Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : London
Galeony : 306
  Liczba postów : 299




Gracz






PisanieTemat: Ulica   Wto 29 Cze - 21:33

First topic message reminder :


Ulica


***


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 219
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15642-jasper-a-i-lowell
http://www.czarodzieje.org/t15710-let-s-get-into-jail#423883
http://www.czarodzieje.org/t15711-sowa#423884
http://www.czarodzieje.org/t15709-jasper-a-i-lowell#423873




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 24 Kwi - 22:39

Jasper ziewnął jeszcze raz potężnie, jakby znów wybudzony z alkoholowego marazmu i dostrzegł kogoś po drugiej stronie ulicy. Jeszcze nie wiedział co się dzieje do końca z jego nogami ani jaki do końca ma zamiar, nie do końca jeszcze poznawał kogo zobaczył ani co właściwie widział.
Schylił się podnosząc kartkę z podłogi. Nie swoją, choć identyczną. Drogi kremowy papier, ozdobne delikatne pismo i piękny tytuł, "Zaproszenie". Na ślub. Dorien Dear - ten z wyprawy, piasków, co mu się na kolana próbował jednego wieczoru władować i laska ambasador. Wykrzywił usta z wyjątkowo zdegustowaną miną. No tak, czego innego się spodziewać po dwójce obrzydliwie bogatych, czystokrwistych czarodziei?
- To co, Yvonne, dasz się zaprosić na potańcówkę? - Lowell pomachał kartkami papieru i zasłonił sobie nimi usta, gdy ziewał. Yvonne. Zmarszczył brwi patrząc na drobną kobietę przed nim, która wyglądała jakby coś jej zaszkodziło. - Właściwie, to co tu robisz?
Chciał poprawić marynarkę, ale zorientował się że jest w samym czarnym tshircie i jeansach. A mógłby przysiąc że pięć minut temu musiał odsunąć rękaw żeby spojrzeć na zegarek, który rozpieprzył na jakimś wyjątkowo wkurzającym gościu z dwie godziny temu.
Wzrok znów skupił na Horan.
- Dziś jest niedziela? Czy już poniedziałek?
Cholera. Jeszcze był pijany i niezmiernie go to teraz denerwowało. Sięgnął po kolejnego papierosa w nadziei że go rozbudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 455
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 24 Kwi - 22:58

Stała tak bezwładnie. To chyba był jakiś jebany żart, niech ją ktoś porządnie uszczypnie. Przez sekundę nawet i mógłby to być nóż w plecy, ale z drugiej strony... Trudno nawet to ubrać w słowa, jak widać nie znała tak dobrze Dear'a jak jej się wydawało. W końcu już w czasie wyprawy dziwnie się zachowywał i prawie w ogóle się nie odzywał. Wiedziała, że coś musiało być na rzeczy, ale nie... nie coś takiego.
Obróciła głowę prowadząc wzrok w głąb ulicy Pokątnej. Tak nie wiele brakowało, tak malutko by z jej oka uroniła się łza. Chciała to powstrzymać. Zwłaszcza teraz gdy mężczyzna z naprzeciw postanowił podejść do niej i nawet podnieść zaproszenie.
Gdy wstał raczej nie tego się spodziewała. Zobaczyła dwie takie same kartki w jego dłoni. Trudno było to nazwać dziwnym zbiegiem okoliczności czy czymś takim, że również otrzymał to samo zaproszenie.
Przyłożyła otwartą dłoń do czoła i przesunęła nią powoli po włosach. Wymusiła na sobie uśmiech by spojrzeć na Jaspera, przynajmniej sprawiając wrażenie, że jest z nią dobrze.
-Pod jednym warunkiem - westchnęła i sięgnęła po jedna z kartek. Nie były podpisane imiennie, więc co za różnica. Wtem jednym ruchem ją podarła - Uznajmy, że ja tego nie widziałam - dodała wypuszczając kilkakrotnie rozdartą kartkę. Było to trudne, ale cóż. Niech będzie traktowana jako osoba towarzysząca, a nie zaproszona i będzie łatwiej. Być może.
-A ja.. mieszkam tutaj - odparła wskazując palcem na piętro. Dość wiele osób może to dziwić, dlaczego taka kobieta jak ona mieszka w takim miejscu. Odpowiedź jest prosta. Na co jej więcej. Wystarczy, że jej rodzina ma kilka posiadłości w Irlandii, więc...
-Poniedziałek - odpowiedziała z uśmiechem widząc w jakim stanie był Jasper. To musiała być dobra noc. Powiedzmy - Wyglądasz jakby nie tylko dzień tygodnia ci umknął
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 219
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15642-jasper-a-i-lowell
http://www.czarodzieje.org/t15710-let-s-get-into-jail#423883
http://www.czarodzieje.org/t15711-sowa#423884
http://www.czarodzieje.org/t15709-jasper-a-i-lowell#423873




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon 14 Maj - 14:55

Jasper patrzył na nią, jak zmienia się jej mimika, jak chowa swoje emocje i uczucia gdzieś w kieszeń i poczuł nieprzyjemne ukłucie. Wyglądała na wystarczająco mocno przybitą – przynajmniej przez te ułamki sekund – by mógł wywnioskować że informacja o ślubie Deara obeszła ją znacznie mocniej niż jego.
Kurwa. Czuła coś do niego?
Czemu go tak to sfrustrowało? Zaciągnął się mocniej, czując że w końcu ciało go zaczyna słuchać i zbierać się w sobie. Nie był głupi – nie zaszedł by tak wysoko gdyby był – wiedział że Horan mu się podobała. Miała idealne kształty, była ładna i wyglądała uroczo. Miał ten przeklęty nawyk, że uwielbiał taki typ kobiet. Uwielbiał je adorować, ale tylko te konkretne, cała reszta była zawsze tylko na jedną noc. Podobnie jak ta ambasador – nie w jego typie. Za stanowcza, za... dominująca. I blondynka. Nie lubił blondynek.
Mimo jego rozmyślań jego mimika została niezmieniona, a wszystko trwało w czasie w którym wciągnął dym do płuc, a gdy go wypuszczał, odchylając głowę tak, by nie poleciało na kobietę przed nim. Zaraz po tym skłonił się dworsko z papierosem w jednej dłoni, drugim zaproszeniem w drugiej.
- Jakże sobie pani życzy, moja pani – odpowiedział z rzadkim na jego ustach, uśmiechem. Zaraz zmierzył wzrokiem budynek który pokazała, a na wiadomość o poniedziałku zrobił mało szczęśliwą minę.
Zaproszenie wylądowało zgniecione w tylnej kieszeni spodni, a wolną ręką podrapał się po nosie.
- Hm, umknął mi – przyznał, kompletnie nieskruszony. Znów wypuścił dym gdzieś w górę, po czym spojrzał jej w oczy.
Yvonne... Czy ty... – jego głos był schrypnięty, a ton poważny, prawie jakby miał zaraz zapytać się czy za niego wyjdzie - ... dasz mi skorzystać ze swojej łazienki?
Chyba nie musiał dodawać, że lepiej by było żeby przed pracą się odświeżył. Mimo wszystko musiał pokazać swoją mordę w biurze, nawet jeśli była lekko nieogolona i wyjątkowo naburmuszona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 455
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon 14 Maj - 20:58

Zaśmiała się widząc do jakiej pozycji doszedł Jasper po tym całym rozmyślaniu. Ostatnio gdy ktoś jej się kłaniał to na przyjęciach w jej rodzinnym domu czy w ogóle u kogoś w Irlandii. W końcu nazwisko Horan tam akurat znaczy tyle, co tutaj, w Anglii nazwisko Dear. Zdążyła zapomnieć jak to jest bo w domu rodzinnym bywa od święta lub gdy wymaga tego jakaś sytuacja awaryjna.
-Ciekawa jestem czy często tak się komuś kłaniasz - przytknęła delikatnie zaciśniętą dłoń do ust tak, że paznokieć dotknął jej ust. Chociaż nie mieli okazji poznać się lepiej po tej wyprawie w Egipcie, to i tak go polubiła już wtedy. Czuła się jak taki rodzyneczek wśród tych panów, ale to jego zachowanie zrobiło na niej wyjątkowe wrażenie. Tak zajmować się obcą kobietą.. która do tego sama podejmowała dość głupie i ryzykowne decyzje, więc sama była sobie winna niektórych wydarzeń.
-No cóż zdarza się, też nie raz byłam w podobnym stanie - wzruszyła ramionami. Teraz niestety czasu brak, złapanie przyjaciółek graniczy z cudem, no i jeszcze robota. Musi uważać na siebie, już wystarczająco jej opinia podupadła po aresztowaniu.
Patrzyła Jasperowi prosto w oczy gdy próbował coś z siebie wydusić. Brzmiał dziwnie.. tak poważnie, że nie wiedziała czego powinna się spodziewać. Zamarła na sekundkę gdy nagle spytał o skorzystanie z łazienki, zamrugała dwa razy swoimi wielkimi jak orzechy oczami próbując połączyć wątki. Serio o to pytał? No cóż... wybuchła niekontrolowanym śmiechem, ale nie aż takim by sprawić mężczyźnie przykrość - Takiej prośby nikt jeszcze do mnie nie miał. Jasne, sama mam jeszcze czas przed pracą - że też się zgodziła. Nie wie działa czemu, ale to było zbyt łatwe by po prostu wpuścić go do swojej oazy.. na szczęście nie była zagracona - Tylko nie wiem czy nie będziesz chciał mnie okraść
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 219
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15642-jasper-a-i-lowell
http://www.czarodzieje.org/t15710-let-s-get-into-jail#423883
http://www.czarodzieje.org/t15711-sowa#423884
http://www.czarodzieje.org/t15709-jasper-a-i-lowell#423873




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pią 18 Maj - 13:06

Uśmiechnął się szelmowsko na jej reakcję.
- To był mój pierwszy raz. Jak mi poszło? – o matko, teraz go na żarty wzięło. Co było z nim nie tak? Niemal śmiał się w głos na myśl o tym jakie miny mieli by jego współpracownicy, gdyby go zobaczyli. Lowell się uśmiecha – i twarz mu nie popękała. Szok!
Mimo wszystko, uśmiech zniknął z jego ust, zupełnie jakby ciężko było utrzymać ten sam wyraz twarzy i znów zasłoniła wszystko maska adwokata, który był najlepszy w swoim fachu. Nie skomentował jej słów o bywaniu w podobnym stanie. Nie pasowało to do niej, by chodzić pijaną, upijać się, czy w ogóle mieć nadszarpniętą opinię. Wyglądała na zagubioną księżniczkę, nie na imprezowiczkę. Choć może tak kończył kopciuszek, którego pantofelek zbyt długo nie trafiał na swoje miejsce?
Jego usta ledwie zadrżały, gdy wybuchnęła śmiechem. Mimo wszystko był zadowolony z siebie, bo dokładnie taką reakcję chciał wywołać. Był maksymalnie skupiony na niej, ze wzrokiem wbitym wprost w jej oczy, obserwując prawie jak polujący drapieżnik. Coś w tym było, choć nie miał złych zamiarów.
- Doprawdy, Yvonne... – westchnął, przeczesując palcami włosy. Gdy wilk poluje, chce owieczki, a nie pola owieczki... ale tego już jej nie powiedział. – Wiem, jak majętną osobą jesteś, ale wierz mi, niczego mi w życiu nie brakuje. Po za tym, jaki byłby ze mnie prawnik, gdybym po godzinach, albo przed godzinami, próbował kogoś okradać?
Pokręcił znów głową, nie wierząc że mogła go naprawdę o to posądzić i nagle zakrył usta, ziewając potężnie. Ciągle nie wiedział gdzie podział się jego jeden dzień.
- Prowadź do swojego królestwa, o pani – poprosił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 455
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Nie 20 Maj - 12:21

Zdecydowanie zaczęła konsternować nad tym jak ocenić postawę Jaspera. Skrzyżowała ręce i przytknęła kciuk do warg, jak prawdziwa myślicielka
-Plecy bardziej proste i będzie idealnie - przytaknęła i rozluźniła wcześniejszą, sztywną postawę. Zagubiona księżniczka? Nawet by jej się to spodobało. Jeszcze lepiej, gdyby nie był użyty przymiotnik. Sama księżniczka to wystarczające określenie jej osoby. Brakuje jej tylko księcia z bajki oraz pałacu. Chociaż... pałac ma, ale na tej drugiej wyspie tyle, że nie przypadł jej do gustu. Wolała by coś bardziej nowoczesnego mimo wszystko. Jak to księżniczka, musi mieć jakieś "ale". Chyba faktycznie by się nadawała do tej roli. Do tego ta wielka chęć poznania kogoś, kto jest tym "kimś" w tym świecie. Nie podrzędnym sprzedawczykiem wynajmującym jeden pokoik, czy jedzący obiadki u mamy.
-Chciwy, ale zaradny. Pod warunkiem, że byłbyś ostatni na liście podejrzanych. Nie żebym pochlebiała takie rzeczy - zawsze da się znaleźć coś pozytywnego w pozornie patowej sytuacji. A może i patologicznej? Ktoś z takim zawodem musiałby mieć konkretny powód by jednocześnie okradać ludzi. Chwyciła za klameczkę tuż przy jej lewym biodrze i otworzyła drzwi pchając ja do środka - Pierwsze piętro - tutaj sama się odwróciła i weszła do środka by zaprowadzić mężczyzne do właściwych drzwi.

z/t 2x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ulica   

Powrót do góry Go down
 

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-