Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala spotkań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Sala spotkań   Wto Gru 27 2011, 01:33


Sala spotkań

Przypominające lochy pomieszczenie, wypełnione stolikami i krzesłami, oraz tablicami pokrytymi kompletnie niezrozumiałymi notatkami i symbolami, było kiedyś miejscem spotkań tajnego stowarzyszenia, Lunarnych. Najprawdopodobniej wszystkie ważne rzeczy zostały stąd usunięte lub zniszczone, a pozostałości są dystraktorem lub kompletnie nieistotnymi bazgrołami.

UWAGA: Aby wejść (w fabule obróbki artefaktów 2018, podczas obróbek, zasady nie obowiązują) do Sali spotkań, należy przejść przez podziemia. Dalej zasady są takie same:
Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Wto Gru 27 2011, 01:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Wto Gru 27 2011, 01:33

Piękny dzień, nieprawdaż? Wręcz idealny na małą zabawę. Niebezpieczną, ale jakże przyjemną zabawę. Oczywiście, przyjemną dla niego, o resztę mało, co dbał.
Farid od dłuższego czasu przygotowywał się do tego, co miał zamiar zrobić. Wszystko było zapięte na ostatni guzik, przygotowane na wszelkie przeciwności losu i zabezpieczone przed niepowoływanymi świadkami. Idealnie. Może właśnie dlatego miał taki dobry humor? Chociaż jeszcze nic się nie zaczęło… machina nadal stała w miejscu, ale przynajmniej czekała już na stacji, a to jakiś postęp. To po prostu miało się udać. Nieważne, czy będą z tego jakieś ofiary, czy obejdzie się bez rannych czy martwych. Nikt i tak się o tym nie dowie, w końcu do miejsca spotkania nie dało się tak po prostu wejść. A jeśli w dodatku zburzy posąg garbatego czarodzieja…
Siedział przy stole nauczycielskim, wpatrując się w co po niektórych uczniów, do których teraz kolejno przylatywały sowy. Szczególną uwagę zwrócił na jasnowłosą Gryfonkę, która miała dziś swój wielki dzień. O ile wszystko pójdzie po jego myśli, dziewczyna nie będzie się musiała o nic martwić. Asymetryczny uśmiech zakwitł na jego twarzy.
Faza pierwsza zakończona sukcesem. Listy dostarczone.
Zjadłszy do końca tosta z miodem, powoli podniósł się z miejsca i pożegnawszy się z resztą nauczycieli, udał się na błonia. Nieśpiesznym krokiem ruszył w stronę Hogsmeade, oglądając się przez ramię na malejący zamek. Och, jaka szkoda, że zniszczy panującą tam sielankę. Doprawdy. Ale powoli… nie można się za bardzo śpieszyć, bo ktoś się zorientuje, co się dzieje. Nie, nie… ze spokojem. Panika nie była na razie wskazana. Przyjdzie na nią czas, tego był akurat pewny.
Oho, powoli zbliżał się do wieży. Przystanął na chwilę i oparłszy się o drzewo, zapalił wyjętego przed sekundą papierosa. Czas na krótkie odprężenie. Głęboki dym, drażnienie w przełyku, dym w płucach. Przed oczyma pojawił mu się obraz Charlsa Splenda proszącego go o pomoc. Uśmiechnął się pod nosem. Głupiec. Odgłos zbliżających się kroków wyrwał go z zamyślenia. Podniósł głowę, spoglądając na córkę owego idioty. No cóż… przedstawienie czas zacząć. Rzucił papierosa pod nogi, po czym zgniótł go starannie wyczyszczonym butem.
Faza druga przebiegła zgodnie z planem. Obiekt na miejscu.
Ruszył w pewnym oddaleniu za Hayley, próbując poruszać się bezszelestnie i nie wyglądać podejrzanie. Cóż… zapewne to drugie mu się nie udało, bo wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna z groźną miną i pokaźnym zarostem zazwyczaj budzi szeroko pojęty lęk u osób młodych. Niedbale stanął na stopie posągu i wszedł bokiem w wąski korytarzyk. Właściwie można by go jakoś poszerzyć… chociaż z drugiej strony… łatwiej byłoby uciekać… nie. Niech zostanie tak, jak jest. No dobrze. Ze zdawkowym uśmiechem wkroczył do pomieszczenia, w którym zgromadzili się zebrani przez niego uczniowie i mieszkańcy wioski.
Faza trzecia, wprowadzenie, rozpoczęta.
- Witajcie, moi kochani. Wiecie może, dlaczego tu jesteście? – Spojrzał po wszystkich wyczekującym wzrokiem, zatrzymując go na dłużej na Gryfonce. – Na początku tylko uświadomię niektórych z was, że niestety nie wygraliście żadnego zapasu sherry czy innych trunków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Wto Gru 27 2011, 01:57

Gdy Hayley dostrzegła światełko, podnoszące się stopniowo emocje opadły. Dziewczyna, która ją prowadziła, dziwnym trafem wzbudziła w niej zaufanie, chociaż na ogół Hay nie lubiła takich osób. Co prawda zaskoczyło ją to, ale zrzuciła to na wyjątkowo dobrych humor, a już na pewno nie podejrzewała jej o jakiekolwiek manipulacje. Bez wahania ruszyła za nią korytarzem. Gdy dotarły do pomieszczenia, rozejrzała się uważnie. Nie spodziewała się czegoś takiego w podziemiach starej wieży. To stąd dobiegały odgłosy rozmów, które słyszała - jednak nie były złudzeniem. Za przykładem dziewczyny, zajęła jedno z miejsc siedzących, lekko zdezorientowana, ale w żadnym wypadku nie podejrzliwa. Rozejrzała się, przyglądając się zebranym; mogłaby przysiąc, że niektórych z nich zna z widzenia.
Tak zapamiętale starała się przypomnieć sobie ich imiona, że kiedy ktoś przemówił, wzdrygnęła się. Obróciła głowę w stronę mówiącej osoby; otworzyła oczy szerzej ze zdumienia,gdy rozpoznała swojego nauczyciela opieki nad magicznymi stworzeniami. Zdziwiło to ją, niemniej obecność kadry nauczycielskiej uspokoiła ją całkowicie. Może dziewczyna była spięta, ale nie podejrzliwa. Może przeszły ją dreszcze, kiedy wzrok nauczyciela zatrzymał się na niej, ale przecież nie chce jej nic zrobić.
Zmarszczyła brwi, słysząc nowinę o sherry. Wprawdzie nawet nie skupiała się na tym, że ją dostanie, bardziej ciekawiły ją okoliczności wygranej, ale to było dziwne. Po co w takim razie się tu znalazła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29918
  Liczba postów : 46906
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Wto Gru 27 2011, 20:28

Pomieszczenie, szczególnie wiedząc, że znajdowało się głęboko pod ziemią, było całkiem przytulne. W kominku tańczył gorący, jasny ogień i ogrzewał zebranych, których wcale nie było jakoś dużo. Stolik tuż przy profesorze Sherazi zajmowało dziewięć osób w różnym wieku, pewnie od jakiś dwunastu, do około trzydziestu lat. Widać było, że wszyscy dobrze się znają, bo szeptali między sobą i co chwila zerkali w stronę grupy zebranej pod ścianą. Tamci, chociaż również zajęli miejsca na krzesłach, nie wydawali z siebie najmniejszego szmeru. Oni, tak samo jak panienka Splend byli ofiarą, jak im się wydawało, żartu wygrania skrzynki sherry i innych zachęcających rzeczy. Ale czy to był żart? Część z nich pewnie domyśliła się, że sprawa była nieco bardziej poważna.
Kilka osób z tak zwanej "elity" wybuchnęło śmiechem, chwilę po tym jak do ich grona dołączyła Annabeth. Wtuliła się w ramię przystojnego chłopaka o czarnej czuprynie sterczącej we wszystkie strony i niemal od razu, zmieniła kolor włosów na ogniście rudy. Mężczyzna na przeciwko, wyglądający na maksymalnie dwadzieścia pięć lat, wstał nagle, kiedy tylko Farid skończył witać nowych gości i uniósł wysoko szklankę, napełnioną przezroczystym płynem.
- Szklaneczką ognistej na pewno nie pogardzą! - wybełkotał z głupkowatym uśmiechem na twarzy, widać było, że musiał już trochę wypić. Pociągnął solidnego łyka alkoholu, po czym opadł ciężko na swoje miejsce. Reszta grupy tylko cicho skomentowała całe zajście, woląc nie narażać się Sheraziemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Czw Gru 29 2011, 12:54

Nono, zaskoczyła go frekwencja. Myślał, że choć część osób, które zaprosił, nie okaże się taka naiwna. Ale jednak… alkohol to bardzo dobra pułapka, jak widać. Następnym razem spróbuje coś z narkotykami, przyjdzie jeszcze większy procent zaproszonych.
Kiwnął głową w kierunku swoich kompanów, po czym zwrócił się bezpośrednio do nowych rekrutów. Część z nich wyglądała na zdruzgotanych jego wcześniejszym oświadczeniem. A pomyśleć, że to dopiero początek… co będzie się dziać w ich głowach później? Po prezentacji i wprowadzeniu? Już miał zacząć mówić, kiedy jeden z jego wspólników wyrwał się z jakimś pijackim bełkotem.
- Zamknij się, idioto. Nie są tu po to, żeby się bawić. – Zgromił go spojrzeniem, przy okazji będącym ostrzeżeniem dla reszty towarzystwa. – Wracając do was, moi drodzy.
Znowu odwrócił się do uczniów Hogwartu i przyglądając się im z grubsza, uśmiechnął się zadowolony. Nadadzą się. Oj tak. Będą idealni.
- Większość z was zna mnie jako nauczyciela, ale musicie wiedzieć, że nie jestem w Hogwarcie tylko po to, by was uczyć. Zostaliście wybrani, moi kochani. Wybrani do naszej elitarnej drużyny – tu pokazał na stolik już podpitych towarzyszy, którzy pokiwali głowami na znak zgody. – Musicie też wiedzieć, że teraz nie ma już odwrotu. Przechodząc przez tajemne przejście, zdecydowaliście się na przystąpienie do naszego towarzystwa. Upominam, że nie znosimy sprzeciwów. A teraz… mała prezentacja.
Kiwnął ręką na wyrywającego się wcześniej mężczyznę i odsunął się kawałek, żeby go nie zasłaniać.
- Działaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29918
  Liczba postów : 46906
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Pią Gru 30 2011, 01:09

Nowa grupka uczniów gapiła się na profesora w milczeniu. Widać było jak odmienne mieli postawy, jedyni naprawdę wystraszeni, przyglądali się twarzom towarzyszy, jakby szukając ich emocji, by móc się uspokoić, że nie jest tak strasznie jak im się wydaje, ale znalazło się też kilku takich co byli zadowoleni. Czyżby już wcześniej wiedzieli o całej akcji? Nie wiadomo, w końcu cała grupa utrzymywane była w wielkiej tajemnicy. Ci, którzy do niej należeli pod karą śmierci nie mogli nic nikomu zdradzić i musieli być posłuszni Faridowi. Więc może do żądza władzy i bycia lepszymi od innych... widać tych Sherazi wybrał idealnie.
Facet, który wcześniej wstał miał na imię Michael i kiedy tylko usłyszał, że ma coś zaprezentować przed nowymi, natychmiast poderwał się na nogi, z nawet większym entuzjazmem niż wcześniej i wykroczył miedzy stoły, gdzie było trochę wolnego miejsca. Uśmiechną się obleśnie, przez chwilę na jego twarzy było widać wyraz skupieni i już po chwili jego kończyny zaczęły się wyginać, na karku nagle wyrósł jakby garb, cały się skulił, ale zaraz urósł co najmniej dwa razy. I tak oto, przed zebranymi stał najprawdziwszy wilkołak, który warknął głośno i na ciężkich łapach podbiegł do blondynki siedzącej przy stoliku (Hayley) i zbliżył cuchnącą mordę do jej szyi. Zacharczał, co, gdyby był człowiekiem pewnie zabrzmiało by jak śmiech. Potrząsnął łbem, jakby trzymał w niej kawał dobre mięsa, który właśnie miał zamiar rozszarpać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Pon Sty 02 2012, 19:56

Wybrani. Elitarna drużyna. Nie ma odwrotu. Wybrani. Elitarna drużyna. Nie ma odwrotu. Wybrani. Elitarna drużyna. Nie ma odwrotu.
Te słowa odbijały się echem w umyśle Hayley, w kółko i w kółko. Wsłuchiwała się w nie, nie mogąc pojąć ich sensu, nie docierało to do niej, nie potrafiła tego przyswoić. Dopiero po kilku minutach powtarzania tego w myślach zrozumiała. Została wybrana. Do elitarnej drużyny. Nie ma odwrotu.
Jakim cudem? Jakim cudem ona? Już chyba prędzej uwierzyłaby w wygraną zapasu sherry w nieistniejącym konkursie.
Została wybrana. Nie ma odwrotu.
Jaka elitarna drużyna? Nie słyszała, aby jakakolwiek istniała w Hogwarcie. Usłyszałaby. O takich rzeczach każdy wie, słowo „elitarny” przyciąga.
Nie rozumiała. Nie rozumiała słów skierowanych przez nauczyciela do jednej z podpitych osób, tej, która wcześniej powiedziała coś głośno – „działaj”. Nie rozumiała go, gdy podnosił się z miejsca, gdy stanął z obrzydliwym uśmiechem na twarzy. Nie rozumiała tego, co się z nim dzieje, chociaż napawało ją to przerażeniem, zwłaszcza gdy rozpoznała postać, jaką przybrał – wilkołak. Najprawdziwszy wilkołak.
Nie zdążyła nawet krzyknąć, gdy zbliżył łeb do jej szyi. Odskoczyła tylko szybko, automatycznie sięgając ręką do różdżki. Nie, nie miał jej zagryźć, chciał ją tylko przestraszyć…
Ale serce nie przestało bić szaleńczo, pulsując trwogą. Warkniecie do złudzenia przypominające śmiech spotęgowało jeszcze to uczucie.
Wybrani. Elitarna grupa.
Co to była za elitarna grupa? Czego od niej oczekiwali, skoro miała do niej przystąpić.
Miała też się w to zmienić?
Nie.
Zostaliście wybrani. Nie ma odwrotu.
Hayley wstała na drżących nogach, starając się być niezauważona, cicha. Próżny trud, no jasne, ale podświadomość tak nakazywała.
- Ja przepraszam – wymruczała do niewiadomo kogo, bo chyba nikt nie był w stanie tego usłyszeć. I ruszyła pospiesznym krokiem w kierunku, z którego tu przyszła.
Zawsze jest wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Sty 04 2012, 20:56

Roześmiał się chrapliwie, patrząc na Michaela (Cholerka, to imię kojarzy mi się z naszym miszczem). Dał dzieciom naprawdę cudowny pokaz, może było trochę za wcześnie na takie coś, ale nie było czasu do stracenia. Po zamku chodziły słuchy, że ktoś również zbierał uczniów i intuicja podpowiadała mu, że ich współpraca się nie ułoży. Poklaskał mężczyźnie, a raczej wilkołakowi, dając mu znak, że przedstawienie zakończone. Większość zgromadzonych miała na twarzy wyraz niemego strachu, niektórzy uśmiechali się z satysfakcją, jeszcze inni zachowywali kamienne twarze. Już chciał im pogratulować odwagi i wyjaśnić coś więcej na temat samej przemiany, kiedy to jakaś blondyna wyrwała się z tekstem, że nie może, że to ją przerasta i że przeprasza. Ale to naprawdę nie jego powinna przepraszać, tylko siebie samą. Ostrzegał, że nie ma odwrotu.
- No co tak stoicie?! GONIĆ JĄ IDIOCI! – Wrzask przetoczył się echem po obszernej Sali, a jego wspólnicy w mig rozpierzchli się po korytarzach. – I CHCĘ JĄ MIEĆ ŻYWĄ!
Miał nadzieję, że to słyszeli. Musiał z nią najpierw poważnie porozmawiać, choć jej los był już z grubsza przesądzony. Nie było tu miejsca dla tchórzy. Zamiast pomóc im w gonitwie, został tutaj, nerwowo chodząc w kółko.
- Tak to już moi drodzy jest, że niektórzy po prostu się nie nadają. Nie próbujcie iść w ślad za koleżanką, bo to nie przyniesie wam nic dobrego, dobrze radzę. A teraz rozgośćcie się. Będziecie tu często przebywać. – Uśmiechnął się zimno do reszty grupki, po czym ruszył w stronę barku, gdzie otworzył sobie butelkę whisky.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29918
  Liczba postów : 46906
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Pon Sty 23 2012, 00:59

Michael kłapnął jeszcze pyskiem, ukazując swe ostre, pożółkłe zęby, w ten sposób próbując złapać różdżkę dziewczyny, ale słysząc klaskanie Sheraziego, natychmiast zamienił się w powrotem w ludzką postać i obdarzając jeszcze blondynkę obleśnym uśmiechem, ruszył chwiejnie z powrotem na swoje miejsce. Nie zdążył nawet odsunąć krzesła, kiedy zostało wydane następne polecenie. Ha! Właśnie to lubił, nie trzeba było wiele czasu, żeby z powrotem stał się wilkiem, bo w końcu jako zwierzę mógł poruszać się szybciej, a przede wszystkim znacznie lepiej widział w ciemnych korytarzach podziemi. Zaraz za nim poderwało się jeszcze kilka osób i część w postaci wilkołaków, reszta na ludzkich nogach, rzuciła się w pogoń za panienką Splend.
Tymczasem towarzystwo które jeszcze do niedawna było przekonane o wygraniu różnego rodzaju trunków, wpatrywało się w Farida. Widząc, jak zareagował na ucieczkę gryfonki, każde z nich, nawet jeśli wcześniej miało taki zamiar, wyrzuciło myśli o sprzeciwieniu się z głowy. Nie odważyliby się nawet ruszyć o milimetr, co dopiero wybiec z pomieszczenia. Jeden z chłopców, wyglądający na jakąś piątą czy szóstą klasę, wstrzymał nawet oddech, że aż zrobił się cały czerwony i zaczął się dusić.
Po chwili członkowie elity wrócili ze swoją zdobyczą, ciągnąc ją za włosy, ubranie, nogi, ręce. Ogólnie, za wszystko co się dało, w końcu miała być żywa, a nie w dobrym stanie. Złapali ją bez problemu, jeszcze nim znalazła się przy jakimkolwiek rozwidleniu korytarzy. Z zadowoleniem malującym się wyraźnie na twarzach, postawili Splend przed Faridem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Lut 01 2012, 23:25

Do Hayley jakoś nie docierało, co się konkretnie dzieje. Dźwięki odbierała jako zniekształcone, niezrozumiałe, huczały w jej głowie, odbijając się od ścian czaszki, męcząc umysł i wiedziała tylko tyle, że chce jak najszybciej opuścić to miejsce. I chciała przyspieszyć, rzucić się biegiem przez plątaninę korytarzy, ale nawet nie zdążyła zrobić nic więcej, niż pomyślenie o tym, bo zaraz straciła równowagę, pociągnięta za skraj kurtki. O mały włos się nie przewróciła, w ostatniej chwili odzyskując równowagę, ale zaraz coś pociągnęło ją od tyłu za włosy, potem za materiał na ramieniu, na nodze, nakazując się jej cofnąć. Chciała odwrócić się przodem do tego czegoś, zobaczyć cokolwiek, ale wykonując obrót została popchnięta i upadła na ziemię, w ostatniej chwili wyciągając przed siebie ręce, dostrzegając przy tym niezliczoną ilość masywnych łap, a w następnej chwili złapano ją za materiał na karku i włosy i zaczęto wlec, niemal wyrywając prawie wszystko z jej głowy. Nie powstrzymała głuchego krzyku, jakby urwanego w połowie, gdy nagle znów upadła na ziemię, puszczona przez wielkie paszcze, ale zaraz znów była wleczona, chociaż ostatnimi resztkami woli starała się zusić do prób ucieczki. Nim jednak przekonała samą siebię, że należy uciekać, zmienić się w orlicę chociażby i uciekać najszybciej jak się da, podciągnięto ją do pionu tuż przed Faridem, jednocześnie jednak ciągnięto ją do tyłu tak, że opierała się tylko na piętach i w każdej chwili mogła wylądować na ziemi, gdy tylko ta siła, która ją trzymała, zniknie. Wiedziała, że powinna się bać - bała się, gdzieś pod skórą, pod warstwą niezrozumienia i dezorientacji. Strach łaskotał ją w kark w postaci gorących oddechów tych pół ludzi, pół zwierząt, torując sobie stopniowo i sukcesywnie drogę do jej umysłu, żłobiąc tunel w jej skołatanych emocjach. Jeszcze chwila i przewierci się na drugą stronę, uświadamiając Hayley swoją obecność. Ale jeszcze nie teraz, za chwilę. Na razie patrzyła tylko na Farida z półotwartymi ustami, z niezrozumieniem i dezorientacją. Nie znała swojej winy, chociaż czuła ją - znowuż na karku, ale też na ramionach, miejscach, gdzie wbijały się jej z obu stron kły. Jeszcze nie sprawiały bólu, ale w każdym momencie paszcze mogły się zacisnąć, miażdżąc jej kości, a potem przesunąć się na szyję, ucinając ten sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Pią Lut 24 2012, 20:23

Czekał i czekał, tupiąc niecierpliwie nogą. Po chwili jednak stwierdził, że spotkanie zbyt się wydłuża i kazał reszcie uczniów przejść do kolejnego pomieszczenia, gdzie każdy został dokładniej wprowadzony w ich działalność i gdzie po kolei składali przysięgę wieczystą. Potem zostali odesłani do domu z przypomnieniem o powadze złozonej obietnicy. Usiadł sobie na stole, cicho rozmawiając z innymi członkami ich grupy, kiedy to Michael i reszta powrócili z panną Splend. Odwrócił powoli wzrok od uśmiechającej się nieprzyjemnie blondynki, z którą przed chwilą dyskutował o kolejnym zebraniu i rozpoczęciu szkolenia, uśmiechając się przy tym szeroko. Dziewczyna nie prezentowała się najlepiej, ale trudno się dziwić – nie powiedział, że mają być delikatni, a jego zespół nie składał się z ludzi o miękkich, wrażliwych na cudzą krzywdę sercach.
- Jak tam ojczulek, Hayley? Jak się trzyma? – Spytał, przejeżdżając jakby z czułością po policzku Gryfonki i uśmiechając się przy tym z jakąś dziką satysfakcją. – Opowiadał ci może kiedyś o mnie?
Cóż, nie podejrzewał, że to było możliwe, ale cóż. Warto naprowadzić ją na trop, który pomoże jej zrozumieć, dlaczego tutaj jest. Kiwnął na współtowarzyszy, którzy posadzili dziewczynę na jednym z krzeseł i odeszli do reszty. On zaś pochylił się nad blondynką.
- Nie próbuj żadnych sztuczek, bo to nic nie da. Nie uciekaj, jak widzisz łatwo cię złapać. Masz dwa wyjścia: albo być z nami, albo przeciwko nam. I wiedz, że ci drudzy wcale nie kończą dobrze, więc dobrze się zastanów. – Wyszeptał jej prosto do ucha, trzymając swoją rękę nisko na jej szyi. W odróżnieniu od swoich ludzi, był dla niej delikatny. Przecież zależało mu na niej. Była animagiem, a to cenna umiejętność. Dobrze mieć kogoś takiego przy sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Pon Mar 05 2012, 15:27

A Hayley od razu zrozumiała. To była bardzo w stylu ojca – poprzeć rodzącą się powoli grupę tego typu, by móc chwalić się, że był jednym z pierwszych, którzy to zrobili, gdy opanuje ona świat, Ministerstwo, Hogwart, czy co tam chce, lub wyprzeć się wszystkiego, jeśli zostanie obalona. A przynajmniej taki scenariusz ułożył się w głowie dziewczyny zaraz po słowach Farida. Odsunęła się z obrzydzeniem od jego pseudo czułego dotyku na swojej twarzy, marszcząc nos i patrząc na niego nienawistnie. Zdobyła się na to, chociaż dalej się bała.
- Nie, nie opowiadał. Nie było okazji – wyrzuciła z siebie Hayley drżącym głosem. Jakby rozsądnym było wdawać się w jakąkolwiek rozmowę w tej sytuacji. Ale nie myślała o tym, rozsądek, szepczący gdzieś głęboko w jej głowie o potulności, usilnie starający się trzymać ją przy życiu, był cichy w porównaniu do odbijającego się echem w jej czaszce warkotu dumy. Nawet strach skulił się i odsunął odrobinę, gdy ta zacisnęła dłonie na jego gardle. Nie zniknął, ale też nie potrafił dojść do głosu.
Gdy trzymające ją od tyłu paszcze zniknęły, mimowolnie odetchnęła z ulgą, chociaż jeszcze nie czuła się bezpiecznie. Nie w tym miejscu, nie naprzeciwko tego człowieka, nie po tym, jak na jej oczach uczniowie Hogwartu – najprawdopodobniej – zmieniali się w wilkołaki, by stać się pionkami w jego rękach.
Zdawała sobie sprawę, że nie ma żadnej drogi ucieczki, że albo przystąpi do tej elitarnej grupy, albo… albo zginie.
I chociaż wcześniej wiedziała o tym i zdawała sobie z tego sprawę, dopiero gdy ta myśl ukształtowała się w jej głowie w bezpośredniej, jednoznacznej formie, w pełni to do niej dotarło. Że może zginąć, że właściwie już stoi na krawędzi. Że jej czas powoli się kończy. Bo od początku wiedziała, że nie ma zamiaru przystępować do żadnej watahy, czy czymkolwiek to było. Wolała zginąć. Zaraz zginie.
Przed oczami stanął jej obraz twarzy Tyrona. Kąciki jej ust mimowolnie wygięły się delikatnie ku górze.
Odsunęła się od ręki Farida, patrząc na niego z hardością, z dumą.
- Chyba dobrze znasz odpowiedź – powiedziała spokojnie. Już się nie bała, wręcz przeciwnie, była spokojna, bo wiedziała, że zaraz z nią skończy, będzie po wszystkim. Już nic nie będzie bolało, nigdy. Wreszcie zazna spokoju. I z tą świadomością uniosła wysoko głowę, posyłając Sheraziemu wyzywające spojrzenie. – Możesz mnie już zabić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Czw Mar 08 2012, 08:47

To pójście na łatwiznę, prawda? Ciekawe czy tatuś będzie taki pewny, kiedy otrzyma w prezencie ciało swojej córki. Farid nie lubił ludzi, którzy zapisywali się do jego stowarzyszenia tylko dla sławy. Tu każdy miał swoje miejsce, musiał coś robić. Ojciec Hayley był biernym obserwatorem i prędzej czy później, kiedy nie będzie już potrzebny. Och, mała Gryfonka się brzydzi. Nieładnie, powinna być szczęśliwa, że w ogóle ją dotknął, doprawdy dziwne z niej stworzonko.
- Czyżby się nas wstydził? Niedobrze. Będę musiał z nim… porozmawiać. – uśmiechnął się trochę zbyt nieprzyjemnie, jak na chętkę przyjacielskiej rozmowy. Ale nie o tym teraz…
- Jesteś głupia. Tak samo jak twój ojciec. – Pokręcił głową i wyciągnął z kieszeni różdżkę. – Do widzenia Hayley, miło było cię poznać.
Błysk zielonego światła oświetlił pokój. Farid otrzepał ręcę i powędrował znudzony do swoich towarzyszy.

// wieczorem poprawię :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Pon Mar 12 2012, 17:59

Nawet nie zmartwiła się wzmianką o rozmowie z jej ojcem - nie dotarło to do niej, nie zrozumiała ani słowa z tego, co mówił Farid, jakby mówił to w obcym języku. Była zbyt zajęta tym, co działo się w niej samej. Bo przed oczami zaczęły jej stawać obrazy jej dzieciństwa. Jej dzieciństwo spędzone w glównej mierze z Kathleen, wakacje, list z Hogwartu, kupno różdżki, Włochy, rodzinne podóże. Przypomniała sobie po kolei twarze ludzi, których kochała - rodzice - mimo wszystko, babcia, Kath...
Tyron. On pojawiał się zdecydowanie najczęściej. Bo już za chwilę miała go zobaczyć.
To przeświadczenie sprawiało, że zaczynęła wręcz z radością myśleć o swojej śmierci. I kiedy błysnęło światło, kiedy Hayley nagle spojrzała na wszystko z góry - na Farida otrzepującego ręce, swoje jasne, bezwładne ciało, zsuwające się powoli z krzesła - dostrzegła na swojej twarzy lekki uśmiech. Uśmiechała się cały czas. Bo była nareszcie wolna - i nareszcie zobaczy nabardziej ukochaną osobę.
/lol, kiedyś poprawię może, na razie niech se będzie :P
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Maj 02 2012, 08:05

- Ugh, to przecież wicedyrektorka, idioto. Nie pracuje ze mną. – Przewrócił oczami. Dlaczego ludzie muszą się tak przejmować innymi? To żałosne. Oduczy się tego, kiedy się za niego zabierze. Spojrzał na Gryfona, później na swojego współpracownika i kiwnął minimalnie głową. Ten uderzył Twana delikatnie w specyficzne miejsce na szyi, a sam uczeń opadł zemdlony na jego ręce.
- Chociaż ty nie rób kłopotów, dobra? - Zniecierpliwione i zdecydowanie retoryczne pytanie skierowane było do Krukona z charakterystycznym dla niego politowaniem na twarzy. Przeszli ostrożnie przez lochy, potem przez Salę Wejściową i w końcu przez Błonia. Za terenem zabezpieczonym deportowali się w okolice Opuszczonej Wieży w Hogsmeade, oczywiście wcześniej zawiązując zaklęciem opaskę na oczach Ikuto. Poprowadził ich czwórkę do środka wieży, uważnie rozglądając się dookoła. Dotarli do Sali Spotkań, gdzie nie tak dawno rozegrało się wstępne spotkanie, a później morderstwo Hayley. Siedziała tam ta sama grupka osób, co wtedy. Gdy go zobaczyli, nerwowo podnieśli się z miejsc.
- Siadajcie, debile. – Pokręcił zeźlony głową, podnosząc oczy do nieba i zastanawiając się, dlaczego przyszło mu pracować z takimi idiotami. – Połóż go na stole, zaraz powinien się ocknąć. I posadź na jakimś krześle tego drugiego.
Sam poszedł sobie do barku, wyciągnął butelkę burbonu i napił się odrobinę. Przecież nie może być pijany, kiedy będzie z nimi rozmawiać. Jego ludzie zaś przyglądali się spode łba „nowym”.
- Mam nadzieję, że nikt nie schrzanił eliksiru i że jest już gotowy. – Kobieta, która była za niego odpowiedzialna, pokiwała skwapliwie głową, on zaś uśmiechnął się do niej… wcale nie tak zimno, jak to miał w zwyczaju. Na marne jednak szukać w tym geście jakiejś sympatii, raczej był to wyraz aprobaty. Odwiązał opaskę Ikuto i usiadł naprzeciwko, czekając, aż Gryfon się ocknie.
- Nie zadawaj pytań, jeżeli ci życie miłe – ostrzegł jeszcze krótko Krukona, po czym wrócił do obserwacji Twana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Maj 02 2012, 10:06

Wicedyrektorka, jak wicedyrektorka. Ale weszli razem... No mniejsza. Nie ważne właściwie, co ten człowiek powie krukon i tak nie ma najmniejszego zamiaru zaufać mu nawet w minimalnym stopniu. W końcu zgrabnie i szybko zdążył zrozumieć, że to wszystko co się dzieje jest dla jakiegoś wyższego celu. Nie rozumiał tylko jeszcze o co tak właściwie chodzi i co on osobiście ma do tego.
Twan oberwał najwyraźniej w punkt witalny. To komplikuje sprawę. Jeśli ten mężczyzna też to potraf – chyba, że to był po prostu tylko jeden, który zna – to jego szansę na ucieczkę bardzo łatwo mogą spaść poniżej 50%. Ale nie będzie przecież siedział bezczynnie.
Szedł więc za nim z opaską na oczach. Starał się dokładnie skupić i zapamiętać perfekcyjnie każdy dźwięk, każdy szmer jaki po drodze dobiegł do jego uszu. Może chociaż dzięki temu uda mu się w najbliższym czasie odnowić tą drogę i kogoś tu sprowadzić. W końcu dobrze wiedział, że przeżyje to spotkanie. Gdyby chciano go zabić, już by nie żył. Zresztą, jaki byłby w tym sens? Nie jest groźny, jeśli nie ma takiej potrzeby.
Szkoda, że nie mógł obejrzeć twarzy ludzi, do których zwrócono się tak ostro. A więc Farid jest przywódcą jakiejś grupy. Powoli wszystko zaczynało się rozjaśniać. Ale naprawdę powolutku, bo musiał przeanalizować wszystkie opcje. Starał się zlokalizować możliwe miejsca ucieczki – okna, czy drzwi. Usłyszeć ich skrzypnięcie. Jednak nie udało mu się to. Miał nadzieję, że jeśli Twan otworzy oczy, to coś wymyśli.
Eliksir... Jaki cholera jasna eliksir? Kurde, gdyby mógł wyczuć jego zapach domyśliłby się czy to np. Wywar Tojadowy, czy coś innego. Wtedy pewnie zrozumiałby wszystko. Jak ciężko jest chwilowo egzystować czegoś nie wiedząc.
- Co chcecie z nami zrobić? - Zapytał otwarcie. Nie wziął ostrzeżenia do serca, bo jak już wcześniej wspomniałem domyślił się, że to nie ich śmierć leży w głowie tych ludzi jako priorytet. No tak, ludzi. Gdyby wiedział...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Maj 02 2012, 12:47

No i pięknie. Z zupełnie niewiadomych powodów znów stracił przytomność, przynajmniej nie musiał iść, taki plus. Ale z drugiej strony, to bladego pojęcia nie miał gdzie się znaleźli, a przede wszystkim jak. Bo przecież gdyby miał na oczach jedynie przepaskę, jak to Ikuto, wtedy z pewnością bardziej by się zorientował. Szkoda, że nie wiedział, jak wieloma korytarzami szli, wtedy pewnie miałby nieco ciemniejsze myśli, chociażby dlatego, że to wszystko mogło się nagle zawalić i wtedy zostaliby tutaj pod wielką ilością ziemi, zupełnie jak w trumnie.
Zaczął powoli się budzić, słyszał już głosy, czuł zapach alkoholu i taki jakiś... mokrego futra? Coś w tym stylu, równie okropne. W każdym razie, wcale nie miał ochoty otwierać oczu. Leżał sobie na tym stoliku, wcale się nie ruszał i udawał, że wciąż jest nieprzytomny, nasłuchiwał. Czuł na sobie wzrok Farida, więc włożył cały swój talent aktorski w to, by rzeczywiście wyglądać jak wciąż nieprzytomny. Pomyślał sobie, że skoro Ikuto już zadał to pytanie, chociaż miał tego nie robić, to profesor albo na nie odpowie, albo się wkurzy i coś z nim zrobi. O! Może chociaż to go zajmie na jakiś czas...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Pon Maj 07 2012, 15:40

Jeannette wiedziała, że coś tu śmierdzi. Na śledzenie Farida Sherazi'ego poświęciła mnóstwo swojego cennego czasu. Zaś tyle samo uwagi i ostrożności, co samemu podążaniu za tym podejrzanym typem poszło na ukrywanie śledztwa. Ha, miała nawet swoje własne, małe akta, spisywane na pergaminach, które ukrywała na dnie kufra. Wbrew pozorom była to idealna kryjówka. Po pierwsze, mało kto z jej dormitorium śmiał tam zaglądać bez jej pozwolenia, a po drugie, cóż, na złodziei czekały pułapki. Villeneuve kochała w życiu trzy rzeczy - śledztwa, przebiegłość połączoną z pułapkami oraz ruch. Wszystko składało się pięknie na detektywa z potencjałem. I taka właśnie była. A do tego niewinna, pozornie, ale zawsze. I działała, więc czemu miało nie udać się i tym razem?
Przekradała się w cieniu i zaroślach całą drogę, dzielnie znosząc denerwujące gałązki. Na szczęście wiatr sam poruszał drzewami, więc o jakiekolwiek szelesty nie musiała się martwić, niknęły w szumie liści. I doszła do opuszczonej wieży, gdzie zaczynało się kombinowanie. Jea nie chciała używać różdżki, bo promień łatwo było zlokalizować. Zbyt wielkie ryzyko. Dlatego przekradała się powoli, ale bardzo zręcznie, a do samej wieży wlazła oknem. Kto był na tyle głupi, żeby obstawić tylko wejście? Nieprofesjonalnie, Faridzie Sherazi. Szczególnie, że wspinanie się po cegiełkach i zaroślach (wiosna sprzyjała) nie było prawie żadnym wyczynem dla akrobatki. Gorzej było w środku. O ile udało jej się wylądować bez szwanku, strażnicy zauważyli, że coś jest nie tak. Ukryła się i siedziała cicho, aż ich wątpliwości nie zostały rozwiane i ruszyła dalej. Doszła aż pod salę spotkań, gdzie znalazła dogodne miejsce. Widok nie był bardzo zadowalający, ale za to słyszała wszystko. Póki co - nic konkretnego.

/ dajcie mi tu posiedzieć jeszcze jedną kolejkę, potem się czymś zdradzę i możecie mnie łapać <3 /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Wto Maj 08 2012, 22:19

Siedział tak i intensywnie wpatrywał się w Gryfona, nie zdając sobie sprawy z tego, że a) Twan już się obudził b) ktoś nieproszony znalazł się w jego twierdzy c) Ikuto zaczyna powoli łączyć fakty. Właściwie wszystko trochę się w jego planie pogmatwało, ale był zdeterminowany i naprawdę nie przejmował się, kto dziś ucierpi, kogo nie przemieni i tak dalej. W każdej chwili mógł znaleźć nowych kandydatów. To akurat nie stanowiło problemu. Dlatego też Krukon był zbyt pewny siebie. Nie powinien robić mu na złość, nie był dziś w nastroju na takie pogrywanie i widzieli to wszyscy jego ludzie, więc syknęli oni, gdy ich gość odważył się sprzeciwić Faridowi. Ten spojrzał na niego z furią wymalowaną na twarzy i stanąwszy przed nim, zdzielił go mocno w twarz. Tak, że ten, mimo swojej postury, spadł z krzesła na ziemię.
- Powiedziałem, żebyś nie zadawał pytań. Nie jesteś wyjątkowy, można cię wymienić… więc lepiej siedź cicho. I KIEDY ON SIĘ DO CHOLERY OBUDZI? – Tu wskazał na Twana, patrząc na człowieka, który unieszkodliwił Gryfona. Ten tylko wzruszył bezradnie ramionami, nie patrząc swojemu szefowi w oczy. Powoli tracił nad sobą panowanie, a to nie wychodziło na dobre nikomu. Podszedł do stolika, na którym leżał Nguyen i silnie nim potrząsnął.
- Śpiąca królewno. Obudź się albo stracę nad sobą kontrolę i cię zjem. I to nie metafora, słyszysz? – To mówiąc, ciągle nim szarpał, jakby chcąc go w ten sposób sprowadzić z powrotem do tej okropnej wieży, która tyle już widziała i pewnie wiele też zobaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Maj 09 2012, 16:17

Łączył fakty i to coraz lepiej. Doszedł do jego nosa bowiem zapach mokrego, spoconego psa. Przynajmniej tak mu się wydawało. A dzięki temu był coraz bliżej prawdy. Jeszcze troszkę i troszkę i będzie wiedział dokładnie wszystko, a do tego będzie miał idealny plan ucieczki. Naprawdę bardzo wysilał się, żeby zwiać tym... Wilkołakom. Bo cóż to mogłoby być innego? Przecież nie mają tutaj hodowli zwierząt futerkowych... A jeśli tak, to bardzo przepraszam, nie domyślił się tego. Raczej uznał, że przebywający tu ludzie, to nie ludzie. To tak krótko mówiąc.
Syknął cicho czując najpierw uderzenie, a potem ból w ręce na którą upadł. Momentalnie postarał podnieść się z podłogi i usiąść. No dobrze. Niezwykle silny człowiek, który niemetaforycznie ma zamiar zjeść Twana. No i wszystko jasne. Oczywiście nie omieszkał podzielić się z Gryffonem wiadomością o tym, w jakich są tarapatach. Odsuwał się delikatnie do tyłu. Miał nadzieję, że ktoś już zrozumiał, że są w niebezpieczeństwie i zaraz tu przyjdzie. Xsa... Cholera...
- Zastanawiam się dlaczego wilkołaki wybrały akurat mnie i jego... - Powiedział na głos. Nie, to nie było pytanie, jeśli nie jest to do końca wiadome. A tylko luźnie stwierdzenie, które miał nadzieję, że uświadomi „śpiącej królewnie”, że muszą zwiewać póki się da.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Maj 09 2012, 20:20

Wyglądało na to, że był lepszym aktorem niż sam się spodziewał, bo Farid wcale nie zorientował się, że już od jakiegoś czasu udaje. Chciał jeszcze czegoś posłuchać, ale poza szeptem tych jakiś gości co również musieli być obecni w pomieszczeniu nie słyszał niemal nic. Szkoda, bezinteresowna (?) pogawędka widać się skończyła, a on... cóż, będzie musiał coś wymyślić. Jakiś świetny plan, jak zawsze. Przecież miewał same świetne plany... zawsze skuteczne, uch. No dobra, prawie zawsze. Prawie, że podskoczył, kiedy rozległ się ten okropny plask! Jejku, tyle dobrze, że nie użył na Ikuto jakiegoś okropnego zaklęcia, jak wcześnie tamten gościu w kryptach, bo by było jeszcze mniej wesoło. Ale za to zdecydowanie nad sobą nie panował, bo tuż po tych wrzasku, szarpnął nim (Twanem) tak mocno, że chociażby był zaczarowany zaklęciem, jak owa śpiąca królewna, to chyba MUSIAŁBY się obudzić. Serio. Dlatego teraz, nawet nie wiedział czy wyszło mu dalsze udawanie, że wcześniej spał, w każdy razie dostał takich dreszcz, drgawek, nie wiadomo czego, że najpierw gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej, a potem zleciał boleśnie na podłogę i tak już pozostał, siedząc tam, trochę bojąc się jakkolwiek ruszyć. Wiadomo, co profesorowi Sheraziemu zaraz wpadnie do łba? Bo bo niby dobra, widać za zaklęciami nie przepadał, co innego przemoc fizyczna, brrr. Siedział więc tak, z szeroko otwartymi oczami i nie wiedział co zrobić. Najlepiej nic. A może lepiej zwiewać gdzie pieprz rośnie? Tak, zdecydowanie to miał na myśli Ikuto, mówiąc to co mówił, ale noooo, niby jak miał teraz biec? Przecież od razu go złapią!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Sro Maj 09 2012, 22:14

Jeannette miała bardzo konkretne podejrzenia co do Farida, nie lubiła jednak wyciągać pochopnych wniosków, potrzebowała niezbitych dowodów. Siedziała cicho, uważnie łowiąc każde słowo obecnych. Krukon mógł pleść głupoty, nie sądziła żeby spędził tyle czasu na śledztwie co ona, ale mimo tego doszedł do tego samego wniosku. Farid był wilkołakiem. Złym, tak podejrzewała. Chciał zgubić Hogwart lub uczniów, ale jego konkretniejsze plany nie były jej znane.
Siedziałaby tak dalej, ale stół na którym ułożono Gryfona nie był w zasięgu jej wzroku. Kiedy ten upadł na ziemię, odgłos rozproszył Jeannette, którą zauważył jeden ze strażników. Nie dała się jednak złapać tak łatwo! Jaka akrobatka zlekceważyłaby swój talent w takiej sytuacji? W porę wymknęła się z łap strażnika, minęła go i spróbowała ucieczki, ale zbyt szybko zauważyli, że coś się dzieje. Zawróciła więc, omijając strażników, aż w końcu stanęła przed jednym, który zagrodził jej drogę i rzekła dobitnie:
- Sama pójdę, szujo!
I przemknęła mu pod nogami, po czym pojawiła się przed profesorem lekko zadyszana.
- Twoja obstawa jest godna pożałowania, nie warta podtarcia tyłka - oznajmiła, krzyżując ręce na piersiach i krzywiąc się lekko. - Co knujesz? - ha, nie da sobą pomiatać i nie dopuści do rękoczynów. Nie ma mowy, wyrwie się, co zdążyła mu udowodnić swoimi popisami przed ową obstawą. Czekała po prostu na odpowiedź. I motywy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 47
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Czw Maj 10 2012, 08:02

No i w końcu coś zaczęło się dziać. Na Krukona nie zwracał uwagi. Dobrze wiedział, że prędzej czy później wszystko zrozumie. W końcu był w Ravenclawie, tam nie trafiali ludzie głupi. Jednak wybudziła się jego śpiąca królewna, co postanowił wykorzystać. Nie miał pojęcia, co dzieje się w jego skośnookiej głowie, ale wiedział, że ten nadal nie pojmuje, co tu robi i kim on jest. Albo był za mało inteligentny albo jego ograniczenie nie pozwalało mu przyswoić nowych informacji dość szybko. Ale to wszystko się poprawi. Trochę to potrwa, jednak zdoła go wytrenować. Chłopcy byli jeszcze młodzi. Nie to co ta hołota, z którą przyszło mu pracować.
- Usiądź sobie na krześle i słuchaj, nasza Śpiąca Królewno. Ty też, osiłku od siedmiu boleści… - Spojrzał na nich z lekkim politowaniem, ale też niezwykłym jak na niego spokojem. Teraz czas przewrócić im świat do góry nogami. A to sprawi mu naprawdę ogromną przyjemność. – Jestem szefem organizacji, która…
Nie pozwolono mu dokończyć, bo oto zza jakiegoś załamu wyskoczyła niezwykle zwinna osóbka, która bez problemu wyminęła wszystkich idiotów, którzy byli tu po to, żeby go pilnować. Nawet tego nie potrafili zrobić dobrze. Powstrzymał ręką kolejną grupkę, która zamierzała rzucić się na Krukonkę i spojrzał na nią uważnie.
- To się niedługo zmieni. Ci debile odwalają brudną robotę. Nic więcej. – Wzruszył lekceważąco ramionami. – Jeżeli zechcesz usiąść, to o wszystkim ci opowiem. I twoim kolegom przy okazji też.
Nie miał zamiaru używać przemocy. Kobiety bardzo szanował i krzywdy im nigdy zrobić by nie mógł.
- Znaleźliście się w sytuacji bez wyjścia. To tak na początek. Nie ma już dla was odwrotu i nie próbujcie uciekać, bo to tylko przedłuży nasze dzisiejsze spotkanie. Nie dam się wykiwać tak, jak tamci – wskazał ręką na zbierających się z podłogi wspólników. – My wszyscy tu zgromadzeni, jesteśmy wilkołakami. Niezwykłymi, bo potrafimy działać w dzień i w nocy, kiedy tylko chcemy i całkowicie nad sobą panujemy po przemianie. Udaje się to nam dzięki pewnemu eliksirowi. Wy też się nimi staniecie. Już za moment. Teraz macie chwilę na zastanowienie… przyjmujecie tę szansę, czy chcecie umrzeć? Innego wyjścia nie ma. – Wszystko to mówił beznamiętnym, jakby trochę znudzonym głosem. Bo rzeczywiście, ta część inicjacji nudziła go najbardziej. Oparł się o stół i czekał. Miał nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja sprzed miesiąca (?) kiedy to musiał zabić tamtą dziewczynę. A przecież mogła się okazać przygatna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Czw Maj 10 2012, 09:40

Domyślił się. To nie było nic trudnego zrozumieć, połączyć fakty. Ale dalej nie rozumiał jednej, bardzo ważnej dla niego rzeczy.
- Dlaczego akurat my? - Oczywiście nie miał zamiaru zostać wilkołakiem. Kiedy to słyszał myślał w pierwszej chwili, że to jakaś kpina. Potem zaczął się bać. Był naprawdę przerażony całą sytuacją. Nie mógł się ruszyć. Sparaliżowało go wręcz. Nie zmieniał obojętnej miny twarzy. Był pewien, że nie może krzyczeć. Nawet się nie spostrzegł, że kolejna ofiara pojawiła się w tym miejscu. Czyżby i ta dziewczyna miała zostać przemieniona? A może jest tutaj przypadkiem? Nie za bardzo kontaktował i nie za bardzo słuchał otoczenia. Skupiał się nadal na ucieczce. Ale nic... Kompletnie nic... Twan, co robimy?
Normalnie wolałby umrzeć niż zostać potworem. Ale teraz... Przecież ma dla kogo żyć. Lillyanne. Zresztą i tak umrze, jeśli nie da rady uciec. Szkoda, że nie skorzystał z szansy, kiedy zajmowali się tamtą kobietą. Jak mógł to przegapić? Szkoda, że nie jest animagiem!

/Potem go poprawie/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala spotkań   Czw Maj 10 2012, 16:59

To wszystko było... takie trochę straszne, Twan musiał to w końcu przyznać, chociaż ciągle milczał. Ale nie oszukujmy się, wyglądał również na wystraszonego, teraz wcale nie chciało mu się zgrywać bohatera, szczególnie widząc tych wszystkich ludzi tam. Usiadł na krześle, ostrożnie, jakby go miał ugryźć, wciąż obserwując Farida. Tak, patrzył się na niego, wciąż obserwował. Skoro już i tak zmuszony był to zaprzestania udawania, że śpi, nic nie szkodziło na przeszkodzie, żeby to robić. Co jakiś czas rzucał te spojrzenia gromadzie śmierdzących ludzi przy stolikach, albo Ikuto. Ale nie, na niego starał się nie patrzeć. Tylko czasem, ukradkiem, kiedy był pewny, że on spogląda w innym kierunku. A potem przyszła Jean. Spojrzał na nią, najpierw trochę z nadzieją, jakby myślał, że może przyszła jakoś (?) ich uratować, ale te pozytywne myśli wyjątkowo szybko zostały rozwiane. Świetnie, wiec znowu nie było żadnej drogi wyjścia. Dlaczego nie wróciła do szkoły i nie sprowadziła pomocy...? Mogła, no nie wiem, wysłać patronusa z wiadomością. On sam, po pierwsze takich super rzeczy robić nie potrafił, a po drugie to nie miał różdżki przecież. Została gdzieś tam. Nie miał pojęcia, czy ten gościu od Farida je ma, czy może zostały w krypcie. Ale prawdopodobnie to drugie, bo jak wychodzili, to chyba gdzieś tam w kącie leżały. Słuchał profesora, starając się jako-tako zrozumieć jego słowa. Godryku, to przecież było szalone! Jak to możliwe, że nauczyciel Hogwart był... był taki jaki był?
- Ja-ja nie chcę umierać - wydukał, również myśląc o tych wszystkich ludziach, których znał, których kochał, których nie chciał zostawiać. Poza tym, tak naprawdę to przecież... będąc tym okropnym wilkołakiem zawsze można było zrobić coś, prawda? Zawsze pozostawała jakaś pozytywna myśl. Równocześnie, chociaż Twan powiedział to co powiedział, w duchu niemalże trząsł się na myśl, że mógłby zostać wilkołakiem. Przecież to było takie OKROPNE. I obleśne też. Na pewno bolesne. I tak dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala spotkań   

Powrót do góry Go down
 

Sala spotkań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-