Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Pusta klasa   Pon Gru 24 2012, 12:55

First topic message reminder :


Pusta klasa

Na trzecim piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1614
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1818
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Kwi 13 2018, 21:29

Dobrze było zaliczać Liama do grona sprzyjających mu znajomych; Ezra nie przypominał sobie, kiedy ostatni raz ktoś (rzeczywiście, poza jego psiną) przejawił taki entuzjazm z samego jego widoku. Przyrzekłby, że nawet Leonardo nigdy tak widocznie nie wyrażał swoich emocji, jak ten praktycznie nieznajomy dzieciak z Hufflepuffu. Clarke nie miał pojęcia, skąd w chłopaku było aż tyle energii, ale miał wrażenie, że Liam mógłby nią obdzielić chyba wszystkich ponurków Hogwartu.
Z nich dwóch to Ezra miał większe powody, aby wpatrywać się w Liama z zaciekawieniem. On sam trzymał pewien dystans, nie rzucał niepotrzebnymi komentarzami i zachowywał się jak całkiem ułożony Krukon; Liam oglądał więc jego wyjątkowo ugrzecznioną - i chyba limitowaną - wersję. Rivai wyglądał na ciekawską osobę, a do takich Ezra podchodził z rozwagą, będąc zbyt zazdrosny w trzymaniu swoich tajemnic dla siebie.
- Spocznij, żołnierzu - zaśmiał się, łagodnie przewracając oczami na gest Puchona i nie tracąc nic ze złudnie sympatycznego uśmiechu. - Nie jestem znawcą wojsk, ale masz rację, robią. I robią też pompki na rozgrzewkę... Chcemy wprowadzać te mugolskie elementy? - zapytał zaczepnie, robiąc wymowny gest ręką, że jeśli chce, to może wypróbować siłę swoich mięśni, chociaż nie do końca na to się umawiali. Poza tym, nawet gdyby chciał, Clarke wiele więcej o wojsku nie potrafiłby opowiedzieć, bo choć w jego żyłach płynęła mugolska krew, to z tego co kojarzył wiedza była w głowie, a Ezra od jedenastego roku życia bardziej związany był ze światem czarodziejskim.
Oparł się wygodniej rękami o blat, faktycznie poświęcając Liamowi maksymalną ilość uwagi i przyjmując jego słowotok bez zniecierpliwienia. W międzyczasie układał sobie w głowie, co mógłby na początek zaserwować Liamowi, żeby na pewno mu się spodobało.
- Zdradzę ci w sekrecie, że ja jak pierwszy raz podchodziłem do patronusa to zepsułem po całości, więc aż tak bym się nie martwił, że od czasu do czasu coś nie wyjdzie, tym bardziej przy zakłóceniach. Raz, dwa... czy osiem - mimowolnie się zaśmiał, mając przed oczami podobnie żałosne próby rzucania czarów przez Leonardo. Ale do ośmiu Gryfon chyba jeszcze nigdy nie doszedł. - A powiesz mi, dlaczego potrzebowałeś patronusa u Mefiego? Ja rozumiem, że on może wysysać szczęście nie gorzej niż dementor, ale na ludzi mamy inne czary - przypomniał mu, śmiejąc się pod nosem (już samo nazywanie Noxa "Mefim" rozkładało Ezrę na łopatki.) i nawet nie orientując się, że teraz sam zachęcał Puchona do opowieści.
- W porządku, czyli nie trzymamy się za bardzo podręczników i bardziej fantazjujemy? - ucieszył się Ezra, zeskakując wreszcie z ławki. Można było zauważyć w jego gestach nagłe ożywienie i chęć przejścia do rzeczy. - Teraz słuchasz - poinformował go dla pewności, że Puchon zaraz nie wstrzeli mu się w wypowiedź jakimś urokliwym słowotokiem. - Możemy podzielić nasze spotkania na takie dwie mniejsze części. W pierwszej kolejności będziesz dostawał zadanie na twoim poziomie wiedzy. Coś w stylu małych praktycznych sprawdzianów. W ten sposób poćwiczymy ogólną sprawność w rzucaniu zaklęć, bo nawet zakłócenia nie będą ci tak straszne, jeżeli zaufasz sobie i będziesz przekonany, że możesz opanować różdżkę. Poza tym nie chciałbym cię od razu rzucać na głęboką wodę, skoro jeszcze nie znam twoich możliwości - Co było podstawą w rzucaniu zaklęć? Wbrew pozorom nie doświadczenie, ale pewność siebie. Ezra już tak dobrze znał swoją różdżkę, ze wszelkimi jej kaprysami, że wiedział, w jaki sposób się zachowywać, a kiedy jednak odpuścić.
- Dopiero potem przejdziemy do trudniejszych zaklęć, których jeszcze nie miałeś okazji ćwiczyć na lekcjach, a które mogą być przydatne, choćby w pojedynku albo w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. - Chciał go podszkolić przede wszystkim w zaklęciach ofensywnych i defensywnych, wiedząc, że niektóre z nich były pomijane przez nauczycieli. W warunkach klasy przepełnionej niedoświadczonymi czarodziejami, nie można było pozwolić sobie na wszystko.- Odpowiada ci taka forma? - dopytał, chcąc, żeby Liam wiedział, że sam również ma wpływ na wygląd tych korepetycji. Ezra był w tym równie nowy, co on.
- Jeśli więc zechcesz, przydałoby się nam tutaj trochę więcej światła - zauważył, wskazując na brudne okna, przez które z trudem przechodziły promienie słoneczne. - Na rozgrzewkę może pokażesz mi, jak radzisz sobie z czarem Lumos Sphaera? I powiedz mi, w czym jest lepsze od zwykłego Lumos - zaproponował, ponownie przysiadając na ławce i oddając miejsce chłopakowi. Chciał się przyjrzeć na razie samej postawie jego ciała i ogólnemu nastawieniu do zaklęć.

Zasady na razie są bardzo proste, bo to łatwe zaklęcie.
1,4,6 - bez problemu udaje ci się wyczarować kulę światła, a jeśli chcesz, możesz zmienić jej kolor.
3,5 - z twojej różdżki nie wydobywa się nawet wątły promyk, nie mówiąc już o odrębnej kuli. Ezra nie jest zbyt zadowolony z tej próby i może chcieć się uprzeć, żeby jednak zostać przy łatwiejszych zaklęciach. Lepiej więc się poprawiaj albo dobrze przekonuj.
2 - co prawda zaklęcie wychodzi, ale światło jest jakieś niewyraźne, a po kilku sekundach znika. Ezra zachęca cię do kolejnej próby. Parzysta - wychodzi, nieparzysta - nie wychodzi. Próbujesz do skutku.
Przerzucasz za 4 pkt w kuferku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 576
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 635
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 19 2018, 03:20

Parsknął pod nosem nie spodziewając się wyciągnięcia na wierzch innych komponentów żołnierskiej pracy, a już tym bardziej czegoś, co podchodziło pod rozgrzewkę. O ile machnięcie ręką, sytuując palce przy swojej skroni było całkiem łatwych gestem, tak pocenie się z twarzą niebezpiecznie blisko posadzki nie brzmiało już dla Puchona tak zachęcająco.
- O rany… - zachichotał, drapiąc się delikatnie po karku. – Chyba oszczędzę sobie wstydu i pozwolę ci myśleć, że jestem słaby tylko z zaklęć. – dopowiedział, nie kryjąc się z faktem, że nie uchodził za specjalnie wysportowany typ. Błagam Was… może nie był ostatnim chuchrem, które ściągnąłby na ziemię byle podmuch wiatru, ale Liam zdecydowanie wolał siedzieć na fotelu z książką, niż zdobić sobie czoło kropelkami potu.
Widząc, że chłopak nie wykazywał żadnego podirytowania względem jego gadulstwa, humor poprawił mu się jeszcze bardziej. Co prawda trudno było wydawać się bardziej przyjaznym, mając twarz z tak beznadziejnie sympatycznym uśmiechem, ale zdecydowanie ucieszył się, że Krukon posiadał wystarczająco duże pokłady cierpliwości, by pozwolić mu kłapać jęzorem.
- Mam nadzieję, że te zakłócenia kiedyś się skończą… i oby to „kiedyś” było jak najszybciej. – uśmiechnął się żałośnie. – Ośmiokrotna próba patronusa nie była jeszcze tak upokarzająca, jak walka ze zwykłym, prostym Accio - ale nim zdążył się rozgadać, Ezra wybił ponad jego myśli nieco ciekawszy temat. Uśmiechnął się ciepło na wzmiankę o koledze z domu węża. – Hej, nie jest taki zły… co prawda, gdy podszedł do mnie po raz pierwszy, myślałem, że zamierza wytrzeć moją twarzą posadzkę, ale to naprawdę miły typ! Chodzący, wytatuowany, napakowany dowód na to, że nie należy oceniać książki po okładce. – wyszczerzył się, a później zrobił nieco zakłopotaną minę, przymierzając się do wyznania, po kiego grzyba zapragnął wyczarować świetlistego obrońcę w domu Ślizgona. – Cóż… chciałbym opowiedzieć ci jakąś heroiczną opowieść o walce z dementorem czy szybkim przekazaniem wieści, mających na celu uratowanie świata, ale… prawda była taka, że chciałem się po prostu popisać. – zaśmiał się nieco speszony, ale wciąż z tą charakterystyczną, szczerą nutą. Niczego nie udawał i absolutnie z niczym się nie krył. Cóż… był w takim wieku, że popisywanie się nie powinno dziwić nikogo, prawda? – Szkoda, że próbowałem zabłysnąć całe osiem razy i to jeszcze bez skutku… dałbyś wiarę, że Mefi zdołał wyczarować swojego już przy drugiej próbie…? I zrobił to tak od niechcenia, że… ugh. – machnął ręką, zdecydowanie niezadowolony z małego upokorzenia, jakie sprezentował mu bardziej doświadczony student. Liam nie chował urazy i w zasadzie nie przyjął tego do siebie od emocjonalnej strony… niemniej, to zawsze godziło w dumę.
„Teraz słuchasz.”
Liam musiał uchodzić za bajecznie przyjemnego ucznia: zamilkł niemal od razu, wpatrując się w Ezrę z zaciekawieniem.
- Jasne! Taka forma mi pasuje. – pokiwał głową, zgadzając się na warunki bez żadnego „ale”. – Chociaż muszę przyznać, że nie mogę się doczekać aż nauczysz mnie tych wszystkich zaklęć z wyższego stopnia trudności. – przynajmniej absolutnie nie brakowało mu entuzjazmu. Już sobie wyobrażał jak rozkłada na łopatki kolejnego przeciwnika, z którym przyjdzie mu walczyć w pojedynku.
- Okay! – zeskoczył z ławki, szeleszcząc przy tym monetami w wewnętrznej kieszeni szaty, które najpewniej dodatkowo ocierały się o wciśnięty między nie ujawniacz. Prezent od rodziców był dla Liama niezwykle ważny, toteż nie rozstawał się z nim ani na krok. Pomijając fakt, że był całkiem przyzwoitym bajerem, został uznany przez Puchona za swego rodzaju talizman. Oby przyniósł mu szczęście także z zaklęciem, o które poprosił go Krukon.
Stanął luźno niedaleko korepetytora i machnął pewnie różdżką w powietrzu.
- Lumos Sphaera… – wypowiedział, a z krańca bukowego drewna wydobył się jasny błysk, który szybko uformował się w kształt kuli. Zachęcony pozytywnym efektem, Puchon nie potrafił powstrzymać się od uśmieszku satysfakcji, dodając… - … Caeruleus! – cóż, Ezra dostał potwierdzenie, że owszem, Liam trochę lubił się popisywać. Światło szybko przybrało przyjemnie niebieski odcień, a sam chłopak wlepił wzrok w wychowanka Ravenclawu, chcąc dojrzeć jego reakcję.
- Ten rodzaj zaklęcia Lumos przede wszystkim nie ogranicza się tylko do światełka wydobywanego z krańca różdżki, ale przenosi światło poza nią, formując ją pod postacią kuli, podążającej za rzucającym czar. – wyrecytował, jakby czytał z podręcznika. Cóż… zaklęcia nie zawsze mu wychodziły, ale Rivai mimo wszystko nie bał się starych tomiszczy, chętnie do nich zaglądając. – Dzięki temu można rzucać inne uroki, mając przy sobie źródło światła przez cały czas.

Lumos Sphaera Caeruleus 1.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 68
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Lis 22 2018, 12:50

Nie da się ukryć, że Antoinette miała nie małe kłopoty z odnalezieniem odpowiedniej sali, aczkolwiek finalnie i tak jej się tu udało. Ale nie była bezradna w całości – na odpowiednie piętro dotarła prawidłowo, bez żadnych większych bądź mniejszych komplikacji. Niestety, gorzej było z salą. Znała co prawda to miejsce, była już kiedyś w pracowni, ale drogi jakoś nie zapamiętała. To dość dziwne, nieprawdaż? A jednak, takie przypadki się zgadzają.
Ale to nie był czas ani miejsce na tego typu wspominki z niezwykle bliskiej przeszłości. Popytała się pewnych uczniów, którzy akurat wędrowali po tym piętrze, gdzie znajdzie to miejsce.  Niestety, parę osób wyśmiało ją, gdy o to spytała. A że Antoinette nie byłaby Antoinette, gdyby w takim przypadku nie zachowała się niegrzecznie, wykrzyczała coś niezbyt miłego w ich kierunku, urozmaicając to wyprostowanym palcem wskazującym. Tak. Zazwyczaj jest chamska i nieograniczona w odzywkach... ale postanowiła, że na korepetycjach będzie grzeczna, uprzejma. I rzeczowa, rzecz jasna. Bo z tym miała problemy zwłaszcza, gdy odbiegała od tematu w celu obrażenia tej drugiej strony. Ale teraz będzie inaczej. Zdecydowanie inaczej, pomyślała. Inną sprawą jest, czy... uda jej się wytrwać w swym postanowieniu. Bo poniekąd można to poddać w wątpliwość. No ale poczekamy, zobaczymy.
W końcu, po wielu próbach dziewczynie udało się dotrzeć do odpowiedniej sali. Wygląd nie zdziwił jej; bywała tu już przecież. No, może kilka mebli zostało nieznacznie przesuniętych, to wszystko. Ale osobliwy klimat pokoju oddziaływał na nią, że była bardzo odprężona. Wdychała woń starego papieru, zwłaszcza książek, które mieściły się na wielu półkach; niektóre były wysokimi regałami, inne zaś pojedynczymi półkami wiszącymi tu i ówdzie na ścianach. Zauważyła, że jej potencjalnej nauczycielki jeszcze nie ma (oby się nie spóźniła, ani zapomniała, ani postanowiła ją wydymać), więc postanowiła poczekać, przeglądając niektóre książki, zwłaszcza podręczniki. Wyciągnęła dłoń z wysuniętym palcem wskazującym i przejechała nim po grzbietach dość pokaźnych tomisk, wzbijając w powietrze tumany kurzu. W końcu znudziło jej się to, więc podeszła do biurka i usiadła na krześle, ciągle wdychając tę piękną – przynajmniej w jej opinii – woń.  Ah, mogłaby tu zostać jeszcze dłużej. Dłużej, niż to wymagają typowe korepetycje. Ale wiedziała, że przyjdzie czas, odpowiedni czas na to, by opuścić salę. Może jednak nacieszy się tym miejscem wystarczająco, zanim nadejdzie owe "najgorsze"?


@Isabelle L. Cortez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 523
  Liczba postów : 343
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Lis 22 2018, 15:05

Szła niespiesznie korytarzem podziwiając mijane obrazy, gobeliny czy posągi. Przeważnie nie miała czasu aby, chodź w przlocie, zawiesić na nich oko. A było na co patrzeć. O razy żyły własnym rytmem nie zwracając, lub ignorując, mijanych czarodzieji. Miały swój mały świat zamknięty w drewnianych ramach mających za zadanie chronić dzieło. Zawsze chciała aby ktoś, w momencie gdy zejdzie z tego świata, zamknął jej duszę w jednym z takich obrazów. Mogła by patrzeć na wszystkich z góry mając w poważaniu co o niej myślą, a do tego mogła by mówić wszytko co ślina przyniosła by jej na język. Teraz było to niedopuszczalne. W końcu była Cortez. Panienką z dobrego rodu czystokrwistych która miała za zadanie grzecznie się uśmiechać, przytakiwać główką chodźby ktoś wygadywał same bzdury i szukać męża wśród dobrze urodzonych mężczyzn. Dla kogoś innego, patrzącego z boku, jej życie mogło się wydawać bajką. Dla niej samej było piekłem.
Mijani uczniowie nawet nie zwracali na nią uwagi, a nawet jeśli to ona nie zwracała uwagi na nich. Była pogrążona we własnych myślach. Czemu zgodizlam się na te korepetycje? Przecież to niepodobna do mnie. Sama Eldritch.... Po wypowiedzeniu imienia dziewczyny w myślach przypomniała sobie. Bal. Czy to nie właśnie na balu śmiała się z przyjaciółką odnośnie wróżby jaką dostała? Czy to nie ona powiedziała, że piekło prędzej zamarznie niż da komuś korepetycje? Oczywiście, że ona. I oto proszę, szła do pustej klasy dać lekcje jakiejś uczennicy z domu węża. Zła na samą siebie jak i durny kawałek pergaminu otworzyła drzwi sali wchodząc do środka. Zapach kurzu jaki starych pergaminów zaatakował jej nozdrza bez ostrzeżenia. Skrzywiła się idąc prosto do okna. Zapach starych książek czy pergaminów w zupełności jej nie przeszkadzał, jednak co do samego kurzu... Tu sprawa miała się zupełnie na odwrót. Otworzyła na oścież jedno z okien wdychajac rześkie powietrze. Dreszcz który momentalnie przeszedł po jej ciele uznała za nawet przyjemny. Zadowolona odwróciła się w stronę biurka. Widok dziewczyny siedzącej na krześle przed nim zaskoczył ją ale również i ucieszył. Czyżby miała do czynienia z osobą która poważnie traktowała swoje plany, a spóźnianie się było dla niej czymś obcym?
- Nie spodziewałam się, że będziesz tutaj przede mną. - podeszła do młodej czarownicy pewnym krokiem i lekkim uśmiechem na ustach. W myślach jednak cały czas powtarzała sobie, że to pierwszy i ostatni raz kiedy komuś, tym bardziej obcemu, pomaga. - Isabelle Cortez ale to zapewne już wiesz. - wpatrywała się w nią przez chwilę po czym położyła swoją torbę na biurku wyciągając z niej różdżkę jak i podręcznik do zaklęć. Skoro młoda chciala się uczyć to czemu Isabelle miała by na tym nie skorzystać i w trakcie jej praktyk poczytać trochę teorii. Tak dla przypomnienia. - Jest jedna kwestia o której nie wspominałaś w liście, a mianowicie jakich zaklęć chcesz się nauczyć? - uniosła na nią swoje spojrzenie czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 68
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Lis 23 2018, 17:46

A Antoinette jak siedziała, tak siedziała. Nadal wdychała tę rozkoszną woń, i nawet nie zauważyła, gdy przestała być tu sama. Panienka Apsley była tak zachwycona książkami i wonią, którą te wydzielały, że nie usłyszała nawet kroków. A jeśli nawet, to gnieździły się gdzieś w mrocznych zakamarkach jej podświadomości. Cóż, bywało i tak...
Ale finalnie i tak usłyszała kroki.
Pierwszą reakcją rudej było Co, do cholery?, ale po paru sekundach rozpoznała swoją potencjalną, tymczasową nauczycielkę. I uśmiechnęła się radośnie, automatycznie wstając. A kiedy już podniosła się do pozycji stojącej, strzepnęła kurz ze swego odzienia, jakim był teraz biały golf i blękitne jeansy-rurki. Z sukienek na jakiś czas zrezygnowała, ze względu na pogodę szalejącą na zewnątrz.
- Witam  - podała jej dłoń na przywitanie, a czy Isabelle odwzajemni ów gest, to zależało tylko od niej. - Miło mi, że przyszłaś. Że mnie nie zignorowałaś. – uśmiechnęła się jeszcze radośniej, niż to było do tej pory. Zauważyła wnet, jak tamta wyciąga to, co będzie potrzebne. - A co do zaklęć... cóż, nie ukrywam że mam problem z dwoma: Accio i Alohomora. W ogóle mi nie wychodzą. A jeśli już, to ze skutkami ubocznymi, na przykład rzucając Accio, przywołuję nie ten przedmiot co trzeba. A używając tego drugiego zaklęcia, raz zamiast otworzyć zamek, jedynie sprawiłam, że ten zamknął się tak, że w ogóle nie dało się go już otworzyć. O, albo wszystko to wyleciało w powietrze. No cóż... – podrapała się po przedziałku – To jak? Przechodzimy do praktyki, zaczniemy może jednak od teorii albo od czegoś zupełnie innego? – spytała, nagle intensywnie przyglądając się jej osobie. Cóż, była starsza, to fakt, ale chyba niewiele. Chyba. Aparycja człowieka potrafi nas czasami nieźle zmylić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Alacant
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 523
  Liczba postów : 343
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Gru 03 2018, 12:42

Uścisnęła dłoń dziewczyny witając się z nią przyjaźnie. Wolała nie mieć w tej małej wroga. Z resztą, czy ona mogła mieć kogokolwiek za wroga? Raczej było to wątpliwe. Każdy uważał ją za miłą lub po prostu, gdy jej nie znał, starał nie nawiązywać z nią głębszych relacji. Na jej stwierdzenie i podziękowanie zmarszczyła lekko czoło.
- Czemu miała bym Cię zignorować? Lubię ambitne osoby, chodź korepetycji rzadko udzielam. Prawie w ogóle. - lekko uniosła i opuściła ramiona. Nie chcąc wchodzić w głębsze dyskusje zajęła się do razu lekcją. Odpowiedź dziewczyny na pytanie Isabelle lekko ją zaskoczyła lecz nie dała po sobie niczego poznać. Najwidoczniej nie każdy łapał od razu zaklęcia. Nawet te podstawowe.
- Skoro chcesz właśnie tych to nie ma najmniejszego problemu. - i od razu zabrała się do pracy. Jednym machnięciem różdżki przywołała do siebie niewielką skrzynkę zamykaną na kłódkę. Ustawiła ją ostrożnie na biurku kładąc na jej wieku dłoń. - To będzie twoje zadanie. Otworzenie tej skrzynki zaklęciem Alohomora. - zabrała dłoń wkładając ją do kieszeni spodni. - To może zacznijmy od teorii. - zrobiła krótką przerwę czekając aż dziewczyna skupi całą uwagę na niej. - Zaklęcie to pojawiło się w Wielkiej Brytanii w siedemnastym wieku za sprawą czarodzieja - włamywacza. Nauczył się on go w Afryce. Nie dość, że było ono wykorzystywane do jego niecnych planów to dodatkowo terroryzował nim mieszkańców. Nie tylko czarodziei ale i mugolii. Jego terror trwał do momentu w którym jedne z czarodziei nie stworzył zaklęcia anty otwierającego. Czy wiesz jakie zaklęcie było stosowane przed Alohomorą do otwierania zamków? - spojrzała na dziewczynę czekając chwilę na odpowiedź. - Portaberto. Z reguły wyrywało zamek z drzwi i czasami zostawiało dymiącą dziurę w miejscu, w którym powinien znaleźć się klucz. Ale i tak było lepsze niż Sezamie, otwórz się, poprzednie najpopularniejsze zaklęcie, które wyrywało drzwi z zawiasów i zamieniało je w drewno na opał. Działanie zaklęcia otwierającego jest o wiele bardziej subtelne. - Znów położyła dłoń na skrzynce nie spuszczając spojrzenia z Antoinette. - Ćwiczenie na to zaklęcie będzie miało dwa etapy. Po pierwsze nauczysz się poprawności wymowy, a po drugie odpowiedniego ruchu różdżką. Zacznijmy więc od tego drugiego. Patrz uważnie . - Zbliżyła się do dziewczyny wyjmując różdżkę. Podciągnęła rękaw bluzki przy lewej ręce i delikatnie acz pewnie wykonała ruch w kształcie odwróconej litery S. Zademonstrowała go jeszcze trzy razy dla pewności po czym opuściła rękaw. - Teraz twoja kolej moja droga. - założyła ręce na piersi czekając na jej poczynania.




Rzucasz jedną kostką. Jeśli Ci się nie uda rzucasz raz jeszcze lecz wynik opisujesz już w następnym poście.
Ruch różdżki :
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 68
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
http://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
http://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 05 2018, 12:13

Słowa Isabelle upewniły Antoinette w przekonaniu, iż raczej nie wystawiłaby jej do wiatru. Dzięki temu ruda pannica nie musiała się tym zamartwiać na zapas, jeśli jeszcze kiedyś się umówią na spotkanie, pewnie jej nie zignoruje. Tak, jak nie zignorowała jej teraz. No bo jeśli jeszcze kiedyś będzie dane im się spotkać poprzez umówienie się, pewnie to nie będą korepetycje. Is ewidentnie zaznaczyła, iż dawanie lekcji innym to nie jest bynajmniej jej chleb powszedni.
Tak, na dodatek uśmiechnęła się szeroko na jej słowa. Jej uśmiech jednak rozszerzył się jeszcze bardziej, gdy dowiedziała się, co będzie jej zadaniem na start. Już miała wyjmować różdżkę, gdy zauważyła, że jej potencjalna nauczycielka chce dodać od siebie coś jeszcze. Apsley zatem nie odzywała się aż do końca jej opowiastki, słuchając nad wyraz uważnie. To było bardzo ciekawe – taka nauka poprzez teorię. Antoinette chłonęła tę wiedzę jak gąbka, nie da się ukryć. Może dlatego, gdy Isabelle zrobiła krótką przerwę, czekając na odpowiedź tej drugiej, ruda nie odpowiedziała, czekając, aż ta sama da jej odpowiedź. No bo nie wiedziała, nie znała odpowiedzi na jej pytanie, które jednak równie dobrze mogło być pytaniem retorycznym.
Ale nic. Pod koniec jej opowiastki ruda zamyśliła się nieco, dlatego przegapiła nieświadomie początek nowego tematu, a było nim przejście do ćwiczenia. Ale dziewczyna zrozumiała, co na myśli ma jej aktualna towarzyszka. Teraz to jej kolej, by wykonać ćwiczenie jej zadane.
Uniosła zatem różdżkę i odchrząknęła, po czym wykonała ruch różdżką. O dziwo – udało jej się! Było dobrze, chociaż sam ruch miał w sobie coś z gwałtowności.




KOSTKA 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pusta klasa   

Powrót do góry Go down
 

Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

 Similar topics

-
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-