Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyPią Cze 11 2010, 18:05

First topic message reminder :


Salon Wspólny

By uczniowie z innych domów mogli się bardziej z integrować, równocześnie odpoczywając po ciężkim dniu nauki powstał Salon Wspólny. Jego wnętrze jest wypełnione barwami wszystkich czterech domów. W wielkim kominku naprzeciwko kanapy zawsze miga wesoło ogień. Wokół niego rozstawione są żółto- czerwone sofy. Oprócz tego można tu znaleźć niewielkie stoliki razem z pufami, by móc przy nich na odrobić lekcje. Są one rozstawione przy ścianie, naokoło kominka. Na co dzień z ogromnych okien padają promienie słoneczne, rażące w oczy siedzących blisko nich uczniów. Zaś sufit Salonu Wspólnego posiada malunki zwierząt czterech domów razem z przynależnymi do nich kolorami.


Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Nie Cze 20 2010, 23:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyCzw Sty 02 2014, 00:29

Mieli chyba dość różne gusta jeśli chodzi o książki, Laura najszybciej pochłaniała mniejszą bądź większą fantastykę, lubiła też zwyczajnie opowieści o dziewczynach w jej wieku, jak i te z odrobiną magii. Może i nie było to nazbyt ambitna lektura, ale najbardziej pozwalała jej oderwać się od rzeczywistości. Opisane problemy tak bardzo wciągały, że nawet godzinami można było nie myśleć o tych własnych, tylko przenieść się w inny świat.
Cóż, Laura może i nie była przyzwyczajona do takiej śmiałości, w końcu sama w życiu nie podeszłaby to nieznajomej osoby i nie wetknęła nosa do wizbooka, ale też nie dała teraz po sobie poznać, że coś mogłoby być nie w porządku. Przecież ludzie tak robią. Prawda? Zapominają o prywatności, o tym, że przed przytulaniem, całowaniem najpierw powinno się poznać. Ale chłopak wcale nie sprawiał wrażenie nieuprzejmego, kto, dowiedziawszy się, że Obserwator o nim pisze, nie chciałby natychmiast się dowiedzieć co tez wymyślił? Laura poniekąd to rozumiała.
Uśmiechnęła się kiedy zaczął się tłumaczyć. To rzeczywiście było śmieszne. I na pewno niezręczne dla niego, ona chyba na jego miejscu już dawno spaliłaby się ze wstydu. Zachichotała, już naprawdę nie potrafiła się powstrzymać.
- Nie żebym była wścibska... - zaczęła ostrożnie. Nie, nie, wcale nie była. To chyba największe kłamstwo jakie powiedziała od dłuższego czasu. - To tak tylko z ciekawości. - Uśmiechnęła się jeszcze ładnie, delikatnie, dla podkreślenia swoich (wcale niezupełnie) czystych intencji. - Może dotychczas nie byłaś, teraz już na pewno każda będzie mdleć - dodała.
- Nie wiesz kto to? - W jej głosie z pewnością słychać było zdziwienie, jednak zaraz ochoczo przeszła do wyjaśnień, zauważając, że krukon spytał się o to tonem wyjątkowo nieśmiałym. - Prefekt Gryffindoru, no i wokalista Veritaserum, chyba... rok temu? albo może już dwa, przyjechał do Hogwartu z tym projektem międzyszkolnym Iterius. No i tutaj właśnie o nim piszą - podsumowała ostatnim zdaniem, które chyba doskonale określało osobę gryfona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyPon Sty 13 2014, 20:11

Ambroge z kolei był otwarty jeśli chodzi o kontakty z ludźmi. Może nawet zbyt otwarty, ku uciesze niektórych osób w tej szkole. I nie, nie chodziło tu wcale o Obserwatora. No cóż. Wychodzi na to, że w świecie permanentnej inwigilacji już nawet twoje łóżko jest monitorowane. Tragedia. Okej, okej, o takich sprawach ludzie zazwyczaj się dowiadują, ale. Serio?! Nie, nie rozumiał ludzi, którzy nie mieli własnego życia i czytali tego Obserwatora. Ale jeszcze bardziej nie rozumiał tych cyników i no life’ów, którzy go prowadzili. Tragedia. Tragedia. Swoją drogą, to ciekawe, że któryś raz się tam już pojawia. Widocznie jego, w sensie Obserwatora, twórcy, nie przepadają za nim. Trudno. To oni mają problem, bo po nim spływalo to jak po kaczce.
- Zatem ten cały Vanberg jest prefektem.. – powtórzył, kodując jednocześnie w głowie uzyskane informacje. I niestety, ze wszystkich podanych przez rozmówczynię, zdołał zrozumieć tylko tą, dotyczącą prefektury Gryffindoru. Cała reszta, była dla niego niezrozumiała. – Przepraszam, że pytam, ale.. Czym jest Veritaserum? – zapytał, równie nieśmiało, jak poprzednio. Widząc, jednak minę dziewczyny, postanowił wyjaśnić swoje motywy. – No wiesz, sądziłem, że to taki eliksir. Nie, żebym był jakiś wybitny z tego, ale tak sądzę.. Ale skoro to zespół. To co grają? – uśmiechnął się. Czy każdy czarodziej musiał tej muzyki? Przecież Mugolskie zespoły też były genialne. Na przykład AC/DC. Albo Gunsi. Albo wiele, wiele, wiele, wiele innych.. Ale dobra, nie krytykujmy tak? W końcu nie każdy jest otwarty na inność. Albo na aż taką inność. W każdym razie. Okej, okej. Mugole i Czarodzieje. Dwa różne światy. I mało kto pamiętał o tym, że nie były aż tak różne.. Chwała bogom za jego rodziców i za to, że tak go wychowali.
- A ten cały projekt Iterius, to ten program, w ramach którego mamy igrzyska w tym roku, czy nie? – spytał ponownie. Merlinie, co też ta dziewczyna sobie musiała o nim myśleć. Nie ogarniać tak elementarnych wiedzy o swojej własnej szkole..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySob Sty 18 2014, 01:04

Och, no bez przesady, ludzie czytający Obserwatora nie byli zaraz tacy przyziemni, posiadali własne życie... taka chociażby Laura. Na pierwszy rzut oka przecież (chyba) wcale nie wyglądała na osobę, która interesowałaby się plotkami. A tutaj proszę. Sama nigdy nie chciałaby pojawić się na łamach hogwartowego wizbooka, chyba spaliłaby się ze wstydu. Ona mogła jedynie zbierać informacje i chociaż zawsze myślała sobie, że niektóre z poznanych tajemnic można by wysłać do Obserwatora, to jednak tego nie robiła. Nie widziała sensu w tym pomyśle. Po co to robić? Co to będzie za tajemnica, satysfakcja z posiadania wiedzy o niej, jeśli dowiedzą się o tym wszyscy? Laura lubiła wiedzieć. Wszystko. Dlatego też pytania chłopaka wcale jej nie irytowały, jakby to mogło być z niektórymi. Wręcz przeciwnie, z chęcią na nie odpowiadała. Przyjemność sprawiało jej opowiadanie o czymś co doskonale wie. Niektórzy mogliby stwierdzić, że się wymądrza, bo kiedy zaczynała o czymś mówić to aż za bardzo starała się, aby słuchacz doskonale zrozumiał o co jej chodzi.
Pytania krukona sprawiły, że całkiem już zapomniała o swojej początkowej nieśmiałości. Doskonale motywował ją do ciągłego gadania, a kiedy nie było tej okropnej, krępującej ciszy czuła się o wiele lepiej.
- Zespołem. Właśnie - powtórzyła trochę głupio, no ale pytał się co to jest, więc przytaknęła. - Właściwie to... nie interesuję się tym tak bardzo. Wiesz, kiedy przyjeżdżał to wszyscy o tym mówili, tak jakoś mi się o uszy obiło, że jest znany, wszyscy tego słuchają. A ja... wolę chyba czytać - powiedziała, jak zawsze kiedy pojawiał się temat muzyki, nieco kręcąc bo ona zwyczajnie się tym nie interesowała. Czemu wszyscy mieli takiego fioła na punkcie tych wszystkich zespołów? - Zresztą to chyba nie w moim stylu.
Teraz to ona zastanawiała się co sobie pomyśli. Ludzi zawsze dziwiło kiedy przyznawała, że niespecjalnie słucha jakiejkolwiek muzyki.
- Nie. Teraz przecież są rozgrywki quidditcha. Iterius był dwa lata temu chyba, przyjechało mnóstwo ludzi, każdy z innego kraju i mieli jakieś tajemnicze zadania do wykonywania, nawet nie wiem co to było, w takim sekrecie to wszystko trzymali. Do Hogwartu cały czas przyjeżdżają uczniowie z innego kraju, niemal co roku ostatnio, nie wiem co w tej naszej szkole takiego ciekawego.
Wyobrażała sobie, że pewnego razu to ich zaproszą na wymianę do innej szkoły, a ona będzie jedną osób, które na nią pojadą. Byłoby cudownie.
Nie wiedziała trochę co zrobić z rękami i gdzie patrzeć, jej okropny nawyk patrzenia prosto w oczy był czasem wyjątkowo męczący, szczególnie, kiedy rozmówca za każdym razem łapał jej spojrzenie. Nakazywała sobie wtedy, żeby patrzeć na nos, albo gdzieś tuż obok, ale zawsze i tak miała z tym problem przy osobach, których nie znała na tyle, by czuć się przy nich całkiem swobodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySob Sty 18 2014, 17:15

Słów dziewczyny słuchał spokojnie, z zaciekawieniem, starając się jak najwięcej zakodować. – W takim razie, nie wszyscy ich słuchają. – powiedział, dzieląc się z nią swoim z kolei tokiem myślenia, kiedy powiedziała, że woli czytać. Zdezorientowane spojrzenie rozmówczyni wprawiło go w zakłopotanie. W końcu nie wchodzi się ludziom tak w środek zdania, nie? No, a on to właśnie zrobił.. Szczęśliwie nie wyglądała na taką, co to miałaby się zaraz zebrać, pogniewać a widząc go na korytarzach, odwracać głowę w przeciwną stronę. – No bo, popatrz. Ty nie lubisz słuchać muzyki, a ja.. słucham tylko tej mugolskiej. Zatem nie słuchamy Veritaserum, a to w prostej linii prowadzi do wniosku, iż nie każdy człowiek na tym wspaniałym globie słucha tego zespołu. – uśmiechnął się, wziął głęboki oddech, po czym kontynuował. – Toteż, z tego powodu mogę nie znać tego całego Vanberga. Ba! Nawet o nim nie słyszeć. – Co chyba nie było żadną nowością. Piątek znał głównie nauczycieli, ewentualnie ludzi ze swojego Domu. Jeśli chodzi o innych, to jakoś zawsze trafiał nie na tych popularnych, z pierwszych stron, czy tam postów Obserwatora. I bardzo dobrze, jakoś mu to zbytnio nie przeszkadzało. Nie, żeby nie imprezował, czy nie pojawiał się w takich miejscach, na jakiś ventach, etc. Ostatnio coraz rzadziej, to prawda, ale zdarzało mu się przybyć. Z resztą, gdyby nie był choć trochę popularny, Obserwator na pewno by o nim nie słyszał. A już na pewno, umieściłby na szczycie tego zasranego zestawienia. – Nie w twoim stylu? – powtórzył jej słowa, unosząc lekko brew. – Nie przepadasz za gatunkiem który grają, czy za muzyką w ogóle? – spytał, z nieukrywaną ciekawością. Dalszej części o projektach organizowanych w szkole, słuchał i nie słuchał jednocześnie. Zasadniczo mało go interesowało, w jaki to kolejny program międzynarodowy wmieszał się Hogwart. O wiele bardziej ciekawe były wydarzenia na świecie. Kolejne konflikty, ustawy zatwierdzane przez Mugolskie rządy, tamtejszy świat. Może dlatego, że nie kończył się na szkole?
- Skoro wiesz tyle na temat otaczającego nas świata i czytujesz Obserwatora to nie boisz się, że twoje nazwisko padnie w kolejnym poście? – zapytał dziewczyny, rozsiadając się na powrót w fotelu i patrząc w jej kierunku. Dziwnie się krępowała faktem, że rzadko spuszczał z niej wzrok. Nieśmiała dziewuszka. Niemniej, sprawiała wrażenie sympatycznej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyPią Sty 31 2014, 23:45

Rzeczywiście, Laura nie należała do osób, które okazałyby swoje niezadowolenie, nawet jeśli rzeczywiście się ono pojawiało. Uśmiechała się tylko, jakby zakłopotana, pokazując tym, że coś jej nieco nie pasuje.
- Powiedzmy po prostu, że muzyka nie jest mi niezbędna do życia. Nie przeszkadza mi przebywanie w ciszy, albo słyszenie tego, co dzieje się dookoła. Mówię o tych prawdziwych dźwiękach, rozmowach... ludziach, naturalnych dźwiękach na zewnątrz. - Nie potrafiła dokładnie powiedzieć o co jej chodzi, może chłopak zrozumiał chociaż mniej więcej co miała na myśli. - Ale mimo wszystko Vanberg jest tak jakby sławny i jeśli do naszej szkoły przyjeżdża ktoś taki, to się o tym mówi i słyszy, nawet w moimi przypadku, kiedy nie znałam faceta wcześniej - stwierdziła, nie zgadzając się z krukonem. Lubiła mieć rację i to co mówił wcale jej nie przekonywało. Wciąż myślała swoje.
Zastanowiła się nad jego pytaniem. Czy bała się, że kiedykolwiek pojawi się w Obserwatorze? Na pewno nie chciałaby, żeby jakieś jej sekrety znane były całej szkole, ale szczególnie paru osobom w tej szkole. Ale czy było jakiekolwiek ryzyko? Nigdy nie mówiła nikomu tego czego nie powinni usłyszeć, zachowywać też starała się w miarę normalnie, nie zdarzało się, żeby wpadała w jakieś dramy jak ludzie z pierwszych stron Obserwatora. Nie, nie bała się. Nie miała czego. Jeszcze.
- To tak jakbyś spytał samego Obserwatora - odpowiedziała jednak, nie do końca wprost. - Nie myśli się o takich rzeczach, kiedy jest się po drugiej stronie. Kiedy czyta się plotki, a nie bierze udział w tym o czym ludzie mówią.
Siedziała chwilę cicho.
- Ym... już trochę późno się zrobiło - powiedziała w końcu, zerkając międzyczasie na zegarek, który jak zawsze był na lewym nadgarstku. - Powinnam się zbierać, jeszcze tyle mam rzeczy do zrobienia. Miło było cię poznać, Ambrodge - pożegnała, się powtarzając jego imię, jakby upewniając się, że na pewno je zapamiętała. Uśmiechnęła się jeszcze raz, po czym wstała, biorąc książkę, która dotychczas leżała na jej kolanach. - Cześć - rzuciła jeszcze i poszła sobie.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holly Lynd

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7428-holly-lynd#209463
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7442-pluszaki-holly#209474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7443-sufcia#209475
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 05 2014, 19:38

/początek

Holly od czasu ferii myślała tylko o jednym. I trudno jej się dziwić. W końcu nie codziennie człowiek dowiaduje się, że przyjaciel jest wilkołakiem. A że Nathaniel nie był tylko przyjacielem- problem był tym poważniejszy i Holly czuła się w obowiązku pomóc ukochanemu. Wiedziała zresztą, że on właśnie tego od niej oczekuje. Że będzie siedzieć po nocach nad książkami, zgłębiać tajniki czarnej magii i eliksirów, by uwarzyć odpowiedni. Dziewczyna miała zamiar wywiązać się z powierzonego jej zadania. Sama też nie chciała, by w TEN dzień jej ulubiony Ślizgon zaczął grasować po szkole w poszukiwaniu świeżej krwi. Musiało istnieć jakieś rozwiązanie, a Holly na pewno je znajdzie.
Na razie jednak nie znalazła nic, zupełnie nic, co mogłoby im pomóc w tej sytuacji. Czasu było coraz mniej i Holly naprawdę nie spała po nocach, co drastycznie odbiło się na jej nieskazitelnej buźce. Teraz już nie takiej pięknej i nieskazitelnej. Pod oczami miała worki, które próbowała maskować wielkimi okularami, ale gdy w klasie nauczyciele kazali je jej ściągać każdy mógł je zobaczyć. Nie miała też ochoty by się stroić i malować, nie wspominając o misternym układaniu fryzury, nad którą zawsze spędzała najwięcej czasu. Nawet Nathanielowi wstyd się było tak pokazać, choć zdarzało się, że widział ją w podobnym stanie.
Dobra, czas się ogarnąć, Holly, powiedziała sobie któregoś pięknego dnia i tak też zrobiła. Wciągnęła na tyłek obcisłe spodnie, a na gard zarzuciła jakiś sweter, tak nonszalancko powyciągany i troszkę za duży, bo taki teraz w modzie, hłe hłe. Jej ręce ginęły w rękawach, ale co tam! Dziś miała ochotę być słodka. Zrobiła coś z włosami, ale Nathaniel i tak nie zauważy różnicy. Pfff, nigdy nie zauważał. Nieważne, czy szykowała się dwie minuty czy dwie godziny.
Z uśmiechem na twarzy pognała pod salę, w której Brigss odbywał ostatnią tego dnia lekcję, a gdy tylko dostrzegła go w tłumie wysypujących się uczniów pomachała mu radośnie, przedzierając się w jego stronę. Chwyciła go za ramie i pocałowała krótko.
-Jak się czujesz?- zapytała. Tak ogólnie, tak w związku z tym, że jest wilkołakiem i że wszystko... W jej głosie dało się wyczuć nutkę niepewności, zatroskania, czy czegoś podobnego, co sprawiło, że wydawała się mniej jędzowata niż zawsze. Posłała mu także delikatny uśmiech i pociągnęła na bok. Raz jeszcze na niego spojrzała, a potem skinęła głową w bliżej nieokreślonym kierunku.
Owym kierunkiem okazał się Pokój Wspólny, gdzie o tej porze, mimo iż było już kilkoro uczniów to wciąż dało się spokojnie porozmawiać. Wszyscy zajęci byli sobą, a Holly i Nathanielowi udało się zająć miejsce na wygodnej kanapie. Tam dziewczyna mocno chwyciła Ślizgona za rękę, splatając ich palce razem.
-Wymyśliłeś coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Briggs

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 56
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 05 2014, 20:15

Nie na co dzień także mówiło się o takich rzeczach jak wilkołactwo. Generalnie był to temat, którego czarodzieje zwykli unikać, a już szczególnie, jeżeli dotyczył ich w sposób bezpośredni. I zapewne Nathaniel postąpiłby tak samo, gdyby nie fakt, iż z Holly był naprawdę blisko, a dziewczyna była najważniejszą osobą w jego życiu. Powstrzymywał się tak długo przed tym, aby wyjawić jej prawdę, jednak kiedy zaczął myśleć o tym, co by się stało, jakby spotkał ją podczas pełni… zdawał sobie sprawę z tego, że nie do końca rozważył wszystkie „za” i „przeciw” zyskania tej futerkowej siły. Tym bardziej, że nie wpadł na żaden sensowny pomysł, który mógłby go w postaci wilkołaka powstrzymać do ewentualnego chodzenia po szkole i szukania świeżej krwi. To wszystko okazało się znacznie bardziej skomplikowane, niż wydawało mu się na początku. Poza tym, należało wspomnieć, iż chłopak nie oczekiwał wcale od swojej dziewczyny cudów. Nie sądził, że ta wiadomość tak bardzo wpłynie na jej niespokojny sen i dążenie do odnalezienie sposobu na jego wilkołactwo nawet po nocach, a przecież powinien przewidzieć, że panna Lynd tak bardzo będzie się tym przejmować. Czasami jednak chyba zapominał o tym, że Holly na nim zależy. Nie to, żeby ona tego nie okazywała. To on po prostu zbyt często bywał obojętny na otaczającą go rzeczywistość i bliskich mu ludzi. Kiedy tylko spotkał po wyjściu z sali swoją lubą, miał jednak świadomość tego, że czeka ich ciężka i poważna rozmowa. Ba, najbardziej obawiał się tego pytania, jakim cudem w ogóle dopuścił do tego, że ugryzło go jakieś włochate stworzenie. I cóż, wątpił, aby Holly pochwaliła to, że w zasadzie to on się domagał daru, który niestety miał też swoją drugą stronę i w pewnym sensie był także przekleństwem. Mruknął tylko coś pod nosem i od razu ruszył ze Ślizgonką w stronę pokoju wspólnego, ażeby zbyt wiele osób nie przeszkadzało im w dyskusji.
-Dobrze się czuję. Skąd w ogóle to pytanie? – udawałby, jakby kompletnie nie wiedział, co panna Lynd ma na myśli, chociaż był przekonany o tym, że ta nawiązuje do ich ostatniej rozmowy. No bo przecież nie pytałaby go o samopoczucie. Gdyby nie wiedziała o tym jego futerkowym problemie, zapewne krzyczałaby już od wejścia na korytarz, że ma ją zabrać na randkę i że dawno nie dostała od niego żadnego prezentu.
-Nic a nic… Sam już nie wiem. Obawiam się, że nasze kombinowanie z tym całym tojadem, srebrem czy czymkolwiek innym może być zbyt niebezpieczne. Nie starczą zwykłe łańcuchy? Nie wiem… przykułabyś mnie nimi na tę noc i wszystko byłoby w porządku? Może to wcale nie będzie takie straszne… – wymruczał po chwili niechętnie, starając się umniejszyć rangę ich kłopotów, jednak sam bał się tej pełni, w której przyjdzie mu zmagać się z własnymi demonami. A co, jeśli te łańcuchy jednak nie okażą się wystarczającym sposobem, aby go powstrzymać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holly Lynd

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7428-holly-lynd#209463
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7442-pluszaki-holly#209474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7443-sufcia#209475
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyPią Mar 07 2014, 10:26

I tu się zgadzamy. Holly na pewno nie byłaby zbyt szczęśliwa, dowiedziawszy się, że jej chłopak dał się ugryźć. Tak z własnej woli, bez protestów, na własne życzenie! Przecież to obłęd. Nikt normalny tak nie robi. Jak widać Nathaniel nie był do końca normalny, ale o tym potem. Lynd pewnie zaczęłaby na niego wrzeszczeć, bić go i zasypywać pytaniami. Jak można się na coś takiego zgodzić? Kto ci to zrobił? Bolało? DLACZEGO? Pomyślałeś o mnie, o nas? Pomyślałeś o tym, że to nie są żarty? Wiesz, jak niebezpieczne to jest? Rety, Nathaniel, ty idioto.
Ale wciąż, bez względu na wszystko chciałaby mu pomóc. To przerażające, jak bardzo kochała tego Ślizgona, który pewnie nie miał o tym pojęcia. On pewnie nawet nie podejrzewał, że komuś może na nim tak bardzo zależeć. W tym byli do siebie bardzo podobni. Oboje byli w pewien sposób samotni i chyba tylko będąc razem nie dokuczało im to tak bardzo. Holly tylko przed Nathanielem była w stanie się otworzyć i tylko z nim potrafiła rozmawiać o pierdołach, które były przecież tak ważne! Może dlatego, że zarówno Holly, jak i Nathaniel byli raczej dość skryci i nie dopuszczali do siebie prawie nikogo ich uczucie było tym silniejsze. Bo jeśli już się przed kimś otwieramy i dajemy mu swoje serce na dłoni to musi to być coś wielkiego. Nie wiem, o czym gadam, mam nadzieję, że ty wiesz.
-Nie udawaj- zmarszczyła brwi i mocniej ścisnęła jego dłoń, dając mu w tej sposób do zrozumienia, że ma gadać, bo inaczej go tu udusi. Nieważne, że byli tu też inni. Biedny Nejt. Co prawda, to prawda. Pewnie i tak by było, ale wiadomość o problemie Nathaniela sprawiła, że Holly nie miała czasu ani siły zajmować się tym, czy lakier na paznokciach pasuje do jej sukienki i czy dekolt w jej bluzce nie jest zbyt mały. Teraz była w stanie myśleć tylko o tym, jak pomóc ukochanemu, jak wesprzeć go na duchu i jak sprawić, by było w porządku. Chyba dojrzewała, oho.
-O tym także myślałam, ale boję się... Nejt, boję się, że... no przecież...- zacinała się co chwilę, nie mając pojęcia, jak ubrać w słowa to co chciała powiedzieć. W końcu wyrzuciła to z siebie na jednym wdechu: -Wilkołaki mają niezwykłą siłę. Równie dobrze od razu możemy wypuścić cię do Zakazanego Lasu lub podać ci kogoś na tacy. To straszne. Zresztą, skąd niby wezmę łańcuch? Nie wzbudzając podejrzeń. Nie możemy poprosić nauczycieli o pomoc, a nawet gdybyśmy już zdobyli ten łańcuch to musielibyśmy znaleźć miejsce, w którym cię nim przywiążemy. Na pewno nie moglibyśmy zrobić tego na terenie Zamku ani Hogsmead. Zakazany Las wydawałby się w porządku, ale jeśli uda ci się uwolnić to aż boję się pomyśleć, co się stanie, gdy trafisz na gajowego albo jakiegoś głupiego Puchona, który postanowi wybrać się na spacer. Myślałam o Wrzeszczącej Chacie, ale Lesley powiedziała, że to też nie jest najlepszy pomysł, bo chodzą tam się gździć.
Skończyła biorąc głęboki wdech. Dopiero teraz, gdy już było za późno, zdała sobie sprawę, że nieopacznie wspomniała o Lesley, swojej przyjaciółce, której zwierzyła się z problemu.
-Nejt, przepraszam... Przepraszam. Nie bądź zły.
Instynktownie puściła jego dłoń, odsuwając się także od niego na kanapie. Bała się. Tym bardziej, że wiedziała, że jej chłopak jest wilkołakiem. I co jeśli przemieni się tutaj i ją zaatakuje? Wszystko jest możliwe, a jej umysł wariował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Briggs

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 56
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 12 2014, 21:29

Nathaniela wcale nie zaskoczyłaby jej reakcja i zapewne dlatego ukrywał prawdziwe powody, dla których stał się wilkołakiem. Na własne życzenie, może i był szaleńcem, ale był też chłopakiem, który wiecznie próbował coś wszystkim udowodnić, a czy niezwykła siła płynąca z tej przeklętej genetyki nie dawała mu odpowiedniego argumentu? Nie myślał wtedy o konsekwencjach, a przynajmniej nie tak dalekosiężnych. Niby zdawał sobie sprawę z tego, że przemiana w wilkołaka przyniesie mu wiele problemów, choćby takich, co zrobić podczas pełni, jednak nie przypuszczał, że będzie musiał się przy tym martwić o Holly. Tak, tak, młody Briggs z pewnością należał do inteligentnych osób, jednak czasami jego chęć bycia ponad każdym przyćmiewała trzeźwą ocenę sytuacji. I aż wstyd było mu przyznać, że kiedy prosił o to jedno ugryzienie, nie pomyślał o tym, co będzie z nim i jego dziewczyny. Nie pomyślał o nich, mimo że byli razem i że zdawał sobie sprawę z tego, że panna Lynd jest jedyną osobą, której może w pełni zaufać. Teraz sprawił, że Ślizgonka tylko się o niego martwiła i wyrywała sobie włosy z głowy, byleby wymyślić jakieś rozwiązanie dla ich wspólnego kłopotu, bo w tej chwili to był już ich wspólny kłopot. Ta sprawa nie dotyczyła tylko naiwnego Nathaniela. Czasami może chłopak nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele jego partnerka jest w stanie dla niego poświęcić. Coś podświadomie go jednak do niej ciągnęło i wiedział, że to działa w obie strony. Byli sobie pisani, czy tego chcieli czy nie i musieli jakoś ze sobą wytrzymywać. Poza tym, mimo licznych utarczek i kłótni, całkiem nieźle się dobrali i przede wszystkim, oboje byli dla siebie wsparciem i chronili się wzajemnie przed poczuciem samotności i bezsensu egzystencji.
-Niczego nie udaję. Naprawdę dobrze się czuję. Dopóki nie nastanie pełnia, ale to już wiesz. Musimy coś wymyślić. Nie. Ja muszę coś wymyślić, Ty nic nie musisz. Przepraszam, że Cię w ogóle w to wciągnąłem. – zebrało mu się nagle na emocjonalny ton, ponieważ w pewnym sensie zaczął zdawać sobie sprawę z tego, że naraził swoją dziewczyną na niebezpieczeństwo, tylko przez wzgląd na jakieś swoje głupie pragnienia, które mógłby zrealizować w zupełnie odmienny sposób. Westchnął tylko ciężko nad trudnością sytuacji, próbując przy okazji zastanowić się nad jakimś wyjściem z opresji.
-Nie. Rozmowa z nauczycielami odpada. Jeszcze wyrzuciliby mnie ze szkoły, byłbym wtedy nikim. – mruknął pod nosem, podając najbardziej marny argument, jaki się dało, bo czymże było głupie wydalenie ze szkoły w porównaniu z życiem niewinnych osób? Ale cóż, cały Nathaniel. Często myślał o sobie, w pewnym stopniu niestety był egoistą, nie chciał sobie niszczyć życia. Prawdę mówiąc, miał gdzieś to czy kogoś skrzywdzi. Poza tą jedną osobę, którą była Holly. Tego nigdy by sobie nie wybaczył. Przecież kochał ją ponad wszystko, niezależnie od tego, czy był to dla niego temat tabu.
-W porządku, to i tak teraz nie ma żadnego znaczenia, jeżeli nie puści pary z ust. – odniósł się tylko do tego, że jego ukochana wygadała jego sekret swojej przyjaciółce. Cóż, nie do końca mu to odpowiadało, ale jeżeli panna Lynd jej ufała, niech będzie. Zresztą, i tak już nie dało się tego cofnąć, a mieli zupełnie inne sprawy, na których należało się skoncentrować. Choćby właśnie to, co z nim zrobić podczas pełni.
-Jest taka chatka w Zakazanym Lesie. Sam nie wiem, kiedy zostałem ugryziony, właśnie tam się obudziłem. Nigdy wcześniej jej nie widziałem, więc myślę, że mało prawdopodobne jest to, aby ktoś tam dotarł. Nie wiem tylko czy ja sam będę potrafił ją znaleźć… – rzucił wreszcie pierwsze, co przyszło mu na myśl. Zaraz jednak dodał swoje wątpliwości. W końcu, kiedy został przemieniony w wilkołaka, był pijany jak taczka. W dodatku później stracił przytomność. To wcale nie było takie pewne, że będzie zdolny odnaleźć chatę, w której rozmawiał z tym tajemniczym mężczyzną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holly Lynd

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7428-holly-lynd#209463
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7442-pluszaki-holly#209474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7443-sufcia#209475
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyPią Mar 14 2014, 10:15

No pewnie, byli na siebie skazani. Taki już ich marny los. Choć w sumie nie taki marny, jak coraz częściej myślała Holly. Dopiero z Nathanielem była naprawdę szczęśliwa, choć brzmi to nad wyraz głupio i patetycznie, a przecież panienka Lynd nigdy do romantycznych nie należała. Przy Nathanielu jednak wszyscy inni chłopcy wydawali jej się tacy... nudni po prostu. Sama nie umiała tego sprecyzować, ale gdy była z jakimkolwiek innym to tylko o Nathanielu myślała. Strach pomyśleć, jaka była przed poznaniem Briggsa! Musiała być jeszcze gorszą suką, niż jest teraz. Ciekawe, jak ludzie z nią wytrzymywali.
-Nie przepraszaj!- zaprotestowała gwałtownie i prychnęła cicho. -Kretyn. Siedzimy w tym razem, ja i ty. A ja chcę ci pomóc. I coś wymyślimy. Mamy jeszcze trochę czasu, musimy po prostu... po prostu coś wymyślić- rzuciła, niemalże spanikowana, a jej głos zadrżał. W tym też momencie do Pokoju Wspólnego wszedł, jak chłopak, a zaraz po nim dziewczyna, którzy zaczęli gawędzić sobie wesoło w kącie pokoju. Co za idioci! O niczym nie mają pojęcia. Pozdro moje multi i Florka.
-Myślę, że tych dwóch rzeczy nie możesz porównywać- zmarszczyła brwi w geście niezadowolenia, mówiąc dokładnie o tym, o czym Nathaniel myślał. Bo, jak tu stawiać na szali życie niewinnych i wyrzucenie ze szkoły? Tak po prostu nie można, nawet Lynd to wiedziała i po jej plecach przeszedł dreszcz, gdy tylko zdała sobie sprawę, że Ślizgon mógłby być aż tak okrutny.
-Nie puści. Obiecuję- powiedziała stanowczo. W stu procentach ufała Lesley i miała pewność, że dziewczyna nie wygada się przed nikim, jak to zrobiła Holly. Mogła za nią ręczyć. Cudownie jest mieć taką osobę, z którą mogła porozmawiać i zwierzyć się. Pozdro Lesley!
-Będziemy musieli poszukać- postanowiła od razu, nie zważając na dalsze jego słowa. Jeśli młody Briggs jej nie znajdzie to Holly to zrobi. Musieli mieć jakieś bezpieczne miejsce, a Zamek, wbrew pozorom, nim nie był. Nie podczas pełni. Nie mogli się też teleportować w inne miejsce, bo było to surowo zakazane. Na Merlina, byli studentami, powinni mogli robić takie rzeczy. Gupi regulamin. Bardzo gupi. Tak przynajmniej myślała teraz Holly, ale wiecie, ona właściwie nie myślała, więc hłe hłe. A ten post jest do dupy.
-Briggs- zaczęła poważnie, a sam fakt, że nazwała go po nazwisku nie świadczył o niczym dobrym. -Nie pamiętasz NIC z tamtej nocy, kiedy zostałeś ugryziony? Zupełnie nic?- naciskała, patrząc na chłopaka wyzywająco. Ani na chwilę nie spuszczała z niego wzroku, nie chcąc przegapić jakiegoś grymasu, uśmieszku, cienia, który mógłby przemknąć po jego twarzy, który mógłby go z czymś zdradzić.
-Nie wiesz, kim jest ten człowiek? Ten, który cię przemienił? MUSISZ COŚ pamiętać- powiedziała, nieco głośniej niż chciała, pochylając się w jego stronę. Zrobiło się naprawdę poważnie. I niebezpieczne. No, Nathaniel, swojej lubej nie powiesz prawdy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Briggs

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 56
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyNie Mar 16 2014, 20:58

Chyba faktycznie przesadził z tymi przeprosinami, bo gdyby tak bardzo nie chciał wciągnąć w to wszystko Holly, to przecież nie powiedziałby jej o tym, że jest wilkołakiem. A teraz, to już była tylko jego wina, że naraził ją na niebezpieczeństwo. Poza tym, chyba sam przestawał sobie powoli radzić ze swoimi problemami, a w kim innym miał oparcie? No właśnie, w nikim. Casper miał wystarczającego doła, aby nie wtrącać go w inne perypetie. Prawdę mówiąc, Nathaniel myślał teraz tylko o tym, czy chłopak sobie nie odbierze życia, a więc niekoniecznie chciał się dowiedzieć, jakby zareagował na jego futerkowy epizod. Pozostawała mu zatem jedynie jego ukochana. Wiedział, że zawsze może na nią liczyć, ale też czuł się winny z tego powodu, że obarcza ją czymś, co mogłoby jej równie dobrze nie dotyczyć. Sam nie wiedział, jak ona to robi, ale ze wszystkim radziła sobie doskonale i nie pakowała się na własne życzenie w żadne tarapaty. Była jego przeciwieństwem, ale być może dlatego tak bardzo do siebie pasowali.
-No tak, brzmi całkiem logicznie. Tylko co? Ja sam chyba nie zostałem obdarzony zbytnią kreatywnością… – mruknął tylko pod nosem, uciekając się do samokrytyki, aby Holly nie pomyślała czasem, że ma zrobić wszystko za niego. Broń boże! On sam wolałby sobie ze wszystkim sam dać radę, ale musiał przyznać, że w tym momencie nie przychodziło mu do głowy nic sensownego. Cholera, a jakoś pomysłów na imprezowe podrygi miał mnóstwo, szkoda tylko, że jego umysł okazywał się mocną stroną w mniej ważnych sprawach, a teraz, gdy chodziło o czyjeś życie, kompletnie się wyłączył.
-Masz rację, ale zrozum mnie. Co by się stało, gdyby wyrzucili mnie ze szkoły? Co by było z nami? I wiesz, no ze wszystkim![b] – westchnął zaraz tylko ciężko, bo na samą myśl o tym, że dyrektor mógłby wydalić go ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa dostawał nieprzyjemnych dreszczy. Nigdy wcześniej nie znalazł się w tak trudnym położeniu. Zastanawiał się, czy gdyby teraz miał podejmować decyzję, to czy nadal chciałby tego przeklętego ugryzienia. Przerażało go to, że pewna część jego samego cieszyła się z myśli o potężnej sile, którą dawała ta genetyka. Pewnie postąpiłby tak samo.
-[b]Szczerze? Niewiele pamiętam. Byłem pijany, nie miałem nastroju. Ba, nawet nie wiem, jak głęboko w las zaszedłem. Po ugryzieniu straciłem chyba przytomność. Później obudziłem się w jakiejś chatce i spotkałem tam zakapturzonego mężczyznę. Nie wiem nawet, kim był.
– odpowiedział wreszcie dopiero na któreś kolejne słowa panny Lynd, bo i za bardzo był zamyślony, żeby wszystkie jej wypowiedzi do niego dotarły. Dlatego po prostu część z nich zignorował. Najwyraźniej nie były na tyle istotne.
-Ale jest jeszcze jedna rzecz. Wilkołak, który mnie ugryzł… Wtedy nie było pełni. On musiał należeć do Lunarnych, nie był zwykłym wilkołakiem. Poza tym, ten mężczyzna mówił coś o tym, że teraz należę do nich, więc wszystko składałoby się w całkiem logiczną całość. Może powinienem się skontaktować z kimś z nich? A później poszukamy razem tej chatki? – po tych słowach przytulił tylko do siebie mocno swoją ukochaną drugą połówkę i pożegnał się z nią krótkim buziakiem w czoło. Bowiem to, co powiedział, chyba naprawdę było dobrym planem, Powinien rozeznać się w po szkole, kto mógłby mu pomóc. A dopiero wtedy angażować w to Holly. Że też nie pomyślał o tym wcześniej.
-Zobaczymy się wieczorem! – rzucił jeszcze szybko i wybiegł z pokoju wspólnego, przechadzając się po Hogwarcie, jakby ten spacer w jakikolwiek sposób miał rozwiązać jego problemy.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
http://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
http://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
http://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
http://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 26 2014, 18:43

Prychnął, przerzucając kartkę książki. Nie zgadzał się z tym co czytał. Ale czytał dalej, jakby licząc na to, ze ktoś potrafiłby mu udowodnić, że się myli. Ale nie mylił. Siedział na parapecie, przewracając kartki, jedna za drugą, chłonąc wiedzę, która była niczym innym jak fikcją literacką. Wymysłem autora. Być może ktoś pomylił półki, stawiając to dzieło w sekcji literatury naukowej. Im bardziej zagłębiał się w treść, a robił to już od kilku godzin, tym większej nabierał pewności, że przepłacił za ten tomik. Tytuł, może przykuwał oko, brzmiał odpowiednio rzeczowo, zmuszając czytelnika do zawieszenia oka na okładce, profesjonalnie wykonanej, ze złoconymi zakończeniami, dodającej lekturze klasy. I tylko tyle. Na treści się zawiódł. Skrzywił się, powoli brnąc do końca ostatniego rozdziału. Jeszcze tylko kilkanaście stron. Trzy akapity. Dwa zdania. Jedno słowo. NIE. Nic się nie zmieniło. Nie było żadnej puenty, żadnego zwrotu akcji. Esej na trzysta stron, od początku do końca był konsekwentnie… nudny. I nieprawdziwy. Zażenowany tym odkryciem Sparks, cisnął książką przez całą odległość Ogólnego Pokoju Wspólnego, celując w kosz na śmieci. Tylko, że ani nie rzucił trafnie, ani mu się nie poszczęściło. Akurat w tym momencie dostrzegł szczupłą posturę, a dopiero potem, unosząc wzrok wyżej, charakterystycznie, rude pasma włosów. Potem ostro zarysowane rysy, wbrew pozorom, delikatnej dziewczyny, o kontrastowo hardym charakterze. Gdyby nie był sobą, uśmiechnąłby się kątem ust, na jej widok. Tymczasem podążył leniwie wzrokiem za tomem, który odbił się od jej uda i z hukiem runął na ziemię.
Rose… — patrzył jeszcze chwilę na książkę, jakby spodziewał się, że ta zaraz zmartwychwstanie i znów zacznie grać mu na nerwach, ale nic takiego nie nastąpiło. Rozproszony swoimi własnymi myślami powtórzył jeszcze raz jej imię. Tym razem jeszcze bardziej znużonym, suchym tonem.
Rose. Może Tobie ta książka przyda się bardziej niż mi.
Łaskawy… skoro i tak planował ją wyrzucić, doszedł do wniosku, że jako ofiara przypadkowej sekwencji zdarzeń, miała absolutne prawo ją od niego odebrać. Bez konieczności płacenia mu za to nietrafnie wydanych kilku galoeonów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 26 2014, 19:18

W przypadku niektórych ludzi humor sprawia, że wszystko układa się inaczej. Rose była taką osobą. I dlatego kiedy rano popisała się zupełnym brakiem koordynacji i obiła sobie piszczel, boleśnie warto dodać, a dodatkowo nigdzie nie mogła znaleźć nikogo, z kim odbiłaby sobie swój fatalny nastrój, bo jej liczne romanse właśnie były taką odskocznią, popadła w destrukcyjny nastrój. Warto jeszcze dodać, że uświadomiła sobie, że jej najlepszy przyjaciel powoli zaczął zmieniać swoją funkcję i zupełnie jej to nie odpowiadało. A zwalanie wszystkiego na hormony było by brakiem odpowiedzialności. Dlatego Casta zwaliła to na siebie. Wystarczająco powodów, aby poirytowana weszła do Salonu Wspólnego.
Jej refleks ścigającej nie zareagował na książkę, lecącą w jej stronę i kiedy poczuła jak ostry, metalowy kant wbija się jej w udo, a spadając rozdziera ciemne rajstopy, Rose nagle nie miała nawet siły się denerwować. Po prostu schyliła się i podniosła ładny, pozłacany tom, a potem spojrzała w oczy właścicielowi.
SJ Sparks, jeden z tych chłopaków, którzy powinni rzucać ją na kolana, a jednak była niewzruszona i spokojna. Z drugiej strony jej kąciki ust uniosłyby się mimowolnie, gdyby nie jej nastrój.
Usiadła koło chłopaka, wyciągając gdzieś po drodze różdżkę i jednym jej machnięciem naprawiając zepsutą część garderoby. Położyła ją na stoliku, otwierając książkę i zaczynając przebiegać wzrokiem po pierwszej stronie. Od razu uświadomiła sobie problem tej publikacji - była bez ładu, sensu i wizji. Zamknęła ją, po minucie albo dwóch i spojrzała byłemu Krukonowi w oczy, zamierzając odezwać się po raz pierwszy:
- Widzisz, Sean, to właśnie twój problem. Oceniasz książki po okładce.
Hipokryzja wybijała się z jej słów, bo Casta nie spojrzałaby na brzydkiego chłopaka, ale pomimo wszystko zawsze udawała, że tak nie jest.
Wyciągnęła nogi i skrzyżowała je na niewielkiej pufie, stojącej obok. Dalej nie miała lepszego humoru, ale może rozmowa, z kimś, kogo IQ przekraczało 120 pomoże jej przetrwać ten dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
http://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
http://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
http://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
http://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 26 2014, 20:02

Skrzywił się nieco na dźwięk swojego imienia. Nie dlatego, że miał szczególnie mocno coś przeciwko niemu. Co prawda zwykle ludzie wołali do niego SJ, a najczęściej po prostu po nazwisku: Sparks, ale nie znaczyło to, że w jakiś sposób miał coś do zarzucenia swojemu imieniu. Odzwyczaił się od jego korzystania, tyle. W tym jednak przypadku, musiał przed sobą przyznać, ze za każdym razem kiedy Rose zwracała się do niego w ten sposób – mimo przyjemnego tembru jej głosu – nie potrafił sobie przypomnieć, kiedy jej się przedstawił w ten sposób. Było to jedno z tych nielicznych wspomnień, które zdawało się być tak rozmyte, że aż niemożliwe do odczytania. I niemałą w tym zasługę miała Casta. Co dla chłopaka pokroju Sparksa było to niemałą ujmą na dumie. Nie wiedzieć. Bo on zwykle wiedział wszystko. Opanowany, stonowany, ogarnięty, ustabilizowany, rozsądny, niepodlegający gwałtownym emocjom nie mógł zrozumieć, jak tym razem, w jej obecności, kiedyś, kiedy przenocowała go u siebie, mógł nie sprawować nad czymś kontroli. Czymś co bezpośrednio wiązało się z nim samym. Nad innymi nawet nie próbował górować. Wiązało się to ze zbyt długą stratą czasu i nerwów.
Zabawne… jak bardzo ironicznie brzmi to w Twoich ustach — wzruszył ramionami nieporuszony jej komentarzem — Brzmi tak, jakbyś mnie czegoś zdążyła nauczyć podczas pobytu u Ciebie w domu.
Nie uśmiechał się, nie kpił, nie czuć było jadu w jego słowach, a i tak treść wydawała się dość jasno aluzyjna.
Zły dzień?
Zdążył to zaobserwować w cyasie kilkudziesięciu sekund, kiedy lustrował wzrokiem jej twarz. Godnie utrzymując pozę gościa, który zwykle poddawał swoich rozmówców wnikliwej obserwacji, mało kiedy, jak w przypadku Rosalie, biorąc aktywny udział w rozmowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 26 2014, 21:04

Kąciki ust Rose uniosły się w końcu mimowolnie w łagodnym, zadowolonym z siebie uśmiechu. Nie ona jedna reagowała alergicznie na swoje pełne imię, chociaż w jej przypadku zwykle było to dla jej rozmówcy masochistycznym aktem samobójstwa, jeśli zdecydował się zwrócić się do niej per 'Rosalie'. Oczywiście od początku swojej niechęci do tego imienia, czyli od jakichś siedemnastu lat, po prostu się nim nie przedstawiała, ale co bardziej dociekliwi i irytujący doszli do tego, że nie jest to wszystko, co powinni o niej wiedzieć. Potrafiła ich wyliczyć na palcach, ale zdarzali się. Bardzo zachodzące jej za skórę przypadki.
Odrzuciła długie włosy na plecy, odchylając głowę, kiedy niemalże położyła się w poprzek fotela, patrząc na niego do góry nogami. Zacisnęła wargi, aby powstrzymać uśmiech i jej spojrzenie nabrało miększego, bardziej uwodzicielskiego wyrazu.
- Jeszcze bardziej, kiedy dajesz mi do tego preteksty - rzuciła w odpowiedzi, nadając słowom wydźwięku o którym mówił., a potem nagle wyciągnęła dłoń i dotknęła jego policzka, ledwo zahaczając paznokciami o ślad zarostu na jego szczęce. - Wydaje mi się, że nauczyłam cię więcej, niż możesz sądzić - odparła, jakby rozbawiona własnymi myślami, po czym cofnęła rękę i przeniosła wzrok na sufit, kładąc rękę pod biustem.
- Powiedzmy, SJ - powiedziała zdawkowo, nie zagłębiając się w temat. Niekoniecznie chciała się zwierzać ze swoich problemów. Nie należała do najwylewniejszych osób.
Zamknęła oczy, oddychając głęboko i powoli. Na oślep rzuciła mu na kolana książkę.
- To jednak wciąż twoje. Powiedz mi, Sparks, bo interesuje mnie to w umiarkowanym stopniu. Dziewczyny też wybierasz na podstawie ładnej okładki?
Chciała wydobyć z niego jakieś emocje, niekoniecznie odpowiedź. Dlatego też nie interesowało jej w zasadzie to, co powie, tylko sposób, w jaki to zrobi. Nasłuchiwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
http://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
http://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
http://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
http://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Mar 26 2014, 21:51

Obserwował w milczeniu jak dziewczyna znajdowała sobie wygodną pozycję. Trudno powiedzieć czy było to zainteresowanie, instynkt, czy znużenie. Fakt faktem, nie odwrócił od niej spojrzenia ani na moment. Przez to dziewczyna już teraz mogła się czuć wygrana. Traktowana była z dużo większym szacunkiem niż każdy inny, przypadkowo spotkany osobnik. Mało kto zasługiwał sobie na takie skupienie Sparksa. Zwykle mógł taksować kogoś spojrzeniem kilka sekund i tyle starczyło mu do pełnej analizy osoby i stracenia zainteresowania. Z Rose było inaczej. Może ze względu na historię ich pierwszego spotkania. Nawet pochylił się do przodu, opierając ręce na kolanach, garbiąc się przy tym niemiłosiernie, ale przynajmniej słyszał jej głos wyraźniej, nie próbując nawet zmuszać ją do podnoszenia tonu. Nie mógł wiedzieć, ze w ten sposób da jej sposobność do muśnięcia jego szczęki opuszkami palców. Zareagował na to w nijaki sposób, nie zmieniając ani wyrazu twarzy, ani nic nie mówiąc. Nie od razu przynajmniej. Spoglądał na nią beznamiętnie, lustrując chwilę potem całe jej szczupłe ciałko.
— Jedne lekcje zapomina się szybciej od drugich — wzruszył w końcu ramionami, zsuwając się z parapetu i podwinąwszy rękawy koszuli, oparł się bokiem o jej fotel, patrząc na nią z góry. Nie domyślał się o czym mówiła, ale udzielił odpowiedzi pozbawiającej ją złudzeń, że mógłby zanotować sobie jej wszystkie nauczania w pamięci na dłużej. — Wygląda na to, ze musiałabyś mi je przypomnieć.
To dodał trochę na siłę, naprawdę nie wierząc w to, co mówił. Czasami, w towarzystwie osób takich jak Casta, wysilał się trochę bardziej niż zwykle, aby rozmowa nie zawiesiła się w pewnym punkcie, zazwyczaj za sprawą jego wyuczonej umiejętności ucinania każdego tematu, zwykle brakiem rozmowności. Może dalej trwał w stanie etapu podzięki za jej niegdysiejszą gościnność. Nie znaczyło to jednak, ze w łatwy sposób pozwoliłby jej budować o nim pełną opinię. Przeszedł się wzdłuż jej fotela i siadł naprzeciwko, zajmując pozycję podobną do tej, co wcześniej na parapecie, chociaż w tym momencie nie wiązał się z tym dyskomfort twardej powierzchni pod tyłkiem.
— Ta wcale nie jest znowuż aż taka ładna.
Pokazał jej okładkę książki, podnosząc tomik ze swoich kolan i rozłożył się jeszcze wygodniej na fotelu, zsuwając się na nim nisko. Kiedy już znalazł swoją pozycję, oparł wolumin na swoim udzie, w znużeniu tasując kartki, palcami jednej dłoni. Jakby oglądał klatkowane obrazki. Patrzył na to z ograniczonym zainteresowaniem.
— A co, jesteś zainteresowana? — nawet nie próbował brzmieć prawdziwie. Nie zakładał nawet przez moment, że mogłaby być. Ani nie był aż tak pewny siebie, ani zainteresowany, ani po prostu nie należał do tego typu, który chciałby sobie szukać adoratorek — To musisz stanąć w kolejce, gdziekolwiek się zaczyna i kończy.
Nie ukrywał swojego braku zainteresowania kobietami, związkami, miłostkami, romantycznymi zabawami. Jeśli potrzebował wyładować instynkty, jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, żeby nie potrafił sobie tego załatwić, ale jeśli istniała jakakolwiek kolejka do jego osoby, o niej nie miał pojęcia, tak długo, jak długo jego uwadze uchodziła każda kwestia związana z płcią przeciwną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyPią Mar 28 2014, 16:36

To była jedna z ciekawszych znajomości Rose, która nie opierała się jedynie na okazyjnych przygodach seksualnych w schowkach na miotły i takich samych na imprezach, ale też SJ i ona się nie przyjaźnili. Z jakiegoś powodu sądziła, że traktuje ją trochę inaczej, niż innych i była ciekawa dlaczego. W tym wszystkim trochę przypominali dwa psy, które obchodzą się o obwąchują, aby sprawdzić co je czeka w konfrontacji z tym drugim. Nie obwąchiwali się oczywiście, ale refleksja ta pojawiła się w umyśle Casty, kiedy zobaczyła jak Sparks krąży z miejsca na miejsce. Oni nadal badali swoje reakcje, pomimo tego, że od ich pierwszego spotkania minęło wiele czasu i mieli ku temu wiele sposobności. Było to częściowo zasługą Rose, która nie przypisała mu jak na razie żadnej etykietki, a także jego specyficznego zachowania.
Nadal z zamkniętymi oczami leżała spokojnie, szukając odrobiny relaksu w całym tym dniu, który, według niej, mógłby już się skończyć, nie miała nic przeciwko. Uchyliła jedną powiekę, aby na niego spojrzeć na kilka sekund, po czym powróciła do poprzedniego stanu.
- Jeśli nie zapamiętałeś ich za pierwszym razem, to znaczy, że nie były ci przydatne - rzuciła obojętnym tonem, jakby ten temat nagle przestał ją dotyczyć. Bo i przestał, straciła też nim zainteresowaniem. Tematem, nie Sparksem, Sparksem, który znowu zmienił swoje miejsce. Rose nie pozostała w tyle. Ruchem wprawnym, nabytym podczas treningów, podniosła się z pozycji leżącej do pół siedzącej i przeczesała palcami włosy, nogi nadal pozostawiając poza obrębem fotela. Patrzyła mu w oczy leniwie, ale przechyliła głowę, jak nasłuchujący pies. Bo obydwoje zachowywali się jak szczeniaki, które znalazły kogoś nowego do zabawy.
- Skoro nie jest ładna, ani nie urzekła cię jej treść, to nie wiem dlaczego ją kupiłeś bądź wypożyczyłeś - wypomniała mu łagodnym tonem Rose. Ciężko stwierdzić na ile jej łagodność była wymuszona i nabierała ironicznego wydźwięku, a na ile była odruchowa. Nie sposób było tego nawet stwierdzić po jej oczach, w których pozornie nie było nic.
- Pytanie nie jest żadną odpowiedzią. - Wykrzywiła lekko wargi, jakby zniesmaczona sposobem, w jaki jej odpowiedział. Dlatego ona też tego nie zrobiła. Spojrzała na niego z lekko uniesionymi brwiami. Większość jej działań zapewniała jej stały dostęp do niestania w kolejkach po kogokolwiek. Jeśli istniały kolejki w jej stronę, to szybko je rozwiązywała i nieszczególnie się z tym kryła. Sparks był przystojny, ale jego zachowanie zupełnie nie kręciło Rose i na tym właściwie kończył się temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
http://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
http://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
http://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
http://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyPon Mar 31 2014, 23:21

— Nie to powiedziałem — zauważył spokojnie, splatając ręce na piersi, wpatrując się dziewczynę z cierpliwością, godną Sparksa. Z tego w końcu był znany. Rzadko kiedy zdarzał się ktoś, kto potrafiłby go wyprowadzić z równowagi czy wynieść z poziomu znudzenia, w jakim zawsze trwał. Chwilę potem sięgnął po tomik, kartkując go bezsensownie, skoro i tak już go przeczytał.
— Zauważyłem, że ani mnie ona grzeje ani ziębi. To coś jak z doborem Twoich przygodnych partnerów, Casta. Nie muszą być ideałem, ale wystarczy, żeby było przynajmniej na czym zawiesić oko, żeby zabrać go na jazdę próbną.
Dziwne porównanie, jak na kogoś, kto nie miał okazji poznać dziewczyny bliżej, ale znów – był lepszym obserwatorem niż rozmówcą. Choć trudno było powiedzieć, które jego osądy były naprawdę tym, co myślał, a które należały tylko do jego skrupulatnie wyważonej gry, w której nie pokazywał światu swoich wewnętrznych emocji i bliższych jego sercu i umysłowi rozważań. Właśnie dlatego, tak ciężko było mu dalej prowadzić tą wymianę zdań. Na chwilę skupił się na innej czynności. Znów przybrał postawę rzutu do śmietnika, która daleka była do pozycji profesjonalnego koszykarza. Nic więc dziwnego, ze tom z hukiem wylądował na ziemi obok śmietnika, zamiast w obrębie kosza. Zdawało mu się to nie przeszkadzać. Wrócił ze swoją uwagą na dziewczynę.
— Przecież wcale nie interesowała Cię moja odpowiedź — zauważył, jedynie wnioskując na podstawie jej tonu i zaangażowania w rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyWto Kwi 01 2014, 01:00

Wiele gestów Rose było niewymuszonych, zabarwionych jedynie dozą jej wypracowanych odruchów - ukrywania emocji, pozornego chłodu, niedostępności, wizerunku nieprzejmującej się niczym flirciary bez zahamowań. Dla postronnego obserwatora nie do rozróżnienia było jedno i drugie. Jej zachowania pod wpływem alkoholu były jednocześnie bardziej naturalne i przerysowane.
Jednym z takich gestów, niemalże w całości naturalnych, zachowanych z dawnych lat było odgarnięcie włosów i przechylenie głowy. Włosy, o wiele dłuższe, niż we wcześniejszych klasach, otarły się o skórzaną tapicerkę kanapy, a jej wzrok nagle złagodniał.
- Co nie zmienia faktu, że tak właśnie jest - odparła, a, kontrastowo do jej spojrzenia, głos miała chłodny i kpiący. Oparła dłoń o siedzisko, przyglądając się swojemu rozmówcy powolnie i irytująco dokładnie.
- Przypuszczam, że jesteś ekspertem od moich partnerów. Niezależnie od ich płci. - Powstrzymała lekko sarkastyczny uśmiech, chociaż kąciki ust nieznacznie się jej uniosły. - Poza tym nie zabieram ich na jazdę próbną. Albo wiem, że ich chcę na więcej niż raz, albo w ogóle się za nich nie biorę. To by było stratą mojego czasu i dni niepłodnych.
Nie wiedziała skąd nagle wzięło się w niej tyle ironii. Ale wobec Sparksa zawsze była trochę oschła. Jak wobec każdego mężczyzny, nieokazującego jej zainteresowania, pod warunkiem, że go nie chciała. Na usta cisnął się jej komentarz utrzymany w wachlarzu emocji, które już dzisiaj zaprezentowała SJowi, więc najzwyczajniej w świecie sobie darowała, pomimo ogromnej chęci do wygłoszenia go tonem, którym zwykle zwracała się do młodszego brata. Zamiast tego uniosła brew.
- Powiedziałam, że interesuje mnie to w umiarkowanym stopniu. Nie, że nie interesuje mnie to w ogóle - zauważyła.
Zgryźliwość udekorowana sarkazmem i nutą znużenia. Doprawdy Rose była dzisiaj idealnym towarzyszem rozmów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cayenne D. Neveu

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8035-cayenne-dianne-neveu#224835
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8054-ciag-dalszy-nastapi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8051-cayenne-d-neveu#224898
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyWto Kwi 29 2014, 19:42

Od razu po znalezieniu skrzynki napisała do Komisji, jednak na list z kolejnymi wskazówkami musiała poczekać do następnego poranka. Jego treść znów była niesamowicie tajemnicza i zaplątana, ale stwierdziła, że da z tym radę. Chodziło o jakąś istotę, nie miała jednak pojęcia o jaką. W momencie gdy już znała treść listu na pamięć, zaczęła analizować poszczególne słowa. Cień. To wskazywało na coś... coś podobnego do człowieka, ale jednocześnie o coś niematerialnego. Po dłuższych rozmyślaniach stwierdziła, że na pewno to duch, więc będzie musiała go złapać. No nic. Nigdy nie miała do czynienia z podobnym zajęciem, dlatego też wypożyczyła trochę książek z biblioteki na ten temat, a po ich przeczytaniu zaniosła skrzynię do opustoszałego Pokoju Wspólnego, by tam ją otworzyć, po zastawieniu pułapki na ducha. Niestety! Z kufra wyleciał Irytek i ani myślał dać się złapać. Ba, on nawet ją złapał w jej własną pułapkę, która kończyła się magiczną szafą. Nie mogła się z niej wydostać, choć trzaskała w nią pięściami i całe szczęście, że nie miała klaustrofobii, bo by chyba tam zbzikowała. Jednak nawet bez tego czuła się nieprzyjemnie i pragnęła jak najszybciej stamtąd wyjść.

1,1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Echo Merope Lyons

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://www.czarodzieje.org/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyWto Kwi 29 2014, 19:54

Echo nareszcie odnalazła skrzynię, ale kosztowało ją to mnóstwo wysiłku. Był czwarty dzień, a ona pędziła korytarzami, szukając sobie jakiegoś miejsca, aby móc pomyśleć nad treścią drugiego listu. Tym razem nie zamierzała dać się złapać tak łatwo. Może był to koniec wazonów, ale na pewno nie koniec pułapek i zagadek! Ostatecznie skierowała swe kroki do salonu wspólnego, który o tej porze powinien być pusty. Nie przejmowała się, że są lekcje. Nie wiedziała czy to prawda, czy nie, ale przyjęła, że uczestnicy projektu mogli poświęcać czas na zadania. Zresztą, owutemy i tak powinna zdać, bo była zdolna, a nauczyciele to wiedzieli. Wparowała do pomieszczenia i usiadła sobie wygodnie, po turecku. Skrzynię postawiła obok, tak żeby nikt przypadkiem nie wpadł na to, aby ją zwędzić. Spojrzała na swoją karteczkę i przeczytała ją dwukrotnie, ale już przy końcu drugiego czytania zauważyła, że coś jej nie gra w tym salonie. Jakiś cichy, stłumiony dźwięk. Rozejrzała się podejrzliwie z miną detektywa i wstała, skradając się do szafy. Otworzyła ją zaklęciem, nagle i sprawnie, spodziewając się ataku. Wypadła z niej jednak rudowłosa przyjezdna, a Echo aż zamrugała ze zdziwienia.
- U, cześć. Co robisz w szafie? - zapytała podejrzliwie, rzucając krótkie spojrzenie na swoją skrzynkę. BEZPIECZNA. Ale nie można czekać zbyt długo, jeszcze się coś niepotrzebnie przedłuży, a cztery dni zmagań z wazonami to wystarczająco dużo. Echo miała ogromną nadzieję, że w skrzyni nie ma jakiegoś zjawiska pogodowego. Na przykład gdyby jej tak sypnęło gradem w oczy, okropieństwo.
- Nieważne, muszę w końcu ogarnąć to cholerstwo - stwierdziła, odchodząc od dziewczyny i z podniesioną różdżką, podejrzewając że w środku jest duch, bo na to wskazywał opis z kartki, otworzyła skrzynię.
I miała rację, bo z wnętrza wyleciał Sir Patrick. Wytrzeszczyła na niego oczy, ale chyba miała go złapać, więc szybko rzuciła na ducha Immobilus, co zwolniło go na tyle, żeby mogła złapać go, pętając świetlistymi promieniami, czyli za pomocą Orbis.
- Ha! - mruknęła pod nosem. - Twój duch cię zamknął, nie? Powodzenia - powiedziała, raczej szczerze, wybiegając z pokoju wspólnego, żeby poinformować komisję o sukcesie. WRESZCIE.

4, 4 - czyli Sir Patrick i złapanie od razu za pomoc Cay. To będzie czwarty dzień, zaraz po odnalezieniu skrzyni, drugi etap w mniej niż jeden dzień.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cayenne D. Neveu

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8035-cayenne-dianne-neveu#224835
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8054-ciag-dalszy-nastapi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8051-cayenne-d-neveu#224898
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Kwi 30 2014, 18:44

Uff, całe szczęście, że Echo jej pomogła! Gdyby nie ona, to pewnie siedziałaby w tej okropnej, cuchnącej i ciasnej szafie co najmniej przez całą noc, a to nie wydawało się zbyt obiecujące. Może zasnęłaby na stojaka, ale bardziej prawdopodobne jest, że nie zmrużyłaby oka nawet na chwilę. Albo ten okropny Irytek by przyleciał i zaczął stukać w szafę i żartować z niej. W sumie nie był taki okropny, o ile jego żarty nie były wymierzone przeciwko niej. Ba, doceniała nawet jego spryt i poczucie humoru, ale nie uśmiechało jej się ślęczeć w tym meblu przez tak długi czas. Gdy tylko Gryfonka ją wypuściła, Cay odetchnęła z ulgą, po czym uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Irytek mnie tu zamknął. - powiedziała z irytacją, po czym usiadła na fotelu, by odpocząć chociaż przez chwilę. Przy okazji obserwowała też zmagania blondynki z duchem, który nie był dla tamtej takim problemem jakim było dla Cay złapanie Irytka. Gdy blondynka skończyła, pomachała do niej ręką. - Paaa. - powiedziała, nieco zamyślona, bo była w trakcie opracowywania kolejnego sposobu na złapanie ducha. Niestety, do końca dnia nie widziała swojego ducha, choć jego obecność była baaardzo akcentowana przez różne psikusy, które naprawdę wytrącały ją z równowagi. Na koniec pomazał jeszcze czymś jej mundurek. Eh, głupi Irytek.
Następnego dnia przyszła do Salonu Wspólnego skoro świt i postanowiła iść na żywioł. Bez planów, bez super wymyślnych koncepcji, w których jeden szczegół może zawalić całość. Otworzyła skrzynię, a gdy wyleciał z niej duch, po prostu zagoniła go bardzo stanowczo do kufra. A gdy go otworzyła ponownie... od razu transmutowała go w kamień. W końcu! Cała szczęśliwa pobiegła do dorminorium, by poprosić Komisję o kolejne wskazówki.

3,4, dwa dni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyCzw Maj 29 2014, 23:52

Wypracowanie. Wypracowanie.. No tak. Trzeba by je napisać. W sumie, nie powinno mu to sprawić większego problemu. Liczył na swoje notatki z lekcji, a także własną wiedzę, zdobytą już wcześniej. Zaklęcia niewerbalne.. Tak bardzo chciał je opanować. Można powiedzieć, że wręcz marzył o tej umiejętności, stąd tak chętnie poszedł na te zajęcia, mimo iż prowadził je najbardziej znienawidzony w szkole nauczyciel. Oczywiście przez niego. Ale poczekaj Blythe, poczekaj. Przyjdzie taki dzień, w którym to Bonnet będzie górą. Najpierw jednak napisze to głupie wypracowanie..
Głupie wypracowanie, które poszło mu całkiem dobrze. Z resztą, jak inaczej miałoby niby pójść? Bądź, co bądź ogarniał zaklęcia już dawno. No i był to jego konik, jeśli można tak powiedzieć. Stąd właśnie, nie miał wiekszych problemów z jego napisaniem. Nie zajęło mu to nawet godziny. Po wszystkim chłopak zebrał się i podążył na zajęcia z żywiołów, bo w końcu dawno nie widział Price’a..

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Brandon Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptySro Cze 18 2014, 15:01

Po nie do końca udanych zajęciach w kuchni musiał się przejść i trochę odetchnąć, nie do końca wiedział dlaczego wybrał to miejsce, skoro miał zamiar odetchnąć świeżym powietrzem. No ale trudno, stało się a zawracać się nie miał najmniejszego zamiaru. On najwyżej zmieniał cel podró, a nie zwrawcał.
Wchodząc do pomieszczenia wyciągnął różdżkę i machnął nią kilka razy przyciągając jedną z sof bardziej na środek, tak by oparcie skierowane było do wejścia. Usiadł, a może raczej rozsiadł się wygodnie zajmując całą sofę, która nie była w barwach jego domu. Ale to nie miało żadnego znaczenia. W końcu coś co jest "Ślizgonow" czy tam "Gryfonów" to i tak będzie uważał że ma do tego prawo. Więc czemu nagle miałoby być inaczej z tą sofą?
Zamknąłem drzwi za pomocą prostego zaklęcia zaraz po tym jak tylko usiadłem wygodnie i dopiero teraz wyciągnąłem z ust butelkę wina... Znaczy się kiełbasę w którą została przetransmutowana na zajęciach. Odmieniłem ją z powrotem w wino skrzatów i łapiąc za korek pociągnąłem mocno. Dało się usłyszeć ciche puknięcie i po pokoju zaczął rozprzestrzeniać się przyjemny zapach. Delikatny, wręcz bardzo delikatny zapach owoców i przypraw. Cały czas trzymalem różdżkę w pogotowiu by szybko zmienić ją w rzecz codziennego użytku. Przyłożyłem koniec butelki pod nos i wyciągnąłem mocniej powietrze.
Ale czuć, że jednoroczne - pomyślał szybko i również szybko sprawdził je w smaku. Bardzo podobne jak te które miał okazję spróbować z swojej twarzy ściągając palcem poszczególne składniki i wkładając do ust. Jednak samo smakowało o niebo lepiej od tego miksa który wylądował na nim. Po każdym małym łyczku opuszczał butelkę na wysokość sofy. I delektował się tą ciszą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Baltazar Silverstone

Student Slytherin
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8778-baltazar-silverstone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8790-przyjaciele-i-wrogowie-baltazara
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8794-gdy-ci-smutno-gdy-ci-zle-napisz-do-mnie-hehehe#247768
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8791-baltazar-silverstone
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyNie Cze 29 2014, 10:40

Baltazar postanowił wpaść do salonu wspólnego na piątym piętrze, dlaczego? po prostu mu się nudziło taak aktualnie w szkole i tak nie ma co robić. Jakie było jego przyjaciel Brandon Russeau podszedłem do niego po czym podałem rękę na przywitanie
-Cześć Brandon
Przysuną do nich nieopodal stojący stolik
Po czym usiadł na pobliskim fotelu
-Dawno się nie widzieliśmy, co tam u ciebie? Whisky?
Zapytał po czym wyciągną małe pudełeczko które przy pomocy magii powiększył. Z owego pudełka wyciągną ognistą i dwie szklanki które postawił na stoliku.
Jedną napełnił już tym wspaniałym płynem a do drugiej skierował butelkę po czym spojrzał na przyjaciela
-Chcesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Brandon Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau
Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 EmptyNie Cze 29 2014, 11:14

Kiedy usłyszał jak ktoś naciska na klamkę znów transmutował butelkę wina skrzatów i schował ja za plecy. Dostrzegając jednak Baltazara uśmiechnął się spokojny już, że nie ma się o co martwić.
- Witaj Baltazar, ognista - odpowiedział podając mu dłoń i zapytał się o coś tak oczywistego, że nie spodziewał się usłyszeć odpowiedzi na nie.
- Jasne, dzięki, będzie to o wiele lepsze niż to mętne skrzacie wino - dodał szybko tłumacząc swoje zdziwienie i jakby chcąc to potwierdzić skrzywił się na wzmiankę o winie. - Ono będzie lepsze w chwili kiedy to już będzie nam bardziej obojętne to co pijemy. Wpierw jednak zanim pozwolił sobie nalać ognistej skierował w jej stronę różdżkę i za pomocą zaklęcia napełnił całą szklankę wodą. Pewnie Baltazar się mógł nieco zdziwić, jednak whisky wolał zimne i lód im się bardzo przyda. Więc kiedy szkło było pełne podniósł je nieco wyżej i przykładając już do szklanki różdżkę przechylił ją gwałtownie wypowiadając szybko zaklęcie zamrażające by po sekundzie na stół upadł podłuży kawałek lodu. Wtedy postawił szklankę znów na stoliku pozwalając ślizgonowi nalać alkohol, a on sam w tym momencie zajął się rozbijaniem lodu na mniejsze kawałki i kiedy były gotowe wrzucił do obu szklanek. Podniósł ją później i stunkąl się z kolegą.
- No to za zwycięstwo domu, kolejne - wypowiedział toast i uśmiechnął się pogardliwie ba myśl o innych domach. Upił trochę i resztę odstawil na stolik podtrzymując co chwilę lód w jego ciągłym stałym stanie zaklęciem.
- A u mnie wszystko w porządku, trochę szkoda mi wychodzić z tej szkoły, no i teraz jeszcze wakacje. Nie mam żadnych pomysłów co w nie robić, a u ciebie jak? - Odpowiedział, zastanawiając się czy może nie pójść do jakiejś pracy. Przydałoby się zarobić na jakieś mieszkanie by się wyprowadzić od staruszków. No i musi mieć gdzie pracować, więc jeden pokój i tak będzie musiał poświęcić na pracownię achemiczna, bądź jak by to dokładniej nazwać, na bimbrownię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Salon Wspólny - Page 38 QzgSDG8








Salon Wspólny - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Salon Wspólny   Salon Wspólny - Page 38 Empty

Powrót do góry Go down
 

Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 39Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon Wspólny - Page 38 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
 :: 
salon wspólny
-