Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 12:18

First topic message reminder :


Mniejszy Pokój

Pomieszczenie zdecydowanie dużo bardziej przytulne i intymne. Można się do niego dostać przechodząc przez mało widoczne, białe drzwi w pokoju rozrywek. Nie jest on tak chętnie odwiedzany przez studentów. Jeśli chodzi o gry, nie ma ich tu za wiele, ze względu na niewielkie rozmiary pomieszczenia. Pokój przeznaczony jest raczej dla osób, które chcą choć na chwilę uciec od innych i w spokoju popijać alkoholowe drinki, których w małym pokoju nie brakuje.
W dużej szafce, zajmującej ścianę naprzeciwko drzwi, znajduje się cały mały arsenalik różnorodnych alkoholi. Od zupełnie przeciętnych, do wykwintnych i rzadko wybieranych przez uczniów.
Stoi tam też kanapa z niską ławą stojącą na przeciwko, oraz parę porozrzucanych poduszek.

UWAGA: Możesz tu przebywać jeśli jesteś uczniem Salem, jeśli nie, musisz rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym. Salemczycy mają bezwzględny zakaz sprowadzania tu znajomych!



Z impetem wpadli do małego pokoju i choć nie była pewna, czy nie stratowali po drodze jakiegoś leżącego, pijanego studenta, w tej chwili było jej to zupełnie obojętne. Zignorowała stłuczone naczynie, czymkolwiek ono było. Miała swojego Vanberga, a kolejną część nocy zamierzała poświęcić właśnie jemu i nikomu innemu. Przypadkowymi ofiarami będą przejmować się rano. Oczywiście jeśli rano będą w ogóle w stanie wstać, biorąc pod uwagę ilość alkoholu, którą chwilę temu wypili.
Dobra, zapomnijmy o tym budowaniu napięcia, cierpliwości i tak dalej. Ten pomysł od początku skazany był na niepowodzenie. Dziwne, że coś takiego w ogóle wpadło jej do głowy. Cóż, to pewnie przez Mary, która wciąż od czasu do czasu odzywała się w jej małym rozumku. Chociaż w pierwszej chwili zdziwiła ją trochę stanowczość Dextera, racjonalnie rzecz biorąc wcale to nie była złe. To nic, że czuła się jak w klatce. To zdecydowanie, bynajmniej bardzo przypadło jej do gustu.
Tak więc całowała wciąż chłopaka, a potem oderwała się na chwilę, by ściągnąć buta. Buta, nie buty. Dziwne. Ciekawe co się stało z tym pierwszym. Pewnie leżał sobie wciąż gdzieś tam na sali, pomiędzy tańczącymi, grającymi w butelkę, albo wygłupiającymi się studentami. Zaczynała dostrzegać pewną lukę w swej pamięci, ale zupełnie nie zwracając na to uwagi, powróciła do całowania Dexia, w międzyczasie pozbywając się bluzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Lis 06 2017, 19:27

Cały drżał na widok Ślizgonki. Nie był jeszcze gotowy na to spotkanie. Kolana same mu miękły i czuł się, jakby miał zaraz uklęknąć. Bał się jak małe dziecko obudzone z długiego, koszmarnego snu. Nie potrafił z siebie wydusić słowa. Wstydził się tego, jakim człowiekiem się stał. Nie chciał by Dreama na niego patrzyła. Nie takiego. Zniszczonego, załamanego – innego. Nie takiego jakim go zapamiętała. Nie chciał, by go znała. Zamknął na moment oczy i pragnął zniknąć, jak duch rozpłynąć się w powietrzu. Dosłownie zaczął się modlić do indyjskich bogów, by to był tylko pierdolony sen. Kolejny zwid jego zniszczonej głowy.
Nie znikała. Stała blisko, była blisko – zbyt blisko. Tracił oddech. Nie potrafił złapać powietrza, zapomniał jak się oddycha. Powoli czerwienił się na twarzy. Cierpiał, chociaż nie wiedział czy to z powodu dziewczyny czy sam sobie zadawał ból. Spragniony czuł palenie w gardle, ale nie potrafił podnieść butelki do ust. Sparaliżowany strachem mógł tylko odwrócić wzrok gdzieś w bok. Nie chciał na nią patrzeć. Nie umiał! Już nawet nie pamiętał czy był wściekły czy załamany. Nie winił jej za to, że znikła. Obwiniał siebie, że pozwolił jej odejść. Brakowało mu towarzystwa ciemnowłosej. Bardzo - za bardzo…
Nie umiał jej wyznać niczego. Rozdarty na milion różnych kawałków, targany był przez skrajne uczucia. Chciał krzyczeć i obwinić ją za wszystkie krzywdy. Nie potrafił tak po prostu unieść głosu. Nie na nią. Zbyt mocno zależało mu na Ślizgonce. Chciał by była jego całym światem. Nie był w stanie nic powiedzieć. Bał się swoich uczuć. Podświadomie sobie powtarzał, że nie chciałaby go takiego. Zmienił się, o czym wiedział. Dla niej był gotów do wielu wyrzeczeń, ale czy potrafił odnaleźć w sobie tamtego chłopaka. Wesołego Gryfona z wakacji, zaślepionego w nieznajomej dziewczynie. Pozornie banalne zadanie, przerastało chłopaka. Wewnętrznie płakał, ale nie mógł okazać łez. Nie mógł sobie pozwolić na chwilę słabość, chociaż chciał upaść i przytulić ją jak najmocniej, wiedział, że po prostu nie może.
-Chciałabyś – parsknął obojętnym głosem. Unikał jej spojrzenia. Właściwie to nawet nie wiedział, czy na niego patrzy. Normalnie by się ucieszył z takiego przypadku. Pewnie nawet by to kochał, gdyby teraz tego nie nienawidził. Dłonie zaciskał mocno na butelce, jakby chciał by pękła pod naporem jego palców. Szkoda tylko, że nie miał tyle siły.
-Wyjebane – oparł, cicho śmiejąc się pod nosem. No tak, w końcu w jego żyłach było więcej alkoholu niż krwi. Naprawdę się tym nie przejmował. Nawet o tym nie myślał. Tak wyglądała ostatnio jego codzienność i zdążył do niej przywyknąć. Miała ona swoje plus. Tak przynajmniej nie czuł potwornego bólu w piersi.
Kurwa nie potrafił! Nie potrafił z nią rozmawiać! Nie potrafił na nią patrzeć! Nie potrafił o niej myśleć! Nie potrafił!
Wypierdalaj!
Nie potrafił…
Do ust przechylił butelkę ze starym alkoholem i wypił kilka łyków. Koszmarne palenie w gardle było przyjemniejsze niż ból związany z dziewczyną. Odwrócił się do niej plecami, jakby to miał mu pomóc. Bezsilny oparł się o starą szafkę i schował głowę w jednej z dłoni. Szumiało mu w głowie. Nie wiedział co ma jej powiedzieć.
Co miał kurwa powiedzieć?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Lis 06 2017, 23:03

Zamilkła. Całkowicie zapomniała, o czym miała mówić. Napięcie wzrastało z minuty na minutę. Ciężko było stać, a co dopiero mówić. W jednej chwili całkowicie zrezygnowała z upominania go, bo niby co miałaby mu powiedzieć; że jest niegrzecznym chłopcem i zasługuje na karę? Czy może, że czuje się źle, widząc, w jakim stanie się znajduje, oraz że jest jednym z głównych zapalników, przez które znalazł się prawie na dnie.
Chciała by wyrósł między nimi mur. Nie musiałby patrzeć i może szybciej by zapomniał. Sobą całkowicie się nie zajmowała, wszystkie myśli wirowały wokół Fairwyna i jego stanu psychicznego. Z całych sił starał się nie okazywać uczuć, z kamienną twarzą spoglądał na w bok. Przez głowę Dreamy przeleciała jedna szybka i celna myśl. Odwracał wzrok. Brzydził się? A może bał odtrącenia ze strony Ślizgonki? Kolejna fala gorąca uderzyła w twarz Dreamy. Tym razem jednak pobladła chorobliwie, jakby miała zaraz zemdleć — emocje nie pozwalały, zachowywała szaloną trzeźwość umysłu. Doprowadzał do uzależniającego szaleństwa, z którego nie chciała się uwolnić.
W myślach Dreamy Fairwyn stał się kimś zakazanym. Irytował, bo nie chciał wyjść z głowy, dręcząc i zabijając wszelką nadzieję na normalność. Nie liczyła nawet, że po nim nadejdzie jakakolwiek normalność, że komukolwiek w tak łatwy sposób uda się doprowadzić nastoletnie serce do palpitacji serca. Inni byli nijacy; idealne obiekty przyjaźni. Starała się jak mogła, ale niczego więcej oprócz przyjaźni oferować im nie chciała. Wystarczyło, że w tej chwili przeżywała huragan uczuć — miłość, nienawiść, smutek, gniew i szczęście łączyły się ze sobą tworząc istnie zabójczą mieszankę.
Pozornie rozróżniała słowa, który wypływały z ust Fairwyna, całkowicie nie mogąc skupić się na ich treści; nie miały znaczenia, były niczym w porównaniu do reakcji, przez Maxa tak skrzętnie ukrywanych. Dreamę trudno było oszukać; na kłamstwie znała się jak mało to, pomimo że brzydziła się go najbardziej na świecie. Gryfoni nigdy nie należeli do najlepszych kłamców; prędzej czy później i tak ich ponosiło; Wszystko wypływało na wierzch; gesty, mimika. Im wydawało się, że są najlepszymi kłamcami chodzącymi po ziemi, jednak było całkowicie inaczej.
Nic nie łamało serca Dramy bardziej niż przechylona do ust butelka; jednocześnie coś nie pozwalało tego przerwać. Chciała błagać, prosić by przestał, ale czy był sens? Czy w tej chwili liczyła więcej niż butelka, którą dzierżył w dłoniach? Czy miała jakąkolwiek szansę na odbudowanie tego, co w tak banalny sposób zaprzepaściła.
Odwrócił się, nie patrzył, zamykając twarz w potrzasku dłoni. Nie potrafiła inaczej, potrzeba dotyku, uczucia ciepła, jego ciepła była zbyt wielka. Przylgnęła do Gryfona całym ciałem, ciasno obejmując rękoma jego klatkę piersiową i kładąc głowę na plecach chłopaka.
Dalej milczała, pozostawiając wybór Maxowi. Jeśli ją odepchnie, to odejdzie. Usunie z życia, nie pozostawiając po sobie żadnego znaku. Była w stanie wyjechać. Zostawić Leo i wrócić do Meksyku albo do rodziców. Porzuciła logiczne myślenie na cześć majaków wariata, przyjaciele, szkoła nic się nie liczyło. Wiedziała, że w takiej sytuacji nie będzie patrzeć na nikogo; bo życie w jednym zamku bez możliwości wspólnego bycia doprowadzała na skraj szaleństwa. Odejście byłoby trudne, ale w tamtej chwili nie widziała przed sobą żadnej innej opcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Lis 07 2017, 00:15

Serce zabiło mu dużo szybciej. Czuł głośnie dudnienie w piersi. Melodia wewnątrz chłopaka była jak bębny wojenne wzywające do walki z samym sobą. Czekała go ciężka konfrontacja z własnymi problemami, uprzedzeniami i strachem. Zaczynał ze straconej pozycji i nie wiedział czy podoła wymaganiom. Miał jednak wsparcie, silniejsze od czegokolwiek innego. Dziewczyna przytulona do jego pleców, była jak podpora, która nie pozwalała mu już dalej spaść. Jeden, krótki moment znaczył dla Gryfona tak wiele. Z dłoni wyleciała mu butelka, która odbiła się od posadzki rozlała po butach Fairwyna. Nie obchodziło go to, bo jedyne co się dla niego liczyło, to że Ślizgonka stojąca za nim była prawdziwa, a nie jedynie wymysłem jego stęsknionych snów.
Czuł ulgę. Napięte mięśnie chłopaka w końcu mogły się rozluźnić. Czuł się trochę rozdarty. Chciał dotknąć jej dłoni, ale jeszcze nie mógł. Bał się, nie potrafił. Przełkną ślinę, a przez całe ciało Maxa przeszedł delikatny dreszcz. Gęsia skórka wyszła na jego karku. Nierówny, wręcz paniczny oddech teraz zwalniał, uspokajał się i wracał do normy. Dziewczyny była najlepszym lekiem na jego skrajne stany. Chociaż umysł panikował, to ciało samo reagowało, jakby pamiętało to przyjemne uczucie, kiedy Dreama jeszcze była obok.
Nie rozumiał co się z nim dzieje. Czuł się jakby jego ciałem targały dwie różne osoby. Jedna krzyczała uciekaj, a druga cicho szeptała zostań. Chociaż krzyk był głośny, to zdecydowanie łatwiej było mu się wsłuchać w przyjemny, cichy głosik.
Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć i nieco się przeraził. Nie potrafił mówić, dosłownie zapomniał wszystkich słów, których nauczył się przez dwadzieścia dwa lata życia. Nawet najprostszego „kurwa” nie było w jego słowniku. Jedyne co wyszło z Gryfona to bezsensowne jęknięcie. Był pijany, był bardzo pijany i zdawał sobie z tego sprawę, ale nie spodziewał się, że jest z nim, aż tak źle. Nie chciał w takim stanie patrzeć w oczy Dreamy.
Nawet się nie zorientował, kiedy zaciskał ciepłą dłoń Ślizgonki w swojej. Czuł się jakby nie miał władzy nad własnym. Było mu dobrze, przyjemnie, ale różne obawy cały czas dręczyły Gryfona. Odwrócił się tak, by stanąć twarzą do dziewczyny. Chciał spojrzeć w jej oczy, może przez sekundę nawet mu się udało, ale nie dłużej, bo szybko spuścił wzrok gdzieś do boku.
-Przepraszam – wyszeptał, bo to chyba jedyne słowa jakimi mógł ją teraz przywitać. Zresztą nie czuł się na siłach, by mówić cokolwiek innego. Chciał być w pełni świadom swoich czynów, gdy będzie szczerze rozmawiał z ciemnowłosą. Teraz działał po prostu instynktownie. Nie wiedział, kiedy objął ją dłońmi i przytulił do siebie, jakby bał się, że zaraz mógłby ją stracić.
-Jestem głupi – chociaż z ust Gryfona zabrzmiał to bardziej jak –estem gpy - cokolwiek mogło to znaczyć. Dłonią powędrował ku górze i delikatnie dotknął jej policzka. Na początku nieśmiało, tylko kciukiem, później nieco pewniej. Twarz Maxa wciąż pozostawała bez wyrazu – pusta. Chciał skosztować ust dziewczyny, ale nie mógł jej pocałować. Nie był godny.
-Jestem zmęczony – wydukał z siebie, mrużąc delikatnie oczy i przytulając ją znowu mocno do siebie. Spotkanie z dziewczyną przynosiło mu długo wyczekiwaną ulgę. Zbyt pijany po prostu się jej poddawał, robiąc się senny. Dosłownie mógł zasnąć na stojąco, trzymając Dreamę w swoich objęciach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Lis 07 2017, 19:55

Słyszała dudnienie serca Maxa, całkowicie nie zdając sobie sprawy z burzy, jaką wywołała w głowie starszego gryfona. Przez chwilę myślała o tym, by oderwać się od niego jak najszybciej i zwiać z pokoiku; długi brak reakcji wywoływał paskudne uczucie strachu, strachu przed tym, że naprawdę będzie zmuszona do opuszczenia życia Fairwyna i wyprowadzki z Anglii. Nieprzyjemne kucie w gardle stawało się coraz bardziej upierdliwe, serce też bolało ją jak cholera; dopiero kiedy złapał jej rękę pomiędzy swoje palce, poczuła ogłupiający spokój duszy. Śmieszne. Poprzedniego dnia poważnie rozważała samobójstwo, a teraz stała, trzymając swoje szczęście w rękach. Był jak plaster na złamane serce i rozdartą duszę, był częścią, która dawała odwagę i siłę do życia.
Ból ustał, ustępując miejsca nieswojej radości, wydającej się w tym momencie czymś całkowicie obcym. Dreama odzwyczajona od uśmiechu, od dobrego samopoczucia, tego, że każdy, kogo mija na swej drodze, nie jest wrogiem, osobą, której chciałaby pozbyć się całkowicie i już nigdy więcej nie zobaczyć. Światło wróciło i nie zapowiadało się na to, że znów opuści jej życie.
Kiedy obrócił się w stronę Dreamy, ta jęknęła cicho, a nogi same się pod nią ugięły. Przytulana tak mocno, jak nigdy wcześniej oparła brodę na szyi chłopak, stała przed nim bezwładna i bezbronna. Czuła powolny i spokojny oddech, dotyk na twarz; delikatne tąpniecie i cała dłoń na policzku. Dotyk palił żarem stu rozgrzanych słońc, jednak nie chciała by On kiedykolwiek zabrał opuszki palców. Pragnęła więcej, chciała by przylgnął do ust swymi ustami i całował tak, jak nigdy wcześniej pozwalając zapomnieć o wszystkim, co było w przeszłości.
Cicho głos przeszkadzał i irytował. Przepraszał, Max przepraszał, a Dreama do końca nie wiedziała za co. Ona zawiniła, ona brała na siebie całą odpowiedzialność i czuła ogromne wyrzuty sumienia, które wręcz potęgowały pod wpływem jego słów.
Dopiero "Jestem głupi.", tak bardzo nieprzypominające tej sentencji wybiło Dramę z rytmu. Widziała Maxa pod wpływem Jadu Bazyliszka, Eliksiru Otwartych Zmysłów i hektolitrów taniego wina, wypitego przez ich parę w Grecji — zawsze zachowywał trzeźwość umysłu, a przynajmniej zdawał się bardziej trzeźwy niż panna Vin-Eurico.
Ten dzień okazał się jednak pełnym zaskoczeń, a chłopak trzymający w objęciach ledwo stał na nogach. Zaśmiała się delikatnie z chwilowej nieporadności starszego Anglika, bez słowa pociągając Go w stronę kanapy stojącej w centrum pomieszczenia. Nie widziała sensu w wychodzeniu z tak przytulnego pomieszczenia. W tej chwili mogła spędzić w tym malutkim pomieszczeniu resztę swego życia, najważniejsza była obecność Jego — pijany czy nie, nie robiło to Dreamie żadnej różnicy.
Bez słowa rozsiadła się na kanapie, całkowicie nie wiedząc co ze sobą zrobić. Razem z emocjami ulotniła się cała siła, którą tak skrupulatnie gromadziła, ciągnąć na resztkach energii myślała o totalnych głupotach, prawie zapominając o Maxie. Jednym wyznacznikiem obecności Gryfona stało się ciepłe ramie, na którym oparła głowę. Powieki opadły ciężko i chociaż za wszelką cenę chciała oszukać sen, podszczypując siebie samą w rękę, odpadła w ciemność oddając się objęciom Morfeusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Lis 07 2017, 22:07

Był nieco zagubiony. Chciał, by Ślizgonka coś powiedziała, chciał z nią normalnie porozmawiać, uśmiechnąć się i czuć ją blisko siebie. Była lekarstwem na rozdarte serce. Była ważna – najważniejsza. Była jego szczęściem i nie chciał jej już nikomu oddawać.
Pragnął usiąść i z nią rozmawiać, tylko nie był w stanie. Pierwszy raz od jakiegoś czasu było mu źle, od pijackiego szumu w głowie. Ślizgonka była moralnym kacem Gryfona, z tym, że nie musiał trzeźwieć, by zacząć myśleć logicznie. Tylko czy jeszcze potrafił? W końcu brzmiało to jak jakiś absurd. Był wdzięczny Dreamie, że nie drążył żadnego tematu. Rozumiała go, za co cenił ją tak bardzo. Czuł się przy niej swobodnie, mógł być po prostu sobą. Nie zależało mu na tym, by męczyć ją zaraz po pojawieniu. Wolał podejść do wszystkiego ze spokojem, bez nerwów i z wolnym umysłem. Chciał odpocząć i z trzeźwym lecz stęsknionym spojrzeniem spojrzeć w jej oczy, a później przywitać szczerym uśmiechem.
Nie miał siły się opierać i po prostu uległ dziewczynie. Bezwładnie opadł na starą kanapę, a w głowie mu zawirowała. Ślizgonkę pociągnął za sobą. Nawet jeśli się nigdzie nie wybierała, to chciał mieć ją jak najbliżej siebie. Nawet jeśli nie potrafił ustać na nogach, to był gotów zasłonić ją własną piersią i zrobić wszystko, by tylko jej nie stracić.
Delikatny uśmiech wyszedł na twarzy Fairwyna. Nie przeszkadzało mu, że dziewczyna na nim leżała. Wręcz przeciwnie, cieszył się, że jest tak blisko niego. Spojrzał na nią i miał ochotę cicho odetchnąć, jakby miał tym samym zrzucił z siebie cały balast z pleców, który ciążył ostatnio nad jego życiem. Zbliżył usta do jej czoła i złożył na nim bardzo delikatny pocałunek. Wargi lekko rozszerzył jakby chciał jej coś powiedzieć, życzyć dobrej nocy, ale ostatecznie zatrzymał wszystko dla siebie. To nie była odpowiednia pora na wyznania.
Zasnął, bardzo szybko. Spokojnego snu pożądał równie mocno, co lezącej tuż obok Ślizgonki. W końcu mógł się uspokoić i zwyczajnie odpocząć jak jeszcze nigdy dotąd.
Półmrok panował w pokoju, a z zeszłej nocy miał tylko przebłyski w głowie. Nie pamiętał wszystkiego, jakby jego umysł wyparł wszystko z pamięci. Przecież nie był tak bardzo pijany. Nawet kac nie męczył tak mocno jego głowy. Dużo bardziej cierpiały plecy chłopaka, które przez większość snu były wykrzywione, a pod ciężarem dziewczyny niewiele mógł zrobić.
Właśnie, dziewczyny. Delikatne przebłyski udzielały się Gryfonowi. Leniwie opuścił wzrok do dołu. Ten zapach, te włosy, to ciepło – tak dobrze znane. Ślizgonka nie była tylko snem pijanego człowieka. Ona naprawdę tu była. Ona tu była! Serce Maxa znowu zabiło szybciej, a blada twarz nabrała czerwonego koloru.
-Śpisz? – wydukał z siebie bardzo cicho, bo nic lepszego nie przyszło mu do głowy. Nie chciał budzić dziewczyny. Nie miał serca jej tego robić. Wyglądała tak niewinnie kiedy spała. Sama jej obecność wystarczała Gryofnowi, by czuć się szczęśliwym.
Szczęśliwym nie było zbyt trafnym słowem. Fairwyn nie potrafił opisać stanu, w którym się znajdował. Euforia, byłaby najlepszym określeniem. Nie jakaś niekontrolowana. Był spokojny, nie czuł potrzeby by skakać, krzyczeć i tańczyć. Wystarczało mu, że mógł po prostu przytulić mocniej dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Lis 08 2017, 11:55

Dreama nie mogła spać. Emocje były zbyt wielkie, szczęśliwe serce szalało pod wpływem uczuć i budziła się co chwilę, żeby sprawdzić, że to wszystko, co zdarzyło się tego wieczora, jest prawdą. Po tak długim okresie porażek i przykrości trudno uwierzyć było w uśmiech losu.
Nie mogła się na niego napatrzeć, zdarzało się nawet, że przykładała palce do jego twarzy i delikatnie, samymi opuszkami jeździła po szczecince goszczącej na twarzy Gryfona. Marzeniem stało się to by ta chwila nigdy się nie skończyła, bo tak dobrze nie czuła się nawet w Grecji. Jednocześnie interesowała się tym czy chłopak zapamięta cokolwiek, co zdarzyło się dnia poprzedniego, czy alkohol nie zagłuszy wspomnień, wszystkiego, co miało miejsce w tym malutkim pokoju.
Dopiero nad ranem Vin-Eurco udało się zmrużyć oko na dłużej niż godzinę i spałaby dłużej, gdyby nie cichy głos dochodzący gdzieś z góry. Mruknęła niezadowolona i przycisnęła czoło do klatki piersiowej chłopaka. Nocne pobudki zdecydowanie nie sprawiły, że była wypoczęta i pełna życia, mogła się tylko domyślać, że wygląda jak trup, który wrócił z zaświatów, by zemścić się na swoich bliskich, nieodwiedzających mogiły w której był pochowany. Dłoń Dreamy powędrowała więc pod koszulkę chłopaka i znalazła swoje miejsce na żebrach. Nie czuła wstydu, jedynie wielką potrzebę okazywania mu uczuć.
Pół przytomna otworzyła oczy i spojrzała do góry, by zobaczyć zaczerwienionego Maxa. Zmarszczyła brwi zaskoczona tą reakcją, by zaraz uśmiechnąć się promiennie. Podciągnęła swe ciało do góry, by być twarzą na wysokości jego twarzy.
- Czego budzisz biednego człowieka, co? - rzekła z udawanym wyrzutem w głosie i złożyła na jego policzku przelotny pocałunek. - Nie masz co robić ze swoim życiem? - dodała i uniosła się nad nim na rękach. Gdyby będąc u rodziców, nie ścięła włosów, to te całkowicie zasłoniłyby ich twarze, dając im jeszcze więcej intymności. Wtedy Ślizgonkę poniosło, miewała ataki paniki już wcześniej, ale nigdy aż tak poważne. Tym razem skończyło się na skróceniu bardzo długich włosów do podbródka. Oczyszczenie nadeszło, już więcej nic takiego się nie przydarzyło, a ona nawet nie żałowała tego, co zrobiła. Zmiana była potrzebna, szczególnie w tak trudnym momencie, no i lepiej ściąć włosy niż pociąć własne ciało.
Nie chciała myśleć o tamtych chwilach, starała całkowicie wymazać je z pamięci, próbując zainteresować swój umysł czymś innym. W tej chwili dużo bardziej interesowało to, gdzie on znów przepadł. Nie pamiętała czy gdy ona wyjechała z Anglii, był jeszcze w kraju; możliwe, że również uciekł, rozżalony wydarzeniami, które wtedy zaszły. Nie wiedziała, czy to już czas na tak poważne rozmowy, spodziewała się tego, że ją spławi wymigując od odpowiedzi, pozostawi rzewne wyznania na później. Jednak czy był sens? Dreama chciała pozostawić przeszłość w tym pokoju i załatwić w nim tyle ile tylko się dało. Po co rozdrapywać bolące rany kiedy indziej, lepszym było zostawić to wszystko w spokoju i dopiero potem zacząć cieszyć się w stu procentach ze swojego towarzystwa.
- Wyjechałeś? - miała nadzieje, że nie będzie musiała ciągnąć go za język, a on zrozumie jej intencje. Chciała wiedzieć o nim wszystko, postanowiła, że koniec z tajemnicami i jeśli będzie trzeba, to zrzuci z siebie brzmienie nawet najgorszych grzechów. By zachęcić go do rozmowy, sama zaczęła. - Ja zawędrowałam do Afryki, byłam z rodzicami jakieś 3 tygodnie i wróciłam do Anglii - położyła się na boku, by móc w czasie rozmowy móc spoglądać na jego twarz. - Właściwie to rodzice wysłali mnie siłą, bo nie chciałam wracać. - Położyła dłoń na klatce piersiowej Maxa i zaczęła wystukiwać na niej niezidentyfikowany rytm. Mówiąc te słowa patrzyła na profil twarzy chłopaka, zachwycając się małymi bliznami, zdobiącymi jego lico. Westchnęła lekko, a dłoń z klatki skierowała na szyję Gryfona, gdzie kręciła leniwe kółeczka palcami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Lis 08 2017, 14:25

Uśmiech na twarzy Ślizgonki był wyjątkowym obrazem. Stęsknionym i upragnionym przez bardzo długi czas. Teraz była tak blisko. Wciągnął dłoń w stronę jej policzków i delikatnie opuszkami palców, zaczął głaskać jej skórę. Cieszył się. Nawet pomimo lekkiego kaca, który normalnie wysysałbym z Gryfona wszystkie chęci do życia, teraz tylko się cieszył. Tak bardzo brakowało mu bliskości z ćwierćolbrzymką. Nie potrafił uwierzyć, że to prawda. Cały czas w głowie dręczyła go myśl, że mogła być to tylko kolejna zjawa, wymyślona przez jego otumaniony umysł. Nie. Przecież spędzili wspólnie całą noc – to musiała być prawda.
-Po chuju biednego – odparł, wyszczerzając lekko zęby w odpowiedzi na jej wyrzuty. Jeśli tylko chciała, mogła się po prostu znowu położyć i spać na nim tak długo, aż jej się to nie znudzi. Nie drgnąłby nawet gdy już wszystko go bolało, bo Ślizgonka była dla niego najważniejsza. Chciał, by czuła się dobrze i wiedział, że dla niej jest gotów z wielu poświęceń. Jeśli będzie trzeba, to zrezygnuje ze zwiedzania świata, by tylko móc być przy niej. Największe marzenia były jak zwykła błahostka przy Dreamie.
Pocałunek, chociaż tylko na policzku to był tak bardzo przyjemny. Tak długo wyczekiwany dotyk zarówno rozgrzewał duszę Gryfona jak i uspokajał go. Chciał odpowiedzieć czymś podobnym, a może nawet tym samym, ale nie potrafił. W głowie miał głupie przeświadczenie, że przecież jeszcze nie dawno był kompletnie pijany. Śmierdział, a nie chciał przypadkiem znęcać się nad dziewczyną.
-Może właśnie mam. – Spojrzał w oczy ciemnowłosej, które teraz były tak bardzo blisko Gryfona. Jeszcze wczoraj faktycznie nie miał co robić ze swoim życiem. Stało się takie puste. W żaden sposób nie potrafił wypełnić tej dziury po Ślizgonce. Mógł się tylko otumaniać przeróżnymi używkami, by zapomnieć na kilka godzin, ale stęsknione myśli zawsze wracały, a wraz z nimi ta najgorsza – że już nigdy się nie zobaczą.
O wszystkim zapomniał. Była tak blisko – znowu chciał się śmiać i bawić. Znów chciał normalnie żyć.
Metamorfoza dotknęła nie tylko Maxa. Dreama też się zmieniła. Dopiero teraz to widział. Kiedy ich czoła prawie się stykały. Inna fryzura… Ona też tęskniła. Wiedział to, w końcu inaczej by się tak nie zachowywała. Nie była by tak szczęśliwa, gdyby nie czuła tego samego. Długo wyczekiwane spotkanie, po męczących trzech tygodniach rozłąki.
-Co się stało? – spytał i chyba nieco posmutniał. Martwił się od dziewczynę. Palce wplótł pomiędzy jej ciemne włosy. Wciąż były śliczne, ale chciał wiedzieć, dlaczego zdecydowała się je skrócić. Uciekała od przeszłości? Chciała się zmienić, by nic jej nie przypominało przyjemnych dni wakacji? Tak bardzo wszystkiego żałował! Objął ją rękoma i przytulił, jakby chciał ją tym gestem przeprosić za wszystkie krzywdy, które jej wyrządził. Nie. Chciał ją przeprosić za wszystkie krzywdy, jakie ją spotkały w życiu. Przeprosić ją za to, że nie był przy niej, w momentach kiedy potrzebowała kogoś bliskiego.
-Tak… - odparł szczerze, chociaż wolał użyć chyba. Byłoby tutaj dużo bardziej trafne. Niewiele pamiętał z ostatniej wycieczki, a jedyna pamiątka jaka mu po nich została, to kilka nieprzyjemnych nakłuć na całych rękach. Nie potrafił sobie przypomnieć gdzie był. Wiedział tylko, że był naprawdę wściekły. Ślizgonka tak po prostu znikła. Nie chciał mieć z nią nic wspólnego, wiec uciekła jak najdalej od wszystkiego co się z nią kojarzyło. Do Azji, gdzie nie mógł jej spotkać. Teraz wszystkiego żałował, bo powinien jej szukać.
Chciał ją dopytać o więcej szczegółów. Po co tam wyjechała? Dlaczego zostawiła Hogwart na tak długo. Przecież tak często powtarzała, że chce skończyć szkołę i nie zaczynać studiów. Dlaczego teraz tak bardzo zaryzykowała? I najważniejsze, dlaczego go opuściła. Żadne z tych pytań nie potrafiło przejść przez gardło Gryfona jakby nie chciał jej męczyć. W końcu teraz nie było to, aż tak ważne.
-Jak było? - z lekkim trudem przełknął ślinę. Ostatecznie wolał chyba nie wiedzieć, dlaczego tak zrobiła. Za to ciekawiło go jak spędziła te ostatnie trzy tygodnie. Odpoczęła? Dobrze się bawiła? Bał się, że mógł być to ciężki okres dla Ślizgonki, a tym samym na samą myśl był wściekły na siebie, że nie mógł jej pomóc.
Uśmiech na twarzy chłopaka lekko się poszerzył. Parsknął cicho śmiechem. Chociaż dotyk ćwierćolbrzymki był bardzo przyjemny, to łaskotki na karku udzielały się Gryfonowi. Rozbawiony złapał jej dłoń. Nie chciał się tutaj zaraz zachodzić śmiechem, tylko dlatego, że Ślizgonka przypadkiem odkryła jego wrażliwe miejsce. Zdecydowanie nie była to dobra pora na takie przyjemności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Lis 08 2017, 21:25

Słuchała go uważnie, chłonąc każde, nawet najbardziej bezsensowne słowo, które wypowiadał, w tym samym czasie uśmiechając się trochę głupkowato. Czuła się skołowana, obolała i zmęczona co powodowało, że nie do końca ogarniała co się dzieje. W głowie krążyła myśl, że musi wstać, nie może spędzić w mniejszym pokoju reszty dnia, bo przecież ktoś musiał nakarmić kameleona robalami. Koleżanki z pokoju niezbyt polubiły nowego towarzysza Dramy i wydawały się brzydzić tym przepięknym, chociaż trochę głupkowatym zwierzątkiem. Ona prawie płakała z miłości za każdym razem, gdy go widziała, rozczulał, sprawiał, że robiło jej się ciepło na serduszko — szczególnie kiedy zezował na nią jednym okiem, a drugim podążał w stronę przekąski, by zaraz wyciągnąć po nią język i wszamać ze smakiem. Bo jak tu nie kochać zielonego, zezowatego zwierzaczka? Tylko ludzie z sercem z kamienia nie cieszyli się na widok tak przecudnej istoty.
"Co się stało?" No właśnie, Dreama chyba sama do końca nie wiedziała, co było powodem nagłego załamania. Śmierć Nebraski była przeogromnie smutna i prze obrzydliwie tragiczna — bo niecodziennym jest śmierć z rąk (?) obscurusa wokalisty zespołu punkowego (którego wielką fanką zresztą Vin-Eurico była).
Emocje odrywały w tym wszystkim wielką rolę. Czuła się opuszczona, sama, jakby w jej życiu nie istniał nikt bardzo bliski. Oddaliła się od Leo, od Fire i Gemmy, a w głowie pojawiały się coraz gorsze scenariusze. I utraciła całkowitą chęć walki: o przyjaźń czy miłość.
Wyjazd pozwolił spojrzeć na wszystkie wydarzenia z dalekiej perspektywy, pozwalając dojść Ślizgonce do jednej najważniejszej konkluzji. Były dwa wyjścia: całkowicie oddać się przyjaźni albo zrezygnować z niej i zobojętnieć. Druga opcja wydawała się dużo prostsza, odcięcie od bliskich, z którymi i tak utrzymywała mniejszy kontakt, był łatwiejszy niż powrót i przyznanie do błędów. Stała się tchórzem, zasranym tchórzem, interesującym się tylko i wyłącznie swoim poczuciem bezpieczeństwa. Ostatecznie prawda okazała się zupełnie inna, nie mogła żyć bez ludzi, wyrzuty zjadały od środka, nie pozwalając spokojnie spać w nocy — zresztą jak niby miałaby zerwać kontakt z własnym bratem? Musiałaby zrezygnować z całej rodziny, bo ojciec i matka nie wybaczyliby dziewczynie takiego zachowania do końca swego albo i jej życia.
- Myślę, że śmierć Nebraski była głównym i ostatecznym zapalnikiem tego wyjazdu - przyznała szczerze, na chwilę przymykając oczy. Widziała tragiczny obraz, którego nie potrafiła wyrzucić ze swojej głowy. Podejrzewała, że będzie musiała żyć z tym przez wiele, wiele lat — jednak chciała sobie z tym poradzić samą czy z pomocą bliskich — jej smutek nie mógł niczego zmienić, Jones nie żyła i przyszedł czas, żeby się z tym pogodzić. - Zachowałam się jak kretynka, jak tępa dzida, nie interesowało mnie co z Leo, Fire czy Gemmą tylko spierdoliłam, jak najdalej mogłam, myśląc, że to coś pomoże - Mówiła swobodnie, bez zająknięcia. Przeszłość nie sprawiała aż takiego bólu, po części pogodziła się z tym, że zachowała się jak samolubna hipokrytka, a nie człowiek, na jakiego wychowali ją matka z ojcem - I wiesz co? Nie pomogło, dalej miałam wyrzuty sumienia, dalej czułam się jak śmieć, chociaż zwierzęta pomogły mi dojść do siebie. Nie musiałam myśleć o niczym skomplikowanym, robiłam wszystkie, nawet najobrzydliwsze czynności, byleby tylko na chwilę zapomnieć o tym, co zaszło w Anglii. - beznamiętnie wzruszyła ramionami, po czym założyła za ucho włosy, które drażniły policzek. - A jak nie mogłam spać, to oglądałam durne kreskówki, ewentualnie płakałam w poduszkę, tęskniąc za ludźmi, których kocham i tak minęły mi te trzy tygodnie, kiedy się nie widzieliśmy. - dodała na koniec gorzko, kończąc swój monolog. Przestała się uśmiechać, znów pogłębiając w przeszłości. Dopiero parsknięcie wydobywające się z ust Maxa sprawiło, że twarz Dreamy przyozdobił delikatny uśmiech. O. Czuły punkt w tym miejscu trochę ją zdziwił. W głowie zaświtała jedna, paląca myśl — chciała go ugryźć, dokładnie w miejsce, przy którym złapał jej dłoń.
Znów objęła go mocno, chcąc w ten sposób dodać mu otuchy.
- No to teraz twoja kolej Panie Fairwyn. Co robiłeś, gdzie się pałętałeś no i jakie wspaniałe miejsce tym razem zobaczyłeś - powiedziała żywo, podnosząc się delikatnie do góry, by móc znów spojrzeć w brązowe oczy bliskiego jej sercu chłopaka. Chciała szczerości, nawet jeśli miałaby usłyszeć najpaskudniejsze rzeczy, których być może nie potrafiła sobie do końca zobrazować. Nie podejrzewała go o morderstwa, gwałty czy szalone podrywy, Max nie był typem człowieka, który ranił innych ludzi bez powodu, chociaż szczerze wątpiła, że nawet jeśli miałby powód, to robiłby komuś na złość. Olałby sprawę i odszedł w swoją stronę, całkowicie nie przejmując się ewentualnymi komplikacjami stworzonymi przez tę drugą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Lis 08 2017, 22:27

Niewiele wiedział o tym tragicznym koncercie. Właściwie to tylko tyle, co z opowieści.  Gryfonki, która na nim zginęła też nie znał za bardzo. To trochę śmieszne, ale Max dużo bardziej przypomniał ucznia z zagranicy, niż Anglika uczącego się od pierwszej klasy w Hogwarcie. Trochę żałował, w końcu Ślizgonka go na niego zapraszała. Nie zgodził się. Zostawił ją. Czuł się po części winny, że to przez niego wyjechała. Jak zawsze nie było go przy niej, kiedy tego najbardziej potrzebowała. Był wściekły, znowu był zły na siebie, że nie wspierał jej tak jak powinien. Mógł szukać wymówek, że przecież nie byli ze sobą tak mocno związani, ale czy chciał? Nie. Wolał po prostu wziąć wszystkie winy na siebie i raz jeszcze powiedzieć – przepraszam, zjebałem.
-Trochę tak – przytaknął dziewczynie, bo nie potrafił zaprzeczy. Właściwie to się z nią zgadzał. Ten jej wyjazd był najbardziej kretyńskim pomysłem na jaki wpadła. Co tu dużo mówić. Bez słowa zniknęła z jego życia na dobry miesiąc. Przez cholerne trzydzieści dni, nie wiedział nawet czy żyje. W tym czasie tak wiele sprzecznych uczuć narodziło się w Fairwynie. Nie wspominając już o granicach, które przekraczał w swoim szaleństwie. Uciekał. Tak bardzo naćpany, że momentami nie wiedział jak się nazywa.
-Zjebałaś konkretnie – dodał, krzywiąc się delikatnie. Westchnął głośno i przeciągle. –Co Ci musiało odjebać by bez słowa spierdolić do Afryki… - ugryzł się w język, a przynajmniej zacisnął go za zębami, tak by nie wydobyło się żadne zbędne słowo z ust chłopaka. Nie chciał jej robić wyrzutów, że kurwa znikła, że się martwił i że kurwa tęsknił. Jak w ogóle mogła pomyśleć, że tak ucieczka może pomóc. W Afryce mogła jedynie zapomnieć, tylko czy na pewno tego chciała? Max trochę chciał, dlatego wyjechał do Azji, czego teraz żałował. Zresztą podobnie jak organizm Fairwyna, który teraz potwornie cierpiał.
-Głupia – mruknął cicho pod nosem i przytulił dziewczynę. Źle się czuł, kiedy słuchał o bezsennych nocach Ślizgonki, a jeszcze gorzej, kiedy mówiła o płakaniu w poduszkę. Odruchowo jedna dłoń zacisnęła się w pięść, jakby chciał nią obronić Dreame przez całym złem tego świata. Co z tego, że był jedną z najgorszych rzeczy, które mogły ją spotkać. Głupi Gryfon pozbawiony rozsądku i uzależniony od adrenaliny. Głupi Gryfon, który nie wahał się naćpać z obcą dziewczyną w greckich krzakach.
-Nie wiem – odparł z uśmiechem na twarz. Był wesoły, chociaż wewnątrz wstydził się wszystkiego co zrobił przez ostatnie dwa tygodnie. –Znaczy to nic, czy powinienem się chwalić – dodał nieco poważniejąc, ale nie aż tak, by uśmiech kompletnie zniknął z jego twarzy. –Zacznijmy od tego, że trochę zgłupiałem. – żeby tylko trochę. Trochę było bardzo pobłażliwym stwierdzeniem. Fairwynoiw odjebało równie mocno co Ślizgonce, która leżała tuż obok, z tym że Max nie wyjechał na drugi koniec świata do rodziny, tylko do kompletnie obcych ludzi. –W najprostszym skrócie, to wyjechałem do Wietnamu, a później obudziłem się w Dublinie – i wolał przemilczeć, szczegóły o tym, że początkiem listopada miał na sobie jedynie koszulkę, spodnie i buty. Z największym kacem w życiu, nie przeszkadzałoby mu nawet, gdyby był nagi. A bagaże? Jakie bagaże, przejebał wszystko co ze sobą zabrał. Była to jedna ze straszniejszych przygód Anglika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Lis 08 2017, 23:59

Nawet się nie kłóciła, nie miała Maxowi, że wprost mówi jej, że zjebała. Nie lubiła przyznawać się do swoich porażek, jak każdy normalny człowiek, jednak nie bała się tego. Zawsze wygrywała wrodzona szczerość i to całe nieskrępowanie, które prowadziło Dreame przez całe jej siedemnastoletnie życie. Trudno było kłamać, chociaż kłamała pięknie, trudno było przymilać do innych, bo zawsze twierdziła, że lepsza jest najgorsza prawda niż przymilne kłamstwo. Szczerość cieszyła ją cholernie, nie spodziewała się, że dużo lepiej zareaguje na krytykę niż potulne poklepywanie po główce, które otrzymywała od reszty społeczeństwa. Ludzie pocieszający JĄ wkurwiali, zmartwienie sprawiało, że na jej twarzy pojawiały się rumieńce irytacji. Jak oni mogli jej współczuć, skoro ona spierdoliła i olała swoich bliskich, w takich sytuacjach się nie współczuje, tylko szczerze gnębi.
- Nie wiem co mi odjebało - delikatnie zagryzła pełne wargi i dodała - chyba tęsknota za rodzicami na to wpłynęła, wiesz, są wspaniałymi ludzi, nikt tak nie tuli, jak mój wielki tata. Nawet Leo nie może się z nim równać. - wspomnienia o rodzicach sprawiały przykrość. Rozłąka była czymś dobrym i Dreama wiedziała, że nie można inaczej, jednak to i tak bolało. To oni wychowywali dziewczynę przed jedenastym rokiem życia, to oni pozwalali zajmować pierwszymi zwierzątkami, to oni sprawili, że była tak pewna siebie i inna — bo oni też do najnormalniejszej z par nie należeli. W ich towarzystwie życie stało się jakieś prostsze. Nie była już malutką córeczką tatusia, dorosła, musiała i chciała zająć się swoim własnym życiem i już więcej nie niepokoić rodziców takimi wydarzeniami. Spotkanie z Fairwynem stało się dla Ślizgonki poniekąd pierwszym krokiem w dorosłe życie. Jeśli chciała myśleć o kimś, chociaż odrobinę poważnej, to ważne było, żeby przestała zajmować swoje serce i myśli totalnymi pierdołami, bo nie o to chodziło w życiu, nie?
Mogła jedynie domyślać się jak bardzo szalony był wyjazd Maxa. Drżała na samą myśl o tym, co mógł przeżywać. Słowa, które wypowiadał, wprawiały w osłupienie, a przecież nie zdradzał żadnych szczegółów; czego żałowała, ale zmuszać do niczego chłopaka nie chciała. Martwiła się jak cholera, modląc się, by ten nie wpakował się w gówno, które ciągnęłoby się za nim aż do Anglii, po części obwiniając się o ten stan.
Znów pochyliła się nad nim z bardzo poważną miną. Nie mogła tak tego zostawić, nie chciała, miałaby wyrzuty sumienia, gdyby tego poranka nie złożyła mu żadnej obietnicy.
- Obiecaj mi, że już nigdy nie pojedziesz sobie o tako - na chwilę unosiła się nad nim tylko na jednym ręku, dzięki czemu mogła pstryknąć w palce - bez pisania listów co najmniej, zaznaczam co najmniej dwa razy w tygodniu. - mocno zmarszczyła brwi i zmrużyła oczy - Ja obiecuje nie odpierdalać i siedzieć na dupie i też nie wjeżdżać sobie tako do Afryki, bez powiadomienia twej szanownej osoby o takim wydarzeniu.
Nie chciała zabraniać Maxowi wyjazdów. Dobrze wiedziała, że dusiłby się spędzając cały rok w Anglii, miała nadzieje, że będąc na tych swoich wyjazdach, będzie dręczył ją listami, bo inaczej zamartwiłaby się o niego na śmierć. A tego nie chcieli równie bardzo. Drastycznym wydawało sie Dreamie zabranianie kochanej osobie robienia czego tylko ta druga strona zapragnęła, nie chciała mieć nad nim władzy, przecież nie był pieskiem, który miał być na każde jej zawołanie. Vin-Eurico nie potrzebowała nikogo takiego w swoim otoczeniu i zależało jej na tym, by samą nigdy nie stać się kimś takim dla kogokolwiek innego.
- Dobra, trzeba to zapieczętować - ponownie przygryzła wargi, czując ciarki na całym ciele na samą myśl o tym, co chciała zrobić. Oparła się na Gryfonie całym swym ciężarem, złapała jego twarz w dłonie, a na ustach złożyła delikatny pocałunek. - Dobra, przypieczętowane - rzekła, kiedy już zabrała wargi z jego warg i uśmiechnęła się pięknie, ciągle trzymając dłonie na twarzy Anglika. - I chyba muszę Cię zmartwić kochanie, ale będę spadać. Kameleon sam się nie nakarmi - rzuciła lekko, siadając nad nim okrakiem i zaczesując ciemnobrązowe włosy do tyłu. Obowiązki wzywały, ale nie mogła nic na to poradzić. Zwierzęta były dla niej najważniejsze na świecie, od zawsze na zawsze i nie mogła wybaczyć sobie, że zielony przyjaciel czeka na nią taki głodny i samotny.

/zt


Ostatnio zmieniony przez Dreama Vin-Eurico dnia Pon Lis 13 2017, 14:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Lis 09 2017, 12:37

-A ja? – spytał unosząc brwi lekko do góry i uśmiechając się zaczepnie do Ślizgonki. Był zdecydowanie niższy od Leo, nie wspominając już o ojcu Dreamy. W życiu widział może kilku olbrzymów, więc mógł się tylko domyślać jaki był ich tato – półolbrzym. O ile nie bał się drażnić Leonarda, tak może przy nim zachowałby kilka uwag dla siebie. Wiadomo jak to jest. Córeczka to oczko w głowie tatusia. Fairwynowi nie zależało na tym, by wdawać się w konflikty z rodziną Vin-Eurico. Zbyt mocno mu zależało na ciemnowłosej, by stracić ją znowu przez jakaś pierdołę.
Nie potrafił ukryć, że podobało mu się to jak dziewczyna się nad nim pochylała. Była tak blisko, że niemalże mógł poczuć jej ciepły oddech na własnej skórze. Uśmiech nie potrafił zejść z twarzy Gryfona, nawet jeśli Dreama wyglądała na bardzo poważną.
-Obiecuję – przytaknął, dokładnie obserwując dziewczynę. Dla niej był gotów zrezygnować ze swoich wycieczek, ale jak tak stawiała sytuację, jeszcze bardziej cieszył się, że ją miał i jeszcze łatwiej było mu obiecać.
-Może następnym razem pojedziesz ze mną – tak bardzo tego chciał. Ucieszyłby się niesamowicie, gdyby Ślizgonka zgodziła się z nim wyjechać. Na kilka dni, na koniec świata, z dala od prostych, codziennych problemów. –A ja pojadę z Tobą – zadeklarował się z wielką ochotą. Chociaż im dłużej o tym myślał, to zaczął się zastanawiać czy to taki dobry pomysł. W końcu spotkałby tam jej ojca. Co jeśli nie spodobałby się półolbrzymowi. Przecież tak wielki człowiek, mógłby przypadkiem zabić Anglika.
Nie za specjalnie zdziwiły go poczynania Ślizgonki. Mówiąc dokładnie, to brał taką opcję pod uwagę W końcu atmosfera w tym niewielkim pokoju była bardzo wyjątkowa i w pewnym sensie trochę magiczna. Dłonie ułożył na jej nogach i spojrzał w jej oczy, nieco zasmucony. Naprawdę chciała go teraz tak po prostu zostawić.
-Skoro musisz – westchnął zrezygnowany i podniósł się do pionu. Spojrzał prosto w oczy dziewczyny i pogłaskał ją po policzku. Zbliżył swoje wargi do niej i złożył lekki pocałunek na jej ustach.
-Tylko znajdź mnie szybko, kochanie – wyszczerzył do niej lekko żeby. Wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo w swojej krótkiej wypowiedzi. Troszkę drażnił się z dziewczyną, ale na swój sposób było to zabawne. Przynajmniej Gryfona bawiło, takie łapanie za słówka.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29577
  Liczba postów : 43311
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Wrz 02 2018, 13:06

ROZGRYWKI KLUBU DURNIA

O miejscu i godzinie zostaliście wcześniej poinformowani przez krótki list. Na środku pokoju na stole leży przygotowana talia kart, która tylko czeka aż usiądziecie i zabierzecie się za grę. Pamiętajcie, że zwycięzca może być tylko jeden. Powodzenia!
Macie 3 dni na odpis, w stosunku do osoby przed wami! Zasady znajdują się tutaj, a szczegóły rozgrywek znajdziecie tu.
Kolejność:
1. @Kai I. S. Snowflake
2. @Emily Rowle
3. @Blair Baldwin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -5
  Liczba postów : 24
http://www.czarodzieje.org/t16503-kai-snowflake?highlight=Snowflake
http://www.czarodzieje.org/t16534-kiss-me-like-you-miss-me#455285
http://www.czarodzieje.org/t16518-hugs-and-kisses#454214
http://www.czarodzieje.org/t16507-kai-snowflake?highlight=Snowflake




Moderator






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Wrz 04 2018, 22:43

1, kapłan


Malakai zjawił się jako pierwszy na miejscu podrzuconym mu w liściku. Był odrobinę niepewny, kiedy poruszał się po zamku; sądził, że dotrze jako ostatni, być może nawet spóźniony? Specjalnie wyszedł wcześniej, żeby nikomu nie psuć rozgrywek. Nienawidził być gdziekolwiek po czasie - uwielbiał wstrzelać się idealnie pomiędzy ustalone minuty, tak aby nie można było mu niczego zarzucić. Podążał zatem korytarzami, pozerkując na zegarek i z każdą chwilą denerwując się na siebie samego coraz bardziej. Mógł wyjść wcześniej...
A jednak, wystarczyło podpytać jakiegoś uczniaka, złapać kontakt wzrokowy z przesympatycznym obrazem na korytarzu, a potem trochę pokombinować. Dostał się do przytulnego pomieszczenia, w którym nikogo więcej nie było. Mógł zatem przysiąść przy niewielkim stoliku, na którym czekała nietknięta talia kart do Durnia. Miał nadzieję na zawiązanie jakichś nowych znajomości, bo mimo wszystko czuł się w Hogwarcie nie jak Śnieżynka, a Świeżynka.
Obie panie, kiedy już przyszły, powitał z szerokim uśmiechem na ustach. @Blair Baldwin miał już przyjemność poznać i bez wahania puścił jej oczko - Gryfonka, a w dodatku jego wakacyjna współlokatorka! @Emily Rowle za to jeszcze nie kojarzył, co nijak nie umniejszało jego entuzjazmu.
- Hej, hej, jestem Kai - przedstawił się Ślizgonce, a potem zatarł dłonie z zapałem. - Zaczynamy? - Zaproponował, nie chcąc tracić czasu. Sięgnął zaraz po kartę, wykładając pierwszego Kapłana.

______________________

Snowflake
Blossom on a tree, You know how I feel.
It's a new dawn, It's a new day
It's a new life for me...
And I'm feeling good.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 318
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pią Wrz 07 2018, 18:49

Emily oczywiście wyjątkowo cieszyła się na rozgrywki. Kochała tego typu gry i przede wszystkim uwielbiała samego w sobie durnia. Dlatego kiedy dostała anonimową wiadomość o rozgrywkach, nie zawahała się nawet przez moment! Była tylko ciekawa na kogo trafi, jak potoczy się gra i przede wszystkim, przegra czy wygra? Szczęścia to ona za wiele nie miała, ale zdarzało się, że los ułożył się na jej korzyść. Przyszła na miejsce chwilę wcześniej. Blair już była, a po kilku minutach dołączył nowy chłopak. Nie miałam pojęcia kto to, ale wyglądał na sympatycznego. Może był nowy? Wydawał się być dość charakterystyczny, trudno uwierzyć, żeby przegapiła go na korytarzu.
- Hej, ja Emily - przedstawiła się obojgu, bo nie znała żadnego z nich. Kiwnęła głową na propozycję rozpoczęcia. Była już ciekawa co wylosuje. Oczywiście karta była beznadziejna i Emily naprawdę nie chciałby odczuć jej skutków. Na szczęście nie wyglądało na to, żeby miała przegrać to zagranie, na co odetchnęła z ulgą.

3, kapłan

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : przedmieścia Londynu
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 65
  Liczba postów : 26
http://www.czarodzieje.org/t16511-blair-blue-baldwin
http://www.czarodzieje.org/t16514-relacje-blair#454075
http://www.czarodzieje.org/t16513-bill
http://www.czarodzieje.org/t16510-blair-baldwin#454052




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sob Wrz 08 2018, 10:53

Nie miała pojęcia dlaczego zapisała się na tego eksplodującego durnia. Do żadnego klubu nie należała, może chciała należeć? Jedynie ten wydawał się jej jakiś taki w miarę w porządku. Gra w karty, mugole również grali, więc.. Nic skomplikowanego. Tutaj miało się tarota za talie, co ją zainteresowało.
Przybyła na miejsce, sądząc, że jest spóźniona. Bardzo spóźniona... Błądziła jeszcze po hogwarcie z kilka dłuższych chwil, co jakiś czas zatrzymując się i przyglądając portretom, jakby w Hogwarcie była na pierwszym roku. Nie miała pojęcia kogo spotka na miejscu. Na liściku nic nie pisało - całkowicie normalne.
Ucieszyło ją, że trafiła na gryffona o imieniu Kai. Puścił do niej oczko, co nie uszło jej uwadze, ona zaś pomachała mu, chociaż właśnie przyszedł i nie miał zamiaru odchodzić. Spojrzała na ślizgonkę o niemal białych włosach.
- Blair. - Rzuciła w eter, od tak dla jasności. No i zaczęli grać. Szczerze to Baldwin nie miała pojęcia o... tej grze. Znaczy nie pamiętała co każda karta robi, jak się przegra, ale nie zamierzała przegrywać. Nie pierwsza.

6, Gwiazda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -5
  Liczba postów : 24
http://www.czarodzieje.org/t16503-kai-snowflake?highlight=Snowflake
http://www.czarodzieje.org/t16534-kiss-me-like-you-miss-me#455285
http://www.czarodzieje.org/t16518-hugs-and-kisses#454214
http://www.czarodzieje.org/t16507-kai-snowflake?highlight=Snowflake




Moderator






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Wrz 11 2018, 21:56

Zaczęło się sympatycznie. Blair nie była już dla Kaia taką zagadką, bo mimo wszystko trochę czasu w swoim towarzystwie spędzili. Druga dziewczyna, Ślizgonka, zdawała się miła i chyba nawet trochę podekscytowana grą. Oczywiście, coś w tym wszystkim musiało się popsuć - musiał przegrać, jak gdyby szło mu za dobrze. Zmarszczył lekko brwi, obserwując swoją kartę... z której nagle zniknął obrazek, by zaraz jego miejsce zastąpiły elegancko wypisywane słowa.
- Och, OCH - wyrwało mu się, a potem jeszcze zaklął cichutko pod nosem, pospiesznie próbując zakryć głupiego tarota. Nie był jakimś mordercą czy przestępcą, zatem sekrety pojawiające się na karcie nie były czymś tragicznym... Mimo wszystko nie chciał dzielić się z dziewczynami informacjami odnośnie tego, jak to nauczyciel przyłapał go podczas pływania nago w jeziorze, ani jak spadł z drzewa, zagapiony na szkolną piękność. - Tego nie było - co za głupota - kto wymyślał tę zabawę? - Potrząsnął głową, śmiejąc się z samego siebie, choć na policzkach pojawiło się trochę subtelnego różu.
Malakai sięgnął po kolejną kartę, nie wiedząc jeszcze czy modli się o (dla odmiany) wygraną, czy też szybkie dobicie.
- Głupiec... jakoś pechowo wyglądają te moje karty, nie?


2, głupiec

______________________

Snowflake
Blossom on a tree, You know how I feel.
It's a new dawn, It's a new day
It's a new life for me...
And I'm feeling good.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 318
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pią Wrz 14 2018, 22:55

Emily spojrzała rozbawiona na Kaia, patrząc jak gra bezczelnie zdradza jego sekret. Ucieszyła się, że to nie jej przypadło to nieszczęście i ktoś inny musi cierpieć. Dobry początek. Może gra nie będzie taka zła? Przynajmniej nie miała pecha na wstępie.
- Gra jest fajna. Po prostu do momentu, w którym nie zaczyna się przegrywać... - zauważyła, kręcąc głową i szykując się do kolejnej rozgrywki. - Mogło być gorzej - pocieszyła chłopaka. Jego sekret mógł być stanowczo bardziej żenujący, prawda? Aczkolwiek uśmiechnęła się trochę pod nosem sięgając po kolejną kartę, która jej przypadła. Wyciągnęła ją i porównując ją do karty chłopaka wiedziała już, że jest dobrze. Przynajmniej była bezpieczna, a nawet jeśli nie, to efekt karty nie był taki znowu straszny. Zniknięcie części ciała nie było najgorszą konsekwencją
- No, aż dziwne, to na ogół ja zgarniam na siebie całego pecha... ale dzięki, że mnie odciążasz. Doceniam.

5, sąd ostateczny

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29577
  Liczba postów : 43311
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pią Wrz 21 2018, 23:40

Dureń bywa zaskakująca grą. Cieżko do końca przewidzieć jak sie potoczy i kiedy twoje karty po prostu wybuchną. @Blair Baldwin może zwlekałaś za długo? A może po prostu jakaś siła się na ciebie uwzięła. Odpadasz z gry (brak aktywności) tym samym zwiększając szansę innych na zwycięstwo!

Kolejny ruch - @Kai I. S. Snowflake
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   

Powrót do góry Go down
 

Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Pokój nr 69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-