Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wejście do podziemi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30016
  Liczba postów : 47579
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Wejście do podziemi   Pon Gru 26 2011, 21:29

First topic message reminder :


Wejście do podziemi
Jeśli tutaj trafiłeś - gratulacje dla ciebie. O tym miejscu wie naprawdę niewielu. Nawet były dozorca nie ma pojęcia, gdzie znajduje się wejście do lochów pod wieżą. Żeby się tu dostać, musisz przejść wokół murów, aż nie natrafisz na posąg garbatego czarodzieja. Naciskając na jego stopę, otworzysz zapadnię, przez którą wejdziesz do bardzo wąskiego korytarzyka. Na razie możesz iść tylko przed siebie, ale już po pięciu metrach natrafisz na pięciokątne pomieszczenie, w którym korytarz rozszczepia się na paręnaście innych, prowadzących do podobnych pomieszczeń. Tak, tak... znalazłeś się w istnym labiryncie. Wątpliwe jest to, czy znajdziesz stąd wyjście bez mapy.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Lip 02 2016, 14:44

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William O'Connor

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Lip 02 2016, 17:47

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 00:07

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William O'Connor

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 12:26

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 13:01

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William O'Connor

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 15:39

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 20:44

+18:
 
Nie wiedziała, co ma powiedzieć. Wszystkie komplementy byłyby w tym momencie niestosowne - mogły by być zbyt słabe, zbyt mało znaczące. Dlatego widząc, że chłopak odchodzi - pewnie szukać ubrań, sama właśnie za to się wzięła. Poczuła jednak dym. To akurat całkiem stereotypowe, że facet musi zapalić po seksie. Aż zaśmiała się cicho. Sama właśnie ubierała na siebie sukienkę. Stanik i majtki raczej pozostanę nie odnalezione, ale jakoś jej to nie przeszkadzało. Wprawdzie mogłaby użyć zaklęcia Lumos i... Nie, nie mogłaby. Nie miała przy sobie różdżki. Hm, dopiero teraz pomyślała, że to niebezpieczne nie nosić jej ze sobą. Nieważne.
- Mów jak się ubierzesz. Przeniosę nas w przed samo wejście. Będę w końcu mogła na Ciebie popatrzeć - Uśmiechała się do chłopaka w ciemności oczekując, aż ten faktycznie to zrobi. Jeśli tak się stało, to po prostu podeszła do Williama i złapała jego dłoń po to, by po głośnym trzasku pojawić się z nim w oświetlonej części wieży - zgodnie z zapowiedzą, pod wejściem. Stąd już bez problemu można było dostać się do wyjścia na dwór. Właściwie, to miała ochotę się z nim przejść. Pogadać. Choć nie była pewna, czy to dobry pomysł bez stanika i majtek, co zdecydowanie było widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William O'Connor

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 21:17

W końcu dopalił papierosa i odrzucił kiepa gdzieś daleko. Mimo że żadne z nich nie wiedziało, Will prawdopodobnie znalazł jakąś część bielizny Tori - who cares. Po omacku odnalazł ciuchy który mogły mu się przydać, po czym założył je na siebie. Całe szczęście że dziewczyna ściągnęła mu bokserki razem ze spodniami, przynajmniej się nie zgubiły i po krótkiej chwili udało mu się nawet skompletować swoje ubrania, a nawet włożyć je na siebie. Co prawda gdzieś zaginął jego cylinder, ale trudno się mówi - niech zostanie tutaj, w końcu cylindry są bardzo wrażliwe a po tym co tutaj zobaczył na pewno skończyło się jego dzieciństwo. Kiedy już w końcu był ubrany złapał ją za rękę. Gdy już się teleportowali, w końcu był tam gdzie powinien - posunął Lacroix, był ubrany i wiedział jak stąd wyjść, wszystkie warunki zostały spełnione. Nadeszła pora by rozpocząć przedstawienie, by wszystko stało się jasne dla wszystkich. Jakaś złośliwa część jego jaźni była z siebie niesamowicie dumna i cicho podpowiadała mu w głowie co powinien mówić, ale to zignorował. Zignorował też swój instynkt nakazujący mu poczekać ze swoim oświadczeniem - w końcu mógłby w dalszym ciągu z nią sypiać, gdyby jeszcze się nie wygadał. Miał to gdzieś - teraz liczyło się tylko to, że Ślizgonka mu podpadła, że go uraziła a on w końcu miał okazję się zemścić. Puścił jej rękę i przylgnął do niej ciałem, jedną rękę trzymając jej na biodrach, zaś drugą wplątując we włosy. Przystawił twarz do jej ucha i zaczął szeptać:
- Jest coś, co chciałbym żebyś wiedziała. Czy mówiłem Ci już, jak wspaniałą, sympatyczną, inteligentną i charyzmatyczną osobą jesteś? Jak bardzo bogate wnętrze masz, że chciałbym poznać je bardziej? Czy wspomniałem, że być może mi na Tobie zależy i chciałbym spędzać z Tobą więcej czasu? - spytał cicho, tonem z gatunku tych zalotnych. Wtedy na chwilę umilkł by jego słowa na dobre przebiły się do dziewczyny, chciał by je zinterpretowała, by zapamiętała je każde, by już spodziewała się co chce dalej powiedzieć. Chciał by chwila milczenia zawisła pomiędzy nimi - tworzył klimat, zależało mu na tym by w uwadze wysłuchała każdego kolejnego słowa które wypłynie z jego ust.
- Kłamałem - powiedział głośniej i szarpnął ją za włosy, odchylając jej głowę do tyłu. Zmienił się też jego ton i wyraz - mówił gniewnie i niesympatycznie, zaś na jego twarzy wymalowana była czysta nienawiść i odraza.
- Jesteś pustą, bezwartościową suką, która jest pozbawiona jakiegokolwiek grama charakteru. Brzydzę się Tobą. Czy Ty naprawdę myślałaś, że ktokolwiek mógłby się Tobą zainteresować? Daj spokój. Przeleciałem Cię tylko dla zabawy, bo chciałem się zemścić za to jak traktujesz ludzi. - powiedział i prychnął nieprzyjemnie.
- Jesteś niczym. Śmieciem który każdy mógłby chcieć co najwyżej zaliczyć, bo nie oferujesz nic więcej, nic sobą nie reprezentujesz. Jesteś po prostu żałosną, łatwą, płytką zdzirą, Tori Lacroix - głosił dalej swoją tyradę, nie żałując ani jednego słowa. Chciał wylać na nią całą swoją frustrację, przekazać jej to co najważniejsze, okazać jak głupia i naiwna jest wierząc, że mogła go jakkolwiek zaciekawić.
- Brzydzę się Tobą - powtórzył, piorunując ją spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 22:20

Cisza od momentu teleportacji trwała zbyt długo, więc chciała coś powiedzieć i ją przerwać. Nie miała jednak pomysłu. Dlatego milczała. On jednak przejął inicjatywę w sposób, którego się nie spodziewała. Przyległ do niej sprawiając, że znów mogła odczuć jego ciepło. Zapach papierosów. Oddech na policzku i uchu. To było na prawdę przyjemne. A potem zaczął mówić... To na prawdę ją speszyło. Znów powtarzał jej te piękne słowa. Zarumieniła się opuszczając wzrok w dół i uśmiechając się lekko. Słuchała go dokładnie. Każdego kolejnego zdania. Czy mówił? Coś tam wspominał. Kiwnęła głową dla potwierdzenia i czekała. Czekała na to, co jeszcze wspaniałego wydostanie się zaraz spomiędzy tych warg, które miała ochotę znów pocałować.
Kłamałem
Jej oczy otworzyły się szeroko z szoku. C-co? Gdy szarpnął jej włosy mimowolnie syknęła z bólu. Nie rozumiała co się dzieje. Co... Co William robi? Stroił sobie z niej żarty? Po co? To nie jest zabawne. To na prawdę nie było zabawne. Tak samo jak to, co powiedział później.
Nie rozumiała, jak można być tak podłym. Słuchała każdego słowa wydobywającego się z jego ust. Podsumował to, co doskonale wiedziała, że wszyscy o niej myślą. Zrozumiała, że on nie poznał jej dzisiaj. Już wcześniej wiedział, kim jest. Wiedział i... I on to musiał planować od samego początku. Chciał jej dać nauczkę. Nauczkę, która tak na prawdę jej się nie należała, ale mimo to postanowił się na niej zemścić w tak potworny sposób.
Jesteś niczym
Nawet się nie zorientowała, kiedy pierwsza łza poleciała po jej policzku. Za nią druga i trzecia. Co jakiś czas wypływały tworząc na jej policzkach mokre smugi. Nie potrafiła z siebie wydusić słowa. On dalej mówił, a ją jakby zatkało. Powinna go uderzyć. Powinna zrobić cokolwiek. Nie mogła. Po prostu zdrętwiała.
Brzydzę się Tobą
Jej błyszczące jeszcze kilka chwil temu oczy teraz zrobiły się zimne i puste. Przełknęła głośno ślinę by móc wypowiedzieć dosłownie dwa słowa:
- Puść mnie - Mruknęła tonem chłodnym. Pozbawionym tego ciepła, które okazywała mu przez większą część ich spotkania. Uważał ją za potwora. Nawet, jeśli nim nie była. Jeśli starała się być inna niż wszyscy myślą... To nic nie daje. Ludzie wiedzą lepiej. Więc jeśli chcą widzieć w niej monstrum, proszę bardzo.
Przysięgam, że nauczę się nad tym panować. I będziesz pierwszą osobą, którą wykorzystam jak tylko zechcę. Będziesz jak piesek. Chodził za mną i wykonywał sztuczki. Aportował, prosił się o głaskanie. A na razie...
-... idź stąd zanim wykorzystam to, co potrafię i postanowisz udowodnić mi swoją miłość skacząc z wieży - Warknęła czując, jak narasta w niej agresja. To natomiast nie skończy się dobrze, ale miała to gdzieś. Jeśli wiesz Will co się dzieje z wilą kiedy jest zła, to radzę na prawdę się stąd usunąć. Nie chcesz skończyć z nią sam na sam jeśli się nie opanuje i przemieni w prawdziwego potwora. A nie zamierzała się hamować. Nie tym razem. Nigdy więcej nie będzie się hamować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William O'Connor

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 22:55

William był z siebie cholernie dumny - paląca żądza zemsty która trawiła go od tak dawna, w końcu znalazła swoje ujście, w końcu była zaspokojona. Nareszcie się dokonało, teraz mógł już spokojnie iść i żyć swoim życiem, zostawić ten wątek za sobą. To co przez ostatnie dni nie dawało mu spać wielokrotnie, ta trawiąca go niechęć do tej osoby - to wszystko mógł zostawić dla siebie, zapomnieć o tym jakby nigdy tego nie było bowiem dopiął swego. Oczywiście to nie był koniec - miał przygotowane znacznie dłuższe przemówienie, doszlifowane do perfekcji, idealne w każdym calu - tyle rzeczy które chciał jeszcze jej powiedzieć, błoto z którym chciał ją zmieszać. Był pewien że nie poprzestanie na tym co do tej pory powiedział - jego frustracja kazała mu przygotować całą rolkę pergaminu coraz bardziej wymyślnych obelg i obraz - ba, zamierzał posunąć się nawet do stwierdzenia że Lacroix powstała z nieślubnego związku willi z szympansem, czy coś w ten deseń. Prawdopodobnie nic by nie zamknęło jego ust, gdyby nie pewien prosty fakt.
Prawdopodobnie, bowiem pojawił się pewien problem. Mimo że William był dupkiem, nie był całkowicie pozbawiony skrupułów, a jego sumienie działało całkiem sprawnie. Stało się coś, czego nigdy nie spodziewał się w swoich dokładnych kalkulacjach - O'Connor ujrzał łzy płynące po policzku Tori. Nagle wszystko w nim wygasło, zupełnie jakby ktoś odjął różdżką te palące, złe instynkty. Otóż prawda jest taka, że był znacznie miększy niż się tego spodziewał i gdy ujrzał jak dziewczyna popłakuje, przez moment nie wiedział co ze sobą zrobić. Nagle zalała go fala tak odmiennych uczuć od tych które targały jego wnętrzem do tej pory. Poczuł żal - zaczął autentycznie żałować każdego słowa które wypowiedział, mimo że planował to od tak dawna. Nagle przestał rozumieć czemu właściwie to zrobił - w końcu dawne rany powinny się już zabliźnić, a dziewczyna była wobec niego w porządku, ba, nawet można powiedzieć że całkiem sympatyczna. Zaczęło go gryźć sumienie, zupełnie jakby nie planował tej chwili od tak dawna, zupełnie jakby chciał cofnąć czas, przeprosić, zrobić cokolwiek by dziewczyna zapomniała wszystko co właśnie powiedział. Przez ułamek chwili chciał ją przytulić i rzucić że wcale tak nie myśli, tylko po to żeby zrobiło jej się lepiej - tak bardzo poruszyła go jej reakcja, że przez moment naprawdę zastanawiał się czy nie rzucić w diabły tej całej zemsty, czy nie zignorować wszystkich powodów do jakichkolwiek roszczeń. Zwyczajnie zrobiło mu się przykro że był w stanie powiedzieć coś takiego kobiecie, ba, do tego kobiecie która w sumie wydała mu się dzisiaj naprawdę miła. Czyżby źle zrobił? Może zwiedzenie jego obiektu zainteresowania, to nie było przewinienie warte takiej kary?
- Ja... - zaczął, a na jego twarzy odmalowało się to co go trawiło. Przez krótką chwilę można było odczuć wręcz namacalny żal że ją skrzywdził. Puścił jej włosy, zastanawiając się czy jej nie przeprosić, a nagromadzona w nim gorycz kazała mu zrobić cokolwiek byle tylko zadośćuczynić jej wszystko co właśnie powiedział.
Wtedy Tori odezwała się po raz kolejny i całe jego wyrzuty sumienia zostały przesłonione kolejną palącą falą gniewu. Nienawidził gdy ktoś mu groził, nic więc dziwnego że udało jej się wzbudzić w nim ponownie niechęć. Mimo że gdzieś tam w głębi dalej było mu zwyczajnie wstyd że tak się na niej wyżył, to zupełnie to zignorował. Udało jej się przypomnieć, co wcześniej o niej myślał. Nie będzie gorzkiej od łez herbaty, raczej gniew palący niczym ognista, ot co.
- Ah, wybacz że zawracam Ci głowę. Widocznie musisz tej nocy obciągnąć jeszcze dwóm przypadkowym Krukonom i przespać się z jakimś Puchonem - do tego przynajmniej się nadajesz - rzucił gniewnie, przepełniony podwójną frustracją. Teraz był zły na nią, za tą sprawę która doprowadziła że stali tu w takich a nie innych nastrojach, a także zły na siebie że zdecydowanie przesadził. Reasumując - był naprawdę wściekły.
- Pieprz się - rzucił jeszcze i poszedł w siną dal, nie wiedząc czy w sumie jest bardziej wściekły, czy jednak to jego sumienie gryzło go bardziej. Jedno było pewne - potrzebował teraz pozbyć się swojej świadomości na tak długo, aż znajdzie radość i sens w tym co przed chwilą zrobił.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Lip 03 2016, 23:16

Nie patrzyła na jego twarz. Nie mogła wiedzieć, że ten choć przez chwilę tego żałował. Wpatrywała się pusto w jeden, nieokreślony punkt przed sobą i pozwoliła by wszystkie emocje powoli zagłuszała jedna. Złość. Przede wszystkim na niego. Nie rozumiała jak mógł w tak wytafinowany sposób zaplabować to wszystko. Jednak zła była też na siebie. Powiedzmy sobie szczerze, sama mu na to wszystko pozwoliła. Wręcz to ona zaciągnęła go do tych podziemi. Zainicjowała pocałunek, który przerodził się w coś znacznie większego. Ważniejszego, jak jej się stawało. Pozwoliła wykorzystać swoje słabości, których przecież nie powinna mieć. Była wilą. Mogła wymóc na ludziach spełnienie niemalże każdej swojej zachcianki. Jak ktoś taki może być słaby?
Zbyt mocno pragnęła prawdziwości drugiego człowieka. Jeśli jednak zasługuje tylko na fałsz i obłudę, to sama również się w niej zatopi. Nigdy więcej nie pozwoli by ktoś inny rozdawał karty w jej życiu. Nigdy więcej.
Nie odpowiedziała na żadne z jego słów. Poczekała aż jego kroki przestaną być słyszalne. Potem zsunęła się po kamiennej ścianie i schowała twarz za swoimi nogami. Siedziała tak kilka minut. Nie płacząc. Nie mtśląc. Jak pusta skorupa. Potem teleportowała się do mieszkania, które niedawno kupiła. Tam, gdzie jeszcze półgodziny temu miała ochotę go zaprosić...

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Kwi 21 2017, 23:15

Sam nie wiem, skąd wiedziałem o istnieniu tego miejsca, ale wiedza ta zdecydowanie przydała mi się, kiedy myślałem o tym, gdzie mógłbym zaszyć się na chwilę i poćwiczyć bardziej skomplikowane zaklęcia. W towarzystwie oczywiście. Ostatnio, gdy spotkałem Wittenberg, rzuciła do mnie hasłem, że gdybym potrzebował pomocy w zaklęciach, mogę śmiało do niej podbijać i tak też zrobiłem. Wysłałem jej krótki liścik z pytaniem o czas dzisiejszego wieczoru, z krótką informacją, że mam na myśli spotkanie w Hogsmeade. Celowo nie powiedziałem, że zamierzam zaciągnąć ją do podziemi jakiejś starej, opuszczonej wieży na uboczu wioski, która prawdopodobnie od kilku lat straszy tubylców zawaleniem, bo jeszcze uznałaby mnie za jakiegoś psychopatę albo oceniłaby, że moje intencje nie są do końca szczere. Nie chciałem na samym początku rujnować tej nowej, obiecującej znajomości, bo kto wie, do czego jeszcze przyda mi się tęgi rozum mojej koleżanki?
Spotkaliśmy się gdzieś w połowie drogi do umówionego miejsca, więc od razu nakierowałem dziewczynę na cel naszej podróży.
- Obawiam się, że nie zareagujesz entuzjastycznie na miejsce, które nam wyczaiłem do ćwiczeń, ale miej na uwadze, że ja po prostu chciałem zapewnić nam większą prywatność - powiedziałem, patrząc na nią znacząco. Oczywiście zbijałem sobie z niej trochę jaja, bo ton wypowiedzi, jakiego użyłem, mógł świadczyć, że naprawdę miałem wobec niej jakieś zamiary. Miałem tylko nadzieję, że jednak dostrzeże delikatny uśmieszek mówiący o tym, że żartuję, bo autentycznie mogłaby się przestraszyć i próbować uciekać.
Przed nami zaczęła jawić się w oddali stara, opuszczona wieża i Ruth już pewnie wiedziała, w jakie miejsce chciałem ją wprowadzić. Objąłem ją ramieniem, co było o wiele prostsze niż w przypadku Lotty czy Devi, bo do tych dwóch kurdupli musiałem prawie klękać, żeby to zrobić - w razie jakby się chciała wysmyknąć, mogłem chociaż trochę próbować ją powstrzymać. Zaklęcie, które wyczytałem było naprawdę interesujące i serio liczyłem na jej pomoc.
- To jak? Wchodzimy? - zapytałem, niedaleko wejścia do faktycznych podziemi wieży.

kostka 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Kwi 21 2017, 23:31

Wittenberg myślała, że kiedy skończy staż i wszystkie kursy, jej sytuacja życiowa znacząco się poprawi. o rozstaniu z Norbertem można byłoby odnieść wrażenie, że miała teraz czas na praktycznie wszystko, ale prywatne poszukiwania odpowiedzi na sobie tylko znane problemy, piętrzące się lekcje, zero stron pracy i kilka spotkań z dość nieprzyjemnymi ludźmi zaowocowało notorycznym zmęczeniem.
Z drugiej strony zadeklarowała się, że pomoże Calumowi, a i zaklęcia kochała szczerą miłością, więc właściwie ucieszyła się z takiego popołudniowego - jak dla niej - relaksu. Mina zrzedła jej dopiero w chwili, kiedy w trakcie marszu przed nimi ukazała się opuszczona wieża.
O, to tutaj ostatnio wywaliła ścianę z Danielem. Na pierwszy komentarz Deara zareagowała uniesieniem brwi w geście niewymownego zdziwienia, ale ostatecznie machnęła ręką, uznając, że się zgrywa. Zobaczenie wieży trochę odwiodło ją od tej teorii, szczególnie, że ten ni z tego ni z owego objął ją.
-Nie ucieknę - uśmiechnęła się do mężczyzny, zdejmując jego ramię ze swoich barków. Był naprawdę przystojnym facetem, ale jej charakter robił niestety swoje. Czasami to nawet sama żałowała.
Stanąwszy przed posągiem usłyszała pytanie z ust krukona. No nie, przyczłapali się tu w deszczu po to, żeby się teraz zawrócić. Panie Dear, jasne, że wchodzimy!
-Si, si. Jakie to zaklęcie? Musisz założyć, że mogę go nie znać i będzie trochę trudniej - zrobiła przepraszającą minę, przyglądając się jasnemu obliczu chłopaka. Był powiewem świeżości w jej dziwnym, mocno nastawionym na cel życiu. Nie robił jej sprawdzianu wiedzy ze wszystkiego jak Fairwyn, nie sprawiał przykrości jak Ezra i co chyba najważniejsze - nie machał bez sensu rękoma i mówił tylko to, co uważał za istotne. Zapowiadał się naprawdę ciekawy wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Kwi 22 2017, 14:34

Wittenberg i tak wyglądała znacznie lepiej niż kiedy widziałem ją ostatnim razem w herbaciarni. Wtedy przypominała żywego trupa, a dzisiaj płynęła od niej zupełnie inna energia i jakieś takie większe chęci do życia. Przyjąłem to za dobrą monetę i postanowiłem nie wnikać w powód tej zmiany. Może dziewczyna w końcu się wyspała, a może doszła do wniosku, że się przepracowuje i rzuciła robotę w Ministerstwie? Zresztą, to nie było bardzo istotne - ważne, że miała dobry humor.
Nie spodziewałem się też żadnego komentarza w związku z moją niewybredną uwagą. Jak na razie testowałem, jak daleko można się w Wittenberg posunąć, by nie wpakować się w kłopoty i nie wylądować w Mungu. Nie że bardzo chciałem podróżować do magicznego szpitala, porażony jakąś paskudną klątwą... Po prostu byłem ciekawy, czy Ruth naprawdę jest taka do bólu spokojna niezależnie od sytuacji. Już się przekonałem, że stroni od kontaktu fizycznego, bo zdjęła moją rękę ze swojego ramienia, mimo że położyłem ją tam bardzo luźno i dosłownie na kilka sekund. Jej reakcja była błyskawiczna, a ja ją zrozumiałem. Niech sobie będzie dalej taka chłodna i niedostępna (hehe).
Usłyszawszy pytanie o zaklęcie, musiałem poszperać w kieszeni płaszcza, by chwilę później wyciągnąć karteczkę, na której zapisałem sobie formułę.
- Aviatores - powiedziałem, zerkając na nią znad świstka, by zobaczyć wyraz jej twarzy. Możliwe, że znalazłem coś, o czym nawet Wittenberg nie słyszała. - Natknąłem się na coś takiego, gdy buszowałem ostatnio w bibliotece. To działa jakoś tak, że jakby rozdwaja Ci jaźń i tworzy takiego ptaka, którego kontrolujesz - wyjaśniłem pokrótce, w razie gdyby dziewczyna nie skojarzyła, o jakim zaklęciu mówię. - Jak na razie wydaje mi się to trochę abstrakcyjne, ale hello, mówimy o magii. Warto spróbować, co o tym sądzisz? - zapytałem jeszcze, kiedy doszliśmy do posągu czarodzieja. Nacisnąłem butem jego stopę i przed nami otworzyła się zapadnia prowadząca dalej do lochów. Uniosłem brew w geście zapytania, czy już schodzimy w dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Kwi 22 2017, 23:52

Co zrobiła Ruth, kiedy dopiero co poznany mężczyzna pokazał jej wejście do wąskiego, ciemnego korytarza z propozycją wejścia do podziemi celem "nauki zaklęć"? Myślę, że najszybciej na to pytanie mógłby odpowiedzieć Ezra, który dokładnie znał jej nieprzewidywalność i kompletny brak instynktu samozachowawczego.
Władowała się pierwsza, przeciskając pomiędzy zimnymi ścianami i zupełnie bez jakiegokolwiek przerażenia w oczach dotarła do rozwidlenia, dopiero wtedy odwracając się w stronę Caluma i wyciągając różdżkę. Miała tak, że nie do końca pamiętała, że może ją w takich miejscach uraczyć jakiś pająk, trup, czy klątwa i pchała się na pełnej ku...bardzo pewnie przed siebie.
-Nawet nie wiesz, jakie niektóre zaklęcia są abstrakcyjne... - stwierdziła z uśmiechem, przypominając sobie te wszystkie czary, które tworzyły stada kanarków, pozwalały chodzić po ścianach czy formować wodę. Najgorsze było to, że przez takie "testy" nowych zaklęć przez nieuważnych czarodziejów pokutowało ministerstwo, które potem musiało po nich sprzątać. Tutaj jednak nie widziała większego zagrożenia, ale też nie widziała nic, co mogłoby ich bardziej zmotywować do działania, a ucząc się czarowania tyle lat wiedziała doskonale, jak rywalizacja sprzyja efektom.
-Jest kilkanaście korytarzy. Będziemy rzucać to zaklęcie na przemian, komu się uda i kto sprawdzi większy odcinek ten wygrywa - powiedziała szybko, licząc w myślach ilość rozwidleń wychodzących z przejścia.
-Element rywalizacji się przyda, tym bardziej, że ja też nie znam tego zaklęcia i będziemy na podobnym poziomie. Przegrany musi...załóżmy odpowiedzieć na zadane pytanie. W ramach bycia dobrą nauczycielką postaram się wymyślać ci takie, żebyś wolał sam pójść w głąb tych podziemi, niż na nie odpowiadać - zaśmiała się życzliwie i ustawiła przodem do pierwszego korytarza, wyciągając różdżkę przed siebie.
-Moje pierwsze pytanie, jeśli przegrasz. Jeśli w sytuacji zagrożenia życia Lotty i tej dziewczyny, z którą siedziałeś na ostatnich runach, mógłbyś uratować tylko jedną, to która by to była? - zapytała z niewinnym uśmiechem. Nie była ślepa, widziała, jak całe zajęcia podawali sobie karteczki z "tajnymi wiadomościami" i trzeba też przyznać, że Ruth jako kobieta o wiele szybciej wyczuwała takie zalążki wielkich miłostek, więc pomyślała, że to może być coś, co zmusi Caluma do pełnej koncentracji, żeby absolutnie nie musieć na nie odpowiadać.
-Aviatores - rzuciła w stronę ciemnej łuzy i aż ją zamroczyło. Było tam ciemno, brudno i dość przerażająco, choć pewnie dokładnie tak samo przerażająco wyglądała teraz sama Ruth, która odcięła się od świata na prawie czterdzieści sekund.
-Przebij to.

zasady:
 

kostki: 2,4!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 00:40

W zasadzie nie zastanawiałem się nad tym, ale patrząc z tej perspektywy, to Wittenberg serio miała jaja, że ani przez chwilę nie zawahała się przed wejściem do podziemi. Może nie było to zbyt rozważne z jej strony, ale jeśli spojrzę z drugiej strony, posiadała pod ręką różdżkę, a w głowie miała tak duży zasób zaklęć i klątw, że to ja musiałbym być idiotą, żeby próbować w jakikolwiek sposób ją zaatakować. Mogła mi zrobić zdecydowanie większą krzywdę... Puściłem ją przodem, a sam ruszyłem po chwili, podążając za nią wzdłuż wąskiego korytarza, aż w końcu dotarliśmy do rozwidlenia dróg. Uniosłem kącik ust w odpowiedzi na słowa Ruth - miała rację, nie miałem jeszcze pojęcia, jak abstrakcyjnie potrafiły być niektóre zaklęcia. Może nie powinno mnie to dziwić, w końcu wychowałem się w magicznej rodzinie, w magicznym środowisku, uczyłem się magii w magicznej szkole itd., ale bywały momenty, w których zadawałem sobie to irracjonalne pytanie "Jak?".
- Mógłbym polemizować z tym zaczynaniem z tego samego poziomu... - rzuciłem, ale dałem jej dokończyć wszystko, co miała do powiedzenia. Pomysł ze sprawdzaniem korytarzy wydał mi się ciekawy - zdecydowanie była to lepsza opcja eksploracji tego miejsca niż pakowanie się samemu w ciemności. - Poważnie chcesz grać na pytania? - zapytałem, unosząc brwi. O ile dobrze pamiętałem, od tego zaczął się pijacki wieczorek Hudson i Walkera. - Dobra, w sumie okej, może tak być - dodałem od razu, kiwając głową. Niech będzie, może przynajmniej dowiem się czegoś więcej o Wittenberg, która wciąż była dla mnie jedną wielką zagadką. Ponownie kiwnąłem głową, słysząc jej pytanie i trochę się zdziwiłem, że zaczyna z tak grubej rury i zadaje pytania z kategorii tych bardziej osobistych. Zacząłem się zastanawiać, czego chciałbym się o niej dowiedzieć i w końcu zdecydowałem. - Jeśli Ty przegrasz, w co szczerze powątpiewam, opowiesz mi o rzeczy, której żałujesz najbardziej - powiadomiłem ją i obserwowałem jej poczynania.
Naprawdę nie poczułem się zaskoczony, gdy z różdżki Ruth prawie dosłownie wyleciał ptak nieznanego mi gatunku i poleciał prosto w jeden z ciemnych korytarzy naprzeciwko dziewczyny. Trochę się na niego zagapiłem i dopiero po kilku sekundach zorientowałem się, że chyba powinienem liczyć czas. Zacząłem odliczać mijające sekundy, cały czas nie spuszczając wzroku z twarzy Wittenberg, która wyglądała, jakby była mocno zdezorientowana i jednocześnie nad wyraz skupiona. Kiedy doliczyłem do trzydziestu pięciu, ocknęła się z tego letargu.
- Brawo - mruknąłem, już pewny przegranej. Wyciągnąłem przed siebie różdżkę, ale po wypowiedzeniu zaklęcia, mimo wielkiego skupienia z mojej strony, nie stało się zupełnie nic. Spojrzałem na Ruth i wzruszyłem ramionami. - Żadna niespodzianka, że przegrałem ze szkolną mistrzynią zaklęć - powiedziałem z uśmiechem. Musiałem teraz odpowiedzieć na zadane przez nią pytanie. Westchnąłem i zastanowiłem się chwilę, po czym zacząłem mówić: - Generalnie odpowiedź jest chyba prosta - byłaby to Lotta. Przyjaźnimy się od ośmiu lat - W tej chwili nie grało znaczenia to, że od dobrych kilku dni jesteśmy poważnie pokłóceni - Hudson była mi bliższa niż moja własna rodzina, więc w tego typu sytuacji nie mógłbym postawić nad nią nikogo. Devi była moją bardzo dobrą znajomą i mimo że dogadywaliśmy się doskonale, nie mogłem jej wybrać. - Szkoda, że nie udało mi się wyciągnąć od Ciebie odpowiedzi na moje pytanie, ale chyba jestem aż tak ciekawy, że przedłużam je na kolejną rundę. Co Ty na to? - zapytałem.

kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 01:05

Czy poważnie chciała grać w pytania? Nie chciała, ale była tak bezmyślnie odważna, że nie dopuszczała do siebie, że Calum cokolwiek od niej wyciągnie. Raczej chciała zmobilizować Caluma do większego skupienia, zadając mu niewygodne pytania. Tak naprawdę nie miała na celu ośmieszyć go, czy wyciągać prywatne informacje, bo nie lubiła się wtrącać w nieswoje sprawy, ale przecież nie musiał o tym wiedzieć, prawda? Trudno uzyskać pełną koncentrację przy koleżance ze szkoły, bo nie była przecież dla niego żadnym nauczycielskim autorytetem, musiała więc podejmować inne środki, oby skuteczne.
-To faktycznie była dość oczywista odpowiedź - przyznała mu rację i dopiero teraz zmarszczyła brwi. Ponowił swoje pytanie, w odniesieniu do drugiej rundy, mimo że Ruth modliła się w duchu, żeby z niego zrezygnował. Już prawie zapomniała o przeszłości, kiedy nagle zjawiał się ktoś, kto postanawiał jej o tym brutalnie przypomnieć i zmarnować miesiące powracania do normalności.
-Nie jestem Merlinem, po prostu mam sporo czasu na czytanie mądrych książek w pracy - uśmiechnęła się, komentując jeszcze jego stwierdzenie o zaklęciach. Naturalnie powód jej fascynacji obroną przed czarną magią i zaklęciami ogólnie wynikał z bardzo konkretnej przyczyny. Panicznie bała się też utraty różdżki, ale wygodnie jej było przytakiwać informacjom, jakoby po prostu była dobrą uczennicą.
Strasznie nie chciała odpowiadać na pytanie Caluma, jednak po ponownym machnięciu różdżką nic się nie wydarzyło. Zupełnie nic. Ruth spojrzała zszokowana na ciemny korytarz przed sobą, ale nie wyszła z niego odpowiedź na to, co przed chwilą zaszło.
-Niech ci będzie. Najbardziej żałuję rozstania z moim byłym. Ślizgonem, moim równolatkiem, możesz nie znać. I wiem, jak dziwnie to teraz brzmi biorąc pod uwagę Norberta, ale z jednym i z drugim rozstaliśmy się przez mój wyjątkowo uciążliwy charakter - próbowała skończyć, bo oczy trochę się jej zaczynały szklić - ale to już historia - zreflektowała się i odchrząknęła.
-Który prefekt najbardziej cię denerwuje? Aha, no i oczywiście dlaczego. Odpowiesz tylko wtedy, jeśli ci się nie uda.
kostka:4 (bez przerzutu)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 01:28

Słysząc jej pytanie, w sumie od razu miałem gotową odpowiedź w głowie. Nie wiedziałem tylko, czy byłbym w stanie spokojnie mówić o mojej powiększającej się awersji do Walkera bez wspomnienia o sytuacji, która zaszła pomiędzy nim a Lottą, co z kolei prowadziłoby do zdradzenia tajemnicy mojej przyjaciółki, a także postawienia mnie w roli psa ogrodnika, czy też zazdrosnego o dziewczynę chłopaka. Chyba nie chciałem się aż tak uzewnętrzniać, toteż postarałem się jak mogłem, by tym razem nic mnie nie rozproszyło. Skupiłem się na tym, co miałem zrobić i powiedziałem zaklęcie:
- Aviatores! - Echo mojego głosu poniosło się wzdłuż korytarzy, a tak samo poniosło ptaka, którego udało mi się wyczarować. Poczułem się rozdwojony i naprawdę skołowany. Zacząłem się chwiać, nie mogąc skontrolować ruchów swojego ludzkiego ciała z lotem ptaka, który zniknął w ciemnościach rozwidlenia. Całość trwała może 10 sekund i świadomość wróciła mi w pełni. Opuściłem rękę z różdżką i spojrzałem na Wittenberg, prawdopodobnie robiąc jakąś głupią minę.
- To chyba było to - powiedziałem, nie do końca pewny, czy właśnie udało mi się wygrać z Ruth. - Pozwolę sobie nie odpowiedzieć na twoje pytanie, ale Ty przed moim już się nie uchronisz.
W momencie, w którym pytała mnie o rzeczy typu: którą ze swoich koleżanek zostawiłbyś na pewną śmierć, nie miałem skrupułów, by pytać ją o rzeczy osobiste. Poza tym tego typu motywacja powinna działać w obie strony, Wittenberg nie mogła zakładać, że już zawsze to zaklęcie będzie jej wychodziło perfekcyjnie. I tak też się stało - wystarczyło delikatne zagrożenie powtórką mojego pytania, by wytrącić ją z równowagi, co poskutkowało niewyczarowaniem ptaka, a tym samym przegraniem w naszej grze. Spojrzałem na nią wyczekująco, oczekując jakiejś niesamowicie porywającej lub żenującej historii, ale zabrzmiało dość... zwyczajnie? Mimo że nie miałem do tej pory pojęcia o istnieniu takiego człowieka jak Ślizgon Mikkel, wcale nie czułem się zdziwiony tego typu wyznaniem. Kiwnąłem głową, nie drążąc dalej tematu. Coś w tonie głosu, jakim mówiła, podpowiedziało mi, że chyba uderzyłem w jakiś czuły punkt, dlatego też nie chciałem jej prowokować. Co jak co, ale w pewien sposób zależało mi na jakimś zdrowym rozwinięciu naszej relacji, nie zamierzałem drążyć.
- Trzecia tura? Jak przegrasz, zdradzisz mi tym razem jakąś niezręczną historię. Najlepiej pikantną - powiedziałem i mrugnąłem do niej, ciekawy jej reakcji na moją zagrywkę.

kostka: 3
czas: 10s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 01:54

Już jej się kompletnie odechciało zachęcać Caluma do czegokolwiek, bo przypomniało jej się, jaką suką była przez ostatnie lata i pomyślała, że te wszystkie plagi egipskie, których doświadczała od kilku miesięcy może wcale nie były takie bezzasadne...
Rozstroiła się zupełnie, przestając nawet liczyć czas mężczyźnie i wpatrując się w jakiś nieruchomy punkt przed sobą, nie odrywając od niego wzroku nawet wtedy, kiedy Dear zaczął do niej mówić.
Nienawidziła się uzewnętrzniać, a ten błyskotliwy krukon już pierwszym pytaniem trafił w jedno z bardziej bolesnych dla Szwedki przeżyć, przez co kompletnie straciła rezon i mimo zaciskania różdżki coraz mocniej w ręku, praktycznie jej z niej wypadała.
Nie odpowiedziała też na jego propozycję, a przynajmniej nie werbalnie, bo kiwnęła tylko głową i podniosła leniwie różdżkę, próbując powtórzyć to, co zrobiła tak sprawnie za pierwszym razem. Na nic, z rdzenia nie wydobył się nawet mały podmuch i Ruth wcale się temu nie dziwiła. Pozbieraj się dziewczyno, bo jeśli Calum będzie zadawał dalej takie pytania, to skończysz na wyliczaniu, ile razy i z kim spałaś.
-Jak to było? Szkolna mistrzyni zaklęć? - zapytała go z przekorą, próbując rozweselić samą siebie. - Kojarzysz poprzedniego Ministra Magii? Kiedy pracował jeszcze w departamencie katastrof byłam u niego na praktyce. Nie pamiętam dokładnie dlaczego, ale przewróciłam się w biurze i wpadłam mu biustem prosto w twarz. A w ramach pogorszenia swojej sytuacji jakąś minutę później zaczęłam go całować. Chyba nie był mocno rozczarowany, bo zaprosił mnie potem na kolację - przegryzła wargę i zmrużyła oczy, bo Calum był w istocie pierwszą osobą, której się do tego przyznała. To pewnie zmieni jego podejście do jej osoby, ale ostatecznie była to jednorazowa sytuacja i Ruth więcej nie powtórzyła takiej akcji, choć nikt nie twierdzi, że nie byłaby do tego zdolna.
-Okej...Jeśli miałbyś możliwość wyboru, to wolałbyś, żeby twoim teściem był Craine czy Fairwyn? I po jakim czasie popełniłbyś samobójstwo? - spytała z poważną miną, ale już po chwili przyłożyła sobie różdżkę do policzka i uśmiechnęła się szczerze do mężczyzny.

kostka:5->6 (bez komentarza)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 02:15

Zdecydowanie zauważyłem, że nieco jej się pogorszył humor odkąd zadałem swoje pytanie, jednak nie zamierzałem się znów pakować z buciorami do jej głowy. Najwyraźniej musiała sama sobie przetworzyć wszystko to, co się tu właśnie stało i co mi wyznała i nie potrzebowała mnie do tego. Cala ta sprawa zdecydowanie miała wpływ na jej koncentrację, ponieważ w następnej turze również nie udało jej się wyczarować tego ptaka. Byłem lekko zszokowany i zacząłem się martwić, że właśnie złamałem Wittenberg, ale dziewczyna chciała się jeszcze jakoś wyratować i zażartowała z samej siebie.
- I tak oto uczeń przerósł mistrza - dodałem, oczywiście żartując. Nie można było porównywać efektu jej zaklęcia w pierwszej turze do mojego przed chwilą, bo chociaż udało mi się rzucić je poprawnie, mój lot trwał cztery razy krócej niż jej i to ona wciąż była na szczycie.
Wysłuchałem jej historii z niemałym zdziwieniem, patrząc na nią oczami wielkimi jak spodki. No, no! Kto by pomyślał, że taka niepozorna Ruth miała na koncie epizod z byłym Ministrem Magii! Chyba nigdy bym się nie spodziewał usłyszeć od niej historię tego pokroju. Nie wiem dlaczego, ale to może przez ten jej wewnętrzny chłód i rezerwę w stosunku do innych ludzi, ale kompletnie nie wyobrażałem sobie jej w takiej sytuacji. I może dobrze, bo jeszcze bym się napalił.
- Wittenberg, nie wiedziałem, że z Ciebie taka agentka - powiedziałem, szczerząc się do niej głupkowato. - Tak z dupy palnąłem o tej pikantnej historii, a Ty zaserwowałaś mi tu prawdziwą perełkę! - dodałem i tylko cudem powstrzymałem się od jakiegoś niewybrednego komentarza dotyczącego jej sposobu załatwiania sobie praktyk w Ministerstwie. Nie zrozum mnie źle, nie myślę w ten sposób o Ruth, po prostu ta sytuacja sama się o to prosi.
Kiedy nadeszła moja kolej, postanowiłem skupić się jeszcze bardziej niż poprzednim razem. Dałem sobie około dziesięciu sekund na zupełne wyciszenie i wyrównanie oddechu po poprzednich próbach powstrzymania napadów głupawki. Wyciągnąłem różdżkę i wypowiedziałem zaklęcie. Ponownie poczułem to dziwne szarpnięcie umiejscowione tak jakby w głowie. Chyba znów się zachwiałem, ale nie wiedziałem, bo postanowiłem skupić się bardziej na poczynaniach ptaka, który leciał w tej chwili przez ten sam korytarz co za pierwszym razem. Szczerze powiedziawszy nie widziałem zupełnie nic poza delikatnymi przebłyskami brudnego kamienia czy też plam na posadzce. Nie miałem pojęcia, ile to trwało, ale cała ta przeprawa była niesamowicie wyczerpująca i kiedy wróciła mi pełna świadomość, poczułem narastające zmęczenie. Zacząłem masować sobie skronie, pewny, że niedługo zacznie mnie boleć głowa od tych ćwiczeń.
- Tym razem było serio nieźle i wydaje mi się, że wyrównaliśmy naszą rywalizację - powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko. - Nie mam pojęcia, co Cię podkusiło z tym pytaniem, bo odpowiedź na wydaje mi się jaśniejsza niż słońce - dodałem, parsknąwszy śmiechem. To jasne, że nie chciałbym mieć za teścia Fairwyna. Był dupkiem jakich mało i ubolewałem nad tym, że znajduje się w tym samym zamku co ja, co dopiero gdyby miał być ojcem mojej przyszłej żony. Craine może i nie był zbyt ciekawy, ale był stary, więc istniało pewne prawdopodobieństwo, że długo by tym teściem nie był. - Swoją drogą, to mi podsunęło pomysł! Gdybyś musiała wybrać, którego z nich byś poślubiła? Fairwyna czy Caine'a? Oczywiście mówię o małżeństwie skonsumowanym - dodałem i uśmiechnąłem się iście diabolicznie.

kostka: 6 -> 1
czas: 30s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 12:27

Prawdziwej perełki, to on jeszcze z ust Wittenberg nie słyszał. Zdawała sobie sprawę z tego, że nikt na świecie nie jest bez wad, a jej własne układały się w równy rządek cech, które sprawiały, że średnio raz na tydzień wpakowywała się w kompromitującą sytuację. W końcu nawet teraz byli w podziemiach wieży, której szczyt był częściowo pozbawiony ścian, wyłącznie dlatego, że Ruth pewnego pięknego dnia postanowiła z niej zrzucić Daniela Schweizera, kolejnego ucznia Hogwartu. Nic mu się nie stało, bo naturalnie skoczyła razem z nim, ale powiedzmy, że częściej niż często trzeba było jej przypominać, że najpierw robi, a potem dopiero myśli. Stąd też błagalne „Ruth…” w wykonaniu Ezry słyszała już chyba z tysiąc razy.
Niemniej jednak podrapała się po skroni, kiedy tak entuzjastycznie zareagował na jej historię. Nie przypuszczała, że może ją gdzieś wynieść, ale może faktycznie powinna zacząć od czegoś mniej szokującego niż „wsadziłam biust w nos Ministrowi”.
Pozostawiła jego komentarze po raz kolejny w przestrzeni, nie ze względu na to, że nie wiedziała co odpowiedzieć, ale ze względu na to, że jak można było zauważyć już od początku niezbyt dobrze się czuła w takich luźnych rozmowach, choć z drugiej strony wiedziała, że z Calumem to tylko kwestia czasu, kiedy zaczną nawzajem przerzucać się coraz to lepszymi przytykami. Lubiła błyskotliwych ludzi, zdecydowanie.
-Miałeś kiedyś zajęcia z Craine’m? - zapytała, szeroko otwierając oczy. Dobra, może miała do niego małą awersję, bo mało nie wywalił jej przez to wybite przez nią okno w sali do transmutacji, ale nic nie zmieniało faktu, że i globalnie był starym, wrednym dziadem.
Rozluźniła się i podniosła różdżkę, żeby rzucić czar po raz kolejny, ale usłyszawszy pytanie Caluma opuściła ją i spojrzała nań z otwartymi od zdziwienia ustami.
-Jak ja mam niby odpowiedzieć na to pytanie? To jest wybór w stylu „wolisz spać ze starym szaleńcem czy ze starym socjopatą” - wyrzuciła z siebie. Nie było szans, żeby odpowiedzieć na takie pytanie i choć w grze „would you rather” zdarzały się skomplikowane wybory ten prawdopodobnie spowodowałby, że w mózgu Ruth zamiast szeregu obliczeń procesorowych pojawiłby się uroczy, niebieski ekran.
Rzuciła zaklęcie poprawnie, sterując swoim małym wysłannikiem jakieś pół minuty sądząc, że to raczej wątpliwe, żeby Calum dał radę wydłużyć ten czas.
-Najgłupsza rzecz jaką zrobiłeś w życiu – powiedziała, chowając różdżkę i zastanawiając się, czy może powinna wyjąć aparat, żeby tę jego najgłupszą rzecz sfotografować, kiedy już będzie ją omawiał lub pokazywał.
kostka: 3
czas: 30s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 12:42

Powoli zaczynałem dochodzić do wniosku, że tak naprawdę do tej pory kompletnie nie znałem stojącej obok mnie osoby. Wittenberg zawsze wydawała mi się taka stonowana, spokojna, rozważna, do bólu poprawna i w pewien sposób chyba pruderyjna, ale złapałem się na tym, że chyba sam sobie to wszystko wymyśliłem i w życiu niewiele z tego się pokrywało z rzeczywistością. Może nie wiedziałem wtedy o tym, że Ruth postanowiła zrzucić kolegę ze szczytu wieży, lecz gdybym wiedział, dwukrotnie zastanowiłbym się nad tym, jakie pytania jej zadaję... Wiedziałem, że to, które padło teraz, było z rodzaju tych do dręczenia swoich rozmówców w tego typu grach, ale naprawdę nie mogłem się powstrzymać po tym, jak sama spytała, którego z tych dwóch zgredów wolałbym mieć jako teścia.
Obserwowałem uważnie, jak wyczarowuje swojego ptaka i znów robi tą śmieszną, zdezorientowaną minę, lekko chwiejąc się na nogach. W tej drugiej kwestii chyba była znacznie lepsza ode mnie, bo szybko znajdowała swój środek ciężkości i teraz tylko z mimiki jej twarzy mogłem odczytać, że wciąż przemierza korytarz. Doliczyłem jakichś trzydziestu sekund, gdy znów popatrzyła na mnie trzeźwym wzrokiem.
- Nieźle, nieźle, chyba Cię zmotywowałem - powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko. Kto by pomyślał, że to teraz ja będę motywował ją do nieodpowiadania na pytania? Ona też wyciągnęła ciężką artylerię, chociaż nad odpowiedzią nie musiałem długo myśleć - całkiem niedawno wydarzyła się chyba najgłupsza rzecz w moim życiu, kiedy pozwoliłem wybrać Devi wzór tatuażu z henny, który miałem sobie zrobić. Odważnie wybrałem klatkę piersiową jako miejsce, w którym ów tatuaż miał się pojawić, a kiedy wszystko zostało skończone, okazało się, że zamiast ziejącego ogniem smoka mam na klacie kota z pizzą na łbie. Skrzętnie ukrywałem "zdobycz" pod ubraniem i liczyłem na to, że jak najmniejsza liczba osób się o nim dowie. Wyglądał paskudnie, a w dodatku bardzo realistycznie, bo na mojej bladej skórze henna wyglądała jak tusz prawdziwego tatuażu. Bardzo nie chciałem się rozbierać, więc zmobilizowałem całego siebie do koncentracji nad wyczarowaniem ptaka. Rzuciłem zaklęcie i ponownie poczułem to śmieszne uczucie, chociaż tym razem nie zaskoczyło mnie ono. Po raz pierwszy czułem, że robię to tak, jak powinienem. Leciałem i leciałem, i leciałem, i gdybym tylko mógł, liczyłbym czas samemu sobie, jednak bardzo zależało mi na przebiciu tych trzydziestu sekund. Kiedy w końcu wróciłem do siebie, spojrzałem na nią z tryumfem wymalowanym na twarzy. Wittenberg chyba dostała białej gorączki.
- Czekam na odpowiedź - poinformowałem ją, patrząc wyczekująco z jedną uniesioną brwią.

kostka:3
czas: 60s Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 13:10

Była naprawdę praktycznie przekonana, że Calum nie da rady wydłużyć czasu działania zaklęcia ponad trzydzieści sekund, ale musiała zadać pytanie, które zmotywowało go tak bardzo, że sprowadziła tym przegraną na samą siebie. Powinna rozegrać to bardziej taktycznie i tym razem zadać mu pytanie dopiero po rzuceniu zaklęcia, a teraz z coraz większym przerażeniem odliczała kolejne sekundy, aż doliczyła się okrągłej minuty. Po tym czasie mężczyzna z zadowolonym uśmieszkiem odwrócił się w jej stronę, wyczekując odpowiedzi. O Ruth można było powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że była niehonorowa i doskonale wiedziała, że nie ma teraz wyjścia i musi mu odpowiedzieć na zadane pytanie, choć naturalnie kompletnie nie znała na nie odpowiedzi.
Nie wiem, kim trzeba byłoby być, żeby móc realnie wybrać tu jedną opcję. O Craine krążyły takie plotki, że włos jeżył się na głowie. Podobno wrzucił do ognia jakiegoś czarodzieja podczas pożaru Salem i był wdowcem po – uwaga – trzech żonach. Ja rozumiem, jednej żonie może się umrzeć, w ostateczności drugiej, ale trzy?! Ponad to był bezróżdżkowcem, a takie osoby cechował nadzwyczaj opanowany charakter. Innymi słowy bez mrugnięcia okiem potrafiłby w swoim piekielnym charakterze zniszczyć życie i jej i każdej innej osobie, która stanęłaby mu na drodze. Natomiast Fairwyn to była jeszcze gorsza opcja. Ruth mimo całkiem niezłej wyobraźni nie miała bladego pojęcia, jak ktoś taki mógłby mieć żonę.
-Merriande – rzuciła w ziemię, z której wyszło kamienne krzesło. Usiadła i wbijając wzrok gdzieś w przestrzeń pomiędzy nimi zaczęła naprawdę zastanawiać się, czy w ogóle da się odpowiedzieć na to pytanie. Wyglądała teraz, jakby rozwiązywała jakieś skomplikowane obliczenia matematyczne, ściągając brwi i podpierając brodę dłonią.
-Wiesz, że Craine miał trzy żony? – zapytała w końcu, nie dopowiadając, że już są martwe, co zresztą przywiodło jej na myśl roboczą odpowiedź na to pytanie – Fairwyn zna więcej klątw niż ja i jest niezłym matematykiem, ale Craine z kolei bezróżdżkowcem – ponownie rzuciła w przestrzeń, niespecjalnie się zastanawiając, czy Dear w ogóle o tym wszystkim wiedział. Ona uczyła się tu już dziesięć lat, siłą rzeczy słyszała różne historie.
-Fairwyna dałabym radę zabić, Craine'a raczej nie. Niech będzie runiarz – powiedziała w końcu, ale miała wrażenie, ze zajęło jej to całe wieki. Była jednocześnie wykończona, poirytowana, wściekła i zdezorientowana, do tego patrzyła teraz na Caluma, jakby chciała przetestować, jak szybko potrafi pozbyć się niewygodnych mężczyzn…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 14:09

Nie chciałem dzielić się wiedzą o swoim nowym nabytku tatuażowym, ale nie przesadzajmy, że jej pytanie sprawiło, że poczułem ogień na dupie i się zmobilizowałem do rzucenia super mocnego zaklęcia. Zrobiłem to, bo w głębi duszy chciałem się nad nią trochę poznęcać. Wyleciała z propozycją rywalizacji i odpowiadania na pytania, to niech się teraz pomęczy i poodpowiada na chore twory mojego umysłu. Kiedy wyczarowała sobie krzesło i usiadła na nim, bardzo poważnie zastanawiając się nad postawionym przed nią dylematem, prawie wybuchnąłem śmiechem. Z moich ust wydobyło się jednak wyłącznie ciche parsknięcie, stłumione ręką. Obserwowałem ją uważnie i umierałem w środku z ciekawości, co się działo w środku jej głowy. Nie omieszkała mi tego powiedzieć, myślała bardzo głośno, a ja z każdym jej zdaniem coraz bardziej niecierpliwiłem się do poznania odpowiedzi. Przyjąłem do informacji każdą rzecz, którą mówiła o obu nauczycielach i nawet mnie trochę zaskoczyła tą magią bezróżdżkową Craine'a. Do tej pory myślałem, że to raczej tylko pogłoski i plotki bez potwierdzenia, ale skoro Wittenberg tak twierdziła, prawdopodobnie jednak były prawdziwe.
- Fairwyn? - zapytałem w końcu i zaśmiałem się. W sumie zaśmiałbym się z każdego wyboru, którego by dokonała, bo albo lądowała z małżeństwie z bucem w kryzysie wieku średniego, albo ze starym zgredem. - Dobra, przyznaję, to było straszne pytanie. Podobnie zastanawiałbym się, gdybyś mi dała do wyboru Pober i Raynott - dodałem, szczerząc się. Jej mina jednak nie wskazywała na to, że dobrze się tu bawiła, więc zacząłem się zastanawiać, jakby tu poprawić obecną sytuację i nieco podnieść ją na duchu - dostała ode mnei w dupę zarówno w związku z pytaniami, jak i w naszej rywalizacji z zaklęciem. - Jak chcesz to odpowiem na twoje pytanie - oznajmiłem jej i nie czekałem na żadną odpowiedź. - Niedawno dałem sobie zrobić tatuaż kota z pizzą na głowie. Z henny, tymczasowy. Ale jeszcze z dwa tygodnie muszę łazić z tym gównem na klacie - oznajmiłem, zupełnie jakbym mówił o dzisiejszej pogodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Kwi 23 2017, 23:49

O nauczycielach w tej szkole krążyło wiele nieciekawych plotek i Ruth niekiedy zaczynała myśleć, że nauczyciel transmutacji wcale nie wypada tak najgorzej ze swoim rzucaniem ludzi w płomienie przy innych agentach. Oczywiście wiele z tych pogłosek było bujdą, uskutecznianą najczęściej przez zakochane nieszczęśliwie uczennice albo skrzywdzonych oceną uczniów, ale ziarno od plew można było oddzielić w większości już samą obserwacją profesorów. I tak też Patton Craine był bezapelacyjnie starym szaleńcem, który niszczył ludziom życia, więc Ruth choćby dostała jako drugi wybór dwurożca, to i tak by nie wybrała Craine’a. Fairwyn co prawda nie był dwurożcem i nie żywił się ludzkim mięsem, ale za to Ruth odnosiła czasem wrażenie, że jego jedynym pokarmem są łzy rozpaczy studentów run, przez co mimo jeszcze nie wytartej (bo przecież już przypiętej) metki wrednego mizantropa był godnym przeciwnikiem Craine’a.
Była zła, bo kto by nie był? Jednak Calum wprost błyskawicznie opowiedział jej historyjkę o tatuażu na poprawę humoru, przez co właściwie kompletnie przestała marszczyć gniewnie brwi.
-kota z pizzą na…Czym? – zapytała z miną, jakby nie rozumiała po angielsku. Milczenie trwało dłuższą chwilę, więc Dear mógł spokojnie przyjąć, że to był ten właśnie czas, kiedy Ruth straciła zasilanie.
Kobieta zamrugała oczami.
-Co?! – podniosła w końcu głos i momentalnie wstała, robiąc kilka kroków w stronę Caluma. Ma tatuaż z kotem z pizzą na głowie! Z całą swoją dziecięcą ciekawością chciała go teraz, natychmiast zobaczyć. Cała Ruth. Jeśli ktoś pomyślałby sobie, że może powinno jej wpaść do głowy, że nie może ot tak obwieszczać nowo poznanemu mężczyźnie: „rozbieraj się”, to pomyślałby sobie bardzo głupio. Ze świecącymi od zainteresowania oczami pokazała Calumowi wszystkie swoje małe zęby w wyrazie zachęcającego uśmiechu.
-Musisz mi go pokazać – uznała, jakby Dear był co najmniej jej mężem i pokazywanie kompromitujących tatuaży młodej Szwedce leżało naturalnie w jego obowiązku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   

Powrót do góry Go down
 

Wejście do podziemi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-