Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Basen   Basen - Page 9 EmptySob Kwi 07 2012, 16:13

First topic message reminder :


Basen
Może z pozoru wygląda na zwykły, ale ten basen tak naprawdę jest przesiąknięty magią - woda co jakiś czas zmienia kolor, wpadając w przeróżne odcienie tęczy, a każda barwa nadaje wodzie  określonego smaku. Mimo iż dno basenu wydaje się być wyrównane, to jednak w pewnych miejscach woda sięga po szyję, a kawałek dalej można nurkować w nieskończoność. Znajduje się tutaj niewielka zjeżdżalnia mająca zaledwie kilka centymetrów, lecz gdy wsiądzie się na nią, można jechać poprzez niezwykłe zakręty i z ogromną szybkością tak długo, dopóki nie będziesz mieć dość. W barku szklanki napełniają się same napojami ze wszystkich stron świata. Pozornie twarde, plastikowe leżaki okazują się być miękkie i wygodne jak łóżko. Można wypożyczyć sobie pływki, kółka i dmuchane zwierzątka, które pod wpływem wody zdają się ożywać, a więc można popływać na grzbiecie dmuchanego krokodyla lub orki czy postraszyć znajomych szczerzącym się rekinem.  Trampolina podnosi się na tak dużą wysokość, z jakiej pływak ma ochotę skakać.

    Jednorazowe wejście do obiektu - 10 g

    Rozliczeń dokonuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://www.czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySro Cze 10 2015, 17:01

- Nie musi. Chociaż... Pojęcie sztuki jest dosyć względne, nie sądzisz? Jest używane zbyt często lub zbyt rzadko. I każdy postrzega sztukę na swój sposób. Rozumiesz, nie każdy uważa Picassa za artystę, ale przyjęło się, że nim jest. Tak samo przyjęło się, że pionowa kreska nie jest sztuką, a może coś przekazywać. Może dla osoby, która ma ją wytatuowaną nie znaczy nic, ale dla obserwatora może znaczyć dużo. Widziałeś kiedyś takie mugolskie urządzenie do sprawdzania bicia serca? Gdy się umiera, kreska jest pionowa. Przynajmniej w serialach - dodała, pewna, że Piątek jest w kulturze mugoli obeznany. - Jasne, że dużo rzeczy to chłam, a przynajmniej w teorii, ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wiesz, wszyscy podziwiają akty i martwą naturę, a dla mnie to jest nic - odparła zgodnie z prawdą. Nie zamierzała opowiadać niestworzonych bajek, chciała być szczera.
Przygryzła na chwilę dolną wargę. Zadał trudne pytanie, jasne, ale wtedy nie spodziewała się, że następne będzie jeszcze trudniejsze. Konserwatywni rodzice? Jej matka była trudna do zdefiniowania, a tym bardziej ojciec, który chyba po prostu był tchórzem. Albo wolnym duchem, który chyba jednak z konserwatywnością miał niewiele wspólnego. Lloyd nabrała więcej powietrza.
- Mam tylko matkę, która może i jest konserwatywna, ale... Nie wiem. Boję się jej reakcji. Gdy byłam mała pocięła mi dłonie - tu wynurzyła z wody jedną rękę, żeby zademonstrować siatkę blizn. - Chcę wyjechać gdzieś daleko i zapomnieć o tym, że ona istnieje. Mam gdzieś jej nakazy i zakazy, ale... Nie wiem, czy rozumiesz, o co mi chodzi - dodała. Przez jej twarz nie przewinęła się żadna zmarszczka, a oczy były obojętne. Maska wpłynęła na jej twarz naturalnie; maska świetnie wyćwiczona, której Voice nie musiała sobie sama narzucać. Usta i oczy były silniejsze od niej i same podejmowały się wysiłku, jakim było ukrywanie emocji. - Kiedyś pojadę wszędzie, gdzie będę chciała i kiedy będę chciała i będę miała to wszystko w dupie.
I wiedziała, że dotrzyma słowa.
Cóż, chyba musiał faktycznie mocno się zdenerwować, więc Voice przytuliła go i delikatnie pocałowała w policzek. - Zawał? Nie przesadzaj. Uwierz, ja naprawdę nie zamierzam dzisiaj wyruszyć na misję samobójczą - zaśmiała się. No, ale nagle ustała muzyka i na scenę wkroczył Hampson. I jeszcze wszystkich pod nią zawołał. - Nie zwrócą uwagi, jak tu zostaniemy, nie? - spytała, bo kompletnie jej się nie chciało nigdzie ruszać, a zwłaszcza się ubierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySro Cze 10 2015, 18:28

- Pionowa kreska może faktycznie to nic nieznaczącego. Niemniej, były w historii takie okresy, kiedy takimi rzeczami się zachwycano. Mówię oczywiście o mugolskiej historii, bo magiczni twórcy zdają się ciągle tkwić w renesansowych i barokowych wzorcach. – rzekł. Doskonale pamiętał, jak kiedyś sam stworzył obraz na modłę impresjonistyczną. Tak. Doskonale go pamiętał. Wielkość, kolor, nawet tytuł. Nic nie utkwiło mu jednak w pamięci tak dobrze, jak opinie, rozmaite recenzje swoich czysto krwistych kolegów, w stylu: "Wow, Ambroge! To będzie prawdziwy przełom!”, albo „To naprawdę mi się podoba! Ludzie powinni już dawno pójść w tę stronę!!!”, serio? – I wiesz, co? Raczej wydaje mi się, że dla osoby tatuowanej taka pionowa kreska może znaczyć więcej niż dla zwykłego obserwatora. – dodał z uśmiechem. Niemniej miała racje. Tylko… że tatuaże. Akurat o nich miał swoje własne zdanie, po części wynikające z jego osobistego podejścia do tatuowania sobie ciała. Dla niego nie musiały one nic znaczyć, były przecież elementem jakieś większej instalacji, w jakiś sposób miały go wyrażać. Zarówno w ilości, jak i jakości, przede wszystkim jednak w kształtach oraz barwach użytych do ich stworzenia. Stronił jednak od całej otoczki robienia tatuażu z powodu uczczenia czegoś/kogoś ważnego. Takim był człowiekiem i choć szanował odmienność poglądów – zarówno w tej, jak i w innych sprawach – z bólem musiał przyznać, że inna racja niezbliżona do jego własnej, raczej z góry była spalona.
Zadał trudne pytanie? Powiedzmy, że był tego świadomy. To znaczy, nie był do końca, bo przecież nie każdy miał wypisane na twarzy „Moja matka jest alkoholiczką”, „ojciec zmarł w wypadku”, albo „rodzice się rozwiedli”, czy też „Zginęli w wypadku”. No, a sama Panna Wojs nie wyglądała na taką, co to pochodzi z rozbitej rodziny, o ile to można po kimś tak na pierwszy rzut oka stwierdzić. Jasna sprawa, że rodzice to nigdy nie jest ten lekki i przyjemny temat, jaki by nie byli. Czemu? Bo albo się będzie o nich wyrażać dobrze, czy wręcz przesadnie dobrze, albo tak samo, tyle że w drugą stronę. Natomiast dość neutralne podejście, zazwyczaj skutkuje licytacją, kto ma lepiej/gorzej. Mimo tego wszystkiego, piątek zapytał o rodziców, bo w nich pierwszych doszukiwał się przyczyny takiego przywiązania, czy wręcz uwiązania do rodzimej ziemi Voice. Prawda go…. Zaskoczyła? Zdecydowanie. Naprawdę nie wiedział, co ma odpowiedzieć. W dodatku, kiedy zobaczył te blizny. Oczwiście, zachował się ludzko, przytulając dziewczę do siebie. Jak twarda by nie była, nie można o takich rzeczach nigdy swobodnie mówić, bo bardzo wyobcowany ton, czy obojętny świadczył najczęściej o wyzbyciu się jakichkolwiek uczuć. Zostaniu taką pustą otoczką, skorupką, w której nie było nic. Szczęśliwie Ślizgonka nie była taką skorupką. – Tak, rozumiem. – tylko tyle. Na nic więcej nie mógł się zdobyć. Było mu szalenie przykro, nawet jeśli nie powinno. I tu już nie chodziło  o nią, ale o człowieka. Tak po prostu. No i znowu uderzyła chłopaka smutna prawda  o tym świecie – nie każdy miał tak bajtowych rodziców, jak Piątek. Nie każdy miał taką matkę, która była bardzo oddana sprawie, oraz ojca poświęcającego się nauce. Mimo tego.. oboje mieli swoje wady, o których Krukon nie do końca chciał rozmawiać. Z nikim. Kiedy natomiast podzieliła się z nim swoim pragnieniem wyjazdu, z uśmiechem pożyczył jej tylko powodzenia.
I TAK. MOCNO SIĘ ZDENERWOWAŁ. BO….? POMYŚLMY…..? Nie umiała pływać? Mogło jej się coś stać? Obiecał na nią uważać? Tak, coś może w tym być, ale niekoniecznie musiało. Może chodził o coś innego, a może zrobił to z takich pobudek? Nieważne, grunt, że do niej podpłynął i nie dał jej świadomie, czy też nie, pójść pod wodę. Nawet nie dojrzał, że w międzyczasie gdzieś tam pod sceną zaczęli się zbierać ludzie. Dopiero echo głosu Hampsona sprowadziło go na ziemię. No i pytanie swojej nowej koleżanki. – Nie powinni, choć i tak nie mają innego wyjścia, bo ja nie zamierzam się stąd ruszać. Nie wiem jak Ty? – sugerowanie odpowiedzi, to prawda jednak coś mu tam w głowie mówiło, że podzielała jego zdanie. Inaczej to pytanie nie miałoby najmniejszego sensu. – Tylko może się schowajmy…? – powiedział cicho, zastanawiając się, gdzie też mogliby się ulokować, aby nie wychodzić z basenu. Opcje były dwie – zanurkować i wytrzymać tam tak długo, albo po prostu zająć miejsce gdzieś w rogu zbiornika, od strony sceny, by nikt nie był w stanie ich zauważyć. Drugie wyjście wydawało się bardzo rozsądne, choć rodziło to pytanie, czy w ogóle powinni się chować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://www.czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySro Cze 10 2015, 21:02

- Magiczny świat w ogóle wydaje mi się trochę... Ograniczony. Mamy magiczne farby, pędzle, potrafimy tchnąć w obrazy życie; najlepiej wiemy, jak wyglądają syreny i jednorożce, a w rzeczywistości w ten sposób trochę... Zapomnieliśmy o wyobraźni? Uczą nas o tym, co mają mugole, więc teoretycznie wiemy więcej od nich, ale oni za to są bardziej twórczy. Przynajmniej w kwestii sztuki. Co z tego, że każemy instrumentom grać, chociaż nie zawsze wiemy, jak trzymać je w dłoniach? To wszystko jest po prostu zabawne - bo dla niej było. I to mocno. Czarodzieje mogliby się wydawać leniwi - zaklęcia zaszyją, zaklęcia ugotują, zaklęcia pościelą, zaklęcia, zaklęcia, zaklęcia. Niewiele osób, które je znało, pomalowało samodzielnie ściany w swoim domu i poustawiało meble.
Jasne, niektórzy mają w domu patologię. I to widoczną - jak nie zwrócić uwagi na to, że ojciec tego małego znowu wraca pijany, a matka tamtej rudej znowu idzie za rękę z młodym kochankiem? Niektórzy rodziców stracili. Jedni się rozwiedli, inni zginęli, jeszcze inni oddali potomstwo do domu dziecka zanim nadali mu imię. Niemniej niektórzy także mieli szczęście - kochających ojca i matkę, ciepły dom i dużo swobody. A niektórzy byli jak Voice - bez jednego rodzica, ze zrozpaczonym drugim. Ale z każdą raną trzeba żyć, i z każdą blizną. I z każdym wspomnieniem.
- Dzięki - szepnęła cicho z krzywym uśmiechem, bo poczuła się... Po prostu słaba. Chociaż Piątek nic nie sugerował, ale ona po prostu nienawidziła, gdy ktoś jej żałował. Z drugiej strony było jej miło, że nie wzruszył ramionami i nie powiedział, że to przecież było dawno.
- Wiadomo, że nie - odparła. Z resztą, zwycięzców mogła oklaskiwać z wody. Nie było wśród nich nikogo, komu chciałaby pomachać spod sceny, a poza tym, była zbyt rozleniwiona i nie chciała znaleźć się w tłumie. - Chodź - rzuciła krótko, podpływając dosłownie metr w stronę sceny (w miarę zgrabnie), tam, gdzie sięgała już palcami dna. Po chwili była już z Piątkiem znów przy ściance. Mogła spokojnie stać, trzymając szyję ponad wodą i nie być widoczną. W chwili, gdy Ambroży do niej dotarł, wystrzeliły fajerwerki. No po prostu impreza noworoczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tavia A. Moreira

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 127
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10879-octavia-alfa-moreira#297774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10886-z-tej-strony-tawka-kto-tam#297916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10887-fitz#297919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10888-octavia-alfa-moreira#297920
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPią Cze 12 2015, 12:16

Może niekoniecznie była to kwestia silniejszego oddziaływania, a raczej słabszej obrony przed nim. Specyfika Tawki polegała na jej kurczowym trzymaniu się filozofii "udawaj silną, to silniejsi się odczepią". Zachowywała się więc jak dusza towarzystwa, zawsze rozgadana, przyjacielska a co najważniejsze - dziarska i odważna. Kiedy jednak przychodziło co do czego, z wnętrza wypełzał bezwstydny tchórz, który nic nie robił sobie z podstawowej, niepisanej zasady savoir-vivre, polegającej na trwaniu w kłamstwie do samego końca. Rzecz jasna, teraz wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Chcąc jak najbardziej przypodobać się Riencowi, kurczowo trzymała się tej "fajnej" siebie, żeby nie wyparować na miejscu. Co prawda czasami taka taktyka zawodziła, widać to doskonale w momentach zawstydzenia, ale ogólnie rzecz biorąc, dawała znośne efekty. Pytanie tylko, czy wpakowanie się do basenu, nie umiejąc ani trochę pływać, zaliczałoby się do tychże efektów, bowiem przyjrzawszy się wyczynom Krukona, można stwierdzić, że była to gra niewarta świeczki. Choć tak naprawdę cały strach Octavii oscylował wokół niechęci do pokazania się przed blondynem ze złej strony, a nie wokół samej idei utopienia się. Dobrze, że dwudziestoletni drapieżnik potrafił chociaż uspokoić swoją ofiarę na kilka chwil przed tym, jak zamierzał ją w całości pożreć.
- Hm - mruknęła, jak gdyby miała zamiar prychnąć, ale jednak nie do końca - Uznajmy, że w idei kredytu zaufania zadowolę się tak mdłym wypełnieniem przez waćpana jego obowiązku - stwierdziła, po czym zaśmiała się, wyraźnie rozbawiona własną zdolnością do tak swobodnej wypowiedzi - Octavia Alfa Moreira, czołowa producentka podobnych błyskotek, obrońca z przypadku, preferująca nazywanie się Tavią, dumna matka rozszczepionego widłowęża, absolutnie zakochana w marynistyce i może odrobinkę lubująca się w niezobowiązującym pouczaniu innych ludzi. Wielka przyjemność waćpana poznać, paniczu Hargreaves. Dobrze, że taki z ciebie utalentowany szukający, bo przez twoje zagadywanie puściłam wtedy kilka goli - skwitowała, odpuściwszy już sobie stylizowanie na renesans wszystkiego, co mówiła. Przez tą gadatliwość jakoś umknął jej fakt stopniowego zbliżania się do głębszych rejonów basenu, a ocknęła się dopiero wtedy, kiedy padła wyraźnie nieznosząca sprzeciwu propozycja pójścia naprzód. W pewien sposób uspokoiło ją to całe owinięcie ramieniem, ale mimowolnie wtuliła się w Krukona, kierowana najzwyczajniejszym w świecie odruchem obronnym. Może raczy zauważyć, że dotychczas wybitnie rozgadane dziewczę zupełnie ucichło, jeśli samo wyraźne zbliżenie wcale nie przemówi mu do rozsądku. Alfa straciła kontrolę nad tempem oddychania, czując, jak coraz trudniej jest jej dosięgnąć stopami dna. Zagryzła wargę od wewnątrz, po raz kolejny, nie zwracając większej uwagi na przemówienie dyrektora Hogwartu. Ważniejsze były fajerwerki, przez wystrzał których Tawka krzyknęła mimowolnie, kurczowo złapała Rienca, skuliła się cała i w stu procentach przekonana, że tak to wygląda, kiedy ludzie się topią, wstrzymała oddech. Trwała tak dłuższą chwilę, dopóki nie zorientowała się, że dalej jest na powierzchni i trochę brakuje jej powietrza. Wzięła więc głęboki wdech, zluzowała uścisk, po czym zawstydzona spojrzała w bok.
- Tsaaaaaaa... - mruknęła zniesmaczona, wyraźnie dając do zrozumienia, że wie, jak żałośnie to wyglądało - Może... może ten. Może... powinnam wspomnieć... - kłamać czy nie kłamać? - że... nie umiem pływać i trochę... boję się utonąć - wydusiła wreszcie, stwierdzając że kłamstwo ma jednak zbyt krótkie nogi, przynajmniej w tej sytuacji. Nie patrzyła oczywiście na blondyna, spodziewając się prośby o wyjaśnienia. Na razie jednak czekała, utwierdzona w naiwnej nadziei, że może uda jej się uniknąć podobnej odpowiedzialności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySob Cze 13 2015, 11:47

Magiczny świat…? Ograniczony? I to mówi Ślizgonka? Boże. Buddo. Allahu i wszyscy Inni święci. Od kiedy to członkowie domu Salazara używają takich pojęć? Myślą w ten sposób? Coś się działo z nim? Z nią? A może w ogóle Ślizgoni zmieniali myślenie na ten temat? Jakoś Piątek nie zakładał, że ta ostatnia opcja ma jakiekolwiek szanse powodzenia. Zatem.. albo go uszy mylą, albo jest już tak spacowany ze totalnie nie wie, co się wokół dzieje. Nie, to też odpadało. Zatem…? Może po prostu ona była inna? Inna. Wyjątkowa? Ciekawa? A może bardziej… pociągająca? Nie bardzo wiedział, którego epitetu dokładnie użyć, ale miała sporo racji w tym ,co mówiła. Dodatkowo, fakt uznania do dziewczęcia był o tyle duży, że przecież nie tak dawno rozmawiał na temat mugolstwa z pewną koleżanką z Pokoju Wspólnego.. No i został zapytany o to, czy leczy się z mugolstwa. Gdzież przesuwają się granice tego świata, skoro czysto krwiści, ksenofobiczni i na swój sposób rasistowscy Ślizgoni tak się zachowywali? Nie miał zielonego pojęcia, ale mu się to szalenie podobało, trzeba przyznać.
Kiedy ta cała impreza się zaczęła, Hampson ich wezwał i w ogóle, szybko przenieśli się w róg, by nie można było ich zobaczyć. Sprytnie, bardzo sprytnie. Niemniej. No. To jakoś mało prawdopodobne, by ktokolwiek poza obsługą i innymi uczniami, którzy postanowili sabotować swoją obecność pod sceną, mógł ich zauważyć. Mimo tego, Piątkowi naprawdę to zwisało. Zupełnie go to nie obchodziło, nic a nic. Zanim tam się jednak znaleźli mógł w spokoju obserwować, jak Voice robi postępy w pływaniu. Zabawne, bo wychodzi na to, że nabyła tę umiejętność, przynajmniej jej podstawy w dość prymitywny sposób, po prostu rzucając się na wodę. Cóż, instynkty samozachowawcze kiedy już wezmą górę nad człowiekiem, to są w stanie nieźle namieszać i dużo ciekawych rzeczy stworzyć. Tak było i tym razem. Jednak, szybko ruszył za dziewczęciem. I w momencie gdy do niej dotarł na niebie pojawiły się fajerwerki. Istotnie, impreza noworoczna. Przez chwilę nawet poczuł się tak, jakby owacje i całe fajerwerki miały nagrodzić jego trud w pokonaniu tej dość małej odległości jaka dzieliła go od Wojs. Teraz jednak patrzył w niebo, obserwował – przynajmniej po części – pokaz sztucznych ogni i jakoś mimowolnie zbliżał się w kierunku dziewczęcia. Zbliżał, w końcu wyciągnął ręce w jej kierunku i objął. Jakoś tak.. to wszystko działo się instynktownie. I tak samo jak bezmyślnie ją przytulił, tak bezmyślnie spojrzał jej w oczy, po czym nadal trwając w błogim stanie pustki, pocałował ją w policzek. Potem kolejny raz i kolejny, niebezpiecznie zbliżając się w kierunku ust. Ostatecznie zrobił to, wcześniej jednak zahaczając o ich kącik, by finalnie pocałować dziewczynę, jak powinien. Bardzo delikatnie, ledwo musnął jej wargi. Oderwał się po kilkunastu sekundach, po czym spojrzał gdzieś w bok i z udawaną skruchą w głosie rzekł tylko – Przepraszam...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://www.czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyNie Cze 14 2015, 03:38

Jasne, że Lloyd miała czystą krew. Jasne, że była Ślizgonką. Z tym, że ta jej czysta krew zasadniczo była chyba z przypadku - jej matka po prostu zadurzyła się w facecie, który, tak jak ona, mógł się pochwalić okrągłym 100%. I właśnie z tego powodu, gdy pan XYZ postanowił ją zostawić, przeniosła się w miejsce pełne mugoli, nauczyła się żyć jak mugolka, obsługiwać telewizor i nie używać zaklęć. A Voice? Voice była po prostu w tym wszystkim i patrzyła, jak żyje się bez magii. Wiedziała o niej, jasne, ale nie pojmowała jej jako czegoś wyższego. Wręcz przeciwnie, dorastanie pośród mugolskich dzieci otworzyło jej oczy na wiele spraw i pozwoliło pozostać obiektywną i nieskażoną typowym ślizgoństwem. Inną. Może wyjątkową. Może po prostu otwartą.
Stereotypy etniczne, homofobia, rasizm, nadmierna tradycjonalność. Zawsze ją to denerwowało - i u mugoli, i u czarodziei. W każdym razie ta ostatnia cecha najbardziej odznaczała się właśnie w magicznym świecie, gdzie ustawiane małżeństwa wcale nie były tylko historią, a czysta krew stawiana była na piedestale. Jasne, że to wszystko trąci średniowieczem. Voice czasami wydawało się, że czarodzieje utknęli na etapie palenia czarownic.
A dzisiaj wydawało jej się, że jest lekka jak piórko i nikt i nic nie jest w stanie jej w żaden sposób zaszkodzić. Może dlatego, wsłuchując się w dźwięk wystrzeliwanych fajerwerków, lekko objęła Piątka za szyję. I może dlatego mimowolnie rozchyliła usta, gdy jego wargi zaczęły muskać jej policzek, i może dlatego tak nieznacznie się uśmiechała, przechylając ostrożnie głowę.
Ale czy dlatego odwzajemniła pocałunek? Delikatnie, z pewną... Nieśmiałością? Prawie się nie znali, ale to, jak całował... Wprawiało ją w swego rodzaju błogość. I chciała w tym trwać i trwać, ale nie mogła. Gdy odwrócił głowę palcami jeden dłoni przesunęła po linii jego żuchwy i spłynęła nimi po szyi przez bark aż na ramię, które objęła dłonią, sunąc nią tuż przed nadgarstek.
- W ramach przeprosin powinieneś mnie pocałować jeszcze raz - odparła z uśmiechem, przenosząc rękę z powrotem tak, by objąć go lekko za szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30540
  Liczba postów : 53053
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Basen - Page 9 QzgSDG8




Specjalny




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyNie Cze 14 2015, 13:10

Kiedy wrzawa związana z wręczaniem nagród zwycięzcom Sinfksa ucichła, basen dał o sobie znać. Wysoka temperatura zachęcała do schłodzenia się nawet tych nieśmiałych, a jeśli jednak nie skusili się na kąpiel, z chęcią wylegiwali się przy brzegu i opalali. Śmiech, pluskanie, zabawa, uśmiechy prawie wszystkich zgromadzonych - tego było wam trzeba!
- Skoro już mamy to za sobą... - znajomy głos (najprawdopodobniej jednego z nauczycieli) wydobył się z dna basenu i po chwili przerwy kontynuował - Możemy chyba pożegnać naukę! - ryknął tak, że nawet z drugiego końca imprezy można go było usłyszeć - Ogłaszamy konkurs skoków do wody, w którym można zdobyć niesamowite nagrody! - wzywał śmiałków do walki o coś więcej niż tylko darmowy obiad.
Z prawej strony basenu stał przystojny ratownik (w końcu trzeba dbać o bezpieczeństwo uczniów, prawda?) i z teczką w dłoni ewidentnie czekał na pierwsze zgłoszenia. Po chwili wszyscy zapisani stawili się przy brzegu, czekając na swoją kolej. Po przeciwnej stronie znajdowała się długa ława, przy której zasiadło jury, w którego skład wchodzili dwaj uczniowie, nauczyciel i gość specjalny - Micha Pelps, od którego można było zdobyć nawet autograf!


Chętnych zapraszamy do udziału w zabawie! Rzucamy dwoma kostkami i im większa ilość oczek, tym lepiej poszło waszym postaciom. Powodzenie skoku zaczyna się od 5 oczek. Będą nagrody Cool

______________________

Basen - Page 9 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherisee S. Lepeltier

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 153
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9207-cherisee-s-lepeltier#257971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9221-cherisee-s-lepeltier#258239
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9213-cherisee-s-lepeltier#258085
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9214-cherisee-s-lepeltier
Basen - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPon Cze 15 2015, 15:16

Zlustrowała pojedynczym, uważnym spojrzeniem chłopaka, uciekając nim zaraz potem za jego ramię. Kiedy wszyscy inni oklaskiwali zwycięzców, jej wzrok powędrował w kierunku innej wili w pobliżu, dla odmiany, płci męskiej. Osobiście nigdy wcześniej takiego osobnika nie poznała, dlatego właśnie jej błękitne tęczówki utkwiły na nim na dłuższy czas. Nie zdawała sobie z tego sprawy, że skupiła na sobie uwagę hejtera rudowłosych, zupełnie nieświadomie. Zauważyła to dopiero w momencie, w którym ze zrezygnowaniem wróciła do rzeczywistości, w której wypadałoby zaplanować jakąś intrygę, żeby móc znaleźć się bliżej blondyna. Wydawało się to trudniejsze, kiedy postępując krok do przodu, w oczy rzuciła jej się przeszkoda w postaci chłopaka ubranego w sportowe ciuchy. Zatrzymała się zgrabnie niewielką odległość od niego zanim oparła jedną rękę na biodrze, wpatrując się w niego zaledwie przez ułamki sekund krytycznie. Chwilę potem jej spojrzenie złagodniało, a uśmiech, jaki wkradł się na jej usta, zdawał się być całkiem uprzejmy.
—Nie jestem pewna czy zrozumiałam. Nie powiedziałam niczego śmiesznego.
Lekko wyczuwalny francuski akcent w tej wypowiedzi, dodawał jej trochę niewinności, mimo, że normalnie słowa mogłyby się zdawać odrobinę zbyt suche, czy nawet przesądzone pretensją. Nie w jej przypadku, szczególnie kiedy uśmiechnęła się do niego promiennie, chwytając go lekko pod ramię.
— Zastanawiałam się… potrafisz pływać?
Wskazała głową na mężczyznę ogłaszającego konkurs skakania, zanim wróciła wzrokiem na młodego mężczyznę. Patrzyła mu bezpośrednio w tęczówki oczu, jakby bardziej bądź mniej świadomie próbowała wywrzeć na nim wpływ. Wyprostowała się i cofnęła krok, w kierunku basenu, sugerująco ciągnąc go za sobą.
— Liczyłam na to, ze ktoś nauczy mnie skakać. Mam nadzieję, że to możesz być ty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyle Reid

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySro Cze 17 2015, 20:46

Kiedy dziewczyna ponownie się odezwała, czar jakby prysł, czułem, że mógłbym sobie stąd pójść, ale ona znowu otworzyła usta, a ja posiadałem jeszcze jakieś strzępki dobrego wychowania, żeby nie odwracać się plecami do kogoś, kto był w połowie zdania. Nawet, jeśli urodził się rudy.
- Od jak dawna jesteś w Wielkiej Brytanii? Znasz dobrze angielski? – szybko zmieniłem temat, nawiązując do jej nierozumienia.
Może nawet nie była taka zła? Coś mnie w niej irytowało, ale szczerzyła ryja i ogólnie była niebrzydka, z łóżka raczej bym jej nie wyrzucił.
- Umiem, ale jakoś nie bawi mnie pluskanie się w wodzie – odparłem, a nim zdążyłem się zorientować, dziewczyna zaczęła mnie ciągnąć w stronę basenu. Nie byłem instytucją charytatywną, ale z jakiś niewyjaśnionych dla mnie powodów nie potrafiłem jej powiedzieć nie, mimo, że nie miałem najmniejszej ochoty wchodzić do basenu.
- Wiesz, jak to mawiają o nadziei... jeszcze się poślizgniesz i zwichniesz kostkę. Ale niech ci będzie. Tylko wiesz, jak to działa? Przysługa za przysługę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherisee S. Lepeltier

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 153
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9207-cherisee-s-lepeltier#257971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9221-cherisee-s-lepeltier#258239
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9213-cherisee-s-lepeltier#258085
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9214-cherisee-s-lepeltier
Basen - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySro Cze 17 2015, 21:30

Czasami rozumiała więcej niż pokazywała, ale wygodnie było zbyć wiele kwestii niewiedzą. Nikt nie powinien próbować tłumaczyć Francuzce prostych rzeczy, skoro zdawała się ich w języku angielskim nie łapać. Kosztowało to zwykle zbyt wiele zachodu. Uśmiechnęła się kącikiem ust na jego słowa, kierując się przed siebie, korzystając z okazji, że nie widział jej wyrazu twarzy. Dopiero przystając w miejscu, zniknęła ewentualnie wypisana w jej tęczówkach zgryźliwość. Odwróciła się do niego przodem, splatając wygodnie ręce za sobą, trochę jak mała dziewczynka, albo wcale, jako, że małe dziewczynki nie powinny przy ty prezentować swoich ewentualnych walorów, które i tak skupiały wcześniej wzrok chłopaka wyjątkowo skutecznie, nawet jeśli wcale nie próbowała przykuć jego spojrzenia. Mężczyznom naprawdę wydawało się, że da się ukryć kierunek patrzenia? Dla przypomnienia gdzie miała twarz, próbując nie ponawiać tego, co wcześniej miało miejsce, odgarnęła rude pasma za ucho, licząc na to, że jego wzrok automatycznie powędruje za jej szczupłymi palcami.
— Osiem miesięcy? — próbowała zgadnąć, nie wspominając nic o tym, że z językiem angielskim miała styczność już wcześniej. Chłopak nie musiał nic o tym wiedzieć. — Cały czas szukam kogoś, kto mógłby mnie do niego bardziej przekonać. Brak motywacji w nauce to ponoć duża bariera.
Przystanęła przy brzegu basenu, poruszając się wzdłuż niego w równej linii, wystawiając ręce na boki, żeby czasem nie stracić równowagi i nie wpaść do wody, kiedy balansowała na krawędzi pływalni. Przystanęła w miejscu słysząc jego pretensjonalny ton. Stała akurat tyłem do niego, wiec odwróciła się przez ramię, żeby na niego spojrzeć. Mimo jej wewnętrznych odczuć, które kazały go określić, jako bezczelnego gnojka, odezwała się przyjemnym, niezmiennym tonem.
— Naprawdę? Znam tylko dwa powody, dla których można się wybrać na basen. Skoro nie przyszedłeś popływać, jesteś tutaj, ponieważ…
Zawiesiła ton, obracając się przodem do niego i zbliżyła się kilka kroków do niego, pozwalając mu skończyć. Jakoś ciężko było sobie wyobrazić, żeby z jej ust miało spłynąć proste wyjaśnienie: „Obczajasz damskie biusty?” – pozwoliła mu samemu dokończyć, sprawiając wrażenia, jakby zapomniała o tym drugim powodzie wizyt nad wodą. Przy okazji zrzuciła z siebie część garderoby, mrucząc coś niepochlebnego we francuskim, czując, że część szwu zaplątała jej się we włosy. Przystanęła obok chłopaka, przechylając głowę na bok, przerzucając miedziane pasma razem z odzieniem na jedno ramię.
— Pomożesz, czy to będzie kolejna przysługa? — spojrzała na niego uważnie, w nadziei, że pomoże jej się wyplątać z sukienki, której bądź co bądź nie chciała pomoczyć. W tym celu miał jej posłużyć strój kąpielowy. Przy okazji pociągnęła temat zwichnięcia kostki, zauważając chyba dość naiwnie:
— Jak ją zwichnę, przecież będziesz tutaj, żeby mi pomóc, prawda?
Odwróciła w końcu spojrzenie, dając mu przez chwilę poczuć trochę swobody, od kiedy jej błękitne tęczówki spoczęły na czymś innym niż na jego źrenicach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyle Reid

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySob Cze 27 2015, 09:20

Nigdy nie próbowałem niczego ukryć. A już na pewno nie to, gdzie kieruję swoje oczy. Czy naprawdę było w tym coś złego? Zły byłbym bijąc szczeniaka, a do takich odruchów było mi daleko. Trudno też mówić o bezczelności w dobie dwudziestego pierwszego wieku, kiedy z każdej strony byliśmy zalewani produktami propagandy negliżu. Tak właśnie wyglądała rzeczywistość. Skąpo ubrana i wyuzdana. Naprawdę nie rozumiałem, o co niektórzy robili aferę.
W moim tonie nie było absolutnie nic pretensjonalnego. Pretensjonalne to były kobiety. Nawet, jeśli z czymś się nie zgadzałem, uważałem to za coś całkowicie naturalnego. Różnica charakterów. Poglądów. Każdy był inny. Ale żeby mieć o to od razu pretensje? Nie. Ja najzwyczajniej w świecie nie chciałem dziś wchodzić do wody.
- Życzę owocnych poszukiwań. Ja się nie nadam. Wolę zajmować się czymś innym, niż gadanie.
Pewnie nie byłabyś zadowolona, gdybym ci powiedział czym.
Bezczelny. Większość ludzi przyszywała mi tę łatkę tylko ze względu na to, że byłem szczery, nie potrafiąc docenić tej zmarginalizowanej w dzisiejszych czasach cechy. Ale że gnojek? Hola, ktoś tu jeszcze kisił się z murach Hogwartu, który ja dawno skończyłem. Pal sześć, że na życzenie własne. Szkoła mnie nudziła.
- No, dalej, dalej, dokończ.
I nazwij mnie później jak chcesz. W sumie było mi wszystko jedno, jakich użyje epitetów, skoro obrywa mi się za samo lustrowanie. Jak wszystkim tak bardzo to nieodpowiada, trzeba było nie wbijać się w skąpe stroje kąpielowe. Bo, właśnie – od czego są imprezy przy basenach? Pokazujesz ciało? Licz się z tym, że będziesz pod obstrzałem męskich oczu. I zapewne niejednych, zazdrosnych spojrzeń twoich koleżanek. Przecież o to w tym właśnie chodzi.
Podążyłem za nią, tym razem z własnej woli – a przynajmniej tak mi się wydawało.
- Nie, to akurat będzie przyjemność. – odpowiedziałem, pomagając rozplątać jej sukienkę. – Uzdrowiciel ze mnie słaby, ale nie powiem, że nie.
Czułem się jakiś nieswój. Przecież miałem się z tej imprezy zwijać, a niewiedząc czemu ciągle stałem z tą dziewczyną, skakając wokół niej jak piesek. Dlaczego nie potrafiłem po prostu jej odmówić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySob Cze 27 2015, 12:59

Ewidentnie jej się podobało. Z resztą, jemu też. Bo w sumie z drugiej strony jak mogło być inaczej? Ładna panna, świetnie całuje. W dodatku w jego typie. Chyba nie można było lepiej trafić, nie? Chyba nie. Ale coś w niej było, serio. Może dlatego że widział w niej to coś, czego nie potrafił nazwać, zrobił to tak delikatnie? Cholera wie, naprawdę. W każdym razie, trzeba przyznać, że atmosfera była mocno dogodna. Fajerwerki i to wszystko. Jezu. Tak. No. Siadło mu, pyknęło, nie ma co się kłócić. Aż był z siebie dumny, naprawdę. Szkoda tylko, że szybko ten klimat się zmienił. Czemu? Z prostej przyczyny, coś tam ktoś tam postanowił urządzić konkurs skoków do wody. Cudownie nie żeby właśnie byli w wodzie. I cała intymność poszla się, za przeproszeniem, jebać. Dlategóż właśnie pocałował ja jeszcze raz. Tak na przeprosiny. – Wiesz, co? Może chodźmy w jakieś bardziej ustronne miejsce i skończmy przy okazji tego skręta? – spytał, po czym jeszcze raz, bardzo szybko ułożył swe wargi na usttach blondynki, jakby chciał w ten sposób dodatkowo ją zachęcić. Taki był. No, ale perswazja to bardzo ważny element marketingu i każdej dyskusji, prawda? Prawda. – To jak ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://www.czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySob Cze 27 2015, 15:11

Jasne, że jej się podobało. Ale równocześnie było tak... Trochę nieswojo. Kompletnie jakby Leoś stał gdzieś tam obok i patrzył na nią z wyrzutem... I znowu żałował, że kiedykolwiek ją poznał. Lloyd szybko jednak odtrąciła natrętne myśli. Czech miał ją głęboko w dupie, więc ona też powinna go tam mieć i w końcu zacząć cieszyć się wolnością. Miłość, związek, przywiązanie - wszystkie synonimy klatki. Wszystkie synonimy ograniczenia, a ona przecież nie chciała się ograniczać. Chciała mieć skrzydła, całe, niepodcięte. Dzisiaj mogła spróbować na nich polecieć.
Zaczynało robić się naprawdę przyjemnie. Fajerwerki, basen, Piątek... I nagle konkurs skoków do wody. Voice nie powstrzymała się przed zdegustowanym westchnieniem. Mieli ludzie wyczucie czasu, nie ma co. Bynajmniej uśmiechnęła się, mogąc jeszcze na chwilę chwycić usta Ambrożego.
- Co masz na myśli, mówiąc bardziej ustronne? - spytała. W końcu znajdowali się w samym środku imprezy - dookoła ludzie, ludzie, alkohol, muzyka, ludzie. Co prawda wszystko było bardziej ustronne, niż basen ze skaczącymi do niego śmiałkami, ale... - W sumie to chodźmy gdziekolwiek, zanim ktoś mi spadnie na głowę - zaśmiała się, puszczając Piątka, by wycofać się jeszcze kawałek do ścianki basenu, chwycić się jej brzegów i podnieść, by usiąść na brzegu. Propozycja zapalenia skręta brzmiała kusząco, zwłaszcza przy pamięci, że w końcu zbliżał się koniec roku szkolnego i początek wymarzonych przez wszystkich wakacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyNie Cze 28 2015, 14:46

Leoś… Tak, kimkolwiek był, na pewno go tu nie było, zatem nie powinna czuć się skrępowana. Chyba. Chociaż z drugiej strony.. Piątek również czuł na plecach ten dziwne i pełne spojrzenie pogardy panienki Lee. A przecież nie było jej tu. Nie było i w sumie nie powinno. I dobrze. A nawet jeśli jest, to niech patrzy. Patrzy i wie, że Friday jest człowiekiem, który owszem przejmuje się takimi rzeczami jak zerwanie, pozostawienie go i tak dalej, ale umie sobie z tym radzić. Nawet jeśli w taki oto sposób.. – Mam na myśli miejsce znajdujące się jak najdalej stąd. – powiedział rzeczowym i chłodnym tonem. Zdecydowanie, tutaj zostać nie mogli. Ludzi było już zbyt wiele, by mieć jakiekolwiek, nawet najmniejsze poczucie intymności, a chyba żadne z nich nie należało do tego obscenicznego gatunku osobników Homo Sapiens, tak perfidnie obnoszących się ze swoją seksualnością. Cóż, to mogłoby być w sumie ciekawe, ale Ambrożego jakoś średnio taka perspektywa pociągała.. Miał nadzieję, że jego „partnerkę”, również. – Znam jedno świetne miejsce, dość rzadko uczęszczane i spokojne. Pytanie, czy mi zaufasz na tyle, żeby się tam ze mną wybrać? Obiecuje Cię nie zgwałcić, ani zabić. I w ogóle nie robić niczego, na co tylko nie będziesz miała ochoty.. – ciekawe swoją drogą, na co będzie miała? Zostawmy to jednak upływowi czasu. A gdy oboje wyszli już z wody, Friday złapał rzeczy ich obojga i zabrał ją daleko poza teren basenu. I bardzo dobrze. Dosłownie Voice wyszła z wody, kiedy jakiś dzieciak postanowił wskoczyć z całym swoim impetem i dość pokaźną masą do wody.. To była dobra impreza. Szkoda, że tak krótka, ale nie można mieć wszystkiego, prawda?



z/t x2
wypatruj pw z linkiem do lokacji. :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPią Lip 10 2015, 23:36

Jej gadatliwość była mu na rękę. Im dłużej mówiła, tym blondyn miał więcej czasu na analizę nie tylko swoich własnych odczuć, ale także otoczenia czy samej Tavii. Obserwacja była czymś co pozwalało mu istnieć we względnym, ale głównie niezmąconym spokoju, dlatego lubił ludzi, którzy potrafili wykrzesać z siebie aż tyle. Chyba nigdy nie znudzi mu się samo słuchanie, tylko szkoda, że nie potrafił czytać w myślach, wtedy dopiero miałby zajęcie na długie godziny. Teraz jedynie się w nią wpatrywał w taki sposób, jakby każde jej kolejne słowo zasługiwało na osobne spojrzenie, monitorujące sposób wysławiania się czy mimikę twarzy, a zdawszy sobie wreszcie sprawę z tego, że może to być nieco natarczywe, nieznacznym ruchem wplótł palce we własne włosy, przeczesując je szybko i przez chwilę wpatrując się w mieniącą się w okolicy ich łydek kolorową wodę.
- Wybacz, moja droga, miałem nadzieję, że będziesz mogła sama odkryć co skrywa moje serce. Nie lubię od razu ujawniać wszystkich kart. - rzucił to dość swobodnie, zupełnie tak, jakby zawoalowana sugestia pt. „poznajmy się bliżej” tak naprawdę wcale nie istniała czy nie padła. Jednocześnie uśmiechał się dalej nieznacznie, lecz tym razem patrzył już prosto w oczy tęczowowłosej dziewczyny, bo i przecież wymagała tego kultura! Jakże mógłby błądzić spojrzeniem w chwili, w której odkrywała przed nim tyle nowych interesujących faktów.
- Długo już się tym zajmujesz? Znaczy mam na myśli bransoletki... widłowęże też. Tak właściwie to nigdy nie widziałem żadnego na żywo. Poza tym co ma znaczyć „rozszczepienie”? Rozdzieliłaś go na trzy pojedyncze czy może coś sprawiło, że został podzielony? - zasypał ją kilkoma pytaniami, jak zwykle, gdy się czymś zainteresował, ale zaraz nieco przystopował, ale tylko po to, aby rzucić w jej stronę kolejną wątpliwością. - Przez moje zachowanie… czym zawiniłem? Rozumiem, że kradzież bransoletki mogła być trochę rozpraszająca, ale czyżby aż tak?
Wtedy też poszli dalej. Zagłębianie się w niezbadane przez nich dotąd fragmenty basenu było czymś, na czym Riencowi poniekąd zależało. Chciał móc wejść do pasa i nieco zrelaksować się wśród nieruchomej wody, a że był dość wysoki to odrobinę musiałby się przejść. Niestety jego ambitne plany nie miały możliwości na dojście do skutku. Niestety lub stety, bo i Hargreaves nie potrafiłby po takim nieśmiałym wyznaniu po prostu kontynuować tej pielgrzymki. Zatrzymał się, nadal obejmując ją ramieniem i zdając się nawet nie zauważać jak przylgnęła do jego boku, dopóki nieco nie rozluźniła uścisku. Nie puszczał jej, ale spojrzał na nią z góry, drugą ręką, nieco wilgotną od wody, gładząc ją w pojedynczym ruchu po włosach.
- Nie martw się, nie wejdziemy głęboko. W wodzie sięgającej do pasa nawet nie dałabyś rady się utopić, chyba że byłabyś wybitnie niezdarna. Zresztą nie dałbym Ci utonąć, za kogo Ty mnie masz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tavia A. Moreira

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 127
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10879-octavia-alfa-moreira#297774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10886-z-tej-strony-tawka-kto-tam#297916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10887-fitz#297919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10888-octavia-alfa-moreira#297920
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyNie Lip 12 2015, 14:53

Właściwie to można bez problemu stwierdzić, że gadatliwość Tawki była większości jej znajomych na rękę, bo wtedy sami nie musieli z wielkim wysiłkiem utrzymywać rozmowy. Ona sama czuła się co prawda nieco nadmiernie obarczona tego typu obowiązkiem, ale siłą rzeczy mówienie zwykle przychodziło dla niej zupełnie naturalnie i bez wysiłku. Teraz jednak, otoczona z niemal wszystkich stron zbyt blisko położoną wodą, nie mogła z siebie wycisnąć zbyt wielu słów. Te kierowane w jej stronę przez Rience'a jeszcze w pewnym stopniu dawały radę przebić się przez niewystarczająco grubą barierę strachu, ale traciły przy tym znakomitą większość swojego sensu. Najwidoczniej jednak nie rzuciło mu się to w oczy tudzież uszy, bowiem pozwolił na doprowadzenie sytuacji do momentu przerażonego krzyku i powiązanego z nim nierozłącznie niezręcznego tłumaczenia dziwacznych zachowań. Moreira drgnęła nieznacznie z zachwytu, rejestrując obecność wilgotnej dłoni na własnych włosach, momentalnie wracając tęczówkami do oczu półwila. Trochę niedowierzała w tak zaskakująco dobry rozwój wydarzeń zawarty w jego reakcji, ale równocześnie otrzymała zbawczy zastrzyk pewności siebie, tak bardzo teraz potrzebny. Prychnęła żartobliwie, nieco rozbawiona, przenosząc spojrzenie na wodę przed nimi.
- Hm, pomyślmy - zaczęła z wyraźnie wyczuwalnym rozluźnieniem, może nawet nieco zbyt prędkim - Mam cię za prawie zupełnie nieznajomego mi chłopaka, z niesprecyzowanymi zamiarami i o wiele zbyt małą wiarą w moją niezdarność - oznajmiła, spoglądając z przekonaniem po raz kolejny na blondyna. W pewnym momencie, wbrew wszystkim swoim lękom, nawet pociągnęła go trochę naprzód, pozwalając przyjemnej wodzie obejmować trochę więcej chuderlawego ciała. Ostatecznie stwierdziła jednak, że znacznie wygodniej będzie się skupić na czymś innym, niż stale oddalającym się dnie, toteż postanowiła uczepić się tematu widłowęża, który zainteresował parę chwil wcześniej jej towarzysza.
- Pytałeś o to rozszczepienie, ale trochę cię olałam bo no, sam widziałeś. Ale ogólnie rzecz biorąc, wolę określenie "rozszczepił się", bo niby zaklęcie poleciało z mojej różdżki, tylko że ostatecznie to niezmierna siła przypadku obdarzyła mnie trzema skarbami zamiast jednego. Chociaż w sumie oni od zawsze byli trzej, tylko wcześniej mieli jakieś tam właściwości magiczne. A po rozszczepieniu, kiedy stali się zupełnie zwykłymi, można powiedzieć mugolskimi wężami, mogłam je bez problemu zabrać, Uchawi wolało taką opcję niż przywracanie ich do poprzedniego stanu. Ano właśnie, ja tak w ogóle jestem z Republiki Zielonego Przylądka i do szóstej klasy włącznie byłam uczennicą Uchawi. Chociaż może już to wiesz? Ach, ci nieznajomi ludzie! Zawsze tyle tajemnic! - mówiła już o wiele swobodniej, jak gdyby strach przed utonięciem, skumulowany ze strachem przed pokazaniem się ze złej strony i pewnym oczarowaniem wynikającym z wilowatości, utworzył mieszankę wykraczającą poza wszelkie skale nieśmiałości, tym samym kompletnie je resetującą. Kto wie, może rzeczywiście tak było, niemniej jednak Alfa znowu zastygła w jednym miejscu i czerpała całą przyjemność z zapewne mocno niesatysfakcjonującej Irlandczyka głębokości. Cóż, i tak było lepiej niż wcześniej!
- Napiłabym się jakiegoś mocnego drinka. Ale tylko jednego, nie mogę być jutro skacowana, ech... - westchnęła na koniec, wystosowawszy przebiegły plan stchórzenia przed konsekwencjami swojego impulsywnego pomysłu, który ostatecznie zadziałał perfekcyjnie. Po Atrii ni widu, ni słychu, teraz niech tylko Hargreaves nie ubzdura sobie, że musi ją odnaleźć, bo Moreira bardzo źle by się z tym poczuła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyNie Lip 12 2015, 18:05

Nic nie mógł na to poradzić, że uśmiech niemalże sam cisnął mu się na twarz. Octavia była jedną z tych osób, które potrafiły być w stosunku do niego niemalże stuprocentowo kompatybilne, gdy chodziło o rozmowę. Ona mówiła, a on słuchał. Zdaje się, że byli w tym naprawdę dobrzy i szkoda byłoby to przerywać. Nie ma co, nic nie może przecież wiecznie trwać. Opuszczenie imprezy wydawało się być im coraz bliższe, zwłaszcza, że po ogłoszeniu wyników, nikt jakoś nie kwapił się do zaostrzania zabawy, co Hargreavesowi było nawet na rękę. Nie czuł potrzeby brania udziału w szalonych schadzkach znajomych, na których potajemnie przyniesione litry Ognistej Whisky lałyby się szczodrze.
Zachichotał cicho, kwitując w ten sposób jej wypowiedź o nieznajomych z niesprecyzowanymi zamiarami.
- Każdego nowo poznanego chłopaka uważasz za potencjalnego mordercę, który czym prędzej uciekłby z miejsca wypadku? - spytał, chociaż i niespecjalnie był ciekaw czy tylko on zasłużył na ten wyjątkowy tytuł, bo i przecież nie było to ważne. O wiele ciekawsza była rozprawa o widłowężach, więc Rience ponownie pozwolił sobie na zasłuchanie się w wywodzie kolorowowłosej niewiasty. Zdaje się, że miał teraz tę niepowtarzalną możliwość na poszerzenie swojej wiedzy z zakresu magicznych stworzeń, zwłaszcza, że nigdy nie słyszał o przypadku rozszczepienia trójgłowego gada (nie żeby specjalnie poszukiwał takiej informacji). Zakończyła swą wypowiedź pewnym ciekawym stwierdzeniem, więc jakże mógłby odpuścić sobie możliwość odpowiedzi?
- Więc wychodzi na to, że ja tkwiłem w Trausnitz o rok dłużej. Przyjechałem do Hogwartu na studia. - powiedział, po czym zmierzył ją nieco rozbawionym spojrzeniem. - Nie, nie wiedziałem tego.
Cóż, stalker z niego pierwszoligowy, ale niekoniecznie nieomylny i zawsze poinformowany. Cóż tutaj dalej pisać. Opuścili wspólnie basen, bo przecież półwil nie mógł pozostawać obojętny na tak wyraźną sugestię Moreiry. Co prawda sam nie skusił się na żadnego „mocniejszego drinka”, ale zawsze mógł potowarzyszyć jej przy spożywaniu takowego. Nawet nie spostrzegli kiedy impreza na basenie już dobiegała końca i musieli się rozstać. Żadna strata, bo z pewnością nie był to ostatni rozdział napisany przez tych dwoje. Jednakże jak będzie wyglądał kolejny?

[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPią Wrz 11 2015, 20:20

Naprawdę nisko upadłeś skoro uznałeś, że dzisiejszą noc spędzisz właśnie tutaj. A może obrzydły ci bary i spanie w rzygowinach nieznanych ludzi? Nie wnikam, ale z zaciekawieniem patrzę jak próbujesz niepostrzeżenie dostać się na basen o trzeciej nad ranem. Dobrze, że tachasz ze sobą plecak w którym masz wszystko niezbędne do życia. Słychać tylko jak obijają ci się w nim puste fiolki po eliksirach i na pół niedopita ognista, którą w przypływie olśnienia zwinąłeś, wychodząc z pubu. Z ukrycia biję ci brawo. Liczysz na to, że nikogo tutaj nie będzie. Że w spokoju będziesz mógł żalić się nad sobą i swoim marnym losem. Pogratulować. Wybierasz jeden z rozstawionych dookoła leżaków i kładziesz się na nim z nadzieją, że ta noc będzie należeć do spokojnych. Możesz się cieszyć jeszcze z pogody. Przynajmniej nie zmarznie ci tyłek, kiedy nad ranem będziesz jęczał, że słońce niszczy twoje oczy. Bo wiem, że tak będzie.
Nie wiem dlaczego, ale nie możesz długo usiedzieć w jednym miejscu. Nim się spostrzegam stoisz na krawędzi basenu i patrzysz przed siebie, pociągając z butelki kolejny łyk. Pij roztropnie, bo zaraz się skończy, a na następną nie masz już galeonów. Znów przegrałeś wszystko, a może miałeś dobry dzień i w przypływie dobroci serca zacząłeś stawiać wszystkim drinki. To mało ważne, bo widzę jak się chwiejesz. Mam wrażenie, że nawet niewielki wiaterek przyczyni się do tego, że wylądujesz w basenie w ubraniu. Mógłbyś chociaż się rozebrać i wskoczyć do wody. Może otrzeźwiałbyś na chwilę, bo nie pamiętam kiedy ostatnio nie piłeś. Nie tłumacz się tylko znowu, że masz powód. Że przeszłość zapukała do twoich drzwi i z butami wdarła się do umysłu, który już zdążył zakopać niektóre wspomnienia. Przymykasz ze zmęczenia oczy i jak przewidywałem lądujesz w basenie. Machasz chaotycznie rękami, ale przecież lubisz być na dnie, więc nie musisz się wysilać. Odrzucasz pustą już butelkę za siebie i podpływasz do krawędzi. Otrzeźwiałeś trochę, więc może przy odrobinie szczęścia uda ci się posłużyć różdżką, aby osuszyć ubranie. Zanim jednak dotarłeś do miejsca gdzie pozostawiłeś cały swój dobytek ściągasz koszulkę, która nieprzyjemnie przykleiła się do ciała. Teraz lepiej, co nie? A mówiłem już dawno żebyś się rozebrał. Nawet jesteś zadowolony, że nie ma nikogo kto mógłby podziwiać twój upadek do wody. Jednak nie mów hop… Zatrzymujesz się w pół kroku, bo na twoim leżaku ktoś siedzi. Z daleka nie jesteś w stanie dojrzeć, ale jakiś cichy głosik z tyłu głowy podpowiada, że ta noc nie skończy się dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mirabelle Leblanc

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
  Liczba postów : 101
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11251-mirabelle-bianca-leblanc#303279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11256-play-with-mira#303295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11255-twoja-belladonna#303294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11254-mirabelle-leblanc#303293
Basen - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPią Wrz 11 2015, 20:47

Było coś niesamowitego w nocnych przechadzkach. Cisza. Samotność. Wielu ludzi nienawidziło nocy. W nocy człowiek stawał się swoim największym wrogiem. Ale nie ona. Ona lubiła siebie taką jaką była. Nie miała sobie przecież nic do zarzucenia. Prócz niewielkich niedoskonałości ciała, ale każdy je posiadał. I tak wiedziała jak je ukrywać, więc czym się przejmować? Charakter już dawno zdążyła wypracować i cele… Cele były najważniejsze. Żebyś wiedział co czego dążył. I należało mieć pasję. Ona… na pewno też jakąś miała. Chociaż niewielu ją znało. Przechodząc obok siatki ogradzającej basen, nie planowała się tu wcale zatrzymywać, ale jakiś odgłos zza ogrodzenia ją zastanowił. Przystanęła w miejscu, obracając z wolna głowę w tamtym kierunku. Zrzuciła z siebie lekką, skórzaną kurtkę, przerzucając ją przez płot, zanim wspięła się na niego, przeskakując zgrabnie na drugą stronę. Przynajmniej dopóki nie nastąpiło twarde zderzenie z rzeczywistością. Inaczej zapamiętała takie wyczyny w Nowym Orleanie. Tam wypracowała sobie bardziej wprawne ruchy. Kucnęła tylko na chwilę, przytrzymując chwilę dłonie przy obolałych kostkach, po których przeszedł jej prąd przy nieamortyzowanym skoku, a zaraz potem zgarnęła kurtkę z ziemi, otrzepując ją z piachu.
Dostrzegając Jego sylwetkę w nikłym blasku, jaki dawał wyłącznie sam księżyc, zmarszczyła brwi, upewniając się czy na pewno oczy jej nie mylą. Ale to musiał być on. Pamiętała go dokładnie. Jego sylwetkę, sposób poruszania się. Nawet jeśli dzisiejszego dnia był bardziej nieporadny. Oparła dłoń na biodrze, obserwując z kpiącym uśmieszkiem feralny upadek. Miał szczęście, że nie chciała go nigdy potem komentować. Zajęła miejsce na leżaku, z dobrym widokiem na ten teatrzyk. W tym momencie rzucił jej się w oczy pozostawiony tu przez Niego ekwipunek. Dalej nie znała jego imienia, ale może zawartość torby mogła zdradzić o nim więcej niż tak błahe rzeczy. Bez zawahania sięgnęła po jego własność, bardzo wnikliwie badając wnętrze wora. Kilka pustych flakoników i cholera wie co jeszcze, niewiele jej mówiło. Wyciągnęła jeden z nich, obracając go w dłoniach.
W momencie, w którym ją zauważył, spoglądała na niego z nad szkła, z zainteresowaniem. Odrzuciła buteleczkę na swoje miejsce, prostując się. Noga założona na nogę, swobodna pozycja, chociaż wkraczała w jego prywatność, zdecydowanie spokojna mimika twarzy, świadczyła o tym, że czuła się bardzo luźno. Wplotła dłoń we włosy, opierając głowę na ręce, kiedy jej wzrok, z jego twarzy, bezwstydnie zbłądził na tors. Powoli przeciągała spojrzeniem po jego ciele, przyglądając się wyraźnie zarysowanym mięśniom. Cienie, jakie dawało obecne światło tylko czyniło ten widok bardziej interesującym. Uśmiechnęła się kątem ust, nie podnosząc się z leżaka. Po prostu na niego patrzyła, czekając aż ruszy w jej kierunku i odległość między nimi zmieni się na tyle, żeby mogła mruknąć cicho:
Cześć, mon cher.
Nienaganny tylko w niektórych słówkach francuski akcent przeciął ciszę panującą wokół. Jej głos, melodyjny i cichy, rzucony w eter, zdawał się zmięknąć w tym otoczeniu, zanim dotarł do jego uszu.
Dochodzimy do punktu, w którym się przede mną odsłaniasz, kochanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPią Wrz 11 2015, 21:52

Nie zatrzymał się na długo, nie dał wybić się z rytmu. Po prostu nie spodziewał się tutaj o tej porze nikogo. Żałuje tylko tej resztki ognistej, która rozpłynęła się po basenie. Mogłaby się teraz przydać jak nigdy, bo z niewiadomych przyczyn zaschło mu w ustach. Działasz na niego w dziwny sposób, którego nie umie określić. Nie żeby poświęcił temu dużo uwagi. Po drugim drinku i trzecim buchu udaje mu się zapomnieć o rzeczach, które na trzeźwo go irytują. A może intrygują? Z tobą jest tak dziwnie, że bez problemu możesz się znaleźć w obydwu kategoriach. I jeszcze kilku innych, które przychodzą mu na myśl jak tylko usłyszy twoje imię. Mira. Zapamiętał, chociaż nie chciał mieć z tobą nic wspólnego. Jest niemal pewien, ze to zdrobnienie, ale nie wie od czego. Tak, o tym też zdążył pomyśleć zanim zamówił drugiego drinka. Siedziałaś mu przed oczami o wiele za długo i zbyt intensywnie. Odpuścił sobie nawet warzenie eliksirów. W obawie przed tym, że zniszczy drogie składniki które ma obecnie na wykończeniu. Dlatego nim wieczór zdążył się zacząć on leżał pod stołem, bo chciał wypić jak najwięcej w obawie, że może jeszcze pojawisz się w jego myślach. To wszystko było tak tylko na wszelki wypadek.
Z daleka nie widział, że grzebałaś w jego plecaku, ale jak tylko omiótł spojrzeniem miejsce gdzie siedzisz, dostrzegł, że coś jest nie tak. Zwija jeszcze mokrą koszulkę w kłębek i kiedy znajdujesz się na wyciągnięcie ręki bez ostrzeżenia ciska ją w twoją stronę. I ma tylko nadzieję, że nie wykażesz się refleksem.
- Znalazłaś coś ciekawego? - rzuca niby od niechcenia, ale tak naprawdę w środku zaczyna się w nim gotować. Nikt nie lubi kiedy grzebie się w jego rzeczach, a już na pewno on. Zawsze ma przy sobie coś przez co może wpaść w kłopoty, ale ty nie musisz o tym wiedzieć. I tak wiesz za dużo, co jak tylko sobie przypomni drażni go jeszcze mocniej. Skoro i tak już wywróciłaś wszystko do góry nogami nie kłopocze się, aby przyciągnąć do siebie swoje rzeczy. Teraz to bez znaczenia. Zachodzi tylko głowę jak długo tutaj siedzisz i jak wiele miałaś czasu na spokojne przeglądanie jego własności. Już nie żałuje, że wpadł do basenu, bo to chociaż trochę go otrzeźwiło. Jednak i tak za mało na kolejną potyczkę z tobą. - Ostatnio jako amulet nosiłem uschnięty język dziewicy, ale przegrałem go w karty. Myślę, że twój idealnie zastąpi tamten - mówi spokojnie, a kiedy słowa kończą wypływać z jego ust, przygryza zwyczajowo wargę. Patrzy na ciebie, jakby serio rozważał to co przed chwilą powiedział. Marnym byś była amuletem, ale przynajmniej w końcu byś zamilkła. To zawsze jakiś plus - Mam w plecaku tępy nóż, który nada się do tego idealnie. Zaklęcia są przereklamowane.
Nie ma zamiaru stać dalej w mokrych rzeczach. Nie zważając na ciebie zdejmuje spodnie, a później bokserki. Wyciera się ręcznikiem, który leżał zwinięty pod jednym z leżaków, a później przepasa się nim w biodrach. Wszystko czego potrzebuje ma w plecaku, ale ten leży za tobą. Więc wyciąga tylko rękę w wymownym geście ze złośliwym uśmiechem, pod którym kryją się niewypowiedziane słowa. Chociaż raz poszedł po rozum do głowy i nie skomentował wszystkiego. Ciekawe tylko jak długo wytrzyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mirabelle Leblanc

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
  Liczba postów : 101
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11251-mirabelle-bianca-leblanc#303279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11256-play-with-mira#303295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11255-twoja-belladonna#303294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11254-mirabelle-leblanc#303293
Basen - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPią Wrz 11 2015, 22:37

Nie przeglądała jego plecaka aż tak długo. Zawiesiła na nim spojrzenie, ciekawa, dlaczego zawsze zadawał jej pytania, właśnie w ten sposób, w jaki je ujmował. Jakby obawiał się tego, czego jeszcze mogła się o nim dowiedzieć. Czyli nie wiedziała jeszcze wszystkiego? Zgadywała, ze mogło tak być. Przecież byli sobie zupełnie obcy. Ot co, facet, który zgwałcił dziewczynę, czego może nie była naocznym świadkiem, ale co dokładnie wiedziała, pamiętając dobrze okoliczności ich spotkania. Uśmiechnęła się kwaśno. Dlaczego próbowała zrozumieć… akurat jego? To była chyba jej ogromna wada. Nie lubiła nie znać człowieka. Chciała znać wszystkie jego wady, zalety, każdą słabość, przede wszystkim. Bo kiedy już poznało się czyjeś słabości, można było je odpowiednio wykorzystywać. Tak jak znała własne. Dlatego manipulowała nimi. Lękami, obawami, złymi wspomnieniami. A miała się czym pochwalić. Wbrew wszystkiemu też miała swoje fobie. Własne krzywe zwierciadło. Tylko zaglądała w nie często, żeby nie wyjść z prawy, jak tonie się w gównie. Tonęła w nim wprawnie. Nie z klasa. Nie dało się z klasą tonąć w takim burdelu, ale mogła udawać, że był to dla niej chleb powszedni. On był inny. Uciekał od przeszłości. W alkohol, w ciężkie używki. Nie wiedziała jeszcze tylko dlaczego.
Ani co znalazła w jego plecaku.
Głębokie dno — zaryzykowała stwierdzeniem, nie mówiąc nic i mówiąc jednocześnie wszystko. Bo taki był jej sposób prowadzenia rozmowy. Wpatrywała się w jego tęczówki, trochę przymglone, jeszcze chyba nie dość trzeźwe. Musiał się bardziej postarać, jeśli chciał wyjść w tej rozmowie z twarzą. Uśmiechnęła się do niego rozbawiona jego słowami. Zanurzyła smukłe palce we wnętrzu jego plecaka, szukając tępego ostrza o którym mówił. Nie spuszczała wzroku za często na fakturę materiału, który plątał się jej między palcami, jak i zimne fiolki, ocierając się nieprzyjemnie o jej opuszki. Zerkała jednak co jakiś czas na niego. Przezornie, wolała go mieć na oku. Nie powiedziałaby dla bezpieczeństwa. Tylko naiwni wierzyli w prawdziwe bezpieczeństwo przy kimś, kto był w stanie kiedyś w przeszłości tak mocno skrzywdzić człowieka. Ona po prostu przygotowywała się na zagrożenie. To było chyba coś co najlepiej dostosowywało ją do jego towarzystwa.
Mówisz? Słaby byłby amulet z niedziewiczego języka — mruknęła uśmiechając się do niego w ten najbardziej nieznośny sposób. Kokietowała go, chociaż robiła to świadomie, wcale nie czekała na to, że złapie haczyk. Oblizała lekko wargi, zagryzając dolną z nich, kiedy przyglądała się jego następnym poczynaniom. W szczęśliwym momencie, może wcale nie chciała minąć się z bluzkę, którą rzucił w jej kierunku, ale wychyliła się do przodu, przesuwając się na leżaku bliżej niego. Koszulka przeleciała jej koło ramienia. No cóż… nie trafił. Ale przynajmniej mógł być pewien, że nie minęła się z nią umyślnie. Uniosła do niego spojrzenie, uciekając nim od twarzy, przez tors, niżej. Owszem, zdecydowanie była większą pasjonatką kobiet, ale nie potrafiła nie docenić męskiego ciała. Nie planowała nawet ukrywać swojego spojrzenia, które zachłannie objęło odsłaniane przez niego fragmenty jego ciała. Wstała, kiedy akurat on zdążył opleść luźno biodra ręcznikiem, wyciągając w jej kierunku dłoń. Plecak wylądował gdzieś za leżakiem. Odrzuciła go do tyłu, w dłoni trzymając jedną tylko rzecz. Zimna stal dotknęła jego skóry, tuż obok kości biodrowej. Dziewczyna delikatnie obróciła nadgarstek. I tyle starczyło. Ostrze obróciło się, dotykając ostrą krawędzią męskiego ciała, ale nie ranił go do krwi. Nie zostawiła żadnego śladu. Tylko ręcznik podważony tym ruchem opadł na ziemię. Już chwilę potem, mężczyzna nie mógł wiedzieć kiedy, ale dziewczyna, trzymając jedną dłonią przegub jego ręki, wyciągnęła ją po nóż. Jego rękojeść zatrzasnęła w Twojej dłoni, cały czas patrząc Ci w oczy.
Touché. Jeszcze nie słyszałeś mnie jak śpiewam — mruknęła prawie szeptem. Naprawdę szkoda byłoby pozbawiać ją możliwości wydania z siebie tak pięknych tonacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptySob Wrz 12 2015, 14:58

To co się dzieje w jego nietrzeźwym umyśle trudno określić jednym słowem. Nawet całym ich ciągiem jest to niemożliwe. Bestwisz się nad nim i wyraźnie sprawia ci to radość. A on błądzi, próbując wyjść z tego z twarzą, którą zatracił już dawno. Gdzieś w połowie pierwszej butelki. Nawet orzeźwienie niewiele mu daje. Jest powierzchowne i tylko pozornie zyskał coś dzięki niemu.
- Głębokie? Jak twoje gardło? - chwyta się tanich sloganów zaraz plując sobie w brodę, że upada z każdym słowem jeszcze niżej. Sama powiedziałaś, że musi siebie nie szanować, więc teraz masz kolejne potwierdzenie swoich słów. Które tylko pozornie nie zrobiły na nim wrażenia. Jednak nie wiesz tego. Możesz zgadywać, że jest inaczej albo zdajesz sobie z tego sprawę lepiej niż on sam. Już gubi się w tym co nosi w plecaku. Co przegrał w karty, a co sprzedał, aby mieć na kolejną butelkę. Smutny jest jego żywot, ale nie zwierzy ci się z tego. Najwyżej usiądzie w samotności i załka jak małe dziecko. Zakwili nad sobą, ale nie przyniesie to oni krzty ukojenia. Wie, bo próbował. Pozory. Trzyma się ich kurczowo jak tonący brzytwy. Ranić przy tym nie tylko ciało, ale i duszę którą dawno zostawił w czyiś rękach. Nie stawiaj więc na niego, ani galeona. Bo przegrasz z kretesem.
Miażdżysz go. Nieprzewidywalnym zachowaniem i spokojem. Wziął głębszy oddech, aby nie powiedzieć zbyt wiele i nie zdradzić kolejnych rzeczy, które pragnie zachować tylko dla siebie. Schować jeszcze mocniej w pamięci, zakopać możliwie jak najgłębiej. Nie jest w stanie przewidzieć twojego kolejnego ruchu, nie umie odczytać nic z twojej twarzy i to niepokoi. Nigdy nie był mistrzem w interpretacji cudzych uczuć, ale przy tobie ponosi konkretną porażkę za każdym razem. Rzucasz mu rękawice, którą bez wahania wszystkiego podnosi. Schyla się po nią i wtedy zaczyna rozumieć, że popełnił błąd. Jest jednak na późno na wycofanie się. Nie da ci satysfakcji, nie odsłoni się jeszcze mocniej. Będzie brnął dalej dopóki starczy mu tchu, a może i jeszcze dłużej. W końcu tonął nie raz, a inni go ratowali. Szlachetność była zawsze przereklamowana. Patrz na niego z odrazą. Z grymasem na twarzy jakby ktoś pod nos podsunął ci gówno. Nie rozmawiaj z nim, bo tylko mieszasz. Mącisz coś co od długiego czasu spokojnie stało. Przyzwyczaił się do tego tak mocno, że teraz jest zdezorientowany, a ty nie dajesz mu chwili. Nim zdąży złapać oddech rzucasz w niego kolejną kłodą, która ma go ściąć z nóg. Desperacko stara się utrzymać i nim zdąży złapać równowagę, kolejna leci w jego kierunku. Narzucasz mu tempo, które ledwo utrzymuje. Jednak z jego postawy wynika, że wciąż mu mało. Nie mruży oczu i nie ucieka wzrokiem. Prowokuje i jest prowokowany. Nie zna zasad tej gry, ale chętnie zobaczy gdzie są jej granice. Przyjmuje wyzwanie.
- Wycięcie przez gardło jest trudniejsze, ale daje więcej satysfakcji - wprawnie złapał rękojeść noża i wolną dłonią rękę, którą mu podałaś narzędzie. Wykręcił ją bez wahania i zaraz już stoisz do niego tyłem, a on nożem zabiera twoje włosy z szyi. Jeszcze nim nie dotyka delikatnej skóry, ale spokojnie. Zdąży. Ma czas. Nie czuje się komfortowo stojąc za tobą zupełnie nagi. Nie ufa swojemu ciału, ale nie schyla się po ręcznik, który obecnie leży na jego stopach. Drażni go to i wprawnym ruchem przesuwa go na bok. Wciąż masz jeszcze zaśpiewać, więc proszę, pokaż na co cię stać. Ostrze dociska gdzieś na wysokości obojczyka i leniwym ruchem przesuwa w górę. Nie ma wyczucia, robi to mocniej niżeliby chciał. Nie zostawia za sobą krwawego śladu, ale doskonale czujesz ostrze, które zatrzymuje zaraz przy twoim uchu - Co powiesz jeszcze na to, aby powiększyć ci uśmiech. Będziesz piękniejsza niż teraz, a przecież wszystkie tylko do tego dążycie - drażni się z tobą, mocniej dociskając nóż. A w miejscu gdzie to robi pojawia się niewielka kropelka krwi. Wciąż kontroluje nacisk na wykręconą dłoń, zwiększając ją wedle uznania, a może testując twój poziom bólu. Nie wiem, niby siedzę w jego głowie, ale nie mogę nic z niej teraz odczytać. Może tobie się to uda? W końcu jesteś w tym najlepsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mirabelle Leblanc

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
  Liczba postów : 101
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11251-mirabelle-bianca-leblanc#303279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11256-play-with-mira#303295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11255-twoja-belladonna#303294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11254-mirabelle-leblanc#303293
Basen - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPon Wrz 14 2015, 21:46

Uśmiechnęła się do niego. Głębokość gardła mógł sprawdzać sam, skoro już zadeklarował się odcinać jej niedziewiczy język na bardzo dziewiczy amulet. Przemilczała jednak temat, kwitując go tylko tym uśmiechem. Nie bawiła jej ta treść, ale też w żaden sposób nie obrażała. Należało się bardziej postarać, żeby zdenerwować Mirabelle, o ile to w ogóle było możliwe. Zdawało się czasem, że ją modła wyprowadzić z równowagi tylko ona sama, skoro większość rzeczy, które doświadczała traktowała z przymrużeniem oka, odbierając to, co chciała odebrać. Tym razem jego bardzo desperacką próbę stoczenia tej dyskusji na prawidłowy tor. Tylko jeszcze bardziej zboczył tym z drogi. Ale Mira nie była tu po to żeby wskazywać mu ścieżkę. Od mącenia, wbrew pozorom, też nie. Ona sama pozwalała mu wybierać, gdzie sam chciał dojść, a że sam zaganiał się dokładnie w te miejsca, w których czuł się dokładnie tak, jak się czuł. Leblanc na to nic nie potrafiła, ani chyba nie chciała poradzić. Ani na gesty, jakie jej okazywał. Ręka, pamiętająca jeszcze jego ciężki dotyk, obarczona kilkoma, blaknącymi dopiero siniakami, została wykręcona do tyłu. Prawie w tym samym momencie ściągnęła nadgarstek w miejsce, w którym sprawiał jej swoim ruchem najmniej bólu. Obróciła głowę w jego kierunku, patrząc na bok jego twarzy, bo tylko tyle była w stanie dostrzec. Opuszki palców musnęły skórę jego podbrzusza, jak tylko szarpnął ją w swoim kierunku, blokując w tym pełnym agresji uścisku. Jej ruchy były zupełnie inne, delikatne smagnięcia paznokci sprawiały wrażenie, jakby dotykała jego skórę opuszką, zresztą zaraz, dla złagodzenia, wierzchem wykręconej dłoni połaskotała ciepłą skórę za sobą. Ponieważ żadne z nich nie znało granic.
Sam wyznaczył im brak zasad, dostosowała się.
— Próbowałeś już? — spytała zadzierając głowę do góry, uśmiechając się do niego nieznacznie zanim, przechyliła lekko szyję, mrużąc przy tym delikatnie oczy, w momencie, w którym poczuła jak ostrze, od tego ruchu wbija się głębiej w jej skórę, ale zaraz je uchyliła patrząc wysoko w księżyc nad ich głowami. Uchyliła wargi, wypuszczając z ust ciepły, miarowy, jak od początku dyskusji oddech — Bo trzymasz krawędź noża o dwa cale za wysoko.
Wolną rękę, której nie trzymałeś w swoim uścisku, podniosła do góry, przez chwilę przemknęła ona obok ostrza, między nim, a Twoim ramieniem, zanim spoglądając przed siebie, odnalazła ręką Twój kark, gładząc go opuszkami palców, chwilę potem lekko masując, przymykając oczy. Ten spokojny ruch ją odprężał. W taki sposób, że nawet kiedy wbiłeś ostrze w jej delikatną skórę, pozwalając skromnej kropelce krwi spłynąć po jej szyi, zginąć w biuście, pozostała opanowana. Zagryzła własną wargę, też do krwi. To tylko… jedna kropla. Ssąc lekko własną wargę, zacisnęła palce na Twojej szyi.
— Nie podoba Ci się mój obecny uśmiech?
Zaśmiała się, ale krótko, bo drżenie strun, powodowało bolesne starcie się z krawędzią ostrza, które zarysowało płytko rankę na jej skórze, wzdłuż całej długości noża.
— Nie zmieniłabym w sobie nic — mruknęła szeptem. Tak, żebyś wiedział, ze nie dałeś szansy jej śpiewać. Mówić nawet, bo każde poruszenie ustami odbijało się nieprzyjemnym dyskomfortem na krtani. Ostrze było tak ciężkie, jak Twoje intencje. Docisnęła się do Twojego ciała, oddalając się tym samym od ostrza, wbijanego w jej skórę, choć musiała wykręcić sobie przy tym bardziej rękę do góry, zaciskając jednak wargi, nie wydając z siebie żadnego stęknięcia.
— Kiedy już skończysz tą grę… — już nawet uśmiechnęła się do swoich myśli, ale nie skończyła wypowiedzi. Nie miała nawet gwarancji, że chciał skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPon Wrz 14 2015, 23:18

Zaczął kroczyć po kruchym lodzie w nieznanym kierunku, bez różdżki i pomocy przyjaciela. Jest sam, ale to żadna nowość zdążył odepchnąć od siebie wszystkich wartościowych ludzi, a zostawił tylko tych gówno wartych. Brawo, Bastian! Oby tak dalej. Aż mam ochotę poklepać go po plecach. Kpię z niego przy każdej nadarzającej się okazji, co tylko pcha go do kolejnych desperackich ruchów. Szamota się, a liny zaciskają mocniej. Niby swoje już przeżył, ale wciąż popełnia te same błędy. Aż przykro patrzeć jak chowa się za maską, a ty sprawiasz, że w jednej sekundzie jest ona gówno warta. Niby ma nad tobą przewagę, a nie umie jej wykorzystać. Przyczyniają się do tego narkotyki i alkohol, których nadużywa, choć obiecuje sobie za każdym razem, że to ostatni raz. Nie myśli trzeźwo. Nie przewiduje, nie składa wszystkiego w całość. Ma puzzle, ale brak mu woli do poskładania ich. Woli machać na oślep rękami licząc, że w końcu trafi w odpowiedni punkt. Chciałby. A nawet jeżeli mu się uda to tego nie zauważy. Mógł więcej pić dzisiejszego wieczoru, a byłoby mu łatwiej. Zbyt często patrzył za siebie i dlatego zabłądził. Stracił z oczu cel.
Pomóż mu kto go znaleźć…
- Przekonasz się czy zrobię to wprawnie, czy na wyczucie - nadal nie zamierza przestać. Brnie ślepo w kierunku, który jest zły i nie słucha głosu, który mu podpowiada, aby przestał. Nie wzrusza go uwaga o tym, że trzyma nóż na nieodpowiedniej wysokości. Zdąży jeszcze go przesunąć kilka razy zanim zdecyduje co dalej. Chce poczuć strach. Cokolwiek, aby wiedzieć, że nie jesteś bezduszna. A może jesteś? Uczucia są przereklamowane, a strach dla słabych. Są jednak we wszystkim pewne granice, których przekroczenie źle się kończy. Wie coś o tym. Już dawno jest po tej drugiej stronie, ale nadal oszukuje się, że jest inaczej. Może tak bez końca. Bestwić się nad sobą i karać, ale wciąż mu będzie mało. Nazwij go masochistą. Zwierzęciem. Bydlakiem bez serca. Wykrzycz mu w twarz, że jest nic nie wartym śmieciem. Każ mu wrócić do przeszłości. Zmierzyć się z nią i dopiero później pozostawić za sobą, bo inaczej nadal będzie krążył po lodzie bez różdżki czy chociażby wizji pomocy. Ofiaruj mu coś, a później zgnój. Niech czuje upokorzenie, ból i strach. Wymaga tego od ciebie, ale sam nie jest chętny, aby cokolwiek pokazać. Woli się nieudolnie kryć za tym co przez lata kreował. Tylko, że jest jeden mały szkopuł, który wszystko psuje. Byłaś wtedy i nagle pojawiasz się teraz. Nie masz pojęcia co się działo przez te lata, nie widziałaś jak walczył ze sobą i coraz bardziej się staczał. Wkraczasz i myślisz, że wiesz wszystko, a tak naprawdę gówno wiesz. Może jest zdolny do tego, aby jednym płynnym ruchem rozkroić ci gardło? Może źle go odczytałaś? Nic nie stawiaj za pewnik. Nie kiedy masz do czynienia z Bastianem.
- Czegoś w nim brakuje - patrzy uważnie na każdy twój najmniejszy ruch. Już nie bawi się w rozszyfrowywanie ciebie. Walenie głową w mur ma też swój koniec, a jego właśnie teraz nastał. Nie odsuwa się, chociaż mocno na niego napierasz. Stoi nadal w tym samym miejscu, może się zdawać, że przyrósł do niego. Póki będzie w stanie utrzymać równowagę tak właśnie będzie. Przestaje się z tobą bawić. Przesuwa nóż na policzek i wyznacza linię dzięki której twój uśmiech będzie pełniejszy. Zostawia na skórze zaczerwienioną kreskę, którą wystarczy tylko pogłębić. Patrzy z uśmiechem na zalążek swojego działa.
- Jeszcze jej nie zacząłem - kłamie, ale trwa ona tak długo, że sam zapomniał kiedy to było. Wypycha z myśli to pytanie, bo rodzi od razu zbyt wiele odpowiedzi. Przywołuje wspomnienia, które przecież tak skrupulatnie zakopywał. Powiedziałaś o kilka słów za dużo. Ma wrażenie, że to nie on prowadzi swoją rękę tylko ktoś zupełnie inny. Nóż przesuwa się po twoim policzku, a spod niego wypływają strużki krwi, których jest coraz więcej. A on stoi i nie przerywa, czuje jakby czas się wokół niego zatrzymał. Jakby patrzył na wszystko z boku, a był sprawcą wszystkiego.
Kiedy tak nisko upadłeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mirabelle Leblanc

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
  Liczba postów : 101
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11251-mirabelle-bianca-leblanc#303279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11256-play-with-mira#303295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11255-twoja-belladonna#303294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11254-mirabelle-leblanc#303293
Basen - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyWto Wrz 15 2015, 11:57

— Wolałabym nie chcieć się tego dowiadywać — mruknęła prawie szeptem, nie wiadomo czy do Ciebie czy do siebie. Nic nie było w porządku w tym, jak dalej potoczyło się wasze spotkanie. W jednym momencie Mirabelle ciągnęła za wszystkie sznurki, w drugim, nie zrobiłeś niczego co mogło ją zaskoczyć, ale za to, niezadowolić. Nie lubiłeś sprawiać kobietom przyjemności, prawda? Wolałeś, żeby to był ból, czyż nie? Ale czy ten, fizyczny, jaki jej zadawałeś, naprawdę krzywdził ją w poważny sposób? Mogłeś oszpecać jej twarz, chociaż szkoda tych równych rysów, nienagannie gładkiej skóry, teraz rozcinanej przez krawędź ostrza. Syknęła w stłumiony sposób, mimowolnie opuszczając swoją wolną dłoń ku sobie. Nie przepraszała, bo nie miała za co. Nie prosiła, bo nie miała o co. Nie okazywała strachu, bo nie bała się fizycznego bólu. Nie skomlała, tylko dlatego, że będzie miała w tym miejscu bliznę. Nie była żadną z kobiet jaką znałeś. W gruncie rzeczy, była dość wyjątkowym człowiekiem. Nie mogła, nie chciała i nie okazałaby Ci słabości, nawet wiedząc, czym mogła to przypłacić. Była na to… zbyt obojętna wobec życia.
— Może brakuje mu szczerości? — zasugerowała ochryple, bo nawet wtedy, kiedy zachowywała zimną krew, ciało wiedziało, jak reagować samo. Zaschło jej w gardle z pierwszym momentem, w którym z jej policzka poleciały poważniejsze strużki słodko wyglądającej, żywo czerwonej krwi. — ranisz mnie. Trudno, żeby mój uśmiech mógł Cię teraz przekonywać.
Nie było poprawnej złości w sposobie, w który nagle, wolną cały czas ręką, wymierzyła w Ciebie różdżką. Tylko zdrowa analiza. Instynkt samoprzetrwania.
— Reducto — szepnęła, a proste zaklęcie, odrzuciło Cię do tyłu, aż na krawędź basenu. Siła odrzutu zwaliła Cię do tyłu. Znów wylądowałeś w wodzie. Potrzebowałeś otrzeźwienia. A ona stała dalej, obserwując Cię z lekkiego dystansu. Oprzytomniej… bo dalej jesteś tylko zapijaczonym cieniem człowieka, bez samokontroli, bez cienia rozsądku. A może specjalnie zostawiłeś ją uzbrojoną, żeby mogła się przed Tobą obronić? Mogła tylko zgadywać. Kucnęła przed Tobą, przy załamaniu dna basenu kolejnym zaklęciem oddalając od Ciebie ostrze. Krew plamiła jej szyję, spływając z policzka, więc starła ją skrupulatnie dłonią, oblizując wargi z metalicznego smaku.
— Chcesz mnie znów krzywdzić? — spytała, szukając Twojego spojrzenia. Była masochistką, albo była po prostu odważna w swojej głupocie, bo mogłeś być pewien, że nie naiwna, nie okazując Ci strachu.
I wyciągnęła do Ciebie dłoń…
Bo jeszcze nie byłeś tak do końca stracony, wiesz?
— To nie wykorzystuj do tego siły, ani ostrych narzędzi. Życie chuja wszystkich równo. Znajdź lepsze sposoby upodlenia.
Co zamierzałeś teraz zrobić?
Zdradzić wyciągniętą w Twoim kierunku dłoń?
Mogłeś jej nawet złamać rękę… jeśli byś chciał, bo swoją różdżką odrzuciła drugą ręką za siebie, wpatrując się w skupieniu w Twoje oczy. Nie zrozum mnie źle. Ona nie ufała Tobie. Nie mogła. Gdyby chociaż przez chwilę sobie pozwoliła, zawiódłbyś jej zaufanie już setki razy, choć nawet nie znaliście się tak długo. Za to mocno wierzyła w swój własny instynkt. Nie poddawała go żadnym, najmniejszym wątpliwościom. To właśnie on kazał jej działać właśnie w ten sposób.
— Nie jestem Twoim wrogiem. Jesteś nim sam dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901
Basen - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 EmptyPią Wrz 18 2015, 10:44

Wolałby , aby ciebie tutaj nie było. Ale nie można mieć wszystkiego. W innym wypadku... Gdybanie odłóżmy na inny czas, a jeszcze lepiej na nigdy. Nie chciałbyś w tym kierunku podążać jeszcze mocniej zatapiając się w beznadziei i gównie. Masz tendencję do tego, więc uważaj, bo kiedyś nie wypłyniesz. Nie znajdziesz w sobie tyle siły, aby to zrobić, a moje marudzenie na niewiele się zda. Nie będzie mi ciebie szkoda. Zasługujesz na o wiele gorszy los, każdym swoim zachowaniem przypieczętowując wszystko co najgorsze. W tej chwili nie jest inaczej. Wbiłeś się w skórę jak w masło, nie zawahałeś się choć powinieneś. Przekraczasz kolejny próg. Podążasz głębiej, a jeszcze przed chwilą szeptałeś, że dążysz na powierzchnię. Wybacz. Nie powiedziałem, że to w przeciwnym kierunku.
Nie wiesz kto kieruje twoją ręką, ale nie próbujesz się temu przeciwstawić. Widzisz już pierwsze efekty swoich czynów, jednak to wciąż mało. Nie oprzytomniejesz. Znów zawędrowałeś za daleko i nie umiesz wrócić. Kaleczysz, bo to wychodzi ci najlepiej. Tylko, że do tej pory nie potrzebowałeś do tego ostrych narzędzi. Zawsze znajdowałeś inny sposób, ale widać kiedyś musi być ten pierwszy raz. Pytanie tylko czy to cię podnieca i będziesz chciał więcej? Odsłoń się, Bastian. Zareaguj, żebym wiedział czy przypomnieć ci, aby naostrzyć noże...
Nic nie mówisz. Milczysz, a krew spływa po jej policzku. Powiększasz ranę na policzku, nie zważając na to, że przecież masz przed sobą człowieka. Istotę, która też ma uczucia jak ty. Oprzytomnienie przychodzi w momencie, którym lądujesz w basenie. Nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego co się stało, a twój zaćpany mózg zdaje się jeszcze bardziej wszystko utrudniać. A chciałeś tylko spokojnie spędzić noc. Jesteś pod wodą i na chwilę chcesz pod nią zostać. Już na zawsze. Taki rodzaj ucieczki, może nie najlepszy, ale zawsze jakiś. Jednak po chwili wynurzasz się na powierzchnię i łapiesz łapczywy oddech. Wciąż mało, aby zacząć myśleć trzeźwo.
- Ty suko - mówisz ostrzej niż początkowo zamierzałeś, ale nie szkodzi. Próbujesz zepchnąć na nią winę za wszystko co się tutaj wydarzyło. Gdyby nie znalazła się w tym samym miejscu co ty, spałbyś spokojnie na jednym z leżaków. Znów przyśniłby ci się koszmar z którego nie umiesz się obudzić i dopiero nad ranem, zlany potem odrzuciłbyś od siebie wszystkie obrazy, które nocą jawiły się w twojej głowie. Zamiast tego masz nią. Który koszmar jest gorszy?
- Lubisz być krzywdzona? Ból cię podnieca? - obijasz piłeczkę i zanurzasz się w wodzie. Odpływasz, aby nie musieć patrzeć w jej oczy, przynajmniej jeszcze przez chwilę. Dopiero po chwili wracasz na poprzednie miejsce i odpowiadasz na jej spojrzenie. Wzrok masz zimny, nieprzenikniony i nie wyrażający kompletnie nic. Próbujesz zachować spokój, choć w środku wszystko buzuje. Miesza się wiele emocji, ale tłumisz je. Póki co skutecznie, ale co będzie później? Uda zachować ci się rozsądek? Sięgniesz po wyciągniętą dłoń czy odtrącisz jak wszystko inne. I wszystkich.
Już od tak dawna nikt nie wykonał w twoim kierunku takiego gestu, że szukasz podstępu. W każdym najmniejszym słowie. Geście. Skinieniu palcem. We wszystkim. Nie wiem dlaczego, bo niczego sobą nie reprezentujesz. Nie masz nic cennego. Jesteś nikim, więc jak już ktoś wyciąga dłoń to nie dlatego, że coś od ciebie chce. Jesteś marnym cieniem człowieka. Czarodziejem, który przez większość czasu nie jest w stanie używać różdżki, bo jest na to zbyt pijany i naćpany.
- Będziesz mi teraz pierdoliła takie gadki. Zobacz co ci zrobiłem. Nie zawahałem się nawet na sekundę, a ty nadal tu jesteś - wyskakujesz z basenu i schylasz się po ręcznik, aby ponownie nim się przepasać, może tym razem pozostanie z tobą dłużej - Wiesz co zrobiłem wcześniej, więc lepiej spierdalaj póki jeszcze możesz - podchodzi do ciebie i zbiera włosy z policzka który przed chwilą ranił. Nie zważając na to czy może cie to boleć przesuwa po ranie palcem, rozmazując krew jeszcze mocniej. Chce ci pokazać, że to jest prawdziwe. Uświadomić ci, że powinnaś przed ni uciekać, a nie wyciągać w jego kierunku pomocną dłoń - Myślisz, że coś zmienisz takim gadaniem? - nadal trzyma twoją twarz w dłoniach i nie przestaje wpatrywać się w twoje oczy. Zrozum, jego nie da się uratować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Basen - Page 9 QzgSDG8








Basen - Page 9 Empty


PisanieTemat: Re: Basen   Basen - Page 9 Empty

Powrót do góry Go down
 

Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Basen - Page 9 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-