Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Krużganki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość


Claude Lavoie

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 32
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyNie 23 Paź - 18:44

First topic message reminder :


Kruzganki

Osłonięte krużganki otaczające dziedziniec są idealnym miejscem do schronienia się przed deszczem w jesień albo zyskania pożądanego cienia w lato. Na kamiennych balustradach często siadają uczniowie i opierając się plecami o kolumny spędzają czas w różnoraki sposób, od pochłaniania z fascynacją książek po ukradkowe palenie papierosów.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1508
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1382
http://www.czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://www.czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://www.czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://www.czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyNie 29 Cze - 19:02

-Jadowity? No nie wiem, bardziej ma z ptaka niż węza ten cudak. Mam węża boa, który dusi a nie paraliżuje swoją ofiarę jadem. Taka ciekawostka blondynie. Chyba, że masz jakieś imię co?- zapytała, przy okazji pokazując jaka to jest mądra, a wcześniej po prostu go tylko sprawdzała. Wiedziała czym żywią się żmijoptaki więc miała ze sobą w torbie martwego szczura, którego udało się jej złapał biegnącego w lochach i udusić w torebce foliowej. Była naprawdę okrutna. No ale to była tylko jej osobista sprawa, nie kogoś innego.
-Ja jestem Katherine, dla przyjaciół Kat- przedstawiła się po czym otworzyła klatkę ze zwierzakiem by go nakarmić. Cofnęła na chwilę rękę, gdy ten kłapnął dziobek, a wtedy mały wykorzystał okazję i najzwyczajniej w świecie zwiał, a ona mu na to pozwoliła.
-Cholera, profesor mnie zabije- powiedziała bardziej do siebie niż do chłopaka. Nie widziała już ptaka w koronie tych drzew więc machnęła ręką.
-Nie ma sensu go szukać, więc sobie darujmy, nawet nie próbuj- powiedziała, albo też ostrzegła chłopaka. Zamknęła pustą już klatkę i spojrzała się na niego a potem na swoje zaczęte wypracowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skylar Kurosaki

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 117
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7392-skylar-kurosaki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7401-ccjl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7398-skylar-kurosaki-czyli-piszcie-wszyscy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8671-skylar-kurosaki
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyNie 29 Cze - 22:53

- Chyba źle zrozumiałaś moją wypowiedź panno Katherine. Miałem na myśli, że wszystkie gatunki żmiji, a nie węży, są jadowite. Taka ciekawostka, mam pytona birmańskiego, więc wiem, że nie wszystkie gatunki węży zabijają swoje ofiary przy pomocy jadu. - powiedział, aby wyjaśnić, to czego dziewczyna chyba nie zrozumiała. Swoją drogą to bardzo ciekawe, bowiem znowu na swojej drodze spotyka dziewczynę, której imię można skrócić do Kat. Z tą różnicą, że pierwsza była blondynką, która miała trochę kompleksów, a dziewczyna stojąca przed nim teraz jest brunetką, do tego bardzo pewną siebie i nie mającą problemów z samą sobą. I przez to podobała mu się jeszcze bardziej niż z samego oglądania jej z daleka. Jeszcze raz przeleciał ją wzrokiem od góry do dołu i od dołu do góry.
Wtem jego uwagę odwrócił żmijoptak, który wykorzystał okazję dając drapaka, kiedy tylko mógł. Skylar nawet nie ruszył tyłka, żeby za nim pobiec. Nie był jednym z tych, którzy latali dla dziewczyn za wszystkim, a na pewno nie po tym, co przeżył przez ostatnie miesiące w hogwarcie.
- Nazywam się Skylar Kurosaki. - powiedział. Zawsze lubił chwalić się swoim orientalnym nazwiskiem. To tak jakby był kimś więcej niż tylko anglikiem. Jakby był kimś lepszym, bo może się pochwalić korzeniami na bliskim wschodzie. I to dość niedawnymi.
- Jesteś pewna, żeby go nie szukać? - dodał pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1508
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1382
http://www.czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://www.czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://www.czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://www.czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyPią 4 Lip - 22:35

-Nie tylko gatunki żmii są jadowite, tajpan pustynny, oraz kobry są równie jadowite. Jad tajpana jest najsilniejszym jadem mogącym zabić nawet 100 dorosłych mężczyzn. Mam w domu niezłe centrum terrarystyczne. Brat również interesuje się wężami i ma kobrę królewską. Ja trzymam w akwarium grzbietopręga jadowitego i w terrarium boa dusiciela. Co to Grzebietopręga to samica Vipera. Nie wiem czy będę ją nadal trzymała. Ciągłe ściąganie z niej jadu jest wyjątkowo uciążliwe, zabiła już nam kilku służących- powiedziała, a jej głos był przy tym beztroski, zupełnie tak jakby nic złego się nie stało No bo według niej to nic się nie stało. To nic, że ktoś umarł. Ważne, że wąż był zadowolony.
-Pyton birmański...-zamyśliła się, jakby w myślach starała się przywołać sobie obraz tego węża. Dopiero po trzech minutach zaczęła znowu mówić.
-Piękny gad. Poza tym mów mi Kat, a nie panna Katherine- oznajmiła bardziej nakazująco niż prosząco, bo nie chciała słuchać od niego co chwila panno Katherine, albo panno Katerino. Często niektórzy jak się na nią wkurzyli to mówili na nią Katherina. Już nie szukała swojego żmijoptaka, no bo niby po co. Przecież i tak już zwiał.
-Tak sądzę Sky, bo mogę ci tak mówić nie?- zapytała z lekkim uśmiechem na twarzy- myślę że nie warto szukać tego szkodnika. Już i tak go nie złapiemy. Niedługo będzie wieczór. Trudno się mówi i tak mnie drażnił- oznajmiła. Powoli kończyła pisać swoje wypracowanie. Miała dużą podzielność uwagi. Gdy pisała po prostu milkła na chwilę by potem mówić coś znowu. Po skończonym pisaniu zwinęła po prostu wypracowanie w rulonik. No i będzie musiała wysłać je profesorowi.
-Slizgon z krwi i kości co? Skąd jesteś?- zapytała się chłopaka z zainteresowaniem w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skylar Kurosaki

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 117
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7392-skylar-kurosaki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7401-ccjl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7398-skylar-kurosaki-czyli-piszcie-wszyscy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8671-skylar-kurosaki
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyPon 7 Lip - 13:42

Chłopak z uwagą słuchał tego, co mówiła do niego Katherine. I musiał przyznać, że naprawdę sporo wiedziała na temat węży. Na pewno tyle, co on, choć Skylar nie udostępnił całej swojej wiedzy na temat tych gadów. A do tego miała całkiem pokaźną kolekcję węży, więc Skylar cenił ją teraz bardziej niż na początku rozmowy. Jego jeden "Orochimaru" (pyton birmański) nie umywał się nawet do ilości węży Katherine, ale on nie potrzebował więcej niż jednego kilku metrowego gada w domu. Nie chciał, żeby ktokolwiek zbliżał się do jego węża, a więcej niż jeden dusiciel w domu do sporo jak na jedną osobę. Zresztą polubił starego, dobrego Orochimaru.
Kurosakiego zaskakiwała jeszcze jedna rzecz w tej dziewczynie. Ona nie prosiła. Ona wydawała polecenia, a to oznacza, że musi być z bogatej rodziny, bo w większości tam robi się w taki sposób, co wynika z przyzwyczajenia do posiadania służby. W takim razie, ród pełnokrwistych czarodziejów.
- W jednej czwartej z Tokio, a w trzech czwartych z Edynburga. Sto procent krwi zobowiązuje do bycia Slytherińczykiem, nie sądzisz?- to mówiąc stał niemal dumny jak paw ze swojego pochodzenia i czystości krwi. Gdy w pewnym momencie sobie coś przypomniał. Cholera! Miał dopisać nauczycielowi na list! Natychmiast wziął gitarę i ruszył w stronę sowiarni.
- Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy. Muszę się pospieszyć! Rzucił do dziewczyny na odchodnym.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Grimaldi

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 34
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9508-antoinette-blair-stephanie-grace-jeanne-grimaldi-i#264756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9510-unroyal-baby#264771
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9524-cwaniaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9645-antoinette-blair-stephanie-grace-jeanne-grimaldi-i#270497
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyPią 19 Wrz - 17:06

Chwilami Tosia miała dość; niewychowania, nieuprzejmości, braku gustu i wyrafinowania tych ludzi, którzy otaczali ją zewsząd. Jedynie braku taktu z ich strony nie miała dość, bo jak na księżniczkę, ta cecha bardzo u niej kulała hehe, a co za tym idzie, średnio widziała to u innych. Nie potrafiła zauważyć tej cienkiej granicy oddzielającej szczerość i delikatną szczerość - jeśli miałaby zostać przyszłą władczynią, ta cecha jednak byłaby dość ceniona przez jej poddanych. Szkoda zatem, że tron miał objąć jej brat! Antoinette bardzo ubolewała.
Chcąc odgonić się od niektórych osobników, wyruszyła w poszukiwaniu odosobnionego i urokliwego miejsca w którym w spokoju mogłaby snuć plany na temat wygryzienia Louisa z kolejki do władzy Monaco. Ostatnio udało się jej wymyślić niemalże plan życia, który polegał na tym, że wyczyściłaby swoim rodzicom pamięć i wmówiła, że jest pierworodną. Plan ten miał jednak jedną wadę - pamięć mianowicie musiałaby wyczyścić wszystkim, którzy w jakimś stopniu interesowali się królewskim życiem, wszak narodziny Louisa, a później i jej, były wydarzeniem o którym rozpisywało się wiele gazet na świecie. Jak żyć? Gdyby chociaż dali jej szansę udowodnienia, że lepiej sprawdzi się na tronie niż swój brat...
Usiadła po turecku na kamiennej, szerokiej balustradzie, obciągnęła wzorzystą, luźną sukienkę od Prady do kolan jak na damę przystało i wyjęła ze swojej torebki zeszyt oprawiony w czarną, skórzaną okładkę. Następnie wyjęła różdżkę, machnęła nią, wyszeptując jakieś zaklęcie, a zeszyt otworzył się. Antoinette przejrzała parę kartek, ale przy jednej zatrzymała się na dłużej. Wbrew pozorom nie był to notatnik zawierający szatańskie plany zrzucenia brata z tronu. Tutaj wypisywała informacje które udało jej się zebrać o swoim kuzynostwie, które udało jej się odnaleźć - do tej pory jednak zdążyła jedynie poznać Jupitera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 585
  Liczba postów : 199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9928-saphona-tisiphone-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9970-uszyje-ci-zaslonke#277983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9969-safona-pisze-listy#277954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9971-saphona-tisiphone-greengrass#277986
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyNie 7 Gru - 1:53

Panna Greengrass powrót do Hogwartu mogła uznać za jak najbardziej udany. Co prawda wzięła z domu dużo więcej rzeczy, niż potrzebowała, ale przy okazji dowiedziała się kilku ciekawych informacji. Mianowicie Siri zamierzała pozostać w zamku. Może nieszczególnie ją lubiła, lecz jej cięte towarzystwo jak najbardziej odpowiadało Ślizgonce, gdy potrzebowała wyjątkowo trafnej riposty potwierdzającej jej przypuszczenia. Ba, nawet nie mogła stwierdzić, że się lubiły. Najzwyczajniej w świecie utrzymywały ze sobą kontakt, mimo szczególnej niechęci między Lestrange a jej starszym bratem, z którym umówiła się w krużgankach na powitalne spotkanie. Z wyjątkowo dużą dozą ironii widziała powitanie Greengrassów. Nie mogła powiedzieć, że nie przepadała za jego umizgami w jej kierunku, lecz traktowała to jak każdą inną pieszczotę oferowaną przez napalone stado samców chodzących korytarzami Hogwartu. Nie zwracała uwagi na pokrewieństwo. Dla Saphony to kolejny flirt dążący do uzyskania jakiejś korzyści. Nawet względem własnego brata. Przecież nie zrobiłaby wielu rzeczy, gdyby nie miała pewności, że jej to wynagrodzi, prawda?
Stojąc na krużganku tyłem do całego dziedzińca, oparta o kolumnę, miętosiła rękaw ciemnozielonego, dzianego - odrobinę za dużego - swetra narzuconego na czarną sukienkę, rozkloszowaną w okolicach kolan. Miarowo uderzała obcasem trzewika o podłoże, wygrywając znany tylko sobie rytm, w międzyczasie zerkając na dużą torbę ze smoczej skóry, którą położyła na balustradzie.
Zgodnie z życzeniem Arcellusa przytargała z rodzinnej posiadłości tę arcyważną księgę i nie zamierzała oddać jej tak łatwo. Musiała dostać coś w zamian i - prawdę mówiąc - liczyła na pokaźny prezent świąteczny. I to taki, który będzie pasował do butów od Lestrange(jak już się z nią spotka i je weźmie). Przejaw próżności? Dla kogoś z zewnątrz na pewno, ale Greengrassowie już tak mieli, że robili coś dla zysku. Szczególnie, jeśli nagroda mogła być wyjątkowo cenna. Tak jak bransoletka na nadgarstku. W chwili jej znalezienia uznała ją za zwykły, staromodny śmieć, ale opinia brata niewątpliwie rozwieje niewielkie wątpliwości wokół biżuterii. Ewentualnie go nie posłucha i zrobi z tym to, co uzna za stosowne. Na pewno nie sprzeda na Nokturnie. Odwiedzanie tego przybytku nigdy nie było szczególnie miłe. Totalny brat wyczucia, jeśli ktoś liczył na opinię Saphony. Tak samo jak czekanie na Arsa. Ile miała jeszcze stać na tym zimnie, zanim dziedzic ruszy swoje szanowne cztery litery i raczy odebrać swoją zgubę. Przecież nie mogła mu wcisnąć książki w Pokoju Wspólnym albo na jakimś korytarzu. Zbyt wiele par oczu patrzyło na ich ciemne machlojki, a niektórzy wyczekiwali na kolejną aferę z Tis w roli głównej.
Greengrassówna wciąż żywiła urazę do tego imbecyla, który wysyłał listy do jej matki i przez cały pobyt w domu nie miała w ustach uwielbianych przez nią lizaków. Na szczęście zachowała parę na czarną godzinę i wyjąwszy jeden, zaczęła cmokać truskawkową kulkę, jakby nic innego na świecie nie istniało. Poza odrzucaniem zalotów niewydarzonych samców alfa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia V. Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 669
Dodatkowo : Animag(Płomykówka)
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9992-olivia-liv-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9994-better-you-die-than-i-babe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9996-goraca-poczta-liv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9995-olivia-liv-moore
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyPią 19 Gru - 22:49

.
    Oblodzone i zaśnieżone chodniki były nie lada wyzwaniem dla Liv, która jak zawsze trwała w swym twardym postanowieniu odnośnie tego, że kocha obcasy i raczej się z nimi nie rozstaje. Jej żółte botki i tak dawały sobie radę z obecną pogodą, jednak nie był to najlepszy wybór na dłuższe piesze wycieczki. Dziewczyna kochała śnieg, dlatego przez ostatnie kilka dni poświęcała każdą wolną chwilę na zabawy z płomykówką i uważała to za wystarczającą wymówkę do marnowania czasu. Poza tym, wychodzenie na zewnątrz było wystarczającym zabezpieczeniem przed napastliwymi facetami, którzy chyba poczuli ten zimowy instynkt "och-idzie-zima-jest-zimno-potrzebuję-kogoś-do-przytulania". Szatynka aż się wzdrygnęła na wspomnienie jednego chłopaka, który nie dość, że był sporo młodszy, to też sporo niższy, a jednak miał na tyle odwagi, by zaprosić ją na piwo do Hogsmeade. Zakończenie tej historii jest raczej oczywiste i ogólnie znane, ostatecznie jakiej odpowiedzi mógłby nieszczęsny chłopaczek oczekiwać?
    Czekając na powrót swojego ukochanego zwierzaka z polowania, dziewczyna odpaliła kolejnego papierosa i usiadła murze, machając nogami i nucąc jakąś mugolską piosenkę, która okropnie weszła jej w głowę pewnego letniego dnia, a obecnie wróciła ze zdwojoną siłą. Wypuszczając z płuc chmurę dymu połączonego ze skroploną parą wodną, co swoją drogą ciekawie potęgowało efekt, zauważyła niewielką osóbkę opierającą się nieopodal o jedną z kolumn. Młoda blondyneczka od Greengrassów nie wyglądała na zbyt dobrze dopasowaną do warunków pogodowych, jednak Liv nie mogła powiedzieć, że jakoś specjalnie ją to zdziwiło - Saphona udowodniła jej już zbyt wiele razy, że jeśli coś było związane z jej osobą, to właściwie dziać mogło się już właściwie wszystko. Przynajmniej pamiętała o swetrze..., stwierdziła z rozbawieniem Liv zeskakując z gracją z murku, a następnie otrzepując ze swojej granatowej peleryny resztki śniegu, które przylepiły jej się do siedzenia. Swoją drogą, peleryna ta prezentowała się całkiem ciekawie, bo nie posiadała rękawów, dlatego ramiona chroniły wybitnie długie, skórzane rękawiczki. Czy było jej jakoś specjalnie ciepło? Podsumowanie tej kwestii można było zostawić zdaniu "Jeśli ubierasz się wygodnie to znaczy jedynie, że robisz to źle".
    - Witaj, Saphi - powiedziała dość wesoło jak na samą siebie, stając naprzeciwko blondynki. Młoda Greengrass była jedyną tak młodą osobą, którą Olive tolerowała i akceptowała, ba, nawet darzyła jakąś większą sympatią. No, pomijając brata Liv, ale to inna kwestia. - Uciekłaś przed kimś prosto z Hogwartu czy niespecjalnie przejmujesz się obecną pogodą? - zapytała z rozbawieniem, próbując przyswoić tę ponad dwudziestocentymetrową różnicę w ich wzroście, jednocześnie wyjmując z kieszeni paczkę papierosów i kierując ją w stronę dziewczyny z pytającym spojrzeniem.


Ostatnio zmieniony przez Olivia Liv Moore dnia Pon 29 Gru - 2:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 585
  Liczba postów : 199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9928-saphona-tisiphone-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9970-uszyje-ci-zaslonke#277983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9969-safona-pisze-listy#277954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9971-saphona-tisiphone-greengrass#277986
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySro 24 Gru - 21:33

No tak, pogoda nie należała do najprzyjemniejszych, chociaż Saphona mogła określić ją jednym, brzmiącym w jej ustach wyjątkowo wulgarnie, słowem: Gówniana. W takich chwilach jak ta cieszyła się, że posiadała w swojej szafie ten konkretny sweter. Wprawdzie używała na nim już naprawdę wielu metod, by zachować jego wyjątkowość, ale im dłużej kombinowała, tym w większą furię popadała. Ale... to sformułowanie niezbyt dobrze oddawało myśli panny Greengrass. Prościej rzecz ujmując, utrzymanie tego konkretnego swetra kosztowało krocie. Przed powrotem do domu wydała małą fortunę i właściwie uznawała samą siebie za spłukaną, jeśli chodziło o prywatny budżet. Musiała naprawdę mocno oszczędzać na tę sukienkę z Londynu... albo poprosi Arcellusa. Jej nie odmówi. Nigdy.
Wygięła wargi w lekkim samozadowoleniu, cmokając cicho lizaka, jednocześnie kierując spojrzenie na chodnik, którym podążała dość dobrze znana jej osoba. Cztery lata starsza, ciemne włosy, wysoka, więc rywalizacja wydawała między nimi wydawała się wyjątkowo oczywista, lecz tak nie było. Przynajmniej nie dosłownie, bowiem Tis w niemal każdej osobie widziała potencjalnego rywala i tylko z niektórymi była w stanie wymienić coś więcej niż pełne wyższości spojrzenie; a w przypadku Moore nie zwracała uwagi na jej nieco wybrakowaną krew.
Skinęła głową w ramach przywitania, uważając jakąkolwiek werbalną reakcję za zbędną. Nawet nie oczekiwała, że zostanie zrozumiana. Nikt poza Greengrassami nie potrafił rozgryźć ich rodzinnej logiki. Może to i dobrze, ponieważ zgłębienie tajników relacji między Saphoną a Arcellusem wstrząsnęłoby czarodziejskim światem dużo bardziej niż jakikolwiek mezalians w innej, czystokrwistej rodzinie.
Obserwując Moore z dużo bliższej odległości, przecież stały twarzą w twarz, uśmiechnęła się w nieco sztuczny, ale wyrafinowany sposób, po czym wyprostowała sylwetkę i zaplótłszy ramiona na piersiach ukrytych pod materiałem dużego swetra, postanowiła odpowiedzieć na wyjątkowo nieodpowiednie do sytuacji pytanie:
- Gdybyś chociaż trochę interesowała się czymś więcej niż czubkiem własnego nosa, wiedziałabyś, że to oni uciekają przede mną. - Wyciągnęła pusty patyczek z ust i wyrzuciła niedbałym ruchem za barierkę. Dłoń automatycznie powędrowała w stronę torebki, lecz sugestywnie omijała zapięcie wyznaczające granicę prywatności chronioną przez wyjątkowo zmienną osobowość Tis.
- Poza tym - dorzuciła, ponownie opierając się plecami oraz obcasem prawego buta o kolumnę - czy twojej szafy nie odwiedziły kanarkowe kremówki? - Tak, dostrzegła tę dziwną różnicę, rzucając Liv wyzywające spojrzenie. Co prawda nie prowokowała jej, a jedynie droczyła się, szukając idealnej okazji do wymiany kilku uszczypliwych zdań. Moore była chyba na tyle inteligentna, by docenić ten fakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySro 24 Gru - 22:14

Bonnet w sumie sam nie wiedział co go tu skierowało. Przecież święta za pasem. Powinien chyba się ogarniać jakoś z prezentami dla ludzi i w ogóle. Poza tym, nie miał wykładów. A mimo to, jakoś miał potrzebę przebywania w Zamku. Brakowało mu widocznie tamtejszej atmosfery, znajomych twarzy i tych wszystkich innych fajnych w tej szkole rzeczy. No i trzeba przyznać, że niemałym plusem było odwiedzenie biblioteki, przez co oddał zaległe książki. Fakt, może je przetrzymał, no ale za tą piątkę z OPCM-u.. było warto. Oj było. Boże. Nie. Gadał jak kujon. Musiał się napić. Herbaty, kawy, alkoholu, czegokolwiek. Hmm.. W sumie alkohol brzmiał całkiem dobrze. Wcześniej miał ochotę na herbatę, toteż odwiedził odpowiednie do tego pomieszczenie w zamku i.. o zgrozo. Serio, zimno było i trzeba się do kogoś przytulać, żeby ogrzać i jakkolwiek podnieść temperaturę, ale.. matko, naprawdę? A co gdyby zamiast niego wszedł na przykład prefekt, albo nauczyciel..? No właśnie, mogłoby nie być tak ciekawie. A tak przynajmniej, to tylko Antoine Bonnet, człowiek który wszedł tam, zobaczył co zobaczył, rzucił tylko luźne „O CHUJ?!” po czym wyszedł. Nie, żeby mu to jakoś specjalnie przeszkadzało. Bo nie przeszkadzało. Sam przeżywał tam podobne chwile uniesień. Z resztą nie tylko tam.. Tylko kurwa. Akurat teraz chciał się napić herbaty, a nie oglądać darmowe soft porno..
Mając w głowie te wydarzenia postanowił się przewietrzyć. I w sumie zapaliłby przy okazji. Tak, to był dobry pomysł. Tylko gdzie? Błonia odpadały za daleko, a poza tym temperatura nie zachęcała do dalekich spacerów. Wybór padł zatem na krużganki. W sumie, uczniów nie było już tak dużo, nauczyciele i pozostałe hycle też już myślały o świętach. Zdecydowanie to był dobry pomysł. Postanowił więc go zrealizować. Wyszedł zatem na wskazane miejsce, odpalił papierosa, oparł się o jedną ze ścian i w spokoju oddawał nikotynowej przyjemności, po czym stwierdził, że jednak spacer nie będzie takim złym pomysłem. A więc.. ruszył. Po drodze mijał jakieś dwie panny. Wydawało mu się, że jedną znał. No, ale nie wiedział dokładnie, więc.. wolał się nie odzywać. Najwyżej zawsze zwali na to, że akurat się zamyślił, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia V. Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 669
Dodatkowo : Animag(Płomykówka)
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9992-olivia-liv-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9994-better-you-die-than-i-babe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9996-goraca-poczta-liv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9995-olivia-liv-moore
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyNie 28 Gru - 23:43

.
    Nie żeby przeszkadzały jej takie różnice wzrostu, ostatecznie całe życie zdarzało jej się być znacznie wyższą od innych - nawet od facetów, którzy w większości nie mieli najmniejszych szans w starciu z obcasami. Uczucia "bycia mamutem" Liv doznawała jedynie wtedy, gdy natrafiała na naprawdę drobne dziewczyny - w takich sytuacjach nigdy nie wiedziała czy ma się cieszyć ze swojego wzrostu, czy niezbyt. Chociaż dłużej się nad tym zastanawiając, więcej miała wrogów niż przyjaciół, a patrzenie z góry wybitnie jej się podobało...
     Może i Olivia była próżna. Może i była też zapatrzona w siebie. No i może wszystko potrafiła sobie wytłumaczyć tak, by wyszło na jej rację. Wiedziała jednak, że w Ślizgońskim otoczeniu powoduje multum kontrowersji swoim ubiorem - mugolskimi szmatkami, na które większość czarodziejów i tak mogłaby jedynie popatrzeć przez okno sklepowej wystawy. Pod tym względem Liv była dziwna - wychowywana w czarodziejskim duchu przez ojca, za to ubierana przez matkę. I gdy tylko Harry, ukochany tatuś, przynosił jej ciuchy odpowiednie dla magicznego świata, patrzyła na nie z odrazą i wracała do ulubionych projektantów. Według niej, moda czarodziejów zawsze była do tyłu w porównaniu z modą mugoli i czerpała z niej troszkę za dużo, oczywiście po cichu - a tak naprawdę, to cholera wie, ile było w tym wszystkim prawdy. Liv miała zamiar zaszczycić kiedyś świat czarodziejskich projektantów swoją osobą. I wywrócić wszystko do góry nogami.
    - Człowiek ma nowe postanowienia, nie chce wścibiać nosa w nie swoje sprawy i dalej ktoś ma jakieś obiekcje - odparła pełnym ironii głosem, teatralnie wywracając oczami, po czym odpaliła kolejnego papierosa. Spodobała jej się zaczepna postawa blondynki. Właściwie to było właśnie to, co sprawiało, że Saphona była dla Liv tak ciekawą osobą w tym jakże ciekawym miejscu. Będąc na ostatnim roku, ciężko było jej znaleźć kogokolwiek, z kim mogłaby normalnie wymienić kilka zdań, jednocześnie nie próbując wydłubać temu komuś oczu za jakieś gówniarskie zachowanie. Nie lubiła spoufalać się z obcymi co, według niej, w Hogwarcie było dość popularne. Istna pani "nie podchodź, gryzę".
    - No co ja poradzę, że Marc Jacobs męczy od dwóch sezonów akurat ten kolor? - jęknęła żartobliwie, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że czystokrwista w żaden sposób nie będzie wiedziała, kim owy mężczyzna jest.
    Paląc swoje piernikowe - jakże świąteczne - papierosy, uwagę Liv zwróciła jakaś postać, która również przypałętała się na krużganki. Dałaby sobie rękę uciąć, że skądś kojarzy jegomościa, jednak za nic w świecie nie mogła sobie przypomnieć, skąd - i z pewnością nie było to zwykłe kojarzenie z korytarza - bo takich ludzi szatynka nie kojarzyła... w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 7 Mar - 19:18

Jakie szczęście, że już wróciliśmy z tej cholernej Syberii. Właściwie większość uczniów miał o tej wyprawie podobne zdanie, jednak może z nieco innych powodów. Mnie nie przeszkadzało ani przerażające zimno, jakie tam panowało, ani brak internetu (zdarzały się takie uwagi!), ani nawet to, że byłem po prostu chory.
Obolały nie tylko z przeziębienia, ale i pobicia, które nadal dawało się we znaki, umówiłem się z Neptuńską Leighton. Dlaczego akurat na krużgankach? Tak jakoś... Nie było tu ani za ciepło, ani za zimno, tak, jak lubiłem.
W każdym razie, nie przywiązując uwagi do swojego wyglądu wyszedłem z dormitorium, w celu spotkania Krukonki, za którą naprawdę się stęskniłem. No dobra, widzieliśmy się na Sybirze, ale niedługo. No i nie mieliśmy możliwości spokojnie porozmawiać, bo byłem nabuzowany tymi wszystkimi emocjami związanymi ze śliwą pod okiem. Przyszedłem na miejsce spotkania, a Tune nie było. Czyżbym znów spóźnił się aż tak bardzo, że odechciało jej się czekania? Nie... Na pewno nie! Tunka nie jest taka. Jest kochana i zawsze na mnie czeka. Stanąłem gdzieś w cieniu, mimo tego, że słońce nie raziło mnie w oczy, włożyłem dłonie w kieszenie dżinsów i oparłem się o mur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neptune Leighton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 7 Mar - 21:10

Tunie podobało się na Syberii. Pomimo tego incydentu w pociągu lodowa kraina urzekła ją całą swoją postacią. Wróciła z całym naręczem płócien i rysunków. Było magicznie. Dzięki wielkie za zaklęcie zmniejszające. Zdecydowanie prościej było się artystą, gdy można było przy pomocy różdżki zmniejszyć wielkie płótno do rozmiarów orzeszka. Nie miała pojęcia, jak radzą sobie z tym mugole. Czy może raczej jak nie radzą. Pewnie tachają to wszystko pod pachą, co chwilę się o coś obijając. Mieli niefart.
Miała dzisiaj spotkać się z Eugenem, ale tak bardzo pochłonęło ją wypakowywanie i zwiększanie płócien, że kompletnie o tym zapomniała. Dopiero kiedy wyciągnęła ostatnie płótno i podziwiała swoje działa ustawione w rządku, opierając dłonie o biodra przypomniała sobie. PRzez cały ten czas miała dziwne wrażenie, plące uczucie, że zapomniała o czymś. Ale nie mogąc sobie o tym przypomnieć po prostu je ignorowała. I dopiero gdy zobaczyła ostatnio obraz przedstawiający rzekę, przy której widzieli sobie ostatnio myśl o nim przemknęła jej przez głowę niczym strzała.
Nawet nie zadawała sobie trudu, by się ubierać, czy myć, wyleciała w te pędzy z dormitorium z różowymi puklami związanymi w kok na czubku głowy. Doleciała na krużganki już z daleka go widząc.
-Zapomniałam. - wyspała z nierównym oddechem od zmęczenia. Na sobie miała jakieś stare leginsy i męski podkoszulek, jednego ze swoich braci, a może i Egeniusa. Obie te rzeczy były wręcz uwalone różnymi kolorami farby. Miała nadzieję jednak, że E. nie będzie na nią jakoś strasznie zły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 7 Mar - 21:30

Ach, ta Neptune! Ona zawsze musiała coś rysować, malować albo jeszcze coś innego. Taka dusza artystki, była moim zupełnym przeciwieństwem. Przecież najciekawszą i najbardziej kreatywną rzeczą, jakiej się poświęcałem były historie wypowiadane po wzięciu kilku pastylek tęczowych pykostrąków. Albo czytanie ksiąg historycznych w języku starożytnych run. Normalne dziewczyny uważały to za nudne, a ja... Cóż, nie dziwiłem im się. W końcu to nietypowe spotkać kogoś, kto oprócz angielskiego mówi jeszcze po starożytnoruńsku. Był w ogóle taki język? Nie ważne.
Czekanie jest naprawdę niemożliwe. Właśnie zrozumiałem, dlaczego wszyscy zawsze tak się denerwowali, kiedy przychodziłem na spotkanie z kilku(nasto)minutowym opóźnieniem. Przecież opierałem się o murek co najmniej trzy minuty! W końcu jednak, kiedy już się znudziłem, zacząłem krążyć w koło. Gdy trzymałem tak ręce w kieszeni, wymacałem jakieś małe pudełeczko. Wyciągnąłem je, odkręciłem nakrętkę i wziąłem do ust jego zawartość. Pachniało kobiecymi perfumami - albo mi się zdawało? - i miało niebieskawy kolor. Jak wcześniejsze włosy Tune! Wróciłem w końcu na swoje miejsce, kiedy moim oczom ukazała się jakaś różowa, pocieszna łepetyna.
- Tune! Tune! - krzyczałem w jej stronę, podbiegając do zdyszanej Leighton, łapiąc ją za talię i podnosząc. Ja to jednak jestem świrus - Co tam? Nie szkodzi! - odparłem, głaszcząc kolorowe włosy Krukonki. Uśmiechnąłem się do niej szeroko, mrużąc oczy, po czym żartobliwie złapałem ją za nosek.
- O mnie? Zapomnieć? Musiałaś być bardzo zajęta - stwierdziłem, śmiejąc się. Jaki ja miałem dzisiaj dobry humor. To pewnie dlatego, że wróciliśmy w końcu z tego przeklętego miejsca, w którym obito mi mordkę. I w którym zostawiłem jakąś Puchonkę samą w lesie. Ach, przynajmniej Tunka nie miała takich śmiesznych problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neptune Leighton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 7 Mar - 22:58

Oczywiście, że musiała. Inaczej nie była by sobą przecież. Jej prace, były nią. Tym, co w niej siedzi, tym jak widzi świat, co w nim zauważa. Prawie codziennie powstawały w jej głowie nowe obrazy, które po przeniesieniu na płótno i tak kompletni różniły się od tego, co sobie wymyśliła. Nie przejmowała się tym jednak. Idea zawsze zmienia się w trakcie rozwijania.
Neptune lubiła Eugena. Chociaż coraz częściej zadawała sobie sprawę, że to co do niego czuje, to coś więcej niż zwykłe przyjacielskie lubienie się. Nie miała zamiaru mu o tym wspominać. Bardziej liczyła na to, że sam się domyśli. Świadomość, że powiedziała mu o swoich uczuciach nic by jej nie przyniosła. Tym bardziej, że sama do końca nie była ich pewna. Może czuła tak tylko w tej chwili, stęskniona za widokiem Swena, który zniknął, a którego jej oczy pragnęły zobaczyć od jakiegoś czasu.  Nie tylko oczy tego pragnęły, ciało również tęskniło za dotykiem z pamiętnej nocy.
Tak zbiegli się w końcu w którymś miejscu i Tatcher złapał ją za talię i uniósł, co spowodowało okrzyk z jej ust. Cichy raczej, obwieszczający to, że na żadne podnoszenie nie była przygotowana. Gdy tak głaskał jej włosy zmarszczyła noc i pokręciła łepetyną by zgonić jego rękę. Za kogo on ją miał? Przedszkolaka? Jej przypuszczenia potwierdził się gdy złapał ją za nos.
-Ej no, bez takich. - jęknęła zrzucając jego dłoń z nosa i spoglądając na Eugena. Wyglądał na naprawdę szczęśliwego. Cóż, przypominając sobie jego czas na Syberii z pewnością Londyn mu się lepiej kojarzył.
-Wypakowywałam obrazy - powiedziała do niego jeszcze trochę zdyszana. Uśmiechnęła się radośnie i przysiadła na murku. Podciągnęła na niego nogi, po czym zmieniła pozycję. Teraz siedziała po turecku. - No opowiadaj mi wszystko. - zażądała. Na Syberii nie za dużo pogadali. A ona lubiła go słuchać. Słuchać i na niego patrzeć. Naprawdę przyjemnie wyglądał dla oka. Choć zauważała, że nie raz zastanawiała się, jak smakowały by jego usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 7 Mar - 23:10

Przedszkolaka? Chciałbym być przedszkolakiem! Nie miałem pojęcia, czemu Tune mogła tak pomyśleć, przecież to całkiem normalne, że łapię ludzi za nosy i podnoszę, i że ich głaszczę. Lubię czuć pod palcami włosy Leighton... Są takie miękkie i różowe, i takie śmieszne! Aż zachciało mi się śmiać, jednak jedyne, co zrobiłem to tylko szerzej się uśmiechnąłem, żeby jej bardziej nie zdenerwować.
Leighton była taka fajna. Przyjacielska, miła, utalentowana i w ogóle piękna. Miała tego swojego chłoptasia... Jak mu tam? Teraz tego nie pamiętam, ale razem z Urane znaleźliśmy jej kogoś ciekawego. Chyba Gryfona, ale głowy nie dam. Z resztą, zasługiwała na szczęście. Czasami była tak psychologiczna i przepełniona smutkiem - niemal jak ja - że chciało mi się płakać i ją pocieszać. Ale ona tego wcale nie potrzebowała. Albo tak mi się zdawało?
- Och, przepraszam - zacząłem, przeczesując (tym razem swoje) włosy. One nie były takie miłe w dotyku jak te Krukonki, wręcz przeciwnie. Szorstkie, niefajne. Eh, zazdrościłem Tunie włosów - Nie denerwuj się tak! - odparłem, chichocząc jak przedszkolak.
- Więc... poznałem dziewczynę... taką fajną, piękną - zacząłem, spacerując przed siebie z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy. Byłem z tego dumny? Możliwe - No, ale wiesz... Ja nigdy nie ten tego... A ona tak. I tak głupio, no nie? - odparłem, pokazując wymowny znak dłońmi podczas mówienia "ten tego". Jeśli ktoś tu powinien być traktowany jak dziecko, to chyba ja - Poooradź coś na tooo - przedłużałem sylaby jak mały chłopczyk, który chce wracać do domu. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Może te niebieskie tabletki nie były na ból gardła? Ups.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neptune Leighton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 7 Mar - 23:28

Dla kogo normalne, dla tego normalne. Ona tam nie uważała, że łapanie kogoś za nos jest normalne. Właściwie nikt normalny nie uważał to za normalnie. Ale stał przed nią Eugen, więc w sumie nie miała żadnych pytań.
Czy jej włosy były fajne? Oczywiście, że tak. Były jej perełką, normalnie ukochanym dzieckiem i inne takie. Dbała o nie, tak samo mocno jak o detale w swoich obrazach. Pielęgnowała je i nie pozwalała, by coś niedobrego im się stało. Były jej wizytówką.
Tuna nie miała żadnego faceta. Wcześnie sądziłam że nie nadaje się na związek, później doszła do wniosku, że po prostu nikt jej nie chce na stałe. Dla Swena była tylko chwilowym pocieszeniem, przyjaciółką siostry, którą udało mu się zdobyć. Właściwie zdążyła już o nim zapomnieć, gdy dowiedziała się, że wróciła Eiv, wraz z nią wróciły wspomnienia. Chociaż tera, teraz w jej myślach częściej niż Swen gościł Eugen. Jego loczki na głowi były urzekające i Tuna nie raz zastanawiała się, jak zachowają się pod naporem jej dłoni. Czy były miękkie, czy szorstkie. Czy gdyby ich usta się spotkały, byłby to pocałunek lekki niczym piórko, czy może namiętny i przewracający wszystko jak tornado. Zastanawiała się nad tym, ale siedziała cicho. Nawet nie myślała, by powiedzieć cokolwiek o tym chłopakowi. Wiedziała, że dobrze zrobiła, bo zaraz zaczął jej opowiadać o jakiejś dziewczynie. Uśmiechnęła się, z nadzieją, że jej uśmiech wyraża radość a Eugen nie dojrzy zawodu, który skrywały jej oczy.
-Mówisz o seksie? - spytała, chociaż dobrze wiedziała, że właśnie o nim mówi. Nie sądziła tylko, że Eugen swój pierwszy raz ma przed sobą. Ona sama, mimo opinii flirciary swój pierwszy raz przeżyła niedawno, chociaż była pewna, że na lepszego kompana nie mogła trafić. -Co mam Ci poradzić Eugen? - spytała Tuna, bo naprawdę nie wiedziała, co miała mu poradzić. Wizja uprawiania miłości z nim była naprawdę kuszącą, ale chyba wolałaby, żeby stało się to samo z siebie, a nie zrodzone potrzebą pozbycia się wianka. Chociaż nie jestem pewna, czy mężczyźni an dziewictwo też mówią wianek. Z drugiej jednak strony, choć by tego nie przyznała te wielkie i piękne oczy mógłby ją przekonać do wszystkiego. Nawet do seksu. Tym bardziej, że była jego ciekawa. Zwłaszcza z nim. Chociaż pewnie więcej by zdziałał działając, niż prosząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyNie 8 Mar - 11:03

Seks, co za zabawne słowo. A przynajmniej w tej chwili wydawało mi się całkiem śmieszne, zwłaszcza, że jeszcze nigdy tego nie robiłem i byłem naprawdę niedoświadczony w tej kwestii. O ile z całowaniem nie było problemu (w końcu udało mi się z Evelyn) to z tym drugim zdawało się, że będzie trudniej. Dużo trudniej. Co zrobić, by nie przestraszyć dziewczyny? Chciałem dać jej jak najwięcej, a nie brać lekcje. Pewnie ona miała już dużo takich sytuacji, zwłaszcza, że była naprawdę piękna. W każdym razie... Potrzebowałem pomocy i to konkretnej.
Głupio było mi pytać Tune o coś takiego... W końcu byliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, a z tego co wiem, przyjaciele nie robią takich rzeczy. Ale musiałem się dowiedzieć. nawet, gdyby zaśmiała mi się w twarz, było to jedyne wyjście, jakie widziałem w tej sytuacje. Bo kto, jak nie Tune mi pomoże? Wolę zostać rozprawiczony przez zaufaną, śliczną, różowowłosą Krukonkę, niż jakąś przypadkową, a do tego pijaną kobietę w barze.
- Haha, tak, o to chodzi... - odparłem, wciąż się śmiejąc. Po raz kolejny poczułem niemożliwą ochotę złapania jej małego, zgrabnego noska, ale tym razem powstrzymałem się. Jeśli miała mi pomóc, nie mogłem zachowywać się jak debil, kolokwialnie mówiąc - Może... Może pokażesz mi, jak to się robi? - spytałem, poważniejąc na chwilę. Zatrzymałem się i złapałem za kark, bo w gruncie rzeczy było naprawdę niezręcznie - Ale wiesz, tak raz, tylko, żebym wiedział o co chodzi... - tym razem nie potrafiłem się powstrzymać i jednak chwyciłem za nozdrza różowej. Ech, w niebieskim było jej chyba lepiej - Zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała, bo się przyjaźnimy, a poza tym jestem taki odrażający, no... głupi pomysł - zakończyłem swoją wypowiedź zakłopotany. To przez te niebieskie pigułki nie umiałem normalnie się zachowywać, na pewno!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neptune Leighton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyWto 10 Mar - 21:19

Jakoś bardziej niż Eugen Tuna wcale nie była doświadczona. Chociaż uczył jej przecież nie byle kto, więc można spokojnie powiedzieć, że dowiedziała się o wiele więcej za jednym razem, niż gdyby zdobywała doświadczenie oddzielnie. Tęskniła za Swen'em mógł jej jeszcze wiele nauczyć. Taka szkoda. No cóż, czasu się już nie cofnie. Krukon zniknął i na horyzoncie go widać nie było. Nie zapowiadało się też na to, by miał wrócić szybko, jeśli w ogóle.
Dlatego też Tuna skupiała się na tu i teraz. A tu i teraz była z takim jednym puchonem. Który wpadł jej w oko. Ale ona miała magiczną zdolność. Umiejętność taką. Że jakimś cudem ludzi, którzy jej się podobali transformowała w swoich przyjaciół. I oto siedzieli tutaj, razem. A Tuna słuchała o tym, jak bardzo nie podoba mu się ktoś inny. Choć naprawdę miała wielką ochotę krzywić się na tą myśl nie tylko twarzą, ale i całą sobą.
Wiedziała, że na pewno czuł się skrępowany pytając ją o coś takiego, ale jednocześnie czuła się w jakiś sposób wyróżniona. Może to była szansa. Jedna z ostatnich dla niej, by zawrócić mu w głowie. By pokazać, że jest lepsza, niż ktokolwiek inny, kto chodził mu teraz po głowie. Być może.. Byż może wtedy byłaby jakaś szansa dla nich. Wysłuchiwała go jednym uchem, drugim obmyślała swój nowy plan. Rzut na taśmę i inne takie. Zwrócił jej uwagę gdy znów złapał ją za nos, wtedy spojrzała na niego mierząc go przez chwilę spojrzeniem. Podniosła dłoń i złapała za jego dłoń, którą ściągnęła ze swojego nosa. Potem podniosła się. Nie był od niej wiele wyższy, choć to dziesięć centymetrów sprawiało że i tak musiała zadzierać lekko głowę, by patrzeć mu w twarz, co też robiła. Dzieliła ich niewielka odległość, jeśli jednak miała między nimi do czegoś dziś dojść należało ją jeszcze porządnie skrócić. Nadal trzymała go za dłoń, obie ręczę były teraz opuszczone wzdłuż ich ciał, choć nadal złączone.
-Ez- zaczęła lekko, cichym zdawać by się mogło uwodzicielskim głosem. - Mężczyzna nie prosi, tylko bierze, jeśli może. - powiedziała cicho. Może brzmiało to zawile, ale było bardzo proste w zrozumieniu. Prawda? Przynajmniej Leighton uważała, że takie było. Opuściła wzrok na jego klatkę piersiową, na której oparła swoją malutką dłoń. Musiała się o coś podeprzeć, gdy tak wznosiła się na palce by sięgnąć do jego ust. Nie dotknęła ich. Zawisła tak nad nimi, oddalona o kilka centymetrów, czuła jego zapach i mogłaby by przysiąc że i bicie serca czuła pod dłonią. Spojrzała mu prosto w oczy i wyszeptała w usta. - Spróbuj.
Kokietowała go? Jak jasna cholera. Chciała pokazać, że może być równie pociągająca, równie niezastąpiona, jak każda inna kobieta stąpająca po ziemi. Miała pewnie ostatnią szansę, żeby go zdobyć. Mogła zrobić wszystko, albo nic. Wybrała to drugie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyWto 10 Mar - 21:56

Czułem się fatalnie. Jaki normalny facet przyznaje się do tego, że jeszcze z nikim nie spał? Jaki normalny facet pyta najlepszą przyjaciółkę o pomoc w tego typu sprawach? Chociaż samo pytanie to pół biedy! Ja od razu musiałem zaproponować naukę praktyki. Jasna cholera, dlaczego po dragach ludzie nie myślą? I dlaczego je w ogóle wziąłem? Naprawdę miałem ze sobą problem i byłem pewny, że Tuna to wyczuje. Całe szczęście nic takiego się nie stało i chwilę później... spoważniałem. Nie wiedziałem, co robić, gdy chwyciła mnie za rękę. Zastanawiałem się, co robi. Złamie? Pobije? Nie... To nie było w jej stylu. Pomogła mi wstać i już chwilę później staliśmy niemal do siebie przykuci. Po raz pierwszy nasze ciała znalazły się aż tak blisko siebie, że dokładnie mogłem poczuć jej zapach, usłyszeć świst powietrza, gdy oddychała i bicie serca. Ta chwila była naprawdę piękna i można powiedzieć, że magiczna. Mimo wszystko cieszyłem się, że postanowiła się mnie nauczyć. Musiało to być dla niej trudne, zważając na to, jak wyglądam. Niezbyt urodziwy, do tego pobity i z podkrążonymi od braku snu oczami, ubrany niechlujnie, pachnący jakimś czarodziejskim dezodorantem. Każdy by mnie brał.
- Ale... Ja chyba nie potrafię być mężczyzną - zacząłem, głęboko wpatrując się w źrenice różowowłosej. Faktycznie... była śliczna. I wysoka, i szczupła, i niewyobrażalnie wyrozumiała. Potrafiła mi wybaczyć wszystko, pocieszyć, pomóc, wysłuchać... Z jakiegoś powodu ja też czułem potrzebę bycia dla niej oparciem, jednak nie wiedzieć czemu ostatnio coraz rzadziej spowiadała mi się ze swoich myśli. Przez jakiś czas myślałem, że zrobiłem coś nie tak i się obraziła, w końcu nierzadko ranię bliskich mi ludzi, a teraz... Stałą przy mnie, patrzyła mi w oczy i chciała nauczyć, jak się to robi. Za to ją kochałem. Złapałem ją w talii, przymknąłem powieki i - ponosząc się emocjom - bardzo powoli i namiętnie zetknąłem nasze wargi w pocałunku. Trwało to dłuższą chwilę, zanim przygryzłem jej usta i odsunąłem się, otwierając lekko ślepia - Może być? - nadal trzymałem ją w tym samym miejscu, przysuwając ją jeszcze bliżej siebie. Drugą dłoń położyłem na jej policzku, badając przymrużonym wzrokiem jej twarz i wodząc po niej opuszkami palców. Przesunąłem ją w jej włosy, odgarniając różowe kosmyki do tyłu - A... co teraz? - wyszeptałem, znów upajając się smakiem jej ust. Czy to nie jest zakazane? Nie powinniśmy... Co ja gadam, przecież tylko mnie uczyła. Po wszystkim znów będziemy hasać na boso po łące, pijąc wino, malując i biorąc oprylaki, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neptune Leighton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyWto 10 Mar - 22:32

Tuna nie czuła się fatalnie. I nie chciała też, by ona tak się czuł. Bo i z jakiej racji. To, że nie latał i nie pieprzył się z kim popadnie działało na jego korzyść. Tak przynajmniej sądziła Tuna. Ona sama tak robiła. I co z tego, że była flirciarą. Że nie jeden facet w Hogwarcie, by pochwalić się przed kolegami mówił, że ją miał. No to było tylko jej jedna, prosta odpowiedź "chyba w marzeniach. W tej chwili oddała się tylko Henley'owi i wiedziała, że był to dobry wybór. Teraz zaś stał przed nią Eugen. Młodszy i prawie tak samo niedoświadczony jak ona, jednocześnie jednak tak szybko potrafiący ukraść jej serce. Dlaczego nie umiała, jak inne kobiety poderwać tego, którego chciała? Nie ona tego, kogo chciała zmieniała w przyjaciela. Spędzała z nim czas, jednocześnie myśląc, jak dobrze mogłoby być im razem. Wniosek był jeden potrafiła flirtować, ale zdobycie kogoś na dłużej było już dla niej zbyt trudnym wysiłkiem. Skłamałaby, gdyby powiedziała, że nie była ciekawa tego, jak Eugen smakuje. Jak dotyka, kiedy nie jest to przyjacielski uścisk. Była cholernie ciekawa tego wszystkiego i teraz miała to na wyciągnięcie ręki. Jak się łatwo domyślić, postanowiła po to sięgnąć.
Wywróciła lekko oczami, gdy jej przyjaciel powiedział, że nie potrafi być mężczyzną, nie wierzyła w to. Zaraz jakby na potwierdzenie jej domysłów ich usta zetknęły się i Tuna otrzymała to, o czym marzyła od dawna. Pocałunek, słodki, jak ciepła bryza w gorące dni. Uniosła dłoń i zgrabnie wplotła ją w jego kręcone dotyk, ciesząc się, że może w końcu zbadać ich strukturę pod swoimi palcami. Dłoń na tali, którą ją objął przyniosła lekki dreszcz podniecenia. Po chwili uniesień Eugen odezwał się i Tuna otworzyła powieki. Pozwoliła przyciągnąć się bliżej i uśmiechnęła się lekko. Pocałował ją drugi raz, a ona oddała solennie pocałunek. Gdy kolejny raz wystąpił z pytaniem westchnęła lekko i opadła na pięty. Zrobiła kilka kroków w tył, ciągnąć go za sobą, w końcu jej plecy trafiły na jedną z kolumn.
- Chciałbyś zatrzymać to na sobie? - zapytała ciągnąć za róg jego koszulki. Osobiście dawno by ją już z niego ściągnęła, ale na dworze nie było jeszcze aż tak gorąco. Miała go uczyć, ale nie znaczyło to, że ma mu cokolwiek narzucać. Zanim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć jej dłonie zgrabnie wsunęły się pod jego koszulkę. Jedna dłoń skierowała się w kierunku pleców, a druga zaś powoli wspinała się do góry po jego brzuchu.
-Zamilcz - poprosiła cicho, chcąc mu uzmysłowić, że pytania nie są potrzebne, w razie czego go pokieruje, chwilę później Tuna uniosła się i znów złączyła ich usta w tym namiętnym tańcu. Och, jak dobrze jej było w jego ramionach. - Zamilcz i daj się ponieść. - dodała tylko jeszcze, gdy jej usta rozstały się z jej po raz kolejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptyCzw 12 Mar - 16:13

- Pewnie nie - odpowiedziałem, kiedy włożyła swoje artystyczne dłonie pod moje ubranie. Mimo, że na zewnątrz nie było aż tak ciepło, nagle poczułem niepohamowane uderzenie gorąca, które ogarnęło całe moje ciało. Złapałem za dół materiału, zrzucając z siebie szary t-shirt, a później rzucając nim gdzieś w głąb dziedzińca. Trochę głupie to było... Początek wiosny (a właściwie to nadal zima), a ja zrzucam z siebie koszulkę, jakbym szedł popływać w jeziorze w lecie. Jakoś tak mi się skojarzyło, kiedy słońce raziło mnie w oczy.
Jak miałem zamilknąć? Chciałem wiedzieć, jak to się robi. Umieć to jak najlepiej, kiedy w końcu zaprezentuję Evelyn, że potrafię. Że nie jestem frajerem, za jakiego mnie miała i że wbrew pozorom umiem zadowolić dziewczynę. W końcu przekona się, że tego właśnie chciała. Mnie. Mnie będącego dzikim ogierem w łóżku. Chociaż... Jakoś nie widziałem siebie w tej roli. Dlatego właśnie chciałem się douczyć. Wiedzieć co się robi, a czego nie i - przede wszystkim - jak zachowuje się rasowy mężczyzna. A jak być wzorowym uczniem, gdy się nie pyta? Gdy nie dowiaduje się, czy było w sam raz? Może trzeba coś podciągnąć? Liczyłem na wrodzony talent do nauczania innych Neptune. Jeśli nie ona, to kto? Przecież była taką flirciarą, każdy chciałby z nią być, więc oczywistym było, że to ona jest najlepszą kandydatką na nauczycielkę.
Gdy pocałowała mnie po raz drugi, nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Tysiąc myśli przemknęło mi przez głowę, łącząc mój umysł, który mówił stanowcze nie, z instynktem, który krzyczał o więcej. Przez chwilę naszło mnie nawet, że mógłbym się zakochać. Ale jak by to było? Nie chciałem miłości z Tuną. Chciałem, żeby poznała Henley i przedstawiła mi swojego wybranka. Chciałem mu grozić, że jeśli zrobi jej krzywdę to gorzko tego pożałuje, a nie być na jego miejscu. Krukonka była zbyt inteligentna, zbyt piękna i zbyt Neptunowa, żeby niszczyć tak wspaniałą więź. naszą więź. Tę, która była moim ratunkiem, gdy otaczała mnie beznadzieja i tę, która rozbawiała mnie do łez, tę, dzięki której poznałem co to jest prawdziwa przyjaźń i jak to jest troszczyć się o kogoś. Była jak siostra, której nigdy nie miałem. Wspaniale, prawie uprawiałem seks z siostrą.
- Dobrze, już... - zacząłem, jęcząc w jej miękkie, słodkie usta. Było jakoś inaczej niż z Evelyn. Nie było od niej czuć dymu papierosów ani alkoholu, ani bólu, ani nawet niebezpieczeństwa. Smakowała słońcem, różami i czekoladą. Czasami myślałem, że chciałbym zakochać się w kimś takim. Gdy oderwała się ode mnie, by rozkazać pójście na żywioł, zachłannie przygryzłem jej wargę, spijając z nich wypowiedziane słowa. Jedną ręką oparłem się o mur, a drugą powędrowałem na plecy różowowłosej. Wędrowałem nią z dołu do góry, kiedy natrafiłem na zapięcie biustonosza. Cholera. Co za diabelstwo? Jak niby miałem sobie z tym poradzić? Wszystko utrudniał fakt nadal działających niebieskich tabletek, przez które wciąż chciałem się śmiać - Tuna? - dałem jej do zrozumienia, szarpiąc za zatrzask. Jednak dobrze, że zgodziła się mi pomóc, bo nieźle zbłaźniłbym się przy starszej Gryfonce. Ach, ta moja kochana Leighton.

proszę bardzo ładnie, żeby nikt tu nie pisał tak do 5 kwietnia, co? dziękuję bardzo z góry, moja Tunka się spóźnia z odpisem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neptune Leighton

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySro 1 Kwi - 22:57

Czuła pod plecami zimno kamienia z którego wykonana była kolumna, ale kompletnie jej to nie przeszkadzało. Nie teraz i nie tutaj. Nie dzisiaj. Dzisiaj była jej prywatna gwiazda. Chociaż o to nie prosiła bardzo mocno dostała go. Prawdopodobnie tylko na dzisiaj, na teraz. Ale był jej. Miała go. Choć tylko po to, by pomóc mu z inną kobietą. Czyż nie było w tym za dużo ironii losu? Kochała go. Chociaż sama nie wiedziała, czy zna znaczeni tego słowa. Chciała poznać je z nim. Nie jak z przyjacielem. Jak z kochankiem, miłością, oparciem. Był wszystkim, czego potrzebowała. A przynajmniej tak jej się wydawało. Chciała jego, choć Hogwart pękał w szach od ilości męskich osobników, żaden z nich nie był taki jak on. Tak prawdziwy. Tak bardzo jej odpowiadający. Nawet nie wiedział. Nie rozumiał, jak bardzo nie chciała słuchać o innej. Ona chciała być tą inną. Chciała by o niej opowiadał innym. By ktoś inny radził mu jak zdobyć jej serce, choć już od dawna było jego.
Nie zamierzała użalać się na sobą, zamierzała wykorzystać to, co mogła, spróbować go zdobyć, nie miała nic do stracenia w kwestii teoretycznej, w praktyce pewnie straci wiele.
Carpe diem? Jak najbardziej. A na pewno dzisiaj. Nie czuła chłodu. czuła się pobudzona i rozgrzana. Jedna z jej dłoni dotarła do jego karku. Palce zgrabnie wplotły się w jego krótkie włosy, a usta nadal pozostawały złączone. Było doskonale. Idealnie wręcz. Chociaż nie dokładnie tak sobie to wymarzyła. Napotkali jednak lekkie problemy. Czuła, jak Eugen szarpie za zapięcie jej stanika bez skutku. Po chwili do jej uszu dotarł jego głos wypowiadający jej imię. Nawet jej imię w jego głosie wydawało się bezpieczne. Uniosła kącik ust do góry. Zabrała z niego swoje dłonie i zebrała włosy, które przerzuciła do przodu. Potem zgrabnie wyciągnęła dłonie z ramiączek pod obszerną koszulką. Zostało tylko zapięcie. Odwróciła się do niego plecami i uniosła duży T-shirt. Jego oczom poza gołą skórą ukazał się czerwony stanik. Przez niego nazwany pewnie diabelstwem, które nie chce się odpiąć.
-Ucz się. - mruknęła, spoglądając na niego z uśmiechem przez ramię. Nie zamierzała wykonywać roboty za niego. Sam tego chciał. Mogła już dawno pozbyć się tej części garderoby, ale jaką byłaby przyjaciółką, gdyby zrobiła to za niego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 4 Kwi - 12:00

Nie miałem pojęcia, co robić, kiedy Leighton prawie ściągnęła cały materiał dzielący mój wzrok od jej kształtnych piersi, i kiedy następnie odwróciła się do mnie plecami, zachęcając do samodzielnej nauki. Nie chciałem przyznać, że wolałbym, aby to ona to zrobiła. Nie chciałem jej zranić, podrapać, zrobić jej krzywdy, ale z drugiej strony musiałem wiedzieć, jak to się robi, wstyd przyznać, ale musiałem być gotowy na stosunek z Evelyn. Czułem się, jakbym ją wykorzystywał, jakbym zmuszał Tunę do czegoś, czego nie chciała robić.
- Wydaje mi się, że... trzeba pociągnąć tę część - wymruczałem, z zakłopotaniem szarpiąc, jak najdelikatniej potrafiłem, za zapięcie biustonosza. Przecież nie chciałem skrzywdzić Neptune, była taka łagodna, piękna w swojej niewinności... Ale przecież nie była taka do końca niewinna, skoro teraz mnie uczyła, co nie zmieniło faktu, że nadal wydawała się nieskalana nieczystością, chamstwem i innymi cechami, jakich nie potrafiłem przetrawić u ludzi. Po kilku nieudanych próbach, nareszcie udało mi się odpiąć zatrzask stanika, co skomentowałem cichym - Jednak nie było to takie trudne - wyszeptanym w szyję różowowłosej, tuląc głowę do wgłębienia na jej ramieniu. Objąłem rękami jej drobne ciało, łapczywie wdychając jej zapach. Chciałem zapamiętać jak najwięcej z tej chwili, bo chociaż wiedziałem, że żaden romans między nami nie powinien mieć miejsca, w tamtej chwili zapragnąłem spróbować. Przymknąłem powieki i błądząc ustami po karku Krukonki, przyciągnąłem ją do siebie. Moje ręce, które przed chwilą trzymały dziewczynę w uścisku, teraz wędrowały pod koszulką Neptune, po jej wyraźnie zarysowanej talii. Była taka szczupła, perfekcyjna, każdy jej pragnął... Dlaczego więc zgodziła się mi pomóc? Nie byłem nawet w połowie tak atrakcyjny jak ona. Choć może zrobiła to dlatego, że byliśmy przyjaciółmi? Nie chciała mi odmówić pomocy, kiedy jej potrzebowałem? W myślach pojawialiśmy się tylko my w naszych własnych objęciach - nic więcej nie miało znaczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cadan Muir

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 46
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11704-cadan-muir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11705-krol-walii-poszukuje-poddanych?nid=2#313021
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11707-sowa-krola-walii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11706-cadan-muir#313022
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 10 Paź - 20:44

Trwał właśnie bal w wielkiej sali. Na dworze było już ciemno. Cadan nie jest jakimś fanem balów i tego typu imprez. Może dlatego że nie ma dziewczyny. No i nie ma z kim tańczyć. Ślizgon wpadł tam na chwilę, ale ponieważ impreza sie dopiero rozkręcała, było nudno. Chłopak był ubrany w jeansy i białą koszulę, tak, aby móc w razie czego pójść na bal i nie wyglądać głupio.
Cadan usiadł sobie na krużgankach opierając się o nie plecami. Miał ochotę zapalić. Wyjął papierosa i obracał go w palcach. Zastanawiał się czy to byłoby mądre posunięcie. Musiał rozważyć wszystkie za i przeciw. Za, jest ciemno, wszyscy są na balu, w tym nauczyciele. No i chce mu się bardzo palić. Przeciw, zawsze może ktoś go zauważyć, a niektórzy nauczyciele mogą mieć dyżur poza wielką salą. Niestety nałóg wygrał, a Cadan odpalił papierosa i zaczął go wciągać, delektując się każdym buchem. Dobra, to ostatni, i to rzuca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daisy Manese

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1801
http://www.czarodzieje.org/t11001-daisy
http://www.czarodzieje.org/t11218-stokrotka
http://www.czarodzieje.org/t11249-listy-do-daisy#303189
http://www.czarodzieje.org/t11219-daisy-manese
Krużganki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 EmptySob 10 Paź - 21:10

Trwał bal, a jej tam nie było. Jak to tak? Może i Hogwart nie był fajny, ale chyba nie dało się zepsuć takiej wielkiej imprezy nawet, jeśli było się hogwartczykiem. Czy może stadem hogwartczyków. Bardzo chętnie by się wybrała do Wielkiej Sali ale... nie miała towarzysza. Niby to nieważne, ale nawet w ogłoszeniach o balu pisali, żeby przyjść z parą, bo będą nie wiadomo jakie atrakcje. Tak... już ona wiedziała, jaka będzie jedna z nich. Mimowolnie uśmiechnęła się sama do siebie.
Była już gotowa, ubrana w zwiewną (może aż za bardzo na obecną pogodę) sukienkę, a włosom pozwoliła się kręcić, trochę tylko pomagając im zaklęciem, aby wyglądały jeszcze ładniej. Użyła odrobiny swoich ulubionych perfum i... co? Poszła na spacer, chociaż wszyscy ludzie ciągnęli do Wielkiej Sali. Ona w pewnym momencie zmieniła kierunek, aby znaleźć się na krużgankach. Wcale tego nie planowała - skąd miała wiedzieć, że korytarz zaprowadzi ją właśnie tam?
Mroźne powietrze sprawiło, że zrobiło jej się trochę zimno, ale zamiast typowego zapachu drzew i kamieni, poczuła jeszcze coś - niespecjalnie przyjemnego. Zmarszczyła nosek i wbrew rozsądkowi postanowiła znaleźć palacza. Od tyłu była tylko w stanie stwierdzić, że nie jest to żaden z jej znajomych. No pięknie, hogwartczyk... ale czego się spodziewała? Jednak w imię dzisiejszej integracji...
- Ładnie to tak palić? - zapytała zmienionym, w jej mniemaniu "męskim" głosem. Takim tam żarcik, że niby jest nauczycielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Krużganki - Page 11 QzgSDG8








Krużganki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Krużganki   Krużganki - Page 11 Empty

Powrót do góry Go down
 

Krużganki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Krużganki - Page 11 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
dziedziniec
-