Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyPią Cze 11 2010, 17:33

First topic message reminder :


Korytarz na III piętrze

Spore okna, jednak w dość dużej odległości, nadają korytarzowi nieco tajemniczości. Jedynie nieliczni wiedzą, że za jednym z wielu posągów znajduje się tajne przejście, prowadzące wprost do Miodowego Królestwa. Skorzystanie z niego jest możliwe jedynie przy znajomości odpowiedniego zaklęcia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 197
  Liczba postów : 241
http://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
http://www.czarodzieje.org/t17529-czy-odwazysz-sie-otworzyc-puszke-pandory#491719
http://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
http://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyNie Paź 20 2019, 17:29

Zastanowiła się chwilę nad słowami Moe. Czy Gryfonka znała Fire dużo lepiej od niej? Na pewno rozmawiała z nią więcej razy, a już na pewno lepiej się dogadywały. Czyżby to była prawda, że jednooka była dla niej niemiła tylko publicznie? Ale jaki byłby w tym cel? Popisanie się? Zaznaczenie swojej pozycji? Zastraszenie innych? Wydawało jej się, że jeżeli tylko uda jej się zruzumieć motywacje do niemiłego zachowania, to łatwiej jej będzie je znosić. A może w ogóle nie powinno się czegoś takiego usprawiedliwiać?
Zdała sobie sprawę, że musiała naprawdę mocno zamotać się w odpowiedzi, skoro Moe poniekąd wycofała się ze swojego pytania, a nawet pocieszyła ją ręką na ramieniu. Odwzajemniła jej uśmiech, czując przyjemne ciepło jej dłoni, po czym teatralnie zaciągnęła się powietrzem, gdy spojrzała na wykonane przez Gryfonkę bicie. Z przyjemnością zmrużyła oczy, przesuwając w odpowiedzi jeden ze swoich pionków na pole startowe Moe, od razu przewracając go na drugą stronę.
- Dama - skomentowała krótko, z satysfakcją, wiedząc, że taki pionek da jej przewagę, aby upewnić się w swojej wygranej. Z jednej strony naprawdę kusiło ją, aby wypić ten eliksir, z drugiej jednak miała świadomość, że lepiej, aby tego nie robiła. Pierwszego dnia miała ochotę rozebrać się przed wszystkimi po piwie, a na lekcji wróżbiarstwa obłapiała wszystkich po kolei po herbacie, więc strach pomyśleć co by się działo po mocnym eliksirze. A wygrana zawsze ją cieszyła, choćby to była amatorska rozgrywka w warcaby.
Wysłuchała jej historii w skupieniu, starając się zrozumieć każde słowo i sformułowanie, chociaż tym razem przyszło jej to z trudem. Po chwili łączenia faktów, wyciągnęła wniosek, że musiało chodzić o to, że napiła się kawy z Afrodisią, więc zmarszczyła brwi oburzona. Ale dwa tygodnie? To już chyba wykracza poza możliwości eliksiru. Może to był jakiś specjalny eliksir eksperymentalny z Sahary? Mugolskie tabletki gwałtu były okropne i sama myśl, że ktoś je podaje komukolwiek z pełną świadomością odurzenia drugiej osoby, napawała Pandorę negatywnymi uczuciami, ale Afrodisia… była dziesięć razy gorsza. Nieświadoma ofiara naprawdę ma wrażenie, że to ona chciała zbliżenia i dopiero gdy działanie eliksiru mija, to zaczyna zdawać sobie sprawę, że robiła coś wbrew sobie. Nie mówiąc już o liczbie gwałtów popełnionych przez osoby odurzone tym eliksirem.
- To nie powód do wstydu - odpowiedziała stanowczo z równie silnym akcentem - I ja myślę, że nawet jak Ty byś tego nie robiła przez kawę, to Ty nadal nie masz powodu do wstydu - dodała, czując, że powinna zawalczyć również o stanowisko wyzwolenia seksualnego kobiet. Może ona sama nie była dziewczyną, która wplątywała się w przelotne romanse, ale czy właśnie to nie czyni ją idealną osobą do obrony tego stanowiska?
Zastanawiała się nad kolejnym ruchem, gdy w końcu padło pytanie od Moe, więc spojrzała na nią z uśmiechem. Nie znały się wystarczająco dobrze, żeby mogła zasypać ją komplementami z głębszej analizy jej charakteru, jednak tego typu pytania i tak zawsze sprawiały jej przyjemność. Czy to nie oznacza, że Gryfonce chociaż minimalnie zależy na zdaniu Pandory?
- Ja myślę, że Ty na pewno jesteś odważna, ale to dość prosta odpowiedź, skoro jesteś lwem - zaczęła ostrożnie, powoli, jednocześnie szukając w głowie jakichś ciekawszych informacji. - Trudno Cię nie lubić, jesteś… elastyczna. Ty umiesz rozmawiać razem ze mną, z Fire, z Gabrielem i z tym chłopakiem z lekcji uzdrawiania… Hm, Dżemi Dubaj? Chyba tak - zrobiła chwilę przerwy na zastanowienie, jednocześnie zbijając jeden z pionków Moe. - A przecież my jesteśmy tacy inni od siebie - dodała ciszej, po czym znów zamyśliła się na chwilę. - Jesteś dojrzała i dobra, chociaż lubisz robić żarty - dokończyła, poprawiając sobie okulary. Moe w jej głowie była roześmianym chochlikiem, jednak nie mogła nie zauważyć, że jej decyzje i reakcje są dojrzałe jak na jej wiek. Jest odpowiedzialna, sumienna i nie boi wstawić się za słabszymi.
- Co Ty byś chciała robić w przyszłości? - zapytała, nie będąc pewną czy jest to odpowiednio osobiste pytanie jak na wagę tej gry. - Ale tak... jakby Ty mogła robić naprawdę cokolwiek, zakładając że Ty będziesz w tym wtedy dobra. - dodała, aby wyjaśnić, że chodzi jej o jakieś skrywane marzenie, a nie standardową odpowiedź. Kojarzyła z resztą, że Moe jest naprawdę dobra w rysowaniu map, co jej samej ułatwiło znacznie adaptację w Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 56
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 856
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyNie Paź 27 2019, 11:19

Został jej jeden posępny pionek na polu bitwy i postanowiła doprowadzić do tego, aby bijąc nim któregoś z wielu pozostałych pionów Pandory podłożyć się pod bicie i tym samym bez przedłużania zakończyć rozgrywkę. Uciekanie, zwłaszcza przy damce, miało mało sensu.
- Może masz rację, ale to było trochę nie w moim stylu. Być może gdybym była wtedy sobą, nie miałabym z tym żadnego problemu. - chyba właśnie to było największym problemem tamtych sytuacji - brak panowania nad własnymi zachowaniami. Davies zwykle nie miała żadnych wahań przy robieniu głupot, jednak kiedy wywoływały je zewnętrzne czynniki, coś przestawało jej się zgadzać.
- Z tego wynika, że jako lew akrobata powinnam trafić do cyrku. - zażartowała, choć nie miała zamiaru w ten sposób ucinać opisów Pandory, którym z dużą uwagą się przesłuchiwała. Elastyczna. Zgadzała się z tym, ale nie potrafiła znaleźć w sobie genezy tej cechy. Czy były nią chęć poznania cudzych pobudek i omijanie oceniania ludzi już po pierwszym wrażeniu? To drugie chyba niekoniecznie, bo pierwszym wrażeniem kierowała się wyjątkowo mocno, niekiedy będąc potem zaskoczoną przebiegiem wydarzeń. Ale już tak trochę miała, że obserwowanie innych wraz z ich reakcjami i historiami przynosiło jej sporo wrażeń. A jak miałaby czynnie śledzić ich poczynania będąc z ludźmi w złych stosunkach?
- Latam na miotle. - to było chyba najprostsze pytanie ze wszystkich dotychczasowych i nie musiała się nad nim zastanawiać ani przez chwilę. Aż jej się wstyd zrobiło, że tak krótko ucięła pytanie, o które Doux zaciekle walczyła poprzez wspólną grę planszową.
- Przywykłam do tego, że zaklęcia idą mi średnio. A rysowanie map to poboczna, trochę nawet osobista sprawa. Nie wyobrażam sobie dorosłej siebie poza sportem. - postanowiła nieco bardziej rozjaśnić ten temat, jednak nie potrafiła jakoś bardziej doszukiwać się powodów w czymś, czym żyła odkąd pamiętała. Oddychała sportem i rywalizacją. Zdążyła przesiąknąć miotlarstwem w każdej postaci. Ostatnim swoim pionkiem zbiła jeszcze jeden z tych należących do Czeszki. Ale na tym gra się kończyła, bo, zgodnie z planem, podłożyła się pod damkę.
- Jak Ci się podobał Zakazany Las? - zerknęła na przyjezdną z zaciekawieniem, starając się nie zdradzać za bardzo swoich zapędów do zwiedzania miejsc, w których pojawiać w ogóle się nie powinna. Choć i tak pewnie dawno wszystko się wydało. Z charakterem Moe trudno było podejrzewać Gryfonkę o przestrzeganie szkolnych zasad wbrew wrodzonej ciekawości. Czy pytanie było jednocześnie propozycją? Na ten moment z pewnością jeszcze nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 197
  Liczba postów : 241
http://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
http://www.czarodzieje.org/t17529-czy-odwazysz-sie-otworzyc-puszke-pandory#491719
http://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
http://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptySob Lis 02 2019, 12:49

Wyobraziła sobie Moe w przebraniu lwa, z groteskowo ogromną grzywą i nienaturalnie grubym ogonem, która walczy o złapanie równowagi, balansując na stalowej lince zawieszonej tuż pod sklepieniem namiotu cyrkowego. Pasowało to do jej przekonań, że w cyrku nie powinno męczyć prawdziwych zwierząt, więc zaśmiała się z tej wizji podsuniętej przez Gryfonkę.
Dopiero słysząc odpowiedź o lataniu, przypomniała sobie, że dziewczyna faktycznie dobrze radziła sobie na miotle, a przynajmniej zwróciła na to uwagę przy jej imponującym uniknięciu zderzenia z ziemią, po zaklęciu expulso rzuconym przez Elio. Kiwnęła głową ze zrozumieniem, dopiero teraz uświadamiając sobie, że Moe przyszła przecież na trening nie swojego domu. To musiało świadczyć o jej zaangażowaniu.
- Może my się kiedyś pościgamy? - zaproponowała z ożywieniem w oczach. Nie miała wątpliwości, że Moe jest lepszą miotlarką od niej, jednak nie mogła sobie tego odmówić. Quidditch jej nie interesował. Co innego prosta rywalizacja, oparta na prędkości, refleksie i opanowaniu emocji. Chciała poczuć pęd wiatru na twarzy, nie musząc rozglądać się za zniczem, ani martwić tłuczkami czy punktami.
Chwyciła w palce damkę, aby zbić ostatniego pionka Moe, jednak zatrzymała się i spojrzała w oczy Gryfonce.
- On jest piękny - szepnęła stanowczo w odpowiedzi, jakby bała się, że podniesiony głos zburzyłby tajemnicę unoszącą się wokół tego tematu. - Ja nie wiem czy Ty widziałaś, ale ja wstawiałam rysunek na wizbooka - urwała na chwilę, zakłopotana tym, że tak swobodnie jej się to wymsknęło. Nie lubiła rozmawiać o swoich rysunkach, jednak w tym wypadku wydało jej się to uzasadnione. - Ja nie mogę czekać aż tam wrócę. Ja bym chciała sama znaleźć i brać... ja słyszałam, że on tam jest, jak Wy to mówicie... A, Rdest ptasi! - dokończyła, w końcu zbijając ostatniego pionka przeciwniczki. Uśmiechnęła się do niej zadowolona, po czym pochyliła się nieco, przegryzając wargę w niepewności i spytała ściszonym głosem: - Ty chcesz tam ze mną pójść?
Było to jednocześnie ostatnie przysługujące jej pytanie, jak i propozycja, która zawisła między nimi, gdy sama Pandora wpatrywała się w oczy Gryfonki z napięciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 56
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 856
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyPon Lis 04 2019, 10:49

Propozycje dotyczące miotlarstwa, w przypadku Davies, należały raczej do rodzaju tych nie do odrzucenia. Zwłaszcza, gdy Gryfonka usłyszała podekscytowany ton Czeszki, najwyraźniej również zainteresowanej całym tematem. Wyścig nie brzmiał źle, dawno nie brała w niczym podobnym udziału. Owszem, były mecze, były treningi, nawet jakiś bludger się zdarzył i pałkarski zakład z Mattem, jeszcze na pustyni. Ale wyścig w swoim wykonaniu to pamiętała z niedalekiej przeszłości wyłącznie jeden. I to taki, o którym wolałaby jak najszybciej zapomnieć.
- Dopóki nie mówimy o dumbaderach, to żaden wyścig mi nie umknie. Wyślę Ci sowę. - zapowiedziała, dając tym samym do zrozumienia, że teraz już nieodzownie czekała je tego typu konkurencja. Skoro Moe znalazła kogoś chętnego do morderczych pojedynków, nie miała zamiaru odpuszczać.
- Twój wizbook to w ogóle jest mistrzostwo świata. - napomknęła jeszcze zanim udzieliła tej właściwej odpowiedzi na pytanie. I rzeczywiście - o ile, pomimo ustawienia śledzenia znajomych, rzadko zaglądała do magicznej książki, tak profil i posty Doux miały swój niepodrabialny, leśno-wróżkowy klimat, w którym dało się czuć wiatr, zapach kwiatów i wszechobecną magię. Akurat tam z chęcią wracała. Choć jej naturo-zielarska wiedza była raczej zerowa.
- O ile nie jest to coś chronionego, będziesz mogła go zbierać na pęczki. Pewnie Elijah by się ucieszył z takiego rdestu ptasiego. W końcu to łabędź. - skinęła wcześniej ochoczo głową, chcąc zasygnalizować, że wspólna wyprawa jak najbardziej wchodziła w grę, choć, w tym wypadku, niczego konkretnego nie chciała przyjezdnej obiecywać. W końcu mowa była o Zakazanym Lesie, toteż temat był zdecydowanie poważniejszy od wyścigów na miotłach. Po łabędziowym żarcie, jej wewnętrza Moe skuliła się w sobie z żenady, jednak Davies nie chciała dać tego po sobie poznać, zachowując uśmiech na twarzy.
- Przegrałam. Odezwę się. Pamiętaj o eliksirze. - wspomniała na koniec o czymś, co było przecież punktem trwającej rozgrywki, a straciło w trakcie rozmowy dosyć mocno na znaczeniu, przynajmniej dla niej. Z tego wszystkiego prawie zapomniała o warcabach, nie mówiąc już o zakładzie. Albo pierniku trzymanym w plecaku. Na szczęście ten ostatni był bezpieczny i pewnie nadal jadalny. Choć już pewnie dane mu było zostać zjedzonym w nieco innym gronie.

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem
Galeony : 167
  Liczba postów : 169
http://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
http://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
http://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
http://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyWto Sty 14 2020, 21:26

Był dopiero wtorek, a on już miał absolutnie dosyć tego tygodnia; nie dość, że powrót do szkoły po przerwie świątecznej poprzedzonej przerwą na branie podwójnych zmian w pracy, żeby zasilić konto poprzedzonej przerwą na opierdalanie i wydawanie galeonów na piwo okazał się cięższy, niż mu się zdawało bo profesorowie jakby wymagali więcej (a może to dlatego, że zaczął w końcu rzetelnie uczęszczać na coraz więcej zajęć, nawet takich parszywych i bezsensownych?), to w dodatku od dwóch nocy zupełnie nie mógł spać przez wyjątkowo hałaśliwy koncert jęków fundowany przez śpiącego w łazience ghula, a jakby tego było mało, to w jego rodzinie też nie działo się najlepiej, bo wśród gówniaków w domu rozprzestrzeniła się groszopryszczka, a te starsze w zamku wchodziły w dziwny wiek dorastania i wpadały na coraz to głupsze pomysły. Wracał właśnie w szalonym pędzie z lekcji transmutacji, po której stracił jakieś dziesięć minut na zafundowanie bratu z pierwszej klasy wykładu o tym że skandowanie wulgaryzmów nie jest dobry sposób na zaskarbienie sobie sympatii koleżanek (nie żeby sam wiedział, jak się to powinno robić, ale że był starszy to się trochę powymądrzał) i że za takie chamstwo można trafić do Azkabanu, i żeby przy okazji pamiętał o myciu rąk przed jedzeniem. W efekcie teraz miał zdecydowanie za mało czasu, by dostać się do lochów, gdzie czekały go eliksiry; zapierdalał zatem dziarsko, lawirując między nadchodzącymi z każdej strony uczniami, a po drodze wertował podręcznik do starożytnych run i jednocześnie podgryzał nędznego, suchego tosta, zwiniętego w pośpiechu z Wielkiej Sali podczas śniadania i ratującego go właśnie od tragicznej śmierci głodowej. Po zajęciach musiał jeszcze skoczyć do Sowiarni, żeby hurtowo wysłać pozbierane w ekspresowym tempie od całej hogwarckiej ekipy Callahanów listy z życzeniami i pokraczne laurki z okazji urodzin matki; co roku im mówił, żeby wystarczy jeden, na którym wszyscy się podpiszą, i co roku spotykał się z grupowym protestem, bo przecież każdy chciał z osobna, sam, i od serca. Szkoda, że jej i tak było wszystko jedno, i prędzej czy później robiła z tych wypocin opał do kominka, ale w porządku, odpuszczał, bo tego akurat nie musieli wiedzieć. Miał już tyle rzeczy, i tak wypchaną torbę, że przytrzymywał te listy byle jak łokciem, i gnał, gnał jak na złamanie karku, zaczytany w runach, nie patrząc przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie i proste włosy, dołeczki w policzkach przy uśmiechu
Galeony : 122
  Liczba postów : 138
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyWto Sty 14 2020, 22:08

Powroty zawsze były ciężkie. Zdążyła w poniedziałek rozpakować od rana kufer, a już musiała lecieć na zajęcia, zapominając, jak wielkie odległości są do pokonania w Hogwarcie. Ciężko było się jej odnaleźć, wiele koleżanek wyjechało na studia do innych szkół, a ona czuła się dziwnie samotna. Była towarzyską dziewczyną, łatwo zyskującą na popularności i zdobyła już kilku znajomych, jednak bez Carson nie było tak samo. Szła w milczeniu w towarzystwie dwóch dziewcząt ze swojego roku, pogrążona we własnych myślach. Lazurowe ślepia przesuwały się po wysokich korytarzach, łaknąc widoku starych gobelinów czy obrazów. Ubrana w błękitny sweterek i jasne jeansy, co rusz zerkała też na godło domu tkwiące na piersi. Przymknęła oczy, wzdychając ciężko i automatycznie kiwając głową na jakieś pytanie towarzyszącej jej brunetki, odgarniając pasmo jasnych włosów za ucho. Były długie, proste, sięgające do pasa lub trochę nawet za. Nie wiedziała, czy wybór studiów tutaj był dobrym pomysłem, a jednocześnie nie mogła zagłuszyć tęsknoty za tym miejscem..
Poczuła szarpnięcie, gwałtowne uderzenie czegoś dużego, co wytrąciło ją z równowagi. Zduszony pisk uciekł spomiędzy malinowych warg, gdy upadła na ziemię, rozsypując zawartość skórzanego plecaka dookoła. Zdezorientowana uniosła powieki, rozglądając się najpierw, aby ostatecznie wyprostować głowę i napotkać przed sobą ów pocisk. Chłopak był wysoki, może starszy od niej i miał równie zdezorientowane spojrzenie, jak ona, chociaż u niego zdawać się mogło, że tliły się iskierki irytacji. Zmarszczyła brwi, próbując skojarzyć go z wcześniejszych lat, jednak na próżno. Niby znajomy, a jednak nieznajomy. Przesunęła się tak, że usiadła na kolanach, wyciągając dłoń po jedną z książek.
- Przepraszam, nie patrzyłam, gdzie idę. Nic Ci się nie stało? -zaczęła łagodnym, spokojnym głosem, posyłając mu pociągłe spojrzenie. Pytania koleżanek sprawiły, że odwróciła głowę w ich stronę, kręcąc nią przecząco i dziękując za pomoc. Mogła sama się tym zająć, więc one mogły spokojnie zaczekać w klasie. Nie przyjaźniły się, więc echo kroków szybko zdominowało szkolny korytarz. Wyprostowała głowę, raz jeszcze na niego patrząc, lustrując go wzrokiem. Położyła sobie podręcznik na kolana, sięgając po plecak i kładąc go przy nogach, aby łatwiej było jej pochować resztę. Wyglądał, jakby się śpieszył. Jakby był zły. Było w tym wszystkim jednak coś ciekawego. Alise zacisnęła dłoń na białym piórze, leżącym kawałek przed jego nogami. - Wyglądasz na niezadowolonego. To przez tosta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem
Galeony : 167
  Liczba postów : 169
http://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
http://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
http://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
http://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptySro Sty 15 2020, 11:18

Energiczny slalom pomiędzy uczniami został niespodziewanie przerwany przez straszliwą kolizję z (początkowo) bliżej niezidentyfikowanym obiektem; nie wywołała ona co prawda dużego bólu bo wpadł na mniejszy gabaryt niż jego własny, ale za to spore zaskoczenie (bo jak to, ktoś nie zszedł mu z drogi?) i jeszcze większą złość. Zderzenie bowiem wytrąciło jego z równowagi, a wszystkie niesione przedmioty - z rąk. I tak podręcznik do starożytnych run upadł z hukiem na posadzkę, cudem nie tłukąc nikomu stopy, listy rodzeństwa rozsypały się dookoła jak konfetti, zaś ów nieszczęsny tost plasnął smętnie o podłogę i po kilku sekundach został brutalnie zdeptany przez niebieski trampek jakiegoś przebiegającego tamtędy gówniarza. Zmiął w ustach przekleństwo i rzucił się, żeby jak najszybciej pozbierać porozrzucane przedmioty, tak by a) nikt już ich nie podeptał b) jednak zdążyć na kolejne zajęcia. Nie zaprzątał sobie zupełnie głowy tym, że w owym wypadku uczestniczył ktoś jeszcze, i przeniósł wzrok na niezidentyfikowany obiekt dopiero, gdy ten się do niego odezwał. A raczej odezwała, bo szybko się okazało, że była to dziewczyna, i gdy w pierwszej chwili zobaczył długie blond włosy, to od razu pomyślał, że znając jego szczęście to pewnie ta lafirynda Levasseur, która od teraz do śmierci będzie mu wypominać, że nie potrafi chodzić; ku swojej uldze został jednak szybko, bo już po kilku sekundach, wyprowadzony z błędu, bo ta tutaj okazała się być znacznie mniej narwana zupełnie inną osobą, nieznaną mu, co najwyżej z widzenia, choć równie dobrze mogło mu się tylko wydawać. W końcu sporo takich panien kręciło się po zamku; równie dobrze mogła być kimś z wymiany, kogo widział pierwszy raz na oczy. Nie wiedział, ale nie wnikał, bo go to nie obchodziło.
To, że blondynka okazała się nie być Gab, nie stanowiło jednak żadnej okoliczności łagodzącej, bo wciąż był mocno zirytowany tym wypadkiem, a łagodne próby rozpoczęcia rozmowy z jej strony tylko pogłębiły to uczucie, zdenerwowanie zaś oiągnęło niemalże apogeum.
Pozbierawszy ekspresowo swoje manatki, spiorunował dziewczę wzrokiem i, nie przejmując się zupełnie tym, że również powinien przeprosić, bo ona była tu bardziej poszkodowana (w końcu wylądowała aż na posadzce!) ani tym że przecież wina ewidentnie była obupólna, bo żadne nie zachowało należytej uwagi, podniósł jeszcze nie należący do niego kawałek pergaminu, który upadł tuż przy podeszwie jego adidasa i zamaszyście wcisnął w rękę dziewczynie, po czym, jak na prawdziwego dżentelmena przystało, burknął:
- Ty mi tu nie pierdol o tostach, tylko następnym razem patrz jak łazisz.
To powiedziawszy, wstał i ruszył dalej, po drodze zgarniając jeszcze swoje skromne drugie śniadanie, które nadawało się już tylko do wyrzucenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie i proste włosy, dołeczki w policzkach przy uśmiechu
Galeony : 122
  Liczba postów : 138
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptySro Sty 15 2020, 20:27

Zmarszczyła nos i brwi, obserwując wyraźnie zdenerwowanego gryfona. Dlaczego tak się wściekał, skoro on wpadł na nią z siłą pocisku? Oczywiście, mogła zrobić unik, więc wina była po obydwu stronach, ale wciąż uderzenie spowodowane było bardziej jego energią, a do tego to ona skończyła z hukiem na posadzce, nabawiając się siniaka. Gdy ich spojrzenia na ułamki sekund skrzyżowały się, oczy w kolorze płynnej czekolady nie wyrażały absolutnie żadnego poczucia winy czy chęci przeprosin, tak jak ona zrobiła — jedynie czystą złość. To sprawiło, że w myślach nazwała go nadętym bałwanem, gryząc się jednak w język, aby cały korytarz tego nie usłyszał. Prychnęła cicho na jego słowa, zgarniając blond kosmyk za ucho, zbierając resztę swoich rzeczy. Podniosła na niego spojrzenie, zadzierając głowę do tyłu i odprowadzała go wzrokiem, jego wulgarnych słów nie komentując — chyba była w szoku, że tak fajnie wyglądający chłopak odzywał się niczym chuligan czy dresiarz rodem ze Slytherinu. Alise jakkolwiek anielsko by nie wyglądała, miała jednak rogi i wysuwały się one w najmniej odpowiednich momentach. Niewiele myśląc, krukonka złapała za zgniecioną, twardą skórkę od tosta, leżącą samotnie i niezauważoną przez dawnego właściciela, po czym zamachnęła się i rzuciła w jego stronę, trafiając gdzieś pomiędzy skronią a uchem. Skrzyżowała ręce na piersiach, trzymając spakowany plecak na kolanach. Wyglądała jak młoda gniewna — delikatnie zarumienione policzki wcale nie wskazywały na kryjące się w niej pokłady nieśmiałości, a w jasnych tęczówkach tliły się zbulwersowane zachowaniem nieznajomego iskierki. Co za buc!
- Zapomniałeś czegoś! Następnym razem dostaniesz z trzewika, bałwanie jeden! - rzuciła w jego stronę, zaraz zasłaniając usta dłonią i rozglądając się szybko dookoła. Na szczęście, korytarz był niemal pusty! Zrobiło się jej troszkę wstyd i trochę głupio, że nazwała go głośno nowym, zmyślnym przezwiskiem, ale przynajmniej nie używała tak brzydkiego słownictwa. Chrząknęła, zaciskając dłoń w pięść i kładąc na szelce od plecaka, zabrała się do wstawania. - Miałam na myśli, że przeprosiłam, nawet jeśli była to też Twoja wina.
To dodała już ciszej, zakładając plecak i strzepując ze spodni i swetra kurz, który zebrała z podłogi. Niemiłosiernie bolały ją pośladki i tył ud, więc była pewna, że będzie wyglądała jak dalmatyńczyk w uderzonych miejscach. Na nadmiar złego, kompletnie nie wiedziała, gdzie jest klasa tej nieszczęsnej obrony przed czarną magią, a Pana zbulwersowanego nie zamierzała pytać. Powinna iść w prawo czy w lewo? Zacisnęła usta, przymykając oczy i próbując powstrzymać narastające irytowanie, modliła się, aby ten dzień się już skończył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem
Galeony : 167
  Liczba postów : 169
http://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
http://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
http://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
http://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyCzw Sty 16 2020, 09:54

Ledwo dziewczyna i jej leżące na korytarzowej podłodze rzeczy zniknęły mu z oczu, gdy zaczął pospiesznie się oddalać, zapomniał już o niej i nie poddawał w rozważanie tego, czyja to była wina, kto powinien przeprosić, a kto zachował się jak buc, bo myślami wrócił do tego, ile rzeczy musi jeszcze zrobić i że na pewno nie dotrze do lochów na czas; lekcja rozpoczynała się już za moment, dlatego korytarz prawie opustoszał, bo większość uczniów siedziała już w klasach albo czekała pod tymi jeszcze zamkniętymi w skupiskach. Zdążył jednak zrobić raptem parę długich kroków, gdy poczuł nagle, że coś uderza go w łeb; cios był mało inwazyjny, bo dostał czymś lekkim, co nie zmienia faktu, że nie był przyjemny i że niezmiernie go zaskoczył. Odwrócił się, gdy tamta dziewczyna, już nie tak milutka jak wcześniej, zaczęła za nim wołać paskudne obelgi i groźby; prawdę mówiąc, słyszał już na swój temat dużo gorsze rzeczy niż bałwan i obrywał w bardziej bolesny sposób, dlatego nie poczuł się tym jakoś bardzo urażony, a nawet lekko docenił jej wolę walki. Paradoksalnie, po tym zuchwałym ataku trochę złagodniał, bo cios tostem i wyraz twarzy Krukonki, która najpierw wyglądała jakby była gotowa iść się z nim bić na gołe pięści za szatniami quidditcha, a chwilę później jakby sama siebie zawstydziła takim impulsywnym zachowaniem wydawały się mu trochę komiczne, aż nie miał ochoty na to, żeby ją teraz na przykład paskudnie zwymyślać albo oddać jej tym suchym chlebem dwa razy mocniej. A mógłby. Zresztą, nie nawet gdyby chciał, to nie miałby czasu na wdawanie się w sprzeczki.
Nie znaczyło to oczywiście, że miał zamiar być teraz miły i wziąć sobie do serca jej słowa o kajaniu się. Niedoczekanie!
- No i fajnie, przeprosiny przyjęte - skomentował tylko, udając że nie dotarła do niego wzmianka o obustronnej winie, po czym podniósł leżącą na posadzce resztkę tosta, służącą dziewczynie za pocisk i dodał nieco mniej szorstkim, choć wciąż nie przyjaznym, tonem - Dobry rzut. Rozważ karierę ścigającego.
Po tych słowach dwrócił się i kontynuował szybki spacer korytarzem, odpuszczając sobie dalsze przeglądanie podręcznika, żeby już żadna panna nie wpadła mu pod nogi, bo nie miał ochoty na kolejną taką konfrontację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie i proste włosy, dołeczki w policzkach przy uśmiechu
Galeony : 122
  Liczba postów : 138
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyCzw Sty 16 2020, 14:16

Miała wrażenie, że tost i wpadka językowa jakoś złagodziły bojowego dresiarza rodem z lochów, bo pomimo odwrócenia się w jej stronę — spojrzenie było jakieś mniej mordercze. Nadal jednak nie kipiał entuzjazmem, uległością i przyjacielską aurą, do czego była przyzwyczajona. Była to jakaś nowość w jej życiu, to jego paskudne, pyszne zachowanie. Argentówna przytuliła do siebie trzymane książki, wlepiając w niego wzrok pełen zbulwersowania, że nijak chciał się do winy przyznać. Może gdyby rzuciła w niego butem, to by zmądrzał i był milszy? Krukonka westchnęła, wywracając oczyma z prychnięciem, chociaż ulżyło jej, że olbrzym ją czymś nie rzucił. Zresztą, słownik brzydkich słówek i chamskich odzywek wydawał się mieć równie bogaty, co był silny.
- Jesteś okropny! - rzuciła w jego stronę oskarżycielsko, niemal automatycznie, gryząc się zaraz znów w język. Nie była osobą skorą do konfliktów, dlaczego więc ją tak prowokował, a ona jak głupia, pyskowała? Pomalowane jasnym lakierem paznokcie stuknęły w twardą obwolutę tomiska, jakby chciała dać upust swojej irytacji. Kolejne słowa wypowiedział już mnie złowieszczo, na co przekręciła głowę w bok, pozwalając prostym kosmykom jasnych włosów na spłynięcie do przodu. Miała to uznać za komplement? Zaskoczenie przemknęło przez jej twarz, a ona kiwnęła jedynie głową i wzruszyła ramionami, nie bardzo wiedzieć, co mu odpowiedzieć. Miała cela, ale z siłą było u niej dość krucho. Dwa rzuty i już zasoby były wyczerpane, jednak temu chłopakowi nie chciała się przyznać do słabości. Odprowadziła go wzrokiem, aż zniknął za rogiem i westchnęła, dłonią przeczesując włosy.
- Co za bałwan..
Powtórzyła cicho, zastanawiając się, w którą stronę iść, żeby trafić do klasy. Po krótkim namyśle ruszyła w stronę schodów, znikając gdzieś w korytarzach.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 635
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 762
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptySro Sty 22 2020, 09:28

Pomimo upływających miesięcy, obecność przyjezdnych, a co za tym idzie nowych twarz dla Gabrielle wciąż stanowiło zaskoczenie. Otwarcie murów Hogwartu dla uczniów innych szkół wywoływało różne reakcję, jednak Puchonka mocno wierzyła w to, że dyrektor doskonale wie co robi, nawet jeśli do niedawna wszyscy mieli problemy z magią. Mijając kolejne nieznajome osoby na korytarzu zastanawiała się ile czasu zajmie jej oswojenie się z faktem, że wiele z nich mówi w innych językach, często niezrozumiałych dla niej. Nie czuła się z tym dobrze, bojąc się czy przypadkiem stojąc koło kogoś mówiącego po rosyjsku czy czesku, jednocześnie nie stała się obiektem ich rozmowy.
Z tego powodu, kiedy tylko odkryła czym jest biżuteria Snorty od razu postanowiła sprawdzić jej działanie. Nie byłaby sobą, gdyby zbagatelizowała to odkrycie! Należała do osób zbyt ciekawych świata, dlatego jeśli los sam podsuwał jej coś pod nos korzystała z możliwości. Już przed zajęciami założyła pod szatę cały komplet ozdób, z których widoczne były jedynie kolczyki w uszach. Co i raz starała się wyłapać rozmowy innych, jednak za każdym razem po kilku sekundach uświadamiała sobie, że mówią oni w łamanym angielskim. Okazało się, że potwierdzenie wysuniętej przez blondynkę tezy jakoby biżuteria pozwalała nie tylko rozumieć inne języki, ale również się nimi posługiwać jest trudniejsze niż początkowo zakładała.
Zajęcia dobiegły końca, a ona wciąż nie miała pewności, co wywoływało u Gabrielle swego rodzaju irytację. Ostatnie tygodnie owocowały w wiele emocjonalnych wydarzeń od których potrzebowała znaleźć chwili wytchnienia. Gubiła się we własnych myśli i uczuciach, choć z pozoru sytuacje w jakich się znajdowała miały jasno wytyczone granice.
Poprawiła biały kołnierzyk koszuli, wygładzając przy tym materiał bluzy, która w założeniu przypominać miała kurtkę. Od jakiś dwóch tygodni zaczęła ubierać się nieco odważniej, a to wszystko za sprawą rad Izaaka, który jeszcze przed świętami obiecał zająć się jej garderobą. Ilekroć patrzyła w lustro widziała w nim pewniejszą siebie, młodą kobietę, do której kilka miesięcy temu było jej niebywale daleko - bardziej przypominała wrak człowieka, zagubionego gdzieś na dnie oceanu.
Przeskoczyła dwa kolejne schodki sądząc, że w tej sekundzie znajdzie się przed nią wolna przestrzeń kiedy z impetem uderzyła w czyjeś plecy. Jęknęła na uczucie bólu, które rozeszło się po jej ciele, w ostatniej chwili chwytając nieznajomego za ubranie, tym samym chroniąc się przed upadkiem.
- Prze-ee-pra-aaa-szam - wyjąkała, patrząc na niego z delikatnym przerażeniem w oczach, kiedy ten zmierzył ją wzrokiem. Czym prędzej puściła materiał ubrania, przygryzając dolną wargę w zdenerwowaniu.

@Dickens V. Vardana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dickens V. Vardana

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : ścięte na wojskowo włosy, kilka tatuaży, kolczyk w uchu, jednak najbardziej charakterystyczne jest jego zagryzanie dolnej wargi lub własnych kości u dłoni
Galeony : 90
  Liczba postów : 98
http://www.czarodzieje.org/t17727-dickens-vigen-vardana#499359
http://www.czarodzieje.org/t17743-nie-pisz-do-mnie#499369
http://www.czarodzieje.org/t17728-dickens-v-vardana
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyYesterday at 13:13

Nigdzie się nie spieszył, a jednak zbiegał w tamtym momencie ze schodów, które dzieliły go... No właśnie. Do jakiego miejsca dzisiaj zmierzał Dick? Czy miał konkretny cel lub pomysł na to, co mógł zrobić dzisiejszego dnia? Korytarz był opustoszały, a on biegł dalej przed siebie, chcąc zdążyć. Na co? Na kogo? Jego odzienie pozostawiało wiele do życzenia, gdyż zwyczajnie nie za wiele na sobie tego dnia miał. Warunki atmosferyczne tego miejsca naprawdę nie leżały w jego naturze, dlatego nic dziwnego, że gdy reszta chodziła zakamuflowana pod grubymi swetrami, on przywdziewał jak najmniejszą warstwę ubrań. Do tego poplamionych farbami, których ostatnimi czasy coraz częściej używał... Jakby Hogwart miał magiczne właściwości, które sprawiały, że naprawdę chciał to robić. Jednak co z innymi kwestiami? Ewidentnie coś było na rzeczy, a on chyba pierwszy raz od bardzo dawna nie wiedział, w co dokładnie powinien włożyć ręce. Najwidoczniej upragniona wolność nie jest tym, czego na dłuższą metę potrzebował. Wariował od tych wszystkich niewykorzystanych możliwości, które coraz to częściej nawiedzały go w tych wszystkich bezsennych nocach.
Czy było to widać na jego twarzy? Bladej i ściągniętej, już bez tego charakterystycznego, zadziornego uśmieszku w kąciakach warg. Vardana nie był dzisiaj sobą, zapewne, gdyby był, nigdy nie wpadłby z impetem na jakąś osobę, która ledwo co utrzymała się na najwyższym stopniu, odruchowo chwycił przegub jej dłoni, pociągając w swoim kierunku, o krok bliżej. Jedyne co w tym momencie widział to czubek jej jasnowłosej głowy, a oczach wyobraźni wyobrażał sobie, jak to niewielkie ciało osuwa się po schodach, raz za razem uderzając o twardy beton. Nieprzyjemny i w ostateczności krwawy pokaz. -Kurwa-
Może i puściła go w zastraszającym tempie (tak, winił za to swój wyraz twarzy, tak mylnie przez wszystkich odbierany), jednak jakaś dziwna część jej ubioru przyczepiła się do jego czarnej koszulki. -Czekaj, czekaj, bo rozerwiesz mi ... Ubranie.-Mruknął nad jej głową, zapominając o tym, że przeszedł ze swojego ojczystego języka, a angielski. Zwinnymi palcami zaczął szukać rozwiązania, które nie pozbawi go dzisiejszej koszulki. Raczej nie w ten sposób chciałby ją stracić. Przysunął się bliżej, nachylając się tak aby zobaczyć te wszystkie malutkie szczególiki, które nie chciały o wypuścić.-Ha! Jeszcze uwierzę, że wpadłaś na mnie specjalnie.-Typowy Dick, nieprawdaż? Uniósł jeden kącik ust, a jego wyraz się zmienił. Z jej perspektywy, nie musiał być to najprzyjemniejszy widok, wyglądał raczej, jakby chciał ją w tym momencie pożreć, jak niewinną owieczkę na rzezi niewiniątek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 635
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 762
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 EmptyYesterday at 14:16

Poczuła, jak palce nieznajomego chłopaka zaciskają się na jej nadgarstku, tym samym chroniąc blondynkę przed upadkiem. Wstrzymała oddech, kiedy zimna dłoń dotknęła jej rozgrzanej od wysiłku - wywołanego wspinaczką po schodach - skóry, wywołując dziwny dreszcz; przeszedł on z ręki na ramię, a następnie wzdłuż kręgosłupa. W pierwszym momencie nie wiedziała, jak powinna zareagować. Wpadanie na ludzi, zwłaszcza obcych nigdy nie wygląda w ich oczach zbyt dobrze.
Dodatkowo zmieszanie, mające swoje odzwierciedlenie na policzkach dziewczyny w postaci różowych plam wywołała mina chłopak oraz dostrzegalne w jego oczach dziwnego rodzaju zastanowienie. Źrenice mimowolnie poszerzyły się, zabierając barwne tęczówki w mrok, kiedy Gabrielle odważyła się na niego spojrzeć.
Pierwsze słowa opuściły usta bruneta, nie pozostawiając najmniejszych złudzeń na to, że wcale nie jest zły za jej mały wybryk. Czy mogła bronić się tym, że nie wiedziała o przeszkodzie w postaci jego osoby na swojej drodze? Wszakże ani schody ani też kamienna posadzka korytarza nie stanowiły prywatnej przestrzeni blondynki, a ona powinna być bardziej ostrożna i uważna.
Dopiero po chwili dotarło do niej, że język, którym do niej przemawia, nie jest angielski, a mimo to potrafiła go zrozumieć.
- Ale ekstra! - rzuciła w odpowiedzi, uśmiechając się szeroko. Wyraz twarzy czarownicy zmienił się w ułamku sekundy, zawstydzenie i delikatna złość, którą wywołało uderzenie minęły, ustępując miejsca radości. W zielonych tęczówkach zamigotało światło, gdy podniosła po raz kolejny głowę, patrząc wprost w oczy nieznajomego. Wciąż pozostawali blisko siebie poprzez łączące ich ubrania. Nie sądziła, że pełna ozdób bluza może przysporzyć jej tak wiele kłopotów.
- Czekaj, może pomogę - zaproponowała po raz kolejny używając nieznanego sobie języka. Nie potrafiła powstrzymać uśmiechu, który uparcie wślizgnął się na jej różowe usta, a z każdym wypowiedzianym przezeń słowem wydawał się być coraz większy. Wolną dłonią spróbowała nieco odchylić upartą ozdobę, w taki sposób, aby chłopak mógł wyciągnąć wetknięty w jej fragment materiał koszulki. Trwało to nieco dłużej niż przypuszcza, w dodatku radzenie sobie z tylko jedną dłonią nie było proste, ale wystarczyło użyć nieco siły, dzięki czemu udało im się rozdzielić. Gab odetchnęła z wyraźną ulgą. - Oczywiście, że tak! Wpadanie na nieznajomych to moje drugie ulubione zajęcie - odparła z sarkazmem, nie uginając się pod spojrzeniem chłopaka, któremu wydawała się jawić niczym ofiara?
Co za dziwna osoba pomyślała marszcząc czoło.
- Co? Chcesz mnie zjeść? - - zapytała, mimochodem tęczówki jej oczu nabrały ciemniejszego odcienia, w porównaniu z postawą, którą dziewczyna prezentowała jeszcze chwilę temu - teraz wydawała się emanować nie tylko pewnością siebie, ale i zadziornością, którą słychać było również w jej tonie głosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na III piętrze - Page 14 QzgSDG8








Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Korytarz na III piętrze - Page 14 Empty

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na III piętrze - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-