolnie jej powieki zamknęły się, kiedy tylko wargi złączyły się w ulotnym pocałunku. Niezbyt nachalnym, ale dostatecznie stonowanym, by mieć pewność, że to wszystko jest iluzją. Smukłe palce przesunęły się bezwiednie na tors Shercliffe'a, gdy poddała się jego woli, jakby chcąc ziścić od dawna realizowany plan, choć działanie było iście spontaniczne.
- Nie chciałam, żebyś tak się przeze mnie czuł - jęknęła żałośnie, po czym zacisnęła dłonie w piąstki. Nie uciekała, tkwiła w jednej pozycji, niczym posąg pozbawiony życia. - Nie miałam tego w zamiarze - dodała po dłuższej chwili, by wreszcie unieść spojrzenie błękitnych tęczówek na twarz krukona. - Przepraszam.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Maj 28 2018, 13:56

I po co tak bardzo się starać skoro tak wiele trudu trzeba w to włożyć? Czy pewne rzeczy nie powinny być proste? Nieskomplikowane. Lubił smak zwycięstwa, jednak czy warte jest to własnych nerwów i nie tylko? Zapewne gdyby obawiał się wszystkiego, nie stałby tutaj przed nią. Nigdy nie odezwałby się wtedy nad strumieniem.
Uniósł jej podbródek, zmuszając jednocześnie do tego, aby na niego spojrzała. Bo oczy były odzwierciedleniem wszystkich wątpliwości i nadziei. Przynajmniej teraz. Nie chciał, aby żyła w przekonaniu, że czegoś od niej oczekuje. Jakichś zmian, które miałyby ułatwić im te relacje.-Nie mówię, że masz to zmienić... Nie oczekuje od Ciebie niczego, czego sama nie chciałabyś mi dać.-Powiedział spokojnie, przymykając na moment powieki, jakby w jakiś sposób musiał się uspokoić. Jakby otoczenie ciemnością sprawiło, że jego myśli znajdą odpowiedni tor, a serce przestanie rzucać się do ucieczki w nieznane.
Czy było dobre? Gdyby naprawdę o niej myślał w ten podniosły sposób, bez krzty egoizmu... Powiedziałby, że ma odejść. Zapewne zniósłby jej spojrzenie i twarz wykrzywioną w bólu po odrzuceniu zaraz po tym, jak wiele udało się osiągnąć. Nie zniósłby jednak kolejnego powodu, dla którego nie mógłby spojrzeć sobie w oczy.
Był egoistą. Nauczył go tego ojciec. A raczej tak go stworzył.
Oparł jedną dłoń na jej plecach, drugą przygarniając jej pięści do siebie. Jakby chciał przejąć wszystkie te uczucia, których reakcją był ten gest. Potrafił to zrobić?
- Ja również tego nie chciałem, a jednak... Stało się. I zamierzam się tego trzymać.-Powiedział spokojnie. - Coś prawdziwego. Potrzebuje tego... Bardzo.-Dodał, pozwalając sobie na odwzajemnie tego spojrzenia, które w nim utkwila.
Uśmiechnął się, jakby powiedziała coś całkowicie zabawnego. PRZEPRASZAM? Za co? Nie miała na to wpływu. W końcu nie robiła tego z premedytacją. Pozwolił na to. Wyprostował się i przejechał palcem po dolnej wardze dziewczyny, na której widniał ślad po częstym nadgryzaniu jej. -Jeżeli nie mogę Cię więcej całować. Nigdy nie rób tego, co zrobiłaś przed chwilą. - Każdy miał swój słaby punkt. Jego najwidoczniej była ona, ze wszystkim, co mogło iść w pakiecie, nieważne jak bardzo pokręcone. Nieważne, że być może niedane mu będzie nigdy dowiedzieć się więcej...
CO TERAZ?
To chyba zależało tylko od niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 959
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1030
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Maj 29 2018, 13:36

Czy doprawdy powinni rezygnować z próby dość wytrwałej, niezwykle trudnej do realizacji, ale przynoszącej swoistego rodzaju korzyści? Czasami trzeba było poświęcić dostatecznie dużo energii, by osiągnąć sukces, ale im wytrwalsza praca była - tym gorzej znosiło się porażkę, prawda? Ona sama uwielbiała poświęcać się dla słusznej sprawy, o ile było to warte tak skomplikowanych aspektów jak p o ś w i ę c e n i e.
Posłusznie uniosła spojrzenie na chłopaka, tym samym wlepiła w niego swoje błękitne tęczówki, które świdrowały go na wskroś, gdy raz po raz ich wzrok krzyżował się. Odczuwała wtedy dziwnego rodzaju emocje, które zalewały ją z każdej strony, a serce uderzało donośnie, przecinając ciszę odbijającą się od chłodnych ścian wieży.
- Blase... - szepnęła cicho, gdy wspomniał o ofiarowaniu czegokolwiek, bo cóż takiego posiadała? Kompletnie nic. Nic, co dałoby odpowiednie zaspokojenie wewnętrznego egoizmu, choć - czy tym właśnie się kierowali? Niemożliwe. To było niemożliwe.
Oddech rudowłosej spłycił się, wszak dotyk krukona był przyjemny, na tyle spokojny, że nie odczuwała krzty zagrożenia, podświadomie pragnąc kojącej bliskości. Nerwowo przygryzała dolną wargę, cały czas kształtując w głowie własne pomysły, by wreszcie dotrzeć do miejsca, w którym znajdzie odpowiedź na nurtujące ich pytania.
- Nigdy nie obiecywałam; nie mówiłam, że jestem w stanie, że potrafię... - dlatego nie wymagaj, bo obawa, że nie spełnię twych potrzeb - zniszczy wszystko. Mogłaby mu ofiarować mu tak podniosłą fraze, ale zbyt mocno się lękała przed porażką, a przecież nie chciała stracić Shercliffe'a. Lubiła jego obecność, podobnie jak kpiący uśmiech, który tak często przyozdabiał jego twarz.
Nie odezwała się już jednak na propozycję, którą złożył, dając mu jedynie nieme zapewnienie, że nie zrobi nic, co miałoby ich skrzywdzić.

/zt x2.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

 Similar topics

-
» Śnieżny Szczyt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-