Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Kawiarnia "Kalina"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Courtney Anderson
Courtney Anderson

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 377
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1211
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptySob Sty 14 2012, 00:23


Kawiarnia Kalina

Niby na pozór urocze miejsce, gdzie możesz zamówić ciepły napój dowolnego rodzaju, ale to co się dzieje nad kawiarnią przechodzi zmysły. Wszak górne partie budynku zamieszkiwane są przez czarodzieja w sędziwym wieku, którym zwykł gromadzić różne skarby.

Powrót do góry Go down


Shenae Halvorsen
Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
http://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptySro Sty 27 2016, 16:04




Kurs - rzeczoznawca artefaktów

Praca w przemycie i z artefaktami czarnomagicznymi wymaga szczególych kwalifikacji. Kurs zaczniesz... w  Słowacji.

WYMAGANIA:
 

Dostałeś jasne instrukcje, masz zdobyć Znicz Bowmana. Pierwszy znicz stworzony w Dolinie Godryka, który miał służyć grze. Tak naprawdę został skradziony i zamknięta w nim została klątwa, która potrafi odebrać całą magię od tego, kto trzyma go w rękach. Dzięki temu skrzydełka znicza wirują co raz szybciej i szybciej, a ich magia może zesłać na czarodzieja charłactwo. Podobno teraz w posiadaniu tego przedmiotu jest mężczyzna zamieszkujący górną kondygnację kawiarni odwiedzaną przez turystów.

Dostanie sie na gore:
Kości:
 

Na górze zastajesz dość spory salon zagracony meblami, które wydają się rozpaść się przy mocniejszym uderzeniu. Kto wie może Bombarda rozniosłaby wszystko. Jednak lepiej nie ryzykować. Nikogo tu nie ma, możesz rozejrzeć się po wnętrzu. Na ścianach wiszą nie magiczne obrazy przedstawiające walki, ale nie warto zaczepiać zbyt długo na nich wzroku. Przecież to co świeci za gablotą wygląda ciekawiej. Czyżby to miecz Godryka, a może idealna jego kopia? Nim zdążyłeś się dobrze przyjrzeć do środka wszedł już starzec wspierający się o laskę. Obiło Ci się w barze o uszy, że trzeba na niego uważać, zaklęcia bezróżdżkowe ma opanowane do perfekcji.
- Czego chcesz? – Pyta bez ogródek, a kiedy mu odpowiadasz starzec udaje, że nie rozumie o co Ci chodzi. Wpierw nie chce z Tobą rozmawiać na jakiekolwiek tematy dotyczące z czarnej magii, jednak…

Dowiedz się jak przebiegła rozmowa:
Kości:
 
Powrót do góry Go down


Arcellus S. Greengrass
Arcellus S. Greengrass

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1669
  Liczba postów : 324
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7898-arcellus-s-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7903-arcellus-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8235-arcellus-s-greengrass#228042
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7911-arcellus-s-greengrass#221187
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptySob Mar 26 2016, 19:23

Kurs na rzeczoznawcę

Podróż do Słowacji wydawała mu się koniecznością. Dostał takie zalecenie od Ministerstwa, ze niby brakuje mu kwalifikacji. Jemu…? Widocznie Ministerstwo nie do końca miało pojęcie o tym, czym Arcellus się zajmował i co było przedmiotem jego handlu. Skoro jednak uznano, ze tak być powinno, Greengrass wolał założyć, że Słowacja była mu bardzo po drodze. W końcu tylko setki mil od domu. Obrał od razu kierunek kawiarni nigdzie nie zatrzymując się po drodze. W knajpie panowała dziwna atmosfer. Jego wejście potraktowano jak wstąpienie do czeluści piekielnych największego intruza, którego należało przechrzcić, ale zanim ktokolwiek zdążył wpaść na to jak, młody mężczyzna udał się na górę sklepu, zgadując, że zwykle właśnie tam znajduje się właścicieli. Przynajmniej jego spanie znajdowało się właśnie tam. Wkroczył do dość zaśmieconego pomieszczenia, które widocznie dawno już przeżywało swoje dni chwały. Było ono chyba niemalże tak wiekowe, jak twarz staruszka, którego tam spotkał.  Oczywiście w typowy dla siebie sposób zlekceważył mężczyznę.Rozpoczął jałowa dyskusję na temat przedmiotów, które znajdowały się w gablotkach. Oparł się o jedną z nich, wpatrując się w jej wnętrze, decydując się, że to, co znajdowało się za szybką byłoby niezastąpionym elementem do sprzedaży w jego sklepie. Uśmiechnął się nawet piąco pod nosem, co w sumie mało miało w sobie z uśmiechu, a bardziej było zwykłym, mrożącym krew w żyłach grymasem. Zaraz potem wyprostował się, bezpośrednio zadając mężczyźnie pytanie o Znicz. To był jego błąd. Staruszek kompletnie zrezygnował z dyskusji. Arcellus niecieszący się szczególną cierpliwością wrócił tutaj kilka dni później, bez refleksji, mocno rozgoryczony, ze swoją nadgorliwościa grożąc starcowi, wbrew plotkom, jakoby ten znał się na zakęciach bezróżdżkowych i mógłby mu w łatwy sposób wyrządzić krzywdę. Jak się okazuje, to były tylko potki, bo wyczuwając niebezpieczeństwo w zgłoszeniu go do Ministerstwa (po co Arcellus miał się sam męczyć, jak mógł wykorzystać do tego władze, manipulując dwa durne organy jednocześnie) zrezygnował ze stawiania oporu i wręczył Greengrassowi oczekiwany przedmiot, karząc mu już tu więcej nie wracać.
Wbrew temu Arcellus pomyślał, że część z tutejszego zaopatrzenia byłaby dobrym nabytkiem do Borgina&Burkesa. Kiedyś, najpewniej, jego stopa znów tu postanie, a o ile staruszek będzie jeszcze żył, będzie go z czego okraść.

I. 2
II. 4, 2 >>> 6


zt
Powrót do góry Go down


Shawn E. Reed
Shawn E. Reed

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : -43
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 697
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyNie Lis 06 2016, 14:06

Kurs na rzeczoznawcę

5 lat temu, trzy miesiące po ukończeniu szkoły

Shawn dostając zlecenie, którego wykonanie równało się z ukończeniem kursu, początkowo myślał, że będzie łatwo. Potrafił manipulować ludźmi, a starzec nie mógł być dla niego problemem. Miał zdobyć Znicz Dowmana. Zleceniodawca powiedział mu, że przetrzymuje go pewien człowiek, mieszkający na piętrze w kawiarni „Kalina”. Która znajdowała się w Słowacji, więc Shawn od razu się tam udał.
Wchodząc do kawiarni, nie wydawała mu się bardziej wyjątkowa od innych, w których miał okazję być. Także nie zastanawiał się zbytnio, od razu ruszył w kierunku schodów na pierwsze piętro… lecz nigdzie nie mógł ich znaleźć. Coś tu było nie tak. Młody Reed zaczął rozmowę z kobietą za barem, prosząc ją o rozmowę z właścicielem. Odesłała go z tą prośbą do kelnera, lecz ten nie wiedział o co chodzi. Zapytał się raz jeszcze, może kelner był niezbyt kumaty, kiedy na równoległej do niego ścianie zauważył, że mapa, zawieszona na niej, lekko faluje. Ruszył w jej stronę… Następnie wszystko potoczyło się dosyć szybko, lecz Shawn znany ze swojej szybkiej reakcji, odpowiedział szybkim zaklęciem blokującym, kiedy w jego stronę poleciała Drętwota. Zaczyna się chaos, lecz Shawn ze swoją dosyć twardą determinacją pobiegł i odgiął mapę, nie zwracając uwagę na resztę co się działo w kawiarni. Zobaczył za nią tajemne przejście, w które Shawn natychmiast się rzucił, oczekując, że na końcu znajdzie to, czego szukał.
Znalazłszy się w dość sporym salonie, mężczyzna rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Wszędzie były tu meble, dość wiekowe, sprawiały wrażenie mocno nietrwałych.
Nikogo tu nie było, nie widział również żadnego przejścia do kolejnego pomieszczenia, więc zanim cokolwiek postanowił, rozejrzał się wokoło, na meble i rzeczy tutaj umieszczone. Były w nim najrozmaitsze rzeczy, od mugolskich potretów, przedstawiających walki, według niego, w okresie XVII wieku, może XVIII. Jednak jego uwagę przyciągnął przedmiot, wiszący nad gablotą, który był albo idealnie zrobioną repliką Miecza Godryka Gryffindoru, albo rzeczywiście wisiał tu oryginał. Już miał ruszyć w jego stronę, kiedy usłyszał kroki za sobą, a następnie dosyć chrapliwy głos pytający go o jego zamiary. Shawn nie ukrywał ich, bez ogródek zapytał go o Znicz Bowmana. Starzec rzekomo nie wiedział o czym mówi, lecz Reed wiedział, że to nieprawda. Postanowił zastosować na nim pewien chwyt, nie mógł być całkowicie pewien, że to wypali. Zaczął opisywać, komentować, wszystko co widział w tym pokoju, po stosunkowo krótkim czasie, starszy od niego mężczyzna wdaje się z nim w dyskusję, lecz Shawn próbował nakierować rozmowę na Znicz, co w pewien sposób zgubiło chłopaka, starzec ochłonął i kazał mu wyjść. Reed odszedł, wiedział, żeby nie startować do tego czarodzieja, który słynął z zaklęć bezróżdżkowych.
Następnego dnia postanowił spróbować raz jeszcze, nie miał zamiaru rezygnować, tym razem wybierając inną strategię na starca.
Wchodząc do kawiarni, nie było już takiego problemu, kobieta tak jakby go nigdy nie poznała, tak jakby w ogóle Shawna tu nie było. Ten spokojnie przeszedł przez dziurę za mapą i wrócił do właściciela kawiarni, by zdobyć Znicz.
Siedział w owym salonie, paląc fajkę. Tym razem inaczej manipulował czarodziejem, próbując zdobyć Znicz. Zaczął komplementować jego pracę, jego kolekcję, wszystko co mógł, Shawn podziwiał i chwalił. Ten sposób manipulacji był dla chłopaka nawet prostszy od poprzedniego, a zadziałał, w następnej chwili starzec podszedł do niego z chustą, w której zawinięty był znicz. Bingo. Robota wykonana. Teraz tylko wrócić i otrzymać dyplom za wykonanie kursu. Wyszedł z kawiarni, wcześniej rzucając kilkoma słowami pożegnania do staruszka.

Etap I: 1
Etap II: 5>4; 4>2
Powrót do góry Go down


Cordian Smith
Cordian Smith

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 13
  Liczba postów : 12
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13606-cordian-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13622-cordian-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13626-cordian-smith#362734
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Cordian Smith kurs   Kawiarnia "Kalina" EmptySob Lis 12 2016, 23:05

Smith był w trakcie kursu na rzeczoznawcę artefaktów, gdy dostał zadanie, które decydowało o jego zakończeniu. Musiał znaleźć pierwszy stworzony Znicz Bowmana. Został on skradziony, a następnie zaklęty. Cordian dostał informację, że znajduję się on u człowieka, który mieszka na piętrze pewnej słowackiej kawiarni. Gdy dotarł na miejsce oraz wszedł do lokalu dziwnie się poczuł, ludzie patrzyli na niego jak na ducha. Ten nic sobie z tego nie robił, ale nie mógł znaleźć schodów prowadzących na górę, stwierdził, że najlepszym sposobem będzie zapytanie barmanki o drogę, ta dziwnie miła i uprzejma pani odesłała go do młodego człowieka rozdającego kawę gościom. Smith bez namysłu podszedł do niego i zapytał o to samo. Nie do końca spodziewał się takiej odpowiedzi, mężczyzna od razu zaprzeczał, że nie wie o co mu chodzi, gdy ten się tłumaczył, Cordian kątem oka zauważył, że mapa wisząca na ścianie zaczyna falować. Omijając delikwenta ruszył w jej stronę. Nie zdążył nawet tam dojść, bo zza pleców usłyszał „Drętwota!”. Został wyrzucony z lokalu i stwierdził, że na dzisiaj ma dość. Gdy wrócił nazajutrz, nie widział już tego faceta. Jego oczom ukazały się schody, których wcześniej tam nie było. Od razu wszedł na górę, gdzie zobaczył duży salon, który wyglądał jak schowek na stare meble, na ścianach wisiały magiczne obrazy przedstawiające walki. Rozglądnął się, nikogo tu nie było. Nagle zobaczył miecz wyglądający identycznie, jak ten Godryka. Smith gdy mu się przyglądał usłyszał tylko „Czego chcesz?!” z ust starca poruszającego się o lasce. To o nim obiło mu się o uszy, że zaklęcia bez różdżki ma opanowane do pefekcji. Cordian zaczął tłumaczyć o co mu chodzi, lecz starzec zachował się jak typ z wczoraj. Udawał, że nic nie wie oraz, że nic nie chce słyszeć o czarnej magii. Były ślizgon zagadał go o książkach stojących na szafkach wokoło. Bohater wdał się w dyskusje z nieznajomym, sprawiło to, że magowi rozplątał się język, zdradził, że to on jest w posiadaniu przedmiotu. Chłopak wmówił obcemu, że znicz jest teraz nic nie warty, ale wie jak rozmnożyć jego wartość kilkukrotnie. Mężczyzna był bardzo zaciekawiony propozycją jaką złożył mu Smith oraz przystał na nią. Cordian obiecał mu, że gdy już zdobędzie pieniądze powróci tutaj i podzieli się z nieznajomym. Chłopak powoli zaczął drogę do zleceniodawcy żeby otrzymać dyplom za kurs.

Etap I: 4>>5
Etap II: 5>>1
Powrót do góry Go down


Niklaus Hamilton
Niklaus Hamilton

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14141-niklaus-hamilton#373776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14189-niklaus-hamilton#374177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14188-niklaus-hamilton#374176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14187-niklaus-hamilton#374175
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyCzw Lut 16 2017, 20:52

Znicza Bowmana. Pierwszy stworzony w Dolinie Godryka, który miał służyć magicznej grze. Prawda jednak była taka, że został skradziony a sam był obiektem dość niemiłej klątwy odbierająca magię każdego, kto odważył się trzymać przedmiot w dłoni. Zadanie? Odnalezienie go.
Jaki jednak był tego powód? Pewne układy jakie Niklaus nawiązał, chcąc zyskać konkretną specjalizację. Problemów było jednak kilka a jednym z nich, że nie było to zatwierdzone przez Ministerstwo Magii. Zdawał jednak sobie sprawę doskonale i był przygotowany na zbliżające się komplikacje. Rzekomo pewien mężczyzna był w jego posiadaniu i zamieszkiwał górną kondygnację kawiarni dla turystów. Teleportacja była niezbędna bo bez niej straciłby zbyt wielką ilość czasu a miał przecież szkołę na głowie, nie mówiąc o swoich "obowiązkach".
Hamilton wyszedł dużo wcześniej z inicjatywą i zdążył zaaranżować spotkanie, bez potrzeby opłacania łapówek czy bezsensownego pojedynku z tutejszą ochroną. Nazwijmy to pewnymi znajomościami, jakie posiadała jego rodzina.. czysta krew i długoletnia historia potrafią otworzyć wiele drzwi na czarnym rynku. Jak nie szacunek czy strach to ilość posiadanych pieniędzy.
Drugi etap to konwersacja ze starcem. Klaus radził sobie całkiem dobrze nie tylko w zaklęciach czy w byciu wilkołakiem... potrafił rozmawiać i nakierować dialog w większości przypadków tak, jak tego dokładnie chciał. Mężczyzna wpierw wysłuchał komplementów i obniżył swoją gardę a później gdy zaczęli omawiać znicz, "przeklęty" bawił się słowami na tyle sprawnie, że otrzymał swoją nagrodę. Oczywiście zdawał sobie sprawę z wartości obiektu i niebezpieczeństwa jakie ze sobą niósł. Zabrał skrzynkę i powrócił gdzie należało z uśmiechem na twarzy.
-Ufam, że to załatwia kwestia naszej umowy. - powiedział na głos.  

I Etap - 2 (automatyczne przejście do drugiego)
II Etap - 2,2 sukces
Powrót do góry Go down


Aiden Mograine
Aiden Mograine

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 219
http://www.czarodzieje.org/t15018-aiden-mograine#399718
http://www.czarodzieje.org/t15031-a-mograine#399916
http://www.czarodzieje.org/t15030-anis#399904
http://www.czarodzieje.org/t15025-aiden-mograine#399873
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyPon Sie 28 2017, 00:00

Kurs na rzeczoznawcę artefaktów - 06.07.2013r

Zanim rozpoczął pracę u Borgina musiał przejść sprawdzian swoich możliwości. Został wysłany do Słowacji w celu zdobycia Znicza Bowmana. Otrzymał z góry nieco informacji o samym artefakcie i kto prawdopodobnie go ma. Po dotarciu na miejsce i zaczerpnięciu języka zlokalizował swój cel na górnej kondygnacji pobliskiej kawiarni. Pierwsza próba skończyła się na podbitym oku i sakiewce galeonów mniej. Nie wiedząc co ma robić zamówił w kawiarni kawę i powoli pijąc obserwował otoczenie. Siedział tak dobrą godzinę i przez cały ten czas nic się nie stało. Mając dość czekania wstał i podszedł do lady by wyciągnął informację od barmanki. "Podarował" jej sakwę galeonów by nieco ułatwić komunikację. Dziewczyna z szerokim uśmiechem zniknęła za ladą a jej miejsce w rozmowie zajął osiłek. Konwersacja zamieniła się w monolog wielkoluda i biedny Aiden wylądował przed wejściem kawiarni. No, pozytywna strona tej sytuacja to taka, że trafił we właściwe miejsce. Po doprowadzeniu zakrwawionej twarzy i podartego płaszcza do porządku wszedł ponownie. Zaczął szukać jakichś schodów które zaprowadziłyby go na górę. Po przeglądnięciu całej kawiarni ze zdziwieniem odkrył, że nie ma najmniejszego śladu po jakimkolwiek sposobie dostania się wyżej. Jeszcze raz zagadnął barmankę i poprosił o właściciela lokalu. Rozmowa z nim również nic nowego nie wniosła, facet w wielkimi oczami spojrzał na Aidena i zaczął tłumaczyć, że nie wie o czym mówi. W tym samym momencie Mograine dostrzegł ruch...falującej mapy? Olał właściciela i ruszył w kierunku tego dziwnego zjawiska. Ten widocznie niezadowolony z takiego zachowania potraktował Aidena Drętwotą. Zaklęcie odbiło się od szybko wyczarowanej tarczy ochronnej i narobiło niezłego zamieszania w lokalu. Zbytnio tym nie zainteresowany Mograine oderwał mapę zakrywającą tajemne przejście i nie patrząc się do domu ruszył naprzód.
Na górze znajdował się pokój cały zawalony rzeczami. Niektóre z nich były bardzo rzadkie jak nie jedyne w swoim rodzaju, co świadczyło o bogactwie lub sprycie właściciela. Przez głowę przeleciała myśl żeby zabrać co nieco z tego zbioru, ale usłyszał za sobą stukot laski i gwałtownie się odwrócił. Stanął przed nim staruszek, ten którego prawdopodobnie szukał i miał okraść. Rozmowa która się wywiązała wystawiła spryt i intelekt Aidena na próbę. Zaczął snuć opowieści by zmęczyć dziadka. W pewnym momencie popełnił błąd i z przestrachem spojrzał na swojego rozmówcę, ale ten kompletnie nic sobie z tego nie zrobił. Postanowił wtedy przejść do sedna i naopowiadał starcowi o możliwości zwiększenia ceny jego artefaktu. Ten oczarowany oddał znicz Aidenowi i pożegnał go jak kochanego wnuka. Po powrocie do Londynu i oddaniu przedmiotu Borginowi został przyjęty na stanowisko.

Kostki:
Etap I - 3, 1
Etap II - 3(6)
Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 297
  Liczba postów : 772
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyPią Wrz 29 2017, 09:54

KURS NA RZECZOZNAWCE ARTEFAKTÓW
1993

Nie do końca taki był jego plan. Miał posłusznie pracować jako różdżkarz u rodziców przez całe studia, a dopiero potem, zaoszczędziwszy w tym czasie dość, żeby stanąć samemu na nogi, poświęcić się historii starożytnej. Ale wtedy Benedict i Eilis musieli wyskoczyć z tymi zaręczynami. Edgar podejrzewał nawet, że przeczuwali, że go tracą. Cóż, ich plany jeszcze bardziej spaliły na panewce.
Słysząc o swoim rychłym ożenku z jakąś pierwszą lepszą idiotką, którą ściągnęli mu chyba z ulicy, po prostu spakował najpotrzebniejsze rzeczy i opuścił rezydencję Fairwynów. Tragedii nie było – to tylko 3 lata wcześniej niż i tak miał zamiar.
Potrzebował jednak pracy. Na szybko. Najłatwiej byłoby mu zatrudnić jako różdżkarz, nie po to jednak uciekał z domu. Był to w końcu dobry moment  na zajęcie się tym, co naprawdę go pasjonowało. Nigdzie jednak nie chcieli zatrudnić go z miejsca, a pieniędzy potrzebował natychmiast. Wszystkie kursy przygotowawcze do upragnionych zawodów trwały zbyt długo. Aż w końcu trafił na ofertę zostania rzeczoznawcą artefaktów. Nie do końca legalną, ale kogo to w tym momencie obchodziło.
Pierwsze zlecenie – znaleźć znicz Bowmana. W Słowacji. Posiadając już dokładne namiary udał się w wskazane miejsce. Górne piętro pewnej kawiarni. Sam lokal odnalazł łatwo. Problemem okazało się piętro. W pomieszczeniu nie było żadnych schodów, drabiny, ani nawet klapy w podłodze. Edgar spokojnie pił zamówioną kawę i paląc papierosa, lustrował uważnie pomieszczenie. Wraz z Hogsem skończyła mu się jednak cierpliwość. Podszedł do kelnerki na oko w jego wieku i tak jak zrobiłby każdy chłopak na jego miejscu… wręczył jej łapówkę. No dobrze – Edgar nie był jak każdy chłopak. Może właśnie dlatego mu się nie udało. Dziewczyna pieniądze zabrała, ale zamiast wskazać mu drogę na górę, zawołała kolegę – dużego kolegę. Edgar z obitą twarzą wylądował za drzwiami kawiarni.
Nie zniechęciło go to jednak, a wręcz przeciwnie. Teraz miał dodatkową motywację, żeby tam wrócić. Wręczona wczoraj łapówka, była jego ostatnimi pieniędzmi.
Ponownie usiadł za stolikiem i cierpliwie badał wnętrze. W pewnym momencie dostrzegł, że mapa wisząca na ścianie lekko faluje. Jak mógł tego wcześniej nie zauważyć. Wstał spokojnie i ruszył w jej kierunku. Kątem oka zauważył, że ściągnął na siebie uwagę młodego mężczyzny obsługującego turystów. Przyśpieszył, ale mężczyzna już celował w niego różdżką. Edgar wyjął swoją, ale nie zdążył. Po raz kolejny wylądował na bruku. Nie było jednak tego złego – przynajmniej wiedział już, gdzie jest przejście na drugą kondygnację.
Trzeciego dnia spędził w kawiarni kilka godzin, czekając na odpowiedni moment. Spoją drogą obsługa do najbystrzejszych nie należała. Wreszcie udało mu się niepostrzeżenie dotrzeć do mapy i znaleźć za nią przejście.
Na górze znajdował się spory salon, aż przepełniony ciekawymi artefaktami. Mimo rozlatujących się mebli, to miejsce ze wszystkich dotychczasowo poznanych wydało się najbliższe raju. Mógłby na tych wszystkich zebranych przedmiotach pracować do końca śmierci i jeszcze by nie skończył. Tak się przynajmniej wydawało siedemnastolatkowie, którego dopiero czekały podróże po całym świecie.
Oględziny przerwało mu wejście starszego mężczyzny. Podsłuchał o nim nieco w barze. Dobre z nich było połączenie: starzec i siedemnastolatek; bezróżdżkowiec i dyplomowany różdżkarz. Spotkanie, które aż się prosiło o opisanie, chociaż wiele zależało od jego dalszego przebiegu.
"Čo chceš", zapytał starzec, a chłopak odpowiedział mu w jego własnym języku. Mężczyzna mimo wszystko udawał, że nie wie o co mu chodzi. Można było się tego spodziewać. Edgar nigdy nie spodziewał się, że posiadacz Znicza, odda go tak po prostu. W zanadrzu miała jednak pełen arsenał wiedzy, sczytywanej z zapomnianych przez ludzkość pergaminów, o czarnej magii i klątwach, tak starych i strasznych, że nawet starzec o nich nie słyszał. Wiedza ta była wprawdzie czystko teoretyczna, jednak chłopak był tak dokładny i wymowny w swych opisach, że mógłby oszukać bystrzejsze umysły od starego gospodarza. W końcu starzec uległ i oddał mu Znicz. Oboje wiedzieli, że nie była to najcenniejsza rzecz, którą tu chował, ale Edgar nie zamierzał naciskać dalej. Uniósł lekko brwi, kiedy starzec zrównał go z młodym Voldemortem. Niewątpliwie był to komplement, mimo, że Edgar nie miał w planach czarnoksięstwa. Mówiąc szczerze właśnie rozpatrywał zupełnie nową ścieżkę kariery.

Kostki:
I) 6, 4+5 x2
II) 6

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Rosaline Zakrzewski
Rosaline Zakrzewski

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 93
http://www.czarodzieje.org/t15498-rosaline-cordelia-zakrzewski?nid=2#416487
http://www.czarodzieje.org/t15504-elo-elo-3-2-0#416527
http://www.czarodzieje.org/t15505-borowka#416528http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528
http://www.czarodzieje.org/t15499-rosaline-cordelia-zakrzewski
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyWto Gru 26 2017, 02:32

KURS NA RZECZOZNAWCĘ,
maj 2015

Znicz Bowmana. Cel pozornie prosty jak i znany każdemu kto choć odrobinę zainteresował się magicznymi artefaktami. Rosaline znała tą nazwę bardzo dobrze, tak samo jak i ten przedmiot widziała na niejednej ilustracji. Dlatego kiedy dostała namiary na kawiarnię "Kalina" od razu wrzuciła do magicznie powiększonej torebki najpotrzebniejsze ubrania i teleportowała się do Słowacji. Miała jasne wskazówki. Dostać się a górę, wziąć co należy od dziadka który miał tonę magicznych przedmiotów i pojawić się z nim w Londynie. Zadanie pozornie proste i nieskomplikowane, ale czuła, że czai się w nim mnóstwo haczyków, dlatego na wszelki wypadek zarezerwowała pokój w niewielkim hoteliku w górach i ubrała się w ładną sukienkę chcąc wykorzystać fizyczność jako swój atut.
Od razu po wejściu do kawiarni rozejrzała się w poszukiwaniu schodów na górę. Schodów jednak nie zobaczyła. Nie było też drzwi, ani czegokolwiek wskazującego na obecność drugiego piętra, choć z zewnątrz piętro było jak najbardziej widoczne. Postanowiła jednak skorzystać ze swoich wysoko rozwiniętych umiejętności interpersonalnych więc najzwyczajniej w świecie podeszła do młodej kobiety za barem.
- Czy mogłabym porozmawiać z właścicielem lokalu? - zapytała uprzejmie przy okazji zdradzając swoje amerykańskie pochodzenie. Dziewczę wskazało jedynie mężczyznę który właśnie serwował kawę gościom. Poczekała aż wróci do baru by napełnić swoją kelnerską tacę i kiedy znalazł się już w zasięgu słuchu zapytała grzecznie:
- Czy jest pan właścicielem? Wydawało mi się, że właściciel ma już swoje lata. Gdzie mogę go spotkać? - chociaż pytanie było wyraźne, on zaczął coś wyraźnie kręcić. Mówił, że nie rozumie, zaraz mówił, że rozumie, ale nie wie o co chodzi, że przecież jest właścicielem.
- Gdzie znajdę właściciela?- zapytała już bardziej stanowczo i w tym momencie zauważyła jak mapa na ścianie za nim delikatnie faluje. Zmarszczyła nieco czoło, ominęła młodzika i ruszyła szybkim krokiem w tamtą stronę. Dźwięk jej obcasów nie zagłuszył jednak głośnego zaklęcia rzuconego w jej stronę. Bez zastanowienia rzuciła zaklęcie tarczy i kątem oka dostrzegła jak zadziałało. W kawiarni zapanował niezwykły ruch, ale ona już odsuwała mapę i biegła schodami na górę.
Zagracone pomieszczenie absolutnie fascynuje Rosaline która sama starała się traktować życie bardziej minimalistycznie. Uważnie obserwowała księgi i przedmioty leżące najbardziej na wierzchu, aż nie pojawił się właściciel tego miejsca które ona bez zastanowienia nazwałaby "pierdolnikiem". Nie przejmując się zbytnio początkową niechęcią zaczęła rozmawiać ze starcem szarżując wiedzą zdobytą na zajęciach szkolnych, z gazet dla maniaków i książek dla jeszcze większych fanatyków antyków. Mówiła ładnie, zgrabnie, ale na sam koniec popełniła błąd, wspominając o użyciu znicza Bowmana podczas meczu. Ledwie wspomniała o użyciu, a rozmowa przestała się kleić i została odprawiona zaskakująco szybko. Kiedy wyszła zdała sobie sprawę, że spędziła w środku godziny.
Następnego dnia przyszła znów. Tym razem wiedziała już gdzie są schody i wiedziała co czeka ją na górze. Była o wiele lepiej przygotowana, rozmowa kleiła się coraz lepiej, aż znów doszli do punktu w którym wspomniała o zniczu. Tym razem nie wspomniała o jego użyciu.
- Teraz to niewiele warty grat, ale za parę lat będzie wart miliony. Wiem jak łatwo wrzucić go na czarnomagiczną giełdę żeby pomnożyć jego wartość. Trzymanie go w szafie to strata pieniędzy - powiedziała lekko i widziała jak mężczyzna zaczął w głowie liczyć zyski. O tak, trafiła na najprawdziwszego biznesmena który nie przegapi okazji na zarobienie galeonów. Kilka minut później wstał i przyniósł w specjalnym woreczku to o czym była mowa. Podziękowała mu, obiecała, że wróci z zyskiem, dopiła herbatę i wyszła, nie oglądając się za siebie.

Etap I: 4, 2
Etap II: 5, 4
następny dzień: 3

klik do kostek.
Powrót do góry Go down


Aurora Therrathiel
Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Galeony : 680
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 775
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyWto Sty 16 2018, 11:30

Zima 2015

Do wyjazdu na Słowację zachęciła mnie długa, aczkolwiek bardzo powściągliwa rozmowa z ojcem, podczas której bardzo zachęcał mnie on do zgłębienia wiedzy przydatnej w naszym biznesie. Nikt po za nim nie wiedział, dlaczego na kilka dni opuściłam studia – przed znajomymi udawałam chorobę. Nie mogli wiedzieć jak naprawdę spędzałam ten czas.
Zima w Słowackich górach była naprawdę ciężka, więc miałam nadzieję, iż uda mi się załatwić sprawę szybko. Moim zadaniem było uzyskanie ważnego artefaktu tzw. Znicza Bowmana – cennego przedmiotu, który swoją magią mógł zesłać na czarodzieja charłactwo. Był on w posiadaniu starego zbieracza artefaktów, który był właścicielem górskiej kawiarenki i zamieszkiwał jej pietro.
Pojawiłam się w lokalu odpowiednio zamaskowana – przebrałam się za górskiego wędrowca, gdyż mój zwyczajny strój przyciągałby zbyt wiele uwagi. Po wejściu do lokalu zaczęłam się rozglądać za jakimiś schodami, których ku mojemu zdziwieniu nigdzie nie było. Podeszłam do baru pytając podającą tam kobietę o możliwość kontaktu z właścicielem – spojrzała na mnie dziwnie i skierowała mnie do jednego kelnerów. On również nie wiedział o co chodzi, a przynajmniej udawał, że nie wie. Zdecydowałam się zapytać jeszcze raz i w tym samym momencie dostrzegłam delikatnie wibrowanie mapy wiszącej na ścianie. Ominęłam mężczyznę i poszłam w tamtą stronę – gdy kelner zobaczył co robię rzucił na mnie Drętwotę, na szczęście udało mi się odeprzeć zaklęcie. Korzystając z zamieszania odchyliłam mapę i wskoczyłam pod nią.
Weszłam po schodach do zniszczonego pomieszczenia zawalonego pozornie bezwartościowymi przedmiotami – dopiero po przyjrzeniu się można było dostrzec, ze to bardzo cenne artefakty, a przynajmniej ich wierne kopie. Po chwili w pomieszczeniu pojawił się starszy mężczyzna. Opierał się o laskę, lecz miałam świadomość, że słabość jest jedynie pozorem, a starzec doskonale włada magią bezróżdżkową.
- Czego chcesz? – spytał niskim, zachrypniętym głosem. Początkowo nie chciał ze mną dyskutować na temat czarnej magii, dopiero po dłuższej chwili udało mi się go przekonać. Zaczęłam udawać zainteresowanie czarnomagicznymi księgami, które stały u niego na pólce. Mówiłam o kolejnych rzeczach, aż w końcu dał mi się sprowokować do dyskusji. Moja szeroka (jak na młody wiek) wiedza związana z wychowaniem i urok osobisty spodowały, że w końcu przyznał się do posiadania przedmiotu. Omotałam go dość mocno wmawiając mu, że stracił on na wartości i że doskonale wiesz jak pomnożyć jego cenę. Mag wręczył mi znicz wymuszając na mnie obietnicę powrotu z pieniędzmi. Glupi! Kto normalny ufałby komuś takiemu jak ja?


Kostka: 1, 4 (parzysta), 5 i 1

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down


Casius M. Reeves
Casius M. Reeves

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -200
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 78
http://www.czarodzieje.org/t16153-casius-malachai-reeves#442267
http://www.czarodzieje.org/t16155-gryze-i-wyje-tylko-w-pelnie#442322
http://www.czarodzieje.org/t16156-gbur#442326
http://www.czarodzieje.org/t16148-casius-reeves#442178
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptySob Cze 02 2018, 21:31

Kurs na rzeczoznawcę artefaktów
lipiec 2015 roku

Dobrze, że matka nie wiedziała.
Chociaż z drugiej strony mogłaby się ucieszyć z tego, że jej syn zrezygnował z kariery w ministerstwie, aby pogłębiać swoje zainteresowanie czarną magią. Co prawda w jego domu się jej nie praktykowało, nie było nawet o niej mowy (nad czym Casius niezmiernie rozpaczał przez cały czas), ale przecież jego nazwisko było też nazwiskiem jednego z popleczników Voldemorta. A to mówi samo za siebie, doskonale pokazuje to, z jakiej rodzinki pochodził Cass. W sumie ciekawiła go reakcja jego matki na newsa, że robi taki, a nie inny kurs. Co prawda na razie nie zamierzał jej tego mówić, ale może kiedyś...
Zadaniem w owym kursie było przechwycenie cennego przedmiotu, którym był zaklęty znicz, który według podań robił charłaka z każdego, kto go dotknął. Casius zrobił naprawdę duży research o tym artefakcie, zanim zdecydował się podjąć tego ciężkiego dla zwykłego dwudziestolatka zadania. Wszedł do restauracji pewnym krokiem, starając się wyglądać najmniej podejrzanie, jak tylko się da. Od razu zaczął się rozglądać w poszukiwaniu schodów na piętro, w poszukiwaniu czegokolwiek, co ułatwiłoby mu wejście do miejsca docelowego. Niestety przeliczył się, myśląc, że cokolwiek z tego wyjdzie, ponieważ po schodach ani jakimś innym przejściu nie było nawet śladu. Podszedł więc do barmanki, uśmiechnął się czarująco i zapytał o to, czy mógłby się widzieć z właścicielem. Urok osobisty szatyna jednak na nią o dziwo nie zadziałał i odesłała go do młodego kelnera. Postanowił jednak nie marudzić, bo wiedział przecież, że jego zadaniem nie było zbajerowanie tej dziewczyny, a przechwycenie czarnomagicznego artefaktu. Podszedł do kelnera, uprzejmie zapytał, a ten zaczął tłumaczyć mu to, że nie wie, o co mu chodzi. Nie poddając się, ponowił pytanie i jednocześnie zauważył, że mapa na ścianie lekko faluje. Przekrzywił lekko głowę, wysunął różdżkę z rękawa i wyminął chłopaka. Ten próbował go zatrzymać, rzucając w niego Drętwotę, jednak Casius był szybszy. Odchylił mapę i nie oglądając się za siebie na zamieszanie w knajpie, wszedł przez ukryte przejście.
Gdy znalazł się już na górze, zaczął oglądać uważnie wszystkie przedmioty, uśmiechając się przy tym pod nosem. Kusiło go, aby coś z tych rzeczy ukraść, ale musiał się powstrzymywać. Nie po to tam przecież przyszedł, prawda? Usłyszał głos starca dokładnie w chwili, gdy rozważał schowania jednej z rzeczy do kieszeni. Od razu odwrócił się w jego stronę, uprzejmie się przywitał, przedstawił fałszywym imieniem i nazwiskiem i zaczął z nim rozmawiać. Naturalnie zastosował swój urok osobisty i typowe lizanie dupy komplementami, co... Nie oszukujmy się, podziałało. To znaczy, podziałało na początku. Cass został zbity z tropu, gdy rozmowa zboczyła na temat znicza. Mężczyzna zaczął zadawać setki pytań i choć Casius z początku miał ochotę zacząć panikować, po zaledwie kilku sekundach na nowo wszedł w rolę i rozmowa znów zaczęła iść po jego myśli. Po kilku zaś minutach starzec już niósł w jego stronę szkatułkę ze zniczem.
Szatyn nie mógł powstrzymać uśmiechu, który sam cisnął mu się na usta, gdy już teleportował się z baru.

Kostki na wejście na górę: 4
Kostki na uzyskanie znicza: 2, 2
Powrót do góry Go down


Blaithin 'Fire' A. Dear
Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 837
  Liczba postów : 2981
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyPon Lip 30 2018, 19:06

KURS NA RZECZOZNAWCE ARTEFAKTOW
28.07.18r.

Zsiadła z motocyklu cała obolała od długiej jazdy. Zgasiła pojazd, wyciągnęła kluczyki i postawiła stopkę, żeby zsunąć się na spękaną, suchą ziemię. Dłoń w smukłej rękawiczce pomknęła ku obolałej kości ogonowej, a soczyste przekleństwo wymknęło się gładko z ust Szkotki. Pomyśleć by można, że jednak lipcowa podróż z Europy do Azji powinna przyzwyczaić dziewczynę do niewygód spędzania całego dnia na siedzeniu Bestii. Z drugiej strony rozleniwienie Meksykiem prawie przysłoniło Fire to, jak wiele planów musiała jeszcze wprowadzić w życie. Pewne nielegalne - oczywiście - przedsięwzięcie chodziło Gryfonce po głowie od bardzo dawna. Być może nawet ponad rok myślała, jak wkupić się w łaski przestępczego półświatka, żeby zyskać tak upragnione informacje i długo wyczekiwaną przepustkę.
Teraz znalazła się w Słowacji, o dziwo znacznie bardziej gorącej niż Meksyk. Przez pęd motocykla nie mogła skupić się na rosnącej temperaturze, a jednak słońce przypiekało znacznie mocniej i Blaithin musiała otrzeć czoło z potu. Cholera, tego lata zdecydowanie zdąży utracić niezdrową bladość swojej skóry i nie była przesadnie z tego powodu zadowolona. W gruncie rzeczy rudowłosa miała znacznie bardziej poważne sprawy na głowie niż to, jak wyglądała. Nie miała pojęcia czy kawiarnia, w której miała się znaleźć według tajemniczego korespondenta była wyłącznie dla czarodziejów czy też mogła spotkać tu mugoli. Niemniej weszła do środka i zamówiła zimną wodę, bo zdążyła wypić wszystkie swoje zapasy.
A podejrzewała, że trochę zostanie w tych górach, stanowiących odskocznię od meksykańskich plaż. Dobrze, że sporo turystów się tu kręciło i osobliwa ruda dziewczyna nie rzucała się w oczy aż tak mocno. Słyszała naprawdę wiele języków dookoła i próbowała wyłapywać jakieś konteksty u Francuzów, Rosjan i Niemców, ale nie było to nic podejrzanego.
Instrukcje otrzymała bardzo jasne, choć jeszcze ukradkiem przejrzała swój notes, gdy wyszła na zewnątrz kawiarni, żeby zatopić się w czekoladowym Wizz-Wizzie. Nie zamartwiała się tym, jak jej pójdzie. Wyzbyła się wszelkich wątpliwości już kilka godzin temu. Liczyła na sprawną akcję i to, że następnym razem wyjdzie z budynku ze Zniczem Bowmana. Oczy dziewczynie lśniły, gdy tylko myślała o przeklętym przedmiocie. Mógł odebrać tak wiele... Czy istniał czarodziej, który potrafiłby pogodzić się z utratą czarodziejskich umiejętności? Życie bez magicznej mocy byłoby dla Fire strasznym utrapieniem. Choć pewnie dla niektórych niosło swego rodzaju ulgę to nie potrafiła patrzeć na nich z kpiną. Mugole byli słabi, to nie ulegało wątpliwości. Charłacy różnili się tylko tym, że byli skazani na świadomość wszystkich nadnaturalnych wydarzeń na świecie. A Blaithin i słabość nie szły ze sobą w parze.
Czy jednak wyszła ze Zniczem? Nie. Wyleciała z hukiem, z rozwaloną wargą i przetoczyła się boleśnie po kamiennej ścieżce. Skurwysyn! Fire popełniła błąd myśląc, że łapówka skusi dziewczynę stojącą za barem do udzielenia paru wskazówek. Cóż, błędy nowicjusza. Podniosła się z klęczek, wytarła obolałą od ciosu wielkiego osiłka twarz i splunęła. Kiedy jednak rzuciła okiem w kierunku kawiarni, zobaczyła, że nie ma sensu ponownie podchodzić. Jeśli nie chce tym razem dostać klątwę, a nie pięścią. Rozzłoszczona wytarła pobrudzone kurzem ubrania i wróciła do miasteczka, szukając odpowiedniego noclegu. Zastanawiała się czy w Meksyku zorientują się, że zniknęła. Tylko opiekunów poinformowała, że musi na trzy dni wyjechać, ale wróci. Następnego dnia wyglądała lepiej, choć dalej nosiła wyraźny ślad w postaci zranionej wargi i nieco opuchniętej szczęce. Weszła do środka spokojnie, zamówiła herbatę i dopiero później poszła na górę. O dziwo, nikt już rudowłosej Szkotki o zaciętym, zimnym spojrzeniu nie zaczepiał. Trochę przyspieszył jej puls, gdy już rozglądała się po salonie na górze... pustym. To obudziło najwyższą czujność Fire, ale oszczędnie rozglądała się po eksponatach. Stare meble, nieruchome obrazy, miecz Godryka... Miecz Godryka? Blaithin odruchowo podążyła w kierunku gabloty, bo wiele słyszała i czytała o tym magicznym przedmiocie. Nie drgnęła nawet, gdy do środka wszedł starzec, a jedynie poprawiła mankiety koszuli.
- Prawdziwy? - zapytała, starając się utrzymywać beznamiętny wyraz twarzy. Musiała załatwić to profesjonalnie, pomimo że kończyła jedynie dziewiętnaście lat za trzy dni. Pomimo, że mógłby ją zabić i nikt by ciała Blaithin już nie odnalazł w słowackich górach. Przełknęła ślinę, słysząc pytanie i zaczęła mówić. A raczej komplementować mężczyznę i przypominać mu o wszystkich dokonaniach w dziedzinie czarnej magii. Fire nawet od ojca słyszała trochę o tym człowieku - odgrywał ważną rolę w świecie ludzi zafascynowanych wszystkim, co zakazane. Ciągle z tyłu dziewczyny odbijała się jednak myśl o tym, jak Casper by to załatwił... Fire uczyła się manipulacji słowem i uczuciami starego człowieka. Choć nie była do tego przyzwyczajona, żeby kryć swoje sarkastyczne poczucie humoru i cięty język to teraz udawała zachwyconą spotkaniem z taką osobliwością. Niestety, gdy starzec przyparł Gryfonkę napływem podejrzliwych pytań ta nieco pogubiła się w tym, jak odpowiednio kłamać. W efekcie niewiele się dowiedziała i znów musiała odejść z pustymi rękami. Ale przynajmniej nikt jej ponownie nie uderzył.
Po kolejnej nocy skrapianej niewielką ilością snu wśród zupełnie innego otoczenia Fire zdążyła przemyśleć naprawdę wiele. Nie tylko swoje wszystkie motywy, a także możliwości jakimi dysponowała. Nie tylko to, jak wiele postępów zdążyła już zrobić.
Zdążyła też uświadomić sobie to, czego chce.
Ponownie weszła na górę, odnalazła człowieka do którego swobodnie się uśmiechnęła. Tylko ktoś znający Fire dobrze mógł dostrzec to, że uśmiech ten nie miał sobie zbyt wiele ciepłych nut, ale starzec pewnie miał już uszkodzony wzrok. Zaczęła rozmowę swobodnie, gładko przeskakując z tematu do tematu, operując własnymi słowami, jak bronią, którą w końcu stanowiły. Delikatnie roześmiana wplątała się w grę słów, która jeszcze wczoraj Dear przerosła - teraz zdawała się znacznie prosta. W końcu położyła dłonie na ciężkiej, zdobionej chuście pod którą krył się Znicz. Czuła krążącą w nim mroczną energię, niemalże przesiąkającą przez materiał i drażniącą palce dziewczyny.
Zmrużyła błękitne oczy, gasząc powoli uśmiech na wygiętych wargach, jeszcze noszących ślad po brutalnym rozcięciu.


Wejście na górę: 6, 5
Zdobycie artefaktu: 4 i 5, 4 i 2
Powrót do góry Go down


Isabelle L. Cortez
Isabelle L. Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163
C. szczególne : leworęczna, blizna na ramieniu zakryta tatuażem, hiszpański akcent, szczupła.
Galeony : 1361
  Liczba postów : 567
http://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
http://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
http://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
http://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptyNie Kwi 14 2019, 11:20

kurs na rzeczoznawcę 


Zawsze uwielbiała podróżować. Wyjazdy były dla niej odskocznią od codziennych trosk i problemów. Będąc w innym kraju na chwilę mogła zapomnieć, że była Cortez. Mogła... No właśnie nic nie mogła. Nieważne gdzie by nie pojechała lub w jakim miejscu by się nie znalazła zawsze musiała być przykładną panienką Cortez. Tego od niej wymagano, a ona starała sie sprostać tym wymaganiom. Zresztą, nie przeszkadzało jej to. Wręcz przeciwnie, widziała w tym same pozytywy. 
Nie spodziewała się, że wyjazd do słowacji może być... przyjemny. Nigdy też nie była w państwie słowiańskim, żadnym. Mieli rodzinę w Rosji i niejednokrotnie rodzice wyjeżdżali tam z jej starszym bratem jednak ona nigdy nie miała okazji wybrania się tam. 
Instrukcja którą dostała była jasna - znalezienie znicza. Pierwszego znicza stworzonego w Dolinie Godryka. A przynajmniej tak uważano bo prawda o tym przedmiocie była bardziej mroczna. Każdy kto dotknął go stawał się charłakiem. Znicz wysysał całą magię z czarodzieja. Osobiście uważała ten przedmiot za jedne z najsilniejszych. Wystarczyło go posiadać aby każdy czarodziej lękał się ciebie. Wystarczyło położyć go na ręce wroga aby ten stracił całą swoją moc. Można było w ten sposób pozbyć się kilku niewygodnych osób jednak ona nie chciała go dla siebie. Niby co miałaby z nim robić? Odbierać magię? Czy nie ciekawiej było patrzeć jak czarodziej przegrywa z nią w pojedynku przez ufność do swoich zdolności? Oczywiście, że było ciekawiej. Taka osoba mogła na długi czas pogrążyć się w czarnych myślach. 
kawiarnia nie byłą duża ale z pewnością przyjemna. Zapach kawy roznoszący się po pomieszczeniu wypełniał każdy zakątek. Z przyjemnością stanęła trochę na uboczu wdychając ten przyjemny zapach. Musiała przyznać, że to co dawali we francuskim pocałunku było zdecydowanie gorsze. Może warto byłoby podpytać o to, w jaki sposób robią takie cudo? Jednak nie po to tutaj była. Rozglądając się dookoła wodziła wzrokiem po pomieszczeniu w poszukiwaniu schodów lub jakiegokolwiek innego sposobu dostania się na górę, jednak niczego takiego nie zauważyła. To wzbudziło jej podejrzenia. Podchodząc do baru miała tylko jeden cel - wyciągnąć od kobiety się tam znajdującej jak najwięcej informacji. Mimo to zadała tylko jedno pytanie - właściciel lokalu. Kobieta była na tyle zajęta, że jedynie kiwnęła ręką w stronę mężczyzny stojącego obok jednego ze stolików. To był właściciel? Nie wyglądał na takiego. Mimo to podeszła do niego zadając pytania i mając nadzieję na uzyskanie odpowiedzi. Każde z pytań zostało przez niego zbyte. Isabelle jednak nie miała zamiaru się poddać. Wiedziała doskonale, że nie jest to możliwe aby niczego nie wiedział. Mimo to nie potrafiła zmusić go do rozmowy, a użycie zaklęć czarnomagicznych byłoby nierozważne zważywszy na to ile osób znajdowało się w środku. Kątem oka jednak zauważyła ruch. Szybko odwróciła głowę w tamtą stronę i mogła by przysiąż, że mapa falowała delikatnie, jakby poruszana za pomocą podmuchów wiatru. Nie zastanawiając się długo ruszyła w tamtą stronę analizując to zjawisko. Być może właśnie dlatego nie zauważyła jak mężczyzna za nią rzuca zaklęcie. Obróciła się zbyt późno i niestety skończyło się to źle. 
Wróciła do lokalu na następny dzień. Tym razem nie miała zamiaru rozmawiać z właścicielem, a od razu skierowała swoje kroki w stronę mapy. I tym razem mężczyzna zareagował, jednak ona była przygotowana na to. Szybko rzuciła zaklęcie tarczy przez co w lokalu zawrzało. Nikt nie wiedział co się dziej i każdy miał na ten temat swoją teorię, jednak ślizgonka nie słuchała. Była już w tunelu prowadzącym ,jak miała nadzieję, na górę. 
Szła długo. Trudno jednak było jej określić dokładny czas, gdyż nie zabrała żadnego urządzenia mierzącego go. Nawet zagarek byłby odpowiedni w takiej sytuacji. 
Drzwi na samym końcu tunelu nie były objęte żadnym zaklęciem. Bez problemu je otworzyła wchodząc do pozornie dużego pomieszczenia. Z początku sądziła, że trafiła na jakieś wysypisko, jednak gdy bardziej się przyjrzała poszczególnym przedmiotów wiedziała, że była w błędzie. Pokój był zawalony drogocennymi magicznymi przedmiotami. Nigdy w życiu nie widziała tak wielu w jednym miejscu. Zafascynowana nie zauważyła starca. Dopiero jego głos kazał jej spojrzeć w jego kierunku. Bez owijania w bawełnę i bez zbędnych ogródek wytłumaczyła mu po co tutaj przyszła. Jego mina mówiła jedno - nie miał pojęcia o czym mówiła, lecz Isabelle doskonale wiedziała, że kłamał. 
Każdy komplement jaki usłyszawszy od innych czarodziei starała sie wykorzystać w rozmowie z tym starcem odnosił skutek. Wręcz rozpływał się pod jej głosem. Ją samą to bawiło. Jak można było być takim narcyzem? Jednak przydało się jej to. Wystarczyło kilka minut, a starzec dał jej to po co przyszła. Zadowolona wyszła z pomieszczenia chcąc jak najszybciej teleportować się do Londynu. Zadanie wykonane. 

etap I:  13 -> 14
etap II:  23
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 217
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 553
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptySob Kwi 20 2019, 23:52

Retrospekcja – 13, 14, 15 i 17 marca 2016 roku

Praca przemytnicza bez odpowiedniej wiedzy o artefaktach nie była najłatwiejsza. Leonel musiał się o tym przekonać na własnej skórze, kiedy kilkukrotnie został oszukany przez swoich kontrahentów. Po którymś razie stwierdził, że szkoda mu marnować cenne galeony i że musi nadrobić zaległości. Swój nieoficjalny kurs rozpoczął na Słowacji, gdzie dostał od swojego zleceniodawcy dokładne instrukcje: miał zdobyć znicz Bowmana, który został niegdyś zaklęty i mógł zesłać na czarodzieja charłactwo. Straszna zabawka, co? Fleming uzyskał informację, że przedmiot ten znajduje się podobno w posiadaniu mężczyzny zamieszkującego górną kondygnację kawiarni często odwiedzanej przez turystów. Niby brzmiało łatwo, ale coś czuł, że napotka na swojej drodze wiele komplikacji.
O dziwo jednak pierwsza część zadania poszła mu jak po maśle. Bez większych problemów przemknął się niepostrzeżenie na górę i rozpoczął swoje skrzętne poszukiwania. No właśnie, i tutaj niestety zaczęły się już schody. Kiedy Leo spotkał jegomościa, którego szukał, zaczął mu wciskać kit o tym, że interesuje się księgami spostrzeżonymi wcześniej na półkach pośród innych cennych przedmiotów i magicznych artefaktów. Początkowo szło nawet nieźle, jako że Fleming kojarzył paru autorów i ciekawe opowiastki o ich życiu. Facet wdał się z nim w rozmowę i chyba nawet nie zauważył, że Leo przekręcił nazwisko szanowanego historyka.
- …no i ten znicz Bowmana. Zabawnie byłoby uwolnić jego klątwę podczas któregoś z meczów quidditcha, czyż nie? – Były Ślizgon próbował podejść swojego rozmówcę podstępem, zainteresować tak podłym zachowaniem, ale chyba źle go ocenił. Mężczyzna pokręcił głową ze zrezygnowaniem, a kiedy Leonel próbował naprawić sytuację, jego partner wyglądał na znudzonego i zniecierpliwionego. Chłopak wiedział już, że nic nie wskóra, więc pożegnał się i postanowił przyjść tutaj kolejnego dnia.
Jak zadecydował, tak tez zrobił, ale tym razem miał inny pomysł na osiągnięcie swojego celu. Zaczął wygrażać facetowi, że jak nie dostanie znicza Bowmana, to spali tę budę, a właściciel będzie mógł zapomnieć o turystach. Tylko jego działania nie przyniosły większego efektu, a gość nie wydawał się wcale przerażony. Fleming wpadł więc na inny plan. Wyciągnął pokaźną sumkę galeonów w płóciennym woreczku i położył przed swym towarzyszem, chcąc go w ten sposób przekupić. Ten jednak chciał mu opchnąć inny przedmiot i ostatecznie nie doszli do porozumienia. Cóż, przynajmniej facet zapomniał o groźbach i pożegnał się z nim w przyjaznej atmosferze.
Nie chciał tracić czasu, więc przyszedł już następnego dnia, od wejścia próbując złapać dobry kontakt ze starcem.
- Słyszałem, że jest pan jednym z najpotężniejszych czarodziejów w okolicy. Mało kto potrafi opanować magię bezróżdżkową. – Miał nadzieję, że nieznajomy jest łasy na komplementy i lubi, kiedy ktoś docenia jego pozycję i poczynania. Nie pomylił się, bo rozmowa wyglądała zupełnie inaczej niż ostatnio, kleiła się wręcz jak nigdy. Niestety jednak, kiedy Leo tylko wspomniał o zniczu Bowmana, wszystko posypało się jak domek z kart, a facet zaczął go zarzucać setką pytań co do powodu, dla którego Fleming chce wejść w posiadanie tego przedmiotu. Chłopak starał się zmieniać temat, nie odpowiadać na te zaczepki, ale niestety właściciel potężnego artefaktu zwęszył jego podstęp i nie było mowy o tym, by wyciągnąć od niego ten przedmiot.
Były Ślizgon był już tym wszystkim porządnie zmęczony, toteż postanowił zrobić sobie dzień przerwy i na górnej kondygnacji kawiarni pojawił się dopiero 17 marca. Wiedział, że ostatnim razem, omijając odpowiedzi na pytania starca, sporo przegrał, więc tym razem podszedł do zadania nieco inaczej.
- Wie pan co, ja to mam już pana serdecznie dosyć. Nawet nie wie pan z iloma zaklętymi przedmiotami miałem do czynienia, a czarna magia nie ma przede mną żadnych tajników… - Rozpoczął swój wywód i bogu dziękował, że jednak trochę już tych rzeczy od początku stycznia zdążył przemycić. Mógł dzięki temu zabłysnąć wiedzą, a że do tego znał naprawdę wiele czarnomagicznych zaklęć, opowiadał mężczyźnie o wszystkim ze szczegółami.
- Dawaj pan ten znicz albo inaczej będziemy rozmawiać. Voldemort to była tylko płotka w naszym półświatku. – Dodał wreszcie, kiedy widział już po oczach faceta, że zaczyna się poważnie zastanawiać nad tym czy woli stracić wyłącznie znicz, czy może jeszcze życie. W końcu chłopak otrzymał zawiniątko, ale ile się przy tym napracował, to będzie chyba pamiętał do końca swojego życia.

zt.
 
Kostki – część pierwsza: 2
Kostki – część druga: 5, 4 (płatna poprawka), 1, 3 (niepłatna poprawka), 3 (ignorowana), 4, 5 (płatna poprawka), 1 (ignorowana), 6 (wreszcie zdany)

Dowód uiszczenia opłaty za kurs i poprawki: link
Powrót do góry Go down


Caesar T. Fairwyn
Caesar T. Fairwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : Brak dwóch palców, wysoki wzrost, skupiona twarz, zimne spojrzenie, wyraźna nieśmiałość wobec młodych dam.
Galeony : 521
  Liczba postów : 307
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077
Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" EmptySob Paź 19 2019, 21:37

Kurs na rzeczoznawcę artefaktów

marzec, 2019, Słowacja

Śmiesznie, że życie Cezara potoczyło się właśnie w taki sposób. Kiedy szedł do szkoły, nie myślał, że będzie podróżować. Nie ciągnęło go do odwiedzania odległych krain i nieznanych terenów, wszystko miał dobrze zaplanowane. Własny biznes, tworzenie różdżek, nudne życie w Anglii. Samotne, spokojne, w ciszy i ciągłym ukryciu. Z dala od niepotrzebnych mu ludzi. No, może czasem wpadłby do matki do Doliny odwiedził starych przyjaciół czy do Nessy na herbatę z rumem, ale to tyle.
No, ale musiał stracić te palce, matka mu zmarła i wszystko, wszyściutko szlak trafił, więc wyjechał z tej pieprzonej Anglii, która nagle przestała być Cezara oazą spokoju.
Za granicą wchodził w różne interesy, mniej czy bardziej legalne, nieważne. Ważne było, że dostawał od tych ludzi pieniądze potrzebne do jedzenia, na życiu jakoś bardzo mu już nie zależało, więc by ogólnie zadowolony.
Do szczęścia brakowało mu tylko jakiegoś dziwnego kursu, który troche kuriozalny mu się wydawał, szczególnie że nielegalny był, ale no cóż. Nie miał zamiaru narzekać, potraktował go bardziej jak kolejne zadanie.
Pojechał na Słowację, musiał znaleźć bardzo interesujący, ale i wyjątkowo mroczny przedmiot magiczny. Bez problemu trafił na miejsce, do jakiegoś dziwnego słowackiego baru. Coś tam po słowacku klepał, ale raczej bez większego sensu, więc kiedy dane mu było rozmawiać z właścicielem przybytku, bo schodów jakiś szukał czy przejścia dalej do osoby przedmiot posiadającej, nie do końca się zrozumieli. Zauważył jednak dziwaczny obraz, przejście najwyraźniej to było i jak debil niedoświadczony ruszył do przodu, żeby posunąć się dalej w swoich poszukiwaniach. To wszystko nie spodobało się chłopaka poprzedniemu rozmówcy, bo prawie by oberwał Drętwową, gdyby nie refleks wyjątkowy, którego się nabawił podczas swoich ostatnich podróży.
Zamieszanie wywołane zaklęciem pozwoliło Fairwynowi spokojnie i niepostrzeżenie ulotnić z miejsca całego zamieszania.
Wszedł po schodach w górę, z różdżka wyciągnięta przed siebie przeszukiwał pomieszczenia w poszukiwaniu jakiejś wskazówki. Wreszcie dodał do cudownego w jego oczach przybytku. Mnóstwo tam było rupieci, starych śmieci pozornie, chociaż dla sprawnego oka Cezara to były idealne łupy, godne najlepszego kolekcjonera. Chyba nie rozmawiał z byle jaką rybką.
Rozmowę zaczął zwyczajnie, kulturalnie, spokojnie. Nie chciał oberwać zaklęciem, nie chciał klątw rzucać, to chyba dało się załatwić polubownie. Dziadek jednak nie chciał z nim gadać i z każdym kolejnym normalnym słowem chłopaka, wydawał się być coraz bardziej zniechęconym. Postanowił więc, że użyje słów trochę bardziej dosadnych, po improwizuje korzystając z niebanalnej wiedzy an temat Czarnej Magii i złych przedmiotów czy klątw samych własnie. Dziadek się chyba przeraził, bo po tej wiązance oddał mu wszystko bez słowa sprzeciwu, nazywając młodego mężczyznę następcą Voldemorta. No cóż, ciekawa posadka, ale zdecydowanie nie dla niego.
Z powrotem na szczęście było dużo łatwiej, spokojnie wyszedł z lokalu, w którym dalej trwało zamieszanie i wrócił do swego zadaniodawcy.
A podobno to całe życie gangstera było takie ciężkie.

Etap pierwszy: 4 i parzysta (6)
Etap drugi: 6
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Kawiarnia "Kalina" QzgSDG8








Kawiarnia "Kalina" Empty


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Kalina"   Kawiarnia "Kalina" Empty

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia "Kalina"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kawiarnia "Kalina" JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Slowacja
 :: 
Gory
-