Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 12:18

First topic message reminder :


Mniejszy Pokój

Pomieszczenie zdecydowanie dużo bardziej przytulne i intymne. Można się do niego dostać przechodząc przez mało widoczne, białe drzwi w pokoju rozrywek. Nie jest on tak chętnie odwiedzany przez studentów. Jeśli chodzi o gry, nie ma ich tu za wiele, ze względu na niewielkie rozmiary pomieszczenia. Pokój przeznaczony jest raczej dla osób, które chcą choć na chwilę uciec od innych i w spokoju popijać alkoholowe drinki, których w małym pokoju nie brakuje.
W dużej szafce, zajmującej ścianę naprzeciwko drzwi, znajduje się cały mały arsenalik różnorodnych alkoholi. Od zupełnie przeciętnych, do wykwintnych i rzadko wybieranych przez uczniów.
Stoi tam też kanapa z niską ławą stojącą na przeciwko, oraz parę porozrzucanych poduszek.

UWAGA: Możesz tu przebywać jeśli jesteś uczniem Salem, jeśli nie, musisz rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym. Salemczycy mają bezwzględny zakaz sprowadzania tu znajomych!



Z impetem wpadli do małego pokoju i choć nie była pewna, czy nie stratowali po drodze jakiegoś leżącego, pijanego studenta, w tej chwili było jej to zupełnie obojętne. Zignorowała stłuczone naczynie, czymkolwiek ono było. Miała swojego Vanberga, a kolejną część nocy zamierzała poświęcić właśnie jemu i nikomu innemu. Przypadkowymi ofiarami będą przejmować się rano. Oczywiście jeśli rano będą w ogóle w stanie wstać, biorąc pod uwagę ilość alkoholu, którą chwilę temu wypili.
Dobra, zapomnijmy o tym budowaniu napięcia, cierpliwości i tak dalej. Ten pomysł od początku skazany był na niepowodzenie. Dziwne, że coś takiego w ogóle wpadło jej do głowy. Cóż, to pewnie przez Mary, która wciąż od czasu do czasu odzywała się w jej małym rozumku. Chociaż w pierwszej chwili zdziwiła ją trochę stanowczość Dextera, racjonalnie rzecz biorąc wcale to nie była złe. To nic, że czuła się jak w klatce. To zdecydowanie, bynajmniej bardzo przypadło jej do gustu.
Tak więc całowała wciąż chłopaka, a potem oderwała się na chwilę, by ściągnąć buta. Buta, nie buty. Dziwne. Ciekawe co się stało z tym pierwszym. Pewnie leżał sobie wciąż gdzieś tam na sali, pomiędzy tańczącymi, grającymi w butelkę, albo wygłupiającymi się studentami. Zaczynała dostrzegać pewną lukę w swej pamięci, ale zupełnie nie zwracając na to uwagi, powróciła do całowania Dexia, w międzyczasie pozbywając się bluzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Sie 29 2013, 16:15

Pan Champion doznał wrażenia, że jakoś zawsze nie może normalnie pogadać z koleżankami z klasy jego siostry.
Czy to przez jego niezbyt miły charakter? Czy może też dlatego, że większość Ślzigonów nie dała sobie w kaszę dmuchać jak to mieli w zwyczaju inni uczniowie? Trudno orzec. Z drugiej jednak strony im cięższy przeciwnik tym lepsza i bardziej interesująca rozgrywka.
Frederick jeszcze nie wiedział do czego go zaprowadzi ta rozmowa. Może lepiej by było, gdyby w ogóle się tu nie zjawiał?
Ale było za późno na odwrót. Bowiem tylko tchórze uciekają z podkulonym ogonem. Nie on. Chociaż porażka to słowo raczej obce Championowi.
- Owszem nie ładnie - zgodził się Freddie. - W sumie to nie moja sprawa, co robisz ze swoim życiem. Chcesz je zmarnować - marnuj. Chcesz coś osiągnąć - próbuj.
Filozofia nie była mocną stroną Freddiego. Z resztą nie miał zamiaru prawić dziewczynie kazań. Jej życie nie jego sprawa. Słowo empatia nie wiele mu mówiła.
Dla niego ludzie byli tylko marionetkami, które poddają się woli silniejszych jednostek, które sprawowały nad nimi władze. Aci biedacy myśleli że mają.jakikolwiek wpływ na władze.A Frederick zamierzał kiedyś być u władzy i tak łatwo jej nie oddać. Kiedyś na pewno ale jeszcze nie teraz
- Swoją drogą pewnie są lepsze miejsca w zamku do marzenia o czymkolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Sie 29 2013, 21:17

Sophie miała marnować swoje życie? O czym ten człowiek mówił? Błądził. Nie znał jej. Nie wiedział kim jest jej matka, do jakich czynów się posunęła, żeby córka była perfekcyjna. Ile razy zmieniała jej życie, przemeblowywała pokój w nadziei, że to zmieni te dziewuszysko. A Sophie była piękna, emanowała tym spokojem, tym czymś do czego lgnęli mężczyźni, a nienawidziły inne kobiety. To nie było normalne, ale Soph już teraz - mając siedemnaście lat, była w stanie właśnie teraz zaskoczyć go wszystkim. Rozciągnąć się i wykonać kilka baletowych figur, które zapierały dech w piersiach, albo opowiedzieć o wojnach sprzed wielu lat, których skutki miała wykute na pamięć.
I co? Miał jej zazdrościć? Soph miała tym imponować jeszcze bardziej. Piękno, inteligencja... Dwie największe bronie kobiety. Wobec brat Zoe nie stosowała żadnej. Po prostu milczała. Nie interesowały ją jego rady. Naprawdę. Nikt jej nie radzil. Nie szukała dobrego wujka, który jej powie: "Zobacz Soph, to jest gorące, na drugi raz tego nie dotykaj". Ona raczej szukała ryzyka, kogoś kto z nią pobiegnie, niżeli będzie spowalniał.
Zatem patrzyła na niego jak na wariata, jak na kogoś do kogo trzeba wezwać lekarza. Uśmiechnęła się jak do dziecka, któremu trzeba wytłumaczyć do czego służy woda.
- Och tak. Pójdę do lasu patatajać na jednorożcach. Ok? - Pokręciła głową trochę zażenowana tym co powiedziała, no zdarza się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Wrz 02 2013, 11:25

Frederick nie radził. W życiu nie zniżyłby się do czegoś takiego jak udzielanie rad. No może czasami. Ale bardzo, bardzo rzadko jako.
On zazwyczaj wydawał polecenia, a ludzie je wykonywali bez mrugnięcia okiem.
Owszem nie znał Sophie i mówił na ślepo, ale co mu szkodzi? I tak prawdopodobnie jak on stąd wyjdzie, ona o nim zapomni, a on o niej. I będzie tak jak do tej pory.
Champion nie widział sensu zawierania z nią bliższej znajomość, jako że nie wiedział nic na temat jej rodziców. A skoro tak to było to nie tracił czasu na przypodobanie się młodszej koleżance. Nawet jeśli Tiara Przydziału umieściła ich w tym samym domu.
- Jeśli chcesz - rzucił.
Chyba źle odebrała jego wcześniejsze słowa. Chłopak nie zamierzał jej mówić, co na robić. Tak ogólnikowo tylko wypowiedział tamte słowa.
Kilka wyrazów tworzących zdanie, ale skierowanych do niej, bo była jedynym odbiorcą w tym pomieszczeniu, a nie mających na celu mówienie jej jak ma żyć czy postępować.
- Po za tym nie zrozumieliśmy się - Freddie tłumaczący się? Ależ skąd. Nie jego wina, że źle zinterpretowano jego słowa. - Mówiłem ogólnie. A nie odnosiłem się akurat do twojego życia i miejsca spędzania czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Wrz 03 2013, 16:24

Sophie delikatnie przekrzywiła głowę zaciekawiona słowami chłopaka. Chyba na przekór wszystkiemu próbował zostać poważnym kimś, kto zdobędzie świat i spali za sobą wszystkie mosty, żeby inni nie mogli przyjść z prośbami o pomoc. Próbował... A czy rzeczywiście odniesie zwycięstwo? Nieznacznie pokręciła głową dopijając porzeczkowy sok. Dopiero potem splotła ze sobą dłonie uśmiechając się tajemniczo, zupełnie tak jakby wiedziała coś dodatkowego o chłopaku.
To był brat Zoe? Zoe ze Slytherin'u, która roznosiła pół zamku gdy tylko budziła się wcześniej od innych? To był ten chłopiec? A zatem matka rodząc Phill'a nie zrobiła jej aż takiej krzywdy, jak ta Zośce. A może to po prostu pierwsze wrażenie? W sumie nie miałaby chyba nic przeciwko dłuższej czy krótszej rozmowie. Tylko o czym? O czymś konkretnym najlepiej!
- W porządku, rozumiem. Nie miałeś nic złego na myśli. - Powiedziała ciepło, aż dziwnie, że ton jej głosu zmienił się tak nagle... Prawie nie do poznania.
- A Ty? Czym sobie zawdzięczam Twoje towarzystwo? - Spytała zauważając, że chłopak zatrzymał bezpieczny dystans między nimi, co w gruncie rzeczy ją ucieszyło. Tak przynajmniej uważała. Skupiła się na małym elemencie stojącym na szafce... Baletnica! Powinna poćwiczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Wrz 17 2013, 21:03

Taki niby zwyczajny dzień, wtorek. Zajęcia według planu, którego i tak nie przestrzega, a tu jednak proszę wieczorem miliard niespodzianek. Zacznijmy chyba od tej najmilszej, w końcu wszystkim się przypomniało, ze kiedyś im Lorrain odpisał na list i trzeba by było spiąć zadek, usiąść i odpisać. Nawet dalej pisze z rudą nieznajomą, którą zna tylko z podręcznika do obrony przed czarną magią. Zabawne, że widział ją raz w życiu, a zamienił z nią więcej zdań niż z większością osób w jego dormitorium. Przypadek? Nie sądzę... Kolejno odpisała mu już lepiej znana Sherisse, która jak zawsze tylko biadoliła o tańcu. Nic nowego, ale miło porozmawiać z kimś innym niż matka na temat tego tak starannie ukrywanego talentu. I na końcu napisała ta dziwna Sky, o której w sumie nie wiedział co ma myśleć. Miał jednak na tyle dobry humor po rozmowie i innymi, że nawet odpisanie jej nie zrobiło mu większego problemu. Najwyraźniej jego społeczna część duszy weszła z klatki i dziś chce poznawać, badać, smakować. Oczywiście, nie można mu zarzucić jakiegoś dzikiego popędu. Lepszy dzień, nic więcej. Znając jego 'dobrą' pamięć, nie rozpoznałby jej na korytarzu. Dziś jednak będzie potrafił... Musi, a jak nie to wyśle sowę. Ona każdego wytropi, zwłaszcza, jeśli będzie stał 3 metry od nadawcy listu.
Tak więc wieczór mijał mu zasadniczo szybko. Zaszył się w mniejszym pokoju, by móc skupić myśli na pisaniu. Czemu nie dormitorium? Ostatnio tam panuje zasada, ze jeśli nie masz gościa, to wyjdź. Wiadomo... On tak owego się nie spodziewał wtedy. Teraz jednak miło jest stwierdzić, że wybrał idealne miejsce na spotkanie z każdym. Tu by się mogło wszystko zdarzyć. Od skrajnej miłości do nienawiści. Miejsce po prostu przytulne, ale nie intymne. Przypadek? Nie sądzę....
Co ja tak dziś o tych przypadkach? Sprawa jest prosta i powszechnie znana. Phil nie wierzy w przypadki. Wie, ze to spotkanie na pewno ma jakiś cel. To, że właśnie dziś ona do niego napisała. To, że przyszedł akurat w to miejsce... A tu nikogo nie było i nie ma dalej. Uśmiechał się więc sam do siebie, przeczuwał ciekawy wieczór. Oczywiście... Proszę tu sobie niczego nie kojarzyć, ciekawy może oznaczać wiele rzeczy. Może dla nas nie... Ale dla niego na pewno. Jego głowa jest pełna tajemniczych, niepoukładanych myśli, które właśnie w takich momentach przychodzą.
Tak więc... Gdzie ona jest? Czyżby miał tu siedzieć na marne? A może... Już szykuje piękną suknie i równie 'uroczą' bieliznę? No wszystko się okażę, noc jeszcze młoda!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Szkocja, ziom!
Galeony : 135
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6485-skylar-sky-winterbottom#182144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6487-fruzki-wola-optymistow#182149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6486-sky-w#182145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7364-sky-winterbottom#206922




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Wrz 17 2013, 21:56

Po co poznawać ludzi osobiście, jak można naskrobać kilka słów na pergaminie i posłać sowę w świat! Skaj co prawda nie miała w zwyczaju wysyłać listów, ale wszystko jest lepsze niż nauka, toteż nawet takie zajęcie, którym normalnie nie zawracała sobie głowy, było o niebo ciekawsze niż pisanie zadanych esejów. W ciągu jednego wieczoru zdążyła wysprzątać całą swoją część pokoju, która od przyjazdu do Hogwartu zdążyła nabrać wyglądu pobojowiska, znaleźć współlokatora do mieszkania, którego jeszcze nawet nie mieli i rozpocząć w dosyć specyficzny sposób nową znajomość.
Za skarby świata nie spodziewała się, że Philippe jej odpisze, a już tym bardziej, że już po kilku listach będą się spotykać gdzieś na zamku. Zwłaszcza, że podejrzewała iż chłopak może jej nie kojarzyć. Nic dziwnego, przecież oprócz kilku wspólnych zajęć w przeszłości, nie mieli okazji poznać się osobiście. Tym większe było jej zdziwienie, kiedy sowa przyniosła jej dokładne miejsce spotkania. No cóż, jak już tak miało być, wypadałoby chociaż jakoś się przygotować. Winterbottom nie chciała kazać swojemu korespondencyjnemu koledze czekać zbyt długo, toteż oszczędziła sobie strojenie się, pozostając w wygodnych czarnych legginsach i nieco nadgryzionym zębem czasu podkoszulku z nazwą zespołu Diabelskich Sideł. Zarzuciła jedynie na siebie ręcznie dziergany przez jej mamę sweter, przywdziała masywne buciska i zeskoczyła z łóżka, po drodze zahaczając jeszcze o kufer stojący u wezgłowia. W końcu nie wypadało iść na spotkanie z pustymi rękoma, a nadarzała się idealna okazja do wypróbowania jej pierwszej, w pełni już dojrzałej tury whisky. Skaj aż zatarła łapki z radości, szalenie radując się faktem, iż być może znalazła osobę postronną, na której mogła wypróbować działanie swojego trunku. Aby tylko nie okazał się trujący.
Na umówione miejsce dotarła w podskokach, tuż przed wejściem zatrzymując się, by rozpuścić niedbale związane włosy. Po całym dniu chodzenia z kokiem na czubku głowy, postanowiła dać im nieco odpocząć, przy okazji zyskując plus pięć punktów do seksapilu.
Z nieco zdenerwowanym uśmiechem pchnęła drzwi i rozejrzała się po pomieszczeniu, niemalże natychmiast lokalizując swojego nowego kompana.
- No proszę, a jednak się pojawiłeś. - zauważyła, ostrożnie zamykając za sobą białe drzwi. W kilku krokach znalazła się obok chłopaka, bezceremonialnie wciskając mu w ręce butelkę z bursztynowym płynem. - Pomyślałam, że przyda się coś na przełamanie pierwszych lodów. - dodała, uśmiechając się nieco głupkowatym, zażenowanym uśmiechem. W końcu nie co dzień szło się na randewu w ciemno!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Wrz 24 2013, 17:34

Nie musiał długo czekać. W sumie to dobrze, bo jest to jedna z tych rzecz, których wszyscy nie lubią. Phil może zniósłby to nieco lepiej niż przeciętny uczeń tej szkoły, położyłby się na środku, patrzył w sufi czy zasnął. Po jakimś czasie jednak Sky nie mogłaby go wybudzić i to by dopiero była historia. On ją zaprasza, ona przychodzi, a on śpi. Zachowanie godne niejednego bad boy'a w tej szkole, który już czeka, by jakieś kolejnej dupeczce w 'subtelny' sposób powiedzieć "Nie maleńka, ja mam na dzisiaj ciekawsze zajęcia". No to w stylu jakiegoś Villiers'a czy Faleroy'a... A my tu o Lorrainie, więc może wróćmy na ziemię. On taki nie jest, nie miałby zamiaru nikogo urazić. Prawda?
Tak więc przyszła, zwyczajna, z pozoru nawet wydawała się cicha i spokojna. On jednak wie... W tej szkole nie ma osób cichych i spokojnych, taki duszyczek niczym woda stojąca w kałuży. Tu wszystko jest po symbolem butelki, ma smak palący, zapach odpychający. Miał tego obraz na urodzinach Laili, gdzie fontanna jeśli jej nie skosztowałeś uraczyła cie 'napojem szlachty' od stóp do głowy. Nie miałeś wyboru, musiałeś wpaść w ten stan. W to wspólne, niemówione uzależnienie... Czy Philowi ono przeszkadzało? Skąd że znowu. Poznaje wtedy wiele osób, może powiedzieć każdemu co chce i wie, że ta osoba tego jutro nie będzie pamiętać. Sam jednak nie gustuje w tym stanie. To nie melancholia, po tym się nie myśli. Przy jego zjazdach tamte to tylko młodość, chudość i odmóżdżenie. Nic co watroby było przeżyć więcej niż jeden raz. Czemu więc reszta woli imprezować, zamiast samotnie obserwować chmury na błoniach? Jemu nie będzie dane tego wiedzieć, przynajmniej nie teraz.
- Byłem tu cały czas. Z dormitorium sowa leciałaby do ciebie o wiele krócej. - Ludzie mieszkający w wierzach pozdrawiają, świetna sprawa. Lorrain poleca.
Spojrzał na uroczo uśmiechającą się do niego dziewczynę. Butelka w jej rękach świadczyła o tym, co pisałam powyżej. Oczywiście on jej nie odmówi... W końcu nie wie o tym, że alkohol jest jej produkcji i może mieć z tego powodu jutro nieprzyjemności w toalecie. Bez ryzyka nie ma zabawy. Skoro powiedział "A" i ją tu zaprosił, to teraz trzeba powiedzieć "B" i skosztować tego 'cudu świata'.
- Uzbroiłaś się nie tylko w cierpliwość do mnie jak widzę - Wziął od niej butelkę, po czym odstawił na stolik obok miejsca w którym siedział - Tamto pewnie też ci się do mnie przyda. - Uśmiechnął się, w końcu wiedział, że oboje są sobie obcy, a charaktery mają skrajnie inne. W życiu trzeba poznawać wielu ludzi, nie koniecznie takich samych. Nie sądzisz, że ta inność może być pociągająca? OK! No już, ogar!
- Siadaj, jeszcze ci nogi zwiędną i mi tu upadniesz - Poczekał na jej reakcje, zawsze lepiej nie wpadać w słowo-ciąg, jeszcze uzna go za nachalnego czy jakiego innego choreg psychicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Szkocja, ziom!
Galeony : 135
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6485-skylar-sky-winterbottom#182144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6487-fruzki-wola-optymistow#182149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6486-sky-w#182145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7364-sky-winterbottom#206922




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Wrz 25 2013, 19:52

Naprawdę jestem gotowa przepisać część pierwszej książki, która nawinie mi się pod rękę tylko po to żeby zapchać post, bo nie jestem w stanie kompletnie, kompletnie dzisiaj myśleć i nie idzie mi pisanie, niestety. No ale co pan zrobisz, równie dobrze mogę zacząć pisać posta od tego, że wcale nie umiem pisać i to już będzie jakiś początek. Widzisz? Już mi wyszły trzy linijki!
Nie wiem jakim cudem Winterbottom wydała się Philippowi z pozoru spokojna i cicha, kiedy już sama jej poza i zadarta ku górze broda przejawiały cechy agresywne, ale mniejsza o detale.
Może to kwestia lekkiego zdenerwowania, jakie jej towarzyszyło. W końcu nigdy w życiu nie umawiała się na randki - czy też bardziej spotkania - z obcymi chłopakami. Żadnych randek w ciemno, ale jak widać zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda?
No też nie przesadzajmy, przecież Winterbottomowie od pokoleń pędzili whisky i ich stary przepis był przekazywany z dziada pradziada wraz z tajnikami tej zacnej dziedziny, jaką było pędzenie whisky. Sky od maleńkości bawiła się pośród cudacznych maszyn i kotłów, chowała się za olbrzymimi dębowymi beczkami i poznawała zasady mieszania składników, nim skończyła osiem lat. W wieku piętnastu lat po raz pierwszy przeszła przez cały proces tworzenia sama, bez niczyjej pomocy, czego owocem właśnie była chociażby ta butelka, którą trzymała w dłoni. I nie można było powiedzieć, że jest zła, bo dziewczę zrobiło wszystko dokładnie tak, jak zrobić powinno i poza żarcikami, że etylowy pomylił jej się z metylowym czy że dodała za dużo spirytusu i można oślepnąć czy coś tam, tak naprawdę przecież nie rozdawałaby trunku na prawo i lewo nie mając pewności, że działa jak zupełnie normalna whisky. - Cierpliwość? Nie należę niestety do cierpliwych osób. Zresztą nie wyglądasz mi na człowieka który może mnie doprowadzić do szału, więc mam nadzieję, że jakoś sobie poradzimy. - odparła, uśmiechając się szeroko. W przeciwieństwie do Lorraina nawet jej przez myśl nie przeszło, że nadmierna paplanina może sprawić, iż ktoś wydaje się być nachalny. Skaj paplała nieustannie, toteż to może biedny Phil powinien uzbroić się w cierpliwość do niej. I napić się w tym momencie, bo możliwe, że na trzeźwo tego nie zdzierży!
-Mam zaskakująco silne nogi i nie zdarzyło mi się omdleć od pamiętnego sierpnia w dwutysięcznym ósmym, kiedy to zwyczajnie zapomniałam zasłonić łeb przed udarem, ale doceniam troskę. - rzuciła wesoło, mimo wszystko posłusznie siadając i poklepując miejsce obok siebie.
Jeśli miałeś kiedyś do czynienia z osobą inwazyjną, to Sky bywała trzy razy gorsza niż ta osoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Wrz 26 2013, 13:00

Rzeczy nauczane w dzieciństwie... Dla Sky to było pędzenie alkoholu, co w sumie można uznać za niezłą patolkę, bo nie wyobrażam sobie dziewięciolatki potrafiącej opisać przebieg fermentacji alkoholowej. Oczywiście w porównaniu do czternastoletnich prostytutek, które podkochiwały się w swoim alfonsie o imieniu dźwięcznym,co ogólnie znanym (pozdrowienia dla Karin Cortez) to tam pikuś, nie mniej jednak dalej wychodzące za jakieś granice ogólnie przyjętej normy wychowawczej. Ups! Zapomniałam, przecież tu normalność nie istnieje... W każdym bądź razie na pewno nie taka, jaką którekolwiek z nas mogłoby sobie wyobrażać. Taki Lorrain na przykład od maleńkości uczył się tańczyć, miał despotyczną matkę, nie zna swojego ojca do dziś, a jego ojczym to skończony kretyn. Musiał zmieniać szkołę przez Soph, której wilowatość wcześniej uderzyła do głowy niż hormony. Teraz też nie miał za prosto... Zatajał w końcu sprawę nagich zdjęć swojej najmłodszej siostry, co do przyjemności nie należało. Wszystko to i wiele, wiele innych można podsumować jednym, dźwięcznym stwierdzeniem CZAROstyle...na szczęście w tej szkole nikt nie znał się na tyle dobrze, by te wszystkie sprawy wychodziły na jaw. W sumie dobrze, bo w niektórych przypadkach nawet psychiatra by nie pomógł...
Paplanina... Philowi co trochę przechodzi coś przez myśl, skojarzenia, do których inni nie są zdolni albo po prostu gubią je gubią w natłoku innych myśli. Założę się, że ona też myśli o czymś, o czym nie piszesz. Nie wiesz o tym, albo wolisz to przemilczeć. To naturalne, w końcu nie chodzimy z pustką w głowie przez całe życie, wykonujący tylko nie skomplikowane ruchy i gesty. Nawet największy pustak ma jakieś myśli. Trzeba tylko wiedzieć jakie one są... Kreując Philippa wiedziałam, co chce by myślał. Jaką ma mieć postawę. Nic prostszego
Gdy ona usiadła, on wstał. Nie po to, by wyjść, ale by znaleźć jakieś szklanki na alkohol. Nie będą w końcu pili z gwinta... Lorrain jeszcze nie przywykł do ogólnopanującego zwyczaju unikania szła w tej szkole. To może nawet lepiej? Zachował resztki kultury osobistej, którą przez tyle lat mu wpajano. Na pewno Borris (jego ojczym) byłby z niego dumny... Gdyby nie to, że jest zaślepiony najmłodszą z rodzeństwa Lorrain, której niestety podstawowych wartości etycznych brak. I gdzie tu sprawiedliwość?
- No tak, zdarza się. Nigdy nie noszę nic na głowie, a żyje i raczej wszystko jest ze mną w porządku. Jak oceniasz? - Usiadł obok niej, kładąc niedaleko szklanki i rozlewając alkohol. Dobra barwa, klarowny... Nie no, powinno dać się przeżyć. Jak nie, to będzie tysięczną osobą zasilającą grono chorych w skrzydle szpitalnym. Nic tylko się cieszyć!
Podał szklankę dziewczynie, a sam ze swojej upił łyk trunku. Zabawę czas zacząć, oczywiście jeśli tak można powiedzieć o tym ich dziwnym korespondencyjnym spotkaniu. Teraz już będzie tylko lepiej, w końcu jak to zauważyłaś Sky jest inwazyjna co dzień. Co za tym idzie nie wnikam jaka ona jest pod wpływem. Się okażę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Szkocja, ziom!
Galeony : 135
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6485-skylar-sky-winterbottom#182144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6487-fruzki-wola-optymistow#182149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6486-sky-w#182145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7364-sky-winterbottom#206922




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Wrz 26 2013, 13:34

Nie no, bez przesady. Mając dziewięć lat nie potrafiła opisać przebiegu fermentacji. Wiedziała mniej więcej jak działają maszyny - w końcu bawiąc się w chowanego w przydomowej fabryce nie raz obserwowała ich pracę - ale tego co dokładnie się dzieje krok po kroku, nauczyła się raptem pół roku przed otrzymaniem listu z Hogwartu. Mając osiem lat była świadoma tego, z czego alkohol powstaje i że niektórych rzeczy się nie miesza, ale skomplikowana chemia zachodząca podczas produkcji? Nie, nie. No cóż, może to i jest trochę patologiczne, ale z drugiej strony dzieci piekarza pomagają mu przy wyrobie chleba, dlaczego zatem nie miałaby pomagać swojemu ojcu przy wyrobie whisky? Serio mamy tutaj czternastoletnią prostytutkę podkochującą się w swoim alfonsie? Show me! Show me! Show me!
Winterbottom myśli cały czas! Tylko przeważnie nie widzę potrzeby rozpisywania się na ten temat, ponieważ 3/4 czasu kiedy nie skupia się na czymś konkretnym, myśli o rzeczach tak mało istotnych bądź głupich, że zwyczajnie szkoda na nie czasu. Na przykład teraz, siadając, myślała o tym żeby usadzić się w jak najbardziej komfortowej pozycji, przy okazji zachowując resztki kultury osobistej i nie rozwalając się jak przysłowiowy chłop na kanapie w oczekiwaniu na mecz z piwem w ręce a drugą łapą w spodniach. Myślała też o tym, że Philippe jest ładniutki (halo daa, mimo wszystko była nastolatką, a tym w głowie głównie ładniutcy chłopcy) a do tego jeszcze miły i dobrze wychowany. A z tego co wiedziała z listów, był jeszcze interesujący.
I ostatnia rzecz jaka jej w tym momencie chodziła po głowie - pingwiny. Te małe stworzonka w smokingach tak śmiesznie bujające się z boku na bok ustawiła w swojej głowie w piramidę i rzuciła w nie foką, zbijając jak kręgle. Naprawdę nie wiem skąd to się wzięło, ale cały obraz był szalenie realny.
No, teraz mniej więcej wiadomo co dzieje się w łepetynie Sky poza narracją. Mówiłam, że nic nadzwyczajnego, prawda?
-Jak oceniam co? - spytała, marszcząc brwi. Takie stosowanie skrótów myślowych nie sprawdzało się przy nowych znajomościach. W końcu mógł pytać jak ocenia swoją whisky, jak ocenia jego wygląd czy też przebieg spotkania do tej pory. Albo jeszcze z innej beczki, mogło mu chodzić o ostatni mecz Kanady z Australią. Albo nawet o politykę! Polityka to zło, na tematy polityki Skaj zdecydowanie nie lubiła rozmawiać i prawdę powiedziawszy niewiele się interesowała obecną sytuacją w kraju czy w świecie magii. Lepiej żyć w słodkiej niewiedzy.
Z uśmiechem przyjęła szklankę od Krukona, ujmując ją oburącz i opierając na podciągniętym pod siebie udzie. Tak właściwie to wcale nie miała ochoty pić, po prostu nie chciała przychodzić bez prezentu, a szklanka zawsze była dobrym pretekstem do zrobienia czegoś z dłońmi czy zatkania ust w razie najwyższej konieczności.
A Winterbottom pod wpływem samego alkoholu nie odbiega specjalnie od Winterbottom trzeźwej, serio. Czasem tylko język troszkę jej się zaplącze albo przyśnie w dziwnej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Wrz 30 2013, 20:03

No chleb jest powszechny, nawet dzieci go mogą próbować, a alkohol... No to jest po prostu wpajanie złych wartości od dziecka. od około piątego roku dzieci uczą się rozróżniać dobro od zła, rzeczy właściwe od tych mniej właściwych, powstają u nich podstawowe zachowania, pasje... No, ale mniejsza o to. Najwyraźniej to i wiele innych wpłynęło na jej 'nietypowy' charakter.
Na prawdę nie wiedziałaś o tym? Przecież my na forum mamy same gwiazdy! Była (lub dalej jest) postać, która w dzieciństwie oberwała piorunem, po czym wróciła do łóżka, potem właśnie ta prostytutka, wcześniej jeszcze dziewczyna, która w podziemiach jadła szczury, panią profesor pedofil... No wszystko czego dusza zapragnie! Czasami się boję, że mnie w napływie jakieś chorej siły też weźmie na zrobienie czegoś głupiego którą z moich postaci. Jakie życie taki rap, a raczej post.
Dlaczego by nie opisywać właśnie takich głupich myśli? Nie sądzisz, że wtedy posty byłby jeszcze bardziej w klimacie twojej postaci? Ja tak mam, że jak pisze posta daną postacią, to muszę się w nią maksymalnie wczuć... Przez to też mi dziś nie idzie. Mój wewnętrzny Philippe dzisiaj śpi i za cholerę nie chce się obudzić. To pewnie przez tego bludgera, który ciągnie się bardziej niż roztopiony ser na tostach. Wiec wiesz... Jak kolejnym razem spotkasz Lorraina to pewnie będzie tak fioletowy od siniaków jak śliwka. Na pewno cię zauroczy! W końcu jak to zauważyłaś ładniutki Philippek będzie idealnie dziwny w takim 'przyzdobieniu'. Choć... On w ogóle jest fajny, w końcu matkę i siostrę ma wilowatą. Los jednak nie zesłał na niego tego daru. Czemu? No nikt nie wie... Magia!
- No nie ważne, najwyraźniej nie jest. - Uśmiechnął się do niej. Miał wrażenie, że jeśli zacznie jej to tłumaczyć, to najprawdopodobniej się zapętli, wolał więc nie drążyć tematu. Coś tam w środku dodatkowo błagało los, by ona nie zaczęła dopytywać. Tak to przecież bywa... Ktoś zaczyna temat, potem inna osoba nie kończy, a w rezultacie kończy się i tak na nim.
Skrzywił się lekko po upiciu alkoholu... Oczywiście, nie dlatego, że zaczęły mu kiszki wysiadać czy coś. Spojrzał na nią dość dużymi oczami (w końcu wiadomo powiększają się one pod wpływem). Swoją drogą musiało to świetnie wyglądać... W końcu Phila zrobiłam chyba tylko dlatego, że zakochałam się w oczach tego modela.
- Mocniutka ta whisky. Jak widzę nie owijasz w bawełnę - Odłożył szklankę na bok. On nie miał problemu, nie musiał mieć zajętych rok czy ust przy innej osobie. Może to przez wewnętrzny spokój, a może dlatego, że wolał się patrzyć na niczego sobie wyglądająca Sky...No trudno mi powiedzieć, jego myśli pewnie zawszę będą dalece odbiegać on moich.
Przysunął się do niej, po czym oparł głowę o jej ramię. Nie wiadomo czemu miał wrażenie, że nie obrazi się za to na niego, nie będzie dramy i w ogóle. A może po prostu był zbyt pewien siebie? No cóż... Jak już wcześniej pisałam w tej szkole nie ma normalnych osób. Każdy ma swoje spaczenie. Jeśli to jest jego... To brońcie się narody, bo w takim tempie stanie się męską wersją Corneli Somerhalder...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Szkocja, ziom!
Galeony : 135
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6485-skylar-sky-winterbottom#182144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6487-fruzki-wola-optymistow#182149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6486-sky-w#182145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7364-sky-winterbottom#206922




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Paź 01 2013, 22:16

Ej, ej! Alkohol jest tak samo powszechny jak chleb i równie stary! Przecież w średniowieczu dzieci powyżej jedenastego roku życia piły wino rozcieńczone z wodą do posiłków.
A może coś pomieszałam? Nie chce mi się tego teraz sprawdzać, ale jestem święcie przekonana, że młodzież dawno dawno temu piła, zanim w nowszych czasach nie zaczęli uważać alkoholu za zło i stosować ograniczenia wiekowe. Poza tym to, że jej rodzina produkowała alkohol nie oznacza, że popierali picie nieletnich czy też upijanie się do nieprzytomności, jak to nastolatkowie nie znający umiaru mieli w zwyczaju. Jasne, że trochę ciężej było upilnować ciekawskie dziewuszki przed wsadzeniem głowy do niezaplombowanej beczki z whisky niż gówniarza sięgającego do barku rodziców po kilka łyków wina czy wódki, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Zresztą nie wiem o czym ja się rozpisuję. I serio nie wiedziałam, że mamy takie gwiazdy na forum. To znaczy a propo jedzenia szczurów kiedyś coś słyszałam i nawet ktoś mi podesłał ten wątek do przeczytania, ale wymiękłam po jednym poście i do tej pory nie rozumiem, po co ktoś miałby jeść te biedne szczury. A prostytuowanie się na forum to zwyczajnie przejaw braku seksu w życiu, tu się chyba ze mną zgodzisz?
I przepraszam, ale muszę dokończyć; jakie życie taki rap, jaki świniak taki schab!
- Ale co nie jest? - spytała, marszcząc brwi. Sorry ziom, ale sama rozumiesz chyba, że jak ktoś tak zbywa temat, to temat automatycznie staje się intrygujący. Winterbottom była mistrzem wiercenia dziury w brzuchu, a kiedy już uczepiła się jednej myśli, nie zamierzała odpuścić, dopóki nie uzyskała satysfakcjonującej jej odpowiedzi.
Modelinio ma zaiste całkiem zacne oczęta, a jeśli powiększają się pod wpływem alkoholu tak, jak to sobie wyobraziłam, to Philippe musiał teraz wyglądać całkiem atrakcyjnie. Sky naturalnie uważnie obserwowała jego reakcję, kiedy ten degustował jej trunku. Nie żeby nie była pewna swoich umiejętności, ale...no cóż, nie wszystko za pierwszym razem wychodziło tak jak wyjść miało i jeśli pięć z dziesięciu osób testujących wyplułoby whisky, krzywiąc się i parskając, znaczy że spieprzyła sprawę a cała dwustu litrowa beczka leżakująca u nich na farmie popłynęłaby do ścieków. A dwieście litrów to jednak trochę dużo i szkoda byłoby marnować prawie cztery lata pracy i tyle alkoholu...
- Mocniutka? - powtórzyła rozbawiona, nie wiedząc czy bardziej z faktu, że Lorrain uważał jej dzieło za mocne, czy też dlatego, że tak zabawnie zdrobnił to słowo. Bo w końcu kto normalnie mówi 'mocniutka'? I to nie moje przemyślenia tylko Skaj, skoro uważasz, że klimatyczniej będzie wtrącać co jakiś czas co też telepie się tam w tym jej pustym łbie.
Dobra, tym, że już po chwili leżał na niej jak gdyby znali się całe wieki, kapkę Winterbottom zaskoczył. Spięła się, w pierwszej chwili przerażona, że biedaczyna wykorkował. Dopiero po chwili, kiedy zobaczyła unoszące się przy wdechu i opadające przy wydechu ramiona, Skaj rozluźniła się, spoglądając z wyraźnym zaciekawieniem w dół i machinalnie układając dłoń na głowie Phila w celu - a jakże! - zabawy jego włosami. Super, nawet nie musiała sama sobie zapewniać zajęcia dla rąk, skoro zajęcie samo jej się podsunęło pod nos. Drugą rączką, tą w której dzierżyła nietkniętą whisky, objęła chłopaka, układając dla wygody dłoń na jego ramieniu, czy gdzieś w tamtej okolicy.
- No chyba nie była aż tak mocna, żeby po pierwszym łyku ściąć cię z nóg. - zażartowała, z zachwytem przeczesując miękkie włosy Krukona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Paź 06 2013, 00:52

Czy to oznacza, że skoro starożytni uznawali hedonizm za oddawanie czci bogom, to my nie powinniśmy uznawać tego za złe? Dobra, skończmy temat. Typowy Phil i tak wie swoje, on jak zawsze naczytał się jakiś bzdur naukowych, a teraz będzie myślał tymi schematami do końca życia. Trzeba było nie dawać mu dostępu do biblioteki...
No niestety, tylko współczuć. Jednakże przez takie osoby przynajmniej jest śmiesznie, w końcu czytając niektóre kp uśmiech nie schodził mi z twarzy. Sprawdź może kartę takiej Almy czy Karin... Tam są zawsze wesołe rzeczy. Sposób na leczenie depresji idealny. Nobel w leczeniu chorób psychicznych jak nic!
- Już nic, tak tylko burczę. - To teraz trzeba być wytrwałym w zbywaniu tematu. W końcu rozumiesz... Kiedyś trzeba się tego nauczyć, jeśli człowiek nie chce być zamęczany do końca swojego życia. Ewentualnie wiesz... Znajdzie inna rzecz do powiedzenia jej. Na pewno będzie na tyle szczęśliwa, że da spokój całej reszcie. Satysfakcji sto procent. W życiu trzeba być lisem i lwem, jak to gadał jakiś tam koleś...
Na pewno chciała sprawdzić czy czasem po nim nie umrze. W końcu po co sprawiać, że dwie osoby umrą... Będzie test, zaliczenie i dopiero później degustacja. Dobry plan. Na szczęście jednak nie zaczął się zwijać w jakiś przerażających konwulsjach. Przykro mi by było gdyby najbardziej popularna moja postać tak nagle opuściła nas wszystkich. W dodatku Soph jak nic by znalazła Sky i zabiła. Zaklęcie zna... Recytuje je codziennie do poduszki, taka chodzi plota.
- No przeciętnych około 50 procent nie ma. - No w końcu skoro jest zrobione przez Winterbottom to musiało go czymś zaskoczyć. Na prawdę nie używają u ciebie tego słowa? MIESZKAM NA MARSIE... A co do myśli Sky - jasne, ja lubię czytać z wtrąceniami i w ogóle, ale nie sugeruj się tym. To ty to piszesz, nie ja.
Nie no nie upił się. Bez przesady, może nie pił codziennie, ale głowy pięciolatka też nie miał. Po prostu korzystał z sytuacji. Skoro go nie zabiła za położenie się na jej ramieniu to już całkiem nieźle. Podobała się mu ta opcja. Czasem zdarza się mu być facetem... Ale tylko czasem. Jednakże fajnie się czuł, gdy zaczęła się bawić jego włosami. Przyjemne uczucie. Gdyby nie to, że go zapytała, na pewno poleżałby sobie tak zamyślany, smyrany po głowie przez Sky. A tak to musiał odpowiedzieć na tyle ładnie, by nie zrobiła z niego jakiegoś abstynenta... No ciężkie jest życie Lorraina
- Nie, ale przez to zrobiło się o wiele przyjemniej. Nie sądzisz? - Zastanawiał się kiedy od swojej tajemniczej korespondentki po prostu dostanie w twarz. Uwodzicie to z niego najlepszy nie jest, no ale... W bibliotece podrywu nie uczą. Ewentualnie mógłby zapodać jakiś tekst z serii " Cześć mała, udasz się ze mną do działu ksiąg zakazanych? Lubię tak z nutką ryzyka", ale nie sądzę by Sky chciała tego słuchać. On sam chyba już wyrośl z pod tekścików pseudo seksualnych. Nie mniej jednak są ludzie i seksbomby, a on jest tak gdzieś pomiędzy. W końcu nie będzie zabierał innym roli dziewczyny czy chłopaka roku (na przykład takiej Madison, pozdrawiam!).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Szkocja, ziom!
Galeony : 135
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6485-skylar-sky-winterbottom#182144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6487-fruzki-wola-optymistow#182149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6486-sky-w#182145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7364-sky-winterbottom#206922




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Paź 06 2013, 13:28

No nie wiem jak Ty, ale ja odrobiny hedonizmu nie uważam za złą rzecz! Już wolę to niż czysty altruizm i bycia wyzyskiwanym frajerem, man.
Prawdę powiedziawszy to aż mnie rączki świerzbią żeby wyszukać ich postacie i karty i je przeczytać, ale z drugiej strony...boże nie chcę sobie psuć takiej ładnej niedzieli i nerwów! Jeszcze straciłabym wiaę w człowieka, popadła w depresję, przestała wychodzić, zamknęła się w sobie i całe dnie spędzała na leżeniu w łóżku i patrzeniu tępo w sufit tylko po to, żeby po pół roku takiej bierności psychiczno-fizycznej zdecydować się na radykalny krok i zapodać sobie jakiś złoty strzał czy coś równie epickiego, bo jak już umierać to z hukiem!
- To burczenie ewidentnie miało jakiś odgórny przekaz, który teraz próbujesz zataić. - rzuciła oskarżającym tonem, wydymając usteczka niczym małe naburmuszone dziecko. Policzki też wydęła. I jeszcze brwi zmarszczyła gniewnie i w ogóle gdyby stała, to pewnie jeszcze by tupnęła!
Serio serio u mnie się nie mówi 'mocniutka'. Właściwie to nigdy w życiu tego nigdzie nie słyszałam, a rodzinę i znajomych mam porozrzucanych po całym łódzkim, mazowieckim, małopolskim i dolnośląskim. No nic, może po prostu moi znajomi wolą używać innego rodzaju slangu?
Skaj nie do końca kminiła Philippa, bo przecież jej whisky była dokładnie taka sama, jak ta, którą od pokoleń produkowała jej rodzina. Dobrze wydestylowana, ładnie w ciszy leżakująca kilka lat i nigdy nie przekraczała czterdziestu pięciu procent! Gdyby chcieli pędzić bimber, to wtedy mogliby się szarpnąć nawet i na sześćdziesiąt, ale bimbru pędzić nie pędzili, a wytwarzali zacną szkocką whisky, która niekoniecznie służyła do plebejskiego upijania się na umór, a raczej do degustowania jej walorów smakowych i rozkoszowania się palącym ciepłem, ogarniającym organizm przy każdym drobnym łyku. Inna sprawa, że Skaj zdarzało się też nią upijać, niczym rasowy przedstawiciel młodzieży.
O błagam, błagam błagam zapodaj kiedyś taki tekst! Marzę o zobaczeniu miny nieszczęsnej wybranki! Chociaż gdyby to była Winterbottom, zapewne z miejsca zgodziłaby się na taką przygodę i jeszcze sama zaczęłaby go ciągnąć do działu ksiąg zakazanych. I to nie tylko po to żeby spróbować na ostro, ale też po to żeby w końcu mieć dostęp do tych wszystkich ksiąg, do których nikt jej dopuścić nie chciał, a które na pewno skrywały tajemnice wytwarzania eliksirów mocniejszych niż te na bazie grzybków czy cannabis! Ach, czy to nie byłoby cudowne zyskać wiedzę na temat wytwarzania magicznej mety? Skaj mogłaby zawojować czarnym magicznym narkotykowym rynkiem. A jeśli taki nie istniał, wręcz go stworzyć i zyskać sławę i żyć w mrocznej chwale po wieki!
- No może jest troszeczkę przyjemniej. - zgodziła się po chwili, leniwie mrużąc oczęta. No dobra, miło było sobie tak poleżeć z wtulonym facetem, który od razu nie pchał łap nie tam gdzie nie trzeba a przy okazji był ładniutki i dobrze pachniał. Gryfonka zdecydowanie została fanką wysyłania głupich listów do obcych ludzi i postanowiła, że od dziś dzień będzie robić to częściej.
A potem już nic nie mogła postanowić, bo przysnęła, wciąż bezwiednie smyrając Lorraina po główce. Zresztą jemu też się przykimało, bo zmęczony był. Oboje byli.

zt 2x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 152
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6506-hannah-kennedy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6512-ciasteczka-haneczki#182549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6509-hanki#182535




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sob Lis 23 2013, 23:56

Znowu nie wiedziała co ze sobą zrobić. Na Merlina, to jest takie okropne uczucie. Jest przecież rok szkolny, każdy powinien zapierdalać jak mrówka wkuwając się do przeróżnych zajęć, latać jak kot z pęcherzem po całej bibliotece i wymieniać się notatkami z lekcji, a Hania postanowiła mieć to wszystko w głębokim poważaniu, yolo. Zaszyć się w jakimś miejscu trudno dostępnym dla uczniów, pobyć w spokoju z petem i ewentualnie jakimś alkoholem. Swoją drogą powinna poprosić swoją kochaną mamusię o własne mieszkanko w Hogsie. Szczerze, to strasznie męczy ją przebywanie w dormitorium, szalone czarownice całą noc gadają o jakiś pierdołach, a biedna Haneczka nie może zasnąć, to takie smutne. Tak, trzeba poprosić mamusię o pieniądze na mieszkanie, po pierwsze!
Po drugie, musi znaleźć odpowiednie miejsce na przekoczowanie tego całego dnia, porozmyślać o różnych rzeczach i takie tam. Wpadła na genialny pomysł! Powinna nieco się rozluźnić, pójść do pokoju rozrywek i pograć z jakąś przypadkową osobą w bilarda. Toteż to uczyniła, ubrała się w miarę schludnie, spięła włosy w kucyka i ruszyła w stronę skrzydła zachodniego prosto do pokoju rozrywek.
W końcu dotarła, lecz uczniów jak na tą godzinę był mało, zbyt mało. Co się z nimi dzieje? Przecież o tej porze ten pokój powinien być oblegany przez co najmniej połowę Hoga. A tak to wieje pustką, troje na krzyż uczniów gra w bilarda, mało rozmowni, nie opowiedzieli nawet Haneczce na zwykłe cześć, a to chujki. Miała już się wrócić i pójść do innego pokoju, lecz kątem oda dostrzegła pewne drzwiczki prowadzące do pokoju. Bez wahania otworzyła je i weszła do środka. Całkiem przyjemne miejsce. Mały i przytulny pokoik, w sam raz na popołudniowy chill. Zbadała wzrokiem każdy szczegół pomieszczenia i od razu na oczy rzucił się barek z różnymi trunkami. Aż się Hance oczki zaświeciły. Chwyciła butelkę ognistej, rozsiadła się na kanapie i rozpieczętowała butelkę. Upiła jeden, porządny łyk, a następnie położyła trunek na małej etażerce. Wyjęła z kieszeni jednego, nieco pogniecionego peta, odpaliła go za pomocą różdżki i hej! Jednak ten dzień nie będzie stracony. Miło spędzi dzień przy peciku i kochanymi procentami, o!

zajęte <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sob Kwi 09 2016, 14:17

Potrzebowała chwili relaksu, tak. Dokładnie teraz tylko o tym myślała by się gdzieś zaszyć i zapomnieć o tym co się teraz dzieje w jej życiu. Ostatnimi czasy Lotte chodziła bardzo spięta, nie mogła się skupić chociaż na chwilę bo zadręczały ją myśli związane ze szkołą i środowiskiem w którym się znajduje. Jeszcze ten fakt że Nicoline pracuje w Hogwarcie, czemu o tym nie wspomniała przy ich spotkaniu tamtego dnia. Musiała dowiedzieć się sama, dosłownie parę minut przed zajęciami że następuje zmiana nauczyciela.
Westchnęła cicho, z drobnym tomikiem mugolskiej książki pod pachą. Usiadła na skórzanej kanapie, czuła jak wręcz wtapia się w nią i ginie w jej odmętach. Miękka, ale nieco zakurzona. Wyciągnęła różdżkę by wypowiedzieć krótkie zaklęcie czyszczące, od razu zrobiło jej się lepiej. Sięgnęła po swoją lekturkę i przekartkowała ją w ciszy. Kochała czytać, w tym miesiącu była to druga jej książka.. a ledwo co się zaczął.
Ciekawe spojrzenie przykuło uwagę pewnego mebla, była nim szafeczka na alkohole różnej maści. Podniosła się z trudem i powoli podeszła do niej uchylając ją, tyle rodzai.. Lotte przecież nie pije zbyt dużo ani zbyt mocnych rzeczy.. ale kocha słodkie. Od razu ujrzała czekoladowy likier, mruknęła cicho pod nosem. Szkoda że znajdował się na górze, stanęła na palcach by sięgnąć po upragnioną butelkę. Miała nadzieję że nie zrzuci przy tym wszystkiego.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Bibury
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 199
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12441-nicoline-west
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12446-i-m-back-baby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12445-sowka-prof-nicoline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12456-nicoline-west




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Kwi 10 2016, 00:17

Po ostatniej lekcji wielu uczniów chciało wnieść skargę na jej jakże niewychowawcze metody nauczania młodzieży. Udawała, że spłynęło to po niej jak po kaczce, jednak naprawdę irytowała ją ta sytuacja. Każdy moment w którym to ktokolwiek próbował podważać jej autorytet doprowadzał ją do białej gorączki. Poza tym może wydawało się, że nie zwraca na to uwagi, ale zauważyła na lekcji zarówno zaskoczenie Szarlotki (które nieźle ją rozbawiło) jak i Edwarda (z którym prawie przespała się u niego w mieszkaniu). Tylko to ratowało ją nerwy. Ta ciekawość jak dalej rozwinie się sytuacja...
Teraz jednak było już dawno po, a ona jedyne co mogła to krzątać się po korytarzach i słuchać szeptań niektórych uczniów. To nauczycielka? Taka młoda? Atakowała na lekcji uczniów? Plotki rozchodziły się w niesamowitym tempie, a Nicoline na chwilę chciała od nich uciec. I dlatego właśnie wybrała ten pokój. Wiedziała, że nie każdy ma o nim pojęcie. Sama odkryła go dawno temu, kiedy to też sama była studentką w Hogwarcie. Ten zamek był pełen tajemnic i tą jedną akurat przed nią otworzył. W każdym razie otworzyła drzwi i weszła szybko zamykając je za sobą. Z jej ust wybrzmiało westchnienie ulgi. Odwróciła się postanawiając, że warto się napić czegoś mocniejszego i … No proszę. Znowu ona. Uśmiechnęła się zadziornie. Zdawało się, że Szarlotka jej nie zauważyła to też podeszła do nie po cichutku by klepnąć dziewczynę w tyłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Kwi 10 2016, 02:06

Tak, udało jej się sięgnąć po upragnioną butelkę czekoladowego likieru! Już trzymała ją w dłoniach i nim jeszcze opuściła się na pełne stopy otworzyła butelkę, jednak to co zdarzyło się później było.. cóż. Podskoczyła do góry razem z butelką tym samym wylewając nieco zawartości na swoją białą koszulkę w której przyszła. Skrzywiła się pod nosem i tym bardziej zaczerwieniła, kto śmiał dotknąć.. klepnąć ją w tyłek?! Odwróciła się nieco zła, ale na twarzy budziło się raczej zawstydzenie i problematyczność. Zwłaszcza kiedy ujrzała sprawczynię tego zamieszania, to była Nicoline? Co ona tutaj robiła, nie sądziła że jakiś nauczyciel odwiedzał to miejsce. Zwłaszcza że większość z nich nie umiała się bawić, a na dodatek tutaj przebywało w tych godzinach.. wróć. Przecież o tym pokoju mało osób wie, mimo że znajduje się obok tego większego.
Uchyliła usta by coś powiedzieć, ale tylko patrzyła na twarzyczkę Panny West. Nie wiedziała co ma powiedzieć dlatego opuściła zawstydzona głowę w dół i skrzyżowała ręce. Co prawda wywołało to u niej jakiś element.. hm.. sprawiło że zrobiło się jej znacznie goręcej niż wcześniej. Sama nie wiedziała czy to od tego klepnięcia, czy po dowiedzeniu się kto go wykonał. - Nicoline.. jaa.. to nie tak, wiesz że mało piję.. - Spojrzała na nią swoimi dużymi, przestraszonymi oczami jakby zrobiła coś bardzo złego. Już całkiem zapomniała o tym co trzyma w jednej z dłoni, oraz o tym że ma mokrą koszulkę i nieco klejącą od słodkiego trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Bibury
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 199
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12441-nicoline-west
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12446-i-m-back-baby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12445-sowka-prof-nicoline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12456-nicoline-west




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Kwi 10 2016, 13:31

Widząc, jak przez jej zaczepny gest Szarlotka się upaprała zaśmiała się. Oj biedna. Nie dość, że została dopadnięta przez Nicoline wtedy, gdy najmniej się spodziewała to jeszcze biedna się ufajdała. West spodziewała się, że nawet przez głowę nie przejdzie jej fakt, że wystarczyło użyć odpowiedniego zaklęcia by plama natychmiast się wywabiła, ale również nie zamierzała jej o tym mówić. Zabawnie spoglądało się na jej jednocześnie poirytowaną i zawstydzoną buzię.
- Słoneczko, przecież ja Cię nie kontroluję. Pij ile masz ochotę. Byle byś tylko nie broiła, bo będę Ci musiała za to odjąć punkty dla domu. Na przykład za spoufalanie się z innymi uczniami... - Ton jakim to mówiła był tak seksowny, że mógł doprowadzić ją do jeszcze większego zakłopotania. Wciąż i wciąż się z nią drażniła wiedząc co zawstydza nieśmiała dziewczynę i prowokowała ją. Bawiła się Szarlotką jak jakąś maskotką, którą potem rzucała w kąt i zostawiała. Taki to już typ charakteru, że nie warto z nią wiązać długotrwałych planów. Nigdy nie było wiadomo kiey zmieni zdanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Kwi 10 2016, 14:54

Chyba całkowicie zapomniała o plamie, albo chciała o niej zapomnieć. Odruchowo przygryzła dolną wargę i patrzyła się na jej stopy jakby czekała na jakąś karę. Jednak to co usłyszała wzbudziło u niej tylko i wyłącznie większe zakłopotanie, przymrużyła oczy i słuchała dalej. Jej głoś był taki.. pobudzał organizm Lotte do takiego stopnia że wręcz wychodziła z siebie. Zwróciła szczególną uwagę na ostatnie zdanie. Ponownie czuła się jakby była o cztery lata młodsza, a Nicoline była kimś wyżej postawionym.. kimś kto ma nad nią wielką władzę.
- Jak to spoufalanie z innymi uczniami? - Popatrzyła na nią i uchyliła delikatnie usta by coś dopowiedzieć ale jednak zatrzymała się na chwilę. Odwróciła się do niej bokiem i wyciągnęła jedną ze szklaneczek do trunków. Nalała sobie pół szklaneczki likieru, po czym odłożyła go na przyszłość na niższą półkę. Ujęła naczynko w dłonie i upiła drobny łyk, czuła jak ciecz delikatnie drapie ją w gardło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Bibury
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 199
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12441-nicoline-west
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12446-i-m-back-baby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12445-sowka-prof-nicoline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12456-nicoline-west




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Kwi 11 2016, 11:37

Nie zamierzała jej ukarać, chociaż oczywiście mogłaby to zrobić za picie alkoholu na terenie Hogwartu. Jednak na falę ujemnych punktów mogły oczekiwać tylko osoby, których nie lubiła. Pokazywała to zresztą na lekcji w stosunku do Lilith, której to zrobiła krzywdę jednym z najmniej przyjemnych zaklęć.
- No wiesz. Po alkoholu różne rzeczy przychodzą ludziom do głowy. Może jako pijana nie będziesz panowała nad sobą i dobierzesz się do jakiejś uczennicy? - Wypowiedziała to wszystko tym samym tonem, co poprzednio. Wciąż ją podpuszczała czekając na kolejną reakcję Szarlotki. Gdy ta natomiast odwróciła się od niej pogłaskała ją lekko po ramieniu i przeszła kawałek dalej by sobie usiąść. Założyła nogę na nogę i spoglądała na dziewczynę z ciekawością.
- Jaki to masz powód by łamać zasady i pić w szkole? - Zagaiła chcąc wiedzieć co przekonało puchonkę do popijania sobie samej i po kryjomu. Powodów mogło być wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Kwi 11 2016, 15:29

Słuchała ją jakby nie dowierzała w to co mówi nauczycielka, ona i dobieranie się do uczennic? To przecież bzdura, chyba. Nigdy nie spiła się na tyle by nie wiedzieć co robi z kim, gdzie.. ona by się przecież nie dobierała do uczennic! Popatrzyła na nią bordowa jak buraczek i powiedziała niepewnie.
- Nie jestem taka Nicoline, nie.. nie spijam się i nie dobieram się do innych uczniów, czy też uczennic. Nie zamierzam także się upić, po prostu.. sama nie wiem. - Mruknęła i wyprostowała się gwałtownie kiedy tylko jej dłonie znalazły się na jej ramieniu, uniosła brwi i odprowadziła ją wzrokiem do kanapy. Taak.. znów ta pozycja, wyzywająca.. a jednocześnie wabiąca i kusząca do zrobienia czegoś głupiego czy pokazania swojej wyższości.
Usiadła obok niej po turecku i wtopiła się nieco w miękki materiał siedziska mówiąc niepewnie. - Lubię słodkie rzeczy.. muszę mieć powód? I.. jestem pełnoletnia, mogę przecież pić. Czy muszę.. po prostu nie chcę przejmować się teraz nauką, dobrze? Mam strasznie dużo na głowie, ciągle się uczę i w ogóle.. Magia Żywiołów mnie przerasta, w ogóle jej nie rozumiem. - Mruknęła ostatnie słowa dosyć cicho, jakby się wstydziła tego że nie umie przedmiotu który wykładała jej znajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 05 2017, 22:42

Nie wiedziała co czuć. Intuicja podpowiadała co innego, lecz serce podążało w drugą stronę.
Uczucie uzależniało, wciągało, a ona nie potrafiła się oderwać. Myśli niszczyły. Okręcały obrzydliwymi pnączami, osaczały z każdej strony, a ona nie wiedziała jak przerwać ten destrukcyjny i niezwykle bolesny splot zdarzeń.
Na balu zapomniała, dała się ponieść pozwalając sobie na zdecydowanie zbyt wiele w stosunku do przeuroczego puchona poznanego stosunkowo niedawno. Miała wrażenie, że kogoś zdradza. Podświadomie to czuła, gesty nie były całkowicie szczere, najmniejszy szept pozostawał wiele do życzenia. Nie chciała żyć w kłamstwie, bała się, że swoim zachowaniem narobiłam mu niepotrzebnej nadziei i zwieje jak tchórz w miejsce, gdzie nigdy jej nie znajdzie.
P o m y l o n a. Nie potrafiła znaleźć sobie miejsca Zmęczona wszystkim, co ją otaczało, przemierzała korytarze w poszukiwaniu azylu. Nieodłączny, zielony kompan siedział spokojnie na ramieniu panny Vin-Eurico, wczepiając zielone paluszki w materiał czarnej koszulki. Był jedną istotą, przed którą nie czuła żadnego strachu. Swoją obecnością dodawał pewności siebie, nawet jeśli był tylko malutkim głupiutkim zwierzątkiem całkowicie niezdającym sobie sprawy z rzeczy, które przeżywała jego właścicielka.
Z d e s p e r o w a n a. To, co czuła było czymś więcej. Zdawało się zauroczeniem, kaprysem nastoletniej siksy, którą wreszcie zainteresował się ktoś nowy, całkowicie nieznany. Fascynował i mieszał w głowie. Z nim poznawała smak prawdziwego grzechu, zakazanej materii, przez którą mogła skończyć dwa metry pod ziemią. Czuła, że go zraniła, że powinna się odezwać, napisać list, wytłumaczyć co dokładnie się stało. Myślała, że nie dopadną jej wyrzuty sumienia, przecież nie byli aż tak blisko, jednak prawda okazała się zgoła inna.
Kiedy wyjechała, poczuła chwilową ulgę. Stres przechodził powoli i nic nie przyprawiało nastolatce nowych zmartwień. Poświęcała się pasji, zajmując tylko i wyłącznie zwierzętami. Praca zajmowała całkowicie myśli, Ślizgonka była albo za bardzo zajęta, albo za bardzo zmęczona.
W szkole nie potrafiła. Wszystko wróciło do smutnej, szarej codzienności. Widok przyjaciół ranił, szczęście innych doprowadzało do szewskiej pasji. Irytował każdy śmiech i wrzask, najdrobniejszy szept wyprowadzał z równowagi. Smętnie spoglądała w przyszłość, coraz częściej myśląc okropnych rzeczach, których jej mózg nie powinien umieć nawet zobrazować,
Oazą stał się ten pokoik. Od kiedy większość Salemczyków wróciła do Ameryki lub na dobre zaprzyjaźniła z resztą szkoły, nie chcąc już żyć całkowicie oddzielnie, właściwie nikt tu nie przychodził.
Było za gorąco, za duszno i za ciemno. Ona lubiła ciemność, ciemność przynosiła ukojenie w postaci snu, którego tak desperacko potrzebowała, bo sen w dormitorium stał się czymś a wykonalnym. Dziewczyny, z którymi spędziła większość swego życia, stały się niepotrzebnym dodatkiem całkowicie psującym starannie zaplanowany przez nią plan. Plan, w którym nie przewidywała obecności innych. Desperacko pragnęła odsunąć się od całego świata, ludzie cierpieli przez nią, a ona cierpiała przez ludzi.
Powoli zasypiała. Kanapa była tak przyjemnie miła, a ogień palący się w kominku hipnotyzował; nie potrafiła oderwać wzroku od płomieni trawiących kawałki drewna. Marzyła o Obliviate; zaklęciu niosącym zapomnienie i spokój. Bo nie potrafiła wyrzucić ze swej pamięci świdrującego spojrzenia jednej osoby, wszystkich gestów i słów, którymi obdarzył ją w Grecji.

kostka na wejście: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Lis 06 2017, 00:06

Hogwart znowu go irytował. Zamek był nudny, a męczące lekcje ciążyły mu na barkach. Nie umiał oddać się monotonii codziennych zajęć. Potrzebował czegoś więcej – jakiś wrażeń. Potrzebował kogoś więcej! Nie potrafił znaleźć żadnego punktu zaczepienia, a jakby tego było mało to ostatni stracił. Po prostu zniknął jak pył wysypany na letnim wietrze. Ułamek sekundy, chwila nieuwagi i spokój, na który tak długo czekał odszedł daleko w niepamięć. Był zły.
Nie!
Był wściekły! Na siebie i otaczający go świat. Jesteś dorosły, masz obowiązki – powtarzali mu wszyscy dookoła, ale Fairwyn jak zawsze nie potrafił słuchać. Był młody! Chciał czuć się młody. Chciał żyć jak młody! Beztroski. Tylko kurwa nie potrafił! Cały czas dręczyły go przeróżne myśli, często męczące. Brakowało mu snu, brakowało mu wytchnienia.
Uciekał.
Jak najdalej od wszystkiego co kochał. Jak najdalej od wszystkich, których kochał. Jak najdalej… Znowu poszukiwał ulgi. Jak zagubione dziecko we mgle biegł przed siebie – byle dalej. Jak najdalej!
Po co? Na co? Dlaczego? Nie wiedział, nie rozumiał. Przez głowę przebiegały mu różne myśli. Przechodził przez różne stany. Sięgał nieba, by później zapaść się głęboko pod ziemie. Szukał wrażeń. Adrenaliny, która napędzi krew w jego zwężonych żyłach. Chciał tylko chwilę odetchnąć, by wrócić znowu normalny – młody, szczęśliwy. Beztroski!
Przesadził. Pierwszy raz wiedział, że posunął się za daleko. Przekroczył granice, do której nigdy nie powinien się zbliżyć. Przeszedł przez bramy piekieł i zaczął spadać w dół, ciągnięty przez demony, które rozgościły się w głowie Anglika. Na moment stał się pustą skorupą. Był jak wrak statku, powoli opadający na dno morza. Czy ktoś jeszcze o nim pamiętał, a może wszyscy o nim zapomnieli, jak  o historii Titanica? Pragnął tylko jednego. Zapomniał, lecz nie uzyskał wytchnienia. Nie potrafił wrócić. Potrzebował pomocy!
Pustka, to jedyne co mu zostało. Zatracił się w mroku, do którego cały czas go ciągnęło. W mroku, którego tak pożądał. Nic nie pamiętał, nie potrafił sobie przypomnieć ostatnich dni, tygodni. Były dla niego jak czarna dziura. Nawet nie wiedział gdzie, bo jedyne pytanie na jakie znał odpowiedź, to było jak… Wstydził się tego co zrobił. Wstydził się tego jakim człowiekiem się stał. Wstydził się, ale nie przeszkadzało mu to. Wszystko mu było obojętne. W końcu gorzej być nie mogło.
Wrócił.
Jak? Dlaczego? W głowie miał tylko lekkie przebłyski i koszmary w snach. Na samą myśl robiło mu się niedobrze. Czuł się dziwnie. Bardzo dziwnie. Nie potrafił odpowiedzieć na najprostsze pytanie – kim ja kurwa jestem? Czy mógł się nazwać jeszcze człowiekiem? Czy po przekroczeniu tych wszystkich granic nie zatracił swojego człowieczeństwa. Kim był?
Wciąż szukał wytchnienia. Znał Zamek, znał Hogwart. Mniejszy pokój był dla niego jak peron. Krótki przystanek na drodze do prawdziwego szaleństwa. Zdrowy rozsądek krzyczał – zostań! Zatrzymaj się! Nie słuchał, nie umiał.
Na oczach miał łatki z pustki, która wypełniała Anglika. Zaślepiony ciemnością, widział tylko szafkę w pokoju. Była jak światło w długim tunelu, który właśnie przemierzał. Na jego końcu nagroda, której teraz potrzebował. Łapczywie wyciągał po nią ręce. Brzdęk butelek był jedyną muzyką, do której potrafiła jeszcze tańczyć dusza chłopaka.
Był spragniony więc pił.
-O kurwa – parsknął głośno i od razu przechylił do ust kilka kolejnych kropel. –O kurwa – powtórzył i chciał znowu zrobić to samo, ale nie wierzył, że to cokolwiek zmieni. Zachwiał się, jakby uderzył w niego silny powiew wiatru. Z trudem ustał na nogach, zataczając koło. Przetarł oczy i nie wiedział co ma powiedzieć.
Odejdź maro nieczysta!
Znowu go nawiedzała. To wszystko jej wina! Tylko dlaczego tym razem nie mogła po prostu odejść. Zniknąć, tak jak zawsze miała w zwyczaju. Dlaczego? Bezsilny osunął się do tyłu. Uderzył plecami o szafki, a butelki w środku znowu zagrały, przypominając o sobie. O tak! Musiał się po prostu znowu napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Lis 06 2017, 18:19

Powoli odlatywała. Leki nasenne w niewielkim stopniu pomagały, jednak sztucznie wywołany sen nie był w stanie zastąpić tego niewywołanego psychotropami. Zasypiała, lecz nie śniła — była tylko pusta czerń, czerń, przez którą miała wrażenie, że sen trwał zaledwie kilka sekund.
Delikatnie przymknęła oczy w nadziei, że nikt nie przeszkodzi jej w tak potrzebnej drzemce. Po łzach zostały tylko sine wory pod oczami — pamiątka po wszelkich zmarnowanych na gdybaniu nocach. Skuliła się w sobie, przytuliła nogi, przyciągając je do siebie i zasnęła.
W pierwszej chwili całkowicie nie zauważyła Anglika, dopiero głośny brzdęk butelek ustawionych na półce uświadomił, że w pomieszczeniu znajduje się ktoś inny. Intruz, zakłócający spokój.
Podniosła smutne spojrzenie za poduszki, którą do siebie tuliła i zadrżała.
Tak gorzkiego spojrzenia nie widziała dawno. Ból prawie rozerwał serce Ślizgonki, a wszystko, co tak skrupulatnie planowała, niczym kawałki pobitego lustra rozpadło się na małe kawałeczki. Szklane elementy zadawały ból większy niż przewidywała. Uczucie nie brało jeńców, a widok Maxa, to, że znów spotkali się w tak bardzo niezaplanowanych okolicznościach, ranił. Serce waliło, jakby chciało wyrwać się z piersi, podążyć za jakimś ułamkiem, częścią, której Dramie tak ogromnie brakowało.
Uderzenie serca.
Drugie spojrzenie. Nie był normalny. Przypominał cień samego siebie. Szary i niezdrowy, tak bardzo niepodobny do t a m t e g o siebie. Serce jej się krajało i chociaż łzy same cisnęły do oczu, zaciskała mocno pięści, a paznokcie wbijały się w delikatną skórę dłoni; agresywnie przygryzała od środka swój własny policzek, chcąc odwrócić swą uwagę od chłopaka przez powoli dawkowany sobie samej ból.
Uderzenie serca.
Kolejne spojrzenie. Wyrzut, którego nie byłyby w stanie wyrazić żadne słowa. Nie musiał nic mówić. Wiedziała. Nie była głupiutką dziewczynką, chociaż czasem wolałaby żyć w słodkiej nieświadomości, nie zdając sobie sprawy z kłopotów, jakie w taki krótkim czasie narobiła.
Uderzenie serca.
W jednej chwili świat stanął w miejscu. Przypominała sobie o oddechu, który wydawał się w tym momencie tak bardzo nienaturalny i nieznany. Oddech, krok. Oddech, krok. Oddech, krok — Powtarzał w głowie jak mantra, by dodać sobie chociaż trochę pewności. W głowie pojawiła się tylko jedna myśl: „Nie powinnam".
Wolnym krokiem podeszła do znajomego; dopiero po chwili uświadamiając sobie, jak blisko siebie stoją. Policzki przybrały kolor purpury, a ona poczuła wstyd — jednocześnie dreszcz ekscytacji przetoczył się przez ciało nastolatki.
Podświadomie czuła, że nie ma czasu na tłumaczenia, a rzewne przeprosiny podparte tylko i wyłącznie wyrzutami sumienia nie są mile widziane. Na miejscu gryfona nie dałaby się udobruchać, zachowując równie samolubnie co Ona sama, gdy wyjechała bez słowa w momencie, kiedy była najbardziej potrzebna swoim bliskim.
Nieodparta chęć przytulenia paliła wewnętrznie. Wyciągała dłoń, by za chwile cofnąć ją na swoje miejsce, zrezygnowana pokręciła głową, spuściła wzrok w dół nie będąc w stanie spojrzeć w oczy Maxa, po czym rzekła cichym i niepewnym głosem.
- Znów za mną łazisz — smutny uśmiech pojawił się na ustach Vin - Eurico. Do nozdrzy dostał ostry zapach alkoholu, a ona uświadomiła sobie, w jakim stanie chłopak się znajduje. Mocno zmarszczyła brwi, z daleka nie wyglądał aż tak źle. - Chcesz, żeby wyjebali Cię ze szkoły? - zapytała wprost dużo bardziej zdecydowanie, łapiąc się rękami za boczki. Nie chciała mu matkować, lecz jednocześnie martwiła się jak cholera. Na świecie nie istniała żadna rzecz, dla której warto było marnować sobie życie. A szczególnie w tak młodym wieku. W jednej chwili wszystkie jej postanowienia trafił szlag. Miała ochotę złapać go za ucho i wytargać za nie jak małego chłopca, bo po części tak się teraz zachowywał. A potem uściskać z całych sił i na długo nie puścić. A przecież miała być tą obojętną. Tiaaa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   

Powrót do góry Go down
 

Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Pokój nr 69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-