Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na I piętrze   Pią Cze 11 2010, 17:18

First topic message reminder :


Korytarz na I pietrze
Korytarz na pierwszym piętrze jest chyba najbardziej oświetlony ze wszystkich. Wszystko dzięki ogromnym oknom przez które wpada światło słoneczne, a także jasnym, niemalże żółtym ścianom. Na samym końcu znajdują się spore drzwi wykonane z ciemnego drewna. Prowadzą do Skrzydła Szpitalnego, miejsca przez uczniów dość często, mimo ze niechętnie, odwiedzanego.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 730
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 597
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Czw Kwi 26 2018, 01:40

Nie żeby miał coś przeciwko nauce… do wychowanka Ravenclawu było mu co prawda niesamowicie daleko, a wolne chwile wolał spędzać na wygłupach, niż szperaniu w podręcznikach, ale koniec końców lubił dowiadywać się nowych rzeczy. Przydatne zaklęcia, intrygujący przepis na eliksir, a nawet ciekawostki odnośnie okresu godowego jednorożców: te dziedziny wiedzy były jeszcze akceptowalne i chętnie wchłaniane przez Puchona. Ale „lekcja”, którą oboje z panów wynieśli z poprzedniego pojedynku… nie odwzajemnił lekkiego tonu Ślizgona, wciąż wyglądając raczej żałośnie z tą swoją przejętą miną.
Pozwolił poprawić sobie krawat, choć zrobił na ten gest nieco zaskoczoną minę. Pochylił łeb ku dołowi, chcąc dojrzeć żółty materiał, teraz zręcznie manipulowany w palcach Mefisto. Zazwyczaj nosił się nienagannie i nie wymagał od nikogo najmniejszych poprawek. Gdyby nie niezręczna atmosfera i raczej słaby nastrój do snucia sobie zgrywusów, Liam mógł wypaść całkiem zabawnie ze swoim zdziwieniem. Pan perfekcyjny nagle wymagał pomocy w ogarnięciu samego siebie? Niemniej inicjatywę przyjął z pokorą.
- Chyba raczej ty ode mnie… - sprostował, znów lekko się krzywiąc. Choć uwaga dalej była w mocno pesymistycznym tonie, chłopak wydawał się odrobinę bardziej… uspokojony? Za kilka godzin Ślizgon miał wrócić do pełni zdrowia: to był cholernie dobry powód do ucieszenia się. Nie zmyło to poczucia winy z jego twarzy, ale Rivai zamienił się na odrobinę przyjemniejszego do oglądania. – Panna Blanc to naprawdę cudotwórczyni. Pamiętam, że z moją kostką również uporała się niesamowicie szybko. – chciał pociągnąć dalej, ale zabrakło mu zapału, żeby się zwyczajowo rozgadać. – Uważaj na siebie, skoro tak… i baw się dobrze, o ile można dobrze bawić się na czymkolwiek, co jest z góry określone jako… „misja”? – zagadnął, krzywiąc się ponownie. Oj, nie idzie ci dziś gadanie, miś.
- Zielarstwo? – podchwycił, uciekając nieco spojrzeniem ku górze, jakby próbował przypomnieć sobie czy sam nie miał czegoś zadanego z ów przedmiotu. – Współczuję… nie jestem specjalnym fanem roślin… ani tego przedmiotu… ani w zasadzie profesor Vicario. – zrobił nieco nieporadną minę, natychmiast podejmując się wyjaśnień. – Jest bardzo sympatyczna, ale… - wykonał nieokreślony ruch ręką, jakby brakowało mu słowa. - … wszyscy uczniowie płci męskiej zawsze dostają na jej widok świra. Aż przykro się to ogląda, gdy widzi się swoich kolegów z domu, którzy przesadzają roślinki tylko po to, by dłuższej pouśmiechać się do Estelli. – wzruszył ramionami, pozwalając sobie na cień uśmiechu. - Cieszę się, że na mnie jej uroda nie działa i mogę z czystym sumieniem odpuścić sobie kwiatki i zioła… szkoda, że takiego samego stosunku nie mam do historii magii… Morris ma nowy krawat, zauważyłeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 232
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1438
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sob Kwi 28 2018, 15:49

Niemożliwym było wieczne utrzymywanie perfekcji; Liam i tak niesamowicie dawał sobie z tym radę. Mefisto nie miał pojęcia jakim cudem chłopakowi zawsze chciało się idealnie zagiąć kołnierzyk, wyprasować każde zagięcie koszuli, dopiąć nawet ostatni guzik i - o zgrozo - plątać się w tej koszmarnej szacie. Sam miał styl bardziej niedbały... i choć podziwiał, tak drobne potknięcia po prostu mu się podobały. Chętnie poprawiał krawat Puchona, w duchu doskonale wiedząc, że robiłby to pewnie nawet wtedy, gdyby był zawiązany pod linijkę. Tu nie chodziło o pedantyzm, a raczej potrzebę nawet tak subtelnego zbliżenia. Zignorował zaskoczenie swojego towarzysza, robiąc swoje.
- Ej, to mimo wszystko wyjazd. Trochę wakacje. Coś innego - wzruszył ramionami. Nie ekscytował się jakoś wybitnie tą wyprawą, ale jednak była czymś. Mówił już Liamowi, że lubił wyjeżdżać, a rzadko kiedy miał okazje na jakieś większe wycieczki, bardziej wakacyjne czy tropikalne. Raczej pałętał się z miasta do miasta, od lasu do lasu...
Ucieszył się, kiedy udało mu się odciągnąć temat w stronę czegoś tak przyjemnego, jak Zielarstwo. Zaśmiał się nawet krótko na pierwszą uwagę odnośnie roślin i Vicario - wydawało mu się, że nauczycielkę wszyscy uwielbiali. Dawała dużo luzu na lekcjach, a poza tym była sympatyczna i otwarta. Jeśli ktoś nie zarysowywał wielkiej granicy między nauczycielem, a uczniem, to była to ona. Nie zdołał nawet pochwalić się faktem, że sam Zielarstwo bardzo lubił (ot, jako przedmiot, taki cudownie powiązany z naturą, co Mefistofelesowi bardzo odpowiadało), bo na krótkim śmiechu się nie zatrzymał. Zakrył usta dłonią w tak nienaturalny dla siebie sposób, walcząc z rozbawieniem. O ile łatwiej byłoby naśmiewać się z siedemnastolatka, gdyby tylko nie szarpało go tak nieprzyjemnie w płucach... Nie zdołał wytknąć mu, że sam zapewne równie nieznośny był w przypadku Historii Magii, bo Rivai sam to zauważył.
- Nie, skarbie - odparł w końcu, kiedy udało mu się złapać oddech. - Nie zauważyłem, nie zwracam uwagi na takie rzeczy u ludzi, którzy mnie nie interesują... - Poprawił od niechcenia bandaż na dłoni, by zaraz zerknąć na swego rozmówcę z małym uśmieszkiem na ustach. - Za to zauważyłem twój nowy krawat... - Puścił Liamowi oczko.

______________________


I love the way you hurt me,
It's irresistible...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 730
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 597
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Pon Kwi 30 2018, 08:32

To trochę wakacji wakacji wcale nie brzmiało Liamowi jak coś wybitnie wypoczynkowego. W jego oczach ów wyprawa miała bardzo poważny klimat. Mimo wszystko wybierali po kilkoro śmiałków, którzy zdecydowali się przerwać na krótki czas swoje zajęcie, czy pracę, czy szkołę i wyruszyć do Afryki, by zakończyć ich całą zabawę z zakłóceniami magicznymi. Szatyn był chyba pierwszą osobą, która sama zgłosiłaby się na podobną misję, bowiem on tych problemów z czarami szczerze nie znosił... ba, to właśnie przez nie miał teraz tak przygaszony humor. Niemniej wycieczka do Egiptu wciąż brzmiała poważnie, niezależnie od komentarzy Mefistofelesa. Chociaż... Dla siódmoklasisty chyba każda eskapada poza mury Hogwartu brzmiała jak wyzwanie. W końcu był ostatnim rocznikiem uczniów.
A później spojrzał lekko zaskoczony na swojego rozmówcę raczej nie spodziewając się takiego wybuchu śmiechu. Uniósł nieznacznie brwi, automatycznie lekko unosząc również kąciki ust, niemniej zdecydowanie słabiej od Ślizgona. Mówią, że śmiech jest zaraźliwy i mówią dobrze, ale byle chichot nie sprawi, że Liam zacznie się szczerzyć jak zawsze.
- Mam nadzieję, że przypomniał ci się jakiś dobry żart, bo zacznę czuć się głupio z moją męską alternatywą do profesor Vicario. - zrobił odrobinę niezręczną minę, ale był daleki od jakiegokolwiek gniewu. Liam miał rzadką umiejętność śmiania się z samego siebie. Zdawał sobie sprawę jak głupio czasem wypadał przez swoje zauroczenie. - Powinienem chyba bardziej się z tym chować... - zastanowił się przez chwilę, a kiedy rechot Mefisto opadł, wsłuchał się w jego słowa.
Wpierw zamrugał zaskoczony... A później to on przedarł ciszę delikatnym śmiechem. Nie był tak silny jak zazwyczaj, ale przynajmniej szczerze pogodny. Bądź co bądź trochę go komentarz kolegi rozbawił. No i jednak było mu też odrobinę miło.
- Oho.. czuję się zaszczycony, mogąc pochwalić się Twoim zainteresowaniem. - pokazał mu ząbki w delikatnym uśmiechu, a później puścił krótko oczko. - Rozumiem, że jestem na tyle intrygujący, że zwracasz uwagę na każdy szczegół związany ze mną? Wkopałeś się, Mefi... Teraz będę wymagać od Ciebie komentarzy odnośnie każdej zmiany. Włosy, nowe skarpetki, inne wiązanie krawata... - zaczął wymieniać, próbując sparodiować typowe kobiece zamiłowanie do uwagi. Co prawda wciąż był trochę zbyt przygaszony, żeby odgrywać rolę wiarygodnie, ale przynajmniej powoli znów zaczynał żartować. - Czym sobie zasłużyłem na takie zainteresowanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 232
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1438
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Maj 02 2018, 01:25

Zauroczenie Liama w Morrisie było po prostu... widoczne. Puchon nie ukrywał się z tym przed Mefisto i ciężko było o tym zapomnieć; w szczególności, gdy zaraz obok pojawiała się także nutka zazdrości, nad którą Nox nie potrafił zapanować. Na całe szczęście Liam sam zorientował się, że powinno mu być teraz głupio... Bo czym różniło się jego zachowanie? Fakt faktem popularni byli chłopcy wzdychający do Vicario, ale dziewczęta równie intensywnie śliniły się do Morrisa. Tutaj pojawiły się tylko drobne zmiany, które prawdę mówiąc jedynie podtrzymywały teorię o niezwykłych nauczycielach.
- Byłoby miło - mruknął jeszcze tylko, gdzieś pomiędzy łapczywym - i bolesnym - chwytaniem powietrza w płuca. Lubił to, że Rivai jest taki otwarty, taki bezpośredni... Przynajmniej w niektórych kwestiach. Mefistofeles nie wiedział na jaką skalę to działa, więc pozwalał sobie myśleć, że jednak wychodzi na osobę choćby troszkę wartą zaufania. Wrogom się swoich wrażliwych punktów nie zdradzało, nie? Zatem musiał być nieustannie po tej lepszej stronie. Merlinie, że też taki ochłap mu wystarczał...
- Rzucasz mi wyzwanie, młody? - Och, na tym Liam mógłby się przejechać. Mefisto w całej tej swojej "olewczości", należał do osób szalenie spostrzegawczych. Był jednak typem obserwatora - drapieżcy, czającego się na swoją ofiarę. Bez problemu zatem dostrzegał nawet najdrobniejsze podcięcie włosów, nikłe zrzucenie wagi, a także dobranie odrobinę innych oprawek okularów. Po prostu odnotowywał takie rzeczy, czy to był inny szampon do włosów koleżanki z pierwszego roku studiów, czy nowa koszula Ezry.
- Doskonałe pytanie! - Zły humor odepchnął gdzieś na bok, stosując się do swojej własnej decyzji o pozostawieniu tamtych tematów w przeszłości. Widział, że udaje mu się trochę odciągnąć myśli siódmoklasisty od przeżytych tragedii, a to stanowiło cholernie dobrą motywację. Ślizgon poszerzył swój uśmiech i przekrzywił lekko głowę, nie krępując się faktem, że przez ostatnią chwilę - podczas słuchania swojego rozmówcy - patrzył mu się trochę za bardzo na usta. Słodka Morgano, te jego dolne kły to były niczym gwoździe do trumny. - Właśnie szukam na nie odpowiedzi.
Nie miał pojęcia, czemu akurat Liam. Bo... bo po prostu tak?

______________________


I love the way you hurt me,
It's irresistible...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 730
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 597
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sob Maj 05 2018, 09:21

„Byłoby miło”.
Ups, był irytujący?
Uśmiechnął się niewinnie, jak dla złagodzenia swojej głupiutkiej, chyba tysięcznej już rozmowy na temat wspaniałości nauczyciela Historii Magii. Cóż, co mógł zrobić, że mężczyzna mu się po prostu podobał? Pewnie nic już nie poradzi na sam fakt zadurzenia, choć chyba powoli zaczęła mu się krystalizować w łbie myśl, że powinien czasem zawrzeć pyszczek i nie wzdychać do niego tak ostentacyjnie, bo najwyraźniej nudził tym swoje towarzystwo. Tyle (nie)dobrego, że uwagę szatyna od Morrisa na ułamek sekundy odwrócił lekko świszczący oddech Mefistofelesa, który sprowadził Liama na ziemię i wymalował mu lekko zmartwiony wyraz.
Szczęście, że Ślizgon ciągnął żarty dalej.
- Rzucam! – nie rzucał, ale skoro już Nox podsunął mu pomysł na podczepienie się do tematu… aż stanął odrobinę pewniej, zadzierając delikatnie łeb do góry. Skoro wyzwanie, to trzeba wyglądać na pewnego siebie, prawda? – Chciałbym zobaczyć jak spostrzegawczy jesteś. Czuję się jak kompletna baba z tą propozycją, ale obyś nigdy nie przegapił, że inaczej zaczesałem grzywkę… - ostentacyjnie przeczesał włosy palcami, przez dosłownie sekundę starając się wypaść poważnie, nim nie wybuchnął śmiechem. Nawet on czuł, że jego „wymagania” odnośnie dostrzegania szczegółów były po prostu głupie. Ale… czy Liam wyglądał na osobę, która by się tym przejmowała? Pff… – W sumie moglibyśmy zrobić z tego zakład… tylko.. nie mam pomysłu co do nagród… - zastanowił się przez chwilę, a później przypatrzył się lepiej Ślizgonowi, zauważając, że uparcie wpatrywał się w jeden punkt na jego twarzy. – Ubrudziłem się…? – zapytał trochę mniej ociekając pewnością siebie, zaraz pchając dłoń w okolice ust, by je przetrzeć od wyimaginowanego brudu, w który wpatrywał się Mefisto. Uznając, że jego maniakalne wycieranie pyszczka przyniosło jakiś rezultat, wsłuchał się w nieco wykrętną, dłużącą się odpowiedź mężczyzny.
Dopiero szukał na nie odpowiedzi? Liam parsknął śmiechem.
- Pomóc ci? – rzucił niewyobrażalnie zaczepnie, jakby sam doskonale wiedział jakie posiadał zalety i w próżniacki sposób zamierzał je teraz wyłożyć Mefistofelesowi tuż przed twarzą. Oczywiście postawa była w stu procentach udawana: Rivai był ostatnią osobą, która kazałaby siebie wychwalać. Po prostu lubił żartować w taki głupiutki sposób. Niemniej za chwilę odrobinę spoważniał.
Mm.. wiesz, Mefi, chyba powinienem się zbierać. Zaraz zaczną się zajęcia i nie chciałbym się spóźnić. – oczywiście, że nie, porządnisiu. – Więc… na pewno wszystko gra? – zapytał, obracając lekko ciało w przeciwnym kierunku korytarza, zamierzając udać się do jednej z sal. Nim jednak porwał się do chodu, zawiesił spojrzenie na Ślizgonie, domagając się setnych zapewnień, że wszystko grało, nim się oficjalnie pożegnają. – W razie jakby ci czegoś brakowało… przed wyprawą, czy coś… chętnie Ci czymś zarzucę.

{ z.t + Mefistofeles }
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

 Similar topics

-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-