Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 11:46

First topic message reminder :

Opis zadań z OWuTeMów:
 

Zazwyczaj nie lubiła wchodzić na tak wysokie punkty. Schody są przecież jej największym wrogiem i tego się będzie trzymała do końca życia. Jednakże kiedy tak sobie myślała ostatnio – jeśli pojawiłaby się sytuacja każąca jej uciekać, to łatwiej jest schodami w dół do dormitorium niż w górę, prawda? Szczególnie, jeśli ktoś ma bardzo słabą kondycję.
Pięćset schodów zdawały się mordować wręcz, ale widok był tego warty. Gdy wieczór rozciągał się wokół Hogwartu i zatapiał w sobie wszystkie pobliskie tereny, ten lekki półmrok unoszący się zza pięknych krajobrazów... To wszystko było takie spokojne. Takie przeciwne do jej ostatnich przeżyć, które wywoływały w niej wiecznie rozemocjonowanie tak, jakby cały czas miała okres... Zabawne, że mówię o tym akurat teraz. Kiedy to ma się spotkać z Finnem.
Oparła się plecami o jedną z barierek uparcie wpatrując się w wejście na wierzę. Ubrana wyłącznie w jakąś skromną, czarną sukienkę na ramiączkach ze spokojem przyjmowała ciepły wiatr uderzający o jej ciało i rozwiewający długie włosy. Dobrze, że było już blisko do lata. Dzięki temu nie marzły jej nogi odziane wyłącznie w krótkie, czarne stopki. Czekała w zniecierpliwieniu. Powie, co ma powiedzieć i stąd pójdzie. To najlepsze rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 11:41

Ona dobrze znała się na kłamcach, czytała wiele artykułów, a przede wszystkim dostrzegała jak to ludzie robią. Miał rację zbyt długie zastanawianie się oznaczało, że ktoś kłamie, ale towarzyszyły temu też różne reakcje, ale błyskawiczna odpowiedź… wcale nie była lepsza, zwłaszcza, że to nie było proste pytanie.
Słysząc odpowiedź posmutniała jednak nie pozwoliłaby ten wyraz tworzy pozostał na długo, posłała mu delikatny uśmiech.
- Usiądziesz obok mnie? – zapytała siadając na ziemię oparta o ścianę. Poklepała miejsce obok siebie. On… jest trudny. Powinna to zaakceptować i przyzwyczaić się jeżeli chciała się z nim przyjaźnić.
- Masz rację… jeżeli zechcesz… weź część tego ciężaru razem ze mną… ale musisz wiedzieć, że to nie jest proste, a dźwiganie go zrzuca na ciebie trochę odpowiedzialności.
Powiedziała to w taki sposób jakby popełniła niesamowity grzech, jakby to co mu zaraz powie ciążyło na nim niesamowicie.
- Moja mama… – mimo wszystko zaczęła powoli wpatrując się w przestrzeń – nie żyje, zginęła kilka dni temu, w wigilię bożego narodzenia – powiedziała to ze smutkiem, nie rozpaczą – spłonęła wraz z moim domem… – dodała po chwili – po prostu… nie potrafię się pogodzić z tym faktem… pamiętam… nawet słyszę jak śpiewała mi zawsze kołysanki… myśl, że jej nie ma… przeraża mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 12:02

Więc trafił swego w takim wypadku, bo jak mówiłam już wiele razy Jonatan był tą osobą, która prawie zawsze wiedziała, kiedy ktoś kłamie. Sam wielokrotnie czytał na ten temat, a poza tym przez swoją chorobę miał talent do spostrzegania co jest prawdą, a co fikcją. Choć nie zawsze – czasem role się odwracały, a wtedy Nicholas zaciągał go do psychologa, by mógł z nim porozmawiać i wrócić na właściwy tor. Chyba będzie go to prześladować do końca życia.
Właściwie, to pytanie było bardzo proste. „Dlaczego mnie przytuliłeś?”. To pytanie teraz brzmi „A dlaczego nie?”. Spójrz na to Vivi. To po prostu zwykła rozmowa dwóch obcych sobie ludzi, których na chwilę połączył uścisk. Nie ma w tym nic skomplikowanego, a ty coś widzisz? Głupiutka.
Kiwnął głową pokazując jej, że się zgadza i czekał. Potem słuchał. Potem zamilkł na długo. Cisza obijała się echem po wieży. Później wypowiedział jedno, jedyne zdanie.
- Zaśpiewaj tak, jak ona... - Ile było w tym taktu? Zero. Ile serca? Nie wiem. Pierwszy raz w życiu nie wiem, co Jonatan robi... A jestem jego autorką!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 12:10

Właśnie i w tym problem. To jest rozmowa DWÓCH obcych ludzi. Obcy człowiek nie przytuliłby jej z taką łatwością, prędzej poklepał ją po ramieniu, albo przytulenie sprawiłoby mu jakiś problem. Ludzie obcy nie działają w taki sposób. Dlatego chciała wiedzieć dlaczego. Jeszcze w grę wchodzi chłopak wyssany z wszelkich uczuć.
Kiedy to mówiła czuła jak to się ulatnia. Nie wiedziała w końcu co ma ze sobą zrobić, nie wiedziała co mu powiedzieć i nie wiedziała jak on na to zareaguje, ale wiedziała, że musi się dostosować.
To stwierdzenie… wybiło ją z rytmu. Spojrzała na niego niesamowicie zaskoczona po czym posłała mu delikatny uśmiech. Zamknęła oczy i biorąc głęboki oddech zaczęła.
- Lacrimosa dies illa
Qua resurget ex favilla
Judicandus homo reus
Huic ergo parce Deus
Pie Jesu Domine

Gdy skończyła poczuła jak po jej policzku spływa kolejna łza. Otarła ją natychmiast przegryzła wargę.
- Mogę się jeszcze raz do ciebie przytulić? – spytała półszeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 15:17

Może po prostu Jonatan był specyficzny? Ale miała rację. Był to moment, w którym zapomniał o wszystkich społecznych konwenansach. Dał się ponieść czemuś, w czym nie było aż tak wiele logiki. Dziewczyna zdecydowanie źle na niego działała i to był kolejny powód, żeby się od niej odsunąć. Nie powinien więc w ogóle się z nią spotykać. Powinien odwrócić się i po prostu stąd wyjść. Jednak nie wybaczyłby sobie gdyby zostawił ją zapłakaną szczególnie, gdy już mu się zwierzyła.
Wysłuchał jej do samego końca. Potem spełnił jej prośbę. Przytulił ją, lecz nadal nie zdradzę wam jaki był jego cel w „zmuszeniu” jej do śpiewania. I nie, nie chodzi o to, że miała piękny głos, a on chciał po prostu posłuchać. Od tego to są łowcy talentów. Chodziło o coś więcej. Ale nie teraz, teraz ją po prostu przytulał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 15:59

Och jak ja bym chciała wiedzieć o co chodziło, ale ona teraz nie miała siły się dopytywać zaciekawiona. Po prostu kiedy to śpiewała poczuła… to co poczuła było dziwne i naprawdę nie spodziewała się tego… nie spodziewała się tego, że będzie się tak czuć. Do tego jego uścisk.
Działo się z nią coś dziwnego, coś czego ona nie rozumiała, czego nie chciała na tą chwilę rozumieć, po prostu chciała tak zostać. Nawet jeżeli zmusza chłopaka do przytulania i jest tu z nią tylko z poczucia obowiązku to bardzo… naprawdę chciała tak zostać. Zamknęła oczy i po prostu się wyłączyła. Czuła jak ogarnia ją sen…
Opamiętała się, uchyliła powieki rozglądając się po otoczeniu. Była niesamowicie zmęczona, ale było jej cieplutko. Jednak nie może tutaj dłużej zostać. Odsunęła się od chłopaka wpatrując się mu głęboko w oczy i uśmiechnęła się delikatnie.
- Ja muszę już iść... ściemnia się... - wydukała i wstała niechętnie. Zrobiła kilka kroków w stronę wyjścia i zatrzymała się. Odwróciła się w jego stronę i wyszeptała.
- Dziękuję.
Chwilę później odbiegła w nieznaną stronę.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 18:08

Przytulanie było czymś, co koi nerwy człowieka. Muszę przyznać, choć po cichu i w tajemniczy, że on też bardzo lubi się tulić. Właściwie jeśli szukał sobie dziewczyny, to właśnie dlatego, że liczył na jakąś ilość ciepła z jej strony. Uściski, pocałunki. Dotyk – zarówno ten intymni jak i nie. Wszystko było przepełnione magią. Poza tym kiedy wzrastała w nim jakaś nieokreślona namiętność nawet on przestawał nad sobą panować. Dawno mu się już to nie zdarzyło. Właściwie od czasu... Nie ważne.
Przysypiała? Przecież on nie może pozwolić jej zasnąć, bo zamarzną tutaj oboje. Albo nie będzie chciał jej budzić, albo będzie to musiał i tak zrobić odnosząc ją pod pokój wspólny. Nie zasypiaj. Uff, posłuchała jego cichych nawoływań. Całe szczęście.
- Dobranoc – Tylko tyle odpowiedział. Nie uważał żeby „Nie ma za co” było odpowiednie, dlatego po prostu się z nią pożegnał. Miał nadzieję, że ta cała farsa jej pomogła. Co teraz zamierzał? Zostać tu jeszcze miał przeczucie, że powinien. Zresztą, czy nie łatwiej tak będzie jej unikać? Przecież nie wróci drugi raz w to samo miejsce. Pozostanie tu sam w ciszy i spokoju nadchodzącej nosy. Jedynie pohukiwania budzących się do życia sów rozdzierały powietrze gdy podszedł do okna i rozglądał się po błoniach. Wszędzie pusto. Wszędzie ciemno. Przymknął oczy oddając się przyjemności wyczuwania na skórze chłodnego wiatru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 343
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10133-helena-reeves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10134-helena-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10136-saga#281877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10135-elena-reeves#281801




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 18:27

Nawet Elena, dusza towarzystwa, jedna z najgłośniejszych Gryfonek wszech czasów potrzebowała chwili wytchnienia. I może inni wiedzieli, a może nie... najlepszym miejscem na spędzenie czasu ze samym sobą były albo błonia, albo wieże, a najlepiej jeszcze te w najwyższym punkcie, gdzie niektórym wręcz nie chciało się tam wchodzić. Dzisiaj panna Reeves fortunnie, a może i niekoniecznie, wybrała się w stronę wież i zaczęła przemierzać mnóstwo tuzinów schodów, po bodajże czwartym naprawdę przestała liczyć. Prawie wydała z siebie okrzyk, kiedy ktoś pojawił się zza zakrętu. Światło pochodni oblało postać i przez moment miała wrażenie, że to Victorique, choć oczywiście mogła się mylić. Elena postanowiła, że nie będzie jej zaczepiać, w końcu to miał być samotny wieczór z najlepszym towarzystwem pod słońcem - samą sobą. Jej rozszalałe wcześniej serce zdążyło się uspokoić w momencie, kiedy przekroczyła drzwi wejściowe do jednej z wież. Wyjęła z torby pewien trunek, który udało jej się przemycić i już chciała zapalić świeczkę, kiedy usłyszała niby to szelest. Serce jak na zawołanie zaczęło jej szybciej bić.
- Na Merlina, dzisiaj to zawału dostanę. Jest tu kto? - weszła głębiej i podobnie jak wcześniej pochodnia spełniła swoje zadanie. Światło wypełniło się w małej izdebce dając podgląd na osobę, która wcześniej pomyślała o tym, by się tu schować. Elena już miała się wycofywać, gdyby nie rozpoznała w tej osobie Jonatana. Uśmiechnęła się sama do siebie otwierając burbona i przechyliła, pokrótce czując znajome uczucie ciepła we wnętrzu.
- Cóż za miła niespodzianka. Czyżby w gwiazdach zapisane było, że dzisiaj się tu spotkamy? - zażartowała jak zawsze i podeszła bliżej rozkoszując się przyjemnym prawie chłodnym powietrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 18:41

Przeczucie jednak nigdy go nie myliło. Zastawia mnie czasem jak osoba tak bardzo logiczna i tak mało spontaniczna może czasem zaufać chwilowemu przebłyskowi, który mówił „Zostań tu, warto tu zostać”, ale taki już był. Zdarzały się w nim tajemnicze sprzeczności, które pojawiały się w momentach, gdy jego tzw. zaburzenie depersonalizacyjne próbowało znowu przejąć nad nim władzę. Dlatego wolał pozostawać chłodny. Dlatego odtrącał od siebie ludzi. Wszelkie przejawy uczuć rozumiał jako objawy tego stanu psychicznego, z którego wyleczył się już dawno temu. Jednak co jakiś czas musiał udawać się na kontrolę, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że wszystko dobrze. A raczej żeby wiedział to jego ojciec. W końcu liczył na niego. Na to, że zostanie szychą w przeciwieństwie do brata. Ktoś musiał udźwignąć brzemię rodzinnego nazwiska.
Nie długo był sam. Usłyszał kroki na schodach. Z jego szybkich obliczeń dotarło do niego, że będzie tu za 15 sekund. Stąpała cicho i delikatnie. Kobieta, szczupła i w miarę wysoka. Musiała minąć się z Victorique. Czy zauważyła, że młoda miała zaczerwienione oczy? Czy ktoś będzie miał do niego pretensje, że płakała? Westchnął i postanowił się nie ruszać. Może to tylko kontrola? Było ciemno. Jeśli ktoś zobaczy, że również pusto, to sobie pójdzie.
Z daleka poczuł bardzo znajomy sobie zapach. Nigdy go nie zapomni. Czasem budził się w nocy i był przekonany, że ją czuje. To wszystko było nierealne. Pamiętał to jakby było wczoraj. Smak jej ust, ciepło ciała. Nawet gdyby nie był wybitnie spostrzegawczy, to gdy już się pojawiła zaraz obok niego musiał zauważyć kim byłą ów niewiasta. Elena. Aż zadrżał przez co wywołał niewielki hałas. Ups, nie zamierzał ją przestraszyć. Lecz może dzięki temu sobie pójdzie? To nie jest dobra pora na spotkanie właśnie jej.
- Dobry wieczór – Szepnął, kiedy zmuszony był już jej odpowiedzieć. Jak to miał w zwyczaju złapał ją za dłoń i ucałował na powitanie. Róże... Zawracały mu w głowie ilekroć ją spotykał. Zawsze musiał być nienagannym dżentelmenem. Wiedziała o tym. Tak samo jak wiedziała, że jego twarz nie zmieni wyrazu nawet, jeśli cieszył się na jej widok. Nadal stanowiła przysłowiowe poker face. Choć, czy aby na pewno się cieszył? Raczej trapił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 343
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10133-helena-reeves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10134-helena-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10136-saga#281877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10135-elena-reeves#281801




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 18:57

Serce wciąż biło niemiłosiernie szybko, Elena miała wrażenie, że niebawem wyskoczy jej z płuc. Została dwukrotnie przestraszona... może coś chodziło jej po głowie, czymś się zamartwiała? Nieważne, całe myśli zajął jej Jonatan, którego miała przed sobą. Nic się nie zmienił... no bo widziałaś go na korytarzu wczoraj, idiotko? Nie wiedzieć czemu zawsze człowieka nachodziły takie myśli - czy się zmienił, czy wciąż ma taki uśmiech, zazwyczaj wtedy, kiedy te dwie osoby miały za sobą wielką historię. Panna Reeves uśmiechnęła się sama do siebie, co miała w zwyczaju robić. W końcu kto rozbawi ją lepiej, niż ona sama? W końcu uniosła spojrzenie centralnie spotykając się z oczyma Jonatana, które zwyczajnie nie okazywały nic. Najwyraźniej... ona natomiast po ich przeszłości potrafiła czasem coś z nich wyczytać. Z pewnością był zaskoczony, a także niezbyt zadowolony jej widokiem. Postanowiła jednak nie brać tego do siebie. Od razu zrozumiała, że chciał pobyć tu sam, ale... ona nie byłabym sobą, gdyby teraz się odwróciła i zostawiła go ze swoimi pięknymi planami. Elena usłyszała Jego głęboki głos, który w dość dziwny sposób zawsze powodował u Niej dreszcze. Ach, dżentelmen... pomyślała, kiedy ujął jej dłoń i pocałował. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej i westchnęła przeciągle rozglądając się. Mieli siebie i ten niebywały widok! Niebo nigdy nie wyglądało tak cudownie, kiedy była tylko mugolską dziewczynką. Szybko jednak wróciła spojrzeniem do byłego. Niby niewinnie zagryzła wargę i podstawiła mu alkohol pod nosem, choć przeczuwała, że z naturalnej grzeczności odmówi.
- Myślałam o Tobie ostatnio. - oznajmiła beztrosko, kolejny jej zwyczaj. - I szukałam Ciebie... widzisz, czasami po prostu potrzebuję spędzić z Tobą czas. Idealnie się zgraliśmy. - pociągnęła łyka burbona i syknęła cicho. - Oj, rozchmurz się. Rozumiem, że cenisz swoje towarzystwo ponad wszystko, ale masz przed sobą prawdziwą towarzyszkę do takich wieczornych rozmyślań. - powiedziała, choć sama nie wierzyła w te słowa. Ona i rozmyślanie o życiu? Stąpała twardo po ziemi, romansowała z książkami, ale z pewnością nikt nie powiedziałby, że Elena to ta, która przesiaduje wieczorem, by ogarnąć sens istnienia. Zazwyczaj wtedy znaleźć ją było można wśród ludzi przy miodowym piwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 19:20

Nie wiedział jak się ma w stosunku do niej zachować. Ona nic się nie zmieniła, choć bardzo dawno nie rozmawiali. Nadal była pewna siebie. Wciąż przygniatała go swoją szczerością i błyskotliwością. Swego czasu dopełniali się naprawdę doskonale. Tylko ona potrafiła wykrzesać z niego minimalną chęć do zabawy i choć chwilową (nie potrafił zbyt długo zachowywać się głupio czy nierozważnie jego zdaniem) to jednak potrafiła to zrobić. Życie jednak nauczyło go, że nawet jeśli przy kimś czuje się dobrze, to nie może jej traktować poważnie. I tak pewnego dnia rozmawiał z nią i po prostu jej powiedział: „Nie możemy być razem. Jestem dla ciebie za dobry”. A może powiedział, że to ona jest dla niego za dobra? Nie pamiętał tego tak dokładnie. To takie mgliste wspomnienia, które budziły się do życia niezwykle rzadko.
- Wiesz dobrze, że akurat twoje towarzystwo nigdy mi nie przeszkadzało El... – Ze względu na to jak bliskie były ich relacje czuł, że może sobie pozwolić na mówienie do niej skrótowo. Wobec niej nie trzymał aż tak sztywnej elegancki mimo iż próbował. Westchnął pod nosem niewidocznie i jeszcze raz się jej przyjrzał. Przepiękna kobieta. Dlaczego piła samotnie? Bo jak się domyśliła on oczywiście odmówił. Nie był fanem picia alkoholu bez większego powodu jak np. bankiet i drogie wino.
Atmosfera, która unosiła się w powietrzu zdecydowani wirowała mu w głowie. Może to dlatego nagle, niespodziewanie jego ręka sięgnęła po jej trunek. Wyjął jej go z dłoni i postawił na zimnym murze. Długo nie musiała czekać na powód tej reakcji. Wiedział, że ona ma do niego słabość. On czuł w stosunku do niej pewnego rodzaju pożądanie. Postanowił to wykorzystać. Już po chwili jej plecy uderzyły lekko aczkolwiek wyczuwalnie o ścianę. Trzymał jej nadgarstki w górze, a sam najzwyczajniej w świecie wpił się w jej wargi. Świat oszalał, a potem zniknął w czarnej dziurze zapomnienia. Nie był sobą. A może właśnie był?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 343
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10133-helena-reeves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10134-helena-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10136-saga#281877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10135-elena-reeves#281801




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 20:06

Noc była naprawdę piękna i z pewnością nie tylko ja ona ją doceniała. W końcu zastała tu Jonatana w samotności, który to chłonął wiatr ciszy i przyglądał się mrocznemu niebu. Chyba nieco się uspokoiła, zazwyczaj tak działał na nią ten chłopak - kojąco. Sączyła alkohol nie myśląc nawet o konsekwencjach... w końcu dość ciężko byłoby jej zejść z tylu schodków podczas upojenia alkoholowego, ale w tym momencie to nie robiło na niej najmniejszego wrażenia. I będąc tu z Nim nie myślała o tym, że kiedyś łączyło ich coś w rodzaju miłości. Nie zastanawiała się nad uczuciem, które ją pochłonęło, kiedy tak bezczelnie ze nią zerwał. Oboje byli tego dnia inni, dojrzalsi i zupełnie inne emocje nini kierowały. Czasami na jego widok Elena robiła się cała rozgrzana... pragnęła tylko przycisnąć go do ściany i pozostawić chamski pocałunek. Innym razem wyobrażała go sobie nago, a co... skoro już stawiamy na szczerość. I zrozumiała, że pomimo iż miłość wygasła, pozostało coś w rodzaju pożądania. I ta myśl niemal rozpaliła jej poliki. Nie zdążyła niczego powiedzieć, bo wyraźnie ją zdziwił. Przyjął ode Eleny alkohol, ale tylko po to, aby go odłożyć. Zmrużyła kocio oczy wyglądając w tym momencie naprawdę groźnie.
- Ale ja... - próbowała cokolwiek powiedzieć. Zapomniała jednak języka w buzi, kiedy zaczął się do Niej zbliżać z tym swoim cholernie seksownym uśmiechem. Co on sobie wyobrażał? Ponownie odzyskała odwagę, skrzywiła wargi i już by dostał pocisk słowny, gdyby nie przycisnął jej do ściany. Aż jej dech zaparło. Czyżby miała wypisane na twarzy, jak ten Puchon na nią działał? Wypuściła ze świstem powietrze muskając nim Jego usta i szyję.  Czułam za sobą zimną ścianę. Ale to nie miało znaczenia. Nic w tym momencie nie miało znaczenia. Poczuła tak znajome, a jednak zapomniane wargi na swoich. Aż westchnęła cicho wprost do Nich natychmiast na nie napierając. Zabawne, że w jednej chwili można stracić głowę, podobnie było z alkoholem, ale z pewnością ten pocałunek podziałał na nią szybciej. I na wypadek, gdyby się odsunął przedłużyła to muśnięcie namiętnie. I chwyciła Jego wargę, by ją odchylić i gwałtownie puścić. Objęła Jego całe usta, w które się wtopiła. Jej Wargi rozciągnęły mi się w nikłym uśmiechu.
- Jonatan... - wyszeptała cicho zagęszczając tym atmosferę pomiędzy nimi.


Ostatnio zmieniony przez Elena Reeves dnia Nie Sty 04 2015, 20:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Sty 04 2015, 20:21

Co tu dużo mówić. Wszystko to, co się działo między nimi nie wymagało słów. W jego głowie nic, co by powiedziało nie miało znaczenia. Dlatego nie pozwalał jej na to. Za każdym razem, kiedy zauważył, że chce się odezwać przerywał jej. I co byś mu chciała dać do zrozumienia? Że nie chcesz? Przecież doskonale widział, że chcesz Eleno. Widział to po sposobie w jaki się poruszałaś. Widział to w mimice twarzy. W pewien sposób mógł mówić, że go do tego zmusiłaś. Pokazałaś mu, że może. Że nie będziesz w tym działaniu stanowić dla niego żadnej przeszkody.
Jego wargi naciskały na nią tak mocno, że gdyby teraz myślał zastanawiał się, czy nie zrobi jej krzywdy. Całkiem jednak wyłączył wszelką logikę. Było tylko tu i teraz. On i ona. Sami w tej plątaninie jej emocji i jego niepohamowania. Całował ją jak zwierze, które po raz pierwszy od dawna doświadczyło zdobyczy. A ona go tylko zachęcała. Czy i jej odebrało nagle rozum?
- Cicho bądź – Mruknął tylko gdy wymówiła jego imię. Nie zamierzał kończyć, ale to nie było dobre miejsce. Złapał ją za nadgarstek i wyciągnął w stronę wyjścia.

z/t x2 Zaprazam tutaj: [http://www.czarodzieje.org/t1170p420-pokoj-snow#281867] XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Lut 28 2015, 19:02

/a skądś tam.

Życie zaskakiwało nas wszystkich. Czy było się mugolem, czy też czarodziejem z dobrego rodu. Trzeba przyznać, że Atrii nie w smak było przeniesienie się do Hogwartu własnie teraz. Właściwie nigdy byłoby lepszym określeniem, pasowało idealnie. Była już przyzwyczajona do swojej szkoły pełnej blondynów i blondynek. Miała tam nawet kilku znajomych. A tutaj? Szkoda gadać. Jedynymi osobami które znała był jej brat i jego przyjaciel. Żałosne. Co prawda poznała kilka osób na zajęciach, ale jej chęć poznawania kogoś była bliska zeru. Dlatego też dzisiaj zadanie z astronomii odrabiała sama. Nie potrzebowała nikogo. Już dawno wiedziała więcej niż oni. Dzisiejsze opisanie ruchu gwiazd i koniugacji między Marsem a księżycem było bułką z masłem i nie zajęło jej więcej niż dwadzieścia minut. Nie musiała się nawet posiłkować książkami, wiele razy robiła już takie obliczenia i opisy, uczono ich ją już w wieku dziewięciu lat. Dlatego też na wieżę poza teleskopem wzięła cały swój sprzęt, który w sumie ograniczał się do butelki wody i magicznego radia.
Był to jeden z tych wieczorów, które miała luźniejsze, zdążyła już poćwiczyć animagię, ale jej próby jak zwykle nie posunęły się zbytnio do przodu, odrobiła zadania domowe i nauczyła się nowego zaklęcia. Miała chwilę dla siebie. Pogoda zaś był zachęcająca. Mroźny wiatr owiewał ją, ale wiedziała, że za chwilę będzie idealnym ukojeniem dla jej rozgrzanego ciała. Rzuciła z siebie kurtkę i położyła koło teleskopu. Uniosła dłonie i rude włosy splotła na czubku głowy w kok. Na sobie miała rozciągnięte dresowe spodnie Edwarda i luźną koszulkę, również jego. Rozciągnęła się, po czym machnięciem różdżki włączyła radio. Z głośników poleciała energiczna muzyka, a ona zaczęła tańczyć. Nie miała nigdy dość i zawsze świetnie się przy tym bawiła. Umiała to robić, a nauki ze sztuk walki pozwalały na połączenie jednego z drugim, co dawało wręcz piorunujący efekt. Była sama, owiewał ją lekki wiatr. W końcu czuła się wolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10453-tristan-cornelius-hauge#288274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10508-i-am-your-prince-charming#288971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10509-to-jest-poczta-to-jest-bardzo-fajna-poczta#288977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10510-tristan-cornelius-hauge#288978




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Mar 06 2015, 18:37

Ach, Norwegia, słodka Norwegia. I Norweżki. Śliczne dziewczyny o złotych włosach, jasnej nieskazitelnej cerze i... wszystkie takie same. Właśnie. To dziwne, że starszy o trzy lata chłopak przyczepił się do bogu ducha winnej krukonki, prawda? Ale może wypadałoby zadać sobie pytanie - dlaczego. Co takiego w niej było wyjątkowego, czego nie mogły mu zaoferować inne kobiety? Włosy. Charakter. Uśmiech. I te słodkie piegi. W Atrii wszystko było idealne i niestety nieosiągalne dla Tristana. Na razie. Kiedy zauważył, że lubi Atrię? Tak w zasadzie zawsze go bawiła. Kiedy były dziećmi ona i tak była poważna, wiecznie obrażona, kiedy tylko na horyzoncie pojawiał się Tristan. Początkowo nawet się chowała, uciekała w bezpieczne progi pokoju, gdzie przecież Hauge wejść bez zaproszenia nie mógł. Jako siedmiolatkowie niezbyt za sobą przepadali, Atria chyba wcześnie zaczęła dorastać, a on cały czas widział tylko te wszystkie chłopięce zabawki, którymi bawił się razem z Edwardem. Potem, kiedy już uczyli się w Stavefjord, często przynosił jej cukierki i lizaki. I tak naprawdę wcale nie chciał jej dokuczać słowami "Nie jedz ich, bo zgrubniesz". Atria zawsze była śliczna i lubił patrzeć jak zajada się tymi słodyczami, chociaż według niej nikt tego nie widział. Tristan znał jej kryjówki w Oslo, z resztą dobrze znał samą Ashworth. Kiedyś była zdecydowanie milsza, teraz się jakieś takie wredne to to zrobiło. Ale czas mija, Tristan też już dorasta. W sumie niezbyt szybko, ale nareszcie stał się trochę mniej dziecinny i trochę bardziej poważny. Nadal jest zabawny i lubi wyciągać koleżanki na ognistą, ale chyba znowu zaczął przykładać się do nauki. Chyba. Nie ma co zapeszać.
Co go przygnało na wieżę? Może chęć odpoczęcia, może chęć zaznania chwili samotności. Po otrzymaniu niezbyt przyjaznych listów od Atrii nie robił sobie zbytnich nadziei na spotkanie, poza tym ona zawsze traktowała go jak kumpla starszego brata. I dobrze, bo on widział w niej zabawną młodszą dziewczynę, która przez pomyłkę zamiast do Slytherinu została wysłana do domu Roveny. Śmieszne, bo z jej charakterkiem idealnie wpasowałaby się między zielonych. Ale racja - nauka. I książki. To zdecydowanie to, co ją pociągało. Dziwne, bo kobiety w jej wieku powinny oglądać się za chłopakami i umawiać się na randki, a nie siedzieć z nosem w książkach i próbować osiągnąć odległy cel. Była mądra, to oczywiste. Tylko że jak na siedemnastolatkę zwyczajnie zbyt poważna i zdaniem Tristana marnowała najlepsze lata swojego życia. Dlatego też dla jej dobra postawił on sobie za cel nieco ją rozerwać. Zdaje się, że dzisiaj będzie miał taką możliwość.
Kiedy wszedł na wieżę, usłyszał melodię. Wśród kamiennych ścian roznosiła się zdecydowanie za głośno, chociaż Tristan był na samym dole krętych schodów. Pokonał je po dwa, trzy na raz, jak zwykle goniony ciekawością. Na samej górze nieco zwolnił, żeby nie przestraszyć osoby, która coś tam robiła. A może osób. Jakieś kółeczka muzyczne, czy coś w ten deseń. Jednak kilka razy muzyka się zacięła, co zdecydowanie świadczyło o tym, że jest puszczona z radia. Zaintrygowany Tristan wszedł cicho do głównej sali na czubku wieży i wytrzeszczył oczy. To zdecydowanie był niecodzienny widok. No kto by pomyślał, że poważna i stanowcza Atria Ashworth w wolnych chwilach lubi sobie zwyczajnie powywijać bioderkami. Co prawda wyglądało to bardziej jak ćwiczenia karate przy rytmicznej muzyce, ale nie zmienia to faktu, że teraz wyglądała tak... zwyczajnie. Tristan oparł się o ścianę splótł dłonie na klatce piersiowej. Nie. Zdecydowanie nie wyglądała zwyczajnie. Rude włosy powiewające przy każdym ruchu, nawet te za duże ubrania - wszystko to sprawiało, że Tristana obejmowała jakaś taka braterska troska. Dlatego też kiedy muzyka się skończyła chrząknął znacząco i klasnął kilka razy w dłonie.
-Dlaczego nigdy wcześniej tego nie widziałem, Ashworth? Nie podejrzewałbym cię o takie zainteresowania, naprawdę. -Uśmiechnął się krzywo, unosząc tylko prawy kącik ust. Wsunął dłonie w kieszenie i pokonał te kilkanaście kroków dzielących go od rudej. -Co prawda nie wyglądamy odpowiednio, ale jeśli chcesz, mogę cię nauczyć tańca towarzyskiego. -Wyszczerzył się słodko, chwytając Atrię w pasie. Koszulka dziewczyny lekko się przy tym zawinęła, przez co musnął palcami jej gołe plecy. Och, jakie to urocze. Domyślił się jednak, że dziewczynie ten dotyk może się nie spodobać - w końcu przesadną sympatią nigdy go nie darzyła, toteż przesunął dłoń wyżej i uniósł jedną brew. -To jak będzie, pączuszku? Zatańczysz ze mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Mar 06 2015, 19:42

Atri nigdy nie przeszkadzała Norwegia. Właściwie, można by powiedzieć, że nawet wręcz przeciwnie. Wyjazd był dla niej smutną koniecznością. Nie róbmy z niej znów panienki przywiązanej do miejsca i osób, już dawno rodzina nauczyła ją, że przywiązanie jest słabością. Że uczucia są słabością. Dlatego też brak uczuć, nie pozwalał, by ktoś cię skrzywdził. To nie tak, że Ahworth chodziła w Norwegii po szkole sama jak palec. Miała tam koleżanki, a nawet i jedną przyjaciółkę. Ale to by było tyle. I tak nie miała czasu na jakieś poszerzanie społecznych granic. Miała co robić i czego się uczyć, jej postępy w kwestii animagii nadal były godne pożałowania. Właściwie nie ruszała się z miejsca. Musiała znaleźć kogoś, kto tą sztukę opanował, albo wiedział jak się do tego zabrać. Inaczej nie było opcji, by to zrobiła. Choć nie lubiła tego przyznawać, sama nie była w stanie nauczyć się animagii. Nie całkowicie, częściową przemianę miała opanowaną, ale co jej po niej? Może kogoś co najwyżej podrapać pazurami zwierzęcia z rodziny kotowatych, nawet nie wiedziała w co się będzie zmieniać.
Czuła frustracje, a frustracje najlepiej się wyładowywało ćwicząc, przynajmniej jej. Mogła się wyżyć na jakimś pierwszaku, albo kimkolwiek, ale jaki to miało sens? Lepiej było przekształcić frustrację w coś innego. Dla Atki był tym taniec. Taniec, który ćwiczyła tylko na własną rękę i mimo, że czasem przeplatały się w nim różne sztuki walki był naprawdę ujmujący dla innych,  a przed wszystkim wyzwalający dla niej.
Dlatego też można wyobrazić sobie jej zdziwienie, gdy usłyszała klaskanie gdy tylko muzyka w radio ucichła. Była pewna, że jest sama, tańcem wyrażała siebie, to co ją boli i przytłacza, to czego nie umie powiedzieć słowami, był dla niej intymnym wyrazem siebie i nagle okazało się, że wtargnął do jej świata intruz. Odwróciła się, w stronę z której dobiegał dźwięk i zamarła. Tristan. Tylko jego jej tu brakowało. Na chwilę, całkiem długą straciła swój rezon. Nie wiedziała co powiedzieć, ani co zrobić. Normalnie pewnie już dawno rzuciłaby jakimś uszczypliwym komentarzem. Dzisiaj natomiast stała, nie mogąc wydusić z siebie słowa. Policzki mieniły jej się czerwienią, która oznajmiała wysiłek. Nie zmieniało to jednak faktu, że milczała. Pewnie dlatego udało mu się bez większych problemów podejść i objąć ją. Poczuła ciepłą dłoń na swoich plecach gdy łapał ją w pasie. Zniknęła jednak równie szybko, jak się pojawiła. Atria zaskoczona w tak intymnym dla niej momencie ogłupiała, kompletnie nie wiedząc co zrobić.
-Jak..- zająknęła się w jego ramionach, nadal nie ruszywszy się ani na milimetr - Jak.. Jak śmiałeś. - skończyła w końcu, ale bardziej przerażona chyba, niż oburzona. To musiał być niezły widok. Astria Ashworth, która nie wiedziała co zrobić. Po prostu była. Tkwiła w uścisku chłopaka, gdzieś w chwili słabości zauważając, że jest nawet przyjemny. Powoli jednak wzbierała się w niej złość, co mógł wyczuć w jej napiętej sylwetce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10453-tristan-cornelius-hauge#288274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10508-i-am-your-prince-charming#288971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10509-to-jest-poczta-to-jest-bardzo-fajna-poczta#288977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10510-tristan-cornelius-hauge#288978




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Mar 06 2015, 20:20

Oj, to nie tak, że Tristan tęskni za Norwegią. A skąd. Tam każda baba wyglądała tak samo, a faceci różnili się tylko charakterem i poziomem egoizmu. Bo w Norwegii wszystko jest nudne i monotonne, serio. A przynajmniej tam, gdzie mieszkali Ashworthowie i rodzina Tristana. Oslo. Piękne miasto, prawda? A jednak z jakiegoś powodu oni wszyscy je opuścili. Tristan chciał się rozwijać, pragnął założyć własną restaurację i skończyć studia. A potem się zobaczy. Ale oni? Po jasną cholerę Ashworthowie przyjechali do Hogwartu? Bo to mało tam szkół, w okolicy Norwegii? Z resztą nieważne. Bo Atria zdecydowanie wypiękniała. Kiedy jeszcze byli dziećmi, piegi zakrywały jej okrągłą twarzyczkę, a rude włosy tak bardzo się wyróżniały, że w zasadzie była niczym więcej jak obiektem kpin. A potem zauroczenia. Teraz? Nie mam pojęcia. Trudno jest odgarnąć, o czym w danej chwili rozmyśla facet, albo co sądzi o jakiejś osobie. Nieprzeniknione umysły, można rzec.
Tristanowi zdecydowanie lepiej się powodziło niż Atrii, jeśli chodzi o  towarzystwo. Nie mógł narzekać na małe zainteresowanie ze strony płci przeciwnej, znajdowali się nawet mężczyźni zainteresowani Tristanem. Tylko Ashwrthowa zawsze się opierała. To zabawne, skoro znali się w zasadzie od zawsze i zdążyła już przekonać się, że nie jest złym człowiekiem.
Ta cała animagia Atrii i jej ciągłe siedzenie przy książkach działały już Tristanowi na nerwy. Nie dało się jej wyciągnąć na żadne spotkanie, nie chciała też umawiać się na ognistą. Nawet w listach pisała jakoś tak nienaturalnie, używając zwrotów zaczerpniętych z głupich podręczników. No i po co? Na nim to nie robiło wrażenia, nawet mu przeszkadzało. A jeśli chciała go wyprowadzić z równowagi to jakoś jej nie wychodziło. Bo przecież wcale nie może naprawdę chcieć, żeby się od niej odczepił, no skąd, nie, ona tylko zgrywa taką niedostępną. Ten sam dzieciak co kiedyś, tylko większy i ładniejszy, no naprawdę.
-Jeżeli masz zamiar mnie uderzyć to wal w lewy lewy policzek, dobra? -Uniósł brew raz jeszcze, krzywiąc usta w zawadiackim uśmiechu. Co jej przeszkadzało w tym, że ją objął? Chciał zatańczyć, więc niby czemu nie? Przecież, z tego co widział, Atria lubi to robić i nieźle jej to wychodzi. Ba, gdyby tak zatańczyła w bieliźnie, zamiast chować ciało pod rozciągniętymi ubraniami to na pewno efekt byłby lepszy. I wątpię w to, że w takim wypadku Tristan obejmowałby ją tak naturalnie. Lubi jej dokuczać, jasne, ale nigdy przez myśl by mu nie przeszła półnaga Atria. W życiu. Jakoś tak chyba nie miał powodu, by patrzeć na nią jak na kobietę. Była siostrą jego przyjaciela, a relacje, które ich łączyły, były raczej trudne.
Co za głupie pytanie - jak śmiał. Przecież tylko przejechał palcami po jej plecach, no błagam. Chyba nie oskarży go od razu o molestowanie ani nie powali jednym z tych swoich ciosów karate, mam rację? Teraz, kiedy tak stali blisko siebie, Tristan dostrzegł jak drobna jest Ashworth. Nie sięgała mu nawet do brody, więc musiał mocno spuścić wzrok, żeby na nią spojrzeć. Taki słodki maluch, zaczerwieniony od treningu (i trzeba mieć nadzieję, że również przez Hauge'a - z resztą świadczyło o tym jej jąkanie). Gdyby jej to przeszkadzało, to przecież już dawno by się wyrwała, zaczęła mocno gestykulować i krzyczeć. A przecież stała i prawie się do niego przytulała. Tristan nic sobie nie robiąc z napięcia, które powoli oganiało jej ciało, uśmiechnął się szerzej i objął dziewczynę dwoma rękami w pasie. Uniósł ją lekko i zakręcił. Postawił ją na ziemi, kiedy znaleźli się na środku pomieszczenia. Wyjął zza paska różdżkę i machnął w stronę radia, nie odwracając wzroku od oczu Atrii. Delikatna melodia zdecydowanie działała uspokajająco - przyda się jej na zszargane nerwy. Tristan delikatnie objął dziewczynę w pasie jedną dłonią, a drugą powoli odnalazł palce lewej ręki dziewczyny. -Nie podepczesz mnie, co, mała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Mar 06 2015, 21:10

Atria wiedziała, po co przybyli do Londynu. Wiedziała to cała ich rodzina. Ale raczej nie należeli do tych, co z ochotą chodzą i gadaja każdemu o sobie. Wręcz przeciwnie dużo rzeczy, a właściwie większość zachowywali dla siebie. Alexander był widmem, każdy, kto znał ich wystarczająco długo wiedział, że był. Pewnego dnia znikł, a oni mieli wypuszczać z swoich ust tylko tyle, że pojechał do rodziny pobierać nauki w innym kraju, o którym im nie powiedziano. Prawda była inna, nikt nie wiedział gdzie Alex zniknął. Aż do teraz, kiedy to rodzice skądś wytrzasnęli informacje o tym, że przebywa tutaj. I tak, nagle, w środku roku przeprowadzka do Londynu. Z pozoru niewinna, miała na celu odnalezienie brata, którego tak bardzo Ashowrth'owie potrzebowali. Po co? Atria nie miała pojęcia, nikt jakoś nie kwapił się, by wprowadzić ją w cokolwiek. Była bezużyteczna. A to ją tylko frustrowało.
Co do Tristana, dla Atri był tylko irytującym przyjacielem jej brata. Nikim więcej. Wychowana w tej rodzinie myśl o miłości, czy związu była pogrzebana tak daleko, że ruda nigdy nawet nie rozważała kogokolwiek kandydatury. Zazwyczaj z wyższością mierzyła wzrokiem gościa, który odważył się jej zaproponować randkę, a potem odwracała się i odchodziła bez słowa. Coś takiego jak wygląd traktowała jako rzecz drugorzędną. Ładna twarz nie mogła nikomu pomóc w kontaktach z nią. I to nie tak, że była nieczuła. Potrafiła docenić urodę i piękno, ale nie uważała to za konieczne. Nie zastanawiała się, czy kogoś oczy są błękitne jak ocean, czy może usta mają kolor świeżych malin. Zdecydowanie szkoda jej było na to myśli.
Nie oburzyła się o dotknięcie, czy o propozycję tańca. Oburzyła się wcześniej. Oburzył ją fakt, że wszedł tutaj, że patrzył na nią nie przyznając się do swojej obecności. Była tak zła, tak sfrustrowana, że ledwo co poczuła jego dotyk. Chociaż fakt posunięcia koszulki sprawił, że poczuła na plecach dreszcze. Prawdopodobnie spowodowane powiewem wiatru. Przecież nie dostawało się dreszczy od kogoś dotyku. Kompletnie idiotyczna myśl.
-Idjiota - wycedziła cicho i dokładnie można było usłyszeć to "i", które w tym słowie normanie nie występuje. Cóż, Atka miała taką magiczną zdolność, że to jedno słowo brzmiało u niej jak swoje własne. Możliwe, że specjalnie zarezerwowane dla Tristana.
Był od niej wyższy i większy, o prawie pół metra. Dobra niby to było tylko trzydzieści sześć centymetrów, ale pomimo całego swojego przeszkolenia, gdy tak obejmował ją ręką czuła się jak krasnal. Musiała naprawdę mocno zadzierać głowę, by na niego spojrzeć, a nawet tego nie chciała. Czuła jednak coś jeszcze, ale sama nie potrafiła określić tego uczucia. Nie teraz, nie jeszcze. Nie czuła tego wcześniej. Może po prostu łapała ją choroba? I nagle jej dłonie oderwały się od podłożona, a ona naprawdę się przestraszyła. Oczywiście tylko na kilka sekund, bo gdy uświadomiła sobie, że to Tristan coś wyczynia tylko zgryzła zęby i postanowiła przeczekać to. Gdy w końcu jej stopy dotknęły ziemi czuła, jak zaczyna rodzić się w niej furia. Co ten blond idiota sobie myślał? Że może, ot tak, po prostu jej dotykać i robić co chce. A żeby tego było mało nagle poczuła ja jego lewa dłoń dobiera się do jej dłoni, ale nie zdążyła zaprotestować a w tyle leciała jakaś muzyka.
-Nie wiem, co myślisz, że robisz. Ale masz dosłownie, trzy sekundy, żeby przestać. - powiedziała do niego stonowanym głosem, choć w środku niej wrzało.I tak miał szczęście, że dostał najpierw ostrzeżenie. Stała sztywno, wpatrując się hardo w jego oczy. Miał przestać, bo sobie tego życzyła. Jeśli jej prośba nie zostanie spełniona, sama do tego doprowadzi, ale naprawdę, nie powinien na to pozwalać dla własnego dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10453-tristan-cornelius-hauge#288274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10508-i-am-your-prince-charming#288971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10509-to-jest-poczta-to-jest-bardzo-fajna-poczta#288977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10510-tristan-cornelius-hauge#288978




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Mar 11 2015, 16:55

Ach, Norwegia, słodka Norwegia. I Norweżki. Śliczne dziewczyny o złotych włosach, jasnej nieskazitelnej cerze i... wszystkie takie same. Właśnie. To dziwne, że starszy o trzy lata chłopak przyczepił się do bogu ducha winnej krukonki, prawda? Ale może wypadałoby zadać sobie pytanie - dlaczego. Co takiego w niej było wyjątkowego, czego nie mogły mu zaoferować inne kobiety? Włosy. Charakter. Uśmiech. I te słodkie piegi. W Atrii wszystko było idealne i niestety nieosiągalne dla Tristana. Na razie. Kiedy zauważył, że lubi Atrię? Tak w zasadzie zawsze go bawiła. Kiedy były dziećmi ona i tak była poważna, wiecznie obrażona, kiedy tylko na horyzoncie pojawiał się Tristan. Początkowo nawet się chowała, uciekała w bezpieczne progi pokoju, gdzie przecież Hauge wejść bez zaproszenia nie mógł. Jako siedmiolatkowie byli już przystosowani do życia w społeczeństwie, toteż nawet takie dzieci znały zasady dobrego wychowania. Później było tak samo. Tristana zawsze ograniczała Atria i to ona pokazywała mu na co sobie może pozwolić, a na co nie. Do czasu.
Każdy dorasta. Dojrzałości nie określa wiek, tylko podejście do pewnych spraw. Czyli... no cóż, Tristan nadal jest dzieckiem. A jednak Hogwart go zmienił - nawet bardzo. Przez te dwa i pół roku dużo się wydarzyło, on zmienił swoje podejście do ludzi - na pewno stracił typowy dla jego rodziny wrodzony egoizm i zastąpiony on został charyzmą i pewną delikatnością, przejawiającą się w kontaktach z ludźmi. No chyba, że chodzi o Atrię. Przy niej był tylko zabawny. I nieco dokuczliwy, tu akurat trzeba dziewczynie przyznać rację. Ale czy to oznacza, że nie był uroczy? Niech kto spróbuje powiedzieć, że nie był!
Kim właściwie była dla niego Atria? Z pewnością młodszą koleżanką, ale też uroczym stworzonkiem, które tak śmiesznie się denerwowało. Tristan kilka razy mógł poczuć jaka siła kryje się w tym drobnym ciele - nie zmienia to jednak faktu, że cały czas tylko ją podjudzał. Z młodą Ashworthówną było jak z bezpańskim psem. Może cię pogryźć jeśli zrobisz coś, na co nie jest gotowy, albo podziękować za okazane serce. Tylko że Atria albo nie robiła tego drugiego, albo robiła to w głębi duszy, bo za wszystkie lizaki w jej krótkim życiu, które dostała od Tristana, nie podziękowała nawet uśmiechem. Niemiło.
Jednakże don't worry! Teraz to Tristan sprawował nad wszystkim kontrolę. Tak mu się przynajmniej wydawało. Trzymanie Atrii w powietrzu było przyjemne. Starał się delikatnie stawiać ją na ziemi, bo takie chucherko mogło mu się w rękach rozlecieć.
Och, mi też przykro, że Tristan przerwał jej trening. Wyglądała całkiem seksownie, więc pewnie popatrzyłby na nią dłużej, ale chyba lepiej było jakoś zwrócić na siebie jej uwagę niż siedzieć cicho i być potem oskarżonym o podglądanie bogu ducha winnej krukonki. Fakt, była młoda, dużo młodsza od niego. Jednak nadal była kobietą, prawda? A Hauge zdecydowanie gustował w wyróżniających się kobietach. Te włosy. Kiedy chłopak (a w zasadzie już mężczyzna, ciekawe kiedy Atria sobie to uświadomi) zakręcił się, trzymając dziewczynę na wyciągniętych w górę rękach, kilka kosmyków rudych włosów wydostało się z misternego koku, co tylko dodało jej uroku i niewinności. Które, swoją drogą, nie pasowały do obelgi wysłanej w stronę Hauge'a.
-Taka ładna dziewczynka, a tak brzydko się wyraża... -Przekrzywił głowę, wypowiadając dokładnie te same słowa, które usłyszała od niego za pierwszym razem, gdy zdarzyło jej się przekląć. Działania wykonywane przez dziewczynę w celu możliwości patrzenia na Tristana były zabawne i... na swój sposób słodkie. Zadarta główka, lekko rozchylone usta, chłodne spojrzenie - a jednak w oczach chłopaka nadal była tylko wstrętnym, acz pięknym dzieckiem. Wzrost nie miał tu nic do rzeczy. Oni po prostu się różnili. Ona gotowa była zabić, on zawsze wolał radzić sobie z problemami na nieco mniej drastyczne sposoby.
Trzy sekundy to naprawdę niewiele, jednak byłby to odpowiedni czas do puszczenia jej, odsunięcia się i przeproszenia. A mimo to Tristan po prostu stał i patrzył. Kosmyki, które wydostały się ze związanych włosów opadały na jej śliczną twarz, dlatego Hauge, nadal trzymając ją blisko siebie, odgarnął je za delikatne uszko, muskając palcami zarumieniony policzek dziewczyny. -Minęło już pięć sekund, Ashworth. -Zauważył. Czyżby liczył? Nie, po prostu doprowadzanie jej do szału było jego profesją. Poza tym co takiego może mu zrobić mała dziewczynka? Ugryzie go? A może zacznie krzyczeć? To by było ciekawe...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Mar 11 2015, 17:36

Atria nie kochała Norwegii, nie nauczyła się miłości do kraju, czy też miejsca. Uważano, że nie jest jej ono potrzebne. Że nie należy przywiązywać się do ludzi, czy też miejsc. Kto wie, może nie znała wcale uczucia miłości. Może nie wiedziała jak to jest kochać. Nie wiedziała nawet, czy kocha rodziców. Czuła wobec nich obowiązek i lojalność, ale to chyba były wszystkie uczucia, które potrafiła wymienić pod ich adresem.
Nigdy nie uważała się też za piękna. Wiedziała się codziennie w lustrze. Daleko jej było do brata, czy matki, którzy byli potomkami Willi. Znów ojciec i drugi brat mogli zmieniać wygląd dowolnie. Cała zaś Norwegia usłana była wręcz urodziwymi blondynkami. A ona, jak ten odmieniec łaziła z rdzą na głowie.
Co do Tristania. Powiedzieć wam kim był dla Atki Tristan Cornelius Hauge? Właściwie to nikim. No, może nie nikim. Bardziej irytującym olbrzymem, który pojawiał się w jej domu nieproszony i wparowywał w jej świat, gdy wcale tego nie chciała, ani nie potrzebowało. Irytował ją. Przyprowadzał o szybciej krążącą krew. Oczywiście, z wściekłości. I co z tego, że miał ślicznie lśniące złociste włosy, gdy te jego uśmiechnięte wargi działały na nią normalnie jak płachta na byka. I jeszcze przyrównywać ją do bezpańskiego psa. O jakby się dowiedziała, to pewnie zostałby pozbawiony życia już dawno temu.
Okręcał ją, bawić się w jakieś cholerne tańce, podpatrzone od niewiadomo kogo. Nie miała na to ochoty. Nie miała w ogóle ochoty z nim przebywać. A jednak, zamiast zareagować od razu, wyswobodzić się, zebrać sprzęt i pójść nadal z nim rozmawiała. Dlaczego?
Nie skomentowała jego pierwszego komentarza. Mógł ją nazywać jak chciał. Nie miała zamiaru pozwolić, by emocje wzięły nad nią górę. Nie powinna na to pozwolić. Godziny treningów poszłyby na marne, gdyby okazało się, że udało się ją wyprowadzić z równowagi jakiemuś młokosowi, bo nazwał ją dziewczynką. Czuła jednak jak ogień rozdrażnienia rośnie w niej z chwili na chwilę.
Atria sama nie wiedziała, czemu jeszcze nie zaatakowała. Być może miała do niego jakiś sentyment. A może z dnia na dzień, robiła się wrażliwsza. Okropieństwo. Postanowiła jednak trzymać się tego, co powiedziała. Dała mu chwilę, by zaprzestał wszystkiego i wycofał się jak mężczyzna. Ten zamiast tego powinien pogłębić ich kontakt cielesny i założył jej za ucho kilka kosmyków, które wyplątały się z koka, który miała na głowie. Na chwilę zamarła. Podobał jej sie ten gest, ten dotyk, a jednocześnie rozwścieczył ją tak bardzo. Jak mógł?! Jak śmiał?! Dotykać jej w taki sposób, jakby byłą jakąś podrzędną dziewuchą? Bardzo zły wybór jak dla niego.


kosteczki:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10453-tristan-cornelius-hauge#288274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10508-i-am-your-prince-charming#288971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10509-to-jest-poczta-to-jest-bardzo-fajna-poczta#288977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10510-tristan-cornelius-hauge#288978




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Mar 12 2015, 21:04

Kostka pierwsza: 1
Dodatkowa kosteczka: Nieparzysta




Miłość do Norwegii? Patriotyzm? To równie duża głupota co miłość od pierwszego wejrzenia. No bo błagam, jak można pokochać kogoś tylko za wygląd? Przecież to takie narcystyczne, egoistyczne i w ogóle. Jasne, Tristan lubi piękno, każdy człowiek je lubi. Nie postępuje jednak w sposób krzywdzący - nie bawi się uczuciami tylko po to, by kogoś wykorzystać. Bo sam czuje - i to naprawdę dużo. Szczególnie przy Atrii. Trudno mi powiedzieć, co to jest, bo Tristan nie doświadczył czegoś takiego nigdy wcześniej. Kurwa, w tej drobnej rudej istotce było coś magicznego, czego Tristan nie potrafił ubrać w słowa. Była tak blisko, a jednocześnie odgradzała się od niego potężnym murem, co niekoniecznie mu się podobało. Dlaczego? Cholera wie, rudych kobiet w Hogwarcie jest mnóstwo, a jednak nie tylko to pociągało w niej Tristana. Ta groźna mina, chęć rozwiązywania wszystkiego siłą, agresja, którą jednak potrafił stłumić. Jak to możliwe, że jeden mężczyzna wywoływał w dziewczynie tyle sprzecznych emocji? Przecież tak naprawdę powinien być jej obojętny. Dlaczego obchodzi ją co czuje, co myśli, co sądzi na jej temat? Dlaczego tak bardzo denerwuje ją jego bliskość? Przecież do tej pory nigdy nie zrobił jej krzywdy, nigdy jej nie wykorzystał i nie zranił. To jakieś uprzedzenie do niego tylko dlatego, że przyjaźni się z jej bratem? Rili?
Była piękna. Była tak cholernie piękna. Nie chodzi już o same włosy, ale też o jej oczy, piękne ciemne oczy, w które Tristan tak bardzo lubił patrzeć. I te piegi, które złagadzały zawziętość w rysach twarzy, czerwone usta, zupełnie niepasujące do niewinnego wyglądu. Nawet ze wzrostu była idealna. Tylko ten okropny charakter...
Założenie jej włosów za ucho było tylko niepożądaną chwilą, kiedy Tristan poddał się emocją. Chciał widzieć jej urodziwą twarz, a poza tym dawno nie czuł w dłoniach miękkości jej włosów. To chyba jakiś fetysz, jeśli kręcą go tylko rude dziewczyny, co? Ale nie wszystkie. Tak naprawdę lubił przebywać w ich towarzystwie, ale żadna z nich nie była odpowiednia do związku. A może on nie był gotowy.
W każdym razie to, co zrobiła Atria chwilę później było tylko dowodem na jej niedojrzałość. Podniosła swoją śliczną, drobną rączkę i jak gdyby nigdy nic próbowała uderzyć Tristana. Jasne, mogła stanąć na palcach i wyciągnąć rękę do góry, żeby sięgnąć jego twarzy, nie zmienia to jednak faktu, że nadal była tylko dzieciakiem zamkniętym w silnych męskich ramionach. Tristan zauważył ten zgrabny ruch dłoni i chwycił ją za nadgarstek dosłownie kilkanaście centymetrów od jego twarzy. Posłał dziewczynie przekorny uśmiech i chwycił ją za drugi nadgarstek. Po chwili rudzielec mógł poczuć za plecami chłód ściany, a jej dłonie zostały sprawnie unieruchomione nad głową.
-Nie podnoś na mnie ręki, Ashworth. -Powiedział cichym, mrukliwym głosem. Mimo wszystko trzymał się na dystans - wystarczy, że ją trzyma, po co jeszcze wchodzić w jej prywatną przestrzeń. -Brat ci nie mówił, że nie można wszystkiego załatwić siłą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Czw Mar 12 2015, 22:15

Czy Atria coś lubiła? Chyba tylko książki i ćwiczenia. To dwie rzeczy były z nią od zawsze i nigdy same nie postanowią jej opuścić. Oczywiście, lubiła jakieś konkretne jedzenie, czy słodycze, ale to były rzeczy mniejszej wagi. Lubienie w stosunku do ludzi, czy też miejsc raczej jej nie dotyczyło. Nie pozwalała sobie na taki przywilej. Zazwyczaj kogoś po prostu tolerowała i i tak powinien ten ktoś być z tego powodu dumny. Ba, nawet czuć się w jakiś sposób wyróżniony.
Czy był przystojny. Jak jasna cholera. To, że nie pozawalała sobie na przywilej lubienia kogoś, nie znaczy, że nie miała oczu i poczucia estetyki. Blond loczki z finezją opadały mu na czoło, nie zasłaniały jednak przyjemnych i zadawać by się mogło wiecznie uśmiechniętych oczy. Budowa ciała zaś zachowała swoje naturalne proporcje, a zmysł Atki podpowiadał jej, że pod ubraniami czai się całkiem apetyczne ciało.
No i co z tego? Nie miała zamiaru robić z niego użytku. Znaczy z jego ciała. Pod tą piękną kopułą krył się irytujący szczęśliwy skowronek, który strasznie działaj Ashowrt na nerwy. No bo przecież nie można być cały czas takim szczęśliwym i to bez konkretnego powodu, prawda? Całe szczęście, że ta wszechogarniająca go radość nie była zaraźliwa, wtedy mogłoby być źle.
Zaś co do związków, to to, czy Atria była do jakiegokolwiek gotowa, czy też nie, nie miał żadnego znaczenia. Bo główna zainteresowana żadnego związku nie pragnęła. A jej ciężki charakter nie przysparzał jej zbyt wielu absztyfikantów. Czasem późno w nocy marzyła o wielkiej miłości i wyśnionym z bajki pierwszym pocałunku, szybko jednak do pionu sprowadzał jej rozum, uświadamiając ją, że ma ważniejsze sprawy do roboty niż jakieś mrzonki o czymś, co nie istnieje, a nawet jeśli istnieje, to nie jest jej potrzebne.
Irytował ją, doprowadzał do granic wytrzymałości, sprawiał, że sama nie wiedziała co i jak zrobić. Gdy w końcu podejmowała decyzję, okazywała się ona tą złą. Tak jak w tym przypadku. Zamiast zastosować znaną i wyuczoną do perfekcji metodę dźwigni postanowiła jak pierwsza lepsza baba podarować mu siarczystego plaskacza w policzek. I wszystko poszłoby okej, gdyby poszło. Na jej nie szczęście wszystko poszło nie tak i Tristanowi udało się zablokować cios. Co gorsze, udało mu się też pochwycić jej drugi nadgarstek i podprowadzić do ściany.
-Tristan. - warknęła ostrzegawczo, gdy prowadził ją gdzieś trzymając tak nadgarstki w żelaznym uścisku. Chwilę później czuła już pod plecami zimną ścianę, o którą ją oparł. Dłonie zaś unieruchomił jej nad głową, nadal pewnie trzymając. Wiedziała jak się wyswobodzić z takiej sytuacji. Była pewna, że wiedziała, ale miała wrażenie, że widza to wyparowała z niej jak za dotknięciem różdźki, albo jakiegoś zaklęcia które wymazywało pamięć. Zlękniona przeszukiwała segregatory wiedzy znajdujące się w jej mózgu, ale nie potrafiła znaleźć w tej chwili nic, co by było w stanie jej jakkolwiek pomóc. Tristan odezwał się i zwróciła na niego nienawistne spojrzenie rozjuszonego kociaka. Naprawdę zalazł jej dzisiaj za skórę. Wychyliła brodę do przodu, jak zawsze dumnie uniesioną i warknęła mu prosto w twarz. - uznałam, że przyda Ci się trochę fioletu na twarzy.
Potem uśmiechnęła się, ale zdecydowanie uśmiech ten nie należał do przyjemnych. Był raczej zapowiedzą tych wszystkich okropnych rzeczy, które mu zrobi, a które właśnie sobie wyobrażała. Musiała się tylko najpierw jakoś oswobodzić. Tylko jak? Hauge jakby wiedział, jak ją podejść. Jak sprawić, by straciła kontrolę i przestała logicznie myśleć. Robił to specjalnie, czy może nawet nie wiedział jak bardzo alergiczną reakcję w niej wywołuje.
-Jesteś trupem. -dodała jeszcze i szarpnęła się, sprawdzając, czy może tym razem uda jej się oswobodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29821
  Liczba postów : 45915
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Kwi 26 2015, 19:25


FINAŁ ZŁOTEGO SFINKSA - ETAP I


Czy ktoś z was, kiedykolwiek, wlókł się na szczyt tej wspaniałej wieży nie wiedząc, co go czeka na końcu schodów? Otóż to jedno z tych miejsc, gdzie nieliczni zaliczają swoje pierwsze, miłosne schadzki, a inni poszukują prawdy patrząc w bezkres widoczny jedynie dzięki teleskopom. Niemniej jednak to nie one są dzisiejszym wyzwaniem. Wszystkie astronomiczne urządzenia zostały zniesione niżej, aby na szczycie móc postawić niewielki stoliczek z talią kart na boku. Już wiecie, jakie jest zadanie.
Tarot przemówił Kołem Fortuny, odwróconym Rydwanem oraz Umiarkowaniem. Miej świadomość, że każda następna karta w tym zwodniczym układzie może przynieść ci szczęście, jak i sprowadzić na ciebie zgubę. Strzeż się!

Informacje:
– rzucasz kartami tarota w tym temacie
– próg punktowy do przerzutu to minimum 14 punktów z Wróżbiarstwa i Astronomii
– możesz dokonać tylko jednego przerzutu dziennie

(0)Głupiec - Wyłożenie tej karty na stolik nigdy nikomu nie wyszło na dobre, a może znasz choć jedną osobę, której się poszczęściło? Niestety, jej znaczenie w otoczeniu pozostałych niewiele ci mówi, a na dodatek jakieś dziwne wydarzenie sprawia, iż nie pamiętasz, co tutaj właściwie robisz. Spróbuj ponownie jutro.
(1)Mag - Prawdziwa esencja czarów! Magiczna moc wirująca wokół ciebie nie pozwala na wykonanie najmniejszego ruchu. Zostałeś skazany na trwanie niczym magiczny posąg, lecz to nie koniec. Gwałtowny podmuch wiatru odwrócił Rydwan oraz Umiarkowanie, wywołując kolejne dziwne zjawisko. Czujesz w sobie przypływ siły, jednak nie możesz nic z tym zrobić. Ciało coraz bardziej zastyga i już prawie umiera, kiedy miraż znika, a ty leżysz bez ruchu na zimnym szczycie. Nie wiadomo, ile to trwało, ale wywarło na tobie wystarczająco złe wrażenie, przez które nie zdołałeś uzyskać odpowiedzi i konieczna jest ponowna wizyta jutro.
(2)Kapłanka - Wsłuchaj się w swój głos. Co ci powiedział? Co mówi twoja intuicja? Że nie warto? Że to koniec? Totalne bzdury! Ułożenie kart na stoliku ma zdecydowanie inne zdanie, a wizerunek Kapłanki kręcący Kołem Fortuny przed twoimi oczami tylko do potwierdza. Nie wiesz do końca, co znajduje się na poszczególnych fragmentach koła, ale wewnętrzne przerzucie podpowiada, że to zadanie nie będzie stracone. Wirujący pierścień wprowadza cię w swoisty rodzaj transu, w którym kolejna Kapłanka mówi o czymś, co zrobiłeś w przeszłości. Już wiesz, co masz robić.
(3)Cesarzowa - Piękna pani z tej karty obrzuca cię chłodnym wzrokiem, gdyż przyszło jej stanąć obok odwróconego Rydwanu. Chyba nie zaskarbiłeś sobie jej przyjaźni tym czynem, ale też skąd mogłeś wiedzieć o takiej niechęci, czy wręcz nienawiści, płynącej z obu stron. Zapewne mógłbyś jeszcze coś robić, lecz wszystko zostało wprawione w ruch. Mściwość Cesarzowej nie pozwoli ci odejść z tego miejsca, dopóki nie zostaniesz ukarany. Nad twoją głową pojawiła się wielka chmura, a nagły opad deszczu przemoczył cię do suchej nitki. Musisz spróbować jutro, gdy już wyschniesz i nie nabawisz się przeziębienia.
(4)Cesarz - Królewska karta, można by rzec, ale czy aby na pewno? Nie wszyscy potrafią poczuć siłę prawdziwego Cesarza pędzącego na swym Rydwanie. Ty jednak jesteś wyjątkiem od reguły i wiesz, że Tarot przekazuje ci właśnie odpowiedź. Po zwycięstwo! Prosto do Sali Przyszłości!
(5)Kapłan - Wielogodzinne modły nad kartami? To z pewnością zajęcie nie dla ciebie, jednak jest równoznaczne z odpadnięciem z projektu. Zmuszony do siedzenia przy stoliku czujesz tylko uciążliwy ból pleców, spowodowany ciągłym nachyleniem nad wyjątkowo dziwnym układem, i - prawdę mówiąc - zdołasz osiągnąć tylko to. Spróbuj ponownie jutro, być może otrzymasz szczęśliwszą kartę.
(6)Kochankowie - Miłosne uniesienia. To chyba najważniejsze przesłanie tej karty, lecz nie wolno ci ulec złudzeniom. Kochankowie od zawsze stanowili spory problem, nawet dla najbardziej doświadczonych tarocistów, więc nie powinieneś być zdziwiony, że właśnie ta karta sprawia ci niebywałe trudności w takim układzie. Coś zdecydowanie jest nie tak, skoro nie pojawia się żaden dziwny efekt ani iluzja. Czyżby wszystko miało wyglądać właśnie w ten sposób? Niemożliwe, ale prawdziwe. Zostajesz z niczym, nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi. Podejdź do zadania jutro, może będziesz miał więcej szczęścia.
(7)Rydwan - O nie! Dwa przeciwstawne do siebie Rydwany w jednym układzie? To na pewno nie zwiastuje niczego dobrego, a najbliższe kilka minut wyczekiwania na odpowiedź jest dla ciebie istną katorgą. Wkrótce jednak dostrzegasz pierwsze oznaki zbliżającej się katastrofą, jaką okazuje się być spopielenie całej talii kart! Nikt wcześniej tego nie dokonał, a tobie się to udało, przez co tracisz dwa punkty w ogólnym rankingu Złotego Sfinksa oraz musisz podejść do zadania jutro.
(8)Moc - Siła bijąca z tej karty przechodzi przez całe twoje ciało w postaci ciepła oraz jakiejś niespotykanej pewności siebie. Czujesz, że to zadanie wykonasz z łatwością. Rzecz jasna nadmiar odwagi nigdy nie jest wskazany, bowiem traktowany jest jako najczystsza głupota, ale tutaj nie ma racji bytu. Umiarkowanie idealnie równoważy proporcje, pozwalając ci w ciągu kilku minut odczytać przesłanie ukryte za całym układem. Przeszłość, twoje myśli zamknięte w komnacie wspomnień.
(9)Pustelnik - Samotność raz sprzyja, raz zawadza. W twoim wypadku, właśnie w tym zadaniu, przebywanie samemu na szczycie jest niemalże zbawieniem. Samotna wędrówka przez pustynię do oazy pełnej wody jest marzeniem każdego eremity zostawionego na pastwę okrutnego losu. Także i ty jesteś jednym z nich, lecz twoje zadanie jest zupełnie inne, wszak zmierzasz po zwycięstwo czekające na ciebie w jednej z komnat tego zamku.
(10)Koło Fortuny - Jedno Koło obok drugiego? Czy to nie przesada? Niestety nie masz czasu na zastanowienie, bowiem dwa wielkie odpowiedniki tej karty pojawiły się na horyzoncie i nawet siła kryjąca się w Umiarkowaniu nie zdołała powstrzymać ich zamiarów. Twoje szczęście przeminęło bezpowrotnie, zostawiając jedynie rozrzucone karty na stole oraz przerażenie wynikające z zaistniałej sytuacji(a może iluzji?). Spróbuj ponownie jutro.
(11)Sprawiedliwość - Gdy tylko wyłożyłeś kartę na stół, przed twoimi oczami ukazała się wielka waga. Na jednej szali leżało pióro, natomiast na drugiej czarne paciorki, które z każdą sekundą dokładała twoja własna ręka. Znajomy motyw, nieprawdaż? Niemniej jednak Sprawiedliwości musi stać się zadość. Twoje myśli nie są czyste, choć między wierszami dostrzegasz jakieś namiastki swoich dalszych czynów. Wciąż nie masz pewności, co uczynić. Wspomnienie miesza się z marzeniem wysnutym w najpiękniejszych snach i z całą siłą wciąga cię w iluzję. Spędzasz w niej tak dużo czasu, iż budzisz się zmarznięty z głową na stoliku, z Umiarkowaniem przylepionym do czoła. Może wypadałoby skupić się na zadaniu, zamiast myśleć o niebieskich migdałach? Spróbuj ponownie jutro.
(12)Wisielec - Trup? Tylko tyle oznacza ta karta? Nie do końca. Każdy podręcznik zawiera nieco sprzeczne informacje o Wisielcu, co nie jest ani trochę pomocne w tym zadaniu. Przez kilka godzin męczysz się nad odpowiedzią ukrytą za kartami wyłożonymi na stoliku, z każdą kolejną minutą czując coraz cięższy oddech, aż wreszcie padasz nieprzytomny. Tuż koło północy zostajesz zbudzony przez jednego z nauczycieli pilnujących zadań i odesłany do łóżka, aby spróbować ponownie podejść do tego etapu jutro.
(13)Śmierć - Każdy z nas kiedyś opuści ten świat. Oczywiste, czyż nie? Nie trzeba długo zastanawiać się nad tym, co ta karta dokładnie oznacza. Postawienie Śmierci w odwróconym Rydwanie z pewnością doprowadziłoby do jakiejś katastrofy, lecz fortuna kołem się toczy, a ty najwyraźniej nie masz wystarczająco dużo szczęścia, bowiem w ostatecznym rozrachunku tego układu podaje ci odpowiedź. Sala Przyszłości stoi przed tobą otworem.
(14)Umiarkowanie - Zbyt dużo powściągliwości w kartach jest niepokojące. Przez dobrą godzinę nic się nie dzieje. Nie otrzymujesz żadnego znaku, jaki jest twój następny krok, a to może oznaczać tylko jedno - musisz podejść do zadania jutro.
(15)Diabeł - Piekielna postać spoglądająca na ciebie z karty przyprawia o dreszcze i niemiłe uczucie porażki. Nic bardziej mylnego, skoro Koło Fortuny nigdy nie współgrało z szatańskimi zapędami. Dzisiaj jednak szczęście stoi po twojej stronie. Gorąco bijące ze stolika wprawdzie nie ułatwia zastanawiania się nad właściwą odpowiedzią; pot spływający z czoła oraz zmęczenie ogarniające całe ciało jest zaledwie namiastką tego, co czeka cię przyszłości. Wpierw jednak rozpraw się ze swoją przeszłością, aby mieć czyste konto.
(16)Wieża - Patrzenie w karty przez dłuższy czas nie przynosi spodziewanego skutku. Nie widzisz ani jednej wskazówki, która naprowadziłaby cię na odpowiedź, jak kontynuować zadanie, a co gorsza Umiarkowanie nagle zajęło się ogniem, który przeskoczył wprost na wyłożoną kilkanaście minut temu Wieżę. Całe twoje ciało trzęsie się pod wpływem obcego odczucia, którego źródłem jest wieża astronomiczna. Nie masz pojęcia, co się nagle stało, ale jedna myśl dotycząca śmierci w ruinach Hogwartu sprawiła, iż uciekłeś w najdalsze kąty zamku. Musisz koniecznie powtórzyć zadanie jutro.
(17)Gwiazda - Maleńkie błyszczące punkciki migoczą nad ułożonymi kartami, zasłaniając wymalowane na nich wizerunki, jednocześnie pokazując wydarzenia, których w pierwszej chwili nie potrafisz rozpoznać. Nie wiesz, co mogą obrazować Gwiazdy pędzące po niebie, zataczające niepełny krąg, w którym najwyraźniej kryła się odpowiedź. Nieznane, to właśnie stało przed tobą. Wystarczyło porzucić przeszłość i wyśnione koszmary, by móc postawić pewny krok w przyszłości.
(18)Księżyc - Piękno tej karty jest odpowiedzią na każde pytanie. Mimo to nie mówi zbyt wiele w świetle dnia i spędzasz cały dzień nad stolikiem, zanim zaczynasz dostrzegać właściwy kierunek. W świetle prawdziwego Księżyca czujesz, co powinieneś zrobić. Wprawdzie zmarnowałeś mnóstwo czasu, ale kto wie, może Fortuna wynagrodzi ci to w następnym etapie? Zmierzasz do Komnaty Wspomnień.
(19)Słońce - Piękne i rażące w oczy promienie utrudniają ci odczytanie kart. Dosłownie. Blask Słońca na niebie jest nie do zniesienia i żadne środki nie są w stanie go zniwelować. Twoje oczy zaczynają łzawić, przez co masz jeszcze większe kłopoty z patrzeniem w układ, ale nie powinieneś się aż tak przejmować. Nie ty pierwszy i nie ostatni trafiłeś na Słońce w nieodpowiedniej porze. Spróbuj ponownie jutro.
(20)Sąd Ostateczny - Położenie tej karty na stoliku wywołało dziwne zjawisko, przez które cała otaczająca cię przestrzeń nagle zwolniła. Zrobiło się nieco chłodniej i nagle przez twoimi oczami pojawił się twój największy strach z dzieciństwa. Przez kilka chwil jesteś sparaliżowany, lecz najwyraźniej układ kart ci sprzyja. Nie wiesz do końca, co widzisz, ale odpowiedź, co masz zrobić przychodzi sama. Przeszłość osądzi cię w swej komnacie.
(21)Świat - Rozległy widok rozpościerający się z wieży jest tym, czego potrzebowałeś. Gdzieś między widokiem gór dostrzegasz kształt przypominający Rydwan. Po niebie sunie wolno chmura w kształcie Koła(Fortuny), a patrzenie w ten bezkres powoli zsyła na ciebie kolejne myśli. Po dłuższej chwili zastanowienia dochodzisz do wniosku, że to w Umiarkowaniu kryje się prawdziwa odpowiedź. Wystarczyło proste odwrócenie karty i już wiadomo, że twoim celem jest Sala Przyszłości.


Kod:
Kod:
<zg>Wylosowane karty tarota:</zg> wpisz wszystkie
<zg>Ilość dni:</zg> wpisz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Rumunia, Europa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Kwi 27 2015, 18:23

Wreszcie docierali powoli do końca całego tego projektu. Rains czuła w kościach, że zbliża się coś wielkiego i miała nadzieję, że tym wielkim czymś będzie wielka nagroda w jej rękach. Czy była dość gotowa? Merlin jeden raczył wiedzieć. O takie rzeczy należałoby chyba zapytać Allard. Czy to czyniło ją Merlinem? Och, chyba zaczynało jej odbijać. Nashword wiedziała, że może poszczycić się niespotykanym zapałem do wróżbiarstwa, ale nie miała zielonego pojęcia czy zapałowi towarzyszy również talent i chociaż bardzo chciała w to wierzyć, teraz, gdy wszystko dobiegało końca, jej pewność siebie przyklapła nieco, pozostawiając w sobie coś, czego Rains z taką mocno doświadczała niezwykle rzadko - nadzieję. Trzeba było dużo szczęścia, żeby wygrać w tym przeklętym rankingu, a nigdy nie udało jej się wskoczyć na pierwsze miejsce. Ettore zawsze był przed nią, za co miała ochotę ukręcić mu łeb. W końcu była Ślizgonką - eliminacja rywala w ten sposób nikogo by nie zdziwiła, prawda? Sęk w tym, że wtedy pokazałaby się wszystkim w dokładnie takiej odsłonie, w jakiej chcieli ją widzieć, a ona... Cóż, miała gdzieś ich pragnienia. Z mętlikiem w głowie dotarła na szczyt wieży astronomicznej, wsunęła się do środka przez klapę w podłodze i uśmiechnęła się półgębkiem, widząc jedynie stolik. Koło Fortuny, odwrócony Rydwan i Umiarkowanie leżały na nim niczym otwarta księga, z której wystarczyło jedynie wyczytać odpowiednie wersy. A ona doskonale wiedziała, jakie. Szczęście było po jej stronie, a odsłonięta Kapłanka pozwoliła jej zrozumieć całość. Przeszłość była na wyciągnięcie ręki i to za nią należało podążyć. Więc Rains pozwoliła się ponieść. Prosto do sali przeszłości.

Wylosowane karty tarota: koło fortuny --> przerzut na kapłankę
Ilość dni: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Kwi 27 2015, 22:25

Ostatnio dużo czasu poświęcała na naukę, bo wiedziała, że kolejne zadanie Złotego Sfinksa zbliża się wielkimi krokami. Chodziła nawet na wszystkie zajęcia z wróżbiarstwa, które niezmiennie uważała za głupie, tylko po to, żeby czuć się lepiej przygotowaną. Mimo wszystko wierzyła, że tym razem będzie mogła wykazać się swoimi prawdziwymi umiejętnościami, czyli warzeniem eliksirów. Bo jak tak patrzyła w tył to miała wrażenie, że zazwyczaj były to jakieś zabawy we wróżenie albo wypatrywanie gwiazd... i gdzie tu okazja na pokazanie prawdziwego talentu?
Weszła na szczyt wieży i poczuła się okropnie rozczarowana. Żadnych kociołków ani składników. Tylko durny stolik, który tak bardzo kojarzył się z wróżeniem... i karty. Tarot. Och, pięknie, ćwiczyła czytanie przyszłości z ręki, fusy, znaczenie snów i mnóstwo innych rzeczy ale nie przyszło jej do głowy, żeby spróbować z tarotem. A wydawało się to teraz takie oczywiste. Za bardzo liczyła na te eliksiry, powołując się na logikę i rachunki prawdopodobieństwa. Była zła i nawet nie wiedziała co zrobiła, że cała talia kart poszła z dymem. Patrzył na to oniemiała i uciekła z miejsca wypadku, chociaż nie wątpiła, że jej się za to oberwie.
Siedziała w bibliotece całą noc, próbując dojść o co właściwie chodzi. Był ciężko, ale tak się zawzięła, że wreszcie wymyśliła. I chociaż ja sama tak naprawdę nie wiem o co chodzi i jest to dla mnie tylko losowanie karty tarota, to Laura jakimś cudem wymyśliła. Książki pomogły. Następnego dnia szybko znalazła odpowiednie wskazówki w kartach i udała się do sali przyszłości.

Wylosowane karty tarota: rydwan, świat
Ilość dni: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Kwi 28 2015, 12:53

Co tu dużo pisać, nawet nie zauważył kiedy nadszedł finał Sfinksa, czyli to po co tutaj przyjechał, no między innymi. Przez ten rok udało mu się wyrwać w jak się okazało całkiem fajne miejsce, poznał tutaj nowych znajomych, a nawet brata, czemu miałby wracać do domu? Nawet udało mu się zagrać w meczu quidditcha, kiedy tak naprawdę nigdy wcześniej nie interesował się tym na tyle, żeby być w drużynie. Odpowiedź na pytanie co zrobi po Sfinksie była więc jasna. Niedługo będzie już tylko prawie typowym Gryfonem i liczył na to, że brat także postanowi zostać. Co prawda warunki pogodowe dla obu z nich były dużą odmianą, jednak on już się do tego przyzwyczaił, a nawet polubił deszcz, no i tak naprawdę nigdy nie było mu za ciepło.
Z chęcią wybrał się na szczyt wieży, przychodził tu już wcześniej aby obserwować niebo i tym razem spodziewał się zadania z teleskopem. No i nieco się zdziwił gdy zobaczył tylko stolik z kartami do tarota, będzie musiał wróżyć? No nieee, tylko nie to, westchnął, a może będzie to coś na zasadzie durnia? Tylko ile będzie musiał tutaj stać aby wylosować coś dobrego i nie dostać jakimś piorunem albo innym takim... Nie zrażając się wziął pierwszą kartę - słońce, a dopiero myślał, że uniknie przegrzania. To postanowiło utrudnić mu widzenie i całkowicie przeszkodzić w zadaniu, a więc poczekajmy na następny dzień.
Oto dzień w którym dosięgła go sprawiedliwość, dosłownie, na stole przed nim pojawiła się waga z piórkiem po jeden i paciorkami po drugiej stronie. Tego drugiego dziwnym sposobem dokładał sobie sam, nawet nie wiedział kiedy pogrążył się w dziwnych kontemplacjach od których nie mógł się uwolnić, na co dzień nie lubił jednak teraz... Co jest? Pomyślał przebudzając się jak uznał po dość długim czasie, było mu zimno i na dodatek do czoła przykleiła mu się karta, umiarkowanie? Chyba musi sobie odpuścić, przynajmniej na dziś.
Trzeciego dnia gdy tylko się obudził znów pobiegł do wieży, nie rozmyślał zbyt wiele o wczorajszym dziwnym wydarzeniu, w końcu musiał się skupić aby w końcu przejść ten etap. Naprawdę miał potrzebę ukończenia tego właśnie dziś, wiedział, że gdy będzie tu się bawić zbyt długo szybko spadnie z pierwszego miejsca w Noctis. Szybko zgarnął kartę, a był to księżyc. Wcześniejszy pośpiech niestety i tak mu nie pomógł, bo rozmyślał nad kawałkiem papieru praktycznie przez cały dzień. Dopiero gdy na niebie pojawił się ten prawdziwy zobaczył co ma zrobić dalej, a więc do komnaty wspomnień.

Wylosowane karty tarota: sprawiedliwość przerzucona na słońce, wisielec na sprawiedliwość, cesarzowa na księżyc
Ilość dni: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-