Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na III piętrze   Pią Cze 11 2010, 17:33

First topic message reminder :

Spore okna, jednak w dość dużej odległości, nadają korytarzowi nieco tajemniczości. Jedynie nieliczni wiedzą, że za jednym z wielu posągów znajduje się tajne przejście, prowadzące wprost do Miodowego Królestwa. Skorzystanie z niego jest możliwe jedynie przy znajomości odpowiedniego zaklęcia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 10:40

Ona też raczej nie poznawała w ten sposób ludzi. Zazwyczaj albo po prostu się przedstawiała, albo jeśli już miało to taki wydźwięk, to ktoś ją podrywał po czym doprowadzali do długiego flirtu. Ewentualnie wszystko naraz. Tym razem pominęła jednak wszystkie te znaczące kwestie i w sumie nie przeszkadzał jej ten fakt. Właśnie to – adrenalina, ryzyko. Sprawiało jej to przyjemność, a stojąc tu obok niego właśnie to buzowało w całym jej ciele.
Pewnie, że mogła mu to normalnie wynagrodzić. Zabrać na jakąś herbatkę do kuchni, czy coś – zazwyczaj to właśnie tak robiła. Pogadaliby trochę, zorientowali czy w ogóle się znają, bo kto wie. Może chodzą razem na jakieś zajęcia, a ona nawet o tym nie wie? Nie zwracała uwagi na wszystkich wokół siebie nawet, jeśli dobrze znała większość szkolnych plotek. Nie było jej to do szczęścia potrzebne.
Spodziewała się raczej, że się chłopak odsunie. W końcu wcześniej tak się speszył! Zdecydowanie nie myślała, że mógłby odwzajemnić jej pocałunek i do tego z takim zapałem. Aż w pierwszej chwili otworzyła oczy z zaskoczenia, ale nie na długo. Całując się z nim momentalnie odprężyła się i zaangażowała w to jeszcze bardziej zamykając je i kładąc dłonie na jego torsie, ale zdecydowanie nie po to by go odepchnąć.
Kiedy się oderwali od siebie również wtopiła się w jego oczy. Założyła luźne kosmyki włosów za ucho, a potem najzwyczajniej w świecie powiedziała jedno zdanie.
- Nie chciałam kończyć – Poinformowała go unosząc się do góry i składając jeszcze krótkiego całusa na jego wargach. Potem zrobiła kilka kroków w stronę okna. Jakoś tak miękko było jej w nogach, więc postanowiła usiąść na parapecie. Pociągnęła go za sobą dlatego kiedy tylko posadziła tyłek biedak wylądował stojąc między jej rozkraczonymi nogami (tak, tylko ona siedzi http://i.pinger.pl/pgr239/ea3840f1001e511a4e4915c0/couple-kiss-kissing-love-so-cute-Favim.com-99192.jpg ). Najwyraźniej oddalanie się od niego zdecydowanie nie było w jej planach. I kiedy oto znowu znalazł się tak blisko ponownie go do siebie przyciągnęła, tym razem za kołnierzyk. Kurcze, to już trzeci raz... Kobieto! Szalejesz!
- Jestem Lish – Wyszeptała do jego ust między kolejnym cmoknięciami. Ciężko było przerwać, ale w końcu musiała – Trochę jak taki mugolski, zimowy demon, co chodzi i rzuca się na ludzi – Wyszczerzyła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada / Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 122
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9345-liam-nathan-somer#260275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9366-liamowe-milostki-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9362-liam-n-somer#260442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9365-liam-n-somer#260473




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 11:30

Ponownie przeczesał dłonią włosy patrząc na dziewczynę i zastanawiając się co tutaj tak na prawdę się dzieje. Czy on śnił i jeszcze się nie obudził? A może to jednak prawda? Hmm, nie ważne miał teraz lepsze rzeczy do roboty. Na prawdę pierwszy raz zdarzyło mu się coś takiego i nie żałował tego. Było to dla niego nowe doznanie, spodobało mu się to. Czuł jak w jego żyłach buzuje adrenalina i pożądanie, które można było dostrzec w jego oczach i wyczuć w pocałunkach. Kiedy dziewczyna wyszeptała, że nie chciała kończyć uśmiechnął się zawadiacko i zaśmiał się cichutko. Podążył za nią w stronę parapetu, a gdy usiadła i objęła go nogami w pasie ponownie się uśmiechnął. Gdy przyciągnęła go za kołnierzyk wpił się w jej wargi z dziką namiętnością. Nagle blondynka odsunęła się kilka milimetrów szepcząc swoje imię.
-Jetem Liam. -odpowiedział również szeptem. Słysząc jej kolejne słowa zaśmiał się cicho.
-Wcale nie, mugole wymyślają dla swoich stworów dziwne imiona a twoje jest śliczne. -wyszeptał jej na ucho po czym delikatnie ząbkami przygryzł jego płatek, po czym objął ją delikatnie dłońmi i złożył na jej ustach czuły pocałunek. Odsunął się kilka milimetrów i spojrzał w jej śliczne tęczówki, które hipnotyzowały go. Nie mógł oderwać od niej wzroku, ale w sumie nie przeszkadzało mu ani patrzenie na nią, ani całowanie się. Wręcz przeciwnie, bardzo mu się to spodobało i miał nadzieję, że to nie było ich pierwsze i ostatnie spotkanie.
Może chodzą razem na jakieś zajęcia? Któż to wie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 11:45

Trudno było opisać to niecodzienne doznanie. Ciekawe co by to było, gdyby się jeszcze dowiedzieli, że między ich domami jest ciągła rywalizacja i gnojenie się nawzajem. Slytherin i Hufflepuff nigdy nie miały dobrych stosunków (choć w jej życiu zdarzył się jeden wyjątek, Aleksandra). To jedyna osoba z żółtego domu, która nigdy nie doświadczyła dokuczliwości z jej strony, ale od początku Elishia obdarzyła ją wręcz przesadną opieką.
- Słuchaj... Musisz wiedzieć... Ja nigdy... Tak nie robię... - Kolejne słowa w przerwach między następnymi pocałunkami, choć było to trudne, bo brakowało jej tchu! Czy możliwe jest to, że się od siebie odsuną w przeciągu następnych chwil? Raczej nie. Kiedy on się odsuwał sama momentalnie zmuszała go do powrotu, pilnowała żeby jej nie uciekł i miała ogromną nadzieję, że nikt im tu teraz nie wparuje. Cóż, korytarz nie był najmądrzejszym miejscem do takich rzeczy, jeśli nie chciało się zostać zauważonym, ale w sumie zwisało jej to. Niech się ludzie gapią. Niech tylko nie przerywają.
- Dziękuję – Szepnęła nim ponownie ich usta się spotkały wcześniej wydając z siebie pomruk przyjemności, kiedy to dobrał się do jej ucha. Po chwili się uśmiechnęła, najwyraźniej coś wpadło jej do głowy, skoro nie umiała się pohamować żeby się też nie zaśmiać cicho – Słuchaj, czy ty mnie podrywasz?- Wytknęła lekko język w jego stronę. No nie, bardzo trafna uwaga Elishia, na prawdę! Kto tu kogo dorwał, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada / Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 122
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9345-liam-nathan-somer#260275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9366-liamowe-milostki-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9362-liam-n-somer#260442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9365-liam-n-somer#260473




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 12:59

Musiał przyznać, ze dziewczya coraz bardziej go zaskakiwała! Było to jednak bardzo przyjemne dla nich obojgu, tak podejrzewał. Kiedy dziewczyna wspomniała o tym, że nigdy tak nie robi uśmiechnął się jedynie i zrobił delikatn gest głową.
-A myślisz, że ja tak robię? Pierwszy raz poznałem kogoś w taki sposób. W tak przyjemny sposób. -powiedział i złożył na jej ustach czuły pocałunek. Był Puchonem co wiązało się z takimi cechami jak miły, uprzejmy, wrażliwy.. cały Liam. Nie był on aroganckim, wrednym mężczyzną. Gdyby taki był już dawno by ją zwyzywał i odszeł w innym kierunku jak najdalej od niej. Jednak uwielbiał imprezować, czyli pić.. po pijaku robił wiele rzeczy, nie do końca pamiętał co dokładnie robił. Więc wtedy mógł być arogancki i wredny, ale na trzeźwo taki nie był.
Jedyne co teraz kłębiło się w jego czuprynie to to czy ktoś ich tu nakryje. Hmm jak by ta osoba zareagowała? Ślizgonka i Puchon w takiej sytuacji. Musiał by to być dla kogoś ogromny szok, ale co go to interesowało? Liam miał teraz przyjemniejsze zajęcia. Objął ją jeszcze mocniej i wpił się namiętnie w jej usta. Gdy usłyszał pytanie dziewczyny parsknął śmiechem i przeczesał włosy palcami.
-Ja Cię podrywam? A to nie Ty żuciłaś się na mnie i zaczęłaś mnie całować? -spytał rozbawiony patrząc w oczy dziewczyny. Była bardzo zabawną istotką, polubił ją mimo iż jej nie znał.
-Zresztą kogo to obchodzi kto kogo podrywa? -zadał kolejne pytanie, przyciągnął ją mocno do siebie i wpił się namiętnie w jej usta. Teraz na pewno tak prędko nie wypuści jej z objęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 13:16

Zaskoczenie, to było chyba najprostsze, co przychodziło jej teraz do głowy. Bo owszem była zdziwiona – samą sobą i jego odpowiedzią. Myślała jednak o dużo większej ilości rzeczy. Co on teraz o niej myśli? Czy nie uważa, że jest jakąś dziwką-alkoholiczką? Czy nie korzysta po prostu z okazji? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi. Znikały jednak za każdym razem gdy znów się całowali – jakby za dotknięciem magicznej różdżki. Nic wtedy już nie miało znaczenia. A co najlepsze nie potrafiła określić, czy to pierwszy raz gdy czuje się ta przy pocałunkach, czy tak było zawsze? Nie wiedziała. Bardzo dawno tego nie robiła. Nie tak, bo przecież krótkie cmoknięcia przyjaciół w policzek czy czoło, a nawet jakiś przelotny całus są niczym w porównaniu z tym, co działo się tutaj.
- No nie mów... To nie całuje Cię każda napotkana dziewczyna? - Zaśmiała się unosząc dłoń i kładąc ją na jego karki. Palcami delikatnie drażniła jego skórę, a kąciki jej ust były cały czas uniesione w górę. Każdy czulszy pocałunek wywoływał w niej dreszcz w przeciwieństwie do tych nachalnych i głębszych.
Wiedziała, że go tym rozśmieszy. Chciała palnąć, żeby nadać temu wszystkiemu jeszcze bardziej swobodnej atmosfery. Już teraz to wszystko było szokujące. Jakim cudem żadne z nich nie było spięte? Ostatnio kiedy była tak blisko kogoś obcego jej twarz przypominała dojrzałego pomidora. Wprawdzie z tamtym panem obecnie się tylko przyjaźniła, ale to nic nie zmienia. Gdzie słodkie zakłopotanie? Najwyraźniej od jakiegoś czasu trzeba więcej, żeby ją wyprowadzić z tej pewnej siebie postawy gotowej na wszystko lwicy. Cóż, trafiła na równie odważnego i zaborczego lwa. Zdecydowanie podobał jej się sposób w jaki Liam ją trzymał, przywłaszczył sobie jakby była tylko jego mimo iż znali tylko swoje imiona. Szokujące.
- Nikogo... Ale jak mnie ktoś o to spyta, to powiem, że to ty się na mnie rzuciłeś, a ja się bardzo broniłam – No naprawdę kobieto, ty się tak agresywnie bronisz. Przepraszam, ale czy nie powinnaś wymachiwać rękami i krzyczeć zamiast uwieszać się mu na szyi, przylegać do niego właściwie całym ciałem i coraz żarliwie miziać? Nie. Zdaniem Elishi najwyraźniej 'obrona' i 'atak' stanowiły jedną całość, skoro ich pocałunek zamieniła we francuski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada / Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 122
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9345-liam-nathan-somer#260275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9366-liamowe-milostki-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9362-liam-n-somer#260442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9365-liam-n-somer#260473




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 19:52

Dziewczyna była bardzo zabawna. Rzuca się na niego napalona, całuje go i pyta czy on ją czasem nie podrywa. To było bardzo zabawne. Kolejne pocałunki sprawiały, ze wszystko o czym myślał znikało. Westchnął cichutko między kolejnym pocałunkiem. Na jego twarzy widniał delikatny uśmiech, który wyrażał to jak bardzo mu się podobała obecna sytuacja. Słowa dziewczyny wywołały u niego kolejną falę rozbawienia.
-No w sumie dziewczyn to nie, ale chłopcy i owszem. Co 3 przechodzący koło mnie rzuca się na mnie i całuje. -powiedział udając całkiem poważnego. Chciał zobaczyć reakcję dziewczyny na te słowa. Przeczesał palcami włosy i poczochrał je trochę. Kolejne słowa dziewczyny dały mu do zastanowienia. Hmm, to już było typowe zachowanie Ślizgonki. Czyżby ona była Ślizgonką?! O boże, całował Ślizgonkę! Odsunął się od niej kilka centymetrów i przyjrzał jej się z wielką dokładnością.
-Jesteś ze Slytherinu? -spytał już całkowicie poważnie. Nie to żeby coś miał do niej, ale Ślizgonka i Puchon? O nie, nie! To się nie może udać! Uniósł do góry jedną brew czekajac na jej odpowiedź. Miał nadzieję, ze powie nie. Mogła by być Gryfonką lub Krukonką to by było lepsze od Ślizgonki. Nikt by nie miał pretensji do niego, czy do niej. Jeśli była Ślizgonką powinien właśnie w tej chwili powiedzieć " Przepraszam, ale to się nie uda." i powinien odejść. To było jedyne rozwiązanie z tej sytuacji, no bo co miał zrobić innego? Nie miał zamiaru później użerać się ze Ślizgonami, którzy mieli by do niego problem, ze spotyka się z ich koleżanką czy coś. A jeśli ona ma kogoś? Jeśli tym kimś jest Ślizgon? To już kompletnie miał by przejebane!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 21:41

Ja bym nie powiedziała, że zabawna. Raczej, że szalona! Ale jeśli go to rozśmieszało, to bardzo dobrze. W cechach Elishi można znaleźć jedną – uwielbiała, gdy ktoś uważał, że jest zabawna. Była tego typu osobą, która często 'spalała' kawały, a niektóre zdania które wypowiadała zamiast śmieszyć doprowadzały do zakłopotania lub złości. Trudno, taka już była. Nie każdy doceni talent prawdziwego komika artysty! Kogo ona oszukuje...
- Albo chcesz żebym była zazdrosna, albo żebyśmy kogoś wciągnęli w trójkącik – Nie wiedziała czy żartuje na temat upodobań seksualnych, czy mówi poważnie. Owszem widziała, że udawał, ale w tych czasach nie trudno było kogoś urazić nabijając się z tej sfery życia. Dlatego wolała obrócić kota dupą. Sama osobiście nie miała nic ani do homoseksualistów, ani innych odmieńców. Uważała, że mogą sobie robić co chcą byle nie na jej oczach. Więc to taka umiarkowana tolerancja.
- Czemu wyglądasz jak byś zobaczył ducha? To coś aż tak strasznego? - Odpowiedziała w taki sposób dając mu do zrozumienia, że faktycznie wychowuje się w domu Salazara. Sama się ani trochę z nim nie utożsamiała od jakiegoś roku (wtedy dzięki a jakże – puchonowi, przeszła jej chęć do przypodobania się ludziom ze swojego domu). Nie przeszkadzało jej nic, choć nie przepadała za szydzeniem z jej upodobania do innych domów, więc raczej starała się ograniczać publiczny kontakt z nimi. Poza tym dokuczliwy charakter pomagał jej w zachowaniu resztek pozoru, choć nie miały już znaczenia.
Spoglądając na niego i na jakąkolwiek reakcję jedną dłoń ułożyła na jego policzku delikatnie go gładząc. Oblizała dolną wargę, zaraz po tym ją przegryzła. Nie odrywała spojrzenia od jego piwnych oczu. Cóż, dobrze to wcześniej sprecyzował. Hipnotyzujące...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Nie Maj 24 2015, 18:30

Czas wolny, tak się złożyło, że miał kilku godzinną przerwę między jednymi a drugimi zajęciami i by jakoś spożytkować ten czas, a nie siedzieć w pokoju wspólnym, patrzyć się w ścianę, w te same twarze i zadręczać się myślami o tym, że jego wyroby zaczynają się kurczyć, z dna na dzień jest ich mniej i za pewnie lada dzień będzie zmuszony do odwyku nie dawał mu spokoju. Wolał więc zrobić coś pożytecznego i przy okazji nie mieć okazji na podpijanie zapasów.
Co było tym jakże pożytecznym zajęciem? Otóż malowanie, przecież lubił malować, może do P. Picassa mu jeszcze daleko, ale z odpowiednimi narzędziami może kiedyś osiągnie podobny poziom i postrzeganie tego świata co wyżej wymieniony. Wtedy co prawda może i będzie zamknięty w jakimś ośrodku dla nienormalnych, ale za to jakie dzieła będzie tworzyć!
Dziarsko maszerował z sztalugą w ręku na trzecie piętro i znajdując jakiś w miarę pusty korytarz, rozłożył się przy oknie i wyciągając swoje przybory, czyli jedną kredkę spojrzał przez okno i zaczął coś tam bazgrać. Nie zwracając większej uwagi na przechodzące osoby, a co! Niech wiedzą, że nawet on posiada duszę artysty. I po postawieniu kilkuset kresek o różnych kolorach pomału zaczynało świadczyć o tym, że wcale aż tak zły w tym nie był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 118
  Liczba postów : 239
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10535-ophelia-brown#290887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10596-chodzmy-wszyscy-na-sernik#290904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10597-czego-dusza-jeczy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10605-ophelia-brown#290942




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Pon Maj 25 2015, 22:30

Kolejny, nudny, niczym niewyróżniający się na tle innych dzień. Za oknem padał deszcz, co znacznie zniechęciło większą część uczniów do aktywnego spędzania czasu poza murami szkoły. Ophelia właśnie wracała z biblioteki, niosąc ze sobą twórczość swoich ulubionych poetów. Co jakiś czas otwierała jedną z wielu książek i czytała losowe wiersze, interpretując każdy wers utworu.
Uwielbiała czas wolny spędzać z dala od irytujących ludzi, napawać się każdym słowem zawartym w cudzej poezji. Sama pisała dużo, jednak było jej daleko do upragnionej perfekcji, wciąż uparcie ćwiczyła nad stylem oraz różnorakimi metaforami.

Za godzinę miała mieć zajęcia z transmutacji, więc chodziła po zamku bez najmniejszego celu, byleby tylko czas szybko zleciał. Wędrowała po piętrach wraz ze stosem książek, nie zwracając przy tym szczególnej uwagi na mijanych po drodze uczniów. Kilka razy nawet usłyszała za plecami ciche "Ophelia", jednak nie potrafiła zatrzymać się, skoro było jeszcze tyle pięknych dzieł do przeczytania.
Jeśli mieli do niej jakąś ważną sprawę, to z pewnością odezwą się później, prawda?

W pewnym momencie zauważyła Ślizgona siedzącego naprzeciw sztalugi. Czyżby coś tworzył? Cudownie! Podekscytowana i zaciekawiona podeszła bliżej, żeby przyjrzeć się jego pracy. Przez chwilę w milczeniu obserwowała poczynania młodego artysty.
- Masz bardzo ładną kreskę! - Odparła zachwycona. - Jest bardzo ekspresyjna, zdecydowana i mocna. Widać, że wiesz, co rysujesz. Na Twoim miejscu popracowałabym nad proporcjami, bo są lekko zaburzone. - Dodała.
- I nie mówię tego, bo jestem złośliwa. Widzę tutaj ogromny potencjał i chciałabym dać Ci małe wskazówki, bo w Hogwarcie spotkałam naprawdę mało uzdolnionych artystycznie osób. Możliwe, że trochę przez moją aspołeczność, ale to taki mały szczegół. - Usiadła obok niego, aby móc lepiej zobaczyć i ocenić obraz.
- Trochę się na tym znam, maluję od dziecka. Ostatnio zaniedbałam malarstwo na rzecz poezji, ale to nie sprawiło, że zrezygnowałam z niego całkowicie. - Uśmiechnęła się delikatnie na samą myśl o swojej pracowni, gdzie wisiało mnóstwo szkiców i niedokończonych prac.

- Normalnie to nie gadam jak jakaś obłąkana, ale pewnie nie wiesz jakie to cudowne uczucie, kiedy po kilku miesiącach bez farb i pędzli wreszcie spotykasz kogoś, kto zajmuję się tym samym, co Ty. Jestem Ophelia. - Wyciągnęła rękę w stronę milczącego chłopaka. Czuła ogromną radość z powodu znalezienia kolejnej osoby, z którą będzie mogła dyskutować na tematy sztuki oraz malarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Maj 26 2015, 00:49

Całkowicie się zatracił w tym co robił, zapomniał o osobach zaglądających mu przez ramię, zapomniał o kontrolowaniu czasu, o problemach, całym świecie. Teraz był tylko on i ten obraz. Ślizgon i tańcząca czarnowłosa kobieta w krwistoczerwonej sukni. Po układzie rąk było widać, że tańczyła flamenco choć te faktycznie były nieco niewymiarowe, mu to jednak nie przeszkadzało w niczym. W momentach kiedy to zawiesił się i nie wiedział co rysować dalej, przymykał oczy i starając sobie przypomnieć brzmienie muzyki wyobrażał sobie też tańczącą do jej rytmu kobietę w czerwonej sukni. Przez co jedna noga zaczynała mu podskakiwać lekko i uderzać piętą w podłoże chcąc dopasować się do rytmu muzyki.
Podczas takiej właśnie chwili usłyszał czyjś głos. Który spowodował, że wyrwał się z tego transu i chwilę trwało zanim zrozumiał o czym dziewczyna do niego mówi i to, że w ogóle do niego mówi.
- Emm dzięki - odparł nadal nieco zaskoczony, jednak to trwało chwilę i wraz z kolejnymi słowami nieznajomej na jego usta zaczął wkradać się drobny uśmiech, świadczący o tym, że jej słowa sprawiły mu przyjemność. Który to w końcu artysta nie lubił kiedy to chwalono jego pracę.
- Może i wiem co maluję, ale do tego by w pełni się wczuć w ten klimat to zdecydowanie brakuje mi i obiektu który miałbym malować i muzyki - rzekł spoglądając teraz nieco uważniej na dziewczynę. Bowiem w pierwszej chwili pomyślał, że ma przed sobą jakąś Puchonkę - artystkę. Szybko jednak zauważył barwy jakie nosiła. W końcu czekała na kolejne zajęcia, więc musiała być i w szkolnych szatach, które to regulamin nakazywał nosić podczas lekcji.
- Co do proporcji to niestety muszę się zgodzić, ja także od dawna nie malowałem i już widać tego skutki. Malować lubię, jednak chyba bliższy mi jest teatr. - Wymruczał odpowiedź odsuwając się od obrazu by z dalszej odległości spojrzeć na niego. Na to co mu nie wyszło, a co namalował tak jak to sobie wyobraził, chociaż z drugiej strony to była ekspresja więc takie rzeczy były tutaj dozwolone i chyba jak najbardziej wymagane.
- No to pewnie i tak znasz ich więcej niż ja. Jakoś nigdy nie miałem okazji by szukać innych malarzy - odpowiedział wzruszając lekko ramionami jakby to było normalne, że on nie zna prawie żadnych osób z podobną pasją do jego. Widząc jak chce usiąść przesunął się ciut w bok ustępując dziewczynie nieco miejsca.
- Poezja? Nigdy nie próbowałem, ale też jakoś nigdy mnie do tego nie ciągnęło. W końcu nie można wszystkiego robić i w wszystkim być dobry, ale jeśli napiszesz coś dobrego i będziesz potrzebować aktora to już wiesz do kogo uderzyć - skomentował uśmiechając się tym razem szeroko i to na dodatek naturalnie, a to już było coś. Rzadko bowiem uśmiechał się w ten sposób do obcych. Po jej kolejnych słowach zaśmiał się cicho i życzliwie.
- Nic nie szkodzi. W zasadzie zamieściłaś tutaj same najważniejsze rzeczy, bez których dopiero mógłbym uważać Cię za jakąś obłąkaną puchonkę - odparł i przekładając kredkę do drugiej ręki uścisnął jej dłoń. - Miło mi, Brandon. - Dodał przedstawiając się. Przytrzymał jej dłoń o te trzy bądź cztery sekundy za długo niż się powinno, ale jakoś w żaden sposób to nie wpłynęło na chłopaka i nie wyglądał na zawstydzonego. No właśnie, nie wyglądał.
- Więc Ophelio skoro mówisz, że od tak dawna malujesz to może udzielisz mi czasem jakiś lekcji? Pomożesz poprawić technikę i zdradzisz jakieś sztuczki jak osiągnąć pewne efekty i jeszcze bardziej tchnąć w obraz życie?- Zagaił, a w jego słowach nie było żadnej ukrytej ironii. Uznał, że jeśli Gryffonka na prawdę się na tym znała to będzie w stanie mu się doskonalić, a to było w tym wszystkim przecież najważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 118
  Liczba postów : 239
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10535-ophelia-brown#290887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10596-chodzmy-wszyscy-na-sernik#290904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10597-czego-dusza-jeczy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10605-ophelia-brown#290942




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Cze 04 2015, 22:29

-Spokojnie, po dłuższej przerwie wystarczy namalować kilka obrazów, a już wszystko wraca do normy, parę razy tak miałam, bez obaw. Proporcje lubią być złośliwe, ale to nic, nie wszyscy malarze się ich trzymali. Niektóre prace w ogóle nie znają czegoś takiego jak proporcja czy perspektywa, a są na naprawdę wysokim poziomie. Muszę Cię kiedyś zabrać do mojej ulubionej galerii sztuki, chociaż trzeba przyznać, że ostatnio nie wprowadzili niczego ciekawego. – Odparła. Wspólna wyprawa w celu obejrzenia ulubionych dzieł i zaczerpnięcia wiedzy na temat wybitnych artystów, wydawała się być idealnym pretekstem do bliższego poznania i przekazania istotnych informacji Ślizgonowi. Bez wątpienia posiadał on talent i cholernie dobrą kreskę, ale brakowało mu przede wszystkim doświadczenia i duchowej więzi ze światem sztuki. Malował, bo był w tym dobry, lecz pewnie nie wiedział nic o tych, którzy przeszli do historii, a ich dzieła do dziś widnieją na ścianach najważniejszych budynków i najbogatszych osobistości. Taka wycieczka zapoznawcza mogła mu pomóc w odnalezieniu inspiracji oraz zrozumieniu swoich dotychczasowych błędów.

- Teatr powiadasz? Kilka razy byłam coś obejrzeć, ale za każdym razem trafiałam na kiepskich aktorów, dlatego odłączyłam aktorstwo od swoich zainteresowań. W sumie to nigdy nie próbowałam zagrać w jakimś przedstawieniu, ale muszę przyznać, że jestem świetna w odgrywaniu scen przed nauczycielami i dzięki temu jeszcze mnie nie wywalili z tej szkoły. Na drugie mam Cwaniara. – Zaśmiała się. Miała mnóstwo nieprzyjemnych sytuacji związanych z jej olewaniem nauki, ale dzięki sprytowi bez problemu radziła sobie z problemami i wiecznie niezadowolonym gronem pedagogicznym.
- A tak serio, nie mam drugiego imienia. Ophelia jest wystarczająco krzywdzące, rodzice nie potrafili znaleźć równie beznadziejnego zamiennika.

-Znam bardzo mało ludzi. Tylko część z nich lubię, więc również cierpię na brak utalentowanych znajomych. – Wzruszyła ramionami. Nie przeszkadzał jej fakt, iż przez te wszystkie lata edukacji nie nawiązała wielu znajomości. Byli przy niej Ci, których sobie ceniła i to było najważniejsze.

-No wiesz co... Ja zawsze piszę coś dobrego! – Próbowała przez chwilę udać, że obraził ją tym stwierdzeniem, ale zamiast oburzenia na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Nie mogła ukryć swojego rozbawienia.
-A tak serio, mam tylko kilka tomików z poezją. Jak będziesz miał problemy ze snem czy coś, to mogę Ci jeden pożyczyć, efekt zbliżony do leków na bezsenność. Kiedyś pisałam opowiadania, ale to chyba nie dla mnie.

Czy on właśnie zapytał o lekcje? W tym momencie nie wiedziała, co ma powiedzieć. Przez dłuższą chwilę siedziała w milczeniu, zastanawiając się nad jego prośbą. Nikt nigdy nie poprosił o to, aby podzieliła się swoją wiedzą i umiejętnościami. Całą przygodę z malowaniem mogła przekazać, dając tym samym przykład i w pewnym sensie inspirację. Wspaniale!
-Naprawdę chcesz, żebym Cię uczyła? - Zapytała zaskoczona. To wyglądało zbyt pięknie, więc wolała się upewnić, czy po prostu nie próbuje sobie z niej żartować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Norwalk, Connecticut
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 17
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11898-wendy-orleane-warhol#320255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11927-spotkajmy-sie-w-srode#320258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11929-zawialo-pustka#320288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11928-wendy-orleane-warhol#320260




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Gru 01 2015, 19:36

Jak mało czasu. Jak cholernie mało czasu myśli rozbrzmiewały tak głośno w głowie Wendy, że przez chwilę wydawało jej się nawet, że wszyscy wokół również. Na całe szczęście myliła się, bo po pierwsze - w pobliżu nie było zbyt wielu rozgarniętych studentów (a raczej same pierwszoroczniaki i inne karzełki w kolorowych krawacikach, których z resztą nie miała nawet ochoty zapamiętywać), a po drugie było raczej wątpliwym, czy czyjekolwiek myślenie może wydostać się na zewnątrz. Prawda, sporo słyszała o legimencji i oklumencji, czy jakoś tak, ale nigdy za bardzo się w to nie zagłębiała, a swoją drogą, zdawało jej się to być raczej przerażające, nie fajne. W każdym razie idąc naprawdę szybkim krokiem, nerwowo miętosiła skrawek czarnego swetra, który akurat miała okazję mieć tego dnia na sobie. Swoją drogą, Warhol miała tego dnia straszną ochotę na przejrzenie się w lustrze, bo - bądź co bądź - ubrała się świetnie. Długie do ramion blond włosy podkreślały czerń dziurawych na kolanach spodni, czarnego t-shirtu na ramiączkach i właśnie kardigana tego samego koloru, który magicznie sprawiał, że nie zamarzała krocząc po nieogrzewanych korytarzach Hogwartu. Czy oni naprawdę nie mieli tutaj pojęcia czym jest ogrzewanie? Chociaż może to były jakieś środki ostrożności, które miały na celu zapobiec wydarzeniom podobnym do tych w Salem...
W każdym razie było piekielnie zimno, a sama Wednesday nie była do końca przekonana, po kiego grzyba łazi teraz po zamku, rozglądając się przy tym jak chora psychicznie Puchonka. Nie ma. Nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, narzekała, kiedy w zasięgu jej wzroku nadal nie było Sally. Zasrane ptaszysko, ma wszystko w dupie! Przysięgam, że jak się nie znajdzie to ją skopię. Czy naprawdę nie było już żadnej nadziei? Nawet na jebane pióro? Najwyraźniej nie było tu tej małej suki kochanej ptaszyny. Chyba. Chyba trzeba szukać dalej. Na całe szczęście są tu jeszcze te wszystkie smigole, które niczym mrówki wiją się po korytarzu, żeby utrudnić Wendy jej poszukiwania.
W końcu po kilku minutach żmudnego przyglądania się wszystkim ścianom i całemu sufitowi, załamana blondynka stanęła na środku przejścia, torując reszcie kawałek podłogi. Westchnęła głęboko i teatralnie wywróciła oczami, co najwyraźniej miało przywołać kruka z powrotem. Rzeczywiście, zadziałało! A nie, tylko żartuję. Stała dalej jak słup soli, modląc się do Salamandry, żeby ruszyła swój biały tyłek i przyfrunęła. Teoretycznie... Mogła poprosić kogoś o pomoc, ale proszę! Wendy? O pomoc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Pon Gru 07 2015, 10:08

Odkąd dyrektor Salem, ten sam, którego miał pochłonąć ogień pół roku temu, ostatnio pojawił się na Hogwarckich błoniach, było inaczej. A przynajmniej ja zastanawiałem się, czy nasze stowarzyszenie nie utknęło zbytnio w martwym punkcie. Jasne, pracowaliśmy nad swoimi przedmiotami, ale nie szło nam (albo tylko mi) to tak wybitnie, jak powinno. Zamiast zbierać nowych członków, tylko traciliśmy starych. Dno i wodorosty. Postanowiłem, że spróbuję wywęszyć w tym Hogwarcie cokolwiek, co będzie mogło nam się przydać. Halo, byłem zastępcą przewodniczącego, ze skrytymi ambicjami na obalenie tego, który nami rządził, musiałem się wziąć w garść.  
Samotnik był ze mnie wprost żałosny, bo gdy tylko na korytarzu zobaczyłem znajomą salemowską czuprynę, olałem całe moje węszenie w pojedynkę po zamku. No cóż, w dwójkę zawsze była lepsza zabawa. Przeczesałem swoje gęste włosy, ruszając w stronę dziewczyny czegoś poszukującej. Gratulowałem sobie, że mojego wyboru ubrania na teraz nie ograniczyłem do tych cholernych Hogwarckich mundurków (zwłaszcza, że te salemowskie były z jakimiś okropnymi fioletowymi wstawkami). Zamiast nich, miałem na sobie jasno brązowe spodnie i piękną, nowiutką granatową koszulę. Sam nie wiem, jak ja to robiłem, że tak dobrze wyglądałem.  
Idąc wraz z dużą grupą osób (pewnie akurat wmieszałem się w tłum kończący nieopodal zajęcia), którym Wendy poniekąd torowała drogę, stojąc na środku, nagle zboczyłem z trasy, łapiąc dziewczynę za rękę i porywając ją na bok.
- Wendy, to stado angoli zaraz Cię tu stratuje. Oni tylko szukają okazji, żeby nas zdeptać - zapewniłem dziewczę, odciągając ją na bok korytarza. W mojej życiowej filozofii obecnych czasów, Anglicy malowali się po prostu jako Ci "źli". To, że czasem mieli dobre laski, było zupełnie inną kwestią. Spojrzałem na blondynkę wypatrując jakichś oznak, co ona tu robiła na środku korytarza stojąc i czekając na nie wiadomo co.  Może po prostu stała i pokazywała Anglikom, że wygląda spoko. Bo wyglądała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Norwalk, Connecticut
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 17
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11898-wendy-orleane-warhol#320255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11927-spotkajmy-sie-w-srode#320258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11929-zawialo-pustka#320288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11928-wendy-orleane-warhol#320260




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Pon Gru 07 2015, 18:28

Wednesday rozglądała się za tym zasranym ptaszyskiem jeszcze przez chwilę, kiedy ni stąd, ni zowąd ktoś chwycił jej dłoń i przeciągnął na bok, od tłumu wściekłych, krwiożerczych Europejczyków. Nie no, tak naprawdę wcale nie była do nich aż tak wrogo nastawiona, może tylko trochę śmiała się z ich brzmiącego, jakby mieli kluski w gębie, akcentu. Posłusznie przesunęła się za kolegą z Salem, niezbyt ogarniając, co się dzieje. Jeszcze jakiś beznadziejny Puchon podstawił jej nogę (miejmy nadzieję, że przez przypadek), tak, że prawie się wywróciła, wyklinając na niego i robiąc swoją ulubioną skwaszoną minkę. Słodko.
- Wiem, wiem, ale no słuchaj - zaczęła zdezorientowana, tłumacząc się ze swojego niezbyt eleganckiego zachowania. Właściwie to Cyrus miał rację i w sumie dość spodobał jej się fakt, że jeszcze nie puścił jej ręki. Podniosła swój zdezorientowany i poniekąd zmartwiony wzrok, żeby spojrzeć w zaspane oczy swojego wybawcy - Ta mała suka Sally znowu mi zwiała - złapała się za głowę, po czym przejechała dłonią po twarzy. Po co mu się tłumaczysz? - pytała wkurzona na samą siebie, w końcu zapominając o wstrętnym ptaku, który zapewne wróci prędzej czy później, jak skończy się jej żarcie.
- Ej, a tak w ogóle to co ty tutaj robisz? - spytała, unosząc lewą brew. Właściwie to naprawdę zdziwił ją ten uroczy i przystojny, ale jednak dziwny w tym miejscu widok. Czyżby nie miał jakichś lekcji? Albo coś? Lynford nie szwędałby się sam po korytarzu pełnym Anglików bez żadnego powodu. Zanim jeszcze zdążył odpowiedzieć, zmierzyła go wzrokiem, zauważając, że naprawdę bardzo spoko wyglądał. Przypomniała sobie nawet, że dalej trzymają się za ręce, więc jak gdyby nigdy nic, wyrwała dłoń z uścisku, chcąc tylko, żeby nie zwrócił na nią uwagi. Uśmiechnęła się w ten swój prześmiewczy, przerozkoszny sposób, żeby pokazać światu swoje piękne, białe ząbki, które siłą rzeczy dawno powinny być żółte od palenia. No, ale cóż. Magia jest super.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sro Gru 16 2015, 10:06

Nie do końca byłem pewien kim jest Sally. Obstawiałem, że jakieś zwierze, ale w Salem wszyscy mieli tyle kotów, że prędzej na takiego czworonoga bym stawiał. Może też sobie powinienem sprawić kota, co by jeszcze ładniej podkreślić moją przynależność do spalonej, amerykańskiej szkoły?
- E tam, skoro to magiczna istota, to zaraz Cię znajdzie - rzuciłem bezpiecznie, nie będąc pewnym co za słowem "istota" w ogóle się kryje.
Stado Anglików, niczym dzikich nosorożców, przeszło korytarzem, znikając za najbliższym zakręcie. Wszystko jakby opadło, to też nie oponowałem przed puszczeniem ręki należącej do dziewczęcia, które to bohatersko uratowałem przed stratowaniem. Oczywiście nie pałętałem się tu bez celu, zamek ani trochę nie interesował mnie tak, bym dobrowolnie zwiedzał sobie jego korytarze. Nie wiem czy to było mądre, czy też nie, ale asymilacja interesowała mnie tyle co bunty jakichśtam goblinów. Przeznaczyłem worek galeonów na odbudowę Salem - a przynajmniej tak twierdziłem, w istocie nie byłem pewien, czy w tym roku szkolnym wydałem pieniądze na cokolwiek innego niż ubrania i jakieś pierdoły.
- A planowałem iść to biblioteki, ale to może poczekać - to brzmiało tak dumnie, jakbym realnie siedział i godzinami zagłębiał się w mądrych lekturach. Wiedziałem, że jako bractwo tego potrzebujemy. A fakt, że Julius średnio cokolwiek ostatnio ogarniał, tylko mnie motywował, abym sam się tym zajął. Potrzebowaliśmy nielegalnych książek z wyjątkowymi zaklęciami. Spojrzałem na moją towarzyszkę uważnie i jakby odrobinę oceniając. Oparłem się o ścianę, przechyliłem trochę głowę i szybko podjąłem decyzję.
- Ostatnio słyszałem o klasie, gdzie nie ma grawitacji, myślisz, że to legendy Brytoli, czy tego typu miejsc tutaj więcej? - Zapytałem rozglądając się po korytarzu i spoglądając na różne drzwi dookoła. Może blondynka coś innego odkryła w czasie swojego krótkiego pobytu tutaj, albo chociaż o czymkolwiek słyszała? To też wróciłem do niej wzrokiem, gotów ją porwać do klasy, chociażby bez grawitacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Norwalk, Connecticut
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 17
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11898-wendy-orleane-warhol#320255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11927-spotkajmy-sie-w-srode#320258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11929-zawialo-pustka#320288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11928-wendy-orleane-warhol#320260




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Nie Gru 20 2015, 08:58

- Tak, tak, na pewno - burknęła pod nosem na słowa Cyrusa, przewracając oczami i kończąc temat. Gdyby tylko wiedział, jak upierdliwa potrafi być. Nie raz psuła (już wcześniej nieprzeciętnie zły) humor swojej właścicielki, każąc jej biegać po całym budynku. Jeszcze ci Angole szwędający się bez celu po korytarzach, wszyscy byli tacy sami. Nudni i szarzy nawet w tych swoich kolorowych krawacikach. Szczerze mówiąc, Wendy wolała spędzać czas sama, niż przyjaźnie rozpoczynać rozmowę z tymi tutaj. Dobra, prawda jest taka, że z nikim nie zaczęłaby rozmowy. Nie lubiła ich tak samo jak wszystkich innych.
Zrobiła zdziwioną minę, gdy wspomniał o bibliotece, ale zaraz potem wygięła usta w szczerym uśmiechu. Nie chodzi o to, że Warhol nie czyta, nie lubi książek i ciszy... Wręcz przeciwnie. Uwielbia tę aurę spokoju i braku dostępu do rzeczywistości - chociaż na chwilę, wiadomo, gdzieś w przerwie między flirtem z panem X a fajką. Wednesday zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest raczej średniowieczną panienką, która trzyma nóżki razem, nie pije nikczemnego płynu, jakim jest alkohol, ani nie niszczy sobie zdrówka papierosami. Wszystko, tylko nie to. Często zdarza jej się myśleć o sobie jak o dziwce, ale no, nie mówi tego na głos, bo ktoś jeszcze potwierdzi i będzie niezręcznie, nie? Ciekawe jak na to patrzył Lynford. W sumie z taką twarzą na pewno ma ciekawe życie łóżkowe, do którego chciałabym należeć.
- Nie mam pojęcia, wydaje się zbyt ciekawe na nudnych Anglików, nie? - Pokój bez grawitacji? Wśród rozmów o Pokojach Życzeń, Luster i czegoś tam przewinął jej się właśnie taki. Jeszcze tam nie była, a w sumie musiałoby być fajnie. Przecież zawsze chciała polatać, ale jakoś nigdy nie miała okazji i... czasu. No właśnie. Teraz zapewne również, a przecież kruk sam się nie znajdzie. Spojrzała na podłogę, zastanawiając się, co robić, po czym zerknęła na czarny zegarek znajdujący się na lewej ręce.
- Może po prostu idźmy gdzieś indziej? - zapytała, unosząc brew i uśmiechając się w ten swój uroczy, śmiały sposób. Jeśli dobrze myślała, to to był tylko pretekst, by mogli być gdzieś sami, a jeśli nie... No to ups. Może rzeczywiście chciał jej pokazać pokój dla astronautów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sob Gru 26 2015, 21:18

Podobno Amerykanie byli bardziej wyzwoleni i frywolni niż Brytyjczycy. Więc o ile mieszkaniec tego potwornie smętnego i wielkiego zamku, realnie i zupełnie bezmyślnie, chciałby, urządzając mini lekcję fizyki, pokazać blondynce pokój bez grawitacji, to ja miałem nieco większe perspektywy. Bo jasne, z uroczą, Amerykańską blondynką wolałem znaleźć się w pokoju, gdzie nie pałętały się stada Brytoli - jednak i to miało podwójne dno. Taki ze mnie był przedsiębiorczy chłopak!
- Taaa, to brzmi tylko jak coś, co mówią, że mają, aby poczuć się mniej lamersko - i nie czekając na więcej jej zapewnień o chęci zwiedzenia w dwójkę zamku, złapałem Wendy za rękę, zaraz prowadząc za sobą, wzdłuż korytarza.
Mówienie o bibliotece na pewno brzmiało mądrze. Może dlatego to w ogóle robiłem, bo osobiście w to miejsce zapuszczałem się wyłącznie po to, żeby znaleźć coś, jeśli tego akurat naprawdę potrzebowałem (i w sumie po prostu, wiązało się to z bractwem). Zadania domowe wolałem próbować podrzucić innym, żeby za mnie zrobili.
Chyba miałem nadzieję, że Wends słyszała o pokoju bez grawitacji i wie, gdzie ten się znajduje. Bo ja osobiście niezupełnie potrafiłem go umiejscowić (co stosownie przemilczałem). Nie zniechęcało mnie to jednakże, dlatego, że zakładałem, iż skoro jest tu pokój bez grawitacji, to mogą być również inne, być może jeszcze ciekawsze. Istniała więc spora szansa, że znajdziemy cokolwiek.
- To podobno gdzieś na górze - i wcale nie puszczając jej ręki, ruszyłem krętymi korytarzami. Oczywiście, ani śmiałem zapytać jakiegokolwiek Brytyjczyka o drogę. Zamiast tego wspięliśmy się dziwnym skrótem aż na szóste piętro. Znalazłem jakieś ciemne drzwi, a gdy je otworzyłem, błyszczały tam gwiazdy. Wyglądało to obiecująco i całkiem na pokój bez grawitacji, więc szybko wszedłem tam z moją towarzyszką. I przeszliśmy tak parę kroków w tych niemalże całkowitych ciemnościach, do ziemi wciąż będąc tak samo przyklejonymi.
- To chyba niemożliwe, że zabłądziliśmy? Pewnie brak grawitacji akurat się popsuł - to było dziwne miejsce, coś szeptało, a na dodatek błyszczała jakaś dziwna kula i wcale nie byłem pewien z której strony w ogóle weszliśmy do tej klasy, bo końcem końców, było tu dość ciemno. No to, chyba trzeba było znaleźć coś ciekawego o tu, na miejscu. - Przynajmniej zgubiliśmy stado z korytarza - rzuciłem z lekkim uśmiechem w stronę mojej, ledwo widocznej w tym świetle, towarzyszki. No, było miło.

Możesz odpisać już tutaj, a tu zt!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Mar 03 2016, 16:47

Lilith w ciszy spacerowała korytarzami Hogwartu chcąc rozluźnić się i zapomnieć o trudach dnia. Rozciągnęła się widocznie zmęczona tym dniem.
Czemu zajęcia u profesora Bonmera zawsze muszą być takie męczące!
Próba skupienia się nad eliksirem i profesor, który swoim zachowaniem i mową ją drażnił i chciał rozkojarzyć. To było niesprawiedliwe! Dziewczyna tak bardzo się starała a on co! Chociaż chyba powinna być mu wdzięczna za to, że w ogóle chciał pomagać jej w nauce.
Niezadowolona gryffonka westchnęła pod nosem i podeszła do jednego z okien. Opierając się o ścianę zerkała w dal całkowicie tracąc kontakt z rzeczywistością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Mar 03 2016, 17:37

Spacerowała. I spacerowała. I spacerowała. Aż tu nagle BĘC! Z jednego z korytarzy wyłoniły się długie, męskie łapy. Jedna pochwyciła ją w talii, druga za ramię. Nie miała czasu ani żeby zareagować, ani żeby krzyknąć. Wszystko wydarzyło się naprawdę szybko. Oj długo trenował ten taki szybki chwyt! I udało się perfekcyjnie. Dlatego też nim ktokolwiek by zauważył wciągnął ją do Pustej Klasy. A tam? Niemal od razu zamknął za nimi drzwi i sadzając ją na krześle spojrzał z krwiożerczym spojrzeniem. Wyjął różdżkę i rzucił zaklęcie, które przywiązało ją solidną liną do oparcia i nóg drewnianego tronu. Obłąkany!

Z/t x2 Zapraszam :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Mar 22 2016, 12:17

/pierwszy wątek po powrocie do szkoły - kilka tygodni od zniknięcia/

Kilka tygodni zajęło jej odchodzenie do siebie. Właściwie w którymś momencie przestała już patrzeć na kalendarz. Nie miała pojęcia jak wiele dni uciekło jej ze szkolnego życia. Pewnie było natomiast to, że narobiła sobie naprawdę sporych zaległości. Już wcześniej miała problemy z niektórymi przedmiotami ze względu na długi pobyt w szpitalu po pożarze w Salem. Teraz? Myślę, ze będzie miała problem z ukończeniem siódmej klasy na satysfakcjonujące ją wyniki. Musiała to zrobić, by potem móc usunąć się z tej szkoły już na zawsze i wyjechać gdzieś daleko. Może z Fredrickiem? Dużo rozmawiali na temat jak teraz będzie wyglądało ich wspólne życie. Byli na siebie skazani. Dwoje niebezpiecznych ludzi tworzyło już małe stadko, a przez to zdecydowanie musieli bardziej uważać. I choć nie nadszedł jeszcze moment jej pierwszej przemiany, to choć zbliżał się nieubłaganie już czuła na sobie jej piętno.
Szła korytarzem bardzo powoli. Choć udało jej się wyprosić Bonmera o to by mogła chodzić na przynajmniej część lekcji, a wracać do domu wraz z nim, to nie była pewna, czy starczy jej na to sił. Obiecała, że gdy tylko źle się poczuje, to do niego przyjdzie, a on zaprowadzi ją do swojej sypialni, w której obecnie mieszkała. Obecnie jednak nie było aż tak źle, chociaż wiedziała, że zbyt długi spacer korytarzami szkoły może doprowadzić do zawrotów głowy.
Mijała uczniów bez słowa. Nawet, gdy Ci oglądali się za nią. Nic dziwnego. Miała na sobie czarne spodnie oraz czarną bluzę, której kaptur naciągnięty miała niemal na same oczy. Wydawało się, że nic przez to nie widzi do czasu, aż spojrzała na kogoś spode łba.

Nie wiesz do czego jesteś zdolna,
co zrobiłaś
i czy nikt nie ucierpiał.
Ten cały ból znika,
zastanawiasz się tylko,
czy Twoi bliscy żyją.
To jest najgorsze.


Trzymała się tych słów. Nie może mieć już nikogo bliskiego. Nigdy. Więc najlepszym sposobem było przyjęcie właśnie takiej postaw. Zimnej. Obcej. Jeśli będzie trzeba, to również wrednej. Lepiej ranić ludzi słowami niż... Skazać ich na ten sam los. Najważniejsze w tym wszystkim jest unikanie. Lilith. Edwarda. Belka. Nathaniela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Mar 22 2016, 13:53

Minęło sporo czasu. Wydawało jej się, że to było pięćdziesiąt lat temu gdy ostatnim razem widziała ją. Kolejna osoba, którą straciła i nie mogła nic na to poradzić. Bez słowa pożegnania, bez słowa wyjaśnienia, zniknęła z jej życia. Czy coś jej się stało? Czy najzwyczajniej w świecie znudziła się już towarzystwem gryffonki? Nie miała zielonego pojęcia. To wszystko było dla niej zbyt trudne do zrozumienia, dlatego nie mogła się na tym tak bardzo skupiać. Przez kilka ostatnich tygodni przesiadywała cały czas w miejscach, do których trudno innym się dostać. Musiała być sama by się skupić na tej jednej rzeczy. Nawet teraz szła przez korytarz nie zwracając uwagi na nic co się wokół niej dzieje. Z nosem w książce czytała fragment na temat animagii.
Niektórzy czarodzieje czują, że ich umiejętności mogą być wykorzystywane w innej postaci…
Dziewczyna zatrzymała się wpatrując się w te kilka słów. Tak bardzo uparła się, by zostać animagiem chociaż to co miało ją czekać było o wiele bardziej problematyczne.
Czarodzieje potrzebują wielu lat ćwiczeń i praktyk, aby uniknąć komplikacji…
Tak nie może być. Lilith zacisnęła dłonie na księdze i zamknęła ją z hukiem. Kilka osób, które mijały ją na korytarzu obejrzały się zaciekawione cóż takiego stało się z tym małym okruszkiem, ale widząc minę dziewczynę ruszali dalej. Jaka była? Wściekła, niezadowolona poirytowana. Lepiej było nie podchodzić do niej teraz, kiedy nie panowała nad tymi wszystkimi złymi emocjami.
Wiele lat praktyk, nie mam tyle czasu! Nie mogę tak długo czekać… – wrzasnęła do siebie w myślach i wyjrzała za okno załamana całą tą sytuacją. Czuła się zagubiona i tak bardzo bezsilna. Cała ta sytuacja była dla niej frustrująca. Cóż ona miała uczynić?
Nagle do jej ucha dobiegły szepty uczniów, odruchowo odwróciła się w tą stronę i to co ujrzała zabrało jej dech w piersiach.
- Titi? – zadrżała, a książka upadła na ziemię. Nie była w stanie uwierzyć. Wróciła? Nic jej nie jest? Wcześniejsze emocje wyparowały z niej, a ona zrobiła kilka niepewnym kroków przed siebie. Salemka naprawdę stała niedaleko niej, ona naprawdę tutaj była. Nieświadomie przyśpieszyła i jak w tanich romansach krzyknęła z daleka – Titi! – po czym na tle zachodzącego słońca rzuciła się w ramiona dziewczyny… wróć, to nie ta bajka. Eeee. Na tle korytarza szkoły skoczyła na dziewczyny i przytuliła ją tak mocno jak tylko umiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Mar 22 2016, 14:07

Do sali lekcyjnej miała już bardzo niedaleko. Zamierzała pojawić się tak i usiąść gdzieś na samym końcu. Nie dać się nikomu zobaczyć, ani poznać. Zdecydowanie nie chciała ani pytań, ani komentarzy. Chodziło tylko o ukończenie szkoły. O durny dyplomik nim zniknie stąd na zawsze. Wiedziała jaki jest jej cel i prosto do niego zmierzała. Do czasu...
Zobaczyła idącą w jej stronę dziewczynę. Stała pod ścianą wyraźnie zdenerwowana. Vittoria opuściła niżej kaptur. Nie chciała być przez nią zauważona. Gdy tak powoli szła w stronę gryfonki, jej serce zabiło bardzo mocno. Spodziewała się, że ten moment nadejdzie szybciej czy później, ale liczyła, że uda jej się odwlekać jak najdłużej. Opuściła głowę. Może uda się uniknąć konfrontacji z przyjaciółką... Byłą przyjaciółką. Byłym życiem. Przyspieszyła i to był błąd. Usłyszała krzyk jej imienia, a zaraz potem poczuła niesamowity, rozdzierający ją od środka ból. Nie była w stanie zahamować krzyknięcia, jednak można było je odebrać jako wydaje z zaskoczenia. Momentalnie zaczęła gorzej wiedzieć. Osunęła się wraz z Lilith na kolana. Zamrugała kilka razy. Oddychaj Vit. Oddychaj... Cholera. Poczuła ten charakterystyczny ból. Rana się otworzyła. Teraz Frederick będzie miał powód żeby wmawiać jej, że powrót do szkoły tak blisko to zły pomysł. Może miał rację. Paliło jak diabli. Postarała się nie pokazać tego na twarzy.
- Boże, uważaj jak leziesz – Warknęła ostro i stanowczo. Bolało ją serce, gdy tak się do niej odzywała. Zamiast cieszyć się, że Lilith rzuciła się na nią z taką tęsknotą i miłością. To było... Jeszcze gorze niż wtedy, gdy się poznały – Co za niezdara. Odsuń się ode mnie – To mówiąc odepchnęła agresywnie Lilith i podniosła się z ziemi opierając się ręką o ścianę. Jezu. Ledwo trzymała się na nogach. Musi jak najszybciej dojść do gabinetu Bonmera. Zanim będzie czuć cieknącą pod bandażem krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Mar 22 2016, 14:21

Krzyk, tylko to udało jej się usłyszeć, gdy opadała z Salemką na ziemię. Wpatrywała się w nią przerażona nie wiedząc co się dzieje. Ta pozycja była również dla niej niekomfortowa, noga przypomniała o sobie i syknęła łapiąc się w miejscu bólu. To mogło przypomnieć im obu o pewnej konfrontacji na feriach, ale nie to było teraz ważne.
- Titi przepraszam, nie chciała Cię skrzywdzić – przeraziła się i to poważnie, jej głos się trząsł, a ona cała pobladła wpatrując się w pannę Brockway. Oprócz tego, że czuła się winna, już po chwili dostała plaskacza w twarz. Wpatrywała się w nią widocznie zszokowana. Uśmiechnęła się niepewnie i zaśmiała się pod nosem.
- Weź… nie żartuj sobie tak – przerażenie w jej oczach nie znikało. Ona wpatrywała się w nią jakby ślepo i z tą głupią nadzieją. Przez ten cały czas myślała. Myślała o tym co się mogło stać, że dziewczyna zniknęła z jej życia miała wiele pomysłów, ale żadnego nie chciała przyjąć do swojej świadomości. A teraz na jej oczach jeden z tych scenariuszy urzeczywistniał się – stęskniłam się za tobą… tak… tak dawno Cię nie widziałam – jej głos się trząsł, a ona nie była w stanie oderwać od niej spojrzenia. Ten strach, czym był spowodowany? Tym, że zrobiła jej krzywdę? Czy tym, że mogła ją stracić.
Błagam zaśmiej się i powiedz, że żartowałaś, błagam zrób to – jej myśli wręcz krzyczały. Była rozstrojona emocjonalnie w tym momencie. Tak się o nią bała, tak tęskniła, myślała, że straciła ją już na zawsze. Nie mogła opanować łez, które już zaświeciły w jej oczach. Nagle całe jej ciało zesztywniało. Dlaczego wyczuła to dopiero teraz? Coś było nie tak i jej ciało nie zamierzało być obojętne na tą zmianę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Mar 22 2016, 14:33

Serce pękało jej na milion małych kawałeczków. Tak bardzo kochała tą dziewczynę. Bardziej niż kogokolwiek innego. Była jedyną ostoją w jej życiu. Była pewna, że gryfonka będzie przy niej zawsze. Obiecała jej to. A teraz? Musiała ją odrzucić. Doprowadzić do tego, by słodka mała dziewczyna ją znienawidziła. Musiała zebrać całą swoją motywację by dalej się tak zachowywać. A wszelkie pozytywne relacje między nimi spalić na popiół, z którego już nic się nie urodzi.
- Jak masz zamiar mnie taranować, to lepiej w ogóle mnie nie dotykaj – Warknęła pokazując jej, że nie żartuje. Nie chciała, by Lilith miała jeszcze jakąkolwiek nadzieje.
Przykro mi kochana. Już nigdy nie będzie tak, jak wcześniej. Jesteś słodka... Masz wiele osób, które Cię uwielbiają. Ty nie będziesz sama. A ja? Ja muszę być sama...
- Najlepiej, żebyśmy się nadal nie widziały. Udawaj... - Zobaczyła łzy w jej oczach. Przełknęła ślinę. Nie mogła wydać z siebie ani jednego słowa. Lilith... Tak strasznie Cię przepraszam - … Że w ogóle nie wróciłam - Powiedziała to. Wyszło to z jej ust tonem zimny, oschłym. Ruszyła przed siebie chcąc jak najszybciej opuścić dziewczynę. Słyszała szepty uczniów na korytarzu. I dobrze. Niech się rozniesie jak jest podła. Nikt nie powinien mieć z nią nic wspólnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Mar 22 2016, 14:50

Nawet jeżeli miała zamiar spalić tą relację w popiół, ona nigdy nie pozwoli by umarła. Choćby miała odrodzić się jak feniks. Trzęsła się. Nie była w stanie się ruszyć, a gdy dziewczyna zaczęła odchodzić poczuła jak po jej policzkach spływają łzy. To druga sytuacja, w której nie była wstanie opanować swoich emocji bez względu na to ile osób było wokół niej. Całe jej ciało drżało, a ona nie była w stanie nic zrobić.
Ta bezsilność.
Zamknęła oczy i uderzyła pięścią w ziemię. Czując jak ból rozchodzi się po całej jej dłoni przegryzła dolną wargę. Jej mimika twarzy. Rozpacz połączona ze wściekłością, to musiał być przerażający widok dla osób, które znały wiecznie uśmiechniętą, miłą, łagodną i radosną Lilith.
- Nie uciekniesz mi teraz! – wrzasnęła nawet nie odwracając się w jej stronę. Wpatrywała w pustkę ciężko oddychając. Czuła jak w środku płonie. Czy miała zostać teraz sama? Ojciec, matka, brat, Jay miał Orianę… a ty Titi? Dlaczego odchodzisz?
Nie jestem na tyle silna, żeby coś zrobić? Żeby coś zmienić? – jej mimika złagodniała i zwróciła się do salemki po drodze ocierając łzy.
- Obiecałam Ci. – powiedziała bez najmniejszego wahania. Jak ona na to zareaguje? Nie wiedziała – Obiecałam Ci, że nigdy Cię nie zostawię… – powtórzyła słowa wypowiedziane w oranżerii i posłała dziewczynie delikatny uśmiech, który przepełniony był bólem – więc… – głos znowu zadrżał, a w oczach pojawiły się łzy – nie chcę Cię stracić…nawet jeżeli będziesz mnie nienawidzić…proszę Cię, nie zostawiaj mnie samej…jeżeli będziesz chciała o mnie zapomnieć…nie odchodź, błagam… – łzy spływały bez przerwy po jej policzkach i mimo tego jak bardzo ją to bolało uśmiechała się do niej – pamiętaj, że ja Cię nigdy nie zostawiębez względu na wszystkoi będę czekać…jesteś moją przyjaciółką, nie ważne czy mnie zranisz, nie ważne, czy mnie nienawidzisz. Kocham Cię i nie chcę Cię stracić – dziewczyna nie była w stanie wypowiedzieć nic więcej. Po prostu stała na środku korytarza ocierając łzy, które nie chciały przestać płynąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-