Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Wieża Północna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


Audrey Delilah Primrose

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/11/11, 01:55 pm


Wieza Pólnocna

Wieża Północna jest wieżą najbardziej wysuniętą na północ. Co oczywiście nie jest oczywiste. To zwykła, pusta lokacja. Mury i okna. Proste, bez większych zawirowań lub zawiłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Delilah Primrose

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/11/11, 01:55 pm

Gdzie się podziała Audrey? Właściwie to nigdzie, ciałem człapała sobie właśnie na wieżę Północną, a duch uleciał, pod wpływem procentów, wciąż wlewanych w siebie. Lepiej było, kiedy duch ulatywał. Nie czuło się tej beznadziei, czasem było nawet wesoło. Tym razem piła, bo wróciła jej melancholia. Ostatnio miała wiele okazji do nawalenia się. I, niestety, z każdej korzystała. Zostało z niej chude coś, na szczęście wyglądające jeszcze znośnie. You’re so pretty on the outside, kochanie. So pretty. Dziewczyna miała ze sobą butelkę Ognistej Whisky, którą ledwo co otworzyła i, ku waszemu zdziwieniu, przez całą (na szczęście nie tak długą) drogę na wieżę Północną, nie piła. Ani jednego łyka.
Gdy dotarła na miejsce, pokonując wcześniej dziesiątki, setki, tysiące, miliony, miliardy schodów, wyjrzała przez dziurę w musze, nazywaną oknem, choć szyb wcale nie posiadała. Okno było dwa razy większe niż ona i zdecydowanie szersze. Było tu strasznie zimno, tak przy okazji. Niezadowolona ze swojego położenia względem nieba postanowiła usadowić swój kościsty tyłek na parapecie, opierając się plecami o kamienny mur. Mogła założyć cieplejsze rajstopki, albo przynajmniej nie latać po szkole w spodenkach. Westchnęła, ignorując gęsią skórkę na ciele, i wypiła trzy łyki zbawiennej Ognistej. Lek na całe zło. Niestety w trakcie podziwiania szarych chmur, prawdopodobnie burzowych, obok okna przeleciało jakieś dziwne, duże stworzenie, którego nie rozpoznała. Wystraszyła się lekko, ale najgorsze było to, że upuściła butelkę, która ślicznie zleciała w dół, nie przecząc prawom grawitacji.
- O nie, wracaj! – mruknęła Audrey, obserwując przez chwilę swoją zgubę, dopóki nie zginęła jej z zasięgu wzroku. Mruczała pod nosem niezadowolona, przy okazji mając pewność, że trunek utknął na dachu, niżej, którego niestety nie widziała. Wystawiła nogi na zewnątrz i wychyliła się niebezpiecznie, szukając trochę błądzącym wzrokiem swojej whisky.
- Gdzie jesteś? – zapytała smutna, zastanawiając się, jak zjawić się na dachu, na którym bez wątpienia była butelka. Zbita, ale tego przecież nie wiedziała.

//zarezerwowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gideon Miedwiediew

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/11/11, 04:29 pm

A gdzie się podział Gideon? Szlajał się, to tu, to tam, bez konkretnego celu. Ostatnimi czasy humor mu się pogorszył, chociaż nie... i tak był w miarę świetnym nastroju. Niestety, nie aż tak świetnym, aby teraz wyjść na jakąkolwiek imprezę. A dużo się ostatnio działo. Słyszał, że kolejna impreza była niedawno, może nawet dalej trwa, zbytnio go to nie obchodziło. Ostatni raz bawił się na balu, i to jeszcze w udupiającym nastroju, nie pozwalającym mu trochę bardziej poszaleć. A w sumie szkoda, bo zrobił się nudny. Nawet sam to musiał przyznać. W jego życiu brakowało ekspresji, więcej życia. Od czasu, kiedy Quentina złapała go razem z Lavrentym tam pod mostem... wolał jej unikać. Nie miał ochoty się nawet z nią widzieć, cokolwiek. Z resztą, ze swoim bratem też miał pod górkę, bo od czasu kłótni się do siebie nie odzywają, a to przecież dziwne, bo zazwyczaj w tempie ekspresowym się godzili. No cóż, teraz z pewnością miał on sporo powodów do złego humoru, którego jednak ledwo utrzymywał na wodzy. Bo przecież normalnie, to by się po prostu załamał. Stał w miejscu całymi dniami. I płakał. Płakał jak mazgaj.
- Którym z resztą jestem - burknął tak sobie od niechcenia, włócząc się bez celu po zamku z głową ukrytą pod kapturem swojej bluzy (wyglądał jak jakiś dresiarz, ziomal JP na sto procent, no rly! brakowało mu tylko obwisłych gaci i tego ziomalskiego chodu), aż w końcu dziwnym trafem znalazł się przed wieżą północną. No więc jak już tam był, postanowił wyjść na górę, a co. I nie, wcale nie miał zamiaru skakać z okna wieży z przypływu jakiegoś dołującego humoru. Takie sprawy zostawmy ludziom chorym na głowę, no proszę was.
Zadyszany, zmęczony i w ogóle padnięty nareszcie wyszedł na sam szczyt, i sapiąc cicho udał się jeszcze kilka stopni wyżej. Gdy podniósł głowę, krzyknął głośno a jego głos echem odbił się od ścian wieży. A dlaczego krzyknął? Bo kogoś ujrzał. Dziewczynę siedzącą na oknie. Na początku przeraził się nie na żarty, myślał że ma omamy, ale później podszedł bliżej, przyjrzał się uważnie jej sylwetce i stwierdził, że to jednak nie były żadne halucynacje, a ona dalej tam jest i wcale nie zniknęła. I żeby nie było, kiedy to sobie uświadomił, szybko złapał ją za biodra i pociągnął do tyłu tak, żeby z powrotem stała na posadzce. A zrobił to w celu konkretnym - aby sama potem z tego przeklętego okna nie spadła. I kiedy stanęła przed nim dopiero zobaczył jej twarz, przy okazji uświadomił sobie, że dziewczynę skądś zna.
- Audrey. Kojarzę - uśmiechnął się do niej, dopiero teraz puszczając ręce z jej bioder. Ojejku, zapomniał że w ogóle je tam trzymał. Jego wina.
- Co tu robisz, tak w ogóle? - Zapytał, dalej zdziwiony, że w ogóle w tym miejscu kogoś spotkał. Kogoś kto nie był duchem. Albo szczurem.

a myślałam, że góra 20 linijek będzie xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Delilah Primrose

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/11/11, 10:05 pm

Siedziała tak sobie, ogarniając wzrokiem dachówki i przy okazji poobserwowała sobie panoramę. Ładne widoki, ładne. Byłyby wspaniałe, gdyby nie była późna jesień, gdyż wszystko stało się takie szare i suche, a do tego… jakieś ręce na biorach. Coś odciągnęło ją do tyłu. Wrzasnęła przerażona, ale szybko zakryła sobie usta dłońmi, aby nie hałasować za bardzo. Serce nieźle przyspieszyło, czuła się tak, jak gdyby miała zlecieć w drugą stronę. Z jedną różnicą – skończyła żywa. Teraz pozostawała tylko kwestia tego, kim był owy… ktoś… który ściągnął ją z parapetu, kiedy poszukiwała whisky. Odwróciła się, mając nadzieję, że nie będzie to żaden wilkołak ani wampir i dostrzegła… chłopaka, którego też kojarzyła. No ciężko było nie kojarzyć, bo w audkowym systemie oceny wyglądu otrzymał dosyć wysoką notę, czyt. zwyczajnie jej się podobał. Zawstydziłaby się, ale jakoś się nie zawstydziła (no łał, jej geniusz czasem przerasta najwyższe szczyty górskie). Jego brat też był przystojny! Rodzeństwo jakich mało. Wypadałoby poznać Krukona, bo z Gryfonem była w jednym domu, więc chcąc nie chcąc
- Gideś! – przywitała go. No tak, otwartość przede wszystkim. Mógłby tam sobie trzymać ręce na jej biodrach, raczej nie miała wiele przeciwko, szczególnie, kiedy w krążył w niej sobie alkohol. – Miło, że mnie kojarzysz – ucieszyła się, przyodziewając uroczy uśmiech.
- Chciałam sobie po ludzku popić, ale jakieś coś wytrąciło mi butelkę z ręki i właśnie jej szukałam, kiedy się zjawiłeś – wyjaśniła składnie, nieco przy tym gestykulując i przeczesując nerwowo włosy. Chwyciła chłopaka za nadgarstek i poprowadziła do okna, z którego niedawno została wyrwana. Wychyliła się i pokazała mu palcem niższy dach. – Daję słowo, że tam jest! – powiedziała, pewna swego.
- Pomożesz mi tam zejść? – zapytała śmiertelnie poważna. Cóż te procenty czyniły z ludźmi! Punkt kulminacyjny historii o Audrey i zaginionej butelce czas zacząć?

a mi krótki wyszedł XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gideon Miedwiediew

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/11/11, 10:39 pm

Oczywiście, na samą myśl, że ona go także znała, aż mu się miło w serduszku zrobiło. Bo, jakby nie było, dziewczyna była z niej ładna. Ładna, ale pijana, jednakże to wcale mu nie przeszkadzało. Sam pewnie chętnie napiłby się z nią, gdyby nie to, iż nie miał przy sobie alkoholu, a Audrey butelka wypadła przez okno.
Przyglądał jej się po chwili, takim troche uporczywym i bezczelnym wzrokiem. Miał nadzieję, że jej poziom upojenia był na tyle mocny, że tego nie zauważyła. Bo przecież nie chciał, żeby sobie coś o nim pomyślała. Bądź co bądź był dżentelmenem, reprezentował społeczność bardziej kulturalną, nie taką która bezczelnie zaglądała kobietom w dekolt i tym podobne.
Uśmiechnął się do niej, odwzajemniając tym jej uśmiech. Trzeba przyznać, że mimo wszystko Gryfonka była bardzo urocza, nawet podczas upojenia alkoholowego. I oczywiście, można to odebrać jako zauroczenie jej osobą. Nie zauroczenie. No, po prostu mu się podobała. Kogo nie zainteresowałaby taka dziewczyna jak Aud? No proszę was. Miała ten czar, któremu nawet Gideon nie mógł się oprzeć.
- Dziwne, że oboje się znamy, a jeszcze żadnego konkretnego słówka nie zamieniliśmy - Zastanowił się nad tym przez chwilę, ściągając w zmieszaniu brwi, jednak po chwili znowu się uśmiechnął, przeczesując dłonią swoje brązowe, lekko zmierzwione włosy. - Trzeba to nadrobić - Dodał jeszcze po chwili.
Obserwował jej poczynania z uwagą, nawet podszedł za nią do okna i wyjrzał przez nie tak samo jak ona przedtem, zanim ją bohatersko z niego 'uratował'.
- Cóż, z pewnością się rozbiła z takiej wysokości, a więc schodzenie po nią raczej byłoby bezcelowe, przykro mi. Ale jako nagrodę pocieszenia mogę zaoferować ci coś równie fajnego jak butelka z trunkiem. Oczywiście, mam na myśli swoje towarzystwo. - Tym razem on złapał ją za nadgarstek i pociągnął w stronę schodów, a potem nakazał jej na nich usiąść, co on też z resztą uczynił. Dopiero teraz zauważył, że na głowie nadal ma kaptur, więc go ściągnął, odsłaniając rozczochrane i stojące na wszystkie strony włosy. Potem znowu przyjrzał się dziewczynie.
- Tak w ogóle, co cię zaprowadziło akurat tutaj? Lubisz wysokość, czy jak? - Zapytał bez konkretnego celu, no i wyskoczył w głupim pytaniem. Bo przecież pannę Primrose przyprowadziło tutaj z pewnością upojenie! A może... a może było jednak coś jeszcze?

oj tam oj tam I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Delilah Primrose

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty21/11/11, 10:12 pm

Wspaniale się złożyło, że nie przeszkadzało mu jej stężenie procentowe, gdyż prawdę mówiąc w ostatnich dniach (no dobra, miesiącach) była trzeźwa mniej, niż pijana. Co już wcale nie było takie dobre, ale miała zamiar z tym walczyć. Niedługo. Jak wytrzeźwieje. I upije się jeszcze kilka razy. A potem znów postanowi, że przerwie błędne koło, nawet jeśli nie będzie już nikogo, kto jej w tym pomoże. Ale niestety tak się składało, że sama nie dała rady, więc z planów jak zwykle miało nic nie wyjść.
Na szczęście nie zauważyła, jak się jej przyglądał, bo właśnie była zajęta myśleniem, a przy jej stanie kontemplowanie i obserwowanie raczej nie szło w parze. Może inaczej, nie zawsze wychodziło równocześnie. Dlatego też bez obaw, nie pomyślała sobie nic, poza tym, że Gideon wygląda jeszcze bardziej atrakcyjnie, kiedy jest blisko. W sumie nawet gdyby zaglądał jej w dekolt nie zorientowałaby się o co biega, ale to bardzo fair z jego strony, że jednak tego nie zrobił! Gdyby powiedział jej, że ma ten czar, na pewno zrobiłoby się jej miło. Rzadko kiedy słyszała takie rzeczy.
- Bardzo chętnie to nadrobię! – odpowiedziała wesoło, zapominając na sekundę, że przed chwilą miała miejsce tragedia i straciła cenną butelkę zbawiennego płyny, który do pełni szczęścia był konieczny. Jak tak dalej pójdzie, to nic z niej nie zostanie, przydałoby się jakiś moralizator. I odwyk, przy okazji. A Miedwiediew wyglądał taaak uroczo, jak mierzwił włosy. Swoją drogą, miał śliczne kudełki, co nie umknęło zajebistej (szczególnie po pijaku) uwadze Audrey. Szkoda tylko, że nie chował ich większość pod kapturem. Aż sobie postanowiła, że odciągnie ten niepotrzebny kawałek materiału, ale zapomniała o tym, bo chłopak się odezwał.
- Uuuuu – posmutniała, kiedy poinformował ją o tym, że z whisky nic nie zostało. – I nic nie da się z tym zrobić? – zapytała, trzymając się nadziei, że Krukon nagle zamieni się w superbohatera z komiksów, w czerwo… niebieskiej pelerynie i swoją mega mocą przywróci zagubioną w akcji butelkę. W rzeczywistości z alkoholu mogłyby cieszyć się tylko osoby, które stały pod daszkiem i zostały nim oblane. Deszcz whisky. No Primrose byłaby w niebie! – Cóż, to w sumie bardzo kusząca propozycja – wygłosiła zadowolona z zaradności towarzysza i posłusznie usiadła na schodku.
- Hm, no whisky – powiedziała, wykonując zgrabny (hahahah) gest dłonią. – A no i dawno nie widziałam gwiazd, ale chyba jeszcze za wcześnie – powiedziała, licząc na to, że później chmur nie będzie. – A co ty tu robisz? – zapytała zaciekawiona.
I tak jakoś przyszło jej do głowy, że gdyby miała dłuższe włosy, to mógłby zejść po jej warkoczu w dół i przynieść butelkę! To także byłoby słodkie, ale, uwaga, dziewczyna wiedziała już, że nie ma wystarczająco długich włosów i butelka zniknęła na zawsze w czeluściach… dachówek. Ale miała ładny warkocz, o.

<3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty19/03/12, 08:11 pm

Ikuto planował to dokładnie od godziny. Może wygląda jak prześladowca. Może zachowuje się jak prześladowca. Jest po prostu wariatem, który porywa małe dziewczynki, uważa, że są bardzo śliczne i planuje spotkać się z nimi parę dni później. Dlatego przyczaił się. Przyczaił się nie daleko obrazu Grubej Damy. Nie trudno było się dowiedzieć gdzie jest wejście do pokoju wspólnego Gryffonów. I nie musiał się męczyć w oczekiwaniu, bo bardzo szybko zauważył, że dziewczyna bardzo wesoło wychodzi z pokoju. Może pogodziła się z tym swoim puchonem? Może się pogodzili... Thi. Nie doczekanie słoneczko. Ikuto to w gruncie rzeczy rozpieszczony dzieciak. I nawet, jeśli coś planowałaś, to wątpię, czy wysłuchałby ów argumentu, że dziewczyna się spieszy. Zresztą... Właściwie to on nie ma zamiaru z nią teraz rozmawiać. Wyszedł zza korytarzy. Szedł w stronę dziewczyny z lekkim uśmiechem. Ale to nie był uśmiech wesoły, szczęśliwy.... A chytry. Jakby lis właśnie ostrzył ząbki i miał się na nią rzucić. Ale dziewczyna i tak nie miałaby po co uciekać. Przecież jest wyższy, ma długie nogi, szybko by ją dogonił.
Nie pozwolił jej też nic powiedzieć. Pocałował ją? Nie. To byłoby zbyt proste, zbyt oczywiste. Wspomniano, że jest mistrzem karate, prawda. To, co teraz zrobił również zalicza się w tą dyscyplinę, chociaż jest to wysoki poziom i zdecydowanie trzeba być pewnym siebie i swoich działań, żeby nie zrobić nikomu krzywdy. Bowiem każde ciało ma coś takiego, jak punkty witalne. I on postanowił to wykorzystać. Szybkie dotknięcia. Ganchu, pod prawą piersią. Kakon, bruzda pod podbródkiem. Kakon, punkt na wewnętrznej stronie uda. Inazuma, punkt na zewnętrznej krawędzi wolnych żeber. Doku, punkt na płatku usznym. I to by było na tyle. Dziewczyna czy chciała, czy nie musiała zemdleć już przy pierwszych dwóch ciosach. Reszta, to takie zabezpieczenie, gdyby jednak nie trafił. m. Właściwie gdyby się pomyliło o parę centymetrów można kogoś zabić. Na przykład potrafił uderzyć w odpowiednie miejsce na czaszce i natychmiastowo doprowadzić do zgonu. Ale oczywiste, że nie to było jego celem, prawda? Złapał Lillyanne i poczał ją nieść w bliżej nieokreślonym kierunku.
Wieczór witał bardzo przyjemną atmosferą. Gwiazdy świeciły jasno dając światu idealny wygląd. Chłopak czekał na to, aż piękna Japonka wstanie. Leżała na kocyku w czerwono-białą kratkę. Pod głowę miała podłożoną dość wygodną poduszeczkę z kaczego puchu. A pierwsze, co mogła zobaczyć po rozbudzeniu to jego oczy. Niczym nocne niebo, bardzo podobne do tego, które ukazywało się zaraz nad nim. Pukał w zniecierpliwieniu palcami w koszyk piknikowy. Co jeszcze rzucało się w oczy? To, ze dokładnie w każdym wolnym miejscu przy ścianie stały zapalone, zapachowe świeczki pachnące Irysami. Miał nadzieję, że lubi te kwiaty. On uważał, że są bardzo wdzięczne. I do tego idealnie oddają jej urodę. Szkoda, że o tej porze dnia był w stanie wyczarować tylko i wyłącznie jeden kwiat, który wytrzymał do wieczora. Męczył się z nim aż 20 minut. Granatowa róża, którą wystawił w jej stronę, kiedy usiadła. Miał przechyloną głowę lekko w bok.
- Ohayo milady – Wyszeptał cichutko przyglądając się jej przystojny panicz ubrany w czarne spodnie i białą bluzkę z ciekawym nadrukiem w języku włoskim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty19/03/12, 08:33 pm

Lillyanne Sangrienta. Dziwna Japonka, której imię jest pochodzenia Francuskiego, a nazwisko pochodzenia Japońskiego. Niespotykane połączenie, nie powinniśmy w to wątpić. Ta dziewczyna posiadała to coś, co niszczyło życie wszystkim naokoło. Była chodzącym pechem! Sama to bardzo dobrze wiedziała. Wiedziała również, że nie powinna iść na imprezę świętego Patryka. Dlaczego? Bo nic z niej nie pamięta! A dodatkowo, obudziła się sama… nie żeby spodziewała się Kaoru obok niej czy coś, bo wie, że chłopak by jej nie wykorzystał, ale ta samotność ją skrepowała troszeńkę. Ale cóż.
Kilka dni po dziwnej imprezie, która była dla niej czarną dziurą w umyśle szukała kochanego Puchonka. O dziwo nikt nic nie słyszał, nikt nic nie wiedział, tak jakby wyparował. Nie wiedziała co mogło mu się stać więc zaczynała się troszeńkę martwić. Tego pięknego dnia również wyruszyła na wyszukiwania. Była pełna entuzjazmu. Szła przed siebie z szerokim uśmiechem. Miała zamiar przeszukać całą szkołę, nawet jeżeli miałaby rozebrać ją kamień po kamieniu, a później ponownie złożyć w całość. Zrobiła kilkanaście kroków i… nagle pojawiła jej się ciemność przed oczami, a ciało zrobiło się niesamowicie ociężałe.
Obudziła się dopiero po dłuższym czasie. Uderzenia były dość mocne, dlatego dziewczyna straciła przytomność na dłuższy okres czasu. Gdy się ocknęła poczuła niesamowity ból w miejscach, w które uderzył ją Krukon… Wyraz jej twarzy zamienił się w dosyć duży grymas i dopiero po chwili uchyliła powieki.
- Aoi? – spytała sama siebie po Japońsku. Co ona robiła na dworze?! Wychodziła z dormitorium… AAAA niebo się rusza! Zaraz spadnie nam na głowę! - Tak właśnie pomyślała Lilly, gdy chłopak zaczął wstawać. Zamrugała kilka razy upewniając się, że przed chwilą nie śniła i spojrzała na niego zdziwiona. Usiadła prawie natychmiast, jednak ból odezwał się, a grymas pojawił się wraz z nim.
- Itatata… - wyszeptała pod nosem i spojrzała na poduszeczkę. Powoli rozejrzała się dookoła zdezorientowana. Jej wzrok zatrzymał się na nieznanym jej chłopaku, który wystawił w jej stronę niebieską różę.
Na policzkach Lilly pojawiły się delikatne rumieńce. Wzięła kwiat do ręki i spojrzała na niego niepewnie.
- O… ha… yo – rozejrzała się dookoła bacznie jakby szukając kogoś kto ukrywa się, by nagle wyskoczyć i powiedzieć: „Mamy cię!”, jednakże nie dostrzegła nikogo. – Znamy się? A tak w ogóle to gdzie ja jestem i co ja tutaj robię?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty19/03/12, 09:25 pm

Nie była chodzącym pechem. Jego zdaniem była po prostu osóbką, która wymaga ciągłej opieki przez kogoś, kto będzie ponad nią i będzie w stanie w razie czego ją zdominować, poprowadzić. Będzie w stanie na tyle boleśnie uderzyć jej wroga, że wyląduje na miesiąc w szpitalu. Podczas gdy w tej chwili Ikuto po spotkaniu z tym chłopakiem, Kaoru czy jak mu tam, miał jeszcze zaledwie rozciętą wargą. Wprawdzie wziął kilka eliksirów, żeby zaprzestać głupich docinek na temat tego, że bił się z kimś. Przecież to nie było do niego podobne. On się nie pakował w bójki, bo uważał, że jest to po prostu głupota, strata czasu. Przez te dziesięć minut, kiedy komuś robi krzywdę mógłby już wybrać cztery książki. Podczas godzinnej rehabilitacji w Skrzydle Szpitalnym mógłby przeczytać trzy razy tyle. Więc jaki był sens w pakowaniu się w kłopoty? Jednak gdy trzeba było bronić... Nie miał nic przeciwko. I to zrobił. Ale pozostawmy przeszłość dawno za sobą...
Hm. Właściwie, to nie musiał użyć zbyt dużej siły, by sprawić, by dziewczyna zemdlała. Raczej liczyła się precyzja niż potęga. Ale najwyraźniej nie docenił delikatności jej ciałka. A powinien już dawno zauważyć, że jej skóra jest niczym płatek śniegu. Jeden niewłaściwy ruch i zniszczy się, zniknie. Idealne porównanie. Każda śnieżynka ma swój unikalny wzorek. I taka była Lillyanne Sangrienta. Była wyjątkowa i oryginalna. To przyciąga spojrzenie, to przyciąga czyny.
- Aoi, aoi ano sora – Zanucił cichutko jedną z dobrze znanych mu Japońskich piosenek. Kącik jego ust... Zdawało się, że chwilowo drgnął ku górze. Potem jednak od razu opadł, kiedy spostrzegł w pełni wyraz jej twarzy i usłyszał głos biedulki. Jest pewien, że już więcej tego nie powtórzy... Albo będzie bardziej uważał.
- Przepraszam. Czasem mam problem z opanowaniem swojej siły. Jeszcze nigdy nie użyłem tego na kobiecie. Wybacz mi proszę, milady – Powiedział skłaniając głowę w dół w sporym uniżeniu, które właściwie nie było w pełni widoczne, skoro był od niej dużo, dużo wyższy, co już zdążyła wcześniej zauważyć. Potem usłyszał dwa słowa „Znamy się”. Tym razem to na jego ustach pojawił się lekki grymas. Stąd ta radość. Ona nie ma zielonego pojęcia o tym, co się wczoraj stało. Najprostszym działaniem, jakiego mógł dokonać to powiedzieć, że wczoraj pobił go jej chłopak. Ale czy to nie byłoby podłe? Czy to nie byłoby okropne wobec nie? Czy to nie sprawiłoby, że mogłaby tym razem uronić łzy, które ostatnim razem choć nie wypuszczone tak mocno zakuły go gdzieś między żebrami? Czasem najprostsza droga nie jest wcale najlepsza. Bardzo często to, co wydaje się skrótem niesie za sobą jeszcze więcej niebezpieczeństw.
Ikuto podniósł głowę. Sprawił, że kilka jego włosów z luźnej, sterczącej czupryny opadło bardziej na czoło. Oglądał ją dokładnie. Cal po calu. Jakby poznawał ją. Jakby miał niedosyt fragmentów jej skóry. Wystawił ku niej dłoń. Splótł z swoją z jej palcami i przyciągnął do siebie. Pocałował ją, ale nie wiech, jak to wypadało robi, a jej wnętrze. Krótkie muśnięcie ust we wnętrzu dłoni piękności.

- Samotny wilk każdej nocy ogląda niebo pełne gwiazd.
Błaga wyciem przeciągłym by oddano mu jego szczęśliwy czas.
Wygłasza poezję serca zranionego przez utratę miłości.
Kuli się pod drzewem myśląc o swojej Tsuki, księżycu, piękności.
Podąża zawzięcie przez świat ciemny, pusty i srogi.
I choć wie, że jego łapy są zbyt zmęczone, by dotrzeć do celu drogi,
To żyje nadzieją...


Słowa same tworzyły się. Nie planował tego co miał zamiar tego powiedzieć. Jednak mówił. Nie puszczał jej dłoni. Przy końcowych słowach spojrzał w stronę jasno świecącego księżyca lekko zasłoniętego przez mury wieży północnej. Potem znowu prosto w jej oczy. Bezczelnie kradł jej spojrzenie. Jak rasowy złodziej, który nie raz potrafił wydrzeć serce z piersi ofiary. Ale nie miał najmniejszych zamiarów ranić swojej Tsuki. Nie teraz, nie kiedyś.
Odwrócił od niej spojrzenie. Otworzył kosz piknikowy. Jak myślisz Lillyanne, co się w nim znajdowało? Nie trudno o ciebie wypytać pewną Gryffonkę podziwiającą męskie tyłki. Spegetti z ostrzejszym sosem. Dużo spagetti z ostrzejszym sosem.
Chcę spełniać twoje marzenia, tylko mi na to pozwól.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty19/03/12, 09:59 pm

Gryffonka zaśmiała się pod nosem w momencie gdy chłopak zanucił i jej znaną piosenkę. Odruchowo zaczęła sobie ją nucić pod nosem ową melodię z delikatnym uśmiechem. Jednak po chwili wróciła do żywych istot.
Powiedzmy. Reakcja dziewczyna na fakt iż została uprowadzona nie powinna być zbyt przyjazna. Powinien oberwał w łep, a ona powinna odejść. Ale ona była zbyt mało inteligenta by się zorientować, że to uprowadzenie.
- Nie… nie szkodzi – wydukała zdezorientowana. – Kiedyś… - umilkła. Spojrzała zdziwiona na podłoże i zamyśliła się nad tym co chciała powiedzieć. Kolejne wspomnienie. Zaśmiała się pod nosem. – Lubię się być… Więc to mnie zahartuje! – wydukała głosem bardzo dziecinnym i pewnym. Zaśmiała się pod nosem i spojrzała na chłopaka. Dopiero teraz mogła mu się dokładnie przyjrzeć. Hmmm kogo on jej przypominał… Hmmm kojarzył jej się z takim Trampem. Pies z zakochanego kundla, trochę taki nierozgarnięty, ale sprytny.

Tramp… Piesek Tramp…

Zaczęła się śmiać pod nosem. Przez śmiech nie dostrzegła grymasu, który pojawił się na jego twarzy. Śmiała się tak szczerze… Dawno tego nie robiła.
- W… W… Wiesz jak dziwacznie wyglądałbyś z … Z psimi uszami!! – ponownie wybuchła śmiechem nie mogąc się opanować. Położyła się śmiejąc się. Dopiero po jakimś czasie odetchnęła głęboki i spojrzała zmęczona na sufit. Wzięła głęboki oddech i podniosła się spoglądając na niego. Chwila ciszy i ponowny śmiech. Odwróciła się do niego tyłem i zatkała usta z trudem mówiąc. – Prz… Prze… Przepraszam!
Cóż mam powiedzieć? W końcu udało się jej uspokoić. Usiadła i spojrzała na niego. Zamiast śmiechu pojawił się tylko znaczący uśmiech. Spoglądała na niego w ciszy, aż wreszcie zaczął mówić. Jej tęczówki rozszerzyły się i zaczęły tak jakby drżeć. Wpatrywała się w niego zdezorientowana i delikatnymi rumieńcami. Spuściła wzrok. Nie mogła dłużej patrzeć.
- A… a… a… ano… - wykrztusiła z siebie z trudem. Jednak nic więcej nie powiedziała. Nie spoglądała na niego. Była zbyt zakłopotana. Odchrząknęła i podążyła wzrokiem za jego ręką. Gdy tylko otworzył koszyk poczuła znajomy zapach. Jej oczy zamigotały i zaczęły błyszczeć niczym gwiazdy na niebie. Nie umiała, a raczej nie mogła nic powiedzieć, zamiast niej, odezwał się żołądek, wiadomo co mówił.
Lillyanne zarumieniła się i odwróciła wzrok.
- Ty nic nie słyszałeś… jasne?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/03/12, 04:41 pm

Bardzo dobrze, że się jeszcze nie zorientowała, że została brutalnie uprowadzona. Mogłaby zniszczyć złowrogi plan chłopaka, który zakładał, że dzisiejszego wieczoru może zdarzyć się naprawdę wszystko. Do tego jeszcze nie spodziewał się ani jednego negatywu. Bo jak można gniewać się i prowokować kłótnie, kiedy gwiazdy tworzą magiczną atmosferę tak, jak świeczki o woni irysu i niebieska róża. Jeśli ktoś znał się na kwiatach, to mógł łatwo domyślić się co oznacza ich przesłanie. „Chcę ci powiedzieć, że jesteś niezwykła” to właśnie myślał przygotowując to wszystko.
- Cieszę się, że nie jesteś zła. Jeśli masz ochotę, to mogę ci pokazać parę takich punktów, w które jak uderzysz, to mogą wywołać omdlenie. Przyda ci się to. Byłabyś w stanie pobić wszystkich o ile już nie jesteś – Sam się sobie dziwił, że wypowiedział coś tak długiego. Zazwyczaj chował w sobie męski, niski głos i nie pozwalał, by zbyt wiele osób nie spoglądało na niego z zaskoczeniem, że w kimś niezbyt opasłym może kryć się taki potwór. Choć może niski, prawie basowy, ton to nie jest kwestia wagi, a raczej męskości. Nigdy się nad tym nie zastanawiał szczerze mówiąc. Po prostu był małomówny, chociaż nie nieśmiały. Jest trudną osobą. Tylko nieliczny potrafią zerknąć głębiej niż on na to pozwala.
Pies z zakochanego kundla? Tramp. Kojarzył skądś tę mugolską bajkę. I tak sobie myślę, czy nie miało jakiegoś większego znaczenia porównanie go właśnie do ów kundla? Ponieważ Kaoru, a więc jak udało mi się usłyszeć, Piotruś Pan nigdy nie był z Wendy. W ogóle nie powodziło mu się z dziewczynami i był bachorem, który całe dnie spędzał z kolegami na dziecinnych zabawach... A Tramp? Czekaj, jak to było?

Byle kto - ten kundelek,
A serc ile bije dlań.
Tyle ma wielbicielek
I nie spieram się o gust tych pań.

Byle kto, ot włóczęga,
Taki łazik, wciąż pod prąd.
Zwykły Tramp, lecz przysięgam,
Że nawet ja go kocham, choć to błąd.

Nigdy nie wiesz skąd pojawi się
Wszystkie kłopoty ma za nic!
Że taki jest to, to każdy wie.
Ach, Uwielbiam go bez granic!

Byle kto, byle jaki.
Ale dodać chciałabym.
Byle kto, lecz ktoś taki
Że się w drogę ma ochotę ruszyć z nim.

Gdyby powiedziała to na głos, to chłopak zdecydowanie nie czuł by się obrażony, a wręcz przeciwnie. Byłoby to dla niego ogromnym komplementem i śmiało mógłby kiedyś powiedzieć wrogo nastawionemu do niego puchonowi: „Przykro mi, 3:0”. W końcu Piotruś Pan skończył sam, a Tramp miał żonkę i ile dzieci? Chyba aż czwórkę.
Może wręcz jest 4:0? Chociaż... To nie były zawody. To nie jest żadna dyscyplina olimpijska, którą trzeba wygrać za wszelką cenę. Chodzi o żywą osobę, która ma własny rozum i ma swoje zdanie. Z taką trudniej niż z biegiem na przełaj, który tak z innej beczki bardzo lubił.
- Z psimi... Dlaczego sobie mnie wyobrażasz z psimi uszami? - Nie śmiał się tak, jak ona. Uśmiechnął się tylko delikatnie sam widząc przed sobą właśnie siebie. Czarnowłosy chłopak o ciemnych, granatowych oczach. Spoglądasz na niego raz, za drugim razem dostrzegasz to, że włosy sterczą mu jeszcze bardziej niż powinny. Przyglądasz się i widzisz, że ruszają się, a wiatr nie wieje. Oto oklapnięte psie narządy słuchu mają na sobie pchłę, która chyba upodobała sobie uciekanie przed drapiącymi między futerkiem palcami. Trzeba było jej przyznać rację. Widok był komiczny.
- Co powiedziałabyś na kocie? - Spojrzał oglądając jej radość. Była w jakiś sposób jak miód na jego serce. Dobrze było ją widzieć w takim stanie. Bo moment, kiedy była pijana, kiedy płakała, kiedy mało brakowało, by nie zemdlała w jego rękach – wspomnienie tego zdarzenia sprawiało, że ogarniała go wina, a jednocześnie poczucie, że dobrze zrobił. Bo przecież, gdyby jej nie porwał, to ten cały puchon nie byłby w stanie swoimi chudymi rączkami odnieść jej, będącej w stanie upojenia, do pokoju. Jednocześnie wiedział, że gdyby nie kradzież jej sprzed nowa chłopaka, to nie widziałaby tego wszystkiego i przede wszystkim nie płakałaby. Dylemat miotał nim od kilku dni. Ale szalka przechyliła się na stronę, która mówiła mu, że postąpił pozytywnie. Z momentem, kiedy zobaczył, że traktuje go bardzo miło i nie boi się go ani odrobinkę.
Począł się do niej niebezpiecznie zbliżać. W pewnym momencie jego twarz było tak blisko jej, że milimetr brakowało, żeby ich noski się zetknęły. Przesunął się w stronę w jej ucha i cichym, namiętnym szeptem wydukał „Nani kore?” w pełni swojego ojczystego języka „Co się stało?”. Potem odsunął się bardzo szybko, jakby uciekał od jej reakcji. Następnie wyjął z koszyka jeden ogromny talerz. Jak już bawimy się w Zakochanego Kundla, kojarzysz może Bella Note Lillyanne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/03/12, 05:55 pm

Lilly to dziewczyna, która zachowuje pozory. Wygląda na małą, głupiutką, bezbronną dziewczynkę, która nie ma żadnego celu w życiu. Taka szara myszka, której nic nie wychodzi i na którą nikt nie zwraca uwagi. Niektóre rzeczy może się zgadzają, ale nie wszystkie. Ona dobrze wie, że chłopak zakradł się od tyłu i uderzył ją. To bolało, ale musiał mieć dobry powód, że nie podszedł do niej od razu. Może był sadystą, który chce zdobyć dziewczynę za pomocą bólem. U niej to nie zadziała, bo ekhem… jakby to powiedzieć… a nieważne.
- Nie mogłabym być zła o coś takiego – wydukała, a raczej bardziej wyszeptała wlepiając spojrzenie w podłoże. Kiedy wiedziała co może dalej powiedzieć spojrzała na niego i ukazała mu świeczki, które tańczyły w jej tęczówkach. – Naprawdę? Mógłbyś mi pokazać? – była zachwycona, a słowa, że ona według niego jest silna wzbudziły w niej jakieś dziwne uczucia. Zarumieniła się delikatnie i zaśmiała się zakłopotana, próbując pokazać, że nie jest aż taka silna, niestety.
Co do głosu chłopaka to był on niezwykły. Trochę taki, można by powiedzieć, wyjątkowy. Przy pojedynczych słowach, bądź krótkich zdaniach nie dało się tego dostrzec, jednak teraz było to bardzo dosłyszalne. Wyraźnie słyszała, w jaki sposób akcentuje zdania, słyszała wyraźnie jakie emocje wkładał w te słowa. Zamknęła delikatnie powieki w rozmyślaniu.

Właściwie, to dlaczego zwróciłam uwagę na taki mały szczegół. Jego głos… jest wyjątkowy muszę przyznać, ale powinnam już dawno skończyć ten temat i iść szukać Kaoru… Muszę się dowiedzieć, co się stało.

Tramp, jest to kundel z bajki mugolskiej. Dlaczego akurat do tego zwierzaka został porównany? Nie mam zielonego, ani nawet czerwonego pojęcia. Po prostu pasuje mi do niego. Podświadomość mi to podpowiedziała.
Masz szczęście, że odwołałeś to z zawodami, bo znalazłabym i zabiła. Kobiet nie traktuje się rzeczowo, a Lilly jest jedną z nich! Może nie wygląda, ale jest już kobietą.
- No bo… - zaśmiała się pod nosem i spojrzała na niego kątem oka. – przypominasz mi Tramp’a z jednej z mugolskich bajek… „Zakochany Kundel” – wydukała ponownie na niego patrząc, przyłożyła dłonie do swojej głowy i pomachała rękami jakby to były uszy. Wybuchła śmiechem kładąc się i prawie turlając. Chłopak przerwał jej śmiech propozycją. Usiadła prawie natychmiast i zaczęła mu się uważnie przyglądać.
- Yey – wyszeptała nie odrywając spojrzenia. – z kocimi uszkami o wiele lepiej… - powiedziała już poważnie… Na jej ustach pojawił się chytry uśmiech. – Szkoda, że nie mam tutaj kocich uszu… bym ci je założyła…
Ponownie na jej usta wszedł szeroki uśmiech, a z ust wydobył się śmiech. Nawet nie zauważyła, że chłopak zbliżył się tak bardzo do jej osoby. Dopiero gdy ujrzała go przed oczami. Zdziwiona zamrugała kilkakrotnie i zarumieniła się. Jego usta powędrowały do jej ucha, do którego wyszeptał dwa słowa po Japońsku. Zadrżała, gdy jego oddech podrażnił, a może bardziej by pasowało tutaj słowo popieścił jej ucho.
Dobrze, że chłopak uciekł od jej reakcji, bo nie mam pojęcia co by miała zrobić. Jak na razie siedziała sparaliżowana z tym rumieńcem na twarzy. Spojrzała na talerz spaghetti z szerokim uśmiechem. Uwielbiała to danie najbardziej na świecie, więc każdy, kto jej je przyrządził był dla niej prawie bogiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/03/12, 07:19 pm

Błąd milady. Ikuto, to całkiem przeciwna bajeczka tego. Tak, dobrze pomyślałaś. Ikuto Tsukiyomi to w pierwszej klasie masochista. Przepada wręcz za kobietami, które są w stanie szczególnie w sprawach łóżkowych w pełni przejąć nad nim inicjatywę i chociażby trzepnąć mu z pejcza w, nie chwaląc się bardzo, w dość ładnie wyrzeźbiony tyłek. Przynajmniej niektóre dziewczyny uważały, że taki jest. A skoro powiedziała tak do niego jego siostrzyczka Cornelia, to znaczy, że coś jest na rzeczy prawda? W końcu ona zwraca tylko na to uwagę w większości przypadków. Może Lil jest podobna i też zwraca uwagę? Jeszcze nie dane mu było się dowiedzieć.
- Czy gdybym nie mógł, to bym ci to zaproponował? - Spytał tak, jakby to było oczywiste, że lada chwila pokaże jej tą sztukę. Wstał i przeszedł kawałek dalej, w jej stronę. Usiadł zaraz za nią. Bardzo, bardzo blisko. Jej drobne ciałko umieścił między swoimi nogami. Objął ją... Ale może to nie był wcale czuły gest? Złapał bowiem jej zgrabną rączkę. Położył jej wierzch na wnętrzu swojej i splótł razem palce. Swoją drugą ręką pogłaskał centralną część trzymanej rączki.
- Jeśli uderzysz dokładnie tutaj, dość mocno, dwoma palcami wywołasz omdlenie. To się nazywa Lao Kong – Szeptał prosto do jej ucha. Oczywiste chyba było, że nie będzie jej tego krzyczał, skoro jest tak blisko i trzyma ją przy sobie. Jego ciepłe podmuchy łaskotały i pieściły jej skórę. A on? Znów ten jego nikły, zadowolony uśmiech, który znika za każdym razem, jeśli ktoś ma go zauważyć. Podobała mu się ta pozycja. I bardzo podobała mu się ta sytuacja.
- Albo tutaj – Wskazał na punkt na nadgarstku poniżej kciuka - Nai shoka. Powoduje omdlenie i paraliż dłoni i przedramienia. Tutaj już nie trzeba tak mocno uderzać. I oczywiście jeśli kopniesz chłopaka w jądra, to też może zemdleć. To się nazywa Kinteki – Uśmiechnął się lekko. Może nie był najlepszy w żartach, ale miał nadzieję, że ta uwaga trochę ja rozweseli. Bo kto by pomyślał, że standardowa obrona dziewcząt może mieć coś wspólnego z karate? Hm. Ikuto się jeszcze nie zdarzyło akurat w to miejsce oberwać, ale policzek nie raz ucierpiał. Dobrze, że wiedział, gdzie na twarzy są ów punkty witalne. Czasem się to przydawało. Jak na przykład dzisiaj.
Oddalił się od niej zabierając swoje na pewno przyjemne ciepło.
- Może w zamian ty mi w czymś pomożesz? Słyszałem, że interesujesz się teatrem – Zaczął temat czekając na potwierdzenie lub zaprzeczenie ów wiadomości. Widział ją jakiś czas temu w sali teatralnej. Czyżby skąd ów spostrzeżenie? Ona nie miała pojęcia, że jest obserwowana. Na całe szczęście potrafił robić to dość dyskretnie i szybko znikał, kiedy sytuacja tego wymagała, albo kombinował z zaklęciem „Obliviate”.
Wrócił na swoje miejsce. Usiadł na nim w tej samej pozycji co wcześniej. Jedna noga zgięta. Opierał o nią przedramię. Druga była wyprostowana. A on miał odwróconą twarz w bok i oglądał towarzyszkę.
Lillyanne. Porównałaś go do Trampa, ponieważ jest nieogarnięty. Pojawia się z nikąd i nie przejmuje się tym, że mogą go spotkać kłopoty. I chociaż dla niektórych wydaje się być niebezpieczny, lub kimś, z kim nie da się zawrzeć znajomości, to przecież „Nawet ty go kochasz, choć to błąd”. Hm. To zdanie nie do końca pasowało. Zakochać się w Ikuto nie było błędem. Kto wie? Może było najlepszym, co niektóre osoby mogło spotkać? Bo mógł odwzajemnić to uczucie. A kiedy już to zrobił, to zachowywał się... Inaczej. Ale to już może poznać tylko dziewczyna, która zadrży jego sercem. Hm. A Lilly właśnie poznaje odrobinkę. Mianowicie sympatycznego chłopaka, który zazwyczaj jest do wszystkich nastawiony wrogo lub z poważaniem.
- No nie śmiej się, to może, jak będziesz grzeczna kiedyś ubiorę – Zaproponował jej w ramach kompromisu, żeby nie zwijała się tutaj przed nim w kuleczkę nie mogąc przestać umierać z rozbawienia. Zresztą, może mu faktycznie ładnie by było w uszkach? Szkoda, że nie jest ani metamorfomagiem, ani animagiem. Chociaż tego drugiego można się wyuczyć. To może kiedyś się tym zajmie? Szkoda tylko, że chęć zamienienia się w zwierzę jest poprzedzona wieloma latami ćwiczeń. A on na to nie ma czasu, ponieważ przed nim siedzi teraźniejszość i pięknie się uśmiecha.
- A co do tej twojej bajki, to... A nic – Przerwał i wyjął jeszcze dwa widelce. Wystawił jeden w jej kierunku – Mam nadzieję, że jeszcze ciepłe – Wyszeptał uśmiechając się lekko. Jak myślisz, co mu chodziło w tym momencie po głowie przez ciebie Lilly? Co kołatało się w jego świadomości za żadne skarby nie chcąc ją opuścić?
Chce każdy z nasz przeżyć w życiu choć raz tę czarowną Bella Note
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty20/03/12, 10:13 pm

O to niespodzianka. Tego to ja się naprawdę nie spodziewałam. Ikuto Arturo Tsukiyomi jest masochistą. Muszę cię jednak zmartwić, Lilliś, nie jest typem dziewczyny, która zwraca uwagę tylko na wygląd zewnętrzny. Dla niej liczyło się to co miało się w sercu. To jakim się było i jakim chciało się być. Niestety w najbliższym okresie chłopak się tego nie dowie.
Na twarzy Lillyanne pojawił się wielki uśmiech, który świadczył o tym, że jest zachwycona tym pomysłem. Kiedy wstał i ona chciała to zrobić jednak to gdzie powędrował zdziwiło ją. Spoglądała jak chłopak wygodnie sadza ją pomiędzy jego nogami i obejmuje ją. Na jej policzkach rozkwitł rumieniec, dojrzały jak pomidor, a pro po. Już chciało coś powiedzieć, kiedy zaczął swoją naukę. Delikatnie oparła się plecami o jego tors wsłuchując się w to co chłopak mówił. Nie dość, że przy każdym słowie, przez jej ciało przechodziły przyjemne ciarki. Dodatkowo przy każdym dotyku, bądź słowie, które wypowiedział, jej żołądek przewracał się do góry nogami. Szczerze mówiąc, to ona nic z tej lekcji nie będzie wiedzieć.

Co się dzieje, przeklęte motyle, co wy robicie w moim brzuchu, to boli… jak ciepło… wygodnie… mogłabym tak leżeć i… Zamknij się! Masz Kaoru! – w jej umyśle nastąpiła cisza, która pozwoliła usłyszeć jej słowa dotyczące dziewczęcej samoobrony. Zaśmiała się pod nosem i wróciła do kłótni. – Lillyanne Angelique Sangrienta! Weź się w garść, Kaoru i tak dzisiaj nie znajdziesz, bo jest już za późno, a… a… a ty i tak nie jesteś zbyt asertywna! Przecież wiesz, że mu nie odmówisz! – znowu cisza. W tym czasie chłopak się oddalił a ona nawet nie drgnęła. – Jesteś walnięta… kłócisz się sama ze sobą…

Ostatnie myśli załamały ją psychicznie, co było widać na jej twarzy. Jej wyraz natychmiast się zmienił ukazując jej dotychczasowe uczucia. Jednak chłopak wyrwał ją z tego stanu zadając jej pytanie.
- Tak, uwielbiam teatr, kocham grać, jest to dla mnie jakby drugie życie… ale… - zatrzymała się na chwili i zaśmiała zakłopotana – skąd ty to w ogóle wiesz? Nawet nie wiem jak masz na imię… - wydukała odwracając wzrok. No cóż, nawet się nie przedstawił, a ona nie jest jasnowidzem… No może jest, ale nie ważne
Później nastał czas śmiechu z tego, że ma psie uszy. Gdy zaproponował jej pewien układ spojrzała na niego ze świeczkami w oczach.
- Przecież, ja jestem grzeczna jak aniołek! Nie widzisz aureoli? – spytała z pretensjami wskazując na miejsce nad głową. Później ten niesamowity dźwięk z jej brzucha, ojej… Na szczęście, chłopak miał coś do jedzenia i mógł ją nakarmić (Jezu… jak to brzmi!).
Spojrzała na niego zdziwiona, gdy tak nagle przerwał informację o bajce, ale nie dopytywała się. Wzięła widelec i nie czekając na jakieś pozwolenie rozpoczęła posiłek.
- Itadakimas! – powiedziała w swoim języku składając ręce. Zaczęła jeść. Po kilku razach wciągania makaronu, na jej policzku, czole i nosie można było dostrzec plamki sosu. Dlatego nie jada nigdy spaghetti w restauracjach…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty22/03/12, 07:01 am

Szkoda, że nie wiedział co dziewczyna myśli. Poczułby się niezwykle doceniony i tryumfalnie mógłby się zaśmiać wszystkim jej adoratorom twarz. W jego mniemaniu miała ich miliony, nawet tysiące. Wyobrażał sobie, jak stoją do niej kolejkami trzymając w dłoniach numerek, a ona i tak nie chce przyjąć do swojego serca ani jednego, bo czeka na tego, który sprawi, że w jej brzuchu będą latały szalone motylki... I który będzie potrafił ją tak objąć, że nie będzie potrafiła się oprzeć i od razu się do niego przytuli. Czy czasem nie widać w tym aluzji? Owszem, wysuwam ją w tym momencie. Ikuto, to pan idealny dla wielu kobiet. Nie licząc tego, że niektóre nie akceptują tego, że interesuje się też mężczyznami. Wiele osób brzydziło się go właśnie z tego względu, chociaż z czasem wielu innych, których dopuścił do siebie na tyle, by się o tym dowiedzieli, akceptowało. Jednak... Większość po prostu żyła w niewiedzy. Ale to nie jest w tym momencie ważne. Przecież nie siedzi przed nim żaden mężczyzna nie ważne czy przystojny czy nie. Jest przed nim najpiękniejsza na świecie kobieta imieniem Lillyanne Sangrienta. Ta, na której widok Ikuto czuje się całkiem inaczej. Ta, której pragnął czytać w myślach tak bardzo, że zdarzało się, że miał ochotę użyć zaklęć leglimencji i oklumencji byle by tylko dojść do jej środka, do jej serduszka. To kobieta, która jest ambicją osób, które marzą o tym, bo najlepsze. Mówi się, że to ślizgonów charakteryzowała chora ambicja, która prowadziła do zniszczenia wszystkiego. W tym momencie nie mógł się poddać ów cesze, która mogłaby go doprowadzić do domu Salazara.
Myśląc trochę nad jego zamiarami to wydaje mi się, że są czyste. Nie zachowuje się wobec Lil tak, jak to robią mężczyźni, którzy oczekują tylko i wyłącznie puknięcia kolejnej panny. Tacy byli jego zdaniem największymi szmatami i nigdy by się nie chciał do ich upodobnić. Ale nie mogę powiedzieć, że kiedy przytulała się do jego torsu, a on czuł woń jej ciała, włosy przesiąknięte zapachem unoszącym się nad świeczkami. Słyszał każde uderzenie jej serca, czuł jej ciepło wzmocnione ogólnym wstydem, który ją dodatkowo rozgrzewał. Coś w nim drzemało, ale powoli ożywiło się przy niej. Budzik zadzwonił bardzo mocno. I on znów miał ochotę ją całować. Znów miał ochotę być tak blisko nawet, jeśli ona tego znów nie zapamięta i nie będzie to dla niej znaczyło zupełnie nic.
- Co się stało? - Powiedział to niezwykle cicho widząc, że na chwilę jego towarzyszka nocy posmutniała. Gdyby wiedział co to sprawiło, to by nie pytał, nie chcąc słyszeć. Jednakże skoro nie ma pojęcia kogo dotyczą jej myśli uniósł jej podbródek by spojrzeć jej głęboko w oczy. Puścił go dopiero wówczas, gdy na jego pytanie o teatrze jej obraz po raz kolejny się rozjaśnił. I taka była najbardziej pociągająca.
- Nazywam się... Tsukiyomi Ikuto – Swoje nazwisko wymówił tak, jakby bardzo się nim szczycił. Jakby było wyjątkowe na tyle, że każdy je powinien znać, jeśli już nie wiedział z czym powinien je kojarzyć. Ponieważ „TsukiyomiCity” to nazwa ogromnej, mugolskiej korporacji działającej na całym świecie. Zajmuje się bardzo wieloma, wieloma rzeczami przez co nie ma osoby, która co najmniej raz nie słyszała ów nazwy. A Ikuto? Miał niegdyś przejąć to wszystko po swoim ojcu. Dalej te plany funkcjonują. Zniszczyły mu dzieciństwo. Nigdy nie mógł być wesoły, nieodpowiedzialny, niepoważny. Uczono go całkiem przeciwnych cech, które powinny stać na pierwszym miejscu w jego codziennej egzystencji. Do tego jeszcze miało się to wszystko stać dosłownie za rok. Parę dni po jego 22 urodzinach Arturo miał ogłosić, że jego młodszy syn jest w końcu na tyle dorosły, by pozwolić mu na emeryturę. Do tego czasu miał też znaleźć sobie narzeczoną. O ile nie żonę. Może ten wymóg sprawił, że jego działanie wyglądało tak, jakby przychodząc do Tęczowego Pokoju porwał pierwszą lepszą? Można to było tak odebrać. Ale to nie było prawdą. Nigdy, nigdy nie będzie szczerym stwierdzeniem. I wiele razy już wspomniałem czemu akurat ona. Nie chcę się powtarzać. To nie przystoi.
- Mam dla ciebie propozycję. Mam się nauczyć roli do pewnego przedstawienia. Będziesz w stanie mi pomóc? Nigdy nie byłem w tym dobry. Potrzebuje kogoś tak świetnego jak ty, kto mnie pokieruje... - Ukryty komplement w pozornie prostym zdaniu. Oczywiście nie raczył jej powiedzieć skąd on to wie. Nie miał szczerze mówiąc pomysłu jak jej to wytłumaczyć tak, żeby jej nie okłamywać. I tak już troszkę oszukiwał. Ale na szczęście jak na razie tego nie zauważyła. Hm. A to ciekawe. Bo podobno zawsze widziała, że ktoś kłamie, jeśli spogląda mu w oczy. Czyżby jego zachowanie aż tak ją rozpraszało, że nie byłą w stanie poprawnie funkcjonować? Wiedział, jak na nią działa. Czuł to, kiedy była tak blisko niego. Ale żeby pomylić zmysł kobiecy? Instynkt małego aniołka? A jeśli o aniołku mowa...
- Dla demona grzeczność znaczy całkiem coś innego. Nie widzisz rogów? - Powiedział unosząc dwa palce za swoją głową tak, jak to się robi innym przy wspólnych fotografiach, kiedy chce się kogoś ośmieszyć, lub po prostu uatrakcyjnić zdjęcie. Zgiął dwa razy palców przekształcając diabelskie wyrostki w uszka króliczka. Jego kącik ust lekko dygnął ku górze.
- Smacznego – Odpowiedział w języku kraju, w którym to się wychował i urodził. Szkoda, że nie zabrał ze sobą herbaty. Ale jego zdaniem nie za bardzo pasowała akurat do Spagetti. Choć... Będąc Anglikiem ów trunek można pić prawie do wszystkiego. A przynajmniej do większości rzeczy.
Widząc jej brudną twarzyczkę nie mógł powstrzymać bardzo cichego chichotu. Skłonił się ku niej po raz kolejny. Ileż razy będzie miał ów twarz przy jej ustach i nie wykona tego bezpośredniego czynu, który doskonale ich ze sobą połączy. Cmok? Nie. Może Lilly na to nie zasługuje? Zasługuje. Oczywiście. Ale to Ikuto nie jest godzien tego, by po raz drugi poczuć jej smukłe usteczka na swoich. Ale może zrobić coś innego prawda? Mianowicie wierzchem dłoni otarł jeden jej policzek i brodę. Potem zbliżył wargi do jej czoła i cmoknął je w miejsce plamki z sosu ze spaghetti. A na samym końcu zajął się drugim policzkiem, który lekko liznął niczym kotek pije mleczko. Idealne porównanie zważając na wyobrażenie sobie przez nich kocich uszu na nim. Chwilę wytrwał jeszcze tak blisko niej. Potem jeszcze raz jej dotknął. Cmoknął nosek kobiety i usiadł znów po drugiej stronie koca. Czy ona nie ma ochoty się do niego zbliżyć? Co musi zrobić, by sama bardzo chętnie wpadła w jego ręce? Chyba jedynym sposobem jest zrobić coś z Kaoru. Ale co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty23/03/12, 06:14 pm

Lilly siedziała zamyślona. Całkowicie odpłynęła, jak to miała w zwyczaju. Nie napiszę, że można z nią zrobić w tym momencie co się chce, bo bardzo szybko obudziła się z transu i spojrzała na chłopaka. Gdy spytał co się stało ona jedynie wlepiła spojrzenie w podłoże i po chwili jeszcze odwróciła wzrok, jakby ta podłoga zaczęła ją pożerać. Uchyliła delikatnie usta, jednak zawahała się nad odpowiedzią. Nie podała jej. Nastała chwila ciszy. Chłopak złapał ją za podbródek wpatrując się w jej oczy, a ona nawet nie zareagowała jakoś szczególnie. Ominęła pytanie i przeszła do następnego tematu. Gdy usłyszała jego imię i nazwisko spojrzała na niego widocznie zdziwiona.
- Tsukiyomi? – spytała niepewnie. Gdzieś słyszała to nazwisko… Ale gdzie… Nie wiedziała… nie obchodziło ją to po prostu więc sama się przestawiła nie zachwycając nazwiskiem sławnego panicza. – Nazywam się Lillyanne Sangrienta, miło mi… - wydukała z szerokim uśmiechem. Zaczął się temat z teatrem. Gdy powiedział jej ukryty komplement zarumieniła się i podrapała się zakłopotana po głowie.
- Wcale nie jestem taka świetna… Jestem na przeciętnym poziomie… Ale jak chcesz to mogę Ci pomóc. Sama będę mogła poćwiczyć – powiedziała z szerokim uśmiechem. Wiedziała, kiedy ktoś kłamie, zazwyczaj dzięki temu, że wpatrywała się mu głęboko w oczy, a teraz jej spojrzenie latało po całej wieży północnej.
Gdy zamienił swoje złowrogie rogi na uszka króliczka zaczęła się śmiać. Zasłoniła usta starając się uspokoić. Udało się jej.
No i zaczęli jeść. Było cudownie! Bo jak jest spaghetti to nie może być inaczej. Jadła zadowolona, ale jak to zawsze było, prawie całą twarz miała z sosu, który odlatywał od makaronu. Zrozumiałaby, gdyby wytarł jej to ręką, ale gdy tylko się zbliżył dziewczyna zamachnęła się i uderzyła go w twarz. Spojrzała na niego pretensjonalnie i z wielkimi wyrzutami.
- Mam chłopaka… - powiedziała prawie natychmiast niezadowolona. A było tak fajnie…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty25/03/12, 09:49 pm

- Akurat jak ty się nazywasz wiem doskonale – Skomentował cicho. Zdziwił się, że nie rzuciła żadnego miłego, lub uszczypliwego komentarz dotyczącego jego rodu. Wszyscy zawsze jakoś na to reagowali. Podziwem: „Tsukiyomi? Jakie niesamowite! Musisz być bardzo bogaty. Jesteś sławny!” i inne bzdury. Lub negatywnie za jego plecami mówiono: „To ten od Tsyukiyomi. Zdrajca krwi. Pieniędzy ma jak lodu. Napuszony księciunio”. Nie było nawet odrobiny prawdy ani w tym, ani w tym. Ikuto był całkiem inny niż wszyscy myślą. Obcy na troski świata codziennego, wynoszący się od zawsze ponad wszystkie zło na świecie, bo musiał przewidywać zdarzenia i kontrolować ich skutki. Czasem przydałoby się, by coś poszło nie do końca po jego myśli. Może wtedy zmieniłby się? Ale czy na lepsze. Nie raczej. Lepiej, by dotarł do niego ktoś dobry, kto stworzy chłopaka cieszącego się życiem. Kto pozwoli mu nareszcie odnaleźć siebie pośród gruzów różnych, teatralnych masek używanych przy występach w starożytności.
- Romeo i Julia. Mówi ci to coś więcej? - Odpowiedział ciągnąć temat teatru. To byłą najbardziej bezpieczna strefa, w którą mógł wejść. A przedstawienie na pewno nie jest wybrane przypadkiem. Bo kto nie lubuje się w zakazanej miłości i ostatnim przedśmiertnym pocałunku?
Nie spodziewał się, że dostanie. Wróciła do żywych. Szkoda. Bo było tak miło. Ale spokojnie. Ikuto zawsze ma asa w rękawie. Obejrzał ja dokładnie. Uniósł dłoń w znaczeniu: Czekaj chwilkę. Potem odszedł ku schodom i zniknął. Może już nie wróci? Oj Kaoru, chciałbyś. Wrócił. Z futerałem?
Nie potrzebowała dziewczyna długo czekać. Wieczór ma być idealny. Więc trzeba go naprawić. Naprawić go tym, co Ikuto kocha najbardziej na świecie. Co nadaje sens jego życiu. Co czyni go wolnym. Skrzypce...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty25/03/12, 10:05 pm

Zdziwiła się, gdy powiedział, że doskonale wie kim jest. Uchyliła delikatnie usta, jednak nic nie powiedziała. Nie chciała dociekać, skąd on to wszystko wie. Nie było to potrzebne… na razie.
Co do rodu Tsukiyomi, znała go bardzo dobrze. Wiele razy słyszała o nim bądź czytała w mugolskich gazetach. Jednakże ona była inna. Nie oceniała ludzi po nazwisku, czy po wyglądzie zewnętrznym. Dla niej najważniejsze było wnętrze. To co człowiek ma do zaprezentowania sobą. To jedna z rzeczy, którą nauczyła ją Emily. Jedna z ważniejszych. Zamknęła oczy próbując sobie przypomnieć artykuły dotyczące jego rodziny. Pamięta coś, że jeden z synów Tsukiyomi, ma w wieku dwudziestu dwóch lat przejąć firmę i wyjść za mąż. Współczuła temu, który musiał to zrobić. Mieć zniszczone życie przez rodziców… Ona coś o tym wie.
Kiedy otworzyła oczy, nie była już tak przyjaźnie nastawiona. Gdyby wzrok mógł zabijać, to zabiła by go nawet na niego nie patrząc. Nagle wokół niej uniosła się taka mroczna aura, która mówiła, że jak ktoś ją dotknie, to nie pożyje zbyt długo. Gdy zaczął temat o sztuce milczała. Przegryzła wargę i zamknęła oczy. Musiała się uspokoić i ubrać maskę. Udało się jej, jednak po brodzie zleciała stróżka krwi. Otarła ją rękawem i uśmiechnęła się do chłopaka. Mimo wszystko nie potrafiła całkowicie zatuszować tej ciężkiej atmosfery, która unosiła się nad nimi, która mogłaby zabić.
- Romeo i Julia? Z chęcią ci pomogę… Lubię tą sztukę tylko ze względu na to, że jest w niej akt zakazanej miłości… A taka jest najlepsza… - atmosfera zaczęła powoli opadać – Zwłaszcza pomiędzy homoseksualistami. - szybko przeszła do kolejnego tematu. Na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Ponownie odpłynęła tym razem na dobre. Z Transu obudziła ją dopiero piękna melodia, który płynęła ze skrzypiec Krukona. Wpatrywała się w niego zachwycona.
- Sugoi… - wydukała w swoim języku i zamknęła oczy wsłuchując się w każdą nutę. Kiedy skończył uchyliła powieki i spojrzała na niego zdziwiona. – Nie jesteś szczęśliwy… - powiedziała tak po prostu spuszczając wzrok. – Ta melodia… nie… każda z nut była przepełniona nieograniczonym smutkiem… bynajmniej tak to odebrałam… - wydukała zamyślona. Przypomniała sobie ponownie melodie, chcąc ją ponownie przeanalizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty26/03/12, 10:44 pm

Gdyby dociekała i tak by pewnie za dużo jej nie powiedział. Dlaczego? Po prostu pewne sprawy nie wymagały tego, by wyrzucać je na światło dzienne i sprawiać, że ktokolwiek odkryłby tajemnie, jakie pojawiają się z dnia na dzień w głębi duszy tego chłopaka. Bo to, że sam jest jedną wielką zagadką to wiedzą dokładnie wszyscy. Nie tylko on, ale i cały ród Tsukiyomi od bardzo dawna ukrywał przed światem swoje brudne interesy, ciemne zagrywki biznesowe. I wszystko wpojono do główki młodego chłopaka nim jeszcze zdążył osiągnąć pełną dojrzałość. Czasem nawet myślał, że wolałby stracić rodzinę i żyć jak osoba biedniejsza, której sens życia nadaje wymarzona praca. Ale to tylko bardzo chwilowe myśli. Bo jak wspominała Ikuto jest osobą zbyt... Taką, która wszystko musy przemyśleć nim to wypowie. Prawie nigdy nie widuję sytuacji, kiedy ów mężczyzna postępuje nierozważnie. Ale się zdarza. Tylko musi być ważny powód. Lillyanne... Gdybyś wiedziała, że jesteś jednym z najważniejszych powodów. Na pewno w jakiś sposób zmieniłabyś postrzeganie w stosunku do niego. I wszystko toczyłoby się inaczej. Może lepiej. I tak sobie myślę. Kim była Emily, która to stworzyła taką idealną Lillyanne?
Gdyby wzrok mógł zabijać, to zabiłaby go nawet na niego nie patrząc?... Wspominałem już, jak bardzo cie kocham słuchać? Czasem naprawdę nawet taki gbur jak Ikuto ma ochotę śmiać się – nie wyśmiewać, a po prostu okazywać radość z powodu tego, z kim przyszło mu spędzać chwilę obecną. Łamiesz nawet najlepiej wyuczoną powagę. Nie wiem, czy to nie podchodzi pod zbrodnie. A jeśli nie, to gwałtowna zmiana ludzi z otoczenia powinna być karalna. Potem mają problemy – przyjaciele dziwnie się na nich patrzą zastanawiając się, gdzie podział się na przykład taki Ikuto, który jest, taki jest i nigdy nie wydawało się, że ktoś, kogo nie zna bardzo długo mógłby mieć na niego większy wpływ.
Ale to w tym momencie nie jest sytuacja, która wymagałaby śmiechów. Skoro mało brakuje by wokół niej uniosła się bajkowa aura, a włosy podniosłyby jej się w górę i stanęły dęba, a między pasmami przechodziły by półkola prądu. Jego oczy lekko zadrżały widząc stróżkę krwi na jej skórze. Skrzywił się delikatnie, jakby odczuwał ten sam ból, co ona w momencie przegryzienia wargi. Jakoś tak instynktownie wykonał ów mimikę twarzy. Troszkę spieprzył, trzeba przyznać. I widział, że z jednej strony ów maska aktorska odstaje pozwalając, by kawałek jej skóry był rozpoznawalny budując atmosferę dość nieciekawą. Złodziej niebiańskiego księżyca i gwiazdy polarnej zbiera swoje krwawe żniwa. Zabiera ów dwa przedmioty budzące w ludziach dobrą magię do Hadesu i zabiera niezbędne, nocne światło. Jednak pozostały ów pięknie pachnące świece. Może to uratuje to, co chłopak zniszczył lekkomyślnością. Tak... To była lekkomyślność. Kim jest Ikuto Tsukiyomi? Bo jako jego autor dziwię się, że sam nie jestem w stanie go rozpoznać i znaleźć pomiędzy grudkami i skałami pozostałości przeszłości, a fundamentami nowych epok i lat. Utknął w jednym z tych wymiarów zatracając się. Może trwa w ubogiej w doznania teraźniejszości?
- Jestem biseksualny, więc chyba łatwiej ci się będzie ze mną pracować – Nigdy nie myślałem, że przyzna się przed kimś tak po prostu. To był jego największy sekret. Z każdym swoim chłopakiem chował się po kątach byle by tylko nikt ich razem nie zauważył. Plotki naprawiał, bagatelizował. Bo kto to widział? Gej w tak specyficznej i znanej rodzinie? To by skończyło się ruiną jego życia oraz żyjących Tsukiyomich. Jednak te słowa nie sprawiły mu trudności aż takiej, jak podejrzewał. Jedynie speszył się i... Czy widzę na jego policzkach delikatny rumieniec zawstydzenia i zakłopotane zaciśnięcie ząbków na wardze?
- Cieszę się, że ci się podoba... - Wyszeptał chowając instrument tak, jakby to nie był przedmiot, a osoba. Jak delikatna, ukochana kobieta, którą powinno się traktować jak największy skarb. Która ma porcelanową cerę i bardzo łatwo ją zadrapać. Bardzo łatwo zrobić jej ogromną krzywdę i zbić jak porcelanową lalkę niszcząc kruche życie swojej miłości i nabawiając się nieznośnych wyrzutów sumienia do końca swoich dni.
- Widzę, że jesteś jedną z niewielu osób, które potrafią czytać z nut coś więcej niż to, jaki dźwięk powinno się zagrać i do tego jeszcze interpretować każdy ton. To niesamowita umiejętność, wiesz Lilly-chan? - Jego głos zdawał się przeszywać powietrze na dwa noże i ciąć gęstą atmosferę docierając do jej uszu. Powietrze jednak nadal wydawało się być zbyt gęste, jak mgła. I nie pozwalało zbliżyć się uczuciom do drugiej osoby, czy chociaż wydostać z tej pierwszej. Ikuto myślał nad tym, co powinien jej odpowiedzieć. Miał wrażenie, że jej ciekawość jest nieskończona i że będzie dopytywać, aż w końcu chłopak pęknie i powie coś, co w ogóle nie powinno się wydostać z jego krtani. Dlatego milczał. Długo milczał.
- Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy... - To by było na tyle moja droga. To, że on chce wiedzieć o tobie wszystko nie znaczy, że chęć poznania jego serca jest jedynym, niezbędnym warunkiem do uzyskania od niego jednoznacznej odpowiedzi na tematy skryte. Jednak zdaje mi się, że masz największe szanse by poznać ów młodzieńca i zrozumieć, co tak naprawdę znaczy Ikuto Arturo Tsukiyomi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty30/03/12, 05:04 pm

Tak naprawdę, to nie chciała znać go od tej sławnej strony. Nie chciała, by myślał sobie, że rozmawia z nim tylko ze względu dla tego, że jest bogaty. Ją nie obchodziły takie rzeczy. Były dla niej dość kłopotliwe i bardzo, bardzo głupie.
Gdyby moja mała Lilly wiedziała, że dla kogoś jest tak bardzo ważna, miałaby dosyć dziwną reakcję, która nie spodobałaby się chłopakowi. Ona jest dziewczynką, która stara się zrobić wszystko ja najlepiej, a mimo wszystko jej to nie wychodzi. To co zrobi może jedynie zniszczyć innym życie. Bynajmniej tak ona siebie postrzegała. Jako fatum, pechowy medalion, który przynosi wszystkim cierpienie, ból, nieszczęście. Ona idealna? Chłopak musiał postradać zmysły i szuka ostatniej deski ratunku, jeżeli tak myśli.
No co?! Chciałam napisać coś, tak bardzo strasznego! A ty się ze mnie śmiejesz?! Nie zapominaj, że to ja mam władzę nad ową porcelanową laleczką, która siedzi właśnie z panem Tsukiyomi. W każdym momencie mogę zrobić coś złego, jeżeli będziesz taki zły!
Ale wracając do naszej dwójki. Tak oczywiście, ja wiem, że on chciał ją wyśmiać, nie ukryjesz przede mną prawdy! Naprawdę byłbyś w stanie ukarać, taką słodką, dziewczynkę? Wątpię.
Teraz już naprawdę wracając! Dziewczyna musiała się uspokoić. A zawsze robiła to w sposób, w którym ból odciągał ją od negatywnych myśli. Dzisiaj wypadło na wargę, zresztą, zazwyczaj na nią wypada. Kiedy się już uspokoiła, było dobrze. A on nagle zaczął temat. Gdy wypowiedział słowa: „Jestem biseksualny” – spojrzała na niego wręcz zszokowana. Powiedział to z taką lekkością, z taką swobodą. Panienka Sangrienta zacisnęła pięści i wpatrywała się w niego w milczeniu. Można było pomyśleć jedno, zraził ją. Ale to było oczywiście błędne myślenie. Dziewczyna może i milczała, ale jej oczy zaczęły błyszczeć.
- Honto? – spytała w ojczystym języku zapominając, że chłopak może jej nie zrozumień. – Kakoi! – nie wytrzymała. Zaczaiła się jak tygrys w wysokiej trawie i wyskoczyła na swoją ofiarę przygwożdżając ją do podłogi.- Nyuuu – wydała z siebie ten jakże specyficzny dźwięk. – Nie kłamiesz, ne? – spytała nadal zachwycona całą tą sytuacją. No cóż, zagrał jej na skrzypcach, a ona uwielbiała ten instrument. Oczywiście skoczyła na niego po tym jak go schował i wypowiedział słowa o nutach, które niegrzecznie zlekceważyła.
- Opowiedz mi coś, jaką historię z jakimś chłopakiem, cokolwiek! Yay! – powiedziała siadając na torsie chłopaka. Nie pozwoli mu teraz odejść, ani wstać, będzie musiał jej powiedzieć co nie co. Dopiero po jakiś pięciu minutach opamiętała się i zeszła z niego zdekoncentrowana.
- Przepraszam! – prawie krzyknęła. – Niekontrolowany odruch! – usiadła z powrotem na swoim miejscu i zarumieniła się zakłopotana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty30/03/12, 05:35 pm

Aniołek nie może być złym fatum wiszącym nad człowiekiem. Zresztą, to nie jest jakaś kolejna dramatyczna czy tragiczna książka jak taka mugolska... Jak się nazywała? A tak, Król Edyp. Tutaj nie ma czegoś, co steruje życiem ludzi sprawiając, że działają inaczej. A żeby występowało fatum, to ktoś musiałby mieć przywiązane sznurki do rąk i nóżek Lillyanne prowadząc ją przed siebie ku złym działaniom. Nie ma tu żadnej ironii tragicznej czy innych głupich pojęć. Dlatego mimo iż Lil jest taka, jaka jest to nie znajduję w tym powodu, by móc ją znielubić tylko dlatego, że czasem popełnia błędy i pakuje niektórych kłopoty.
Chyba jednak nie masz pełnej władzy nad swoją laleczką. Bowiem kochasz ponad życie mnie oraz Ikuto. I gdybyś sterowała słodką Japonką w każdej sferze, to już dawno zostawiłaby tego tam daremnego puchona i będąc z Tsykiyomim wtulałaby się w jego tors, a potem nagle ich usta złączyłyby się w namiętnym, ciepłym pocałunku i... Niezwykłe zdarzenia. Brzmi to wręcz jak najpiękniejsza poezja na świecie.
Zraził ją do siebie tym, że jest biseksualny. Jej mina, jej gest. Wszystko na to wskazywało. Nie powinien tego mówić. Naprawdę nie powinien. Corin też na początku uciekała od niego jak oparzona, kiedy się o tym dowiedziała. A skoro są przyjaciółkami, to wydawało się, że łączy ich prawie wszystko. Możliwe, że to też. Kolejny błąd. Mógł milczeć.
Rozumie Japoński doskonale, ale nie rozumie kobiet. To było takie... Dziwne. Chwila moment, a poczuł jak uderza plecami o ziemię. Zamrugał bardzo szybko zaskoczony. Ale sytuacja była... Bardzo, bardzo przyjemna dla niego. W końcu Lilly siedziała na nim. I miałczała jak kociaczek. A wszyscy wiedzą, że on uwielbia koty, a przede wszystkim łapki. A ów dziewczynka nie tylko rączki miała słodkie.
- Em... Poważnie mam ci opowiadać? - Był z każdą chwilą coraz bardziej zaszokowany nią. Ale... naprawdę coraz bardziej mu się podobała. Jest inna. Naprawdę niezwykła. Żadna inna dziewczyna nie rzuciłaby się na niego tylko dlatego, że kiedyś był z chłopakiem. I żadna nie uważałaby tego za coś tak wspaniałego. Czy Lilly aby na pewno jest normalna? Przeciwnie i pozytywnie.
Widząc, jak ucieka dopiero co rozumiejąc, że na nim siedziała już nie mógł wytrzymać. Naprawdę nie był w stanie się dłużej opanować. Zaczął się śmiać. A on prawie nigdy się nie śmieje. Nie chichocze, prawie się nie uśmiecha. Więc trzeba przyznać, że mógł zauraczać ów wydźwiękiem o ile to nie jest mało powiedziane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty31/03/12, 10:19 am

Szczerze mówiąc, to reakcja małej Lillyanne mogła być oczywista dla każdego, kto ją znał bardzo dobrze. A taka osoba była tylko jedna. Ona wiedziałaby dlaczego właśnie tak Lilly zareagowała. Ona wiedziałaby dlaczego dla niej to co powiedział chłopak było tak niesamowite. Kiedy wylądowała na jego torsie, można by powiedzieć, że położyła się na nim i wpatrywała się w niego z oczekiwaniem, by powiedział cokolwiek. Hmm… zakazana miłość, była dla Lilly najbardziej pociągająca. Najbardziej ją zachwycała. Związki biseksualne, czy homoseksualne należały właśnie do tej rodzaju miłości, dlatego według niej były piękna, ta miłość była piękna. Niczym pąk kwiatu, który z czasem, po przejściu wielu trudnych chwil, po przeżyciu śnieżyc, huraganów, upałów, w końcu mógł rozkwitnąć i ukazać swoje piękno wszystkim, którzy potrafią je dostrzec.
- Hai! – krzyknęła już zniecierpliwiona. Gdyby miała ogon, to by zaczęła nim merdać, no ale nie ma. – Nyaaa opowiedz mi wszystko każdy szczegół! To takie niesamowite, takie słodkie, takie… - na jej policzkach pojawiły się rumieńce, które mogły zdradzać, że mówi szczerze. W końcu zorientowała się, że siedzi na nim. W normalnym wypadku byłoby to dla niej normalne i dalej nalegałaby na to by coś jej opowiedział, jednak teraz byłoby to niestosowne, ponieważ ma chłopaka, którego bardzo kocha. Czuła się w tym momencie… właśnie co ona w tym momencie czuła? Oprócz tej radości i ekscytacji, która urodziła się w niej w momencie, kiedy chłopak wspomniał o biseksualizmie. Czuła coś więcej? Chyba nie.
Co do Lilly, to ona nie jest normalna. Ona jest po prostu sobą. Zwariowaną, nieprzeciętną wariatką, która pozytywnie, bądź negatywnie wpływa na swoje otoczenie.
A więc panna Sangrienta uciekła i skuliła się na swoim miejscu, teraz ona wyglądała jak pąk kwiatu, o którym wcześniej wspominałam. Jednak gdy usłyszała jego śmiech otworzyła się i spojrzała na niego z coraz szerszym uśmiechem. Była zachwycona, ale nie jego śmiechem, a tym, że udało się jej go rozśmieszyć.
- Yatta! – krzyknęła zadowolona i wstała. – Śmiejesz się! Wreszcie się śmiejesz! – Zaczęła się wraz z nim śmiać, była niesamowicie zadowolona ze swojego wyczynu. Szybko się uspokoiła i spojrzała na niego z góry. Dopóki stała, to mogła się zachwycać, że jest od niego ‘wyższa’.
- Masz się śmiać, bo taki jesteś fajny zrozumiałeś? – spytała pod koniec rozkazu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty01/04/12, 02:18 pm

On jej nie znał bardzo dobrze. Owszem, interesował się małą od jakiegoś czasu, ale nie rozmawiając z nią wiele razy nie był w stanie dotrzeć do środka dziewczyny i w całości zrozumieć jej postępowania. Do czasu. W końcu nie będzie trudno się z nią zaprzyjaźnić. Może nie jest ufna wobec ludzi, ale dość naiwna. Troszkę tak, jak dziecko. Ale to nie jest wcale źle. To oznacza, że trzeba się nią opiekować. A Ikuto lubił być w pewnych sferach jak starszy brat. Zawsze chciał mieć siostrzyczkę, dlatego tak traktuje Corin. A jeśli dodatkowo można się z nią całować i nie tylko? Poezja.
On aż tak bardzo się nie zachwycał tym, ponieważ doświadczał tego na co dzień i nie było to dla niego niczym... Chwila, co ja napisałem? Doświadczał tego na co dzień? Ha! Zabawne. Ikuto był z chłopakiem wyłącznie raz – w takim prawdziwym romansie oczywiście. Raczej nigdy nie spotykał się z mężczyznami. Bo jak wspomniałem, zdanie rodziny jest bardzo ważne.
- Hm. Mój ostatni chłopak nazywał się Kishu. Miał... Farbowane na zielono włosy i złote oczy... - Nie wiedział co miał powiedzieć więcej. Spojrzał więc na nią z nadzieją, że będzie zadawała mu pytania i w ten sposób będzie łatwiej. Widząc jej rumieńce pstryknął ją w policzek. Co do jej uczuć – pewnie, że czuje coś więcej. Po prostu nie umie określić, że to miłość skierowana do Ikuto. I będę to uparcie twierdził jeszcze przed długi, długi czas. Bo w końcu... Siedzi z nim, a nie biega jak opętana w poszukiwaniu puchona. A znając ją byłaby do tego zdolna.
Śmiał się jeszcze chwilę. Potem nagle ucichł kładąc dłoń na ustach. Kiedy ją zabrał ponownie miał spokojną minę. Jak gdyby nic się nie stało. Potem ona zaczęła mówić. Cóż za rozkaz. Wtedy jest fajniejszy? Raczej uważał, że ma niezbyt ładny śmiech. No i... Nie przystało mu tak wybuchać w towarzystwie damy, bo mogła pomyśleć, że zrobiła coś głupiego i się zawstydzić, zażenować.
- Zrozumiałem panie generale – Odpowiedział przykładając jedną dłoń do czoła, jakby faktycznie dziewczyna zafundowała mu musztrę. Potem westchnął. Coś nagle przyszło mu do głowy. Sięgnął po swoje skrzypce. Widocznie miał w głowie jakąś melodię, bo miał bardzo skupioną minę. Chwilę bawił się strunami grając pojedyncze dźwięki, które zdawało się, że nie mogą się połączyć w nic pięknego. Po jakiś pięciu minutach nagle można było usłyszeć drugą melodię. Przepiękną melodię. A skoro powstała w towarzystwie Lilly, to dziewczyna musiała być jego muzą i natchnieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty01/04/12, 03:06 pm

Dziewczyna siedziała na chłopaku zachwycona. Gdy zaczął jej opowiadać wpatrywała się w niego zachwycona. Nagle chłopak umilkł, a ona spostrzegła, że musi pytać.
- Ile byliście razem? Całowaliście się? Jak wyglądały wasze spotkania? Jak wyglądały wasze randki? Był od ciebie starszy, a może młodszy? Który z was dominował w tym związku? Ukrywaliście się, a może jednak nie wstydziliście się siebie? – szczerze mówiąc, gdybym była Ikuto to nie zrozumiałabym z tego ani słowa. Wystrzeliła wszystkimi pytaniami jak z karabinu maszynowego, nie czekała na odpowiedzi tylko pytała dalej. Chciała znać każdy szczegół, cieszmy się, że się powstrzymała od pytania, czy uprawiali seks i jak było. Na całe szczęście się powstrzymała, bo jakby to wyglądało! Ale dobra nieważne.
Po tej uruchomionej machinie pytań zorientowała się, że na nim siedzi, na co znamy jej reakcje. Siedziała z boku trochę smutna. Przypomniało się jej dlaczego wyszła z pokoju, zastanawiała się właściwie, dlaczego ona tutaj siedzi, skoro powinna iść i go szukać. Znalazła szybko odpowiedź. Chłopak musiał się sporo napracować żeby przygotować to wszystko i ją porwać. Dlatego nie chciała zmarnować jego ciężkiej pracy.
Gdy odpowiedział jej słowami pani generale naburmuszyła się i obróciła się do niego tyłem. Spojrzała na… swoją klatkę piersiową totalnie załamana.

Aż tak przypominam faceta?

W oku zakręciła się jej łezka, ale postanowiła się uspokoić i wróciła do niego ponownie się odwracając. Trzymał w rękach skrzypce i zaczął grać.
- Sugoi – wyszeptała do siebie wsłuchując się w melodię. Nie znała nikogo, kto umiał grać na skrzypcach więc odważyła się.
- Mam prośbę! – powiedziała pewnie. – Naucz mnie grać na skrzypcach! Onegai!
Po tych słowach ukłoniła się jak to miała w zwyczaju japońskim, gdy o coś prosiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty02/04/12, 12:17 pm

- Byliśmy razem rok. Tak, całowaliśmy się. Nasze spotkania i randki... Em... Normalnie? Jak każdej pary, która się ukrywa. Był młodszy. Ja dominowałem. Ukrywaliśmy się jak wspomniałem... - Najwyraźniej Ikuto ma zdolności bardzo bliskie Bogu, bo kiedy skończyła pytać chwilę pomyślał, po czym odpowiedział po kolei na wszystko tak, jakby zapisał sobie pytani na karteczce. W sztuce negocjacji o umowę jeśli jest kłótnia, trzeba słuchać krzyczących na siebie naraz dwóch ludzi, którzy również mówią szybko. Może to jednak z niewielu pozytywnych cech jego wytresowania do życia? Dziwił się tylko, że nie spytała go o to, czy poszli razem do łóżka i w jakich sposobach się ze sobą bawili, bo zdecydowanie taki komentarz by do niej pasował. Potem pewnie by się zarumieniła i odwróciła zawstydzona przepraszając, że spytała – mam rację?
Napracować, to się nie napracował szczerze mówiąc. Co to za problem załatwić spagetti zrobione przez kumpla – bo on nie potrafi go zrobić szczerze mówiąc. Wychodzi mu jakieś takie... zielone. A porwanie to nie był problem. W końcu łatwo dopaść delikatną dziewczynkę, chociaż silną co poczuł, kiedy skoczyła na niego merdając tyłkiem.
Zobaczył ten gest. To sprawiło, że znowu miał ochotę się śmiać. Zamiast tego uniósł tylko kącik ust. Oblizał dolną wargę po czym dźgnął ją palcem w plecy.
- Przepraszam, pani generał. Niech mnie pani ukaże za ten haniebny błąd. Z pokorą się uniżę przed twą wspaniałością – Wypowiedź nie jak do kobiety w wojsku, a jak do królowej, waszej arcyzłości. Na szczęście dziewczyna powróciła do niego tak szybko, jak mu uciekła. W końcu nie chciał jej obrazić. I wcale nie uważał, że ma małe piersi... Nie zwrócił na to uwagi aż do teraz! Chcesz zrobić z niego mężczyznę, który gapi się kobiecie w... Oczy?
- Nauczyć cię... Myślisz, że jesteś gotowa na naukę z kimś tak surowym, jak ja? - Powiedział, ale kiwnął głową. Podał jej skrzypce. Pokazywał jej dokładnie wszystko po kolei. Jak się je trzyma, jak należy naciskać struny, by zagrać niech będzie na początek, gamę. A kiedy udało jej się to zrobić postanowił nauczyć ją dość prostej melodyjki. Wziął na chwilę instrument i zagrał pierwsze dźwięki.
- Dasz radę ten kawałeczek? - Spytał jakby z czułością głaszcząc drewniany element jego miłości. Skrzypiec oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lillyanne Sangrienta

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448
Wieża Północna QzgSDG8




Gracz




Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty02/04/12, 05:19 pm

Dziewczyna słuchała go w wielkim zainteresowaniem. Była tym wszystkim zachwycona tak bardzo, że gdyby mogła to całe te zachwycenie zamieniła by w energię i przebiegłaby się z dwieście razy po hogwarcie w ogóle się nie męcząc! Tak bardzo było to dla niej niesamowite.
Szczerze mówiąc, to gdyby Lilly nie ugryzła się w język, to właśnie tak by wyglądała jej reakcja po zadaniu takiego pytania chłopakowi. Wiem, że jest ona zbyt przewidywalna, ale cóż ja poradę?
A co do pracy, to się napracował. Bo mimo wszystko musiał to wszystko przygotować. Musiał się namęczyć i wybłagać tego kolegę, by zrobił mu to spaghetti. Była mu wdzięczna, że w momencie, kiedy zaczęła się dołować, on poprawił jej nastrój wszystkim co się właśnie wokół nich działo.
A w ogóle, to nie jest łatwo dopaść delikatną dziewczynką, bo ona nie dość, że jest silna, to jest i groźna, nie powiem co mogłaby zrobić, bo nie byłoby niespodzianki.
Gdy przeprosił ją odwróciła się do niego i spoglądała na niego tym chytrym spojrzeniem.
- Mogę zrobić co chcę?- spytała niepewnie oglądając go od góry do dołu. Jak będzie mogła zrobić z nim co chce, to będzie musiała się dokładnie zastanowić co ma dokładnie uczynić.
Gdy zgodził się spojrzała na niego zachwycona i zaczęła grać. Jak na początkującą nawet nieźle sobie radziła… Nic nie pękło, a on nadal żył i dobrze słyszał. Gdy zabrał jej skrzypce i zagrał jej melodię spoglądała na niego z rumieńcami.
- Jaka… piękna melodia… - zamknęła oczy i podała swoje uwagi co do niej. – gdy ją słuchałam wydawało mi się jakby świeża bryza uderzała mnie w twarz. Jakby nagle spadł deszcz trosk, które uderzając o moją skórę po prostu pokazywał mi czyjeś smutki i problemy… jest naprawdę piękna… - Zamknęła oczy przypominając sobie tą melodię. Wzięła do rąk jego miłość i uniosła. Nie otworzyła oczu, starała się zagrać jak najlepiej, jak najbardziej wczuć się w tą melodię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wieża Północna QzgSDG8








Wieża Północna Empty


PisanieTemat: Re: Wieża Północna   Wieża Północna Empty

Powrót do góry Go down
 

Wieża Północna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wieża Północna JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wieze
-