Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : London
Galeony : 306
  Liczba postów : 299




Gracz






PisanieTemat: Ulica   Wto Cze 29 2010, 21:33

First topic message reminder :


Ulica


***


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pią Lip 22 2016, 08:02

Ojej, chłopak naprawdę to powiedział? Dziewczyna zwróciła się do niego ponownie i posłała chytry, rozbawiony uśmiech.
- Chcesz się przekonać? – wyszeptała unosząc swoją pięść. Mogłaby mu z wielką chęcią pokazać, a gdyby oskarżył ją o napaść, to użyłaby argumentu, że sam chciał by coś takiego się stało. Zresztą kto by uwierzył, że taka laleczka jest w stanie kogoś skrzywdzić? A jaki wstyd, że takie dzieciątko Cię pobiło. Ani to się przyznać, ani nie wypada oddać. Niby dziewczyna jest na wygranej pozycji, ale gdyby dostała od chłopaka w twarz, nie podkuliłaby ogona i nie uciekła z płaczem do mamusi. Biliby się tak długo, aż któreś z nich nie padłoby z wycieńczenia, albo z odniesionych obrażeń. Mówią, że mężczyzn, po pojedynku, łączy silna więź. Bez wahania mogę stwierdzić, że w jej przypadku również by tak było.
Zignorowała jego pytania. Czuła się jakby szła z dzieckiem, które musi wszystko wiedzieć, a jej to nie było na rękę. Słysząc pytanie o Hogwart westchnęła pod nosem widocznie zmęczona tą całą jego paplaniną. Zatrzymała się i odwróciła w jego kierunku spoglądając na niego z wyrzutem.
- Zawsze tak kłapiesz tym dziobem? – warknęła bez zastanowienia, po czym poprawiła kosmyki włosów – To jest irytujące – dodała po chwili i ruszyła dalej przed siebie. Rozglądała się uważnie po otoczeniu próbując znaleźć jedno konkretne miejsce. Jednak nie dane było jej go znaleźć. W końcu zirytowana dziewczyna westchnęła i odwróciła się w stronę chłopaka zakłopotana. Czy na jej policzkach widniał rumieniec? Nie miała odwagi nawet na niego spojrzeć.
- Te lody, co Ci zepsułam – wyszeptała. Czyżby panna Kotecka miała zamiar go przeprosić, za ten niespodziewany atak, w którym zabiła jego smakołyk? Nie wierzę! – gdzie je kupiłeś, bo też bym zjadła – dodała trochę pewnie i spoglądając na niego z wyższością. Zapomniałam, że ona nie do końca umie przepraszać za swoje czyny. Robi to na swój własny pokręcony sposób – jesteś mi potrzebny tylko po to, żeby dostać się do tej lodziarni i nie odpuszczę Ci dopóki się tak nie znajdziemy! – brzmiała przekonująco, zwłaszcza w obstawie trzech małych niedźwiedzi, które świdrowały chłopaka wzrokiem. Oparła dłonie o biodra i oczekiwała jakiejkolwiek odpowiedzi z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Nie Sie 21 2016, 16:31

Architektura tak starego miasta, zwłaszcza części magicznej była niesamowita. Cały czas działo się coś niesamowitego, przynajmniej okiem kogoś kto był mugolem, bo ona już przywykła do latających w dzień sów, przemieszczających się bloków skalnych czy płyt budynku. Wszystko emanowało magią i mimo, że większość ludzi jej po prostu nie wyczuwała, to Dul była na to wrażliwa. Aż rwało ją w żołądku i ściskało od tego wielkiego nagromadzenia magii. Najpewniej to był po prostu szczery podziw i fascynacja, jak wielkie rzeczy można robić przy pomocy czarów. Tłum zgromadzony na ulicy nie przeszkadzał w niczym dziewczynie zupełnie. Było wręcz ciekawiej, czuło się, że to miejsce żyje swoim życiem, odrębnym, z dala od oczu tych, którzy nigdy nie posiadali "tych" zdolności. Znowu ją ścisnęło w żołądku. Przecież ona mogła też nigdy nie zobaczyć tego wszystkiego, mogła się urodzić jako po prostu mugolaczka, chodzić do normalnej szkoły. Nie poznać tego cudownego świata. A Alejandro? Zawsze żałowała go, dlatego starała się mu pokazywać jak najwięcej w tym zwariowanym świecie. Szkoda, że go ty nie było, pewnie by się ucieszył. Byłby równie podekscytowany co ona. Wszystko to przez geny. Pieprzone geny! Znowu ją ścisnęło w żołądku, tym razem mocniej, gwałtowniej. Na samą myśl o pewnej osobie wezbrała w nią złość. "Cholerna, pieprzona kretynka." Była na siebie wściekła, że znowu o niej myśli, ale była przecież częścią jej życia, niestety. Rozłożyła mapę i stuknęła w nią różdżką, by znaleźć to czego na niej szukała. Wolała nie pytać postronnych osób, nigdy nie można było być pewnym jakie mają zamiary. Chciała być samodzielna we wszystkim co robiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Nie Sie 21 2016, 17:11

Amy nie wierzyła do końca, że wakacje dobiegają końca. Nie żeby nie lubiła szkoły, uczenia się o eliksirach, wróżbiarstwie - to było jej życie, które kochała i czuła się podekscytowana powrotem do Hogwartu. Tyle czasu tam nie była, może coś się zmieniło? Red rock było zupełnie inne - na pewno nie gorsze, ale jednak miało w sobie coś co sprawiało, że londyńska szkoła przyciągała bardziej. W Kolumbii widziała paru swoich starych znajomych, wszyscy równie jak rodzina zaskoczeni z jej powrotu. Czy to pozytywnie, czy nie za bardzo, czasami nie wiedziała, bo większej okazji do pogadania nie było.
Poszła z rodzeństwem na Pokątną, ale wystarczyła chwila, żeby ich zgubiła. Chciała tylko dokupić coś do eliksirów i skończyła sama na środku ulicy wśród tłumu. Spodziewała się ich spotkać przy wystawie sprzętu do Quidditcha - w końcu Axela i Bena najbardziej tam ciągnęło, a jeszcze dzisiaj tam nie byli, więc prędzej czy później by tam wylądowali. Jednak nie znalazła ich tam, w zasięgu wzroku też nigdzie ich nie zauważyła. Może już wrócili do domu. Westchnęła z rezygnacją i zaczęła iść w jednym kierunku, rozglądając się na boki. Nawet nie zauważyła jak wpadła na jakąś dziewczynę, która stała z mapą i różdżką. Najwyraźniej szukała drogi, a ona jej przeszkodziła. Chwyciła ją za ramię, żeby ani ona, ani młoda poszukiwaczka nie przewróciły się.
- Hej, przepraszam, zagapiłam się - powiedziała, uśmiechając się do niej przepraszająca. Za chwilę jednak spojrzała na jej mapę i kiwnęła w jej kierunku. - Szukasz drogi? Pomóc ci może? - zaproponowała, bo Rogersówna już miała taką naturę, że chętnie pomagała - jak widać, nawet całkiem nieznajomym ludziom!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Nie Sie 21 2016, 17:22

Wszystko było dynamiczne, mimo, że ona tego nie dostrzegała, bo miała cały czas wlepiony wzrok w mapę, aż nagle. Nawet jej nie wyczuła, a przecież człowiek dostrzega około 80% bodźców przez oczy, a reszta? Reszta widocznie ją zawiodła, bo była tak bardzo zaabsorbowana przeglądaniem mapy. Zachwiała się i zaklęła pod nosem po hiszpańsku. Na jej twarzy wypełzł wyraźny grymas, zacisnęła powieki, a gdy je otworzyła zobaczyła ją. Miała falujące, splątane, ciemne loki i oczy, przenikliwe, patrzące nieco z zaciekawieniem na samą Reinę. Były podobne do jej oczu.
-Ugh, przepraszam, nie powinnam tak stać tu na środku ulicy-przeprosiła serdecznie dziewczynę. A może kobietę? Nie była nigdy dobra w określaniu wieku rozmówcy. W wielu rzeczach nie była dobra, to czyniło ją często zakłopotaną i pakowało w różne, śmieszne sytuacje, czasami żenujące.
-W zasadzie jeśli mogłaby mi Pani pomóc, byłabym wdzięczna-już chyba się w kolejne wpakowała, jednak wolała zostać przy formie bardziej oficjalnej niż kogoś urazić. Mała, głupiutka Dulce, z wrodzonym talentem do mieszania wszystkiego. Odgarnęła włosy za ucho i poprawiła mapę.
-Właściwie szukam sklepu z alchemią?-powiedziała niepewnie. Przynajmniej tak z hiszpańskiego by tłumaczyła na angielski tą dziedzinę. Miała nadzieję, że nic nie przekręciła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Nie Sie 21 2016, 22:02

Tyle ludzi, tyle tłumów, tyle wystaw, wszystkiego było w nadmiarze szło dynamicznie, a ilość bodźców rozpraszała zwłaszcza osobę, silnie reagującą na to wszystko. Czemu na Amy to nie robiło wrażenia? To było zdecydowanie dla niej normą - Pokątna była jej dzieciństwem, rytuałem, przed każdym nowym rokiem szkolnym. Tęskniła za tym przez te dwa ostatnie lata. Patrząc na dziewczynę przed nią mogła stwierdzić, że jest młoda - młodsza od niej albo nawet w tym samym wieku co sama Amanda.
- Nie przepraszaj, też ja powinnam patrzeć przed siebie, a nie rozglądać się na boki. Poza tym, tutaj jest taki natłok ludzi, że każdy nawzajem toruje sobie jakoś drogę - powiedziała, puszczając ramię dziewczyny. Bardziej ona miała za co przepraszać, w końcu prawie ją przewróciła. Dobrze, że chociaż refleks ma całkiem spoko i zdążyła ją podtrzymać, bo nie uśmiechało jej się zbierać szatynki z kostki brukowej.
- Jaka pani. - Wywróciła oczami. - Jestem wręcz przekonana, że jesteśmy w podobnym wieku. Mów do mnie po prostu Amy - przedstawiła się, uśmiechając się do niej. Tak odruchowo, bo lubiła to robić. Pomimo paru niemiłych wydarzeń i informacji z ostatniego czasu, to nie miała powodu być smutną, jeżeli nie myślała o przykrych sprawach. Nie miała potrzeby teraz o nich wspominać.
- Przed chwilą właśnie tam byłam! To nie daleko! Sklep z eliksirami tutaj naprawdę ma bardzo duży asortyment, więc pewnie znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz! - powiedziała i chwyciła dziewczynę za nadgarstek, pociągając za sobą. Jeszcze by brakowało, żeby jej się gdzieś po drodze zgubiła. - Pierwszy rok w Hogwarcie? - zapytała, patrząc na nią kątem oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Nie Sie 21 2016, 22:37

Dopiero kiedy dziewczyna puściła jej ramie spostrzegła, że w ogóle ją za nie trzymała. Spojrzała na nią badawczo swoim wiercącym, przenikliwym wzrokiem brązowych oczu. Tłum nie ucichł ani na chwilę, kiedy się poznały, świat miał jak zawsze wszystko w dupie i gnał przed siebie swoim naturalnym, oszalałym rytmem. Nikt by nie zauważył pewnie też ich zniknięcia, rzeczy dziwne bez wątpienia w tym miejscu nie były zauważane. Czuła się nieco niekomfortowo, nie wiedzieć co, ale coś w tej dziewczynie sprawiało, że tak się czuła. Znowu natrętne myśli i wielka wyobraźnia dawały jej o sobie znać. Nie znała potrafiła definiować tego uczucia ściskania w żołądku mimo, że spotkała się z nim kilka razy. Nie potrafiła odpowiedzieć, co się z nią dzieje i czy to normalne. Stała lekko osłupiona i zdezorientowana, kiedy dziewczyna mówiła do niej, przepraszała ją.
-Oki, nic się nie stało, uznajmy, że to była wina nas obu-szepnęła nieśmiało jakby miało się coś złego zaraz stać. Nastało milczenie, które chyba było jeszcze mniej komfortowe.
-Dulce-próbowała się chociaż trochę uśmiechnąć, ale coś ją krępowało. Może to była wina tego, że dziewczyna była starsza, nie znała jej, nie wiedziała do końca jakie może mieć zamiary wobec niej. Nie chciała jednak tego psuć, przecież jej złe samopoczucie, nie może zniszczyć wszystkiego, nie może zniszczyć znajomości, która się dopiero zaczęła. Przełknęła głośno ślinę. Była tu sama, nikt by jej nie pomógł, gdyby to był mężczyzna. W obcym mieście, w obcym kraju, z obcą kulturą bycia i ludźmi. Była zdana tylko na łaskę losu i uprzejmości brązowookiej nieznajomej. Dopiero teraz sobie uświadomiła, że owa Amy, była pierwszą osobą, której się przedstawiła pierwszym imieniem. Niemal zesztywniała ze strachu.
-To znaczy, większość mówi mi Reina, nie lubię mojego pierwszego imienia, brzmi śmiesznie, głupio i pewnie pretensjonalnie-wyjaśniła starszej dziewczynie. Ucieszyła się, kiedy ta odparła, że wie, gdzie jest miejsce, którego szuka.
-Z pewnością znajdę-odparła pospiesznie, zanim Gryfonka skończyła swoją wypowiedź. I stało się, poczuła jak jej dłoń zaciska się w koło nadgarstka, a hiszpankę wprost zamurowało. Stała jak wryta, dlatego też, kiedy Amy chciała ją zaprowadzić do poszukiwanego miejsca i pociągnęła ją, ta po prostu runęła jak długa niemal witając się boleśnie twarzą z brukiem. Dobrze, że wsparła się wolną dłonią. Rana zaczęła krwawić. Nie zdążyła nawet odpowiedzieć na ostatnie pytanie nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Sie 22 2016, 15:53

Może gdyby wiedziała, że Dulce czuje się przy niej niekomfortowo i dziwnie to pewnie nie byłaby taka otwarta. W końcu chyba nikt nie lubi, jak ktoś się przy nas źle czuje, a szczególnie Amy. Która była wesołą duszyczką i nie lubiła nie być kimś w dobrej relacji. A może była dla Dulce natrętna, a tego nie widzi? To chyba była najgorsza z możliwych najgorszych opcji.
- Okej, możemy tak uznać. - Kiwnęła głową z aprobatą. Ona stała, Amanda się zagapiła i tak wyszło; to był dobry plan, a w sumie chyba żadna z dziewczyn nie miała żadnej tego za złe. Całe szczęście, że nic się nie stało! Cisza była niezręczna nawet dla takie dość rozgadanej osóbki jaką była Amy. Trochę się wstydziła przed nową relacją z dziewczyną, ale widząc jej lekką nieśmiałość samo wychodziło, że tyle mówiła.
- Miło mi, naprawdę. Masz niespotykane imię - powiedziała. Znowu zapadła cisza, Amy spojrzała, jak jakiemuś chłopcu prawie wyfrunęła sowa z klatki. Spojrzała na dziewczynę, której imię rzeczywiście intrygowało. Nie znała jeszcze kogoś o imieniu Dulce. Może dziewczyna była nieśmiała, ale powinna czuć się pewnie, z dziesięciocentymetrową przewagą nad małą posturą Rogersówny. Jeszcze tym bardziej gdyby wiedziała, że Londynu nie zna, to by ją od razu na wycieczkę zabrała! Uwielbiała to miasto, kulturę, picie herbaty z mlekiem. Pomimo, że z pochodzenia była Australijką, to niejednokrotnie czuła się jak rodowita Brytyjka. Bardzo wchłonęła już tę kulturę, ale co się dziwić - od najmłodszych lat tutaj mieszka.
- Nie brzmi śmiesznie czy głupio, brzmi ciekawie, naprawdę - rzuciła. - Chociaż wiem co czujesz. Nienawidzę, jak ktoś mówi do mnie Amanda. Amy też nie lubię, ale... chyba się przyzwyczaiłam, że nie mam wyboru co do imienia - westchnęła i spojrzała na swoją towarzyszkę. - To jak, ja też mam mówić do ciebie Reina? - Wolała się upewnić. Miała czasami skłonność, do popełniania gafy, dlatego też wolała się zapytać.
Nie spodziewała się, że dziewczyna się przewróci. Była przyklejona do podłogi? Odwróciła się nagle i nici z jej dobrym refleksem, dziewczyna poleciała, a rana na ręce, która zrobiła się od upadku, zaczęła krwawić.
- Na brodę Merlina, wszystko w porządku, nie złamałaś nic? - zapytała, wyciągając w jej kierunku rękę, żeby pomóc jej wstać. Może niech ona już jej nie ciągnie. Raną nie było co się przejmować, do wesela się zagoi! Amy zmartwiła się, czy na pewno wszystkie kości Dulce są całe, bo to było najważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Sie 22 2016, 17:13

-Niespotykane za pewne dlatego, że nie pochodzę z Wielkiej Brytanii, tylko Hiszpanii. To by wiele wyjaśniało.-uśmiechnęła się, ale w jej oczach było coś nieco sarkastycznego. Doprawdy, czasami dziewczyna była istną mieszanką humorów, sama tego nie rozumiała i nie panowała nad tym. Jednak uważnie słuchała słów Amandy.
-Cóż Amando, musisz z tym żyć albo wymyślić sobie pseudonim, który polubisz, bo wnioskuję, że drugiego imienia nie masz. Może się po prostu nazwiesz "A".-powiedziała z przesadnym, brytyjskim akcentem.
-Tak, właśnie tak bym chciała byś mnie nazywała.-skwitowała krótko, nieco oschle. Wywróciła się. Czuła narastający ból dłoni, a w ustach krew. Splunęła na różowo. "Jeszcze tego brakowało." Wymacała językiem rozciętą wargę, otrzepała dłoń z nieczystości i wstała.
-Nie, raczej jest dobrze, nie ma się co martwić, ja przetrwam nawet wybuch reaktora elektrowni atomowej.-znowu się popisała swoją mugolską wiedzą zapominając, że w świecie magicznym czegoś takiego nie ma.
-Nieważne.-skwitowała widząc brak zrozumienia dla jej słów i puściła do niej oczko.
-Wiesz, zastanawiam się, co ty tutaj robisz, może zanim do sklepu, to pójdziemy na gofry i się poznamy lepiej?-sama nie wiedziała czemu to zaproponowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Sie 22 2016, 20:06

- Tak, to zdecydowanie wiele wyjaśnia - potwierdziła, bo rzeczywiście; Dulce może być niespotykana tutaj, w Wielkiej Brytanii, ale w Hiszpanii całkiem możliwe, że jest to jedno z popularniejszych. Jednak ani ja, ani Amy nie znamy się na sławie imion w państwie na Półwyspie Iberyjskim.
Zacisnęła lekko usta, kiedy usłyszała, jak Dulce zwróciła się do niej per Amando. Niefajnie.
- Nie mam drugiego imienia. A a będzie zbyt pospolite. Nawet nie mam imienia na żadną ciekawą literkę. - Wywróciła oczami. - Będę podpisywać się jak prześladowca z tego mugolskiego serialu - powiedziała. Uwielbiała oglądać seriale z Benem i to nie tylko te ze świata czarodziejskiego. Lubili poznawać filmy, książki zwykłych, przeciętnych ludzi. Amy ogólnie bardzo interesowała się całym mugolskim światem, uważała to za dość... fascynujące.
Co mogła powiedzieć? Chyba nic, bo dziewczyna się wywróciła, a Rogers było głupio, bo uważała, że to jej wina. No i była, w końcu to ona ją pociągnęła, ale chciała dobrze. Chciała jej pokazać gdzie jest poszukiwany sklep, a nie zrobić krzywdę.
- Przepraszam. Jejku tak mi głupio. - Ciągle ostatnio jej jest głupio. Przez ostatnie dwa miesiące non stop czuje się dziwnie i czuje się, jakby tylko ona zawiniła na całym pieprzonym świecie i teraz odpokutowała innymi rzeczami, z którymi czuję się źle.
Zmarszczyła lekko brwi, słysząc o elektrowni atomowej. Obiła się jej ta nazwa po uszach choćby w serialach, ale nic konkretnego o niej nie wiedziała.
- Okej, ale jesteś pewna, że nie chcesz iść do sklepu leczniczego? Może żeby wyczyścić ranę albo cokolwiek - powiedziała niepewnie, zagryzając lekko dolną wargę. Jeszcze jej się wda zakażenie, a to nie byłoby dla niej przyjemne. Dla Reiny, oczywiście, bo Amy by się martwiła o nią; taka już była.
- W sumie możemy się przejść, chętnie. Nie wiem gdzie tutaj mogą być jakieś gofry, ale chyba coś się znajdzie. - Uśmiechnęła się lekko. - A jestem tutaj, bo zbliża się nowy rok. Ostatnio, z pewnych powodów, nie uczęszczałam do Hogwartu, więc trzeba się przygotować. A wpadłam na ciebie, bo zgubiłam gdzieś braci i siostrę, myślałam, że będą przy sprzęcie do Quidditcha - odpowiedziała, jej kiedy już szły. Nie trzymałam jej ani nic, nie chciała zrobić jej znowu krzywdy. - A ty, co tutaj robisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Sie 22 2016, 20:22

-Nie martw się, ja się potykam o własne nogi-obróciła całą sytuację w żart i się uśmiechnęła do niej. Nie była to zbyt wielka rana, ledwo otarcie naskórka, nie sądziła nawet, że trzeba będzie nawet jej opatrywać, ale kiedy dziewczyna wyraziła zaniepokojenie stanem zdrowia Dul, ta tylko wyciągnęła różdżkę i pogładziła nią po skaleczeniu. Rana niemal natychmiast się zasklepiła, a jasne zielonkawe światło łaskotało.
-Proszę bardzo, już po problemie. Wiesz, jak nie masz ochoty na gofra to bym chętnie zjadła też coś innego, byle słodkiego, ale pomyśl. Chrupiące ciasto, lekka bita śmietana i brzoskwinie-wysnuła obiecującą wizję przed Amandą. Spojrzała na nią dziwnie przypatrując się jej rysom twarzy, jednak szybko zaprzestała. W końcu to nie było ani grzeczne ani mile się tak na kogoś gapić.
-Cóż, w zasadzie chodzę, zwiedzam, myślałam, nad zakupem kociołka lepszego, ale nie wiem czy warto wydawać tyle galeonów na niego. A tak poza tym, to szukałam jakichś właśnie ingrediencji do dekoktów, alembików i filtrów, receptur na różne alchemiczne wynalazki, które byłyby użyteczne. Wiesz, nie wielu osobom pomoże coś tak głupiego jak eliksir bujnego owłosienia-zdradzała swoją pewną cechę charakteru- pragmatyczność. Większość dla niej rzeczy musiała być użyteczna, wygodna a dopiero na samym końcu ładna. Ten wzór jednak nie był stosowany do ubrań, bo młoda czarodziejka gustowała w różnych stylach i eksperymentowała.
-A właśnie, wiesz, czy mogę kupić destylarkę?-zapytała zaciekawiona. Przydałoby się mieć taki sprzęt, w większości przydawał się jako baza alchemiczna. O tak, dobrze sporządzony spirytus był ważny w tej branży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Czw Sie 25 2016, 16:56

- No czasami ja też. Chociaż kiedyś bardziej, ale często gram z braćmi w Quidditcha, więc zdążyłam trochę ogarnąć swoją koordynacje ruchową - powiedziała, w bo rozumiała ją w stu procentach. Czasami na prostej drodze umiała wybić sobie zęby. No i w sumie, jak była mała, to wybiła sobie jedynki na betonie.
Popatrzyła, jak dziewczyna dotknięciem różdżki zakleiła sobie ranę. Uśmiechnęła się lekko.
- No można i tak - zaśmiała się cicho. - Nie, z chęcią zjem gofra. A nawet gdybym nie była do końca pewna, to przekonałaś mnie tym chrupkim ciastem. - Wywróciła oczami. Jeżeli zaprosiłaby ją na ciasto dyniowe, to możliwe, że skierowałyby się bardziej do jej mamy, a nie do jakiejś pierwszej lepszej kawiarenki, gdzie może być niesmaczna podróbka. Żadnych podróbek ciasta dyniowego jej mamy! Widziała, jak dziewczyna przygląda się jej, więc lekko przekrzywiła głowę. - Masz do mnie jakieś pytanie? - zapytała, bo nie wiedziała, jak odebrać to wpatrywanie się w nią.
- Czemu zaraz głupiego? Umiejsców tylko to owłosienie, bo kto wie, może jakiś facet będzie chciał mieć włoski na klacie. - Bo chyba nie każdy je ma? A nie którzy tam bardzo chcą! Może Dulce ich wybawi i uratuje życie, zamieniając w piękniejsze!
- Nie jestem pewna, ale jak zjemy gofry, to możemy pójść zobaczyć! Jednak może to bardziej w mugolskim świecie? - zapytała, bo w sumie sama do końca nie była pewna, czy w sklepie z eliksirami takowy sprzęt może występować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pią Sie 26 2016, 14:14

-Nie przepadam za tym sportem, nie rozumiem go i nie zachwyca mnie jak resztę ludzi. Latanie od jednej strony boiska do drugiej, w dodatku, wynik może być niejednoznaczny dopóki ktoś nie złapie znicza-nie musiała wyrażać swojej opinii na ten temat, jednak poczuła nagłą potrzebę podzielenia się swoimi spostrzeżeniami z Amy. Chociaż pewnie to co teraz powiedziała, absolutnie nie przypadnie dziewczynie do gustu.
-A widzisz, potrafię przekonywać ludzi, jeśli nie znajdziemy budki z goframi tu, to możemy pójść się zabawić w mugolskim świecie.-zaproponowała brązowooka i szybko dodała. -Oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko- rozmasowała bolącą dłoń i spojrzała jakoś odruchowo w niebo, sama nie była pewna czego tam szukała, ale wyglądało nad wyraz normalnie.
-Hmm...-zamyśliła się na chwilkę-W zasadzie nie, ale jesteś powiedzmy żeńską formą mojego kolegi, Bena-zaśmiała się.-Bez urazy oczywiście, jesteś ładniejsza-dodała prostując swoją wypowiedź. Znowu coś skręciło dziewczynę w żołądku. Życie musi być zawsze okrutne.
-Pewnie tam znajdziemy, a teraz chodźmy, bo kto ostatni ten pączek.-pokazała dziewczynie czubek języka i wystartowała gnając przed siebie. Ciekawe czy Amy podejmie wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sob Sie 27 2016, 11:44

- Wiesz, kiedy ja zaczęłam w to grać, to naprawdę byłam brzdącem i traktowaliśmy to jako niezłą zabawę, kiedy mama nie krzyczała aż tak bardzo za stłuczony wazon. - Których swoją drogą było całkiem dużo. Mama Rogers miała z nim całkiem zabawnie, w czasie kiedy tata z dumą patrzył na latających po podwórku potomków, ona z podziwem patrzyła na to, co działo się w ogródku. Było zabawnie i to nie raz, ale Amy, w porównaniu do reszty, a zwłaszcza braci, nie wiązała swojej kariery z drużyną Q. Nie była aż tak tym zainteresowana.
- Pewnie, że nie mam, uwielbiam Londyn - powiedziała z uśmiechem. W mugolskim świecie było wiele, również dobrych rzeczy. A jeżeli tutaj nie będzie, to tam na pewno gdzieś spotkają budkę z goframi albo jakąś restaurację, gdzie takowe im zrobią. Teraz nie odpuści. Narobiła sobie smaka, a dokładnie Dulce jej narobiła, więc nie było mowy o czymś innym.
- Żeńską formą twojego kolegi, Bena? - zapytała, marszcząc lekko brwi. - Że Bena Rogersa? Mojego młodszego brata? - dopytała, patrząc na nią uważnie. No proszę, jaki ten świat mały! - Jeżeli tak, to raczej on jest moją męską kopią. - No i wiadomo, że ładniejszą! Od Bena to wiadomo, że była ładniejsza, nie ma co się oszukiwać! Od Axela też! Mimo, że jest jej bratem bliźniakiem i dużo rys mają takich samych.
- Jaki pączek... - nie zdążyła do końca zapytać, bo dziewczyna wystartowała, a no cóż. Ma do czynienia z Amandą Rogers, dziewczyną, która ścigała się całe dzieciństwo no i w sumie teraz też nadal, więc zaśmiała się i zaczęła za nią biec, doganiając dziewczynę, a nawet ją o odrobinę wyprzedzając!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sob Sie 27 2016, 12:03

-Ja nigdy nie grałam, nawet w szkole unikałam tego przedmiotu, jest taki ech, nie wiem. No, ale przecież każdy ma swoje indywidualne zainteresowania-uśmiechnęła się do niej serdecznie. Cóż, w słowach Dulce było sporo racji, nawet jako rodzeństwo ona, Valentin i Candy się bardzo różnili. Mieli inne pasje, predyspozycje, każde z nich miało swój własny sposób bycia. Jedynie ona czasami odstawała brakiem umiejętności magicznych, ale to już chyba nie było istotne.
-Może się przejedziemy gdzieś metrem?-zaproponowała dziewczynie. Odniosła wrażenie, że dziewczyna jest dość dobrze zaznajomiona z mugolskim światem, to w sumie dobrze, w tym drugim też jest ciekawie. Chociaż, jeżeli faktycznie jest siostrą Bena... W końcu on nie miał pojęcia jak działa prąd, to już sama nie wiedziała.
-Nie wiem jak ma na nazwisko, nie przedstawił mi się z nazwiska, a to z niego Ben-zaśmiała się. Cóż, rodzeństwo jakie jest to jest, ale nikt nie przepuści okazji do ponabijania się z niego. Posłała dziewczynie oczko i pobiegła.
-A no pączek, gruby, tłusty pączek!-krzyczała pędząc przez tłum prowadząc dziewczynę przez uliczki i alejki. Zabawne było to, że z kolejną osoba z rodziny Rogersów, udała się do lodziarni Floriana Fortescue. Oparła się o mury kafejki.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 457
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13377-jake-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13379-kto-chce-sie-nauczyc-metody-usta-usta#356885
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13380-madi#356886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13382-jake-colt#356890




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sro Wrz 07 2016, 13:20

Kiedy otworzył drzwi klubu uderzyło go w twarz chłodne, aczkolwiek świeży powietrze. Od tego klubowego zatoru robiło mu się niedobrze. Odszedł większy kawałek od głosów pijanych mężczyzn, którzy przekrzykiwali się o jakieś mniejsze czy większe różnice zdań. Taka atmosfera nie była dobra dla dziewczyny, która nie wyglądała za dobrze. Kiedy uznał, że są w miejscu wystarczająco cichym i bezpiecznym od wzroków przechodniów, postawił ślizgonkę ostrożnie na ziemię, przy okazji nie puszczając jej nawet na moment. Miał jakieś silne przeczucie, że dziewczyna może przewrócić się każdym momencie.
- Odpocznij trochę, świeże powietrze dobrze Ci zrobi – powiedział nie odrywając od niej spojrzenia. Mógł ją zaprowadzić od razu do szpitala, ale prawdopodobnie może to się skończyć nieprzyjemnymi pytaniami w jego kierunku, a to wolał uniknąć. W domu miał natomiast eliksir, który pozwalał na oczyszczenie organizmu z toksyn w przeciągu kilku do kilkunastu minut – gdzie mieszkasz? – mimo to wciąż nie był przekonany, by zabierać dziewczynę do siebie, zwłaszcza gdy była w takim stanie. Jeżeli to jest to, co myślał, to wystarczy jej sen i wszystko wróci do normy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sro Wrz 07 2016, 18:29

Z tym kontaktowaniem w prawdzie też nie było najlepiej ale starała się włożyć całe swoje skupienie w to żeby móc jakoś porozumieć się z blondynem. To jednak nie było proste kiedy przez chwilę kontaktowała, a potem film urywał jej się kilkanaście sekund i znowu przez chwilę kontaktowała. Miała też wrażenie, że każdy kolejny blackout trwał coraz dłużej, widocznie substancja dopiero zaczynała działać w najlepsze. Gdzieś umknął jej moment, w którym mężczyzna wynosił ją z klubu, pewnie gdyby nie zorientował się, że potrzebuje pomocy to minęłaby minuta i już byłaby w łapskach tego drugiego.
Świeże powietrze było zbawienne, choć sytuacja na dworze ogólnie nie była za ciekawa. Tu jakaś pijacka awantura, metr dalej krzyki zrozpaczonej dziewczyny, która nakryła chłopaka na zdradzie... cóż za piękna noc! Ani chwili spokoju. Znowu na chwilę urwał jej się film i znalazła się dużo dalej od klubu, przy skręcie do ciemnej alejki. Niby próbowała jakoś trzymać się w pionie ale dobrze, że blondyn cały czas ją trzymał.
-Umm... gdzieś tam – wskazała w jakimś tylko sobie znanym kierunku. Miała szczęście, że nie zabrał jej od razu do szpitala. Pewnie od razu wszczeliby dochodzenie podejrzewając, że naćpała się we własnym zakresie. Nie wiedzieć czemu od razu nabierali podejrzeń kiedy tylko słyszeli akcent z Ameryki. Albo jest jeszcze taka opcja, że Caroline po prostu wyglądała podejrzanie. W każdym razie jej doświadczenie z tutejszym szpitalem nie należało do najprzyjemniejszych po tym jak zaprowadziła tam jakąś obcą naćpaną dziewczynę i zaczęli podejrzewać, że to blondynka jej to udostępniła. A ona chciała tylko pomóc.
Chyba chwilami zaczynała odzyskiwać zdrowe zmysły bo nagle zaczęło jej to trochę przeszkadzać, że nieustannie potrzebuje pomocy od nieznajomego. W końcu po zakończeniu związku z Cyrusem odkryła, że wcale nie musi być zależna od żadnego faceta i miała już na zawse zostać silna i samodzielna.
-Dzięki... za wszystko – wybełkotała nie do końca wyraźnie – ale poradzę już sobie sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 457
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13377-jake-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13379-kto-chce-sie-nauczyc-metody-usta-usta#356885
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13380-madi#356886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13382-jake-colt#356890




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sro Wrz 07 2016, 20:58

Widząc jak jej twarz nabiera kolorów odetchnął z ulgą. Chociaż dobrze wiedział, że to nie minie w ułamku sekundy, a będzie trwało prawie całą noc.
Kiedy dziewczyna wskazała kierunek, chłopak spojrzał w tą stronę i wykrzywił się widocznie niezadowolony z takiego wskazania. Nie wiedział jak tam dotrzeć, a również nie miał żadnej pewności, że dziewczyna będzie wiedziała, że idą w dobrym kierunku. Równie dobrze mógł ją zostawić i wrócić do domu nie przejmując się niczym. Zero zmartwień, to zero męczenia się, a na tym mu zazwyczaj najbardziej zależało. Jednak teraz wziął na siebie odpowiedzialność lekarską i może właśnie dlatego nie był w stanie jej porzucić.
- Masz trzy opcje – powiedział pokazując jej liczbę trzy na dłoni. Wolał jej to wszystko wyraźnie obrazować, żeby mniej więcej wiedziała co się wokół dzieje. Oprócz tego miał nadzieję, że taki sposób komunikacji pozwoli jej się skupić i sprawi, że wszelki odloty, czy odpływy znikną do minimum.
- Pierwsza, zaprowadzę Cię do szpitala – wciąż gestykulował ściągając jej uwagę. Równocześnie uważnie się jej przyglądał, by w razie utraty przytomności, czy siły w nogach, uchronić ślizgonkę przed upadkiem - druga odprowadzę Cię do domu, – to również nie było mu w smak. Tak jak już wspominałam, chłopak nie do końca był pewny, czy dziewczyna na pewno wie gdzie ma iść – trzy, zabiorę Cię do siebie. – prawdę mówiąc to wątpił, żeby wyraziła zgodę na trzecią opcję, ale naprawdę wydawała mu się bardziej prawdopodobna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sro Wrz 07 2016, 21:21

Jeśli naprawdę zaczęła nabierać kolorów to tylko na chwilę bo czuła się raczej jakby na zmianę siniała i nabierała koloru zielonego. Przez dłuższą chwilę nawet było jej strasznie niedobrze ale powstrzymywała się z całych sił bo zwrócenie treści pokarmowej na ulicy nie było najlepszym pomysłem. A jakby nie daj boże uszkodziła swoje buty od Coco Magicielle? Albo włosy? Niestety zostając tutaj do końca nauki ryzykowała, że jeszcze kiedyś na niego wpadnie więc wolała zachować resztki godności. I to dziwne bo akurat na tym wyjątkowo potrafiła się skupić. Uznała, że papieros będzie tu pomocny więc wygrzebała jednego z kieszeni kurtki, oparła się o ścianę najbliższego budynku w miarę o własnych siłach ale niestety użycie ognia wymagało już zbyt wiele skupienia. Powolnie uniosła wzrok na blondyna i uśmiechnęła się w miarę możliwości.
-Pomożesz? – w zasadzie to dziwne, że jeszcze z nią tu był. Większość osób zignorowałaby incydent w klubie, a nawet gdyby zdarzył się jakiś bohater to po wyprowadzeniu jej stamtąd większość by ją zostawiła. W końcu niańczenie dorosłego dziecka, niezdolnego do samodzielnego przemieszczania się i logicznego myślenia, wymagało nie lada wysiłku. Naprawdę była dla niego pełna podziwu.
Z zamyślenia wyrwały ją trzy palce przed oczami i widząc, że chce coś zakomunikować dołożyła wszelkich starań żeby skupić się na jego słowach. Niestety te pierwsze zmroziły dziewczynie krew w żyłach.
-Nie, nie, wszystko tylko nie szpital – zaczęła lamentować przestraszona, zupełnie jakby znowu ktoś próbował ją zgwałcić. Na szczęście dosyć szybko pojawiła się druga opcja, której nie skomentowała bo nawet nie orientowała się w którą stronę powinna zmierzać. Trzecie wyjście tak na logikę było najbardziej ryzykowne ale kto jest w stanie myśleć logicznie po zażyciu pigułki gwałtu? Intensywnie nad tym myślała (a raczej próbowała) jeszcze przez kilkanaście sekund ale to wciąż wydawała się najlepsza opcja.
-Zabierzesz mnie do siebie? – zapytała zabawnie poruszając brwiami, zupełnie jakby był w tym jakiś podtekst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 457
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13377-jake-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13379-kto-chce-sie-nauczyc-metody-usta-usta#356885
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13380-madi#356886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13382-jake-colt#356890




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sro Wrz 07 2016, 21:32

Nie sądził, że papierosy w tym stanie będą czymś dobrym, ale nie miał się zamiaru z nią kłócić. Jak już wspomniano, była dorosłym dzieckiem, a nie jego zadaniem było ją niańczyć. Wyciągnął z kieszeni mugolską zapalniczkę, która zawsze mu towarzyszyła. Była dobrą alternatywą do miejsc, w których nie można było zbytnio używać czarów. Zapalił jej nowego towarzysza i… przy okazji sam sięgnął do kieszeni po swoją partnerkę, po czym zaciągnął się dymem zerkając na nią kątem oka.
Widać było jej strach przed szpitalem. Sam nie za bardzo chciał tam iść, dlatego miał nadzieję, że dziewczyna wybierze którąś z pozostałych opcji.
W końcu decyzja padła, a on westchnął pod nosem. No to do niego. Chłopak spojrzał na zegarek przy ręce i wypuścił z ust powietrze.
O tej godzinie Seba powinien już spać, jutro ma rano do pracy, a ta jego luba prawdopodobnie też już padła… no dobra.
Colt wyciągnął papierosa z ust i spojrzał na pannę Carrier.
- No to zdecydowane, dasz radę iść sama, czy mam cię prowadzić? – dosyć szybko pozbył się papierosa, na ziemię rzucił peta i zdeptał go oczekując na jej odpowiedź.

(możesz dać z/tx2 a ja najwyżej zacznę już w chacie xD Chyba, że chcesz jeszcze coś tutaj ogarnąć.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Sro Wrz 07 2016, 21:44

Bardzo dobrze, że nie miał zamiaru się z nią kłócić bo była nad wyraz uparta chyba nawet w obecnym stanie. A szczęśliwa mantykora intermedino przyniosła jej wieeele radości i ukojenia. Zaciągała się coraz bardziej zadowolona po każdym buszku - dokładnie tego było jej trzeba. Już nawet zdążyła zapomnieć, że straszył ją szpitalem. Po skończonym papierosie z jego pomocą oderwała się od ściany i stwierdziła, że chyba jej się poprawia bo jest już w całkiem dobrym nastroju.
-A może mnie zaniesiesz? - zażartowała robiąc do niego maślane oczka. Ostatecznie podjęła próbę i zaczęła iść sama, co oczywiście skończyło się fiaskiem kiedy po kilkunastu krokach zaczęła kompletnie tracić równowagę. Ale nie to, że nie próbowała. Dalej już na pewno szła z jego pomocą bo przez większość drogi ledwo kontaktowała z otoczeniem, nie wspominając nawet o kompletnym braku pamięci którędy szli albo o czym rozmawiali. Albo czy w ogóle rozmawiali? Chwilami powtarzała sobie w myślach, że to wszystko to na pewno sen. Nic dziwnego skoro jawa zlewała jej się z momentami kiedy na chwilę odpływała.

z/tx2 (zacznij w chacie tylko podeślij linka jak możesz :P)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Lut 06 2017, 16:51

// Strój pani po prawej, @Xavier A. Whitford, chodź.


Ostatnie miesiące były dla Saoirse istną męczarnią. Potrzebowała chwili oddechu, spokoju i odpoczynku od tętniącego życiem miasta. Od ręki poprosiła o urlop w teatrze, zrezygnowała z roli, która mogła przed nią otworzyć światową karierę, pożegnała się ze swoim małym mieszkankiem i wyjechała. Nikt nie wiedział, dlaczego, ani dokąd. Nie powiedziała o tym nawet Haydnowi, z którym w tamtym okresie zaczęła ocieplać stosunki. Z jednej strony wiedziała, że potrzebuje czasu bo wszystko działo się zdecydowanie za szybko, z drugiej chciała, by Locke ją przytulił i obiecał, że nic złego jej nie grozi.
Spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i opuściła kraj. Zobaczyła kawałek świata - zawędrowała aż do mroźnej Rosji, przez Francję, rodzinną Irlandię, wylegiwała się na gorącej plaży w Hiszpanii i zwiedziła Gruzję. Półroczne wakacje dobrze jej zrobiły. Saoirse na nowo zaczęła cieszyć się życiem - wzięła się za siebie, przestała regularnie pić wino, nie opychała się już lodami i słodyczami, przez co porawiła się nie tylko jej figura, ale i zdrowie. W czasie podróży nie mogła odpędzić się od adoratorów. Obiecała sobie jednak, że na czas wakacji da sobie spokój z mężczyznami. W końcu same z nimi problemy!
Zmieniło się jej podejście do życia - zaczęła dostrzegać piękno otaczającego ją świata i doceniła samą siebie. Zmieniła nawet kolor włosów - od jakiegoś czasu jest prześliczną blondynką, co podobno bardzo ją odmładza. Nie żeby była specjalnie stara. W końcu 30 lat to jeszcze nastolatka!
Do Londynu wróciła jakiś tydzień temu. Spędziła ten czas na nowym poznawaniu miasta: przechodziła się znanymi już ścieżkami, spotykała tych samych ludzi, ale na wszystko patrzyła z dziecięcym entuzjazmem i radością. Cieszyła się każdą chwilą. Nie siedziała już w domu, traktując go bardziej jak hotel: wyspała się, zjadła coś, i od razu leciała na świeże powietrze. Musi się cieszyć jeszcze niecałym miesiącem wolnego. A później... może wróci do teatru. W końcu kocha tę pracę.
Dzisiejszego wieczoru Saoirse ubrała się w ciepłe, ale eleganckie ciuszki, do torebki schowała różdżkę, z którą nigdy się nie rozstawała, po czym udała się na ulicę Pokątną. Wróciły wszystkie wspomnienia z dzieciństwa - pierwsi przyjaciele, pierwsze zakupy, pierwsze doświadczenie magicznego świata. Uświadomiła sobie, jak wiele czasu minęło, odkąd była małą dziewczynką. Odkąd wybrała ją jej różdżka, odkąd pierwszy raz przekroczyła próg sklepu Olivandera. Tęskniła za tymi czasami.
Szła środkiem drogi, dziwiąc się, że panowały tu takie pustki. Co prawda nie była na ulicy sama, ale przyzwyczaiła się do widoku tłumów. Może ludzie siedzą w domu? Może tylko garstka jest na tyle szalona, by przy minus 12 stopniach spacerować po Londynie? Rozglądając się i gubiąc w myślach, Saoirse nie zauważyła, że droga przed nią pokryta jest lodem. Nieostrożnie postawiła stopę i... poleciała do tyłu, z cichym piskiem i zdziwieniem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1267
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13159-xavier-a-whitford#352093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13164-zapraszam-tylko-te-najciezsze-przypadki#352157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13165-sowy-okropnie-paskudza-wiec-niech-to-bedzie-wazne#352158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13163-xavier-a-whitford#352156




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Lut 06 2017, 17:50

Droga z tymczasowego mieszkania do pracy była długa ale lubił ten prosty proces jakim był spacer z jednego do drugiego punktu. To pozwalało mu przemyśleć sprawy, przypadki pacjentów czy po prostu podyskutować ze samym sobą, analizując obecne wydarzenia. Czasem zdarzało się tak, że potrzebował dłuższej chwili na przemyślenia, w końcu odpowiedzi nie przyjdą od tak, od razu.
Zastanawiał się ile czasu jeszcze będzie mu tutaj zostać. Kiedy nie będzie miał już pacjentów a seminaria się skończą nie pozostanie mu tutaj już nic. Chciał zabrać swoje rzeczy i wrócić do domu, do tego prawdziwego. Znajomego miejsca, w którym czuł się najlepiej. Nic nie miał do londyńskich klimatów, do ludzi... Po prostu wyjazd nie przyniósł mu oczekiwanych skutków. Choć czy oczekiwał czegokolwiek w tej sprawie? Już dawno pogodził się z tym co się stało. Nikomu nie udało im się ustalić przyczyny stanu, w jakim znajduje się jego żona. Nikt nie wie co i dlaczego sprawiło, że zapadła w śpiączkę i ostała tak te kilkanaście lat. To był jedyny problem, którego nie mógł rozwiązać. Ten przypadek nie należał do jego specjalizacji dlatego też nie ingerował w pracę innych uzdrowicieli. Jednak nie mógł się powstrzymać przed stwierdzeniem, że nic nie dało się zrobić. Nie kwestionował pracy magomedyków, nie miało to znaczenia.
Wsunął dłonie do kieszeni płaszcza i odetchnął wytwarzając obłok wokół swojej twarzy. Marzyła mu się szklaneczka whisky, coś ostrego i orzeźwiającego. Zdecydowanie potrzebował czegoś co go ożywi. W końcu na dzisiaj skończył więc nie nie stoi mu na przeszkodzie do osadzenia się w fotelu i raczeniu się dobrym trunkiem. Do tego lektura, zapewne już dawno przez niego przeczytana.
Kiedy szedł ulicą kobieta, która była przed nim poślizgnęła się. Zauważył to w ostatniej chwili i gdyby nie był tak blisko, pewnie nie zdążyłby jej złapać. Chwycił ją mocno za ramiona i postawił do pionu.-Lepiej uważać.-Powiedział spokojnie, odrywając dłonie od kobiety i poprawiając płaszcz. Na moment zatrzymał się na jej postaci, jakby przez ułamek sekundy wydała mu się znajoma. Szczególnie jej twarz, oczy.
Nie, to niemożliwe.

/sorki, nie miałam kompletnego pomysłu co napisać ;c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Lut 06 2017, 18:38

Saoirse kiedyś interesowała się psychiatrią. Fascynowało ją działanie ludzkiego umysłu i przez jakiś czas bardzo chciała pomagać ludziom. W końcu większość uważa ją za cudowną, dobrą i szlachetną kobietę. I faktycznie - taka stara się być. Czasem jednak wybucha gniewem, robi rzeczy, o które nikt by jej nie posądził, i potrzebuje chwili, by pobyć na osobności. Poza tym ostatnie trzy lata są idealnym dowodem na to, że w życiu osobistym panny Horan brakuje kogoś, kto je uporządkuje. Taki Xavier... na pewno jest osobą zdyscyplinowaną. W końcu leczy ludzi - a to chyba znaczy, że sam nie ma większych problemów, albo z łatwością sobie z nimi radzi. Prawda?
Pan Whitford i Sirsza kiedyś się spotkali. Dawno, dawno temu, kiedy kobieta miała jeszcze ciemne włosy i brakowało jej zabawy. Jedna rozmowa z pięknym mężczyzną poprawiła jej humor na długi czas, chociaż nadal nie potrafiła sobie poradzić ze złamanym sercem. Chociaż to on jest psychiatrą i powinien raczej słuchać, Saoirse w jakiś sposób go otworzyła i zmusiła do mówienia. Przez długi czas po ich spotkaniu dobrze wspominała wieczór, który razem spędzili. Zdarzyło jej się nawet usiąść przy sztaludze, przed wielkim płótnem o wymiarach 120 x 120 centymetrów, na którym uwieczniła twarz Xaviera. Malowała takiego, jakiego go zapamiętała, ale z właściwą dla siebie subtelnością i domieszką magii: mężczyzna na obrazie delikatnie przekrzywiał głowę, uśmiechając się i za każdym razem kierując spojrzenie prosto na oczy Saoirse. Brakowało jej tego wzroku, chociaż widziała go tylko przez jedną, krótką noc.
Nie wiedziała, co później stało się z psychiatrą. Nie można powiedzieć, że za nim tęskniła, bo Sirsza rzadko kiedy za kimś tęskni. Raczej stara się pogodzić z brakiem danej osoby w jej życiu. Niektórych osób jednak się nie zapomina - jedną z nich był właśnie Xavier, który co jakiś czas wracał do jej myśli. Horanówna nie wiedziała, dlaczego, ale wspominanie go sprawiało jej przyjemność.
Proszę więc wyobrazić sobie jej minę, kiedy po kilku (jeśli nie więcej!) miesiącach rozłąki wylądowała w ramionach przystojnego znajomego. Obawiała się upadku - nieostrożnie postawiła stopę i gotowa była ponieść tego konsekwencje, ale niespodziewanie zjawił się jej własny bohater, ratując przed kilkoma siniakami.
- Och. - Początkowo tylko tyle była w stanie powiedzieć. Pozwoliła sobie pomóc i stanęła o własnych siłach, mimo wszystko podtrzymując się ramienia Xaviera. Nogi trochę jej się jeszcze trzęsły, więc wolała mieć pewność, że nie upadnie. - Niezdara ze mnie - wyrzuciła z siebie z przepraszającym uśmiechem. Podniosła wzrok na sporo wyższego mężczyznę i pokręciła głową. - Zazwyczaj mi się to nie zdarza. Nie wiem, co bym bez pana zrobiła - wydusiła z uśimechem, powoli puszczając Xaviera. Nie docierało do niej jeszcze, że ma do czynienia ze znajomym. Przynajmniej dopóki nie spojrzała na jego cudowną brodę, którą niegdyś trochę zmacała.
- No nie wierzę - parsknęła, uśmiechając się szeroko. - Xavier? - zapytała z niedowierzaniem, a w okolicach jej serduszka objawiło się przyjemne ciepło. - Dobrze cię widzieć. Gdzieś ty się podziewał?

/Jest bardzo ładnie <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1267
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13159-xavier-a-whitford#352093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13164-zapraszam-tylko-te-najciezsze-przypadki#352157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13165-sowy-okropnie-paskudza-wiec-niech-to-bedzie-wazne#352158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13163-xavier-a-whitford#352156




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Lut 06 2017, 19:12

Badania wykazują, że to właśnie osoby niosące pomoc w takiej postaci w jakiej on to robi, są najbardziej pokręcone ze wszystkich. Cóż, coś musiało w tym być skoro właśnie tak wskazują badania, prawda? Zwykle własne doświadczenie ma wpływ na to, kim jesteśmy i do czego zmierzamy w życiu. Chęć udzielenia pomocy w jego przypadku było oznaką bezsilności za młodu. Z powodu swojej niewiedzy nie był wstanie zrobić niczego, a niemoc była dla niego najgorszym uczuciem. Dlatego tak bardzo z tym walczy.
Tamten wieczór był jednym z niewielu, które zapamiętał tak dobrze. Był to orzeźwiający podmuch, który tak naprawdę miał postać kobiety. Jak to się stało, że zwrócił na nią uwagę? Nie widywał się z kobietami, chyba, że miało to miejsce w gabinecie na sesjach czy chwilach w pubie, gdzie po prostu stanowiły obiekt jego obserwacji. Dlaczego więc zasłużyła sobie na jego uwagę? Wtedy w teatrze znalazł się przez kompletny przypadek, jeden z jego kolegów z seminarium nie mógł udać się na występ i zaoferował Xavierowi bilet. Przyjął go bo nie miał planów na wieczór a nie chciał wracać do hotelowego pokoju. Po występie czekał na nią i bezceremonialnie zaprosił na kolację. Nie wiedział dlaczego to zrobił, pamięta, że każda komórka jego ciała mówiła, że nie powinien tego robić. A jednak, zrobił to. I był to udany wieczór. Jej lekkość sprawiła, że rozmowa nie stanowiła problemu nawet fakt, że nie zrażała jej jego oschłość sprawiła, że było to interesujące doświadczenie. Czy wracał do tego wieczoru? Czasem. Jednak nie skupiał się na nim tak intensywnie bo po prostu zniknęła. Tak samo jak szybko się pojawiła.
Jaki był sens przywracania tego co należało do przeszłości? Przecież życie tym jednym wieczorem i niesamowitym towarzystwem niczego by mu nie dało. Powrót do tych chwil był przyjemny. Ale nic poza tym. Nie szukał jej w snach, nie szukał w teatralnych broszurach. Wrócił do swojego życia w Chicago. I nigdy nie pomyślałby, że kiedyś ponownie ją spotka. Szczególnie w takim momencie, nie był bowiem bohaterem chroniącym kobiecych serc.
Odczekał moment aż kobieta nabierze równowagi i zechce puścić jego ramię. Nie było to nachalne, doskonale rozumiał jej chęć poczucia pewnej stabilizacji. Powiedziałby, że było tak lepiej. Gdyby uderzyła o ziemię, nie wiadomo jak mogłoby się to skończyć. Spacerowanie w takiej pogodzie nie było najlepszym sposobem na transport. I mówi to osoba, która robi tak dosyć często.-Nic nie szkodzi. Ostatnio mam przyjemność znajdowania się w podobnych sytuacjach.-Powiedział spokojnie. Cały czas starając się powiązać fakty. Była naprawdę podobna do osoby, którą niegdyś spotkał. Jednak przez inny kolor włosów nie mógł skojarzyć tych dwóch postaci. Miał pamięć do twarzy, jak się okazuje, wtedy kiedy nic się w nich nie zmieniało.
-Saorise.-Jego wargi drgnęły, jakby jeszcze nie dopuszczał tej informacji do siebie. Jego wzrok automatycznie powędrował w kierunku jej włosów. Jaśniejsze. Teraz wydawała się jeszcze młodsza niż te kilka miesięcy temu. I jak mógł podejrzewać, wyglądała dobrze w każdym wydaniu. Oczywiście, nie usłyszy tego nigdy z jego ust jednak nikt nie zabroni mu o tym myśleć, prawda?
-Wyjazd służbowy, pamiętasz? Wróciłem do domu.-Powiedział spokojnie, jakby potwierdzając tylko fakty. Pamięta, że powiedział jej bardzo sporo tamtego wieczoru... Jak wiele Xavier.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica   Czw Lut 09 2017, 17:37

"Badania wskazują..." brzmi prawie tak samo śmiesznie jak "amerykańscy naukowcy odkryli..." - chociaż faktycznie udowodniono, że ludzie lubią artykuły, w których znajdują się potwierdzone dane, to większość z nich okazuje się kompletną bzdurą. Xavier nie jest jedynym psychiatrą, jakiego zna Saoirse. Podczas swoich wypraw do rodzinnej Irlandii, zdążyła poznać wielu mężczyzn. Również tych obracających się w medycznym kręgu. Dlatego żyła w przeświadczeniu, że lekarze zajmujący się umysłami ludzi, sami nie mają problemów. Albo są na tyle dobrymi aktorami, że nawet panna Horan nie była w stanie wykryć tuszowanych kłamstw.
Czy Saoirse pamięta tamten wieczór? Cóż, polało się nieco alkoholu, więc niektóre elementy są zamazane. Potrafi jednak przypomnieć sobie przystojną twarz Xaviera, jego ledwo widoczny uśmiech (który - o dziwo - udało jej się wywołać) i rozmowy, które prowadzili godzinami. Brakowało jej wówczas takich momentów. Przyjemna rozmowa, noc spędzona w towarzystwie nieznajomego mężczyzny, którego zauroczyła swoimi zdolnościami aktorskimi, a później jeo zniknięcie - scena prawie jak z filmu, tyle że on nigdy nie wrócił. Przynajmniej nie w celu odnalezienia Saoirse. Ona z resztą też się nie łudziła: chociaż miło było spędzić czas z Whitfordem, nie miała prawa niczego od niego wymagać. Miała tylko nadzieję, że pewnego dnia znowu ją zaskoczy. I kolejny raz zabierze na drinka, a ona będzie mogła go wysłuchać.
Bo miała wrażenie, że Xavier nie jest człowiekiem, który często się otwiera. Jeśli już miała możliwość wyciągnąć z niego jakieś wyznania, chętnie z tego korzystała. Trudno powiedzieć, jak dużo się dowiedziała. Wie na pewno o tatuażach. Na pewno nie o wszystkich, w dodatku żadnego nie widziała, ale wie. I to wystarczy, by poczuła się choć trochę wyjątkowa, skoro mężczyzna stara się je ukrywać przed światem.
Nie żyła przeszłością. Jej podroż wystarczyła, by zaczęła się cieszyć życiem. I chociaż twarz Whitforda przywoływała na jej usta uśmiech, dałaby sobie radę bez niego. Chociaż trzeba przyznać, że miło byłoby mieć przyjaciela.
- Och, doprawdy? Mam rozumieć, że kobiety często wpadają ci w ramiona? Czyli nie powinnam czuć się wyjątkowa? - Saoirse wydęła dolną wargę w aktorskim geście smutku. - Miałam nadzieję, że zostaniesz moim prywatnym superbohaterem - wyznała, unosząc dłoń do serca. Chciała w ten sposób ogarnąć, jak tknęły ją słowa Xaviera. Ucieszyła się jednak, kiedy wypowiedział jej imię, dostrzegła też drgnięcie warg mężczyzny. Czyżby w nieudanej karykaturze uśmiechu?
- Ach, tak - przyznała mu rację bo wreszcie przypomniała sobie, dlaczego ją opuścił. - Szkoda, że się nie odezwałeś. Przez chwilę miałam nadzieję, że to nie będzie jednodniowa znajomość - wymamrotała z figlarnym błyskiem w oku, zadzierając głowę by dobrze widzieć Whitforda. Był od niej prawie trzydzieści centymetrów wyższy, co niczego nie ułatwiało. - Minął prawie rok, prawda? - zapytała, chcąc obliczyć, jak długo nie widziała się z Xavierem. - Wyprzystojniałeś. I bródka ci urosła - rzuciła ze śmiechem i uniosła dłoń, by przesunąć palcami po policzku mężczyzny. Taki sam gest wykonała podczas ich pierwszego spotkania, więc nie powinien się dziwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ulica   

Powrót do góry Go down
 

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Ulica
» Ulica przy barze
» Ulica
» Ulica Dwudziesta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-