Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Czytelnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 25, 26, 27
AutorWiadomość


Bell Rodwick
Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptyPią Cze 11 2010, 17:35

First topic message reminder :


Czytelnia

Rząd foteli i stolików, przy których można poczytać w ciszy i spokoju. Nie brakuje tu również ogromnych okien, przy których można się trochę zrelaksować po wielogodzinnym czytaniu.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 52
  Liczba postów : 667
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptySob Sty 05 2019, 17:02

Skoro przyglądał się dziewczynie to mógł z dziecinną łatwością zauważyć zmianę jej postawy. Jeszcze sekundę temu uśmiechała się do niego tak jasno, tak ciepło i życzliwie, że ledwie mógł oprzeć się cichemu westchnięciu. Spośród wielu dziewcząt jakie znał, żadna nie miała w sobie wdzięku jakim charakteryzowała się Gabbie. Obawiał się, że nie mówił przez pryzmat kuzyna, ale i chłopaka, który przecież widzi jak z dziewczęcia Gab przeistacza się w kobietę. Nie umykał mu ten fakt, oj nie. Z jednej strony cieszył się, że są kuzynostwem mimo, iż ze sobą faktycznie niespokrewnionym. Brwi Finna zbiegły się ku sobie, bowiem gdy Gab poruszyła się na krześle dało mu to znak, że miał rację - dotknął wrażliwego tematu i choć jego propozycja była luźna, do odrzucenia, tak wydawało mu się, że nieopatrznie trafił w sedno. Gdy spędza się z kimś sporo czasu to prędzej czy później człowiek wyczula się na reakcje i drobne detale mimiczne bliskiej osoby, zauważa je i odpowiednio interpretuje. Tak zaprzeczała, tak kamuflowała się uśmiechem pytana o potencjalnie wiszący w powietrzu problem, a jednak przeczucia Finna sprawdziły się. Momentalnie rozplątał swoje przedramiona i ułożył je na drewnianej ławce. Wyprostował ramiona i spiął mięśnie, zupełnie jakby przygotowywał się do stanięcia w obronie i jednocześnie zaatakowania ofiary. Już otwierał usta, by wypuścić kolejne pytanie, cichsze, poważniejsze, gdy nagle mimika Gabbie zmieniła się tak, jak rzadko się to dotychczas działo. Była zawsze promyczkiem, światełkiem i pięknym uśmiechem, a więc aktualny wyraz twarzy niezbyt pasował do tego, do czego zdołała przyzwyczaić świat. Tym bardziej zmuszała Finna do zachowania większej czujności. Zamknął usta i zostało mu to wynagrodzone, bowiem usłyszał dwa słowa - dwa! - które wlepiły go w krzesło, a jednocześnie nie zaskoczyły w takim stopniu jak powinny. W jego błękitnych oczach pojawił się szok, uniósł wysoko brwi i przyjrzał się uważnie dziewczynie. Zabrzmiała tak cicho, ledwie słyszalnie, a jednocześnie nie odrywała od niego zielonych oczu przez co nawet na myśl mu nie przeszło, że to jakiś żart. Spodziewał się złamanego serca czy problemem z natrętnym amantem, ale ćwierćwilowatość? Od razu przed oczami pojawił się mu wuj Gaspard, który pomimo wieku wciąż wyglądał młodzieńczo, świeżo i niesamowicie atrakcyjnie w oczach wszelakich kobiet. Już dawno Finnowi wydawało się to dziwne, podejrzewał go o potajemne picie eliksiru odmładzającego czy gorliwe używanie kosmetyków, a jednak słowa Gabrielle ułożyły zagubiony puzzel i wszystko wyjaśniły. Układanka pasowała do siebie, co nie zmniejszało absolutnie szoku, choć go usprawiedliwiało. Próżno było szukać w Finnie odrazy, zniesmaczenia, zażenowania, zawstydzenia, skołowania... nie, on był spokojny. Nieruchomy, ale spokojny. Oddychał równo, przyglądał się Gabrielle coraz dłużej i intensywniej, wodził wzrokiem po jej twarzy i analizował.
- Myślałem, że wuj sączy eliksiry odmładzające i upiększające. - wypowiedział myśli na głos, tłumiąc umiejętnie żal i wyrzut - czemu wie o tym teraz? A może Gab dowiedziała się niedawno? Nie powinien osądzać po pozorach, musi zebrać więcej informacji. - Jesteś pewna, Gab? Powiedział ci o tym? - zapytał, modulując głos na łagodny, ciepły. Zawiesił wzrok na swojej bladej dłoni, przez sekundę zawahał się, a po chwili leniwie przesunął rękę po stoliku i zakrył palce Gabrielle swoimi. - U Gardów nie ma wil. - dodał, aby zrozumiała skąd jego podejrzenia wobec francuskich korzeni dziewczyny. - Czemu zbladłaś, słońce? - sam zdziwił się jak wiele ciepła włożył w te trzy słowa. Nagle wokół jego serca rozlało się ciepło i dziwne rozczulenie. Ukrył palce Gabbie we wnętrzu swojej chłodnej, szorstkiej przy opuszkach dłoni.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 557
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 560
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptySob Sty 05 2019, 19:32

Wraz z ostatnim wypowiedzianym słowem dziewczyna przymknęła powieki odwracając twarz, chciała uniknąć spojrzenia Finna. Cóż mogła ujrzeć w jego niebieskich tęczówkach? Szok, niedowierzanie, żal, odrazę? Wzdrygła się nieznacznie na samą myśl, żywiąc do siebie jeszcze większą niechęć. Była też druga strona medalu, czuła jakby wielki kamień spadł jej z serca, a ona sama – mogła w końcu nabrać pełnego oddechu w płuca, napełniając je życiodajnym tlenem. Każdy atom ciała blondynki powoli wracał na swoje miejsce, a ona sama wydawała się być coraz to spokojniejsza, jednocześnie nie odważyła się spojrzeć na Garda. Uparcie wpatrywała się w jeden z regałów stojących naprzeciwko zajmowanego przez nich stołu, czytając tytuły kolejnych pozycji, jakby teraz były one znacznie bardziej interesujące niż osoba Puchona.
Czuła na sobie moc jego spojrzenia, wywoływało ono u niej gęsią skórkę, poruszyła się nerwowo zmuszając czerwony materiał do kolejnych wgnieceń pod wpływem jej ciężaru. Drewniane krzesło zaskrzypiało cicho, choć dźwięk ten w opustoszałej czytelni wydawał się głośny niczym wycie wilkołaka w czasie pełni. Rysy twarzy blondynki wykrzywił grymas, mający mało wspólnego z radosnym uśmiechem. W pierwszej chwili pomyślała, że wyobraźnia płata jej figle, a w uszach brzmi fałszywa nuta, której tak bardzo oczekiwała. Spokojny głos oraz słowa, które koiły nerwy, sprawiając że kąciki ust mimowolnie unoszą się ku górze. Pospiesznie spojrzała na chłopak, lecz poza spokojem nie ujrzała w nim nic niepokojącego. Z jego niebieskich oczu bił spokój i zrozumienie, zupełnie jakby dopiero jej słowa sprawy, iż wszystko ułożyło się w całość.
Błądziła wzrokiem po twarzy i ciele chłopaka doszukując się jakichkolwiek oznak, które mogłyby świadczyć o to, że spokój to tylko pozory. Długo nie musiała czekać, lawina pytań popłynęła z jego ust – niepozostawiła Gabrielle złudzeń. Być może nie czuł wobec niej obrzydzenia, jednak intuicja podpowiadała jej, iż kuzyn ma do niej żal. Kiedy jego dłoń dotknęła bladej skóry panienki Levasseur, ta gwałtownie wstała. Krzesło przezeń zajmowane z głuchym odgłosem uderzyło o drewnianą podłogę, jednak nie zwróciło to na nich niepotrzebnej uwagi. Różowe plamy ozdobiły policzki blondynki, w oka mgnieniu podniosła mebel.
-Gdybym nie była pewna, to bym ci o tym nie mówiła! – syknęła wręcz, wygładzając materiał szkolnej szaty, której jeszcze nie zdjęła mimo, iż ostatnia lekcja dobiegła końca ponad godzinę temu. Ukryła twarz w dłoniach, równie mocno zaskoczona swoim wybuchem jak Finn. Wzięła głębszy oddech, próbując uspokoić skołatane nerwy I buzujące emocje. Wspominając ostatni raz, kiedy targały nią podobne uczucia w myślach zaczęła liczyć do dziesięciu. Wtedy nie skończyło się to zbyt dobrze, nie potrafiła panować nad swoimi umiejętnościami przez co potrafiła być nieobliczalna. Nie chciała by blondyn ujrzał tą gorszą naturę, którą odziedziczyła po swoich przodkach.
- To nie on… – oznajmiła beznamiętnym tonem. Wypranym z jakichkolwiek pozytywnych emocji, zupełnie jak twarz Gabrielle –To moja babcia, ona powiedziała mi czym… kim jestem – wyjaśniła widząc pytające spojrzenie. Przez przerwy chodziła z jednego punktu do drugiego, chcąc w ten sposób opanować nieco nerwy. –Było to po tym, jak przez przypadek… uwiodłam chłopaka – wzdrygła się wypowiadając te słowa. Usiadła przed blondynem. – Jestem potworem Finn – prawie że łkała.
Powrót do góry Go down
Online


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 52
  Liczba postów : 667
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptySob Sty 05 2019, 20:16

Szukał jej wzroku lecz go nie znalazł. Wpatrywała się gdzieś w bok i jawnie go unikała. Czego od niego oczekiwała? Uniesienia, złości, gniewu, krzyku? Znała go przecież, był stoikiem, a jeśli dochodziło już do naruszenia jego nerwów, przejawiał nienawiść w sposób zimny, piekący, cichy i ostry. Nie reagował gwałtownie jakby zrobił to na jego miejscu Vinci, który, jak już zdołał to odkryć, miał gorącą krew i silny temperament. Mimo, że Gabbie nie chciała spojrzeć mu w oczy, on niemo nalegał, oczekiwał skrzyżowania wzroku i dumnego uniesienia podbródka - chciał zobaczyć w niej upór, którego niestety nie dojrzał. To mu uzmysłowiło, że próbował znaleźć w dziewczynie swoje własne cechy, których obecności żądał, a nie miał ku temu prawa.
W końcu zielona toń spoczęła na jego twarzy i czegoś na niej szukała. Finn nie mrugnął nawet powieką, pozwalał jej na oględziny ciekaw co też z niego wyczytała. Tym bardziej zaskoczył go jej wybuch, poderwanie się na równe nogi i przewrócenie krzesła. Zmielił w ustach uwagę na zachowanie ciszy, wszak są w czytelni- po prostu obserwował ją, wodził za nią wzrokiem i nie do końca pojmował skąd ta złość. Z tego co mu wiadomo nie powiedział nic, co mogłoby być krzywdzące. A może wyczuła w nim niewypowiedzianą pretensję? Prawdopodobnie tak było. Nagle stwierdził, że nie lubi, gdy ktoś unosi na niego głos. Gdyby Gabrielle nie była jego Gabbie, z pewnością pozwoliłby sobie na oziębłą uwagę i pełen wywyższenia ton. Zamiast tego również wstał, choć znacznie ciszej niż ona i mniej gwałtownie.
- Chodź. - krótkie słowo, polecenie, skinięcie głową. Nie czekał na jego realizację, podszedł sam, chwycił jej nadgarstek - delikatnie oplótł jasną skórę bladymi palcami. Zwracał na siebie uwagę dotykiem, którego dzisiejsze istnienie mogło nadać odpowiedniego wydźwięku temu, co planował powiedzieć. Nie podobało mu się nagłe zobojętnienie widoczne na jej twarzy. Kontaktem fizycznym zaprotestował na jej nerwowe przechadzanie się z jednego punktu do drugiego. Trzymał ją naprzeciwko siebie, bo chciał pełnej atencji, a nie szczątkowych spojrzeń i niesatysfakcjonujących wyjaśnień.
- Spotkanie z pełnokrwistą wilą jest niebezpieczne. Lepiej powiedz mi, że nie pakowałaś się w tak niebezpieczne konszachty w pojedynkę. - zdziwił się słysząc swój surowy ton. Rozczulenie, które go chwilę temu objęło zostało zepchnięte na dalszy plan, co nie znaczy, że zniknęło. Ot, przemawiał z chłodnego, logicznego punktu widzenia. Dla Gabrielle to nieznana babcia, w oczach Finna to niebezpieczna wila i miał szczerą nadzieję, że kuzynka nie zrobiła nic głupiego. Sądząc po tym, że jest cała i zdrowa zachowała raczej rozsądek.
- Nie wiem czemu uważasz się za potwora. Uwiedzenie chłopaka... cóż, to nie jest przestępstwo. - wciąż rysował jej obraz interpretowany z zupełnie innej strony, zapewne zaskakującej dla niej. Zareagowała gwałtownie, emocjonalnie, w jednej chwili była zła, w drugiej obojętna, a teraz prawie mu tu łkała i płakała. Finn stwierdził, że nie lubi łez. Tak, jak większość świata. - Nie sądzisz, że to po prostu twój wdzięk, bystrość i ładny uśmiech sprawił, że kogoś poderwałaś? Od razu przypisujesz to wilowatości zamiast nieświadomemu filtrowi. Dla dziewczyn tak wrażliwych jak ty to dosyć naturalne. - wciąż nie unosił głosu. Ponownie zaczął szukać jej wzroku lecz gdy poczuł, że nie ma ochoty cierpliwie czekać na jego obecność, wyciągnął drugą dłoń ku jej twarzy. Podniósł jej podbródek żądając tym samym wzroku. - Gabbie, nie panikuj. Nie jesteś z tym sama. Zaraz to rozłożymy na czynniki pierwsze i wykalkulujemy czy to jakaś wilowata magia wtrynia ci się w kontakty z chłopakami czy może po prostu komuś się podobasz. - obiecywał spokojne i rzetelne podejście do sprawy, pozbawione zbędnych emocji. Obiecywał swoje wsparcie, ale bez łez, bez krzyku, bez niechęci czy innych niepożądanych aspektów. O ile jako tako uwierzył w potencjalną ćwierćwilowatość - wszak jej ojciec jest ku temu namacalnym dowodem (zawsze czuł się przy nim nieswojo, ale o tym nigdy nie wspominał, a sam wuj widząc zmieszanie Finna nie domagał się nadprogramowo jego towarzystwa), o tyle nie miał ochoty słuchać słów pokroju "Jestem potworem", "Nikt mnie nie pokocha", a więc powziął sobie za cel wyperswadowanie tego z głowy Gabrielle. Odczuł potrzebę osłonięcia jej przed tymi destrukcyjnymi myślami i upewnienia się, że więcej na siebie w ten sposób nie spojrzy. Tak, Finn ją kochał tak, jak kochać może kuzyn. Mimo, że nigdy tego nie mówił, chciał okazać to troską. Wypuścił jej nadgarstek, położył dłoń na ramieniu i zaglądał do zielonych oczu, nie pozwalając jej na ucieczkę, bowiem błękitny wzrok Finna stał się przenikliwy, przykuwający. Nie uciekaj, zdawał się mówić.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 557
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 560
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptyNie Sty 06 2019, 12:37

Zacisnęła dłonie w pięści. Z jakiegoś powodu stoicki spokój, którym od zawsze charakteryzował się Finn - w tej konkretnej sytuacji wywoływał w niej złość. Zachowywał się tak, jakby zupełnie nie zdawał sobie sprawy z powagi wypowiedzianych przezeń słów lub jakby nie robiły one na nim żadnego wrażenia. Mieszanka uczuć niczym wzburzona wiatrem fala zalała jej ciało zmuszając mięśnie do reakcji, spięła się znacznie, opuszczając głowę w dół. Blond kosmyki opadły na jej twarz, przysłaniając ją, dzięki czemu skutecznie ukryć mogła swoje chwilowe rozdrażnienie.
Dziewczynie prostymi słowa ciężko było wyrazić to przez co przechodzi od kilku tygodniu, a jeszcze ciężej było dobrać odpowiednio opis uczuć, by uzmysłowić kuzynowi, jak silne i burzliwe emocje nią targają. Nigdy dotąd nie miała problemu z wyrażaniem swoich uczuć, otwarcie mówił o tym, co ją boli czy trapi, potrafiła nazwać każdą z możliwych emocji, pokazać ją poprzez proste gesty czy mimikę, więc dlaczego teraz wydawało się to nie do przeskoczenia? Przez ułamek sekundy miała ochotę złapać Garda za ramiona i potrząsnąć nim kilkakrotnie, by wyrwać go ze stanu spokoju w jakim funkcjonował. Może wtedy jej słowa nabrałyby odpowiedniej mocy?
Odniosła wrażenie, że przez chwilę Finn zapomniał o tym, jak dobrze go zna. Wystarczyło, że baczniej mu się przyjrzała skupiając na jego osobie zielone tęczówki. Kilka prostych pytań padających z jego ust, mimo ciepłego tonu jakim ją obdarzył jedynie utwierdzały ją w przekonaniu, że ma on do niej żal. Chłopak poszedł w ślad za nią wstając z miejsca, choć delikatniej. Jego blade palce zacisnęły się na nadgarstku blondynki zmuszając do zwrócenia na niego uwagi. Rozluźniła pięści uwalniając nieco zesztywniałe palce. Wewnętrzną stronę dłoni przecinały czerwone szramy od paznokci, które zbyt mocno wbiła w delikatną skórę.
Otworzyła szerzej oczy zaskoczona słowami, które wypowiedział, po czym – kiedy ich sens do niej dotarł – zmarszczyła czoło.
-Finn, to była moja babcia… mama mojego taty. I wcale nie była niebezpieczna – odpowiedziała z zadziwiającym, nawet dla niej samej spokojem. Nie mogła uwierzyć, iż Gard wziął babcię Josephine za niebezpieczną istotę. Czy o niej myślał podobnie? Może spokój, którym emanował to była jedynie maska? Mimowolnie zrobiła pół kroku do tyłu wspierając się na palcach. Westchnęła cicho próbując zebrać myśli, on miał całkiem inne wyobrażenie o rodzinie Levasseur. Finn nie miał do tej pory okazji – poza wujem – poznać przedstawicieli francuskiej familii. Były chwile w których żałowała, iż sposób wychowania Gardów tak bardzo różnił się od tego prezentowanego przez jej rodziców, pomimo tego, że rodzicielka Gabrielle również nosiła to nazwisko, całkowicie różniła się od swojego brata. Błądziła wzrokiem po twarzy chłopaka, zastanawiając się, w jaki sposób przedstawić mu wiarygodny obraz całej sytuacji w której się znalazła. Czy był na to prosty sposób? Wątpiła. Rozejrzała się po pomieszczeniu - teraz czytelnia wydawał się jej najmniej odpowiednim miejscem na podobne wyznania. Uległa chwili, zrzucając ze swych ramion ciężar, przełożyła jego część na Finna, powierzając mu tajemnicę której nie mógł wyjawić. Nie musiała mu o tym mówić, chłopak doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Gabriella nie należała do osób, które chętnie – na prawo i lewo – rozpowiadają o swoim dziedzictwie. Mimo otwartości jaką się na co dzień cechowała posiadała coś z Gardów, albowiem oni bardzo strzegli swych sekretów.
-Ty naprawdę nic nie rozumiesz. – westchnęła, blask jej oczu nieco przygasł. – Nie było cię tam wtedy… to nie było zwykłe uwodzenie nad którym masz kontrole… kiedy to uśmiechasz się zalotnie czy trzepotasz rzęsami. W tamtym czasie – urwała, czując jak w gardle pojawia się gula, której nie potrafiła przełknąć. Musiała dać sobie chwilę czasu, jednocześnie ręką powstrzymała Puchona przed zabraniem głosu. –W tamtym czasie nie chciałam tego. To działo się wbrew mojej woli, zwłaszcza że on mi się oświadczył… rozumiesz co to znaczy? – zapytała, swój głos zniżyła do szeptu, nie chcąc by postronne osoby usłyszały ich rozmowę, a co gorsza – później wykorzystały ją przeciwko nim.
-Jak mam to sprawdzić? Jak sobie to wyobrażasz? Będę podrywała każdego chłopaka którego spotkać? – pytanie za pytaniem pospiesznie opuszczało jej usta, a złość ponownie narastała. Wpatrywała się w jego niebieskie oczy, które powstrzymywały ją przed ucieczką.
Powrót do góry Go down
Online


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 52
  Liczba postów : 667
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptySob Sty 19 2019, 13:04

Francuska krew miała w sobie tendencje do szybszego krążenia w żyłach w sytuacjach dosyć emocjonujących. Finn przeżywał emocje w chłodny sposób, można rzec, że zimny. Nie znaczy to, że nie znał stanu palących od środka uczuć - lubił tę odmianę, tęsknił do niej, choć jego komikiem było spokojne obserwowanie otoczenia. Sytuacja z Gabrielle dotykała go, nie ma co ukrywać i choć nie dawał po sobie poznać tego w sposób jasny i klarowny, w środku serca odczuł pewien niepokój. Wprawny obserwator mógłby wyczytać w nim, że się martwi lecz Gabbie była zbyt poddenerwowana, aby móc to wyhaczyć. Tak, zauważył jej zaciśnięte palce i ten gest mówił wszystko za siebie. Oczekiwała innej reakcji i jak Merlina kocha, nie wiedział jakiej. Powinien unieść głos? Może Vinci by wiedział co zrobić w takiej sytuacji, wszak był bardziej temperamentny i spontaniczny. Nie, nie mógł zapytać. To sekret Gabbie, a więc będzie strzeżony tak długo jak sobie tego dziewczyna zechce.
- Widziałem ją dwa razy w życiu, Gab i to gdy byłem mały. Nie umiem sobie teraz jej wyobrazić w ciele wil, o których się uczyłem. - Gabbie miała prawo się teraz na niego wściekać, ale czy Finn był tu w pełni winien? Wile nie są brane na istoty bezpieczne dla otoczenia, raczej przestrzega się przed obcowaniem z nimi, szczególnie osoby płci męskiej. Nic dziwnego zatem, że wyrażał się w ten sposób, choć o samej Gabbie jego opinia nie ulegała zmianie. Do jej ojca odczuwał dystans, który oboje sobie sami nakładali w relacji rodzinnej, jednak z Puchonką łączyło go dużo więcej. Mówiła, że jej babcia nie jest niebezpieczna. To zrozumiałe, że broniła kogoś sobie bliskiego. Nie miał jej tego za złe i na glos nie negował jej słów, jednakże bywa i tak, że osoby, które zna się na wylot skrywają cząstki osobowości głęboko poza tym, co pokazują na co dzień. Uważała babcię za kochaną i bezpieczną, która nikogo nie skrzywdzi. Tak samo jak uważała Finna za spokojnego i niezdolnego do skrzywdzenia choćby muchy. Nie protestował. Niechaj więc babcia będzie oficjalnie bezpieczna.
- Oświadczyny w tym wieku? Szczyt głupoty. - uniósł brwi i uznał domniemanego kolesia, który się narzucał Gabrielle za osobę idealnie pasującą do połamania kończyn. Ot tak, dla zabawy. Aż się zdziwił z toru swych myśli. Mocno zdziwił. Niepokojąco łatwo mu przyszły...
- Okej, jakiś idiota cię podrywał niczym psychol kiedy ty sobie tego nie życzyłaś. Wierzę, ale Gab. - zaczerpnął tchu i nie pozwolił, by w jego głosie pobrzmiewało cokolwiek innego niż czysty spokój. - Może trafił ci się jakiś psychicznie chory koleś. Jeśli dalej cię nęka, daj znać, zajmę się nim. - i tu przy tych słowach kącik jego ust drgnął. Powstrzymał wpełzający na nie uśmiech, zmusił się do przytrzymania odpowiedniej mimiki. Nie ma co straszyć Gab. - Powiem tak, myślę, że udałoby ci się poderwać wielu chłopaków, bo jesteś piękną, bystrą i inteligentną dziewczyną z pasją. - celowo dodał inne zalety poza urodą, aby go nie zaatakowała. Już i tak wyczuwał bijącą od niej złość, a jednak nie odrywał od niej czujnego wzroku. - Zapytaj ojca czy to typowe dla wilowatych. Nie mówię, że masz podrywać każdego, po prostu wyczul się na reakcje chłopaków w swoim towarzystwie. - poradził i pomasował brodę na znak, że cały czas analizuje nabyte informacje. Nie spuszczał bacznego spojrzenia z kuzynki. - Wydaje mi się, że za bardzo się denerwujesz, Gab. - patrzył jej uważnie w oczy. Brutalna szczerość zawitała na jego ustach. - Jeśli takie przypadki będą się powtarzać i będą cię naprawdę męczyć, daj mi znać. Coś do tego czasu wymyślę. Poczytam tu i tam o dziedziczeniu wilowatości. Myślałaś, by zapytać jakiegoś nauczyciela? - zasugerował i mówił to na serio. Domyślał się, że to jest dla Gab trudne, ale wyznawał zasadę, że lepiej nie tracić głowy i nie nakręcać się buntem oraz awersją do dorosłych, którzy żyją jeszcze poprzednią epoką. Finnu miał nadzieję, że chociaż w minimalnym stopniu mógłby zarazić Gabrielle swoim spokojem. Nie lubił, gdy się denerwowała, bo i wtedy nie wiedział jak ma jej pomóc poza mówieniem, mówieniem i oczywiście mówieniem. Ta nowa informacja nieco go zastanawiała. Choć oboje byli rodziną, to wiedzieli, że Finn nie jest z nią w żaden sposób spokrewniony. Choćby chcieli, to tak nie jest, nie można się oszukiwać. A mimo wszystko patrząc na Gabrielle widział ją jako ładną i mądrą dziewczynę. Czasami wydawało mu się, że jej włosy lśnią bardziej niż u innych dziewczyn, że jej uśmiech jest bardziej czarujący niż u kogokolwiek innego ale nigdy aż się tym tak nie przejmował. Uważał ją po prostu za wyjątkowo urodziwą dziewczynę.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 557
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 560
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptyNie Sty 27 2019, 13:36

W jej młodym życiu pojawiło się zbyt wiele pytań, żadnych odpowiedzi. Za dużo uczuć, zbyt pusto naokoło. Uświadomiła sobie to właśnie w chwili, gdy Finn z zimnym wręcz spokojem przyglądał się jej nagłemu wybuchowi. Zawsze zazdrościła mu tego, że na chłodno potrafił przeanalizować daną sytuacje, przemyśleć każde „za” i „przeciw” - ona tak nie potrafiła. Zbyt często kierowała się uczuciami poddając się chwili. Ułamek sekundy - dla niej był niczym wieczność, w czasie której wydarzyć się mogło naprawdę wiele. Często odnosiła wrażenie, że w jej przypadku czas biegnie zupełnie inaczej niż dla pozostałych ludzi.
Poniekąd miała mu za złe, że właśnie w taki sposób zareagował. W niej sama myśl o byciu ćwierćwilą, o byciu po części magicznym stworzeniem wywoływała mdłości oraz złość. Dlaczego właśnie ona? Czuła ten nieprzyjemny ścisk w żołądku, powiększającą się gule w gardle i dreszcze, nieznośne, rozchodzące się po całym ciele.
Słowa chłopaka zabolały. Serce na chwile zatrzymało się w piersi blondynki niezdolne, by nadal pompować splugawioną krew. Ona też uczyła się o wilach, być może wiedziała o nich nawet więcej niż Finn, a jednak… te proste zdania zabrzmiały jak obelga. Czy w niej od teraz również będzie widział to mistyczne stworzenie miast Gabrielle Levasseur, swojej kuzynki?
-Super! – prawie warknęła patrząc na niego z niemym wyrzutem oraz smutkiem ukrytym w zielonych tęczówkach. Zrobiła krok do tyłu, ostatkiem sił walczyła, by po prostu od niego nie uciec. Czuła się niezrozumiała, jedyna osoba, której ufała teraz widniała jej jako wróg. Po części nad tym nie panowała, wzburzona krew coraz szybciej krążyła między ścianami cienkiej tkanki, zwanej żyłami. Rozprzestrzeniała się na całe ciało, czuła jej ruch pod skórą. Przygryzła wewnętrzną stronę policzka, zupełnie jakby to miało w jakimś stopniu ją uspokoić, jednak w rzeczywistości nie dało żadnego efektu.  Po części chcąc uniknąć patrzenia w oczy Garda, po części przed obawą, że ktoś może ich podsłuchiwać, rozejrzała się po pomieszczeniu. Nie chciała, by tajemnica, która od teraz stała się częścią ich obojga – została przekazana dalej w świat i ludzi.
Im dalej ciągnęła się ta rozmowa, im bardziej chciała pokazać mu w czym leży problem - on bardziej zdawał się błądzić. Gabrielle czuła się zagubiona, a słowa Finna w niczym jej nie pomagały. Był starszy, powiadał większą wiedzę niż ona, dlatego myślała, wręcz była pewna, że znajdzie on jakieś sensowne rozwiązanie, pokrzepi jej duszę i serce, które pełne było rozpaczy. Niestety, sprawa przybrała zupełnie inny obrót niż spodziewała się panienka Levasseur. Na pytanie blondyna potrząsnęła przecząco głową.
-Finn! – chciała go przywołać do porządku. Co miał na myśli mówiąc, że się nim zajmie? Ten nikły cień uśmiechu, który nieskutecznie próbował wpełznąć na usta Puchona, nie uszedł jej uwadze. Sprawił jednocześnie, iż Finn wydawał się nieco groźny. Pierwszy raz ujrzała na jego twarzy i w jego oczach ten złośliwy błysk, który nie pasował do jego zazwyczaj surowej, aczkolwiek łagodnej twarzy. Przeczesała blond kosmyki palcami odchylając delikatnie głowę do tyłu.
Dziewczyna zdawała się być zmienna niczym pogoda, po chwilowej złości oraz rozdrażnieniu nie było już śladu. Wydawała się spokojna, chociaż serce w jej piersi biło zupełnie jakby chciało zmiażdżyć jej mostek. Na wspomnienie o tacie posmutniała nieco, w ferworze ostatnich wydarzeń, zupełnie zapomniała podzielić się z kuzynem informacją, że wysłano go poza granice Europy. –Nie ma go, wyjechał… gdzieś – odpowiedziała. Bardzo ubolewała z tego powodu, z ojcem miała świetny kontakt, od zawsze był dla niej wsparciem oraz powiernikiem. Wiedziała, że gdyby zwróciła się do niego – wszystko byłoby prostsze. Teraz musiała radzić sobie sama.
- Nie zamierzam pytać nauczycieli – odpowiedź dziewczyny brzmiała dość surowo –Nie chce mieszać do tego kadrę nauczycielską – dodała nieco łagodniej. Nie chciała mieszać w to wszystko osób trzecich, zwłaszcza że nie miała co do nich żadnej pewności. Wolała już sama zająć się tą sprawą. Nie mogła zapanować nad zmianą wyrazu twarzy z której mimowolnie znikł uśmiech. Była zła na Finna, nie miała już ochoty dłużej prowadzić z nim tej rozmowy - nie prowadziła do niczego.
-Dam sobie radę sama. - oznajmiła -Teraz muszę już iść. Na razie - rzuciła pospiesznie, zbierając się do wyjścia. Obdarzyła blondyna smutnym uśmiechem, po czym opuściła czytelnie jeszcze bardziej zdezorientowana niż kilkanaście minut wcześniej.




zt x2
Powrót do góry Go down
Online


Sinisiew Marlow
Sinisiew Marlow

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm w ka
C. szczególne : Nagminne czerwienienie się z byle powodu.
Galeony : 54
  Liczba postów : 32
http://www.czarodzieje.org/t17191-sinisiew-marlow#480819
http://www.czarodzieje.org/t17194-kocham-wszystkich-przyjme-kazdego#480839
http://www.czarodzieje.org/t17193-skrzynka-pocztowa-sini-m#480836
http://www.czarodzieje.org/t17192-sini-marlow#480818
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptyNie Mar 31 2019, 19:58

Samonauka.

Sinisiew już od dwudziestu minut siedziała w bibliotece, przy ławie i zapalonej świecy. Potrzebowała raptem chwili, by całkowicie zaczytać się w podręczniku od eliksirów. Znalazła bowiem przepis na wywar, który wydawał się jej odpowiednim wyzwaniem, aby mogła sprawdzić swoje możliwości w tejże dziedzinie nauki. Wodziła leniwie wzrokiem po zapisanych ręcznie linijkach, co jakiś czas notowała niektóre słowa, składniki w zeszycie. Całkowicie odcięła się od bodźców zewnętrznych. Skoncentrowała się na książce, sama z siebie, nie z przymusu. Chodzi tu o udoskonalenie umiejętności własnych, a ambicję panna Marlow miała. Zagryzła zębami dolną wargę i czytała.

Eliksir Gromu pobudza ośrodki nerwowe odpowiadające za wydzielanie adrenaliny w ciele człowieka. Jego działanie utrzymuje się do pięćdziesięciu minut w zależności od stężenia substancji jak i składnika użytego w wywarze. Oficjalnie zaleca się stosowanie śluzu gumochłona, bowiem jest to uniwersalny środek mający na celu zagęszczenie substancji. Inne zamienniki są dopuszczalne, jednak jest ryzyko osłabienia eliksiru albo co gorsza, wzmocnienia (przy skrajnie złej dawce), co może doprowadzić do zatrzymania krążenia ciała. Nie zaleca się podawania tego eliksiru osobom z chorobami sercowymi, z nadciśnieniem ani inną chorobą społeczną.

Pokiwała głową sama do siebie. To zrozumiałe, wszak wystarczy podać dwa eliskiry z zbyt krótkim odstępie czasu, by taka osoba z podejrzeniami chorobowymi padła nieprzytomna albo dostała zawału. Sini się na chwilę zamyśliła jednocześnie przesuwając piórem po brodzie. U mugoli taki eliksir byłby surowo zakazany, to jasne, że może uzależniać. Uchodziłby za narkotyk, choć w składzie żadnej podejrzanej substancji nie było - chyba. Zapisała na kartce, by sprawdzić w komputerze Naeviusa jak to jest ze składnikami medycznymi pobudzającymi krew do szybszego krążenia. Wróciła do czytania, coraz to bardziej zainteresowana.

Istnieje ryzyko uzależnienia się od eliksiru Gromu, jeśli osoba nie utrzyma odpowiedniej przerwy między jedną dawką a drugą. Zaleca się spożywanie eliksiru sportowcom bądź osobom, którym zostało to przepisane w recepcie przez magomedyka. Minimalny odstęp między jednym zażyciem a drugim to czternaście godzin, średni zalecany - dwadzieścia cztery. Eliksir Gromu stosowany jest głównie w medycynie magicznej, aby wspomóc dotlenianie mózgu poprzez przyspieszenie krążenia krwi. W życiu codziennym zaleca się stosowanie dziesięciu mililitrów eliksiru, bowiem ta ilość jest gwarancją maksymalnie zmniejszonego ryzyka uzależnienia. Uwaga. W przypadku pojawienia się powikłań należy niezwłocznie skontaktować się z uzdrowicielem.

Tutaj Sini przekartkowała, aby znaleźć się w końcu przy opisie składników. Zaczęła notować w zeszycie na bieżąco. Z tego co zauważyła mogłaby czytać o eliksirze dobrą godzinę zanim dotarłaby do części właściwej.

Składniki niezbędne do uwarzenia eliksiru Gromu: cztery krople żółci pancernika, dwadzieścia miligramów sproszkowanego kręgosłupa skorpeny, trzy płatki ślazu (bez liści i łodygi), siedem igieł jałowca, trzy łyżki soku z imbiru, dwa zmiażdżone szpony nietoperza, proszek z brodawoklepa.

Od razu zrozumiała, że to jałowiec jest najważniejszym składnikiem, oczywiście zaraz za odpowiednim zagęszczaczem. Dopisała do listy śluz gumochłona łamane na żabi skrzek, o którym też autor wspomniał. Przez następne czterdzieści minut Sinisiew czytała o sposobie uwarzenia eliksiru Gromu. Pochyliła się nad książką i z lekko zmarszczonymi brwiami uczyła się na pamięć odpowiedniej kolejności, sposobu, a nawet dodatkowych wskazówek, które choć trudne, mogły zwiększyć szanse na poprawne uwarzenie eliksiru.
Po łącznie półtorej godzinie w końcu zamknęła książkę i zeszyt. Posprzątała po sobie starannie, zgasiła płomyk świecy i wstała. Rozprostowała ręce w łokciach, po chwili przytuliła do siebie książkę i wyszła z biblioteki. Jak tylko zakupi składniki z pewnością zawita do klasy, by podjąć się wyzwania.

[zt]
Powrót do góry Go down


Daisy Doyle
Daisy Doyle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 1,57
C. szczególne : ubiór w stylu lat 50
Galeony : 26
  Liczba postów : 20
http://www.czarodzieje.org/t17662-daisy-doyle#496637
http://www.czarodzieje.org/t17666-ksiazka-kuchenna-di
http://www.czarodzieje.org/t17667-szkolna-sowa-numer-13#496753
http://www.czarodzieje.org/t17663-daisy-doyle#496649
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptyNie Paź 13 2019, 21:46

Uważając teorię światów równoległych za prawdziwą, można było założyć ze stu procentową pewnością, że na którejś z n-podobnych wersji zdarzeń, istniała Daisy, która nie robiła dziwny rzeczy. Wiedziała czym jest przestrzeń osobista i takt, a już na pewno nie przysiadywała się do obcych ludzi w czytelni. Nie wyciągała szkicownika i nie zaczynała tworzyć ich portretów, wpatrując się w nich, niczym głodny owczarek niemiecki w barani udziec. Światy, w których Daisy Doyle była „normalna” i nie robiła takich rzeczy, musiały być strasznie nudne.
Tak więc zaczynie się ta historia, październikowego popołudnia w szkolnej czytelni, miejscu, w którym według wszystkich znaków na niebie i ziemi, nie powinny dziać się rzeczy dziwne. Każdy przecież wiedział, że czytelnie są przestrzeniami aseksualnymi dla rzeczy wielkich, biblioteki - nie, one miały w sobie ten zwierzęcy magnetyzm, to tam rozwiązywano zagadki, dokonywano morderstw, czy otwierano wrota do innych wymiarów. Każdy prawilny bohater powieści przygodowej wiedział, że najlepszym miejscem na zatrzymanie apokalipsy, była biblioteka, w której to w odpowiedniej chwili pojawi się ta jedna, jedyna przypadkowa książka zatytułowana „Koniec Świata – jak mu zapobiec, wersja dla kompletnych idiotów”. Takie książki nigdy nie pojawiały się w czytelniach. W amerykańskim liceum uznano by je za ostatnie ofiary i żaden zabieg scenariuszowy, by tego faktu nie zmienił.
Czy więc panna Rowan powinna się czuć bezpiecznie, powinna. A czy to był błąd, jak najbardziej. Bo nikt w swoich obliczeniach nie przewidział pewnej blond niewiadomej, która za nic sobie miała wszystkie prawa działające we wszechświecie.
Tak więc na jednym z foteli nieopodal okna siedziała sobie dziewczyna. Ostatnie (bo zawsze takimi musiały być) promienie październikowego słońca padały na jej profil, wydobywając na światło dzienne wszystkie niedoskonałości. Piegi przypominały rozsypany po policzkach brokat, a piwne oczy zdawały się znać wszystkie sekrety otaczającego je świata.
Nagle żywy posąg się poruszył, światło przesunęło się po twarzy, zmieniły swoje zasięgi, a piegi ostatni raz zalśniły, jakby na do widzenia.
- Nie, nie, nie – najpierw cicho, a potem coraz głośniej zawołała Di, która w tej historii istniała tylko na początku, by potem zostawić miejsce, dla innych aktorów. Z dłoni wypadł jej pędzel i plastikowa strzykawka wypełniona brudną, kolorową wodą. Brązowe oczy panny Doyle, przez chwilę krążyły między trzymanym w drugiej dłoni szkicownikiem, a dziewczyną, która z szokowaną miną przyglądała się jej, jak ta (Daisy) patrzy raz na swój rysunek, a raz na nią, czyli nie spodziewającą się tego zaszczytu, modelkę. – Czy możesz wrócić do tamtej pozy?
Powrót do góry Go down


Rowan Kállai
Rowan Kállai

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 169cm
C. szczególne : Legilimentka. Małomówna, z dużą ilością piegów i znudzonym spojrzeniem.
Galeony : 14
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t17592-rowan-kallai?highlight=rowan
http://www.czarodzieje.org/t17612-rowan-kallai?highlight=rowan
http://www.czarodzieje.org/t17637-from-rowan-with-love#495568
http://www.czarodzieje.org/t17595-rowan-ro-kallai?highlight=rowan
Czytelnia - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 EmptySob Paź 19 2019, 12:16

Miała wrażenie, że gdyby postawiła wszystkie księgi, które tu ze sobą miała, jedna na drugiej to powstałby stos większy od niej samej. Dłoń bolała ją już od zapisywania drobnym maczkiem pergaminów, a paradoksalnie wcale nie umiała wiele więcej, niż kilka godzin temu, kiedy się tu pojawiła. Czyżby przerost ambicji nad faktycznymi możliwościami? Być może, jednak nie chciała się od tak poddać. W końcu pomysł ten kiełkował w głowie panny Kallai od kilku tygodni. Pewnego dnia po prostu się pojawił, usiadł wygodnie w jej głowie i zaczął się urządzać. Całkowicie to zrozumiałe, mógłby powiedzieć ten, kto ją zna, gdyby tylko nie mały fakt - nikogo do siebie nie dopuszczała. Uznajmy jednak, że te kolorowe, równoległe światy naprawdę istnieją i gdzieś istnieje również taki, w którym umysł ślizgonki jest jak otwarta dla wszystkich księga, a każdy może ją bez ogródek czytać. Czemu w takim razie planuje się zgłosić do @Edgar T. Fairwyn z prośbą o przyjęcie jej jako swojej asystentki, pomocniczki, istoty nad którą może grzmieć i rzucać ją po kątach (no, może niedosłownie)? Całe życie była przyzwyczajona do tego, że ktoś trzyma ją twardą ręką, psychicznie nad nią góruje. Jako, że matka właśnie zniknęła z jej życia na dobre, ta wręcz maniakalnie próbuje odnaleźć jej substytut. Można było pomyśleć, że w końcu odetchnie pełną piersią po tym, jak się uwolniła, ale nie. Była uzależniona od apodyktycznego traktowania. A Fairwyn... no cóż, idealnie wpisywał się w jej potrzeby. 
Dlatego właśnie od kilku tygodni studiowała historię magii i runy, czytając wszystko co wpadnie w jej ręce. Chociaż może trzeba zaznaczyć - próbując czytać, bo chociaż runy należały do zajęć, które zawsze lubiła, to wybitna w nich nie była. Niektóre transkrypcje były dla niej jak przypadkowe kleksy postawione na pergaminie, piktogramy namalowane ręką dziecka, jak swoisty żart, rzucony w twarz czytelnika. Teraz było tak samo, odpierała twarz na ręce, którą z kolei podpierała na ławie w czytelni i zaspanym wzrokiem lustrowała otwartą księgę. Co kilka zdań przepisywała ważne kwestie (równie dobrze mogła przepisać całą książkę) na pergamin, stawiając proste litery. Szczerze mówiąc, tak bardzo pochłoną ją jej cel, że nawet nie zdawała sobie sprawy, że od jakiegoś czasu jest tu z nią ktoś jeszcze. Ktoś, kto swoją uwagę skupił na twarzy Rowan. Dopiero kiedy postanowiła odłożyć pióro, by unieść ręce do góry i się rozciągnąć, usłyszała kobiecy głos. Głosik. Mówi ona do mnie? Nieco rozkojarzona i całkowicie zbita z tropu, odnalazła źródło dźwięku, który lokował się w blond istocie, kurczowo trzymającej coś w dłoniach. Ro przechyliła głową, niczym pies, który nic nie rozumie, a niesforne kosmyki brązowych włosów wysunęły jej się zza ucha, opadając na twarz. Szybko ponownie je zebrała. 
- Często podglądasz innych? Co właściwie robisz? Pokaż mi. - Zażądała pewnym siebie głosem. Nie mogła wyjść ze zdziwienia, że nie tylko nie zauważyła czyjejś obecności, ale także jej nie wyczuła. Musiała być naprawdę skupiona. Mimo wszystko posłuchała słów dziewczęcia i wróciła do poprzedniej pozy, zagubiona w swoich myślach. Kim ona była? Co robiła? Jak mogła się dać podejść? I jak do cholery przeczytać tą transkrypcję? Miała dużo pytań, ale słońce przyjemnie grzało ją w policzek, więc postanowiła, że przez moment posiedzi tak jeszcze w milczeniu.


@Daisy Doyle
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Czytelnia - Page 27 QzgSDG8








Czytelnia - Page 27 Empty


PisanieTemat: Re: Czytelnia   Czytelnia - Page 27 Empty

Powrót do góry Go down
 

Czytelnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 27 z 27Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 25, 26, 27

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Czytelnia - Page 27 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
 :: 
biblioteka
-