Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Pusta klasa   Pon Gru 24 2012, 12:55

First topic message reminder :

Na piątym piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2399
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1458
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 06 2017, 14:13

W gruncie rzeczy już od wejścia do sali zastanawiałam się - co ja tutaj do cholery robię? Moja rodzina za mugolami nie przepadała - ja osobiście miałam wobec nich bardzo ambiwalentne podejście. Mimo to jakimś cudem pojawiłam się na zajęciach, zaciągnięta przez koleżanki. Weszłam do sali i gdy tylko zobaczyłam lekko irytujący uśmiech profesor Hall miałam ochotę się wycofać i uciec, jednakże kobieta dostrzegła mnie i zbliżyła się do mnie. Nie miałam wyjścia, więc grzecznie się przywitałam i wyciągnęłam karteczkę z kuli podanej mi przez kobietę. Było na niej jedno słowo. "Powietrze".
Usiadłam przy stoliku zrezygnowana i wzdychając przeczytałam polecenie napisane przez nauczycielkę na tablicy. No cóż. nie miałam w tej materii zbyt wielkiej wiedzy - słyszałam coś o jakichś wiatrakach, ale moja wiedza była szczątkowa. Mimo to zabrałam się za pisanie.
Cytat :

V.O.I. Dear, klasa VII
1. Wiatrak
2. Rower
3. Młotek automatyczny aneumatyczny pnetomatyczny
Nie spodziewałam się, żeby te odpowiedzi były dobre, bo napisałam je odrobinę na chybił trafił. Wiatrak kojarzył mi się typowo z czymś napędzanym powietrzem, rower umieściłam na liście, bo kojarzyło mi się, że jego koła są wypełnione powietrzem, a co do trzeciego urządzenia - no cóż, nie byłam pewna jego nazwy, ale kiedyś coś o nim słyszałam. Wiedziałam, że mugole używają tego przy jakichś robotach na ulicy. Wstałam z miejsca i podałam zapisaną kartce nauczycielce.

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2707
  Liczba postów : 1103
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 06 2017, 14:48

Mugolskie wynalazki nie były mi jakoś szczególnie znane, ale mimo to świat bez magii wydawał mi się całkiem interesujący (i bardzo dziwny), po za tym byłam dość pilną uczennicą i rzadko unikałam jakichś lekcji stąd moje pojawienie się na mugoloznawstwie nie było niczym nadzwyczajnym. Z uśmiechem przywitałam się z profesor Hall, która w mojej opinii była bardzo sympatyczną osobą. Wyciągnęłam z kuli kartkę na której widniały napis "siła mięśni, para wodna", po czym usiadłam z przodu i z entuzjazmem zaczęłam pisać.

Cytat :
Charlotte Hudson
1. Siła mięśni
Rower
Deskorolka
Kajak
2. Para wodna
Maszyna parowa (?)
Żelazko na parę
Garnek Parawan

W pierwszym punkcie opisałam jakieś pojazdy - nie za bardzo miałam pomysł co innego mogłoby być tak zasilane, w drugim trochę bardziej się popisałam. Nie byłam wprawdzie pewna czy "maszyna parowa" to dobre określenie - miałam na myśli to coś co był w pierwszych pociągach i maszynach. Za to w mojej opinii żelazko na parę i parawan były świetnymi odpowiedziami. Szkoda, że nie zorientowałam się wtedy, że pomyliłam "parawan" z "parowarem" (chodziło mi rzecz jasna o ten drugi). Oddałam nauczycielce kartkę i wróciłam na swoje miejsce.

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 06 2017, 15:05

James właściwie niewiele wiedział o mugolach i niemagicznym świecie, który zamieszkiwali, więc gdy usłyszał, że odbędzie się lekcja mugoloznastwa, ochoczo spakował manatki i ruszył w stronę klasy.
Przy biurku zauważył nieznajomą mu panią profesor. Skinął jej grzecznie głową na "dzień dobry" i usiadł w niezbyt zatłoczonej ławce. W sali było już kilkanaście osób, ale miał przeczucie, że zjawi się tutaj jeszcze pół Hogwartu. Zwłaszcza, że nauczycielka wyglądała na dość sympatyczną. Przeczytał temat napisany kredą na tablicy, a zaraz potem przeleciał wzrokiem po poleceniu. Które wylosowałeś? Zaczął się zastanawiać nad tym, co powinien wylosować. Czyżby coś przeoczył? Jednak sekundę później znikąd pojawiła się przed nim nauczycielka, z kulą wypełnioną zgiętymi karteczkami w dłoniach. Niepewnie zanurzył dłoń i wylosował karteczkę, po czym spojrzał na nauczycielkę i odwzajemnił jej uśmiech. Wylosował prąd elektryczny i uznał, że najprawdopodobniej ma najłatwiejszą opcję. Niewiarygodne, pierwszy raz nie miał pecha. Z torby wyjął nową rolkę pergaminu, pióro i atrament, po czym zabrał się do pisania.

Kartka dla profesor Hall:
 

Pisał wszystko to, co wpadło mu do głowy. Radia był pewien na 100%, bo mama, gdy był mały, pokazywała mu takie mugolskie. Zapamiętał, że wychodził z niego długi kabelek z wtyczką u wylotu. O telewizorze, czy jak tam się to zwie, kiedyś słyszał i nawet zapamiętał do czego służy, natomiast nie był do końca pewien, czy rzeczywiście taką nosi nazwę. A komputer? Z komputerem spotkał się w jednej z mugolskich książek, którą przeczytał i jakoś tak wpadło mu to na myśl. Po tym, jak wypisał przedmioty, zwrócił nareszcie uwagę na biurko pani profesor i stojące na nim pudełka. Był zaciekawiony, co może się w nich znajdować, jednak nie na tyle, by pytać o to przedwcześnie prof. Hall, bo tak miała na nazwisko, jak się po czasie dowiedział.

kostka 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Kwi 07 2017, 20:23

Być może nie była najlepsza z mugoloznastwa, jednak znała jakieś podstawy. Najbardziej oczywiście interesowały ją maszyny i urządzenia, które miały zastosowanie w modzie czy produkcji tkanin. Mugole nie dysponowali różdżkami, które w łatwy sposób łączyły ze sobą materiały czy mogły poprowadzić igłę tak, by uszyła przepiękną suknię. Używali oni bowiem do tego, jakiejś dziwnej, jak dla Devi maszyny, którą podłączało się do legowiska albo gniazka, w tym momencie nie mogła sobie przypomnieć, które określenie było poprawne. I maszyna mogła działać. Oczywiście trzeba było ręcznie załączyć odpowiednią nitkę czy igłę, co dziewczynie wydawało się wyjątkowo niebezpieczne. Bo co gdyby maszyna nagle zaczęła sama szyć i wszyła komuś w mięso nitkę. Wolała o tym nie myśleć. Przecież to mogłoby wyeliminować ją z pracy na kilka ładnych tygodni. Przecież z poranionymi dłońmi nie da się pracować! - przebiegło jej przez myśl.
Gdy wylosowała kartkę, trochę się załamała. Być może miała do czynienia z mugolami i z pierwszym podpunktem nie miała większego problemu, to drugi wręcz przyprawił ją o zawrót głowy. Co mogło być napędzane parą. Kiedyś obiło jej się o uszy, że automobile, którymi poruszali się mugole, były kiedyś zasilane tym właśnie źródłem energii, ale teraz? Teraz właściwie wszystko było na prąd oraz oleje czy brenzyne - która wyparła silniki. No nic, postanowiła zaryzykować i naskrobała to co przyszło jej do głowy na kartce, na której wcześniej się podpisała.
- rołwer - trzeba się rozpędzić, wskoczyć na niego i zacząć pedałować (w sensie pchać pedała nogami) i rower jedzie. Żeby się zatrzymać trzeba z niego zeskoczyć i modlić się do Merlina o to, żeby się nie połamać.
Zawsze zdawało jej się, że właśnie tak zaczynało i kończyło się jazdę. Oczywiście nigdy nie była przy ruszaniu takim urządzeniem, a sam "rołwer" mijała, gdy jakiś mugol pędził nim po ulicy. Następnie nakreśliła.
- automobil na parę - Teraz nie używany, wyparty przez te na brenzynę.
- hulajstopa - Pojazd na którym staje się jedną nogą, a drugą napędza się pojazd. Żeby ruszyć trzeba się rozpędzić, tak samo z hamowaniem - zeskakujesz.
Wolała dopisać dokładne wytłumaczenie poruszania się każdego pojazdu, w końcu zawsze jakieś inna rzecz mogła być nazywana tak samo, jak te które wymieniła powyżej, a nauczycielka mogła jej nie zrozumieć.
Gdy skończyła, oddała kartkę nauczycielce i wróciła na swoje miejsce.

kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 27
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10960-poczta-amelii-hall




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Kwi 08 2017, 18:56

Profesor Hall na początku trochę zmartwiła frekwencja na jej zajęciach, ale ostatecznie przestała się tym przejmować tłumacząc sobie tę masową absencję uczniów tym, że na mugoloznawstwo część z nich nie przychodziła ze względu na osobiste lub rodzinne przekonania, z czym nie mogła dyskutować, niestety.
Doszła też do wniosku, kiedy uczniowie jeszcze pisali swoje odpowiedzi, że nie będzie ich dzieliła na grupy, a każdy z obecnych będzie musiał wykonać zadanie samodzielnie, co było nawet sensowniejsze, bo taka praca w pojedynkę więcej ich nauczy. Szybko zebrała kartki i przeczytała pobieżnie odpowiedzi uczniów, uśmiechając się pobłażliwie widząc ich zmagania z mugolskimi nazwami.
-No dobrze, dziękuję za wasze odpowiedzi. Panno Wittenberg, o ile dobrze pamiętam ma pani piękne drugie imię, ale zdolności malarskie już trochę gorsze – pokiwała głową zakłopotana i obróciła pergamin krukonki w stronę klasy – To jest ładowarka teleskopowa, do przenoszenia ciężkich rzeczy na ograniczonej przestrzeni, że tak to fachowo nazwę – odłożyła zapiski uczennicy i przestudiowała pozostałe.
-Panna Cairndow chyba studiowała w międzyczasie jakąś fizykę, czy coś takiego, bo zaserwowała całkiem profesjonalny opis. A może nam pani wyjaśnić, czym jest reaktor jądrowy i silnik lotniczy? Myślę, że pozostali chętnie się dowiedzą, to ciekawe tematy – uśmiechnęła się, celowo odpuszczając dziewczynie pominięcie drugiej części zadania. –Panna Jones, klimatyzator nie jest zasilany powietrzem, ono po prostu występuje w obiegu tego urządzenia. No…jakby wam to prosto wyjaśnić…Już wiem – mamy sobie gorące powietrze w pokoju. To powietrze jest schładzane w jednej z części naszego klimatyzatora – parowniku – a całe ciepło, które przecież nie zniknęło magicznie, bo mugole nie mają różdżek i muszą sobie jakoś radzić, zabiera taki gaz. No i ten nagrzany gaz  wędruje do kolejnej stacji – sprężarki, a tam jeszcze bardziej się nagrzewa, a to dlatego, że zwiększa się jego ciśnienie, więc jak ciśnienie to i temperatura. I taki rozgrzany gaz leci sobie do skraplacza, który mugole montują na dworze, gdzie i tak jest gorąco, oddaje ciepło i zostaje zamieniony w ciecz – uwaga – również bez żadnej magii. No to już mamy chłodną ciecz, ale nie tak wcale bardzo, więc jeszcze bardziej ją ochładzamy i podajemy znowu do parownika. I tak w koło Macieju! - Hall aż otarła czoło z wysiłku, bo wytłumaczenie grupie czarodziejów jak działa klimatyzacja było dla niej jeszcze jakiś czas temu zupełnie niemożliwe, a tu proszę! Może powinna zadać pytanie?
-Kto mi powie, jak w tym przedostatnim etapie ochładzamy tę ciecz, co trafia do parownika dostanie dziesięć punktów dla domu! To tylko sprawdzenie waszego słuchania ze zrozumieniem, bo mówiłam o tym przy sprężarce, tylko jakby od drugiej strony – pstryknęła palcami i odłożyła uczniowskie kartki.
-Do meritum, proszę państwa. Panno Dear, rower zasilamy siłą mięśni, a młoty są pneumatyczne, od greckiego słowa „πνεύμα” – pokaleczyła trochę grecki – Panno Hudson, żelazko też nie jest zasilane parą, tylko prądem elektrycznym, jak radio, telewizor i komputer, co pięknie napisał pan Waters. A i pewnie chodziło pani o parowar, ale to też nie jest poprawna odpowiedź, ale nic nie szkodzi, wasza inwencja twórcza i tak pozytywnie zaskakuje! Panno Alfaiate – hulajnoga i rower są super, a automobil to dziś samochód… - skończyła ten przydługi początek i oparła się o jedno pudło.
-Okej, to zaczynamy. Dzisiejsza lekcja będzie dotyczyć ruchu, ale zanim wam zdradzę, co jest w pudłach chciałabym powiedzieć dwa zdania na temat tego, jak mugole radzą sobie z brakiem zaklęć, mioteł i sieci Fiuu. Bardzo dawno temu ktoś wynalazł koło, które szybko przydało się do szybszego przemieszczania wszystkiego…No, niestety trochę pomagały zwierzęta, a czasem nawet ludzie, ale to rozwiązanie miało jedną istotną wadę – zarówno człowiek jak i zwierzę w końcu się męczy. Dlatego tak mniej więcej w XVIII wieku zaczęto napędzać pojazdy parą. A właściwie nie pojazdy, ale też choćby działa, czyli takie długie rury, które robią Bombardę bez Bombardy. Potem były zawirowania polityczne i silniki spalinowe, czyli takie, które wykorzystywały sprężanie – wasze ulubione słowo – i rozprężanie gazu żeby się kręciły. Krótko przed początkiem dwudziestego wieku urodził się mugolski geniusz – Tesla, który był autorem między innymi silnika elektrycznego i jest uznawany przez niemagicznych ludzi za ojca prądu przemiennego. Z kolei niejaki Edison, prawie dziesięć lat starszy jest takim ojcem prądu stałego. Opatentował żarówkę, taki mugolski lumos w balonie. No a jak już mugole mieli prąd, o którym wam opowiadałam ze sto razy, to już się nie będę powtarzać, to się posypały udoskonalenia. I tak w międzyczasie zaczęto wykorzystywać olej hydrauliczny, nie taki do smażenia i sprężone powietrze, żeby czymś poruszać. Tylko wiecie, olej brudzi, powietrze tak się słabo nadaje do dużych, ciężkich przedmiotów, a prąd drogo wychodzi. I tak to mugole żonglują sobie napędami, używając tego, co im najbardziej odpowiada w danej chwili. Kto się nie zgubił, niech podniesie rękę. Żartuję! – poklepała pudełka – A teraz podchodzimy po kolei i z dziesięciu pudełek w ciemno losujemy pięć przedmiotów. Możecie sobie macać kilka razy, co jest w środku, ale ostatecznie wybieracie tylko pięć. Panna Jones, za te instrumenty dęte, czym mnie absolutnie zaskoczyła, dostaje sześć losów. Każdy sam, z wylosowanych przez siebie rzeczy próbuje zrobić coś, w czym będzie można zauważyć ruch. Bez różdżek, oczywiście. Macie dwadzieścia minut, czas start! – klasnęła w dłonie i z uśmiechem zaczęła się przyglądać losującym uczniom.

Mimo powyższych flaków z olejem, to co poniżej już przeczytajcie :)

Losujemy pięć (Nebbie sześć) przedmiotów z pudełka. „W ciemno”, więc wstawiam spoilery, ale też bez przesady, większość rzeczy da się odgadnąć już po opisie odczucia postaci.
Po wylosowaniu (bierzecie, co chcecie, ale tylko pięć!) postać w jednym poście pisze, co skonstruowała i jak to mniej więcej działa. Poniżej linki do SciFun w ramach podpowiedzi

link do inspiracji

Ważne!:
 


Powodzenia!

czas macie do 14.04 do 20:00

Pudełko 1:
 
Pudełko 2:
 
Pudełko 3:
 
Pudełko 4:
 
Pudełko 5:
 
Pudełko 6:
 
Pudełko 7:
 
Pudełko 8:
 
Pudełko 9:
 
Pudełko 10:
 


Ostatnio zmieniony przez Amelia Hall dnia Wto Kwi 11 2017, 10:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1462
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 955
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Kwi 08 2017, 21:26

Ona tak poważnie? Ruth na początku nie przemyślała tego, że Hall jest tak "pozytywną i otwartą osobą" i po pierwsze nie będzie miała oporów w pokazaniu całej sali jej bazgrołów, a po drugie przypomni o jej drugim imieniu, którego absolutnie nigdzie nie używała. Cóż, tyle szczęścia, że Hall pozwoliła sobie tylko na ten uroczy komentarz.
Dziewczyna wysłuchała cierpliwie wszystkiego, co nauczycielka miała do powiedzenia, choć musiała przyznać, że nieco pogubiła się przy tłumaczeniu działania klimatyzatora i żeby sobie to jakoś zwizualizować, wyciągnęła kartkę i narysowała jego schemat, a właściwie zwykły prostokąt - w połowie czerwony, w połowie niebieski.
Wykład Hall był całkiem interesujący, ale mocno pobieżny z perspektywy kogoś, kto od dziecka wsłuchiwał się w opowieści inżyniera dotyczące nie tylko dynamiki, ale też fizyki i wszystkich praw rządzących światem ogólnie. Toteż, kiedy nauczycielka w końcu zdradziła konkretny cel lekcji, zafascynowanej tematem krukonce zaświeciły się oczy.
Przyszłość idealna wyglądała dla Wittenberg mniej więcej tak: Mikkel, Dolina Godryka, usługi konsultingowe dla Departamentu Katastrof i wsparcie wdrażania mugolskich techologii do świata czarodziejów (jej idolką była niezmiennie Ottaline Gambol). Jednak rzeczywistość wyglądała nieco inaczej, dlatego takie zajęcia były dla Ruth odskocznią od codziennych zmagań z nie takim światem, jaki sobie wyobrażała.
Poszła na pierwszy ogień, jeśli chodzi o losowanie, z początku trochę wyśmiewając pomysł. W końcu uczniowie będą widzieć, co wylosowała...Sęk w tym, że pudełka były malutkie i na dobrą sprawę nie było widać, skąd uczeń wyciąga daną rzecz.
Szwedka wkładała rękę do pudeł chyba po pięć razy. Można się było wkurwić, serio.
Wzięła butelkę z jakimś płynem, który okazał się zwykłą wodą niegazowaną (macając przedmiot w pudełku poruszała nim parę razy, słysząc przelewającą się ciecz), a następnie wylosowała baterię, drut, magnesy i kieliszek. Wszystko czuła pod palcami, magnesy były dwa, więc też nie było zbyt dużego problemu z odkryciem, co ukrywa się w pudełku i odesłana przez Hall do jakiegoś kąta zabrała się do pracy.
Co zrobić z baterią, drutem, magnesem, wodą i kieliszkiem? Wystrzałowego drinka z elektrolitem? Chyba tylko. Ojciec Ruth (ten oficjalnie nieżyjący czarodziej, a nieoficjalnie cały i zdrowy mugol) z tysiąc razy pokazywał jej, co się robi z baterią. A ze dwa tysiące, co się robi z wodą, ale ją, wraz z kieliszkiem) odłożyła na później.
Przyczepiła magnes do baterii, a drut najpierw przycięła (dobra, zaklęciem) po czym zgięła w coś podobnego do dwóch skrzydełek. Odłożyła resztę miedzi na bok, a utworzoną ramkę przyczepiła z jednej strony do magnesu, a z drugiej do czubka baterii.
No i podniosła różdżkę, trzymając ją poziomo za oba końce, żeby udowodnić, że żadnych czarów tutaj nie odprawia. Jej "silnik" zaczął wirować w całkiem szybkim tempie, więc żeby nie rozładować baterii zdjęła ramkę i z zainteresowaniem zaczęła rozglądać się po klasie - może ktoś będzie potrzebował pomocy?
wybrane pudełka: 1,2,3,4,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2399
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1458
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 13 2017, 16:45

CO JA TU ROBIŁAM? Zadałam sobie to pytanie po raz milion setny. Nie miałam pojęcia o czym mówiła profesor Hall gdy odnosiła się do naszych odpowiedzi na pytanie, nie rozumiałam z jej wypowiedzi zupełnie nic.
Zgodnie ze wskazaniem nauczycielki podeszłam do pudełek zaraz za Ruth i rozpoczęłam losowanie. Szczerze powiedziawszy macanie większości przedmiotów na niewiele mi się zdało - jasne, byłam w stanie rozpoznać np. kieliszek albo karton, ale trudno ukryć, że żaden z przedmiotów niespecjalnie dawał mi pomysł na to co mogłabym zrobić. W końcu trochę na oślep dokonałam losowanie. Trafił mi się kieliszek, malutka świeczka, pięć baloników, pisaki i talerz. Zestaw totalnie nieprzemawiający do mnie. Przez większość czasu siedziałam przy stoliku próbując wymyślić jak mogę wykorzystać te przedmioty, ale w gruncie rzeczy nie miałam pojęcia. W końcu gdy czas się kończył wpadłam na absurdalny pomysł. Nadmuchałam jeden z balonów, a gdy czas się skończył puściłam go. Balon zaczął latać po klasie dość szybko upuszczając z siebie powietrze. Cały ruch przedmiotu trwał zaledwie kilka sekund, po których upadł on na ziemię, ale miałam nadzieję, że mimo wszystko profesor Hall zaliczy mi zadanie.

Pudełka: 5,6,7,9,10

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2707
  Liczba postów : 1103
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 13 2017, 17:09

Nie czułam się zbyt komfortowo na tej lekcji - nie znałam się na mugolskiej technice na tyle dobrze by osiągać wyniki porównywalne do tych na innych zajęciach, co dość mocno mnie stresowało. Mimo to starałam się wypaść jak najlepiej. Wysłuchałam z uwagą polecenia profesor Hall, po czym podeszłam do pudełek i starałam się wymacać coś jak najbardziej przydatnego. Po kilku minutach w moich rękach znalazła się butelka wody mineralnej, bateria, kartka papieru i trochę tektury falistej, pisak oraz talerz. Przedmioty nie były wybitnie funkcjonalne w tej konkretnej sytuacji, ani tym bardziej ze sobą powiązane. Po krótkim zastanowieniu się postanowiłam wykorzystać siłę powietrza do wprowadzenia przedmiotu w ruch. Postawiłam przed sobą talerz i nalałam na niego wodę, po czym urwałam kawałek kartki papieru i zwinęłam go w małą kuleczkę, którą umieściłam na powierzchni cieczy. Po chwili zabrałam tekturę falistą i zaczęłam nią wachlować na talerz, co doprowadziło do lekkiego ruchu wody, a w efekcie do przesuwania się papierowej kulki po powierzchni wody. Zastanawiałam się czy to aby na pewno się liczy, ale nie miałam żadnego lepszego pomysłu.

Pudełka: 1,2,8,9,10

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
Dodatkowo : Nie żyje
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Kwi 13 2017, 23:10

Oddała kartkę myśląc, że zrobiła z siebie totalnego debila i tak samo czuła się przez większość wykładu profesor Hall. Nie miałam bladego pojęcia, o czym ta kobieta mówiła... Chodziła co jakiś czas na mugoloznawstwo, nawet wydawało jej się, że jest w tym całkiem niezła - do tej chwili. Czyżby w Hogwarcie przerabiali tak trudne rzeczy? Powiodła wzrokiem po klasie i z ulgą stwierdziła, że nie tylko ona wygląda na przytłoczoną tymi wszystkimi informacjami, które wylatywały tak szybko z ust nauczycielki niczym naboje z karabinu. Nie mogła posiąść się z zachwytu, gdy usłyszała swoje nazwisko w zdaniu wyrażającym POCHWAŁĘ! A jednak te instrumenty dęte wcale nie były durne, ha! Czuła się trochę podniesiona na duchu tym wyróżnieniem, ale jej radość nie trwała zbyt długo, gdyż zaczęło się zadanie praktyczne i nagle wszystko wyleciało jej z głowy. Mieli... konstruować?
Z przerażeniem wkładała ręce do pudełek i gdy w końcu wybrała to, co uważała za najbardziej stosowne, usiadła w ławce i spojrzała na to wszystko. Mazaki, kartka i karton, magnesy, drut, woda niegazowana, balony... Merlinie, co ona miała z tego zrobić? Wpatrywała się tępo w swoje fanty i ze stresu zaczęła pić tą wodę, co sobie wylosowała z pudełka. Cholera, cholera, skup się, , mówiła do siebie. Rozejrzała się po klasie - motyla noga, laska obok zrobiła normalnie SILNIK. SILNIK. O MAMO.
Tego na pewno nie przebiję - pomyślała i zapadła się w krześle. Czas mijał, wskazówki zegara przesuwały się i nieubłaganie zwiastowały koniec zajęć, aż nagle Nebraska wpadła na pomysł. Prosty, może nie do końca nadający się na pokazanie nauczycielce, ale lepsze to niż sterta bezużytecznych przedmiotów, prawda?
Wzięła falowany karton i zgięła go w taki sposób, że przypominał mały stoliczek na dwóch nóżkach. Na wierzch położyła kartkę, by co nieco wygładzić podłoże, na którym zamierzała pracować. Chciała zabrać się za przecinanie drutu, ale zapomniała, jak się to robi, a nie chciała przypadkiem, żeby wybuchł, więc odwróciła się do tej mądrej dziewczyny i poprosiła o podpowiedzenie zaklęcia. Zakładam, że Ruth pomogła dziewczynie i Nebbie zdołała uciąć odpowiedniej długości kawałek drutu. Zaczęła go zwijać i ugniatać, by zaczął przypominać coś w rodzaju kuli. Ułożyła drucianą kulkę na wierzchu stoliczka, a po drugiej stronie powierzchni, od strony falowanego kartonu, przyłożyła jeden z magnezów. Ruszała magnezem i patrzyła, czy kulka podąża za nim. Początkowo było ciężko, więc Nebbie postanowiła zdjąć z wierzchu kartkę (jakby to cokolwiek miało pomóc). O dziwo było nawet znośnie i kulka, wolno, bo wolno, ale jednak przemieszczała się zgodnie z kierunkiem, w którym Nebraska przesuwała magnes pod kartonowym stolikiem. Nie wiedziała, na ile nadaje się to do oceny, ale wolała wyskoczyć z głupią prowizorką, niż z pustymi rękami.

pudełka: 1, 3, 4, 7, 8, 9

Mam nadzieje, że mnie nie okrzyczysz, że 3h po czasie :*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 27
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10960-poczta-amelii-hall




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Kwi 14 2017, 21:11

Hall przechadzała się po klasie i z zainteresowaniem zaglądała uczniom przez ramię, kiedy wykonywali powierzone zadanie. Rzecz jasna nie spodziewała się, że od razu zbudują jej samolot z kieliszka i kilku świeczek, liczyła bardziej na kreatywność a tej - jak zwykle - nie zabrakło. Niektórzy radzili sobie wprawdzie trochę gorzej niż inni, jednak i tak poszło im całkiem nieźle jak na pierwszy raz.
Po upływie odliczonego czasu Hall klasnęła w dłonie, zwiastując zakończenie prac.
-Czas minął, dziękuję za wasze zaangażowanie. Większości z was... - spojrzała z zawodem na @Berenice V. Cairndow i @James Waters, którzy ostatecznie podarowali sobie utworzenie jakiegokolwiek tworu z wylosowanych rzeczy.
-Nikt naprawdę nie zna odpowiedzi na pytanie, które zadałam? Pomyślcie... Skoro kiedy zwiększamy ciśnienie, temperatura rośnie to ciśnienie musi... - zrobiła pauzę, wyczekując odpowiedzi, ale uczniowie chyba nie do końca byli zaaferowani tematem tak jak ona - maleć, a temperatura będzie spadać! - rozłożyła bezradnie ręce, finalnie kończąc ten mało interesujący temat.
-Dobrze, panno Dear, nie do końca chodziło mi o coś tak podstawowego jak puszczanie baloników, ale cieszę się, że się starałaś - uśmiechnęła się do @Vivien O. I. Dear pokrzepiająco, usiłując jakoś wybrnąć z sytuacji. Pozostałych dziewczyn nie skomentowała, bo wybryki Wittenberg zdążyła już poznać, tak samo jak jej alergiczne reakcje na próby dociekania, skąd to wszystko wie, a dwie pozostałe uczennice (vel. Lotta i Nebraska) wykazały się całkiem niezłą kreatywnością, biorąc pod uwagę fakt, na jak nieszczęśliwe losy trafiły.
-Ostatnim waszym zadaniem będzie mała zejścióweczka. Bez obaw, nic trudnego. Pytania zapiszę wam na tablicy - dodała i niemal natychmiast zabrała się za pisanie.


Ostatni etap, więc właściwie w tym samym poście można zrobić zt.


Pytania z tablicy::
 


21.04 o 20:00 rozdaję punkty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
Dodatkowo : Nie żyje
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Kwi 19 2017, 00:31

Nebraska już się ucieszyła, że nadszedł koniec tych zajęć i będzie mogła wrócić do dormitorium, w spokoju poskładać mózg, który chyba rozpadł jej się na kawałki. Nie wiedziała nawet, czy dobrze sobie poradziła, czy też źle jej poszło, ponieważ nauczycielka nie skomentowała jej pracy związanej z ukazaniem ruchu. Jakby nie było, prowizorycznego silnika siedzącej nieopodal dziewczyny też nie pochwaliła, więc tym bardziej nie miała pojęcia, jakie były oczekiwania pani profesor względem tej lekcji. Kiedy usłyszała słowo „zejściówka”, myślała początkowo, że powinna wstać i wyjść, podczas gdy okazało się, że chodzi o kolejną kartkówę… Nebbie ledwo powstrzymała się od jęknięcia.
1. Wymień wszystkie znane ci mugolskie napędy (poznane na lekcji, od myślników).
- para
- prąd
- paliwa
- powietrze

2. Wyobraź sobie, że utknąłeś na bezludnej wyspie, gdzie nie możesz używać swojej mocy magicznej. Kogo zabrał/zabrałabyś ze sobą, aby pomógł ci zbudować pojazd, którym wydostaniecie się z wyspy (lub pomógł sprostać trudom życia na wyspie bez magii, jeśli zechcecie tam zostać) i dlaczego? Może to być ktoś z najbliższej rodziny, przyjaciół, ale też znana postać, taka jak wielki uczony lub nawet sportowiec. Odpowiedź koniecznie uzasadnij!
Nebraska nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać, bo wylądowanie na bezludnej wyspie bez magicznej mocy wydawało jej się sytuacją bez wyjścia. Sama była kompletnie nieprzystosowana do obchodzenia się bez magii, jeśli tylko mogła z niej korzystać. Kogo zabrałaby ze sobą? Myślała gorączkowo, aż w końcu zdecydowała się napisać chyba najprostszą rzecz na świecie:
Zabrałabym ze sobą tatę, bo jest zaradnym człowiekiem. Jest też silniejszy i może pomógłby mi zbudować tratwę.
Nie był to największy popis kreatywności z jej strony, ale poczuła, że napisanie tych słów będzie słuszne.
3. Dla chętnych* Jak działa klimatyzator? Opisz swoimi słowami lub narysuj na kartce.
Tutaj nie wiedziała już, co miałaby napisać, ponieważ jej wiedza z zakresu mugolskiej techniki była naprawdę skąpa, a profesor Hall dostała takiego słowotoku, że Nebbie nie zdążyła zanotować nic a nic, poza tym, że gdzieś zmienia się ciśnienie i wtedy też temperatura. Przyglądała się jeszcze przez moment swojej kartce, ale kiedy stwierdziła, że nie da rady dopisać już nic innego, bo głowa pękała jej od zbyt dużego wysiłku umysłowego. Oddała zejściówkę i wyszła z sali.

// zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2399
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1458
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Kwi 19 2017, 12:41

Tak jak się spodziewałam - pomysł z balonikiem wzbudził w nauczycielce głównie politowanie, aczkolwiek kobieta starała się to ukryć. Już myślałam, ze nic nie upewni mnie bardziej w przekonaniu, że to zdecydowanie nie moje miejsce, jednakże myliłam się. Gdy usłyszałam słowo "zejściówka" jęknęłam przeciągle. Po co Ci to było Viv? Szybko chwyciłam kartkę i udzieliłam bardzo krótkiej i dość wybrakowanej odpowiedzi (z mojej głowy wypadło niemalże wszystko).

Cytat :
Vivien Dear, klasa VII
1. - para wodna
- siła mięśni
- prąd

2. Zabrałabym ze sobą mojego brata bliźniaka. Nie ma on wprawdzie zbyt wielkiej wiedzy na temat mugoli, jednakże jest osobą bardzo zaradną, która umie dostosować się nawet do bardzo niesprzyjających warunków.

Pytanie dodatkowe pozostawiłam puste - już nawet nie pamiętałam czym był ten klimatyzator. Położyłam kartkę na biurku profesor Hall i grzecznie się pożegnałam, po czym niemalże pobiegłam w stronę drzwi. Mimo, że profesor była sympatyczną kobietą, to te zajęcia nie były dla mnie.

/zt

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn again
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2707
  Liczba postów : 1103
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Kwi 19 2017, 14:31

Nie przyjęłam wiadomości o zejściówce z entuzjazmem - po pierwsze to była już druga kartkówka na tej lekcji, po drugie uważałam, że te zajęcia wymagały ode mnie dużo więcej skupienia i sprawiły mi zdecydowaną trudność, więc dorzucanie kolejnego testu było dla mnie co najmniej nie na miejsca. Cóż jednak miałam począć? Z nietęgą miną przystąpiłam do pisania. Pierwsze zadanie nie sprawiło mi zbyt dużego problemu, aczkolwiek nie byłam pewna czy czegoś nie pomieszałam. Drugie było zdecydowanie bardziej problematyczne, więc postanowiłam wpisać tam pierwszą osobę pochodzenia mugolskiego, która wpadła mi do głowy i która wzbudzała moją sympatię.






Charlotte Hudson, VIII

Zadanie 1
- Prąd
- Powietrze
- Olej, paliwa
- Siła mięśni
- Para Wodna

Zadanie 2
Zabrałabym ze sobą Gemmę Twisleton - wychowała się w mugolskiej rodzinie, więc myślę, że potrafi żyć bez używania magii, dlatego z jej pomocą łatwiej byłoby mi przeżyć na wyspie, a przy okazji miałabym przy sobie kogoś kto nawet w tak tragicznym położeniu by mnie rozweselił.


Ostatnie zadanie pozostawiłam puste - niezbyt rozumiałam schemat wytłumaczony przez nauczycielkę, a na dodatek zabrakło mi czasu, żeby opisać to w jakiś sensowny sposób. Nie chciałam bazgrać jakichś bzdur, wiec stwierdziłam, że mądrzej będzie oddać kartkę, grzecznie się pożegnać i wyjść z sali. Tak też uczyniłam.

(z/t)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1462
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 955
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Kwi 21 2017, 17:37

Trudno mówić, że Ruth była zachwycona wejściówką, ale nie była nią też mocno niepocieszona, bo koniec końców temat poruszany na zajęciach był czymś, co śmiało można nazwać jej konikiem. Wprawdzie jedynym mugolskim sprzętem, którym miała okazję się pobawić był ekspres do kawy w jej kawalerce, ale ojciec latami wlewał w nią pasję do wszystkich niemagicznych cudów świata, a trzeba przyznać, że poruszanie czymś bez pomocy magii było jednym z nich.
Naturalnie pomogła jednej z uczennic, rozglądając się z zainteresowaniem po klasie, celem wypatrzenia innych pomysłów uczniów. Część z nich wyglądała jednak na kompletnie zdezorientowanych dziwaczną lekcją, dlatego Wittenberg po ukończeniu zadań dosiadła się do krukona (@James Waters), który w dość podstawowy sposób potraktował poprzednie zadanie. Hall zajmowała się uprzątaniem pudeł, kiedy oni pisali kartkówki, więc Ruth swoją napisała w tempie błyskawicznym, po czym zerknęła na kolegę obok.
kartka Ruth:
 

Na trzecie pytanie nie odpowiedziała, ponieważ kątem oka zauważyła, że jej sąsiad z ławki nie zapisał swojego pergaminu. Czas dobiegał końca, a Hall wciąż była zaabsorbowana składaniem pudełek, toteż niekoniecznie zerkała na uczniów. Ruth chwyciła ponownie pióro i drukowanymi, zamaszystymi literkami naskrobała na pergaminie:
kartka Jamesa:
 

Ogólnie pismo wyglądało jak niczyje, ale Wittenberg na wszelki wypadek roztarła wierzchem dłoni świeży tusz, przez co pergamin wyglądał dość niechlujnie, ale za to oboje mieli względną pewność, że nauczycielka nie będzie miała podejrzeń.
-Tylko podpisz – powiedziała niemal bezgłośnie do chłopaka, szturchając go lekko w ramię, żeby przykuć jego uwagę. Dosłownie chwilę potem nauczycielka zaczęła zbierać prace.

@James Waters, masz swoją zejściówkę od Ruth, @Berenice V. Cairndow @Devi Alfaiate – naskrobcie coś proszę do soboty, bo nie chcę dawać połówek : <
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Kwi 22 2017, 00:18

Do pudełka bała się zajrzeć, więc stwierdziła, że nie zrobi nic i najwyżej dostanie jakieś punkty ujemne albo nie dostanie jakichkolwiek punktów. Z podziwem patrzyła na pracę koleżanek, które jak widać zaangażowały się dość porządnie. Może ich wynalazki nie zawsze działały, jednak Devi miała nadzieje, że nauczycielka doceni kunszt wykonania i to, że dziewczęta próbowały zdziałać coś w jakikolwiek sposób.
Nauczycielka wydawała się nie zauważyć tego, że Devi właściwie nie zrobiła na lekcji niczego konkretnego. Jak to mówią, głupi ma zawsze szczęście, powtarzała sobie w myślach, uważnie przysłuchując się słowom nauczycielki, która postanowiła własnie skończyć lekcję. Co prawda Brazylijka miała nadzieje na to, że dowie się czegoś nowego na temat mugoli, jednak ostatecznie jakoś bardzo się nie zawiodła. Doceniała pomysłowość nauczycielki, która w jakikolwiek sposób chciała urozmaicić lekcję i no cóż, udało jej się. A, że akurat Devi nie pod pasowało było inną sprawą.
Zbyt długo nad zadaniami się nie zastanawiała i szybko naskrobała na pergaminie.
Spoiler:
 
Na ostatnie pytanie nie odpowiedziała, tym razem wolała nie zmyślać i odpowiedzieć na pytania dotyczące rzeczy o których miała chociaż małe pojęcie. Zadowolona oddała kartkę nauczycielce, wyszła z sali i ruszyła na następne zajęcia.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 27
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10960-poczta-amelii-hall




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Kwi 22 2017, 12:28

Nauczycielka zbierając prace ponownie nie doliczyła się dzieł wszystkich uczniów, ale dziś mieli wyjątkowe szczęście, że była w tak dobrym nastroju i ostatecznie nie chciała wyciągać z tego większych konsekwencji, niemniej jednak po pobieżnym przewertowaniu pracy wszystkich studentów na lekcji z przykrością musiała stwierdzić, że tym razem polecą ujemne punkty.
-Dziękuję za wasz wkład w tę lekcję. Postanowiłam nie wstawiać wam za nią ocen, bo myślę, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla każdej ze stron – uśmiechnęła się z lekkim politowaniem do słuchaczy – Potraktujcie to więc jako swojego rodzaju lekcję dodatkową dla zaawansowanych. Jestem naprawdę dumna z tego, jak sobie poradziliście i na koniec miałabym też dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra jest taka, że pan @James Waters jako jedyny odpowiedział na ostatnie pytanie i dzięki niemu Ravenclaw otrzymuje dodatkowe pięć punktów. Tylko proszę następnym razem tak nie mazać… - zrobiła strapioną minę – Zła jest taka, że niestety jest to już koniec lekcji. Dziękuję za obecność i do następnego razu – uśmiechnęła się na pożegnanie życzliwie w stronę wychodzących uczniów. Postanowiła też, że to był ostatni raz, kiedy jednak przymknęła oko na brak wykonywania poleceń nauczyciela i następnym razem będzie musiała chyba zacząć odejmować punkty…
Koniec lekcji, zt dla wszystkich (dzięki za sesję, byłyście dzielne!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15660-marieanne-woodward?nid=4#421839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15664-nananananana#421856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15662-izolda#421843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15661-marieanne-woodward#421820




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Sty 06 2018, 17:22

Wysłałam list nie więcej niż pół godziny przed ustalonym spotkaniem. Wyszeptałam Izoldzie, czule drapiąc ją po piórkach, by leciała w największym pośpiechu. W końcu profesor Bergmann, jako poważny, dorosły człowiek, musiał mieć wiele spraw na głowie, a ja nigdy nie lubiłam być obciążeniem. Ucieszyła mnie bardzo jego zgoda na wspólne zajęcia uzupełniające; moje umiejętności w zakresie transmutacji z pewnością nie są zadowalające, a dodatkowo na pewno będzie to miło spędzony czas - bo w jego towarzystwie.
Siedzę przed lustrem, rzucając samej sobie uważne spojrzenie, gdy tworzę na głowie niedbałego koka. Podpinam go wsuwką, kątem oka patrząc na zegarek. Na szczęście mam jeszcze czas, więc zdążę się przebrać z rozciągniętej, błękitnej bluzy i dżinsów, w kraciaste spodnie w kant i czarny golf. Zastanawiam się, skąd w koniuszkach moich palców ta przedziwna ekscytacja, której nigdy nie mogłam pojąć. Nie dochodzę jednak do żadnych rozsądnych wniosków, więc wzruszam ramionami i wychodzę z dormitorium, pod pachą dzierżąc Byt i nicość Sartre, na wypadek, gdyby profesor się spóźnił. Zawsze uważałam za głupotę umniejszanie naukowym osiągnięciom mugoli, którzy, szczególnie w zakresie nauk humanistycznych, potrafili spojrzeć na świat z innej, mniej oczywistej, strony. Stąd codziennie rano budzę się ze świadomością, jak wiele szczęścia mam, mając tak horyzontalnie myślącą matkę, która przekazała mi swój pogląd na świat. Oczywiście, nie zgadzamy się we wszystkim, ale obydwie uważamy nienawiść do mugoli i ich świata za rzecz zwyczajnie prymitywną.
Dotarłszy do klasy, przemknęłam cicho przez całą jej długość, usadowiając się na jednym ze stolików, uprzednio pochylając się lekko, by zdmuchnąć z niego kurz. Rozejrzałam się spokojnie i nie zauważając profesora, założyłam nogę na nogę, oddając się lekturze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1774
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Sty 06 2018, 23:41

| nowy rok, stary Daniel

Odetchnął z ulgą. Zamykające się skrzydło drzwi - strzegących wejścia do gabinetu, izolowało mężczyznę w otoczce choćby względnego spokoju, roztaczanego pomiędzy znanymi mu doskonale ścianami. Przynajmniej taka została zainicjowana pierwotna, podszyta przyzwyczajeniem myśl; wkrótce jednakże ulegająca natychmiastowym zmianom. Siedząca na parapecie sowa wtem poderwała się, dostrzegając przybysza; furkot niewielkich, lecz energicznych skrzydeł ujawnił wyraźniej przywiązaną do nóżki zwierzęcia kopertę. Swoją postawą wydawała się go pospieszać - spostrzegając nazwisko nadawcy (a raczej nadawczyni), prędko zrozumiał, dlaczego.
Szlag.
Błądząc wśród zawiłości korytarzy mieszczących się niemal niepoliczenie w zamku, uszczuplił zasób wolnego czasu spędzany zazwyczaj przed biurkiem - czy to sprawdzając prace domowe, czy wyłącznie rekreacyjnie czytając książkę. List panny Woodward był tak samo spodziewany jak wręcz przeciwnie; mężczyzna preferował sztywne, z odpowiednim odstępem wybrane daty. Obecna zaś, mimo przerwy wśród prowadzonych lekcji, tworzyła niechlubny podszept spóźnienia. A Daniel Bergmann - czy z własnej winy czy niekoniecznie - po prostu nie lubił spóźnień.
Zjawił się w określonej klasie, pewnie chwytając za klamkę; zapach kurzu uderzył wprost w jego nozdrza; przeczesującym wzrokiem prędko wyłapał utwierdzającą w aktualności spotkania Krukonkę. Pochłonięte wcześniej - najwyraźniej lekturą spojrzenie, zawiadamiało o choćby chwili spożytkowanej na oczekiwaniu. Tak bardzo. Nie lubił. Spóźnień. Nawet, jeżeli wszystko opierało się głównie na jego zgodzie i chęci - czego był doskonale świadom. Nigdy nie uznawał tego za stratę czasu, zwłaszcza w towarzystwie osoby, wobec której zdołał już odczuć sympatię.
- Mam nadzieję - oznajmił na samym wejściu - że nie czekałaś zbyt długo. - Ton jego głosu, jak zawsze, pozostawał spokojny; pozbawiony przesytu emocji - próżno się było doszukać w nim zatroskania albo przejęcia. Pozostawał po prostu serdeczny. Zbliżył się, bez pośpiechu, w jej stronę, usiłując dyskretnie wyłapać tytuł trzymanej książki. Ciekawe. Czysta ciekawość.
- Nie zastałaś mnie? - spytał niedługo potem. Tego rodzaju komunikaty pozostawiały oczywiste zasoby wad w przekazywaniu w formie listownej (musiała wiedzieć), choć - rzeczywiście, tuż przed spotkaniem ciężej było go złapać.

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15660-marieanne-woodward?nid=4#421839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15664-nananananana#421856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15662-izolda#421843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15661-marieanne-woodward#421820




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 07 2018, 13:02

Słyszę, kiedy wchodzi - drzwi zamykają się za nim z ciężkim kliknięciem. Nie unoszę jednak wzroku. Najpierw muszę dokończyć akapit i jedynie na jego słowa macham niedbale dłonią, jakby mówiąc, żeby się tym nie przejmował. Nie zawadzało mi takie czekanie - nie uważałam tego za czas stracony, który przecież zawsze mogłam spędzić na lekturze, tak samo jak w dormitorium. Poznaję po jego głosie, że jest lekko poddenerwowany całą sytuacją i na swój sposób rozumiem, chociaż nie uważam tego za logiczne. W końcu unoszę wzrok i zamykam książkę, a zauważając jego spojrzenie skierowane w jej kierunku, podaję mu ją, wyciągając ramię. Siedzę na miejscu, z nogą założoną na nogę i rzucam mu przenikliwe spojrzenie. Nie rozumiem sensu tej subtelnej aluzji. Po co miałabym tracić czas, latając po zamku? Dużo bardziej produktywnym wyjściem było właśnie napisanie listu i spokojne poczekanie na niego, zamiast chaotycznych poszukiwań w tym wielkim molochu.
- Nie szukałam - odzywam się w końcu, nawijając jeden z wystających z koku pukli na palec. - Przepraszam, jeśli profesor musiał się przeze mnie kłopotać - dodaję, po czym zeskakuję lekko ze stołu i staję wyprostowana, jak zawsze. Uśmiecham się delikatnie. Nie chcę, żeby pomyślał o mnie jak o gburze, co dość często się zdarza. Zresztą, podobno kontakt międzyludzki jest klarowniejszy, gdy druga strona może fizycznie dostrzec twoje przyjazne nastawienie. Dalej się tego uczę.
Skutecznie ukrywam niewielki stres, który odczuwam w klatce piersiowej. Bezmyślnie przypisuję go transmutacji, która nie jest moją najlepszą stroną, a mi trudno jest się do tego przyznać. Mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie na dzisiejszych zajęciach - jeśli nie, przez kolejne parę dni będę ćwiczyć sama, z nadzieją, że nie wysadzę zamku w powietrze przez feralną różdżkę. Tak czy siak byłabym w stanie podjąć to ryzyko, byle moja wewnętrzna duma nie ucierpiała.
- Od czego zaczynamy? - pytam, przełamując chwilę ciszy, która dla mnie w sumie nie była niekomfortowa. Chcę jedynie dać wyraz mojej gotowości do działania - dodatkowo unoszę delikatnie podbródek, jakby czekając na jakieś wyzwanie. Nie wiem czemu, ale czuję, że chce mu zaimponować, chyba nie do końca tak, jak chcę imponować innym. Nie zastanawiam się nad tym, pamiętając, że przecież muszę być skupiona. A to i tak jest przecież bezsensu i bez znaczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1774
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 07 2018, 19:30

Zatuszował nieznaczne zmieszanie jej odpowiedzią - posiadał znakomitą kontrolę nad odruchami mimiki nie pozwalając na samowolność drobnym, formującym ekspresję mięśniom. Być może - z przyczyny zakładania scenariusza toczącego się zdecydowanie inaczej, być może również z niezrozumienia podejścia, jej świata przekonań, w którym to poruszała się bardzo pewnie.
Przeszłości nie należało rozwarstwiać.
Liczyło się tylko (oraz aż) teraz.
- Myślałem raczej o tobie - wyjaśnił gładko, jak gdyby od samego początku miał tę odpowiedź zasianą na ścianach gardła; w kwestii możliwego marnotrawienia czasu, przy chwiejnym prawdopodobieństwie przybycia drugiej osoby, nierzadko przeplatającym się z irytacją. Dźwięk zdołał zaszyć swój żywot podstępnie w powietrzu odrobinę zbyt długo, nim, łącząc wszystko w sprecyzowaną całość, mężczyzna dodał: - Chociaż widzę, że byłaś przygotowana. - Lekki, niewymuszony uśmiech ponownie rozświetlił twarz w ukształtowaniu neutralnym zdolną przyprawiać o pełne surowości wrażenie. W głowie Bergmanna kłębiło się mnóstwo myśli - z jednej strony ochoczo poruszyłby temat książki, wypuszczając spomiędzy warg choćby niewinne zdanie, zawsze uwielbiając dyskusje przybierające barwy tych dziedzin; z drugiej, mieli już określony cel ich spotkania - o istnieniu którego, przebijając zagęszczające się między nimi milczenie - nie zawahała się panna Woodward przypomnieć. Mimo rozbieganych jak zawsze rozważań, wciąż pozostawał konkretny.
- Ty musisz powiedzieć. - Spojrzenie wyostrzyło się w swej bystrości, lądując aczkolwiek miękko na usłanym przez piegi, jeszcze dziewczęcym (urzekającym?) obliczu. Zawsze uważał, że dobra samoocena, możliwie najbardziej zbliżająca się w stronę obiektywności - jest kluczem do osiągnięcia sukcesu. - Czy któreś z przerabianych ostatnio zaklęć, sprawiało tobie większe trudności? - skończył, nieznacznie opierając swą postać o jedną z ławek. Najnowsze zaklęcie Proteusza, zdolne ze sobą powiązać wiele przedmiotów - czy może dawniejsze, z odmętów początku roku Enutitatum? Nie wiedział. Nie zakładał.
W opanowaniu czekał na ożywienie jej odpowiedzią. Wyciągnął różdżkę; palce trzymały ją luźno, jeszcze bez przekonania.

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15660-marieanne-woodward?nid=4#421839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15664-nananananana#421856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15662-izolda#421843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15661-marieanne-woodward#421820




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 07 2018, 23:24

Imponuje mi. Oczywiście nie przyznałabym tego, nawet gdyby ktoś mnie zapytał. Jednak - imponuje mi, z kilku powodów, być może przez ten nieprzenikniony, aczkolwiek nieodrzucający, wyraz twarzy i płynne poruszanie się na polu konwersacji, co uważam za wielką zaletę. Przede wszystkim jednak jest nauczycielem, a do tych zawsze miałam niepokojącą, może wręcz niezdrową, słabość. Myślę, że powiedzieć by można wręcz o fascynacji - samym nawet faktem, że człowiek ten może mnie czegoś nauczyć, przekazać mi wiedzę, którą później wykorzystam, może i do dalszej nauki, a może w praktyce. Jednocześnie napędza moją niezaspokojoną ambicję. Nigdy chyba nie zrozumiem tego naukowego syndromu sztokholmskiego, jednak trudno go wypierać przed samą sobą. O ile zgrabnie ukrywam to przed innymi, okłamywanie samego siebie nie świadczy najlepiej.
Oczywiście nie daję po sobie poznać, jak działa na mnie to spotkanie tête-à-tête, a jedynie uśmiecham się z pokorą, wzruszając ramionami na ten drobny (w moim mniemaniu) komplement. Z chęcią poruszyłbym temat książki, ale nie jestem pewna, czy tak wypada. Zresztą, nie chcę zabierać Bergmannowi za dużo czasu - poczucie narzucania się drugiej osobie towarzyszy mi większość spędzanego z innymi czasu, stąd decydując się porzucić siedzący w głowie temat. Zamiast tego koncentruję się na mężczyźnie, jego słowach, a przede wszystkim spojrzeniu. Patrzę mu uważnie w oczy, starając się nie wyglądać w tym wyzywająco, i znowu czuję to delikatne mrowienie w koniuszkach palców, które sprawia, że jeden z kącików ust nieznacznie się unosi. Jego spojrzenie na moim obliczu na swój sposób mnie dowartościowuje, chociaż tak naprawdę moja samoocena tego nie potrzebuję. Cieszy mnie jednak sam fakt, że najwyraźniej jestem miła do oglądania. Jego pytanie, choć najzupełniej logiczne i potrzebne, wzbudza we mnie lekką niepewność. Trudno przyznać mi się przed nim, czego nie umiem - chciałabym mu zaimponować, by wiedział, że składa się na mnie nie tylko ładna buzia. Żeby patrzył na mnie jak na osobę dorosłą i inteligentną - chociaż oba stwierdzenia są raczej prawdą, łatwo stracić pewność siebie przy takiej osobie jak Bergmann. Nie chcę jednak, by wiedział, jakie myśli krążą mi po głowię, więc nieznacznie (ale by nie przekraczać granicy przyzwoitości) zmniejszam dystans między nami, prostując się delikatnie.
- Najbardziej kłopotliwe jest z pewnością Glacium - przyznaję, opierając dłonie na biodrach, z czego w jednej trzymam już różdżkę. Staram się patrzeć mu w oczy, mając nadzieję, że nie uzna tego za nieodpowiednie. Uważam to za dobry, subtelny sposób próby charakteru. Jego oczywiście nie muszę testować, ale siebie - zawsze. - Dodatkowo sumptuariae leges - staram się wymówić to jak najbardziej poprawnie - nie idzie mi idealnie. W dodatku aktualne zawirowania magiczne nie pomagają podczas praktyki - dodaję, jakbym chciała usprawiedliwić swą ewentualną nieudolność w rzucaniu zaklęć. Mam nadzieję, że nie będę musiała ukrywać wstydliwych rumieńców w razie porażki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1774
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Sty 08 2018, 21:24

Intuicja była wręcz nieomylnym narządem zmysłu - skrytym pod rozciągniętą, skórną powłoką, przemykającym wraz z oscylacją myśli (przeskakujących wdzięcznie z jednego na drugi temat). Oszukiwał się, oszukiwał własne, kłębiące się pod sklepieniem czaszki zastanowienia, jak gdyby pragnął je zignorować w celu wyższego dobra (zabawne, przecież wiadomo - nie byłby w stanie, tak długo, jak uzyskałby pewność obustronności). Od cienia sympatii granica była wbrew wyłożonym pozorom dość grząska - rozwijała się, potrafiła niekontrolowanie rozkrzewiać; nawet, jeżeli żadne z większych słów nie zapadło, a płaszczyzna prowadzonej relacji nie odbiegała nadto od sztandarowych, pozytywnych - łączących nauczyciela i ucznia. Doceniał zainteresowania. Doceniał odmienność. Intrygował się. Niezmiennie.
A jednak - wszystko p r z e c i e ż było do bólu zwyczajne. Nie wiedział, czemu struny napięcia związują się, prężą (choć delikatnie) - z drobnym, zwykłym zbliżeniem, z wibrującymi w powietrzu, pospolitymi słowami.
Zwyczajność.
Słowo przewodnie. Wykonywanie zawodu. Pomoc.
- Przećwiczmy je mimo wszystko - nawiązał dopiero przy drugim, nadmienionym zaklęciu. Jak zawsze - miał odpowiedni powód. - Glacium w obliczu zakłóceń potrafi stawać się dość - tu urwał na krótki ułamek chwili; szukał adekwatnego z określeń - kłopotliwe. - Po jednej z nieprzyjemnych porażek, kiedy dowiedział się - zamiast lodu może przywołać ogień (całe szczęście! szybka oraz stuprocentowo pomyślna reakcja, zatrzymała ryzyko destrukcyjnego wpływu).
- Jak bez wątpienia pozostajesz świadoma, najważniejsze jest możliwie najbardziej dokładne wyobrażenie stroju - nawiązał do samej techniki. - oraz odpowiedni ruch dłonią przy wymawianiu zaklęcia.
Ostatecznie dobył swej różdżki, pewnie, machnąwszy wraz z inkantacją:
- Semptuariae leges. - Ciemna, luźna koszula przemieniła się w całkowicie białą; cały strój - z codziennego w pełen elegancji stosownej wobec podniosłych spotkań. Po niedługim upływie czasu, niewerbalnie odwołał zaklęcie - z zakłóceniami czy bez nich, próbując tak czy inaczej do skutku.
Naniósł swoje spojrzenie ponownie na Woodward: - Przekonajmy się. - Kąciki ust drgnęły jakby leniwie, choć nadal wyraz twarzy pozostawał przyjemny w odbiorze, stanowiący dopełnienie dla metafory zaciekawienia, w jakim był wówczas zaklęty. - Twoja kolej.

Kostka: 4, za pierwszym razem udane klik



Rzuć kostką!

1,3,5,6 - niestety nic nie zdołało się zdarzyć, czyżby przez zakłócenia magii?
2,4 -> rzuć kostką raz jeszcze. Jeśli teraz wypadnie wynik parzysty - gratuluję, zaklęcie zostało wykonane całkowicie poprawnie! Jeśli wypadnie wynik nieparzysty - zaklęcie udało się wyłącznie częściowo (interpretację już pozostawiam tobie).

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 740
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 612
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Kwi 07 2018, 10:50

To zabawne, że dziesiątki listów od rodziców, które dostawał po kilka w każdym tygodniu, nie miały takiej siły sprawczej, jak jeden jedyny list napisany przez studenta w niebieskich barwach. Ojciec nakłaniał go od tygodni do doszlifowania się z zaklęć, które były dla niego jednym z ważniejszych przedmiotów, a matka praktycznie od początku semestru namawiała go do podjęcia korepetycji u kogoś bardziej doświadczonego. Przejmowali się ocenami jedynaka bardziej, niż Liam, ale tak to w życiu działało, że im bliższe były egzaminy, tym nawet sam uczeń zaczynał odczuwać pewną presję.
Ucieszył się, gdy Ezra zgodził się podszkolić młodszego kolegę. Co prawda nie dogadali się względem ceny tych nadprogramowych zajęć, ale dla Puchona pieniądze były rzeczą drugorzędną. Miał wobec wychowanka Ravenclawa duże nadzieje w kwestii kompetencji i był gotów zapłacić każdą stosowną kwotę. Dlatego też ubezpieczył się na wszelki wypadek i w połach swojej szaty, ukrył niewielki woreczek z galeonami. Czasem brzęczał mu pod gwałtowniejszymi ruchami, obracając się w wewnętrznej kieszeni, ale na szczęście dźwięk nie był na tyle natarczywy, żeby z pulsującą żyłką od razu rzucać Silencio.
Doszedł do sali, w której umówił się z chłopakiem i zajrzał ostrożnie przez drzwi. Zorientował się, że pomieszczenie było puste, toteż bez zbędnych zawahań po prostu wsunął się do środka. Chyba jeszcze nie miał przyjemności kręcić się po tym pokoju? Przeszedł się pomiędzy krzesłami, spoglądając z zainteresowaniem na upchnięte między kątami rupiecie, by w końcu wskoczyć na jedną z ław i sobie na niej klapnąć. Zamachał zwisającymi nogami, podpierając się z tyłu rękoma, cierpliwie oczekując swojego nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1061
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1727
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Kwi 08 2018, 18:43

Udzielanie korepetycji było dla Ezry swego rodzaju kaprysem; nie potrzebował żadnych pieniędzy, bo aktualnie powodziło mu się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Bardziej chodziło o spróbowanie czegoś nowego i sprawdzenie samego siebie w innej dziedzinie. Clarke był już na trzecim roku, a jego plany życiowe wciąż pozostawały niesprecyzowane. Nie mógł wszystkiego składać na jedną kartę, ponieważ kwestia aktorstwa była dosyć chwiejna. A że Ezra przejawiał dosyć wszechstronne umiejętności, chciał odnaleźć dla siebie drogę awaryjną.
Cieszył się zatem, że to właśnie Liam odezwał się na jego ogłoszenie. Miał już jakąś styczność z tym chłopakiem i wiedział - w teorii - czego się po nim spodziewać. Był zatem pewny, że obejdzie się bez wewnętrznego przeklinania własnego pomysłu.  
W kwestii pieniędzy nie odezwał się z konkretnego powodu; on sam nie był pewny, czego właściwie oczekuje. Nie mógł żądać niczego na wstępie, skoro nawet nie ustalili na czym będą polegały korepetycje i jak wiele Liam sam potrafi. Wszystko miało się wyjaśnić dopiero na tej pierwszej "lekcji". Równie dobrze mogło się okazać, że Clarke kompletnie na nauczyciela się nie nadawał.
Wszedł do sali parę minut spóźniony, ale liczył, że Liam nie będzie miał mu tego za złe. Krukon zawsze miał mały problem z zegarkiem i bardzo ciężko było go odzwyczaić od biegania wszędzie na ostatnią chwilę.
- Liam. - Szeroki uśmiech rozświetlił jego twarz, kiedy podszedł do siedzącego na blacie Puchona. - Gotowy na poważną dawkę wysiłku? - zaczepił go przyjaźnie. Rivai sam nie wiedział, o co prosił, gdy mówił o braku litości u Ezry. Jego nie trzeba było namawiać. Przysiadł na chwilę obok Puchona, odkładając torbę na podłogę. - To może na początek opowiedz mi... albo lepiej streść, nie potrzebuję długich historii, z czym właściwie sobie nie radzisz. Może masz jakieś konkretne zaklęcia? Zapominasz formułek, gestu...? - zawiesił głos, stwierdzając, że Liama akurat zachęcać nie musi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 740
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 612
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Kwi 10 2018, 11:20

Wyprostował się, natychmiast przekręcając łeb na wchodzącego do pomieszczenia chłopaka, by przywitać go szczerym i niesamowicie ciepłym uśmiechem. Jeżeli wychowanek Ravenclawu kiedykolwiek widział merdającego na widok właściciela psa, to mógłby w tym momencie poczuć podobną falę radości, bijącą od ucznia. Miał niesamowicie dobry humor, a zawzięcie do zrobienia czegoś na korzyść swojego rozwoju, wciąż trzymało się go bardzo uparcie.
- Hej, Ezra! – podciągnął nogi do góry i skrzyżował je, siadając tym samym po turecku. Zaraz cofnął się odrobinę w głąb ławki, by zrobić Clarke’owi miejsce. Wpatrzył się w niego z zaciekawieniem, choć nie był spokojny zbyt długo, zaraz kusząc się o małe zasalutowanie w ramach żartobliwego potwierdzenia własnej gotowości do umierania w katorżniczych ćwiczeniach pod czujnym nadzorem Krukona.
Yes, sir! - a później lekko się skonsternował, odsuwając rękę od skroni. – Bo chyba tak robią mugolscy żołnierze, prawda? – dopytał ostrożnie, uśmiechając się niewinnie, jak dla ukrycia swoich dziur w wiedzy o niemagiczny świecie. Nie miał bladego pojęcia, że trafił na prawdziwego znawcę; niestety nie dysponował odpowiednim sprzętem, by porwać się na badania morfologiczne, więc nijak nie miał możliwości poznania składu krwi swojego korepetytora. Szybko jednak puścił swój wyczyn w niepamięć, ginąc pod kolejnymi słowami rozmówcy.
O Merlinie, dobrze, że Ezra sprecyzował, że Liam miał się streszczać.
- Mam nadzieję, że nie zabrzmi to idiotycznie, jeśli powiem, że nie do końca wiem, co mi nie wychodzi? – skulił się nieco, jakby niewiedza w tym temacie oznaczała konkretny powód do wstydu. Niemniej nijak nie przypominał prawdziwie zażenowanego, wciąż bijąc najszczerszą pozytywną energią w każdym słowie czy geście. – Zaklęcia od jakiegoś czasu po prostu nie chcą mi działać… na przykład patronus, o. Na egzaminie poszło mi znakomicie i wyczarowałem go za pierwszy razem! Był wyraźny i skakał po sali jeszcze dobre kilka minut po pokonaniu bogina… a ostatnio u Mefiego machałem różdżką osiem razy. O s i e m. Patronus nawet mi nie zamigał… – zrobił zrezygnowaną minę, choć szybko się rozchmurzył. – Może to wina tych całych zakłóceń, a nie tego, że jestem beznadziejnym czarodziejem…? – wzruszył ramionami, chichocząc pod nosem. – W zasadzie chciałem korepetycje tylko po to, by nieco się podszkolić. Może wyjść poza materiał siódmego roku, żeby było łatwiej na studiach? Bardzo chciałbym dobrze zdać owutemy i pomyślałem, że może mógłbyś mi jakoś pomóc…? – a później zamrugał delikatnie zaskoczony, orientując się, że…. nie streścił się w ogóle. Skierował w kierunku chłopaka kolejny niewinny uśmieszek, tym razem podszyty małą przepraszającą nutą.
On naprawdę nad tym nie panował…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pusta klasa   

Powrót do góry Go down
 

Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-