Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość


Wilkie Twycross

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Pusta klasa   Pon Gru 24 2012, 12:55

First topic message reminder :


Pusta klasa

Na trzecim piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2167
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1906
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Kwi 13 2018, 21:29

Dobrze było zaliczać Liama do grona sprzyjających mu znajomych; Ezra nie przypominał sobie, kiedy ostatni raz ktoś (rzeczywiście, poza jego psiną) przejawił taki entuzjazm z samego jego widoku. Przyrzekłby, że nawet Leonardo nigdy tak widocznie nie wyrażał swoich emocji, jak ten praktycznie nieznajomy dzieciak z Hufflepuffu. Clarke nie miał pojęcia, skąd w chłopaku było aż tyle energii, ale miał wrażenie, że Liam mógłby nią obdzielić chyba wszystkich ponurków Hogwartu.
Z nich dwóch to Ezra miał większe powody, aby wpatrywać się w Liama z zaciekawieniem. On sam trzymał pewien dystans, nie rzucał niepotrzebnymi komentarzami i zachowywał się jak całkiem ułożony Krukon; Liam oglądał więc jego wyjątkowo ugrzecznioną - i chyba limitowaną - wersję. Rivai wyglądał na ciekawską osobę, a do takich Ezra podchodził z rozwagą, będąc zbyt zazdrosny w trzymaniu swoich tajemnic dla siebie.
- Spocznij, żołnierzu - zaśmiał się, łagodnie przewracając oczami na gest Puchona i nie tracąc nic ze złudnie sympatycznego uśmiechu. - Nie jestem znawcą wojsk, ale masz rację, robią. I robią też pompki na rozgrzewkę... Chcemy wprowadzać te mugolskie elementy? - zapytał zaczepnie, robiąc wymowny gest ręką, że jeśli chce, to może wypróbować siłę swoich mięśni, chociaż nie do końca na to się umawiali. Poza tym, nawet gdyby chciał, Clarke wiele więcej o wojsku nie potrafiłby opowiedzieć, bo choć w jego żyłach płynęła mugolska krew, to z tego co kojarzył wiedza była w głowie, a Ezra od jedenastego roku życia bardziej związany był ze światem czarodziejskim.
Oparł się wygodniej rękami o blat, faktycznie poświęcając Liamowi maksymalną ilość uwagi i przyjmując jego słowotok bez zniecierpliwienia. W międzyczasie układał sobie w głowie, co mógłby na początek zaserwować Liamowi, żeby na pewno mu się spodobało.
- Zdradzę ci w sekrecie, że ja jak pierwszy raz podchodziłem do patronusa to zepsułem po całości, więc aż tak bym się nie martwił, że od czasu do czasu coś nie wyjdzie, tym bardziej przy zakłóceniach. Raz, dwa... czy osiem - mimowolnie się zaśmiał, mając przed oczami podobnie żałosne próby rzucania czarów przez Leonardo. Ale do ośmiu Gryfon chyba jeszcze nigdy nie doszedł. - A powiesz mi, dlaczego potrzebowałeś patronusa u Mefiego? Ja rozumiem, że on może wysysać szczęście nie gorzej niż dementor, ale na ludzi mamy inne czary - przypomniał mu, śmiejąc się pod nosem (już samo nazywanie Noxa "Mefim" rozkładało Ezrę na łopatki.) i nawet nie orientując się, że teraz sam zachęcał Puchona do opowieści.
- W porządku, czyli nie trzymamy się za bardzo podręczników i bardziej fantazjujemy? - ucieszył się Ezra, zeskakując wreszcie z ławki. Można było zauważyć w jego gestach nagłe ożywienie i chęć przejścia do rzeczy. - Teraz słuchasz - poinformował go dla pewności, że Puchon zaraz nie wstrzeli mu się w wypowiedź jakimś urokliwym słowotokiem. - Możemy podzielić nasze spotkania na takie dwie mniejsze części. W pierwszej kolejności będziesz dostawał zadanie na twoim poziomie wiedzy. Coś w stylu małych praktycznych sprawdzianów. W ten sposób poćwiczymy ogólną sprawność w rzucaniu zaklęć, bo nawet zakłócenia nie będą ci tak straszne, jeżeli zaufasz sobie i będziesz przekonany, że możesz opanować różdżkę. Poza tym nie chciałbym cię od razu rzucać na głęboką wodę, skoro jeszcze nie znam twoich możliwości - Co było podstawą w rzucaniu zaklęć? Wbrew pozorom nie doświadczenie, ale pewność siebie. Ezra już tak dobrze znał swoją różdżkę, ze wszelkimi jej kaprysami, że wiedział, w jaki sposób się zachowywać, a kiedy jednak odpuścić.
- Dopiero potem przejdziemy do trudniejszych zaklęć, których jeszcze nie miałeś okazji ćwiczyć na lekcjach, a które mogą być przydatne, choćby w pojedynku albo w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. - Chciał go podszkolić przede wszystkim w zaklęciach ofensywnych i defensywnych, wiedząc, że niektóre z nich były pomijane przez nauczycieli. W warunkach klasy przepełnionej niedoświadczonymi czarodziejami, nie można było pozwolić sobie na wszystko.- Odpowiada ci taka forma? - dopytał, chcąc, żeby Liam wiedział, że sam również ma wpływ na wygląd tych korepetycji. Ezra był w tym równie nowy, co on.
- Jeśli więc zechcesz, przydałoby się nam tutaj trochę więcej światła - zauważył, wskazując na brudne okna, przez które z trudem przechodziły promienie słoneczne. - Na rozgrzewkę może pokażesz mi, jak radzisz sobie z czarem Lumos Sphaera? I powiedz mi, w czym jest lepsze od zwykłego Lumos - zaproponował, ponownie przysiadając na ławce i oddając miejsce chłopakowi. Chciał się przyjrzeć na razie samej postawie jego ciała i ogólnemu nastawieniu do zaklęć.

Zasady na razie są bardzo proste, bo to łatwe zaklęcie.
1,4,6 - bez problemu udaje ci się wyczarować kulę światła, a jeśli chcesz, możesz zmienić jej kolor.
3,5 - z twojej różdżki nie wydobywa się nawet wątły promyk, nie mówiąc już o odrębnej kuli. Ezra nie jest zbyt zadowolony z tej próby i może chcieć się uprzeć, żeby jednak zostać przy łatwiejszych zaklęciach. Lepiej więc się poprawiaj albo dobrze przekonuj.
2 - co prawda zaklęcie wychodzi, ale światło jest jakieś niewyraźne, a po kilku sekundach znika. Ezra zachęca cię do kolejnej próby. Parzysta - wychodzi, nieparzysta - nie wychodzi. Próbujesz do skutku.
Przerzucasz za 4 pkt w kuferku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 587
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 655
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 19 2018, 03:20

Parsknął pod nosem nie spodziewając się wyciągnięcia na wierzch innych komponentów żołnierskiej pracy, a już tym bardziej czegoś, co podchodziło pod rozgrzewkę. O ile machnięcie ręką, sytuując palce przy swojej skroni było całkiem łatwych gestem, tak pocenie się z twarzą niebezpiecznie blisko posadzki nie brzmiało już dla Puchona tak zachęcająco.
- O rany… - zachichotał, drapiąc się delikatnie po karku. – Chyba oszczędzę sobie wstydu i pozwolę ci myśleć, że jestem słaby tylko z zaklęć. – dopowiedział, nie kryjąc się z faktem, że nie uchodził za specjalnie wysportowany typ. Błagam Was… może nie był ostatnim chuchrem, które ściągnąłby na ziemię byle podmuch wiatru, ale Liam zdecydowanie wolał siedzieć na fotelu z książką, niż zdobić sobie czoło kropelkami potu.
Widząc, że chłopak nie wykazywał żadnego podirytowania względem jego gadulstwa, humor poprawił mu się jeszcze bardziej. Co prawda trudno było wydawać się bardziej przyjaznym, mając twarz z tak beznadziejnie sympatycznym uśmiechem, ale zdecydowanie ucieszył się, że Krukon posiadał wystarczająco duże pokłady cierpliwości, by pozwolić mu kłapać jęzorem.
- Mam nadzieję, że te zakłócenia kiedyś się skończą… i oby to „kiedyś” było jak najszybciej. – uśmiechnął się żałośnie. – Ośmiokrotna próba patronusa nie była jeszcze tak upokarzająca, jak walka ze zwykłym, prostym Accio - ale nim zdążył się rozgadać, Ezra wybił ponad jego myśli nieco ciekawszy temat. Uśmiechnął się ciepło na wzmiankę o koledze z domu węża. – Hej, nie jest taki zły… co prawda, gdy podszedł do mnie po raz pierwszy, myślałem, że zamierza wytrzeć moją twarzą posadzkę, ale to naprawdę miły typ! Chodzący, wytatuowany, napakowany dowód na to, że nie należy oceniać książki po okładce. – wyszczerzył się, a później zrobił nieco zakłopotaną minę, przymierzając się do wyznania, po kiego grzyba zapragnął wyczarować świetlistego obrońcę w domu Ślizgona. – Cóż… chciałbym opowiedzieć ci jakąś heroiczną opowieść o walce z dementorem czy szybkim przekazaniem wieści, mających na celu uratowanie świata, ale… prawda była taka, że chciałem się po prostu popisać. – zaśmiał się nieco speszony, ale wciąż z tą charakterystyczną, szczerą nutą. Niczego nie udawał i absolutnie z niczym się nie krył. Cóż… był w takim wieku, że popisywanie się nie powinno dziwić nikogo, prawda? – Szkoda, że próbowałem zabłysnąć całe osiem razy i to jeszcze bez skutku… dałbyś wiarę, że Mefi zdołał wyczarować swojego już przy drugiej próbie…? I zrobił to tak od niechcenia, że… ugh. – machnął ręką, zdecydowanie niezadowolony z małego upokorzenia, jakie sprezentował mu bardziej doświadczony student. Liam nie chował urazy i w zasadzie nie przyjął tego do siebie od emocjonalnej strony… niemniej, to zawsze godziło w dumę.
„Teraz słuchasz.”
Liam musiał uchodzić za bajecznie przyjemnego ucznia: zamilkł niemal od razu, wpatrując się w Ezrę z zaciekawieniem.
- Jasne! Taka forma mi pasuje. – pokiwał głową, zgadzając się na warunki bez żadnego „ale”. – Chociaż muszę przyznać, że nie mogę się doczekać aż nauczysz mnie tych wszystkich zaklęć z wyższego stopnia trudności. – przynajmniej absolutnie nie brakowało mu entuzjazmu. Już sobie wyobrażał jak rozkłada na łopatki kolejnego przeciwnika, z którym przyjdzie mu walczyć w pojedynku.
- Okay! – zeskoczył z ławki, szeleszcząc przy tym monetami w wewnętrznej kieszeni szaty, które najpewniej dodatkowo ocierały się o wciśnięty między nie ujawniacz. Prezent od rodziców był dla Liama niezwykle ważny, toteż nie rozstawał się z nim ani na krok. Pomijając fakt, że był całkiem przyzwoitym bajerem, został uznany przez Puchona za swego rodzaju talizman. Oby przyniósł mu szczęście także z zaklęciem, o które poprosił go Krukon.
Stanął luźno niedaleko korepetytora i machnął pewnie różdżką w powietrzu.
- Lumos Sphaera… – wypowiedział, a z krańca bukowego drewna wydobył się jasny błysk, który szybko uformował się w kształt kuli. Zachęcony pozytywnym efektem, Puchon nie potrafił powstrzymać się od uśmieszku satysfakcji, dodając… - … Caeruleus! – cóż, Ezra dostał potwierdzenie, że owszem, Liam trochę lubił się popisywać. Światło szybko przybrało przyjemnie niebieski odcień, a sam chłopak wlepił wzrok w wychowanka Ravenclawu, chcąc dojrzeć jego reakcję.
- Ten rodzaj zaklęcia Lumos przede wszystkim nie ogranicza się tylko do światełka wydobywanego z krańca różdżki, ale przenosi światło poza nią, formując ją pod postacią kuli, podążającej za rzucającym czar. – wyrecytował, jakby czytał z podręcznika. Cóż… zaklęcia nie zawsze mu wychodziły, ale Rivai mimo wszystko nie bał się starych tomiszczy, chętnie do nich zaglądając. – Dzięki temu można rzucać inne uroki, mając przy sobie źródło światła przez cały czas.

Lumos Sphaera Caeruleus 1.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
  Liczba postów : 118
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Lis 22 2018, 12:50

Nie da się ukryć, że Antoinette miała nie małe kłopoty z odnalezieniem odpowiedniej sali, aczkolwiek finalnie i tak jej się tu udało. Ale nie była bezradna w całości – na odpowiednie piętro dotarła prawidłowo, bez żadnych większych bądź mniejszych komplikacji. Niestety, gorzej było z salą. Znała co prawda to miejsce, była już kiedyś w pracowni, ale drogi jakoś nie zapamiętała. To dość dziwne, nieprawdaż? A jednak, takie przypadki się zgadzają.
Ale to nie był czas ani miejsce na tego typu wspominki z niezwykle bliskiej przeszłości. Popytała się pewnych uczniów, którzy akurat wędrowali po tym piętrze, gdzie znajdzie to miejsce.  Niestety, parę osób wyśmiało ją, gdy o to spytała. A że Antoinette nie byłaby Antoinette, gdyby w takim przypadku nie zachowała się niegrzecznie, wykrzyczała coś niezbyt miłego w ich kierunku, urozmaicając to wyprostowanym palcem wskazującym. Tak. Zazwyczaj jest chamska i nieograniczona w odzywkach... ale postanowiła, że na korepetycjach będzie grzeczna, uprzejma. I rzeczowa, rzecz jasna. Bo z tym miała problemy zwłaszcza, gdy odbiegała od tematu w celu obrażenia tej drugiej strony. Ale teraz będzie inaczej. Zdecydowanie inaczej, pomyślała. Inną sprawą jest, czy... uda jej się wytrwać w swym postanowieniu. Bo poniekąd można to poddać w wątpliwość. No ale poczekamy, zobaczymy.
W końcu, po wielu próbach dziewczynie udało się dotrzeć do odpowiedniej sali. Wygląd nie zdziwił jej; bywała tu już przecież. No, może kilka mebli zostało nieznacznie przesuniętych, to wszystko. Ale osobliwy klimat pokoju oddziaływał na nią, że była bardzo odprężona. Wdychała woń starego papieru, zwłaszcza książek, które mieściły się na wielu półkach; niektóre były wysokimi regałami, inne zaś pojedynczymi półkami wiszącymi tu i ówdzie na ścianach. Zauważyła, że jej potencjalnej nauczycielki jeszcze nie ma (oby się nie spóźniła, ani zapomniała, ani postanowiła ją wydymać), więc postanowiła poczekać, przeglądając niektóre książki, zwłaszcza podręczniki. Wyciągnęła dłoń z wysuniętym palcem wskazującym i przejechała nim po grzbietach dość pokaźnych tomisk, wzbijając w powietrze tumany kurzu. W końcu znudziło jej się to, więc podeszła do biurka i usiadła na krześle, ciągle wdychając tę piękną – przynajmniej w jej opinii – woń.  Ah, mogłaby tu zostać jeszcze dłużej. Dłużej, niż to wymagają typowe korepetycje. Ale wiedziała, że przyjdzie czas, odpowiedni czas na to, by opuścić salę. Może jednak nacieszy się tym miejscem wystarczająco, zanim nadejdzie owe "najgorsze"?


@Isabelle L. Cortez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isabelle L. Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 755
  Liczba postów : 380
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Lis 22 2018, 15:05

Szła niespiesznie korytarzem podziwiając mijane obrazy, gobeliny czy posągi. Przeważnie nie miała czasu aby, chodź w przlocie, zawiesić na nich oko. A było na co patrzeć. O razy żyły własnym rytmem nie zwracając, lub ignorując, mijanych czarodzieji. Miały swój mały świat zamknięty w drewnianych ramach mających za zadanie chronić dzieło. Zawsze chciała aby ktoś, w momencie gdy zejdzie z tego świata, zamknął jej duszę w jednym z takich obrazów. Mogła by patrzeć na wszystkich z góry mając w poważaniu co o niej myślą, a do tego mogła by mówić wszytko co ślina przyniosła by jej na język. Teraz było to niedopuszczalne. W końcu była Cortez. Panienką z dobrego rodu czystokrwistych która miała za zadanie grzecznie się uśmiechać, przytakiwać główką chodźby ktoś wygadywał same bzdury i szukać męża wśród dobrze urodzonych mężczyzn. Dla kogoś innego, patrzącego z boku, jej życie mogło się wydawać bajką. Dla niej samej było piekłem.
Mijani uczniowie nawet nie zwracali na nią uwagi, a nawet jeśli to ona nie zwracała uwagi na nich. Była pogrążona we własnych myślach. Czemu zgodizlam się na te korepetycje? Przecież to niepodobna do mnie. Sama Eldritch.... Po wypowiedzeniu imienia dziewczyny w myślach przypomniała sobie. Bal. Czy to nie właśnie na balu śmiała się z przyjaciółką odnośnie wróżby jaką dostała? Czy to nie ona powiedziała, że piekło prędzej zamarznie niż da komuś korepetycje? Oczywiście, że ona. I oto proszę, szła do pustej klasy dać lekcje jakiejś uczennicy z domu węża. Zła na samą siebie jak i durny kawałek pergaminu otworzyła drzwi sali wchodząc do środka. Zapach kurzu jaki starych pergaminów zaatakował jej nozdrza bez ostrzeżenia. Skrzywiła się idąc prosto do okna. Zapach starych książek czy pergaminów w zupełności jej nie przeszkadzał, jednak co do samego kurzu... Tu sprawa miała się zupełnie na odwrót. Otworzyła na oścież jedno z okien wdychajac rześkie powietrze. Dreszcz który momentalnie przeszedł po jej ciele uznała za nawet przyjemny. Zadowolona odwróciła się w stronę biurka. Widok dziewczyny siedzącej na krześle przed nim zaskoczył ją ale również i ucieszył. Czyżby miała do czynienia z osobą która poważnie traktowała swoje plany, a spóźnianie się było dla niej czymś obcym?
- Nie spodziewałam się, że będziesz tutaj przede mną. - podeszła do młodej czarownicy pewnym krokiem i lekkim uśmiechem na ustach. W myślach jednak cały czas powtarzała sobie, że to pierwszy i ostatni raz kiedy komuś, tym bardziej obcemu, pomaga. - Isabelle Cortez ale to zapewne już wiesz. - wpatrywała się w nią przez chwilę po czym położyła swoją torbę na biurku wyciągając z niej różdżkę jak i podręcznik do zaklęć. Skoro młoda chciala się uczyć to czemu Isabelle miała by na tym nie skorzystać i w trakcie jej praktyk poczytać trochę teorii. Tak dla przypomnienia. - Jest jedna kwestia o której nie wspominałaś w liście, a mianowicie jakich zaklęć chcesz się nauczyć? - uniosła na nią swoje spojrzenie czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
  Liczba postów : 118
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Lis 23 2018, 17:46

A Antoinette jak siedziała, tak siedziała. Nadal wdychała tę rozkoszną woń, i nawet nie zauważyła, gdy przestała być tu sama. Panienka Apsley była tak zachwycona książkami i wonią, którą te wydzielały, że nie usłyszała nawet kroków. A jeśli nawet, to gnieździły się gdzieś w mrocznych zakamarkach jej podświadomości. Cóż, bywało i tak...
Ale finalnie i tak usłyszała kroki.
Pierwszą reakcją rudej było Co, do cholery?, ale po paru sekundach rozpoznała swoją potencjalną, tymczasową nauczycielkę. I uśmiechnęła się radośnie, automatycznie wstając. A kiedy już podniosła się do pozycji stojącej, strzepnęła kurz ze swego odzienia, jakim był teraz biały golf i blękitne jeansy-rurki. Z sukienek na jakiś czas zrezygnowała, ze względu na pogodę szalejącą na zewnątrz.
- Witam  - podała jej dłoń na przywitanie, a czy Isabelle odwzajemni ów gest, to zależało tylko od niej. - Miło mi, że przyszłaś. Że mnie nie zignorowałaś. – uśmiechnęła się jeszcze radośniej, niż to było do tej pory. Zauważyła wnet, jak tamta wyciąga to, co będzie potrzebne. - A co do zaklęć... cóż, nie ukrywam że mam problem z dwoma: Accio i Alohomora. W ogóle mi nie wychodzą. A jeśli już, to ze skutkami ubocznymi, na przykład rzucając Accio, przywołuję nie ten przedmiot co trzeba. A używając tego drugiego zaklęcia, raz zamiast otworzyć zamek, jedynie sprawiłam, że ten zamknął się tak, że w ogóle nie dało się go już otworzyć. O, albo wszystko to wyleciało w powietrze. No cóż... – podrapała się po przedziałku – To jak? Przechodzimy do praktyki, zaczniemy może jednak od teorii albo od czegoś zupełnie innego? – spytała, nagle intensywnie przyglądając się jej osobie. Cóż, była starsza, to fakt, ale chyba niewiele. Chyba. Aparycja człowieka potrafi nas czasami nieźle zmylić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isabelle L. Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 755
  Liczba postów : 380
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Gru 03 2018, 12:42

Uścisnęła dłoń dziewczyny witając się z nią przyjaźnie. Wolała nie mieć w tej małej wroga. Z resztą, czy ona mogła mieć kogokolwiek za wroga? Raczej było to wątpliwe. Każdy uważał ją za miłą lub po prostu, gdy jej nie znał, starał nie nawiązywać z nią głębszych relacji. Na jej stwierdzenie i podziękowanie zmarszczyła lekko czoło.
- Czemu miała bym Cię zignorować? Lubię ambitne osoby, chodź korepetycji rzadko udzielam. Prawie w ogóle. - lekko uniosła i opuściła ramiona. Nie chcąc wchodzić w głębsze dyskusje zajęła się do razu lekcją. Odpowiedź dziewczyny na pytanie Isabelle lekko ją zaskoczyła lecz nie dała po sobie niczego poznać. Najwidoczniej nie każdy łapał od razu zaklęcia. Nawet te podstawowe.
- Skoro chcesz właśnie tych to nie ma najmniejszego problemu. - i od razu zabrała się do pracy. Jednym machnięciem różdżki przywołała do siebie niewielką skrzynkę zamykaną na kłódkę. Ustawiła ją ostrożnie na biurku kładąc na jej wieku dłoń. - To będzie twoje zadanie. Otworzenie tej skrzynki zaklęciem Alohomora. - zabrała dłoń wkładając ją do kieszeni spodni. - To może zacznijmy od teorii. - zrobiła krótką przerwę czekając aż dziewczyna skupi całą uwagę na niej. - Zaklęcie to pojawiło się w Wielkiej Brytanii w siedemnastym wieku za sprawą czarodzieja - włamywacza. Nauczył się on go w Afryce. Nie dość, że było ono wykorzystywane do jego niecnych planów to dodatkowo terroryzował nim mieszkańców. Nie tylko czarodziei ale i mugolii. Jego terror trwał do momentu w którym jedne z czarodziei nie stworzył zaklęcia anty otwierającego. Czy wiesz jakie zaklęcie było stosowane przed Alohomorą do otwierania zamków? - spojrzała na dziewczynę czekając chwilę na odpowiedź. - Portaberto. Z reguły wyrywało zamek z drzwi i czasami zostawiało dymiącą dziurę w miejscu, w którym powinien znaleźć się klucz. Ale i tak było lepsze niż Sezamie, otwórz się, poprzednie najpopularniejsze zaklęcie, które wyrywało drzwi z zawiasów i zamieniało je w drewno na opał. Działanie zaklęcia otwierającego jest o wiele bardziej subtelne. - Znów położyła dłoń na skrzynce nie spuszczając spojrzenia z Antoinette. - Ćwiczenie na to zaklęcie będzie miało dwa etapy. Po pierwsze nauczysz się poprawności wymowy, a po drugie odpowiedniego ruchu różdżką. Zacznijmy więc od tego drugiego. Patrz uważnie . - Zbliżyła się do dziewczyny wyjmując różdżkę. Podciągnęła rękaw bluzki przy lewej ręce i delikatnie acz pewnie wykonała ruch w kształcie odwróconej litery S. Zademonstrowała go jeszcze trzy razy dla pewności po czym opuściła rękaw. - Teraz twoja kolej moja droga. - założyła ręce na piersi czekając na jej poczynania.




Rzucasz jedną kostką. Jeśli Ci się nie uda rzucasz raz jeszcze lecz wynik opisujesz już w następnym poście.
Ruch różdżki :
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
  Liczba postów : 118
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 05 2018, 12:13

Słowa Isabelle upewniły Antoinette w przekonaniu, iż raczej nie wystawiłaby jej do wiatru. Dzięki temu ruda pannica nie musiała się tym zamartwiać na zapas, jeśli jeszcze kiedyś się umówią na spotkanie, pewnie jej nie zignoruje. Tak, jak nie zignorowała jej teraz. No bo jeśli jeszcze kiedyś będzie dane im się spotkać poprzez umówienie się, pewnie to nie będą korepetycje. Is ewidentnie zaznaczyła, iż dawanie lekcji innym to nie jest bynajmniej jej chleb powszedni.
Tak, na dodatek uśmiechnęła się szeroko na jej słowa. Jej uśmiech jednak rozszerzył się jeszcze bardziej, gdy dowiedziała się, co będzie jej zadaniem na start. Już miała wyjmować różdżkę, gdy zauważyła, że jej potencjalna nauczycielka chce dodać od siebie coś jeszcze. Apsley zatem nie odzywała się aż do końca jej opowiastki, słuchając nad wyraz uważnie. To było bardzo ciekawe – taka nauka poprzez teorię. Antoinette chłonęła tę wiedzę jak gąbka, nie da się ukryć. Może dlatego, gdy Isabelle zrobiła krótką przerwę, czekając na odpowiedź tej drugiej, ruda nie odpowiedziała, czekając, aż ta sama da jej odpowiedź. No bo nie wiedziała, nie znała odpowiedzi na jej pytanie, które jednak równie dobrze mogło być pytaniem retorycznym.
Ale nic. Pod koniec jej opowiastki ruda zamyśliła się nieco, dlatego przegapiła nieświadomie początek nowego tematu, a było nim przejście do ćwiczenia. Ale dziewczyna zrozumiała, co na myśli ma jej aktualna towarzyszka. Teraz to jej kolej, by wykonać ćwiczenie jej zadane.
Uniosła zatem różdżkę i odchrząknęła, po czym wykonała ruch różdżką. O dziwo – udało jej się! Było dobrze, chociaż sam ruch miał w sobie coś z gwałtowności.




KOSTKA 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2123
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2116
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 26 2018, 17:07

| fabularnie wszystko dzieje się przed świętami




Ćwiczenie
Geminio Scatteri
Po przećwiczeniu Geminio, Bergmann postanowił wprowadzić bardziej złożoną formę przerobionego zaklęcia. Z racji, że nauczyciel miał zamiar skupić się na odmiennych formułach podczas najbliższych zajęć - polecił swym podopiecznym ćwiczenia, ponownie, przeprowadzone we własnym zakresie.

Rzuć raz kością aby dowiedzieć się, jak poszło Twojej postaci! Każde 10 punktów w dziedzinie transmutacji pozwala na jeden przerzut.

DO 01.01., 23:59


Kości

1 - wszystko wydaje się idealne; rzucasz zaklęcie oraz podwajasz przedmioty. Twoja pewność, niemniej, gwałtownie ląduje w gruzach - kiedy próbujesz dotknąć okładki objętego zaklęciem zeszytu. Nie znika! jedynie twoja dłoń przeniknęła częściowo oraz... zablokowała się, dosłownie, wewnątrz omawianego przedmiotu. Nie pozostaje ci inne wyjście, jak udanie się do skrzydła szpitalnego. (Wymagane napisanie jednego posta). Będziesz musiał jeszcze trochę przećwiczyć, choć zawsze to jakaś lekcja (nauczka?) na przyszłość, prawda?

2 - początkowo nie odnosisz sukcesu; twoje próby spełzają na niczym. Zaklęcie funkcjonuje wyłącznie niczym zwykłe Geminio - wkrótce, ponadto, wymyka się spod kontroli oraz nieomal toniesz wśród kopii własnego pióra. Na domiar złego, do pomieszczenia przychodzi woźny oraz twój trening uznaje za głupie żarty. Koniec końców, udaje się tobie wybrnąć i odczarować efekt. Później, ponownie udajesz się do opuszczonej klasy - tym razem, udało się tobie za pierwszym podejściem!

3 - spędzasz czas, niezwykle skupiony na przećwiczeniu zaklęcia. Udaje się tobie za trzecim razem; zadowolony opuszczasz klasę. Niestety, twój dobry nastrój, na korytarzu wykorzystuje złodziejaszek! Udaje się jemu wyciągnąć 10 galeonów. Swoją stratę odnotuj w odpowiednim temacie.

4 - idzie ci całkiem nieźle - niestety, kiedy już kończysz trening, do klasy wleciał Irytek.

RZUĆ JESZCZE RAZ KOŚCIĄ:
 

5 - po kilku próbach zaklęcie udaje się tobie bez przeszkód! Kiedy zamierzasz wyjść z klasy, zauważasz w dodatku porzucony przez kogoś przedmiot.

RZUĆ JESZCZE RAZ KOŚCIĄ:
 

6 - gratuluję, zaklęcie wychodzi tobie za pierwszym razem! Co więcej, odnalazłeś po drodze porzucone 10 galeonów. Swój zysk odnotuj tutaj.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szwed, zamieszkuje od lat Glasgow.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 123
  Liczba postów : 144
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16788-panicz-gard#466769
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 26 2018, 17:42

Od piętnastu minut Finnu pracował nad zaklęciem. Różdżkę miał rozgrzaną, co rusz obracał ją w palcach. Patrzył na leżące na ławce pióro i co rusz atakował je zaklęciem. Geminio Scatteri. Nic. Nie rozumiał w czym leży problem, ponawiał zaklęcie, ponawiał, a jednak nie osiągnął żadnego efektu. - Hmm... - podrapał się po brodzie i wykorzystał inny ruch nadgarstka. Kolejna inkantacja przerosła jego najśmielsze oczekiwania.  - O cholerka. - cofnął się, bowiem błysk wyczarowanego zaklęcia z jakąś agresją wsiąkł w leżące pióro i zaczął je powielać w zastraszającym tempie. W ciągu pięciu sekund na stole pojawiło się czterdzieści piór - tak na oko licząc, i powielanie się nie kończyło. Finn próbował rzucić Finite, co jednak spełzło na niczym, wszak był zbyt oszołomiony pojawiającą się ilością piór. Próbował je zgarnąć z powrotem na stól w chwili, gdy zaczęły zaścielać już podłogę. To była walka z wiatrakami, równie dobrze mógł usiąść sobie z popcornem i obserwować jak pióra opanowują całą salę. Woźny wpełzł do środka w momencie, kiedy Finn miał w ramionach jakieś sto dwadzieścia pięć piór, a wokół nóg z dwieście. Mina chłopaka mówiła sama za siebie. - To nie tak jak pan myśli! - aż wykrzywił się od krzyku pełnego niezadowolenia i litanii oskarżeń rzucanych mu prosto w twarz. Musiał wziąć parę wdechów, aby nie odpowiedzieć ostrzej mężczyźnie co myśli o jego krzyku - on naprawdę widział coś zabawnego w podtapianiu się piórami? (które notabene wciąż się powielały pomimo nakazów zakończenia zaklęcia). Finn został wygoniony z klasy, co też w sumie było mu na rękę. Sprzątanie tego bałaganu zajęłoby mu wieki. Powołał się na profesora, zapewnił trzykrotnie, że to praca domowa - nawet pokazał mu kartkę w zeszycie jako dowód. Po paru chwilach ewakuował się i odczekał stosowny czas aż woźny wypełznie z sali. Dopiero po upływie trzydziestu minut przemknął się z powrotem do środka i przystąpił do kontynuowania nauki. Zamiast zastanawiać się nad dokładnością i prawidłowością inkantacji - rzucił zaklęcie odruchowo, na wyczucie i właśnie to był klucz do sukcesu. Pióro grzecznie się powieliło i na tym się skończyło. Nie było katastrofy ani ryzyka utonięcia. Puchon odetchnął z ulgą i zabrał swoje manatki z przeświadczeniem, że tym razem mu się upiekło.

[zt]

KOSTKA: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 62
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 67
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16931-spis-relacji-elaine-s#471782
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 26 2018, 17:54

Transmutacja była jej ulubionym przedmiotem. Jakże miałoby być inaczej skoro przychodziła jej z łatwością? Narodziła się ze smykałką do tego przedmiotu, a więc naturalną koleją rzeczy było odczuwanie sympatii do zaklęć transmutacyjnych. Lubiła sprawdzać swoje możliwości. Szukała zaklęć, które sprawią jej trudność bądź spędzą sen z powiek. To pozwalało narzucić sobie poprzeczkę i spełnić ambicję - dam radę opanować to zaklęcie mimo, że nie przychodzi mi ono łatwo. Czyż to nie satysfakcjonujące? Pokonaj górę, nawet jeśli jest ci nieprzyjazna.
Do pracy domowej podeszła z pełnym profesjonalizmem. Zapoznała się pieczołowicie z formą zaklęcia, opracowała na sucho odpowiedni ruch nadgarstka - po prostu ćwiczyła i poświęcała czas na rozgrzewkę. Nie mogła przecież rzucać zaklęcia na żywca, bez niezbędnego przygotowania. Stanęła wyprostowana przed ławką i przyjrzała się barwie pióra. Było białe, lekko zabrudzone i wystrzępione. Elaine lubiła biel, a więc sama sobie stworzyła miłą atmosferę. Uśmiechnęła się do przedmiotu martwego. - Geminio Scatteri. - melodyjnie zainkantowała i na jej oczach pojawiło się bliźniacze pióro. Choć spodziewała się po sobie raczej pozytywnych efektów, tak odczuła zaskoczenie i cichy zawód - gdzie to zaklęcie, które spędzi jej sen z powiek? Odgarnęła jasny kosmyk czoła za ucho, dostrzegając kątem oka jak ich końcówka zafalowała fioletem. Momentalnie usunęła jakiekolwiek zabarwienie z włosów inne niż blond. Zawiesiła torbę na ramieniu i żwawym krokiem wyszła z klasy. Kierując się do dormitorium jej uwagę przykuła leżąca samotnie sakiewka, umieszczona za żelaznym butem rycerskiej zbroi. Przykucnęła tam, wyciągnęła zdobycz i przeliczyła zawartość. - O, idealnie przed świętami. Znalezione nie kradzione. - powiedziała sama do siebie, poklepała zbroję rycerską po nałokietniku i ze znacznie lepszym humorem wróciła do wieży Ravenclawu.

[zt]
KOSTKA: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Aristide Yawn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Zennor, Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 148
  Liczba postów : 84
http://www.czarodzieje.org/t16718-buduje#463147
http://www.czarodzieje.org/t16816-lay-all-your-love-on-me#468086
http://www.czarodzieje.org/t16815-don-t-delay#468085
http://www.czarodzieje.org/t16814-louis-aristide-yawn#468077




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 26 2018, 18:08

Nadchodzące święta sprawiały, że nikt nie miał ochoty zabierać się za robotę. Na lekcjach pojawiało się coraz mniej uczniów, Pokoje Wspólne zarzucone były papierami świątecznymi, a w Wielkiej Sali nieustannie dało się usłyszeć zarówno kolędy, jak i charakterystyczne dla tego okresu piosenki. Louis nieszczególnie cieszył się na powrót do rodziny, a jednak nie potrafił w żaden sposób się z tego wymigać - nacisk ojca zawsze potrafił sprowadzić go do Kornwalii. Nie miał siły się teraz mocować z panem Yawn, więc zamiast tego postanowił skoncentrować się na przyjemności wynikającej ze spotkania z rodzeństwem. Przygotował całą górę prezentów dla siostry i brata... ale z rodzicami było znacznie trudniej. Najlepszym sposobem na sprawienie im choćby odrobiny radości, było nic innego jak przekazanie wieści odnośnie dobrych ocen. Podczas gdy wszyscy się obijali i przejmowali dekoracjami świątecznymi czy ciastami, Krukon musiał zabrać się za robotę.
Oczywiście, zabrał się za to, co miało być proste i przyjemne. Transmutację chętnie ćwiczył sam z siebie, więc kiedy profesor Bergmann zadał ćwiczenia Geminio Scatteri, Lou nawet się nie zastanawiał. To był doskonały plan, żeby uciszyć narzekanie rodziców i przy okazji nauczyć się czegoś, co mogło mu się naprawdę przydać. Potem czekały go znacznie gorsze rzeczy, więc...
Znalazł sobie miejsce w pustej klasie, w której liczył na odrobinę ciszy i spokoju. Prędko pożałował braku towarzystwa, bowiem przypomniał sobie o właściwości tego zaklęcia - dobrze wykonany duplikat powinien zmienić się w mgłę przy dotyku obcej osoby. Nie zamierzał już teraz latać i szukać jakiejś ofiary; zamiast tego przeczytał po raz setny instrukcje z podręcznika i rozpoczął próby. Zaklęcie wyszło mu całkiem nieźle, prawdę mówiąc: bez większych problemów. Srebrna łańcuszkowa bransoletka chłopaka powieliła się zgodnie z życzeniem właściciela i wszystko wskazywało na to, że z Geminio Scatteri nie było żadnych problemów.
Lou nie chciał tracić czasu i zamierzał się już zbierać, kiedy nagle w pomieszczeniu pojawił się Irytek... i nim wychowanek Ravenclawu w jakikolwiek sposób zareagował, został oblany wiadrem lodowatej wody. Na nic zdały się wrzaski odnośnie zniszczonych ubrań i barbarzyńskiej temperatury, bo poltergeist z chichotem zniknął za ścianą. Yawn cały przemoczony niemal pobiegł do dormitorium, marząc o gorącym prysznicu i suchych ubraniach.

/zt

Kostki: 4, 1, 6

______________________

Stronger
Work it harder,
Make it better,
Do it faster.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 273
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 159
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 26 2018, 19:18

Zbliżające się wielkimi krokami święta skutecznie odciągały jego myśli od nauki, skupiając je raczej wokół kupowania prezentów i planowania ilości pierniczków, jaką będzie musiał upiec w tym roku. Powinien zająć czymś Elaine na czas przygotowywania ciasta i zawołać ją dopiero na wspólne dekorowanie, coby swoją destrukcyjną ręką nie dotykała jego przysmaków nim będą gotowe. No i musiał jeszcze zapakować te wszystkie paczki, podpisać starannie, dopiąć wszystko na ostatni guzik... oj tak, jego myślom daleko było do szkolnych problemów. Mimo to, zadanie domowe z transmutacji wcale nie jawiło mu się nieprzyjemnie, wręcz przeciwnie – szybko doszedł do wniosku, że trochę ćwiczeń dobrze mu zrobi, bo choć jego umiejętności w tej dziedzinie miały się całkiem nieźle, wciąż daleko mu było do pożądanej perfekcji. Nie mógł sobie pozwolić na zatrzymanie się w miejscu, powinien pielęgnować to co już potrafi i bez przerwy się doskonalić.
Wszedł do pustej sali, wyciągnął z kieszeni różdżkę i ułożył ją wygodnie w palcach, szykując się do rzucenia zaklęcia. Na szybko przypomniał sobie inkantację, ruch nadgarstka oraz efekt jaki powinien uzyskać jeśli wszystko pójdzie po jego myśli. Odchrząknął, decydując się na werbalną formę zaklęcia, skupił swoją wolę na obiekcie, którym był wypolerowany na błysk puchar i wyraźnie wypowiedział "Geminio scatteri". Czegoś mu zabrakło, puchar, który pojawił się obok oryginału nieco się od niego różnił, był nieco mniejszy i bardziej matowy. Spróbował ponownie, tym razem odnosząc nieco lepszy efekt - rozmiar się zgadzał, choć upragniony błysk wciąż się nie pojawiał. Wykonał jeszcze trzy podejścia, za każdym razem odnotowując niewielką poprawę. Może po prostu potrzebował małej rozgrzewki? Ostatnia stworzona przez niego kopia była bliska oryginałowi i czuł, że z kolejną próbą w końcu nie będzie miał żadnego zarzutu wobec stworzonego przez siebie pucharu i będzie mógł w spokoju zakończyć swój mały trening.
I właśnie w chwili, gdy już otwierał usta, by wypowiedzieć formułkę zaklęcia, do sali ze zwykłym sobie hałasem wleciał szkolny poltergeist, z miejsca wywołując w Elijahu niezadowolenie, nieobjawione jednak żadnym grymasem. Irytek nie musiał nawet nic mówić, sama jego obecność wystarczyła by zepsuć mu humor, nie okazywał tego jednak po sobie, świadom, że złośliwy duszek tylko czeka na jakikolwiek znak, wskazujący na to, że jego pojawienie się jest niepożądane.
Nim jednak poltergeist wpadł na jakikolwiek głupi pomysł, Elijah wyprostował się, obrzucił go obojętnym spojrzeniem i westchnął teatralnie.
Chcesz mi dotrzymać towarzystwa, Irytku? Nie sądzę by było to rozsądne, bo widzisz, potrzebuję spokoju i jeśli go zakłócisz, będę zmuszony zawołać Krwawego Barona. Widziałem, że kręcił się gdzieś na korytarzu. Ma dziś naprawdę podły humor. – uśmiechnął się do duszka, i, ignorując go zupełnie, odwrócił się z powrotem w stronę pucharu. Groźba, choć dość niewinna, najwyraźniej podziałała, gdyż Irytek bez większych problemów opuścił salę, pozwalając Krukonowi na nowo zebrać myśli. Ten poćwiczył jeszcze chwilę, do momentu, w którym osiągnął zamierzony efekt. Wówczas wyszedł.

z/t

Wylosowana kość: 4
Irytek: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lily Thicket

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Skąd : Devonshire, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 113
Dodatkowo : półwila
  Liczba postów : 76
http://www.czarodzieje.org/t16116-lily-thicket-w-budowie#440823
http://www.czarodzieje.org/t16127-lily-thicket-relacje
http://www.czarodzieje.org/t16128-lily-thicket-poczta
http://www.czarodzieje.org/t16115-lily-thicket#440804




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Gru 27 2018, 10:48

Lily nie miała szczególnej ochoty na odrabianie zadania domowego. Jej myśli krążyły już wokół obchodów Szczodrych Godów, które miały się odbywać już w sobotę! Noc przesilenia zimowego  najdłuższa i zarazem najpiękniejsza spośród zimowych nocy. A najważniejsze  że obchodzona z rodziną. Na całe szczęście w tym roku da się to zrobić bez problemu, więc i Primrose nie bedzie miała kłopotów z utrzymaniem swojej natury na wodzy... 
- Gemino! 
Szło jak z płatka. Przynajmniej na początku, bo potem... Ehhhh. Jej dłoń utknęła w przedmiocie. Najgorzej. No nic, pozostawało jej tylko iść do skrzydła szpitalnego! I jakoś tak ze zdwojoną mocą zatesknika za świętami. 

Kosteczka 1
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinícius Marlow

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hrabstwo Somerset, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 299
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 180
http://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
http://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
http://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
http://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Gru 27 2018, 15:43

Święta od zawsze nastrajały go pozytywnie i rok w rok napawały energią, o którą przez większość czasu nawet siebie nie podejrzewał. Kiedy wszyscy wyczekiwali wolnego i coraz bardziej się rozleniwiali, on, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu, domykał wszystkie sprawy, również, a może przede wszystkim te szkolne. Spędził właśnie trochę czasu nad książkami, toteż, złakniony ruchu, postanowił wykonać ćwiczenia zalecone im przez profesora Bergmanna.
Transmutacja nie była bynajmniej jego ulubioną dziedziną, ale miał dobre przeczucie, podpowiadające mu, że dziś wszystko pójdzie mu jak z płatka. Ten dzień zdecydowanie należał do niego! Wyciągnął z kieszeni różdżkę, która najwyraźniej, podobnie jak on, nie mogła doczekać się rzucenia zaklęcia, gdyż wypuściła z siebie pojedynczą iskierkę. Skupił się na piórze, wytężył swoją wolę; wyraźnie czuł jak magia krąży w nim niespokojnie, szuka ujścia.
Geminio Scatteri – wypowiedział pewnie, mocno, a przy tym spokojnie. Dołożył do tego odpowiedni ruch nadgarstka i przed niem pojawiła się idealna kopia piórka. Ot tak, za pierwszym razem! Efekt przerósł jego najśmielsze oczekiwania, pełen satysfakcji uśmiech rozlał się na jego twarzy. Wyglądało na to, że nie musi dalej ćwiczyć i może iść poszukać sobie jakiegoś innego zajęcia.
Ruszył do wyjścia, kiedy pod jednym ze starych krzeseł coś błysnęło, przykuwając jego wzrok. Schylił się, a jego oczom ukazało się dziesięć galeonów, trochę już przykurzonych, bez wątpienia bezpańskich. Przez kilka sekund zastanawiał się czy aby na pewno powinien to robić, lecz ostatecznie schował je do kieszeni, usprawiedliwiając się tym, że przecież idą święta i tę sumkę może przeznaczyć na prezent dla siostry.
Wyszedł z sali bogatszy o wiedzę.

| z/t

Wylosowana kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2167
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1906
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Gru 29 2018, 20:53

Wcale nie miał ochoty zajmować się Bergannowym zadaniem domowym i gdyby nie incydent w łazience prefektów, zapewne tym razem całkowicie odpuściłby sobie dodatkowe ćwiczenia. Taka wpadka musiała zostać okupiona chociaż pozorem poprawy... Zresztą, chciał być sprawiedliwy wobec Krukonów, których pulę punktów jednak znacząco - jak na pojedynczy wyskok - uszczuplił, stąd zamierzał przyłożyć się do najbliższych zagadnień, by najbliższe zajęcia nie miały szans go zaskoczyć.
Clarke postanowił skorzystać z pustej klasy, nie chcąc wchodzić w drogę i przeszkadzać nikomu w pokoju wspólnym. Sam też nie chciał zostać przypadkowo odciągnięty; nie wiedział, ile zajmie mu opanowanie czaru, a Clarke miał tendencję do porzucania nieefektywnych zajęć, jeśli nie wchodziły w ścisły obręb jego zainteresowań. Także ujarzmienie magii mogło wciąż okazać się problematyczne, szczególnie z Fairwynową różdżką, do której Ezra mimo wszystko wciąż się nie przyzwyczaił. Zauważał różnicę w stabilności zaklęć, dostrzegał też ich moc, a jednak momentami brakowało mu tego, w jaki sposób w dłoni leżała jego cisowaróżdżka.
- Geminio Scatteri - wypowiedział pewnie, obejmując promieniem zaklęcia srebrną przypinkę do marynarki, której idealną kopię udało mu się stworzyć już za pierwszym podejściem. Wziął do rąk przedmiot, porównując je swoim (nie)fachowym okiem i z zadowoleniem uznając, że wystarczy tego treningu (trwającego dosłownie parę minut, ale cóż poradzić na wrodzoną inteligencję?). Schował skopiowaną przypinkę do kieszeni, chcąc sprawdzić, czy przedmiot zachowa wszystkie swoje właściwości i rozpłynie się w mgłę przy dotknięciu obcej osoby. Kiedy wychodził, w oczy rzucił mu się błysk galeonów; pochylił się, przygarniając do kieszeni pieniądze, które najwyraźniej zgubił inny spieszący się uczeń. Cóż, nie zamierzał pogardzać bez wysiłkowym zyskiem szczególnie kiedy nadchodził czas wielkich wydatków...

3 > 2 > 1 > 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1213
  Liczba postów : 2688
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 30 2018, 00:38

Praktycznie całkowicie porzuciła naukę transmutacji w ciągu ostatniego miesiąca. Odłożyła pokreślone notatki na najdalszy kraniec biurka, podręczniki wrzuciła za łóżko i cieszyła się odpoczynkiem od znienawidzonej dziedziny magii. Ale niedługo pojawił się niepokój. Rezygnacja z transmutacji niosła ze sobą ryzyko zwrócenia na siebie uwagi Bergmanna - a obojętne, chłodne spojrzenie profesora wystarczająco mocno drażniło Fire na lekcjach. Nie potrzebowała po nich zostawać albo ciągać się po szlabanach. Nadal olewała transmutację, ale trochę bardziej zestresowana. Czuła, że wkrótce fala konsekwencji nadciągnie jak tsunami i kompletnie ją za sobą porwie.
Tym razem nakazał uczniom ćwiczyć w opustoszałej klasie jedno z trudniejszych zaklęć. Blaithin tym bardziej czuła rozdrażnienie, bo nie wiedziała czy w ogóle jej się uda. Ostatnio przywykła do częstych sukcesów, a pasmo powodzeń zdawało się ciągnąć całkiem długo... Pomijając tegoroczne święta, kiedy Dear zdecydowanie wybiła się z rytmu. Pomimo tego nie umiała za bardzo żałować swoich melancholijnych wieczorów i leżenia w łóżku. Chciałaby powiedzieć, że jej to pomogło i uspokoiło, ale nic z tego.
Ubrana w jeansy i czarną koszulkę przybyła na miejsce. Sprawdziła czy nikogo nie ma, wyciągnęła książkę z biblioteki, przetarła uważnie okładkę. Wzięła głębszy oddech i parę kroków w tył, ponieważ wolała na razie przeciągnąć tę chwilę przed rzuceniem czaru. Fire tak dawno nie używała transmutacji, że nawet nie oczekiwała fenomenalnych efektów. Wręcz przeciwnie, podchodziła do owej książki nieufnie, jak do czegoś co może w każdej chwili wybuchnąć.
- Geminio Scatteri - przez różdżkę z czarnego bzu przemknął wyraźny impuls, jakby drewno cieszyło się, że może używać magii wraz z właścicielką. Smukły promień trafił w ciężkie stronice, a niemalże natychmiast obok wyskoczyła kopia. Blaithin wyprostowała się i sprawdziła dokładnie wytwór czaru. Książka ani jej nie ugryzła, ani nie wyglądała dziwnie pod żadnym względem. W gruncie rzeczy doskonale odbiła wszystkie informacje o najtrudniejszych truciznach, jakie Fire znalazła. W tej z biblioteki nie mogła nanosić poprawek, więc chciała mieć egzemplarz, którego marginesy swobodnie przyozdobi przemyśleniami. Kącik ust dziewczyny drgnął ku górze, choć mogło to być jedynie złudzenie optyczne. Zabrała duplikat, niezbyt zainteresowana dalszym ćwiczeniem. Może wiedziała, że następne próby pewnie skończyłyby się kiepsko, a ten raz mógł być łutem szczęścia.
Przecież nie była aż tak dobra. Jeszcze nie?
Przy wyjściu zgarnęła dziesięć galeonów, skuszona ich blaskiem na zakurzonej półce.

Dwa przerzuty: 1 na 3 na 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Silvia Valenti

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 540
  Liczba postów : 549
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 30 2018, 19:12

Zadanie postawione przed nimi przez profesora Bergmanna było łatwe i przyjemne. Mieli przećwiczyć działanie zaklęcia Geminio Scatteri. Jako że Silvia uwielbiała transumtację, to możliwość kolejnego jej ćwiczenia była jak najbardziej wskazana. Mieli to wszystko sprawdzić we własnym zakresie. Podobnież miało się przydać na kolejnych zajęciach. No cóż, zobaczymy.
Pojawiła się w odpowiednim terminie w pustej klasie. Nie wiedzieć czemu, od samego początku nie potrafiła najlepiej skupić się na postawionym przez profesora zadaniu. Pierwsza próba rzucenia zaklęcia zakończyła się fiaskiem. Skup się Silvia. nakazała sobie w myślach. Kolejna próba na pewno była lepsza od poprzedniej, ale dalej, to nie było do końca to, czego po swoich umiejetnościach oczekiwała. Dopiero za którymś kolejnym zaklęciem z rzędu, wyszło ono naprawdę dobrze, zadowalając Puchonkę. Uśmiechnęła się pod uchem i zauważyła w jednym z kątów klasy fałszywe pióro. Nie widziała nigdzie żadnego właściciela, ani nie domyślała się, kim mógłby on być, więc postanowiła je dla siebie przygarnąć. Cóż, znalezione, nie kradzione.

Wyrzucone kości: 5,5

/zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Billie Jean

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 69
  Liczba postów : 28
http://www.czarodzieje.org/t16782-sybille-j-swansea#471202
http://www.czarodzieje.org/t16921-i-told-you-my-name-was-billie-jean#471579
http://www.czarodzieje.org/t16920-nomeolvides
http://www.czarodzieje.org/t16904-billie-j-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 30 2018, 23:59

Była niezwykle podekscytowana; nie miała wcześniej okazji ćwiczyć wyznaczonego przez profesora Bergmanna zaklęcia, toteż do zadania domowego podeszła z właściwym sobie entuzjazmem - wcale nie było ważne, że zbliżały się święta, że przez wzgląd na grudniową przerwę od szkoły winna przegrywać w walce z prokrastynacją, że być może najpierw należałoby się nauczyć podstawowego zaklęcia, aby przechodzić do tych bardziej zaawansowanych. Nic z tych rzeczy! Konieczność zmiany szkoły podyktowana została krytycznymi niemalże ocenami Jean - wyraźnie słyszała w głowie głosy swoich rodziców zmartwionych poziomem jej wiedzy... I nie chciała ich zawieść. Nie, gdy początek roku udało jej się przeżyć niemal bezboleśnie, udowadniając, że mogła, jeśli tylko chciała...
Zanim przystąpiła do praktyki, Billie dokładnie przejrzała karty podręcznika, zapoznając się z odpowiednią wymową i ruchem ręki, który ćwiczyła jeszcze zanim trafiła do pustej klasy - a więc wymachiwała "na sucho", bo bez różdżki ręką, nie przejmując się skonsternowanymi spojrzeniami na korytarzach. Billie zazwyczaj nie po drodze było z transmutacją. Jakimś dziwnym trafem zazwyczaj przedmioty powiększała, zamiast je pomniejszać, już nie mówiąc o zabawach z kształtem. Nie wychodziło jej to i koniec kropka.
Sądziła, że teraz będzie lepiej. Marszcząc z wysiłkiem i skupieniem czoło nakierowała różdżkę na podręcznik od transmutacji - dwa razy więcej wiedzy! - i z przekonaniem wypowiedziała zaklęcie. I, o dziwo, podziałało, produkując idealną wręcz kopię przedmiotu. Podekscytowana wyciągnęła rękę, chcąc pochwycić książkę, ale wtedy jej palce, jej dłoń przeniknęła przez okładkę i - żeby było jeszcze zabawniej - całkowicie w niej utknęła. Była pewna, że to nie tak miało wyglądać... Robiąc się całkowicie różowa z zażenowania, schowała szybko różdżkę do kieszeni, by czym prędzej pobiec do skrzydła szpitalnego.
I próbuj tu czarodzieju wierzyć, że transmutacja nie była szkodliwa!

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 350
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1220
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Sty 01 2019, 13:53

Powrót do rzeczywistości Hogwarckiej nie był dla Nessy łatwy. Zważywszy na to, że do Ilvermorny wyjechała z dnia na dzień, praktycznie nikogo nie informując, to jeszcze cała ta wymiana studencka związana była z transmutacją i stypendium. Nie było to łatwe półtora miesiąca, jednak wiele wniosło w życie ślizgonki i pozwoliło spojrzeć z innej perspektywy na swoje życie. Może to była kwestia sposobu bycia młodzieży amerykańskiej, a może jeszcze coś innego. Niemniej jednak, Nessa zawsze pozostanie Nessą i pewne nawyki, wyuczone schematy zmienić się nie mogły — nic więc dziwnego, że do swojego ulubionego przedmiotu podchodziła ochoczo i zaraz po powrocie w szkolne mury, dzień przed przerwą świąteczną- na ostatnią chwilę zabrała się za pracę domową.
Zjawiła się w klasie o poranku, wciąż czując posmak kawy i cynamonowego ciastka, które miała na śniadanie. Pogrążone w nieładzie płomienne włosy, kołysały się przy każdym ruchu właścicielki. Nie miała problemów z wybranym przez Daniela zaklęciem, jednak w razie świątecznej amnezji sięgnęła po podręcznik i obracając różdżkę w dłoni, przeczytała rozdział związany z Geminio Scatteri. Karmelowe oczy z prędkością błyskawicy pochłaniały tekst, a pomalowane na czerwono paznokcie leniwie stukały o chłodną rękojeść magicznego patyka. Minęło kilka minut, wsunęła książkę do torby i wstała, przeciągając się leniwie. Skierowała różdżkę na przedmiot, stosując swój ulubiony chwyt i skupiła uwagę oraz myśli na jednym, aby przypadkiem czegoś nie odwalić i nie uzyskać odwrotnego efektu. Wypowiedziała zaklęcie, a zamiast jednej wsuwki do włosów, którą zostawiła na drewnianym blacie, teraz tkwiły dwie. Uśmiechnęła się pod nosem, kiwając głową z ulgą na swój nieco zakurzony umysł i wsunęła obydwie spinki we włosy, zgarniając kosmyki na bok. Znalazła też pod ławką 10 galeonów! To chyba szczęście związane z powrotem do szkoły! Wsunęła monety do kieszonki torby i schowała różdżkę, następnie wychodząc z klasy i zamykając za sobą drzwi. Pozwoliła sobie przemknąć do dormitorium tak, aby nikt jej nie zauważył i zgarnąć resztę rzeczy. Czas na święta!

z/t


Kostka:6

______________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sariel Frey

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t16957-sariel-frey#472892
http://www.czarodzieje.org/t16968-ten-od-hipnozy#473367
http://www.czarodzieje.org/t17011-uriel#475592
http://www.czarodzieje.org/t16967-sariel-michael-gabriel-frey#473299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Sty 02 2019, 13:31

Lubiłem transmutację. Tak samo jak wiele innych przedmiotów w Hogwarcie. Każdy znajdował się w innej dziedzinie magii. Każdy w jakiś szczególny sposób fascynował. Nie mogłem sobie odmówić. Tak jak dawniej nie odmawiałem używek, tak teraz nie odmawiałem wiedzy. Każda próba jej rozwoju, była dla mnie ważna. W końcu chciałem pokazać. Udowodnić.Wszystkim jak i samemu sobie. Jestem kimś. Coś znaczę. Jak lepiej to pokazać, jeśli nie przez samodoskonalenie siebie. Nauka wydawała się być do tego idealną okazją.
Pojawiłem się w pustej klasie. Ktoś tu wcześniej był. Może już odszedł. Miejsce nie wyglądało zachęcająco, ale zostało wyznaczone przez nauczyciela. Różdżka kryła się w moich podniszczonych dłoniach. W oczach czaiła się żądza pokazania. Czego? Komu? Chyba wszystkim wokół. Że nie spadłem na dno. Że potrafię się odbić i wrócić na powierzchnię. Pływać razem z innymi, a nie tonąć pod ich stopami. Pozostawało tylko wypróbować zaklęcie.
Wydawało się, że szło idealnie. Przedmioty posłusznie zwiększały swoją ilość. Duma rozpierała moje ciało. Próbuję. Jeszcze raz. I kolejny. Stary, zakurzony zeszyt rozmnaża się na moich oczach. Uśmiecham się. Delikatnie, niewymuszenie. Sięgam do niego ręką. Teraz powinien zniknąć, stać się tylko wspomnieniem. W teorii. W praktyce bywa różnie. Jak i w tym przypadku.
Chociaż wcale tego nie chciałem, to moja dłoń utknęła we wnętrzu przedmiotu. Szok. Niedowierzanie. Wszystko to ukazuje się na mojej twarzy, a w głowie rodzi jedno pytanie: jak, kurwa, jest to możliwe?! Próbuję usilnie pozbyć się tego zeszytu. Nic to jednak nie daje. Żadne zaklęcie, żadne dzikie podrygi. Wiem co muszę zrobić, choć wcale tego nie chcę. Chyba pora iść do skrzydła szpitalnego. Tylko... jak ja to wytłumaczę?

Zt.

Kostki:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Franklin R. E. Eastwood

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 435
Dodatkowo : kapitan drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 334
http://www.czarodzieje.org/t16551-franklin-r-e-eastwood#456789
http://www.czarodzieje.org/t16592-franklin#458389
http://www.czarodzieje.org/t16602-franklin#458950
http://www.czarodzieje.org/t16586-franklin-r-e-eastwood#458218




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Sty 02 2019, 14:19

Franklin z transmutacji był, cóż, żeby nie marnować zbyt wielu słów - po prostu beznadziejny. Przedmiot ten był jego zmorą, ponieważ był naprawdę trudny do opanowania i wymagał od niego niesamowitego skupienia, do którego niestety nie zawsze był zdolny. Ćwiczenia powielania przedmiotów nie zapowiadały się tak tragicznie, jak się skończyły... Chłopak zabrał się do swojego zadania i z zaskoczeniem stwierdził, że nie idzie tak źle! Przedmioty się powielały i w ogóle, radził sobie! O w mordę leprokonusa, może jednak nie było z nim tak źle i przerwa od lekcji, którą sobie wziął w ostatnim czasie nie poszła na marne? Może naładował w tym czasie baterie? Zaczynał się robić zbyt pewny siebie i przypłacił za to, bowiem gdy położył dłoń na okładce podręcznika służącego mu za rekwizyt, nie zniknął on, natomiast dłoń Gryfona utknęła...
W książce.
O ironio...
Nie widząc innego wyjścia musiał iść do skrzydła szpitalnego, by pozawracać głowę słodkiej pielęgniarce Alinie, aby wydostała jego rękę z okładki.

1

zt

______________________

Franklin Eastwood

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariadne T. Fairwyn

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 842
  Liczba postów : 344
http://www.czarodzieje.org/t16556-ariadne-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t16572-you-don-t-know-my-mind
http://www.czarodzieje.org/t16575-verheyen
http://www.czarodzieje.org/t16555-ariadne-t-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Sty 02 2019, 23:28

Moje starania - złożenia niezbyt ułożonego życia, chaosu - jaki wymyka się spoza pieczy kontroli, rozwścieczony jak zwierzę - spełzają niestety na niczym. Decyduję się jednak udoskonalić umiejętności, szczególnie przed samym, świątecznym okresem spokoju. Jest to myśl wzniosła - z pewnością, chociaż zarazem ograniczona grubą barierą niechęci. Transmutacja nigdy nie była lubianą przeze mnie dziedziną magii - nic nie zdołało również wskazywać na zmiany. Nic. Byłam jednak zmuszona, przyparta do symbolicznej ściany - podobnie zresztą jak inni, identycznie skazani na piętno losu - wystawiona na pułap oczekiwania oceny choć dostatecznej do prześlizgnięcia się w obręb dalszego etapu studiów. Nie miałam najmniejszego zamiaru - powtarzać roku przez deficyty w transmutacji bądź innym, niespecjalnie intrygującym przedmiocie.
Nie lubiłam smakować gorzkiego, podawanego wprost ośmieszenia. (Kto zresztą lubił?)
Drzwi od nieużywanej klasy zamykają się nieuchronnie za moją sylwetką. Mimo ogromu narzekań, stosów myśli wijących się w mojej głowie - poszło mi znacznie lepiej niż śmiałam (najbezczelniej) zakładać. Wystarczyło zaledwie kilka prób, nawet - w obecności zakłóceń - abym skutecznie opanowała zalecone przez profesora Bergmanna zaklęcie. Tym lepiej. O wiele lepiej.
Zanim odchodzę, zauważam porzuconego pluszowego dementora; niewiele myśląc, zabieram przedmiot ze sobą.

Koniec. Nareszcie.

Wylosowane: 5,1 dowód

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2123
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2116
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Lut 02 2019, 23:16


Trening: transmutacja


Do 9.02, 23:59

Daniel Bergmann, jeszcze niedawno napomniał o istotności zaklęcia Enutitatum - sprawdzającej się obszarowo formuły, zdolnej odczarowywać transmutowane przedmioty. Im doskonalszy trening, tym większy zasięg; tym większa, ponadto szansa, aby bezproblemowo sprostać wymogom nauczyciela.

Niezależnie od tego, czy nagle ambicje zdołały uderzyć w ciebie z impetem, czy może - od zawsze intrygowała cię transmutacja, albo zostałeś pozostawiony w sytuacji bez wyjścia, być albo nie być w kiepskim początku roku - postanawiasz odbyć ćwiczenie, zgodnie z zaleceniami profesora Bergmanna.

Rzuć kością

każde 10 punktów z transmutacji uprawnia do wykonania jednego przerzutu


1 - co za pech! Ledwie pojawiasz się w opuszczonej klasie, wypowiadasz formułę oraz... odkrywasz, że twoja różdżka została zablokowana!

RZUĆ JESZCZE RAZ KOŚCIĄ:
 

2 - zakłócenia magii wyraźnie dają się tobie we znaki; w dodatku, nadzwyczaj błędnie wykonałeś ruch różdżką! Otaczające ciebie przedmioty, które sam wcześniej zaczarowałeś, przemieniają się w rój owadów. Zanim udaje się tobie odzyskać władzę nad sytuacją, kończysz pokąsany i opuchnięty. Musisz udać się do skrzydła szpitalnego oraz napisać tam przynajmniej jednego posta.

3 - gratuluję! Zaklęcie wyszło tobie poprawnie jeszcze za pierwszym razem. Z zadowoleniem opuszczasz salę, zyskując błogi czas wolny.

4 - tragedia, istna tragedia; nie ukrywajmy, to nie jest zdecydowanie twój dzień. Nie potrafisz się skoncentrować oraz wychodzi tobie za... kilkunastym? kilkudziesiątym razem? Sam już straciłeś rachubę. Koniec końców, wychodząc z klasy, dostrzegasz porzucone 10 galeonów. Szczęście w nieszczęściu? Najwyraźniej. Swój drobny zysk ureguluj w odpowiednim temacie.

5 - wspaniale! Po kilku próbach osiągasz oczekiwany sukces. Niestety, kiedy masz zamiar opuścić klasę, przybywa nagle Irytek.

RZUĆ JESZCZE RAZ KOŚCIĄ:
 

6 - przykładasz się oraz spędzasz sporo czasu na przećwiczeniu zaklęcia. W momencie, gdy postanawiasz uczynić sobie przerwę w treningu, dostrzegasz pozostawiony przedmiot.

RZUĆ JESZCZE RAZ KOŚCIĄ:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sariel Frey

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t16957-sariel-frey#472892
http://www.czarodzieje.org/t16968-ten-od-hipnozy#473367
http://www.czarodzieje.org/t17011-uriel#475592
http://www.czarodzieje.org/t16967-sariel-michael-gabriel-frey#473299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Lut 06 2019, 14:16

Zaklęcie Enutitatum
Taki był cel dzisiejszego ćwiczenia. Chciałem sobie pomóc. Sprawić, bym rozwinął swoje umiejętności. Dokształcić swój umysł. Nic dziwnego, że aby tego dokonać, pojawiłem się w pustej klasie. Miejscu wyznaczonym przez Bergmanna. Tam, mieliśmy ćwiczyć zaklęcie. Zaklęcie Entitatum. Postanowiłem spróbować swoich sił. Chciałem, aby mi się udało. Znałem tę formułę.

Założenie zadania było proste. Zaklęcie powodowało, że transmutowany przedmiot wracał do pierwotnej postaci. To wiedziałem już wcześniej. Czytałem na ten temat. Nie mogłem zostać zaskoczony. A przynajmniej tak mi się wydawało. Bo to chyba jednak nie był mój dzień na ćwiczenia.

Nie mogłem czarować.
Moja różdżka była kompletnie bezużyteczna. Próby wykrzesania z niej magii przynosiły zerowe skutki. Każde zaklęcie, nawet to najprostsze, było blokowane. Z tej sposobności postanowił skorzystać mały niuchacz, który nagle pojawił się w pracowni. Kiedy ja ponownie potrząsałem drewnianym patyczkiem, ten wślizgnął się do mojej kieszeni. Przebywające tam 10g zniknęło, razem z tym małym gadem. Na szczęście różdżka w końcu zechciała współpracować. Po kilku próbach udało mi się rzucić sprawnie zaklęcie. Szkoda, że przypłaciłem to dziesięcioma galeonami... Bardzo szkoda...

/Z.t

Kostki: 1, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Luna A. Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 109
Dodatkowo : likantropia
  Liczba postów : 52
http://www.czarodzieje.org/t16923-luna-ann-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t16950-ksiezycowe-relacje-relacje-ksiezycowe#472775
http://www.czarodzieje.org/t16951-moon#472799
http://www.czarodzieje.org/t16922-luna-ann-shercliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Lut 06 2019, 22:15

Unikała zajęć z transmutacji. Nie zawsze jednak mogła unikać tego, za czym nie przepadała, a właściwie nie do końca pojmowała. Bardziej rozumiała ją w praktycznym rozumowaniu, będąc wilkołakiem. Przechodziła przemianę co miesiąc, jednak teoria na zajęciach były czymś zupełnie innym. Nie pojmowała tego, ale chciała. Bardzo chciała rozumieć, jak inni mogą przybierać formy przeróżnych zwierząt, a ona nie mogła stać się jednym z nich. Była kimś na zasadzie bestii i człowieka. Nikt nie wiedział, do jakiej kategorii można przypasować coś takiego. Bycie hybrydą, mieszańcem stawiało przed nią wiele pytań, problemów i skomplikowanych odpowiedzi. Stała gdzieś pomiędzy, na granicy, która mówiła tylko, że jest tu i tu, a może nie należy nigdzie. Zawsze ją gdzieś to męczyło w dalekich zakamarkach jej umysłu. Wzięła ze sobą różdżkę, zawsze zabierała mimo że nie chciała. Bez tego magicznego patyka w magicznym świecie to jak bez ręki w mugolskim, czyli ciężej niż zazwyczaj. Może to kwestia przyzwyczajenia i treningu, ale zawsze ta ręka się przydaje; nieważne, w jakiej znajdziemy się sytuacji. Zawsze odczuwamy, że czegoś nam brakuje do pełnej normalności w tym świecie.
Opis zaklęcie Enutitatum w podręczniku od Transmutacji sprawdzała kilka razy, jakby po prostu ćwiczenie miało samo się zaliczyć na pozytywną ocenę. Miała jedno podejście. Być albo nie być. Nie była z jedną z tych dobrych uczennic profesora Bergmanna, mogła tylko pomarzyć o tym stanowisku.
Może to brak koncentracji, a może coś innego. To zaklęcie dzisiaj kompletnie jej nie wychodziło, nie chciało. Męczyła się z nim. Chyba udało się za którymś razem, ale już nie liczyła. Nawet zapomniała czy cokolwiek udało się jej odczarować. Na szczęście w końcu mogła opuścić te zajęcia, nie spodziewała się, że ktoś zgubi dziesięć galeonów. No cóż... A może jakiś tajemniczy wielbiciel zostawił je jako nagrodę pocieszenia?

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Pusta klasa   

Powrót do góry Go down
 

Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-