Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Zapomniana komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptySob Cze 09 2012, 15:19

First topic message reminder :


Zapomniana komnata

To pomieszczenie jest jednym z najrzadziej odwiedzanych miejsc. Żeby się do niego dostać trzeba być niesamowitym farciarzem. Dlaczego? Ponieważ drzwi nie posiadają klamki od zewnątrz i wyglądają tak samo jak mur Hogwartu. Kiedy się o nie oprze łatwo się otwierają chyba, że ktoś zamknie je od środka.
Wnętrze nie jest bardzo przyjemne, ani przytulne mimo iż niewielkie. Znajduje się w środku kilka okien, ale wszystkie zabite są zakurzonymi deskami. Przydałoby się użyć tutaj zaklęcia czyszczącego. W jednym z katów pokoju leży ogromna skrzynia, w której znajdują się wszystkie niepotrzebne przedmioty, które nie pasowały do wystroju innych sal Hogwartu. Został potraktowany zaklęciem zmniejszająco zwiększającym, więc można tam wszystko schować. Na ziemi znajduje się brudny, zielony dywan - miękki w dotyku, na którym się przyjemnie leży oraz kilka poduszek. Te przedmioty nie były niegdyś częścią pokoju co oznacza, że ktoś jakiś czas temu przychodził tutaj. Ale nie było to niedawno, skoro ponownie pojawił się tutaj kurz. Jednak kluczowym punktem pomieszczenia jest stojący w kącie fortepian przykryty ogromną, połataną płachtą. Cały czarny nie licząc złotego napisu wyrytego na wierzchu, który głosi: Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny, i napełniać łzami oczy kobiety.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptySro Paź 18 2017, 12:35

- Niemiecki mugol… - powiedziałem w zamyśleniu, bezwiednie po niej powtarzając. - Beethoven, sprawdzę później. - Mruknąłem jeszcze do siebie, nagle uciekając myślami w stronę stert ksiąg w bibliotece. Musieli mieć tam jakąś o mugolskiej sztuce, prawda? Jeśli nie to chyba rozmówię się z naszym nowym, niewielkim nauczycielem mugoloznawstwa i poproszę go o polecenie jakiejś ciekawej lektury. Swoją drogą, wyczekiwałem jego pierwszych zajęć z ogromnym zniecierpliwieniem. Świat niemagicznych już od dawna mnie intrygował, chociaż nigdy tak naprawdę nie potrafiłem pojąć pewnych absurdów z nim związanych, a Edwin Harrington sprawiał wrażenie szalenie interesującego człowieka, nie tylko ze względu na jego ewidentne powinowactwo z goblinami. - Zdolny człowiek - podsumowałem kompozytora, naprawdę czując, że jestem pod wrażeniem. Gdybym ja stracił wzrok, na pewno nie byłbym w stanie kompletować rdzeni do różdżek, a on komponował, chociaż stracił najważniejszy do tego zmysł. Nagle poczułem się naprawdę maleńki. Dla kogoś z moimi ambicjami to było niezwykle nieprzyjemne uczucie, ale postarałem się zdusić je w zarodku. Słowa Ulli wzbudziły moje zainteresowanie. - Samogrające pianino u mugoli? Koniecznie musisz mi pokazać to miejsce. - Zażądałem, czując się naprawdę podekscytowany taką możliwością. Zaczarowane fortepiany widziałem już niejeden raz, chociażby i w swoim domu rodzinnym, ale skąd takie cudo w samym sercu mugolskiego centrum sztuki? - Szkoda, że nie będą mogli opowiedzieć nam jak ono działa… a może będą tylko popatrzą na nas dziwnie. Jak myślisz? - Spytałem o jej zdanie, nagle niezwykle zainteresowany tą kwestią. Wybiegałem już w przyszłość, wyobrażając sobie jak mogłaby się potoczyć taka rozmowa i w duchu musiałem przyznać, że pewnie byłaby przezabawna. Czarodzieje nie potrafili dogadać się z niemagicznymi w wielu sprawach, a jedną z nich z pewnością stanowiły ich urządzenia napędzane eklektycznością… czy jak to tam leciało. Niepokój zgasił mój entuzjazm, a żarty Ulli wywołały u mnie jedynie nerwowy, krótki śmiech, jaki dość szybko rozpłynął się w ciszy zapomnianej komnaty. Jej ściany zdawały się być zaklęte. Pochłaniały wszelkie dźwięki lepiej od większości pomieszczeń. To przez ten kurz, tłumaczyłem sobie, ale i tak czułem się odrobinę nieswojo. Kiedy pokazała mi bączek, natychmiast go rozpoznałem i jakbym dopiero wtedy uwierzył jej, że zagrożenie naprawdę nie istnieje, uśmiechnąłem się nieznacznie. W lesie nie bałem się niczego. Zapomniane skrzynie w równie zapomnianych komnatach to już było co innego (i tak zajrzałem jej przez ramię, kiedy wkładała tam rękę). Mogła znaleźć w nich wszystko, a wyciągnęła jedynie…
- Fałszoskop - natychmiast ją oświeciłem, sięgając po jeden z nich, aby zbadać ten relikt przeszłości. Wyciągnąłem różdżkę i szepnąłem zaklęcie, chcąc złożyć bączek w całość. - Och… - westchnąłem natychmiast, gdy na fałszoskopie nagle pojawiło się długie pęknięcie. Nie rozpadł się całkowicie, ale sam nie miałem pojęcia na czym trzymały się jego dwie połowy. Odłożyłem go ostrożnie, nie chcąc jeszcze bardziej pomagać mu w dokonaniu żywota. - Zapomniałem o zakłóceniach. - Wytłumaczyłem się natychmiast, lekko zażenowany. Rad byłem, że Ulla zdecydowała się jednak na kartki. Mniej było z nimi szkody w razie ewentualnego niepowodzenia i jedynie zdążyłem o tym pomyśleć, a przejęła ode mnie kawałki pergaminu. Efekt był zjawiskowy. Eksplozja konfetti uniosła kurz z dywanu. Rozkaszlałem się, natychmiast zakrywając usta rękawem szaty. Zamknąłem na moment oczy, czekając kilka sekund aż wszystko opadnie z powrotem na ziemię.
- Chociaż było efektownie - zażartowałem, uśmiechając się do niej z czymś pomiędzy pierwiastkiem pocieszającym, a rozbawieniem. - Wolę nie próbować jej naprawiać, widziałaś jak poszło mi z tym. - Wskazałem ruchem dłoni na pęknięty bączek. - Mam jeszcze pióro. - Wyszperałem je z kieszeni. Nie było mi szkoda oddać je na Ullową utylizację. Było już nieco zużyte, a i w domu rodzinnym na pewno znajdę jeszcze kilka w szufladach mamy. Oderwałem od niego kilka, wymiętych od ściskania pomiędzy palcami, piórek i ułożyłem na dywanie pokrytym pożółkłym śniegiem. - Jeszcze raz - poleciłem, nagle machając kilkukrotnie dłonią w określony sposób - spróbuj wykonać taki ruch nadgarstkiem. Wiem, że zakłócenia nie sprzyjają nauce, ale zawsze można postarać się trochę pomóc swojej magii.

1 (reszta też nieudana, więc założyłam, że więcej nie próbował)

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ulla Tiverton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15237-ursula-tiverton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15261-ulla#407520
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15260-listy-z-nieba#407436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15240-ursula-tiverton#407015
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyCzw Paź 19 2017, 13:23

Kiedy powtórzył moje słowa, zakiełkowało we mnie ziarno niepewności - może to był jednak Austriak? Zapewne skończy się to tak, że nie tylko on sięgnie po którąś z zapomnianych ksiąg o mugolskiej kulturze, bo będzie mnie to dręczyło tak bardzo, że postanowię zweryfikować stan swojej wiedzy i upewnić się, czy niczego nie przekręciłam. Ta przypadłość to chyba krukońska odmiana nerwicy natręctw.
- Nie mam pojęcia, jak zostało wprawione w ruch, jeśli to nie jest jakiś rodzaj magii, to chyba nie potrafię tego inaczej zdefiniować - nie próbowałam nawet zrozumieć tego mechanizmu - patrzyłam się na instrument jak na osobliwe zjawisko, chłonąc pierwiastki obcego świata każdym ze zmysłów. Chyba dopiero teraz moja ciekawość została podsycona przez Rileya - wcześniej wolałam nie znać rozwiązania zagadki, by to wspomnienie nie stało się ani odrobinę mniej tajemnicze i wyjątkowe. - Zabiorę cię tam - zgodziłam się bez chwili namysłu - możemy spędzić ten dzień z różdżkami schowanymi głęboko w kieszeniach, tak bardzo mugolsko, jak tylko się da - dodałam, obrzucając go spojrzeniem, w którym kryły się wszystkie te pytanie, które chciałam mu zadać, lecz w ostatniej chwili się powstrzymałam, by nie popsuć mu niespodzianki. Kiedy na podobnych zasadach wybrałam się do mugolskiej przestrzeni po raz pierwszy, zewsząd zaatakowała mnie taka mnogość nieznanych bodźców, że do dzisiaj pamiętam z tamtego dnia każdą chwilę. On - również wychowany w czarodziejskim półświatku - bez wątpienia przeżyje to podobnie intensywnie.
- Co najwyżej wezmą nas za dwójkę dziwaków, zapewne nie pierwszych i nie ostatnich, z którymi będą mieli styczność - zdecydowanie - nawet jeśli miałoby się to skończyć zupełną kompromitacją - wolałabym zadać pytanie, jeśli istniał cień szansy na to, że odpowiedź rozwieje choć część moich wątpliwości i wymaże kilka znaków zapytania.
Fałszoskop?
Nie wiem, dlaczego, ale wyobrażałam go sobie nieco inaczej… aczkolwiek niepozorny przedmiot, już teraz nazwany, zaciekawił mnie na tyle, że po cichu liczyłam na to, że Riley jakoś go naprawi, chciałabym zobaczyć, jak się z tego cuda korzysta. Kiedy jednak - o ironio - Fairwyna zawiodła różdżka (szczególnie dla niego musiało to być naprawdę frustrujące), uśmiechnęłam się do Rileya, starając się w ten sposób przekazać mu, żeby zupełnie się tym nie przejmował - przez zakłócenia szansa na to, że jakiekolwiek zaklęcie się uda, była tak niewielka, że nie powinien mieć o to do siebie pretensji. - Przynajmniej możemy teraz zobaczyć jego przekrój - znalezienie pozytywu takiego rezultatu nie było zbyt trudne - ostrożnie sięgnęłam po niemalże rozpołowiony przedmiot, zaglądając do jego serca, skrytego pod szklaną powłoką. Kiedy zaspokoiłam swoją ciekawość, odłożyłam go na miejsce.
Wzbite tumany kurzu wdarły się do mojego gardła i osiadły na jego ścianach, podrażniając je, a ja rozkaszlałam się, uśmiechając się do Rileya przepraszająco. - Szkoda, że nie efektywnie - dodałam na granicy szeptu; chyba zbyt wiele od siebie wymagam (o ile w ogóle można zbyt wiele od siebie wymagać), ale nie potrafię nie patrzeć na swoje poczynania przez pryzmat krytycyzmu - pobłażliwa mogę być w stosunku do innych, nie siebie. Darowałam sobie wyławianie z włosów drobinek papieru i z wykrzesaną na nowo iskrą determinacji sięgnęłam po ofiarowane mi przez Krukona pióro, po czym położyłam je obok mojego długopisu z niekończącym się atramentem - niech spoczywają w pokoju - uśmiechnęłam się krzywo, gotowa na wszystko. Nie stało się jednak nic - wymówiłam zaklęcie, starając się poruszyć ręką w sugerowany przez Rileya sposób, a moja różdżka nawet nie drgnęła. - To przez zakłócenia, czy nie udało mi się wystarczająco dobrze odtworzyć ruchu nadgarstka?

pięć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyNie Paź 22 2017, 14:16

Co pozostało mi poza uśmiechnięciem się do Ulli? Jeżeli istniała kiedykolwiek lepsza metoda na odpłacenie się Krukonowi za pomoc, to zdecydowanie jeszcze jej nie znałem. Wspólna fascynacja wiedzą łączyła nas tak solidnie, że niekiedy przed drzwiami z kołatką zbierały się prawdziwe tłumy ludzi, chcących wspólnie podywagować nad wyjątkowo trudnym pytaniem, chociaż niektórzy z nich na pewno znali właściwą odpowiedź już przed tym zbiegowiskiem. Nie byłem wyjątkiem na tym polu, Tiverton pewnie też nie, chociaż nigdy nie starałem się w takich sytuacjach jakoś specjalnie rozglądać. Jeszcze mógłbym się za bardzo zadziwić czyjąś obecnością.
- Piszę się na to. - Zgodziłem się po prostu, a chociaż nie wiedziałem kiedy uda nam się zrealizować tę naszą małą wyprawę to i tak na ślepo mogłem zadeklarować swoją obecność. Zamierzałem poruszyć niebo i ziemię, byleby tylko móc zwiedzić świat mugoli z kimś bardziej obeznanym od moich czarodziejskich znajomych. Nie wiedziałem jaka krew płynie w żyłach samej Ulli, ale podejrzewałem, że jakakolwiek by ona nie była, Tiverton na pewno lepiej orientowała się w tych wszystkich światłach i mugolskich pojazdach ode mnie. Jeśli nie to, no cóż, najpewniej wpadniemy pod ciężarówkę na najbliższym skrzyżowaniu.
- Raczej nie będzie tam nic interesującego. Fałszoskop działa gównie dzięki magii, zewnętrzna powłoka jest jedynie naczyniem. - Odparłem na jej próbę pocieszenia mnie, jak zwykle sprowadzając uprzejmość na ziemię, chociaż nie byłem pewien tego, czy tak naprawdę mam rację. Zawsze tak podejrzewałem, ale amatorem rozbierania fałszoskopów póki co nie byłem. Kto wie czy nie stanie się inaczej, skoro już i tak jeden rozbiłem? Pomimo swoich słów, nie mogłem powstrzymać się przed zerknięciem jej przez ramię. Słowo daję, ciekawość kiedyś mnie zabije.
- Wszystko przed Tobą. - Uspokoiłem ją, wskazując dłonią na rozbity wykrywacz nieuczciwych zamiarów. - Wbrew pozorom, to zaklęcie wcale nie jest takie proste, a ostatnimi czasy nasza magia okazuje się wyjątkowo ciężka do okiełznania. - Spróbowałem zdjąć z jej barków nieco winy za niepowodzenia, pokładając sporo nadziei w kolejnej próbie transmutacyjnej. Tym razem, przedmioty nieznacznie różniły się od siebie, więc efekt mógł być naprawdę różny. Spodziewałem się już niemalże, że jej się uda. Nic nie wystrzeliło i nie rozbiło się o ściany komnaty, a kurz jak grzecznie leżał na dywanie tak spoczywał tam dalej. W mojej głowie niemalże rozległo się ciche „pyknięcie”, charakterystyczny odgłos spudłowania zaklęciem podczas pojedynku. Zmarszczyłem brwi.
- Zakłócenia - wydałem wyrok, chwytając ją za nadgarstek palcem wskazującym i kciukiem. Wyglądałem trochę tak, jakbym bał się po prostu po ludzku złapać ją za rękę i nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego jak komicznie musiało to wyglądać. - Gdyby to była Twoja wina, wydarzyłoby się cokolwiek. Pióro by spłonęło, długopis się rozpadł. - Poruszyłem jej ręką w odpowiedni sposób. Raz na próbę, a dwa kolejne już tak, aby oswoiła się z tym gestem i spróbowała samodzielnie. - Użyj wyobraźni, Ulla.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ulla Tiverton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15237-ursula-tiverton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15261-ulla#407520
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15260-listy-z-nieba#407436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15240-ursula-tiverton#407015
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyNie Paź 22 2017, 23:31

Tłumna zbieranina dywagujących na najdziwniejsze tematy Krukonów, którymi dyrygował głos starej jak świat kołatki, nie była obrazem całkowicie mi nieznanym, jednak w takich sytuacjach najczęściej po prostu przystawałam w odpowiedniej odległości, by wszystko słyszeć i skonfrontować ich słowa z murem moich myśli. Mam ten problem, że podążają one takimi meandrami, które często stoją w opozycji do logicznych rozwiązań; dryfują gdzieś na granicy absurdu, zupełnego chaosu. Nie jestem więc najlepszym kompanem do rozwiązywania zagadek - nie potrafię podążać tymi najprostszymi ścieżkami, zawsze niepotrzebnie kluczę, przez co już wielokrotnie spędziłam długie godziny podpierając ścianę, przy której znajduje się wejście do Pokoju Wspólnego.
To była obietnica z rodzaju tych, które najpewniej nigdy się nie spełnią - lecz wbrew pozorom nie zobowiązałam się jedynie z czystej kurtuazji, ani nawet nie miało to zbyt wiele wspólnego z tym, że gdzieś w mojej głowie jakiś głos cały czas przypominał mi, że muszę się Fairwynowi za to wszystko odwdzięczyć - wydawał się być tak zainteresowany przypadkowo poruszonym przeze mnie tematem, że naprawdę miałam ochotę go tam zabrać. Wspólna podróż w mugolskie nieznane - była to przede wszystkim obietnica, którą chciałam spełnić; bez terminu ważności.
Riley miał całkowitą rację, ale nie potrafiłam przejść obojętnie obok takiej okazji - wiedziona ciekawością musiałam organoleptycznie przekonać się, że wnętrze fałszoskopu naprawdę nie skrywa w sobie nic szczególnego. Odrobinę rozczarowana odłożyłam przedmiot na miejsce, uznając, że najwyższy czas skupić się na walce z Transmutacją.
Byłam wdzięczna za to, co powiedział - bo choć wiedzieliśmy przecież, że ciąg moich niepowodzeń nie jest jedynie wynikiem zakłóceń, werbalne dopingowanie motywowało do tego, bym nieco bardziej zawzięcie zacisnęła dłoń na rączce różdżki. - Może faktycznie do trzech razy…? - zaczęłam, koncentrując się na leżących przede mną przedmiotach. To, w jak zachowawczy sposób przytrzymywał mój nadgarstek podczas demonstrowania poprawnego ruchu nie było czymś, co mogłabym nazwać komicznym - wprost przeciwnie, doskonale go rozumiałam, w końcu sama również niezbyt chętnie przekraczałam barierę bliskości. Powtórzyłam ruch dłoni, już sama, kilkukrotnie, dla pewności - wszystko po to, by przychodziło mi to naturalnie, a różdżka bez zawahania przecinała powietrze pod odpowiednim kątem.
Kiedy spróbowałam rzucić zaklęcie… chyba wolałam już tkwić w niepewności, kiedy nic się nie działo, bo tym razem ponownie, zamiast scalić ze sobą przedmioty, sprawiłam, że rozsypały się w drobny… popiół? - Przepraszam… odkupię ci pióro - westchnęłam zupełnie zrezygnowana. - Wyobrażałam to sobie, ale… nie wiem, na ile można użyć tutaj tego nieszczęsnego porównania, aczkolwiek samo przychodzi mi ono do głowy. Jak podczas pierwszych prób teleportowania się - wszystko musi zadziałać, zarówno cel, jak i wola oraz namysł, każdy z trybików powinien wskoczyć na odpowiednie miejsce. Chyba brakuje mi… woli? Nie do końca wierzę w to, że to zaklęcie może mi się udać? Choć jednocześnie robię wszystko, żeby tak się stało, ale najwidoczniej podświadomość i brak pewności siebie robią swoje - nie wiem, czemu to powiedziałam, ale chciałam się jakoś wytłumaczyć ze swoich niepowodzeń.

jeden
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1290
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 885
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Paź 23 2017, 19:01

Nie wiedziałem jak mogę jej jeszcze pomóc. Dla mnie zaklęcie ćwiczone przez Ullę, było niegdyś naprawdę łatwe do rzucenia. Wystarczyło odpowiednio się skupić, wizualizując sobie efekt jaki chcielibyśmy osiągnąć i voila. Jednakże porównywanie mnie i jej było jak polewanie wodą ognia. Ona z transmutacją nie musiała mieć nic wspólnego, jeśli tylko tego nie chciała, a dla mnie transmutacja własna była na porządku dziennym. Musiałem coś potrafić, aby móc każdego poranka stawać przed lustrem i budować swoją pewność siebie, kształtować swoją codzienność. Nienawidziłem chwil, w których nie potrafiłem się skoncentrować, gdyż to kompletnie zaburzało mój plan dnia. Wybity z początkowych ustaleń, często nie wiedziałem jak postępować, ale na szczęście z odsieczą przychodziła mi pewna spontaniczność działań. Pewnie to ona zagwarantowała mi też pocałunek smoka, ale mniejsza już o to. Bardzo chciałem, aby Ulla poprawiła się w nauce i słowo daje, że nie wiem dlaczego aż tak bardzo mi na tym zależało. Nie miałem ambicji, aby nauczać innych na pełen etat, więc to był raczej jednorazowy wybryk, jaki nigdy nie miał się powtórzyć względem kogoś innego. Wiedziałem, że nie jestem w tym idealny, a mimo to wyłaziłem ze skóry, aby ułatwić jej to zadanie. Może to kwestia samodoskonalenia się? Skoro wiedziałem, że nie do końca potrafię tłumaczyć, to jakby chcąc udowodnić samemu sobie, że jednak mogę to robić, podejmowałem się tego zadania?
Ściągnąłem brwi, patrząc jak długopis zmienia się w drobny, szary piasek. Rozgarnąłem popiół dłonią, ale nie pozostało z niego zupełnie nic, nawet ten śmieszny kawałek plastiku, osłonka na wkład, którego roli w tym ustrojstwie nie pojmowałem.
- Nie trzeba - odmówiłem, dodatkowo zaprzeczając ruchem dłoni. - To było bardzo stare pióro. - Stwierdziłem bez wahania, bo i faktycznie tak było. Chociaż musiałem przyznać, że powoli kończyły mi się już pomysły na przedmioty, jakie mogliśmy zutylizować. Jeżeli fałszoskopy również nas zawiodą to chyba czekało mnie nurkowanie w skrzyni. Przesunąłem po niej palcami w zamyśleniu. Słuchałem słów Tiverton uważnie, a chociaż na mojej twarzy nie pojawiła się nawet odrobina zdziwienia, tak naprawdę faktycznie czułem się subtelnie zaskoczony. - Czemu w to nie uwierzysz? Jesteś równie dobra jak każdy inny uczeń w tym zamku. Jesteś do tego zdolna i możesz to zrobić w każdej chwili. - Odstawiłem gadkę motywacyjną, chociaż nie byłem pewien czy w jakikolwiek sposób jej ona pomoże. Na Melody skutkowała, ale z nią było inaczej. Mel sama w sobie miała tyle samozaparcia, że prędzej czy później spróbowałaby ponownie, wystarczyło ją tylko delikatnie popchnąć w odpowiednim kierunku, a Ursula? Nie znałem jej, więc zgadywałem. Szukałem na nią sposobu. Dokładnie tak samo postępowałem ze zwierzętami i chociaż niekiedy musiałem się sparzyć, często znajdowałem odpowiednie wyjście nawet z trudnych sytuacji. - Musisz nad tym popracować. W innym wypadku, prędzej czy później, będziesz miała kłopot z kolejnym zaklęciem. - Popatrzyłem na nią, w rękach obracając ten sprawniejszy bączek, którego nie rozbiłem. - Dlaczego sobie nie zaufasz?

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ulla Tiverton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15237-ursula-tiverton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15261-ulla#407520
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15260-listy-z-nieba#407436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15240-ursula-tiverton#407015
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyCzw Paź 26 2017, 22:48

Chwilę po tym, gdy Riley rozgarnął dłonią będący świadectwem mojej kolejnej porażki popiół, wyciągnęłam jedną z wciąż zaplątanych w mych włosach papierowych śnieżynek, po czym z jej pomocą oczyściłam opopieloną powierzchnię z resztki pozostałości po przyborach do pisania. Ostatecznie skończyło się to tak, że część drobinek przywarła do mojej skóry, a ja dałam sobie spokój z całkowicie zbędną czynnością - w tym rozgardiaszu odrobina dodatkowego nieporządku i tak nie robiła żadnej różnicy.
W milczeniu słucham jego słów, nie podnosząc wzroku, by przez przypadek nie zobaczył w nich odpowiedzi na swoje pytania. Choć tak właściwie nawet ja sama ich nie znałam. Cisza nie była następstwem tego, że pytania zadawał on - nawet wtedy, gdy wypływały ze mnie samej, w mojej głowie również pojawiały się same niewiadome, przykryte warstwą niedopowiedzeń. Czasem miałam wrażenie, że znam siebie samą niewiele lepiej niż przypadkowy przechodzeń, że w moich żyłach płynie krew zimniejsza niż niezrozumienie. Moje powieki opadają z tym samym zmęczonym strachem - pod powłoką zbudowaną z iluzji jestem tylko zagubioną dziewczynką, która nie potrafi uwierzyć w siebie, więc zamiast tego wierzy w gości przemykających przez odmęty wizji. Tych potykających się o życie tak często... a nawet częściej niż ja. Przy nich dopiero jestem coś warta (albo - dla nich staram się taka być) - zaskakujące, jak bardzo potrafię się zmienić w obecności kogoś, kto potrzebuje usłyszeć ode mnie słowa o podobnym brzmieniu do tych, którymi starał się mnie zmotywować Riley.
Muszę nad sobą popracować - bo poruszony przez niego aspekt to jedno, nic się nie stanie, gdy nie uda mi się kolejne z rzędu zaklęcie, zdążyłam już do tego przywyknąć, lecz jeśli znowu skręcę w nieodpowiedni, życiowy zaułek…
- To nie takie łatwe - przyznałam ze smutnym uśmiechem; zbyt wiele razy zawiodłam samą siebie - kiedy ptak siedzi na gałęzi, nie boi się, że spadnie, gdyby ta gałąź się złamała. Moja babcia mawia, że jest tak nie z tego powodu, że stworzenie pokłada ufność w gałęzi, ale dlatego, że wierzy w swoje skrzydła. Te moje… jeszcze nie wyrosły - dodałam, każde słowo wypowiadając coraz ciszej - a to ostatnie zdanie niemalże na granicy słyszalności.
W zupełnej ciszy sięgnęłam po dwa zepsute fałszoskopy, kładąc je tak, by stykały się bokami. - Miscere Vires - tym razem tafla spokoju mojego głosu pozostała niezmącona ani jednym wirem niepewności. Łagodna łuna przecięła powietrze, a chwilę później do środka pękniętego przedmiotu został wchłonięty drugi wykrywacz fałszu - powstała cudacznie zniekształcona hybryda o zdeformowanym końcu, popękana jedynie do połowy. Trudno nazwać to spektakularnym sukcesem - ale nie potrafiłam przestać się uśmiechać, kiedy próbowałam ustawić moje dzieło w dostojnym pionie. - Dziękuję - za bezinteresowność, cierpliwość, wiarę we mnie. Może dzięki takim chwilom i takim ludziom moje skrzydła będą jeszcze miały szansę kiedyś wyrosnąć.


chyba zacznę wyznawać wiarę w latającego potwora kostek

dzięki śliczne za grę <3
{ztx2}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Lut 26 2018, 18:32

Po wyjściu z pokoju prawdy chłopcy wcale się nie zmienili. Na pewno nie Ben. Owszem poczuł jakieś takie dziwne uderzenie, ale i niesamowitą lekkość, tak jakby pozbył się z siebie najcięższego ciężaru. Czy tak było? No przecież ślizgon nie miał tak naprawdę nic do powiedzenia gryfonowi, to on bardziej chciał mu to powiedzieć, ale bądź co bądź czegoś się o sobie więcej dowiedzieli.
Wyszli kierując się w niewiadomym kierunku. Ash chciał gdzieś zabrać Toma, ale nawet nie wiedział za bardzo gdzie. Dopiero teraz sobie przypomniał jak ktoś opowiadał mu o zapomnianej komnacie. Może to będzie lepsze miejsce dla nich? Skoro jest zapomniana to nikt tutaj nie przyjdzie, a choćby przyszedł. Tom przecież znał jakieś zaklęcia nie? Zawsze mogli się jakoś ochronić, albo też wymazać komuś pamięć.
Miejsce było naprawdę wyjątkowe słyszał o tym jak ma się do niego dostać, ale szczerze powiedziawszy dokładnie nie pamiętał.
Znajdując się pod ścianą gdzie owy pokój się znajduję oparł się plecami o nią, ale nic się nie stało. - Spokojnie, gdzieś to tu było... - pomacał palcami o ścianę ale nic się nie stało. Oparł się po raz drugi w innym miejscu i jest. Dosłownie wpadł do pokoju rozglądając się po nim. Ale to nie była zasługa Bena tylko Toma. - Widzę, że chyba nikt tutaj nie był od kilku lat... - mruknął. Hogwart pewnie nie jedno posiada takie miejsce gdzie jeszcze żaden uczeń a nawet nauczyciel go nie znalazł.

Kostki: 4,5



Ostatnio zmieniony przez Benjamin Ash Benoui dnia Pon Lut 26 2018, 19:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tom Falk

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 164
C. szczególne : Czy to, że jest niskim kurduplem nie wystarsza?! Na nadgarstku ma bliznę po oparzeniu!
Galeony : 510
  Liczba postów : 287
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Lut 26 2018, 19:06

Wyszedł z sali z chłopakiem. U Toma również nic się nie zmieniło. A co miałoby się zmienić? Jego uczucia do niego? Tak nagle? To było niemożliwe! Uczucia nie zmieniają się z minuty na minutę. Kiedy oboje wyszli z klasy odetchnął z ulgą, że żadnego ucznia nie było widać. Ale czyż to nie było podejrzane? Dziwne? Ale dzięki temu mógł się trzymać blisko chłopaka. Czasami nawet musnął "niechcący" jego dłoń. A podróż w wybrane przez ślizgona miejsce była krótka. Ale nie za krótka.
Kiedy ten zaczął opierać się o ścianę podniósł tylko pytająco brew nie wiedząc co ten zamierza zrobić. Pomógł mu w tym chociaż nie wiedział co ma robić i zaskoczeniem zauważył, że za drzwiami była komnata! Ciekawe co w niej się kiedyś znajdowało! Zamknął miejsce od środka by czasami nikt nie wszedł.
Gdyby wszedł to nie chciałby robić nic tak brutalnego jak czyszczenie pamięci chociaż był do tego zdolny. Każdy zasługuje na to by pamiętać. wolałby rozwiązać sprawy bardziej po męsku. Czasami zdarzało mu się. Wyciągnął różdżkę i wyczyścił wnętrze. Chyba wieki nikt z tego miejsca nie korzystał więc nie mieli co się obawiać. Spojrzał na okno, które było zabite deskami.
- Ciekawe co zawiniła im ta komnata, że postanowili ją tak ukarać- to było naprawdę smutne. Chociaż teraz niezbyt to go obchodziło. Może jeszcze kiedyś odwiedzi to miejsce? Chociaż szczerze mówiąc nie ma po co. Zauważył stojący instrument i podszedł do niego. Kiedy przeczytał napis parsknął śmiechem.
- Stek bzdur

kostka: 1


Ostatnio zmieniony przez Tom Falk dnia Pon Lut 26 2018, 19:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Lut 26 2018, 19:20

-Byłeś już tutaj bądź słyszałeś w ogóle o tym miejscu? - zapytał. Wydaje mu się, że to miejsce naprawdę mu się spodoba. Owszem w środku nie było idealnie, ale jednak miało jakiś swój czarodziejski urok. Jemu się tam bardzo podobało, a skoro dzisiaj było tutaj tak brudno to nie znaczy, że Ben z Tomem nie mogli sobie tutaj zrobić własnego pokoju. Miał nadzieję, że miejsce będzie tylko dostępne dla nich, ale widząc po stanie pokoju chyba tak będzie. Cieszył się, że takie miejsce mu wpadło do głowy, będzie to ich jedyne. Coś ich będzie łączyło, nie? - Kurwa, ale tu syf. - warknął pod nosem podnosząc się z podłogi. Był cały urąbany kurzem. Ale dość szybko pozbył się go.
Gdy tylko się ogarnął wszedł głębiej i przejrzał rzeczy które się tutaj znajdowały. - A co tam jest? - zapytał przyglądając się instrumentowi, którym to Tom się zainteresował. Dlaczego Ben się tym interesował? Temu, że chłopak dość ładnie śpiewa i muzyka od dziecka była dla niego jakaś ważna. W pierwszej klasie należał do chóru w szkole, ale później gdy dorósł to w trzeciej klasie odszedł. Chyba stał się bardziej doroślejszy i dał miejsce dla młodszych. Zwyczajnie nie pasowało mu to, że koledzy z klasy się z niego nabijali. Nie wiedział czemu, ale faktycznie ta ogromna rechotająca żaba na ramieniu była wielkim obciachem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tom Falk

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 164
C. szczególne : Czy to, że jest niskim kurduplem nie wystarsza?! Na nadgarstku ma bliznę po oparzeniu!
Galeony : 510
  Liczba postów : 287
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Lut 26 2018, 23:40

Starał sobie przypomnieć te wszystkie lata, które spędził w Hogwarcie? Czy kiedyś tutaj był? Dziwne było to, że w tej sali nie był. Może połowy Hogwartu jeszcze nie przejrzał? Tyle było jeszcze przed nim.
- Nie. Nie byłem i nie słyszałem. Zgaduję, że to żaden pokój życzeń- powiedział posępnie i rozejrzał się po oczyszczonym już pomieszczeniu. Nie była to wielka przestrzeń, ale wystarczająco duża. Szkoda tylko, że nie została wykorzystana w inny sposób niż... przechowalnię starych gratów i jakiegoś instrumentów. Naprawdę widział potencjał w tej sali.
- Syf czy nie syf bardzo milutko tutaj. Zwłaszcza kiedy ty jesteś obok- powiedział i przejechał palcem wskazującym po klawiszach instrumentu. Nigdy nie grał na żadnym instrumencie, śpiewanie uważał za stratę czasu a do tego był jeszcze potrzebny talent. Jemu zawsze brakowało telnetu we wszystkim. No chyba, że mówimy o talencie wpadania w kłopoty! Tego aż miał nadmiar.
- Jest tutaj napisane "Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny, i napełniać łzami oczy kobiety". - przeczytał po czym zbliżył się do niego. Dzieliło ich naprawdę niewiele. Położył mu rękę na piersi. - Czułeś kiedyś płomień w sercu słysząc muzykę? Widziałeś kiedyś z tego samego powodu łzy w oczach dziewczyny?- może i czuł, ale nic nie mógł poradzić na to, że Tom był taki nieczuły często.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyWto Lut 27 2018, 11:47

Zawsze go ciekawiło to miejsce. Jeden ze ślizgonów ponoć tutaj był, ale jak przychodziło do pokazania to zmyślał wiele opcji. Tak jakby zwyczajnie się chwalił poznanym miejscem, a wcale go nie odkrył. Ślizgoni często go denerwowali. Owszem, on również lubił się chwalić, ale bez przesady. Chwalił się, ale z osiągnięć osiągniętych, a nie z osiągnięć które chciałby osiągnać.
- Nie to nie jest pokój życzeń, ale coś w ten deseń. To tak zwana zapomniana komnata. - mruknął do niego. Mógł opowiedzieć, bo wiele słyszał. Ale teraz i tak nie miał co opowiadać, bo Tom był przecież naocznym świadkiem więc po co sobie strzępić język? Poza tym chyba nie przyszli tutaj po to, nie? Sam nie wiedział czego teraz chciał i czego oczekiwał od gryfona. Czas pokażę co się między nimi wydarzy, na ten moment byli nieco na świeżo i mogli korzystać z życia, póki są jak magnesy.
- Wiesz, muzyka zawsze w mojej rodzinie była czymś wyjątkowym. Sam bardzo lubię śpiewać, chociaż nigdy nie robię tego solowo. Nie pamiętasz moich pierwszych lat w Hogwarcie kiedy byłem w chórze... - przypomniał chłopakowi. Chyba pamiętał, chociaż lata minęły i wtedy nie miał nic do gryfona więc pewnie się nim tak nie interesował. - Wiesz nigdy nie śpiewałem dziewczynie do ucha, jakoś mnie to nie kręciło. - mruknął i uśmiechnął się. Tom również nie mógł liczyć na jakikolwiek śpiew z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tom Falk

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 164
C. szczególne : Czy to, że jest niskim kurduplem nie wystarsza?! Na nadgarstku ma bliznę po oparzeniu!
Galeony : 510
  Liczba postów : 287
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyCzw Mar 01 2018, 18:38

- Nazwa zobowiązuje, co?- powiedział nadal rozglądając się po miejscu. Zapomniana komnata. Czy o niej jeszcze ktoś pamiętał? A może to była cecha komnaty? Zawsze kto z niej wychodzi nadal zaczynała pokrywać się kurzem? Chociaż wątpliwe. Pewnie dużo uczniów i nauczycieli o niej nie wiedziało. W jakim celu mieliby tu przychodzić? Pooglądać stare graty? Poprzyglądać się instrumentowi? Przecież są miejsca leprze niż to, ale mimo wszystko spodobało mu się. Wiedział doskonale, że chłopak mógłby mu wiele opowiedzieć o tym miejscu. Lubił go słuchać. Miał przyjemny głos.
Kiedy wspomniał o muzyce i rodzinie wyobraził sobie szczęśliwą rodzinę w której przy stole przed posiłkiem albo w trakcie zdarza się śpiewać. Ale był niemal pewny, że to nie tak wyglądało! Nie był pewny czy jego matka czy ojciec ładnie śpiewali. Czy śpiewaliby mu kołysanki do snu gdy byłby mały? Czy chociaż nuciliby coś go kołysząc? Tego sie nigdy nie dowie. Wiedział tylko, że jego przybrana matka nie była zbyt skora to takich rzeczy. Uważała, że to strata czasu. No taa, w końcu na dobranoc puszczała mu gramofon. Lepsze to niż nic.
- Fakt, nie pamiętam. Byłem pewnie zbyt głupi by nie zwrócić uwagi na kogoś takiego. Niezbyt interesowała mnie muzyka więc nie zwracałem uwagi na chór.- powiedział szczerze. Zastępcza matka wpoiła mu niektóre zasady, którymi posługiwała się w życiu. Kazała mu się skupiać na magii a nie na mugolskich przyśpiewach.
Usiadł na podłodze i podparł się o ścianę i spojrzał na niego zachęcająco.
- Może to i dobrze? Brzmi banalnie. ale jak za kilka lat albo kiedy zechcesz to z chęcią posłucham- przyznał szczerze. Był ciekawy jak śpiewał. Na pewno inaczej niż wtedy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPią Mar 02 2018, 13:00

Prawda? Po co komu w szkole taka sala. Widać, że była nieuczęszczana, może kiedyś tam służyła jako klasa do jakichś zaklęć czy zwyczajny pokój rozrywki? Skoro znajdowały się tutaj instrumenty to znaczyło, że kiedyś tutaj odbywały się jakieś potajemne koncerty? Sam nie wiedział. Podejrzane to było, ale na dzień dzisiejszy nie miał zamiaru się tym przejmować, bo i po co? Sala jak sala, wiele było takich w lochach. Zwłaszcza w lochach. Ben dobrze wiedział o nich, bo nie raz samotnie wędrował i takie znajdował. Jednak w lochach wiele razy się spotkał, że uczniowie tam przesiadywali, bądź też w wiadomym celu chodziły tam pary i obściskiwały się.
U niego w rodzinie muzyka była zawsze. Matka również potrafiła dobrze śpiewać, oraz jego ojciec, jednak ojciec śpiewał jedynie podczas świąt, bo tak to był nałogowym graczem Quidditcha. Matka często śpiewała im kołysanki na dobranoc co zawsze mu się bardzo podobało.
- Daj spokój, stare dzieje. Nie warte zapamiętania. - mruknął do niego. To było dawno i nie prawda. Nie chciał pamiętać tych czasów, zresztą po co je wspominać skoro one już nie wrócą?
Gdy tylko gryfon zaproponował, że chętnie by posłuchał ten od razu zaczął energicznie kiwać głową. - Nie, nie... To jest bardzo zły pomysł. - warknął na niego. Może nie chciał, żeby to tak zabrzmiało, ale jednak zabrzmiało. To było silniejsze od niego. Na pewno nie będzie nikomu osobiście śpiewał, a na pewno nie gryfonowi. Wstydził się? Nie, raczej nie. Jednak z biegiem czasu uważał, że się do tego nie nadaje i pewnie zrobiłby tylko głupiego z siebie. A jednak zależało mu na tym, żeby zrobić dobre wrażenie na chłopaku. Rozejrzał się za poszukiwaniem czegoś do posiedzenia i w końcu znalazł lekko zakurzony fotel, jednak postanowił na nim mimo wszystko zasiąść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassandra Hawkins

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 138cm
C. szczególne : szczęśliwe dziecko
Galeony : 93
  Liczba postów : 113
http://www.czarodzieje.org/t16395-cassandra-hawkins
http://www.czarodzieje.org/t16405-relacje-cassie
http://www.czarodzieje.org/t16404-poczta-cassie
http://www.czarodzieje.org/t16394-cassandra-hawkins#449569
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPią Gru 14 2018, 21:12

Sobotni poranek oznaczał dla Cassie jedno - zwiedzanie! Od momentu gdy przekroczyła próg Hogwartu podjęła nieodwołalną decyzję o tym, że chce poznać każdy jego zakamarek, każdą tajemnicę. No, bo co do istnienia tych ostatnich Krukonka nie miała najmniejszych wątpliwości! Tak więc w ten piękny, grudniowy weekend, w który nie miała akurat zbyt wiele do roboty ze względu na nadchodzące święta, zdecydowała się zacząć systematyczny przegląd całego zamku, a przynajmniej tylu miejsc, ile zdoła. Choć oczywiście w swym entuzjaźmie z góry założyła, że zwiedzi cały. Naiwna. 
Zaczęła zaraz po śniadaniu i od razu przeszła na wieżę Krukonow. Poświęciła jej blisko godzinę i nie znalazła niczego nowego. Tak samo było z sowiarnią, ktorej poświęciła godziny dwie, nie znajdując nic poza sowiarnią i krukarnią, ktore przecież zwiedzała już wcześniej. Zirytowania łażeniem po schodach postanowiła zabrać się do sprawy inaczej - systematycznie, piętro za piętrem. A że i tak była wysoko, zdecydowała się zacząć od piętra siódmego. Tam już było ciekawiej. Znalazła pustą klasę, a także pewne dziwne pomieszczenie, w którym czas zdawał sie stać w miejscu. Oczywiście nie miała na to dowodów, po prostu tak jej się wydało, kiedy wychodząc z niej trafiła na tę samą osobę, którą widziała wchodząc do środka. Odnotowała w pamięci, żeby to sprawdzić, a potem ruszyła dalej. Klase, gabinety, nic porywającego. Już miała przejść dalej, ale stwierdziła, że nie ma sił. Musiała odpocząć, choć na chwilkę. Oparła się o ścianę, chcąc wyciągnąć z torby zachomikowany w czasie śniadania pasztecik iii... Runęła na ziemię jak długa. Jak do tego doszło?! Solidny mur po prostu się osunął pod jej naporem! Aaaale to nie był mur! W tej chwili dziewczę zorientowało się, że znalazło coś wyjątkowego. Tajne miejsce! Tajemna komnata! Pełna... Pełna...! Gratów. Oh. Ale tak czy inaczej to tajemna komnata! Dawno nie odwiedzana, sądząc po ilości znajdującego się tutaj kurzu. Cassie nie czekała długo, od razu rozpoczynając myszkowanie. Oczywiście najpierw podbiegła do kufra, sprawdzając, co w nim jest, ale prócz absolutnie niesamowitego faktu, że mieścił on obłędne ilości przedmiotów, nie znalazła w nim absolutnie nic wartego uwagi. Szukała więc dalej. I znalazła tajemniczy przedmiot pokryty wyświechtaną płachtą. Pociągnęła nią i znalazła... Fortepian! Taki prawdziwy, najprawdziwszy w świecie fortepian! Nie czekając długo podniosła wieko i nacisnęła na jeden klawisz. Oooo co za brzmienie! Jaki głośny! Nacisnęła drugi. Oooo jeszcze lepiej! Zaczęła naciskać po kolei wszystkie, licząc, że zadzieje się jakaś magia, ale jedynym jej rodzajem była po prostu muzyka. I to niezbyt porywająca. Tak więc dziewczynka zamknęła wieko, przykryła instrument i podeszła do drzwi, rzucając za siebie długie, pochłaniające każdy szczegół spojrzenie. Wróci tu. Z pewnością wróci. I na pewno przyniesie ze sobą książkę o nauce gry. A tymczasem wyszła, przyjrzała się dokładnie otoczeniu, by zapamiętać w ktorym miejscu jest sala, a potem... Potem ruszyła na dalsze łowy! 

[Z/T] 


Kostka: 5 (udało się wejść)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Lut 04 2019, 01:11

Błądził.
Hogwart skrywał rozliczne jeszcze zagadki, nieokreślone; niezdolne do ogarnięcia. Sam Daniel Bergmann, przebywał wśród jego murów niezwykle krótko - marne zaledwie trzy lata, niepoprzedzone karierą samego ucznia. Uczęszczał wcześniej do Trausnitz, niemieckiej szkoły; kiedy już ostatecznie przybył, wszystko zdawało się całkowicie inne. Inne, chociaż niezwykle intrygujące - nic dziwnego, skoro oddawał się regularnym przechadzkom. Kroczył, wśród obecnego korytarza; wydawał się, w intuicyjnych podszeptach, być przepełnionym magią. Niestety, wówczas nie znalazł nic ponad - musiał więc odejść, świadomy niemal doznania wręcz namacalnej porażki.

Kostka na wejście: niestety parzysta dowód
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Lut 04 2019, 01:18

Triumfalny uśmiech rozciągnął wargi mężczyzny.
Tak. Był niemal - przepełniony pewnością. Druga, podejmowana próba, na szczęście - nie zakończyła się fiaskiem; zdołał samotnie doświadczyć - kolejnej, wśród rozmaitych tajemnic, skrywanych w głębi niepojętego zamku, wszywanych w schemat ciągnących się korytarzy, rozlicznych pięter, uchyłków, przejść dostrzegalnych przy wprawnej sztuce odnotowania spostrzeżeń. Zanurzył się wówczas w środku; pragnął uzyskać ciszę. Pragnął, przez krótki moment odpocząć, w przerwie pomiędzy jedną a drugą lekcją; schronić się przed stłoczeniem, przed gwarem, przed szturmem gości przekraczających próg gabinetu. Spokój.
Kolejne, stawiane kroki, miały pogrążyć mężczyznę w objęciach osamotnienia. Przekorność losu, jednakże, zdołała zadecydować inaczej, uśmiechnęła się - w zaistniałej, sprzyjającej ironii oraz zarazem słabości, niespotykanej już dawno, ostatnio - pozostawionej w obrębie Hogsmeade. Zbliżył się, bezszelestnie, czując jak serce (przyjemnie) wzmaga cykliczność rytmu. Zastygnął, poniekąd nie do poznania, odmienny; zupełnie wszak pozbawiony oszronienia rdzawego zarostu, dotąd, wręcz nieodzownie zaznaczonego jawnie na jego twarzy.
- Panno Holmes - przełamał, bez zawahania kurtynę tężejącego milczenia, głębokim, wybijającym się głosem, odrywającym Krukonkę od poprzedniego zajęcia.

Kostka na wejście: nieparzysta dowód
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Lut 04 2019, 19:40

Dni zlewały się w jedno, a Hogwart nadal pozostawał równie obcy, co kilka miesięcy temu, gdy przyjechała do Londynu po raz pierwszy – łaknąc nowego życia. Chłodne powietrze nie zmieniło się, podobnie jak nie zmieniały się twarze, które ją otaczały; nieustannie dochodziło jednak do metamorfozy duszy rudowłosej, gdy spotykała na swej drodze trudności, tych było zbyt wiele. Pod kurtyną enigmy, zatraciła siebie, celowo kreując maskę studentki wyzbytej z problemów, pozbawionej emocjonalnych rozmyślań, pomimo że w dniach takich jak ten, pragnęła jedynie ciszy, do której uciekała błądząc pomiędzy kolejnymi korytarzami.
Opuszkami palców przesuwała po zimnej ścianie, wyczuwając intensywność pomieszczeń skrytych za drzwiami, lecz pomimo ciekawości – nie udało jej się otworzyć żadnych. Oczekiwała na zbawienny cud, lecz ten w ferworze mijających sekund nie nastał, aż do momentu, gdy po raz drugi spróbowała uchylić rąbka tajemnicy. Wrota stanęły przed nią otworem, zaś oczom ukazał się fortepian na widok, którego uśmiechnęła się naturalnie, w ten swój typowy – dziewczęcy sposób.
Podeszła do instrumentu wolnym krokiem, na początku muskając go ledwie smukłymi palcami, aż wreszcie zdecydowała się nacisnąć śnieżnobiałe klawisze. Dźwięk zdawał się być czysty, wdzierał się do poranionej, nader potarganej duszy, dając w ten sposób upust emocjom splątanym zwojami iluzorycznych kanałów. Wygrywała melodię – znaną tylko sobie (czyżby?), aż wreszcie słowa wypowiadane przez nader znajomego mężczyznę dotarły do uszu Holmes.
- Profesorze Bergmann – odparła, lecz nie obróciła się do niego. Rdzawe kosmyki opadały na szczupłe plecy, wijąc się na materiale czarnej sukienki niczym płomienie. - Czy to nie jest kolejna ironia losu? – spytała z nutą przekory w głosie, nawiązując do ostatnich wydarzeń, od których nie widzieli się przez kilka dni?, tygodni? Czas leciał zbyt szybko, by krukonka była w stanie umiejscowić przeszłość w odpowiednim momencie. Umysł płatał jej figle, podobnie jak magia, dlatego coraz częściej oddalała się od ludzi, przybierając postać aktorki, która odgrywała jedną, odgórnie narzuconą rolę.
Odwróciła się wolno w stronę Daniela, by otaksować go spojrzeniem i ukazać mu własne lico.
Wszystko było bowiem d o b r z e.
- Widzę, że z nowym rokiem postanowił pan wcielić w życie nowe zasady – miała na myśli jego brodę, której obecnie nie posiadał. Utracał w enigmie iluzji kilka lat? - Wygląda pan… Zdecydowanie dużo młodziej – dźwięk złośliwości zadźwięczał w stwierdzeniu, lecz nic złego na myśli nie miała.
W i e d z i a ł?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyNie Mar 10 2019, 23:38

Grał.
Emocje, skryte pod warstwą skóry, wciąż rozdzierały od środka. Pęd duszy chwiał się pod wpływem ich intensywnych zrywów; wspomnienia - tłukły się natarczywie o czaszkę, prześladowały, wciąż powtarzane jak echo. Był, niemniej jednak wspaniałym aktorem fałszu, jak zawsze, bez skrępowania, formował na twarzy uśmiech. Naiwnie jak dziecko, uchwycił się powstającej zgodnie z instynktem opinii - że zdoła teraz zapomnieć, porzucić wszystko w odrębnym, ich hermetycznym świecie.
Korzystna ironia.
Był wyjątkowo pusty; chciał cieszyć się z zaistniałej okazji, subtelnego spotkania ponownie zbliżającego (pełne tęsknoty?) sylwetki. Niedozwolony owoc ich prowadzonej relacji nie przejrzał. Daniel Bergmann chciał, choć nie wiedział - czy będzie obecnie w stanie. Pustka. Wielka, chłodna, bezkształtna. Nie zabrał jednak uśmiechu, nadal wytrwale wzmacniającego pogodny wyraz mimiki.
- Powinienem uznawać to jako korzyść? - zapytał, wprost identycznym tonem. Zarost, dotychczas porastający męskie policzki był równie osobliwym dodatkiem co najzwyklejszą skazą posiadanego lenistwa. Nie znosił rytuału sięgania rankiem po brzytwę; teraz, niemniej, postanowił spróbować zmiany. Jak zawsze, nie umiał wprost uzasadnić swojej decyzji. Jak zawsze, ulegał swoim odwiecznym kaprysom.
Zbliżył się, naruszając nieznacznie granicę szeptaną przez konwenanse.
- Czy będzie pani przeszkadzać - kontynuował, nadal w niezmiennej formie nauczyciel; nikt więcej, zwyczajny pracownik szkoły - jeśli zostanę przez chwilę? - Czekał. Na przyzwolenie. Na lekki uśmiech. Na tymczasowe zmieszanie. Na niechęć?
Cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Mar 11 2019, 22:26

Wszystko wydawało się zmienić.
On.
Ona.
Oni razem – jak gdyby przestali istnieć obok siebie, pozostając odległymi, bardziej – aniżeli kiedykolwiek wcześniej.
Obserwowała wzrokiem męską sylwetkę, która zbliżała się na każdym kroku, nieustannie hamując w sobie iluzję emocji. Nie mogła dać im szansy na ujawnienie, wiedząc czym to grozi, a przecież zawsze kończyło się tak samo. (O, ironio – raptem od kilku tygodni, w których zdołała utracić siebie.)
- Z pewnością, być może jest to niepowtarzalna szansadla ciebie; słowa pozostawały jedynie nikłą siecią utkanych liter. Przekraczała granice, raz jeszcze, przekornie zbliżając się, odnajdując w jego spojrzeniu czegoś nowego, bardziej ciekawego, lecz podświadomość podsuwała jej odpowiedzi na niezadane pytania. Cóż bowiem zdołało się zmienić w ciągu kilku dni? Dni, które dłużyły się zaistniałą rozłąką, lecz przecież Daniel Bergmann nie posiadał dostatecznej wiedzy; ojciec wymierzający kolejne ciosy, choroba rozprzestrzeniająca się w tunelach żylnych i zdewastowany umysł, w którym roiło się od absurdu cudacznych scenariuszy.
- To zależy – szepnęła i uniosła wzrok na linię jego oczu, robiąc kolejny krok w przód. Czuła przyjemny zapach perfum, który wdzierał się do jej umysłu, zaraz potem przenikając w głąb duszy Marceline. Ciepło bijące od ciała wykładowcy zdawało się być fałszywe, czego nie mogła sprawdzić. Ani teraz – ani kiedykolwiek wcześniej. Musiała dać im czas, ponownie wrócić do zakłamanej enigmy splecionych przypadków. - Chciałam poddać się grze, ale zawsze mogę zmienić swe plany – sugestia? Propozycja? Czymkolwiek to było – ruch należał po jego stronie. - Zawsze też mogę przestać, panu, wadzić - dodała z wątpliwym uśmiechem, cofając się w tył. - W tej ciszy, można odnaleźć iluzję spokoju - widocznie to właśnie tego potrzebował, tak jak i ona.
Rozstali się raz -
mogli to powtórzyć ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPią Mar 15 2019, 13:55

Uniesienie. Upadek. Bolesne starcie z wybrzeżem skał ograniczeń. Skrwawiona pleśń duszy, rozpostarta na fundamentach anatomicznych ciała. Był zepsuty.
Wiedziała o tym? Nie chciała wiedzieć?
Pustka wciąż grzęzła w sercu - rozsiana jak chwast w niezliczonych obrazach wspomnień. Dusił się - przeglądając wyrwane kadry. Kogo naprawdę kochasz? Potrafisz kochać Danielu? Niedawna obecność Selmy, ascetyczna wręcz postać, cień dawnej prawdy - boleśnie atakowały świadomość. Z drugiej zaś strony pozostawała ona - niewinna, zbyt niewinna, zbyt dobra. Dziewczęca, o uchodzących poza granice ramion miedzianych kaskadach włosów.
Wymusił uśmiech. Blada koślawość łuku posępnie gościła na twarzy; uśmiechał się, choć nie chciał w ten własny uśmiech uwierzyć. Uśmiech mężczyzny był pusty, podobnie jak było wnętrze. Spojrzenie - blade, wygasłe, ogołocone z tak doskonale znajomych refleksów zaciekawienia. Błękit, bez najmniejszego wyrazu jak wyświechtane płótno. Udawał.
Co najgorsze - tym razem wręcz namacalnie. Na wyciągnięcie ręki. Tak łatwo było to dostrzec. Co się dzieje, mój drogi? Nie wiedział. Nadal.
Chciał zniknąć, lecz dziwnie, nadal - z nieokreślonym uporem pozostać ciągle w jej wnętrzu. Nie, nie wadziła. Przyczyną pozostawała pustka.
Nie będę przeszkadzającym słuchaczem – oznajmił, wędrując wolno spojrzeniem pośród znajomej twarzy. Chaosu piegów, szczodrze rozsianych wokół zgrabnego nosa. Niech zagra. Wiedziała, jak przecież lubił; jej palce dawno nie wyciskały z dusz instrumentu dźwięków. Niech zagra. Może wypełni pustkę.
Odwrócił po chwili głowę, wpatrzony w bliżej nieokreśloną przestrzeń; obecny zaledwie częściowo. Pusty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPią Mar 15 2019, 18:29

Był inny, jakby bardziej nieobecny,
pozbawiony tego błysku, który rozpalał ją, tętnił intensywnym ogniem, a potem spalał na popiół ciało Marceline Holmes, pociągając za sobą jej nieskazitelną duszę.
Cóż cię trapi,najdroższy Danielu?
Obserwowała go ciemnym spojrzeniem, które nieustannie osiadało na męskiej twarzy, aż wreszcie przystąpiła krok w przód, subtelnie ofiarowując mu dotyk. Smukłe palce musnęły linię obojczyka, następnie mostku, aż dotarła do granicy, która oddzielała jej opuszki od serca bijącego intensywnym rytmem. Robiła to ledwie wyczuwalnie, jakby w onirycznym śnie, czerpiąc z tego dziwnego rodzaju przyjemność, pomimo że nie powinna. Zakazy.
Moralnie zasady rozcinające na wpół splecione sylwetki w efemerycznej bliskości.
Uczyniła krok w tył, wycofując się w stronę fortepianu, na którego krześle usiadła, oczekując na odpowiedni moment. Pytanie jednak błąkało się w jej umyśle, aż wreszcie opuściło spierzchnięte wargi.
- Co się stało? – rozcinające ciszę słowa uleciały w eter. Nie była ślepa ani pozbawiona racjonalnego myślenia. Znała go dostatecznie, by stwierdzić iż danielowy umysł jest gwałcony przez demony, których kształtu nie potrafiła określić. Nikły cień uśmiechu osiadł na ustach Marceline, kiedy to odwróciła się ku niemu, wymagając swoistego rodzaju prawdy, do której on przecież nie był zdolny.
Kolejne kłamstwo?
Nuta lęku otuliła pustkę wypełniającą ich przestrzeń; zdawali się oddalać, uciekać pośród meandry myśli. Rudowłosa nieustępliwie jednak przyglądała się postaci mężczyzny, oczekując kilku słów szczerości, nikłej szansy na zrozumienie powodów. Nie przypuszczała też, że chodzi o nią.
O tę, której imię zdawało się ciążyć -
- przekreślając grubą kreską szansę rozwiania ciemniejących chmur, ponad ich głowami.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Mar 18 2019, 23:13

Milczenie grzęzło, ponownie, wdzierało się między dwoje (zgubionych całkiem?) sylwetek. Linia spierzchniętych warg ani drgnęła - choć przez ulotny moment, w złudnie podarowanej nadziei - mających nastać wyjaśnień. Nic nie istniało, prócz nieporządku wzrastającego jakby przeklęta, pasożytnicza forma. Strzępki zdań wiły się, bez najmniejszej reguły, bez dyktanda precyzji. Nieokreślone. Niedopełnione. Niewygłoszone; umarłe, zanim zdołały ujść z krtani.
Zauważyła.
Był zawiedziony. Był wściekły. Oddalał się - z bezlitosnym upływem sekund; obecny ledwie fizycznie. Nie był jej. Nigdy nie był. Odwiecznie dryfował gdzieś obok - raz bliżej, nigdy z kolei wspólnie. Żywił się złudzeniami, przechodził niczym wędrowiec. Wyrzekał się zobowiązań. Stawał się beznadziejnym, zamkniętym sobą, nieosiągalnym, skrywanym za grubym murem - fortecą swoich poglądów. Nie chciał jej wpuścić w obręb swojego świata, nie chciał się zwierzać, pozwalać, aby ktokolwiek złożył - trwającą w nieładzie duszę. Miała zagrać. Dlaczego nie grała? Spoglądał na nią, jeszcze przez krótką chwilę - następnie, odwrócił wzrok całkowicie, utonął spojrzeniem gdzieś nieopodal, bliżej nieokreślonym; mętnym. Zapomniał o jej istnieniu?
Żądała obecnie zbyt wiele. Stanowczo zbyt wiele, niż mógłby jej ofiarować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptySro Mar 20 2019, 16:12

Wzrok Marceline Holmes osiadł na śnieżnobiałych klawiszach, kiedy to oczekiwała na reakcję mężczyzny, lecz ta – po raz kolejny (jak zwykle – niezmiennie) – nie nadchodziła.
Tkwiła odwrócona plecami do nauczyciela, pozwalając nikłemu uśmiechowi na pojawienia się ledwie na moment. Nie mógł tego dostrzec, podobnie jak przygryzania delikatnej tkanki wargi, gdy nerwy powoli zaczynały kotłować się w jej ciele, zaś w najbliższym otoczeniu rudowłosej poczęły drgać przedmioty, te szczególnie niezbyt ciężkie. Z trudem powstrzymywała wir uczuć, który szczelnie wypełnił meandry żył.
Trzy, zbyt szybkie uderzenia serca.
Smukłe palce zahaczyły o klawisze, aż wreszcie z fortepianu wydobył się delikatny dźwięk, intensywnie odbijający się od ścian. Raz po raz pozwalała melodii dudnić w umyśle, aż wreszcie pojęła sens tego iluzorycznego spotkania, z którego nie byli w stanie wynieść nic. Ich drogi rozlały się nad horyzontem, zawijając się w różne strony, lecz nie zespalając się w ani jednym fragmencie. Gdy muzyka ucichła, spojrzała na niego raz jeszcze.
- Powinnam już wracać – wydusiła, lecz z trudem. Podniosła się lekko, zaraz potem kierując kroki ku niemu, zachowując przy tym odpowiedni dystans. Przez ułamek sekundy spoglądała na danielową twarz, zdając sobie sprawę – jak niewiele może.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPią Mar 22 2019, 20:01

Zatracał się.
Był stracony?
pożarty przez zakamarki umysłu. Był stwórcą siebie i katem, był męczennikiem i wydającym na rytuały tortur; był mięsem i był szczękami; był błędnym kołem; był wężem, który pożerał swój ogon.
Dźwięk niósł się - między ścianami niczym fałszywy akord. Irytował. Trwał krótko - zbyt krótko, aby posądzić o rozpoczęcie melodii, drobnego, zażądanego koncertu. Odpowiedź. Czekała na nią. Nie zadrżał, nadal wbijając tępo wzrok w przestrzeń. Nie wiedział - czy nienawidzi jej prób wkroczenia do zamkniętego świata i odczytania uczuć, czy może, w rzeczywistości naprawdę nienawidzi sam siebie, chorego przewlekle wnętrza. Chciał zniknąć, zaszyć się, w głębi swoich rozmyślań znowu odnaleźć sens życia; ona nie mogła mu pomóc. Nie dostrzegała, tak samo jak nie dostrzegli inni.
Sekundy płyną powoli, rozciągnięte jak smoła.
- Powinnaś. - Pada już ostatecznie. Szorstka, bezduszna fraza, wydostająca się z ust mężczyzny; wbija się nieprzyjemnie na podobieństwo ostrza. Złożył przed sobą dłonie na kształt wieżyczki. Nie spojrzał na nią już więcej.
Idź. Masz całkowitą rację. Po prostu idź w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 EmptyPon Mar 25 2019, 20:22

Oboje utracili siebie, jeszcze wcześniej niż to się w efekcie zaczęło.
Taniec zbłąkanych dusz wydawał się być jedynie wspomnieniem, o którym Marceline zdawała się zapominać, analogicznie wyzbyła się z umysłu także prawidłowo wykonywanych kroków. Po omacku dążyła do uzyskania odpowiedzi, coraz bardziej utwierdzając się w przekonaniu, że nie jest mu potrzebna.
Być może – nigdy nie była.
- Miłego popołudnia, profesorze – zaakcentowała silnie ostatni człon zdania, odwracając się do niego plecami i nie pozwalając mu na dostrzeżenie relacji. Sine palce mimowolnie zacisnęły się, zaś emocje zmusiły ją do nieświadomej reakcji, jaka opuściła jej ciało. Gwałtowny podmuch wiatru otulił sylwetkę Daniela, zaś Holmes nie spostrzegła, że po raz kolejny utraciła kontrolę. Wypuściła powietrze ze świstem, pozwoliło sercu uderzyć kilkukrotnie zbyt szybko, aż wreszcie zniknęła za masywnymi drzwiami. Samotna łza przyozdobiły upstrzony piegami policzek, zaś umysł nakreślił odpowiedni scenariusz, który wydawał się dostatecznie dobry, by podjąć się jego realizacji.
Mężczyzna nie potrzebował jej w swoim pobliżu, toteż mogła zniknąć – bez lęku o następstwa własnych czynów.
Nie zdołałby zauważyć,
pozostając nikłą masą zlepionych ze sobą myśli; całkowicie pozbawiony swej naturalności, której zapragnęła dawno temu.

/zt M.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zapomniana komnata - Page 6 QzgSDG8








Zapomniana komnata - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Zapomniana komnata - Page 6 Empty

Powrót do góry Go down
 

Zapomniana komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zapomniana komnata - Page 6 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-