Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Audytorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29918
  Liczba postów : 46906
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Audytorium   Pon Cze 11 2012, 01:35

First topic message reminder :


Audytorium

Mająca kształt amfiteatru sala o doskonałej akustyce jest miejscem najczęściej wybieranym przez Ministerstwo Magii do zorganizowania dużej konferencji prasowej, obrad z udziałem zagranicznych przedstawicieli czy prelekcji organizowanych okazjonalnie przez któryś z Departamentów. Nie jest zbyt obszerna, jednak rzucone na nią zaklęcia powodują, że w zależności od potrzeb i liczby gości, zmienia swój kształt i dopasowuje się  stosownie do okoliczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Milford Haven, Walia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 143
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4061-kevin-meredith-fleetwood#121353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4063-kevin-szuka#121440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4062-poczta-kevina-d#121439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7654-kevin-meredith-fleetwood#212871




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 13:49

Kevin nie widział nic zdrożnego w rozmowie, jaką prowadzili Shane i Quentine. Ot, wymiana komplementów, poza tym oboje byli pełnoletni, a żadnych dziwnych podtekstów nie wychwycił, więc wszystko było w porządku. A poza tym trudno było przy Joselie zachowywać się poważnie (nie, żeby i bez niej Fleetwood nie miał z tym problemów!). Nie był jednak tak mądry jak Bell, więc nie widział nic oprócz zwykłej uprzejmości i życzliwości.
A chociaż ogólnie było miło i wesoło, to jednak oddalenie się Fennly przywitał z lekką ulgą, bo jednak go trochę peszyła swoją osobą.
- Jasne - odparł.
Następnie poszedł za Bell i usiadł na krzesełku obok niej. Nie mógł się doczekać wręczania nagród. Wszakże nie wiedział komu ani kto był nominowany, jednak z drugiej strony to nie pozbawiało tego dreszczyku emocji, a może nawet go dodawało. Trwając w oczekiwaniu, dopiero dotarły do niego słowa Bell milusi jesteś. Cóż, no był miły, jednak to nie było raczej coś, co chłopak w jego wieku chciałby usłyszeć. Raczej, że był odważny, męski i tak dalej... ale cóż, z jego posturą i baby face raczej nie miał zbyt wielkich szans, by to usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Tokio/Perth
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 253
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 414




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 18:21

Kaoru już troszeczkę nie ogarniał. Każdy gadał z każdym, a on nie miał z kim. Może Dominic miał rację...dawno nie widział żadnego ze swoich przyjaciół, nawet nie odpisywali na ostatni list! Czyżby się nim znudzili? Przyjaciół poznaje się w biedzie...ech. Forewer elołn, bez dwóch zdań. No nic. Poszedł wlać sobie coś do picia i rozglądał się dookoła obserwując wszystko i starając się rozpoznać sławy znajdujące się w sali. Był trochę zorientowany w świecie sportowców, jego kuzyn się tym interesuje i zawsze czegoś go tam nauczy. Tak sobie stał przy stole, popijał ze szklanki i paczył, aż w końcu światełka pogasły, na scenę czy co to tam było, nie wiem, nie chce mi się sprawdzać wszedł prowadzący i rozpoczął galę, prosząc aby wszyscy zajęli miejsca. Wyprostował się i poprawiając krawat ruszył w kierunku miejsc siedzących po czym przycupnął tak bardziej z boku i czekał podekscytowany. Ciekawe kto dostanie nagrodę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 19:32

- Przyznaj się. Ty i Puszek – Bardzo kreatywne imię dla puszka pigmejskiego, prawda? Zaskakujące i wyrafinowane. Ale czegóż się spodziewać po dziewczynie, które do noszenia listów ma papugę, która nie wiedzieć czemu nazywa się Ciapa? - planujecie mi zrobić krzywdę, jak przestanę uważać – Powiedziała uśmiechając się i głaszcząc zadowolonego maluszka. W jakimś sensie zwierzęta potrafią dobierać osoby, które są dla siebie stworzone. I zazwyczaj bardzo lubią tego, kto jest ideałem dla swojego pana lub pani... Kugchar na pewno ma swój cel prychając na Ivka... I nie ma nic do rzeczy to, że Puszek bardzo lubi ich oboje, więc proszę nic nie insynuować!
- Wychodzisz... - Powiedziała cicho jakby się chwilę nad czymś zastanawiając. Potem miała minę, jakby nad jej głową nagle zapaliła się żarówka – Weźmiesz mnie ze sobą – To bardziej był rozkaz niż pytanie, ale w sumie swój ton miała gdzieś. Koniecznie chciała zwiedzić Londyn, a to może być jedyna okazja, skoro na wakacje pewnie będzie zmuszona znowu przez cały czas siedzieć w Japonii zamknięta jak pod jakimś kloszem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 22
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 21:05

Rozbawiło mnie to co powiedziała ta dziewucha, czyli ja planuję zrobić jej krzywdę? Nie no ośmieszyć, pokonać lub obrazić, ale nic więcej zdecydowanie nic co mogłoby zaważyć na jej zdrowiu, tego bym nie chciał....dość dziwna myśl jak na mnie względem tej konkretnej gryfonki? Możliwe, ale mniejsza z tym spojrzałem jeszcze raz małego i odpowiedziałem.
- Ty zawsze się pilnujesz w mojej obecności jakbyś jeszcze nie zauważyła, a co do tego małego szkraba to co on ci może zrobić? Patrz jaki niewinny... - powiedziałem z lekkim rozbawieniem, zwierzak zrobił słodką minkę niewiniątka, który nic złego nie zrobił i nie zrobi. Kiedy wspomniała że wychodzę, a po chwili pojawił się ten dziwny grymas wiedziałem że będę miał kłopoty i to znaczne, przekonałem się o tym kiedy usłyszałem kolejne słowa.
- Ràv daj spokój...- podniosłem lekko głos, choć szybko go ściszyłem, nie byłem z tego zadowolony i było to po mnie widać. Teraz powinienem przeklinać na nią, ale przecież to ja głupi jej o tym wspomniałem!
- Idę tylko do studia tatuażu, bo to jedyne miejsce które mnie aktualnie interesuje, to jak idziesz? - zapytałem mając nadzieję że zrezygnuje gdyż uzna to za nudne. Czekałem na odpowiedź bo jeszcze zacznie krzyczeć lub mnie w kopie....następnie zamierzałem jak najszybciej opuścić salę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 21:25

- Nie ufam wam – Dodała jeszcze raz zamykając torbę ale tak, by pozostawić sporą ilość dostępu powietrza. W końcu nie możemy podusić jakże zadowolonego puszka, który to zepsuł jej podręcznik i pewnie właśnie przez to jest jakże niezwykle zachwycony życiem. Przyglądała się teraz Ivkowi z zaciekawieniem. O nie ma, ona tak łatwo nie odpuści. Uśmiechnęła się do niego lekko, spojrzała w jeden boczek, drugi boczek. Potem złapała go za dłoń i wystawiła dłoń do przodu z wyciągniętym paluszkiem w stronę drzwi.
- Prowadź i mnie nie zgub bo poproszę kogoś, żeby ci złamał nos – Zapowiedziała nie mogąc się doczekać, aż stąd pójdą. Może w tatuażach nie było nic interesującego ale... W sumie i tak musiała z nim porozmawiać. Na osobności. Brzmi złowrogo? Wierzcie mi, że w gruncie rzeczy to jest jeszcze gorsze niż z pozoru wygląda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 22
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 21:34

Mogła sobie ufać lub nie ufać, to nie miało żadnego znaczenia, przynajmniej mały znalazł panią która będzie o niego w miarę dbać, było to widać po spojrzeniu tej dziewuchy. No nic jak już chwyciła mnie za rękę to co miałem zrobić? Gdybym się wyrywał zrobiłbym takie zamieszanie że narobiłbym sobie wrogów i kłopotów tak samo naszemu nauczycielowi, a tego chciałem uniknąć.
- Dobra choć tylko to nie będzie moja wina jak coś się stanie....i przestań mnie straszyć, bo to jest aż śmieszne. - powiedziałem dość gburowatym tonem i ruszyłem ku wyjściu, szczęśliwie nikt na nas nie zwrócił większej uwagi i o to mi chodziło. No to do studia tatuażu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29918
  Liczba postów : 46906
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 22:01

Rozpoczęto rozdawanie nagród, kolejno na scenę wchodzili nowi prezenterzy, którzy wywoływali nominowanych i ogłaszali zwycięzców. Wybrano już najlepszego organizatora imprez, promotora sportu, największe wydarzenie sportowe, cheerleaderki (które także wystąpiły ku uciesze wielu panów).
Za chwilę jednak miało się odbyć wręczenie głównej nagrody dla najlepszego sportowca w sezonie. Główny prowadzący imprezę wyszedł na scenę aby wymienić wszystkich nominowanych, wśród których był też Shane Patrcik Wolff.
Po kilku chwilach uzasadniania, czemu te a nie inne osoby są nominowane (co było dosyć nużące). Jednak już za chwilę, już za moment – werble już zwiastują wynik... Wszyscy się dowiedzą kto wygra. Może nawet Irlandzki nauczyciel w Hogwarcie.
- Marki von Schnitchshneider! – Zawołał prowadzący, a sala rozbrzmiała falą braw, spod której wydobywał się zagłuszany okrzyk rozpaczy (zapewne przegranych).
Na scenę wyszedł zwycięzca, rosły, młody mężczyzna, z groźnym wyrazem twarzy, ubrany w bardzo drogi, połyskujący garnitur. Wygłosił przemowę dziękując przede wszystkim sobie, a po drugie – swoim wrogom.
Zszedł ze sceny dzierżąc statuetkę, zegnany brawami i kolejnym okrzykiem rozpaczy, który był teraz jeszcze cichszy.
Na scenie ponownie pojawił się prowadzący, który z uśmiechem oznajmił, że oficjalna część się zakończyła i można zacząć prawdziwą zabawę. Kilkoma formułkami zaklęć sprawił, że sama zmieniła oświetlenie, także nieco wystrój. Nim goście zdążyli się obejrzeć, weszły skrzaty, które miały ze sobą nowe porcie wyśmienitego jedzenia oraz alkoholu. Całe audytorium zmieniło się w salę balową, gdzie miano celebrować zwycięstwo i zapijać smutek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 23:06

Gdy Shane usłyszał, że jego największy rywal odebrał mu sprzed nosa nagrodę miał uczucie jakby niebo zwaliło mu się na głowę. Nawet nie był świadomy tego, ze krzyknął z rozpaczy, gdy rozbrzmiały oklaski i wiwaty.
Na nic była ta praca, och, na nic!
Nie jest że tak, ze liczy się tylko nagroda, ale gdy rywalizuje się z wrogiem ma się ochotę mu dokopać - a teraz do Shane został skopany.
Gdy tylko sala przeistoczyła się w salę balową, Shane poczuł ochotę zapicia tego wszystkiego - dobrze wiedział, że to nie jest wyjście, ale na trzeźwo nie wytrzyma tej imprezy. Już, już pierwsze klepania po ramieniu i słowa otuchy, najgorsze co może być, pocieszenie od całej tej bandy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 26
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 23:14

Ach już Quenia miała nadzieję, że Shane wyjdzie na podium, obierze nagrodę i pozdrowi wszystkich swoich kochanych uczniów (czyt. Quenię hehe) i będzie najszczęśliwszym człowiekiem na calutkiej ziemi. Jednakże wszystko się pozmieniało. Jakiś Niemiec (chyba) dostał nagrodę za sportowca roku zamiast Wolff. Aż się dziewczyna zdziwiła. No ale przecież za rok może mu się poszczęści? Było minęło i już tego nie zmienimy. A tym czasem audytorium przerodziło się w prawdziwą salę balową, gdzie od groma było przeróżnych smakołyków oraz hektolitrów alkoholu. Puchoneczka oczywiście przyszła tu między innymi na żarcie. Hehe jej sweter ma nawet super moc. Wewnątrz jego są kieszoneczki toteż schowa w nich parę rzeczy w postaci kilku ciastek, kanapek i innych szyneczek. Będzie miała czym się pochwalić dziewczyneczkom z dormitorium. Po chwili podeszła do Shane'a.
-Prze pana niech się pan nie martwi. Za rok może się panu uda. A tak między nami ten Rosjanin wcale nie był ładny. Brr,aż się zaczęłam go bać seryjo prze pana - No oczywiście blondyneczka musiała odpalić jakieś głupstwo. Rosjanin hehe. Niech Shane Patric Wolff będzie zaszczycony tym, że Quentina go pociesza. Awww jakie to urocze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 23:24

Z drinkiem w ręku i rozpaczą na twarzy wysłuchiwał pocieszenia Quentine, które trochę go rozbawiło. Ale tylko troszeczkę - tak naprawdę był straszliwie smutny.
Bo przegrał z tym.. rosja... Niemcem.
- Tak, potrafi być przerażający... - powiedział Shane biorąc łyk. Skrzywił się, gdy poczuł smak wódki w ustach. Nie powinien znowu pić, bo znowu się zbełta jak w tej knajpie. A tu nie może sobie pozwolić na większe upokorzenie. Nigdy więcej.
Gdy już ludzie przestali z pożałowaniem patrzeć na Wolffa i skończyli gratulować Markowi, większość z nich udała się na parkiet. Inni usiedli przy okrągłych stolikach z zamiarem zjedzenia jakiegoś homara albo innego sushi. Sam Shane miał ochotę usiąść, gdzieś w kącie i się popłakać.
- Mam ochotę usiąść w kącie i się popłakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 26
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 23:37

Co by tu zjeść? Tyle do wyboru? A może rzeczywiście wykorzystać ten patent, który krył w sobie słitaśny sweterek Queni? Ale to dopiero, kiedy ludzie zaczną nieco się rozchodzić, napiją się czegoś i pójdą w tango! Och teraz mogła coś spałaszować, jednakże szkoda jej było profesora Wolffa.
-No bardzo. I te brwi. I jaki on wieeelki. Normalnie jak stodoła Spencera, którego dawno nie widziałam. A szkoda kurcze, szkoda - rzekła po czym znów wróciła do podziwiania widoku w postaci żarcia na stole.
-Prze pana to ja mogę z panem popłakać seryjo. Ja tak bardzo lubię płakać. Jej w ogóle dawno nie płakałam. Ojejejej niech pan paczy już mi łezka leci. Dobra teraz możemy płakać - i zaczęła szlochać, siorbać nosem i przecierać oczy tak, aż były czerwone. - Cho prze pana usiądźmy tam i nadal płaczmy - ponownie rzekła i wskazała palcem na jedno ze stolików, które znajdowały się na końcu sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Czw Cze 14 2012, 23:56

Aż mus ię głupio zrobiło gdy Quentine zmusiła się do płaczu. To było też dziwne, tak bardzo, ze sam nie wiedział co powiedzieć.
- Ej, ej... nie płacz, no... już cii... - powiedział i nieporadnie poklepał ja po ramieniu chcąc ją...pocieszyć?
- Nie masz powodu płakać, to tylko głupie nagrody! - powiedział i ją nieporadnie objął, poklepując po plecach. Czuł się jakby to nie on właśnie doznał porażki.
- No, nie płacz bo to głupie, patrz ile tu dobrego...jedzenia, o, no, w Hogwarcie takiego nie ma!
Zaśmiał się nerwowo i odsunął się od niej by gestem ręki wskazać na szwedzki stół z góra muffinek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Tokio/Perth
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 253
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 414




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Pią Cze 15 2012, 16:34

Cóż, Kaoru także miał nadzieję, że profesor Shane otrzyma nagrodę, przecież był świetnym graczem, Puchon bywał na meczach jego drużyny kilkakrotnie i zawsze podziwiał jego grę. Dlatego szeroko wybałuszył oczy ze zdziwienia gdy wyczytane zostało nazwisko jakiegoś Niemca, cz cholera wie kto to był. Japończyk nawet go nie kojarzył i za specjalnie nie sądził by ten grał lepiej niż Irlandczyk. No bo jakby grał dobrze to chłopak by go kojarzył. Bez sensu. Zauważył rozpacz Wolffa i już chciał iść pocieszać profesora, ale widząc że zajęła się tym Quenia, której swoją drogą długo nie widział i z nią nie rozmawiał, postanowił im nie przeszkadzać i przejść się trochę, szczególnie, że zmienił się wystroj sali i wyglądało na to, że zaczyna się impreza. O, ale fajnie. Darmowy melanż. Kaoru postanowił pokręcić się trochę po sali i może coś wypić. O, sherry na przykład. Wlał sobie trochę do szklanki/lampki/kieliszka/niewiadomoczego i ruszył przed siebie uśmiechając się po drodze do znajomych, obserwując znanych ludzi, ministra i innych takich, co rusz brał sobie ze stołu jakąś muffinkę czekoladową czy inny słodycz. Muszę przyznać, że czuł się nawet dość dobrze. Po raz pierwszy od bardzo dawna był na tak dużej imprezie i nie wiedział na poczatku czy ją przeżyje, ale jakoś szło. Jedzenie, alkohol (którego co rusz sobie dolewał) i muzyka, to wszystko było nawet w porządku. Chłopak w pewnym momencie przystanął przy stole i oparty o niego zaczął się rozglądać co chwila do ust podnosząc naczynie z alkoholem. Trochę nudno było w sumie...Ciekawe gdzie się podział Yves albo Dominic. Kumple jakoś zniknęli mu z pola widzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Audytorium   Pią Cze 15 2012, 17:03

Jak tylko ważny gościu na scenie zaczął tłumaczyć co i jak, a potem rozdawał nagrody jakimś różnym ludziom i jeszcze wezwał na scenę tych, co byli eliminowani do czegoś tam, to Bell była to wręcz pewna, że Shane wygra. Tak to chyba działało, jeśli się kogoś znało, no nie? Znaczy, kojarzyła jakiś innych gości co stali obok, a znowu aż do czasu kiedy Shane jej nie powiedział, że gra w reprezentacji, Bell była zupełnie zielona i robiła się siebie głupka, to mimo wszystko... no, trzymała za niego kciuki. A ten Shnitehsxzhglrcośtam wcale jej się nie podobał, jak to Quenia potem ujęła nawet jakiś przystojny nie był i w ogóle, strach się go bać.
Bell nie umiała pocieszać, szczególnie kogoś z kim rozmawiała zaledwie raz, więc nawet nie próbowała. Zresztą, widać blondynka Quentina już to robiła i jakkolwiek jej sposoby wyglądały na dziwaczne, to zaskakująco dobrze działały. Krukonka wyciągnęła więc swój wspaniały, nieodłączny aparat i postanowiła robić zdjęcia komu się da. Temu Shiwndefcoś tam również, a co. A potem podeszła również do Wolffa.
- Shane, weź jakoś ten... się uśmiechnij czy coś, musisz przecież mieć pamiątkę - powiedziała do niego. Rany, jakie to nieumiejętne było. Uśmiechnij się, pewnie, już to widziała. Ale mimo wszystko postanowiła mu zrobić zdjęcie (chociażby z Quentiną) i już.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Milford Haven, Walia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 143
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4061-kevin-meredith-fleetwood#121353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4063-kevin-szuka#121440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4062-poczta-kevina-d#121439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7654-kevin-meredith-fleetwood#212871




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Pią Cze 15 2012, 21:12

Kevin siedział, słuchając uważnie i patrząc na to, co działo się na scenie. Emocje sięgały zenitu, nie tylko z powodu cheerleaderek, które wyglądały tak, że chciało je się schrupać. Ale gdy usłyszał, że jednym z nominowanych do nagrody najlepszego sportowca był nie kto inny, jak hogwarcki nauczyciel quidditcha, to nie mógł się powstrzymać przed tym, by gwizdać radośnie. Co z tego, że dopiero dowiedział się o fakcie nominacji, trzeba kibicować swoim!
A jak usłyszał, że to nie Shane dostał nagrodę, to buczał trochę, no bo jak to mogło tak być! To nonsens!
Ciężko mu było połapać się, jakim cudem sala się tak zmieniła.
Przechadzał się po sali w poszukiwaniu znajomych ludzi, którzy nagle mu gdzieś zniknęli i pewnie gdzieś tam się załapał na zdjęcie robione przez Bell, jeśli tak, to musi je koniecznie dostać!
W końcu znalazł Quentinę i Shane'a pocieszających się nawzajem i Bell próbującą im zrobić zdjęcie.
- Nie ma co się smucić, dla nas i tak pan jest najlepszy! - powiedział, próbując pocieszyć Wolffa.
I odważył się na to, by objąć Bell ramieniem, tak po przyjacielsku, oczywiście!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Wto Cze 19 2012, 11:45

Ange przyglądała się wszystkiemu z boku. To musiał być szok dla profesora Shane. Jednak ona nie mogła nic zrobić. Tak już było i nic tego nie zmieni. Ludzie, którzy go otaczają… powinien być szczęśliwy, że ma kogoś takiego. Nawet jeżeli to był jego największy rywal to powinien mu pokazać, że nawet jego wygrana jest dla niego niczym wielkim. Że i tak jest lepszy mimo iż przegrał.
Angelique chciała coś powiedzieć. Podejść i pocieszyć nauczyciela, ale wiedziała, że jest wiele innych osób, które zrobi to lepiej od niej. Które są mu bliższe. Zatem dziewczyna zniknęła zanim ktokolwiek się zorientował. Wyszła nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Jakby nigdy tam nie była. Wróciła do Hogwartu i tam chciała pomyśleć jak poprawić humor Shane’owi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 172
Dodatkowo : Likantropia
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Pią Lis 10 2017, 13:36

Westchnęła cicho i zmieniła pozycję, którą zajmowała już od jakiegoś czasu. Siedzenie zrobiło się twarde i niewygodne, co poskutkowało krzykiem jej obolałych kości. Najwidoczniej treningu w niczym jej nie pomagały a jedynie pogorszyły stan fizyczny kobiety. Czemu siedziała w audytorium skoro nie było ku temu już żadnego powodu? Zebranie skończyło się godzinę temu. Całe pomieszczenie uległo diametralnej zmianie, kiedy pozostała tutaj sama. Ściany przysunęły się do niej bliżej, zostawiając z przodu wolne miejsce, które służyło jako mównica. Rząd kilkudziesięciu krzeseł zmienił się w zaledwie dwa rządki.
Spojrzała na swoje dłonie, na rodzinny pierścień, który osadzony był na jej palcu wskazującym. Już nawet nie pamiętała dlaczego jeszcze to nosi. Nigdy nie należał do niej, nie ona powinna nosić sygnet, który z czasem ciążył coraz bardziej. Najwidoczniej to ona była najlepszym reprezentantem ich rodziny w tym świecie. Gdzie podziała się głowa rodziny i jego pierworodny? Obróciła biżuterię na palcu i zadrżała. Pomimo ciepła, jakie panowało w pomieszczeniu na plecach poczuła zimny dreszcz. Nawet długa suknia z delikatnym golfem jej potrafiła jej ochronić. Wiedziała, że chłód nie miał nic wspólnego z przeciągiem, czy czymś podobnym. Zaczesała luźne pasmo włosów za ucho. Powinna udać się do domu. Na dzień dzisiejszy nie miała już żadnego raportu do wypełnienia, jednak nie mogła zdobyć się na ruszenie z miejsca. Jeszcze chwila, tylko moment.Nikt nie mógł dostrzec jej wahania, tego, z jak wielkim trudem było jej wstać i odejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2670
  Liczba postów : 790
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Nie Gru 03 2017, 00:38

Wynudził się okrutnie. Wciąż te same formułki: ‘musimy bardzo uważać’, ‘podwyższone niebezpieczeństwo’, ‘nieznane zagrożenia’, bla bla. Wszyscy to już wiedzieli. Nie trzeba było im powtarzać jak przedszkolakom, marnując tak bardzo istotny czas, którego wszystkim brakowało, na te durne spotkania. Jeśli ktoś potrzebował wtedy pomocy kogoś z Katastrof, to niestety, ale musiał poczekać.
Uwagę amnezjatora przyciągnęła kobieta z długimi czarnymi włosami. Znali się od bardzo dawna, choć aktualnie nie utrzymywali stałego kontaktu, który przed laty był całkiem zażyły. Wspomnienia wspomnieniami, stety bądź niestety czasem byli zmuszeni się mijać na korytarzach, a kontakt nie można było zakwalifikować ani do pozytywnych, ani do negatywnych. Utrzymywali absolutnie neutralne stosunki, a patrząca na nich osoba z zewnątrz powiedziałaby, że ci dwoje nigdy wcześniej ze sobą nie rozmawiali. Sęk w tym, że Dorien znał pewien sekret dotyczący Segovii (a właściwie jej brata), który był niczym as w rękawie.
Po spotkaniu wrócił do swojego biura, rozłożył się w fotelu, zupełnie nie mając ochoty pracować. Za zamkniętymi drzwiami mógł pozwolić sobie na chwilę wytchnienia, czasem nawet udawało mu się wypić filiżankę mocnej herbaty bez niepokojenia ze strony współpracowników. Tak też było tym razem. Dobrze, że wstawił sobie do biura małą kanapę, na której mógł się rozłożyć i odbijać sobie małą piłkę od ściany pod pretekstem silnego zamyślenia i rozwiązywania spraw, nad którymi aktualnie pracował.
Pogoda dawała się we znaki wszystkim, a przy szwankujących zaklęciach, mini-powodziach w gabinetach i stygnących ścianach Ministerstwa ciężko było utrzymać odpowiednią temperaturę. Właśnie wtedy zorientował się, że swój ulubiony ciemnoniebieski sweter prawdopodobnie zostawił w audytorium. Chcąc-nie chcąc, musiał się po niego wrócić. Zbierał się do podniesienia z wygodnych poduszek przynajmniej trzy minuty, ale coraz bardziej dokuczliwy chłód zmotywował go wystarczająco. Przemierzył korytarze, a tuż przed wejściem do pomniejszonego już audytorium ziewnął potężnie. Ku zdziwieniu, sala nie była pusta. Siedziała tam ta sama kobieta, na którą zwrócił uwagę w trakcie zebrania. Nie odezwał się, co prawda, ale też nie silił się na zbyt ciche zachowanie, tak by przypadkiem go nie zauważyła. Na pewno słyszała kroki, to jak przesunął dwa krzesełka, by sięgnąć zgubioną część garderoby, i pewnie też poczuła, że przystanął i przez chwilę ją obserwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 172
Dodatkowo : Likantropia
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Audytorium   Nie Gru 03 2017, 15:45

Dorien zjawił się w jej życiu już jakiś czas temu. I choć nie była to przelotna znajomość, również w tych czasach pozostał. Osobiście nie wpuściła go do swojej strefy komfortu, zrobił to Vlad, który miał go za przyjaciela. Przynajmniej tak było kiedyś. Czy poczuła ukłucie zazdrości? Czy w tamtym momencie zdała sobie sprawę, że nie była wystarczająca? Nigdy nie potrafiła zrozumieć tej relacji, nigdy też nie zaprotestowała, wiedząc, że lepiej było tego nie robić. To była część jej życia, którą zostawiła za sobą. Jakiekolwiek relacje z mężczyzną zanikły w momencie, w którym Vlad uciekł, zostawiając ją samą. Łatwiej było myśleć o nim jak o kimś martwym, co tyczyło się wszystkiego, co się z nim wiązało. Nieważne, że była to osoba, która prawdopodobnie jako jedyna wie o niej wszystko. Sam też nie zabiegał o ten kontakt. Dlaczego więc miałaby coś zmieniać? Wiedziała, że wiedza związana ze słodką tajemnicą bliźniaków była dla Doriena niezłym polem do popisu. Pamięta kłótnie, które toczyła z bratem dotyczące tego, że wyjawił mu prawdę. Potrzebował tego, a on był jedynym, który był na tyle blisko? Mógł też wiedzieć, gdzie znajdował się jej brat. Pomimo tego, że go nienawidziła... Chyba bardziej pragnęła znowu go zobaczyć. Czego oczywiście nie przyzna.
Takie nostalgiczne przemyślenie oraz cała ta aura, którą teraz się otoczyła, kompletnie do niej nie pasowała. Czuła się nieswojo, przywołując wszystkie te wspomnienia, a co za tym szło? Uczucia, które wbrew pozorom posiadała. Pokręciła głową i mocno przegryzła wargę, jakby smak krwi na języku miał jej wrócić zdrowe zmysły.
Drgnęła, słysząc dźwięk otwieranych drzwi. Nie przypuszczała, że ktoś jeszcze dzisiaj się tutaj zjawi. Było to jedyne miejsce, w tym konkretnym czasie, w którym mogła po prostu posiedzieć... I co. Pozwolić pochłonąć się niepożądanym myślą? Pięknie. Chciała poczekać, aż ów osoba wyjdzie, co nie nadeszła wraz ze znalezieniem rzeczy poszukiwanej. Zdecydowanie nie tak powinno to wyglądać. Wolno, odwróciła głowę w bok i ujrzała Doriena, który jej się przyglądał. Była autentycznie zdziwiona, choć wcześniejsze emocje malujące się na jej twarzy gdzieś zniknęły.
- Czy w czymś Ci pomóc?- Były to jej pierwsze słowa w jego kierunku... Od ilu lat? Żadne słowa nie byłyby na rozpoczęcie rozmowy. Nie przyjmowała za kontakt lekkich skinięć głowy w drodze do biura. Lub całkowitej ignorancji, dokładnie tak jak powiedział. Jakby się nie znali.
A przecież to jedna wielka bujda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Audytorium   

Powrót do góry Go down
 

Audytorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Parter
-