Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ławeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Ławeczka   Wto Sie 28 2012, 22:19

First topic message reminder :


Ławeczka
Gdzieś tam na moście, kawałek od punktu widokowego jest sobie taka kamienna ławeczka, z której również rozciąga się całkiem ładny krajobraz z tym, że można tutaj też usiąść.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Mar 09 2014, 12:15

Och, gdyby Szafir miała dar wchodzenie do czyjegoś umysłu. Gdyby mogła… Gdyby chciała. Zaraz, to nowe odkrycie, przecież była legilimentą, a zabawa ze ślizgonką, była po prostu nudna. Jednak Sherazi jej pan, wolę pana trzeba spełniać. Znużenie tym spotkaniem dawało o sobie znać. Znużenie tym  zadaniem również. Wszystko było nużące. Nie lubiła gry w podchody, chyba że w grę wchodziła Arienne Levittoux. To była jedyna dziewczyna w szkole warta uwagi i przede wszystkim tego by skończyć z nią w łóżku, ewentualnie tym żeby przez samo patrzenie się podniecać. Miała ogień. Miała niewyparzony dziób i charakterek, a te Sparks kochała najbardziej, dlatego też spotkanie, które zafundował jej Farid było w pewnym momencie… Ciężkie, a czas? Czas się fenomenalnie dłużył. Ale dość. Dość tego. Sapphire nie lubiła czekać i wolała dostać wszystko "na już", czego Jack Reyes był najlepszym przykładem. Chora relacja, ale jakże ambitnie pociągająca kolejne sytuacje. Szafir pociągała za sznureczki lalek w swoim podróżnym teatrzyku.
Dziewczę wstało gwałtownie z ławki i niewiele czekając wyciągnęła różdżkę z płaszcza, którą wycelowała w Lesley. Uśmiechnęła się jeszcze na koniec sardonicznie, wiedząc, że to co się za chwile stanie będzie iście fenomenalnym pokazem, wszak penetracja czyjegoś umysłu, była doprawdy uroczą zabawą.
-Jestem znużona, a czas płynie… Nie mamy go zbyt wiele… Legilimens – wypowiedziała inkantacje i jak dobrze, że Willard nie miała szansy na obronę, a Sapphire mogła bez problemu wejść z butami do jej wspomnień, które były doprawdy… Śmieszne.
Kurwa mać. Ta pieprzona ślizgonka... Gdy tylko Szafir ją zobaczyła zrozumiała, że wybór Farida był albo przypadkowy, albo po prostu wiedział kogo Sparks z rozkoszą chciałaby unikać. To nie kwestia, że miała coś z głową. Elsa sięgnęła nie po te zabawki co powinna, ale dobrze, wszak Lesley nie miała kompletnie pojęcia o tym, że dziewczyny się znały, a kwestia wyczyszczenia pamięci? Już Farid o to zadba, gdyby ta jakże zła istotka spróbowałaby go oszukać. A może nawet śmierć? Czas pokaże. Gdy Sparks raz po raz penetrowała umysł Willard nie mogła wyjść z podziwu, że te wszystkie wspomnienia opierają się o rodzinę, szkołę i o opinię lesbijki, która przyniosła jej wielu znajomych. W porządku. To jej zabawki. Niech się nimi bawi.
Rose Casta. Tą znam. Dość dobrze. Czy wspomnienie jest dla Ciebie wyraźne? Mam nadzieję, że tak, wszak musisz poczuć, że wszystko na czym Ci zależy, w każdej chwili może rozpieprzyć się w drobny mak. Nie interesuje mnie, że będziesz mi rzucać kłody pod nogi. Wszak wiem co robić, byś tańczyła jak Ci zagram. Uśmiechnę się uroczo, patrząc na tek seksualny pokaz, który zaserwowałyście sobie we wakacje. Urocze. Doprawdy urocze.
-Byłoby przykro gdyby tej gryffonce coś się stało, prawda? – Sapphire nie miała jednak zamiaru krzywdzić nikogo. Nie przynajmniej tak jak Lesley mogło się wydawać, to była zabawa nie przeznaczona dla niej, wszak oprawcą jedynym i możliwym mógł być Farid. Szafir chciała tylko pokazać ile przez głupotę można stracić, a było tego naprawdę wiele.
-Wiem, że to dla Ciebie zbyt szybko, ale nie ma czasu do stracenia… Ludzie, którzy mi odmawiali zakończyli już swoją krótką egzystencje… - Uśmiechnęła się rozkosznie, a po chwili jedyne czego oczekiwała to posłuszeństwa. Nie lubiła sprzeciwu, co oczywiście sama bliźniaczka Chiles mogła potwierdzić, bo z tym nie będzie miała zbyt wielu kłopotów.
-Zobaczysz, że walka o tych, na których Ci zależy będzie opłacalna, ktoś widzi w Tobie fenomenalny potencjał… Nie będziemy tracić czasu, prawda? Powinnyśmy... Udać się do Hogsmeade, tam jest ten, który chce Cię poznać. – Na koniec wolną ręką potarła policzek ślizgonki, a po chwili już ich nie było. Nie było po nich śladu. Tak będzie lepiej… Farid nie może przecież czekać w nieskończoność.

/zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 22
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Kwi 14 2014, 19:03

Sama nie bardzo wiedziała, dlaczego zaproponowała na spotkanie akurat to, przyznasz, że dość dziwaczne, miejsce, ale to nie grało praktycznie żadnej roli. W końcu pogoda była całkiem w porządku, widok naprawdę ujmujący, a kamienna ławka zaskakująco wygodna. Drayton rozsiadła się więc na niej, wpatrując w bliżej nieokreślony punkt i poprawiając modny kapelusz na głowie. W scenerii brakowało jeszcze tylko jednego, zasadniczego elementu – Zoe.
Stęskniła się za nią. Prawdziwie i bardzo. Bo z całą tą swoją manią na zachowywanie dystansu do ludzi, próbami nieprzywiązywania się i beztroskiego, niemalże olewatorskiego podejścia do relacji międzyludzkich, Neva wręcz musiała przyznać, że jakimś cudem uwikłała się w przyjaźń, taką mocną i szczerą, której nie sposób przeoczyć czy udać, że nie istnieje.  I jasne, w zamku było jeszcze kilka osób, które były jej bliskie, ale żadna nie mogła równać się z Zetką, którą brunetka traktowała niemalże jak członka rodziny. I to takiego dobrego członka, którego się lubi i nie ma ochoty udusić. Od początku edukacji w Hogwarcie trzymały się razem, z miejsca podpasowały sobie charakterami i spojrzeniami na świat. I ten stan rzeczy trwał do dziś, choć wiele wydarzeń i naturalnych zawirowań zakłócało ich kontakt. Nie widziały się naprawdę długo i dla niektórych mogłoby to być całkiem stresujące, nawet krępujące, ale jedyne, co odczuwała Neva, to ciekawość i jakiś podejrzanie błogi spokój. Po prostu siedziała sobie tak nieruchomo, czekając na tego złośliwego chudzielca i rozmyślając,  czy powinna mówić jej o tych wszystkich nieprzyjemnościach, które niedawno ją spotkały.
Momentami miała wrażenie, że sterują nią dwa głosy, wiecznie skłócone i postawione do siebie w opozycji. Strasznie męczące było słuchanie ich wywodów i najchętniej po prostu by zwiała, ale z własnego umysłu raczej ciężko się ewakuować. Prosiła Champion w listach, by nie znikała. Pisała, że jej potrzebuje. Zoe na pewno zażąda teraz jakichś wyjaśnień. I niby co jej miała wtedy powiedzieć? Oh, Z, szmat czasu! Co u mnie? Czuję, że zaczynam wariować, albo wariuję już od dawna, a tak to po staremu. Krótko i na temat. Ale to nie było to. A może by tak.. no jakoś leci, moja psychika się sypie, ładna pogoda, co? Nie, nie, nie. Kompletnie bez sensu.
Ta, najlepiej zwal to na nią z góry. Sama siebie nie ogarniasz, a oczekujesz, że ktoś zrobi to za Ciebie! – oburzył się głos, ten zdecydowanie rozsądniejszy. Neva zmrużyła oczy, nie mogąc odmówić mu słuszności tego stwierdzenia, ale i nie potrafiąc ukryć irytacji. Nie lubiła głosu rozsądku, wiedział zbyt dużo, jego świadomość była przerażająco wielka, a to rodziło jej strach. Musiała ten głos hamować, by przypadkiem nie pozwolić, by podsunął jej prawdziwy obraz tego, co się z nią ostatnio działo. Bowiem rozsądek doskonale wiedział, że obudziły się w niej pewne skłonności ku chorobie, jaka dręczyła jej matkę od czasu porodu, a kto wie, może i wcześniej. Ale Neva była uparta i zwyczajnie nie dopuszczała do siebie pewnych myśli i rozwiązań. Tak było łatwiej, mniej boleśnie. No, przynajmniej tak twierdziła.
A czy trzeba mówić cokolwiek? Przecież wszystko jest dobrze. Każdy ma wzloty i upadki, nic takiego się nie dzieje, nie panikujmy. - zjawiła się konkurencja rozsądku, która była dla Drayton zdecydowanie milsza i bardziej przekonująca. Tak, należy pójść za tym głosem. Istniały większe problemy, niż jakieś tam wewnętrzne niepokoje i dziwactwa. Zresztą, Z coś nabroiła i już dawno miały to obgadać. Należało skupić się na tym. Tak robią dobre przyjaciółki, prawda? Koncentrują się na sprawach tej drugiej osoby.
Ślizgonka poruszyła się niespokojnie, zaczynając niecierpliwić nieobecnością Zosi. Lepiej, żeby już tu przyszła, nim brunetka pocznie znowu za dużo analizować. To zajęcie nigdy nie jest zbyt właściwe dla człowieka, który ma nad czym myśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Cannes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Kwi 29 2014, 16:24

To trochę śmieszne, że dwie dziewczyny o tak podobnym poglądzie na relacje międzyludzkie tak bardzo się do siebie przywiązały. Jedna i druga nie wikłała się z nikim w żadne przyjaźnie do końca życia, ale jakoś tak wyszło, ze zawarły ze sobą niepisany pakt. Jak tylko Zoe pojawiła się w Hogwarcie po tym jak wylano ją z Beauxbatons w szybkim rozrachunku oceniła swoje nowe, przyszłe ofiary, a Nevę wzięła na celownik w postaci spoko ziomka. Zaraz potem jeszcze do jej grona dołączyły SMS i Skyla, z którymi przez moment terroryzowała Hogwart.
No właśnie, co się stało z tym małym gitowcem Zosią, która próbowała przekupić nauczyciela cyckami, a facetowi z którym się spotykała przywaliła tłuczkiem w głowę? Tu pies był pogrzebany. Kiedy tylko usłyszała pierwsze 'kocham' spanikowała, przespała się z jego wrogiem i wyjechała do Francji pod pretekstem opieki nad chorą mamą. Co prawda mama po dwóch tygodniach już doszła do siebie, a chorej na Vomile kobiecie, Champion przynosiła sucharki i inne lekkostrawne jedzenie żeby doszła do siebie. Potem wymyślała milion różnych pretekstów byleby tylko grzać dupę w Cannes, a jak najbardziej opóźnić swój powrót do Hogwartu. Po dwóch miesiącach jednak z powrotem trafiła w ponure mury zamku, namiętnie unikając każdej znajomej twarzy. Wiedziała, że to cholernie złe, głupie i podłe z jej strony, ignorować tak w nieskonczoność swoich przyjaciół, więc kiedy dostała list od Nevy z głębokim westchnięciem przemogła się żeby wreszcie spotkać tą swoją ukochaną mordkę.
Drayton miała problemy? W takim razie długo jeszcze tutaj sobie posiedzą, bo będą mogły na zmianę się licytować która ma gorzej. Prawdopodobnie nie była to Zoe. Ona najczęściej wyolbrzymiała swoje problemy, dramatyzując jakby grała w jakimś kiepskim filmie, w którym to aktorka rzuca się jak nawiedzona po scenie, próbując zwrócić na siebie uwagę. Nie. Ślizgonka nie musiała tego robić. Już i ta za duża uwaga była skupiona na jej osobie po tym co nawyczyniała i to ją bardzo gryzło. Bo powód jej ześwirowania został w Hogwarcie i nie zanosiło się na to żeby miał kiedykolwiek wrócić. Chyba, ze na wakacje, bo gdzieś podświadomie złośliwy głosik mówił jej, ze ten jej cały powód nawet po ukończeniu tutaj nauki zostanie chociażby po to żeby wypożyczać dzieciakom książki w bibliotece.
Pokręciła ze złością głową i przyspieszyła kroku. Już była spóźniona. Jak zwykle. Ziemia była trochę błotnista, a ona na nogach miała białe trampki przed kostkę, jednak nie zważając na to zaczęła biec, taka z niej bohatera była! W końcu na horyzoncie zamajaczyła jej na ławeczce wątła postać brunetki, którą już z tej odległości umiała rozpoznać.
- Drayton! - wrzasnęła zadyszana radosnym tonem. Na jej policzkach pojawiły się wypieki, ale chłodny wiatr skutecznie ją orzeźwiał. Serce biło jej jak szalone i nei wiedziała czy to dlatego, że cieszy się na widok przyjaciółki, czy jest zadyszana, czy po prostu ma jej tyle do opowiedzenia.
- Ja pierdole, dopiero teraz czuję jak bardzo się za Tobą stęskniłam! Musisz powiedzieć co u Ciebie. Przepraszam, że tak zjebałam, jestem beznadziejną przyjaciółką, zniknęłam tak bez słowa, ale kurde, totalnie już nie wiedziałam co robić z tym wszystkim, a przysięgam Ci jakbym została jeszcze kilka dni dłużej to albo Hogwart ległby w gruzach, albo ja zastanawiałabym się czyje dziecko w sobie noszę - parsknęła śmiechem, robiąc krzywą minę i przytuliła się zaraz do Nevy, ściskając ją mocno. Mimo wątłej postury Zosia miała w sobie sporo siły, więc w ciszy możemy współczuć drugiej brunetce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 22
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Kwi 30 2014, 23:04

Pojawiła się tak, jak zwykle. Jak gwałtowna burza, taka, która rzuca błyskami bez wcześniejszej zapowiedzi choćby najmniejszego grzmotu. W sumie to nie wiem, czy to możliwe, ale to nieistotne. Zoe wkroczyła do tej pięknej scenerii z impetem w taki sposób, jaki Neva doskonale zapamiętała. I och, jak świetnie było ją zobaczyć, usłyszeć ten głos!
- Champion! – odwrzasnęła brunetka i ruszyła naprędce ku przyjaciółce, już zaraz lądując w jej mocnych objęciach. Draytonowe żebra zdecydowanie poczuły siłę tego uścisku i biedne zostały z lekka przygniecione, ale ich właścicielka zdawała się nawet tego nie odczuwać. Obecna chwila dała jej taką dawkę szczęścia, że żaden ból nie miał przy tym szans.
- Bez kitu, ja za Tobą też. – odpowiedziała szczerze, nachylając się odrobinę, by położyć podbródek na ramieniu niższej dziewczyny. Pozwoliła, by to wylewne powitanie potrwało jeszcze kilkadziesiąt sekund, a może i parę minut, po czym ostrożnie odsunęła się od niepozornej Zosi-siłacza, zaglądając w jej oczy, jakby chciała zbadać, czy wszystko w porządku. Pobieżne oględziny nie dały jej sprecyzowanej diagnozy. Zauważyła, że Champion nieco wychudła, o czym oczywiście zaraz ją z wyrzutem powiadomiła, chociaż ironicznie sama mogłaby robić za siostrę bliźniaczkę gałązki.
- Daj spokój, rozumiem. Też przepraszam, mogłam się wcześniej odezwać. Ale jebać, to teraz nieważne. Mamy sobie wiele do powiedzenia, chodź!
Pociągnęła towarzyszkę za nadgarstek w kierunku ławeczki i usiadła, zmuszając dziewczynę do tego samego. Usadowiła się wygodnie, siadając po turecku naprzeciwko Champion i spojrzała jej ponownie w oczy.
- Co się stało? Mocno nabroiłaś?
Uniosła pytająco brew. Gdyby była typową przyjaciółką pewnie byłoby jej przykro, że nie wiedziała wcześniej o rozterkach Z i, co za tym idzie, nie była w stanie jej pomóc, ale ustaliłyśmy już, że ta relacja nieco odbiegała od normy. Neva była przekonana, że Z jakoś uporała się ze swoimi demonami, skoro wróciła do Hogwartu. A jeśli nie, cóż, we dwie na pewno coś wymyślą!
- Co, jak co, ale dzieci to ostatnio hot temat. – dodała, wywracając teatralnie oczyma. Chyba każdy z mieszkańców zamku miał w pamięci słynną dramę z dzieckiem tej rudowłosej Watson. Ale nagonka na tę kwestię chyba dobiegła już końca, ludzie zajmowali się nowymi plotkami. Każda sensacja z czasem wygasa i przedawnia się, ustępując miejsca nowej. Tak to już było urządzone. Niemniej jednak Neva nie zamierzała rozmawiać z wytęsknioną kompanką o mechanizmach rządzących tym światem. Liczyły się tylko one i ich sprawy, później będą mogły ewentualnie zająć się otoczeniem.
Musisz powiedzieć co u Ciebie.
- U mnie..
Pustka. Co miała teraz odpowiedzieć? Nie wiedziała od czego zacząć, jak wszystko podsumować i czy w ogóle wspominać o czymkolwiek innym, co nie tyczyło się zwykłej codzienności uczennicy Hogwartu. Nie chciała ześlizgiwać się z tematu Zoe na nią samą i jej problemy. Ale z drugiej strony.. Coś w niej pękło.
-… dziwnie. Nie wiem sama w sumie. Ale po kolei. Najpierw Ty.
Zadecydowała w końcu, uśmiechając się zachęcająco. Zetka miała teraz pełne pole do popisu. Mogła dramatyzować, wyolbrzymiać, co tylko chciała. Neva była szczerze zaineresowana i po prostu potrzebowała pewnych odpowiedzi. W obecności Z czuła się tak swobodnie, dobrze i w jakiś sposób bezpiecznie. Ostatnimi czasy opiekę takich pozytywnych emocji zapewniał jej tylko Josh.
- Cholera, serio tęskniłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 244
  Liczba postów : 185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8355-wojtek-zielinski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8357-kloc-sie-ze-mna#235046
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8358-skoro-juz-musisz#235049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8356-wojtek-zielinski#235042




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Cze 08 2014, 16:13

Wyszedł i Zieliński na powietrze. Jak inni cieszyć się lepszą pogodą. Bez chmur na niebie i deszczy, co to ostatnio niemal każdego dnia nad zamkiem przechodziły. Odpocząć od zamkowych murów chciał. Na błoniach wydawało mu się, że zbyt wiele osób będzie dlatego na most się wybrał. Wiszący. Do punktu widokowego nie dotarł. Na ławce co wcześniej była usiadł i twarz wystawił w stronę słońca. Oczy przymknął i pozwalał promieniom, aby zalały go całego. Na kolejne zadanie ze Sfinksa czekał, aby nie myśleć o niczym nieprzyjemnym i skupić się na czymś. Wolał, aby tym razem o eliksiry chodziło. Zdecydowanie lepsze by to było niż rysowanie map nieba. Dla Zielińskiego. Nie dla wszystkich na pewno. Jednak o sobie myślał. Jak każdy miał ambicję, aby wypaść jak najlepiej. Pokazać się z jak najlepszej strony. Nie znów jako przegrany. Bo tak się czuł coraz częściej Zieliński. Nieprzyjemne to uczucie było. Zbyt wiele z tym zrobić nie mógł. Nie zmieni swojego myślenia od pstryknięcia palcami. Tak proste to niestety nie było.
Wyciągnął nogi przed siebie. Liczył na to, że inni teraz będą na niego uważać. Oczy miał zamknięte, więc świata obserwować nie mógł. Jak przyjdzie co do czego to nie on jak długi wyłoży się na moście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 216
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8439-nadia-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8445-nadia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8446-salazar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8444-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Cze 08 2014, 16:52

Ładna pogoda skusiła nawet Nadię, żeby opuściła mury biblioteki i wybrała się na spacer. Ostatnio rzadko można było liczyć na bezchmurne niebo, więc trzeba korzystać! Krukonka zapakowała do swojej torby butelkę z wodą mineralną i jedną z książek, które poleciła jej koleżanka z dormitorium. Tak więc gotowa, wyruszyła w poszukiwaniu dogodnego miejsca. Błonia odpadły już na początku, na pewno było tam wielu uczniów, którzy nie daliby jej w spokoju czytać. Przez chwilę zastanawiała się nad trybunami, ale zrezygnowała, bo kto wie czy nikt nie urządzał sobie akurat treningu. Ostatnim miejscem, które wydawało się spełniać odpowiednie warunki była łąka pod wiszącym mostem. Miejsce odwiedzane rzadziej przez uczniów i studentów, a równie przyjemne co błonia. Ruszyła więc w stronę łąki. Kiedy tak przemierzała szkolne korytarze, a następnie wiszący most, jej myśli pochłaniał pewien chłopak. Usłyszała o nim przypadkiem w czasie obiadu, kiedy dwóch uczniów, Puchonów, rozmawiało o nim. W sumie nie było by w tym nic wartego uwagi, gdyby w czasie rozmowy nie przewinęło się kilka razy słowa quidditch, Ravenclaw i bardzo zdolny. To wystarczyło, żeby zainteresować nową panią kapitan. Długo nie zajęło jej zdobycie informacji o chłopaku. Jak się dowiedziała, był studentem z zagranicy biorącym udział w Sfinksie, który w swojej szkole był świetnym szukającym, ale z powodu kontuzji przestał grać. Miał na nazwisko Zieliński, był bardzo wysoki i miał rude włosy. To były w sumie te najistotniejsze informacje, bo to, że był przystojny, słodki i mega czarująco wspaniały, jak twierdziła jedna z Gryfonek, nie za bardzo ją interesowało. A czemu wspomniałam o tym chłopaku? Bo na dziewięćdziesiąt dziewięć procent właśnie go zobaczyła. Siedział na ławce kilka metrów przed nią. Krukonka automatycznie przyśpieszyła kroku.
- Wybacz, że przeszkadzam, ale to ty jesteś Zieliński? – spytała wprost. Kolor włosów się zgadzał, w sumie siedząc już wydawał się strasznie duży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 244
  Liczba postów : 185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8355-wojtek-zielinski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8357-kloc-sie-ze-mna#235046
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8358-skoro-juz-musisz#235049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8356-wojtek-zielinski#235042




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Cze 08 2014, 17:41

Siedział Zieliński w spokoju. Ciesząc się pogodą, bo nie wiadomo kiedy znów spadnie deszcz. A ten lubił zaskakiwać. Naprawdę myślał, że nikt mu przeszkadzać nie będzie dlatego kiedy usłyszał swoje nazwisko uchylił jedno oko, aby spojrzeć na tego kto mu ciszę zakłócał. Dziewczyny nie znał. Nie pamiętał, aby ją poznawał. Jednak z tego słabą pamięcią do twarzy to różnie mogło być. Mogli naprzeciwko siebie na posiłkach siedzieć i tak trudno by mu było to zapamiętać. Nie przykładał wagi do takich przyziemnych spraw Zieliński. Dopóki kogoś nie poznał, nie starał się o nim pamiętać. Czasem to złe było, ale jakoś z tym żył i radził sobie.
- Zieliński - potwierdził trochę automatycznie i zaczął tego żałować. Nie wiedział czego dziewczyna chciała od niego, a skoro znała jego nazwisko to coś musiało być na rzeczy. Przez myśl mu przemknęło, że może to kolejne zadanie ze Sfinksa i przyniosła mu ona wiadomość. Nie zauważył jednak żadnego liściku, który wręczyć by mu mogła. Więc przygotował się na wszelki wypadek, aby zapamiętać wiadomość co mu przekaże. Bo nic innego mu do głowy nie przychodziło. A w jakimś celu do niego mówiła. Nie pytał się o nic tylko czekał, aż w końcu coś powie. Poprawił się na tej ławce, aby nie być w pozycji półleżącej i ręką przysłonił słońce, aby móc spojrzeć na nią więcej niż jednym okiem.
A gdyby wiedział, że tak za jego plecami uczniowie Hogwartu mówią to by się zdenerwował. Nie lubił takich ploteczek co prawdy w nich niewiele było. Dobra, może i była, ale dawno to wszystko miało miejsce. Zapomnieć chciał o wszystkim z każdym dniem coraz mocniej i nawet taka kawał od Polski mu nie dawali. To znaczy jeszcze nie wiedział o co dokładnie chodziło i w życiu by nie przypuszczał, że o to właśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Wrz 10 2014, 19:51

Szukał sobie miejsca, które byłoby odludne, gdzieś na uboczu. Seth nie należał do osób, które rzucają się w sam tłum i w takich warunkach próbują skoncentrować myśli. Im mniej ludzi wokół, tym większe szanse, że napisze to wypracowanie dla Withmana na poziomie wystarczającym do nie zrobienia z siebie idioty. Szło mu to bardzo opornie, gdyż raczej nieczęsto odwalał pisemne prace domowe. Sam fakt, że nie odpisywał na większość listów mówił już wystarczająco dużo na temat tego jak bardzo Lyons lubił posługiwać się atramentem i piórem gdy chodziło o pisanie. Temat jaki został wybrany niespecjalnie porwał jego serce. Animagia jak animagia, co można o niej pisać? Miał spory problem ze skleceniem kilku pierwszych zdań, mając wrażenie, że robi to wszystko jak za karę, ale ostatecznie chyba nie poszło aż tak źle. Zebrał pergamin z kamiennej ławki i czekał chwilę aż wyschnie atrament. Potem zebrał dupę w troki i poszedł wysłać list do nauczyciela.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8507-matthew-temples
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8508-gryze-drapie-ryje-banie-ale-moze-ktos-sie-skusi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8528-sowka-matta#241270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8526-matt#241268




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Wrz 25 2014, 22:01

Matt nie widział się z Katherine caaaałe wieki dlatego też dopilnował by dostała informację gdzie i kiedy mają się spotkać i ba, nawet nie spóźnił się na spotkanie! No ale lepiej zacząć od początku...
Tego poranka powietrze było rześkie, ostre i aż nieprzyjemne. Czuć już było mrozy zbliżające się wielkimi krokami. To tego dnia Matthew przybył do Hogwartu po nagłym zniknięciu w połowie wakacji. Pewnie, że od razu nie pomyślał o Katherine no ale znalazła się gdzieś pomiędzy zatarganiem rzeczy do pokoju, gorącym prysznicem, a śniadaniem. W sumie to czuł lekkie wyrzuty, że nie odzywał się tyle czasu no ale naprawdę nie mógł. W jego sytuacji zrobiłaby dokładnie to samo. Mając nadzieję, że uda mu się przebłagać panienkę Russeau na swoją stronę posłał do niej wiadomość o wieczornym spotkaniu na ławce przy moście. Po zajęciach i kiedy już zjadł kolację i polenił się w dormitorium uznał, że to już czas więc odział swoje wierne glany, skórzaną kurtkę i wesoło wyszedł najpierw z pokoju, a później ze szkoły. Wieczór był o wiele przyjemniejszy niż poranek ale mimo wszystko też bardzo chłodny. No ale i tak już niedługo miało mu się zrobić gorąco kiedy tylko Katherine go zobaczy i ukatrupi za to, że znów tak zniknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1508
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1384
http://www.czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://www.czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://www.czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://www.czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pią Wrz 26 2014, 15:17

Dostała list od Matthew? Oczywiście, tyle tylko, że później się jej on gdzieś zawieruszył i ostatecznie dopiero godzinę przed spotkaniem sobie o nim przypomniała. Przez większość wakacji ze sobą nie rozmawiali, a ona szukała sobie nowych okazji do rozrywki. Długo zastanawiała się czy jść na na to spotkanie wieczorem czy sobie darować? W końcu uznała, że nie ma nic do stracenia więc może iść. Nałożyła na siebie ciepłą kurtkę, oraz czarne spodnie rurki i szybko ruszyła na spotkanie. Była już spóźniona pięć minut. Dopiero gdy była już bliżej to go dostrzegła. Podeszła do niego bliżej i przytuliła go bez słowa, potem odsunęła się od niego.
-Miło, że istniejesz Temples- stwierdziła po czym usiadła na ławce po turecku przyglądając się mu uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Cze 22 2015, 22:54

Specjalnie wybrała taką salę, bo sądziła, że nikt akurat nie wpadnie na pomysł zapuszczenia się w to miejsce. Kiedyś chyba bardziej uważała na terminy zajęć, nawet jeśli nie należały do jej rocznika. Pewnie poziom roztrzepania mogli by mierzyć w jakieś szalonej skali Sereny. Wyraz twarzy Fluvius z pewnością rozbawiłby nie jednego, gdy do Kosmicznej Sali wparował profesor. Przez pierwsze sekundy czuła się jak przyłapana na jakimś podpalaniu szklarni, czy Merlin wie co innego. Przecież już nawet została studentką i nie robiła niczego złego, no halo! Dopiero po dobrej chwili zorientowała się po co właściwie nauczyciel się tutaj zjawił. Pokiwała tylko głową patrząc bezradnie na Raphaela, chociaż wcale nie uśmiechało jej się opuszczanie ich (a przynajmniej przez paręnaście minut) kosmosu. Nawet bojowa część Syrenki nie zamierzała zaczynać się kłócić z profesorem, który też nie czerpał przyjemności z przeganiania dwójki studentów. Jakoś mniej lub bardziej zgrabnie wydostali się fruwając z pomieszczenia, a za progiem już czekało pytanie co mają teraz robić. Przełożenie spotkania od razu odrzuciła, więc po namyśle zaproponowała kolejne miejsce. W duchu modliła się tylko by chociaż one było wolne od jakichkolwiek towarzyszy. Spokojnym spacerkiem przeprowadziła ich chyba przez cały Hogwart (biedny Rafałek się z nią teraz ma!), by w końcu dotrzeć do mostu wiszącego. Z tego co pamiętała znajdowała się tutaj miesjcówka z genialnym widokiem, który nie raz szkicowała w wolnych chwilach. Musieli minąć punkt widokowy i oto jest! Opadła na ławeczkę z cichym westchnięciem i z lekkim uśmiechem pokręciła głową.
- Jeśli i tutaj ktoś nam będzie przerywał to chyba definitywnie musimy mieć jakiegoś pecha
Przeniosła spojrzenie na chłopaka i nadal nie chyba nie mogła się nadziwić tym spotkaniem z nim. Jakiś czas temu bała się na niego spojrzeć, a teraz przeciągnęła go przez całą szkołę. Swoją drogą to pewnie słaby z niej strateg jeśli chodzi o wybieranie miejsca, ponieważ po drodze pewnie minęła równie dobre (albo i lepsze)  hogwardzkie zakątki.
- Na czym skończyliśmy? - pytanie zadała bardziej sobie i z zamyśleniem przygryzła lekko wargę - Na mitach, prawda? Oh, Raphaelu przecież wiesz, że nie jestem zbyt dobra w układaniu takich historii... ale może mogli żyć dawno temu w jakimś  starym królestwie? Albo nawet w kosmosie, z którego zaś przed chwilą przepędzili!
Zaśmiała się z własnych słów, bo jeśli ona miałaby wymyślać opowiadanie... to raczej nie trzymałoby się kupy lub należałoby do jakiś przeogromnie dziwnych. Nawet jej wymyślane usprawiedliwienia spóźnień na lekcje w świecie otoczonym magią nie mogły być za bardzo normalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Cze 23 2015, 22:07

To było okropnie niezręczne i przykre, bo nauczyciel wtargnął do ich małego, prywatnego kosmosu. Co prawda uczynił to najdelikatniej jak tylko się dało, nie zmieniało to jednak faktu, że romantyczny nastrój prysł, a nasi zmieszani randkowicze musieli szybciutko ewakuować się z sali. Raphael był równie bezradny jak Serena i mimo że naprawdę chciał, co mógł zrobić nic innego, jak tylko potulnie pokiwać głową i z gracją postrzelonego gołębia wyfrunąć z sali.
A jednak żadne z nich nie zamierzało się poddać i mimo falstartu postanowili kontynuować tę... randkę. Bo to była randka, prawda? W każdym razie dziewczyna wzięła sprawy w swoje ręce, co bardzo ucieszyło Raphaela, który wciąż był pod wrażeniem jej delikatnego pocałunku (co prawda tylko w policzek, ale jeśli wziąć pod uwagę fakt, że przez ostatnie dwa lata omijali się szerokim łukiem, to naprawdę był to naprawdę ogromny postęp) i naprawdę nie potrafił podjąć żadnej sensownej decyzji.
Usiadł obok niej, mając wrażenie, że zamiast głowy ma butelkę szampana, którą ktoś potrząsnął. Tysiące bąbelków tańczyły w jego mózgu, upajając go i dając nadzieję na przyszłość, co może było nierozsądne, ale przecież Raphael i rozsądek to dość nieprawdopodobne połączenie.
- Nikt nam nie przeszkodzi. Mieliśmy wystarczająco dużego pecha uciekając od siebie przez tyle czasu - powiedział ciepło, sięgając po jej dłoń i przytulając ją do swojej klatki piersiowej. Miał ochotę oprzeć głowę o jej ramię, wtulić się w nią, a najlepiej zaszyć w jakimś miejscu z łóżkiem. Nie, nie miał żadnych kosmatych myśli, po prostu marzył o leniwych godzinach, kiedy rozmawiali albo milczeli, Serena przeczesywała jego włosy, a on nawet nie czuł potrzeby konstruowania nowej rzeczywistości, bo ta, w której się znajdował była najdoskonalszą z możliwych.
Uśmiechnął się do niej z czułością, słuchając jej słów. Mimo że składanie historii należało do niego, nie mógł się oprzeć pokusie wciągnięcia jej do świata fantazji. Nie powinna się bać. Przecież on ją przeprowadzi przez rafy koralowe wątków, które mimo że piękne, mogły być również niebezpieczne i niemożliwe do przebycia dla kogoś niedoświadczonego. Ale Raphael był dobrym nawigatorem, przy nim nic jej nie groziło.
- Więc dobrze... żyli w kosmosie, na wspólnej planecie, z której mieli widok na najpiękniejsze mgławice, których barwy zmieniały się i splatały zależnie od ich uczuć, bo tak naprawdę... tak naprawdę byli parą zapomnianych bogów, którzy zmęczeni niebiańskimi intrygami, postanowili żyć tylko ze sobą i tylko dla siebie. Ale pewnego dnia pojawił się meteoryt, który potem został nazwany Kosmiczną Pomyłką, i uderzył w planetę Raphaela i Sereny, rozbijając ją na dwie części i rozdzielając ich... - mówił cichym, ale dźwięcznym głosem, patrząc na dziewczynę nieco nieprzytomnie, jak zawsze, kiedy zaczynał snuć jakąś opowieść. Niemniej jednak to ona była w jej centrum i to jej potrzebował. Nie tej wymyślonej Sereny, która zamieszkiwała z nim planetę przed tą kosmiczną katastrofą, ale tej prawdziwej, która siedziała obok niego - ciepła, rzeczywista i otulająca go delikatnym zapachem wiśni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Cze 24 2015, 22:13

Sama też nie mogła się nadziwić, że to własnie z nim spędza teraz wolne popołudnie. Mogłaby powiedzieć, że czuła się tak jakby cofnęła do ich wspólnych chwil z przeszłości. Chociaż trochę mijało się to z prawdą. Nie wiedziała jak to było z Raphaelem, ale ona z lekkimi obawami zauważyła jak się zmieniła przez te lata. Nawet w Serenę wkradły się wątpliwości dotyczące jej przyszłości związanej z malarstwem, a coraz częściej widziała się w bardziej niebezpiecznych zawodach. Mogła mieć tylko nadzieję, że nie uległa tak wielkim zmianom, które by go rozczarowały. Jednego czego czuła się pewna to tego, że chciała na powrót by pojawił się w jej życiu. Bez żadnego stresu i unikania siebie nawzajem wzrokiem. Obecnie cieszyła się każdą kolejną minutą, a przy okazji zachowując się troszeczkę pewniej.
Gdy usiadł obok niej i sięgnął po jej dłoń, mogłaby dać sobie rękę uciąć, iż wstrzymała przez moment powietrze. Ciepło bijące od jego skóry było tak przyjemnie znajome, aż serce zabiło Serenie mocniej. Nie protestowałaby, gdyby mieliby przesiedzieć tak następną godzinę. Nie obchodziło ją nawet czy na jej policzkach nie pojawiły się sumieńce, jak jej dłoń znalazła się na jego klatce piersiowej. To wszystko wydawało się takie prawdziwe, choć nie tak łatwo dało się w to uwierzyć. Słysząc jego słowa uśmiechnęła się ciepło i pokiwała powoli głową.
Myślisz, że teraz los się nam odwróci? - uwierzcie mi na słowo, że bardzo tego pragnęła. Karma, odpracowanie win? No nieważne, mugole mają pewnie na to jakąś 'profesjonalną' nazwę. Jasne, że wiedziała jak cudownie mógłby ją przez ten literacki świat poprowadzić... po prostu nie posiadła do tego odpowiedniego talentu i zawsze wolała słuchać jego opowiadań. Tak sprawnie dobierał słowa, że z przyjemnością słuchałaby go godzinami. W sumie, nie oszukujmy się... tylko przez ton głosu Raphael mógłby opowiadać jej jak poprawnie używać mugolskiej pralki, a ona i tak byłaby zaciekawiona.
- O, to musiało być strasznie smutne... ale niestety nie spróbowali się ze sobą skontaktować, a tylko starali się żyć osobno? - zwróciła spojrzenie w jego ciemne oczy, wyobrażając całą historię. Jakie to okropne po takiej katastrofie patrzeć na oddalającą się bliską osobę. Gorsze jest jeszcze to, że ona sama na to pozwoliła bez pomocy żadnych sił wyższych. O dziwo siedział tu teraz z nią, a Fluvius miała ochotę objąć chłopaka i nadrobić utracony czas. Chyba tylko resztki rozsądku i niepewności powstrzymywały Serenę przed tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Cze 25 2015, 17:16

On też się zmienił, choć może na pierwszy rzut oka nie było tego widać. Może odrobinę spoważniał, może nauczył się dostrzegać potrzeby innych i czasami udawało mu się zejść na ziemię, żeby po prostu być. Nie opowiadać niestworzonych historii, ale udzielić wsparcia. Nadal nie był w tym mistrzem, w końcu to nie takie łatwe - przestać bujać w obłokach i zmierzyć się z prawdziwymi problemami, dlatego nie robił tego zbyt często. Ale próbował. Nadal jednak chciał być pisarzem - niedawny debiut tylko go w tym przekonaniu utwierdził. Okazało się, że potrafi, potrafi pisać, potrafi zaczarować swoimi opowieściami obcych mu ludzi, nie mających pojęcia, jak brzmi jego głos, jak miłą i uroczą osobą jest sam autor. Jego słowa musiały obronić się same. I dały radę.
Chciał ją mieć przy sobie. Dopiero podczas spotkania w łazience uświadomił sobie, że nigdy nie zdołał wypełnić tej pustki, którą po sobie zostawiła. Nawet gdy sądził, że już po wszystkim, że przebolał, że jest w stanie związać się z kimś innym, Serena kryła się w jakimś zapomnianym kąciku jego serca i sprawiała, że żadna dziewczyna nie mogła jej zastąpić ani stamtąd wypędzić.
Mając ją tak blisko, miał wrażenie, że przypomina sobie, jak być w pełni szczęśliwym. Z jednej strony byli onieśmieleni, a z drugiej czuli, że przeżywają to samo, co w momencie narodzin ich uczucia. Tylko że znają już drogę, dlatego mogą przyspieszyć kroku bez obawy, że się potkną o korzenie. Wiedzieli jak je omijać, przynajmniej taką Raphael miał nadzieję.
- Myślę, że tak. Nie, nie myślę. Jestem tego pewien. I uważam, że... że czas odebrać fatum moc sprawczą. Po prostu ją przejąć i zacząć podejmować decyzje. Jak przystało bardzo dorosłym ludziom - powiedział żartobliwie.
A on uwielbiał do niej mówić, patrzeć w jej lśniące, marzycielskie oczy. Były pełne ciepła i zaangażowania w jego historie. Widział, że czasami balansowała na granicy wiary w te opowieści, że chciała, by okazały się prawdziwe. Dawała im życie swoim przejęciem i uwagą. Chciał wymyślać dla niej światy, w których wszystko było lepsze, piękniejsze. Nie mógł jej dać piękniejszego życia, w prawdziwym świecie był rozpaczliwie bezradny, dlatego tworzył dla niej magiczne miejsca, gdzie sprawiedliwość i miłość zwykle wygrywały.
- O tak, to było bardzo smutne... Tylko widzisz... zaczęli się zastanawiać, siedząc na swoich połówkach planety. Czy tamta strona była z nimi szczęśliwa? Może odetchnęła z ulgą, że Kosmiczna Pomyłka ich rozdzieliła? Może tamta druga osoba miała już dość, ale nie wiedziała, jak wyjść z tego impasu? Te wątpliwości zaczęły ich pożerać od środka, zabierać całą radość. Więc żyli samotnie. Aż pewnego dnia Serena przypomniała sobie, że dawno, dawno temu, kiedy żyli jeszcze wśród innych bogów, wymyślili rodzaj alfabetu. Poszczególne sekwencje mrugnięć gwiazd oznaczały różne litery alfabetu. A że czuła się samotna, siedząc na swojej połówce planety, zaczęła wysyłać wiadomości w ciemność kosmosu. I pewnego dnia ktoś jej odpowiedział... - powiedział z zadumaną miną, budując napięcie, chociaż przecież oboje wiedzieli, że tym kimś musiał być Raphael, to znaczy tamten Raphael z opowieści, po czym, nie wiedząc, co właściwie wyprawia, wyciągnął ramię i objął jej plecy. Trwał tak przez chwilę bez ruchu, jakby badając reakcję Sereny, a kiedy nie protestowała ani nie wyrywała się, wyrażając głośno swoje oburzenie jego brakiem taktu, manier i bardzo męskiego bicepsa, przyciągnął ją do siebie, tak że oparła głowę na jego kościstym ramieniu. Ucałował ją z czułością w czoło, mając wrażenie, że jego serce znalazło się nagle w przełyku i tam bije w szaleńczym tempie. Na chwilę stracił wątek, ale przecież to nie miało żadnego znaczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Cze 28 2015, 18:51

To nie tak, że chciała wyrzucić ze swojego życia malarstwo. Kochała robić kolejne pociągnięcia pędzlem, które ostatecznie tworzyły wymyślone dzieło. Nawet w przyglądaniu się wysychającej farbie potrafiła odnaleźć jakiś rodzaj szczęścia.  Możliwe, że teraz chciała malować dla siebie i uczynić to rzeczą do jakiej zawsze będzie chciała wrócić... kotwicą w przyszłym, dorosłym życiu. W końcu jej prace ostatnio stały się zbyt osobiste by odczuwała potrzebę dzielenia się nimi ze światem. Może właśnie te ich zmiany wyszły im na dobre i pokazywały, jak przez ten czas osobno dorośli?
Po ich rozstaniu Serena starała sobie wmówić, że postąpiła słusznie i tak właśnie było im pisane. Po części miała nadzieję, że okaże się to tylko młodzieńczą miłostką, która zniknie po chwili rozłąki. Szukanie Raphaela wzrokiem i powstrzymywanie się od zajęcia miejsca obok niego wcale nie należało do najłatwiejszych. Jak bardzo było to bolesne, to od początku oczywiste było, iż nie znajdzie drugiego takiego samego. Nie dało się w pełni syrenkowatego serca od niego wyleczyć.
Zaśmiała się ciepło na jego odpowiedź. Gdy o tym mówił, wydawało się o wiele prostsze do spełnienia. Jeśli do tego czasu żyła chwilą i najpierw działała, a potem myślała... to teraz chciała w końcu zrobić coś jak należy. Bez nieprzemyślanych wyborów, które nie zawsze prowadziły do dobrych zakończeń.
- Dorosłym ludziom? Musisz to powiedzieć mojej mamie, bo ona nadal chyba uważa mnie za pierwszoroczniaczkę - pokręciła rozbawiona głową przypominając sobie tą całą panikę jej rodzicielki, gdy w szkole pojawili się Lunarni. Gdyby się nie postawiła to pewnie skończyłaby w Salem, zamiast zaczynać kolejny rok w Hogwarcie. Nie zamierzała opuszczać przyjaciół i całe szczęście, że została w Londynie! Wtedy z pewnością nie doszłoby do ich spotkania w łazience i wyjaśnienia wcześniejszej pomyłki. Jedna decyzja, a tyle mogła zmienić w życiu Sereny.
Chciałaby teraz nadrobić wszystkie chwile, które zostały im zabrane przez głupiutki tok myślenia Fluvius. Wcale nie musiał tworzyć jej innych światów by była szczęśliwa. W zupełności wystarczył by tylko ten jeden z nim, bez ideałów na każdym kroku. Jeśli sprawiedliwość i miłość nie wygrywały, to właśnie tym chciała się zająć.  Naprawą tego, nawet jeśli wszystko musiało w nim przychodzić z trudem... ale byłby realny i najprawdziwszy, o który chciałaby walczyć.
Już miała dokończyć jego myśl, starając się zgadnąć odpowiadającą na wiadomość osobę. Nie spodziewała się, że Raphael obejmie ją teraz ramieniem. Od razu serce Sereny zaczęło bić o wiele szybciej niż powinno. Przygryzła wargę onieśmielona, chociaż wcale nie chciała odsuwać się od niego. Gdy już myślała, że choć trochę się uspokoiła by się odezwać, chłopak postąpił tak, że od szczęścia mogłoby jej się zakręcić w głowie. Trochę  niepewnie, ale z nieskrywaną przyjemnością oparła się o niego. Czując tak blisko bijące od niego ciepło, czuła się jakby sama przed chwilą wypiła butelkę Ognistej. Serenie cudem udało się nie rozpływać w nieskończoność w obecnej sytuacji. Uniosła głowę tak by móc spojrzeć Raphaelowi w oczy, które swoja drogą znajdowały się tak blisko.  
- To z pewnością był Raphael? Udało im się rozwiązać problem, który ich rozdzielił?
Dylemat życia, przerwać tą miłą i idealną ciszę... czy dowiedzieć się jak zakończyła się opowieść. Posłała mu delikatny uśmiech, mając wrażenie, że gdyby ją teraz puścił to nie utrzymałaby zbyt dobrze sama równowagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Cze 29 2015, 10:39

Uśmiechnął się do niej, czując to rozkoszne ciepło rozlewające się po sercu, gdy się roześmiała. Och, no dobrze, on sam wcale nie czuł się dorosły, prawdę mówiąc nigdy nie był w stanie określić, na ile lat się czuje. Pod pewnymi względami był mężczyzną, pod innymi marzycielskim chłopcem, który nie do końca rozumiał zasady kierujące dorosłym światem, pomyślanym źle i bez sensu.
- Mamy tak mają. Moja nadal przesyła mi czasami ubrania, bo uważa, że pewnie sam nie kupię nowych. Choć muszę przyznać, że jest w tym pewna mądrość i matczyna przenikliwość - wyznał z rozbawieniem. Fakt, że nie musiał tego przed Sereną ukrywać, był niezwykle kojący. Znała go tak dobrze, wiedziała, że zwykle ma poplamione atramentem palce i mankiety, krzywo zapięte koszule i skarpetki nie do pary, że nigdy się nie nauczył zaklęcia prasującego, a jego ubrania są zawsze pogniecione. Że za dużo pali i czasem zapomina o jedzeniu, zbyt zaaferowany perypetiami swoich bohaterów. Była świadoma jego wad, ale i zalet. Raphael co prawda nigdy nie udawał kogoś, kim nie był, to znaczy... czasem trochę naginał prawdę, ale w gruncie rzeczy dosyć otwarcie mówił o sobie, miał przy tym spory dystans do własnej osoby. Jednak przy Serenie wszystko stawało się łatwiejsze, wiedział, że zna go jak zły szeląg, że nie odkryje już żadnej nowej cechy, która mogłaby ją odstraszyć czy rozczarować. To stało się już przedtem. Teraz nie popełnią już takiego błędu.
Zabawne, jak niektóre decyzje, pozornie niezbyt istotne, mogą wpłynąć na całe nasze życie. Raphael całe zamieszanie z Lunarnymi pamiętał jak przez mgłę, miał wrażenie, że znalazł się w opowieści grozy, z której chciałby się jak najszybciej wydostać. Niestety, ofiary były jak najbardziej prawdziwe. De Nevers potrafił jednak wyrzucać z pamięci złe wspomnienia, a przynajmniej poddawać je obróbce, dzięki której stawały się nieco mniej drastyczne. Ale teraz nie miało to większego znaczenia. Oboje zostali w Hogwarcie i dzięki temu dostali drugą szansę od losu. To chyba uczciwy układ.
On nie nadawał się do naprawiania realnego świata w sposób konstruktywny. On mógł tworzyć jego warianty i, co najcenniejsze, choć nieuchwytne, dawać nadzieję, że nawet w największym mroku może błysnąć światełko nadziei. A teraz jego własne światełko powróciło i siedziało tak blisko... Napawał się jej ciepłem, jej bliskością. Ostrożnie posuwał się coraz dalej, a ona... ona nie miała nic przeciwko temu. W głowie miał mętlik, czuł się jak wtedy, gdy po raz pierwszy wypił szampana – za szybko i w zbyt dużych ilościach, ale ogarnęła go ta sama lekkość i szczęście, z którym nie wiedział, co począć. Jego palce delikatnie gładziły ramię Sereny, której włosy łaskotały go w policzek i szyję. A gdy zajrzała mu w oczy, zupełnie zgłupiał, oszołomiony jej urodą, która ni stąd ni zowąd uderzyła mu do głowy.
- Raphael...? Och, tak, oczywiście, to był on. I tak... rozwiązali swój problem... - tu na chwilę się zaciął, delikatnie odgarniając kosmyk włosów z zaróżowionego policzka dziewczyny. - Zajęło im to trochę czasu, ale rozmawiali za pomocą gwiazd. Pewnego dnia w pobliżu przelatywała kometa, a Raphael uznał, że nie zniesie dłużej życia bez Sereny. Uczepił się ogona komety i kiedy ta przelatywała w pobliżu planety jego ukochanej, skoczył. Okropnie się poturbował, ale Serena była zdolną uzdrowicielką i szybko doszedł do siebie. A jako że mieli już tylko pół planety na ich dwoje, to naprawdę dużo czasu spędzali objęci i wpatrzeni w gwiazdy - wyszeptał, ciągle patrząc w oczy dziewczyny. W jego spojrzeniu było tyle miłości i tęsknoty, że wzruszyłby nawet głaz. - Damy sobie jeszcze jedną szansę? Wydaje mi się, że... że skoro po tak długim czasie nasze uczucia się nie zmieniły, przynajmniej moje się nie zmieniły... to... to musi coś znaczyć - dodał zduszonym głosem, ostrożnie przesuwając opuszkami palców po jej policzku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pią Lip 03 2015, 11:09

Nie musieli być w pełni dorośli by podejmować właściwe decyzje. Serena też nigdy nie miała jakiegoś parcia by wszyscy uznawali ją za dorosłą, ale jej mama kiedyś musiała się z tym pogodzić.
- Wiem, że się o mnie troszczy i... to piękne. Tylko nie chcę by czuła się za mnie odpowiedzialna. Jeśli kiedykolwiek coś by mi się stało to nie powinna czuć się winna - roześmiała się na odpowiedź chłopaka i pokiwała z uznaniem głową.
Serena właściwie nie uważała jego roztargnienia (bo tak to właśnie można nazwać?) jako wady. Każdy ten detal tylko ją bardziej rozczulał i utwierdzał w tym, że trafiła na właściwą osobę. Poza tym Raphael z pewnością znał i jej złe strony. Głównie przez jedną ich drogi się rozeszły spory czas temu. Zbyt szybko i bez przemyślenia działała, nawet nie rozważając innych opcji. Lista niezbyt pozytywnych cech na pewno nie należy u niej do krótkich, ale przy nim czuła się akceptowana... nawet jeśli wydawałoby się to trochę absurdalne.
Jeśli kiedykolwiek istniało coś takiego jak przeznaczenie dla dwojga osób, to teraz nie powinni przegapić tej szansy. Kto wie czy jeśli teraz by odpuścili, nadarzyłaby się kolejna okazja na odbudowanie tego co ich kiedyś łączyło? Może w końcu jej upór przyda się do czegoś pozytywnego, czegoś co nie ściągnie na nią tylko kłopotów.
Zmiany Fluvius też niekoniecznie nabierały życia. Czasami miała wrażenie, że nigdy jej się nie uda. Nawet zmiany własnego życia zbyt często kończyły się klęską. Jak tego nie potrafiła dokonać... to jak mogłaby zmienić cały świat? Możliwe, że przez właśnie przez ten swój głupiutki upór ciągle próbowała. Nie raz słyszała od starszych i sporo mądrzejszych osób, że jeśli czegoś chce to musi w pełni w to uwierzyć i nie poddawać się za łatwo. To starała się robić, chociaż niekiedy zostawała poddawana mało przyjemnym próbom. Serena wierzyła, że z pewnością Raphael nadawał się do tego równie dobrze jak ona, czy ktokolwiek inny. Przecież co tak trafia do ludzi jak słowo pisane? W dodatku połączone z ogromnym talentem.
Serce musiało fiknąć jej koziołka, albo urosnąć do sporych rozmiarów i rozpychać się w jej klatce piersiowej. Serenie wydawało się, że powietrze pomiędzy nimi stało się bardzo naelektryzowane i nie pozwalało myśleć racjonalnie. Nie żeby dziewczyna się tym przejmowała, bo to w końcu nie byłoby w jej stylu. Posłała mu szeroki uśmiech i omal nie westchnęła, gdy odgarnął kosmyk z jej twarzy.
- Śliczne zakończenie... nie obraziłabym się za taką połowę takiej planety - roześmiała się, bo w końcu wersja Sereny cudownej uzdrowicielki? To ona przecież nie popisała się w tym roku na Uzdrawianiu i teraz ocena psuła jej świadectwo. Słysząc jego wyznanie wszystkie uczucia jakie czuła do Raphaela przybrały na sile. Możliwość powrotu do siebie wydawała się teraz taka prawdziwa i łatwa do osiągnięcia.
- Ja... oczywiście, że czuję to samo... nie umiałam o tym tak po porostu zapomnieć. Myślę, że przez ten czas uczucie stało się tylko silniejsze... - błądziła niepewnie wyznając to co naprawdę czuje. Sama nie wiedziała, czy to przez ich słowa, a może przez jego dotyk na jej twarzy.  Przybliżyła się powoli i pocałowała go delikatnie w usta.  Nawet jeśli należał do tych bardziej niewinnych, to i tak czuła się jakby zrobiła coś ogromnie szalonego. Mogłaby przysiąc, że cały świat poza Raphaelem wiruje. Następne słowa wyszeptała, ponieważ tylko tyle zdołałaby z siebie wydusić. - Nie chcę byś ode mnie odchodził teraz, ani później...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pią Lip 03 2015, 22:55

Raphael już jakiś czas temu pogodził się z myślą, że prawdopodobnie nigdy nie nauczy się zachowywać, jak osoba dorosła. Za dużo było w nim marzycielstwa, z którego nigdy nie wyrósł, spontanicznej radości, graniczącej często z lekkomyślnością i ignorancji, gdy chodziło o sprawy tak zwanego "prawdziwego świata", do którego należał w tak niewielkim stopniu, jak tylko było to możliwe. Prawdę mówiąc, cenił osoby, które nie dały się wepchnąć w dorosłość, nie przyjęły pewnej pozy tylko dlatego, że się tego od nich oczekiwało. Serena pozostała sobą, mimo pewnych zmian, które w niej zaszły. Dorastali we własnym tempie. I tak właśnie powinno być.
- Myślę, że to musi być przedziwne uczucie. Nosić w sobie drugą istotę przez tyle miesięcy, być jednością. Potem rozdzielić się z nią fizycznie, ale w rzeczywistości wciąż za nią odpowiadać. I patrzeć, jak stopniowo staje się niezależną osobą, już nie częścią matki, ale odrębnym bytem, który ma własne zdanie, potrafi o siebie zadbać... Przedziwne - westchnął w zadumie, odczuwając pewną radość z faktu, że nigdy nie będzie matką. Taka więź musi być bardzo piękna, ale jednocześnie bardzo trudna, tak przynajmniej wyobrażał to sobie Raphael. - Chyba wiem, co masz na myśli. Matki czasem mają problem z rozdzieleniem tego, co było ich błędem wychowawczym albo... niedopatrzeniem, od błędów ich dzieci, które po prostu każdy popełnia.
Jaka to ulga, znać wady i zalety danej osoby, akceptować je i umieć okiełznać, i wiedzieć, że działa to w obie strony. Potrzebowali siebie nawzajem, doskonale się uzupełniali i tylko na podstawie gestów, spojrzeń, potrafili zgadnąć swoje uczucia i myśli. Raphael bezkarnie mógł być bujającym w chmurach marzycielem, a Serena nieco zbyt impulsywną malarką. Mogli być tym, czym byli, bez podporządkowywania się woli innej osoby, dopasowywania na siłę.
Kochał w niej ten upór, zwłaszcza że sam był łagodny i spolegliwy, dzięki czemu ich charaktery nie kolidowały ze sobą. Pozwalał jej podejmować decyzje i przeć do przodu, choć czasem delikatnie jej tłumaczył, że to walenie głową w mur. Czasem nawet udawało się ją przekonać. Z kolei Serena nie pozwalała mu tak łatwo odpuszczać i popychała do przodu, kiedy chciał zrezygnować i odpłynąć do swojego wymyślonego świata. Byli sobie potrzebni. To było widać.
Patrzył na nią z uwagą i niepokojem, nie potrafiąc ocenić, czy nie posunął się za daleko. Może za szybko? Może powinien dać jej więcej czasu? Ale przecież dość go już stracili przez to dziecinne nieporozumienie. Nie chciał dłużej trwać w niepewności, zwłaszcza że od spotkania w łazience czuł bolesną tęsknotę, na którą nie mógł nic poradzić. Słysząc jej słowa, uśmiechnął się nieśmiało, jakby z niedowierzaniem. Czy to naprawdę było takie proste?
- Tak, ja... Nigdy nie byłem tak pewien swoich uczuć. Nie mógłbym kochać nikogo innego, Sereno - wyszeptał, a czując ciepło jej warg, uśmiechnął się i oddał pocałunek z czułą nieśmiałością. Po chwili ponowił go, jakby chcąc się upewnić, że to prawda, a nie kolejna piękna, ale zmyślona historia. Pogłaskał kciukiem jej zaróżowiony policzek. - Nigdy nie odejdę. Teraz ani później. Nie mógłbym cię znowu stracić.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11762-valerie-josephine-borrow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11764-zabrac-cie-w-swiat-bez-trosk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11766-valerie-borrow#315705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11765-valerie-j-borrow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sob Paź 24 2015, 12:48

Ławeczka - pomyślała, wychodząc z biblioteki i trzymając podręcznik od eliksirów. Wszędzie było tłoczno i Valerie nie mogła znaleźć żadnego zakątka w które mogłaby się wcisnąć. Naprawdę chciała się skupić, a obecność innych ludzi nie tyle co ją rozpraszała jak zachęcała ją do porzucenia nauki i porozmawia ze znajomymi.
Szatynka przeczesała dłonią krótkie włosy i przeszła jakiś kawałek przez most, po czym z oddali zauważyła cel, który - dzięki Bogu - był pusty. Kamienna ławeczka z widokiem na krajobraz był idealnym miejscem do nauki przedmiotu.
Val usiadła na ławeczce po turecku, delikatnie otwierając książkę i wyjmując z między kartek, kawałek pergaminu. Był to list od jej mamy, mówiący, że ma dla niej i jej brata niespodziankę. Borrow nie mogła się doczekać powrotu do domu by dowiedzieć się o co chodzi. Po chwili znów zwinęła w rulonik karteczkę, i wsunęła ją do kieszeni szaty, skupiając wzrok na słowach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sob Paź 24 2015, 13:06

W zamku panował ogromny harmider, a nieznosząca tego typu sytuacji Luna sfrustrowana wyszła na zewnątrz. Nie dość, że musiała się tutaj przeprowadzać, to jakby tego było mało większość ludzi uważa ją za wariatkę. Ale są też plusy. Chors i Artemia przyjechali razem z nią, Heron pracuje w Londynie i uwolniła się od ojca. Pogrążona w myślach, nie zwracała uwagi gdzie idzie, więc naprawdę się zdziwiła, kiedy zdała sobie sprawę, że doszła do ławeczki. Było to jej ulubione miejsce, taka samotnia, gdzie można spokojnie pomyśleć. Nie mniej zaskoczyło ją to, że siedzi tam jakaś dziewczyna. W pierwszym odruchu miała ochotę uciec, jednak po krótkiej chwili rozpoznała ją. Usiadła obok Valerie, starając nie przeszkodzić jej w lekturze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11762-valerie-josephine-borrow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11764-zabrac-cie-w-swiat-bez-trosk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11766-valerie-borrow#315705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11765-valerie-j-borrow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Paź 25 2015, 15:17

Valerie wchłonął podręcznik od eliksirów, wciągnęła się w czytanie, staranie zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Wiedziała, że nie musi się śpieszyć i ma czas na naukę, jednak naprawdę wolałaby robić w tej chwili co innego. Mogłaby porysować, pooglądać dzieła, które były w zamku, udać się na spacer z koleżanką albo poleżeć w dormitorium i opychać się fasolkami wszystkich smaków. Mimo, że było tu naprawdę spokojnie i ładnie to Val chciała z kimś porozmawiać, pożartować. Szatynka przerzuciła kolejną kartę, kiedy poczuła jak ktoś siada obok niej. Dziewczyna podniosła głowę, a jej oczy zalśniły widząc znajomą jej osobę. Valerie uśmiechnęła się delikatnie i ułożyła normalnie nogi, po czym zamknęła książkę.
- Hej, Lunabelle. - przywitała się, w tej ciszy jej głos wydawał się głośny, choć w rzeczywistości nawet nie krzyczała. Mówiła cicho i nienaturalnie spokojnie. - Wszystko w porządku? - spytała.
W Hogwarcie panował dziś niezły ruch, więc nie zdziwiła się, że dziewczyna przyszła tutaj, a skoro tu już była, to miło by było pogadać z kimś bliższym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Paź 25 2015, 20:56

Uśmiechnęła się, kiedy Val zaczęła zwracać na nią uwagę. Była jedną z osób, która doświadczyła zaszczytu normalnej rozmowy z Luną. Szkoda tylko, że próbuje na siłę zaprzyjaźnić ją z całym Hogwartem. No ale Valerie, to Valerie i w żaden sposób nie chciała jej zmieniać.
- Hej Val. Tak, wszystko w porządku, no i wiesz, że nie lubię, jak nazywasz mnie pełnym imieniem. Nie widziałaś ostatnio Artemii oraz Chorsa? Zgubiłam ich gdzieś... - spojrzała ufnie na gryfonkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11762-valerie-josephine-borrow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11764-zabrac-cie-w-swiat-bez-trosk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11766-valerie-borrow#315705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11765-valerie-j-borrow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Paź 26 2015, 18:30

Valerie nie chciała sprawić tym przykrości lub zdenerwować Lunę. Po prostu nie chciała, żeby chodziła sama lub co gorsza była taka nieśmiała. Borrow była kulką szczęścia i chciała wszystkim pomagać, choć mało kto widział taką potrzebę.
- Przepraszam, to tak z automatu. - skrzywiła się dziewczyna, a potem nawinęła kosmyk włosów na palec i zmarszczyła brwi, słysząc pytanie koleżanki. - Nie, nie widziałam ich, ale będę miała oczy szeroko otwarte. - oderwała wzrok od blondynki, a potem westchnęła patrząc na podręczniki. - Czy ty też masz masę tej nauki do ogarnięcia czy tylko ja tak wyolbrzymiam wszystko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Lis 01 2015, 16:24

Uśmiechnęła się, widząc skrzywioną minę Borrow.
- Faktycznie, jest bardzo dużo nauki, ale ja w tym roku mam OWTM'y, a ty jesteś na pierwszym roku studiów... Ja bym się nie dziwiła. Co czytasz? - podniosła okładkę podręcznika. - Eliksiry? Przecież to najłatwiejszy przedmiot! - zaczęła bawić się swoim łańcuszkiem w kształcie półksiężyca, myśląc intensywnie. Miała wielką ochotę stwierdzić na głos, iż dobrze zrobiła nie idąc na ten bal w Wielkiej Sali. Jednak bała się, że będzie to tak chamskie, iż straci przyjaciółkę. - Widzisz, dobrze zrobiłam nie idąc na ten bal w szkole... - wyszeptała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Rieux, Francja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 274
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10867-elizabeth-benoit#297693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11294-somebody-someone-anybody-anyone#304234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10875-elizabeth-benoit
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10876-elizabeth-benoit




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Maj 12 2016, 20:04

Jakiś piękny dzień, ptaszki śpiewają a Elizabeth, własnie ten dzień postanowiła spędzić na ławce, przy moście. Rozciągał się tutaj piękny krajobraz, miała za sobą nawet pergamin i pióro. Jedyne czego jej brakowało, aby przerysować to na papier, to talent. Dlatego, postanowiła obrać krajobraz, najlepiej jak potrafiła, więc zaczęła go opisywać. Może przyda sie jej to do jakiegoś z opowiadań. Tak, na pewno gdzieś to wykorzysta, bo przecież nie może być tak, aby zrobiła to na marne. Miała jeszcze ze sobą w torbie picie i ciasteczka. Tyle jedzenia, zostało jej z urodziny że nie wiedziała co ma z tym zrobić. Przecież, sama tego nie zje, to było do przewidzenia. Powinna znaleźć, sobie jakiegoś lokatora na pokój. Taak!, przecież nie może ciągle mieszkać sama, przez całe życie była samotna. Teraz już nie musi, nawet nie chce. Ma dosyć tego że ciągle chowa się. Musi zacząć żyć.
Choć była delikatną hipokrytką, bo przecież.. Właśnie siedziała tutaj sama z dala od ludzi. Jakoś nie potrafiła się sama przełamać, może powinna po prostu zacząć od szukania lokatora. Hmm, a co jeśli Alan wróci? Przecież mają trzy pokoje, ale z drugiej strony, to trochę nie fair ? Tylko, co ona miała teraz zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ławeczka   

Powrót do góry Go down
 

Ławeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
most wiszący
-