Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39, 40, 41, 42  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Cze 11 2010, 15:12

First topic message reminder :


Klasa OPCM

W tej średniej wielkości klasie znajdującej się na pierwszym piętrze, od lat odbywają się zajęcia z Obrony Przed Czarną Magią. Ze względu na średnie wymiary pomieszczenia, dwa rzędy ławek są stosunkowo blisko siebie ustawione. Nie jest to najlepiej oświetlona klasa. Jednak ściany zdobią różne lampy dające nieco jasności. W rogu pomieszczenia, nieopodal biurka nauczyciela, znajduje się gablota na której można znaleźć wiele nieco poniszczonych już książek dotyczących OPCM.

Opis zadań z OWuTeMów:
 



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1219
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1851
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 16 2018, 01:42

Był to kolejny raz, kiedy Bridget widziała Margo w towarzystwie Ezry i może nie chciała, poczuła się odrobinę zazdrosna z tego powodu. Widać było gołym okiem, że ci dwoje prowadzili już jakąś rozmowę, w którą Bridget bezpardonowo im się wcięła i zrobiło się dziwnie. Poprawiła się na krześle, wodząc wzrokiem po innej części sali, szukając znajomych osób. Na szczęście nie musiała się dłużej martwić, bowiem profesor Swann dosłownie dwie minuty później rozpoczął zajęcia. Bridget z zainteresowaniem słuchała tego, co miał im do powiedzenia. Zanotowała na boku nazwę owej grupy "obrońców", o której opowiadał, gotowa przypomnieć sobie o notatce później i zrobić mały research dla siebie, bowiem to, co mówił nauczyciel, brzmiało naprawdę interesująco.
Trochę jej zrzedła mina, gdy okazało się, że mają samodzielnie przygotować, wręcz skonstruować amulety. Przygryzła wargę, bardzo niepewna tego zadania. Nigdy nie była dobra w pracach plastycznych, chociaż miewała momenty, w których radziła sobie dobrze, przeważnie szło jej... No, miernie i bez szału. Zresztą zastanawiała się, jaki cel miało robienie amuletów, skoro mieli się uczyć obrony przed wilkołakami? W sytuacji zagrożenia amulet miał ją ochronić? Mhm...
Odwróciła się do Margo, ale okazało się, że już się dobrała w parę z Ezrą (auć), wobec czego ostatecznie wylądowała w grupie z Lysandrem. Obdarzyła go uśmiechem na przywitanie - nie mieli zbyt wiele okazji, by w ostatnim czasie rozmawiać czy widywać się. Dostała zaproszenie na jego urodziny, ale nie dała rady na nie przyjść, wobec tego czuła się też trochę dziwnie. Wydawało się jednak, że chłopak wiedział, co robi, wobec tego Bridget trochę podglądała jego pracę, próbując chociaż odrobinę naśladować kroki, które wykonywał. Nigdy wcześniej nie tworzyła amuletu, wobec czego ostateczny efekt nie był jakiś powalający. Wszystko trzymało się kupy i się nie rozpadało, z czego dziewczyna była dumna.
Czarowanie poszło jej nieco lepiej, bowiem efekt ich wspólnie rzuconego zaklęcia na amulet Lysandra okazał się być sukcesem! Zaskakująco zaczarowanie amuletu Bridget również udało im się za pierwszym razem bezbłędnie.

Pierwsze zadanie: 5
Drugie zadanie: 5,5
Kuferek działalność: 10
Kuferek OPCM/ONMS: 20/26 (mam sobie wybrać? XD coś mnie chyba ominęło)

strasznie przepraszam za suchość tego posta, może kiedyś edytuję, ale nie mam siły przeglądać spisów :c

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 198
http://www.czarodzieje.org/t15803-margaret-diana-hayder
http://www.czarodzieje.org/t15806-nie-opowiem-ci-swojej-historii#426070
http://www.czarodzieje.org/t15807-wszystkie-sowy-margo-hayder#426071
http://www.czarodzieje.org/t15804-margaret-hayder#426040




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 16 2018, 13:41

Skinęła Ezrze głową w podziękowaniu za pomoc przy amulecie. Chociaż muszla nie miała dla niej żadnego znaczenia, była symbolem trytonów, a miewała z nimi wiele przygód, zwykle bardzo nieprzyjemnych. Nieświadomie stworzyła chyba po części amulet przeciwko tym mieszkańcom jeziora, na wypadek gdyby znowu ktoś postanowił wepchnąć ją do wody. Szczerze mówiąc, wiele by dała, żeby okazało się, że naprawdę mówiła tylko w trytońskim, bo dzięki temu wydawałaby z siebie jakiekolwiek dźwięki.
Przyglądała się przez chwilę, jak pozostali tworzą amulety. Przy niektórych ten jej wyglądał naprawdę mizernie. Mimo to podobało jej się połączenie pióra dirikraka z kłem krokodinara i kwiatem małego różecznika. A jako że udało jej się wywalczyć dwa, drugi podsunęła Ezrze wraz z krótką notką:

Powinieneś go umieścić na swoim amulecie, będzie mniej pusty. Ale i tak jest śliczny. Może daj go siostrze? Na pewno ucieszy się z takiego prezentu.

Nie miała pojęcia, że Krukon miał rodzeństwo. Sama nie wiedziała, czemu uznała, że był jedynakiem. Może po prostu narzuciło jej się to z racji tego, że sama nie posiadała ani brata ani siostry. Najwyraźniej rodzice nie chcieli ryzykować kolejnym dzieckiem bez głosu.
Skinęła głową na znak, że była gotowa rzucić dwa razy zaklęcie. Obawiała się trochę tych przeklętych zakłóceń, które już dały jej w kość, ale jakimś dziwnym trafem zaczarowali jej własność perfekcyjnie, co dało się spostrzec dzięki srebrzystej poświacie. Przywiodła jej na myśl trochę księżyc w pełni. Również talizman Ezry został zaklęty bez problemu. Odwróciła się więc w stronę Bridget, by pochwalić jej się, że w końcu jakieś zaklęcie jej wyszło, ale ta była zajęta wykonywaniem zadania z jakimś Gryfonem. Może chciała pracować z Ezrą albo z nią, a oni nie ułatwili jej tego zadania?

Kostki w poprzednim poście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1002
  Liczba postów : 319
http://www.czarodzieje.org/t14191-isilia-smith
http://www.czarodzieje.org/t14251-isilia
http://www.czarodzieje.org/t14253-isilia-smith#376344
http://www.czarodzieje.org/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 16 2018, 22:28

Z zainteresowaniem chłonęła wszystkie słowa Swanna o plemieniu, a później o samych amuletach. Zazdrościła nauczycielowi, że zwiedził kawałek świata, podczas gdy ona praktycznie nigdy nie wyjechała nigdzie poza granice Anglii, nie mówiąc już nawet o Hiszpanii, o której mogła jedynie pomarzyć, przynajmniej na tę chwilę. Dalszy ciąg lekcji nie pozwalał jej na wybieganie myślami w ciepłe kraje i brutalnie sprowadzona na ziemię, zajęła się zadaniem. W gruncie rzeczy nie spodziewała się tak przyjemnej czynności na zajęciach u Swanna jak tworzenie własnego amuletu. To była taka miła odmiana. Wszystkie te rozłożone na ławkach przedmioty pobudziły jej wyobraźnię i w głowie rysował jej się już talizman, który spróbuje wykonać. Wystarczyło, że coś ją zachęciło lub wydało się ciekawe, żeby obudzić w niej kreatywność. W innych sytuacjach zazwyczaj jej się nie chciało i nie wysilała się specjalnie, aby cokolwiek z tym zrobić, ale teraz to co innego.
Jej partnerka najwyraźniej nie zamierzała się na razie ujawniać, więc ona także postanowiła poczekać i zabrała się za tworzenie swojego amuletu. Przeróżne łuski, pióra, kamyczki i muszelki kusiły fantazyjnymi kolorami, przez co ciężko było spośród nich wybrać jedynie kilka takich, aby do siebie pasowały i całość ostatecznie prezentowała się ładnie. Zaczęła od zrobienia koła z gałązek, przeplotła jego środek kolorowymi nitkami, a następnie dołączała kolejne elementy. Jedną łuskę wycięła nawet na kształt półksiężyca! Ani razu nie pomogła sobie magią i z efektu swojej pracy była bardzo zadowolona. Podniosła głowę, gdy usłyszała swoje imię, szukając źródła głosu i domyślając się, że to jej partnerka jej szuka - w końcu trzeba było jeszcze zakląć amulety, a do tego potrzebne były dwie osoby. Po niedługiej chwili zlokalizowała dziewczynę młodszą od siebie, która siedziała niedaleko i podnosiła rękę.
- To ja. - powiedziała głośniejszym tonem i delikatnie uniósłszy swój gotowy amulet podeszła do ławki dziewczyny, aby mogły razem przystąpić do drugiego zadania. - Dobra, jak już wiesz, jestem Isilia. Chętnie poznałabym twoje imię, żeby wiedzieć, jak się do ciebie zwracać. - przyciszyła głos i uśmiechnęła się lekko. Dała znak, że jest gotowa do rzucenia zaklęcia. Z ich różdżek wydobyło się srebrzyste światło, kiedy wypowiedziały zaklęcie i zaczarowały amulet Isilii. Przez te zakłócenia obawiała się kłopotów, jeśli nawet nie porażki, ale przecież pozostawał jeszcze drugi. Musiało się udać i tym razem.

Pierwsze zadanie: 5
Drugie zadanie: 3,3 -> 1,5 -> 6,4
Kuferek działalność: 5pkt
Kuferek OPCM/ONMS: 27 OPCM/17 ONMS
Rysunek: Jak mi się uda, to jutro/w niedzielę będzie!

Nie wiem, co się dzieje, ale topornie mi idą posty dzisiaj, sorki :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 983
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 520
http://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
http://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
http://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sob Mar 17 2018, 18:12

Bianca siedziała na miejscu i zastanawiała się, czy w ogóle chce ryzykować zaklęciem. Jeśli @Blaithin ''Fire'' A. Dear nie wyszło, to ona praktycznie nie miała szans. Dajmy spokój, Bianca w tej dziedzinie była bardzo, bardzo średnia, a zakłócenia tylko pogarszały sprawę. Siedziała więc oparta o krzesło i postanowiła, że jakoś to przeboleje, albo po prostu zdejmie szatę. Nie wydawało jej się, żeby Swann robił z tego jakiś problem, chociaż prawdę mówiąc zupełnie nie wiedziała co myśleć o tym człowieku. Jej rozmyślania przerwał @Calum O. L. Dear. Spojrzała na niego zmęczonymi oczami, starając się wypchnąć z głowy swoje złe samopoczucie. Postanowiła nie odpowiadać, licząc, że Fire zrobi to za nią. Nie chciała być niemiła dla najlepszego kumpla jej brata, a w tamtej chwili miała ochotę rzucić bombardę na całą szkołę, albo płakać z bezsilności, bo świadomość, że nie wiedziała co się z nią działo ją dobijało. Po chwili poczuła na sobie strumień zimnej wody i z jej ust wydobyło się głuche „och...”.  Chciała zaprotestować ponownych prób rzucania zaklęcia przez chłopaka, ale woda wystrzeliła z różdżki jeszcze trzy razy, zanim zdążyła się odezwać. Bianca siedziała tam oniemiała, nie mając zielonego pojęcia co zrobić. Całe szczęście w końcu mu się udało, a ona odetchnęła z ulgą, czując jak jej wargi robią się sine. Nie wiedziała czy była zła, gdyby tylko dobrze się czuła, pewnie byłaby wściekła, ale teraz nie miała na to siły.
- Dzięki, doceniam twoją pomoc, ale proszę, więcej tego nie rób... – jęknęła, było jej zimno, zbyt zimno.
Próbując się skupić zaczęła słuchać słów nauczyciela, ale co chwilę uciekała myślami gdzieś indziej. Przyłapywała się na dygotaniu i resztkami sił próbowała to powstrzymać. Cała jej energia była wykorzystywana była do prób ogrzania się, które i tak na nic się zdawały.
Wykonała zadanie, ledwo kojarząc co się w ogóle działo. Całe szczęście miała zdolności manualne i jej amulet wyglądał całkiem przyzwoicie. W gruncie rzeczy naprawdę jej się podobał i miała nadzieję, że będzie mogła go sobie zatrzymać. Udając, że wszystko jest okej, wyszczerzyła się do najlepszej przyjaciółki.
- Jak ci idzie? – zapytała, zerkając na to co zrobiła Fire.
Po chwili zaczęły rzucać zaklęcia. Bianca próbowała się skupić z całych sił, ale za pierwszym razem się nie udało. Całe szczęście, gdy tylko spróbowały ponownie zobaczyła delikatne srebrne światło, które oznaczało powodzenie. Zalała ją fala ulgi, czyli nie przyszła na marne.

Pierwsze zadanie: nie rzucam
Drugie zadanie: 5 + 4 = 9
Kuferek działalność: 31
Kuferek OPCM/ONMS: 6 i 6
Rysunek: moje zdolności plastyczne ograniczają się do patyczaków
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sob Mar 17 2018, 20:53

Prychnęła cicho rozbawiona; nie rozbawił dziewczyny wygląd amuletu oczywiście, a słowa wypowiedziane przez niebieskiego przyjaciela.
- Przylep sobie na piersi i noś jakbyś był prefem, oni też noszą ordery chujostwa, a nuż, widelec staniesz się bohaterem własnego domu, a dzieciaki zaczną Cię pytać o drogę do kibla. - wredny uśmiech pojawił się na ustach ślizgonki.
Nie lubiła prefektów, bo tak; potrafili być najbardziej upierdliwymi wrzodami na dupie, jakich można było spotkać w szkole (a to był w oczach Sałaty naprawdę wielki wyczyn). Raczej nie słuchała ich poleceń, bo przecież miała swój rozum, a każde odjęte punkty, najczęściej za totalną głupoty albo po prostu bycie ślizgonem, zapamiętywała i kalkulowała. W przeszłości planowała nawet zemstę na kilku z nich, ale choroba pokrzyżowała wszystkie plany, prefekci się zmienili i stwierdziła, że najzwyczajniej na świecie będzie ich ignorować.
Z zazdrością patrzyła na kolegę, któremu wręczono łuskę skorpeny, czuła się potraktowana niesprawiedliwie, bo przecież równie bardzo zasługiwała na ten składnik. Zmarszczyła brwi i trochę spoważniała, prostując się jak struna.
- Rzucamy zaklęcie i podobno gotowe. - dodała, wysmarkała nos, po to by żadne gluty nie przeszkadzały w wypowiadaniu zaklęcia. Na chwilę zamknęła oczy, wysiliła wszystkie pozostałe komórki mózgowe i z jak największą dokładnością wypowiedziała pożądane słowa, a idealnie srebrzyste światło wydobyło się z końca różdżki.
- Patrz jakie zdolne z nas bestie — powiedziała i popatrzyła na efekty zaklęć reszty klasy.


Pierwsze zadanie: 3
Drugie zadanie: 6+5 = 11 Cool
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS:0
Rysunek: Chciałam powiedzieć, że nie mam talentu wcale i ogólnie, ale mi się nudziło i chce punkty dla Slutherinu dodatkowe to namalowałam se swój shitty amulet, proszę się z niego nie śmiać i mnie nie obgadywać za plecami memi Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Nottingham UK
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
  Liczba postów : 30
http://www.czarodzieje.org/t15860-cedar-midgley#428346
http://www.czarodzieje.org/t15863-spider-cedar#428347
http://www.czarodzieje.org/t15864-cedar-midgley#428348
http://www.czarodzieje.org/t15861-cedar-midgley#428333




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sob Mar 17 2018, 22:21

Ha - uderz w stół a odezwą się nożyce. Jasnowłosa dziewczyna, winna bycia przydzieloną młodej Midgley do pary, wyłoniła się spośród uczniów. Wydawała się być starsza: jej twarz w oczach Cedki straciła już wszelkie resztki miękkości dojrzewającej nastolatki, ustępując gładkim rysom dojrzałej młodej dorosłej.
- Cedar. Jak drzewo - uśmiechnęła się do przydzielonej partnerki, nie ofiarowała jej jednak dłoni na powitanie.
Głównie dlatego, że miały pracować a profesorskie oko raczej z łatwością powinno wyłowić spośród grona uczniowskiego dwie panienki wymieniające się uściskami dłoni, chociaż ich zadania nieskończone. Byłby dyshonor dla całej rodziny! Dyshonor dla krowy, dyshonor dla świerszcza!
Szesnastolatka, dociskając jeden z supełków, zdecydowała się na inną formę przyjacielskości. Zerknęła na medalion Isilii.
- Ładne ci to wyszło - rzuciła półgłosem, nie mogąc nie docenić ściętej w sierp księżyca łuski.
Szczegóły zawsze tworzą całość, nie są jedynie ozdobą.
Przygotowała różdżkę z lekka niechętnie - jeśli w Hogwarcie istniała osoba bardziej od Cedar niechętna by używać magii w czasie ostatnich zakłóceń, świat powinien implodować. Odetchnęła głębiej nim rzuciły zaklęcie po raz pierwszy - na pracę Isilii. Powodzenie sprawiło, że Cedar poprawiła, bardziej pewna siebie, ułożenie palców na gładkim sosnowym trzonku.
Powtórzyły zaklęcie, tym razem nad amuletem krukonki. Srebro wylało się z końców różdżek, spowiło opleciony sznurkiem kawałek drewna ozdobiony piórkami. Skupienie na zajęciach czasem pozytywnie zaskakiwało. Midgley nie spodziewała się aż tak pozytywnych efektów swojego zaklęcia.
Z całą pewnością dostanie kolejne punkty dla domu - ha! Łącznie dziesięć punkciorów w czasie jednej lekcji!

Pierwsze zadanie: 5
Drugie zadanie: 10
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS: 4/ 1
Rysunek: Szkic, który zrobiła Cedar i efekt końcowy. Jestem leniwa, więc nieszczególnie to wygląda pod względem estetycznym ;)

Nie wiem co piszę. Źle się czuję, jakbym była pijana, ale że termin się zbliża :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15820-ewan-eugene-lanceley#426549
http://www.czarodzieje.org/t15828-ewan#426851
http://www.czarodzieje.org/t15857-poczta-lanceley-a#428244
http://www.czarodzieje.org/t15827-ewan-eugene-lanceley#426823




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sob Mar 17 2018, 23:48

O proszę, proszę! Jakiego mamy śmieszka na sali! Lanceley też parsknął cichym śmiechem nie chcąc zbytnio by Swann podszedł do nich i zaczął dopytywać o powód tej średnio kontrolowanej radości. Kiedy przestał się już śmiać wzruszył lekko ramionami i zmienił ton na śmiertelnie poważny.
- Na pewno nadejdzie taki dzień, że dostaniesz tą odznakę. Jesteś idealną kandydatką. Nie biegasz jak popie*dolona po korytarzu i nie uciekniesz przed pytaniami obsranych dwunastolatków. Twoja mądrość i spokój na pewno zostaną należycie docenione, Letty. Musisz jeszcze chwilę zaczekać - położył jej dłoń na ramieniu, tak o, po prostu w ramach otuchy. Wiedział jednak jak bardzo w nosie ma tych wszystkich gnojków którym wydaje się, że mają cały zamek dla siebie, bo dostali jakąś fancy broszkę od zarządcy tego ośrodka.
- Masz łuskę i nie patrz tak na mnie - przekazał jej ten hojny dar dochodząc do wniosku, że jemu to już nic nie zmieni, a spojrzenie Ślizgonki nieco go przerażało. Wolał dla własnego spokoju i bezpieczeństwa pozbyć się tejże łuski i spać spokojnie, bez obawy, że kiedyś złamie wszelkie zabezpieczenia i udusi go w trakcie snu.
Kiwnął głową, wyciągnął swoją ukochaną różdżkę i zaczął czarować wraz z Sałatką. Pierwsza próba na jej medalionie okazała się sukcesem, więc liczył na powtórkę w przypadku jego amuletu. Nie udało im się jednak aż tak spektakularnie jak za pierwszym razem. Dlatego Ewan podniósł rękę prosząc o konsultację szanownego profesora. Okazało się, że udało im się rzucić zaklęcie co Lanceley skwitował krótkim:
- Najzdolniejsze - chociaż tak naprawdę nie wiedział czy to stwierdzenie jest zgodne z prawdą.

Pierwsze zadanie: 4 (wypadło mi jeszcze 1 i 1, ale wybieram z tego wszystkiego 4), później 5 czyli nieparzysta
Drugie zadanie: 4+2=6 -> 2, parzysta -> sukces!
Kuferek działalność: 12
Kuferek OPCM/ONMS: 6- OPCM, 0- ONMS
Rysunek: takie tam, proszę się ze mnie nie śmiać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Nelson, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 111
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 119
http://www.czarodzieje.org/t15394-demetria-travers#412822
http://www.czarodzieje.org/t15396-omega#412861
http://www.czarodzieje.org/t15805-demi#426046
http://www.czarodzieje.org/t15395-demetria-travers#412833




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 18 2018, 00:01

Niby boląca głowa to tylko wymówka, ale jej to naprawdę nie dawało spokoju. Gdyby to jeszcze było spowodowane bliżej nieokreślonym czymś jak to bywało ze zwykłym bólem to byłoby znośnie, ale jej faktycznie się dostało. Siedziała w ławce opierając się na obu dłoniach, prawie ukrywając twarz, nie rozglądała się już za bardzo próbując się koncentrować na słowach nauczyciela. Pomagało, ale tylko trochę. Mruknęła niezadowolona, gdy usłyszała, że już teraz będą musieli się skoncentrować i to na robieniu jakichś amuletów. Normalnie nie miałaby nic przeciwko, bo nawet interesowały ją takie rzeczy, choć wolała robić bardziej praktyczne przedmioty niż jakieś ozdoby.
- Mamy zrobić z tego wisiorek, taki jak jego albo wymyślić swój - kiwnęła głową w stronę Swanna, co nie było dobrym pomysłem. Skrzywiła się, kiedy to jej uraz postanowił dać o sobie znać, zajebiście. Dobrze, to teraz zróbmy ten amulet, a przynajmniej próbujmy, bo raczej tak to wszystko wyglądało. W małym przebudzeniu kreatywności stworzyła sobie w głowie wzór własnego, na dodatek nie wiedząc czemu postanowiła sobie wszystko ułatwić używając zaklęć (co nie było w jej zwyczaju, ale cii), a że nie była z nich dobra to... utrudniła tylko pracę innym. Zaklęcie najpewniej podchodziło pod małą, lekko zmodyfikowaną bombardę, bo jedyne co zrobiła to porozwalała materiały swoje i okolicznych uczniów. Przeklęła, choć tylko w myślach, nie chcąc się pogrążać jeszcze bardziej, później spojrzała na kuzynkę wzrokiem 'halp', a potem przeprosiła tym, którym przeszkodziła w tworzeniu. Trzeba było nie przychodzić. Jakby tego było mało teraz znów musieli używać zaklęć, na szczęście tym razem w parach, bardzo liczyła na to, że Trixie jakoś to wszystko udźwignie, ona mogła ją teraz jedynie wspomóc i to najlepiej nie rozwalając już niczego. Rzuciły zaklęcia, udanie i to na oba amulety co było dla niej zaskoczeniem, wyczerpała limit pecha na dziś?

Pierwsze zadanie: 4, parzysta
Drugie zadanie: 5 i 1
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS: 2 opcm, 1 onms
Rysunek: chyba się nada xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 2595
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 18 2018, 00:44

Fire myślała, że spierze Malcolma na kwaśnego gumochłona, kiedy odwalił taką głupotę. Odjęcie punktów (tylko pięciu!) Ravenclawowi w żadnym wypadku nie wystarczało dziewczynie. Nie umiała wybaczać, a tym bardziej nie zamierzała puścić całego zdarzenia w niepamięć. To, że przypadkowo ucierpiała też Bianca tylko podsycało złość Blaithin.
Nic dziwnego, że popatrzyła na Caluma, jakby właśnie oznajmił, że zamordował jej salamandrę.
- Pewien Krukon idiota. - mruknęła całkiem głośno, dość ostentacyjnie patrząc na niebieski krawat kuzyna. - Wyjątkowo to nie ty. Myśli chyba, że może mi podskakiwać. - wymamrotała, zaciskając wargi w wąską linię. Dawno nikt nie odważył się na oblanie Fire wodą i to na forum klasy. Obserwwowała, jak Calum radzi sobie (albo raczej nie radzi) z zaklęciem. Słaby stan przyjaciółki budził niepokój Blaithin. Wyglądała mizernie i nawet nie denerwowała się za ciągłe oblewanie wodą. To raczej Fire tym razem przewracała oczami i komentowała uszczypliwie pod nosem profesjonalizm Caluma. Fakt, że chłopak chciał dobrze i się starał, wcale nie poruszał Blaithin, która miała zamiar pogryźć następną osobę chętną do oblania Bianci.
- Dobrze się czujesz? - zapytała próbując zmiękczyć nieprzyjemny ton. Błękitne tęczówki badały reakcje dziewczyny, próbując zrozumieć, co się działo. Nie umiała jednak nie czuć się wściekła. Zerkała co raz w stronę Malcolma. W normalnych warunkach zaciekawiłby ją temat lekcji - klątwy były niezwykle interesujące... Ale teraz myślała tylko o wypróbowaniu którejś na Jonsonie. Wzięła się za robienie amuletu ze znacznie większym zaangażowaniem niżby się tego po sobie spodziewała. Łączneie piórek i liści było nawet przyjemne, więc odrobinę złości gdzieś się zagubiło. Była nawet zdolna powrócić do dobrego humoru, gdyby nie to, że z przyjaciółką Blaithin najwyraźniej działo się coś niedobrego. Mimo, że w pewnym momencie ćwierćwila obdarzyła rudowłosą uśmiechem, nie był to uśmiech w pełni szczery.
Fire westchnęła.
- Chyba jest okej, twój wygląda bosko. Tu muszę trochę wyrównać. - wskazała na zaostrzone patyki złączone w niewielki trójkąty. Zamierzała nastroszyć pióra i dodać trochę drobnostek. Ostatecznie była nawet zadowolona z efektu i Swann najwyraźniej też. - A ty jak sobie radzisz, kuzynie? - zagaiła, zerkając do Caluma i bądź co bądź, spodziewając się jakiegoś pogiętego krzaczora.
Przy rzucaniu zaklęcia pojawiły się drobne komplikacje, ale dziewczyny szybko się z nimi uporały. Lekkie światło utwierdziło Fire w przekonaniu, że amulet będzie działać, ale... i tak miała ochotę wypróbować.
- Hej, Nox, chcesz pomacać? - zapytała głośno, fatygując się ze swojego miejsca, żeby podsunąć @Mefistofeles E. A. Nox pod nos swoje dzieło. Nie zabawiła przy Ślizgonie długo, czasu na to nie starczyło. Lekcje miała niebawem się skończyć, ale cóż, Blaithin miała niedokończone sprawy.
Wracając do siebie, dostrzegła całkiem blisko sprawcę całego zamieszania (@Malcolm Braian Jonson. Momentalnie poczuła, że znowu czerwienieje przez gniew. Zazwyczaj hamowała się na lekcjach. To, że wcześniej go nie zaatakowała było wynikiem szoku. Teraz nie umiała się powstrzymać, żeby nie znaleźć się błyskawicznie obok chłopaka i pchnąć go mocno w ramię. Jednocześnie pomogła mu się odchylić w dogodny sposób, żeby kolanem uderzyć w brzuch. Czy musiała cokolwiek mówić? Cokolwiek dodawać? To była jawna zemsta zarówno za nią, jak i Biancę. Była drobna i mimo, że zła, to nie mogła mu faktycznie zrobić krzywdy. Co najwyżej sprawić, ze trochę go poboli. Całe zamieszanie nie trwało długo, mocno skupieni na własnych amuletach pewnie się nie zorientowali.
Wzięła głębszy oddech i rzuciła niewerbalne Furnunculus. To, że na twarzy Malcolma pojawiły się białe krosty i bąble nie wywołało uśmiechu Fire. Cofnęła się, żeby przypadkiem Swann nie zechciał jej rozbrajać. Musiała mu oddać, po prostu musiała. W razie czego była jeszcze gotowa na obronę i Protego.

Pierwsze zadanie: 3>2>6
Drugie zadanie: 2 i 5 po przerzutach, 7
Kuferek działalność: 15
Kuferek OPCM/ONMS: 37/15
Na furnunculus 1, przerzut na 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 576
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 635
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 18 2018, 13:33

Skrzywił się nieznacznie, gdy jego niewinne nieoczekiwane przytulenie wyrwało z piersi niższego Puchona tak nieszczęsny krzyk. Liam nie znał walijskiego, samemu posługując się najczystszym angielskim, rodem z dostojnych, londyńskich alejek. Nie przeszkadzało mu jednak roześmiać się na tak gwałtowną reakcję, nawet jeśli uszy szatyna nie były po tym wrzasku tak wesołe jak ich właściciel.
- Pfff… Jack? – zapytał łagodniej, nieco wychylając się znad jego barków, by móc zerknąć mu w twarz, póki co ani myśląc się odklejać. Chciał sprawdzić czy żyje; takiego pisku się nie spodziewał. Nim jednak zdążył rzucić mu jakieś przerywane chichotem przeprosiny, zerknął znów na Neirina. – Lubię? Kochamy się, nie widać? – przycisnął się mocniej, robiąc głupiutko-niewinny wyraz twarzy. – Tak się cieszy na moje przyjście, że aż zapomina angielskiego! – usiadł tuż obok Jacka, wciąż potwornie rozbawiony i ułożył dłonie w kształt serduszka. – Też mogę zapomnieć. Aishiteimasu, Jack! - zażartował, a później wysłuchał złośliwego szeptu swojego „nowego kochanka”, który nieco zmazał mu uśmieszek z twarzy. Cóż, widniejący na tablicy napis również nie zachęcał do szczerzenia się dalej, ale Rivai starał się pozostać pozytywnym. Przynajmniej ucieszył go ten koc…
Zajął się swoim zadaniem, w pierwszym, dzikim odruchu łapiąc za kolorowe pióra. Cóż.. ktoś wyciągnął mu spomiędzy palców te śliczne, tęczowe lotki żmijoptaka, ale nie czuł się zawiedziony, zostając z nieco mniej ekstrawaganckimi przedmiotami. Przynajmniej udało mu się w ostatniej chwili pochwycić czyjś dość spory ząb, a nawet wygrzebać spod wodorostów smoczą łuskę! Może nie palił się tak zaciekle do drugiej części zadania, która wydawała mu się ostro nie na miejscu, ale nie potrafił nie ucieszyć się na tak kreatywne zadanie w początkowym stadium lekcji. Żadne podręczniki, żadne kartkówki i, chwała Merlinowi, żadnego nocnego łażenia po lesie. Nareszcie mógł się wyżyć artystycznie…
… choć szło mu raczej ciężko.
Liam wziął sobie za punkt honoru, żeby jego dzieło było ładne, toteż przez całą lekcję raczej nie wyciągał z ust słów, wyglądając na tak skupionego przy siłowaniu się z kamiennymi pnączami, że jeszcze chwila, a mógłby znieść jajko. Przebijanie smoczej łuski, by wpleść w nie wcześniej pościnany rzemyk również nie było zadaniem łatwym… choć wszystko i tak wydawało się dziecinadą przy plątaniu nici wokół skalistego kręgu; to zajęło mu zdecydowanie najwięcej czasu, choć efekt całkiem mu się podobał… było dość krzywo… linki były luźniejsze w pewnych miejscach, a wbite jagody jemioły nieco ciążyły na konstrukcji, ale hej! Trzymało się!
- Hm? – zajęty własną pracą był aż podejrzanie cicho podczas całej lekcji. Ze skupienia wyrwał go dopiero głos Mefisto, który wyprostował w zaskoczeniu Liama, jakby chłopak w tym całym pleceniu nitek na okręgu zapomniał, że poza nim i amuletem były również osoby trzecie. – Ah, jasne! – zreflektował się szybko, uśmiechając się do niego wesoło. - … o rany! Nawet wyrzeźbiłeś łapkę na łusce! – poświęcił chwilę, by pochylić się nad dziełem Ślizgona. Pokiwał w uznaniu głową, robiąc nieco żałosną minę. – Aż żałuję, że sam na to nie wpadłem… choć nie wiem czy to by pomogło upiększyć mój amulet. – uniósł kamienny okrąg na wysokość swoich oczu, wpatrując się krzywo w jagody jemioły. – Nawet to znane mugolskie dzieło…. Mm.. Nona Miza? – skrzywił się. Chyba nie tak…Mona Lisa! Nawet gdybym wyciosał na tym Mona Lisę, chyba niewiele wartości estetycznych by to wniosło. – zaśmiał się sam z siebie, pomagając mężczyźnie zakląć jego amulet. Z uśmiechem zauważył, że zaklęcie najprawdopodobniej się udało, gdy Mefistofeles postanowił sprawdzić jego działanie na własnej skórze.
- Nie dotykaj tego! – syknął na niego, aż dając mu po łapach. Co prawda niezbyt mocno, by przyćmić ból bijący od przeklętego przedmiotu, ale wilkołak z pewnością poczuł nawet to delikatne upomnienie ze strony Liama. – Weź… przecież to boli.. – dodał szybko z czymś, czemu najbliżej było do troski. No shit, Rivai, że boli… nie wiedział, że cierpienie fizyczne było jednym z ulubionych zajęć Ślizgona, więc zdecydowanie przejął się tak nieuważnym odruchem. Ależ to zaklęcie było nie na miejscu… aż zerknął niezbyt miło w kierunku Swanna, gdy ten akurat zajmował się inną grupką uczniów.
A później wraz z pomocą wilka zaczarował swój amulet… a przynajmniej tak mu się zdawało..? Z różdżki Mefistofelesa wybiegło światełko, acz z jego drewnianego ustrojstwa… nic. Bukowe różdżki bywały naprawdę potwornie kapryśne.
- Um.. myślisz, że się udało? – zapytał nieco nieprzekonany, by zaraz podnieść gwałtownie łeb i spojrzeć stanowczo na wilkołaka. – Byle nie sprawdzaj!
… jak nie jego, to amulet prefekt Gryffindoru. Powiódł za nią nieco rozczarowanym spojrzeniem. Jasne, najlepiej wszyscy ułóżmy wieżyczkę z wisiorków na łbie Noxa.


Pierwsze zadanie: 5.
Drugie zadanie: 4+2=6 (a później 4).
Kuferek działalność: 2.
Kuferek OPCM/ONMS: 12/3.
Rysunek: klik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 285
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://www.czarodzieje.org/t15514-ophelie
http://www.czarodzieje.org/t15516-poczta-ophelii
http://www.czarodzieje.org/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 18 2018, 14:37

Cierpliwie wysłuchała tego krótkiego wykładu profesora, przyglądając się podczas niego tym przeróżnościom rozłożonym na stole. Kiedy usłyszała, co będą dzisiaj robić, wzrokiem odszukała elementy, które chciała mieć w swoim amulecie. Samo stworzenie go okazało się być trudniejsze, niż początkowo sądziła. O ile wybranie elementów, z których będzie się składał i zaczęcie pracy poszło jej sprawnie, tak już z dołączaniem poszczególnych części było gorzej. W sumie to mogła się spodziewać, że wszelkie łuski nie będą przyjemne w dotyku i próby przytwierdzenia ich będą naprawdę ciężkie, ale żeby aż tak pociły jej się przez to ręce, to nawet sobie nie wyobrażała! Po piątej z rzędu porażce spróbowała z kamyczkami, które wyślizgiwały jej się z palców, piórkami, które do nich przyklejały, jagodami jemioły wyskakującymi we wszystkie możliwe kierunki... Podsumowując - amulet, zamiast ładnie tworzyć całość, rozpadał się w rękach. Swann oczywiście kazał jej zaczynać robotę od początku. Była w plecy ze straconym czasem, ale co miała zrobić? Spróbować przecież mogła. Tylko że drugie podejście również okazało się być fiaskiem i nie mogła podejść do drugiego zadania. Super. Jakby to była jej wina, że pociły jej się ręce. Nie odezwała się jednak ani jednym słowem i czekała, aż Maili będzie gotowa do rzucenia zaklęcia na jej amulet, żeby ją wesprzeć.

Pierwsze zadanie: 1 -> 1
Drugie zadanie: 4 i 4
Kuferek działalność: 0!
Kuferek OPCM/ONMS: 6 opcm/3 onms
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 18 2018, 19:17

Jakoś tak nigdy nie miała ręki do zwierząt, chociaż bardzo mieć chciała. Ze smutnym losem pogodziła się jakoś na piątym roku i na zajęcia z opieki nad magicznymi stworzeniami przychodziła coraz rzadziej. Ostatnio opuściła ich jeszcze więcej, ale wyjątkowo nie była to jej wina - miała oficjalne uzdrowicielskie zwolnienie z zajęć po zmroku. Przez to wszystko trochę jej wyleciało z głowy, że takie lekcje w ogóle istnieją. A aktualne miały odbywać się w klasie i mieć jakiś związek z obroną przed czarną magią, więc nawet chciała na nich być. Liczyła na jakieś rzucanie zaklęć. Wtedy zawsze błyszczała.
Wpadła do klasy jakoś w trakcie wykładu Swanna. Skinęła mu i przeprosiła niewerbalnie lokując się w najbliższej wolnej ławce, żeby nie przeszkadzać jeszcze bardziej. Szczególnie, że profesor mówił coś o amuletach, afrykańskich plemionach i innych takich. To było to co Harriettki lubiły najbardziej. Zafascynowana, odrobinkę odpłynęła przy nudniejszej części wykładu. Niestety "najnudniejsza" była też tą najbardziej praktyczną i w efekcie Ettie nie miała pojęcia jak amulet zrobić. Trochę podpatrzyła od innych, trochę zaimprowizowała i wyszło jej całkiem ładnie. Mogłaby taki nosić nawet. Nie wiedziała czy Swannowi odpowiadał, ale nic nie mówił, więc chyba nie było najgorzej.
Kolejny etap mieli robić w parach. Niby zaklęcie było tak hardcore'owe, że sami nie dadzą rady. Ettie rozejrzała się po przeszczepach, które siedziały w klasie. Sory, ale jeżeli ona miała nie dać rady jakiemuś zaklęciu, to nikt stąd jej nie pomoże. Lysa szanowała, ale on już był zajęty, a poza tym uważała, że jest tak samo dobra jak on i nie potrzebuje pomocy, a Hudson do najbardziej rozgarniętych nie należała, więc dobrze dla niej. To, że ona mogłaby komuś pomóc, nie przyszło jej do głowy.
Zanim nauczyciel zdążył ją komuś przydzielić, rzuciła zaklęcie. Z różdżki wyleciała jakaś mgiełka, więc chyba się udało.
- Ha! - wyprostowała się dumnie i zwróciła się do profesora - Udało mi się samej!
Nauczyciel chyba jej nie uwierzył, bo sprawdził amulet jakimś zaklęciem testującym. Ettie na moment straciła rezon, ale po chwili okazał się, że jednak działał. Spojrzała na Swanna szelmowsko - liczyła na jakieś pochwały.

--------------------
Pierwsze zadanie: 3
Drugie: 2, przerzut na 5 i parzysta(2)
Kuferek: 66
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1253
  Liczba postów : 1206
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pon Mar 19 2018, 00:16

To zdecydowanie nie był mój dzień. Starą metodą, zwyczajnie wypunktuję, co mi poszło nie tak.
Po pierwsze, chociaż może nie powinienem poświęcać tej sytuacji ani jednej myśli więcej, było mi cholernie wstyd za to, co zrobiłem Biance. Chociaż raczej byłem wkurzony na magię, że po raz kolejny mnie zawiodła i odwróciła działanie rzucanego przeze mnie zaklęcia. Nie pierwszy i nie ostatni raz, tylko ironią losu zdarzało się to niemal zawsze wtedy, kiedy próbowałem komuś w czymś pomóc. Czy to miała być dla mnie lekcja, żeby podobnych działań już nigdy nie podejmować?
Drugą sprawą był fakt, że wylądowałem w parze z oprawcą mojej kuzynki i siostry kumpla, wobec czego z miejsca sceptycznie nastawiłem się do postaci młodszego Krukona, który chyba w Ravenclawie znalazł się dlatego, że przegrał zakład, bo sądząc po jego wybryku, pomyślunku było w nim tyle co nic. Serio myślał, że nie ujdzie mu to na sucho (hehe)? Nie odezwałem się do niego ani słowem, jedynie obrzuciłem nieco pytającym spojrzeniem, a gdy nie patrzył, wywróciłem oczami. Cudownie. Z tęsknotą spoglądałem na Zakrzewskiego, który lepił swój amulet.
A'propos amuletów - myślałem, że to naprawdę będzie mój konik! Co jak co, ale pracowałem z amuletami spory kawałek czasu i naprawdę się temu poświęciłem. Problem był taki, że ja skupiałem się bardziej na jubilerskiej części tego biznesu, na metalach i kruszcach, i ich właściwościach, a dodatkowo na walorach estetycznych, co by ktokolwiek chciał je nosić. Natomiast na zajęciach przyszło nam kleić i pleść amulety ze sznurków, rzemyków, piórek, gałązek i innych pierdół, z którymi doświadczenie miałem zerowe lub nawet mniejsze. Nieszczególnie miałem pomysł, coś tam zrobiłem, coś zacząłem, ale szło mi jak krew z dupy. Powoli i boleśnie. Spodobała mi się taka jedna łuska, ładnie błyszczała do światła i chciałem ją wpakować do środka rzemykowego koła, które stworzyłem. Klej nie chciał jej złapać, wobec tego zirytowałem się i sięgnąłem po różdżkę.
To był taki błąd... Powinienem być znacznie mądrzejszy po wcześniejszych szaleństwach, które odwalił ten zepsuty patyk, który nie nadawał się już chyba nawet do dłubania w nosie. Coś strzeliło, poszły iskry - łuska nietknięta, nadal nieprzyklejona, za to po sali rozszedł się chyba najgorszy z możliwych rybich smrodów. Swąd tak paskudny, że mało brakowało, żebym nie zostawił pod ławką prezentu w postaci resztek śniadania. Oczywiście, że wszystkie głowy odwróciły się w moją stronę w poszukiwaniu źródła nowego rodzaju broni biologicznej. Cudownie. Jestem pewny, że waliłem tą zasraną rybą do końca tygodnia.
Poddałem się przy tworzeniu mojego dzieła i ostatecznie dolepiłem jakieś randomowe piórko i uznałem, że moja praca tutaj dobiegła końca. Cieszyłem się z powiewu świeżego powietrza w sali, mimo że nieźle pizgało od okna. Swann był zmuszony wywietrzyć przeze mnie salę. Do młodszego ziomka nie odezwałem się do chwili rzucania zaklęć, jako że musieliśmy je rzucić jednocześnie. Pewny porażki, wycelowałem różdżkę w amulet i powiedziałem formułę zaklęcia. Coś znowu trzasnęło, ale efekt na pewno dalece odbiegał od zamierzonego.
- Radzę go nie dotykać. Mam wrażenie, że rzuciliśmy na niego klątwę i przysporzy więcej kłopotów niż pożytku - poinformowałem nauczyciela, gdy przyszedł zweryfikować naszą pracę.
Już od wejścia byłem pogodzony z Trollem, którego teraz niewątpliwie dostanę.

Pierwsze zadanie: 2
Drugie zadanie: 1,2
Kuferek działalność: 10
Kuferek OPCM/ONMS: coś tam, nieistotne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Galeony : 20
  Liczba postów : 155
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15199-poczta-profesora-swanna#405513




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pon Mar 19 2018, 17:27

- Panno Wykeham, minus pięć punktów dla domu za niestosowanie się do zaleceń - zwrócił uwagę @"Hariette Wykeham", gdy ta zbuntowała się i zdecydowała, że sama rzuci zaklecie.
Swann nie był zbyt zadowolony z obrotu spraw, jaki nastąpił na zajęciach. Spodziewał się spokojnego dziergania amuletów i późniejszego ich zaklęcia bez żadnych wypadków. Uczniowie najwyraźniej jednak nie znali pojęcia „dyscyplina” i „spokój”, więc nie dość że musiał co chwila wietrzyć, nakazywać im sprzątanie i sprawdzać, czy radzili sobie z czarami, to jeszcze niektórym nieco odbiło.
Czy Dear naprawdę nie mogła się powstrzymać? Profesor zareagował od razu, rzucając Finite na Krukona.
- Panie Dear, proszę zaprowadzić Jonsona do Skrzydła Szpitalnego – zwrócił się do @Calum O. L. Dear. - Panno Dear, minus trzydzieści punktów dla Gryffindoru i szlaban. Może przemyśli sobie pani własne postępowanie podczas czyszczenia szkolnej sowiarnii.
Tak jak ostrzegał przed rozpoczęciem, skończyło się na ukaraniu. Przez myśl przeszło mu nawet, żeby kazać Gryfonce posprzątać salę po zajęciach, ale to nie skończyłoby się zbyt dobrze. Kazał więc wszystkim opuścić salę, sam zabierając się za porządki.

z/t dla wszystkich

Punkty postaram się za chwilę rozdać, a jeśli mi się nie uda, to otrzymacie je najpóźniej jutro wieczorem. Osoby, które wykonały rysunek, mają dodatkowy punkt z działalności artystycznej i 5 punktów dla domu, ponieważ wiem od Was, że się namęczyliście. Jeśli ktoś nie wykonał któregoś zadania, nie otrzymuje punktów z danej dziedziny. Za zaklęcie, z racji tego, że można je rzucać za punkty z onms i opcm, będziecie mieli możliwość wyboru, do której dziedziny go sobie dopiszecie. Dzięki za przyjście!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sro Cze 13 2018, 10:49

Przez drobną twarz rudowłosej ślizgonki przemknął cień zaskoczenia, gdy pojawiło się powiadomienie dotyczące zajęć z OPCM, których nikt po sytuacji z Aidenem do końca roku się nie spodziewał. No, przynajmniej nie Nessa. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że się nie ucieszyła. Ba, lubiła najzwyczajniej w świecie rzucać zaklęciami, a jej nowa różdżka sprawdzała się w tym doskonale. Żmijoptak naprawdę był jej opiekunek i już miała w planach kupno małego, uroczego zwierzątka.
Nadszedł czwartkowy poranek. Zwlokła się z łóżka po przespaniu raptem trzech godzin i zajęła się poranną toaletą, doprowadzając twarz do stanu używalność. Ubrała krótkie, czarne spodenki od szkolnego mundurka — przerobione, męskie spodnie właściwie, w które wciągnęła lekką koszulę z godłem domu wyszytym na kieszonce na piersi. Burzę rudych włosów wyjątkowo wyprostowała, pozwalając, aby sięgały jej za pas, podpinając je tylko z prawej strony wsuwką. Złapała za przygotowaną poprzedniego wieczora torbę i zeszła do pokoju wspólnego, rozglądając się w poszukiwaniu towarzystwa, a to, co zobaczyła, no cóż, wywołało diabelski błysk w jej orzechowych ślepiach..
I tak właśnie @Heaven O. O. Dear , @Mefistofeles E. A. Nox i @Enzo Zaccaria pokonywali razem szkolne korytarze w towarzystwie potwora z loch Ness, prowadząc żywą konwersację. Ruda miała tak silny dar przekonywania, że nie mogli jej przecież odmówić po tym, co zrobiła. Mianowicie Heaven rzuciła się na szyję, oznajmiając, że po prostu musi z nią iść, bo dawno nie były razem na zajęciach (szlajała się tylko z urodziwą puchonką albo Orzełkiem, co zrobić?), Mef został zaatakowany w fotelu nagłym atakiem na jego kolana i delikatnym pstryczkiem w nos, tak pieszczotliwie, poprzedzonym tym, że się pogniewa, jak jej ulubiona maskotka do spania z nią nie pójdzie. Z Enzo było trochę trudniej, bo jak zwykle zaszył się gdzieś w roku. Bez zbędnego gadania złapała go za rękę i wyciągnęła z nimi, posyłając mu spojrzenie, któremu strach było odmówić. Oczywiście wiedziała, że i tak by z nią poszedł. Studentka z zadowolonym z siebie grymasem na twarzy przesunęła wzrokiem po twarzach swoich dzisiejszych ofiar, z trudem powstrzymując się od śmiechu.

— I przysięgam, że was Z A B I JE jak znów stracimy punkty i zejdziemy poniżej tysiąca! — rzuciła głośniej, niby to groźnie, wskazując na nich palcem kolejno, chociaż największe obawy miała co do Mefisto. Wiedziała, że żadne z jej kochanych wężyków się jej nie boi i traktuje jej groźby żartem, chociaż tym razem była naprawdę poważna. Bo nie po to zapierdalała jak dziki osioł cały rok, żeby teraz nawet tego tysiąca nie mieli. Skręcali właśnie w korytarz, kiedy to ich oczom ukazała się dwójka uczniów. Wyjątkowych, należących do ulubionego towarzystwa wilkołaka. @Neirin Vaughn i @Jack Moment widocznie też szli na zajęcia. Uniosła dłoń, machając im na przywitanie i tym samym małe przedszkole Nessy się powiększyło, porywając kolejne ofiary. Bo po co mieli iść oddzielnie, skoro byli już razem? Zwłaszcza że Mefistowo-borsukowy trójkąt wzajemnej adoracji był tak zżyty. Vaughna miała okazję lepiej poznać, za to Momenta znała tylko z widzenia i może to była jedna z tych życiowych okazji nawiązania nowych relacji i związania się nowych nitek. Albo nie. Nie wiedziała, nie mogła zdecydować. Niemniej jednak obserwowała go przez chwilę, ostatecznie jednak uśmiechając się pod nosem na wspomnienie ostatnich zajęć z Bennettową, gdzie wyjątkowo dobrze szło mu doprowadzanie Blaith do pasji. Wbrew pozorom to wcale nie było takie łatwe, bo zwykle była obojętna.
— Ciekawe jak nauczyciel poradzi sobie z przełamaniem traumy wśród dzieciaków. Współczuję mu, bo z tego, co słyszałam, mają naprawdę negatywne odczucia względem tego przedmiotu. — mruknęła cicho, idąc gdzieś pomiędzy Heaven, a Jackem. Przeczesała palcami kosmyk rudych włosów, odgarniając go za ucho i po chwili już byli w klasie, kierując się do ławek.
Omiotła spojrzeniem puste pomieszczenie i wzruszyła delikatnie ramionami, zdziwiona tak słabą frekwencją. Czyżby było gorzej, niż sądziła? Padło na jedne ze środkowych biurek w rzędzie pod oknami. Dziewczyna zajęła miejsce przy szybie, kładąc torbę na kolanach i zabierając się, za wyciągnie rzeczy na drewniany blat, a następnie kładąc przedmiot na parapecie tak, aby pod ręką był w razie potrzeby sięgnięcia po jakiś dodatkowy materiał pomocniczy. Przejechała dłonią po okładce podręcznika, zawieszając spojrzenie gdzieś w przestrzeni przed sobą. Heaven i Enzo zajęli ławkę za nią, natomiast Neirin usiadł na krześle przy oknie przed nią. Jej to było na rękę, do każdego prosto było się odezwać. Pozostała jeszcze kwestia Jacka i Mefista, bo chyba obydwoje mieli chrapkę na rudego puchona. Nic dziwnego, Nei był niewątpliwie w swoim indywidualizmie uroczy. Korzystając z tego, że nauczycielki jeszcze nie było, usiadła bokiem i wędrowała zaciekawionym spojrzeniem po twarzach swojej żółto-zielonej ferajny, ostatecznie zatrzymują spojrzenie na Włochu, którego wyraz twarzy jak zwykle był bardzo szczęśliwy i zadowolony.

— Moglibyśmy zająć się magią defensywną. To by było przydatne po ostatnich demonstracjach. Dawno też nie było zajęć z boginem czy rozbrajaniem. Macie jakieś podejrzenia?
Złapała za książkę i przyciągnęła ją do siebie, kładąc na kolanach. Otworzyła spis treści, wędrując na niego spojrzeniem i próbując zgadnąć. Sama nie wiedziała, na jaki typ zajęć ma ochotę. Materiał był taki bogaty.. Ostatecznie jej wzrok na dłużej zatrzymał się na patronusie.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 107
  Liczba postów : 117
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sro Cze 13 2018, 12:24

Ala bardzo czekała na zajęcia z obrony przed czarną magią. Był to jeden z bardziej interesujących ją przedmiotów, na co wpływ miała niewątpliwie kariera jej ojca. Młoda czarownica wyszła chwilę wcześniej, kierując się z wieży kruków prosto do klasy. Nie przeszkadzało jej, że zwykle chodzi i siada sama na lekcjach, miała, chociaż większą szansę na skupienie się i zaangażowanie. Jako pilna uczennica domu Roweny, ubrała przepisowy mundurek — plisowaną spódnicę w kratę ( w kolorach domu, podobnie jak związany pod szyją krawat) i białą koszulę. Miała ona krótki rękaw, zapinana na rząd perłowych guzików, z wyprasowanym kołnierzem. Jasne włosy związała w wysokiego kucyka. Przyciskała do piersi książkę, mając na plecach jedynie niewielki plecak w różowym kolorze, do którego przyczepiony był puszysty breloczek. Jak zwykle uśmiechnięta i zadowolona z życia, skręciła w odpowiedni korytarz i następnie weszła do wybranej przez nauczycielkę sali.
Rozejrzała się z ciekawością, dostrzegając grupkę uczniów, do których kiwnęła głową na dzień dobry z uśmiechem, nie mówiąc jednak niczego. Skierowała się do drugiej ławki w środkowym rzędzie, zajmując miejsce bliżej wyjścia z klasy. Wyjęła przybory, odwiesiła na oparcie krzesła plecak i ułożyła przygotowaną do rzucania zaklęć różdżkę na brzegu ciemnego, starego mebla. Jej błękitne ślepia lustrowały fakturę drewna, tak pięknie widoczną na szkolnych ławkach. Westchnęła cicho, rozwijając pergamin i maczając pióro w atramencie, zaczęła coś pisać i przygotowywać sobie podkład pod notatki na lekcję. Zawsze robiła to bardzo sumiennie, przepisując te, które ewentualnie nie wyszły w dormitorium. Wolną dłonią przysunęła do siebie podręcznik, otwierając gdzieś mniej więcej na środku. Los chciał, że padło na stronę związaną z zaklęciami dotyczącymi obrony przed boginem czy dementorem. Uśmiechnęła się pod nosem, zajęta swoimi rzeczami. Nie chciała przeszkadzać dość głośnej i wesołej mieszance puchonów ze ślizgonami. Odłożyła pióro do kałamarza i odsunęła na bok pergamin, podpierając się łokciem o blat ławki. Na ręku podparła twarz, przysuwając, przysuwając bliżej wolną dłonią księgę i zagłębiając się w lekturze, nie marnując czasu. Zawsze mogła dzięki temu być lepiej przygotowana do lekcji.


/można się dosiąść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sro Cze 13 2018, 20:54

Ostatnio pogoda była piękna. Ciepła. Miał tylko ochotę w wolnych chwilach siedzieć przy jeziorze albo chociaż na błonach z wyciągniętymi nogami i książką. To było wspaniałe. A i rozmowy dzieciaków niezbyt mu przeszkadzały. Wyciszał się w ten sposób. To były ostatnie chwile wolności. Jak nadejdą ferie letnie to będzie musiał wrócić do domu choć na chwilę. Do rodziców, którzy będą kręcić głową w niezadowoleniu. Powiedzą to ca zawsze, że ten rok szkolny mógł spędzić bardziej produktywnie a przynajmniej zacząć robić jakieś kursy do pracy. Wypominaliby mu jak zawsze, że dzieciaki w jego wieku już dawno pracują i to wcale nie na tak niskich stanowiskach. Znów by się zaczęły wywody niezadowolenia dlatego tak bardzo nienawidził wracać na wakacje do domu choćby na kilka dni. Niby wynajmował swoje mieszkanie, ale sumienie mu nie pozwalało całkowicie zostawić rodziców zwłaszcza kiedy jego starsi bracia zwyczajnie mieszkali z nimi a nigdy nie byli geniuszami nawet kiedy rodzice zamykali ich w formie kary w piwnicy. Ale przeżyje to. to tylko wakacje. Rozerwie się trochę w klubach i zapomni o tych ciężkich dniach kiedy będzie pod ich dachem.
Wszedł do klasy gdzie w środku już było kilkoro uczniów którzy mniej lub bardziej cieszyli się na lekcję. Wolał to niż jakieś cholerne runy, które wymagały od niego więcej myślenia, ale też nie były złe. Dla niego nic nie było złego. Przysiadł się do krukonki imieniem @Alise L. Argent mając nadzieję, że nikomu też nie zaklepała miejsca obok. kojarzył ją z pokoju wspólnego krukonó. Chyba była troszeczkę od niego młodsza, ale nie miał pewności. Wyglądała na miłą, seksowną i zaczytaną. Przywitał się z nią oraz z innymi uczniami i podparł się o ławkę wyraźnie zamyślony i zaspany i nieświadomie zaczął się przyglądać dziewczynie i jej poczynaniom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sro Cze 13 2018, 23:01

Pójście na OPCM z @Min Taehyung, @Cheong Jungkook i @Youngjae Sprouse było złym pomysłem. Nie tylko dlatego, że przez całą drogę pieprzyli jakieś głupoty i ciągle czuł się atakowany, gdy mówili słowo „rybka” lub coś w tym stylu. Choć musiał przyznać, że nie powiedzieli aż tylu „rybek”, ile mogli powiedzieć. W każdym razie wciąż było to dla niego niepojęte, jak mógł się z nimi przyjaźnić. I to w gruncie rzeczy naprawdę mocno się przyjaźnić, bo nie tylko byli dla niego ważni, ale byli też mu zwyczajnie i po ludzku bliscy. No i lubił spędzać z nimi czas, mimo że bywali cholernie irytujący.
Wszedł do klasy, nie odzywając się ani słowem i tylko zerknął za siebie na swoich przyjaciół. Czym prędzej zajął jedną z wolnych ławek, uśmiechnął się szeroko i zobaczył @Adam Henderson. Od razu postanowił mu pomachać na powitanie, mając nadzieje, że Krukon to zauważy i mu odmacha. Chociaż, możliwe, że tego nie zauważy, bo był wyraźnie zaspany, a Ben pomachał mu raczej z oddali, bo postanowił nie przeszkadzać i nie podchodzić bliżej. Gdy już zajął swoje miejsce, skinął na Zelo, który wlókł się z jakiegoś powodu jak ślimak. Poklepał krzesło obok siebie i wyjął swoją różdżkę, od razu zastanawiając się nad tym, co tym razem będą robić na jego ukochanych zajęciach. Bo, nie ma co się oszukiwać, OPCM było od zawsze ukochanym przedmiotem Bena, na równi z zaklęciami. Eliksiry tylko lubił, zielarstwo lubił średnio, ale musiał się go uczyć przez to, że chciał być aurorem, a transmutacja... Transmutacja to transmutacja. Nie potrafił jej nie lubić.
Nie wiedział, gdzie usiadł Kookie z Tae, ale popatrzył na Zelo, uśmiechając się wesoło, jak dziecko, które zaraz ma dostać zabawkę lub jakieś słodycze. — Ciekawe co będziemy dzisiaj robili na zajęciach... — odparł z ekscytacją, zacierając rączki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 61
http://www.czarodzieje.org/t16142-cecily-rosewood
http://www.czarodzieje.org/t16188-i-feed-on-the-fear-that-s-behind-your-eyes
http://www.czarodzieje.org/t16204-hans
http://www.czarodzieje.org/t16143-cecily-rosewood#441977




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sro Cze 13 2018, 23:49

Cecily niespiesznie szykowała się na zajęcia OPCM. Pośpiech był zbędny - i tak, jak zwykle zresztą, zjawi się w sali o wiele za wcześnie. Z większą niż zazwyczaj dbałością przygotowała się zarówno pod względem merytorycznym, jaki i wizualnym do zajęć. Lubiła zarówno przedmiot, jak i profesor Cortez, dlatego chciała się pokazać z jak najlepszej strony. Przeczesała ostatni raz włosy i z torbą wypełnioną niezbędnymi przyborami ruszyła do klasy.
Wchodząc do sali, omiotła wzrokiem wszystkich obecnych. Trochę dłużej niż na innych zatrzymała wzrok na Krukonie, który, jeśli dobrze pamiętała, nazywał się @Ben Rogers. Jak można było się spodziewać, otoczony był wianuszkiem znajomych. Ledwie zauważalnie skinęła mu głową. Nie znalazłszy nikogo interesującego, do kogo mogłaby się przysiąść, zajęła miejsce w ławce pod oknem i wyjrzała przez nie. Błonia jaśniały w blasku słońca, a widok lśniącej tafli jeziora sprawił, że myśli dziewczyny powędrowały w kierunku zbliżających się wakacji. Nie zwracała zbytnio uwagi na to, co się działo w klasie, wyciszając się przed zbliżającymi się zajęciami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 107
  Liczba postów : 117
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Cze 14 2018, 17:08

Blondynka siedziała w milczeniu, całkiem zapatrzona w książkę. Bystre, błękitne ślepia z uwagą i skupieniem pochłaniały kolejne literki. Nie przeszkadzał jej hałas czy wchodzący do klasy uczniowie, śpieszący na lekcję obrony przed czarną magią. Krukonka miała to do siebie, że potrafiła się wyłączyć i całkiem ignorować otaczający ją świat, gdy przychodziło co do czego. Poprawiła twarz spoczywającą na dłoni, po czym westchnęła cicho, przewracając kartkę. Przez myśl jej przeszło, czy może Carson dotrze na zajęcia? Ostatnio nie miały dla siebie zbyt dużo czasu. Wolną rękę uniosła, przeczesując palcami po kosmykach włosów, przerzucając wcześniej opadający na ramie koński ogon, na plecy. Miała wrażenie, że ktoś na nią patrzy, jednak z początku całkiem je ignorowała, uznając, że pewnie zastanawiają się, kim jest albo po prostu dostrzegli ją, wchodząc do klasy. Nie była zbyt popularna, niewiele osób wiedziało nawet, jak ma na imię. Gdy jednak wrażenie nie ustawało, zdecydowała się rozejrzeć.
Przez twarz przemknął jej wyraz zdziwienia, gdy jej spojrzenie spotkało się ze wzrokiem @Adam Henderson, który właściwie nie wiedząc, jak i kiedy, zdecydował się zająć obok niej miejsce. Patrzyła tak chwilę w milczeniu, po czym nieco speszona wyprostowała się i zabrała rękę ze stołu.
- Przepraszam, nie zauważyłam Cię! - rzuciła z zakłopotaniem, że sama zajmowała znaczną część ławki. Pośpiesznie zgarnęła swoje rzeczy na bok, po czym poprawiła się na krześle i korzystając z nieobecności nauczyciela w sali, przekręciła się nieco jego stronę. Nie miała pojęcia kim jest krukon, który zdecydował się być dziś jej partnerem do zajęć, jednak wyglądał na znacznie starszego od niej. Ala jak to miała w zwyczaju, uśmiechnęła się łagodnie i wyciągnęła rękę w jego stronę, przedstawiając się.
- Chyba się nie znamy, co? Jestem Alise, miło mi. - zaczęła, nie spuszczając wzroku z rozmówcy. Wiedziała, że znacznie grzeczniej i poważniej wygląda, gdy podczas prowadzenia konwersacji było się skupionym na towarzyszu, a nie gdy rozglądało się na boki. - Przesunąć Ci się jeszcze, czy masz wystarczająco miejsca?
Dodała pogodnie, dłońmi przekładając rzeczy na drewnianym blacie ławki, tak, aby podzielić mniej więcej po równo. Dawno nie miała sąsiada na lekcji, więc podręcznik po prostu zamknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 899
  Liczba postów : 196
http://www.czarodzieje.org/t13453-jeon-jungkook
http://www.czarodzieje.org/t15748-magic-boy#424708
http://www.czarodzieje.org/t15186-dollar-dollar#404823
http://www.czarodzieje.org/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Cze 14 2018, 19:35

- Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego musimy iść na ostatnie w tym roku zajęcia. Słońce za mocno wam w karki przygrzało czy jak? - jęknął cicho Jungkook, wlokąc się za ich trójką. Od biedy zaczął nawet sabotować ów wyjście naukowe, niby przypadkowo podcinając a to Taehyunga, a to Bena. Youngjae bał się podcinać. Skubany miał za długie kończyny i finalnie Cheong mógłby się sam potknąć, co już nie byłoby takie zabawne. Udawanie zaś obłożnie chorego nie wchodziło w rachubę, bo po pierwsze: Taehyung znał go zbyt dobrze; po drugie: Ben pewnie, by się ucieszył na tą wieść jak małe dziecko; po trzecie: Zelo by prawdopodobnie zaczał udawać razem z nim i wszystko by się wydało szybciej niż w pięć sekund.
Dzisiaj naprawdę czuł się przegranym człowiekiem.
Musi odbębnić niechciane zajęcia (i to praktyczne! - więc nie ma siedzenia na dupie) a właśnie dzisiaj dotarła do niego przesyłka z koreańskim trunkiem oraz winem śliwkowym, które zamówił na ich męski wieczór. Szkolne ognisko zawsze jest świetnym pomysłem - a te nielegalne - jeszcze lepszym. Wychodził również z założenia, że skoro on postarał się o alkohol z najwyższej półki (i z drugiej półkuli ziemskiej) to jego kumple nie okażą się sierotami i zorganizują jakieś jedzenie plus zapałki i jakieś inne podpałki. Ewentualnie mogą się przecież rozbić gdzieś za cieplarnią i do rozpalenia grilla/ogniska użyć jakichś magicznych chwastów. Obawiał się tylko o Zelo, który mógłby przynieść jakieś gumy balonowe i same fajki, które jeszcze zechciałby odpalać bezpośrednio od ogniska.
Dlatego ze względu na nocne plany - naprawdę nie chciało mu się dzisiaj wlec na obronę przed czarną magią. Marudząc, wymamrotał coś pod nosem - do drepczącej jak zgodne kaczuszki - trójki i wywrócił oczami, gdy naprawdę udało im się pokonać całą trasę do sali od zajęć.
Tuż przed nią ucichł i z markotną miną, niemalże się wczołgał za Benem i Zelo. Nie chcąc zbyt długo szukać wolnych miejsc; stuknął lekko łokciem Taetae, pokazując ławkę bezpośrednio za ich kumplami.  
- Wykończę się tutaj, przysięgam - wymruczał i z ciężkim sercem usiadł na krześle.
Byle do wieczora, serio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 2595
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Cze 14 2018, 19:48

Siedziała na błoniach i korzystała z chłodniejszej pogody, w zamyśleniu zastanawiając się nad paroma kwestiami. Przez głowę Fire przemknęło nawet, żeby tu zostać - zatopić się w śpiewie ptaków i delikatnym wietrzyku, który muskał jej policzki. Nie bała się konsekwencji wagarów. Nie bała się utraty odznaki ani nawet wyrzucenia z tej szkoły. Powinno jej to przynieść ulgę, ale wcale nie czuła się spokojna. Bo dalej podskórnie rosła w niej irytacja i zniecierpliwienie. Najgorsze, że nie do końca umiała wyrazić powody.
Grunt, że ostatnie kilka tygodni wolała trzymać się od ludzi z daleka. Z naprawdę daleka. Chodziła na wycieczki poza Doliną, zwiedzała mniej znane części Londynu, czekała na wakacje, żeby zaszyć się w zupełnie nowym miejscu. Nie tyle co unikała ludzi, ale głównie znajomych. Blaithin chwyciła przy okazji zielone jabłko, gdy zmierzała na lekcję. Podrzuciła je parę razy i przed wejściem do sali posmakowała pierwszego ugryzienia. Gdy tylko weszła zauważyła sporą grupkę osób - na pierwszy rzut oka dostrzegła wśród nich siostrę, więc automatycznie olała całą resztę jej towarzyszy i skierowała swoje kroki na drugą stronę klasy.
Położyła, a raczej rzuciła swój podręcznik na ławkę obok @Cecily Rosewood. Głośny trzask poniósł się po klasie, ale prawdopodobnie nie zwrócił niczyjej uwagi. Wszyscy byli zapatrzeni w swoich towarzyszy, a Gryfonka lubiła czasem wyróżnić się z tłumu. Twarz Fire ani drgnęła, gdy odsunęła sobie krzesło wolną ręką i usiadła na nim bez słowa. Może właśnie brutalnie wyrwała Ślizgonkę z jej rozmyślań, które równie dobrze mogły być poświęcone temu, co zje na podwieczorek lub temu w jaki sposób przejmie władzę nad światem. Nie dbała o to. Blaithin coraz bardziej sceptycznie podchodziła do tego, że ktokolwiek w tej klasie mógłby ją interesować.
Wgryzła się mocniej w owoc, pozwalając paru kroplom soku spłynąć na jej podbródek. Wytarła je rękawem czerwonej koszuli, bo nie lubiła tej lepkości. Choć mogło wydawać się, że ruchy Fire świadczyły o pewności siebie i wyluzowaniu, tak naprawdę każdy pojedynczy gest nosił w sobie znamiona sztywności. Nawet wtedy, kiedy wychyliła się do tyłu, żeby oprzeć plecy o oparcie krzesełka, a nogi o miejsce przed nią. Przeżuwając jabłko, przyciągnęła do siebie swój niewielki notatnik. Jeden leniwy ruch i już był otwarty na stronie z zapiskami dotyczącymi magii bezróżdżkowej. Czujne, chłodne oczy śledziły z uwagą linijki zapisanego niewyraźnie i chaotycznie tekstu. Po co miała marnować czas na gapienie się w okno albo spanie na ławce? Nie wiedziała, czy to już przerost ambicji czy perfekcjonizmu, ale zdecydowanie siedziała przy nauce więcej niż przez wszystkie ostatnie lata. Ale widziała efekty. Była coraz lepsza. Co z tego, że kosztem padały relacje międzyludzkie? Nie były nic warte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Leeds, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 215
  Liczba postów : 222
http://www.czarodzieje.org/t14313-varian-cairndow#377825
http://www.czarodzieje.org/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://www.czarodzieje.org/t14356-ragnaros#379874
http://www.czarodzieje.org/t14350-varian-cairndow#379529




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Cze 14 2018, 19:55

Przyszedł - i na tym można skończyć. Ostatnie dni w szkole nigdy nie zachęcały do uczęszczania na zajęcia. Ładna pogoda aż prosiła by ją wykorzystać i spędzić czas na błoniach, wypoczywając nad jeziorem czy latając nad boiskiem. OPCM nie było nawet lubianym przez Vala przedmiotem, więc już w ogóle nie chciało mu się dzisiaj przychodzić. No ale się zjawił, usiadł w pierwszej wolnej ławce zaraz po wejściu nie zwracając uwagi na to, czy zajął czyjeś miejsce czy chamsko olał kogoś znajomego. Położył podręcznik na blat, a obok niego różdżkę. Wyciągnął się na krześle, oparł dłonie na głowie w pozycji "wietrzenia pach" i czekał na rozpoczęcie zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 95
  Liczba postów : 387
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Cze 14 2018, 22:22

Kolejna lekcja z boginem brzmiała bezsensownie i nudno. Nie są już w trzeciej klasie, aby przerabiać wciąż i wciąż jeden temat. Większość z nich to stare konie, które tego typu banalne zaklęcia mają w małym palcu. A przynajmniej powinna mieć. Mimo to, Jack przejawiał resztki samozaparcia oraz może nadziei, że temat zostanie rozszerzony o informacje, których jeszcze nie posiadał. Może inny potwór żerujący na strachu? Może jakieś zaklęcie, które wytwarza halucynacje? Cokolwiek.
Głównie jednak przyszedł z potrzeby. Obrona przed czarną magią była najważniejszym przedmiotem dla przyszłego aurora i to na niego powinien kłaść teraz największy nacisk w świetle zbliżających się egzaminów. Zwlókł się zatem z łóżka z rana i... i nie zaczął się ten dzień dobrze. Już przed salą stanęli naprzeciwko grupy Ślizgonów, a co jeden, to gorszy.
Moment milcząco powiódł wzrokiem po męskiej części gromadki, nie wróżąc z nich niczego dobrego. Obaj w tatuażach, obaj wysocy i obaj potężni w barach. To jakaś nowa moda w domu węża, aby dziergać się niczym świąteczna serwetka w domu babci? A jak to drugi wilkołak? Jack nie miał zbyt optymistycznych myśli. Bez słowa zatem wszedł do klasy.
Nie spał za dobrze tej nocy, zatem machinalnie podążał śladem Neirina. Rudzielec siadł pod oknem i Jack już miał zająć miejsce obok niego, kiedy nogi zaplątały mu się w torbę Vaughna. Musiał idiotycznie rzucić ją przed ławką, a teraz jeszcze brakuje, by przez głupią szmaciankę Moment pożegnał się z własnymi zębami. Przynajmniej do czasu wizyty w skrzydle szpitalnym.
Przed zderzeniem z podłogą albo kantem sąsiedniej ławki wyratował go sam winowajca, łapiąc w pasie i ściągając sobie na kolana. Zszokowany, Jack nie zdążył zrozumieć, co się dzieje. Sytuację pojął dopiero w momencie, w którym znajdował się już na udach Neirina. Popatrzył na chłopaka, zaciskając ręce na ubraniu rudego.
- Twoje urodziny już się skończyły. Nie oczekuj kolejnych fajerwerków - mruknął, nim mało zgrabnie zszedł z chłopaka, aby zająć miejsce w ławce obok. Kopnął jeszcze jego torbę mocniej pod okno, rzucając na to miejsce własną i wyciągając z niej potrzebne rzeczy. Oby nie pożałował wyjścia z łóżka dla tej lekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 576
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 635
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Cze 14 2018, 22:22

Liam – zagorzały wielbiciel wszelkiego rodzaju testów naukowych - postanowił obalić lub potwierdzić tezę, jakoby uważany za przyjemny czas, mijał szybciej. Zabierając się za swoją pracę naukową, wpierw postarał się ustalić, czy ostatnie chwile faktycznie wpisywały się w szerokie grono rzeczy miłych. Badania zostały rozpoczęte na początku maja, a pierwsze wnioski nasuwały się same; piękna, wiosenna pogoda zdecydowanie przeważała w tamtym okresie, poprawiając nastrój niejednej osoby. Błonia wpierw zabłysły intensywną zielenią, a później jak na jedną modłę upstrzyły się całymi połaciami kwiatów, nie oszczędzając nawet drzew. Czy fakt, że większość z tych wiosennych ozdób już dawno opadła na ziemię, zapowiadając lato, faktycznie oznaczał, że czas upłynął nadzwyczaj szybko?
Nie. Cholera, nie.
Rivai myślał, że zadźga się piórem. Jak… jak można tryskać zdrowiem i energią przez całą zimę, a rozłożyć się dokładnie w momencie, w którym zaczęło robić się ciepło? Rozchorował się niemal od razu, gdy temperatura na mugolskich termometrach pochwaliła się znacznymi plusami. Smarkanie, kaszlenie i spanie dwadzieścia cztery godziny na dobę było rozrywką niespecjalnie ambitną, a chłopak raczej uchodził za kuleczkę energii, więc przykucie do łóżka było jak katorga. Oczywiście, zdarzały się lepsze dni, w których czuł się na tyle dobrze, by napisać pracę domową czy przyjść na pojedyncze lekcje, ale większość zajęć niestety przesiedział pod kołdrą z kotem na kolanach i marudnym spojrzeniem w piękny, słoneczny widok za oknem.
Dzisiaj również miał sobie odpuścić i skupić się na kurowaniu, ale uznał, że ma serdecznie dość kiszenia się w pokoju. Szczególnie, że wiedział z opowieści swoich kolegów, ile smaczków zdążyło go ominąć. Spakował torbę, nienagannie nałożył na siebie mundurek i poprawiając krawat pod szyją, poszedł na zajęcia.
Wyglądał… dość przyzwoicie? Nieco bledsza cera, zaczerwieniony nos, lekko przełzawione oczy… ale przynajmniej ubiór jak zwykle dodawał mu elegancji na tyle, by prezentował się dobrze. Zresztą, wystarczyło, że się uśmiechnął i od razu widmo choroby odchodziło precz… a trzeba wspomnieć, że soczystego banana na pysku wyhodował sobie niemal od razu, gdy zauważył swoich przyjaciół.
- Oho, widzę, że wyklarowała się jakaś nowa moda! – zaśmiał się, wchodząc do sali idealnie w momencie, w którym @Jack Moment okupował kolana @Neirin Vaughn. Zakaszlał zaraz, kulturalnie zasłaniając usta rękawem. Nie przestawał chichotać, puszczając oko, do mijanego @Mefistofeles E. A. Nox. – Sporo mnie ominęło, co? Widzę, że ustaliłeś nowe trendy, Mefi! Jako ktoś, kto trzyma w szafie tak nieprzyzwoitą ilość ładnych koszul, szat i fraków, czuję się zobligowany, by spróbować i tej mody! - rzucił wesoło, z wyszczerzem obserwując, jak Moment ściąga cztery litery z rudzielca. – Zaklepuję! – i… hop! Neirin miał na sobie cielsko roześmianego Puchona, który zaraz się do niego przytulił, majtając wesoło nogami teraz zawieszonymi w powietrzu. – To co? Teraz jest ta część, w której mam ci dać buziaka, Nei?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   

Powrót do góry Go down
 

Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 42Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39, 40, 41, 42  Next

 Similar topics

-
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-