Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 6 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na III piętrze   Pią Cze 11 2010, 17:33

First topic message reminder :


Korytarz na III piętrze

Spore okna, jednak w dość dużej odległości, nadają korytarzowi nieco tajemniczości. Jedynie nieliczni wiedzą, że za jednym z wielu posągów znajduje się tajne przejście, prowadzące wprost do Miodowego Królestwa. Skorzystanie z niego jest możliwe jedynie przy znajomości odpowiedniego zaklęcia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Nie Cze 16 2013, 21:13

No wiadomo. Nie lubimy przecież szufladkować ludzi. Przynajmniej Filip nie lubił. I nie lubił, gdy ktoś szufladkował go. Gdy ktoś mówił o nim "najmłodszy Stone" albo "biseksik". Nie lubił, gdy ktoś zakładał, że jest wredny, zbuntowany i niegrzeczny, tylko dlatego, że miał tatuaże. Nie lubił, gdy staruszki z sąsiedztwa mówiły, że opętał go jakiś zły duch albo inne "co". I gdy w Riverside przez lata nauczyciele mylili go z jego braćmi. I go porównywali. No, ale już to zwalczył! I teraz był Filipem Stone, rezerwowym pałkarzem, najlepszym uczniem w klasie. Kól.
Z tą listą obowiązków to nie był głupi pomysł, bo Filip faktycznie mógł zapomnieć o kilku sprawach. Choć pewnie jeśli chodziłoby o Lailę to mógłby się spiąć i zrobić wszystko, o co tylko by poprosiła. Bo on taki strasznie oddany i emocjonalny. Z jednej strony nie chciał udawać przed Lailą nikogo innego, ale z drugiej bał się, że to właśnie te cechy sprawią, że w oczach Puchonki będzie jedynie "dobrym kumplem". Bo wszystkie dziewczyny wolały tych złych i mhrocznych bad boyów. To głupie. Bo czy naprawdę nie wolałaby być obsypywane kwiatami niż bite i poniżane? Ech. 
-Wiksę?- uniósł do góry brew i zacisnął palce na krawędzi parapetu, majtając delikatnie nogami. Pierwszy raz spotkał się z tym określeniem, chyba, i nie do końca wiedział, co ono znaczy. Podejrzewał jednak, że chodzi o imprezę, grubą balangę, zakrapianą whiskey albo coś w tym stylu. 
-Pewnie. Spoko. Pójdę z tobą. Skoro mnie zapraszasz- uśmiechnął się szelmowsko. -Mogę ci nawet pomóc z tymi... dziwnymi sprawami. O ile chcesz. I nie musisz mi mówić. Jeśli mnie tam nie zgwałcisz, nie zabijesz, nie pobijesz i nie każesz się rozbierać to pójdę z przyjemnością- kiwnął głową, ciągle uśmiechając się, jak kretyn. Miał ochotę ją przytulić i wypłacił sobie w duchu mentalnego kopa, takiego naprawdę mocnego, że sam wypuścił jej dłoń. RETY! Co za kretyn. Taka okazja nie powtórzy się szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Nie Cze 16 2013, 22:04

Oh. Gdyby Laikowa wiedziała, jakie on miał zamiary to może ułatwiłaby mu nieco sprawę, ale w sumie... Po trudach do celu, o ile dotrze. Hm. No dobrze... Ale skoro już tyle się mówi o tych bedbojach, to może trzeba by było do tego ustosunkować Howett'ową? Chyba warto. Zacznijmy od tego, że ona nie traktowała tego tak, że wszyscy źli byli fajni i w ogóle skóra, najlepsza miotła i najlepsze wszystko... Absolutnie. Ona zwykle takie osoby uważała za takie bez mózgu, z którymi najzwyczajniej nie warto rozmawiać. Oh tak. Bo jeśli już by była zmuszona... To o czym? "Oh, jakie wspaniałe muskuły?"... A główne zajęcie? Pieprzenie się na motorze w przestworzach? Czy to oby nie wykraczało poza jej możliwości? Lubiła robić szalone rzeczy, ale nie przesadzajmy... Także... Nie lubiła też mieć złamanego serca, zresztą... Kto lubił? Nikt. Tacy ludzie jasne kręcili przez jakiś czas, ale własnie tylko do tego kręcenia się nadawali, bo raczej do niczego więcej badums.
Gdyby wiedziała, że tak się ze wszystkim kłopotał to kto wie... Może znów podałaby mu tę rękę, a teraz najzwyczajniej w świecie nadal bawiła się rzemykiem uśmiechając się lekko. Zeskoczyła wreszcie z parapetu i doszła do wniosku, że chyba mogą tam iść. Trochę się bała, jakie będą tego konsekwencje, czy nikt ich nie wygoni... Ale w sumie miała ze sobą Filipa, to i gotową wymówkę, że... Że oprowadza go i zabłądzili. Tym bardziej, że pobrzękująca odznaka w kieszeni dawała jej trochę więcej praw w tym zamku. Ale tylko trochę.
- No to chodź. Choć nie obiecuję, że nie zrobię żadnej z wymienionych rzeczy. - Diabelski uśmiech... I pomogła mu się zgramolić z parapetu, żeby zaraz nie narzekał, że w ogóle go nie wspiera. Hehs.

[zt x2]

las zakazany xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 57
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6656-gregory-ewing#188191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6661-gregorowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6662-ewinga#188236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Wrz 03 2013, 23:08

Znad małego kociołka unosił się dym w kolorze indygo. Mikstura bulgotała lekko, dając przy tym charakterystyczny i przyjemny dla ucha dźwięk. Ciemnowłosy chłopak siedział samotnie po drugiej stronie sali uważnie obserwując cały proces. Nagle wstał i wyjął ze swojej torby średniej wielkości fiolkę, w którą ostrożnie wlał większość eliksiru. Dotykał nosem krawędzi naczynia, ale nie czuł absolutnie żadnego zapachu. Był w tej chwili niesamowicie podekscytowany, ale i tak uważnie analizował swój nowy wynalazek. Z bólem serca odstawił fiolkę na biurko, a sam wyjął notesik i pióro. Zapisał swoje spostrzeżenia odnośnie eksperymentalnego napoju i schował wszystko z powrotem do torby, po czym wstał i jeszcze raz chwycił nagrzaną od eliksiru fiolkę. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, a w oczach zapłonęły radosne iskierki. Odliczył jeszcze cichutko do pięciu i wypił całą zawartość.
Przez sekundę nie czuł absolutnie żadnej różnicy, ale po chwili mocno zawróciło mu się w głowie. Biedny aż się zachwiał i osunął po ścianie. Przymknął oczy i czekał aż przejdzie, uspokajając przy tym przyspieszony oddech. Po kilku minutach wszystkie objawy przeszły, więc wstał powoli i rozejrzał po pustym pomieszczeniu. Kiepsko widział. Jakby miał niewielką wadę wzroku. Obraz nie był ostry. Przeszedł się kilka kroków, ale nie zauważył niczego innego. Dopiero gdy podszedł do niesamowicie cuchnącego i znienawidzonego przez niego kwiatka spostrzegł, że w ogóle nie czuje tego odtrącającego zapachu. Nic nie czuł. Kiepsko widział i absolutnie nic nie czuł. Szok przeżył dopiero wtedy, gdy podrapał się po głowie. Opuszki jego palców okazały się być niesamowicie czułe na każdy dotyk. Aż z wrażenia dotknął swojego mundurka. Doskonale czuł fakturę materiału. Z każdym dotknięciem odczuwał ekscytujący dreszcz. Z wrażenia postanowił, że pójdzie na spacer po szkole. Nie było to odpowiedzialne posunięcie, ale w tej chwili jeden z jego zmysłów przyćmiewał wszystko inne.
Szedł jednym z korytarzy, a dłoń cały czas trzymał na chłodnym murze. Efekt był niesamowity. Dłoń aż go piekła od tych szczegółów. Wyczuł każde wgłębienie, każdą rysę. Źrenice w jego oczach się rozszerzyły, do uszu nie dochodził żaden dźwięk, a do nosa żaden zapach. Istniał tylko dotyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : UK/Belgia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 54
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6602-bambi-northwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6614-be-nice-or-go-away
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6615-dziwna-sowka-z-kocimi-lapkami




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sro Wrz 04 2013, 00:01

Czy wiecie, że kiedy ktoś wstanie lewą nogą z łóżka to wróży nieudaną resztę dnia? Otóż Bambi dzisiaj tak właśnie wstała i pragnęła udowodnić każdemu kto tak twierdził, że w istocie wcale tak nie jest. Na przykład taka jedna Puchonka stłukła ostatnio lusterko i co? Wcale nie zapowiadało się na to żeby miała siedem lat nieszczęścia. Co prawda już na pierwszej lekcji przez nią prawie zabrano dziesięć punktów dla Hufflepuffu, ale słodka Beatrice uratowała sytuację, obdarzając pulchną panią profesor opowieścią na temat jednoróżców, bo takowe starsza pani uwielbiała. Przecież całą kolekcję obrazów czy miniaturek koni z rogami miała w swoim gabinecie! Można było to uznać za dziwactwo, ba, większość twierdziła że ona ma coś z głową nie tak, ale Puchonka uważała, że to na swój sposób urocze. Nie zapominajmy też, że dzięki temu dziwactwu udało jej się ocalić swój dom przed utratą punktów! Widzicie? Takie stłuczone lusterka wcale nie przynoszą pecha, a dzień Bambi zaczął się całkiem pozytywnie, pomijając fakt, że już czwarty raz w ciągu dzisiejszego dnia zamyśliła się do tego stopnia, że teraz nawet nie wiedziała gdzie jest. Planowała pójść biblioteki, a żeby tą fajną książkę z przepisami na magiczne wypieki sobie pożyczyć, ale koniec końców zawędrowała na trzecie piętro, nawet o tym nie wiedząc.
No dobra to skoro tu jest mogłaby chociaż udać, że ma jakiś cel swojej podróży, bo skoro tak ochoczo maszerowała, jak nagle zawróci to nie będzie to miało najmniejszego sensu. Mogła wstąpić do herbacianego raju, ale po co? Przecież ona nawet nie lubiła herbaty! Co innego gorąca czekolada, najlepiej z bitą śmietaną i gałką lodów! Pyszotini! Do tego wzięłaby jakieś pyszniutkie kremówki i siedziała tak zajadając się cały dzień. Ale nie. Na trzecim piętrze nie było nic poza klasami i rajem dla smakoszów herbaty. Fujeczka, nudy i w ogóle. To zupełnie nie dla niej! No nic wzruszyła ramionami bezradnie, bo chyba nic innego jej nie pozostało jak tam zajrzeć skoro już tu jest. Może uda jej się znaleźć jakąś herbatę o smaku bezy? Jest taka? No musi być ludzie, przecież to Hogwart, a nie jakiś Harvard, w którym jedyne co dostaniesz to Earl Grey z bergamotką. Tak więc postanowione! Zawróciła dumnie, wypinając do przodu pierś. Do tej pory nie zauważyła zupełnie nikogo kto by się przechadzał tędy. Może wszyscy inni też stwierdzili, że Herbaciany Raj wcale nie jest taki fajny jak jakieś pijalnie czekolady czy coś i stwierdzili, że nie ma czego tutaj szukać? Nie, zaraz. Ktoś przecież szedł. I TO W JEJ STRONĘ! No łał Bambi, jak Ty na to wpadłaś?
Przekręciła głowę jakby pochylenie jej pod innym kątem miało jej pomóc w zidentyfikowaniu nadchodzącej osoby. W ogóle to to był chłopak i w dodatku chyba jakiś naćpany, o czym mówiła ręka przyklejona do ściany i błoga mina malująca się na twarzy, bo źrenic to ona jeszcze nie dojrzała, więc nie mogła fachowo stwierdzić, że to jakieś NARKOTYKI.
Nie powiedziała nic tylko stanęła, opierając się o mur, po którym przesuwały się palce Gregory'ego. Może się zorientuje zawczasu i zatrzyma żeby wyjaśnić jej ten osobliwy chód? Jak nie to po prostu na nią wpadnie. Tak czy tak, jedno i drugie spowoduje że w końcu będzie musiał stanąć nie? Tok logiki Bambi był przecież bezbłędny! Stała więc tak, wpatrując się w niego z rozdziawioną miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 57
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6656-gregory-ewing#188191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6661-gregorowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6662-ewinga#188236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sro Wrz 04 2013, 08:03

Gregory nie zwracał większej uwagi na to, którą nogą wstał z łóżka. Może to by wyjaśniło kilka jego pechowych dni, a może wręcz przeciwnie? Udowadniało, że ten fakt nie ma absolutnie żadnego znaczenia?
Dzisiaj chyba udało mu się jako pierwszą postawić prawą nogę, gdyż jak na razie wszystko wychodziło mu świetnie. A najlepiej eksperymentalny eliksir, który właśnie testował. Gregory był miłośnikiem tej dziedziny magii i uwielbiał bawienie się składnikami i tworzenie czegoś absolutnie nowego. Zazwyczaj po ich zażyciu zachowywał się jak rasowy narkoman i zapewne również nim był, ale w sposób magiczny. No i nie kupował niczego od wielkich i łysych kolesi, którzy wsadzali jego głowę do kibla i mieli znajomości na dzielni - nie, on tworzył wszystko sam. Wiedział co pije, choć nie zawsze wiedział co będzie tego skutkiem.
Tak jak dzisiaj, ale rezultaty go zachwyciły. Szedł dalej, nie odrywając dłoni od muru. Wydawało mu się jakby małe wstążeczki wylatywały z każdej dotkniętej cegły. To było piękne! Oczywiście nie zauważył pojawiającej się na horyzoncie Bambi, za bardzo był zaoferowany tym co się dzieje z jego dłonią.
BAM!
Wpadł na Puchonkę, błyskawicznie od niej się odsuwając. Eksplozja tysiąca kolorów wstążek go przytłoczyła, a dreszcz który go przeszedł od stóp do głowy, spowodował nieco przyspieszony oddech. Patrzył na nią zdziwiony, by po minucie zmierzyć ją jeszcze wzrokiem. Miał przyćmione zmysły - kiepsko widział, słyszał i czuł, ale nadal potrafił myśleć. Wolniej przez ilość bodźców, ale potrafił. Zastanawiał się przez chwilę co dziewczyna może tu robić. Następnie stwierdził, że wygląda świetnie, jednak po chwili jego myśli przeszły na kompletnie inny tor. Wyciągnął w kierunku niej rękę i dotknął jej włosów. Efekt był natychmiastowy. Kilka żółtych i wąskich wstążeczek pojawiło się wokół jego dłoni, a pod palcami czuł każdy pojedynczy włos. Nie odzywał się do niej, bo w tej chwili nie widział takiej potrzeby. Przysunął się jeszcze bliżej i spojrzał w jej ciemne oczy. Doskonale czuł jak jej oddech oplata mu szyję, a sam (może trochę nieśmiało) dotknął jej twarzy. Kolejne kolorowe wstążki wyskoczyły mu spod palców, a on perfekcyjnie odczuwał każde niewidzialne dla oka zgłębienie. Po chwili niechętnie zdjął dłoń z jej policzka i odwrócił na chwilę wzrok, intensywnie nad czymś myśląc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : UK/Belgia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 54
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6602-bambi-northwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6614-be-nice-or-go-away
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6615-dziwna-sowka-z-kocimi-lapkami




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sro Wrz 04 2013, 11:34

Zazwyczaj wybieramy najmniejszą linię oporu, jednak to, że Bambusiowa stwierdziła, że najlepiej będzie stanąć na środku toru po którym podążał Gregory, świadczyło coś zupełnie innego. Czasami chyba po prostu lubiła sobie niepotrzebnie komplikować życie i przeżywać wszystko na opak niż inni. To wyróżniało ją z tłumu, ale i przyciągało ciekawskie spojrzenia, które zastanawiały się czy w rodzinie wszyscy zdrowi, a i czy Bambi po prostu przy utlenianiu włosów nie utlenił się również i mózg. Tak na wypadek gdybyście i wy się zaczęli nad tym zastanawiać to odpowiedź brzmi: nie. Wręcz przeciwnie. Tam gdzie już wszyscy dali sobie spokój z dociekaniem nowych rzeczy, ona dalej drążyła temat żeby potem zachwycać się nową, pełną magii rzeczą, którą odkryła.
Może i zachowanie Ewinga nie należało do najnormalniejszych, ale z pewnością rozbudziło ciekawość dziewczyny, która postanowiła nie ruszać się z miejsca. Siła uderzenia nie była wielka, ale i tak zachwiała się na nogach, musząc przytrzymać się ściany żeby się nie wywrócić. Do jakiś specjalnie masywnych nie należała, więc zderzenie się z nawet zwykłej postury facetem, potrafiło wyprowadzić ją z równowagi hehs. Z uwagą odkrywcy obserwowała co też chłopak robi. Nie pisnęła ani słówkiem, kiedy wyciągnął rękę do jej włosów. Podążyła wzrokiem za jego dłonią, która przesuwała się po popielatych pasmach żeby zaraz zejść nieco niżej i zacząć dotykać jej twarzy. Ona nie widziała żadnych wstążeczek, za to czuła się bardzo dziwnie, stojąc tak w bezruchu i nie mówiąc ani słowa. Co jeśli chłopak zaniemówił i szuka w ten sposób pomocy? No to może by chociaż jakieś sygnały jej dał, a nie macał po twarzy! Mógłby na przykład wystukać alfabet morsa na jej nosie. Problem jednak leżał w tym, ze Beatrice nie znała alfabetu morsa i zapewne niewiele by z niego zrozumiała, a nawet nic. Jego wzrok działał hipnotyzująco. Nie potrafiła oderwać oczu od jego ciemnookiego spojrzenia. Jej oddech nie przyspieszył, wręcz trudno było jej go złapać, a w gardle rosła niewidzialna gula. Za to serce biło jak szalone. Hej Gregory, może wreszcie powiesz co Ty wyprawiasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 57
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6656-gregory-ewing#188191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6661-gregorowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6662-ewinga#188236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sro Wrz 04 2013, 21:34

Proszę o wybaczenie, ale rozpocznę od nieregulaminowego offtopu. Szukając gifów do mojego zacnego podpisu natknęłam się na to. Czy tylko mi się wydaje, że ta dziewczyna jest podobna do Bambi? Czy to już jakieś zboczenie, czy naprawdę mają coś wspólnego?
Gregory w tej chwili o tym nie myślał, ale jak już wybudzi się z transu, z pewnością będzie na siebie wściekły. Przede wszystkim za to, że pokazał się w takim stanie publicznie - po drugie, że natrafił akurat na Bambi. Ciężko mu było wytłumaczyć co do niej czuje, ale jakoś nie była mu obojętna. To zabawne, że czuje coś (sam nie wie co!) do takiej wesołej i pogodnej Puchonki, podczas gdy na jego twarzy uśmiech pojawia się naprawdę rzadko. Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają i najwidoczniej coś w tym jest.
To normalne, że czuła się dziwnie. Nie codziennie jakiś chłopak podchodzi do ciebie i bez słowa wyjaśnienia zaczyna macać, prawda? Gregory naprawdę będzie załamany, kiedy uświadomi sobie co właśnie robi. Niestety teraz to wszystko do niego nie dochodziło. Odwrócił od niej wzrok i zastanawiał się nad tym co się z nim dzieje i co w tej miksturze poprawić. Po chwili ponownie na nią spojrzał i zobaczył, że jej ciemne oczy również się w niego wpatrują. Ciągle nic nie mówił, jakoś nie potrafił wydobyć z siebie głosu i nadal uważał go w tej chwili za zbyteczny. Nagle naszła go niesamowita myśl i pod wpływem emocji przysunął się bliżej niej i po prostu ją pocałował. Tym razem poczuł coś o niebo wspanialszego. Czuł się oszołomiony i przytłoczony nagłą ilością bodźców, ale dotyk jej ust był o wiele bardziej intensywny aniżeli dotyk dłoni na murze. Aż mu się zrobiło gorąco od tych wszystkich wrażeń, ale nie miał ochoty kończyć zaczętego pocałunku. To było zbyt przyjemne. W końcu przestał i odsunął się od niej o pół kroku, jednocześnie trochę się zataczając przez zawroty głowy. Oddychał trochę szybciej niż powinien normalny człowiek po normalnym pocałunku i nadal nic mówił, tylko rozejrzał się po korytarzu. Obraz miał nadal nieostry, choć źrenice wciąż były szersze niż zazwyczaj. Wszystko co się działo zaczynało go pomału męczyć i przytłaczać, mimo że przez pierwsze minuty czuł się nieziemsko. Pocałunek również taki był i miał ochotę to powtórzyć, ale wewnętrzny głosik jak na razie cicho wyrzucał mu ten pomysł z mózgu. Jeszcze raz spojrzał na Bambi, tym razem z mieszanką przeprosin i zdziwienia. Patrzył się tak przez chwilę, aż nagle przeszył go mocny ból głowy, więc oparł się o chłodną ścianę i zsunął na dół. Zakrył twarz w dłoniach i czekał aż przejdzie, w ogóle zapominając o obecności dziewczyny. Jego mózg nie działał w tej chwili naturalnie i to smutne, że Puchonka musiała go zobaczyć akurat w takim stanie. Gregory starał się ukrywać swoje hobby, ale tym razem nie za bardzo mu się udało.
Siedział tak skulony z zasłoniętą twarzą, a klatka piersiowa unosiła się nieco szybciej niż powinna. Czuł jakby niewidzialna siła wbijała mu w głowę gwoździe, a oczy paliły go jak przy krojeniu bardzo, bardzo ostrej cebuli. Wciągnął powietrze nosem i poczuł jakiś zapach, co go niesamowicie zdziwiło. Czyżby eliksir przestawał działać? O, zadawał sobie pytania! Czyli właśnie w tak nieprzyjemny sposób jego mikstura traciła swoją siłę. Siedział tak dobre pięć minut i nawet nie pamięta czy Bambi coś do niego mówiła, czy go dotykała, czy obok niego usiadła. Całkowicie się wyłączył, próbując zapanować nad bólem. Prawdopodobnie Bambi prędzej dogadałby się ze ścianą, jednak po tych długich minutach chłopak doszedł do siebie. Nadal siedział oparty plecami o ścianę, jednak odkrył swoją twarz i ujrzał przed sobą ostry świat. Westchnął głęboko, jednocześnie dotykając zimnej posadzki, ale... nic nie poczuł. Przechylił głowę do tyłu, również opierając ją o ścianę i w końcu nawiązał kontakt wzrokowy z wytrwałą Puchonką. - Przepraszam - powiedział tylko, nie odrywając od niej wzroku. Dopiero w tej chwili zaczynał przypominać sobie incydenty sprzed kilkunastu minut i nie czuł się z nimi najlepiej. Miał już jednak plan jak zniwelować wszystkie słabe strony eliksiru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : UK/Belgia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 54
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6602-bambi-northwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6614-be-nice-or-go-away
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6615-dziwna-sowka-z-kocimi-lapkami




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Wrz 05 2013, 01:02

Bambi i dziewczyna mają zdecydowanie ze sobą wiele wspólnego i tylko mogę się domyślać, że dwójka ze zdjęcia też kiedyś miała podobne relacje, jak te dwie młode osoby, które zupełnie przypadkiem spotkały się na korytarzu. Jak ogień i woda powiadasz? Jednak te dwie rzeczy nie mogłyby bez siebie istnieć, no bo co lepszego ugasi ogień i czym byśmy podgrzali wodę? Cóż, moglibyśmy pocierać dłońmi o naczynie, łudząc się że to coś da. Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji.
Możecie się w tym momencie zdziwić, ale Beatrice nie należała do osób, które kiedykolwiek zażyły coś mocniejszego niż alkohol. No dobra kilka razy zdarzyło jej się zapalić trawy, ale jej kolega ze śmiertelnie poważną miną, tłumaczył jej że ten specyfik rozwija wyobraźnie, nie uzależnia i relaksuje. Normalnie same superlatywy i w dodatku jeszcze Bee miała mieć większą wenę do pisania tekstów! Pierwsze razy bywają zazwyczaj trudne i tym razem też tak było, bo mała Puchoneczka trochę za bardzo wzięła sobie słowa tego chłopaka do serca i postanowiła się wyluzować na maxa, paląc jak najwięcej mogła tego wspaniałego zioła. Skończyło się to tym, że ta dobra dusza zapamiętała do końca życia żeby nie namawiać Bambi na złapanie bucha, a sama dziewczyna została odeskortowana w towarzystwie znajomych do dormitorium, bo sama nie czuła się najlepiej. Zaliczyła też po drodze kilka dłuższych przystanków, bo jej organizm próbował wyrzucić z siebie wszystkie toksyny, a jak nie dołem to przecież górą i tak to generalnie wyszło. Trochę wstyd był następnego dnia, ale Northwood uparcie twierdziła, że to wszystko wina tego piwa które w międzyczasie piła, a ktoś na pewno coś do niego dosypał, no bo przecież żeby coś tak naturalnego i pięknie zareklamowanego jak zioło miało jej zaszkodzić? Niemożliwe! W każdym razie to była jedyna jej przygoda z czymś co nie było napojem wysokoprocentowym. Nie patrzyła na osoby, które sięgały po mocniejsze rzeczy z pogardą. Po prostu nie rozumiała ich. Jak można było niszczyć sobie coś tak pięknego jak życie? No jak? Poza tym była też poniekąd pewna, że kolejne spotkanie z tego typu substancjami mogło się dla niej skończyć równie niefortunnie. Weźmy na przykład ten nowy wynalazek Gregory'ego. On, na co dzień nie okazujący uczuć, właśnie przed chwilą dał pokaz jak można mieć w dupie wszystkie konwenanse. Co by było gdyby taka Beatrice wzięła się za taki eliksir? Zapewne pięć minut później cała szkoła już huczałaby o tym, że na dachu stoi stuknięta Puchonka, której właśnie zamarzyła się lekcja latania, jednak w tym celu wcale nie chciała używać miotły. Prawdopodobnie właśnie tak by było. Nie dawajmy jej więc takich substancji, a jeśli już się na taki krok zdecydujemy, lepiej zamknijmy ją dobrze w pomieszczeniu bez okien, a najlepiej to zawińmy w sweterek z nieco dłuższymi rękawami. Wiecie, takimi, które będzie można obwiązać dookoła niej, tak na wszelki wypadek.
Trochę zamyśliła się ta nasza Bambi, bo ocknęła się dopiero w momencie, kiedy jej usta połączyły się z ustami Ewinga. Było całkiem przyjemnie. Poczuła jak się rozpływa i znowu wraca tam skąd przed chwilą się urwała. Czyli do świata nierealnego. Świata Bambi. Ale zaraz. Coś było nie tak. A tym czymś był właśnie ten czynnik, który spowodował jej nagły odpływ. Nie powinni się całować. Właściwie to niech ktoś jej w tej chwili wytłumaczy, dlaczego Krukon ją pocałował? Jej oczy tylko się rozszerzyły, nie zdążyła nawet nic powiedzieć, a przecież już nabrała powietrza w buzię na znak protestu, a żeby zrugać tego bezczelnego Gregory'ego. Jak on mógł tak bez zgody? Bez wstępu? Po prostu pojeździł dłonią po ścianie i stwierdził, że fajnie by było sobie pocałować Bambi? Zmarszczyła groźnie brwi i była gotowa do werbalnego ataku, jednak sęk był w tym, że rzeczywiście mogła dogadać się jedynie ze ścianą, bo chłopak już siedział na podłodze i przeżywał właśnie atak jakiejś bolesnej migreny. Puchonka wywróciła oczami i ze zniecierpliwieniem przestępowała z nogi na nogę, bo naprawdę bardzo chciała się wreszcie ODEZWAĆ.
To on jednak pierwszy poczynił powinność i ją przeprosił. Były dwie opcje. Albo chłopak był naćpany, albo miał ostre rozdwojenie jaźni, osobowość dwubiegunową czy jak to tam się nazywa, w każdym razie dzielił to samo łoże co dr Jekyll, a Bambi powinna niezwłocznie poinformować o tym szpital św. Munga, bo może nawet otrzyma jakąś nagrodę, bo okaże się że Greg jest jakimś zbiegłym pacjentem!
- Uhm, może najpierw zacznijmy od tego, czy wszystko w porządku? A potem możesz mi wyjaśnić eee... Co to w ogóle było - stwierdziła, nie kryjąc oburzenia, ale jednocześnie zarumieniła się na twarzy kiedy chciała wprost poprosić o wyjaśnienie tego tajemniczego, nagłego pocałunku, jednak stwierdziła w ostatniej chwili, że wybierze drogę dyplomacji i nazwie go mianem 'to'. Ciekawe posunięcie, zwłaszcza że rumieńce wcale nie chciały ustąpić, a ona jak na złość w myślach przewijała ostatnie kilka sekund pocałunku. No proszę, proszę, jak to łatwo kobietę wytrącić z równowagi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 57
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6656-gregory-ewing#188191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6661-gregorowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6662-ewinga#188236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Wrz 05 2013, 22:32

Gregory bardzo rzadko się upijał, nawet nie palił. Nie szalał na imprezach, to nie ten typ człowieka co podrywa każdą dziewczynę i ma ochotę na seks w pustej klasie lub na obrzeżach Zakazanego Lasu. Jedynie wypijał od czasu do czasu dziwny eliksir, ale na szczęście nie zdarzało się to każdego dnia. Pech chciał, że całe zajście musiało mieć miejsce akurat dzisiaj i akurat z Bambi. Greg najchętniej zapadłby się pod ziemię, co nie jest u niego częstym uczuciem. Właściwie w ogóle nie występującym w jego przypadku, a więc dzięki Bambi Gregory poznaje siebie na nowo!
Chłopak odwrócił od niej wzrok i parsknął nerwowym śmiechem. - Ta, w porządku - mruknął, po czym wstał, jednocześnie podciągając spodnie i poprawiając szkolny sweterek z orłem na piersi. - Eee... - zaczął inteligentnie, bo naprawdę nie miał pojęcia co mógłby jej powiedzieć. Zapomniał języka w gębie, coś na serio jest z nim nie tak. Przejechał dłonią przez burzę swoich niesfornych włosów i westchnął lekko, by po krótkiej chwili powrócić do swojej standardowej miny i zachowania. Trochę późno nałożył swoją maskę i Bambi miała okazję ujrzeć go zmieszanego, ale już ponownie zaczął kontrolować emocje. - Trochę mnie poniosło - powiedział tylko, zwracając wzrok ku Puchonce. - Mam nadzieję, że mi to wybaczysz i... - zaczął, robiąc krótką przerwę. - ...i po prostu zapomnisz - zakończył z powagą na twarzy i w głosie. Może nie do końca chciał, żeby zapominała? Może i cieszył się, że dziwnym trafem doszło do takiej sytuacji? Możliwe, ale nawet on sam nie dopuści do siebie tej myśli. W życiu! Spojrzał zaciekawiony na jej oburzony wyraz twarzy i roześmiał się w duchu na ten widok, bo... cóż, był dość uroczy. Rozumiał, że dla niej to wydarzenie może być dziwne, rzadko widzi się kogoś w takim stanie i rzadko kiedy ktoś tak bezceremonialnie podchodzi i cię całuje. Ale to był Gregory, hej! Można mu to wybaczyć. Nadal stał niedaleko niej, choć już nie aż tak blisko i czekał na dalszy rozwój spraw. Najchętniej by się stąd szybko ewakuował i zamknął w krukońskim dormitorium, waląc się grubym tomiskiem po głowie. Właśnie ganił siebie za to, że wyszedł w takim stanie do ludzi i obiecywał sobie, że to był ostatni raz! A jak ponownie natknie się na tą radosną Puchonkę? Koszmar! Niszczenie reputacji, która i tak po tym incydencie podupadła. Mimo wszystko nie potrafił od razu odchodzić i patrzył się na nią z zainteresowaniem i ciekawością. Trzymała go jakąś niewidzialną nitką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : UK/Belgia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 54
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6602-bambi-northwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6614-be-nice-or-go-away
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6615-dziwna-sowka-z-kocimi-lapkami




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Wrz 17 2013, 00:17

Tak jak można się tego było spodziewać, żadnych wyjaśnień mała Puchonka nie otrzymała. W sumie sama nie wiedziała, dlaczego ich żądała, zwłaszcza że w pewnym stopniu Krukona znała i mogła przewidzieć, że zostanie pozostawiona z mętlikiem w głowie samej sobie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się iść szkolnym korytarzem i nagle wpaść na kogoś kto przyssie jej się do ust. Jasne, że jej się podobało, ale nie o tym tu teraz mowa, bo jeśli zaczniemy to roztrząsać to urocza Northwood może się nam zawstydzić i już nie wydukać żadnego słowa, co przecież jest do niej zupełnie nie podobne! Wracając jednak do tematu, to takie rzeczy zdarzają się jedynie w mugolskich filmach, które są bardziej nieprawdopodobne niż to, że nagle w progu sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne stanie postawny pan i stwierdzi ze spokojem w głosie, że przeznaczeniem jednego z mieszkańców tego przybytku jest latanie na miotle i wymachiwanie kawałkiem drewna. Ach herezje, herezje. Trzeba uważać, bo nie daj boże Cię spalą na stosie!
Patrzcie no, znowu odbiegamy od głównego wątku. To chyba ten urlop tak na mnie zadziałał. W każdym razie nie ma już sensu powtarzać po raz setny, że sytuacja w której Bambi się znalazła nieco odbiegała od normalności, o ile taka w ogóle w świecie czarodziei istnieje. Nie zapominajmy jednak, że to też są istotki, które mają motyle w brzuszkach, a Bee przecież czuła się jakby miała zaraz odlecieć niesiona skrzydełkami tych małych potworków.
Powiedział, że wszystko w porządku, ale ona i tak miała swoje podejrzenia. Może powinna teraz zabawić się w inwigilantkę i trochę poszpiegować go czy coś, bo może to całe wydarzenie ma w ogóle jakieś drugie sedno, a ona jest własnie na tropie do odkrycia jakiejś ciężkiej sprawy? Nigdy na szpiega nie aspirowała, ale czy to nie byłoby superowe gdyby się okazało, że ma zadatki na jakiegoś tajnego agenta? Byłaby niczym jakaś zabójcza broń, sto razy lepsza niż ci wszyscy aurorzy, którzy tu po zamki się teraz kręcili. Nie, nie Bambi. Pokręcić możesz teraz głową, ewentualnie potrząsnąć żeby te durne pomysły wyleciały Ci z głowy.
- Zapomnieć mówisz? - bardziej stwierdziła niżeli zapytała. Przekręciła teraz głowę na bok i bacznie mu się przyglądała. Wcale nie chciała zapominać. Mimo, że było to cholernie dziwne i poczuła się trochę nieswojo, wcale nie było nieprzyjemne. Wręcz przeciwnie. Nawet chętnie by to powtórzyła, ale wiecie. Damie nie wypada. Z kolei jeśli on by chciał powtórki, zmuszona by była do wymierzenia mu policzka. Tak to przecież działało! A nie?
- Nie chcesz mi chyba teraz rzucać jakimiś zaklęciami na zapomnienie? No bo wiesz to trochę dziwne. Może teraz mnie wykorzystasz, a potem wymażesz mi wszystko z pamięci! - trochę się zdenerwowała tym całym zapominaniem, jednak mimo wszystko, wyobrażanie sobie Gregory'ego, który miałby ją niecnie wykorzystać było trochę zabawne. Przyznajmy sobie szczerze. Tak. Ten pomysł też powinna od razu odpuścić. Najlepiej jeszcze jakby go na głos nie wypowiedziała, jednak co się stało to się nie odstanie. No właśnie. Co się stało to się nie odstanie, więc czemu mieliby o tym zapominać?
- No dobra, trochę mnie poniosła wyobraźnia - przyznała szczerze, bo z tym nie miała problemu. Bujanie w obłokach było jej ulubionym zajęciem, które tak chętnie wykorzystywała na lekcjach. A kto nie...
- To było trochę dziwne i może wcale nie chcę o tym zapominać, ale już nie wrócę do tego tematu - uśmiechnęła się dumna ze swojej drogi dyplomacji, jaką właśnie obrała. Właściwie to jej też wcale nie spieszno było do opuszczania tego miejsca i rezygnowania z jego towarzystwa. Kto wie, może dowie się co tak naprawdę Ewing robił tutaj sam, macając ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 57
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6656-gregory-ewing#188191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6661-gregorowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6662-ewinga#188236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Wrz 17 2013, 21:34

Choroba to naprawdę paskudna rzecz. Człowiek myśli wolniej, a mimo wszystko ma ochotę na napisanie odpisu. Dlatego pomimo cieknącego nosa i gorączki - napiszę!
Stał naprzeciwko Puchonki i czuł się niesamowicie niezręcznie, choć swoim stałym sposobem nie dawał tego po sobie poznać. Nałożył najlepszą maskę z możliwych i czekał na dalszy rozwój spraw.
- Tak - potwierdził bez zająknięcia, nadal bacznie ją obserwując. Nie widział na jej twarzy większych emocji, a przynajmniej nie potrafił ich do końca rozczytać. - Nie no, bez przesady - mruknął, wywracając oczami i na chwilę odwracając wzrok. Zaklęcia zapomnienia! To sobie wymyśliła. Wykorzystywanie?! Jeszcze lepsze. Kto jak kto, ale Gregory? Zero wiary w ludzkość! Zero wiary w mężczyzn! - Trochę - przyznał jej racje, uśmiechając się półgębkiem. Właśnie to było fascynujące w Bambi - jej szalona wyobraźnia, zdecydowanie nie znająca granic. I takie lekkie podejście do życia. - Nie chcesz? - zapytał, unosząc zaciekawiony jedną brew. To zabrzmiało dziwnie, w końcu na początku była zaskoczona, a teraz nagle mówi, że nie chce zapominać. - To... To dobrze - stwierdził, wzdychając lekko i przygryzając na chwilę obie wargi. Rządziły nim teraz niespotykane dotąd emocje i przeraził go fakt, że naprawdę ma ochotę drugi raz ją pocałować. Spojrzał jej w oczy i schował dłonie do kieszeni, by się nieco uspokoić. I będą tak stać? Coś ich trzyma, jakieś dziwne siły. Będą stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : UK/Belgia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 54
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6602-bambi-northwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6614-be-nice-or-go-away
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6615-dziwna-sowka-z-kocimi-lapkami




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Pon Wrz 23 2013, 23:28

[przepraaaaaaszam, że tyle czekałaś, ale egzaminy, prawko itd i musiałam wszystko ogarnąć, ale już do Ciebie wróciłam kochana! <3]

Stali. No jasne, że stali, a co innego mieli robić? Kiedy dwa ciała łączy siła wzajemnego oddziaływania... No dobra. Może nie mieszajmy w to fizyki, ale każdy wie o co chodzi. Ani Bambi, ani Greogory nie mieli zamiaru się ruszyć, ale obydwoje chyba nawet nie wiedzieli dlaczego. Powód był prosty jak dwa plus dwa, bo kierowało nimi dokładnie to samo co teraz Ewingiem, który doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że chętnie by ją znowu pocałował, a i ona pewnie nie miałaby nic przeciwko. Życie jednak lubi płatać nam psikusy i nic nie jest takie proste jakie się wydaje być. Na co dzień przywdziewamy maski różnego rodzaju i również każdego dnia wybieramy nowy scenariusz i inną rolę do odegrania. Co tym razem powinni zrobić? Czy dwoje młodych osób nie może po prostu beztrosko macać ścian i siebie nawzajem? No najwidoczniej nie. To smutne wiem. Beatrice jednak za nic nie dałaby się tak o poobściskiwać bez zobowiązań na środku zamku. Nawet jeśli działoby się to w komórce na miotły to też by tego sobie zrobić nie dała. W końcu panienka to była dobrze wychowana i rodzice nie pochwalaliby takich wybryków, dlatego zmuszona by była zasugerować mocnym plaśnięciem w Gregorowy policzek, że na następne pocałunku jest troszeczkę za wcześnie. Kapiszi?
- No dobra, to teraz przejdźmy do rzeczy. Już pominąwszy tą całą kwestię pocałunku, który mam zapomnieć, a nie chcę... - tu przygryzła wargę, przestępując nerwowo z nóżki na nóżkę. Spojrzała mu teraz niepewnie w oczy i pokręciła głową z niedowierzaniem. No taki dzień, taka sytuacja! Jakie to było wszystko dziwne!
- Co Ty robiłeś tu na korytarzu i czemu tak dziwnie kleiłeś się do ścian? Ktoś Cię ściga czy coś?- nie no, bo wcale nie zauważyła, że wtedy był wyćpany w kosmos. A jak!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 57
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6656-gregory-ewing#188191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6661-gregorowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6662-ewinga#188236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sro Wrz 25 2013, 17:56

Ależ w ogóle mi to nie przeszkadza. Nie jestem wymagającą osobą jeżeli o posty chodzi, równie dobrze możesz po tygodniu odpisać. :D
Nie, Gregory również nie był najlepszy z fizyki. Lepiej nie wplątywać tutaj nauki, bo ona nie ma tutaj nic do gadania. Gdyby miała z tym coś wspólnego, dałoby się to wszystko racjonalnie wytłumaczyć, a jednak jest z tym ciężko.
Ona nie dawała się obściskiwać na środku zamku, a on z kolei nie był z tych co zaciągał do łóżka wszystkiego co się rusza. Obie te rzeczy nie pomogą na razie im w przeżyciu czegoś więcej, no chociażby głupiego pocałunku. Są chyba zbyt dumni, by się przyznać do jakichkolwiek uczuć i coś z nimi zrobić. Wolą stać.
- Zawsze możemy to powtórzyć - mruknął, wzruszając ramionami i spoglądając jej w oczy. Uśmiechnął się zawadiacko i zaśmiał cichutko, no bo ta sytuacja była niesamowicie dziwna ale i śmieszna trochę!
Po jej słowach momentalnie spoważniał i wrócił do swojego codziennego sposobu bycia. - Nie twój interes - powiedział cicho, ale tonem nie znoszącym sprzeciwu. Nie miał zamiaru jej się tłumaczyć z tego co widziała, gdyż była to tylko i wyłącznie jego sprawa. Zresztą nigdy z niczego się nie tłumaczył, nie miał tego w zwyczaju. Spojrzał jej w oczy, ale nie powiedział nic więcej. Nadal był na siebie wściekły, że na nią wpadł. Nie na nią, na siebie. I to jak! Choć mogło to wyglądać całkiem odwrotnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : UK/Belgia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 54
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6602-bambi-northwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6614-be-nice-or-go-away
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6615-dziwna-sowka-z-kocimi-lapkami




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Nie Wrz 29 2013, 22:55

Spojrzała na niego jakby się urwał z księżyca i wyszczerzyła się szeroko w odpowiedzi, bo to takie urocze było, że nagle tak poważniał jakby chował przed nią jakąś wielką tajemnicę! Nie musze dodawać, że Bambi uwielbia sekrety, a jeszcze bardziej ich odkrywanie, dlatego teraz wydęła usta, wzięła się pod boki i pokręciła zniesmaczona główką, bo ten okropny Gregory śmiał jej odmówić opowieści dziwnej treści!
- Nie Twój interes - zaskrzeczała, przedrzeźniając go. W tej pozie, w której tkwiła musiało to wyglądać co najmniej komicznie zwłaszcza, że jeszcze dodała do tego przestępowanie z nogi na nogę, jakby nagle zachciało jej się siku.
- Ty chyba jeszcze nie ogarnąłeś tego, że to stało się moim interesem w chwili kiedy stanęłam Ci na drodze - dodała rzeczowym tonem, tłumacząc mu to jakby to było proste równanie matematyczne, a ona tylko stwierdzała mu suche fakty. Jeżeli myślał, że blondynkę usatysfakcjonuje taka odpowiedź jakiej jej udzielił to był w błędzie! Otóż mimo, że kolor włosów czasami zobowiązywał, to nie tak łatwo było ją wyrolować. Swoją droga bardzo zręcznie odsunęła temat pocałunku na bok, przemilczając jego propozycję. Wolała się nie odzywać więcej na ten temat, bo nie daj Boże jeszcze by się zgodziła, a nie było to w końcu takie trudne, bo Northwood lubiła poznawać nowe rzeczy, zwłaszcza jeśli były takie przyjemne jak właśnie te, z którymi ją zapoznawał Krukon.
- Dlatego już przestań się dąsać i uchyl rąbka tajemnicy, bo w przeciwnym razie będziesz zmuszony uciekać, a ja dobrze biegam, więc wiesz... Może to być słaba akcja w tym przypadku - pokręciła głową z udawanym smutkiem, a zaraz potem wbiła w niego badawczo wzrok. W oczach pojawił jej się błysk rozbawienia i aż miała ochotę zaklaskać ochoczo w ręce, ale stwierdziła że jej zaraźliwy entuzjazm jakoś na niego nie działa. Co gorsza, grymas na jego twarzy nie wydawał się mówić 'jasne Bambi, siadaj tu na podłodze nawet, ja Ci zaraz wszystko opowiem!'. Oh Beatrice, kiedy wreszcie nauczysz się, że w życiu nie wystarczy ładnie poprosić żeby wszystko było Ci dane?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 57
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6656-gregory-ewing#188191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6661-gregorowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6662-ewinga#188236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Nie Paź 06 2013, 00:35

On się nie wyszczerzył, on nadal się na nią patrzył z poważną miną i nie zamierzał zdradzać jakichkolwiek uczuć. Zdawał sobie sprawę, że głupio wyszło i z każdą kolejną minutą coraz bardziej miał ochotę po prostu wyparować i zniknąć, ale z drugiej strony nogi stały przed Bambi jakby przyklejone do chłodnego muru kropelką super glu.
Na jej reakcję chcąc nie chcąc parsknął cichym śmiechem, odwracając od niej twarz na sekundkę. Z nią się nie da normalnie porozmawiać, no nie da się. Czy ona o wszystkim musi wiedzieć? Mam jej podać wszystko jak na tacy, proszę częstuj się. Opowiem ci wszystko ze szczegółami, bo stoisz przede mną i mi się podobasz! Ha! Jeszcze czego. Chłopak spojrzał się na nią dopiero gdy ponownie przemówiła. - Stanęłaś, i co? - zapytał głupio, no bo przed chwilą dziewczyna mu wyjaśniła. - Za dużo chcesz wiedzieć - mruknął, wzdychając lekko. Zaczynał się niecierpliwić, niepotrzebnie wdaje się z nią w jakieś głupie dyskusje! Odmówiłby na początku i po prostu poszedł, a teraz jeszcze musi się tłumaczyć.
- I co potem? - zapytał lekko rozbawiony. Co jak co, ale nie będzie jej się z niczego tłumaczył. Czyli zostaje tylko ucieczka i chciał się dowiedzieć co się stanie gdy ta już go złapie. Podszedł do niej jeszcze bliżej i zbliżył usta do jej ucha. - Wybacz, ale to dalej pozostanie małą tajemnicą - powiedział i wyminął ją, by po prostu odejść. Lubił ją, może nawet trochę bardziej niż powinien, ale po prostu ta sytuacja była tak niesamowicie dzika i dziwna, że jak zwykły tchórz wolał pójść. Ale szedł powoli, no bo w końcu... Ona tak szybko biega...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 213
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7967-garth-quill#222812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7969-ten-ktory-myje-schody#222825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7968-garth-quill




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Kwi 10 2014, 19:01

- Szlak by to! - Warknął pod nosem wysoki młodzieniec, pochylając się i zbierając świece, które rozsypały się na pół korytarza. Jakiś głupi dzieciak zostawił na ziemi pusty kałamarz, o który potknął się wózek prowadzony przez chłopaka, pełen magicznych świec, które należało zainstalować w kandelabrach. Co prawda i wózek i świece wspomagane był magią, ale to właśnie dlatego po dotarciu do kałamarza nie zatrzymał się on, tylko przejechał wprost po przedmiocie, wyrzucając ze środka dużą ilość świec. Czasem Garth wolałby, żeby w Hogwarcie mniej rzeczy chodziło na magię a więcej na prąd.
Chociażby internet. Spędził tu trochę ponad pół roku, ale czasem normalnie go skręcało, żeby rzucić to wszystko i jechać do najbliższego miasta tylko po to, żeby zalogować się na fejsa i usłyszeć klikanie klawiszy. Nie potrafił nigdy zrozumieć, jak czarodzieje mogą w ogóle radzić sobie bez niego, używając do komunikacji sów. Nigdy zresztą nie zaakceptował pierzastych istot, które dla niego składały się z dzioba (części istotnej bo morderczej), pazurów (tak samo) i całej reszty. Czasem snuł sobie wyobrażenia o tym, jak wspaniałym wynalazkiem byłby magiczny internet. Bez żadnego WiFi, bez konieczności zapłaty... Gdyby tak zaczarować komputer, żeby śledził daną osobę... I mógłby to robić, nawet gdyby ta osoba nie miałaby przy sobie żadnego GPSa!
Tak sobie rozmyślając, zaczął zbierać z korytarza świece, dziękując za to że akurat teraz wydawał się on być dosyć wyludniony. Nie chciał sobie nawet wyobrażać co by było, gdyby tłum dzieciarni wpadł nagle na świece. Raz, że większość z nich nadawałaby się do wyrzucenia, a dwa że młodzi czarodzieje z głowami wiecznie w chmurach pewnie utworzyliby mega-kraksę, co skutkowałoby masowymi odwiedzinami w Skrzydle Szpitalnym. A jeśli, nie daj Morgano, napatoczyłby się jakiś ślizgon, to mógłby na palcach jednej ręki policzyć swoje dni na tej posadzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Tama-shi, Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 386
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7839-aiko-odagiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7841-ikusia-i-jej-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7843-namako#218426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7842-aiko-odagiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Kwi 10 2014, 19:14

Na szczęście koniec lekcji -to była pierwsza myśl, jaka zagościła w mojej głowie po zakończeniu eliksirów. Szczerze nienawidziłam tych zajęć i za każdym razem, gdy byłam zmuszona siedzieć w ławce i mieszać w tym pieprzonym kociołku, miałam wielką ochotę sprzedać sobie kulkę w łeb. Mogłabym to pewnie też zrobić w jakiś bardzo, uuuu, magiczny sposób, ale nie zadawałam sobie kiedykolwiek trudu, by o tym poczytać czy dowiedzieć się więcej. Co mnie to odchodziło, skoro miałam tradycyjne sposoby, o potwierdzonej skuteczności?
No, ale dość rozważań o samobójstwach, aż tak źle ze mną nie było. Szłam właśnie przez korytarz na III piętrze, kiedy usłyszałam dość głośne pomstowanie, na czym to świat stoi. Westchnęłam i poprawiłam torbę wiszącą na moim ramieniu. Przybliżyłam się do pobojowiska i obrzuciłam całość dość obojętnym spojrzeniem.
- Pomóc ci? -spytałam chłopaka, zbierającego ten syf z podłogi. Nie czekając na odpowiedź rzuciłam torbę obok jego wózka i wzięłam się do pomocy. Zaraz, wózka? Kim on był, woźnym? Wyjątkowo młodo wyglądał, jak na takowego. Zawsze wyobrażałam ich sobie jako starych, zgryźliwych osobników, o absolutnym braku poczuciu humoru. Ale nie ma się co cieszyć, może w środku jest właśnie takim gburem. Że też go wcześniej nie zauważyłam, ale, szczerze mówiąc, nie zaprzątałam tym sobie na co dzień głowy. Miałam ważniejsze sprawy do ogarniania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 213
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7967-garth-quill#222812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7969-ten-ktory-myje-schody#222825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7968-garth-quill




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Kwi 10 2014, 20:15

Kiedy zadzwonił dzwonek, przyśpieszył pracę, bo musiał uważać na przebiegających tu i tam uczniów. Wcale a wcale mu się to nie podobało. Ta praca była bardzo niewdzięczna i wcale nie tak dobrze płatna, ale przynajmniej utrzymał się w niej dłużej niż miesiąc. Nigdy nie wychodziło mu to z mugolskimi zajęciami. Po prostu nie potrafił na dłuższy czas osiąść w jednym miejscu. W Hogwarcie było to o tyle prostsze, że wcale nie tak łatwo było sobie to odpuścić. Musiałby wtedy odbyć poważną i nieciekawą rozmowę z Dyrektorem, musiałby znowu iść w świat i szukać szczęścia gdzie go nie ma. Tutaj przynajmniej miał dach nad głową, jedzenie i jeszcze mu za to płacili. A że jego ręce śmierdziały detergentem magicznym nie ważne jak długo je szorował? Trudno. Podniósł właśnie kolejną świeczkę, kiedy jakaś dziewczyna zatrzymała się, zamiast przejść dalej korytarzem. Na ogół ludzie nie zwracali na niego uwagi - woźny był jakby niewidzialny. A ona się patrzyła, choć w jej spojrzeniu nie zauważył ani krztyny zainteresowania.
- Nie trze... - ale zanim zdążył skończyć, ona podnosiła już świece. Wzruszył więc ramionami i też zabrał się do pracy. We dwójkę poszło im o wiele szybciej i już niedługo zanosił ostatnie świecie do wózka. Posłał dziewczynie uważne, lustrujące spojrzenie, jakby spodziewał się, że krzyknie "Prima aprilis" i wyrzuci świece z powrotem, żeby miał więcej roboty. Była już dosyć dorosła, ale tutaj nawet studentom czasem coś odbijało do głowy i robili różne głupie rzeczy.
- Dzięki. - powiedział w końcu, posyłając jej krótki uśmiech a potem machnął różdżką, tak że wózek znów ruszył. Drugie machnięcie wystarczyło, żeby świece zaczęły same z niego wyskakiwać i umieszczać się w uchwytach i kandelabrach. Póki co się nie zapalały - była na to jeszcze zbyt wczesna pora dnia. Garth spojrzał za wózkiem, ale poruszał się on tak ślamazarnym tempem, że nie musiał póki co za nim iść.
- Nie śpieszysz się dokądś? - zapytał dziewczynę, nieco gburliwie. Może to posada woźnego czyniła z najnormalniejszego nawet człowieka zgorzkliwca? Trudno powiedzieć, bo Garth nawet wcześniej miewał swoje gorsze dni i wtedy potrafił być naprawdę niemiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Tama-shi, Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 386
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7839-aiko-odagiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7841-ikusia-i-jej-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7843-namako#218426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7842-aiko-odagiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Czw Kwi 10 2014, 20:30

Zebralam ostatnie świece i wyłożyłam je do wózka. Otrzepałam ręce i spojrzałam na woznego. Gapil się na mnie tym specyficznym wzrokiem, jakby myślał, że zaraz rozwale to wszystko, kopne go w piszczel i zwieje z szatanskim śmiechem. No ale nie, ja nie z tych. Wytrzymałam to przewiercajace spojrzenie, dzielnie nie uginając się pod jego wzrokiem.
- Spoko -odpowiedzialam swobodnie, oszczędzając sobie grzecznościową formułke. Chłopak wyglądał na niewiele starszego ode mnie, równie dobrze moglibyśmy się poznać w jakimś klubie. Cóż, o ile bym do takowych uczeszczala.
Na jego słowa nie mogłam się nie rozesmiac. Najwyraźniej należał do tych z gatunku Filcha, o którym kiedyś opowiadał mi ojciec. Jednak w przeciwieństwie do niego, ten nie wydawał się nawiedzonym kocim tatą. Ale jak już mówiłam, pozory mylą.
- Nie, mam okienko -odparłam tylko, z delikatnym uśmiechem na ustach. Zaraz stwierdziłam, że wypadałoby się przedstawić, więc dodałam:- Aiko Odagiri, pierwszy rok studiów -i nawet wyciągnęłam do niego rękę. Miał szczęście, trafił na mój dobry dzień. Nawet pomimo tych pieprzonych eliksirow.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 213
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7967-garth-quill#222812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7969-ten-ktory-myje-schody#222825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7968-garth-quill




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Pią Kwi 11 2014, 18:47

Dziewczyna wyglądała na miłą. Tym bardziej Garth miał nadzieję, że zaraz sobie pójdzie i na tym ich przelotna znajomość się skończy. Ale nie, oczywiście mili ludzie musieli być mili, nawet dla takich ludzi jak on. Zupełnie jak Shai, kiedyś dawno temu. Przedstawiła mu się, swoim cokolwiek śmiesznym, orientalnym imieniem po czym wyciągnęła do niego rękę.
Garth spojrzał na nią, ale jego obie dłonie pozostały założone na piersi. Podawanie ręki? No, to chyba nie do niego z takimi powitaniami.
- Super. Ja jestem Garth. - Przedstawił się dosyć krótko, po czym ruszył za wózkiem. Szedł jednak powoli, zaś po paru krokach odwrócił się do dziewczyny, patrząc na nią z czymś na kształt wyczekiwania. Ta pogawędka nawet mu pasowała, bo dlaczego nie? Po prostu miał swoje obowiązki, no i pilnował się, żeby nie wydać się nadmiernie zainteresowanym. Wysyłał więc sygnały, które mówiły mniej więcej tyle co "Ot, jeśli chcesz to zamienimy kilka słów ale na więcej nie licz".
- Co studiujesz? - Zapytał, niby zdawkowo. Prawda była taka, że był żywo zainteresowany jej studiami. Sam chciałby studiować. Mieć jakiś zawód, mieć przyszłość. Może wtedy Shai inaczej by na niego spojrzała? Bo kiedy ostatnio ją widział, w jej oczach było głównie to niewyczerpane współczucie i żal. A on nie chciał od niej współczucia. Chciał, żeby patrzyła na niego z podziwem. I z miłością.
Pod wpływem wspomnień, zacisnął lekko pięści i napiął mięśnie, zaś jego wyraz twarzy stężał, ale zaraz się uspokoił. Przecież nie powinien odreagowywać tego na Bogu ducha winnej studentce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29822
  Liczba postów : 45946
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Sob Wrz 20 2014, 19:58

Perłowa sylwetka wysokiej kobiety wysunęła się zza rogu korytarza, obracając głowę i lustrując wszystko nieprzeniknionym wzrokiem. Rozejrzała się, nieco zagubiona i jakby trochę znudzona. Ten dzień był niebywale nieciekawy, a Amanda O'Laer nie tolerowała takich dni. Duchem była już kilkadziesiąt lat i zazwyczaj działała w sposób niekoniecznie inwazyjny - lubiła wdawać się w pogawędki z młodymi damami, zasypywać je masą ciekawostek ze wszelkich dziedzin życia oraz imponować im swoją wiedzą. Bywały jednak takie momenty, w których nie czuła się na siłach do takiego nudnego życia. Potrzebowała jakiejś odmiany. Nieco szaleństwa. Wtedy zmieniała się nie do poznania, choć do Irytka było jej bardzo daleko.
Amanda, zauważywszy przyjezdną studentkę, której imienia nie znała (Naerys), wytrzeszczyła nieco oczy. Dziewczyna bez wątpienia chowała nos w szkicowniku, a O'Laer poczuła niepowstrzymaną chęć uwiecznienia swojego niebywałego piękna. Znalazła się nad nią w mgnieniu oka.
- Panienko, panienko! - wykrzyczała, całkiem głośno, ale wciąż dostojnie. - Masz narysować mój portret - zarządziła, a gdy zdanie dobiegało końca, usłyszała kroki, rozlegające się w korytarzu. Rozpoznała Puchonkę, z którą kiedyś wymieniła parę zdań. Ona również miała pod ręką szkicownik. - Lulu Levine! Zbliż się - poprosiła, choć brzmiało to bardziej jak rozkaz. Oddaliła się nieco od dziewcząt, ustawiając się tak, aby dobrze ją widziały. - Zarządzam konkurs, chcę żebyście namalowały mój portret - odezwała się, nie chcąc słyszeć sprzeciwu. No cóż, na pewno nie odpuściłaby im, gdyby zwiały!

Zaczyna którakolwiek z Was!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 01:38

List bardzo ją zaskoczył. Właściwie i tak nie miała dzisiaj żadnych planów, więc ostatnie spotkanie z Tonym zdecydowanie jej pasowało. Mogła zapomnieć trochę o wszystkich kłopotach jakie pojawiały się w jej życiu i po prostu wyluzować. No bo przecież po co się zadręczać jakimś szantażującym ją rudzielcem, czy tym że Vivi się do niej nie odzywa? Sprawy rozwiążą się same prędzej czy też później. Teraz trochę się pobawi.
Zastanawiała się po co ją zwodził. Nie mógł od razu dać znać, że mają się spotkać tu i tu? To zdecydowanie oszczędziłoby jej zachodu. Ale to właśnie dzięki tym poszukiwaniom miała okazję wpaść po drodze do kuchni i załatwi sobie łyczek czegoś mocniejszego. Cóż, skrzaty mają tam wszystko. Nie zamierzała być pijana, ale zawsze lepiej mieć choć troszkę rozproszoną świadomość – mniejsze wrażenie, że robi się coś złego.
Przemierzała korytarze ubrana w jeden ze swoich najbardziej 'hot' zestawów, które jednak nie były skąpe. Idealnie sprawdzał się zarówno, kiedy udawała Lullaby i gdy bez pomocy metamorfomagi była zwykła sobą. Przy tych myślach nagle zahamowała. Stanęła w korytarzu jak słup soli. Moment moment. Kim ona ostatnio była przy krukonie?O kutfa... Ta myśl nie mogła dać jej spokoju. Była przekonana, że Aby jednak zazwyczaj, gdy coś było dla niej aż tak pewne to okazywało się, że się myli. Dlatego też postawiła na miej prawdopodobną opcję – została blondynką. Nawet jeśli się pomyli, to Stark jej zdaniem był kimś, komu nie zrobi to większej różnicy. Była taka piosenka „Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki...”.
Nie miała pewności, czy to on gdy go zobaczyła. W sumie nie spodziewała się, że będzie czekał akurat tutaj. Może chce ją rozdrażnić jeszcze bardziej, a potem dopiero zabrać w jakieś milsze i bardziej ustronne miejsce? Nieważne. Nie zamierzała dać mu szansy na odezwanie się. Po co komu głupie komentarze. Szybkim krokiem podeszłą do chłopaka od tyłu, złapała go za ramię i użyła na tyle siły by pewnie zaskoczonego odwrócić i momentalnie wpić mu się w wargi. Troszkę trwał ten pocałunek. Potem się odsunęła, otworzyła oczy i...
- O cholera – Tylko tyle jej się wyrwało. To nie był TONY! To był.. Właściwie kto to był? Stał sobie chłopaczek, który śmiał być do niego od tyłu bardzo podobny (przecież nie była pijana! No może tak tyci, ale to przecież nic nie zmienia tak?!). Kutfa, to się cholera wpakowała. Stojąc wciąż blisko niego gapiła się jak ciele w malowane wrota. Cholera... Chyba wypadałoby coś powiedzieć nie? Przeprosić? Cholera Elishia. No rzesz było myśleć, a nie się dawać ponieść emocją! Albo waginie. Wstrętna część ciała myśli za nią! Prawie jak u faceta, bożeeee...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada / Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 122
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9345-liam-nathan-somer#260275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9366-liamowe-milostki-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9362-liam-n-somer#260442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9365-liam-n-somer#260473




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 02:22

Tego dnia Liam miał dość kiepski humor, a kłótnia z rodzicami na pewno mu go nie poprawiła. Był wściekły, miał ochotę coś rozwalić, lub się na kimś wyżyć, ale nie chciał też by ktokolwiek zauważył jego zły nastrój. Postanowił wyjść jak najszybciej ze swojego dormitorium i udać się na jakiś długi spacer.
O tak spacer po korytarzach Hogwartu dobrze mu zrobił bo Puchon nieco się już uspokoił i nie miał już tak naburmuszonej miny jak 30 minut temu.
Chłopak zatrzymał się na korytarzu na trzecim piętrze i usiadł na parapecie z cichym westchnieniem. Nagle poczuł jak na jego kolana wskakuje MM i kładzie się wygodnie pomrukując cichutko.
-O witaj mała. Dawno cię nie widziałem. Pewnie znowu byłaś mnie zdradzać ty łobuziaro mała ty! -powiedział śmiejąc się cicho. Kotka spojrzała na niego dużymi niebieskimi ślepkami i polizała szorstkim języczkiem jego dłoń. Chłopak zaśmiał się cichutko i pokręcił rozbawiony głową. Co za zabawna kociczka, zachowuje się tak jak by rozumiała co do niej mówił, ale czy rozumiała czy tylko udawała? Zresztą to nie było teraz ważne, ważne było to dlaczego rodzice ostatnio tak ostro na wszystko reagowali? Czyżby coś się stało w domu? Liam musiał się tego szybko dowiedzieć bo obrywał za to co się działo w domu. Po chwili MM zeskoczyła z jego kolan i zniknęła gdzieś w korytarzu. Zdziwiony Puchon wstał i spojrzał za okno. Biało, ahh jak pięknie. Mógł wyjść na zewnątrz, ale nie chciało mu się wracać do dormitorium po cieplejsze ubrania. Nagle poczuł jak ktoś mocno łapie go z ramię, obraca i wpija się w jego wargi z dziką namiętnością i pożądaniem. Zszokowany chłopak nie wiedział co ma zrobić! Gdy nagle owa osoba się odsunęła, okazała się być śliczną blondynką. Blondyn mierzył ją piwnymi oczyma nie mając pojęcia co się właściwie stało. Dlaczego się na niego rzuciła i zaczęła całować? Nawet się nie znali. Może go z kimś pomyliła? Tak, pewnie tak. No bo od kiedy śliczne nieznajome dziewczyny rzucają się na niego i całują bez powodu?
-Tak wiec, ehmm.. -wyjąkał nie mając zielonego pojęcia co ma powiedzieć w takiej sytuacji. Przeczesał blond włosy palcami i wbił wzrok w ziemię.
-Ekhmm, emm.. -ponownie wyjąkał jakieś niezrozumiałe słowa i westchnął bezgłośnie. Co było by najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji? UCIECZKA Z MIEJSCA ZDARZENIA! Nie no, to by było głupie z jego strony, więc stał w miejscu nadal zszokowany całą tą dość nietypową sytuacją. Spojrzał piwnymi oczyma na dziewczynę i uśmiechnął się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 02:36

Kurcze, to naprawdę nie było zamierzone. Teraz, kiedy patrzała mu prosto w twarz już wiedziała, czemu się pomyliła. Podobna szopa na głowie, rysy twarzy. Powiem szczerze, że gdyby od początku zobaczyła go z bliska też by nie była pewna, czy nie jest to czasem Tony. Drastycznie różniło ich jego – wyraz twarzy. Zdecydowanie nie było widać takiego zmieszania po krukonie, kiedy rozmawiała z nim w bardzie. Kurcze, ale się wygłupiła...
Choć właściwie hm... To było całkiem miłe. Spontaniczne akcje zazwyczaj przysparzały jej jakieś mniej lub większej przyjemności. A to? Było chyba najbardziej nieprzemyślaną rzeczą, jaką mogła dzisiaj zrobić. Rzucić się na osobę stojącą w korytarzu tak sobie o. I właściwie, to czemu ona się nadal od niego nie odsunęła? Czy to wina tego, że przez jej głowę przeleciały trochę porąbane myśli? W sumie...
Gdy się uśmiechnął sama odwzajemniła to. Potem zagryzła lekko wargę jeszcze chwilę trwając w ciszy.
- Przepraszam. Ja szukałam... Pozwól, że Ci to wynagrodzę – Ton jakim to powiedziała zdecydowanie zapowiadał to, co zrobiła chwilę później. Oj chłopaczku na kogoś ty trafił. Ostatnimi czasy ta dziewczyna staje się coraz bardziej bezczelna. Przestało jej zależeć na opinii ludzi wokoło. Robi co chce i kiedy chce nie interesując się, czy narobi sobie wrogów czy wręcz przeciwnie. I może dlatego bez najmniejszych skrupułów złapała go za podbródek i ponownie przyciągnęła do siebie. Jeśli wcześniej czuł pewnego rodzaju namiętność, to jak to musiało być teraz, kiedy była skierowana w niego w pełni świadomie? Ciekawe, czy bardzo się słodziak wystraszy tego wszystkiego. Może faktycznie trzeba było uciec? A Eli cóż, wyczuwalny był od niej delikatny zapach ognistej whisky mieszający się z perfumami – zawsze może zwalić na to, że była po prostu pijana. Prawdę i tak znałaby tylko ona. Tak smakuje ryzyko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada / Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 122
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9345-liam-nathan-somer#260275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9366-liamowe-milostki-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9362-liam-n-somer#260442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9365-liam-n-somer#260473




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   Wto Sty 06 2015, 10:12

Stał wpatrując się w blondynkę piwnymi oczyma. W sumie dlaczego nadal tali tak blisko siebie? Dlaczego żadne z nich nie odsunęło się chociaż by kilka centymetrów? W końcu się nie znali, a takie poznawanie.. hmm no cóż, dla Liama była to nowość. Był typem grzecznego chłopca, który.. Hej! Przecież Liam nie był kiedyś wcale aż taki grzeczny. Lubił imprezować, zaszaleć, napić się! Kochał adrenalinę i wszystko co związane jest z tym słowem oraz ze słowem "spontaniczność". Dlaczego tak bardzo się zmienił? Dlaczego teraz był taki spokojny, nigdzie nie wychodził, nie bawił się? Co się do cholery z nim stało?
"Liam! Otrząśnij się! Bądź sobą!" -krzyczał jakiś głos w jego głowie.
Uważnie spojrzał na dziewczynę i westchnął bezgłośnie. Gdy powiedziała o wynagrodzeniu pomyślał o czymś normalnym, ale gdy poczuł jak wpija się w jego usta oniemiał. Znów go pocałowała, znów! Czuł od niej to coś, czego nie dało się opisać słowami. Wiedział czego dziewczyna pragnęła w tej chwili, ale czy powinien jej to dać? Ujął twarz nieznajomej i odwzajemnił jej pocałunek z delikatnością i czułością, które przerodziły się w dzikie pożądanie. Po chwili odsunął się od niej kilka milimetrów i odetchnął głęboko patrząc w jej tęczówki. Czuł woń słodkich perfum mieszających się z ognistą, ahh czyli dziewczyna była w stanie upojenia. A to ciekawe. Uśmiechnął się do siebie w myślach i westchnął bezgłośnie.
"I co teraz cwaniaku? Hmm? Co teraz zrobisz?" -znów głos w jego głowie marudził nie dając mu spokoju. Liam jedynie stał w milczeniu i wpatrywał się w oczy nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Korytarz na III piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 6 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-