Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość


Jake Middleton
Jake Middleton

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 52
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyPią Sie 19 2011, 20:34

First topic message reminder :


Kuchnia dodatkowa

Boczna, dużo mniejsza i nieco bardziej leciwa kuchnia, to idealne miejsce, kiedy chcesz coś samemu przyrządzić. Skrzaty raczej tu nie zaglądają, choć czasem pytają, czy czegoś ci nie potrzeba. Samo pomieszczenie zdaje się być natomiast trochę zapuszczone, albowiem rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Z prostej przyczyny - mało komu chce się samemu gotować. To jednak umiejętność niezbyt popularna wśród uczniów czy studentów. Można tutaj zastać wszelakie naczynia oraz przyprawy i produkty sypkie, typu mąka, cukier, sól i tak dalej. Przy odrobinie szczęścia gdzieś zastaniesz stojącą paczkę makaronu lub ryżu. Jeżeli jednak chcesz przygotować coś okazalszego, proponujemy zaopatrzyć się najpierw w produkty z kuchni głównej. Powodzenia i smacznego!
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Matthew C. Gallagher
Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 835
  Liczba postów : 711
http://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
http://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
http://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyNie Maj 19 2019, 13:43

Matthew nawet nie zastanawiał się nad tym z jakiego powodu Emily zaprosiła go na wspólne gotowanie. Nie miało to dla niego większego znaczenia. Ot, cieszył się, że może spotkać się ze swoją „młodszą siostryczką”, a przy okazji przysłużyć się tej szkole czymś więcej niż tylko utratą punktów swojego domu. Ostatnia praca domowa z eliksirów nie była dla niego zbyt szczęśliwa, a Sanford po jego wpadce chyba go nienawidziła. Musiał więc jakoś udobruchać kogoś innego z grona pedagogicznego, wykazać aktywność w innej dziedzinie niż warzenie skomplikowanych mikstur. Mistrzem gotowania może i nie był, ale wierzył, że panna Rowle pomoże mu zrobić wszystko tak jak należy. W końcu ona też go potrzebowała do ugniatania ciasta, czyż nie? Wymagało to niemałej krzepy, a wiadomo, że jako wysportowany facet, był lepszym kandydatem do tego zadania. Jej uśmiech dodawał mu motywacji i właściwie nawet był rad z tego, że spędzi popołudnie nieco inaczej niż zwykle. Zresztą był ciekawy co im rzeczywiście z tej współpracy wyjdzie i już w tym momencie miał ochotę spróbować ich dyniowych pasztecików, chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że będzie musiał jeszcze na to trochę poczekać. Musieli przecież usmażyć kawałki dyni, przygotować ciasto i farsz, a potem wszystko połączyć i upiec. Cholera, wcześniej nie pomyślał o tym ile to będzie kosztowało czasu i roboty.
- Jasne, mi odpowiada. – Odpowiedział dziewczynie, kiedy zaproponowała podział obowiązków. Właściwie wspomniała o nim już w liście, więc wiedział, czego może się spodziewać i był na to przygotowany. Przeszedł parę kroków w miejsce, w którym wcześniej położył mąkę i jajka, ale zaraz się zawahał. Próbował sobie przypomnieć przepis na dobre ciasto, a co gorsza, Emily jeszcze wytrąciła go z równowagi, pytając o jego egzaminy. Wow, naprawdę nie było lepszych tematów do rozmowy?
- Staram się o tym nie myśleć. – Mruknął jednak rozbawiony, co prawdę mówiąc nie odbiegało nijak od rzeczywistości. Młody Gallagher wolał odsunąć wszelkie stresy na dalszy plan, twierdząc że nie ma sensu wcześniej się takimi rzeczami denerwować. Będzie co ma być, no nie? Trochę do tych książek przysiądzie, ale jeszcze nie była na to odpowiednia pora. Chociaż czy kiedykolwiek można było mówić o odpowiedniej porze na naukę? Z niektórych przedmiotów był naprawdę dobry i się nie martwił, ale jeśli chodziło o te nudne, opasłe tomy, to nie oszukujmy się, nie spodziewał się na egzaminach żadnych rewelacji. Musiałby mieć chyba naprawdę wielkie szczęście do pytań, żeby wyciągnąć jakieś dobre oceny. Z drugiej strony nieraz faktycznie się tak zdarzało. Kiedyś napisał nawet sprawdzian z astronomii na wybitny, bo pytali akurat o to, co jakimś cudem zapadło mu w pamięć. Był to jednak wyjątek od raczej smutnej i niesatysfakcjonującej reguły.
- Możesz przypomnieć mi jakie proporcje do tego ciasta? Wiesz, ile mąki, ile jajek, cukru, i tak dalej? Nie chciałbym zepsuć całej naszej pracy, a dawno niczego nie piekłem. – Przyznał się szczerze do swojej niewiedzy, bo szkoda by było, gdyby musieli przez niego jeszcze raz wyrabiać całe ciasto na paszteciki. Sam wolał raczej przyrządzać mięso i na ciastach chyba jednak nie znał się tak dobrze, jak wydawało mu się na początku. Pewnie dlatego, że nie przepadał za słodyczami, rzadko je jadał, a co za tym idzie, rzadko też je przygotowywał. Lubił za to dynię, więc akurat te paszteciki brzmiały dość zachęcająco.
- Ja już to ciasto ugniotę i w ogóle, ale z tym musisz mi trochę pomóc, ok? – Dodał zaraz, zarzekając się również, że nie chce uciec od swoich obowiązków. Po prostu potrzebował kogoś, kto będzie kierował jego pracą i zerkał czy czasem nie popełnia jakichś głupich błędów. W końcu jedna, pozornie mała pomyłka, mogła zepsuć cały smak ich dyniowych pasztecików.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 1159
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 915
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptySro Maj 22 2019, 21:24

W tej chwili marzyła o powrocie myślami do egzaminów, do których ostatnimi czasy nie miała głowy. Prawdę mówiąc, chciałaby je przeżywać, stresować się nimi, ślęczeć w napięciu nad książkami. Zamiast tego, zrobiła się na nie niemal obojętna - a przecież nie powinna. Musiała napisać je dobrze, a nie potrafiła traktować ich poważnie. Ten rok był ważny, praktycznie decydujący, od niego zależało jej świadectwo ukończenia szkoły. Nie chciała odkładać dziennikarskich planów na potem, a wiedziała, żeby ktokolwiek ją gdziekolwiek chciał, musiała coś sobą reprezentować.  Próbowała na wszelkie sposoby sprowadzić się na ziemię i zmusić do żmudnej codzienności, ale sprawiało jej to więcej trudu niż przypuszczała. Dla niej poniekąd temat egzaminów był wręcz relaksujący i trochę się w tym zapomniała.
- Wybacz, faktycznie mało przyjemne pytanie - pokręciła głową, krojąc dynie na coraz to drobniejsze kawałki, tak, żeby podczas smażenia powstało z niej coś na podobieństwo musu. Rozgrzała trochę oleju na ogromnej patelni i wrzuciła starannie przygotowane kawałki. Po krótkim czasie podsmażania, podlała całość wodą a para aż uderzyła w jej twarz. Sięgnęła po przyprawy znajdujące się obok siebie i podsypała wszystko solidną dawką cynamonu. W między czasie odpowiedziała chłopakowi na pytanie kiwnięciem głowy i sama odmierzyła mu sporą ilość mąki w misce. - Daj do tego z trzy jajka i pół szklanki cukru, tak czy inaczej farsz będzie słodki więc nie ma co przesadzać - stwierdziła i faktycznie podsypała duszącą się dynie solidną dawką brązowego cukru. Najbardziej nie lubiła właśnie ugniatania ciasta, to wydawało jej się nudnym zajęciem, w dodatku całe ręce miała zaraz brudne od mąki, czego szczerze nienawidziła. Na szczęście teraz miała chłopaka, który miał ją wyręczyć w tej nieprzyjemnej czynności. W domu zawsze goniła do tego Dominika, albo po prostu unikała tego typu wypieków. W ostateczności szła na łatwiznę, kupując gotowe ciasto i nie przejmując się tego typu komplikacjami. Znowu zatęskniła za domową atmosferą i spokojem, którego wybitnie teraz potrzebowała. Miała ochotę zatonąć w swojej własnej pościeli i odciąć się od świata. Niestety musiała wytrwać w zamku jeszcze trochę, ale miała go dosyć z każdą spędzoną chwilą. Ucieczki do Hogsmeade też nie były przyjemne, więc co miała robić? Zostało zaszyć się w kuchni z Mattem.

______________________

Santa baby, I don't need your presents tonight
Don't want diamonds, cash, or stars, nothing that comes in a box
No more fluff, I've had enough, and I can buy my own damn stuff
Powrót do góry Go down


Matthew C. Gallagher
Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 835
  Liczba postów : 711
http://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
http://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
http://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptySro Maj 22 2019, 22:29

Nie potrafił zrozumieć jak dla kogoś egzaminy mogą być relaksującym przeżyciem. Szczerze ich nienawidził, może poza pojedynczymi przedmiotami, z których naprawdę czuł się dobry i nie musiał nadrabiać zaległości. Cała reszta stanowiła dla niego istny koszmar i kojarzyła mu się z nieprzespanymi nocami, spędzonymi nad opasłymi tomiszczami. Mógł się uczyć na bieżąco, jasne, ale nie oszukujmy się, wolny czas raczej przeznaczał na treningi quidditcha, poza tym miał wiele innych pasji, które często kłóciły się z lekturą nudnego podręcznika do astronomii czy innych nieprzydatnych w życiu głupot.
- Daj spokój, siostra. Każdemu się zdarza. – Odpowiedział wyraźnie rozbawiony, dając jej jednak do zrozumienia, żeby nie przejmowała się tym pytaniem. Nie lubił egzaminów, ale też nie uważał, że nagle mają się one stać tematem tabu. Siłą rzeczy były nieodłącznym elementem ich życia, więc każdy z uczniów czy studentów nieraz o nich wspomniał. Chwilowo Matthew odciągnął jednak swoje myśli od mało przyjemnego tematu, szczególnie zważywszy na to, że Emily poinstruowała go jak dobrać odpowiednie proporcje do ciasta. Jak dobrze było mieć kogoś mądrzejszego obok siebie.
- Się robi, szefowo! – Krzyknął do niej radośnie, wbijając do swojej masy dokładnie trzy jajka i odmierzając pół szklanki cukru. Zaraz po tym połączył ze sobą składniki i wspomógł się zaklęciem, żeby zmiksować wszystko na jednolitą masę, niezbyt płynną, ale też niezbyt gęstą. Wyglądało to całkiem nieźle, aż sam umoczył w surowym cieście palucha i wziął go do ust, próbując smaku. Podobno surowego ciasta nie powinno się jeść, ale jakoś nie zważał na takie uwagi. Kiedy upewnił się, że jego twór idzie w dobrym kierunku, obsypał mąką blat i zaczął wygniatać ciasto przez kolejne parę minut.
- Chociaż a propos tych egzaminów, mogłabyś mnie chyba trochę poduczyć z tych eliksirów. Ostatnio nie za dobrze mi poszło z pracą domową. – Westchnął ciężko w międzyczasie, upraszając się o jakieś korepetycje. Z tego co się orientował nie był to także ulubiony przedmiot panny Rowle, ale czego by nie powiedzieć, i tak dziewczyna radziła sobie znacznie lepiej od niego. Jemu początkowo warzenie mikstur nawet się podobało, ale nie był pewien dlaczego, ostatnimi czasy nie wychodziły mu jakoś i najprostsze eliksiry. Chyba brakowało mu po prostu systematyczności i to z tego powodu strasznie się z tej dziedziny opuścił.
- Szkoda, że nie mamy tu muzogramu. Posłuchałbym sobie Led Snitcha. – Dodał zaraz kompletnie nie do tematu, ale co miał robić, skoro dopiero co kończył ugniatać ciasto, które po wygniataniu i tak musiało jeszcze odpocząć?
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 1159
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 915
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyPon Maj 27 2019, 21:51

Sięgnęła po kolejne przyprawy i podsypała nimi swój farsz. Chciała, żeby był wyrazisty i zostawiał po sobie przyjemny posmak. Uważnie obserwowała, czy dynia nie zaczyna się jej przypalać, potrzebowała jednak jeszcze trochę czasu, więc nie zamierzała ściągać jej z gazu tak szybko. Obserwowała jak drobne kawałki miękną i rozpadają się na mniejsze fragmenty, z czasem tworząc papkę pełną grudek. Ona była fanką całkowicie rozmiękłego farszu, więc przeciągała cały proces tak długo jak mogła. Poza tym, powolne mieszanie w garnku odprężało ją wyjątkowo mocno.
Sama - delikatnie mówiąc - nie była mistrzem eliksirów. Szczerze mówiąc, ten przedmiot w żadnym stopniu jej nie fascynował, czasami lubiła coś sobie pomieszać, ale traktowało to bardzo swobodnie i nie podchodziła do tego poważnie. Na szczęście nie wiązał się z żadnymi jej planami zawodowymi, więc mogła spać spokojnie ze swoimi dostatecznymi (jak dla niej) ocenami i bez żadnej presji, że musi być coraz lepsza. Ogólnie była dobrą uczennicą, więc dbała o to, żeby nie zdawać na styk, tylko mieć jakieś względnie pozytywne oceny, eliksiry nie były od tego wyjątkiem, ale tylko tyle. Na pewno nie czuła się kompetentna, żeby kogokolwiek z nich przyuczać, prędzej by pewnie zaszkodziła niż wniosła jakiś pożytek.
- No wiesz, nie wiem, czy to taki dobry adres... raczej unikam tego przedmiotu i za wiele nie umiem, a z czym dokładniej masz problem? - podpytała, bo może chodziło akurat o tę część zająć, która szła jej trochę lepiej? Kto wie, nie zaszkodziło spróbować i ewentualnie porównać do siebie notatki. Może wspólnymi siłami by coś wskórali. Podlała farsz odrobiną mleka, żeby nie zaczął przywierać do garnka i spojrzała, jak chłopakowi idzie z jego częścią. Kiwnęła głową.  - Prawda, muzyka by nie zaszkodziła - uznała, chociaż prawdę mówiąc, była zwolenniczką ciszy. Nie przesiadywała w samotności wsłuchując się w ulubione utwory, na imprezach miała dość uderzającego hałasu, a muzykę uważała jedynie za drobny dodatek, który mógł nadać sytuacji klimatu i czasami popchnąć do działania, ale spokojnie obeszłaby się bez jej obecności w życiu. Z drugiej strony, skoro ostatnimi czasy cisza nie dawała jej spokoju, to może to byłaby dobra ucieczka?

______________________

Santa baby, I don't need your presents tonight
Don't want diamonds, cash, or stars, nothing that comes in a box
No more fluff, I've had enough, and I can buy my own damn stuff
Powrót do góry Go down


Matthew C. Gallagher
Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 835
  Liczba postów : 711
http://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
http://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
http://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyPon Maj 27 2019, 22:20

Ugniatanie ciasta nie było raczej wyjątkowo skomplikowanym zajęciem, choć niewątpliwie wymagało krzepy. Żeby było idealnie miękkie i elastyczne, trzeba było się nieźle napracować, więc nawet silniejszy od Emily Matt pozwolił sobie na dosłownie parę sekund przerwy. Zresztą musiał sprawdzić jak idzie jego towarzyszce i już po chwili jego głowa pojawiła się nad palnikiem, na którym panna Rowle przyrządzała dyniowy farsz. Widział jak pieczołowicie się do tego przykłada, za co był jej wdzięczny, choć prawdę mówiąc dla niego było obojętne czy w nadzieniu będą jakieś grudki czy nie. W jego mniemaniu smak był o wiele ważniejszy niż sama konsystencja, więc nad tym drugim zwykle się nie rozwodził.
- Ładnie pachnie. Zrobimy najlepsze dyniowe paszteciki w całym Hogwarcie. – Pochwalił jej pracę i sam wrócił do swojego zadania, żeby nie zostawiać ciasta nazbyt długo. Niby wcześniej położył je już, aby odpoczęło, ale widząc jak Emily się stara, stwierdził że nie może być gorszy i że chyba jednak mógłby je jeszcze trochę ugnieść. Pomęczył się więc jakiś czas i dopiero odłożył je do osobnej miski, czekając już teraz wyłącznie na to, aż Ślizgonka dokończy swoją część. Co prawda ciasto musiało jeszcze odpocząć, a farsz ostygnąć zanim zaczną lepić same paszteciki, ale cóż… jemu się nigdzie nie śpieszyło, a ten wolny czas mogli przeznaczyć na nadrobienie towarzyskich zaległości.
- Czekaj, co my ostatnio robiliśmy na tę pracę domową? – Próbował wytężyć swoją mózgownicę. – Ah, eliksir chroniący przed ogniem. No wyszła mi totalna katastrofa, a niby nie jest to jakaś trudna mikstura. Zastanawiam się czy na którejś lekcji nie zrobiłem po prostu jakiegoś błędu podczas spisywania receptury. Pożyczyłabyś mi swoje notatki? – Rzucił po dłuższej chwili namysłu, kiedy wreszcie przypomniał sobie czym tak bardzo wściekł profesor Sanford. W rozmowie z kimś innym powiedziałby pewnie, że rozpalił ją do czerwoności, ale z Emily akurat mógł być szczery – przyrządził tragiczny roztwór, a nauczycielka z tego tytułu odebrała Slytherinowi aż dziesięć cennych punktów.
- Może poszlibyśmy w weekend na karaoke? – Zaproponował a propos muzyki, bo na ten moment nie miał lepszego pomysłu. Muzogramu w kuchni nie mieli, a nie znał chyba żadnego zaklęcia, które wypełniłoby pomieszczenie melodyjnymi dźwiękami. Mógłby co prawda pośpiewać i tutaj, ale obawiał się, że zamiast umilić pannie Rowle pracę, osiągnie odwrotny efekt. Propozycja spotkania i wspólnej zabawy w wolne dni wydawała się więc najrozsądniejszą z opcji.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 1159
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 915
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyWto Maj 28 2019, 21:44

Nie wątpiła, że ich wypiek wyjdzie pyszny. Co prawda na lekcjach nie zawsze miała szczęście (choćby ostatnie magiczne gotowanie), ale w gruncie rzeczy, kiedy przykładała się do czegoś w kuchni, to to raczej nie miało prawa się nie udać. Przynajmniej na to liczyła, skupiając się teraz na swoim farszu i przelewając na niego wszystkie swoje zmartwienia i frustracje. Oby tylko w przenośni, bo to zapewniłoby z całą pewnością gorzkawy posmak. Uśmiechnęła się, kiedy po pierwszym rzucie oka pochwalił jej nadzienie i dalej pilnowała, żeby nic się przypadkiem nie przypaliło. Podlała jeszcze odrobiną wody, mając nadzieje, że całość nabierze zaraz bardziej kremowej konsystencji. Brakowało jeszcze odrobiny oleju, którą zamierzała dać na koniec.
Akurat notatki to była mocna strona dziewczyny. Lubiła nad tym ślęczeć, bawić się, dbać o to, żeby były przejrzyste i kolorowe. Na zajęciach wychwytywała najważniejsze rzeczy i wydawało jej się, że ma do tego oko, nie przeoczając żadnej ważnej informacji. Zdecydowanie wolała tę część od samej w sobie nauki, ale na wszystko trzeba było poświęcić czas. W każdym razie, można było na nią liczyć, kiedy przychodziło do porównania zapisek.
- Jasne, tak to mogę ci pomóc. Zerkniesz sobie czego ci tam brakuje - stwierdziła, bo nie sądziła, żeby miała cokolwiek niekompletnego, wiec pewnie ewentualne braki łatwo będzie uzupełnić na tej podstawie.
Spojrzała na niego sceptycznie, kiedy zaproponował karaoke. Nie lubiła ani tańczyć, ani śpiewać, wolała trzymać wobec tego spory dystans i nie pogrążać się swoim brakiem umiejętności. Przynajmniej w jej mniemaniu, bo prawdę mówiąc, głos miała całkiem przyjemny dla ucha, ale poza słuchawką jej prysznica - niesłyszalny dla nikogo. Tak miało pozostać. Z drugiej strony, zawsze mogła iść potowarzyszyć, prawda? To może nie była jej ulubiona forma spędzania czasu, ale może właśnie to było rozwiązanie. Otworzyć się na inne opcje i rozrywki. Oderwać od rzeczywistości i rozluźnić. Nie dało się ukryć, że chociaż same w sobie bary były ryzykowne, to raczej miejsce w którym można było pośpiewać karaoke było wolne od zagrożeń w postaci mężczyzny, którego nie chciała spotkać. To mogła być ta ostoja w Hogsmeade, w której nie musiała się niczego obawiać.
- Właściwie czemu nie. Ja nie śpiewam, ale jak chcesz się popisać swoimi umiejętnościami, to pewnie - powiedziała z uśmiechem i w końcu doprowadziła swój farsz do końca. Zdjęła go z ognia i spojrzała na chłopaka. - Gotowy formować wszystko razem?

______________________

Santa baby, I don't need your presents tonight
Don't want diamonds, cash, or stars, nothing that comes in a box
No more fluff, I've had enough, and I can buy my own damn stuff
Powrót do góry Go down


Matthew C. Gallagher
Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 835
  Liczba postów : 711
http://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
http://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
http://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyWto Maj 28 2019, 22:57

Tak jak zdawał sobie sprawę z tego, że eliksiry nie są ulubionym przedmiotem Emily, tak wiedział również, że dziewczyna nie pozwoliłaby sobie na skompletowanie niepełnych lub co gorsza błędnych notatek. Miała dobre oceny praktycznie ze wszystkiego, toteż musiała pieczołowicie dbać o odpowiednie materiały. Wypożyczenie więc od niej na chwilę jakiegoś dziennika czy magicznego zeszytu, którego dziewczyna używała na lekcjach profesor Sanford, wydawało się mądrym pomysłem.
- Gorzej, jeżeli oboje mamy spisane te same receptury, tylko to ja jestem beznadziejnym eliksirowarem. – Pozwolił sobie zażartować, bo nie sądził, by była to prawda. Nie był mistrzem w tej dziedzinie, to na pewno, ale zwykle te prostsze mikstury wychodziły mu nawet przyzwoicie. Nie był więc pewien czy ostatnia wpadka była kwestią złych notatek, wycieńczenia czy może zwykłego roztargnienia. Tak czy inaczej zamierzał się poprawić, bo do nauczycielki eliksirów nic przecież nie miał, a i nie chciał również tracić punktów swojego domu. Nessa i Heaven z pewnością by go wtedy zamordowały.
Wracając jednak do tego milszego tematu, Matthew nie do końca rozumiał dlaczego panna Rowle nie przepada za tego typu rozrywkami. Była piękną, uzdolnioną dziewczyną i chociaż nie słyszał nigdy jak śpiewa pod prysznicem czy w jakichś innych okolicznościach, tak był z niewyjaśnionego powodu przekonany, że słoń na pewno nie nadepnął jej na ucho. Mimo że nie potrafił sobie przypomnieć swojej „siostry” w sytuacjach, które wymagałby od niej rytmicznego podrygiwania albo pokazania swych wokalnych umiejętności, wierzył że dziewczyna zawojowałaby scenę. Nie chciał więc na nią w tym momencie aż tak napadać, żeby jej nie przestraszyć, ale planował ją w jakiś sposób podejść i jednak namówić do spróbowania czegoś nowego. A co, przecież nie stałaby jej się żadna krzywda, gdyby chociaż raz otworzyła się na ludzi i zrozumiała, że nawet jeśli coś nie pójdzie jej najlepiej, to nie zrobi z siebie głupka.
- O nie, nie. Zabieram Cię następnym razem na pewno, nie tylko dla towarzystwa. Jeśli nie chcesz śpiewać solo, to chociaż zrobisz mi albo któremuś ze znajomych za chórki. – Odpowiedział póki co ostrożnie, dość zachowawczo, chociaż na jego twarzy pojawił się jednocześnie szeroki uśmiech. Oj, nie ma opcji, żeby tak łatwo jej odpuścił. Co najwyżej przekona ją najpierw do wychylenia kilku piw czy kieliszków dla nabrania odwagi.
- Jasne, możemy sklejać. – Dodał po chwili, kiedy jego towarzyszka zapytała go czy jest gotowy do lepienia dyniowych pasztecików. Złapał za jeden z najostrzejszych noży i zaczął dzielić rozwałkowane ciasto na równe fragmenty. Nie za duże, ale też nie za małe, żeby farsz na pewno się zmieścił, a ich twory nie rozkleiły się przypadkiem podczas pieczenia.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 1159
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 915
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptySro Maj 29 2019, 23:21

Uśmiechnęła się tylko na jego słowa i pokręciła głową. W sumie nie wiedziała jak chłopak sobie radzi z tego przedmiotu, ona na pewno orłem nie była, więc jeżeli nie warzył eliksirów pewną ręką, mogli sobie przybić piątkę. Były inne, bardziej interesujące przedmioty, więc Rowle nie zamierzała się tym specjalnie przejmować. Dużo więcej serca miała teraz do zaklęć czy działalności artystycznej. O ile to pierwsze wydawało jej się po prostu praktyczną i przydatną wiedzą, o tyle działalność artystyczna bezpośrednio wiązała się z jej przyszłym zawodem, a właściwie obojgiem zawodów, jakie sobie planowała. A czas ich realizacji zbliżał się dużymi krokami. Najwyższa pora na poszukanie redakcji, która przygarnie pod swoje skrzydła zagubioną studentkę.
Kiedy doprowadziła farsz do końca, dolała odrobinę mleka i czekała jeszcze, aż całość ostygnie.
- Nie istnieje ilość alkoholu, którą byś mnie do tego zmusił - rzuciła, jakby czytając mu w myślach. Tylko, czy aby na pewno? Nigdy nie doprowadziła się do stanu, w którym straciłaby nad sobą kontrolę (no, przynajmniej nie przez alkohol), ale kto wie, jakby się wtedy zachowywała? Może dużo mniej rozsądnie niż jej się teraz wydawało. Zaczęli przygotowywać paszteciki i układać je spokojnie na blaszce. Ostatni etap był dość prosty i wymagał jedynie pilnowania czasu. Kiedy wsadzili paszteciki do pieca, zaparzyła kawę i posiedzieli spokojnie w kuchni, oczekując na efekt końcowy. Rowle była raczej milcząca. Ostatecznie wyciągnęli deser z pieca i na szczęście wyszedł im całkiem dobry. - Widzisz, jesteśmy świetnym zespołem - podsumowała i przełożyła je na odpowiednią tackę. Ostatecznie jeszcze posprzątali bałagan wokół siebie i opuścili kuchnie.

______________________

Santa baby, I don't need your presents tonight
Don't want diamonds, cash, or stars, nothing that comes in a box
No more fluff, I've had enough, and I can buy my own damn stuff
Powrót do góry Go down


Matthew C. Gallagher
Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 835
  Liczba postów : 711
http://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
http://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
http://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptySro Maj 29 2019, 23:33

Zdecydowanie byli zgranym zespołem, bo nigdy specjalnie nie przykładał się do eliksirów. Nie były mu po prostu w życiu przydatne. To już bardziej zainteresował się magią leczniczą, z której akurat miał zamiar się trochę podszkolić, ale jeśli chodziło o warzenie mikstur wystarczało mu nadrobienie zaległości. Ot, byleby nie zarobić jakiejś słabej oceny, trochę się przypodobać pani profesor Sanford po ostatnim zdarzeniu i pokazać gronu pedagogicznemu, że się stara. Ale żeby coś więcej? Nie, na to jakoś nie miał ochoty i weny. Wolał potrenować latanie na miotle albo właśnie piec ze swoją siostrą dyniowe paszteciki niż ślęczeć nad jakimiś nudnymi recepturami. Ich pracę w kuchni przynajmniej wieńczyło jakieś smaczne dzieło, którego mogli spróbować, a większość eliksirów… Nie oszukujmy się, poza leczniczymi i może kilkoma o ciekawych właściwościach, lwia ich część była raczej nudna i jego zdaniem kompletnie nieużyteczna.
- Nigdy nie mów nigdy, Ems. – Odpowiedział jej rozbawiony, chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że namówienie przyjaciółki na karaoke byłoby naprawdę sporym wyzwaniem. Alkohol jednak dodawał odwagi, a i często sprawiał, że ludzie robili rzeczy, których w życiu nie podjęliby się na trzeźwo, więc nie zamierzał się wcale poddawać i być może nawet za punkt honoru przyjął sobie teraz przekonanie panienki Rowle do tego, że jednak nie docenia jego zdolności. Na razie jej jednak dopuścił. Pomógł jej wstawić wszystkie dyniowe paszteciki do pieca i nastawił odpowiednią temperaturę. Podziękował również za zaparzoną przez Emily w tym czasie kawę, którą siorbał nieco zbyt głośno z uwagi na to, że była cholernie gorąca. Ale smaczna, i to się liczy!
- Dobra, spróbujmy chociaż po jednym, żebyśmy nie poczęstowali kogoś, jeśli to niezjadliwe. – Zagaił do niej, kiedy wreszcie wyciągnęli swoje dzieło z pieca. Odczekał chwilę, żeby móc złapać jednego z pasztecików, po czym przegryzł go, modląc się o to, by wszystko było w jak najlepszym porządku.
- No Ty, świetny zespół. Musimy chyba częściej umawiać się na wspólne gotowanie. Co Ty na to? – Rzucił jeszcze na odchodne taką małą propozycję, ale coś mu podpowiadało, że Emily nie jest dzisiaj w nastroju do rozmów. Nie przeszkadzało mu to, ani nie czuł się w żaden sposób urażony. Znali się na tyle, że nie musieli się o coś takiego boczyć. Każdy mógł mieć gorszy dzień i choć Matt najchętniej napiłby się z nią drinka i trochę ją rozbawił, tak nie zamierzał być przy tym jakimś upierdliwcem. Postanowił dać jej czas i poczekać aż wstanie prawą nogą, tą lepszą. Pożegnał się więc z nią z uśmiechem, licząc na to, że następnym razem spędzą ze sobą więcej czasu i pożartują na temat wszystkiego wokoło, tak jak to zwykle bywało.

zt. x2
Powrót do góry Go down


Billie J. Swansea
Billie J. Swansea

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162
C. szczególne : twarz usiana piegami
Galeony : 250
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 205
http://www.czarodzieje.org/t16782-sybille-j-swansea#471202
http://www.czarodzieje.org/t16921-i-told-you-my-name-was-billie-jean#471579
http://www.czarodzieje.org/t16920-nomeolvides
http://www.czarodzieje.org/t16904-billie-j-swansea
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyPią Maj 31 2019, 23:26

ZADANIE Z KÓŁKA

Czarodzieje zdecydowanie zbyt mało uwagi poświęcali domowym skrzatom; ona sama, choć darzyła te pracowite stworzenia ogromną sympatią, a nawet szacunkiem, raczej nie przejmowała się ich losem i do głowy by jej nie przyszło, by odbierać im jakieś obowiązki. Tym bardziej, że same skrzaty mogłyby jej mieć to za złe. Billie miała z nimi do czynienia już wcześniej, ponieważ jej rodzina nie stroniła od magicznych pomocników, jednocześnie ucząc swoje pociechy życzliwości dla każdej żywej istoty. Osoby, które nie wychowywały się w czarodziejskich środowiskach, mogły tego nie pojmować, ale Billie była w pełni przekonana, że nie można wbrew woli  próbować zmienić natury tych istot. Pracowały, bo lubiły pracować. Nawet jeśli dla wielu była to forma usprawiedliwionego niewolnictwa.
Sprawy miały się trochę inaczej w obliczu okropnej infekcji, która dosłownie w jednym momencie zdziesiątkowała stworzenia i która przez jedzenie mogłaby potem dopaść i czarodziejów - a w całym Hogwarcie nie było tyle łóżek szpitalnych i toalet, by można było do tego dopuścić. Jean nie łudziła się, że uda jej się dorównać wprawionym w boju skrzatom, skoro jednak mogła się do czegoś przydać, była więcej niż chętna. Dodatkowo była to niesamowita okazja do podpatrzenia całej magii, która działa się na zapleczu, kiedy oni sami zajadali się specjałami w Wielkiej Sali.
Kiedy weszła do dodatkowej kuchni, czuła się odrobinę nieswojo - spojrzenia skrzatów zdawały się ją przewiercać. Wiedziała, że gdyby mogły, wcisnęłyby jej łakocie i jak najszybciej wygoniły na korytarz. Dziewczyna zakasała jednak rękawy, uśmiechając się szeroko do podejrzliwych stworzeń i podchodząc do blatu. Przyniesieniem wszystkich niezbędnych składników zajęła się inna grupa ochotników, więc nie było szans, że czegoś zapomni dodać. Wcześniej nie była pewna, czy lepiej zajmować się potrawą z plumpek czy może dyniowymi pasztecikami, ale ostatecznie zdecydowała się na deser. Wcale nierzadko praca z nożem - na przykład przy filetowaniu - w jej wykonaniu kończyła się pociętymi rękami, a skoro nie przyprowadziła do kuchni żadnego pomocnika lepiej było iść w łatwiejszą wersję. I przyjemniejszą! Gotowanie było świetną rozrywką, jednak to w pieczenie młoda Swansea wkładała całe swoje entuzjastyczne serce.
W pierwszej kolejności postanowiła zająć się ciastem - postanowiła iść w jeden z bardziej klasycznych przepisów, aby smak ciasta nie przyćmił przypadkiem głównej gwiazdy w postaci farszu. Połączyła mąkę pszenną z żytnią, a obok jajek i cukru w misce pojawiła się jeszcze szczypta soli podkreślająca smak oraz masło. Najtrudniejsze w tym wszystkim było przygotowanie jednolitej masy - Billie była dziewczynką drobną i szczupłą, nie wsławiła się w Hogwarcie jakąś specjalną siłą fizyczną. Naturalne więc było, że przy wyrabianiu ciasta dosyć mocno się zmachała - ale zrobiła to skrupulatnie i bez narzekania, ostatecznie mogąc się cieszyć surową masą pozbawioną grudek.
Trudniejszy miał się okazać farsz - już od pierwszego kroku Billie poczuła się zniechęcona. Obieranie dyni było bowiem wyzwaniem, kiedy niewystarczajaco ostry nóż zsuwał się z powierzchni skórki lub wchodził w nią zbyt głęboko. Efektem Billie ostatecznie posiadała bardzo ładną, całkowicie porypaną dynię. Na szczęście nie było tego złego, ponieważ dziewczyna i tak musiała wszystko pokroić na mniejsze części i wrzucić do garnka. Na dno od razu nalała wody, wiedząc że w przeciwnym razie skończy się to przypaleniem połowy dyni. Billie dodała pokaźną ilość cukru - skoro miał to być deser to tego składnika nie można było żałować. Czasami zdarzało jej się przygotowywać paszteciki w wersji wytrawnej, choć wtedy polegała raczej na własnym smaku, a nie konkretnym przepisie. Cały czas mieszając, dosypała pół łyżeczki cynamonu. Bała się, że farsz będzie zbyt rzadki, ze wyplynie nim ciasto zdąży się upiec. Dlatego tez nie chciała go przesadnie rozgotować - pozostawiła więc kawałki dyni, mogące być zaskoczeniem dla jedzących. Miała nadzieje, że pozytywnym! Kiedy więc mieszanina trochę ostygła, zaczela ją nakładać na wycięte uprzednio z ciasta kwadraciki. Wprawnymi rękami - jak na młodą artystkę przystało - zaczęła sklejać pierożki, które zaraz potem wylądowały w piecu. Billie nie chciała ich zostawić samym sobie - zapominalska natura była tu silnym argumentem, a nie po to wkładała w nie tyle wysiłku! W międzyczasie posprzatała cały bałagan, który narobiła. Niestety nawet nie miała w tym wszystkim podkładu muzycznego, nie mogąc sobie przypomnieć odpowiedniej inkantacji. Jakimś cudem ostatecznie doczekała upieczenia pasztecików zanim padła z nudy. I jej zdaniem? Było warto! A już na pewno skrzaty domowe mogły odpoczywać bez zmartwień, że cala szkoła padnie wkrótce z głodu. Trzeba było przyznać, że pomocników kuchnia miała na medal.

zt

______________________

Tell me why you`d walk if you knew that you could fly

Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Zmuł na twarzy i sińce pod oczami c:
Galeony : 222
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 340
http://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
http://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
http://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
http://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptySro Lis 06 2019, 12:04

Odkąd wprowadził się do Jerrego zdążył już nieco odzwyczaić się od gotowania w szkolnej kuchni, od obecności hogwarckich skrzatów i dostępności aż tak wielu składników czy narzędzi kuchennych. Teoretycznie dodatkowa pomoc i sprzęt powinny ułatwić mu pracę, a jednak nie mógł wbić się ponownie w ten rytm, chcąc wrócić do małej samotni w mieszkaniu.
- Część, Fircyk, jak smakowały bezy? - zagadał do skrzata, który podreptał za nim do kuchni dodatkowej. - No wiem, że to nie był już sezon na maliny, ale… - urwał, słuchając dalszej części jego porad do udoskonalenia przepisu, chociaż liczył na zwykłe “smakowało, dziękuję”. Piekł wtedy szybko, odruchowo, głową będąc przy wydarzeniach skupionych wokół Dnia Duchów. Myjąc dłonie odsunął od siebie te myśli, nie chcąc by i jego dzisiejsze wykonanie zadania obniżyło swoją jakość. Przekazał skrzatowi listę składników, prosząc go o pomoc w skompletowaniu wszystkiego w jednym miejscu. Ilości przecież były prawie hurtowe. Zanim zdążył się zorientować, miał już na głowie przymałą siateczkę, naciąganą z uporem przez znajomą skrzatkę.
- Dzięki, Wywłoczko - mruknął, przyjmując od niej również rękawiczki, bo dobrze znał już jej niechęć do jego umiłowania do mugolskiego gotowania. Nie rozumiała jak można dotykać jedzenia, które później zjada ktoś inny. Nie zamierzał oponować, bo faktycznie planował wykonać część przepisu ręcznie, a nie miał ochoty tłumaczyć jak naprawdę jest z tymi zarazkami i że przecież od kilku ładnych lat pracuje zgodnie z wymogami sanepidu. Poprosił skrzaty również o pomoc w przygotowaniu farszu, stawiając na stole beczułkę kapusty kiszonej, po którą pofatygował się do Londynu. Uznawał tylko tą swojej babci, przygotowywaną z polskiego przepisu, uważając, że żadna inna nie ma w sobie tego “czegoś”. Zlecił jej odciśnięcie i ugotowanie, a sam rzucił staranne zaklęcia podsmażające i krojące na grzyby. Zależało mu na konkretnej wielkości kawałków, więc wolał zająć się tym osobiście. Niechętnie, ale jednak zgodził się, że skrzaty zajmą się już dokończeniem farszu, a on sam odmierzył zaklęciem składniki, podgrzewając też wodę w dzbanku, aby mieć ją pod ręką. Wsunął różdżkę za pasek, jeszcze raz myjąc ręce, jednak na jego przedramieniu zdążyła zawiesić się Wywłoczka z rękawiczkami. Westchnął zrezygnowany i wciągnął je na wysuszone dłonie, po czym zabrał się za ręczne wyrabianie ciasta. Pierogi wymagały uczucia, uwagi, cierpliwości i czasu. Zwłaszcza te świąteczne. Nie da sobie wmówić, że mógłby to zastąpić jednym zaklęciem. Ilości były ogromne - w końcu miało starczyć dla wszystkich pozostających na święta studentów, uczniów, przyjezdnych, nauczycieli jak i pozostałych pracowników Hogwartu. Miło by było pamiętać również o skrzatach. Pracował jednak cierpliwie, porcja po porcji, aż nie poczuł, że ostatnia kula ciasta mięknie pod jego dłońmi, nabierając drobnych pęcherzyków powietrza. W tym czasie skrzaty zabrały się już za dzielenie, wałkowanie i wykrajanie ciasta, więc gdy skończył mógł zaklęciem odmierzyć odpowiednie ilości farszu, wspólnie ze skrzatami rzucając zaklęcia formujące placki w ozdobnie splecione pierogi. Zdecydowanie wolałby lepić je ręcznie, jednak powoli zaczynał odczuwać już zmęczenie w bicepsach po zbyt intensywnym wyrabianiu opornego ciasta. Niemniej nie odpuścił i sprawdził osobiście splot na każdym z pierogów, po czym zdjął rękawiczki i zabrał się za mrożenie swoich małych arcydzieł, instruując skrzaty w jaki sposób powinno się je ugotować, żeby w dniu uczty smakowały jak świeżo wyrobione. Uważał, aby żaden z nich nie skleił się z innym, aby efekt jego starań nie został zniszczony tak banalnie. Podziękował skrzatom za pomoc, rzucił kilka zaklęć czyszczących i chwycił pustą już teraz beczułkę pod pachę, aby wraz z nią opuścić kuchnię.

/zt
Powrót do góry Go down


Lennox X. Zakrzewski
Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptySro Lis 20 2019, 23:59

Jego pożądanie względem łakoci nie było czymś zaskakującym, nic więc dziwnego, że jak tylko usłyszał o potencjalnych dobrociach, ruszył się ze swojego miejsca. Zaszył się gdzieś po lekcjach i nie wychodził z tej nory jak karaluch. Wygląda to trochę tak, jakby po jego miesięcznych libacjach nie było śladu, jakby nic się nie zmieniło, a on był tym samym Zakrzewskim co wcześniej. Gdyby tak było, nigdy nie napisałby do Puchonki jako pierwszy. Nie zawołałby jej na środku szkolnego korytarza, doświadczając przedziwnego uczucia, jakim była obserwacja ze strony przechodnich uczniów. Patrzyli na niego jak na wariata, który wyrwał się ze swojego przytulnego miejsca w zakładzie zamkniętym. To znaczy, że wiedzieli, kim był, a takie zachowanie mu nie przystoi.
Mógłby przysiąc, że wydzielał z siebie zapach trunku, którym się delektował przez wakacje. Jakby miał go już we krwi i za nic dało się go wyplenić. Czy dlatego to zrobił?
Z szerokim uśmiechem kroczył korytarzami, nie mogąc doczekać się swojej nagrody. Za co? Nawet już nie pamiętał, jakby ten okres wyparł z pamięci, trochę tak, jakby nigdy się nie wydarzył. Dłonie schował do kieszeni spodni, przy okazji wciągając tam powyciąganą koszulkę. Długi rękaw przydawał się na chłodne wieczory tak jak i w tym przypadku. Czy Martell pomyśli o tym, aby dorzucić coś do ciasta?
Wszedł do kuchni, uprzednio zaglądając do tej, której rozkład znał na pamięć. Jednak kiedy nie znalazł tam dziewczyny, udał się do tej dodatkowej, która znajdowała się obok. Pchnął drzwi, a do jego uszu doszedł bardzo charakterystyczny dźwięk zardzewiałych zawiasów, aż wykrzywił usta. Jeżeli obserwowała drzwi, najpierw mogła dojrzeć jego włosy, luźno wiszące na bladym czole. Następnie jego spojrzenie, które poszukiwało jej postaci w tym miejscu zapomnianym przez skrzaty. Po sekundzie wsunął się do środka cały, zamykając za sobą drzwi i luźno opierając się o nie.
-To gdzie moja nagroda?-
Powrót do góry Go down


Flora J. Martell
Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 216
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
http://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
http://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
http://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyCzw Lis 21 2019, 18:20

Wciąż nie mogła otrząsnąć się z zaskoczenia, które wywołał w niej Lennox. Nie sądziła, że się do niej odezwie, bo wydawał się przedstawicielem całkiem innego świata niż ten, do którego należała Flora. Trudno było jednak zaprzeczyć, że nie była ucieszona z ich spotkania — chciała mu podziękować, musiała. Nie mogła zostawić tej sprawy niedokończonej, a poza tym była ciekawa, jak szkolny łobuz się trzyma. Skończyła się więc uczyć wcześniej, odkładając książki na miejsce i zgarniając swój fartuszek, skierowała się do wyjścia z dormitorium, a następnie pokoju wspólnego puchonów.
Miała sporo pracy, jeśli miała spełnić jego nadzieniowe zachcianki. Całe szczęście, mając do wykarmienia ojca i brata, radziła sobie doskonale w kuchni i miała podzielność uwagi, przez co mogła przygotowywać wiele ciast czy dodatków jednocześnie. Tak więc gdy tylko drzwi zaskrzypiały i skierowała w ich stronę spojrzenie, ostatnia blaszka z ciastem lądowała w piekarniku. Wyprostowała się, krzyżując ręce pod biustem i przyglądając mu się chwilę, po czym odwróciła spojrzenie speszona, wskazując mu dłonią stołek, żeby usiadł przy stole. Sama podeszła niedaleko, donosząc foremkę z browne.
- Ciebie też miło widzieć. A więc tak.. - mruknęła, gdy tylko odłożyła słodycz przy innych łakociach na blacie. Kolejno, wskazując palcem, zaczęła wymieniać. - Tutaj masz babeczki z płynną czekoladą — zrobiłam pół z białą, pół z ciemną. Tam są pączki z custardem i dżemem, brownie z mokrym wnętrzem, a w piekarniku mam drożdżowe wypełnione powidłem. No i... Nadal nie wiem, jakie nadzienie zrobić do tego, co mam na blacie. Nie wiem, czy takie lubisz.. Ale no, dziękuje, że mnie wtedy uratowałeś.
Posłała mu krótkie spojrzenie i odsunęła się, podchodząc do blatu. Powierzchownie go sprzątnęła, pozostało odłożyć składniki na miejsce. Złapała za jednak najpierw za swój kubek z herbatą, do której dolała soku z malin, robiąc kilka łyków. Była ciekawa, czy chociaż trochę trafiła w jego gust, bo naprawdę ciężko było jej wybrać odpowiednie słodycze, które mogłyby być szybkie w przygotowaniu. Gdyby miała robić tort przekładany kremem, spędziłaby nad nim cały dzień. Nic więc dziwnego, że zerkała w jego stronę z bezpiecznej odległości, tuląc w dłoniach kubek. Co było w tym chłopaku takiego, że jego aura wzbudzała w niej tak silną empatię? Westchnęła bezgłośnie, przymykając na dłuższą chwilę oczy, a jedną z dłoni masując kark. Błękitny materiał cienkiego golfu, który miała na sobie, skutecznie to utrudniał, przez co wyglądało to nieporadnie. Dużo łatwiej było jej z nim pisać na tym głupim czasie, niż rozmawiać, bo miała jakiś dziwny gul w gardle, który próbowała zapić tą nieszczęsną herbatą. Najzabawniejsze, że on też miał swój kubek z napojem przy babeczkach, a obok butelkę z sokiem malinowym, bo nie wiedziała, czy tak lubił. Wbiła spojrzenie w miski, w których przygotowane miała składniki. Były też blaszki, foremki i wałek. A także cukier puder, już odmierzony, gdyby zachciało się jej lukru. Westchnęła ciężko. Słony karmel czy lepiej będzie zrobić coś z kruchego ciasta? Miała gotową tylko jego podstawę, cały kształt był do nadania.
Powrót do góry Go down


Lennox X. Zakrzewski
Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyCzw Lis 21 2019, 18:51

Rozejrzał się po pomieszczeniu, chłonąc oczami wszystko, co się tutaj znajdowało. Góra łakoci na stoliku, parujący kubek herbaty (taką miał nadzieję, jak również na to, że znajdowało się tam coś więcej) i rzeczy, które jeszcze znajdowały się na blacie. Czyżby to nie koniec przygotowań?
Naturalne przywitania nie były w jego stylu, dlatego tylko lekko kiwnął głową. To była forma przywitania godna Lennoxa Zakrzewskiego, powinna czuć się niemal zaszczycona. Przez moment lustrował jej osobę spojrzeniem, jakby minęło naprawdę sporo czasu, odkąd widzieli się po raz ostatni. Tak przecież było, w końcu tamten incydent miał miejsce jeszcze przez zakończeniem roku szkolnego. Widział rumieńce na jej policzkach, a ich interpretacje pozostawiał swojej własnej wyobraźni, bardzo bujnej w tym momencie. Kiedy zaczęła wymieniać wszystkie smakołyki, automatycznie powędrował tam spojrzeniem. Już w głównej kuchni dochodziły do niego zapachy jej wypieków. Usiadł na krześle, jak oczarowany przyglądając się pączkom, brownie i innym pysznościom. Odkąd pamiętał była to jego jedyna słabość, wystarczyło otworzyć paczkę, wypuszczając w powietrze zapach cukru i jego uwaga była całkowicie poświęcona jedzeniu. Czy podczas swoich chwalebnych bójek był równie rozkojarzony?
Chwycił brownie, nie zastanawiając się i pakując je do buzi. Zadziwiające było to, do jakiej szerokości mógł otworzyć otwór gębowy. Wydał z gardła dziwny dźwięk, coś jak pomruk, na moment przymykając powieki. Ten rodzaj przyjemności nie był zarezerwowany dla osób o słabych i szybko gorszących się nerwach. To był romans, z którego nigdy by nie zrezygnował. Ruchy żuchwy były uwydatnione przez skórę, która mocniej opinała się na jego twarzy. Cuuudo.
O obecności dziewczyny przypomniał sobie, kiedy usłyszał dźwięk wydychanego przez nią powietrza. Akurat wkładał pączka do buzi, z niecierpliwością czekając na to, co znajdzie w środku. Niewiedza była złotem w tym przypadku. Kiedy sięgał po kolejnego pączka, przez moment się zawahał. Nie przeszkadzało mu jedzenie w samotności, czy ciszy... Zwyczajnie wstał, z tym jednym, jeszcze ciepłym pączkiem i podszedł do jej osoby.
Uśmiechnął się szeroko, a kiedy stanął naprzeciwko niej, czubkami butów dotykając jej stóp, dłoń uniosła się na wysokość jej ust. Chyba nie myślała, że zje to wszystko sam (oczywiście dałby radę, zwyczajnie nie było to tak interesujące, jak karmienie jej z własnej ręki)!
Wyglądał niemal niewinnie, czekając na to, co zrobi Flora. Zachowywał się jak dziecko, które z podekscytowaniem czeka na reakcję dziewczyny. Musiała spróbować tych rozpływających się w ustach słodyczy, nie był samolubnym draniem.
Powrót do góry Go down


Flora J. Martell
Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 216
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
http://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
http://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
http://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyCzw Lis 21 2019, 19:08

Nie był typowym człowiekiem, więc typowe przywitania nie wchodziły w grę. Przynajmniej jej nie zignorował, co uznała za plus i jakąś ewolucję na drodze do celu. Powiedziała sobie kiedyś, że mu pomoże, jakby wmówiła sobie, że bezgłośnie o pomoc i uwagę wołał, otoczony murem siły i niezależności. To było przerażające, a jednocześnie intrygujące. Nigdy wcześniej nie znała takiego człowieka jak Lennox, bo zwykle te silne i dominujące osoby jej dokuczały. Musiał zrobić na niej olbrzymie wrażenie, że jeszcze nie zrezygnowała z tych podziękowań. Zwłaszcza że nie widzieli się tyle czasu. Nie mogła się nie uśmiechnąć pod nosem, gdy dostrzegła niemalże dziecięcą radość na jego twarzy. Ten błysk w oczach, proste uczucie szczęścia, które przynosiły mu słodycze. Flora była człowiekiem, dla którego tego typu reakcja była największą nagrodą. Warto było spędzić te kilka godzin w kuchni. Zgarnęła kosmyk włosów za ucho, gdy przestała rozmasowywać kark i zrobiła kolejnego łyka ciepłej, aromatycznej herbaty. Miała gdzieś wewnątrz jakieś dziwne uczucie niepokoju. Zupełnie, jakby była to tęczą przed burzą, chociaż zwykle te zjawiska występowały odwrotnie. Prawie podskoczyła w miejscu, gdy chłopak.. Zamruczał z zadowolenia, odwracając głowę w drugą stronę i nie chcąc mu przeszkadzać w tej intymnej chwili. A to były tylko pączki! Nawet nie próbował jej maślanych ciastek czy tarty cytrynowej, tortu czekoladowego z masą malinową i mascarpone!
Gdy wyrwała się z zamyślenia na temat swoich przepisów, wracając do rzeczywistości i prostując głowę, tym razem autentycznie zadrżała, a całe ciało aż się wzdrygnęło, gdy po zadarciu głowy, kilka centymetrów przed nią pojawiła się jego twarz. Wbiła się plecami w blat, najmocniej jak mogła, czując, jak poliki oblewają się jej płomiennym rumieńcem. I pewnie wpatrywałaby się w niego zdezorientowana, gdyby nie ten pączek, który pojawił się znikąd. Zaraz przy jej ustach. Kubek wyleciał jej z dłoni, a herbata rozlała się po posadzce, mocząc jej rajstopy i jemu nogawkę od spodni. Wbiła spojrzenie w jego klatkę piersiową, nie mogąc znieść intensywnych ślepi ślizgona. I ta niewinna mina, dziecięca radość. Nie robił nic złego, przecież nie znęcał się nad nią celowo, a przynajmniej tak sobie powtarzała. Nie miała pojęcia, co zrobić, jak powinna się zachować? Nie było nic złego w dzieleniu się, chociaż nigdy w życiu by go o to nie podejrzewała, ale karmienie.. Przecież widzieli się drugi lub trzeci raz w życiu, na Merlina! W jej niewinnej głowie takie wyobrażenie było przy parach z dużych stażem. Te kilka sekund wydawało się we Florze wiecznością, zanim zauważyła, że ma puste dłonie, a kubek poturlał się gdzieś pod szafkę. Nawet nie poczuła ciepła od napoju, który na szczęście nie był gorący.
- P....P.. Przepraszam, nic Ci się nie stało? Pozwól, że to posprzątam... - powiedziała z nutą paniki w głosie, nadal wpatrując się w jego nieszczęsnego pęczka. Naprawdę ładnie pachniał, mieszając się z zapachem Lennoxowym perfum i whiskey lub piwa, czego nie potrafiła jednoznacznie stwierdzić. Nie drgnęła jednak, bo nie miała jak, przecież stał zaraz przed nią. Ostatecznie uniosła dłoń, łapiąc za drugi kraniec jeszcze ciepławego pączuszka, aby przysunąć go sobie do ust i ugryźć. Oczywiście nadal najbardziej interesującą rzeczą była jego klatka piersiowa, bo chyba by umarła ze wstydu, teraz na niego patrząc.
Powrót do góry Go down


Lennox X. Zakrzewski
Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyCzw Lis 21 2019, 20:06

Wiedział, dlaczego tak było. Chyba jej to nawet wyjaśnił? Nie pamiętał dokładnie dlaczego, ale ludzie uważali, że był kimś, kogo trzeba się kurczowo trzymać. Niektórzy uważali, że trzeba go ratować, najlepiej przed samym sobą. W końcu był najgorszym, co mogło go spotkać w życiu. Nie potrzebował ratunku, czy pomocy. Inność była pociągająca, wychodzenie poza swoje ramy też było intrygujące i właśnie tego większość chciała. Tak to widział, był chodzącym eksperymentem, jak ludzie poradzą sobie z jego osobą. Nie wierzył w bezinteresowność, a jej propozycję podziękowania mu przyjął tylko dlatego, aby dłużej o tym nie słuchać. Nie miała za co być mu wdzięczna, bo wtedy działał nie w jej obronie, spełnił jedynie swoją zachciankę... Poszedł tam, bo chciał pobawić się z tymi chłopakami w sposób, w który tylko on umiał.
Nie można rozdzielić tego, co właśnie wytworzyło się między nim a tym stolikiem. A raczej tym, co się na nim znajdowało. Zamiast żołądka ma czarną dziurę, nigdy nie czuł się w pełni najedzony, czy przepełniony. Wydawanie dźwięków rozkoszy zdecydowanie nie było zarezerwowane dla jej delikatnych uszu, jednak nie będzie teraz szukał prywatnego pokoju. Jeszcze się przyzwyczai do takiego traktowania i będzie ją męczył swoją obecnością, nawet będzie gotów przynosić jej składniki. Będzie jego kuchenną niewolnicą!
Powinien coś powiedzieć, uprzedzić ją o tym, co zamierzał zrobić. Nie odczuwał jednak takiej potrzeby. Wiedział, doskonale z kim w tym momencie przebywał. Czekał na jej reakcję, na tę purpurę, którą przywdziewała za każdym razem, kiedy napotykała jedno jego spojrzenie. Przecież nie zrobił nic specjalnego, podszedł spokojnie, jak do dzikiego zwierzęcia, ostrożnie podnosząc dłoń z pączkiem. Nie była to poza zarezerwowana dla par, dla jakieś intymnej sytuacji, w której karmił ją ze swojej dłoni. Nie odczuwał wstydu. Był perfidny, mylne było jej wrażenie, że nie robił tego celowo.
Nie ruszył się, kiedy kubek wyleciał z jej rąk, odgłos tłuczonego naczynia rozniósł się po pomieszczeniu, a na nodze czuł ciepło. Nie parzyło, co było raczej dobrym znakiem. Nie ruszał się, bo sama go do tego zmuszała. Oparł się jedną ręką o blat, nachylając się tak, aby jednak spojrzała w jego oczy. Wypalała dziurę w jego odzieniu od tego gapienia się.
-Nie przejmuj...-Nie dokończył tego, co miał do powiedzenia. Zapewne byłoby to coś elokwentnego, jednak ewidentnie go rozproszyła. To dlatego, że zobaczył, jak pospiesznie wgryzła się w pączka. Gdyby tylko przesunął palcem wskazującym wyciągniętej dłoni, dotknąłby jej skóry. Czy naprawdę musiał to robić? Czemu pastwił się nad nią, w końcu nie zrobiła mu niczego złego. Pękł dawno temu. Kiedy odsunęła głowę, zabierając połowę jedzenia, pospiesznie wsunął do buzi drugą połowę, oblizując przy okazji palce, na które dostało się białe nadzienie. Uśmiechnął się przy tym szeroko, jakby robili coś naprawdę niewinnego.
Odsunął się leniwie, klękając i zbierając resztki kubka z podłogi. Jakby nigdy nic się nie stało, jakby przed chwilą nie naruszył jej przestrzeni osobistej i nie przyprawił o szybki zawał. -Wiesz co, pasuje do tego wszystkiego, co przygotowałaś?-Uniósł głowę i wbił w nią spojrzenie.-Uczniowie chowają tutaj, swoje prywatne zapasy gorzały. Wieczory stają się coraz chłodniejsze, nie zaszkodzi.-Dodał spokojnie, podnosząc się i szukając kosza, do którego wrzucił śmieci.
Powrót do góry Go down


Flora J. Martell
Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 216
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
http://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
http://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
http://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyCzw Lis 21 2019, 20:48

Wyjaśnił czy nie, jej było trudno zaakceptować postrzeganie siebie w ten sposób. Jak mógł traktować siebie jako eksperyment? Był człowiekiem, miał uczucia i była pewna, że nawet on bywał samotny. Mama zawsze jej mówiła, że człowiek był zwierzęciem stadnym, nie mógł funkcjonować indywidualnie przez całe życie. Flora jeszcze nie wiedziała, jak ich relacja się rozwinie i czy w ogóle to nastąpi, bo raczej dla kogoś takiego jak on, była wyjątkowo nudna. Niemniej jednak ona była nim zainteresowana, jego towarzystwo pomimo wywoływania w niej stanów przed zawałowych, było orzeźwiające, pełne niespodzianek. Byli tak skrajnie różni. Mógł sobie tłumaczyć swoją postawę takiego dnia, jak chciał - Martellówna myślała jednak swoje i niebywale ciężko będzie ją przekonać do zmiany zdania.
Lennox nie wiedział chyba jeszcze, że poza pieczeniem doskonale gotowała. Zupy, mięsa, przystawki. Przejrzała wszystkie kucharskie spisy tuż po śmierci mamy, biorąc sobie na barki wyżywienie rodziny. Uwielbiała to robić. Nie musiałby nawet jej porywać i robić z niej niewolnicy, bo zgodziłaby mu się przygotowywać łakocie, gdyby tylko poprosił. To było jej hobby.
Czuła, jak serce wali jej w piersi, rozbrzmiewa niczym dzwon. Zakrzewski miał niebywały talent do dostarczania jej adrenaliny, wywoływania jąkania się czy różu na buzi. Jego bezpośredniość była strasznie onieśmielająca, podobnie jak intensywne, głębokie i niebezpieczne spojrzenie. Wiedziała, że można w nim zatonąć, dlatego nie potrafiła zerkać długo. Nie chciała też być wścibska i nachalna, a do tego szept rozsądku ciągle mącił jej w głowie, podsyłając sugestie, że powinna uciekać. A ona tkwiła oparta o blat, czując zapach pączka i ślizgona, bijące od niego ciepło. Nie mogła uwierzyć, że był złą osobą. To było irracjonalne, ale puchonka naprawdę mu ufała. Gdy się nachylił, drgnęła i odsunęła głowę, napotykając jego ślepia. Blisko, zbyt blisko. Zaczął mówić, a jej jedyne co przyszło do głowy, to ugryźć tego pączka i zamknąć oczy, delektując się idealnie usmażonym przysmakiem. Trafiła na custard, jej ulubiony. Miała wrażenie, że ich dłonie są przy sobie, bo z pączka aż piekło. Był to jednak wytwór dziewczęcej wyobraźni.
Odetchnęła, gdy się odsunął. Przyłożyła dłoń do biustu, zaciskając palce w pięść. Starała się uspokoić serce, bezgłośnie łapiąc oddechy i śledząc go spojrzeniem dużych, błękitnych oczu. Kucnęła jednak zaraz, łapiąc za ścierkę i zabierając się jak on, za wycieranie podłogi. Mogła ukryć drżenie rąk. Wiedziała, że przesadza, jednak nigdy wcześniej nie była tak blisko z żadnym chłopcem.
- Co pasuje? Herbata?- odparła, widocznie łapiąc haczyk, zaintrygowana jego słowami. Wciąż kucając i mając dłoń na podłodze, patrzyła na niego, unikając jednak oczu. Miała nadzieję, że napój nie poparzył mu skóry. Ona sama miała rajstopy i bardziej narażoną skórę, ale była przyzwyczajona do wrzących kąpieli. Poza nimi miała na sobie sięgające przed kolano szorty i cienki golf w błękitnym kolorze. Wiedziała, że przy pieczeniu jest gorąco, a sukienka jest niepraktyczna. Burza brązowych włosów złapana była w koka na czubku głowy, a kilka kosmyków tkwiło luzem, łaskocząc jej skórę. Wytrzeszczyła na niego oczy, kręcąc zaraz głową.
- Nie... Nie możemy, Lennox! W szkole nie wolno pić przecież! To niezbyt ładnie pić czyiś alkohol.. - wyrzuciła szybko, szeptem, jakby bała się, że ktoś usłyszy. Nawet nachyliła się nieco w jego stronę, widocznie przejęta. Prawda była taka, że Flory doświadczenie kończyło się na winie przy kolacji świątecznej, do tego różanym. Nigdy wcześniej nie piła nic mocnego, tylko bezalkoholowe i kremowe piwo. Odprowadziła go wzrokiem, wycierając do końca. Podeszła do zlewu, odkręcając wodę i płucząc szmatkę, zastanawiała się, co zrobić. Gdy podłoga była czysta, a szmatka została przewieszona na rączce od szafki, odwróciła głowę, patrząc na niego.- Nie pokaleczyłeś sobie rąk?
Otrzepała dłonie, podchodząc do piekarnika i zerkając na ciasto. Wciąż potrzebowało trochę czasu. Z tego wszystkiego całkiem zapomniała, o składnikach na blacie.
Powrót do góry Go down


Lennox X. Zakrzewski
Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyCzw Lis 21 2019, 21:45

Różne osobowości chodziły po świecie, nie można z góry przyjąć, że wszyscy są zdolni do życia w stadzie. On wychowywał się w stadzie, a teraz był sam, czyli tak, jak powinno być. Czuł się dobrze, wręcz wyśmienicie, szczególnie po tych wakacjach. Gdyby tak nie było, snułby się po błoniach czy wiosce, szukając kolejnej mordy do obicia. Teraz? Mordy do obicia wciąż się pojawiały, jednak zaczął myślami błądzić po zupełnie innej sferze. Coś ciężkiego spadło z jego ramion, dając upust temu, co siedziało mu w środku. Nie było to dobre rozwiązanie, jednak takie, którego w tym momencie potrzebował. Poza tym odrobina szaleństwa nikomu nie zaszkodziła. Uparta jak osioł? Na pewno są od siebie aż tak różni? Gotowanie po to, aby przeżyć... Czy to nie kolejna rzecz, którą mogliby dopisać do tej niewielkiej listy?
Nie robiłby tego, gdyby nie dostarczała mu amunicji. Robił to wszystko po to, aby próbować jej osoby, tego, jak się zachowa, co zrobi, do czego mógł ją pociągnąć. Przypierał ją do ściany, bo wiedział, że ludzie tylko wtedy pokazywali swoje prawdziwe oblicze. Ktoś mógłby powiedzieć, że była łatwa do rozgryzienia, w końcu to najbardziej skomplikowane osobowości przyciągały. Nie w jego przypadku... Jakby to prostota była czymś, czego pragnął. Sprawiała, że do niczego się nie zmuszał, a lubił taką odmianę.
Gdyby nie czerwień jej policzków i uciekające spojrzenie, zapewne nie naciskałby bardziej. Jednak było coś w sposobie, w którym nie mogła wytrzymać jego spojrzenia, a kiedy tylko się odwracał, czuł jej wzrok na swojej osobie. Nie robiła tego specjalnie, prawda? Ciekawa ta jej dziewczęca wyobraźnia, powinna mu coś o tym opowiedzieć. O ile znajdzie ten język w buzi.
Skupił się na sprzątaniu, niekoniecznie nie na kaleczeniu swoich dłoni. Już dawno nie wykorzystywał ich w ten sposób, do którego zostały stworzone. Drgnęły mu wargi, słysząc jej pytanie, a raczej wyczuwając niewinność jej głosu. Było coś naprawdę fascynującego w tym, jak kompletnie nie nadążała za jego myślą. Naprawdę nawet do głowy by jej przyszło, aby zrobić coś, czego zdecydowanie nie powinna? Sukienka byłaby zdecydowanie praktycznie przy gotowaniu. Nie lubiła uczucia powiewu podczas ruchów? Nie, żeby cokolwiek na ten temat wiedział!
Podniósł głowę i przez moment ją obserwował.-Masz problem z piciem w szkole, czy kradzież cudzego alkoholu?-Spytał całkowicie szczerze.-Jesteś z prefektem tej cudownej placówki, bez obaw.-Puścił w jej kierunku perskie oczko, jakby to naprawdę wszystko wyjaśniało. Podszedł do szafki i wyjął z niej kolejny kubek, woda wciąż parowała z czajnika, dlatego chwilę po wrzuceniu torebki z herbatą i uprzednim podgrzaniu wody, zalał go. Teraz zaczął szukać alkoholu... Prawdopodobnie swojego, bo nie była to jego pierwsza wizyta w tym miejscu. Ktoś, kogo znał, spojrzałby na niego karcąco, a on zapewne i tak zrobiłby to, na co miał ochotę.
-Jest!-Zawołał, kiedy skończył przeszukiwać dolne szafki, których drzwiczki wisiały niebezpiecznie nisko. -Jestem gruboskórny, trudno mnie skaleczyć.-Mruknął, podchodząc do ich kubków i dolewając alkoholu. Woń malin była teraz jeszcze wydatniejsza niż wcześniej. Usiadł na blacie z kubkiem w dłoni i brownie w ustach, patrząc na to, co działo się w piekarniku. Wskazał głową jej nogi.-Nie powinnaś się przebrać?-Dopiero teraz zauważył, że jej noga była mokra, żaden więc z niego dżentelmen.
Powrót do góry Go down


Flora J. Martell
Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 216
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
http://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
http://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
http://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyPią Lis 22 2019, 17:28

Nie zamierzała mu czegoś narzucać ani ingerować w jego styl życia, czy decyzję, które podjął. Nie miała prawa i chęci do takich działań. Był dorosły, wiedział co dla niego najlepsze, a ona mogła tylko pomóc odrobinę z zewnątrz, poprawić mu humor słodyczami czy go wysłuchać, chociaż Flora nie łudziła się, że Lennox kiedykolwiek po to przyjdzie. Może o tym nie wiedział, ale mógł na nią liczyć. I całą jej prostotę, którą miała. Nie była dobra w zawiłych emocjach czy sytuacjach, nie potrafiła pewnie znaleźć rozwiązania na jego problemy. Lubiła jednak spędzać z nim czas i to powinno wystarczyć, dopóki taki szary człowieczek mu się nie znudzi. A zawsze przychodziło to zobojętnienie i unikanie, prędzej czy później. W końcu nie miała sobą zbyt wiele do zaoferowania, o czym nie raz już słyszała. Westchnęła raz jeszcze, uciszając tę eksplozję ciepła, która miała miejsce w jej wnętrzu. Na całe szczęście, dał jej przestrzeń i mogła znów oddychać, powtarzając sobie, że może ten pączek to teraz taka nowa moda i ludzie wzajemnie się karmili.
Herbata zniknęła z podłogi, a suchym kawałkiem ścierki przetarła morą nogę. Przemilczał jej odpowiedź i oburzenie, co jeszcze mocniej ją zaniepokoiło. Powinna przewidzieć, że łobuz coś takiego proponował. Wszyscy teraz pili. Czując, jak ślizgon ją obserwuje, też podniosła na niego wzrok, a spomiędzy warg uciekło ciche "hmm", po czym wzruszyła ramionami, przekręcając głowę nieco na bok.
- Obydwa brzmią źle, paskudnie i łamią regulamin?- odparła pytaniem na pytanie, retorycznie. Wiedziała, że się nie zgodzi. Na jego gest i nonszalancję w głosie, która wcale jej nie uspokoiła, odwróciła wzrok na bok, przygryzając dolną wargę. Głupek. Dlaczego chciał łamać regulamin, będąc prefektem? Nie miała pojęcia, czy nadal nim jest, ale nie miała żadnego powodu, aby podważać jego słowa. Nie sądziła, żeby ją okłamał, bo w całej tej swojej bezpośredniości wydawał się brunetce autentyczny i szczery. - To mnie wcale nie uspokoiło i nie sprawiło, że ten pomysł wydaje się dobry..
Szepnęła bardziej do siebie niż do niego, również wstając i idąc do piekarnika, gdzie dochodziło drożdżowe ciasto. Gdy trochę przestygnie, będzie musiała zrobić lukier, bo doskonale uwydatni smak kwaskowych powideł, których użyła. Podskoczyła, siadając na blacie nieopodal rozgrzanego urządzenia, śledząc jego poszukiwania wzrokiem. Był nimi tak zaabsorbowany, że wydawało się Florze, że tu też mógłby zamruczeć. Skrzyżowała ręce na piersiach, zaciskając palce na drobnych ramionach, kołysząc nogami w powietrzu.
- No nie wiem, widziałam Cię całkiem poobijanego. Nie wyglądałeś, na takiego ogra czy coś... Lennox, naprawdę nie powinniśmy tego pić.. - zaczęła ze spokojem, obserwując, jak zalewał kubek herbatą czymś o intensywnym, niemalże gorzkim zapachu. Zaraz jednak zdominowała go woń malin, intensywna i przywodząca jej na myśl ciepłe, hiszpańskie lato. - Ty też powinieneś, bo masz mokrą nogawkę. Dziękuje, ale zaraz wyschnie, szybciej, niż Twoje spodnie.
Dodała, przesuwając spojrzeniem z kubków, na Zakrzewskiego. Z tym kubkiem i wielkim kawałkiem brownie, miał sobie coś z dziecka. Wyglądał całkiem uroczo, dzięki czemu uśmiechnęła się delikatnie pod nosem, powracając spojrzeniem do piekarni, żeby czasem nie zauważył. Nie chciała, żeby się złościł, a nie potrafiła przewidzieć, co i jak wywoła u niego gniew. Kubka jednak nie wzięła, jakby czekała na pozwolenie.
- Muszę kiedyś spróbować dodać alkoholu do czekoladowego founde z malinami, zapach jest przepiękny. Może jak odparuję, to się uda podkreślić smak, a nie upić próbującego. Właściwie.. To, jakie ciasto lubisz najbardziej?
Zapytała z nutą ciekawości w głosie, rozluźniając dłonie i zostawiając ramiona w spokoju. Zsunęła na swoje kolana, splątując ze sobą palce. Miała pewnie więcej pytań, niż to jedno, jednak nie miała jeszcze odwagi, aby go nimi zasypać. Im więcej zagadek się pojawiało, tym bardziej wiedziała, że nie powinna była w żaden sposób się w tę relację angażować.
Powrót do góry Go down


Lennox X. Zakrzewski
Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyNie Lis 24 2019, 18:06

Wiedziała, że ta pewność wobec jego osoby oraz to, jak na nią wpływał, kiedyś ją zgubi? Może tego nie widzieć, ale to już się dzieje. Normalna osoba, wyczuwając coś dziwnego w jego osobie, od razu przeszłaby do sedna lub zwyczajnie odeszła. Potrafił być intensywną postacią, kiedy tylko tego zapragnął. Potrafił coś sobie przywłaszczyć, nie pytając o niczyją zgodę. Napierał tak długo, aż coś nie puściło... Nie był osobą, którą był w chwili narodzin, nie był tą, która wkroczyła do murów tej uczelni kilka lat temu, nie był również tą osobą, którą wtedy spotkała na dziedzińcu.
Łobuz niekoniecznie wpasowuje się w kanon jego osobowości. Zakrzewski nie był szkolnym łobuzem, raczej swoje potyczki rozgrywał poza terytorium szkoły, raczej nie z racji prawdopodobnego szlabanu, czy odebraniu wszelkich przywilejów, jakie mógł mieć. Jebać przywileje i szlabany. Zwyczajnie to, co robił, nie wpasowywało się w osobowości uczęszczające do tej szkoły. Tutaj, jeżeli wkroczyłby z kimś na wojenną ścieżkę, byłyby to przepychanki lub pojedynki pod nadzorem nauczycieli... A on chciał krwi. Magii używał jedynie w ostateczności, chociaż i wtedy czuł się jak ostatnia niedołęga. Szczerze gardził swoją różdżką, jak i magicznymi zdolnościami. O wiele lepiej przemawiała do niego czysta przemoc, jakby zza zakrwawionych pięści kryła się sucha prawda i moc, której potrzebował.
Tak naprawdę nie wiedział, czy jeszcze nim był... Ciekawe. Może już ktoś wszedł na jego miejsce? Nie było go na rozpoczęciu, co raczej nowością nie było. Chyba jednak ktoś przekazałby mu te wieści, prawda? -Ja również jestem zły, paskudny i łamię regulamin. A jednak zrobiłaś mi to wszystko... I dodatkowo, siedzisz tutaj ze mną.-Uniósł lekko brew, jakby tym pytającym wyrazem twarzy, dając jej do zrozumienia, że równie dobrze nie musiała tutaj siedzieć, a wszystkie jej czyny stały pod wielkim znakiem zapytania.
Niewiadome były jej zamiary, dlatego postanowił spędzić z nią ten czas. Chciał zobaczyć, co naprawdę siedziało jej w głowie. Nie tylko po to, aby trochę się z nią podroczyć. Nie tylko dlatego, że zwyczajnie miał ochotę na jej towarzystwo, które pobudzało w nim tylko najgorsze cechy. Nie wierzył w jej bezinteresowność, nie wierzył w to, że chciała mu podziękować za coś, czego tak naprawdę nie zrobił.
Jego mięśnie stężały na moment, kiedy wspomniała o jego poobijanej facjacie. Nie dlatego, że go w jakiś sposób zezłościło.-Na razie Ty nie pijesz, tylko ja.-Podsunął kubek pod jej nos, tak aby woń uderzyła w jej nozdrza. Nie po to, aby ją tym odurzyć, tylko przyciągnąć swoim kuszącym aromatem. Upił łyk z naczynia, pozwalając, aby ciepło połączone z procentami wygrzewało drogę do żołądka. Gdzieś po drodze, robiąc miejsce dla kolejnego pączka. Jak dobrze, że posiadał długi ręce, a stolik znajdował się chwilę od miejsca, gdzie siedział aktualnie. Spojrzał na dziewczynę.-Mogę je zdjąć i wtedy wyschną jeszcze szybciej.-Chrząknął, ukrywając swoje rozbawienie.
Czy mówiła tyle, kiedy się denerwowała? Czy jego bliska obecność tak na nią wpływała, czy może to zapach alkoholu już ją ugodził. Nie wiedział. A chociaż wiele pytań przemknęło przez jego myśli, żadne nie ujrzało światła dziennego. Był człowiekiem z rodzaju słuchaczy, nie mówił za wiele, a kiedy to robił, zasychało mu w gardle, jakby brakowało śliny na tak spory potok słów. Mógł więc podziwiać ją za to, że potrafiła wypowiedzieć to wszystko przez wzięcia ani jednego oddechu. Brawo.-Wszystkie. Tylko żeby nie miały mokrych owoców w środku.-Szczerze nienawidził, kiedy coś miękkiego rozchodziło mu się po zębach, czuł, jakby mielił w buzi coś żywego. Przez moment pozwolił, aby cisza wypełniła przestrzeń między nimi, było to przyjemne uczucie.-Czemu chcesz to wiedzieć?-Spytał jakby od niechcenia, sięgając po jeden z kosmyków jej włosów, który wypadł podczas jej pracy i zapewne całego zamieszania z koka na czubku głowy. -Widziałaś mnie obijającego mordy jakimś kolesiom, byłem dla Ciebie chamem. Wiesz, że nie powinnaś teraz tutaj ze mną być.-Mówił spokojnie, wciąż bawiąc się jej włosami. Były miękkie i grube, jakby potrafił to wyczuć bez względu na to, jak zniszczył swoje dłonie. Kiedyś delikatne, smukłe i wyczulone na wszystko, czego dotknął. Czuł się w tym momencie jak drapieżnik, który bawił się ze swoją następną ofiarą, a przecież nie zamierzał uczyć jej krzywdy. Przynajmniej nie takiej, którą widać by było gołym okiem.
Powrót do góry Go down


Flora J. Martell
Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 216
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
http://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
http://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
http://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyPon Lis 25 2019, 18:16

Wiedziała. Flora była jednak naiwna, uparcie brnęła ku najgorszym przypadkom przez swoją altruistyczną, pełną empatii duszę. Uratowałaby cały świat, gdyby tylko mogła. Takiej mocy jednak nie miał nikt, a ona dawno przekonała się, że próba odkupienia za grzechy wszystkich jest głupotą. Dlatego też uparła się na Zakrzewskiego, nawet jeśli wymykało się to spod kontroli. Był taki inny od wszystkich, nieprzewidywalny. Gdyby wtedy na tym dziedzińcu jej nie pomógł, pewnie by odpuściła. Zobaczyła jednak kolejną iskrę dobra w jego zachowaniu, co tylko utwierdziło brunetkę w przekonaniu, że warto kopać głębiej.
Martellówna niewiele o nim w gruncie rzeczy wiedziała. Podstawowe rzeczy, głupotki. Dostawała to, co chciał jej pokazać i nigdy nie naciskała, nie prosiła o więcej. Wiedziała, że z tym człowiekiem nie można podążać taką drogą, jeśli chciało się z nim zawiązać przyjaźń lub jakieś pozytywnie wpływające na życie relacje. Słyszała o jego zamiłowaniach do niebezpiecznych, nielegalnych wręcz zabaw. Lubił się bić, był brutalny, powinna na niego uważać — właściwie większość rozmów, które miała okazję o nim słyszeć lub pytań, które na jego temat padły tylko utwierdzały ją w przekonaniu, że jej szaleństwo skończy się tragedią. Naprawdę próbowała, starała się trzymać do tego dystans, tylko niezbyt jej wychodziło.
Na jego słowa przekręciła głowę w jego stronę, przełykając ślinę nieco głośniej, ignorując już te natrętne rumieńce. Pokręciła przecząco głową.
- Nie wierzę w to, że jesteś zły. Paskudny czasem, regulamin to wiem, że łamiesz. Zrobiłam Ci, bo chciałam Ci podziękować za pomoc. Mam znacznie więcej spokoju od tamtego czasu, więc wywołanie Twojego uśmiechu przez ciasteczka to drobiazg, który mogłam i chciałam zrobić...- zamilkła na chwilę, prostując głowę i patrząc gdzieś w przestrzeń przed sobą, wciąż nerwowo machając nogami. Niby od niechcenia poprawiła materiał bluzki, naciągając na dół. Tak naprawdę szukała jakieś odpowiedzi, która nie brzmiałaby głupio czy banalnie. Sama jeszcze też nie wiedziała, czy siedzi z nim tylko przez ciekawość wywołaną mruczeniem, czy ciekawość względem całej jego osoby. A może z sympatii. - Przecież ciasto się piecze..
Wypaliła w końcu, wskazując ręką na piekarnik. Potrzebowało jeszcze kilku minut. Zastanawiała się, czy jej towarzystwo faktycznie mu odpowiada, czy może raczej przeszkadza, bo nie może wydawać rozkosznych mruknięć do ciasta w samotności. Kogoś takiego jak Flora bardzo ciężko było posądzić o kłamstwo, o chęć zdobycia czegokolwiek od drugiego człowieka. Zapach malin uderzył w jej nos, wzbudzając dreszcz na ciele. Wzięła od niego kubek, unikając dotknięcia jego dłoni, aby nie naruszyć Lennoxowej przestrzeni osobistej. Uniosła go, wąchając raz jeszcze i przymykając oczy. Jakim cudem alkohol był niemalże niewyczuwalny? Nie upiła jednak łyka, chyba przez czujność Merlina, bo wspomniał o zdjęciu spodni. Odwróciła głowę w drugą stronę, kręcąc nią szybko i trącając go z łokcia delikatnie.
- C..Ch.. Chyba zwariowałeś. Nawet nie próbuj, nie umrzesz od mokrej nogawki.
Wyszeptała z nutą paniki w głosie, instynktownie pozostawiając zamknięte ślepia i przytulając do piersi kubek. Było od niego niesamowicie przyjemnie, ciepło uspokajało jej zszargane nerwy. Musiała zmienić temat, uspokoić się czymś, w czym czuła się komfortowo. Na czym się znała. Nic więc dziwnego, że zeszła na pieczenie. Obydwoje się tym interesowali, chociaż mieli całkiem inne role w procesie. Wzmianka o mokrych owocach ją nieco zaskoczyła, bo sama była fanką tart z owocami leśnymi czy kopert z ciasta francuskiego, które wypełnione były kawałami kwaskowych jabłek z wiśniami lub cynamonem.
- Tracisz dużo pysznych słodyczy. A owoce w formie musu? - odwróciła głowę w jego stronę, posyłając mu krótkie spojrzenie intensywnie błękitnych oczu. Nie odpowiedział jednak od razu, co sprawiło, że właściwie przesunęła wzrokiem z jego oczu na trzymany przez niego kubek, kiedy poczuła, jak chłodne palce emanują swoją aurą w okolicach szyi, wywołując na niej gęsią skórkę. Zamrugała kilkakrotnie zdziwiona, podnosząc na niego spojrzenie i kręcąc delikatnie głową, próbując coś powiedzieć, ale zwyczajnie jej nie wyszło. Dlaczego się tak nad nią znęcał? Nawet zapomniała, o co właściwie ją zapytał, rozproszona szalejącym w piersi sercem, które znów ruszało na wyścigi. Słuchała go jak zaczarowana, wędrując spojrzeniem od jego oczu do ręki, czując, jak kręci się jej w głowie. Własne ręce zaczęły jej drżeć, wprawiając trzymane naczynie w ruch. Złapała instynktownie mocniej, nie chcąc znów czegoś stłuc. Miał rację. Odwróciła spojrzenie, razem z buzią — nawet jeśli kosmyk wciąż pozostał w jego dłoni, to szyja już nie miała tak bliskiej styczności z Lennoxową ręką. Wypiła zawartość kubka na hejnał, zakrywając twarz dłońmi, zaraz po tym, jak odstawiła kubek. Zrobiło się jej gorąco, cierpki smak rozniósł się po buzi, wywołując pokasływanie. Zakręciło się jej też w głowie. Miała wrażenie, że ciało jej płonie i zaraz nic z niego nie zostanie, bo przez pracę serca i adrenalinę, którą jej dostarczał, procenty szybko trafiały do krwiobiegu. Zacisnęła palce na policzkach, unosząc po chwili powieki, wpatrując się w podłogę.
- Nie wiem.. Dlaczego tak robisz? Dlaczego się tak zachowujesz? - wyszeptała w końcu, zsuwając się z blatu, aby zaraz oprzeć się o niego plecami, tracąc równowagę od gwałtownego ruchu. Nawet zrobiło się jej ciemno przed oczyma. Objęła ramionami rękoma, zaciskając na nich palce, nieśmiało odwracając w jego stronę intensywnie różową buzię z błyszczącymi, nieco rozkojarzonymi oczyma. - Masz rację, nie powinnam tu z Tobą być.. Tylko gdybyś Ty nie chciał tu ze mną być, to sam byś powiedział, żebym sobie poszła. Wyjmę tylko ciasto i to zrobię, będziesz mógł mruczeć do jedzenia.
Zakończyła nieco innym tonem niż zazwyczaj, sama zdziwiona jego brzmieniem. Teoretycznie odwróciła się w stronę piekarnika, chcąc podejść do niego i sprawdzić ciasto, ale jej ciało było jakieś takie niestabilne i ciężkie. Wolniutko więc, łapiąc głębszy oddech i łapiąc się jedną dłonią blatu, ruszyła w jego stronę, marudząc coś pod nosem, z czego zrozumieć mógł tylko "głupek".
Powrót do góry Go down


Lennox X. Zakrzewski
Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptyPon Lis 25 2019, 19:40

Powinna dawno się poddać. Świata nigdy nie zbawi. A niektórzy zwyczajnie tego zbawienia nie potrzebował. Dlatego, jeżeli chciała dalej się nim zajmować, chcąc mu pomóc, niech odpuści. Prędzej odprawi ją z kwitkiem... I podobno, nie był eksperymentem.
Tak, trzymaj się z daleka. No już, uciekaj.
Uniósł nieznacznie brwi, jak wspomnienie jego uśmiechu było całkowicie nie na miejscu. Jednak jego usta wyginały się właśnie w takim oto uśmiechu, który tak bardzo lubiła obserwować. Podniósł obronnie ręce, jakby nie zamierzał już nic dodawać, jeszcze by się zaczęła z nim wykłócać, a przecież nie o to tutaj chodziło. Musiał jej przyznać, że pewność w jej głosie oraz cała postać w tym konkretnym momencie delikatnie mu zaimponowała, miała więc inne strony swojej osobowości.
Co jeszcze przed nim ukrywasz?
Nie chodziło o to, kim była, czy czym się w życiu charakteryzowała. Nie znali się, więc wszystko, co mówił na jej temat, było raczej powiązane z obserwacją... A do nieufności i tego, że nie wierzył w ludzkie dobro, to zupełnie inna kwestia. Jego stanowisko, a jej osobowość... Nie kwestionował jej charakteru, rozkładał jedynie na czynniki pierwsze to, co dla niego w tym momencie robiła. Za dużo jak na zwykłe podziękowanie za domniemany ratunek.
Obserwował spokojnie jej przymierzanie się do wypicia herbatki z prądem. Aby nie wybuchnąć śmiechem, wsadził kostki zaciśniętej pięści do buzi, a dokładniej, zagryzł je zębami. Nawet nie wiedziała, jak zabawnie wyglądała z jego perspektywy. I reakcja na jego słowa o spodniach! Bezcenne!
Każdy miał swoje żywieniowe preferencje. Może i mógł wrzucić w siebie wszystko i wciąż wyglądać jak, wyglądał... Nie zdzierży jednak dziwacznych, mokrych owoców, wchodzących między jego zęby... Bleh. Wzruszył ramionami.-Papki dla dzieci, moje rodzeństwo takie...- Zamilkł, jakby się zagalopował. Taka była właśnie prawda powiedział o kilka słów za dużo, nie dlatego, że cenił sobie prywatność dotyczącą rodziny... Jednak dlatego, że wywoływało to wspomnienia. Coś, o czym próbował zapomnieć przez całe wakacje. Skutecznie, bo dosłownie, zatracił się w czasie i alkoholu... Odchrząknął, popijając szybko herbatę.
Gdyby tylko mógł, przysunąłby się bliżej, nosem trącąc jej skórę. Taki właśnie był, zbytnie spoufalanie się z tym człowiekiem naprawdę źle wróży. Robi się intensywny, zaborczy, wręcz osaczający swoją osobowością. Nie będzie zdawała sobie sprawy kiedy... I wtedy wypiła zawartość kubka. Całego kubka. Przez moment myślał, że zwyczajnie wypluje wszystko na podłogę, jakby zbyt duże natężenie alkoholu za jednym razem sprawi, że zwróci nieprzyjemny smak. Nie zrobiła tego, wytrzymała to i najwidoczniej zamierzała zrobić jeszcze kilka innych rzeczy.
I zrobiła to, zeskoczyła z blatu, na którym siedzieli, chwiejąc się na niestabilnych nogach. Nie wyciągnął rąk do przodu, do samego końca obserwując sytuację. Udało jej się zatrzymać, oprzeć bezpiecznie o blat i zatrzymać. Czyżby naprawdę miała tak niską odporność na alkohol? Jej słowa do niego dochodziły, jednak nie uraczył jej odpowiedzią. Nie, kiedy widział, dokąd zmierzała...
I dopiero teraz wkroczył do akcji. Zszedł z blatu, zagradzając jej drogę w połowie. -Ja to zrobię.-Powiedział, odwracając się i szukając ścierek, którymi mógłby wyjąć gorące ciasto z piekarnika. Kiedy je znalazł, otworzył go i odsunął na kilka sekund, aby ciepło nie uderzyło go za mocno w twarz. Tego brakowało, nagła zmiana temperatury, kiedy w jego krwi (i nie tylko w jego) płynął alkohol. Chwycił ciasto i wysunął je ostrożnie, uważając, aby dziewczyna przypadkiem się gdzieś obok nie kręciła. Odszedł na drugi koniec blatu i dopiero tam zostawił jej cudownie pachnący wypiek. Podniósł na nią swoje surowe spojrzenie, aby po kilku sekundach powoli do niej podchodząc. Widział, jak chwiała się na nogach, wciąż oparta o blat.
-Pomóc Ci usiąść?-Spytał, wskazując blat, jakby będąc pod wpływem alkoholu, mogła zupełnie inaczej zareagować na jego formę pomocy. Chociaż czy nie o to chodziło? Oczywiście, że musiał jej pomóc, z drugiej, bardzo tego chciał. -Racja. Gdybym nie chciał tutaj z Tobą być, nigdy bym do Ciebie nie napisał.-Mruknął, patrząc na czubek jej głowy... Aby zjechać w dół, na jej oczy.-Chcesz wiedzieć, dlaczego to robię?-Uniósł lekko brwi, zaczesując jeden luźny kosmyk włosów za jej ucho, cały czas pilnując, aby przypadkiem nie upadła z jedną ze stron. -Czy uciekniesz bądź będziesz mnie dalej obrażać?-Uśmiechnął się leniwie.
Powrót do góry Go down


Flora J. Martell
Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 216
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
http://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
http://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
http://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8




Gracz




kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 EmptySro Lis 27 2019, 20:05

W ratowaniu całego świata faktycznie się poddała, jednak wciąż chciała zrobić tyle, ile mogła dla osób w najbliższym otoczeniu. Dla Lennoxa. Tak przynajmniej sobie tłumaczyła zainteresowanie nim, ciekawość. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka było widać, że radzi sobie doskonale tak, jak jest, to nadal cichy szept empatii w jej głowie sugerował inaczej. Nadęła na chwilę policzki, żeby zaraz wypuścić powietrze z cichym świstem na ten jego rozbrajający uśmiech, dochodząc do kolejnego wniosku — Zakrzewski był przypadkiem beznadziejnym. Flora przez swój szczery i niewinny sposób bycia nie miała wielu cech do ukrycia, a przynajmniej sama o nich nie wiedziała. Najważniejsze było i tak postępowanie zgodnie z głosem serca, aby ewentualne wyrzuty sumienia nigdy nie miały okazji powstać. Tak było jej najłatwiej w tym wielkim, okrutnym świecie. Z drugiej jednak strony, czy gdyby nie ludzie tacy jak towarzyszący jej chłopak, chciałaby w ogóle zostać lekarzem, a nie smokologiem, tak jak marzyła za dzieciaka? Zgarnęła kosmyk włosów za ucho, przesuwając znów spojrzeniem w jego stronę. Dlaczego uważał, że przesadziła z podziękowaniem? Ci chłopcy mogli zrobić naprawdę okropne rzeczy, gdyby nie jego postawa.
Jawnie się z niej nabijał, na co prychnęła pod nosem, kręcąc jedynie głową. Nie zapchał się wystarczająco ciastem, żeby jeszcze piąstkę, niczym podekscytowane dziecko? Jej braciszek tak robił! To była jednak też strona Zakrzewskiego, której wcześniej nie miała okazji dojrzeć. Miała wrażenie, że jest całkiem inny, gdy otacza go jakaś komfortowa strefa i jedna lub dwie osoby, nie więcej. Chyba nie był stworzony do tłumów. Całe szczęście, nie zdjął tych cholernych spodni. Obracając kubek w dłoniach, próbowała kontynuować ich rozmowę w jak najbardziej naturalny sposób, chociaż nie miała do tego talentu. Podobnie jak, znacznie lepiej słuchała lub po prostu nie znalazła jeszcze nikogo poza Skylerem, przed kim mogłaby się otworzyć. Na jego słowa, posłała mu krótkie spojrzenie. Jego wyraz twarzy mówił więcej, niż pewnie on sam chciał.
- Tak, mój braciszek też. - przytaknęła jedynie, posyłając mu delikatny uśmiech, jakby wewnętrznie uspokojona jego reakcją. To znaczyło, że nie był tak całkiem sam i miał rodzinę, niezależnie od tego, gdzie teraz była. Musiał być zżyty z młodszym rodzeństwem, bo miała głupie wrażenie, że przez ułamek sekundy słyszała w jego głosie dziwną łagodność. Nie drążyła jednak, zaciskając mocniej palce na kubku. Gdy będzie kiedyś chciał, to sam jej opowie. Praktycznie się nie znali, jego prywatne życie nie było jej sprawą. Chyba.
Gdyby tak zrobił, Flora pewnie by zemdlała albo oblała go herbatą jeszcze raz, zasłaniając twarz. Zamiast tego, walczyła z zawartością kubka, która wypełniła jej żołądek. Wiedziała, że zrobiła głupio i źle, zwłaszcza że wcześniej nie było. To spotkanie zmieni się w jakąś komedie z tragedią, a ona będzie główną gwiazdą, co tylko potwierdziła kaszlnięciem. Paliło, było paskudne, gdy maliny zniknęły, ale ciepło.. Ciepło rozlewające się niczym ta herbata było czymś magicznym. Nic więc dziwnego, że nie zwymiotowała, skupiając się na tym uczuciu. Nagle świat wydawał się prostszy, a wszystkie te szepty w głowie zniknęły, dając jej wolną wolę. Zeskok może nie przypominał baletnicy, ale przynajmniej się nie wywaliła. Tylko dlaczego jej nogi były takie miękkie? Piekarnik, musiała się tym zająć, zaraz po tym, jak powiedziała temu psotnikowi, co o nim myśli. Czy ta droga do piekarnika była zawsze taka długa?
- Aleee Dlaczego? A jak się poparzysz? Daj, ja jestem w tym lepsza, mam mniejsze rączki, widzisz?- na swoje słowa uniosła dłonie, pokazując mu na potwierdzenie, przez co zachwiała się, tracąc podpórkę w meblu. Przekręciła głowę na bok zdziwiona, wpatrując się w zadbane paznokcie w odcieniu delikatnego różu. Niby, kiedy ona je pomalowała? Machnęła ręką. - Nie, nieważne..
Szepnęła z parsknięciem śmiechu, szukając wzrokiem ślizgona, który już sobie z ciastem poradził. Klasnęła w dłonie, kroczek za kroczkiem idąc w jego kierunku. Zapach drożdżowego był cudowny, intensywny. Nie udało się jednak, bo nagle on znalazł się przed nią. Odchyliła głowę do tyłu, patrząc na niego błyszczącymi, nietrzeźwymi oczyma. Oblana rumieńcem, uśmiechająca się z wdzięcznością i mająca roztrzepane kosmyki włosów dookoła buzi. Uniosła dłoń, stukając go palcem w tors.
- Jesteś.. Jesteś cwany niczym jakiś adwokat. Masz na wszy..wszystko odpowiedź? A więc chciałeś tu ze mną być! Dlaczego? Masz ze mnie taki duży ubaw? Gdybyś nie miał takich ładnych oczu, byłoby mi łatwiej z Tobą rozmawiać!- mówiła z cieniem wyrzutu, wciąż stukając palcem. Zaraz roześmiała się jednak, kręcąc głową i zamykając na chwilę oczy. Przesunęła dłoń do policzka, czując, jak znów się rumieni. To przez alkohol czy przez niego? Gdy jej wzrok powędrował na podłogę, ta jakoś dziwnie się kręciła i deski nie miały już swojego klasycznego wyglądu, co chyba ją trochę przestraszyło. Dlatego, gdy schował jej kosmyków włosów za ucho, spojrzała na niego z powagą, co w jej stanie musiało być przekomicznie.
- Powiedz mi, ale najpierw musimy przeżyć. Widzisz? Podłoga się zaraz zarwie.. - niezależnie jak to brzmiało, dostała gęsiej skórki, znów na deski patrząc. Rozejrzała się, robiąc pół kroku w tył, szukając ratunku. Nie mogła jednak nic sensownego znaleźć, ale przypomniała sobie, że mówił coś o blacie. - Tak! Jesteś genialny! Jak usiądziemy na blacie, to nie spadniemy, chodź. I ja wcale, ale to wcale nie chciałam Cię obrazić.
Dodała jeszcze z przekąsem, posyłając mu krótkie spojrzenie. Nie chciała komentować swojej ucieczki, bo miał rację , a jej było głupio się przyznać. Gdy stanęła przodem do blatu, ten wydawał się jej dziwnie wysoki. Była jednak uparta, więc oparła się rękoma, podskakując trochę, co jednak zaowocowało tylko zawrotem głowy. Mruknęła z niezadowoleniem, próbując raz jeszcze, przez co wpadła plecami na biednego Zakrzewskiego. Korzystając więc z okazji, obróciła się przodem do niego, patrząc z dołu na jego buzię. Położyła dłonie na jego ramionach.
- Jednak możesz mi pomóc, chyba zmalałam.. Może podłoga pochłania wzrost? Chociaż Ty wydajesz się nadal taki wysoki.- mówiła bardziej pod nosem i do siebie niż do Lennoxa. Odwróciła głowę w bok, patrząc jednak na wirujące coraz mocniej deski. Czy szkoła w ogóle była ubezpieczona od takich wypadków?
Powrót do góry Go down


Sponsored content

kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 QzgSDG8








kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 Empty

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: kuchnia - Kuchnia dodatkowa - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-