Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 12:18

First topic message reminder :


Mniejszy Pokój

Pomieszczenie zdecydowanie dużo bardziej przytulne i intymne. Można się do niego dostać przechodząc przez mało widoczne, białe drzwi w pokoju rozrywek. Nie jest on tak chętnie odwiedzany przez studentów. Jeśli chodzi o gry, nie ma ich tu za wiele, ze względu na niewielkie rozmiary pomieszczenia. Pokój przeznaczony jest raczej dla osób, które chcą choć na chwilę uciec od innych i w spokoju popijać alkoholowe drinki, których w małym pokoju nie brakuje.
W dużej szafce, zajmującej ścianę naprzeciwko drzwi, znajduje się cały mały arsenalik różnorodnych alkoholi. Od zupełnie przeciętnych, do wykwintnych i rzadko wybieranych przez uczniów.
Stoi tam też kanapa z niską ławą stojącą na przeciwko, oraz parę porozrzucanych poduszek.

UWAGA: Możesz tu przebywać jeśli jesteś uczniem Salem, jeśli nie, musisz rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym. Salemczycy mają bezwzględny zakaz sprowadzania tu znajomych!



Z impetem wpadli do małego pokoju i choć nie była pewna, czy nie stratowali po drodze jakiegoś leżącego, pijanego studenta, w tej chwili było jej to zupełnie obojętne. Zignorowała stłuczone naczynie, czymkolwiek ono było. Miała swojego Vanberga, a kolejną część nocy zamierzała poświęcić właśnie jemu i nikomu innemu. Przypadkowymi ofiarami będą przejmować się rano. Oczywiście jeśli rano będą w ogóle w stanie wstać, biorąc pod uwagę ilość alkoholu, którą chwilę temu wypili.
Dobra, zapomnijmy o tym budowaniu napięcia, cierpliwości i tak dalej. Ten pomysł od początku skazany był na niepowodzenie. Dziwne, że coś takiego w ogóle wpadło jej do głowy. Cóż, to pewnie przez Mary, która wciąż od czasu do czasu odzywała się w jej małym rozumku. Chociaż w pierwszej chwili zdziwiła ją trochę stanowczość Dextera, racjonalnie rzecz biorąc wcale to nie była złe. To nic, że czuła się jak w klatce. To zdecydowanie, bynajmniej bardzo przypadło jej do gustu.
Tak więc całowała wciąż chłopaka, a potem oderwała się na chwilę, by ściągnąć buta. Buta, nie buty. Dziwne. Ciekawe co się stało z tym pierwszym. Pewnie leżał sobie wciąż gdzieś tam na sali, pomiędzy tańczącymi, grającymi w butelkę, albo wygłupiającymi się studentami. Zaczynała dostrzegać pewną lukę w swej pamięci, ale zupełnie nie zwracając na to uwagi, powróciła do całowania Dexia, w międzyczasie pozbywając się bluzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sob Mar 31 2012, 22:38

Oczywiście, kochał Namide. Ale obiecał sobie że jak jego narzeczony jeszcze raz wytnie mu taki świński numer, to prześpi się z jakąś laską, co ma nogi do kosmosu, a zdjęcia z ich upojnej nocy porozwiesza po całej szkole!
-I masz wrodzoną, ogromną skromność skarbie- trudno mu było się skupić, tym obrażonymi i urażonym, szczególnie po tym co się zdarzyło, ale usta Namidy, tak słodkie, nie pomagały.
Gdy Ślizgon go podniósł, z jego ust wydał się krótkie "och". Nikt go nigdy nie podnosił, bo jak tu podnieść prawie dwu metrową kłodę mięśni. Oplótł posłusznie, nogami jego biodra, a temperatura jego ciała wzrosła o parę stopni, Jeszcze do tego wszystkiego dłonie na pośladkach. Krukon czuł jak się rozpływa pod dotykiem swojego chłopaka. I co teraz miałby mu tak po prostu odmówić? Nie, aż tak bardzo nie zbzikował. I naprawdę jedyną rzeczą o której teraz myślał to seks z Namidą...
A ostatecznie przekonał go szept Ślizgona, i jego dłonie, tak wymownie dotykające. Wyciągnął więc różdżkę, i trzema szybkimi zaklęciami doprowadził pokój do stanu używalności. Przecież nie chciał poranić sobie pleców w czasie miłosnych uniesień, chociaż zrobienie tego na ścianie było bardzo kuszące...
-Znamy się za długo żebyś nie mógł się domyśleć kochanie...- zamruczał, zarzucając mu ręce na szyje, wplatając długie palce w włosy, a usta porywając w namiętnym, można nawet powiedzieć że trochę brutalnym pocałunku. Pierwszy raz od dwóch miesięcy, miał okazję do tego typu zabawy. A był tylko facetem, a każdy facet potrzebuje zaspokojenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sob Mar 31 2012, 23:27

Namida nigdy nie umiał kłamać. Ale był nawet trochę przekonujący, szczególnie w takich kwestiach. Poza tym, był tak spragniony, że z trudem zmuszał się do tego, żeby mówić cokolwiek, zamiast eksplorować to cudowne stworzenie jakim był jego narzeczony. Bogowie, jak to, ponownie, świetnie brzmi. Nie wiele więc myśląc, kiedy tylko Simon ogarnął pokój, ruszył z nim w stronę kanapy, na którą bez ceregieli go zwalił, od razu zwinnie zdejmując z siebie koszulkę, którą rzucił gdzieś dalej. Pod ścianą zamajaczyła mu jego gitara. Myślał, że dla rozluźnienia trochę razem pograją... Ale TAKA forma relaksu jak najbardziej mu odpowiadała.
- Oj tak. Tak. Znam Cię bardzo, bardzo dobrze. Ale zawsze uwielbiam poznawać Cię od nowa. Sprawia mi to ogromną, ogromną przyjemność. - bardzo się powtarzał, ale miał to gdzieś. Szybko ściągnął bluzkę również z Simona i na tym skończył się pośpiech. Uklęknął nad udami ukochanego, pochylając się i składając długi i leniwy pocałunek na jego ustach. Dłońmi gładził czule jego tors, masując i muskając samymi opuszkami. Kiedy jego usta zeszły nieco niżej, na szyje, przyszło mu coś na myśl.
- Simon... Kiedy mnie nie było, często to robiłeś...? Wiem, że mnie nie zdradzałeś, ale... no wiesz, sam...? - sam jęknął cicho, przygryzając lekko skórę na szyi chłopaka, poruszając cały czas sugestywnie biodrami.
Namida, jak każdy mężczyzna, miał potrzeby. Tylko on w odróżnieniu od Simona spełniał je cały czas, zamiast czuć to ciśnienie w sercu i... i nie tylko w sercu. Krukon był naprawdę czułym kochankiem i naprawdę słodkim. Seksownym również. Namida jakoś nie mógł się powstrzymać przed tym pytaniem, od razu jednocześnie sobie to wszystko wyobrażając. Ah, ta bujna wyobraźnia. To sprawiało, że robiło mu się jeszcze goręcej. Wyprostował się, spoglądając teraz uważnie na Simona z góry. Ta pozycja również była bardzo... pobudzająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Kwi 02 2012, 11:17

Trochę żałował że Namida zrezygnował z seksu na ścianie. No ale cóż. W sumie na kanapie będzie im wygodniej. Jednym słowem nie protestował. Zrobiło mu się automatycznie cieplej. A gdy Namida ściągął z niego koszulkę, na chwile zacisnął mocniej oczy. Odkąd jego narzeczony wrócił do Hogwartu, bardzo się starał, wrócić do swojej poprzedniej wagi. Z marnym skutkiem. Przyzwyczaił się do tego że właściwie nic nie jadł, a teraz trudno mu było porzucić te nawyki. Nie wyglądał już może jak kościotrup, ale żebra, obojczyki i biodra, były aż nad to wystające. Poczuł jednak czuły dotyk swojego chłopaka, i przestał się przejmować. Otworzył oczy a tam gdzieś błysnęły łobuzerskie ogniki. Z uciechą odwzajemnił pocałunek, a gdy kochane usta zeszły na usta, poczuł jak podniecenie rozlewa się po całym brzuchu. Aż nagle to pytanie... które nieco zbiło go z pantałyku. Spojrzał na swojego chłopaka a jego oczy mówiły przez chwile "WTF?". Odgarnął przydługie włosy z czoła i znów spojrzał na swojego chłopaka:
-Eeeee, szczerze to nie pamiętam... Potrzebowałem trochę miejsca w głowie i wywaliłem te mało ciekawe wspomnienia. A po za tym... ja sam sobie nie potrafię...hmm... ulżyć. Nie po tym co przeżyłem z tobą- puścił mu oczko, i nie pozwalając skomentować swojej wypowiedzi, zatopił się w jego usta, kładąc dłonie na jego pośladkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Kwi 02 2012, 19:39

Namida spokojnie mógł zapewnić swojego chłopaka, że wkrótce przerobią całą Kamasutrę, jednak teraz ślizgon w ogóle nie miał do tego głowy. Jedyne, o czym myślał, to aby zaspokoić Simona. W końcu jak najbardziej mu się to należało, za czekanie.
Ciało Simona zawsze było dla Namidy pociągające. Nawet, kiedy stracił na wadze i wydawał się taki kruchy, Japończyk chciał go tylko trzymać blisko siebie, w ramionach... Najlepiej nago. Musiał jednak przyznać, że chłopak poczynił spore postępy i nie wyglądał już tak słabo, żeby Nami obawiał się, że zrobi mu krzywdę.
Odpowiedz krukona była urocza, ale... Na twarzy Namidy od raz rozciągnął się uśmiech pełen rozbawienia i szczerego niedowierzania. Chciał jakoś skomentować, jednak nie dał rady, gdyż wpadł w wir cudownych pocałunków prosto z simonowych ust. Pochlebiało mu niesamowicie to, a jakże! że nawet pod tym względem jego narzeczony był od niego zależny, w pewnym sensie. Cóż, mógł się tylko domyślać, jakie katusze przeżywał.
- Żadnych mokrych snów? Fantazji? Jakoś nie chce mi się wierzyć. - jednak malutki komentarz wyleciał z jego ust. Uniósł się, sprawnie pozbawiając się trampek,skarpetek i dżinsów. Pozostał jedynie w czarnych, obcisłych a jakże, bokserkach od niejakiego Calvina Kleina, popularnego w mugolskim świecie. Ponownie zajął swoje miejsce na biodrach ukochanego, samemu kładąc sobie jego dłonie na pośladkach. Cóż, stanowczo nie reagował tak, jak w czasie kiedy zaczynali być ze sobą, kiedy wręcz dziwnie obawiał się dotyku w tym miejscu. Głównie dlatego, że nie chciał czuć się zdominowanym, a co za tym idzie, sfeminizowanym w związku. Teraz jednak... nie miał nic przeciwko tej pozycji. Poza tym, teraz dokładnie było widać tatuaż widniejący na jego obojczykach oraz ten na ramieniu, które oplatało zdanie "Close your heart to every love but mine; hold no one in your arms but me." Wiedział, że było nieco późno, ale ten tatuaż zrobił stanowczo dla Simona. Dlatego nie był w takim miejscu, które od razu rzucało się w oczy. No, chyba, że miał na sobie bluzkę z krótkim rękawem.
- Naprawdę tęskniłem. - przyznał. Szczerze, to na pewno. Dodał jeszcze: - Przy tobie nigdy nie czuję się skrępowany. Pod żadnym względem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Kwi 04 2012, 14:17

Czy Simon nie chciał żeby Namida komentował jego wypowiedź? Bardzo. Bo co miał mu powiedzieć "Nie robiłem sobie dobrze, bo byłem zbyt zajęty zastanawianie się czy bardziej boli tępym czy ostrym nożem?" Nie, nie tak nie mógł powiedzieć. Cała magia by uleciała, i nie zaczęliby przerabiać tej całej Kamasutry, a na to miał nie pohamowaną ochotę:
-Tego nie powiedziałem...- uśmiechnął się nieco łobuzersko. Niechęć do rozmawiania o skomplikowanym związku z jego ręką, brała się też z wrodzonej nieśmiałości, której tak czy siak w dużej mierze wyzbywał się przy Namidzie. Zacisnął dłonie na pośladkach swojego chłopaka, a ustami zaczął błądzić po jego szyj, ramionach obojczykach. Oczywiście zauważył tatuaże, i bardzo mu się podobały. Sam też nie próżnował. Na jego biodrze pojawił się zamek błyskawiczny, w połowie rozpięty, ukazujący część jego wnętrzności. Oprócz tego miał jeszcze nowy na drugim nadgarstku-pięciolinię z ulubionym utworem:
-Widzę że przekonałeś się do igły...- wyszeptał wprost do jego ucha.- Bardzo, bardzo mi się podobają.- zahaczył ustami o zakolczykowany płatek. Na ostanie słowa oderwał się od szyi chłopaka i spojrzał mu w oczy.:
-Ja też tęskniłem... ale to już wiesz- uśmiechnął się i znów go pocałował. Dużo namiętniej i gwałtowniej niż wcześniej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Kwi 12 2012, 15:40

Ha, Namida wieeeedział. Na pewno nie raz śnił się w jakiejś erotyczne pozie Simonowi. Oczywiście nie dopuszczał do siebie myśli, że w tych snach mógłby być ktoś inny. No bo jakże to tak? Wiadome było nie od dziś, że Simon kocha tylko swojego niesamowicie uzdolnionego muzycznie japońca!
Nie miał zamiaru i nie mógł jednocześnie udawać, że mu się nie podoba. Wręcz przeciwnie. Każdy gest ze strony ukochanego sprawiał, że czuł podnoszący się poziom adrenaliny. Taki zupełnie inny niż wtedy, kiedy robił to z kimś innym. Tamten był chwilowy, nagły i szybko się kończył. Z Simonem wiedział, że tak będzie zawsze. Każdy najdelikatniejszy dotyk ust i dłonie wywoływał u niego dreszcze i cichsze czy głośniejsze westchnienia.
- Przekonałem się... - szepnął, przeciągając samogłoski. Co mógł poradzić, że czuł się mile połechtany przez słowa narzeczonego. Zawsze właściwie tak było. On po prostu wiedział, jak to robić.
I oj tak, wiedział. Nie mógł sobie wybaczyć tego, że tak go zranił. Dlatego też chciał mu się odwdzięczyć za to, że za nim tak wytrwale czekał.
- Zrobię wszystko, co tylko sobie zażyczysz. - zapewnił gorliwie, odwzajemniając pocałunek. Czuł, że to właśnie te usta chce całować do końca życia codziennie, aż do samego końca. Nawet, jeśli gdzieś w jego głowie kołatały się nadal zdrady i skoki w bok, Simon był jego spokojną przystanią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pią Kwi 13 2012, 16:28

Śnił się, to fakt. Z zakrwawionymi dłońmi, albo z sercem Simona w zębach. Mało optymistyczne wizje, ale, rzadko miewał inne. No ale czego można było się po nim spodziewać. Między innymi dlatego chciał odwrócić uwagę swojego chłopaka od tegoż tematu.
Znali się chyba na tyle długo że Simon znał wszystkie czułe punkty swojego narzeczonego, i doprowadzanie go to tych skrajności cały czas sprawiały mu ogromną radochę i pewnie będą sprawiać do końca życia. Bo Ślizgon działał na niego równie mocno. Nawet gdy tylko się przytulali, czuł to miłe trzepotanie jakiś skrzydełek w brzuchu. Za tym tęsknił najbardziej. Za jego dotykiem. A przynajmniej tak mu się wydawało.
Obudziła się w nim pełna namiętności bestia. Bez skrępowania wsunął do ust chłopaka zakolczykowany język. Teraz uczucie jakie wywoływał kolczyk, były dwa razy silniejsze. Simon mimo że schudł, znów nabrał mięśni, i bez problemu podniósł się z kanapy z Namidą na biodrach, po czym nie odrywając się od jego ust, zaczął pozbawiać się spodni, butów, zostając w samych bokserkach. Co prawda jego były błękitne i nie tak obcisłe, ale nie ma co owijać w bawełnę wyglądał w nich naprawdę seksownie. Popchnął Namidę aby ten się położył, i zaraz sam na nim usiadł, mniej więcej na wysokości bioder:
-Wszystko...?- wyszeptał do jego ucha, swoimi słodkimi ustami schodząc po jego szyi, całując ją i przygryzając co jakiś czas. Miał nadzieję że czerwone ślady zostaną. Chciał pokazać całemu światu że to właśnie jego narzeczonym jest Namida, a te wszystkie puchony i cała reszta trzyma swoje brudne łapska z daleka, o!
Jakoś tak naturalnie wyszło że Simon zaczął poruszać biodrami. Zawsze działało to na niego w niezwykle silny sposób, i tym razem nie zamierzał o tym zapominać. Pocałunkami przeszedł na barki, obojczyki i w końcu klatkę piersiową. Co jakiś czas ustami i zakolczykowanym językiem drażnił sutki Namidy, czekając na pierwsze tego wieczoru głośniejsze westchnienia zadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Mar 24 2013, 16:39

Po przelotnym spotkaniu z Mariankiem Jude ponownie została sama. A to doprowadzało ją do szaleństwa. Chciała natychmiast wypłakać się w czyjeś ramię i chociaż wiedziała, że robi z siebie wariatkę, to nic nie było w stanie jej powstrzymać. Głupia, głupia dziewucha, durna i taka naiwna. Ale nieważne, na nic jej były te wszystkie smutki, tylko robiło jej to sieczkę z mózgu. A przecież już tak dawno nie płakała. Bała się tego już tyle wytrzymywała, była silna. I nagle głupi walentynkowy wieczór, głupia rozmowa i wszystkie jej uczucia się rozbudziły, szalały w niej nieustannie i dobrze wiedziała, że z końcu będzie tą, która stanie się najsłabszym ogniwem. Sama już nie wiedziała, dlaczego postanowiła przerwać swój mały teatrzyk. Kolejny dowód na to, że jest po prostu głupia. Szła powoli, praktycznie wlekąc się korytarzami. Bacznie obserwowała płytki na podłodze, jakby chciała z nich coś wyczytać, jakby stanowiły zagadkę matematyczną, której rozwiązanie jest jednocześnie rozwiązaniem jej wszystkich problemów. Niepewnie weszła do pokoju rozrywek i zdziwiła ją ta pustka...Widocznie wszyscy mieli lepsze zajęcia, choć ten pokój uchodził za najbardziej oblegany. Ale nie zabawiła tam długo. Korzystniejszym miejscem wydawał się jej ten mały i przytulny pokoik, w którym nie będzie musiała uważać, na roznoszący się po całym pomieszczeniu głos. Tu po prostu miało być lepiej. I dopiero teraz uświadomiła sobie, że nie podała Żmijce konkretnego miejsca. Rzuciła tylko jedno, nic nie mówiące hasło...No głupia! Ale miała niejasne wrażenie, że dziewczyna samoistnie będzie wiedziała, gdzie ma jej szukać. Mija ją znała, w minimalnym, ale zawsze, procencie wiedziała, co dzieje się w głowie JJ. Rozumiała niektóre lęki, była podobna. Chyba dlatego Jackson zdecydowała się jej zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Mar 25 2013, 21:56

Błądził. W sensie metaforycznym już od dawna, w fizycznym - bez mała godziny. Przemierzał korytarze bez żadnego porządku, obierając przypadkowe ścieżki, jakby na coś czekał, chociaż sam nie wiedział, na co. Na codzień nie potrafił długo robić czegoś bez celu. Relaksował się wtedy, odpoczywał od swojego umysłu, a na takie luksusy, jak uważał, nie powinien sobie pozwalać. Tym razem jednak wcale nie udało mu się rozluźnić, pełen był dziwnego napięcia, jakby przeczuwał, że coś się wydarzy.
Po jakimś czasie w oddali zobaczył sylwetkę, trochę chyba znajomą, aczkolwiek w pewien sposób abstrakcyjną. Nie wiedzieć w sumie po co, ruszył wślad za nią korytarzem czwartego piętra Skrzydła. Może mu się tylko wydawało, a może faktycznie ciągnął się za nią jakiś dziwny posmak w powietrzu, aczkolwiek znajomy, słodko-gorzki. Nogi nioły go same, umysł postanowił uczestniczyć w roli obserwatora. Pierwszy raz od dawna chociaż na chwilę przestał planować każe posunięcie, krok, spojrzenie, uśmiech czy gest.
Wszedł do pokoju rozrywek zaraz za osobą, która zniknęła w drzwiach chwilę po tym, jak wyjrzał na korytarz zza załomu korytarza. Ten pokój go zawsze odrzucał, nawet teraz skrzywił się nieznacznie. Był ucieleśnieniem bezmyślnych uciech i ostatnim miejscem, do którego przyszedłby z własnej woli bez konkretnego celu, zwłaszcza, gdyby pomieszczenie było zapełnione. Postaci jednak wewnątrz nie było; dopiero po chwili Mael spostrzegł dodatkowe drzwi, uchylone. Bez namysłu ruszył w ich stronę i staną w progu.
Znał tę dziewczynę, wiedział, kim była. Intrygował go sposób, w jaki w jej spojrzeniu kryła się mozaika słów i doświadczeń, poza tym była tak bardzo zamknięta w sobie; chciał poznać jej historię. W takich momentach, po spotkaniach z tym typem ludzi, coraz intensywniej ćwiczył umiejętności legilimencji. Bez niej, póki co, musiał radzić sobie inaczej.
- Często dajesz się ponieść nogom? - zapytał niby od niechcenia odwróconą do niego plecami dziewczynę, opierając się przy tym ramieniem o framugę drzwi, splatając ręce na piersi i uśmiechając półgębkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Mar 25 2013, 22:18

Nie zdawała sobie sprawy, że ktoś za nią idzie, ale chyba na tym polegał cały proces śledzenia. Nieświadoma i całkiem bezbronna ofiara czuła się bezpiecznie, a tuż za nią szedł napastnik. I chociaż Mael pewnie nie miał zamiaru krzywdzić jej w znaczeniu fizycznym, to coś kazało jej od niego uciekać. Jak najdalej. Nie rozmawiać, nie patrzeć w oczy, po prostu uciekać, gdzie się tylko dało i już nigdy nie spotkać. To śmieszne, jak wielkim była tchórzem. Wiecznie uciekała, przed wszystkim, a najgorsze w tym wszystkim było to, że już nie próbowała z tym nawet walczyć. Oddawała się ucieczce całkowicie, nawet jeśli było to tylko zjedzenie kilograma halucynogennych owoców lasu.
Nie jego głos chciała usłyszeć. Po plecach przebiegł jej nieprzyjemny dreszcz, o mały włos nie wzdrygnęła się ze strachu. Dobrze, że jeszcze stała do niego tyłem, jeszcze mogła mieć swoją wystraszoną minkę, pełną niepewności i...złości? Dlaczego nagle opanowały ją negatywne emocje? Miała wielką ochotę wybić okno, najlepiej swoim własnym ciałem, rzucając się z czwartego piętra. To byłaby piękna śmierć, taka...wieloznaczna. Bo jak to zinterpretować? On mówi coś do niej, ona rozumie jego słowa, docierają do niej i nagle, tak po prostu rzuca się w otchłań, którą stworzyły sobie jej zmysły, a naprawdę wypada przez okno. Rozżalenie ogarnęło ją na chwilę, przecież tu powinna stać teraz Mija. Właśnie powinny zaczynać swoją rozmowę, delikatną i intymną. Rozmowę, o której nikt nie powinien się dowiedzieć, bo plotki wcale dobrą rzeczą w tej szkole nie były, wystarczy tylko na takiego obserwatora spojrzeć. Idiotko, twoje zachowanie jest co najmniej podejrzane, zwykłe 'witaj' by mu wystarczyło. A może powinna go zignorować? Może wtedy odszedłby? Zajął własnymi problemami, jeśli w ogóle takie posiada? Szukała odpowiedzi w szybie.
- Zbyt często. - Jej głos brzmiał zupełnie inaczej. A może zawsze tak brzmiał? Może po prostu wydawał się inny, bo miała przy sobie całkiem inną scenerię? Innych ludzi? Miał w sobie minimalne pokłady rozmarzenia i zbyt dużo suchego piasku, to nadawało mu wydźwięk wręcz oschły, bezbarwny, bez emocji. I tak wyglądała też jej twarz, ale ona nie zdawała sobie z tego sprawy. Tylko oczy pozostały te same.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Mar 27 2013, 19:10

Patrzył na nią jakby mimochodem, a w rzeczywistości z ciekawością niemal przechodzącą w fascynację obserwując jej odruchy. Nie wydawała się zadowolona z jego obecności, ale to wcale go nie zniechęciło, wręcz przeciwnie, zainteresowało. Zastanawiał się, czy zależało to po prostu od jej stanu ducha, czy to konkretnie jego osoba wywołała ten swego rodzaju popłoch, dostrzegalny w sposobie, w jaki wykonywała gesty. Nie zdziwiłby się, gdyby tak było, jego ego, krzyczące nieprzerwanie ja, ja, ja!, chroniło go od takich niespodzianek. Bardzo chciał wejść do jej głowy, odczytać wszystkie myśli i ukraść wszystkie emocje. Zwłaszcza, że wydawała się być smutną osobą, może sprawiała takie wrażenie przez brwi układające się w sposób nadający jej twarzy naturalny wyraz nostalgii... ale nie, to było coś więcej, w o wiele bardziej schowanej warstwie jestestwa, daleko poza obrębem twarzy, a jednak odciskającego na niej piętno.
Gdy Mael usłyszał jej odpowiedź, wszystkowiedzącoironczny uśmieszek wpełzł bezwiednie na twarz Francuza, który odbił się od framugi, odrywając na chwilę wzrok od dziewczyny i skupiając go na leżącej nieopodal niego poduszce, którą ktoś w szale euforii zrzucił z kanapy, pewnie bardzo dawno temu. Schylił się, by ją ponieść, a później przemaszerował przez pokój, pod pretekstem odłożenia jej na miejsce, tym samym zmniejszając odległość między nim, a Puchonką. Wyprostował się, znów wbijając w nią wzrok.
- Coś się stało? - zapytał. Zabrzmiało to uprzejmie, jakby był dobrą duszą oferującą wsparcie, tak, jak chciał, zresztą. Znów założył ręce na piersi, świdrując dziewczynę spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Mar 27 2013, 19:37

Znowu poczuła to dziwne ukłucie, które swój początek miało w głowie i powoli rozlewało się na całe jej ciało. To sygnał do ucieczki i chociaż odczuwała to przy większości ludzi, to obecność Maela spotęgowała męczącą potrzebę ratowania własnego tyłka. Nie potrafiła go rozszyfrować, nie miała pojęcia, czego od niej chce. Przecież była tylko szarym uczniakiem, nie wyróżniała się niczym, chyba, że właśnie tym wiecznym rozmarzeniem i zdezorientowaniem. To nadal nie było dużo. Gdyby taki temat powstałby w jej głowie przy Alanie, zrzuciłaby to pewnie na swoją niską samoocenę, która swoje początki ma jeszcze w jej dzieciństwie. Wszystko ma tam początki, czy właśnie do tej sfery próbował się przebić Mael? Ale nawet jeśli, to po co? Jaki mógłby mieć w tym interes? Jego obecność tutaj wydała się jej nagle po prostu bezsensowna. To nie była ich pierwsza rozmowa, ale nigdy jeszcze nie przeprowadzali konwersacji w cztery oczy. Zawsze ktoś kręcił się dookoła i chyba tylko to pozwalało jej poczuć się bezpiecznie, w bardzo małym stopniu, ale jednak. A teraz? Była zupełnie sama, Mija najwyraźniej nie miała zamiaru pojawiać się na czwartym piętrze. A może to zrobiła? Może szuka jej teraz wszędzie, a puchonka tak po prostu stoi, gapiąc się bezwiednie w okno, jakby miała wyczytać z niego wszystko. Znowu to robiła, znowu się zapomniała i zaczęła zadawać sobie pytania, jednocześnie podając odpowiedzi, malujące się na szybie. Ona coś jednak miała do okien.
Nastała niezręczna cisza, którą przerwał Rosseau, ale ona nie patrzyła co robił. Miała ogromną nadzieję, że po prostu wyszedł, już nie czuła jego obecności. Przeniosła więc wzrok przed siebie i serce jej dosłownie zamarło na dwie sekundy. Wpadła prosto w jego przeszywające, szare tęczówki. Normalnie by się pewnie zarumieniła, ale w tym wypadku coś jej nie pozwalało. Chciała natychmiast przerwać kontakt wzrokowy, ale ponownie spotkała się z odmową własnego ciała. Skup się Jude, skup, on coś do Ciebie mówi. To takie śmieszne. Wiele jej reakcji nakładało się na te, które miewała w obecności Alana, czyżby to jakaś aura Gryffindoru? Nie spodobało się jej to, znowu zaczęła o nim myśleć, jednocześnie myśląc też o Maelu. Szukała ich podobieństw, a znalazła różnicę. Mael ją przerażał, Alan dawał bezpieczeństwo.
- Wiele rzeczy się dzieje, ale niekoniecznie powinniśmy o tym rozmawiać. - I miała wielką nadzieję, że teraz po prostu odpuści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Mar 27 2013, 20:35

Nie, nie miała okien i szkoda, bo Mael mógłby przez takie zajrzeć do jej głowy, odczytać wszystko i posiąść wiedzę bez zbędnego wysiłku, na który zdobywał się, bo nie potrafił sobie odmówić. Tak czy siak, zdobędzie ją, postanowił to już przy pierwszym spotkaniu z Jude, kiedy tylko pojawiło się wrażenie, że jej historia mogłaby być białym krukiem w jego kolekcji. A przynajmniej sposób, w jaki Jackson ją przeżywała. Dlatego też musiał dowiedzieć się tego bezpośrednio od niej, zdobyć jej zaufanie - albo odczekać jeszcze chwilę, zanim nie nabierze wprawy i wyciągnąć to z jej głowy. Nie wiedzieć czemu w tym przypadku bardziej spodobało mu się pierwsze rozwiązanie, może dlatego, że takie przedsięwzięcie stanowiłoby oderwanie od rutyny, która pojawiła się jakiś czas temu i stopniowo unicestwiała jego kreatywność, w jego mniemaniu najcenniejszy dar, jaki mógł posiąść, odróżniający go od masy szarego społeczeństwa. Wiedział też, że ma predyspozycje do tego, by przekonać ją, że jest osobą godną zaufania, której może powierzyć swoje emocje. Tu akurat nie pomyliłaby się, dobrze by się nimi zaopiekował. Lepiej, niż ona sama.
Mgła w jej spojrzeniu nie umknęła jego uwadze. Coraz bardziej upewniał się w tezie, że to on wywołuje u niej takie reakcje, ewentualnie w kombinacji z jakimiś przeżyciami. To dobrze. To bardzo dobrze.
- Czasami trzeba z kimś porozmawiać. - Posłał jej smutny uśmiech, dokładnie wystudiowany, tak samo jak spojrzenie, które łagodniało stopniowo, z natarczywego przechodząc w rozumiejące.
Był zbyt ambitny, tak uważał. Może w tym leży jego problem, może tu jest pies pogrzebany. Może to ambicja nie pozwala mu normalnie funkcjonować, cieszyć się, pić życie haustami, do zakrztuszenia, do przesady. Wmawiaj sobie, Rosseau, tchórzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sro Mar 27 2013, 21:03

- Skąd w tobie to przypuszczenie, że jesteś odpowiednią osobą? - Najgorsze w całym tym mętliku Jude było to, że na chwilę obecną już wcale nie chodziło tylko o sprawę Alana. Teraz szalało w niej wszystko. I bardzo tego w sobie nienawidziła. Wystarczył jeden moment zwątpienia, lekkie osunięcie się gruntu, a sprawa pozornie błaha, jeśli można tak w ogóle nazwać ciążę, zaczynała łączyć się z przeszłością. Wiele usłyszała od swojej matki, a teraz pomyślała sobie, że to jest spełnienie jednego z przekleństw tej kobiety. Przepowiedziała jej całkiem...urocze życie. Co prawda, wszystkie jej wywody były wygłaszane pod wpływem negatywnych emocji i kobieta ta była całkiem niemagicznym stworzeniem, ale w jakiś sposób zostawiła w głowie Jude znamię. To chyba coś podobnego do słynnych przepowiedni, które nagle zyskują odzwierciedlenie i głębsze dno przestaje mieć znaczenie, wszystko można odpowiednio dopasować i choć u JJ nigdy nie było z tym łatwo.
Denerwowała się tą niepewnością, nie miała przecież pojęcia, czego powinna się po chłopaku spodziewać, ale wyczuła jego pewność siebie. Może nawet pycha?
Zastanowiła ją jeszcze jedna rzecz. Tak czysto teoretycznie: gdyby miała z nim porozmawiać o całym swoim mętliku to musiałaby uwzględnić ciążę przyjaciółki i fakt, że Alan będzie ojcem, a plotki, to była ostatnia rzecz, jakiej chciała. Ściany mają uszy, miały je od zawsze. Nie potrafiła jeszcze zaufać gryfonowi, nie powinna. Między nimi nigdy nie powinno dojść do tak zaawansowanej formy znajomości. Samo myślenie o tym ją przerażało. - Nie wszystko powinno być wypowiedziane na głos. - Z każdym słowem jej głos stawał się coraz cichszy, a ostatnie słowo nie było chyba nawet słyszalne, zostało otoczone odpowiednimi ruchami warg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 28 2013, 16:21

- Niektóre słowa, często powtarzane, tracą swoje znaczenie - powiedział cicho, ignorując jej pierwsze pytanie. Nie przypuszczał, żeby teraz od razu się przed nim otworzyła. Podejrzewał, że zajmie mu to więcej czasu, była nieufna w stosunku do niego. Byle nie za długo.
Rozplótł ręce, by niedbałym gestem poprawić włosy, a później włożył je do kieszeni i odwrócił się, by rozejrzeć się po pokoju. Tu, tak samo jak w głównym pomieszczeniu, również unosił się pozostający po licznych libacjach aromat bezmyślnego szczęścia. Mael czuł się tu obco i nie na miejscu.
- W większości przypadków ten mechanizm działa - dodał, nie patrząc na nią, po czym przeszedł obok niej, by stanąć przy oknie i wyjrzeć na zewnątrz.
Jude była typem osoby, z którą prawdopodobnie nawet bez podchodów mógłby uzyskać porozumienie. Zauważał pewne podobieństwa między nimi, chociaż wciąż różniło ich to, że on był bardziej świadomy tego, co dzieje się z jego emocjami, prawdopodobnie też przy dłuższym kontakcie byłby bardziej świadomy tego, co dzieje się z jej emocjami. Istniało jednak ryzyko, że gdyby poznawał ją z innych pobudek, w inny sposób, mógłby się do niej przywiązać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 28 2013, 19:21

- Więc nie powinniśmy marnować słów. - Nigdy nie była typem człowieka, który mówił wiele, znała jednak osoby, dla których bezsensowna paplanina jest sposobem na odreagowanie, wyrzucenie stresu i uspokojenie. Ona oszczędzała słowa, miały dla niej wyjątkową wartość i były jedną z najbardziej niebezpiecznych broni, jakie człowiek mógł ze sobą mieć. Rany fizyczne można było wyleczyć, szybciej lub wolniej, mogły też człowieka zabić, ale słowa oddziaływały na tą sferę, w której minuty przeciągały się na lata, na sferę niezwykle czułą i kruchą. Słowa zabijały w człowieku to, co najlepsze, robiły z niego osobę znieczuloną, która prędzej czy później zacznie robić dokładnie to samo. Powstanie społeczeństwo obojętne na wszystko, pozbawione emocji, a tego Jude by nie przeżyła. Choć często nienawidziła się za tą emocjonalność i nie potrafiła samej siebie zrozumieć to uważała to za największą wartość człowieka. Czym byłby świat bez uczuć? Jednym, wielkim zgromadzeniem egoistów, którzy powoli wyniszczają każdą słabszą jednostkę. JJ wiedziała, że w takiej sytuacji nie miałaby szans. Choć wmawiała sobie, że jest twarda, że wiele rzeczy jej nie rusza to tak naprawdę łatwo można było ją zniszczyć. Zbyt łatwo. I nie wiedzieć czemu, Judkowi wydawało się, że Mael jest jedną z tych osób, które mogą ściągnąć ją na dno. Wrzucić do wody w betonowych butach.
Tonęła. Traciła oddech. Tonęła. W jego niebezpiecznym spojrzeniu. I wydawało się to jej po prostu bezsensowne. Odetchnęła z ulgą, kiedy chłopak podszedł do okna, jednak kiedy ją mijał, dziwne uczucie ją ogarnęło, z jakiegoś powodu zaczęła bać się jeszcze bardziej. Kątem oka spojrzała na zamyślonego Maela, ale gdy uświadomiła sobie ten mały, ale bardzo istotny fakt, spuściła wzrok i natrętnie obserwowała podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Mar 31 2013, 23:06

- Mówisz tak, jakby słowa miały jakąś niezwykłą wartość - powiedział z lekkim rozbawieniem, wyczuwając, że Jude mu się przygląda.
Był pisarzem, z tego względu doceniał słowa i wiedział, jakim delikatnym są tworzywem, jak misternym mechanizmem jest wypowiedź, zdanie, tekst. Widział delikatne wahania znaczeniowe pod wpływem zmiany jednego wyrazu, wyczuwał słowa i były mu one bliskie. Ale jednocześnie był zwolennikiem platońskiej filozofii stawiające słowa w pozycji czegoś niedoskonałego, co zniekształca myśl, nie dając przekazać jej w czystej, pierwotnej formie. Wiązało się to zresztą w mniemaniu Maela z tym pierwszym; uważał, że wiele osób nie potrafi zrozumieć tych mechanizmów. Na pewno słowa nie nadawały się do wyrażania uczuć, te drugie bowiem były strukturą zbyt delikatną i kruchą, zbyt skomplikowaną, by dało się ja w odpowiedni sposób opisać, wyrazić za pomocą myśli, skwitować jednym słowem, jednym określeniem, nawet jednym zdaniem. Słowa odbierały emocjom wydźwięk - to jednak było czasami, dla niektórych, przydatne. Gdy tak często słyszało się w swoich własnych ustach uproszczone do słów emocje, traciły one swój wymiar i rozdźwięk, a często także niszczący wpływ na świadomość.
Odwrócił się znów w jej stronę. Gdy grał taką rolę, nie potrafił ustać w miejscu. Zwłaszcza teraz, przy Jude, może zbyt duże było jego zainteresowanie, by zachować całkowity spokój. W każdym razie nie mogąc się powstrzymać, wyciągnął rękę i dotknął jej ramienia, delikatnie odwracając w swoją stronę. Sam nie wiedział do końca, co robi, to było odruchowe działanie, za które skarcił się w myślach.
- Chodzi o Alana? - zapytał, by się zreflektować. Coś słyszał, od jednego czy drugiego plotkarza. - To mój przyjaciel. Jeśli coś zrobił, też chciałbym to wiedzieć - dodał. A no właśnie, formalnie faktycznie przyjaźnił się z Howettem. Sam o tym zapominał, pewnie dlatego, że dla niego była to jedna z dosyć wielu przyjaźni czysto teoretycznych, w której w żadnym wypadku nie było zaufania z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Mar 31 2013, 23:23

Może faktycznie za bardzo się słowami przejmowała, za bardzo brała je do siebie. Przecież istniała masa dowodów na to, że słowa często bywają jedynie zlepkiem fałszywych informacji, źle zinterpretowanych reakcji. Słowa były niczym, a jednocześnie wszystkim. Nie wiedziała jednak, co mogło go w tym rozbawić. Zrobiło się jej głupio. Powinno? Czy teraz w jego oczach wygląda jak idiotka? I dlaczego właściwie obchodził ja jej obraz w oczach innych? Potrzebowała wielu godzin snu, dzięki którym nadrobi zarwane noce. To pewnie dlatego teraz jest w stanie jedynie stać w miejscu i szukać kolejnych win, które mogłaby sobie wytknąć, ewentualnie rozmyślać nad złymi zamiarami swojego towarzysza. Nie spodziewała się, że chłopak zdobędzie się na tak odważny gest. Wprawdzie nie miała problemów z rzuceniem się w ramiona Alana na ich pierwszym, oficjalnym spotkaniu, ale przecież Howetta się nie bała. Wystraszona spojrzała na Maela marszcząc brwi. Z tego dziwienia otworzyła nawet lekko usta. Pewnie wyglądała jak opóźniona w rozwoju, ale przecież wygląda tak prawie przez cały czas.
- Tak. - Odpowiedziała cicho, jakby w ogóle nie kontrolując tego, co wypada z jej ust. - Nie. - Sprostowała chwilę później, pogrążając się w kompletnej dezorientacji. - Nawet jeśli, to nie ja powinnam ci o tym mówić...Jeśli jesteś jego przyjacielem, sam ci wszystko opowie. - Spuściła głowę chcąc schować we włosach małe rumieńce, które przed chwilą wstąpiły na jej twarz. Co z tego, że plotki się rozniosły. Jeśli między chłopakami faktycznie było coś więcej niż tylko sucha znajomość i bez żadnych gejowskich podtekstów mam na myśli, to Alan prędzej czy później porozmawia z Rosseau o swoim wielkim problemie, który może zmienić jego życie. I to przecież były tylko rzucone fakty. Jude otaczała je emocjami, które niekoniecznie powinny wypływać na światło dzienne. Dlaczego gryfon był tak uparty? - Mael, czego właściwie oczekujesz? - Westchnęła ciężko, a głos załamywał się jej pod wielkim ciężarem bezradności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Kwi 01 2013, 00:49

- Czyli to coś dużego - mruknął pod nosem z udawanym przejęciem. Jej reakcja jasno świadczyła o tym, że faktycznie coś działo się w życiu Alana, chyba coś poważnego. Nie pamiętał już, co głosiła plotka. Nie wierzył w nie, bo zabijały one wszystko, co stanowiło esencję ludzkiego smutku i cierpienia, pozostawała sucha faktologia niedająca się wykorzystać, pomijając już to, że często odbiegająca znacząco do świata fikcji. Widocznie tym razem miała w sobie coś z prawdziwości. Być może nawet następna pogawędka z Alanem będzie przyjamniejsza, niż Mael mógł się do tek pory spodziewać, może znowu jakiś skok poza rutynę!
Nie mógł się jednak odciągać od planu na zdobycie wspomnień Jude. Wyrwało go z zamyślenia jej kolejne pytanie. Spojrzał na nią nieprzytomnie, zadrgała mu górna warga, gdy rozmyślał nad odpowiedzią. Wyglądał na zakłopotanego. Wyglądał też na przyłapanego na gorącym uczynku. Tak, jak miało być. Ściągnął brwi i odwrócił od niej wzrok, jakby zbyt trudno było mu dalej zachować dumę, jednocześnie utrzymując kontakt wzrokowy. Jakby miało mu być łatwiej mówić, patrząc na cokolwiek oprócz niej.
- Chciałem pomóc - wymamrotał, z pewną zawziętością wpatrując się w przestrzeń ponad swoim prawym ramieniem. Odchrząknął. - Przepraszam za wścibstwo - dodał, jakby zmuszał się do powiedzenia tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Kwi 01 2013, 01:07

Nie była jakoś specjalnie spostrzegawcza, do ludzi podchodziła z dystansem głównie dlatego, że nie potrafiła się na nich poznać. Jeśli ktoś miał wobec niej ukryte zamiary, to jedynie przesadna paranoja ratowała ją przed katastrofą. A mimo wszystko kiedy patrzyła na Maela i słuchała jego głębokiego głosu to miała wrażenie, że za tą pozornie niewinną wymianą zdań, w której on wydaje się być niezwykle zainteresowany banalnymi nowinkami, kryje się coś całkowicie innego. Nie potrafiła wytłumaczyć tego odruchu. Po prostu czuła, że coś jest nie tak. Nazwijmy to kobieca intuicją.
Przygryzając dolną wargę stała cichutko, z wielkim pragnieniem zapadnięcia się pod ziemię. Nie była w stanie skomentować jego słów, po prostu je do siebie przyjęła i powoli analizowała w głowie. Coś dużego... To chyba jeszcze za małe określenie. To było coś gigantycznego, ogromnego. To było coś, czego jej umysł jeszcze nie przetrawił, jeszcze nawet nie potrafił zrozumieć, choć na pozór była to zwykła i logiczna biologia. Coś gdzieś wkładasz i nieważne, jak elastyczne to coś jest, musisz liczyć się z ewentualnymi konsekwencjami. I teraz te konsekwencje upadły na Alana. To wcale nie dotyczyło jej bezpośrednio, chciała w to wierzyć, ale z drugiej strony wydawało się jej, ze sama siebie oszukuje.
- Nie potrzebuję pomocy. - Powiedziała to tak cicho, że Mael musiałby naprawdę bardzo uważnie słuchać, żeby to usłyszeć. Kłamała? W pewnym sensie tak. Bo to kolejna rzecz, która mąciła jej w głowie. Jej myśli i rzeczywistość były czymś zupełnie różnym. Potrzebowała pomocy. Może nie w tej konkretnie sprawie, ale ogólnie. Nie chciała tej pomocy jednak przyjąć, przyznać, że jej potrzebuje. No i weź się z taką dogadaj. - Bywaj, Mael. - Długo zastanawiała się, jak go pożegna. Nie chciała mówić żegnaj, to było zbyt poważne i oznaczało ostateczne pożegnanie. Obecnej sytuacji tak nazwać nie można było. Do zobaczenia? Ale ona wcale nie chciała go zobaczyć, przynajmniej nie w najbliższym czasie. Był przecież dla niej zagrożeniem. Mogła wyjść bez słowa, często to robiła, nawet Alanowi, a jednak, postanowiła się pożegnać. Przed wyjściem posłała mu jeszcze jeden, bardzo mały uśmiech, trochę smutny i nijaki. I poszła. On też poszedł. Ale nie skierowali się w tą samą stronę.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Sie 25 2013, 12:32

Sophie przyszła tu nie bez powodu... Znów opuszczała lekcje. Nie miała ochoty spędzać kolejnych godzin pod czujnymi spojrzeniami reszty uczniaków, którzy obserwowali ją z jednego powodu... Była wilą. Dziś nie miała szczególnej ochoty hipnotyzować ich spojrzeniem. Dziś chciała być sama dla siebie. W swoim towarzystwie. Bez żadnych dodatków.
Szła przez puste korytarze szkoły zatopiona w luźnym sweterku, który mógłby z powodzeniem pełnić rolę sukienki. Na nadgarstku zawiązana była czerwona wstążeczka, która stanowiła miarkę tego czy schudła, czy też nie. Ostatnio nie. Ostatnio wyglądała lepiej. To dobrze. Jedyne co ją denerwowało to długie, rozpuszczone włosy, zatem splotła je w luźny warkocz i szła dalej. Nikogo nie oczarowywała, szukała wagarowej kryjówki, w której będzie mogła spokojnie poczytać książkę lub potańczyć. Istniało takie miejsce? Ktoś chciał jej słuchać? Och Sophie zatańcz dla nas, błagamy Cię pokornie pogodnie się uśmiechając.
Beatrice jednak dzisiaj nie wyglądała na taką, co żąda jakiejś dyskusji. Czyjejś aprobaty. Kogoś nieodpowiedniego kto by się tu przywlókł zmiotłaby z ziemi bez konkretnego powodu. To zwykła nienawiść do ludzkości, do tego nie trzeba było jakiegoś szczególnego błogosławieństwa.
Sophie zatrzymała się przed jednym z posągów, który żądał hasła. Nie zamierzała mu jednak podać odpowiedniego słowa. Wolała się bawić w dotykanie. Otóż położyła drobną dłoń na łbie gryfa i uśmiechnęła się szeroko stwierdzając, że jest zimny, jednokolorowy, zmrożony w jednej pozie, a gdyby go ożywić? Gdyby pozwolić mu przez chwilę znów żyć własnym torem? Byłby wdzięczny? Fascynowała ją władza i długi wdzięczności, które mieli u niej ludzie. Dałoby radę coś z tym zrobić? Niektórzy woleliby już jej zapłacić niż oczekiwać na jej spojrzenie, które powie czego tym razem żąda.
Och ta nasza Sophie... Ruszyła dalej. Tym razem już szła odrobinę szybciej, jakby obawiała się, że ktoś ją zaraz zatrzyma. Ale nikt się nie pojawiał. Weszła do mniejszego pokoju rozrywek i zajęła miejsce w fotelu przyciągając jednym machnięciem różdżki jakiś napój. Jakiś... Bo dziś nie miała ochoty tarzać umysłu w alkoholu. Miała dziwne wrażenie, że tylko trzeźwość może jej pozwolić na jakąś małą znajomość.
Przeciągnęła się leniwie jak kotka i upiła pierwszy łyk soku porzeczkowego. Był gorzki, ale nie skrzywiła się. Istniały inne sprawy, dla których pozostawi gimnastykę mimiki twarzy.
A zatem minęła pierwsza minuta, a ona odnalazła miejsce. Miała czytać, miała tańczyć, a siedziała. Otulała się swetrem, smakowała soku, ale za nic nie potrafiła powiedzieć czemu znów uciekła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Sie 25 2013, 17:51

Frederick wyjątkowo cieszył się z powrotu do szkoły.
Te wakacje były naprawdę udane, ale też i nie do końca satysfakcjonujące. W dużej jednak mierze pozwoliły mu spojrzeć w nowym świetle na wiele spraw. Zdecydowanie lepiej widział teraz swoje dotychczasowe życie i relacje z innymi, a szczególnie z siostrą.
Wątpił, żeby czegoś się nauczyła podczas wyjazdu do Japonii, ale on jak najbardziej wykorzystał wiedzę, która wypłynęła nieświadomie z pewnego zdarzenia.
W każdym razie teraz zamierzał jeszcze bardziej rozwijać swoje niecne plany i korzystać z tego, co wyjdzie ile się da.
Frederick bynajmniej nie był osobą bezinteresowną. Przyjaciół dobierał starannie i tylko tych, którzy mogli się przydać. Zdecydowana większość była czystej krwi i z jego domu. Wyjątkiem była Holly - Gryfonka. Miała dobrze postawionego ojca, więc pan Champion się nią zainteresował.
Podłość ludzka nie zna granic, a Freddie jakoś nie specjalnie się tym przejmował.
Idąc korytarzem czwartego piętra zauważył dziewczynę znikającą w pokoju rozrywek. W sumie wypadałoby iść na lekcję i tak dalej.
Ale co tam.
Odczekał parę minut, żeby się upewnić czy czasami z kimś się nie umówiła. Wolał uniknąć problemów. A kiedy nikt się nie zjawił wszedł do pomieszczenia. W pokoju rozrywek jej nie było. A zatem musiała pójść do tego mniejszego.
Freddie zatrzymał się na chwilę, by nie wpaść z impetem do środka. Planował swoje posunięcia, może aż za bardzo. W każdym razie w końcu wszedł bez pukania.
- Oj przepraszam - powiedział, kiedy zawędrował parę kroków i dostrzegł blondynkę. - Nie wiedziałem, że ktoś już tu jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Sie 27 2013, 13:25

Może i ludzie byli przebiegli, może chcieli poznać Sophie, ale czy ona zamierzała poddać się wszelkim gierkom, które były przygotowane na nią? Nie. Nie miała zamiaru. Była w stanie nawet po nerwowych ruchach dłoni powiedzieć, czy człowiek coś planuje, czy też gorączkowo poci się ze względu na to, że boi się, iż coś wyjdzie na jaw. Kiedy chłopak wszedł do pomieszczenia początkowo nawet nie spojrzała na niego. Po prostu odpuściła to sobie. Ktokolwiek to był, jego barwa głosu nie była znajoma. Wręcz obca. Nawet jeśli pochodziłby z tego samego domu, co ona. To jednak Sophie nigdy nie zwracała uwagi na ludzi tak, żeby znać ich w całości i jeszcze wymieniać ich daty urodzenia. Podobnie było tym razem.
Dopiero po kilkunastu sekundach kątem oka zerknęła na przybysza. Hm, ślizgoński mundurek wszystko wyjaśnił. Może chciał ją zaprowadzić na lekcję, a może zapytać czemu sama nie poszła. Tak jakby ona marzyła o tym, żeby się komuś zwierzać. Nie do pomyślenia po prostu. Nie miała nic do powiedzenia? Niedawno jeszcze marzyła, żeby zobaczyć jakąś żywą duszę, a teraz przeklinała moment, w którym wypowiedziała to życzenie. Cóż... Najwidoczniej trzeba myśleć o czym się marzy.
- No to już wiesz. I jak Ci z tą wiedzą? Zamierzasz zapobiec głodowi w III świecie? - Rzuciła z ironią biorąc szklankę z sokiem do rąk. Znów upiła jego łyk nieznacznie się uśmiechając, gdyż po prostu wydało sie jej to teraz zabawne. Próbowała zastanowić sie skąd wziął się ten chłopak, lecz nie pamiętała by zarejestrowała kogoś, kto mu za nią iść. Powinna poćwiczyć zmysł obserwacji i nigdy się nie wyłączać. Hm. Cele, ćwiczenia... Wszystko dla Lunarnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Sie 27 2013, 19:42

Panna powabna, ale jak widać nie lagodna. Czyli istniała pewność że ma doczynienia z kimś ze swojego domu albo jakaś dziewuche która bardzo nie lubi Ślizgonów. Czyli prawie trzy czwarte szkoły. Dom Salazara Slytherina bynajmniej nie cieszył się popularnością wśród szła i mieszkańców.
Pan Champion nie miał skrupułów nazywać ludzi nie czystej krwi bardzo nie ładnym słowami. Rodzice co prawda ho tak nie uczyli ale on i tak nie zamierzał nic z tym robić. Oczywiście publicznie tego noego mówił. I tu się obawiała obsesja Fredericka na punkcie opinii jaką sobie wypracował. Zamierzał iść w politykę czyli musiał dbać o wizerunek.
- Nic nie zamierzam z tą wiedzą zrobić, bo i tak mi się na nic ni przyda. Zwłaszcza że i tak z tego co widzę nie mieliśmy okazji do bliższego zapoznania się. Znajduje że z obu stron nie było potrzeby się zapoznać.
Champion nie palił się do poznania każdej nowo spotykanej osoby. Przyjaciół dobierał starannie jak wybiera się najlepsze owoce, warzywa czy też inne produkty spożywcze na przyjęcie. Możliwe że coś by wyszło z tego spotkania, ale Średnie wyczuł że dziewczyna jest godnym przeciwnikiem. I najwyraźniej nie chce tracić czasu na niego.
Z drugiej jednak strony skoro już tu wędrowała to zostanie ją trochę. Nic raczej nie straci i pewnie nic nie zyska. Wspomnienie które pójdzie w nie pamięć i zostanie zapomniane wraz z osobą która brała w nim udział.
- Nie ładne tak lekcję opuszczać przed owutemami - powiedział.
W jego pamięć skrystalizowalo się nie jasne wspomnienie że gdzieś fe buzi już widział. Dziwiło go że zawsze zapamiętywaniu osoby które chodziły z Że do klasy. I właśnie tak sobie skojarzyć te dziewczynę z klasy siostry.
A to ci niespodzianka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Wto Sie 27 2013, 23:42

Ale Sophie już nie myślała o tym, co do niej mówi jegomość. Tak naprawdę liczyła w myślach od tysiąca w dół. Powoli, powoli. Każdą liczbę pieściła w myślach tak, jakby zasługiwała na najdroższe smakołyki przy śniadaniu. Zatem oddała się pasji liczenia i delikatnego dryfowania w innym świecie, gdzie zdobywała kolejne szczyty, na które nie trzeba było się wspinać. One po prostu chyliły się ku tobie, byś na nie wskoczył, a one wędrowały z tobą do chmur. Idealna podróż, podczas której mogła spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Z miejsca, w którym byłaby w stanie już usiąść w fotelu i powiedzieć, że wykonało się, że nie istnieje już żadna rzecz, o którą musi walczyć. Dla której musi udawać kogoś innego i grać kolejną rolę. Jak z tym walczyć, jak w tym szukać sposobu na życie?
Oddech Sophie odrobinę przyspieszył, kiedy brnęła przez te myśli. Jakby bała się swojego toku myślenia, który umacniał ją w przekonaniu, że nie zasługiwała na ten lepszy świat, w którym pozostaną tylko ludzie wyjątkowi. Nie była taka. Umartwiała się. Wciąż za gruba, wciąż zbyt mało oczytana pomimo pokonanych stronic we wszystkich możliwych książkach w bibliotece, wciąż zbyt mało osiągnęła. To nie było to co chciała ze sobą zrobić... Właściwie nie była już pewna czego w ogóle chce.
Uśmiechnęła się ponuro dopiero teraz rejestrując kolejne słowa chłopaka. Mówił do niej. Interesował się jej losem przelotnie. Jakieś egzaminy, jakieś ustalenia... Wystąpi tam w białej sukience, którą już teraz matka zamówiła na miarę. Będzie na niej milion koronek i kilka pereł. Będzie piękna. Śnieżnobiała, oficjalna... Lorrain ukończy szkołę. Wystąpi tam dla siebie, zeby pójść dalej. Ten dzień wcale nie decydował o tym, że tam się nie stawi.
- Nieładnie tak wtykać nos w nie swoje sprawy. - Odparowała chłodnym tonem nawet nie siląc się na złośliwości. Po prostu coś innego połykało jej myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   

Powrót do góry Go down
 

Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-