Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Zaklęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa Zaklęć   Pią Cze 11 2010, 17:30

First topic message reminder :


Klasa Zaklec i Urokow


W tej przestronnej klasie na trzecim piętrze odbywają się lekcje zaklęć. Dwa rzędy dwuosobowych ławek czekają na uczniów. Duże okna przepuszczają wiele światła, co nadaje klasie przestronny wygląd. Na regałach po prawej stronie znajdują się wszelakie przedmioty na których można ćwiczyć zaklęcia. Na ścianach wiszą natomiast tablice na których są wypisane podstawowe zasady pojedynkowania się.

Opis zadań z OWuTeMów:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Wto Paź 11 2016, 22:09

Zaklęcia były przedmiotem, z którego zakresem Ruth wiązała całą swoją przyszłość, więc nie pozwalała sobie na spóźnienia. Nigdy. Zwalniała się wcześniej z pracy w szpitalu, ba, zwalniała się także u Nolana, kiedy wisiało nad nią widmo sprintu przez szkolne korytarze do sali, w której odbywały się zajęcia. Dlatego i dziś, choć jej praktyka powoli dobiegała końca i właściwie to powinna przerzucać teraz raporty w Ministerstwie, pozwoliła sobie na wolne od pracy i energicznym krokiem ruszyła na zajęcia.
Była przed czasem, jednak o dziwo zauważyła, że na sali jest już sporo osób. Ciekawe, zazwyczaj ludzie lubili wbiegać na lekcję spóźnieni parę długich chwil po czasie, więc dla Ruth taka frekwencja była już sporym zaskoczeniem.
Kolejnym, jeszcze większym była obecność nowego nauczyciela. W pierwszej chwili dziewczyna trochę się wzdrygnęła na myśl o tym, że może być drugim Craine, ale bił od niego wewnętrzny spokój i opanowanie, więc już po chwili krukonka uśmiechnęła się nieznacznie, zakładając w duchu, że ów pan musi być naprawdę godny szacunku.Cóż, opinię o człowieku wyrabiamy sobie już po kilku sekundach, stety lub niestety.
Swoim zwyczajem cicho zamknęła drzwi, żeby nie przeszkadzać innym i rozejrzała po sali w poszukiwaniu znajomych.
-Dzień dobry - skłoniła lekko głowę i usiadła w jednej z wolnych ławek.
Z ciekawością i uwagą, kompletnie nie zwracając uwagi na uczniów zaczęła też przyglądać się tablicy przed sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Paź 12 2016, 13:18

Wreszcie jakieś zajęcia, które ją interesowały! Tak dawno nie było zaklęć, że zaczęła się zastanawiać, czy profesorowi nic się nie stało… W końcu rok szkolny zdążył się zacząć, a wszystkie zajęcia były po kolei odwoływane. Gdy wychodziła z wieży, spotkała @Naeris Sourwolf, która również kierowała się do klasy zaklęć. Candy uśmiechnęła się do dziewczyny. Chyba zaczynała ją kojarzyć.
Zejście na trzecie piętro trochę im zajęło, ale na szczęście nie spóźniły się. W sali stał nowy profesor, a przynajmniej Hiszpanka w ogóle go nie kojarzyła. Rzuciła Naeris pytające spojrzenie, po czym zazezowała na starszego mężczyznę. Własnie tłumaczył coś reszcie, ale Candidzie wydawało się, że to nie jest jeszcze właściwa część lekcji. Przecisnęła się między ławkami i usiadła gdzieś po środku. Pomachała do Krukonki. Obok niej wciąż było wolne krzesło.
Gdy profesor na chwilę przerwał i spojrzał w kierunku drzwi, Candida powiedziała:
Dzień dobry. – Uznała, że teraz będzie grzeczniej niż swoim wejściem przeszkadzać zainteresowanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 46
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13341-beatrice-michelle-verges#356362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13344-relacje-beatrice#356370
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13343-avis#356369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13345-beatrice-michelle-verges#356374




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Paź 12 2016, 16:52

Wcale nie chciała się spóźnić! Ani troszkę. Po prostu nie wiedziała, gdzie znaleźć tą cholerną klasę, przez co przeprowadziła wiele nudnych konwersacji z mieszkańcami najprzeróżniejszych obrazów. W końcu jednak otrzymała dobre wskazówki.
Beatrice biegła do sali, co było nielada wyczynem. Miała swoje ukochane (tak jak wszystkie inne) szpilki, postukujące elegancko przy każdym kroku. O mały włos nie zapomniałaby, że powinna nosić szatę szkolną, mundurek - jakoś tak wolała ubierać się normalnie, po mugolsku. Zresztą, do tych butów cudownie wyglądały nowe spodnie, które...
Ekhem.
W każdym razie, tuż przed klasą zatrzymała się, wzięła głęboki oddech i weszła do środka już poważna, może nawet nieco nonszalancka. Jasne włosy zawiązane miała w niedbałego koka, do piersi przyciskała jakieś pergaminy, pióro i kałamarz. Nie wiedziała, czego się spodziewać... Była nowa w Hogwarcie i z tego, co słyszała, ten nauczyciel również. No, przynajmniej tyle! I ona i on zaczną z czystą kartą.
- Bonjour - wyrzuciła z siebie odruchowo, po czym zamrugała z lekkim zaskoczeniem. Cóż, bynajmniej tego nie planowała... Chyba jednak oduczenie się tego typu nawyków nie było takie proste. Jej zawahanie trwało jedynie sekundę, może dwie - zaraz przybrała na twarz ten sam wyraz, co wcześniej, jakby nic jej nie trapiło. Raczej każdy wiedział, co znaczy "bonjour", więc nie zamierzała się kłopotliwie poprawiać, ani nic w tym stylu.
Krukonka omiotła wzrokiem pomieszczenie, po czym zdecydowała się usiąść sama. Nie wiedziała, czego oczekiwać po tej lekcji. Może i z Zaklęć najlepsza nie była, ale czegoś chciała się nauczyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Paź 12 2016, 16:59

Shane lubił zaklęcia.
Nie był pewny, czy to dlatego, że miały w sobie coś intrygującego, czy po prostu miał do nich farta i szło mu zwykle nieźle. Jego pamięć bez problemu ogarniała wszystkie formułki, które jak narazie znał... A przynajmniej nie trafił jeszcze nigdy na sytuację, by kompletnie nie wiedział, co zrobić.
Tak, Ślizgon zdecydowanie wolał zaklęcia, niż chociażby zielarstwo.
Niestety, jego lubienie wcale nie polegało na tym, że w jakiś szczególniejszy sposób wykazywałby się na tych lekcjach. Zwykle siedział cicho, starał się nie zwracać na siebie uwagi i po prostu był, egzystował. Nie był jakimś rozgadanym Gryfonem, ani przemądrzałym Krukonem. Nie odczuwał potrzeby pomagania innym tak jak Puchoni. On po prostu sobie siedział, uczył się sam i cieszył się ze swoich sukcesów sam. Do porażek się nie przyznawał, więc to nie było problemem.
- Dzień dobry, profesorze. - mruknął nieco niewyraźnie, ledwo zaszczycając starszawego już nauczyciela spojrzeniem. W szkole było o nim dość głośno, podobno naprawdę znał się na rzeczy.
No i dobrze... Byleby tylko nie cisnął za bardzo, albo nie wymyślał jakichś dziwacznych grupowych projektów. Shane'owi najlepiej pracowało się samemu.
Usiadł w wolnej ławce, w ogóle nie biorąc pod uwagę dołączenia do jakiejś innej duszyczki gotowej na naukę. W pierwszej chwili chciał zawołać do siebie @Naeris Sourwolf, ale chyba przywoływała ją jakaś inna Krukonka. Postanowił sobie darować cyrki, tym bardziej, że blondynka go jak narazie nie zauważyła. Zaczął obracać rozleniwiony różdżkę w palcach, rozglądając się po sali bardziej z nudy, niż zaciekawienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Paź 12 2016, 17:19

Naeris poświęciła ostatnie minuty przed wyjściem z dormitorium na użeranie się ze swoim modelem smoka, który miał chyba wyjątkowo zły humorek. Dziabnął ją w palec tak mocno, że ostre ząbki przebiły jej skórę. Całe szczęście, że znała zaklęcia lecznicze i po chwili mogła już odetchnąć spokojnie. W pośpiechu zarzuciła na ramię torbę, z której prawie wypadły jej rysunki (czemu ich nie poukładałaś, Sourwolf?!), a jak przystało na niedorajdę życiową, mało brakowało, żeby potknęła się o własne nogi. Dopiero tuż przed wyjściem z wieży ogarnęła się i zwolniła, bo przecież było jeszcze trochę czasu. Wychodząc natchnęła się na Candy, do której pomachała wesoło i uśmiechnęła się szczerze. Wyjątkowo Naeris nie opuszczały tego dnia optymizm i roztargnienie. W drodze z drugą Krukonką nie rozmawiały, co nie przeszkadzało młodszej dziewczynie. Skupiła się na porządkowaniu niesfornych kosmyków swoich włosów, które najwyraźniej nie chciały jej słuchać. Gdyby tylko znała się trochę bardziej na tych magicznych sztuczkach dziewczyn... Dała spokój, tłumacząc sobie, że to po prostu artystyczny nieład, a nie szopa.
A to ci niespodzianka. Kolejny nowy nauczyciel. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne - wydawał się inteligentny i doświadczony, co od razu zaliczyła na plus. Wzbudzał też szacunek samym swoim wyglądem (siwe włosy + 100 do mądrości). Ciekawe tylko, ile będzie od nich wymagał. Zaklęcie lubiła, bo praktycznie zawsze się przydawały. Nie miała może najwyższych wyników zwłaszcza z tego przedmiotu, ale go lubiła. Jasnowłosa przywitała się uprzejmym "dzień dobry, panie profesorze". Nim zdążyła ogarnąć spojrzeniem całą klasę, by wyłapać tych, których zna i chociażby się do nich uśmiechnąć, Candy już do niej machała, żeby siadła obok. Zajęły jedno z miejsc, które pozwalało jednak wyłapać twarze innych.
Dostrzegła Ettie, z którą chętnie by porozmawiała później o wygranym meczu, z którego czuła się niemal tak dumna, jak Gryfoni, przelotnie przyjrzała się też Dulce, rozpoznała dziewczynę w ciąży, o której krążyło mnóstwo plotek, a jej wzrok ostatecznie przykuł ciemnowłosy chłopak. Bawił się tylko różdżką, a obok niego nikt nie usiadł. Przez chwilę patrzyła prosto na niego, jak gdyby chcąc złapać kontakt wzrokowy, ale ostatecznie przypomniała sobie o Hiszpance, która jeszcze zaczęłaby się zastanawiać, o co tu chodzi. Odchrząknęła więc cicho, skupiając swoją uwagę na rozmowie, jaką toczył nauczyciel z uczniami, którzy przybyli wcześniej. Jako, że nic nie zrozumiała, przyjrzała się dziwnym rysunkom na tablicy. Przypominały jej runy, które swoją drogą bardzo lubiła odczytywać...
- Jak myślisz, co to w ogóle jest? - spytała swoją towarzyszkę, marszcząc lekko brwi. Wyglądało jak jakiś schemat. - I tak poza tym, jak ci minęły wakacje?
Zwróciła na Candy jasnozielone oczy, wyjmując przy okazji różdżkę i stukając nią lekko w blat, w oczekiwaniu na rozpoczęcie zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 64
Skąd : Irlandia, Waterford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 571
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13510-alistair-keane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13522-kazda-znajomosc-ma-znaczenie-zarowno-wrog-jak-i-przyjaciel#359841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13523-alistair-keane#359842




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Paź 12 2016, 19:41

No nic... Milczeniem Gryfonki na razie nie przejął się Alistair, poza tym Dulce uparcie kontynuowała dyskusję przed właściwą lekcją, ale do niej nauczyciel przejdzie nieco później. Dosłownie po chwili lawinowo niemalże zaczęli schodzić inni uczniowie, każdemu z osobna odpowiedział przywitaniem, zapamiętał wybrane miejsca, bo to, gdzie ktoś siedzi sugeruje również charakter ucznia, a Keane ma ambitny plan podchodzić do każdego indywidualnie i nie zamierza nikogo pominąć. Nie znał ich wszystkich zbyt dobrze, ale najbliższe lekcje na pewno to zmienią.
Dobra, większość ludzi przyszła, odpowiedział tym samym przywitaniem i po chwili ukrócił wywody Dulce, by skupić się na wszystkich zebranych.
- Reino, czas na te dyskusje i przemyślenia jeszcze się znajdzie niejeden raz, niemniej cieszę się, że jesteś głodna wiedzy. Jeśli zaś chodzi o transmutację, to jestem zdania, że jeśli nie jest się z czegoś dobrym, to lepiej nie oceniać danej dziedziny, skoro nie mamy w niej doświadczenia. Transmutacja jest bardzo obszerna i wbrew pozorom skomplikowana, moim zdaniem najwytrwalsi mogą ją w jakimś stopniu opanować, choć zgodzę się, że pod względem matematycznym niemożliwe jest opanowanie wszystkich możliwych kombinacji, a teraz pozwól, że zajmę się wami wszystkimi. -
Po czym spojrzał na salę, obecnych uczniów i w tej chwili postanowił odeprzeć się od swojego biurka i poszedł bliżej środka sali, by być na widoku wszystkich... I wszystkich mieć na widoku, niech no tylko zobaczy kogoś gadającego, kiedy zamierza się z nimi dogadać...
- No nic... Dzisiaj damy taryfę ulgową spóźnialskim... - szepnął do siebie - Witam wszystkich. Cieszę się, że zjawiliście, a w zasadzie zjawiłyście w dość licznym gronie, nie ukrywam zaskoczenia wynikającego z większej ilości dziewczyn, niż chłopaków, za moich czasów było zupełnie inaczej. Zakładam, że o mnie nie słyszeliście. Nazywam się Alistair Keane i w tym roku będę was uczyć zaklęć i obrony przed czarną magią.-
Po czym wskazał na tablicę, różdżką ją delikatnie powiększył przy pomocy zaklęcia, przez co rysunki i notatki stały się czytelniejsze, ale nadal zbyt skomplikowane dla większości obecnych uczniów.
- Jeśli ktoś z was wątpi w moje zdolności czy nie zna moich kwalifikacji, to ta tablica wszystko wam wyjaśni. Część osób mogła już usłyszeć moją krótką rozmowę z Reiną odnośnie jej zawartości. Od 42 lat byłem czynnym Łamaczem Klątw i zajmowałem się takimi przypadkami, jak starożytne klątwy blokujące różdżki przed czarowaniem, czego krótki opis i jeden ze sposobów naprawy takiej różdżki zawarłem właście tutaj, ale to jedynie ciekawostka w tym momencie, nie zawrajcie sobie tym głowy. Odpowiadałem również za oczyszczanie przedmiotów czy całych miejsc z czarnej magii, więc moje doświadczenie jest postawione na praktykę, a nie teorię i to samo mam w planach wam przekazywać. Wiedzę PRAKTYCZNĄ, ale teorii niestety będzie trzeba trochę zawrzeć. -
I w tej chwili ponownie rozejrzał się po sali i upewnił się, że każdy go słucha, a każde gadulstwo czy nieuwagę ukracał raz, a dobrze.
- Na moich lekcjach będziecie zdobywać wiedzę, która pomoże wam przetrwać w świecie czarodziejów. Z mojej strony możecie liczyć na dużo zajęć praktycznych i mam zamiar również wcielić częste prowadzenie pojedynków, które będą kształtowały wasze umiejętności. To jest jednak rąbek moich planów, choć zapewniam was, że na większości lekcjach nie będziecie się nudzić. Dzisiejsze zajęcia jednakże postanowiłem wykorzystać jako czas, by poznać waszą wizję wspólnych zajęć, jak i was samych, bym mógł każdemu z was przekazać moją wiedzę i doświadczenie najlepiej, jak się da. Chciałbym się dowiedzieć, czego potrzebujecie i chcecie się nauczyć, byście wynosili z naszych wspólnych godzin jak najwięcej. Wierzę, że dojdziemy do kompromisu. Jedyne, czego oczekuję, to współpracy, punktualności i uwagi na lekcjach. Nadmierne gadulstwo i ignorancja będą przeze mnie surowo karane nie mówiąc o nagminnych spóźnieniach. -
I poraz kolejny spojrzał po wszystkich obserwując czy była osoba, która go nie słuchała, a potem przeszedł do końca wypowiedzi czekając na wypowiedzi uczniów.
- Z mojej strony to na razie tyle, mam nadzieję, że was nie wystraszyłem, ale lubię być konkretny, o czym nieraz się przekonacie. Teraz wasza kolej. Chcę, żebyście mieli wpływ na te zajęcia. To nie ma być podbudowa mojego ego, a kształtowanie waszych umiejętności i szlifowanie talentów. Bez waszej inicjatywy nic nie zdziałamy. Teraz czekam na wasze odpowiedzi, tylko proszę pojedynczo, nie ma co się przekrzykiwać, czasu nam nie brakuje. -
Dodał z delikatnym uśmiechem, by nieco ocieplić atmosferę po długiej i nieco poważnej, choć miał nadzieję nieco motywującej przemowie, teraz oparł się dłońmi o dwie pierwsze ławki i zamienił się w słuch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Paź 12 2016, 20:00

Skupienie Shane'a pewnie do najlepszych nie należało. Zdarzało mu się kompletnie wyłączyć, gdy coś go nie interesowało - ale kiedy na przykład mówił do niego ktoś, na kim mu zależało, słuchał go z taką uwagą, jakby jego życie od tego zależało. Miał więc koncentrację wybiórczą, a przynajmniej tak lubił to nazywać.
Alistair Keane uzyskał jego atencję dzięki swojemu nietypowemu podejściu. Właściwie, to Ślizgon po prostu chciał się zdecydować, czy metody stosowane przez profesora mu pasują, czy jednak nie. W gruncie rzeczy nie miał problemu, gdy ktoś dużo mówił - wtedy mógł słuchać, a to lubił najbardziej. Oj tak, nie ma nic lepszego od ciętej riposty, albo zwykłej wypowiedzi z sarkazmem... Jednak chwilami milczenie i przyswajanie informacji od drugiej osoby było bezpieczniejsze.
I to zdecydowanie była ta chwila, bo nowy nauczyciel chyba nie tolerował gadania. Chyba, na sto procent.
Tak więc Carswell, jako bardzo grzeczny uczeń, po prostu podparł brodę o leżącą na ławce rękę i obserwował tak siwowłosego.
Aż drgnął zaskoczony, kiedy wypowiedź Keane'a zaczęła zmierzać ku końcowi. Pewnie widać było po nim leciutkie ożywienie, bo jego brwi same podjechały do góry w pełnym niedowierzania spojrzeniu. Odszukał wzrokiem najbardziej znajomą twarz w tej sali, chcąc podłapać kontakt. Oczywiście, stanęło na @Naeris Sourwolf, siedzącej z tamtą inną Krukonką.
To jakiś żart? - przekazał jej bezgłośnie, tak dyskretnie, jak tylko mógł.
Co miał tak właściwie zrobić? Wymyślić, co chce, aby działo się na lekcji? To nie jego broszka! Jasne, jakiś wkład uczniowie musieli mieć w zajęcia, ale... Kto by wymyślił tak na poczekaniu cokolwiek? Ślizgon sam nie wiedział, czy był oburzony czy tylko zaskoczony. Wiedział tylko, że nie zamierza się wyrywać do odpowiedzi.
Ani odrobinkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Czw Paź 13 2016, 01:22

Ettie trochę późno skojarzyła, że nauczyciel mówi do niej.
- Przepraszam - ocknęła się - Ettie Wykeham, profesorze. Nic mi nie jest - uśmiechnęła się lekko na potwierdzenie swych słów - Zamyśliłam się tylko.
Keane oficjalnie rozpoczął lekcję, więc dziewczyna odstawiła na bok swoje poczucie niższości i skupiła się na jego słowach. Znowu jednak straciła kontakt z rzeczywistością przy opisie poprzedniego zawodu Keane'a. Łamacz klątw... brzmiało obłędnie. Właściwie nic o tym fachu nie wiedziała. Kiedyś jej się mogło coś obić o uszy, ale nie na tyle mocno, żeby zwrócić na siebie jej wiecznie rozproszoną uwagę. Nic dziwnego, nad przyszłością zaczęła się dopiero zastanawiać jakiś miesiąc temu.
Cierpliwie poczekała aż profesor skończy mówić i kiedy tylko zaprosił uczniów do dyskusji, wyrzuciła rękę w powietrze tak gwałtownie, że prawie spadła z krzesła.
- Jak bardzo niebezpiecznym zawodem jest łamacz klątw? Tak w skali od jednego do... smoczego dentysty? - nie była to co prawda odpowiedź na pytanie co chciałaby robić na lekcjach, ale nie można przecież powiedzieć, że pracowało się w potencjalnie najzajebistrzym zawodzie świata i oczekiwać, że nie będzie zainteresowania. Patrzyła na nauczyciela wielkimi roziskrzonymi oczami, licząc na to, że odpowiedź zupełnie zdruzgocze jej skale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pią Paź 14 2016, 19:00

Uczniowie dyskutowali tak żywo jak nigdy przedtem. Zajęcia zazwyczaj opierały się na samej praktyce – każdy miał swoją różdżkę i własny rekwizyt i nie interesował się otoczeniem. Czasami nawet profesorowie wydawali się ignorować uczniów. Jednak tym razem to była prawdziwa rozmowa i nikt nikogo nie olewał. Prawie. Candida zamierzała siedzieć cicho i się nie wychylać, pomimo tego, że jako Krukonka powinna być żądna wiedzy. Nie tym razem. Prowadzący odrobinę ją przytłaczał. Wiekiem, zachowaniem, a przede wszystkim – doświadczeniem. Większość jej pytań byłaby zapewne kretyńsko głupia.
Nie wiedziała nawet, czym jest ten rysunek na tablicy. Ale nie ona jedna.
Szczerze, nie mam bladego pojęcia. Wygląda na jakiś wzór… może coś z teorii magii? Nigdy nie była z tego dobra, wszystko po prostu było. – Nie uważała, żeby temat był nudny, po prostu do niej nie trafiał. Nigdy nie wnikała w to, jak działa zaklęcie, zależało jej na efekcie i akurat zdolnościami praktycznymi mogła się pochwalić. Zresztą obrazek był trochę niewyraźny, jeśli może to w jakikolwiek sposób bronić ich godności.
Wreszcie Naeris zapytała o wakacje, czyli coś, o czym Candy nie chciała rozmawiać. Przez to wesele miała w późniejszym czasie trochę problemów. Co prawda nikt nie domyślił się, że to wszystko to jej sprawka, ale dziewczyna miała wyrzuty sumienia. W końcu Prudencia zerwała z Lope, a nie do tego dążyła Krukonka. Chyba. Skoro nie mogła się pogodzić ze skutkami swoich działań, to chyba znaczy, że naprawdę tego nie chciała, prawda?
Gorączkowo myślała, co odpowiedzieć dziewczynie. Nie miała w zanadrzu żadnych historii, które nie byłyby zbyt osobiste.
Jeśli chodzi o wakacje… też dostałaś to dziwne zaproszenie na hiszpańskie wesele? – Tak, to wciąż dotyczyło tego okresu.
Z opresji wyratował ją profesor, który zaczął mówić o transmutacji, a Candy nadstawiła ucha. Mogła się zgodzić z mężczyzną, że transmutacja jest bardzo skomplikowana i trzeba wytrwałości, by się w niej wyszkolić. Zawsze uważała brata za najcudowniejszego i najlepszego, więc nie mogła odmówić mu umiejętności. Ani ona, ani Dulce nie mogły pochwalić się takimi zdolnościami.
Jednak gdy profesor zaczął mówić o swoją poprzednim zawodzie, Candida zaczęła wątpić w swoją obecność tutaj. Prędzej zajęłaby się uzdrawianiem niż łamaniem klątw. Tak naprawdę bardzo mało rzeczy ja interesowało. Czarodziejem rzeczywiście była kiepskim. Ratowało ją chyba tylko logiczne myślenie. Grzecznie jednak słuchała tego, co mówił mężczyzna, chociaż nie mogła powiedzieć, żeby dużo z tego rozumiała. Przytaknęła tylko, gdy mówił o praktyce i pojedynkach. To na pewno jej się spodoba. Aczkolwiek dzisiaj mogła sobie odpuścić. Rozmowy. Nie, ona wcale nie chciała rozmawiać.
Spojrzała wymownie na Naeris. Bała się odezwać. Bardzo prawdopodobne było, że wtedy na pewno spyta akurat ją. Nawet liściki wydały jej się nieodpowiednie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Rhinebeck, Nowy Jork
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13539-ismene-taissa-rain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13540-ismene-taissa-rain




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Paź 15 2016, 00:29

    Nie zamierzała się spóźnić na zajęcia, nawet wyszła ze swojego pokoju o odpowiedniej porze, jednakże w drodze spotkała znajomą i wdała się w niepotrzebną dyskusję. Jak zawsze, łatwo ją rozkojarzyć! Nim się obejrzała zostało jej tylko kilka minut do rozpoczęcia zajęć. Biegiem dotarła do klasy, jednakże widząc, że nowy nauczyciel rozpoczął już swoje wstępne przemówienie, stała w drzwiach grzecznie z szacunkiem czekając aż zakończy powiadamiać uczniów o swoim systemie działania. Swoją drogą, ten bardzo przypadł Is do gustu. Szczerzyła się od ucha do ucha, słysząc o wielu zajęciach praktycznych i pojedynkach. Teoria na dłuższą metę robiła się dla niej nudna. Musi się dziać! Muszą być efekty tych wszystkich nauk widoczne! To jest w magii najpiękniejsze!
    Gdy profesor Keane zamilkł, Is zrobiła śmiały krok do przodu.
    - Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie mimo, że to tylko kwestia minuty. - skinęła przy tym głową, ukazując w ten sposób szacunek.
    Odwróciła się w stronę uczniów, przyglądając im się krótko. Twarze znajome, ale nikogo z nich nie mogła nazwać kimś bliskim dla siebie. Nic straconego! Wszystko w swoim czasie. Usiadła obok ciemnowłosego chłopaka od ślizgonów, ot tak po prostu, pierwsze lepsze wolne miejsce.
    - Gdybyś na kogoś czekał, pewnie już by tu był, prawda? - skierowała cicho pytanie do chłopaka uśmiechając się lekko przy tym, niekoniecznie oczekiwała jakiejkolwiek odpowiedzi, ponieważ zajęcia się rozpoczęły.
    Ismene usadowiła się wygodnie, zakładając przy tym nogę na nogę i wbiła wzrok w profesora.
    - Ciężkie jest oczyszczanie przedmiotów z czarnej magii? - zapytała, wyobrażając sobie przy tym, że opanowuje w przyszłości ową sztukę.
    Westchnęła cicho, podpierając przy tym brodę ręką. Mimo, że to zajęcia organizacyjne, miała nadzieje, że na dzisiejszych zajęciach już zostanie im przekazana jakaś przydatna do wykorzystania w przyszłości wiedza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Paź 15 2016, 13:44

Naeris też nie za bardzo orientowała się w tym rysunku, więc po prostu zamierzała poczekać aż psor wyjaśni w dalszej części zajęć, co to właściwie jest. Chyba, że już to zrobił, ale nie ogarnęła. Tak też mogło być.
- Emm... tak, dostałam. Ten pan młody - Lope, tak? Znasz go? - spytała, wgapiając się w swoje dłonie. W końcu pamiętała, że podszywała się pod Hiszpana imieniem Lope i pisała listy z Miramon... Teraz już wszystko zrozumiała, ale nadal nie chciała nic mówić. Miała nadzieję, że swoim pytaniem nie wzbudzi w Candy podejrzeń. Co do ślubu był świetny i nawet go dobrze pamiętała, pomimo tego, że zdecydowanie przesadziła z alkoholem. I obudziła się w mieszkaniu Jamesa. W łóżku. Jego. Ale to nieważne, nieważne... Wreszcie ucichła i oparła głowę o swoje złączone dłonie, słuchając uważnie wszystkiego, co mówił profesor. Naeris wydał się zbyt zasadniczy i radykalny...  Ale nie każdy musi być taką kulką energii i emocji jak ona. Nie lubiła, gdy ktoś mówił jak maszyna albo czytał jak z kartki. Zwyczajnie nudziło to uczniów, co innego, gdy ktoś gestykulował, uśmiechał się, podnosił głos albo go obniżał. I jeszcze lepiej, gdy czasem łamał zasady... Z takimi nauczycielami też się już spotkała i ich lekcje zawsze przyciągały największe grona Hogwartczyków. Szczególnie zainteresowała ją poprzednia praca psora Keane'a, bo ciekawiło ją niemal wszystko, co związane z aurorami albo ludźmi, którzy po prostu zwalczali czarną magię. Nie wiedziała, z czego to wynika, po prostu tak miała. Dobrze, że na tych lekcjach mieli ćwiczyć praktykę. Naeris nie obawiała się, że oberwie jakimś zaklęciem i trafi do skrzydła. Przeżyła już wystarczająco dużo i mogła się nawet poszczycić pewnego rodzaju odwagą w takiego rodzaju sytuacjach. Gdyby bała się odrobiny bólu, nigdy nie zaczęłaby grać w drużynie Quidditcha. Zresztą takie zaklęcie pojedynkowe nie mogło nawet równać się z bólem, które człowiek przeżywa po Crucio, a którego Naeris była świadkiem... Już na pierwszym meczu, w którym pomagała Gryfonom, oberwała tłuczkiem, ale nawet nie przerwała swojej gry. Po prostu zacisnęła zęby.
Niestety, jeśli chodzi o wystawianie się na wzrok całej grupy i zabieranie głosu było wprost przeciwnie. Kiedy psor zakomunikował, że chce ich lepiej poznać, odruchowo skuliła się w sobie i oparła o krzesło tak, żeby wydawała się jeszcze drobniejsza niż jest w rzeczywistości. Miała ochotę nałożyć na siebie zaklęcie niewidzialności. Swoją drogą to rozglądanie się Keane'a po sali sprawiało, że nie umiała podnieść wzroku w obawie przed zetknięciem się z jego oczami. Nie lubiła, kiedy ktoś wpatrywał się tak intensywnie, jak gdyby próbował czytać wprost z jej duszy. Wiedziała, że w jej przypadku to dziecinnie proste. Także swoje spojrzenie kierowała głównie na różdżkę obracaną powoli w palcach. Współpraca, punktualność, uwaga? Okej, ale niech jej nie każe się wypowiadać. To wystarczy i będzie bardzo wdzięczna. Sto razy bardziej wolała po prostu słuchać, jego słów.
Po zakończeniu przemówienia nauczyciela zapadła na chwilę cisza. No błagam was, powiedzcie cokolwiek, spytajcie o coś... Skoro profesor najwyraźniej chciał, żeby to oni wyrazili swoją opinię... Ktoś odważniejszy powinien zabrać głos. Naeris podniosła wzrok i niemal natychmiast natknęła się na spojrzenie Shane'a. Odczytała z niego, że również uważa tę lekcję za dość dziwną. Wzruszyła nieznacznie ramionami i zrobiła minę, mówiącą mniej więcej "nie mam pojęcia". Bo taka prawda. Na więcej się nie odważyła, żeby nie zwracać na siebie uwagi Keane'a. Zazwyczaj nowy nauczyciel mówił krótko kim jest i przechodził do meritum lekcji, zazwyczaj zaczynając od dość prostych rzeczy. A tutaj coś całkiem innego, co wybiło Krukonkę z rytmu.
Na szczęście Ettie nie obawiała się głośno odezwać, a wręcz przyciągnęła uwagę Naeris swoją gwałtownością. Odetchnęła cicho z ulgą, bo nie dość, że ktoś przerwał ciszę to jeszcze dowie się więcej o tym, co ją naprawdę interesuje. Przy okazji dostrzegła, że jakaś dziewczyna siadła obok Carswella, w dodatku bardzo ładna i wyglądająca na miłą osóbkę. Złapała więc wzrok chłopaka i parę razy popatrzyła na nieznajomą, dając mu znak, żeby się nią trochę zainteresował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 267
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13544-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13546-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13547-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13548-xavier-whitegod




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Paź 17 2016, 21:44

Xavier nie miał zamiaru się spóźniać. To znaczy... zdarzało mu się to dość często, jednak na OPCM baczył o wiele uważniej. W końcu był to jego ulubiony przedmiot i sam chciałby w przyszłości działać w tej sferze, może nawet być nauczycielem, takim jak profesor Alistair. Niestety, wyszyło jak zawsze - najpierw zaczął szykować się powoli, powtarzając, że ma jeszcze dużo czasu, a potem... BAM! Dziwne załamanie czasu, krótkie zerknięcie na zegarek i świadomość, że do zajęć pozostało kilka minut. Naprawdę nie wiedział, jak to się dzieje, lecz podobne rzeczy zdarzały mu się regularnie.
Słyszał, że będą to zajęcia jedynie organizacyjne i zapoznawcze, złapał więc pióro, trochę pergaminu i atrament i wpakował wszystko do torby. Dopinając koszulę, wybiegł z dormitorium, gdy nagle musnęło go niespokojne przeczucie. Od razu domyślił się, o co chodzi - zapomniał swojej różdżki. Wrócił się więc po nią, dziękując w myślach, że dała mu znać o swojej nieobecności i biegiem ruszył na zajęcia.
I oczywiście spóźnił się. Wszedł do sali, w czasie gdy profesor rozprawiał już coś na temat swoich zajęć. Skruszony, kiwnął do niego głową w przepraszającym geście i uśmiechnął się delikatnie. Zazwyczaj taki szczery uśmiech wystarczał. Dlaczego? A właśnie dlatego, że był prawdziwy.
Bezszelestnie przysiadł gdzieś w środkowej ławce i kiedy ochłonął po wyścigu przez Hogwart, rozejrzał się po sali. Z Hufflepuffu był chyba tylko on i jedna dziewczyna, Ismene. Ale nie czas teraz na takie rzeczy...
Odwrócił się i skupił całą uwagę na profesorze. Miał ogromną nadzieję, że Alistair Keane okaże się świetnym nauczycielem. Jeśli chodzi o kadrę w Hogwarcie, Xavier nie potrzebował nikogo innego, jak mentora dobrego w swoim fachu. Kogoś, kto nauczy go tego, czego naprawdę będzie potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Paź 19 2016, 23:17

Zajęta rozlepianiem po całym Hogwarcie ogłoszeń o naborze do tworzonego przez siebie zespołu zupełnie zapomniała o lekcji. Pewnie w ogóle by nie poszła, gdyby nie mignął jej biegnący drugim końcem korytarza @Xavier Whitegod. Patrzyła za nim chwilę zastanawiając się, gdzie go tak przypiliło, ale nie wpadając na nic wróciła do klejenia ogłoszeń. I wtedy ją trafiło. Zaklęcia! Pognała śladem przyjaciela byle jak upychając ogłoszenia do torby. Nie miała pojęcia, która jest godzina i jak bardzo jest spóźniona. Może byłoby łatwiej, gdyby nie nosiła zegarka na kostce...
Zapukała szybko i wpadła z rozmachem do klasy. Musiała biec bardzo szybko, bo zaraz po wejściu zderzyła się z plecami Xaviera.
- Przepraszam za spóźnienie - wyburknęła opuszczając głowę. O siet! Jeszcze nowy nauczyciel... No tak, to była w końcu lekcja zapoznawcza. Ładnie się dała poznać, nie ma co...
Unikając spojrzenia profesora powędrowała za Xavem do ławki. Kiedy usiedli przesłała mu tylko minę mówiącą "upsss... przesrane", po czym skupiła się na słowach nauczyciela.
Więcej praktyki. Bomba! Nigdy nie lubiła nauk teoretycznych, a na zajęciach takich jak zaklęcia czy obrona przed czarna magią, teoria wydawała jej się zupełnie zbędna.
Nauczyciel czekał na opinie uczniów, ale nikt za bardzo się nie wychylał. Kilka osób o coś tam spytało, większość jednak bezradnie patrzyła po sobie. Uchwyciwszy kilka takich spojrzeń Gemma czuła ogromną presję, żeby coś powiedzieć. W końcu nieśmiało podniosła rękę:
- Aaa, w kwestii tych pojedynków, będziemy się też uczyć jakichś porządnych ofensywnych zaklęć? Nie mówię, że od razu niewybaczalnych, ale żeby nie było, że przyjdzie nam kiedyś walczyć z jakimś naprawdę groźnym typem, a my będziemy umieli tylko expeliarmusa - tak, piła do Harry'ego Pottera. No bo serio, ona też nie chciała nikogo zabijać, ale gdyby wiedziała, że będzie musiała prędzej czy później stanąć oko w oko z Czarnym Panem, nauczyłaby się już tej avady kedavry.

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1464
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 956
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pią Paź 21 2016, 20:29

Siedziała w skupieniu dość długo, skutecznie ignorując dyskutowanie młodszej krukonki z nauczycielem. Czy ona przypadkiem nie zadawała pytań na każdej lekcji? Ruth w końcu zerknęła na Dulce i zaczęło jej świtać, że to chyba ona usiłowała ostatnio prowadzić zażartą dyskusję z Dearem na ostatniej transmutacji. Ostatecznie młoda Szwedka machnęła na to ręką i powróciła do wpatrywania się w tablicę. Całą uwagę na nauczyciela zwróciła dopiero wówczas, kiedy oficjalnie się przywitał. I po przedstawieniu się Ruth o mało nie spadła z krzesła.
Zrobiła czujną, jednak maksymalnie zestresowaną minę, gdy usłyszała, że nauczyciel ma dokładnie tak samo na nazwisko, co Nolan. Poczuła, jakby jakaś gula przewracała jej się w żołądku, uświadamiając sobie, że nowy profesor obrony przed czarną magią może być spokrewniony z jej kierownikiem. Potarła dłonią niecierpliwie kark, próbując przywrócić się do porządku. Nie zajęło jej to na szczęście zbyt wiele czasu, bowiem od razu musiała się skupić na kolejnych zdaniach nauczyciela, których - chcąc nie chcąc - mówił bardzo wiele i każde z nich niosło konkretną treść wymagającą zapamiętania.
Zarejestrowała przede wszystkim, że wizja zajęć pana Keane była bardzo zbieżna z tym, czego oczekiwali uczniowie. A przynajmniej tak jej się wydawało, od zawsze było przecież tak, że uczono ich prawie wyłącznie teorii pozostawiając niemal bezradnym przy ataku wroga. To było bardzo pokrzepiające, tak pokrzepiające, że Ruth była niemal pewna, że ludzie zaczną jak chórem przytakiwać wersji profesora potwierdzając jednocześnie swoją własną. Tymczasem z niepokojem stwierdziła, że nikt nie odpowiedział Alistairowi na pytanie, choć kilka osób zabrało głos. Ruth była ostatnią osobą, która się odzywała na lekcjach, trzeba ją było nieźle przymusić, żeby sama zaczęła dyskusję z nauczycielem, ale teraz zmarszczyła brwi w obawie, że ten miły pan zaraz się na nich zwyczajnie wścieknie.
Podrapała się po skroni licząc na to, że może ktoś powie coś jeszcze i ją odpowiedź ominie niezauważoną, ale jak na złość nie było zbyt wielu chętnych. Naprawdę, nie było jej w smak wygłaszać swoje osobiste opinie, ale z drugiej strony wolała to już mieć za sobą. A może powiedzieć po prostu, że zgadza się z poprzednikiem? Nie, no już bez przesady...
-Myślę, że koleżanka obok poruszyła bardzo istotną dla uczniów kwestię - zaczęła niepewnie, upewniajac się, że nie wchodzi komuś w zdanie i robiąc nieznaczny skłon w kierunku @Gemma Twisleton.
-Wcześniej byliśmy uczeni prawie wyłącznie teorii, dlatego moim zdaniem nauka nie tylko samych zaklęć ofensywnych, ale też zachowań podczas niebezpiecznych, stresujących z punktu widzenia magii sytuacji i umiejętności radzenia sobie z nimi byłyby dla nas bardzo pomocne - skończyła i w tym momencie zdała sobie sprawę, jak beznadziejnie musi brzmieć. Nienawidziła odzywać się na lekcjach, miała wrażenie, że każdy ją ocenia, poza tym to nie do końca musiała być opinia całej klasy a już na pewno nie nauczyciela. Ostatni raz zabrała głos, to zdecydowanie nie jest jej mocna strona.
Właściwie to chciała dodać, że to tylko jej opinia, czy cokolwiek, ale doszła do wniosku, że tylko jeszcze bardziej się pogrąży, więc wolała już nabrać wody w usta i przeczekać - może nikt nie usłyszał jej pseudo-wywodu? Rany, co za koszmar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 64
Skąd : Irlandia, Waterford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 571
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13510-alistair-keane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13522-kazda-znajomosc-ma-znaczenie-zarowno-wrog-jak-i-przyjaciel#359841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13523-alistair-keane#359842




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Paź 23 2016, 11:53

Poczekał dłuższy czas i nieco był rozczarowany niezbyt odważnymi gestami ze strony niektórych uczniów, ale na szczęście spotkał się też ze współpracą i tylko to uratowało paskudnych gadulców przed karą dzisiaj. Uczniowie chyba jeszcze nie zdają sobie sprawy, jak bardzo działa to czarodziejowi na nerwach... Ale nic, dojdziemy i do tego. A na przeprosiny odnośnie spóźnień odpowiedział jedynie rozczarowaną twarzą, to powinno dzisiaj wystarczyć, później będą ponoszone konsekwencje na dalszych zaklęciach.
Postanowił się zabrać za odpowiadanie na pytania, a potem konfrontację swoich wizji zajęć z resztą. Wpierw spojrzał na Puchonkę pytającą o charakter samej pracy, w której był ponad 40 lat, nie chciał owijać w bawełnę, więc odpowiedział wprost z grubej rury na to pytanie. Niech jego uczniowie wiedzą, że Alistair jest bardzo bezpośredni.
- Zaraz odpowiem na pytania, które otrzymałem, wpierw zaznaczę, że dzisiaj niektórzy z was wyjdą z tej sali bez ujemnych punktów i kary ze względu na pierwszy dzień. Jeśli jednak będę widzieć gadulców na moich lekcjach, niech potem nie płaczą, że spotkała ich za to kara. Mam nadzieję, że ci, o których mówię wiedzą, że to się ich tyczy. Teraz do rzeczy. Na tablicy jest zawarta część wiedzy teoretycznej niezbędnej do przetrwania, niemniej teoria musi iść w parze z praktyką, wszystkie niuanse w trakcie naszych zajęć rozłożę na czynniki pierwsze. Mój zawód jest jednym z bardziej niebezpiecznych w świecie czarodziejskim i na swój sposób można go porównać do pracy aurora, z  tym że auror walczy z czarnoksiężnikami, czyli twórcami zaklęć, a ja walczę ze skutkami działań czarnoksiężników, nie zamierzam oceniać, kto z nas ma trudniej, każdy z nas boryka się z dużymi niebezpieczeństwami. Niekiedy się zdarzy, że współpracujemy, ale głównie jest to kwestia przypadku, najczęściej Łamacze Klątw pracują z reguły sami i są na co dzień narażeni na śmiertelne niebezpieczeństwa. Nie bez powodu ta praca jest owiana tajemnicami. -
Po czym zerknął na kolejną Puchonkę. Lubił ten dom, wspominał go ciepło, dużo miłych ludzi tam miał, kiedy się uczył w Hogwarcie w latach 60. Dołączyła się Również Ruth do pytania Puchonki, co ucieszyło nauczyciela, bo wreszcie dyskusja zaczynała się rozkręcać, a na to właśnie czekał.
- Wreszcie otrzymałem jakieś odpowiedzi. Z pewnością zwrócę sobie uwagę na to, kto postanowił ze mną rozpocząć dyskusję i oprócz większej uwagi z mojej strony mogą też te osoby liczyć na łagodniejsze traktowanie w nagrodę. Oczywiście zamierzam przekazać wam to, co się wam okaże praktyczne. Mam zamiar zrobić bardzo kompleksowe zajęcia, a pojedynki będą sprawdzać, jak dobrze przyswoiliście wiedzę przeze mnie przekazywaną. Oczekuję od was również myślenia i zaradności. Zaklęcia niewybaczalne poświęcę na osobną godzinę, nie bez powodu są tak nazwane, niemniej nauczycie się bogatego wachlarzu zaklęć, gwarantuję. -
Uśmiechnął się delikatnie, a ten uśmiech potem przerodził się w szelmowski uśmieszek i postanowił dodać jeszcze jedną rzez w odpowiedzi ciekawy swojej prowokacji, może ktoś jeszcze jednak otworzy gębę w kierunku nauczyciela i postanowi współpracować?
- Zakładam, że reszcie osób wszystko jedno czy chcą dostawać łomot czy chcą go zadawać. Tych, którzy nie wykazali chęci rozmowy ze mną postawimy jako pierwsze ofiary w najbliższych pojedynkach i sprawdzimy ich zdolności defensywne, co wy na to? -
Zapytał tych, którzy zabrali głos i rozpoczęli rozmowę z nauczycielem, reszta już na starcie otrzyma karę za brak współpracy, być może nawet dzisiaj. I niech spóźnialscy się nie boją, nie mieli prawa wiedzieć, o co chodzi nauczycielowi, ale się dowiedzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 267
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13544-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13546-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13547-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13548-xavier-whitegod




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Paź 23 2016, 13:57

Tuż za nim do klasy wpadła Gemma, co Xavier skwitował jedynie miną w stylu: No oczywiście! To już należało do naturalnego porządku rzeczy, że jeżeli on spóźni się na zajęcia, to ona również. Inaczej jedno pilnowałoby drugiego i razem przybyliby o czasie. Uśmiechnął się do przyjaciółki, kiedy usiadła z nim w jednej ławce i pokiwał szybko głową. Dokładnie, przesrane - odpowiedział jej tym gestem. Nie odzywał się jednak, całą uwagę utrzymując na nauczycielu. OPCM była jego ulubionym przedmiotem, nie mógł więc pozwolić sobie na nieuwagę.
Spóźnienie się dwóch Puchonów musiało wypaść fatalnie w oczach nowego profesora, jednak wyglądało na to, że Gemma szybko nadrobiła u niego trochę punktów. Sam Xavier nie odzywał się bo... No, bo po prostu taki już był. Po pierwsze, nie chciał wyjść na jakiegoś zbyt pewnego siebie lub nawet zarozumiałego. Po drugie, nie tolerował podlizywania się. Według niego istniała spora różnica pomiędzy ambitnością a nadambitnością, i wiele osób tego nie dostrzegało. Na szczęście większość nauczycieli w Hogwarcie potrafiła szybko rozróżnić tych naprawdę pracowitych uczniów, od tych, którzy jedynie udają zaangażowanie.
Słowa profesora Alistaira zaciekawiły go jednak na tyle, że sam postanowił się odezwać. Rozpoczął się oto temat, który bardzo odpowiadał Xavierowi - magia obronna.
Odczekał na chwilę ciszy, gdy profesor skończy swoją wypowiedź.
- Moim zdaniem tutaj nie chodzi tylko o zadawanie łomotu lub otrzymywanie go - powiedział spokojnie, z pokorą patrząc na Alistaira. - Równie ważną zdolnością jest zapobieganie temu drugiemu. Dobra obrona to już połowa sukcesu w czasie pojedynku.
Wzruszył ramionami i uśmiechnął się słabo.
- Z chęcią przyjmę to wyzwanie, profesorze.
Nie ma lepszego sposób na nauczenie się czegoś niż po prostu praktykowanie tego. Co innego przeczytać poradnik o wbijaniu gwoździa w ścianę, a co innego rzeczywiście go wbić i nie zrobić sobie krzywdy młotkiem.

-------

http://www.czarodzieje.org/viewtopic.forum?t=15097
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Lip 30 2018, 00:07

Egzamin z zaklęć napawał ją delikatnym lękiem głównie dlatego, że nie była pewna swoich sił w starciu z magicznymi zakłóceniami. Kilka osób wyszło z sali z płaczem, ponieważ ich różdżki blokowały się i nie potrafiły rzucać poprawnie czarów, a jako że komisja nie należała do najłagodniejszych, nie przepuszczali tego typu potknięć płazem. Dla Carson było to głupie, bowiem takie zawirowania w żadnej sposób nie przesądzały o umiejętnościach młodych czarodziejów, jednak na szczęście nie musiała na ten temat z nikim dyskutować. Jej różdżka miała się dobrze, jej wiedza również, wobec czego na pytanie teoretyczne odpowiedziała bardzo dobrze i nikt nie miał się do czego przyczepić. W praktyce poszło już nieco gorzej, chociaż wynikało to raczej z braku pomysłów na kolejne zaklęcia związane z żywiołami. Pod koniec odczuła dziwne wibracje w różdżce i przerwała rzucanie czarów - na szczęście to wystarczyło, by komisja przyznała jej notę powyżej oczekiwań. Carson wyszła z sali z uśmiechem na twarzy, tak mocno kontrastującym z terrorem w oczach rówieśników czekających na swój egzamin.


Kuferek - Zaklęcia: 16
Wyrzucone kostki - teoria: 3,5
Wyrzucone kostki - praktyka: 6,2
Suma: 7+2=9
Ocena: Powyżej Oczekiwań
Strona - losowania: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Zaklęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 40 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

 Similar topics

-
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-