Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ławeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Ławeczka   Wto Sie 28 2012, 22:19


Ławeczka
Gdzieś tam na moście, kawałek od punktu widokowego jest sobie taka kamienna ławeczka, z której również rozciąga się całkiem ładny krajobraz z tym, że można tutaj też usiąść.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Sie 28 2012, 22:23

Co się działo przez cały ten czas z Anielicą? Trzy dni po wypiciu eliksiru przemieniła się w wilkołaka. To było straszne, a zarazem fascynujące. Miała całe trzy dni na przemyślenia, a co najważniejsze na przemianę wewnętrzną.
Nigdy nie sądziła, że z szarej myszki stanie się taka... okrutna. Chyba nie powinna być już więcej Gryfonką, a Ślizgonką skoro czerpała radość z czyjegoś cierpienia. A może po prostu owe zdarzenia i brak zrozumienia sprawiły, że była teraz taka, a nie inna?
W każdym bądź razie... Twan zaprosił ją, by razem poszli na igrzyska. Później wydarzenia się same potoczyły i zanim się Ann obejrzała była już w szkole i groziło jej niebezpieczeństwo. Wiedziała, że ktoś chce przeciwstawić się im, lunarnym, ale nie wiedziała kto to. Co ona na to? Powoli zaczęła utożsamiać się z grupą. To było okropne, ale naprawdę zaczęła uważać, że w szkole powinni pozostać tylko uzdolnieni czarodzieje i czarownice. Była świadoma, że jej dawna "ja" byłaby przerażona tym to teraźniejsza "ja" wygaduje. Wiedziała, że to nie jej prawdziwa natura, a raczej nie ta natura, którą jeszcze miała zanim... No właśnie. Zanim co? Zanim pojawił się w jej życiu puchon z francuskimi korzeniami, gryfonka, która razem z puchonem ją zranili, Twan z tajemnicą, Farid... Kiedyś była taka niewinna, taka spokojna, taka radosna i taka dobra. Teraz to wszystko przepadło. Gdyby Farid kazał jej rzucić zaklęcie Cruciatusa na kogokolwiek zrobiłaby to. Pewnie miałaby trudności z zaklęciem, ale zrobiłaby to.
Tak rozmyślając o swojej naturze Ann szła wolnym krokiem przez most wiszący. Minęła Yvesa i Ag całujących się jak szaleni. Nawet ją to nie ruszyło. A przynajmniej nie było tego po niej widać, bo w sercu coś zakuło. Mimo wszystko wciąż coś czuła do tego idioty, który tyle jej wyrządził krzywdy. Jednakże. Chętnie by go zabiła, ale wiedziała, że nie posunie się do morderstwa ot tak. Zresztą ten chłopak nie zasługiwał na coś tak przyjemnego jak śmierć. O nie! Zasługiwał co najmniej na potraktowanie Cruciatusem.
W końcu dotarła do Punktu Widokowego i poszła dalej w stronę ławeczki. Usiadła na niej i założyła nogę na nogę. Trzeba przyznać, że była interesująco ubrana. Inaczej niż zawsze. Spojrzała w dal i czekała na Twana. Był teraz jedyną osobą z którą mogła szczerze porozmawiać. Jedyną osobą, która rozumiała co w niej siedzi i wiedziała co z tym fantem zrobić.
Wybaczyła mu. Wybaczyła to, że ją zdradził i przywiódł ją do Farida, żeby ten ją zmusił do przyłączenia się do grupy lunarnych. Właściwie to mogła umrzeć, ale wybrała drugą opcję. Na własne życzenie musiała być posłuszna Faridowi. Ciekawe, czy jest jakaś sytuacja kiedy to Wieczysta Przysięga nie działa. Może śmierć jednej z osób biorących udział w przysiędze? Musi o to zapytać Twana kiedyś. Ewentualnie może popytać nauczycieli w ramach zainteresowań naukowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Sie 28 2012, 23:40

Może i starał się do ukryć, ale mimo wszystko, list Annelise raczej go zaskoczył. Po ostatnich wydarzeniach, a potem wydarzeniach na stadionie, nie spodziewał, że pierwsza się odezwie. I to tak szybko! Bo to chyba był szybko? Wydawało mu się, że on będzie musiał zrobić to pierwszy, spróbować w jakiś sposób naprawić ich relację, by mogli widywać się częściej niż na spotkaniach Arennych, ale jak na razie czuł się całkiem, hmm.. wygodnie. Niczego mu nie brakowało, wszystko było dobrze. Ann na niego znowu nie krzyczała, wydawało się wręcz, że zniknęła.
I odezwała się teraz, kiedy za dwa dni miała być pełnia. Przypadek? Twan nie był pewny, prawdę mówiąc to na nawet o tym nie myślał, to tylko takie moje osobiste spostrzeżenie. Poszedł więc na most, kiedy już znalazł się na nim, właściwie przebiegł dystans dzielący go od ławeczki, gdzie zobaczył Annelise. Chyba tylko to uchroniło będącego gdzieś tam po drodze Yvesa, przed kolejnym spotkaniem z gryfonem. Nie wiem, jakby tym razem potoczył się ich los, ale niewątpliwie nie byłoby fajnie. Zapewne ani dla jednego, ani dla drugiego, bo wątpliwie, żeby i tym razem puchon tak dał sobą pomiatać. No, Twan zdawał sobie z tego sprawę. Czy to możliwe, żeby wtedy, w schowku, nie próbował zrobić nic, zupełne nic?
Znalazł się obok Ann. Nie wiedział co mówić, dlatego wcale się nie odezwał. Żadnego "cześć", ani "jak leci". Milczenie było wygodniejsze. Uch, znowu patrzył na własną wygodę. Uśmiechnął się za to lekko i spojrzał gryfonce w oczy. Ot tak, przez krótką chwilę. A potem usiadł na ławeczce i czekał, aż ta się odezwie i powie o co chodzi. No bo przecież nie możliwe, żeby chciała tak po prostu... poprzebywać razem? Jak... jak przyjaciele? Chyba nie po tym, co miało miejsce w wakacje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Sie 28 2012, 23:53

Ann słyszała jak Twan biegnie przez most. To pewnie dlatego, że niedaleko był Yves z Ag. Ann doskonale wiedziała co Twan zrobił Yvesowi po balu i co najchętniej by zrobił teraz.
Nie patrzyła jak przychodzi. Patrzyła na widok z ławki. To było zdecydowanie ciekawsze. Gdy usiadł obok niej westchnęła przeciągle.
Spojrzała na swoje kolana, po chwili spojrzała w dal, a potem znowu na kolana.
-Chciałam powiedzieć, że wybaczam ci.
Powiedziała ze spokojem obserwując kolana. Po pewnym czasie spojrzała dopiero na Twana. Nic się nie zmienił.
Co do pełni. Ann zapomniała, że to już za dwa dni. W sumie możliwość zmieniania się w wilkołaka kiedy się chce dawała wrażenie, że pełnia nic nie znaczy, ale skąd w sumie miała to wiedzieć Ann? O samych wilkołakach wiedziała prawie wszystko, a o wilkołakach takich jak ona tyle co nic. Twan był jej potrzebny. Nie tylko jako jedyny przyjaciel, ale też jako jedyna osoba, która może jej powiedzieć kim ona teraz jest.
- Wybaczam za to co się stało w Egipcie.
Dodała po chwili patrząc prosto w oczy Twana. Była nad wyraz spokojna, aczkolwiek jej oczy mówiły, że jest przygnębiona. To zapewne przez zbliżającą się pełnię... a może nie? Kto tam wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 00:11

Cóż, on też niewiele wiedział, tak naprawdę. Uczył się codziennie, chociaz biorąc pod uwagę, jak bardzo nie lubił przemieniać się w wilkołaka, to nie bardzo miał ku temu możliwość. Robił to tylko wtedy, kiedy musiał - czyli wtedy, kiedy Farid kazał. Czyli tak naprawdę ostatni, a zarazem jedynym razem było mistrzostwa świata w quidditcha. No i były też pełnie, kiedy żaden wilkołak, nawet arenny nie był w stanie nad tym kontrolować. To już wiedział, ale wtedy tracił też ludzką świadomość, więc nie za bardzo szło szło się dzielić wrażeniami. Eliksir tojadowy? Prawdę mówiąc... nawet nie próbował go używać. Może w Hogwarcie tak będzie bezpieczniej?
Uniósł głowę, odwrócił ją w bok tak, że mógł patrzeć na Annelise.
- Tak po prostu? - zapytał łagodnie, trochę smutno. Bo przecież na pewno nie można było powiedzieć, żeby cała ta sytuacja go cieszyła. Wręcz przeciwnie. Nie chciał tracić przyjaciółki, ale co mógł na to poradzić...? - Tak po prostu, jakby... jakby nic nie było? Wiesz przecież, że to cię będzie prześladować. Zawsze, nie uwolnisz się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 00:24

-Tak po prostu...
Szepnęła bez przekonania. Spojrzała ponownie w dal. Piękny widok był z tej ławki. Będzie musiała częściej się tu pojawiać.
-Wiem... Ale czy mam jakiś inny wybór? Nie mogę już nikomu ufać, nie mogę nikomu się zwierzyć. Pozostałeś tylko ty, a ja wciąż pamiętam co zrobiłeś temu idiocie o tam.
Głową wskazała na Yvesa obściskującego się z Ag.
-W zasadzie, gdybym tylko miała możliwość... Ten chłopak już by wąchał kwiatki od spodu. Wystarczyłoby tylko zwabić go do lasu.
Powiedziała jakby była w jakimś transie. Była nieobecna wypowiadając te słowa. Coś się działo złego z Ann. To nie była już ta sama osoba, którą znał Twan. Widział na własne oczy jak się zmieniała i to w gruncie rzeczy z jego powodu, ale Ann nie będzie go obwiniać.
-Dlaczego miałabym nie wybaczyć, skoro nie miałeś wyjścia? Na mistrzostwach też nie mieliśmy wyjścia i dopiero wtedy pojęłam co tak naprawdę zmusiło ciebie do zwabienia mnie do piramidy. Wieczystej Przysięgi nie da się w żaden sposób anulować, prawda? Nie ma możliwości, by stała się nieważna, nieaktualna...
Na niebie pojawił się już księżyc. Było późne popołudnie i Ann dopiero teraz zdała sobie sprawę jak blisko było do pełni.
-Czy podczas pełni będzie tak jak z innymi?
Zapytała mając na myśli przemianę bez świadomości. Spojrzała prosto w oczy Twana próbując znaleźć coś w nich, ale widziała tylko i wyłącznie smutek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 00:42

Słyszał jej ton głosu, ale nie wiedział co to znaczy. Czyli, że wcale nie było "tak po prostu"? Że jej słowa o wybaczaniu nie były prawdziwe? Cóż... to chyba nie miało znaczenia. Chyba. A skoro tak mówiła, to powinien wierzyć, a przynajmniej udawać, ze to robi.
Wzruszył ramionami, uśmiechnął się nieznacznie i spojrzał w stronę Yvesa i dziewczyny. Zaraz jedna mina mu zrzedła. Co ona wygadywała?!
- Ann? Oszalałaś! Nie możesz tak myśleć. Rozumiesz?! A tym bardziej mówić! Wprowadzać w życie... To nie oto tu chodzi, nie o zabijanie, nie możesz stać się maszyną! On by tego chciał. I dlatego nie możesz! - odwrócił się nagle, złapał za ramiona i zaczął potrząsać, jakby była szmacianą lalką. Na pewno nie był delikatny, chciał jej przemówić do rozumu. Niech poczuje, niech zrozumie. Trudno powiedzieć, czy był bardziej zły czy rozgoryczony, głos jakim mówił, sugerował po trochu jedno i drugie.
Westchnął głęboko, kiedy już ją puścił. Pokręciło głową, co miało być odpowiedzią na pytanie o przysięgę. Nie, nie da się. Przynajmniej tak mu się wydawało, bo jeśli miałby być szczery, to niespecjalnie badał działanie Przysięgi Wieczystej. Wierzył, że Farid nie zapomniałby o takim szczególe, był na to za inteligentny...
- Tak samo. Nie czujesz już tego? - zapytał mając na myśli zmęczenie, a jednocześnie problemy ze snem. Ogólnie, gorsze samopoczucie, jak to bywało przed pełniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 00:58

-Czuję i właśnie dlatego coraz częściej myślę o tym, czy by kogoś nie rozszarpać...
Powiedziała niezadowolona z faktu, że takie myśli ją nachodzą coraz częściej i częściej. Czy byłaby maszyną do zabijania? Raczej nie. Wciąż pozostawała część dawnej Ann, więc...
Gdy potrząsnął nią mocno spojrzała na niego poirytowana.
-Dlaczego nie? Właściwie i tak umrzemy tylko trochę później, więc co za różnica co zrobimy za życia? I tak jesteśmy pod jego władaniem i każda jego zachcianka będzie musiała być spełniona. Gdy każe zabić, zabijemy, gdy każe porwać, porwiemy, gdy każe siedzieć cicho, siedzimy cicho. Już jesteśmy maszynami. Maszynami włączanymi po naciśnięciu przez niego guzika.
Powiedziała, a raczej mruknęła do Twana.
-Miałam trzy dni, by to wszystko przemyśleć i pojąć. Żałuję, że zgodziłam się na ten los, ale nie żałuję, że się z Tobą przyjaźniłam, a teraz tylko ty mi pozostałeś. Tylko Tobie mogę powiedzieć o wszystkim.
Powiedziała trochę załamana. Przytłaczała ją świadomość, że właściwie nie ma nikogo. Jak ona się cieszyła, że wróciła do Hogwartu. Chciała za wszelką cenę trzymać z daleka od siebie rodzinę. Nie mogła dopuścić do tego, by o czymkolwiek wiedzieli. Nie mogła nikomu się wyżalić, a to dla niej było gorsze niż samo bycie wilkołakiem lunarnym.
-Jestem tym zmęczona Twan. Nie mogę wrócić do rodziny w wakacje. Właściwie nigdy nie wrócę do Danii, ani do wujka. Boję się, że może im się coś stać przeze mnie...
Z jednego oka popłynęła łza. Ona naprawdę była przybita. Stan przed pełnią tylko pogarszał i tak wystarczająco kiepską sytuację. Podciągnęła nosem i spojrzała na swoje dłonie, które leżały bezwładnie na udach. Wyprostowała palce, a po chwili zgięła je. Zaczęła się przyglądać im. Liniom papilarnym, żyłkom, pęknięciom...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 01:39

Zagryzł wargi - mocno. Po chwili poczuł metaliczny smak krwi. Cóż, wszystko co mówiła Ann była prawdą, on o tym na chwilę... zapomniał? Tak jakby. Po co pamiętać o niewygodnych rzeczach, kiedy nie trzeba? Farid nie odzywał się od dłuższego czasu, można było wręcz zapomnieć o jego obecności, a na szkolnym korytarzu grzecznie mówić dzień dobry i udawać, że jest zwykłym nauczycielem. Zupełnie jak kiedyś, przed przemianą, kiedy tak łatwo było w to wierzyć.
- No i co z tego? Jeśli.. jeśli ci to sprawia przyjemność to źle, tak nie powinno być. Musisz zabijać kiedy on ci karze, ale kiedy indziej masz wybór.
Czy to przemiana ta działa na gryfonkę? Twan się nad tym zastanawiał. Jak to możliwe, że on, mimo że był lunarnym nieco dłużej, aż tak bardzo się nie zmienił?
Nie wiedział co powiedzieć, słuchał w milczeniu słów przyjaciółki. Myślał też o swojej rodzinie. Tak dawno nie widział Xiu! Rodzice... wcale nie chciał do nich wracać na dłużej. Chyba nic go nie trzymał w Korei, tak naprawdę.
Annelise zaczęła płakać. Niby dopiero jedna łza, ale to dopiero początek, prawda? Przez chwilę siedział jak odrętwiały. I co teraz? Przecież nie może tak dalej udawać takiego zimnego i niedostępnego. No, Twan, zrób coś!
Więc Twan przekręcił się na ławce tak, żeby siedzieć trochę bardziej bokiem, no i przytulił przyjaciółkę.
- Och, Ann. Masz mnie. Możesz wszystko powiedzieć - powtórzył jej wcześniejsze słowa, potwierdzając tym samym, że właśnie tak jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 10:44

Właściwie odkąd została przemieniona nie płakała. Ani razu... A bardzo tego potrzebowała, żeby wyrzucić z siebie wszystkie emocje.
Teraz, gdy zbliżała się pełnia czuła się niepewna i podatna.
Położyła głowę na ramieniu Twana i zaczęła cicho łkać. Biedaczek będzie miał koszulkę do wymiany, bo będzie cała mokra od łez Ann.
-Co się ze mną dzieje?
Zapytała szeptem. Wcale nie sprawiało jej przyjemności zadawanie bólu. Nawet jeśli tak myślała, bo zbliżała się pełnia to w rzeczywistości siedziała w niej Ann, która muchy by nie zgniotła naumyślnie. No może pszczołę, czy osę już tak, bo jest uczulona na jad tych stworzeń i jak tylko widzi to od razu włącza się jej alarm, że trzeba utłuc zanim to użądli.
-Nie jestem sobą. Przez Yvesa, przez Farida. Zgubiłam się...
Szepnęła ponownie. Nie ma to jak zwalić winę na osoby trzecie, ale właściwie taka była prawda. Gdyby nie ta dwójka Ann wciąż była by spokojną cnotką, która słucha rodziców i nauczycieli oraz stara się uratować przyjaciół od złych nałogów. Nie. Czekoladoholizm się nie liczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 14:35

Chyba coś było w tej ich przyjaźni, skoro Twan potrafił Ann teraz tak po prostu przytulić. Bo mimo wszystko, to nie było tak, że tylko ona poczuła się wtedy urażona. Owszem, wiedział, że źle robi i jakie mogą być tego konsekwencje, ale jednak jej reakcja... naprawdę chciał pomóc! Nie musiała tego wszystkiego mówić, wypominać mu rzeczy, o których wiedział, a zarazem wcale nie chciał pamiętać.
Czy teraz wszystko mogło być dobrze?
Oj tam koszula, wcale się nią nie przejmował. Że biała, że czysta i wyprasowana, no nieważne!
- Potem będzie już lepiej, przyzwyczaisz się. Tylko nie możesz w sobie dać zabić swojego prawdziwego "ja". Nie pozwól na to. Obiecaj mi.
Heh, kto to mówił. Toż Twan wcale nie był taki święty, ale teraz, przy pełni zmysłów, nie o siebie troszczył się najbardziej.Pogłaskał Annelise po głowie, nie chciał, żeby płakała, był przecież facetem, jak każdy inny! I co miał czekać, aż przestanie? Nie wiedział czy jak będzie do niej mówić, to nie zacznie płakać jeszcze bardziej.
- Wiesz... to taki test. Tylko dla ciebie... dla nas on jest nieco trudniejszy niż dla innych. To tak jakbyśmy byli wyróżnieni i dlatego musimy być silniejsi - uśmiechnął się smutno. No, gdyby on sam do siebie takie rzeczy mówił i był w stanie w to naprawdę uwierzyć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 19:46

Biedna koszula. Biedny Twan.
Ann płakała dobre parę minut, bo nie mogła przestać. Sama nie wiedziała dlaczego. Po prostu łzy się lały hektolitrami, a Ann równie dobrze mogła udawać teraz fontannę.
Podniosła głowę na słowa chłopaka.
-Obiecuję...
Szepnęła. Po chwili ponownie oparła głowę o jego ramię. Zamknęła oczy i pozwoliła, by łzy dalej spływały po jej policzkach, by na końcu spaść na koszulę Twana. Po pewnym czasie łzy spływały coraz rzadziej. Coraz mniej zbierało się nad dolnymi powiekami.
-Wyróżnieni... Z jednej strony wyróżnieni, a z drugiej przeklęci.
Powiedziała smutno. Podciągnęła cicho nosem. Jak to jest, że jak z oczu leci to i z nosa kapie od razu? Ann wyciągnęła jednorazową chusteczkę z kieszeni spodni i otarła sobie policzki. Nie musiała nic grzebać przy nosie na szczęście, bo nie było aż tak źle.
-Za dwa dni będzie moja pierwsza przemiana. Przyjdziesz?
Zapytała. Nie oczekiwała od niego, że przyjdzie. Nie miało to specjalnie znaczenia, bo po przemianie i tak nie będzie miała świadomości, że jakiś wilkołak sobie obok jest. W sumie... Chyba bezpieczniej by było, gdyby nie przyszedł. Bądź co bądź świadomość zniknie, pojawi się instynkt, a Twan jest chłopakiem. Kto wie co przyjdzie do łba dwóm wilkołakom różnej płci. Aż tak dobrze Ann nie znała wilkołaków, więc nie wiedziała, czy wilkołaki mogą się... ekhem... rozmnażać, gdy są pod wilczą postacią. Pamiętamy jak Hermiona zawyła, by odwrócić uwagę Lupina? Dlaczego pobiegł tam? Dlatego, że to mogła być samica wilkołaka, czy na przykład przeciwnik? Lepiej w to nie wnikać, a autorka ma za dużo skojarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 23:27

Wcale nie taki biedny, wcześniej był biedniejszy. Teraz wszystko (albo przynajmniej prawie wszystko ) wydawało się ułożyć dobrze. Twan cieszył się, że może tak po prostu przytulić Ann (nawet jeśli ona płakała... no ale mały szczegół, ale w końcu od czego są przyjaciele?), bo dzięki temu miał wrażenie, jakby było po staremu. Mokro mu się trochę na ramieniu zrobiło, ale nie szkodzi! Serio, wysuszy się i będzie jak nowa.
- Wyróżnieni, przeklęci, to prawie synonimy. - Wzruszył ramionami, nawet się uśmiechnął, jakby to mogło być śmieszne. Bo na pewno nie było. Z czego tu było się cieszyć - że byli przeklęci? To słowo brzmiało jak z jakiś strasznych bajek, mających być przestrogą dla dzieci! Może to przeznaczenie?
Wierzysz w przeznaczenie, Twan?
- Pewnie, przyjdę. Jakoś to będzie - powiedział, wcale nie mając podobnych do Ann dylematów. Rety! w życiu nie słyszał o małych wilkołakach, to śmieszne! A przecież na Historii Magii uczuli się, że podczas drugiej czarodziejskiej wojny, wilkołaki gromadziły się w podziemiach i tworzyły własne społeczności. Razem przeżywały pełnie i w ogóle. A mimo to, nikt nigdy nie słyszał o tym, o czym właśnie myślała gryfonka. Może zwyczajnie, nie miały możliwości się rozmnażać? Nieważne! To taki głupi temat, lepiej porozmyślać nad miejscem odpowiednim do przemiany i nocnej bieganiny. Gdzie, gdzie głupi uczniak nie zapuści się nawet przez przypadek. - Myślisz, że powinniśmy pójść do Zakazanego Lasu? Tak bardzo głęboko, by nikt nie mógł nas znaleźć... i my też... no wiesz, żebyśmy nie dali radę wrócić. Pod Hogwart.
Dziwnie było tak po prostu sobie rozmawiać o tym, że stracą zupełnie świadomość własnych czynów na jedną noc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Sie 29 2012, 23:41

W końcu Ann oderwała się od Twana. Łzy już nie płynęły. Czuła się troszkę lepiej.
-Tak. To dobry pomysł. W pobliżu zamku byłoby zbyt niebezpiecznie i dla nas, i dla przypadkowych osób.
Powiedziała wciąż roztrzęsionym głosem. No nie mogła pohamować emocji. Nie panowała nad głosem. Jej zdolności aktorskie były dość nijakie, więc... Gdy była roztrzęsiona nie mogła tego ukryć, bo głos ją zdradzał.
-Jak ty to robisz? To znaczy... Chodzisz z Angie, ona nic nie wie przecież... Jak ty to robisz, że w miarę normalnie żyjesz? Ja nawet nie wiem, czy nie będzie lepiej jeśli zerwę kontakty z rodziną, gdyby Farid zechciał sprawdzić lojalność, czy coś w tym stylu. Na szczęście mieszkają w Danii...
Powiedziała. Znowu spojrzała w dal. Na chwilę, by oderwać wzrok od Twana. W końcu nie może się na niego bez przerwy gapić jakby był jej mentorem, albo lepiej... obiektem westchnień. Twan to przyjaciel. Trochę nadwyrężył jej zaufanie, ale przyjaciel. Jakoś nigdy nie widziała w nim kogoś więcej niż przyjaciela. Miał dziewczynę, która była przyjaciółką Ann i to wystarczyło, by Ann odpuściła sobie te rozterki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Sie 30 2012, 00:10

- Myślisz... że wilkołaki mają jakiś taki instynkt, żeee zmierzają w stronę ludzi? - Jakoś tak nie potrafił powiedzieć tego w formie "my". Jakby nimi nie byli. Bo nie byli? Skoro nie mieli kontroli nad tą częścią siebie, to może można było tak uznać...
Oczywiście mówił o zwierzęcej formie. Ciągle zastanawiał się, czy to aby na pewno bezpieczne.
- Nie wiem, to jakoś tak samo wychodzi... po prostu, nie umiałbym zrezygnować ze swojego tymczasowego życia. Nie chcę tego robić. Poza tym, gdyby przyszło co do czego... to wcale nie jest tak, że nie masz wyboru. Jeśli pokażesz, że tej lojalności wcale nie ma... - urwał, bo chyba dało się domyśleć, co powinno być dalej. A nawet jeśli nie w słowo w słowo, to każde z nich mogło to sobie dopowiedzieć w swój sposób. - Czasem zastanawiam się co by Angie powiedziała. Bo Xiu pewnie zwymyślałaby mnie od idiotów, że mogłem się w coś takiego władować. Wiesz, znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie - znowu się uśmiechnął lekko, tym razem na myśl o siostrze.
Tylko przecież żadna z nich miała się nigdy nie dowiedzieć. I pewnie tak było lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Sie 30 2012, 00:21

-Myślę, że wtedy polują i po prostu szukają ludzi po zapachu, odgłosach i tym podobne. Tak mi się wydaje.
Powiedziała i ponownie spojrzała na Twana. Normalnie jeszcze trochę, a osoba trzecia uznałaby, że Twan to obrazek święty, a Ann się przypatruje obrazkowi. Tak jakoś to ciągłe gapienie się przypominało oglądanie obrazków. No nieważne.
-Ja nie wiem. Na razie robię wszystko, by nikogo nie narażać na niebezpieczeństwo. Nie wiem, czy gdy będę wściekła to nie zamienię się w wilkołaka. Nie wiem...
Dodała po chwili. Lojalność. Brak jej oznaczało śmierć. Jej obecność również oznaczała śmierć, ale kogoś innego. Sytuacja jak w przypadku słynnej Antygony.
-Chyba lepiej dla nich, że nic nie wiedzą. Przynajmniej nie muszą czuć strachu, bo nie są świadome...
Urwała w połowie zdania i spojrzała znacząco na Twana. Nie miała niczego złego na myśli. Nie uważała, że Twan jest potworem, albo niebezpieczny. Raczej chodziło o to, że mogłyby stracić zaufanie, bo jednak wilkołaki są złe i w ogóle.
-Tyle razy pomagałam Fabiano pozbierać się po przemianie... A teraz sama ją muszę przechodzić. Dziwne. Najgorzej będzie po przemianie z tego co pamiętam.
Znowu odezwała się. Tym razem jej głos był spokojniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Sie 30 2012, 01:02

No właśnie, to chyba trochę źle. Bał się pomyśleć, co jeśli... cokolwiek pójdzie nie tak. Potem nawet nie będzie tego świadomy! Chociaż z drugiej strony, ten brak świadomości może kazać się zbawienny, jeśli chodzi o w miarę czyste sumienie.
- I co jeśli znajdą? Nawet będąc głęboko w lesie? - zapytał, prawie szeptem. Czy dlatego, żeby nikt nie mógł usłyszeć? Chyba niekoniecznie, i tak żadnego człowieka nie było widać w pobliżu, a wiejący wiatr dodatkowo zagłuszał ich słowa.
- Też tak myślę. - Cieszył się, że Annelise podobnie myśli. Poza tym doskonale pamiętał jej reakcję i obawiał się, że z Angie może być podobnie. - Jak to się mówi... raz pod wozem, raz na wozie. Czy jakoś tak. To mugolskie powiedzenie. Wypadliśmy, ciekawe czy kiedykolwiek uda na się wejść z powrotem?
Fabiano to wilkołak? Dużo ich, dotychczas nie zdawał sobie sprawy, że Hogwart jest tak niebezpieczny. Ciekawe czy były tutaj jeszcze jakieś inne, poza tymi z faridowej grupy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Wrz 06 2012, 14:20

Ann spojrzała na chwilę w bok.
-Wtedy zabijają...
Szepnęła, choć Twan mógł ją usłyszeć. Westchnęła przeciągle. Miała o tyle lepiej od Twana, że nie miała chłopaka. Prawdopodobnie mieć go nie będzie, bo pewnie nie będzie chciała wiązać się z kim kogo mogłaby zabić, gdy tylko przemieni się w wilkołaka podczas pełni. Chyba bałaby się, że skrzywdzi chłopaka. Nie chciała tego. Nawet jeśli będzie bardzo kochała i on ją będzie kochał to raczej nie pozwoli na to by byli razem. Dla bezpieczeństwa ich obojga.
Spojrzała ponownie na Twana.
- Mnie się wydaje, że nie dość, że wypadliśmy z tego wozu to jeszcze po nas koła przejechały.
Powiedziała stanowczym głosem.
-Nie sądzę. Raczej nie będzie nam dana wspinaczka na wóz, ale próbować zawsze można.
Wzruszyła ramionami. Żeby wejść na wóz Farid musiałby zginąć. To on rządzi nimi i jego śmierć w pewnym sensie uwolniłaby ich.
Nagle przyleciał do nich kruk. Spojrzał na nich uważnie i podał im liściki. Z racji, że oboje byli lunarni kruk wydawał się być zadowolony, że nie musi szukać kolejnej osoby.
Ann spojrzała na liścik i przeczytała go. Westchnęła ponownie. Wyciągnęła różdżkę i spaliła kartkę. Dzięki temu nikt nie przechwyci treści kartki.
Ann spojrzała smutno na Twana.
- Teraz chyba przejedzie po nas jeszcze kilka wozów.
Dodała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sob Wrz 08 2012, 20:25

Twan, owszem, martwił się o wszystkich których znał i którym mógł w jakiś sposób zaszkodzić, ale mimo wszystko cieszył się, że są i, że o niczym nie wiedzą, bo tylko dzięki temu niektóre rzeczy wcale się nie zmieniały i czasem można było po prostu udawać, że wszystko jest po staremu.
- Widocznie tak musi być - powiedział dobitnie z wcale nie wesołym uśmiechem.
Również wziął list od kruka, czytał go trochę dłużej niż wymagała tego ilość tekstu, jakby analizował powoli każde słowo.
- Na to wygląda. Nie będzie fajnie. Co mu do głowy przyszło, żeby kraść klucz... Godryku, jeszcze nami się wyręcza, jakby nie mógł sam... Jak to możliwe, że niektórzy przyłączyli się do niego dobrowolnie?
O tak, ciekawiło go to niezmiernie. Czy wykonywanie wszystkich poleceń nawiedzonego nauczyciela serio było takie... takie fajne? Żeby to chociaż coś wnosiło...
- Chodźmy stąd - powiedział, ale wcale się nie ruszył z miejsca. W ręku trzymał zgnieciony w małą kulkę list.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : København, Dania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 209
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Wrz 09 2012, 15:34

Ann wzruszyła ramionami.
-Niektórzy mogli zostać omotani przez niego. Słowa mają wielką moc i kto wie co im nagadał, by się zgodzili. W moim przypadku sprawa była prosta. Albo żyjesz w hańbie, albo umierasz szybko.
Powiedziała beznamiętnym głosem. Nie była zadowolona. Nie podobało jej się to, że będzie musiała iść do gabinetu woźnego i kraść jakieś tam klucze, które pewnie tyle warte są co sam Farid i jego idea.
-Tak... Chodźmy.
Powiedziała i wstała. Odeszła kilka kroków od ławki i odwróciła się. Spojrzała na wciąż siedzącego Twana.
-Idziesz?
Zapytała i wyciągnęła ku niemu dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Wrz 17 2012, 20:33

- Tak samo, jak kiedyś Voldemort - zgodził się z nią i westchnął głośno. Nic z tego nie rozumiał, ale musiał uczestniczyć. Wcześniej miał nadzieję, że podczas roku szkolnego, Farid nie będzie organizował tylu spotkań/kradzieży/czegokolwiek, ale widać, nadzieja matką głupich, bo zapowiadało się zupełnie na odwrót. - Mają coś w sobie ci źli ludzie - dodał jeszcze. Sam przecież czuł czasem, że ulega wpływowi owego zła i wcale mu to nie przeszkadza. Tylko czasem, zazwyczaj starał się powstrzymywać to dziwne wrażenie.
Podumał sobie jeszcze trochę, aż usłyszał słowa Annelise, poganiające go do odejście z tego miejsca. Wstał, złapał jej dłoń i sobie poszli do zamku.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Wrz 17 2012, 21:33

Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt osiem, tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt dziewięć. Szybkimi krokami, niczym burza wymijał wszystkich uczniów, nauczycieli, budynki, drzewa, ścieżki. Tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt. Maniakalnie, każdy z kroków jakie postawił odkąd wyszedł z budynku, był przez niego liczony. Skrzętnie wszystko zaplanowane, paranoicznie przemyślane by każdy z ruchów zniszczył wszystkie kalorie. Co do cna, co do ostatku, by śladu po nich nie było na jego ślicznych, drobnych kościach. I słabo, ach jakże słabo powinien był się czuć (tak, tak już ważył czterdzieści osiem!), a jakąż siłę odczuwał dążąc do swojego wyznaczonego celu!
Tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt jeden, gdy pokonywał most wiszący i już, i już miał być kolejny, gdy silne zawroty głowy dały o sobie znać. Burknął coś pod nosem, przeklną niezadowolony, bo choć siłę psychicznie miał by przejść jeszcze kolejne dwa kilometry, tak słabe ciało, wymęczone poprzez niedobór składników odżywczych go zatrzymywało. Ach jakież to trywialne!
Siedząc na ławce, uspakajając oddech, czy poczucie równowagi, zdjął z szyi niewielki aparat. Tylko niekiedy nosił go ze sobą, tylko kiedy akurat miał ochotę. Nie podnosząc się z miejsca, obrócił się w stronę barierki, a między drewnianymi szczeblami umiejscowił obiektyw, robiąc kilka zdjęć. Jesień się zbliżała. Odczuwając lekki chłód postanowił rozwinąć rękawy w szarym, dość luźnym swetrze (czy kiedyś w ogóle był w jego rozmiarze, czy zawsze o parę za duży?), a przy tym nieuważnie upuścił z rąk aparat. I zdążył jedynie przekląć barwnie, gdy ujrzał jak ten roztrzaskuje się o podłogę! Zerwał się z przeklętej ławki i rozpoczął mozolne zbieranie drobnych części. A nie wyglądało to wszystko najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja, jasnowidztwo
  Liczba postów : 41




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Wrz 17 2012, 21:56

Tego dnia Jonathan poczuł ogromną potrzebę polatania na miotle. Lubił czasem wracać wspomnieniami do czasów, kiedy uczęszczał do szkoły i reprezentował ją na boisku quidditcha. Kiedy tylko skończyły się lekcje, pochwycił swoją ukochaną miotłę i poleciał w przestrzeń.
Jakże pięknie z góry wyglądała ta okolica!
Uczniowie uwijali się w swoich czarnych uniformach jak mrówki. Wszyscy kręcili się wokół hogwartowego mrowiska. Fabien zaobserwował również grupkę uczniów, którzy znaleźli się podejrzanie blisko Zakazanego Lasu. Już chciał pikować w ich kierunku, kiedy wesoła gromadka została przepędzona przez gajowego.
Chłopak postanowił więc polecieć w kierunku przeciwnym. Odkąd tu przybył, nie miał jeszcze okazji znaleźć się na moście wiszącym. Pochylił się nad miotłą i poleciał ku niemu.
Z początku nie dostrzegł na moście nic ciekawego. Dopiero po chwili w oczy rzuciła mu się postać, nerwowo wędrująca z jednego jego końca. Zniżył nieco lot i zawisł w powietrzu, dokładnie nad głową chłopaka, na wysokości jakichś dziesięciu metrów. Nie wiedział, czy tamten go zauważył, ale wydawał się bardzo zaabsorbowany czymś, co trzymał w dłoniach. Po chwili urządzonko wypadło mu z rąk, rozbijając się na twardym gruncie. Młody mężczyzna, złorzecząc, padł na kolana, by pozbierać to, co zepsuł. Wtedy właśnie Jonathan z wolna opadł na ziemię. Zszedł z miotły i oparł ją o oparcie ławki. Podszedł, niby od niechcenia, do ucznia.
- Jakieś problemy? - rzucił mu przez ramię.
Dopiero teraz ze zgrozą zauważył, że jego potencjalny rozmówca jest wręcz nienaturalnie chudy. „Skąd oni go odkopali?” - przemknęło mu tylko przez myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Wrz 17 2012, 22:35

I niby skąd on miał wiedzieć jak to teraz poskładać do całości? Zwykłe reparo mogło być niewystarczające, wszakże to nie był złamany patyk, tylko skomplikowane czarodziejskie urządzenie, które miało lata! A on jak ostatni idiota nie przypilnował go i rozbił na posadzce. O litości! Gdyby nie fakt, że te części były mu bardzo potrzebne, pewnie ze złości rzuciłby nimi w cholerę. Przyklęk grzecznie na ziemi i zabrał się za szukanie elementów, najwyżej przekopie książki, jakoś sobie z tym przecież poradzi. Na pewno gdzieś są właściwie zaklęcia. I on na pewno je znajdzie.
- Niby skąd taki pomysł - odburknął tylko, gdy usłyszał, że ktoś tam gdzieś koło niego się kręci i zadaje bardzo niemądre pytania. Nawet nie spojrzał kim był rozmówca, nawet nie odwrócił się od swoich cennych elementów połamanego aparatu. Krótką chwilę milczał zbierając do rąk fragmenty, ostatecznie wrzucił je na materiał swetra, tworząc z niego pewnego rodzaju koszyczek, z którego miał nadzieję, że nic mu się nie wyspie. Na coś się czasem przydają za duże ubrania. Tak, ostrożnie usiadł ponownie na ławce. Dopiero w tej chwili spojrzał na wręcz białowłosego mężczyznę, który mu towarzyszył. Ewidentnie był od niego starszy, to mu też przywiodło na myśl pomysł, że no kto wie, może to były krukon i akurat będzie się znać nieco na zaklęciach, czy też księgach.
- Kojarzysz jakąś książkę w której można znaleźć cokolwiek na temat naprawy nieco bardziej skomplikowanych urządzeń niż połamane patyki? - Zapytał obserwując, jak mu się wydawało, jedynie studenta. I nie było to wcale zaskakujące, że Keith nauczyciela wróżbiarstwa nie poznaje. Wszakże sam na takowe zajęcia nie uczęszczał, poza tym, spójrzmy prawdzie w oczy, zbyt był skupiony na swoich niedostatecznie wystających kościach, by interesować się jeszcze, kto właściwie tutaj nie jest już studentem, a nauczycielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja, jasnowidztwo
  Liczba postów : 41




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Wrz 18 2012, 16:48

Uniósł brew, gdy młodzian zbierał szczątki swej aparatury. „Niezłe cacko. Ciekawe tylko, jak on to teraz poskłada” - usłyszał w głowie swój własny głos. Uniósł brwi i pokiwał głową. Podobnie jak Keith uważał, że samo reparo może nie wystarczyć, ale zawsze warto spróbować... Koniec końców jego rozmówca nie wyglądał na takiego, co lubi bawić się własnościami zaklęć i sferami ich działania. A szkoda. Jonathan od dawna chciał z nimi trochę poeksperymentować.
- Nie, niestety nie. Czegoś takiego powinieneś chyba poszukać w mugolskich bibliotekach. Chyba, że Hogwart idzie z duchem czasu szybciej niż Beauxbatons i wyposażyliście się w odpowiednie pozycje... - wsunął dłonie do kieszeni i zarzucił białą grzywką.
Wzrok utkwił w szczątkach aparatu. Co jakiś czas zerkał na miotłę, jakby chciał upewnić się, że nigdzie nie odleciała bez niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ławeczka   

Powrót do góry Go down
 

Ławeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
most wiszący
-