Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 12:18


Mniejszy Pokój

Pomieszczenie zdecydowanie dużo bardziej przytulne i intymne. Można się do niego dostać przechodząc przez mało widoczne, białe drzwi w pokoju rozrywek. Nie jest on tak chętnie odwiedzany przez studentów. Jeśli chodzi o gry, nie ma ich tu za wiele, ze względu na niewielkie rozmiary pomieszczenia. Pokój przeznaczony jest raczej dla osób, które chcą choć na chwilę uciec od innych i w spokoju popijać alkoholowe drinki, których w małym pokoju nie brakuje.
W dużej szafce, zajmującej ścianę naprzeciwko drzwi, znajduje się cały mały arsenalik różnorodnych alkoholi. Od zupełnie przeciętnych, do wykwintnych i rzadko wybieranych przez uczniów.
Stoi tam też kanapa z niską ławą stojącą na przeciwko, oraz parę porozrzucanych poduszek.

UWAGA: Możesz tu przebywać jeśli jesteś uczniem Salem, jeśli nie, musisz rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym. Salemczycy mają bezwzględny zakaz sprowadzania tu znajomych!



Z impetem wpadli do małego pokoju i choć nie była pewna, czy nie stratowali po drodze jakiegoś leżącego, pijanego studenta, w tej chwili było jej to zupełnie obojętne. Zignorowała stłuczone naczynie, czymkolwiek ono było. Miała swojego Vanberga, a kolejną część nocy zamierzała poświęcić właśnie jemu i nikomu innemu. Przypadkowymi ofiarami będą przejmować się rano. Oczywiście jeśli rano będą w ogóle w stanie wstać, biorąc pod uwagę ilość alkoholu, którą chwilę temu wypili.
Dobra, zapomnijmy o tym budowaniu napięcia, cierpliwości i tak dalej. Ten pomysł od początku skazany był na niepowodzenie. Dziwne, że coś takiego w ogóle wpadło jej do głowy. Cóż, to pewnie przez Mary, która wciąż od czasu do czasu odzywała się w jej małym rozumku. Chociaż w pierwszej chwili zdziwiła ją trochę stanowczość Dextera, racjonalnie rzecz biorąc wcale to nie była złe. To nic, że czuła się jak w klatce. To zdecydowanie, bynajmniej bardzo przypadło jej do gustu.
Tak więc całowała wciąż chłopaka, a potem oderwała się na chwilę, by ściągnąć buta. Buta, nie buty. Dziwne. Ciekawe co się stało z tym pierwszym. Pewnie leżał sobie wciąż gdzieś tam na sali, pomiędzy tańczącymi, grającymi w butelkę, albo wygłupiającymi się studentami. Zaczynała dostrzegać pewną lukę w swej pamięci, ale zupełnie nie zwracając na to uwagi, powróciła do całowania Dexia, w międzyczasie pozbywając się bluzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 13:37

Właściwie coś tam po drodze nadepnął, więc wysoce prawdopodobne, że nawet kogoś staranowali, albo przynajmniej zdeptali leżącego i umierającego od nadmiaru używek. Ale kogo to w ogóle interesuje? Jutro nie wiem na ile będą się zastanawiać jak tu dotarli, w końcu kto wie czy w miarę dokładnie będą tą drogę w ogóle pamiętać. Czas jeszcze pokaże. A teraz natomiast pokazywał, że wypity alkohol na pewno z ich krwi nie wyparował.
Cóż ta Mary chciała zrobić z tą biedną Alexis? To jakaś próba zmieniania wilowatej natury, przygotowanie do zakonu, czy coś takiego? Czymkolwiek to było, stanowiło jakiś szalony pomysł. Tyle dobrze, że w jako tako udało się wybić z głowy blondynki, głos jakiejś nawiedzonej Mary. Można się przez coś takiego nabawić jakiejś nerwicy, czy czegoś równie niepowołanego.
No ale dobrze, wróćmy do akcji z tego małego, kameralnego i równie zabałaganionego pokoju. Dziewczyna zaczęła się pozbywać części swojej garderoby, a że Vanberg bluzki już dawno się pozbył, to zajął się wędrowaniem dłońmi po jej zgrabnym ciele. Przesunął palcami od tali, aż po biust, by ostatecznie powędrować do zapięcia jej biustonosza. Zgrabnie i szybko go odpiął, zdejmując go z niej (ach nie ma to jak ta praktyka!) i rzucił gdzieś tam na podłogę. Tym samym jego dłonie oczywiście szybko odnalazły dla siebie nowe idealne miejsce na ciele dziewczyny. Swoje spragnione usta skierował na jej szyję, zostawiając na niej zachłanne pocałunki, kolejno schodząc stopniowo na dekolt. Po chwili jedna z jego dłoni przerwała pieszczenie jej piersi, ale tylko dlatego, że Vanberg stwierdził, iż koniecznie musi pomajstrowac przy zapięciu jej spodni, by w końcu pozbyć ją z nich. Ten element garderoby był teraz równie wysoko niewskazany co te, których się już pozbyli. Zapięcie posłusznie puściło i Dex zaraz przystąpił do zsuwania ich z niej.
Właściwie tak między pocałunkami lustrując wzrokiem ciało swojej partnerki, przyznał sobie w głowie, że nieźle trafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 15:25

No pewnie, że nieźle trafił. Powiem więcej, nie wiem czy mógłby trafić lepiej. Oczywiście pozostaje jeszcze Effka, równie piękna i pociągająca, jak Alexis, ale jej szczerze mówiąc, już dawno nie widziała. A szkoda, bo musiała powiedzieć jej masę różnych rzeczy i miała ochotę wyżalić się przyjaciółce z całego nieszczęścia jakie ściągnęła na nią ta cholerna Święta Mary, starając się uczynić z niej prawdziwą, nieudawaną służkę Boga Ojca i tak dalej. No tak, napisze do niej. Ale to już jutro, no. Albo jak dojdzie do jakiegoś normalnego stanu używalności.
Właściwie nie było się czepiać, bo trzymała się całkiem nieźle. Chociaż w główce jej wirowało na tyle, że rozpięcie paska od spodni Dexia, a później jeszcze rozporka, stanowiło nie lada wyczyn. Z resztą trudno się dziwić, że po prawie czteromiesięcznym poście, jej umiejętność szybkiego pozbywania się spodni partnera trochę spadła. Dexterowi bynajmniej te dziesięć sekund nie robiło różnicy, a przecież im dłużej tu pobędą tym lepiej dla nich. Także kiedy już w końcu pozbyła się Vanbergowych spodni, pomagając sobie przy tym rękami, nogami i zębami również (no pewnie, że nie poradziłaby sobie bez tych zębów, ehh...), powróciła do pieszczenia jego zgrabnego ciałka z równą werwą, jak on. Jej dłonie błądziły gdzieś po jego nagich plecach, a usta kreśliły ścieżkę od dekoltu w dół. Co chwilę, z nieschodzącym z twarzy dzikim uśmieszkiem spoglądała chłopakowi w oczy.
Wcale jej nie przeszkadzało, że tak szybko również ona została pozbawiona reszty ubrania i połowy bielizny. Ogarnęła wzrokiem swoje ciało. Mimowolnie. Może dla sprawdzenia, czy na pewno wszystko jest tak, jak ma być i z zadowoleniem stwierdziła, że półprzezroczyste pończoszki, które Dexter na razie postanowił oszczędzić, w takiej sytuacji prezentują się niezwykle seksownie.
Rozpalił ją do tego stopnia, że miała go ochotę pogryźć, jednak na szczęście w porę się opamiętała. Popchnęła go lekko na ścianę tak, że znalazł się z pułapce i oplotła go nogą. Kontynuując pieszczoty, zostawiła ślad po rzędzie swoich równych ząbków, gdzieś w okolicy Dexowej szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 16:25

Czyli trafił idealnie, bo mimo twierdzenia pewnych osób, że Effka i Dex do siebie bardzo pasują, ta dwójka raczej nigdy nie miała się spotkać. A co do tej drugiej wili, to rzeczywiście chyba przyjaciółki powinny się spotkać, bo u Fontaine też wydarzyło się też tak wiele, że opowiadania będzie zapewne na cały dzień. No ale dobra, zostawmy temat Effki, bo jej wątek nie jest tu do niczego potrzebny.
No więc z Alexisową pomocą Dexter pozbył się ubrań tak, że pozostał tylko w bokserkach i oczywiście bez tego udziału jej zębów na pewno nie udałoby się pozbyć zbędnego odzienia! Nie zmienia to faktu, że i tak był nutkę zniecierpliwiony i nawet pomyślał sobie, że mieli pecha, że w tej butelce nie stracili więcej ubrań. Przynajmniej teraz byłoby mniej do zdejmowania. Oczywiście to była taka tam luźna myśl, która zapewne ciągnęła za sobą tysiąc wad, jak choćby to, że wtenczas wszyscy, a nie tylko on, przekonaliby się jak Brooxter seksownie wygląda w pończochach. Właściwie przez chwilę zawahał się, czy chce je z niej w ogóle zdejmować, ale długo ten jego namysł nie potrwał. Na Alexis naparł, tak by oparła się o ścianę, którą mieli za plecami. Najpierw dłonią skierował się na jej udo, sprawiając by uniosła nieco nogę, a wtenczas zsunął z niej pończochę, a przynajmniej do połowy. Z drugą nogą postąpił już inaczej. Schodząc z pocałunkami, sunął wargami od jej szyi, piersi, poprzez brzuch, zatrzymując się dopiero na linii jej ostatniej bielizny, którą to część celowo ominął. Swoimi ustami powrócił dopiero na jej uda, właśnie za ich pomocą, jak i zębów, zdejmując drugą pończochę. Zrzucił je z niej całkiem i tak oto blondynka pozostała mu zaledwie w jednym maleńkim skrawku materiału.
Vanberg znów zajął się namiętnym całowaniem jej ust, a w trakcie tego, pozbył ich oboje ostatnich elementów garderoby. Kiedy blondynka oplotła go nogami, Dex ją przytrzymał, by czasem zamiast przy ścianie, nie wylądowali jeszcze na podłodze. I tak oto, z przyśpieszonym oddechem i cichym jęknięciem, jednym zdecydowanym ruchem wszedł w półwilę.
Ach, jak on uwielbiał imprezy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 17:20

Tak, imprezy, najlepiej jeszcze z dużą ilością darmowego alkoholu i innych niezwykle szkodliwych używek, były idealne to zawierania tego typu znajomości. A zdecydowanie ta impreza będzie należała do jednej z najbardziej zapamiętanych. Przynajmniej dla Alexis i Dextera, bo nie widziała, by ktoś tam, w sali obok, bawił się równie dobrze. No cóż... ich strata. Nie każdy trafia w takie dobre towarzystwo, a tu niechybnie zadziałała ręka boska.
Alexis odrzuciła gdzieś bokserki Dextera, by przypadkiem nie plątały im się pod nogami. Nie mam pojęcia, jak rano poznajdują wszystkie części swojej garderoby, szczególnie, że niektóre zostały w sali obok. Na przykład bluzka Dexia, której już pewnie nie odzyska, biorąc pod uwagę zgraję fanek, które tylko czekały, aż ich idol zrzuci z siebie ubranko. No ale to już nie mój problem. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie siedzą teraz pod drzwiami, wsłuchując się z odgłosy dochodzące z małego pokoju. Sądzę jednak, że w tej chwili ani Vanberg, ani Alexis nie mieli czasu i ochoty na przejmowanie się fankami, fanami i w ogóle światem, który wybiegał poza ten pokój.
Jej usta i język dotarły chyba do każdego zakątka ciała chłopaka, potem oderwała się na chwilę od tego absorbującego zajęcia, kiedy do Dexter zębami pozbawił ją drugiej pończochy. Wciągnęła głośno powietrze i powróciła do łapczywego całowania ust studenta.
- Kocham dzisiejszy wieczór. - mruknęła mu cicho do ucha, po czym wydała z siebie zdecydowanie za głośny jęk, kiedy Vanberg w nią wszedł. Jej donośny głos na pewno przedarł się przez cienkie drzwi, jakie oddzielały ich od innych, bawiących się na imprezie, teraz już pewnie baardzo pijanych, studentów. Na szczęście Dex szybko zamknął jej usta kolejnym pocałunkiem.
Jej biodra poruszały się miarowo, płynnie choć pozycję miała zdecydowanie nie najwygodniejszą, ale któż by się nie poświęcił dla dzikiego seksu po pijaku z Dexterem Vanbergiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 18:06

Zdecydowanie nie często zdarzało mu się wychodzić z imprezy w towarzystwie idealnie pięknej wili, by za ścianą zrzucić z niej wszystkie ubrania. Za mało było kobiet o tak niezwykłym pochodzeniu! Więc tak, zapamięta tą imprezę i zdecydowanie będzie ją wspominać jako bardzo udaną. A tak swoją drogą, on mógłby się przyczynić do wzrostu populacji pół wil, których jest stanowczo za mało. Z pełną świadomością zagrożenia, poświęceniem i w ogóle heroizmem, mógłby stanowić towarzystwo na noc dla jakichś tam wil. No ale dobra, może skończymy to fantazjowanie.
Zapewne jutro Dex będzie zadowolony jak znajdzie choćby połowę swoich ubrań, bo na całość to rzeczywiście nie ma co liczyć. Gdzie tam jakaś bluzka! Wątpliwe, czy w ogóle będzie pamiętać, gdzie ją zostawił. Poza tym, zapewne mógłby ją znaleźć tylko w pokoju jednej ze swoich fanek, gdzieś pod poduszką czy coś w tym stylu.
- Nie mniej niż ja - szepnął krótko, nie skupiając się więcej na słowach, a raczej na ruchach swoich bioder, czy też łapczywej wędrówce jednej z jego rąk, która raz po raz zaciskała się na różnych partiach ciała blondynki. Czy coś było wspomniane o niewygodnej pozycji? Jako ten, który dbał, by nie przewrócili się zupełnie, nie mógłby się nie zgodzić. Z resztą nie zamierzał pozostać pod tą ścianą do końca. Na chwilę przerwał swoje ruchy i nie opuszczając ciała Alexis, a cały czas ją trzymając, postanowił ich przenieść i zmienić pozycję. Czy oni czasem nie byli w pokoju gdzie stały różne meble? No własnie, wypadałoby zrobić z nich pożytek. Wraz z dziewczyną, którą w czasie wędrówki znów zdążył namiętnie pocałować, położył się na kanapie, wracając do swoich zdecydowanych ruchów bioder, które niestety na pewną chwilę musiał przerwać. Ale już było wszystko tak jak powinno, i tak dobrze, z resztą to już chyba najlepiej poświadczały wszelakie westchnienia wydobywające się z jego ust, których nawet nie próbowałby pohamować.
Ciekawe tylko, czy przenosząc się z tej ściany do kanapy nie rozwalili po drodze znów jakichś elementów. A z resztą, nawet jeśli, to nieważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 19:11

Ha! Wcale nie wątpię, że Dex bardzo chętnie i zupełnie bezinteresownie użyczyłby swoich genów kilku pannom pół wilom. Wszak wszyscy wiedzą, że altruizm to jego drugie imię. Dobry z niego chłopak, trzeba przyznać. Kto inny by się tak poświęcił i przespał z paroma cudownej urody kobietami dla dobra świata i tak dalej?
Alexis coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że Dex był znakomitym wyborem, jeśli chodzi o dzisiejszy wieczór, a chłopak zdawał się czytać jej myślach. Jak widać praktyka czyni mistrza. Bo tak, Vanberg był na doskonałej drodze do mistrzostwa. Już dawno nikt nie sprawił dziewczynie takiej przyjemności. By the way, powinni sobie rezerwować czas z raz w miesiącu w ramach relaksu i odstresowania. Kto tego nie potrzebował?
Meble zdecydowanie się przydały. Chociaż kanapa nie należała do najnowszych wydatków, nie mieli co narzekać, mogło to się skończyć gorzej, w jakimś schowku na miotły, czy innym niezwykle romantycznym miejscu, które nie dość, że by porządnie zdemolowali, to jeszcze któreś z nich mogłoby się nadziać na jakąś miotłę, AUĆ. Miała coś jeszcze dodać, a propos dzisiejszego wieczoru, ale z nadmiaru emocji, które w tej chwili nią targały, zupełnie wyleciało jej to z głowy.
Tak więc kanapa, choć stara, była zdecydowanie wygodniejsza, a spodobała się Alexis szczególnie dlatego, że dawała większe możliwości manewru, także wila bez problemu mogła wypróbować sztuczki, jakich nauczyła się na jodze w Ośrodku Oczyszczenia Duchowego. O, znalazła nareszcie pozytyw przebywania pod skrzydłami Świętej Mary. Choć codzienna sesja jogi, na pewna nie służyła temu, by uczestnicy mogli później wykorzystywać ją w łóżku, a raczej, by ulokować gdzieś pokłady energii, trzeba było przyznać, że do tej pory ta wiedza była bardzo przydatna.
Nie siliła się na delikatność, przez cały czas pieszcząc ciało Vanberga. Co raz z ust wyrywało jej się głośniejsze jęknięcie, niż by sobie tego życzyła, ale trudno. Bogu dzięki kanapa była wystarczająco szeroka, by mogli obrócić się tak, że teraz on znalazł się nad nią.
No, powinien być raczej zadowolony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 22:29

Vanberg miewał czasem serce na dłoni, co właśnie widać było po chęci uczestnictwa w zaludnianiu świata pół wilami. A ludzie tak głupio gadają, że niby z niego drań czy coś takiego. Tymczasem to taki miły chłopak. I naprawdę bardzo by się przyłożył do tego zadania. No ale skoro teraz jest już wszystko jasne, to chyba ani nie trzeba dłużej go wychwalać.
Ej, ej ten pomysł z rezerwowaniem czasu nie jest taki zły. Mogliby się całkiem nieźle jeszcze nie raz zabawić, a z takowych spotkań na pewno każde z nich wyszłoby dość usatysfakcjonowane. Szczególnie uznałby coś takiego za dobry pomysł, po tym jak zauważył, iż Alexis jest mocno wygimnastykowaną dziewczyną. Co do Mary, może lepiej jej podziękujmy za tą jogę? I w Vanbergowej głowie gdzieś tam się pojawiło pytanie, że ciekawe jak wiele jeszcze potrafi. Ale nie żeby było mu mało, raczej po prostu naszła go taka naturalna ciekawość. Prawdę powiedziawszy, ta dwójeczka całkiem ładnie się uzupełniała w łóżku.
Kiedy to dziewczyna była na górze i mógł czerpać przyjemność z tego wszystkiego, dodatkowo obserwując jej ruchy nagiego ciała, działało to na niego dwukrotnie. Położył sobie dłonie na jej biuście lekko zaciskając i jedynie równie z blondynką ruszając biodrami. To była bardzo wygodna pozycja! Ale jak we wszystkim, tak i w tym potrzeba było małej zmiany, dlatego też nasza dwójka już po chwili obróciła się tak, że tym razem to Vanberg był na górze. Odsunął sobie jej nóżki tak, by nieco je uniosła, przez co właściwie miał do niej jeszcze lepszy dostęp. Jego pchnięcia zyskały na sile, stając się nieco gwałtowniejszymi i długo mu jeszcze nie trzeba było tej zabawy by uzyskać zupełne spełnienie. Więc właściwie raz, dwa, i zalała go fala rozprzestrzeniającego się po całym jego ciele, owego jakże dobrze mu znanego, błogiego uczucia, które to swoją drogą kochał bardziej od dragów czy alkoholu. Tak, seks chyba jednak było jego poważniejszym nałogiem.
Powoli podniósł się z Alexis, wcześniej jeszcze składając na jej ustach krótki pocałunek. Ale właściwie daleko się nie oddalił, bowiem po prostu walnął się tuż obok na kanapie, by uspokoić swój oddech, czy też przyśpieszone bicie serca. Natomiast gdy tak przymknął oczy, dostrzegł, że ten alkohol, no coś niezupełnie wyparował. Całkiem ładnie kręciło mu się w głowie, naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Nie Lis 20 2011, 23:26

Seks był chyba jednym z najtrudniejszym do zaspokojenia uzależnień. Przynajmniej jeśli chodzi o Alexis. Nie wystarczył by jej, że tak powiem, cmok w różowe usteczka, by poczuła na prawdę wielkie zadowolenie. Jednak Dexter spisał się doskonale i do tego rezerwowania czasu jeszcze kiedyśtam wrócimy, bo aż szkoda marnować taki potencjał "związku", że tak to nazwę, bo niestety nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa. Jeśli chodzi o jogę, to studentka w gruncie rzeczy poprzestała na rozgrzewce, bojąc się, że przez przypadek może poprzestawiać Dexterowi stawy, czy połamie kości. Niestety nie opiszę wszystkiego dokładnie, bo tak jak wcześniej już wspomniałam, obawiam się o uczucia moralne innych, o.
Cóż, w przeciwieństwie do Dextera, jej bardziej przypadła do gustu ta ostatnia pozycja, także wiła się pod nim i raz po raz wbijała swoje czerwone pazurki w jego umięśniony tors. Mam nadzieję, że nie zaskarży jej za uszczerbki na zdrowiu, czy coś. Uniosła się nieco, by czuć chłopaka jeszcze mocniej, aż w końcu zmrużyła oczy i krzyknęła, kiedy jej kręgosłup wygiął się pod wpływem rozkoszy, która właśnie na nią spłynęła. Serce waliło jej z taką prędkością, że krew w mgnieniu oka rozpaliła jej ciało falą gorąca.
Ogarnęła wzrokiem błyszczące cało Vanberga, który położył się obok. Oddychała, albo dyszała ciężko, próbując rozluźniać po kolei mięśnie. Właściwie i ona odczuwała sporą dawkę alkoholu w swoim krwiobiegu, także ogarnięcie gdzie jest góra, a gdzie dół pokoju zajęło jej parę ładnych sekund. W tej chwili wstawanie byłoby najgłupszą rzeczą, jaka mogłaby jej przyjść do głowy, dlatego odwróciła się w stronę Dexia, który wciąż jeszcze nie mógł ochłonąć i ułożyła się wygodnie na jego ramieniu. Cmoknęła go krótko i wsłuchawszy się w przyspieszone bicie jego serca, zaczęła sobie powoli odpływać w szarą, nieprzeniknioną mgiełkę, której pojawienie się było na pewno skutkiem ilości promili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Lis 21 2011, 11:37

Owszem, to nie był prosty nałóg, ale Vanberg ze swoim trybem życia nie miał aż tak ciężko. Właściwie miał sporo szczęścia, że był muzykiem, że jego ojciec był tak znany. Każdy kij ma dwa końce, z drugiej strony, było to jedno wielkie bagno. I mimo wszystko Dex był bardzo świadom obu tych stron. Po tej nocy, szybko odkrył, że z Alexis bardzo powołaną relacją byłoby jakieś fwb, czy coś w tym stylu. Gdzie bez większych zobowiązań spotykaliby się na małe oddawanie się przyjemnością. Z resztą kto wie, może tak będzie. Co do jogi, to a tam, niech się nie obawia o zdrowie Vanbergowe, wszystko będzie dobrze! Ewentualnie pochodzi trochę połamany, no ale przecież coś za coś!
Ależ Dexterek z dzisiejszego wieczoru wróci podrapany. I dzięki Alexis i wcześniej jeszcze Gilowi. No ale właściwie, żeby to było coś nowego. Z resztą odrobina bólu i parę zadrapań jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Leżąc koło wili, szybko przymknął oczy, a jakiś pół sen momentalnie go nawiedził. Z resztą jego partnerkę najwyraźniej także. Nie wiadomo ile to potrwało, może pół godziny, może odrobinę dłużej, kiedy Vanberg się przebudził, odczuwając zajebiste pragnienie, by po pierwsze zapalić, po drugie, czegoś się napić. Alexis usnęła na jego ramieniu, więc postanowił jakoś tam ostrożnie się od niej wywinąć, tak by jednocześnie jej nie zbudzić. Swoją drogą Dexter raczej nigdy z kimś nie zostawał na całą noc, gdzieś tam w jej trakcie się przebudzał, zbierał i sobie szedł. O ile nie robił tego w ogóle od razu. Więc właściwie nic nowego. Półprzytomnym wzrokiem rozejrzał się po zabałaganionym pomieszczeniu, szukając czegoś co należało do niego. Kiedy stanął na nogi, cholernie zakręciło mu się w głowie. Ale spokojnie, po prostu musiał się zaraz czegoś napić. Z jakieś dziesięć minut zajęło mu komponowanie garderoby, a i tak nie znalazł obu butów, więc po prostu je olał. Stąd i tak miał później niedaleko do sypialni. Po ubraniu się, swoją śpiącą towarzyszkę choć trochę przykrył narzutą z kanapy, w końcu kto wie, czy ktoś zaraz nie wparuje do tego pomieszczenia.
Cicho i szybko Dexter Vanberg opuścił mały pokój, którego nazwa powinna zostać zmieniona na salę przyjemności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pon Lis 21 2011, 17:51

Huum. Widać mogła była wystarczająco gęsta, że nawet nie spostrzegła kiedy Dexter opuścił pokój. Wygramoliła się spod narzuty i wzruszyła ramionami, na nieme "trudno". Była pod tym względem podobna do Vanberga, że zupełnie nie obchodziło jej czy kogoś zastanie w pokoju, kiedy powróci do normalnego stanu. No, przynajmniej tak twierdziła. A jeśli słowa Alexis coś znaczą, to... no, możemy jej wierzyć.
Rozejrzała się po pokoju w celu znalezienia czegoś do picia, bowiem gardło paliło ją żywym ogniem. Nie znalazłszy niczego bardziej neutralnego, jak piwo kremowe, popijając prosto z gwinta, jak to miała w zwyczaju robić, zaczęła rozglądać się za różnymi częściami swojej drogiej garderoby. Na tyle drogiej i ładnej, że szkoda było ją pozostawić na pastwę skrzatów domowych, które niewątpliwie dobrze by się nią zaopiekowały. Na jednej nodze wciąż miała jedną z pończoch, a druga leżąca gdzieś pod ścianą, bynajmniej już nie nadawała się, by ją założyć. Zauważyła buty Dextera, jeden wciśnięty pod kanapę, drugi przygnieciony gdzieś lampą, którą niechcący widocznie przewrócili i muszę przyznać, że trochę zadziwił ją fakt, że student spaceruje teraz po zamku bez butów i koszuli, która, jak podejrzewam, wciąż przewalała się gdzieś na sali. Pozdrawiam nauczyciela, który by się na niego natknął. Ajś...
Skończywszy butelkę piwa, wzięła do ręki jeden obcas (od Louboutina!) z nikłą nadzieją, że uda jej się odnaleźć drugi. Rozejrzała się po troszeeeczkę brudnym pokoju i nie mając najmniejszego zamiaru sprzątać (a za co płacą woźnemu?!), wyszła sobie i zataczając się lekko na boki zwróciła się w kierunku swojego dormitorium, do którego, niestety droga była wybitnie długa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 15:53

Czemu akurat tu? Dobre pytanie. Lewis ostatnio miał głęboko w dupie wszystko łącznie z nauką. Oczywiście jako ze był Krukonem nie było mu łatwo, siedzieć spokojnie w dormitorium gdy w głównej auli toczył się wykład na temat podajże jakiegoś niezwykle wrednego stworzenia. Dlatego chłopak włóczył się po zamku, jak najdalej od sali wykładowej. Nie chciał przez całe życie być ciotą która robi wszystko co jej się każe. Skąd te przemyślenia? Dobre pytanie. Po wydarzeniach ostatnich miesięcy samoocena Simona spadła, i to drastycznie. Nie śpiewał już głośno, częściej milczał. I był poważny, cholernie poważny, można by rzec- martwy. Bardzo łatwo było go zirytować. Jakby miał depresję albo coś. A do tego z każdej strony słyszał o zdradzie najważniejszej i jedynej osoby w jego życiu. Narzeczonym Namidzie. Bolało go to cholernie. Czuł się jakby Ślizgon z każdą kolejną zdradą dawał mu po twarzy. Między innymi też dlatego zgodził się na spotkanie, chociaż najchętniej samotnie by po egzystował w tym chorym ekosystemie. Ale cóż. Może Kirei poprawi mu humor. Wszedł do pokoju rozrywek. Nie maił ochoty na partyjkę szachów, ani nic w ten deseń. Od razu udał się do mniejszego pomieszczenia za białymi drzwiami. Uderzył go zapach alkoholu. Nie wiele więcej myśląc usiadł pod ścianą, czekając na swojego chłopaka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 16:22

Kiedy dostał wiadomość od Simona o teoretycznej plotce z gazetki szkolnej, natychmiast wyleciał z dormitorium i od największych plotkach wyciągnął wszystkie informacje. No i prawie padł na zawał, dosłownie serce podeszło mu do gardła. Ta durna plotkarska gazeta w jakiś chory sposób dowiedziała się o jego romansie z Finnem. Od razu pomyślał sobie o dwóch rzeczach... Wpierw o Simonie, że jeśli to przeczyta to się wścieknie. A później o kochanku i jego chłopaku... W końcu chłopak puchona był strasznie zazdrosny i obawiał się, że to mogłoby zepsuć ich związek. No i oczywiście jego związek także mógł legnąć w gruzach, a tego bardzo nie chciał! No... kochał Simona i nie mógł sobie wyobrazić życia bez niego.
W miarę szybko znalazł pokój rozrywek, a później wszedł do jego "alkoholowej" części. Poprawił pokrowiec z gitarą, który trzymał na ramieniu. Pomyślał, że może tym go rozchmurzy, czy coś...
- Hej...? - rzucił niepewnie, rozglądając się, aż odnalazł Simona siedzącego na podłodze. Od razu podszedł do niego i usiadł obok. Cmoknął go szybko w policzek, uśmiechając się lekko, nie chcąc od razu zaczynać od... kłótni. Coś obawiał się, że się pokłócą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 16:32

Simon nie chciał dopuszczać do siebie tej myśli ale był wściekły. Zły jak nie wiem co. Zdrady w Japonii mógł mu wybaczyć, ale tu w Hogwarcie... Przecież Kurukon mógł ot tak z nudów wpaść do miejsca gdzie to wszystko się działo... Brry! Na samą myśl aż zrobiło mu się zimno. Gdy Namida wszedł do pokoju, Simon obiecał sobie że będzie nieustępliwy... ale... gdy zobaczył jego oczy, jego całego przyjemne ciepełko rozlało mu się na serduchu. Nie potrafił się na niego wściekać, nawet jak bardzo by chciał. NIE, NIE , NIE! Trzeba to wyjaśnić, raz a porządnie. Dobrze że było tu w miarę ciemno. Na cmoknięcie odpowiedział tym samym, nawet w tym samym momencie się uśmiechnął:
-Cześć- jego głos był czysty, właściwie bez uczuć. O to też chodziło. Po chwili o zęby zadzwonił kolczyk, który od podajże tygodnia tkwił w krukonowym języku. Simon odkrył jego uspokajające właściwości...:
- Dawno się nie widzieliśmy...Jak tam nauka- nadal był obojętny, patrzył gdzieś w bok "Tylko nie wybuchaj, tylko nie wybuchaj" powtarzał sobie w myślach. Czuł że nie wytrzyma, dlatego wstał i podszedł żeby nalać sobie drinka, którego wypił na dwa łyki... Mamusi ale się denerwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 17:06

Uśmiech na ustach ukochanego był uspokajający, ale ton jego głosu nie zwiastował nic dobrego. Usłyszał znajomy brzdęk i aż złapał w obie dłonie twarz Simona, naciskając kciukiem na jego brodę, co uchyliło jego usta. Widząc metal utkwiony w jego języku aż zaśmiał się cicho.
- No proszę. Szkoda, że nie przyszedłeś z tym do mnie. Jestem pewien, że świetnie bym to zrobił. Ale widzę, że ładnie się goi.
Niestety, Simon widać było to jak na ręce, nie był w dobrym humorze i chyba nic w tej chwili nie było w stanie rozluźnić sytuacji... Więc Namida postanowił przejść do sedna sprawy.
- Nic nowego... prócz tego, że... ostatnio w gazetce szkolnej zaczynają przeginać. Wciskają swoje długie, plotkarskie nosy w prywatne sprawy innych. - mruknął, czując, że ta rozmowa będzie naprawdę trudna.
- Simon... zanim zacznę, chcę powiedzieć, że... Moje serce w całości należy do Ciebie... Naprawdę Cię kocham. - powiedział poważnie. Obawiał się, że każde słowo, które powie, będzie źle brzmiało.
- Co do tego rzekomego romansu... no, nie nazwałbym go tak. - jęknął cicho, wstając z podłogi o podchodząc nieco bliżej do Simona. Z jednej strony chciał go objąć, ale... ale obawiał się, że chłopak może rzucić w niego trzymaną szklanką - nie zdziwiłby się...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 17:28


-To… to miała być taka mała niespodziewanka- powiedział cicho. Tylko coś mu nie pykło z niespodzianką, a to wszystko przez tą historię z gazetką. Słuchał go uważnie może zbyt uważnie, nalał sobie kolejnego drinka, i jeszcze kolejnego. Nie chciał wybuchnął. Miał gdzieś tam w kacie swojego mózgu nadzieję, że Namida powie „Nie wierz tej gazetce. To taki żart na prima aprilis”, Ale wnioskując po słowach Ślizgona była to prawda, nawet, jeżeli mocno podkoloryzowana. Stał ze spuszczoną głową, aby tylko nie patrzeć na swojego chłopaka.
Jego serce podskoczyło, gdy usłyszał te dwa magiczne słowa. W jego stronę nie wyleciały z namidowych ust od bardzo dawna. Czyli go kochał i nie był z litości. Jego samoocena na kilka chwili trochę podskoczyła do góry. Ale tylko na chwile
„Rzekomy romans” to niby jak to nazwać?! To kompletnie wyprowadziło Krukona z równowagi. Cienkie szkło pękło pod naciskiem jego dłoni:
-Komuś musiałeś dać powody do takich plotek…- wycedził przez zaciśnięte zęby. Cała złość i gorycz wyleciały z niego jak powietrze z dziurawego balona. Zacisnął pięści tak mocno, że aż całe zbielały, i czerwona strużka krwi była aż za bardzo widoczna:
-A po za tym jak chcesz to inaczej nazwać?! Przyjacielskimi igraszkami?! Kirei na boga!- Spojrzał swoimi nienaturalnie błękitne tęczówki wprost na niego. Musiał wyglądać dość upiornie w tym świetle, a po za tym nigdy nie powiedział do niego po nazwisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 17:51

Nigdy nie lubił kłótni. Kiedy jego rodzice się pokłócili, co nawet zmusiło go do wyjazdu z matką, był strasznie rozbity. Niby wiedział, że prędzej czy później jego romans z Finnem wyjdzie na jaw i że będzie musiał stanąć z Simonem twarzą w twarz ale... nie sądził, że ten będzie dla niego aż tak surowy.
Krzyków też nie lubił. Tych w złości, bo oczywiście nie da się nie lubić radosnych okrzyków, czy też słów wykrzyczanych w erotycznej ekstazie. Ale właściwie, zważając na sytuacje, nie powinien myśleć o seksie.
Dźwięk tłuczonego szkła był okropny. Natychmiast też podszedł do swojego chłopaka, wyjmując z jego dłoni odłamki szkła, żeby się bardziej nie pokaleczył. Z nogawki spodni wyciągnął różdżkę schowaną w bucie i rzucił szybkie zaklęcie lecznice. Zaraz schował ją z powrotem i wtedy krzyk Simona sprawił, że aż skulił się w sobie. Tak zły... chyba nigdy na niego nie był. Przynajmniej nigdy sobie nie przypominał takiej sytuacji między nimi.
- To... to nie tak. - jęknął słabym głosem, wiedząc już od pierwszej chwili, że przegrał. I chciał przegrać. To znaczy, chciał się poddać, żeby Simon mu wybaczył, ale żeby został. Dlatego nie chciał dolewać oliwy do ognia, ale ciężko było inaczej wyjaśnić sytuacje.
- Ja i Finn... przyjaźnimy się od dawna i... i nigdy nie byliśmy ze sobą ani nic... On też jest bi, i tak, no... no wiesz, pocałunki na powitanie, jakieś bardziej poufałe gesty, czy coś... Jakiś czas temu się spotkaliśmy i tak przy alkoholu i w ogóle...
Tłumaczenie sie nie było jego dobrą stroną. Czuł tylko, że sam sobie kopie grób. Powiedział więc szybko:
- Nie denerwuj się. Ja... ja nic kompletnie nie czuję do niego. To Ty jesteś najważniejszy dla mnie, a z nim... tylko się przyjaźnie i czasami... Ehh... - plątał się w zeznaniach, nie chcąc jeszcze bardziej rozzłościć narzeczonego. Czuł się w całej tej sytuacji źle, ale... Nie miał, możecie mi wierzyć, nie miał wyrzutów sumienia. Głupio się czuł, że zranił i zdradził Simona, ale nie żałował tego, co zrobił z Finnem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 18:37

Simon z natury był spokojnym człowiekiem. Nie kłócił się, nie krzyczał ze złości, nie wyżywał się na nikim. grzeczny kulturalny chłopiec. Ale nie dziś. Dziś mu się przelało. Bardzo mu na tym chłopaku zależało, dlatego też bardzo go to wszystko dotknęło..
Urządził w pokoju mała dżunglę, piekiełko...
Podszedł do kanapy, i sprawym ruchem ją wywrócił wprost na szklaną ławę robiąc wiele hałasu. Za dużo hałasu. Bolały uszy, a w podeszwy jego trampek powbijały się odłamki szkła. Nie przejmował się tym. Poprawił włosy i spojrzał na chłopaka:
-A jak? Pytam się JAK! Czy ty jesteś jakąś pieprzoną dziwką?! Pytam czy jesteś dziwką? Czy może jesteś rozkapryszoną księżniczką, która przebiera w 1000 zabawek. Jak jedna ci się znudzi sięgasz po następną poprzednią mając w dupie. A jak cie najdzie ochota znów po mnie sięgasz. Czuje się jak zabawka, jak pieprzona zabawka, która nie widzi po za tobą świata!- krzycząc podnosił poduszki i rozrywał je na pół. Jego głos był głęboki, i bardzo donośny. Nawet nie zdawał sobie sprawy że może aż tak głośno krzyczeć. Poczuł się nieco lepiej, ale kolejne nieporadne tłumaczenia działały na niego jak płachta na byka:
-Nawet nie wiesz jak się poczułem czytając o tobie w gazetce. Z jednej strony zrobiło mi się przykro, zabolało. A z drugiej strony poczułem się jakbym dostał od ciebie w twarz. O tych pieprzonych, całowanych przez ciebie dziewczynach i chłopakach w Japonii potrafiłem zapomnieć, wybaczyć. Ale chcę żebyś myślał o mnie poważnie. Nie chce żeby jakiś pieprzony puchon całował twoje usta. Usta które kocham. Może i to niesprawiedliwe, ale albo tylko ja, albo wszyscy inni naraz bez mnie- podszedł blisko do chłopaka patrząc mu w oczy. Musiał postawić twardy warunek, nie chciał znów przezywać tego co przeżył ostatnio. Nie chciał znów poczuć tego bólu w klatce piersiowej. Mimo że była to najtrudniejsza decyzja w jego życiu, bo Namida był dla niego całym światem. Nie mógł jednak pozwolić tak sobą manipulować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 19:45

To był... jak wybuch wulkanu. Tylko, że właściwie nie było żadnych znaków, że Simon wpadnie w taki szał. Powody były, a jakże. Wcale nie było tak, że Namida czuł się niewinny i czysty jak łza. Szczególnie, kiedy Simon nazwał go... dziwką, poczuł się niesamowicie brudny.
- Simon... - szepnął, jednak nie mógł się przebić przez potok słów chłopaka. Wiedział dobrze, że obaj kochają się bardzo mocno, jednak... w przeciwieństwie do niego, Namida dostrzegał innych, oczywiście tylko jako obiekty seksualne. Nigdy pod względem uczuć. Zdawał sobie jednak sprawę, że to nie ma większego znaczenia.
- Proszę Cię... - spróbował znowu, jednak na nic. Zresztą, to, co powiedział Simon kompletnie go zablokowało. Rozumiał jego zazdrość... I rozumiał bardzo dobrze, dlaczego postawił mu to ultimatum.
- Głupi... - zaśmiał się w końcu pod nosem, kiedy wrócił do siebie i oprzytomniał. Zastanawiał się tylko przez chwile, choć odpowiedz była oczywista.
- Głuptas z Ciebie... Simon... zawsze wybrałbym Ciebie... Już wybrałem, kiedy zdecydowałem, że chcę do końca życia być z Tobą. Wiem, że nie byłem Ci wierny mimo to... Przepraszam. - dokończył szeptem.
Czy był szczery? ... Nie. Wiedział DOSKONALE, że nadal będzie go ciągnęło do zdrad i pewnie jeszcze się skusi. Nie było mowy, że nie. Ale naprawdę i szczerze Simona kochał, więc mam nadzieje, że ten mu uwierzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 20:08

Simon oddychał głośno jak po długim biegu. I czekał na odpowiedź. Nigdy czas mu się tak nie dłużył. Najbardziej bał się że Ślizgon powie "To żegnaj, nie chce się dla ciebie zmieniać" albo coś w tym stylu. Wtedy to była by istna masakra. Może i by się nie załamał, ale nie było by ciekawie, oj nie. Rozejrzał się po pomieszczeniu, podziwiając w niemym zachwycie rozmiar zniszczeń. Było mu trochę wstyd, ale lepiej że ucierpiały meble a nie twarz jego chłopaka, czy jakaś inna część ciała. Tego by sobie nigdy nie wybaczył. Czuł by przez całe życie ogromne obrzydzenie do samego siebie. Dlatego poczuł się niewiarygodnie gdy usłyszał słowa swojego chłopaka. Wiedział że nie zmieni go z Kasa Novy na grzecznego chłopca, świętoszka. Ale zawsze mógł próbować. Jego zbłąkane serduszko potrzebowało zapewnienia że Namida już więcej tego nie zrobi. Nawet jeżeli kiedyś miała mieć powtórkę z rozrywki:
-Ja już niczego nie jestem pewien Nami, naprawdę... Mam kompletny mętlik w głowie. Nie chce ci zakładać pasa cnoty, ani nic z tych rzeczy, ale obiecuję że jeżeli znów coś takiego zrobisz to się obrażę, a twojemu kochankowi poprzestawiam nogi miejscami z rękoma- spojrzał prosto w kochane oczy. Nie żartował.
-Nie mógłbym ci nie wybaczyć... jesteś w końcu miłością mojego życia...- rysy jego twarzy nieco złagodniały, oczy zrobiły się takie simonowe. Jak sprzed paru miesięcy, przed tym wszystkim co zmieniło jego i jego życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Czw Mar 29 2012, 20:48

Namida przechylił lekko głowę w bok i, nie mogąc się opanować, uśmiechnął się triumfalnie. Cóż, przynajmniej Simon był w pełni świadomy tego, na co się pisze. Rzymu w jeden dzień nie zbudowano, a jego tak szybko od podziwiania innych nagich ciał pod lub nad sobą nie odwiedzie... Ale i tak musiał stwierdzić, że to on, krukon zawsze najbardziej mu się podobał... I że za każdym razem porównywał kochanków do niego.
- Wiem... - szepnął, wyciągając do niego ramiona, oplatając nimi jego szyje i przytulając go mocno do siebie. Stanął na palcach, żeby móc pocałować delikatnie jego słodkie usta. Faktem było, że on nie mógł sobie wyobrazić zdradzającego go Simona. Jego narzeczony w ramionach kogoś innego... Nie, stanowczo nie.
- Simon... Naprawdę Cię kocham. Pod tym względem nigdy bym Cię nie okłamał. Po prostu... - zaczął cicho, odsuwając go od siebie na wyciągnięcie ramion - Chcę być z Tobą szczery. Obawiam się, że z moim charakterem to nie będzie ostatni raz. I jeszcze jedno. Nie nazywaj mnie dziwką. - dodał znacznie poważniej. Nawet się nie uśmiechał. Choć w pierwszej chwili, choć zabolało, to został zalany potokiem innych słów i mu to umknęło. Uznał, że bycie wulgarnym w tej chwili, mimo kłótni, będzie stosowne, więc dodał jeszcze:
- No i pas cnoty nie wchodzi w grę. - chwycił Simona na poły bluzki pchnął go na ścianę, przypierając go do niej własnym ciałem. - Wtedy nie mógłbym pieprzyć ciebie, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pią Mar 30 2012, 11:56

I jedyną rzeczą jaka teraz krukonowi pozostała, to, to żeby tylko jego ciało widniało w marzeniach Ślizgona. Ale na tym będziemy pracować.
Pokręcił głową, i przytulił go mocno, unosząc parę centymetrów nad ziemię. Zaczął coś pierdzielić po hiszpańsku, bardzo szybko, a jedynymi w miarę zrozumiałymi słowami było 'kocham cię, jak cholera'. A co do zdrady... Było by mu trudno. Ale gdyby się uparł, na pewno szybko kogoś by znalazł. W końcu Kirei nie był jedynym amatorem jego urody.
Gdy się od niego odsunął spojrzał na niego, z nieokreślonym wyrazem twarzy. Znów usłyszał magiczne słowa, i mimo że był już stu procentowo pewny uczuć chłopaka, za każdym razem gdy słyszał te dwa słowa, serce biło mu mocniej. Lecz po chwili chłopak przypomniał mu to co wyleciało nie dawno z jego ust. Nie był z tego dumny. Ale musiał coś zrobić żeby Namidą potrząsnąć, a to najwidoczniej poskutkowało.:
-Może i dziwka to nie najlepsze określenie, ale myślę, że doskonale zrozumiałeś co mam na myśli- powiedział uśmiechając się nieco triumfalnie. Nie może tak być że tylko Simona się krzywdzi! Nich Nami czasem też poczuje się dotknięty.
Stało się coś czego się nie spodziewał i za czym tęsknił. Ta nieprzewidywalność. Mimo sytuacji, nie mógł powstrzymać się od uśmiechu, nieco łobuzerskiego:
-Hmm... gdyby trzeba było opanowałbym zdzieranie go z ciebie do perfekcji... I wtedy byłbyś tylko mój...- niemal zamruczał. Cała pewność siebie powróciła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pią Mar 30 2012, 17:45

- Dziwka to bardzo złe określenie. - syknął, przesuwając nosem po linii szczęki chłopaka, ciepłym oddechem drażniąc skórę jego szyi. Wiedział, że wygrał. Zastanawiał się, ile następnych "razów" rozegra się w ten sposób.
- Nie robię tego za pieniądze. Chociaż... może jednak powinienem zacząć pobierać opłaty? - zaśmiał się cicho. W sumie mówił bardziej do siebie, jednak zastanawiał się, co by Simon na to powiedział, więc dodał: - Wiesz, tak jakby kariera gwiazd rocka nam nie wyszła. Jestem pewien, że zarabiał bym grube miliony. Ludzie na mnie lecą. To pewnie ta egzotyczna uroda, co? - uśmiechnął się zawadiacko, spoglądając Simonowi w oczy. Taaak, stanowczo mógł powiedzieć, że kocha te oczy. Że kocha ich właściciela.
- Wiesz... Cieszę się, mimo wszystko, że mogę Ci ufać... że jesteś mi wierny. Zniszczę każdego, kto odważyłby się do Ciebie zarywać. Mój jesteś i już. - szepnął, cmokając go lekko i szybko w usta, zaraz jednak, zachęcony ich słodkim smakiem, przywarł do jego warg, namiętnie je całując. Wsunął język między nie, odnajdując i zakolczykowane teraz cudo Simona. Ahh, tak. Do pełni szczęścia brakowało jeszcze tylko łóżka. Kanapa niby była, ale ona jak i cały pokój były całkiem zdemolowane. Oczywiście da sie to naprawić jednym, szybkim zaklęciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Pią Mar 30 2012, 20:51

Ufał i kochał. Ale nie był też idiotą, i nie miał zamiaru dawać się ranić. Trudno, najwyżej przecierpi, ale nie ma zamiaru być zabawką!
-Nie prowokuj...I pamiętaj o moim warunku. Wiem że nie będzie Ci łatwo ale chociaż się staraj!- jego głos przybrał karcący ton. Jak mógł nawet tak pomyśleć?! Simon wolałby już być biednym jak mysz kościelna. Nie pozwoliłby się Namidzie tak zeszmacić.
-Nie potrafiłbym inaczej... Ale jeżeli bardzo mnie wkurzysz, zawsze mogę to zmienić. Ja też mam dość nie typową urodę, i jest wielu jej amatorów. Na pewno znalazłby się ktoś kto bardzo dobrze poczuł by się w moich ramionach...- to było już trochę wredne z jego strony. Ale cóż poradzisz. Podobno nikt nie jest idealny.
Mógł się spodziewać takiego obrotu sprawy. Nie miał nic przeciwko, ale zamierzał się nieco ze swoim chłopakiem podroczyć. Czekał na to tak długo, że parę minut go nie zbawi:
-Hmm... a zasłużyłeś?- oderwał się od niego z trudem, i spojrzał w czekoladowe tęczówki, ciekaw reakcji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   Sob Mar 31 2012, 21:31

- Postaram się, postaram. - jęknął cicho, niby zbywczo. Teraz wolał zająć sie dalszym "urabianiem" Simona. To jednak, co powiedział, nieco zbiło Namide z piedestału. Że... mogły sobie znaleźć kogoś innego? Nie... pewnie tak się tylko droczył! Na pewno. Przecież nie mógłby. Kochali się, na pewno by czegoś takiego nie zrobił.
- Z pewnością by się ktoś taki znalazł, nie wątpię. Jesteś przecież przystojnym, inteligentnym, utalentowanym mężczyzną... Nie wiem tylko czy znajdzie się ktoś taki, jak ja, dla Ciebie. W końcu jestem najlepszy. - uśmiechnął się kącikiem ust, przygryzając po chwili lekko wargę Simona, pociągając ją lekko.
Czy zasłużył? Oj nie... Ale nie był z Simon od tak dawna, i tak bardzo za nim stęsknił, że nie miał zamiaru zostawić tego tak teraz.
- Nie. - powiedział zgodnie z prawdą. Simon nadal nie przybrał za wiele na wadze, więc bez trudu uniósł go chwytając pod pośladkami, pozwalając by jego nogi oplotły go w biodrach. Przyparł go jednocześnie bardziej do ściany, wargami przywierając do jego szyi, podgryzając ją lekko.
- Ale czuję, że mógłbym to zrobić z Tobą teraz, już, na ścianie. Co Ty na to...? Oj, coś mi się wydaje, że wiem. - szepnął wprost do ucha swojego narzeczonego, ściskając przy tym jego pośladki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mniejszy pokój   

Powrót do góry Go down
 

Mniejszy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Pokój nr 69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-