Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość


Wilkie Twycross

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Pusta klasa   Pon Gru 24 2012, 12:55

First topic message reminder :


Pusta klasa

Na trzecim piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 264
  Liczba postów : 1488
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Lut 07 2019, 19:20

Pamiętała dobrze jak na początkach swej edukacji ekscytowała ją transmutacja. Już sama jej nazwa brzmiała intrygująco i bardziej naukowo od wszystkich innych przedmiotów. Wydawało się, że dawała tyle możliwości, że była jakąś niesamowitą tajemną sztuką. Do czasu aż na pierwszych zajęciach zamieniali wykałaczkę w igłę... i tak przez pół roku. Jej zapał równie szybko ostudził Craine i za każdym razem gdy pojawiał się nowy nauczyciel, Ettie liczyła na to, że nauczy ich czegoś naprawdę ciekawego i za każdym razem ogromnie się rozczarowywała. Wachlarz transmutacyjnych zaklęć wydawał się być bardzo ubogi. Powoli nabierała przekonania, że ludzie interesują się tą dziedziną tylko dlatego, że chcą zmieniać się w zwierzęta, a wszystko jakby nie istniało, przez co cała nauka stała w miejscu. A szczerze mówiąc jej zdaniem rzuć liścia przez miesiąc mógł każdy głupi i jeżeli wymagało to jakiejś umiejętności, to nie wiedzy ani doświadczenia, a silnej woli. Mało to naukowe.
Głupie Enutitatum wałkowali już chyba od stu lat. Nudziło ją to i irytowało. Naprawdę nie rozumiała ludzi twierdzących, że chcą być wiecznymi studentami, chociaż jeszcze zanim faktycznie zaczęła studia jej samej wydawało się to ciekawą opcją. Teraz jednak miała wrażenie, że szkoła tylko trzymała ją w miejscu i większe szanse rozwoju zorganizowałaby sobie na własną rękę, nie tracąc przynajmniej czasu na głupie machanie różdżką w celu bezsensownego rzucenia tysięczny raz tego samego zaklęcia. A mogła ten czas spędzić w pracy...
Przyszła jednak dla świętego spokoju "przećwiczyć" zaklęcie. Przyszła, rzuciła, zwyciężyła. Bez entuzjazmu omiotła wzrokiem pomieszczenie, przyglądają się zmianom, po czym wzruszyła ramionami i wyszyła. Marnowała się tu.

Kostka: 3

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Glasgow
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 221
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 170
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Lut 07 2019, 20:52

Transmutacja. Przekleństwo. Przypadkiem te dwa wyrazy nie były synonimami? Drogę do klasy Gabrielle poświęciła właśnie tej myśli, szukała odpowiedzi na zadane bezgłośnie pytanie, a im bliżej znajdowała się tych przeklętych drzwi prowadzących do paszczy smoka, tym pewniejsza była twierdzącej odpowiedzi. Transmutacja, jak sam nauczyciel odpowiedzialny za ten przedmiot budziły u niej respekt i zmuszały do postawy pełnej szacunku, chociaż w duchu marzyła o tym, by bez słowa obrócić się na pięcie, wyjść. Tak po prostu, pozostawiając po sobie jedynie kwiatowy zapach unoszący się w powietrzu przez kilka kolejnych sekund, uparcie przypominający, że jeszcze chwilę temu stała właśnie w tym miejscu.
Pewnie, wręcz z wyuczoną aktorską pozą przekroczyła próg sali, nieprzyjemny dreszcz wstrząsnął ciałem blondynki, która mimowolnie mocniej zacisnęła długie, blade palce na drewnianym przedmiocie. Wzięła głębszy oddech wyciągając przed siebie różdżkę.
-Enutitatum – powiedziała. Stała wyprostowana, skupiona na zadaniu, które ma wykonać. Zaklęcie działające obszarowo, nie sprawiające zbyt dużo problemu, jeżeli chodziło o wymowę, brzmiało prawie jak amerykańskie „antidotum”, kiedy zadziałało pisnęła z radości. Było to niezwykłe zjawisko w przypadku Puchonki, której przez problemy z wrodzonym akcentem nigdy zaklęcia nie wychodziły za pierwszym razem. Rozejrzała się po klasie, po czym z szerokim uśmiechem na ustach opuściła ją, by umożliwić innym naukę.


zt

KOSTKA: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 469
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 254
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Lut 07 2019, 22:13

Ostatnio był rozstrojony.
Zwykły obserwator mógłby zrzucić to na karb zbliżających się walentynek, lecz to nie amory tak usilnie mąciły w głowie młodego Krukona. Wydarzenia z wieży w Hogsmeade i będący ich efektem pobyt w szpitalu zupełnie wytrąciły go z rzeczywistości. Częściej niż zwykle pogrążał się we własnych myślach, chodził roztargniony, czasem zupełnie nieobecny duchem. Myśl o artefakcie zupełnie zaprzątała jego głowę, nie dawała mu spokoju, odwodziła od spraw życia codziennego.
Takich jak ćwiczenia z przedmiotu, który przecież należał do jego ulubionych.
Do sali wszedł pewnym krokiem, licząc, że wyjdzie stąd już po kilku minutach. Zaklęcie nie było przecież szczególnie trudne, a już na pewno nie wykraczało poza zakres jego wiedzy i umiejętności.
Naiwny.
Pierwsze rzucone zaklęcie, które zupełnie nie przyniosło efektu nieco go zdziwiło, uznał jednak, że to zakłócenia magii jak zwykle dają mu się we znaki. Szybko przekonał się, że problem nie leży w świecie, a w nim samym. Nie potrafił należycie się skupić, nie umiał oddać się transmutacji w taki sposób, by skłonić magię do konkretnych działań. Różdżka wyczuwała jego niepewność, wewnętrzne wahanie jakie mu towarzyszyło. Wyczuwała to i najwyraźniej nie chciała z nim współpracować. Raz szło mu lepiej, raz gorzej, ale przez co najmniej kilkanaście prób nie doprowadził do poprawnego efektu zaklęcia. Udawało mu się odmienić przedmiot w połowie, w małym procencie, czasem wcale. Zgrzytał zębami i nerwowo zaciskał spocone palce na drewnie różdżki, aż w końcu zaklął pod nosem, opuścił rękę i, dysząc jak po przebiegnięciu maratonu, odpuścił. Tak po prostu. Nie miał na to siły, cholera, nie miał cierpliwości. Odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę wyjścia, po drodze znajdując czyjąś zgubę – błyszczące galeony.
Marne pocieszenie.

| z/t

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 274
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Mar 16 2019, 18:15

| UWAGA. Post stanowi nierozłączną część zapowiedzi, zamieszczonej w powiadomieniach o lekcjach. Kliknij, aby przeczytać oraz poznać historię Jeremy'ego Greenwooda.



pierwszy etap


w s t ę p
Niepokój.
Odczuwasz jego obecność? Czujesz - jak nieustannie podąża? Wierny, niezastąpiony przyjaciel. Nie jesteś sam. Nie jesteście sami w tym miejscu.

Wchodzisz obecnie do środka. Klasa, z pozoru, jest powieleniem schematu: ławki; narzędzia; stare, wytarte z pamięci strony, porozrzucane notatki. Przenikliwa woń kurzu, przepływająca z każdym czerpanym wdechem. Cisza - którą zdołałeś drasnąć.

Wiesz, że to jedno z tych określonych pomieszczeń, wskazanych i powtarzanych w plotkach. Szept intuicji rozchodzi się w twojej głowie. Dzięki podświadomości wyczuwasz znaczne skupisko magii - gdzie jednak, konkretnie, ulokowane zostało jej źródło?

z a s a d y
1. Obecna lekcja posiada charakter wyzwania czyli, po prostu, jest lekcją otrzymywaną od życia - półżartobliwie ujmując.

2. Możecie przychodzić pojedynczo lub w parze. Każda para/każdy pojedynczy uczestnik pojawia się w innym czasie. Niemożliwy jest wobec tego kontakt pomiędzy sobą. Aby ułatwić odnajdywanie siebie nawzajem wśród postów, należy wkleić obowiązkowy kod.

Kod:
<zg>W parze z: </zg>@"Nick postaci"


3. Nagrodą za ukończenie wyzwania jest 1 punkt z transmutacji i 1 punkt z OPCM oraz zaklęć. Jest to nagroda podstawowa, gwarantowana każdemu uczestnikowi.

4. W związku z tym, w przebiegu najbliższych zdarzeń istotna będzie ilość punktów posiadanych w kuferku z dziedziny zaklęć i transmutacji.

5. Możliwe są również nagrody dodatkowe. Jeśli we wszystkich etapach odpiszesz do 48 godzin od wrzuconego posta, otrzymasz 1 dodatkowy punkt do dowolnej umiejętności.

6. Nie można się spóźniać. Nie można odrabiać zaległych etapów. Przegrany odchodzi z niczym (w przypadku dwóch wypełnionych etapów, będzie możliwy do zdobycia 1 punkt z wybranej przez siebie dziedziny, transmutacji lub zaklęć).

7. Masz pytanie? Napisz do @Daniel Bergmann prywatną wiadomość albo skontaktuj się przez gg. Prosiłabym nie zadawać pytań na chb.

8. Aktualny etap polega na jednorazowym rzucie kostką.

l o s o w a n i e
Ilość oczek w rzuconej kości wskazuje, na jakim szczególe koncentruje się twoja postać / wasza dwuosobowa grupa. W przypadku pary, rzuca wybrana osoba. Nie istnieje możliwość wykonywania przerzutów. UWAGA! W poście należy zamieścić, że postać widzi i interesuje się wyraźnie przedmiotem, może się nieco zbliżyć, ale na pewno nie dotyka go i nie prowadzi z nim jakiejkolwiek interakcji.

Jeden z przedmiotów przykuwa twoją uwagę...

1. ...zakurzona księga na biurku

zobacz:
 

2. ...szafa

zobacz:
 

3. ...niepasujące schematem krzesło

zobacz:
 

4. ...nieznana rzeźba

zobacz:
 

5. ...podniszczony fragment posadzki

zobacz:
 

6. ...lewitujące pióro

zobacz:
 

do 20.03, 23:59
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
http://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
http://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
http://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Mar 17 2019, 17:20

Słysząc te wszystkie plotki które tak szybko obiegły cały Hogwart nie byłbym krukonem gdybym nie chciał się przekonać czy są one prawdą. No i plotki były na tyle wszechobecne że nie dało się ich zignorować. Były jednocześnie irytujące jak i interesujące. Trochę bałem się tego co mógł wymyślić starszy krukon który ponoć oszalał. Wątpiłem jednak w prawdę tego stwierdzenia. Może po prostu chciał coś sprawdzić? I użył do tego uczniów którzy mieli blisko do skrzydła szpitalnego. Jeśli stałoby się coś naprawdę niebezpiecznego byłoby źle ale bez ryzyka nie ma zabawy. Szkoda tylko że to ryzyko jest naprawdę duże. Wkroczyłem więc samotnie do pustej sali spokojnym krokiem. Była ona wspominana w tych wszystkich plotkach naprawdę wiele razy. Czując duże skupisko magii musiałem się rozejrzeć za jej źródłem. Kiedy to zrobiłem mój wzrok natrafił na krzesło którego ewidentnie nie powinno tu być. Wyglądało na zbyt drogie oraz wygodne by naprawdę być częścią wyposażenia tej klasy. Podeszłem do niego chcąc obejrzeć go z bliska. Nie dotykałem go w obawie iż mogę zepsuć to krzesło oraz w obawie o własne życie. Nie widziałem czy to to było skupiskiem tej magii ale to iż tu jest i tak odstaje od otoczenia jest dosyć niepokojące. Krzesło ma czerwone obicie które wygląda na naprawdę wygodne. To siedzisko bez wątpienia musiało być kogoś naprawdę bogatego i dbającego o swoje cztery litery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 304
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1300
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Mar 17 2019, 18:26

Nessa nie była człowiekiem, który lubił plotkować — niezależnie czy rozpowiadać, czy przekazywać dalej — obydwa uznawała za dość paskudne. Historia Greenwooda była jedna znana nawet wśród prefektów, a przesłanki o jego utracie zdrowego rozsądku poprzez nadmiar inteligencji i ukrytych skarbach, zaczęły żyć własnym życiem wśród uczniów. Cóż, być może nawet nauczyciele szeptali na temat swojego ulubieńca. Ślizgonka pewnie by to zignorowała, gdyby nie fakt, że wspominana w opowieściach klasa znajdowała się na trasie jej wieczornego patrolu po korytarzach. Kręcąc głową z niedowierzaniem, złapała za ciężkie, drewniane drzwi i weszła do środka. Izba, których setki w Hogwarcie było, jedynie wyróżniająca się panującym tu bałaganem. Rozglądała się po wnętrzu, dostrzegając drobinki kurzu czy jakieś powyrywane, pożółkłe kartki. Rzędy drewnianych ławek, klasyczne krzesełka i siedzisko nauczyciela. Westchnęła cicho, gdy karmelowe ślepia nie dostrzegły niczego interesującego, wyróżniającego się z tłumu. Postanowiła jednak obejść klasę dla spokoju ducha i ugaszenia iskry ciekawości, skoro już się w niej znalazła. Wtedy też drewniane deski wydobyły z siebie dziwne, niepasujące do reszty skrzypnięcie, które dość brutalnie przerwało panującą tu ciszę. Upewniła się, naciskając jeszcze kilka razy nogą, po czym kucnęła i nacisnęła deski ręką, stukając w nią kostkami w dłoni, niczym goście w drzwi w domostwa. Dźwięk porównała ze stuknięciem w panel znajdujący się nieco dalej — różniły się! Ruchem głowy zgarnęła kosmyki rudych włosów na plecy, lustrując podłogę wzrokiem. Czyżby w plotkach kryło się ziarno prawdy i coś faktycznie kryło się pod starą, dawno nieużywaną podłogą? Skrytka czy może przejście do jakieś ukrytej komnaty? Ślizgonka poprawiła tkwiącą na ramieniu torbę, zastanawiając się, co powinna zrobić. Różdżka była w pogotowiu, wciąż skryta w wewnętrznej kieszeni marynarki.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 469
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 254
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Mar 18 2019, 19:14

Szalenie inteligentny, a przy tym szalony sam w sobie Greenwood od dawna przyciągał uwagę Elijaha. Nie był dla niego bynajmniej wzorem do naśladowania, bliżej było mu do żywej przestrogi, niemniej wzbudzał jego zainteresowanie - chociażby ze względu na rozległą wiedzę z dziedziny, która była niezwykle bliska jego sercu. Nic więc dziwnego, że w momencie gdy Hogwart na wzór Greenwooda zupełnie oszalał i rozbrzmiał plotkami na temat ukrytego skarbu, Swansea nie potrafił puścić tego mimo uszu. Bardziej niż o skarb sam w sobie, zależało mu na sprawdzeniu własnych umiejętności, podjęciu się rzuconego przez geniusza zadaniu, ale i na przygodzie, która - w to nie wątpił - mogła go tu spotkać.
Czuł niejaki żal, że Elaine nie czuła się jeszcze na siłach, aby móc mu towarzyszyć, ale rozumiał to i nie naciskał. Wiedza bliźniaczki z tej dziedziny plasowała się na podobnym co jego poziomie, a umiejętność rozumienia się niemalże bez słów znacznie ułatwiała wspólną pracę… dobrze byłoby mieć ją przy sobie, starał się jednak o tym nie myśleć. Uparcie wmawiał sobie, że jest to bardzo dobra okazja do sprawdzenia samego siebie i powinien po prostu wykorzystać ją jak najlepiej. Oszukiwał samego siebie.
Otworzył drzwi do klasy, od razu wsunął się do środka i zamknął je za sobą, naiwnie licząc, że wewnątrz nikogo nie zastanie. Merlinie, jakże się pomylił. Kiedy odwrócił się i zobaczył za sobą dobrze mu znaną zielonooką blondynkę, stanął jak wryty, na moment zapominając języka w gębie. Liczył na zupełną samotność, a że wszystkich osób zamieszkujących ten ogromny zamek, spotkał akurat ją. Czy mogło być gorzej?

W parze z: @Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Glasgow
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 221
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 170
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Mar 18 2019, 21:16

W Hogwarcie nie było nauczyciela, studenta czy ucznia, a także ducha, któremu nieznane było nazwisko Greenwood. Wywoływało ono w ludziach różne odczucia: ekscytację, strach, zniesmaczenie, podziw. U Gabrielle budził sprzeczne emocje, jednocześnie miał w sobie coś intrygującego, przyciągającego, niebezpiecznego oraz odstraszającego. Z pewnością nie chciała go spotkać w ciemnej alejce Hogsmeade czy zapomnianym lochu szkoły, niemniej jednak wizja wyprawy w głąb jego myśli poprzez podjęcie rzuconego przezeń wyzwania była tak pociągająca, że nie potrafiła sobie odmówić tej przyjemności. Czuła, jak na samą myśl o rozwiązaniu intrygi uknutej przez tak inteligentny, wręcz genialny umysł krew w jej żyłach zaczyna szybciej płynąc. Serce w piersi uderza ze zdwojoną siłą, a usta zdobi szeroki uśmiech.
Biała podeszwa żółtych trampek coraz szybciej uderzała o kamienną podłogę, kiedy drobna blondynka biegiem puściła się przez korytarze szkoły. Nie potrafiła zapanować nad rozpierającą ją energią, nawet poranny, wręcz morderczy wysiłek jakiemu poddała swoje ciało nie zdołał przyćmić entuzjazmu, który w sobie miała. Czuła się cudownie, naładowana niczym bateria, gotowa podjąć się wszystkie bez chwili zawahania. Zatrzymała się dopiero przed drzwiami pustej klasy, nie zwracając uprzednio uwagi na otaczający ją świat – gdzieś przypadkiem kogoś trąciła wykrzykując głośne „przepraszam”, w innym miejscu przebiegła zupełnie ignorując ostrzeżenia portretów wiszących w ramach, na schodach prawie się wywaliła, kiedy nagle stopień pod jej stopą zniknął. To wszystko było nieważne, doprowadziła ją do miejsca, w którym pragnęła znaleźć się całym sercem.
Wzięła głęboki oddech naciskając skrzypiącą ze starości klamkę, otwarły się przed nią wrota do przygody, a ona uśmiechała się szeroko, przypominając nieco szaleńca. Nie mogła poradzić nic na to, że jej zielone tęczówki, w których tańczyły iskry mimowolnie skupił się na stojącej nieopodal rzeźbie. Z pozoru wydawała się zwyczajna, jednakże to były jedynie pozory. Wiedziała o tym, zbyt przyciągała jej wzrok, uwagę, którą dziewczyna koncentrowała jedynie na niej, jakby pomieszczenie, które raczyła swoją obecnością przestało istnieć. Zrobiła kilka kroków nie odrywając wzroku od kobiety, szła zwolna chcąc w pełnej krasie zatrzymać jej obraz. Nie była pewna, ile czasu minęło, dopiero skrzypienie drewnianych drzwi wyrwało ją z tego dziwnego stanu. Potrząsnęła głową, pomieszczenie ponownie nabrało odpowiednich kształtów: ławki, stoły, porozrzucane kartki pergaminu – to wszystko na powrót istniało. Poza tym był jeszcze on. Elijah. Zdławiła jęknięcie, które uparcie pragnęło opuścić jej różowe usta, przygryzła dolną wargę prostując się. –Co tu robisz? – zapytała, nawet nie siląc się na przyjazny ton.

W parze z: @Elijah J. Swansea
KOSTKA: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 469
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 254
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 19 2019, 17:02

Mimo że Hogwart był ogromny, nie mogli unikać się w nieskończoność. Przekonał się o tym wielokrotnie, natykając się na tę dziewczynę nie tylko na zajęciach i korytarzach, ale i w sytuacjach, kiedy zupełnie się tego nie spodziewał; to była właśnie jedna z nich. Minął ponad rok od nieszczęsnych, nader nieudanych walentynek, a on wciąż nie potrafił poradzić sobie z żalem jaki wobec niej odczuwał.
Byłoby mu łatwiej gdyby nie była przy tym tak ładna i pełna uroku – byłby głupcem, gdyby udawał, że jest inaczej. Czasem zdawało mu się, że jest jedyną w całej szkole osobą, która pała do niej negatywnymi uczuciami i czuł się z tym naprawdę źle – ze świadomością, że nikt nie jest w stanie pojąć jego awersji, mimo że była ona zasłużona.
Kiedy pierwsze zaskoczenie zelżało, zmarszczył brwi. Nie miał ochoty przebywać z nią sam na sam w jednym pomieszczeniu, ale oczywistym było dla niego, że nie wyjdzie stąd teraz – wiązałoby się to przecież z porzuceniem wyzwania i zostawieniem jej wolnej ręki w dążeniu do ukrytego skarbu. Po jego trupie.
Prychnął cicho, słysząc jej pytanie. Udawała głupią, czy może rzeczywiście nie miała pojęcia, że to pomieszczenie może być związane z działaniami Greenwooda? Może nie powinien jej uświadamiać? Tak na wszelki wypadek...
Zmierzył ją lodowato zimnym spojrzeniem; tęczówki o barwie niezapominajek na ułamek sekundy zatrzymały się na przyciśniętej zębami wardze, po czym posunęły w górę, aż do jej oczu.
Dlaczego uważasz, że miałbym Ci powiedzieć? – i on się wyprostował, górując nad nią o dobre kilkanaście centymetrów. Przygładził dłonią kosmyki w kolorze platyny, upewniając się tym samym, że nie dzieje się z nimi nic niepożądanego. Choć nie było tego po nim widać, był zdenerwowany... a metamorfomagia lubiła wykorzystywać momenty słabości. W końcu wzruszył nieznacznie ramionami i po prostu przeszedł obok niej z zamiarem zupełnego zignorowania jej obecności. Zachowywał się tak jakby wcale jej tu nie było, ba, jakby nigdy nie istniała. Ze spokojem obserwował zgromadzone w sali przedmioty, choć jego wzrok co jakiś czas uciekał ku rzeźbie. W końcu doszedł do wniosku, że w przypadku magii lepiej nie ignorować intuicji i zbliżył się do posągu, którym na jego nieszczęście interesowała się też ona. Stanął obok niej, lecz nie zaszczycił jej nawet jednym spojrzeniem – przecież jej tu nie było.
Rzeźba przedstawiała kobietę, której twarz była mu zupełnie obca. Przyglądał się jej z uwagą, doceniając pracę artysty, który ją wykonał – zgrabne rysy, pełna spokoju postawa, dopracowane detale. Zastanawiał się czy wspomagał się magią, czy może był to owoc pracy samych rąk. Może zrobił ją ktoś z jego rodziny? Wcale by go to nie zdziwiło.
Nie zamierzasz sobie stąd iść, prawda? – mruknął w końcu, nie odrywając wzroku od rzeźby. Bez wątpienia wyczuwał w niej lub przy niej skupisko mocy, miał więc nadzieję na pozbycie się dziewczyny nim przystąpi do jakichkolwiek działań.
Był spięty, nie tyle przez jej obecność, co dziwną atmosferę pomieszczenia. Był tu nie raz i nie dwa, a jednak nigdy nie czuł się w taki sposób – jakby ktoś nieprzerwanie go obserwował, podśmiechując się z nieporadności, jaką jeszcze w sobie czuł.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rebekah W. Lanceley

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : IV
Wiek : 14
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 20
  Liczba postów : 18
http://www.czarodzieje.org/t17153-rebekah-willa-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t17158-rebel-relations#479162
http://www.czarodzieje.org/t17154-rebel-owl#479031
http://www.czarodzieje.org/t17151-rebekah-w-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 19 2019, 21:42

Wszyscy znali Jeremy'ego Greenwooda, krukon to było pewne, że mu szajba odbije. Bo jakby to był gryffon, a nawet ci obślizgli ślizgoni to co innego... Zresztą wychowankowie Salazara Slytherina, jak nawet sam on cieszyli się tą czarnomagiczną sławą. Krukoni to świry. Zapewne wszystkie psychiatryki były nimi zapełnione. Tak uważała Rebekah. Powiedzmy sobie szczerze, ale jej świętej pamięci biologiczna matka dobrze nie skończyła będąc w Ravenclawie. Kariery jakieś światowej nie zrobiła, a jak się nie wyróżniasz w tym show-biznesie, to w końcu gnijesz, jak banany położone obok jabłek. Podobnie było z tym całym padalcem Greenwoodem. Za chciało mu się udowadniać, ale właściwie co? To, że jest wariatem? Nie będzie jakiś zasraniec na ostatnim roku studiów robić ze wszystkich debili. Co on sobie myślał, że Hogwart to plac zabaw? Rebekah W. Lanceley postanowiła pokazać mu, że żaden studencik nie będzie pogrywał z całą budą, a na pewno żaden mający nasrane we łbie krukon.
Co do krukonów...
Biedna Finn, od początku, gdy podróżowały tym pociągiem Hogwart Ekspres, okazała się naprawę spoko osobą. To, że trafiła do krukonów było przerażające. W pierwszej chwili Lanceley chciała ukatrupić Tiarę Przydziału. Pamięta, że ktoś ze starszych trzymał ją przy stole gryffonów, a ona klęła jak opętana. Nie pamiętała dokładnie, ale chyba od razu zaliczyła pierwszy szlaban, na pierwszym roku. Nie była wtedy złą osobą. Miała swoich rodziców i okropnie było jej głupio, że zachowała się tak nieładnie. Rodzice musieli się jej wstydzić, a potem sobie zginęli, kiedy Rebekah zaczęła ledwo trzeci rok w Hogwarcie. No cóż... chociaż już nie dostawali listów od dyrektorki.
Niepokój. Powiało jak z filmu grozy. Rebekah postanowiła przekroczyć próg sali jako pierwsza. Klasa, jak zwykła sala lekcyjna, w której zajęcia miały miejsce sto lat temu, ze względu na kurz, powodujący swędzenie w nosie. Nadal jednak było tu strasznie.
- Chodź rozejrzymy się. - Mówiąc to, odwróciła się do @Finnegan Gilliams, chcąc upewnić się, czy na pewno jest tuż za nią. Bała się. Ta odważna Rebekah czuła ten chłód i włosy stające dęba.
- Cicho tu. - Miała zamiar powiedzieć, że "strasznie tu", ale jednak nie chciała wyjść na bardziej przerażoną niż w rzeczywistości była.
- O, tam... - Wskazała na ruch i lekko drgnęła, jakby spodziewała się, że zaraz wyskoczy jakiś potwór. Spokojnie i leniwie pióro lewitowało. Niemal usypiało. Podeszła bliżej, ale nie za blisko, przyglądając się przedmiotowi. Ostrożności nigdy za wiele.


Kostka: 6
W parze z: @Finnegan Gilliams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hector Therrathiél

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 305
Dodatkowo : półwil
  Liczba postów : 75
http://www.czarodzieje.org/t16878-hector-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16993-pretty-woman
http://www.czarodzieje.org/t17005-julius
http://www.czarodzieje.org/t16925-hector-zephyrus-therrathiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Mar 20 2019, 01:09

Znużenie. Gęste, ciężkie jak ołowiana kurtyna. Kolejne, stawiane kroki powtarzał cicho szept echa - przemierzał, pełen znużenia korytarz. Drobna, samotna przechadzka, mająca pewnie zakończyć się w bibliotece albo świątyni opustoszałej klasy. Do czasu. Prędko wychwycił kaskady miedzianych włosów. Drobna, dziewczęca sylwetka zmierzała w kierunku miejsc owiewanych przez nieustanną mgłę plotek. Zauważył Krukonkę, początkowo w oddali - drwiący, niemal triumfalny uśmieszek wygiął zbyt idealnie skrojone wargi. Targnięty siłą impulsu zaciekawienia, postanowił iść za nią, podążać jak cień - aby wkrótce, przy samym progu jednego z nieużywanych pomieszczeń, ujawnić swoją obecność. Wyrósł - wręcz niebezpiecznie za nią, na podobieństwo łowcy.
- Panno Holmes - zaakcentował. Oczywiście - pamiętał. Urocza, niepozorna pani prefekt, pełna zamiłowania do transmutacji. - To nierozsądne, mam rację? - dodał niedługo później. Narzucał jej towarzystwo, bezkarnie, pełen wręcz niepojętej swobody. Cały Therrathiél. Pieprzony arystokrata, myślący, że zdoła zagarnąć wszystko.
- Dlatego będę tuż obok - przełamał na moment dystans, wygłosił znamienne słowa niemal tuż przy jej uchu. (Kłopoty? Kontrowersje? Musiał być więc wplątany w ich lepkie sieci). Następnie, wyprzedził Holmes, pewnym krokiem zmierzając dalej w głąb klasy. Zatrzymał się, dostrzegając pióro. Pióro, poruszające się w sennym transie. Pióro, poddane sile działającego uroku. Och, tak, Greenwood z pewnością maczał w tym wstrętne palce.

W parze z: @Marceline Holmes
Wylosowane: 6 dowód
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finnegan Gilliams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 14
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 19
  Liczba postów : 301
http://www.czarodzieje.org/t15453-finnegan-u-g-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
http://www.czarodzieje.org/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
http://www.czarodzieje.org/t15479-finnegan-u-g-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Mar 20 2019, 02:03

Szczerze mówiąc to w dupie miała Greenwooda i wszystko co z nim związane. Według niej wcale nie wyróżniał się jakoś specjalnie od reszty Krukonów, może trochę bardziej zadzierał nosa. Problem z tym domem był taki, że każdy, kto na pierwszym roku dowidział się, że jakaś stara czapka uważa go za mądrego, z góry uznawał, że należy mu się za to uwielbienie. I każdy musiał udowadniać, że jest mądrzejszy od reszty.
Finn już dawno stwierdziła, że tak zwana wiedza, to jedno wielkie oszustwo. Przebrnęła w swoim krótkim życiu przez wystarczająco dużo książek i artykułów, zawsze dogrzebując się do ich źródeł, by odkryć, że większość tego co pisali naukowcy było powtarzaniem po kimś innym, tylko innymi słowami. Nie mówiąc już o tym, że przekształcane raz po raz słowa, za którymś razem zaczynały nabierać zupełnie innego sensu bez żadnego nowego dowodu, a jedynie ze względu na luźniejszą interpretacje. Jej zwyczaj dogłębnego badania każdego tematu, nie przysporzyła jej wiedzy, a jedynie bardzo wczesnego kryzysu wiary w naukę. Ludzkość wiedziała tyko tyle, ile myślała, że wie. Każdy kto twierdził, że posiadał wiedzę, był w oczach Finn ślepym idiotą, nieświadomym tego, że stoi zaledwie na wierzchołku góry lodowej zanurzonej w szczynach śmiejącego mu się w twarz Wszechświata. Greenwood nie był wyjątkiem. Cokolwiek przygotował nie miało świadczyć o jego wielkości, a raczej o tym, że jest znudzonym atencjuszem.
Mimo wszystko wolała robić cokolwiek, co chciała robić Rebekah niż gnić w pokoju wspólnym znienawidzonego domu, czy załamywać się nad bezsensem wszystkiego co robiła w bibliotece. Nawet jeżeli czasem nie rozumiała co dokładnie kierowało jej przyjaciółką, wierzyła, że będzie to ciekawsze niż wszystko na co sama by wpadła. Zresztą wolała być taką jak ona niż sobą, naśladowała ją więc na ile mogła bez zdradzania się z tym.
W klasie, do której z powodu Greenwooda pokierowała je Lanceley było ciemno, brudno i śmierdziało. Finn jak najbardziej czuła się niepewnie, ale uczciwie należy zaznaczyć, że czuła się tak w praktycznie każdym miejscu i niemal o każdej porze dnia i nocy.
- Możesz mi przypomnieć po co? - mruknęła, siląc się na obojętny ton. Jak bardzo by się nie bała, przy Gryfonce zawsze udawała, że jest inaczej. W odpowiedzi na uwagę przyjaciółki kichnęła trzy razy w łokieć. Przygotowała się już na kolejne kichnięcie, ale jej przeszło. Z głupim wyrazem twarzy spojrzała w kierunku wskazanym przez Willę, spodziewając się zobaczyć Merlin wie co. Na szczęście było to tylko piórko, chociaż Finn jakoś tak mu nie ufała. Rebekah ruszyła w jego kierunku, a Krukonka zostając z tyłu, spoglądała nerwowo to na nią, to za własne ramię.
- Łaaaał, piórko - rzuciła, starając się brzmieć na znudzoną, nie przestraszoną. Bardzo chciała być już gdzie indziej. - Imponujące, że hej. Możemy już iść?

W parze z: @Rebekah W. Lanceley

______________________

Finnegan Uma Gwyneth Gilliams

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1222
  Liczba postów : 1176
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Mar 20 2019, 15:45

Poszukiwała iluzorycznej nuty ciszy i spokoju.
Spokoju, za którym niebywale tęskniła, jakby ten wydawał się być nieosiągalny wobec ostatnich zmian, które zachodziły w jej życiu. Wędrówka szkolnymi korytarzami wydawała się być więc najlepsza dla umysłu, w którym piętrzyły się myśli. Meandry rozważań zalewały drobne ciało rudowłosej, aż wreszcie brak odgłosów został przerwany przez chwilowo nierozpoznanego krukona.
Uniosła ciemne tęczówki na twarzy Hectora, by ostatecznie pozwolić karminowym wargom na subtelne wygięcie, dając mu poczucie, że nagła obecność wcale jej nie przeszkadzała. Czy było inaczej? Towarzystwo pięknych ludzi wydawało się być dostatecznie kojące, dlatego też podjęła się wyzwania i uległa jego osobie, która nagle stała się nieodłącznym elementem przechadzki.
- Myślę, że za mało o mnie wiesz, by stwierdzać, że błahostki są nierozsądne – szepnęła w sposób enigmatyczny, a zarazem dość oczywisty. Niejednokrotnie łamała regulamin pod skrzydłami Rileya Fairwyna, kiedy to przedzierali się pośród tunelami regałów w Dziale Ksiąg Zakazanych, opuszkami wędrując po grawerowanych literach ksiąg do Czarnej Magii.
- Albo to ja będę obok, gdy poddasz się iluzji pustej klasy – rzuciła przekornie, gdy nagle, dość niespodziewanie odwróciła w jego stronę twarz. Wargi Holmes znajdowały się nieprzyzwoicie blisko policzka Therrathiela, dlatego też musiała zwiększyć ów granicę, gdy przekroczyli próg klasy. Jej oczom ukazało się piórko, które lewitowało i skupiło na sobie całą uwagę byłej pani prefekt.
Zapomniała nawet o obecności młodego mężczyzny, kiedy to jej tęczówki osiadły na magicznym przedmiocie.

W parze: @Hector Therrathiél
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 264
  Liczba postów : 1488
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Mar 20 2019, 23:35

Greenwood nie był jedyną osobą z wyniesionym ponad wieżę astronomiczną mniemaniem o swoich umiejętnościach. Ettie prędzej by sczezła niż przyznała, że jakiś student w Hogwarcie był geniuszem. Umniejszało jej to jej własnym zdolnościom. Nie trzeba jej było przekonywać do podjęcia wyzwania - wystarczyło, że jakiś istniało, a ona brała w nim udział. Z resztą - na marginesie mówiąc - wyzwanie nie musiała nawet istnieć, żeby się go podjęła.
W pustej klasie panowała jakaś dziwna atmosfera, ale Ettie była przekonana, że to tylko jej wyobraźnia, którą zamierzała ignorować. Opuszczone pomieszczenia mogłyby przestraszyć co najwyżej pierwszoroczniaka. Mimo wszystko miała różdżkę w pogotowiu - mogła nie szanować Greenwooda, nie była jednak tak głupia, by zupełnie go lekceważyć.
Klasa wyglądała jak zwykła klasa, ale jednak z jakiegoś powodu była początkiem tej próby. Ettie szukała czegokolwiek co mogłoby wydać się dziwne, wyjątkowe lub nietypowe. Czegokolwiek co by się czymś wyróżniało. Jej wzrok zatrzymał się na starej szafie. Niby nie było w niej nic nadzwyczajnego, ale jednak nie w każdej klasie była szafa, a z braku lepszego tropu, skupiła się na razie na niej, analizując ją na razie tylko wzrokowo.

Kostka: 2

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 274
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Yesterday at 13:18

| b a r d z o przepraszam was za spóźnienie, miałam problemy z internetem na swoim laptopie



drugi etap


f a b u ł a
Przedmiot. Jeden, konkretny - który przyciąga uwagę. W ulotnej, rozgrywającej się chwili, porzucasz wszystko, co tylko obecne jest wokół; a może, może jest wręcz przeciwnie, może zwyczajnie nie wierzysz, pełen znużenia chcesz jak najszybciej opuścić tę zapomnianą klasę? Niezależnie od podjętej decyzji, nagle, coś jakby chce pokrzyżować ci plany.
Jesteś tu nieproszonym gościem.

Skoncentruj się, zanim będzie stanowczo zbyt późno.

Przedmiot wciąż czeka. Nietknięty. Najpierw, musisz uporać się z nieuchronnym losem. Pozostaje pytanie, goszczące bądź niekoniecznie na twoich ustach - czy wszystko jest planowanym efektem? Wszystko jest dziełem wyłącznie jednej osoby? Wszystko jest dziełem Greenwooda? Czy może - wręcz przeciwnie, wszystko jest ledwie zbiegiem okoliczności?


l o s o w a n i e
Liczba oczek w rzuconej kości wskazuje na wydarzenie losowe, które przytrafia się danej postaci (grupie). Podobnie jak wcześniej, jeśli jesteście w parze, rzuca wybrana osoba. Nie istnieje możliwość wykonywania przerzutów.

1,2,3 - Do twoich uszu dociera niespodziewany szmer. Instynktownie odwracasz głowę, aby odnaleźć źródło uchodzącego dźwięku.

co dalej?:
 

4,5,6 - Podchodzisz bliżej. Nagle otwiera się okno.

co dalej?:
 

do 29.03, 23:59
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 304
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1300
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Yesterday at 14:35

Nessa przyglądała się chwile podłodze, raz jeszcze naciskając ją palcami. Nic się jednak nie wydarzyło, więc przymknęła oczy, wypuszczając ze świstem powietrze i odchylając nieco głowę do tyłu tak, że kosmyki rudych włosów zsunęły się na plecy. Niedorzeczne. Z pewnością to była tylko głupia plotka, aż sama nie mogła uwierzyć we własną naiwność. Wstała, prostując się i poprawiając dłońmi mundurek. Rozejrzała się raz jeszcze, kręcąc głową do własnych myśli i ruszyła w stronę wyjścia z klasy..
Jej kroki ustały pod wpływem gwałtownego dźwięku, którym niczym piorun przeszył panującą tu ciszę. Zmarszczyła brwi, instynktownie sięgając po różdżkę oraz zaciskając na niej dłonie, odwróciła się w stronę źródła hałasu. Powiew chłodnego, orzeźwiającego powietrza uderzył ją w twarz, podrywając niektóre kosmyki włosów do góry. Kłęby kurzu poderwały się ku górze, rozpoczynając dziką wędrówkę po klasie. Zdecydowanie dawno nikt tu nie wietrzył. Dopiero po chwili dotarło do niej, że czuje niepokojący chłód na przedramieniu i nasiąkającą czymś koszulę. Zerknęła w jego stronę, dostrzegając solidne rozcięcie, które musiało spowodować strącone nagłym otwarciem okna naczynie. Przeklęła pod nosem, czując irytujące szczypanie w okolicach rany. Nie była może mistrzem z uzdrawiania, ale pamięć jej nie szwankowała, podobnie jak uwaga na zajęciach, za co teraz była dozgonnie wdzięczna. Poprawny ruch, wyraźna inkantacja i po ranie nie było śladu — gorzej się miała tylko biała koszula, na której wciąż widniał szkarłatny ślad krwi. Na szczęście i na to było lekarstwo! Lanceley nie była fanką używania magii w każdym aspekcie życia, bo często ludzie się tym wyręczali, a jednak w tym przypadku również postanowiła skorzystać z zaklęcia, dzięki czemu po plamie nie było śladu, a koszula znów była czysta i śnieżnobiała. Opuściła różdżkę, podchodząc do okna i zamykając je. Prefekt rozejrzała się dookoła, ostatecznie biorąc się za sprzątanie odłamków, aby kolejny gość w klasie czasem na szkło nie nadepnął i się nie pokaleczył.


Kostka decydująca: 5
Kostka wydarzenia: 5>4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Glasgow
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 221
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 170
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Yesterday at 17:01

Hogwart wydawał się zbyt mały, aby mogli pozwolić sobie na wzajemną egzystencję, w której na dłuższą chwilę pozbawieni byli swojej obecności. Ilekroć usilnie próbowała go unikać, ten pojawiał się w najmniej oczekiwanym momencie: demolując jej spokojny świat, zaburzając rzeczywistość i rujnując dobry nastrój. W chwili, kiedy zielone tęczówki Gabrielle napotykały jego oczy; serce dziewczyny przyspieszało, krew w żyłach zaczynała płynąć w zawrotnym tempie, a w myślach panował chaos. Tłumaczyła to sobie wtedy tak, że przyjmuje postawę obronną czekając na słowa wypowiadane przez jego usta, ociekające jadem, złością oraz czymś na kształt żalu, którego nigdy nie rozumiała. W rzeczywistości prawda ukryta w tych reakcjach wywołanych obecnością Swansea mogła być zupełnie inna, postronny obserwator mógł dokonać zupełnie odmiennej oceny.
Elijah należał do bardzo nielicznej grupy ludzi, który nie darzyli jej sympatią… nieuzasadnioną. Nie rozumiała, dlaczego darzył ją tak wielką niechęcią, którą okazywał przy każdej nadarzającej się okazji, wszakże to on złamał jej serce pozostawiając otrzymane zaproszenie bez odpowiedzi. Doskonale pamiętała to rozdzierające duszę uczucie odrzucenia, wściekłości i żalu. Widząc go kolejnego dnia, roześmianego wśród grupki przyjaciół nie potrafiła złapać oddechu, zacisnęła jedynie zęby, po czym pośpiesznie opuściła Wielką Salę, nie oglądając się za siebie. Nie potrafiła zrozumieć również, dlaczego złość skierowana w jego osobę nie minęła, być może zbyt często podsycana była walkami, które toczyli podczas nielicznych spotkań, a może po prostu zakorzeniła się w niej tak bardzo, że nie potrafiła już odpuścić?
Pierwsze sekundy, w których zaskoczenie widokiem drugiej osoby minęły, a spojrzenie Krukona przybrało lodowatego wyrazu wywołując u niej nieprzyjemny dreszcz rozchodzący się wzdłuż kręgosłupa. Wzięła głęboki oddech, wyprostowała palce dłoni, które kurczowo zaciskała w pięści, tak, że po wewnętrznej stronie odbiły się ślady po paznokciach. Uniosła do góry brew zaskoczona jego pytanie, po czym zaśmiała się. Miał ją za idiotkę? Uważnie obserwowała każdy ruch blondyna, by przypadkiem nie umknęło jej coś ważnego. Przeczesał dłonią włosy, doskonale znała ten gest, dlatego uśmiechnęła się złośliwe, wyglądała niczym wkurzony chochlik, który właśnie obmyślił plan zemsty.
- Wydajesz się być… zdenerwowany – oznajmiła, nie siląc się na to, by udzielić mu odpowiedzi. Stanęła przed nim dumnie wypinając pierś do przodu, był od niej wyższy, jednak to zdawało się nie przeszkadzać dziewczynie. Buntownicza natura Gabrielle w tym przypadku brała górę nad racjonalnym myśleniem. – Czyżby wina leżała po mojej stronie? – zapytała mierząc go spojrzeniem zielonych tęczówek. Zrobił wtedy coś, co całkowicie ją zdezorientowało. Zignorował. Minął jej postać zupełnie, jakby nie istniała. Stanął obok, lecz jej zdawał się nie widzieć. Poczuła, jak policzki zaczynają ją piec, wkurzyła się. Jak śmiał ignorować jej obecność?! Skrzyżowała dłonie na piersi, chociaż złość z niej wręcz kipiała, a spojrzenie ciskało gromy czekała, niczym posąg, któremu Elijah przyglądał się dłuższą chwilę.
- Zasmucę cię, ale nie zamierzam się stąd ruszać. Dobrze wiemy, dlaczego się tu znaleźliśmy, więc albo będziemy współpracować albo pozabijamy się nawzajem – odpowiedziała, powstrzymując się z całych sił, by nie pokazać mu języka, zupełnie jak mała dziewczynka. Odwróciła od niego spojrzenie ponownie skupiając się na przedmiocie, który zdawał się ją przyciągać, niczym najpiękniejszy w ogrodzie kwiat, upajający swoim zapachem maleńką pszczółkę, który kusił, nęcił, zajmował całe myśli. Nie potrafiła się mu oprzeć. Wszystko inne przestało mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie, nawet obecność Elijaha w tym samym pomieszczeniu nie miała takiej wagi, jak na początku. Nagle, zupełnie niespodziewanie usłyszała szmer, instynktownie obróciła głowę przez ramię doszukując się jego źródła. Podskoczyła delikatnie, kiedy niepozorny szmer zmienił się w szepty. Zupełnie jakby kilak osób naraz próbowała zakomunikować jej pewną informację. Okazuje się to bardzo uciążliwie, pomiędzy szeptami nie potrafiła odnaleźć swoich myśli, z lekkim obłędem w zielonych tęczówkach rozglądała się w poszukiwaniu tego, kto szepta do jej uszu. Spojrzał na rzeźbę, jednak ona nie zmieniła się. Stała w tym samym miejscu, niewzruszona, zaklęta w czasie. Później skupiła swój wzrok na Elijahu, choć ciężko było w ten sposób określić, to że błądziła po jego twarzy zupełnie jakby chciała się czegoś w niej doszukać.
Gabrielle zdecydowanie nie zachowywała się normalnie, wykrzywiła usta w dziwnym grymasie, wplątała dłonie w blondwłosy zaciskając je na nich mocno.
-Przestań, proszę. Cisza! Cicho już! Proszę… błagam – co i raz wykrzykiwała niezrozumiała dla chłopaka słowa, skuliła się –Przestań już! – wrzasnęła, a jej głos odbił się od murowanych ścian.


kostki: szepty 2
decydująca i zdarzenie – 1 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hector Therrathiél

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 305
Dodatkowo : półwil
  Liczba postów : 75
http://www.czarodzieje.org/t16878-hector-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16993-pretty-woman
http://www.czarodzieje.org/t17005-julius
http://www.czarodzieje.org/t16925-hector-zephyrus-therrathiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Yesterday at 20:31

Miała rację. Nie wiedział. Czyżby, być może właśnie dlatego - zaznanie jej towarzystwa, tak nietrwałego, przywodzącego na myśl marzenie senne - zdawało się nieodpartą pokusą? Zmierzał, jak ćma w kierunku rozżarzonego bożka lampy. Zawierzał się, opadając w ramiona losu.
- W nierozsądności tkwi całe piękno - odpowiedział. Rozkosz zatraconego dystansu przetrwała w ułamkach sekund. Przetrwała w nieodpartym złudzeniu mogących się złączyć warg. Nie. Odszedł, dalej, obejmując uważnym spojrzeniem klasę. Wbrew stwarzanemu wrażeniu znał swoje miejsce - nadużywanie władzy posiadanego uroku byłoby zbyt banalne. Zbyt podłe. Uwielbiał rozplatać wolno nici relacji, pozwalać rozkwitać powoli jak kwiatom, strojącym się w różnobarwne suknie swych płatków.
Zatrzymał się. Przeciąg. Chłodne powietrze smagało niezasłonięte fragmenty skóry. Niespodziewany zryw wiatru porwał jedno z pozostawionych naczyń. Wychwycił moment upadku, uważaj wybrzmiało w przestrzeni - choć było przecież zbyt późno. Próbował odciągnąć Marceline Holmes za rękę. Nie zdążył.
- Zdradzieckie szkło. Powinno zagnieździć się we mnie - powiedział nagle; o dziwo, zdaje się - szczerze. Zupełnie poważnie. Martwił się? Potrafił zachować kamienne i niewzruszone oblicze? Wyszedł, nareszcie, ze skóry ekscentrycznego błazna? Musnął, przez chwilę przedramię Krukonki - miał delikatne palce; palce, które nie znały pracy. Otrzeźwiał, wraz z odczuwaną fakturą dziewczęcej skóry; wycofał się równie prędko. Cóż. Nie powinien. - Musimy coś z tym zrobić - zauważył. Szkarłatna krew sączyła się spomiędzy krawędzi rany. Nie można było iść dalej. Nie można było zapomnieć.

W parze z: @Marceline Holmes
Wylosowane: 6 -> 4, potem 6 więc nie obrywam dowód
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Pusta klasa   

Powrót do góry Go down
 

Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-