Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 11:46

Opis zadań z OWuTeMów:
 

Zazwyczaj nie lubiła wchodzić na tak wysokie punkty. Schody są przecież jej największym wrogiem i tego się będzie trzymała do końca życia. Jednakże kiedy tak sobie myślała ostatnio – jeśli pojawiłaby się sytuacja każąca jej uciekać, to łatwiej jest schodami w dół do dormitorium niż w górę, prawda? Szczególnie, jeśli ktoś ma bardzo słabą kondycję.
Pięćset schodów zdawały się mordować wręcz, ale widok był tego warty. Gdy wieczór rozciągał się wokół Hogwartu i zatapiał w sobie wszystkie pobliskie tereny, ten lekki półmrok unoszący się zza pięknych krajobrazów... To wszystko było takie spokojne. Takie przeciwne do jej ostatnich przeżyć, które wywoływały w niej wiecznie rozemocjonowanie tak, jakby cały czas miała okres... Zabawne, że mówię o tym akurat teraz. Kiedy to ma się spotkać z Finnem.
Oparła się plecami o jedną z barierek uparcie wpatrując się w wejście na wierzę. Ubrana wyłącznie w jakąś skromną, czarną sukienkę na ramiączkach ze spokojem przyjmowała ciepły wiatr uderzający o jej ciało i rozwiewający długie włosy. Dobrze, że było już blisko do lata. Dzięki temu nie marzły jej nogi odziane wyłącznie w krótkie, czarne stopki. Czekała w zniecierpliwieniu. Powie, co ma powiedzieć i stąd pójdzie. To najlepsze rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 12:12

Czy list Corin go zdziwił? A i owszem, bo nigdy do siebie nie pisali. Po prostu nie musieli. Zawsze jakoś tak wychodziło, że wpadali na siebie przypadkiem na korytarzu i szli gdzieś razem, albo po prostu spotykali się na jakieś imprezie. Poza tym Finn nie musiał jej nigdy szukać- doskonale wiedział, gdzie może być. Intuicja? Być może, ale Puchon doszukiwał się w tym czegoś głębszego. To tak, jakby jego umysł był połączony z umysłem Corin, a dusza nierozerwalnie z nią spleciona. Nie mogli być długo osobno, bo Finn miał ochotę krzyczeć.
Ubrał się pospiesznie, narzucając na siebie pierwsze lepszy rzeczy- jakiś szary T-Shirt i bluzę z kapturem. Do tego byle jakie spodenki, którymi okazały się być niebieskie szorty w kratkę. I koniecznie trampki. Nie miał czasu się stroić, zresztą nie było powodu (od aut. i tak zawsze wyglądał bosko). Wyszedł z dormitorium i szybko udał się po schodach. Kurcze, czemu miała wybrać akurat to miejsce? Wieża astronomiczna była najwyższym punktem w szkole i wchodziło się po niej po wielkich, spiralnych schodach. Długich, niesamowicie długich.
W końcu wdrapał się na szczyt, oddychając trochę ciężej niż zazwyczaj. Chyba musi zacząć ćwiczyć,a to dobry początek. Od razu zauważył Corin i uśmiechnął się szeroko, podchodząc do niej od tyłu. Tym razem jednak nie pocałował jej, a jedynie przytulił po czym stanął obok, także opierając się o barierkę.
-Cześć, mała- szepnął, bojąc się przerwać tą niezmąconą ciszę. -Stało się coś?.
W zasadzie nie potrzebował odpowiedzi, bo przecież gdyby nic się nie stało nie pisałaby do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 12:24

Cornelia w gruncie rzeczy była bardzo prostą osobą i nie trudno ją było znaleźć. Niech pomyślę. Była zawsze tam, gdzie coś się akurat dzieje. Wszędzie, gdzie nie trzeba za dużo wchodzić po schodach. Tam, gdzie mogła się przespać, gdyby nagle miała ochotę. Takich miejsc w Hogwarcie w gruncie rzeczy było bardzo niewiele. A, i może jeszcze czasem pojawiała się na korytarzach jak duch, by potem podenerwować kogoś, pobić się, więc i tak cała szkoła wiedziała, gdzie jest w danym momencie. Więc czy ja wiem, czy to jakieś szczególne połączenie? Po prostu znają się nawzajem bezbłędnie i może faktycznie tak bardzo siebie nawzajem potrzebują, że siłą rzeczy szukają się nawet, jeśli podświadomie.
Stała tak sobie rozglądając się naokoło. Miała zamknięte oczy i... Tak właściwie, to nie myślała. Odwiała od siebie wszystko. Gdyby teraz zaczęła się zastanawiać, to by tego nie zrobiła. Nie stałaby tutaj w oczekiwaniu, a momentalnie zeszła mając nadzieję, że jeszcze nie pojawił się na schodach i że jakimś cudem miną się nie doświadczając swojej obecności. Wysłałaby mu listownie przeprosiny, czy coś i znów chodziła po Hogwarcie chowając się przed wszystkimi. Westchnęła uchylając oczy i poprawiając bandaż na jednym z nadgarstków, by po chwili zacząć się bawić zapinką przy tym, na drugim.
Kiedy nagle troszkę niespodziewanie poczuła, jak chłopak ją przytula zesztywniała nagle spinając wszystkie mięśnie. Gdy już ją puścił instynktownie zrobiła krok w bok, byle by tylko nie stać tak blisko niego. Sama nie rozumiała reakcji tego typu, ale po prostu nie była w stanie znajdować się tak blisko jakiegokolwiek chłopaka. Nadal uważała, że wszyscy są tacy sami. Nadal źle się czuła, gdy jakikolwiek ją dotykał, bo automatycznie wyobrażała sobie ślizgona wąchającego jej włosy. Aż ją ciarki przeszły.
- Em, tak. Słuchaj... Prawdopodobnie nie jestem w ciąży, to chyba tyle... - No tak, zabawnie, że wspominałam wcześniej o okresie. Wprawdzie podczas ciąży można dostać coś na kształt tego, ale chyba nie tak obficie. Zresztą, o dziwo test wykazał wynik całkiem przeciwny, niż poprzednio. Sama nie widziała co o tym myśleć. I chyba najlepszym posunięciem będzie spytanie koleżanki z dormitorium, czy sprawdzała datę ważności na opakowaniu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 12:36

-Co...?- spytał, wyraźnie zaskoczony i zamrugał oczami. Co ona, kuźwa, jaja sobie z niego robi? Najpierw mówi mu o ciąży, o tym, że to on jest ojcem, a teraz coś takiego? Przecież dla niej on zmienił wszystko; rozstał się z chłopakiem i choć myślał, że będzie to trudne, naprawdę się w niej zakochał. Gdyby wiedział, że kłamie... ! Był naprawdę wstrząśnięty. I zły. Wprawdzie nie okazywał tego, ale Corin, która znała go przecież tak dobrze, łatwo mogła to zauważyć. Milczał jedynie, wpatrując się w nią z zaciętą miną.
To nie mogła być prawda. Musiała sobie żartować. Ale czy potrafiłaby sobie tak okrutnie z niego drwić? Finn naprawdę w to wątpił. więc może chodziło o coś innego? Tylko o co...?
-Jeśli chcesz ze mną zerwać, po prostu to powiedz- rzucił, o dziwo obojętnym tonem. Potrafił być zimnym draniem jeśli chciał. Tylko miał nadzieję, że nigdy nie przyjdzie mu odsłaniać tej strony siebie przy dziewczynie, która tak bardzo kochał. -Jeśli ojcem jest ktoś inny, także to zrozumiem, ale nie żartuj sobie ze mnie w ten sposób- wzruszył ramionami, odwracając się do barierki przodem. Czy ona myślała, że padnie przed nią na kolana i będzie zapewniał, że wszystko jest dobrze? Może i faktycznie tak by zrobił, gdyby teraz po prostu nie wyczuł, że to jakaś głupia gierka z jej strony. W środku był naprawdę załamany. Zł na siebie i na nią. Co zrobił źle? Czy ona chce z nim zerwać? Tak po prostu? Jakby nic się nie stało? Ale przecież jeszcze nie tak dawno temu, bo kilka dni temu, wszystko było w porządku. Nie przypominał sobie, by powiedział lub zrobił coś, co mogłoby ją urazić. Ponadto jego "romans" z Fleur był na tyle tajny, że nie wiedział o nim naprawdę nikt. Więc Gryfonka nijak nie mogła się o nim dowiedzieć. Po prostu nie mogła i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 12:59

Dobrze wiedziała, że zmienił dla niej wszystko. Do dzisiaj nie mogła sobie tego wybaczyć, że tak momentalnie zniszczyła mu życie. Zresztą, teraz było jeszcze gorzej. Gdy wczoraj okazało się, że raczej nie będą mieli dziecka momentalnie doszło do niej to, że w takim wypadku Finn nie ma żadnego obowiązku bycia z nią. Że gdyby nie sprawdziła tego dokładnie nim mu powiedziała, to przecież on nadal byłby szczęśliwy z Jimmym, a ona? Szczerze, to nie wyobrażam sobie jej życia, gdyby ona i Finn nigdy nie zaczęli być sobie bardziej bliscy, niż wcześniej. Widywała by go z chłopakiem -a raczej nie widywała, bo ogarniałoby ją obrzydzenie i unikałaby tej sytuacji. Pewnie otwarcie wstąpiłaby w związek z Jaredem nawet nie wiedząc, że ten jest zaręczony... Właściwie, ona nadal tego nie wie, ale nie o to teraz chodzi. Wszystko byłoby zupełnie inaczej. Ale czasu nie da się cofnąć.
Nie trudno było zrozumieć to, że Finn przez to wszystko jest na nią wściekły. Ona na jego miejscu czułaby się zdradzona, oszukana. Nie potrafiłaby wybaczyć takiego kłamstwa. Właściwie, to ta sytuacja wcale nie była oszustwem. Ona po prostu zareagowała zbyt szybko tak, jak to miała w zwyczaju. Sama była przekonana, że niedługo będzie szła za rączkę z małą dziewczynką. I co? I puf. Zniknęło niczym bańka mydlana. Znowu jest sama w swoim ciele. Może to i dobrze...
Zacisnęła mocno palce na barierce. Tak obojętnie powiedział to o zerwaniu. Czyżby jemu naprawdę chodziło zawsze tylko o dziecko? Miała nadzieję, że nie. Że to tylko objaw tej ogromnej wściekłości, jaką siłą rzeczy musiała w nim wzbudzić. Nie patrzała na niego. Nie chciała widzieć Finna, który mówi do niej takim tonem.
- Nie jestem w ciąży Finn. Nie może być więc innego ojca... - Odpowiedziała cicho. Normalnie w takich sytuacjach powinna się kobieta wkurzyć, że ukochany posądza ją o to, że mogłaby mieć jakiegokolwiek innego. Ale przy niej? Takie stwierdzenie zawsze było na rzeczy. W końcu w gruncie rzeczy była dziwką, co ktoś niedawno jej uświadomił. No i w tym momencie jeszcze czyjąś prywatną.
- Nie chce z tobą zerwać, ale tak chyba będzie najlepiej. Finn ja... - Zatrzymała się. Opuściła głowę patrząc na sam dół. Postarała się dzięki temu o to, by włosy zasłoniły jej twarz na wszelki wypadek, gdyby się rozkleiła. Musiała to powiedzieć, no po prostu musiała. Nawet, jeśli te słowa mimo szczerości nie dadzą się ująć w takim kontekście, w jakim miała zamiaru je wypowiedzieć przez to, że się rozpłacze po raz kolejny – Ja i tak s...sy...sypiam z kimś i...innym, więc to chyba nie ma sensu... - Wszystko było w porządku do momentu, kiedy w jej życiu nie pojawił się Daniel. Przez jedno spotkanie w korytarzu wszystko się zmieniło. Jej głos już nie był ani wesoły, ani smutny. Każde zdania wypowiadała nawet nie obojętnie tylko tak, jakby naprawdę pozbawiono ją wszelkich odczuć. Zepsuli Corin...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 14:36

Nie był z nią tylko ze względu na dzidziusia, choć na początku mogło to tak wyglądać. On naprawdę ją kochał. Nieba by jej przychylił. Dlaczego tak bardzo martwił się o nią, za każdym razem gdy spuszczał ją z oczu? Dlaczego był wobec niej taki delikatny, szarmancki, ale umiał pokazać pazur? Dlaczego był zazdrosny o każdego chłopaka, który na nią spojrzał? Chciał ją mieć tylko dla siebie, nie chciał się z nikim dzielić. Jeśli chodziło o miłość stawiał wszystko na jedną kartę. Ale Corin najwyraźniej nie czuła tego samego i to tak bardzo bolało.
W końcu kręciło się koło niego tyle słodkich, miłych dziewczyn, ale on nawet nie zdawał sobie sprawy, że te mogłyby się w nim podkochiwać. Nie widział świata poza Corin. Jego wszechświat zaczynał się i kończył na tej dziewczyna, która stoi tutaj i jakby nic mówiło mu, że nie jest w ciąży. W jednej chwili jego świat legł w gruzach, choć na zewnątrz nie było nic po nim widać. Corin chyba jeszcze nigdy nie widziała takiego Finna. Jego twarz nie zdradzała żadnych uczuć, a oczy były po prostu puste. Pewnie gdyby teraz go dotknęła zauważyłaby też, że jego skóra jest zimna niczym lód. Ale... ona była jedyną osobą bez której po prostu by umarł... Nie wiedział kiedy to się stało, ale w jednej chwili wywróciła jego życie do góry nogami. Zaczynał wariować, kompletnie oszalał na jej punkcie i czuł, że to już nie było dobre.
Westchnął, odpychając się dłonią od barierki. Wciąż był wściekły, ale właśnie chciał ją przytulić. Gdy... usłyszał je kilka słów, które niemalże zwaliły go z nóg. Dobrze, że wciąż jedną ręką się trzymał. Otworzył delikatnie usta i zaraz potem na jego twarz wypłynął delikatny, blady uśmiech.
-Kocham cię- powiedział, wciąż świdrując ją spojrzeniem pustych, ciemnych oczu. -Kocham cię, a ty puszczasz się z każdym, jak leci. Jak mam dłużej to znosić? Jak mam być z kimś, kto nawet mnie nie szanuje? Pomyślałaś kiedykolwiek jak ja mogę się czuć? Czy, gdy pieprzyłaś się z tym chłopakiem pomyślałaś o mnie? Ja myślę o tobie codziennie, ale... To mnie już boli. Nie widzę świata poza tobą, choć właściwie nie wiem dlaczego- mówił to wszystko cicho, spokojnie, powoli, wciąż z lekkim uśmiechem na wargach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 14:55

Dziewczyna nie raz nie dwa widziała, jak to kobiety tak po prostu zalecają się do Finna. Obejmowała ją wtedy taka wściekłość. Potrafiłaby tym laleczką twarz rozszarpać, ale zazwyczaj wystarczało, żeby zobaczyły ich innym razem przytulonych do siebie. Bo w gruncie rzeczy Finn i Corin idealnie do siebie pasowali i temu nie mogę zaprzeczyć nawet, gdybym bardzo chciała. On znosił jej humorki, ona potrafiła zaakceptować to, że jest innej orientacji, a to naprawdę jest dla niej nie lada wyczyn. Nigdy by nawet nie pomyślała o tym, by zniszczyć to wszystko między nimi. Zrobiłaby wszystko, żeby móc wrócić do momentu, kiedy byli najlepszymi przyjaciółmi i nic nie stało na przeszkodzie do tego, żeby mogło się zrodzić między nimi poważne uczucie, a mimo to nie dążyli do niego, bo wystarczało im to, co jest.
Uniosła wzrok, by spojrzeć na niego. Wiedziała, że jej słowa zranią go i to bardzo. Ale nie spodziewała się, że aż tak głęboko. Jej dłoń mocno zaciśnięta na barierce teraz drżała tak, jak cała reszta ciała. Boże, ona nigdy nie chciała zrobić mu czegoś takiego. Przecież jej tak bardzo na nim zależy. Może nie wierzy w miłość, ale jednak mimo wszystko bez tego puchona jej życie nie miałoby dalszego sensu. Tym bardziej była zszokowana, gdy się uśmiechnął. Tego się wystraszyła. Zrobiła ze trzy kroczki do tyłu nie spodziewając się jego słów... Myślała, że będzie na nią krzyczał choć raz w życiu, a on...
Zamknęła oczy, by po chwili pozwolić, żeby po jej policzku spłynęła ta jedna, jedyna łza, którą od razu otarła. Nie miała już na to wszystko siły. Z każdym momentem wszystko bolało coraz bardziej i powoli zatracała się w tym. Kosmyki przykleiły jej się do policzków, które powoli stawały się mokre. Nie mogła się powstrzymać. Zrobiła jeszcze jeden krok do tyłu.
- Przepraszam... Ja nie chciałam... On... Ja nie chciałam... - Nie umiała sklecić słów w jedno konkretne zdanie. Ocierała po prostu oczy starając się uspokoić. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek popłakała się przy nim. W końcu ona nigdy nie płacze... Do teraz, kiedy to najmniejsza wymiana zdań z Lilly potrafiła ją rozkleić. Wszystko, co powodowało u niej zachwianie emocjonalne kończyło się tak samo. Płacz, chwilowy problem z oddychaniem, potem ból głowy. Ale mniejsza o to. Odwróciła się do niego tyłem by ruszyć do wyjścia chcąc jak najszybciej się już wydostać. Miała odejść wcześniej. Nie powinna mu nic mówić poza tym, że nie jest w ciąży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 15:35

Nigdy by na nią nie nakrzyczał. Tak mu się przynajmniej wydawało. Przecież do tej pory nie zrobiła niczego, co dało by mu jakikolwiek powód do awantury. Zawsze był opanowany i spokojny, a jeśli chciał ją skarcić robił to raczej dość delikatnie, na końcu zawsze dodając coś w stylu "słuchaj mądrzejszych, mała" czy coś... Teraz to nie było takie łatwe.
Gdyby choć raz powiedziała mu, że kocha go tak jak on ją to byłoby dużo prostsze. Wtedy miałby jakąś gwarancję... Zresztą! Nawet teraz nie mogła wypowiedzieć tych kilku słów, które by wszystko zmieniły. Nie byłby już zły i zaniepokojony, nie byłby taki... taki... Gdyby tylko odpowiedziała mu tym samym. Że też go kocha.
-Jaki on?- spytał podniesionym głosem. Zagryzł wargi, by nie wybuchnąć. Jeśli ktoś, ktokolwiek zrobił coś Corin Finn nie będzie patrzył na to, czy to dziewczyna, chłopak, mężczyzna czy dziecko. Zabije każdego, bo nikt nie ma prawa jej tknąć, nikt nie ma prawa jej krzywdzić. -Nie odwracaj się, jak do Ciebie mówię!- wrzasnął, w końcu nie wytrzymując. Zaraz tego pożałował. On nigdy... nigdy nawet na nią nie podniósł głosu, a co dopiero tak się wydrzeć. Ale naprawdę go zirytowała. Ona i ta cała sytuacja. Nic już nie mógł na to poradzić. W pewien sposób przypominał wulkan; w każdej chwili mógł wybuchnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 15:50

Cornelia nie chciała go okłamywać. Nie chciała mówić o miłości, dopóki nie będzie jej pewna. Niestety z nią trzeba się nieźle namęczyć, żeby coś takiego przeszło przez jej gardło. Kiedyś było łatwo, potem została dwukrotnie mocno zraniona i nie chciała tego przeżywać po raz kolejny. Wzbraniała się przed tym uczuciem jak się tylko dało nie ważne, czy ono istniało czy też nie. Jej zdaniem nie było go na świecie, chociaż teraz już nie miała pojęcia co o tym myśleć. Bo z drugiej strony ciepło jej się zrobiło na sercu, kiedy Finn tak po prostu powiedział jej, że ją kocha. Ładnie to brzmiało... Jakby naprawdę to były te najważniejsze słowa nazywające najważniejsze uczucie.
Nie chciała mu już nic więcej mówić. Nic więc dziwnego, że starała się uciec. Ostatnio cały czas uciekała. To przed bliskimi, to przed ślizgonem. Unikała rozmów, kontaktu fizycznego. Krótko i rzeczowo zakańczała wszystkie swoje dotychczasowe romanse z osobami, które od momentu zejścia się z Finnem po prostu ignorowała. I tym razem też chciała wszystko krótko skończyć.
Kiedy na nią krzyknął od razy stanęła. Dobra, może się tego spodziewała, ale to wcale nie znaczyło, że się nie wystraszyła. Odwróciła się do niego wciąż ze łzami w oczach i tym razem między bólem był jeszcze strach. Nigdy nie myślałam, że ta dziewczyna mogłaby się bać kogokolwiek... A tym bardziej Finna.
- Przepraszam... Ja naprawdę nie chciałam. Nie wiedziałam, że on jest do tego zdolny... Szarpałam się, ale to nic nie dało... Nie umiałam się wyrwać i... I on obiecał, że zrobi to jeszcze raz jak cokolwiek powiem... Przepraszam, nie chciałam cię zdradzić... - Najchętniej powiedziałaby mu wszystko. Imię tego kto to zrobił i jeszcze dokładne miejsce i czas, w którym to można go spotkać. Ale była tak przerażona Danielem... Nie chciała, by znowu zrobił jej krzywdę, uderzył ją czy coś jeszcze gorszego. I w tym momencie bała się też reakcji Finna. Dlatego stała tak będąc skuloną w sobie i patrząc prosto na niego, żeby się nie zdenerwował, że znowu się odwraca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 16:02

Widząc łzy w jej oczach sam poczuł, jak wzbiera w nim płacz. To była jego osobista, życiowa porażka. Nigdy, żadna kobieta nie płakała przez niego. Nigdy nie przyłożył ręki do cierpienia żadnej z przedstawicielek płci pięknej, a tutaj... proszę. Zranił najważniejszą osobę w swoim życiu. Dziewczynę, która kochał, szanował i której pragnął dać to co najlepszego. Jak on w ogóle mógł do tego dopuścić? Teraz nawet nie myślał, że to może nie przez niego płacze, że może rozdrapuje stare rany i to ją tak boli. Jego mózg jakby się wyłączył i jego miejsce zastąpiła galareta.
Zrobił kilka małych kroczków w jej stronę i chciał znów ją objął. Ale znów się powstrzymał. Kiedy doszło do tego, że Finn musiał przy niej się w jakikolwiek sposób hamować? W innej sytuacji po prostu przytuliłby ją i pocałował, zapewnił, że wszystko będzie dobrze. Ale czy to by wystarczyło? Ona tak strasznie się bała. A on... on także się bał, o nią.
-Posłuchaj, ktokolwiek to jest, już nigdy ci nie zagrozi. Nie spuszczę cię z oka, nigdy nie pozwolę mu się do ciebie zbliżyć, jasne? Nic ci nie grozi, zaufaj mi. Po prostu...- szepnął, będąc jednak pewnym, że Corin to słyszy. Na wieży było cicho, tak cicho, że Finn mógł słyszeć własny oddech i szybkie uderzenia serca. -Zawsze będę przy Tobie. Przecież wiesz- dodał, teraz już nieco głośniej, chcąc wyjść na bardziej pewnego siebie. Zabiję drania, przemknęło mu przez myśl. I o dziwo wcale ta myśl go nie przeraziła. Tak swobodnie układał w głowie plan zemsty jakby było to rzeczą najnormalniejsza pod słońcem. Ale tu chodziło o Corin. Jego małą, ukochaną Corin, której chciał bronić przed całym złem tego świata.
-Jeśli ten ktoś ci grozi musi być strasznym tchórzem. Założę się, że boi się strzykawki- posłał jej delikatny uśmiech, już nie taki blady jak poprzednio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 16:33

Myślę, że i tak nie pozwoliłaby mu się przytulić. Naprawdę ostatnio unikała wszelkiego kontaktu. Nawet najlepszy przyjaciel, a więc Draco, nie miał możliwości tego zrobić, bo po prostu się od niego odsuwała. A Finn był dla niej bliższy w może jak na razie niewielkim stopniu, ale był. Dlatego czuła się jeszcze bardziej skrępowana.
Obserwowała jak do niej podchodzi. Chciała znów się cofnąć, ale postarała się tego nie robić. Nie chciała, żeby krzyczał... Nie on. Z każdym jego słowem czuła się pewniej. Z jednej strony naprawdę ufała mu i wiedziała, że on będzie ją bronić. Z drugiej jednak wciąż drzemał w niej lęk pt. „Co, jeśli Finn na chwilę odjedzie? Co jeśli ślizgon np. wejdzie do jej dormitorium w nocy?”. Takich pytań była ogromna ilość. Przecież puchon nie może być z nią 24 godziny na dobę.
Nie uśmiechnęła się nawet przy jego ostatnim komentarzu. Po prostu nie umiała. Zrobiła kilka odważniejszych, niewielkich kroków w jego stronę by ostatecznie wystawić rączki i objąć go w pasie jednocześnie wtulając policzek w jego tors. On jej nie zrobi krzywdy, tego była pewna. W końcu... Finnowi może złamać rękę, gdyby próbował, ne? Ale to nie o to chodziło. Po prostu przez całe życie miał ku temu ogromną ilość okazji i nigdy jej nie wykorzystał. Nigdy nie krzyczał, nie robił czegoś wbrew jej woli. To był po prostu pan Visse. Schowała się w nim mając nadzieję, że nigdy jej już nie puści.
- Ja... Ja nie chcę, żebyś mu coś robił. On się zemści... Daniel jest nieobliczal... - Tu momentalnie przerwała. O cholera jasna. Powiedziała jego imię. Miała tego nie robić. Obiecała, że tego nie zrobi. Mocniej przytuliła się do Finna. Musiała go pilnować, żeby nie zrobił nic głupiego. Przecież nie może nic zrobić. Inaczej ślizgon rozpowie to na całą szkołę i... Spojrzała z nadzieją na puchona, że ten rozumiejąc jej obawy nic nie zrobi. Pewnie się myli, mam rację?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 17:30

Oni byli dla siebie stworzenie, a jeśli ktoś chciał się między nich wpierniczać musiał liczyć się z tym, że Finn da mu nieźle po tyłku. Nie chciał stracić Corin, tak więc nie musiała się o nic martwić. Przecież nie skrzywdzi jej, a z jej słów mógł dość łatwo wywnioskować, że chodzi o coś poważniejszego. O coś, o czym jednak bał się myśleć i nie dopuszczał tego do siebie.
Kiedy jednak tak podeszła do niego i przytuliła, wszystkie troski, które dotychczas go martwiły- zniknęły jak ręką odjął. Czuł się znowu niesamowicie spokojny i zrelaksowany. Nie musiał się o nic martwić, wiedział, po prostu wiedział, że wszystko będzie w porządku. Musiało tak być, jeśli miał ją przy sobie.
To jednak nie zmieniało tego, że tamten chłopak za to nieźle oberwie. Za to co zrobił z Gryfonką. Pogłaskał ją delikatnie po włosach, ale zaraz cofnął dłoń, bojąc się jej reakcji. Mimo iż nie chciał dopuścić do siebie tego najczarniejszego scenariusza on po prostu nie dawał mu spokoju. Zabić, zabić, zabić. Tylko o tym myślał i nic nie mógł na to poradzić.
-Nie będzie, jak miał się zemścić, gdy będzie sobie leżał grzecznie u Świętego Munga- parsknął, zaciskając dłonie w pięści. Chwilę zajęło mu nim na nowo się nieco uspokoił i rozluźnił. -Nie bój się, mała. Niech to już nie zaprząta twoich myśli.
To prawda, że nie mógł być obok niej 24 godziny na dobę. Ale przecież nie tylko on w tej szkole kocha Corin. Miała przyjaciółki, przyjaciół. Finn miał zamiar poprosić kilku z nich, by po prostu chodzili z Corin wszędzie i zawsze, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Mógł po prostu powiedzieć, że boi się o nią, gdy jest w ciąży i nie chce by coś się jej stało. To zawsze była lepsza wymówka niżby miał powiedzieć prawdę, której się domyślał.
-Obiecałem ci, że wszystko będzie dobrze. Nie pozwolę mu cię tknąć, zgoda?- spytał, obejmując ją delikatnie. Nie chciał jej wystraszyć. A jednocześnie chciał przytulić ją mocno, tak by już nigdy nie mogła mu uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 02 2012, 20:34

Ona nigdy nie dopuszczała myśli, że coś takiego może się stać. Jej? No bez przesady. To ona skłaniała do tego mężczyzn i czasem nie mieli kompletnie nic do gadania w danym temacie. A to wszystko stało się tak szybko. Nie zdążyła pomyśleć, a już zawarła z tym obleśnym śliz gonem pakt obowiązujący do momentu „Aż się nią znudzi”. Nawet Finn nie wie jakie to było cholernie bolesne między innymi przez sposób jaki zaszło… No, ale tego mu już mówić nie musi i nie ma najmniejszego zamiaru tego robić. O takich rzeczach się przy herbatce nie opowiada.
Wątpię, czy wszystkie troski tak łatwo znikną. Ona po prostu potrzebowała się do kogoś przytulić. Do kogokolwiek. Wydaje mi się, że nawet gdyby stał tutaj kto, kogo dawno zraniła i przez to się nie lubią, to i tak by się przytuliła teraz do tej osoby. Po prostu chciała mieć blisko kogoś, kto nie patrzy na nią jak na dziwkę. Bo ostatnio zdawało jej się, że wszyscy na nią patrzą właśnie w ten sposób.
Nawet nie poczuła tego, że pogłaskał ją po włosach. Ale tak czy siak drżała mając w sobie wciąż jakąś porcję strachu, która nie pozwalała jej tak po prostu cieszyć się tym, że Finn chyba nie jest na nią aż tak zły. To ją najbardziej interesowało i dlatego bała się, że ta sprawa się wyda. Bo bała się przede wszystkim jednego.
- Finn… Ty mnie nie nienawidzisz, prawda? – Spytała ledwo dosłyszalnym szeptem, który śmiało mógł zostać zagłuszony przez mocniejszy powiew wiatru. Słysząc jego parsknięcie poluźniła uścisk. Wydała z siebie jakiś wystraszony dźwięk, ale całkiem się od niego nie odsunęła. Łatwo mówić, trudniej zrobić. O czymś takim nie da się nie myśleć.
Niby tak, ale to oczywiste, że dziewczyna nie chce mieszać w to wszystkich. Ona nie chce mówić o tym przyjaciołom. To i tak jest niezłe osiągnięcie, że powiedziała Lilly co się stało, a jemu jeszcze do tego całkiem przypadkiem wygadała kto dokładnie to zrobił. Choć naprawdę nie bała się tego powiedzieć ukochanej przyjaciółce tak, jak jemu.
- Dobrze… - Skomentowała niepewnie. Chwilę jeszcze trwała przy nim, by się odsunąć i mimo wszystko ponownie oprzeć o barierkę jakiś metr od niego. Uraz pozostanie na długo, chociaż nie wiem na konkretnie ile.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 06 2012, 19:27

Dzień chylił się ku upadkowi i na niebo powoli zaczął wypełzać księżyc; leniwie, powoli. Mimo to wciąż było ciepło i dlatego chłopak ubrał się jedynie w prostą, białą koszulę, której kilka guzików odpiął i czarne proste, wąskie spodnie. Do tego czarne trampki i tyle; żadnych udziwnień. Za to miejsce- było po prostu piękne. Specjalnie wybrał szczyt wieży, na której jeszcze niedawno się spotkali. Przyszedł pół godziny wcześniej, by przygotować wszystko jak należy. Koc, dookoła niego świece i rozrzucone płatki róż. Szkaty przygotowały na kolację spaghetti, a Finn wybłagał o nich jeszcze deser- sałatka owocowa; ananas, truskawki, kiwi.
Dzisiaj wszystko musiało być idealnie. Nic i nikt nie mógł im przeszkodzić. Ostatnio nic nie szło po jego myśli; bójka na korytarzu, śmierć przyjaciela... Jakby ktoś, tam na górze, uwziął się na niego, wystawiając na co raz to nowe, trudniejsze próby. To jakiś egzamin? Test? Przez ostatnich kilka dni wycierpiał zdecydowanie za dużo, jak na zwykłego siedemnastolatka. Dlatego tak dużo wiązał nadziei z dzisiejszym wieczorem. Pod gołym niebem, upstrzonym delikatnie gwiazdami, przy blasku świec czekał zniecierpliwiony na Corin, co jakiś czas spoglądając nerwowo na zegarek, w drugiej ściskając bukiet czarnych róż. Jedna, biała leżała na kocu.
Czemu akurat czarne róże? Cóż, Corin szybko się o tym przekona jeśli tylko odczyta karteczkę przyczepioną do bukietu. "Razem będziemy nieśmiertelni"- napisane starannie, nieco pochyłym pismem. Gdy teraz Holender o tym myślał wydawało mu się to takie... nowe, niezwykłe. Chadzał już na randki, no pewnie. Ale nigdy nie na takie. Ta była nieco oklepana, filmowa, ograna. A mimo to wiedział, że Corin uwielbia takie rzeczy. I głównie dlatego się na to zdecydował. W końcu miał zamiar zawrócić jej w głowie. Chciał ją tylko dla siebie i mimo iż było to egoistyczne- nie obchodziło go to. Do tego słyszał, że nagle w szkole pojawił się ten Krukon, który tak ją zranił. Miał zamiar wymazać wszystkie złe wspomnienia związane z przeszłością i zacząć nowe, wspaniałe życie. Nawet jeśli to trochę cukierkowe, przesłodzone i może troszkę nierealne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 06 2012, 22:20

Zdecydowanie nie spodziewała się, że dzisiejszego wieczoru miało się stać coś niezwykłego. Jak zwykle siedziała w pokoju wspólnym z zeszytem, w którym właśnie pisała pewną piosenkę. Nuciła pod nosem będąc w starym rozciągniętym dresie i w ogóle się nie przejmując otoczeniem. Z nikim nie rozmawiała. Jak zwykle rozpraszała wokół siebie tą taką złą aurę, która nie pozwalała nikomu z nią porozmawiać. Ot spokojna, odrzucająca wszelkie kontakty Corin. Ostatnio taka się stała i powoli nawet autorka zaczynała wątpić, czy coś może jeszcze wyciągnąć ją z tego wszystkiego. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek to tak się będzie zachowywała? I nie muszę po stokroć powtarzać, że to wina Daniela i... zasługa Ramiro.
Kiedy ktoś ją poprosił, by na chwilę wyszła przed portret grubej damy schowała dłonie w kieszenie i niezadowolona wydobyła się na zewnątrz. Zdecydowanie nie spodziewała się tego, że Finn chce się z nią spotkać. Przecież nie była dobra w pocieszaniu, a zdawało jej się, że ostatnio tego właśnie potrzebował. Skrzywiła się delikatnie ale... Dlaczego właściwie wysłał w tym celu jakiegoś chłopaka? To dało jej trochę do myślenia. A skoro tak, to postanowiła, że przecież nie pójdzie tam ubrana jak facet po nieprzespanej nocy i na kacu.
Skoczyła więc do łazienki by szybko się wystroić w coś, co kompletnie do niej nie pasuje, ale nie chciało jej się kombinować i przetrząsać całego kufra. W końcu ostatnimi czasy na górze miała jego bluzki, a uparcie wierzyła, że żałosny kmieć nadal nie zauważył, że mu giną. Zresztą – dla swojej pani trzeba się poświęcać, ne? I tak oto wyszła.
Zamorduje. No zamorduje, przysięgam. Dlaczego szczyt wieży? Człowieku, czy ty cholera jasna wiesz ile tam prowadzi schodów? Oby było warto, bo naprawdę go udusi za to, że musiała skonfrontować się z najgorszym wrogiem. Gdyby wiedziała... Nie wyklinałaby tak pod nosem będąc zmęczoną po pierwszych... dwunasty schodkach? Ale dotarła! I nim wyszła na dwór uspokoiła organizm. Dopiero oddychając normalnie wyszła na szczyt wieży.
Weszła chcąc coś powiedzieć i... Zesztywniała. Stała tam jak słup soli. Aż uniosła dłoń musząc sobie zasłonić usta. Piknik z daleka od natury, której nie cierpiała ponad życie. Te świece... Te róże. Nie była w stanie nawet ująć w słowa tego, jakie to wszystko było niesamowite. Oglądała każdy szczegół nie chcąc ominąć ani drobiazgu z tego otoczenia. Musiał się tak bardzo napracować. Czy to... To naprawdę było przygotowane dla niej? Nie pomylił się? Nie wysłał tego chłopaka do złej Gryffonki? Uniosła wzrok teraz wpatrując się tylko w niego. Opuściła dłonie. Chciała coś powiedzieć, ale naprawdę nie była w stanie wydukać z siebie nic więcej niż tylko krótkie, japońskie... Powinna wrócić do rodzimego francuskiego tak właściwie, ale mniejsza.
- Kakoi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Maj 06 2012, 22:40

Na posłańca Finn także musiał wydać niezłe pieniądze. Nie będę tu mówić, ile chłopak zapłacił, ale... cóż, wysoko się tamten cenił. Holender chciał jednak, by wszystko było, jak w bajce; dopięte na ostatni guzik, idealnie dopracowane. To miał być ich wieczór. On chciał by Corin już na zawsze była jego; by zawsze uśmiechała się, jak dnia kiedy się poznali. Z każdym dniem kochał ją coraz mocniej, a jego miłość była naprawdę czysta, nieskazitelna. Nie chciał, jak inni chłopcy, zaciągnąć jej do łóżka. Chciał ją uszczęśliwić, to było jego priorytetem.
Gdy weszła, on także zamarł. Trwało to jednak sekundę i już po chwili znalazł się obok niej, wręczając jej cały bukiet czarnych róż. Pocałował ją delikatnie w policzek.
-Me cherie- szepnął i dłonią wskazał jej koc, do którego zaraz ją poprowadził. Pomógł jej usiąść i sam zajął miejsce obok, podając jej teraz białą różę. Tak naprawdę nie wpadłby na to wszystko sam. Wtedy, w Skrzydle Szpitalnym to Lilly powiedziała mu o ulubionych owocach Corin i różach. On nie wiedział takich szczegółów, za co skarcił się w duchu.
Corin wyglądała tak... pięknie, po prostu, choć jeszcze nigdy nie widział jej w takiej kreacji. Miał ochotę już nigdy nie wypuszczać jej z ramion, a jej dłoń była tak ciepła, przyjemna w dotyku i gdyby tylko mógł uwięziłby ją tutaj na zawsze. Była niczym jego anioł, który go uratował. Tak właśnie to czuł.
-Pięknie wyglądasz- powiedział cicho, podciągając nogi do góry. Oparł łokieć na kolanie, a na dłoni podparł policzek i spojrzał na nią ciekawsko. Czuł te przyjemne dreszcze, elektryczny prąd, przechodzący wzdłuż jego ciała.
-Twoja skośnooka przyjaciółka nieco mi pomogła, ale... to wszystko dla Ciebie. Bo jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Maj 07 2012, 16:21

Cornelia szczerze mówiąc nie planowała być nikogo innego. Faktem było, że jej serce biło szybciej nie na widok puchona, ale kogoś innego jednakże łatwo wytłumaczyła sobie dlaczego tak jest. Ramiro mimo iż poznali się przed feriami w Slowacji nadal był pewnego rodzaju nowością. Z Finnem kumplowała się tyle czasu, że nawet jeśli chodzili ze sobą od niedawna to podniecenie drugą osobą już opadło i zabrakło tego poznawania się. Śmiało można by powiedzie, że byli jak małżeństwo z wieloletnim stażem. Może stąd ten brak głębszych uczuć? Z przyzwyczajenia? Z braku takiego pierwszego zauroczenia z nieśmiałymi spojrzeniami, trzymaniem się za ręce z ogromnym rumieńcem...
Jednak chłopak chciał za wszelką cenę to zmienić. Czasem aż głupio jej było zmuszać go do takich poświęceń – w końcu nie powinna mu rzucać kłód pod nogi, skoro już są parą. On tak się starał i widziała o tym, ale stale udawała, że wcale tego nie dostrzega. Chyba po prostu nadal nie potrafiła, albo nie chciała, zobaczyć w nim tego jedynego.
Wzięła od niego bukiet oglądają każdą różę z osobna i wszystkie razem. Wyglądały przepięknie! Zastanawiała się, czy użył magii żeby... Ah, to przecież oczywiste. Musiałby pół świata zjechać by znaleźć takie cuda stworzone tylko pracą mugolskich rąk. Jednak nie kwiaty zrobiły na niej największe wrażenie. Nic nie doprowadza jej tak bardzo do stanu... Ona by powiedziała, że ma orgazm. W każdym razie nic jej tak nie zniewala, jak chłopak mówiący po francusku.
- Mmmm... Francuski...- Wydała z siebie wyraźny zachwyt. Więc Lilly wspomniała mu o całkiem wielu rzeczach. Przyjaciółka zawsze wiedziała jak dobrze pokierować kandydata o serce tej wybrednej Gryffonki. Co nie zmienia fakty, że Cor nadal nie miała zamiaru z nią rozmawiać.
Nie dziwię się, że nie wiedział. Corn nawet wśród swych najbliższych była popularna głównie ze swojego zafascynowania czaszkami i mechaniką samochodową... I strachem przed domofonami, ale to chyba nie ma nic do rzeczy. Mało kto słyszał o tym, że czyta romanse i marzy o dostaniu białej róży czy fioletowej orchidei.
- Wiem – Odpowiedziała jakże skromnie na komplement uśmiechając się delikatnie. Była naprawdę speszona. Sytuacja w końcu była nowa i niespodziewana, ale wszystko jej odczucia były pozytywne. Przyłożyła do nosa białą różę napawając się jej zapachem. Obiecała sobie, że postara się by wieczór i dla chłopaka był niezwykły.
- Jejku. Ja... naprawdę nie wiem co powiedzieć. Dziękuję – Odpowiedziała jeszcze oglądając wszystko. Aż miała lekkie problemy z tym, jak się zachowywać. A to jej się prawie nie zdarza. Nachyliła się ku niemu i ucałowała kącik ust w dodatkowej podzięce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 09 2012, 16:20

Mu natomiast serce biło szybciej właśnie na jej widok. I czasem jeszcze na widok Jimma, ale to swoją drogą. Tyle czasu już tego chłopaka nie widział, że po prostu... przywykł do tego uczucia. Że nigdy więcej już się nie spotkają, nie porozmawiają i już nigdy nie przyjdzie mu zobaczyć jego uśmiechu. Teraz ten uśmiech zastąpiła śliczna twarz Corin, od której nie chciało mu się odrywać wzroku. Każdego, kto tylko się do niej zbliży, bardziej niż by się to Finnowi podobało Puchon zgnębi tak, jak to tylko możliwe. Ostatnio też zaczął kręcić się koło niej ten piątoklasista. Jak on miał? Holender za nic nie mógł sobie tego przypomnieć, ale nie było to teraz ważne. Tak jak spławił tamtego Krukona, tak zrobi to z nim. Skąd mógł wiedzieć, że to tylko nieszkodliwy przyjaciel z dzieciństwa Gryfonki? Słyszał tylko tyle, że nagle się pojawił, Francuzik, w jej życiu, blondwłosy aniołek, do tego niby taki dżentelmen, do którego to wzdycha każda dziewica. Błagam Was.
Stare, dobre małżeństwo z nich i Finn wcale nie dziwił się, że Corin tak właśnie o nich myślała. Bo przecież tacy byli. Dogadywali się, znali od dawna i Finn nie pamiętał już nawet, jak to było gdy jeszcze jej nie spotkał. Po prostu była i już. Ale przecież wiele par chciałoby być na ich miejscu! Wprawdzie i dla nich los nie był łaskawy, ale nikt nie musiał o tym wiedzieć. Tworzyli wokół siebie aurę pary idealnej. Nikt nie wiedział o tym o tamtej bójce, o tym, że Finn jednak nie jest taki świetny, że na boku spotyka się z kimś, nikt nie wiedział o tym, że chłopak, który niedawno zmarł był jego przyjacielem, a Corin została zgwałcona.
Co do róż- tak, wyczarował je. Ale liczyło się wrażenie, jakie wywarły na Corin. Finn był z siebie niesamowicie dumny. Zaplanował to specjalnie dla niej, tylko dla niej. Była przecież jego sercem i duszą.
Gdy pocałowała go delikatnie, Puchon ujął jej twarz w dłoń, kładąc ją na policzku dziewczyny i przeciągnął pocałunek, sprawiając, że stał się dużo dłuższy i gorętszy, a mimo wszystko- wciąż delikatny, czuły. Nie chciał robić nic wbrew niej, zwłaszcza po tym co przeszła. Nie spieszyło się mu, w końcu mają jeszcze tyle czasu przed sobą. Na wszystko przyjdzie odpowiedni moment. A teraz na nowo musiał ją do siebie przekonać, pokazać, że nie wszyscy faceci to bestie, które chcą jedynie dorwać się do jej majtek.
-Nie chcę żebyś odeszła dalej, niż na wyciągnięcie moich ramion. Masz być zawsze przy mnie, tak jak ja przy tobie- powiedział twardo, spoglądając w jej oczy. Może to i trochę patetycznie, a sam Finn nie lubił takich rzeczy, ale to wydawało mu się tak idealnie pasować do sytuacji, a słowa same popłynęły, chłopak nawet się nad nimi nie zastanawiał.
-Tutaj- przytulił ją mocno do siebie, niemalże że zgniatając w uścisku- jest twoje miejsce i nic ci się nie stanie. Głodna?- spytał, wciąż trzymając ją blisko i zaśmiał się dźwięcznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sro Maj 09 2012, 16:47

Nie jestem pewna, czy Cornelia nigdy do niego nic nie czuła. Znaczy, do Ivka. W końcu to jeden z najprzystojniejszych blondynów, jakich kiedykolwiek widziała. Ale w gruncie rzeczy kiedy się poznali ona była dziewczynką zawsze w męskich ciuchach, zawsze chodzącą wszędzie za pięć lat starszym bratem. Wiecznie i bez przerwy miała podrapane nogi i ręce, podbite oko. No i była taka malutka i pucata. Może to dzięki właśnie temu się nigdy w sobie nie zakochali, chociaż nie obiecuję, że tak by się nigdy stać nie mogło. Ale teraz... Ma Finna i naprawdę bardzo jest z tym szczęśliwa. I aż tak jej zależy na tym holendrze, że przecież wyznała mu swoje wszystkie romanse i obiecała ich brak... A niegdyś przysięgła sobie, że dopiero jeśli się zakocha zrezygnuje z dalszych poszukiwań. Więc... Albo Finn, to ten jedyny, albo po prostu jej głupio ranić najlepszego przyjaciela. Obstawiajcie, ja nie będę ani potwierdzać, ani zaprzeczać.
Jej również ciężko byłoby stwierdzić z kim ona tak właściwie się tak blisko przyjaźniła przed Finnem. No, pamiętała doskonale przeżycia z Lillyanne, ale poza tym... Wszystko się tak jakby zacierało. Bo w każdym ważnym wydarzeniu zawsze uczestniczył on. Czy to jakiekolwiek pocieszanie, czy zbiorowy ochrzan za atak na Elenie. Jedyne miejsce, w którym się nie pojawił, to bal Walentynkowy, gdzie podobno byli razem dobrani. Nie wiedziała ile z tego prawdy, dlatego go też nigdy za to nie ochrzaniła i nie miała zamiaru.
No cóż. On był chłopaczkiem idealnym według wszystkich, który naprowadza prostytutkę Corin na dobrą drogę mocy. Czyż nie idealny scenariusz na kolejną historię romantyczną? Chociaż szczerze mówiąc mimo iż kocha romanse, to by jej chyba nie przeczytała od razu wnioskując, że to będzie nudne i oklepane, skoro głowni bohaterowie mają aż tyle przeżyć. Nudne i przesycone.
Gdyby to, co się zdarzyło – oczywiście mówię o przeprawach z Danielem – nie miałoby miejsca, to by mogła nawet teraz, w tym momencie. Tutaj, na szczycie wieży – a nawet przede wszystkim tutaj – dojść z nim tak daleko jak kiedyś, kiedy był pijany. Jednak przez to wszystko naprawdę uciekała przed jakimkolwiek dotykiem i ciężko mi jest uwierzyć, że sama go tak po prostu pocałowała i że pozwalała na to, żeby tyle to trwało. Bo w gruncie rzeczy... To jest Finn. Nie jest szkodliwy. I bez obrazy, ale ta dziewczyna zawsze była i będzie pewna, że gdyby puchonek próbował czegokolwiek, to ona mu po prostu złamie rękę i wykręci w przeciwnym kierunku bez mrugnięcia okiem. Obraźliwe i bolesne, ale to między innymi dzięki temu dopuszczała go tak blisko siebie.
Uśmiechnęła się delikatnie słysząc jego słowa. Wolała już naprawdę nic nie mówić, bo sama nigdy nie była dobra w wyrażaniu emocji i uczuć za pomocą słów. Dlatego wtuliła się w niego przymykając oczy i milcząc. Było jej naprawdę przyjemnie szczególnie, że dziewczyna – nie wiem, czy mu kiedykolwiek mówiła – ale ona lubi być zgniatana właśnie w taki sposób. No i przez leżenia na niej też. Zaśmiała się cicho wraz z nim.
- Jak wilk – Odpowiedziała spoglądając na potrawy. Naprawdę wyglądały świetnie. Aż ślinka leciała na samą myśl o tym, że mogą zaraz wylądować w ustach. Przyjrzała się spaghetti.
– Finn, dlaczego mam wrażenie, że masz w planach podstęp na jeden, długi makaron – Powiedziała unosząc lekko brew i spoglądając na jego twarz z uśmiechem. Jak w ten mugolskiej bajce normalnie. Hm... O! Zakochany kundel! Jeszcze brakuje piosenki „Chce każdy z nas przeżyć w życiu choć raz tę czarowną Bella Note”. Zaśmiała się ze swoich myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Maj 11 2012, 19:13

To nie fair, mówię wam. Czy Finnowi czegoś brakowało? Może i się powtarzam, ale kurczę- był niczego sobie. Nie był blondynem, ale był za to wyczepistym brunetem, a dziewczyny lubią brąz. Tak mi się przynajmniej wydaje. Poza tym, która nie marzyła o wysokim, szczupłym, inteligentnym brunecie, który obsypywałby ją kwiatami? Który traktowałby ją, tak jak Finn Corin? Przecież on by jej nieba przychylił. Dla niej mógłby też unieść je do góry. Po prostu potrzebował jej przy sobie. I tyle wystarczyło mu w zupełności, by mógł być szczęśliwym.
Jeśli teraz by się rozstali... Finn prawdopodobnie nigdy by jej tego nie wybaczył. Nie wiem jednak, czy to sprawiedliwie być z kimś tylko ze względu na to, że nie chce się go zranić. Ale... jeśli Finn miałby wybierać to, lub życie bez niej wybrałby to pierwsze, bezwzględnie. Nie mógł wypuścić jej z ramion, nie chciał spuszczać jej z oczu. Musiał mieć ją zawsze blisko bo inaczej po prostu wariował. Co ta dziewczyna z nim zrobiła? Tak nie może być, że przez nią traci zmysły... A jednak: tracił. A raczej stracił, dawno temu. Może już nawet przy ich pierwszym, tak niefortunnym spotkaniu? Wtedy także coś czuł, ale potem wszystko się skomplikowało. A teraz pozwolił temu uczuciu na nowo ożyć. Czy słusznie?
Hej! Bez łamania rąk! Finn jest naprawdę dobrym chłopakiem. Czy kiedykolwiek zrobił komuś krzywdę? Em... no dobra, nie licząc tego jednego razu z Danielem. Ale wtedy musiał, inaczej nie byłby godzien Corin. O rety, jak to dziwnie brzmi.
-Nie ma w tym żadnego podstępu- wyszczerzył zęby w uśmiechu i odsunął się od niej, by po chwili znów objąć ją ramieniem w tali. Położył głowę na jej ramieniu i czekał, aż zacznie jeść. Co z tego, że było jej niewygodnie? Trudno! Finnowi za to było strasznie wygodnie.
-Tak właściwie... Corin...- zaczął powoli, to o co już dawno miał zapytać. Bał się jednak. Naprawdę. -To co powiedziałaś kilka dni temu... to prawda? Nie... nie będziemy mieli dziecka?- spytał i spuścił głowę, zagryzając wargi, niemalże do krwi. Dziewczyna mogła też poczuć jak uścisk na jej tali się zacieśnia, a jego mięśnie spinają gwałtownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pią Maj 11 2012, 20:11

No oczywiście, że Finnowi niczego nie brakowało. Niestety, ale w gruncie rzeczy porwał się z motyką na słońce. Nigdy nie dogodzi tej dziewczynie nawet, jeśli będzie się starał jeszcze bardziej niż teraz. Ona po prostu lubiła wytykać ludziom błędy i od małego wybrzydzała. Kiedy mama posyłała ją do mugolskiego przedszkola zawsze dzieliła jedzenie tak, by każdy kawałek kotlecika miał taką samą ilość ziemniaczków – jeśli coś się nie zgadzało, to automatycznie mówiła, że nie będzie tego jadła. Wprawdzie takie dzielenie potraw na talerzu zostało jej do dzisiaj i jeszcze je na odwrót sztućcami, ale to chyba nie odpowiednia chwila... Chociaż mają zaraz jeść. Boże, Finn się będzie śmiać – konkretnie o tym teraz rozmyślała.
Może to nie tak, że jest z nim tylko dlatego i... Ah, sama już powoli zaczyna się w tym wszystkim gubić biedaczka. Może czas po prostu w końcu odpuścić? Może czas przestać myśleć, szukać wszędzie nieścisłości i zła tam, gdzie wcale tego nie ma. Powinna po prostu odprężyć się będąc tak blisko tej szczególnej osoby i rozwiać wszelkie wątpliwości. Co będzie, to będzie. Co za różnica? I tak Cornelia skończy w piekle za cudzołożenie – oczywiście tym się ani trochę nie przejmowała, bo diabeł ma seksowne rogi.
Przy pierwszym, niefortunnym spotkaniu ten chłopak naprawdę jej się spodobał. Żeby tylko – przez kilka dni wzdychała do niego z daleka szczególnie, kiedy poszli na to, co można było, albo nie można było nazwać randką. Potem pojawił się Dracon. Ciekawe, czy gdyby nie ten ślizgon, to czy wszystko potoczyłoby się całkiem inaczej. Ich życie, jej egzystencja.
Czy ja wiem, czy niewygodnie? Jej się ta pozycja podobała. Zresztą czuła się jak jego własność, a co zawsze powtarzam ona kocha być w taki właśnie sposób traktowana. Dlatego nawet odrobinę się nie przesunęła.
- Itadakima... Eee Smacznego – No ja z tej dziewczyny nie mogę. Francuzka mieszkająca w Anglii, a gada po Japońsku. Wzięła widelec do prawej rączki i nawinęła sobie spaghetti na rękę, by po chwili włożyć odrobinę do ust. Naprawdę było pyszne. Aż jej się przez chwilę oczka rozjaśniły. Kiedy usłyszała jego pytanie nie było już po tym śladu. Momentalnie zbladły. Odłożyła sztućce i spojrzała na Finna. Wystawiła rękę by unieść jego podbródek.
- Nie powiedziałam, że nie będziemy mieli. Powiedziałam, że nie będziemy mieli TERAZ... A to znaczna różnica, prawda? - Ucałowała jego policzek – Jedz też – Poprosiła go samej czując się niezręcznie i niewygodnie troszkę. Wtuliła się bardziej w ciepłego chłopaka. Spojrzała w gwiazdy. Tak mogłoby już zostać. Tak, jak jest w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Pon Maj 14 2012, 19:24

On wciąż był święcie przekonany, że ją zdobędzie. Musi mu się udać. Kochał ją, to przecież takie proste, nieprawdaż? Zawsze myślał, że gdy po prostu kogoś darzy się tak silnym uczuciem to to musi wyjść, nie może stać się nic złego. Może i był młody i głupi, żył marzeniami, ale to zostało mu do dziś. Taka dziecinna naiwność, która czyniła go słodkim, sympatycznym chłopcem. Tak jak jako dzieciak dawał dziewczynkom kwiatki i cukierki, tak teraz Corin oddałby swoje ostatnie żelki. Włożył w to tyle wysiłku... niczym superbohater, który ratował świat. Dla niej zmienił się z chłopca w mężczyznę, w którym mogłaby się zakochać. Dla niej zaryzykował życie, znosił docinki kolegów, obgadywanie za plecami, że z każdym go zdradza, że na niego nie zasługuje. I zrobiłby dla niej dużo więcej, gdyby tylko tego zechciała. W końcu w miłości o to chodziło; by dawać z siebie 102 procent, bo w końcu trzeba się starać. Finn nie uznawał czegoś takiego, że miłość sama do ciebie przyjdzie. Szczęściu trzeba było pomóc, nieprawdaż?
Nie zniósłby tego, gdyby była z nim z litości. Ale z drugiej strony tak bardzo bał się jej stracić, że to... przytłaczało go w pewien sposób. To uczucie było nieznośne, zwłaszcza w chwilach takich jak tak. Jeszcze nie tak dawno przecież był pewny, że to Jimmy jego jego drugą połówką, a przyjaciółka, której nigdy praktycznie nie brał pod uwagę w takich kategoriach. Tymczasem los lubi płatać figle. I już nic nie było takie, jak kiedyś. Corin wydawała mu się inna, on wydawał się sobie inny, wszyscy naokoło byli inni, ale tak naprawdę nic się nie zmieniło.
Uśmiechnął się pod nosem na jej japoński zwrot. Choć nigdy tego nie powiedział, to lubił gdy tak mówiła. To dawało jej taką nutkę... tajemniczości. Nie znał tego języka i mógł tylko domyślać się, co mówi, a to sprawiało, że chciał to jak najszybciej rozgryźć.
Zaraz potem spojrzał na nią poważnie, jego ciemne oczy błysnęły dziwnie i chłopak zdobył się na lekki uśmieszek. Jej słowa naprawdę dawały mu dużo nadziei i lepiej by tego nie robiła, jeśli nie zamierzała dotrzymać słowa.
-Nie jestem z tobą tylko ze względu na... dziecko- zawahał się pod koniec. W końcu nie mieli już dziecka, ale... no, Corin wiedziała o co mu chodzi, tak mu się przynajmniej wydawało. -Może i na początku tak było. Zawsze jednak byłaś dla mnie ważna, ostatnio zrozumiałem, jak bardzo. Trochę mi to zajęło...- zaśmiał się cicho- ale lepiej późno niż wcale. Kochałem cię, byłaś mi tak bliska... wciąż jesteś. Ale nie jesteś już tylko moją przyjaciółką. Chcę więc byś też traktowała mnie poważnie- dodał twardo, sięgając po talerz z jedzeniem, którym jednak zaczął się bawić powoli, zamiast jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Wto Maj 15 2012, 15:51

Jak wspomniałam Corneli odpowiada wszystko tak, jak jest teraz. Podobała jej się sytuacja, kiedy ktoś się o nią tak usilnie stara, a ona w zamian za to jest miła, ale kompletnie nic nie obiecuje. Ale w takim stanie nie można trwać wiecznie, w końcu się nie wytrzyma w ciągłej niepewności. Dlatego też podjęła decyzję, że powinna w końcu zdecydować się i zadziałać. Może to będzie najgorsze co wyrządzi sobie, bądź Finnowi. Może wręcz przeciwnie – okaże się, że są sobie pisani i wcale nie będzie im ze sobą tak źle. Może faktycznie w końcu jej świadomość wyjdzie ze sfery przyjaźni i wejdzie głębiej.
Słuchała go w ciszy spoglądając na niego. Każde słowo dotarło do niej, a ona nawet nie zmieniła wyrazu twarzy. Trochę mu to zajęło... No tak, a co ona ma powiedzieć? Ale tak, jak chciał traktowała go poważnie. Od dawna ani razu nie pomyślała o tym, że puchon mógłby to robić dla zabawy, dla zranienia czy jeszcze dla czegoś innego.
- Ja chyba też – Odpowiedziała tylko i wyłącznie tym jednym, cichym... Nawet trochę nieśmiałym zdaniem. O ile to można nazwać zdanie. A czego to dotyczyło? Wydaje mi się, że słów „Kocham cię”. A jeśli tak, to jestem zszokowana. Bo w jej ustach to naprawdę bardzo dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Sob Cze 02 2012, 22:08

Alicia wreszcie ruszyła na szczyt wieży astronomicznej by sprawdzić czy wszystko jest z nią dobrze i czy w końcu przestała bać wie wysokości. Jej mina zdradzała zdenerwowanie. Jednak próbowała zatuszować to delikatnym uśmiechem. Stanęła przy oknie wieży i usmiechnęła się. Lęk przed wysokością minął jak ręką odjął. Wciąż zastanawiała się co teraz robia jej rodzice. Czy czekają na wakacje czy wolą by wszystko było jak jest. Na Ferie na 100 % pojedzie do rodziców ponieważ im to obiecała. Zresztą Babcia miała być a jej nie chciała się sprzeciwiać. Wszystko było ok. Prócz tego że nie ma koło niej przyjaciół. Chciałaby by tu byli lecz niestety oni jechali do Durmstrangu. Niedługo wysle im pocztę. Nadal patrzyła w okno. Miała ochotę śpiewać ale jej głos rozniósłby zbyt duże echo. Spojrzała w dół i zakołowało jej się w głowie. Wysoko Pomyślała i lekko zzieleniała. Po chwili odsunęła się od okna i wyczarowała sobie krzesło. Usiadła na nim i Patrzyła w przestrzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 43
  Liczba postów : 50




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   Nie Cze 03 2012, 14:17

Wieża Astronomiczna była jednym z jej ulubionych miejsc w Zamku. Było ich wiele, ale akurat to miejsce upodobała chyba sobie najbardziej. Blond włosy były upięte w francuza, przez to nie walały się tak w bezładzie. Na dzisiejszą przechadzkę po Zamku jak zwykle ubrała sobie glany, które wydawały się jej najlepszym obuwiem jakie tylko mogło powstać. Do tego ukochane czarne, skórzane spodnie, z paskiem z ćwiekami, a na górę założyła jakąś zwykłą koszulę w kratę i skórzaną czarną kurtkę. Tak, to był jej styl, uwielbiała się tak ubierać. Trochę mrocznie, ale bez przesady. W uszach miała słuchawki i słuchała muzyki z mugolskiego sprzętu o wdzięcznej nazwie mp3. trochę to dziwne, ale za nie które ich wynalazki, po prostu uwielbiała mugolów. Ale też nie do przesady. W końcu znalazła się w Skrzydle Zachodnim by następnie dostać się na wieżę. Raczej obstawiała, że nikogo o tej porze nie będzie. Było już w sumie trochę późno. Taa, teraz już wiedziała, czemu wiecznie była niewyspana. Po prostu cierpiała na bezsenność i mimo iż uwielbiała spać, z trudem zasypiała. Najgorzej było, jak przy kimś musiała zasypiać, a przecież ma dormitorium z dziewczynami. Dlatego zawsze czekała, aż one w końcu się położą i stąd zaczęły wynikać jej nocne spacerki. Westchnęła i otworzyła ciężkie, metalowe drzwi, które lekko skrzypnęły. Pierwsze co ujrzała natychmiast, to ciemnowłosa Ślizgonka. Rozpoznała to oczywiście po szacie, którą miała na siebie zarzuconą.
- Yyy...przeszkadzam? - zapytała niepewnie, wpatrując się w nią, robiąc krok w tył, jakby od razu chcąc się wycofać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Szczyt Wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt Wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 15Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

 Similar topics

-
» Śnieżny Szczyt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-