Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39, 40, 41  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Cze 11 2010, 15:12

First topic message reminder :


Klasa OPCM

W tej średniej wielkości klasie znajdującej się na pierwszym piętrze, od lat odbywają się zajęcia z Obrony Przed Czarną Magią. Ze względu na średnie wymiary pomieszczenia, dwa rzędy ławek są stosunkowo blisko siebie ustawione. Nie jest to najlepiej oświetlona klasa. Jednak ściany zdobią różne lampy dające nieco jasności. W rogu pomieszczenia, nieopodal biurka nauczyciela, znajduje się gablota na której można znaleźć wiele nieco poniszczonych już książek dotyczących OPCM.

Opis zadań z OWuTeMów:
 



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1004
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1681
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sro Mar 07 2018, 16:27

Szurnięcie odsuwanego krzesła niemal go psychicznie zabolało - rozbrzmiało zbyt blisko, zbyt głośno. Ezra wiedział, że nie był tu sam, nie mógł stworzyć wokół siebie strefy nietykalności; w sali przysługiwało mu tylko jedno krzesełko, a i tak zagarnął już dwa. Sądził, że taka granica wystarczy... Sęk w tym, że najwyraźniej niektórzy nie rozumieli, że ich obecność nie zawsze była pożądana i czasem powinni zająć się po prostu sobą. Ezra nie lubił, kiedy ludzie nachalnie zadawali mu pytania o samopoczucie, bo zwyczajnie brakowało mu słów w takich sytuacjach. Skąd miałyby się brać, skoro sam Ezra nie rozumiał własnych emocji? Wiedział tylko, że przeważająca była pustka, zabarwiona odrobiną czystego obrzydzenia światem.
Westchnął więc, przenosząc na @Margo Hayder i jej troskliwy uśmiech trochę znużone spojrzenie. W Leonardo doceniał to, że chłopak bardzo szybko nauczył się rozpoznawać nastroje Ezry tylko na podstawie tych krótkich, bardzo minimalistycznych reakcji. I gdyby on był na miejscu Puchonki bez wątpienia wiedziałby, że to nie był dobry czas na próbę wyciągnięcia czegokolwiek z Clarke'a. Margo jednak jeszcze takiej wiedzy nie mogła posiadać. Przysunął do siebie notatnik i oczywiście jego wzrok padł na pytanie, którego mógł się spodziewać...
- Mmm, nie. Kilka nieprzespanych nocy i mamy taki efekt, nic wielkiego - odparł gładko, z lekko lekceważącym uśmiechem, jakby chciał, żeby i Puchonka nie zaprzątała sobie tym główki. Nie chciał się zwierzać... nie mógł. Jego siostra być może nie chodziła obecnie do Hogwartu, ale uczyła się tu wiele lat. Było wielu ludzi, którzy mogli ją chociaż powierzchownie kojarzyć. Nie mógł więc każdej napotkanej osobie opowiadać o tej... tragedii. Zbyt osobistej. O wiele łatwiej było utrzymywać, że emocje przyprószające jego twarz były efektem zmęczenia, a nie przygnębienia.
W jego głowie tkwiła świadomość, że była jego kolej na popchnięcie rozmowy do przodu, ale wyjątkowo żadne pytanie nie przychodziło mu do głowy. Zatem milczał. Milczenie było złotem, racja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 730
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 597
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Mar 08 2018, 01:31

Odnosił wrażenie, że profesor Swann obrał sobie za życiowy cel spowodowanie załamania nerwowego u jak największej ilości uczniów. Ewentualnie założył się z pozostałymi nauczycielami, który uczeń szybciej odmrozi sobie tyłek, podczas jego zajęć… o ile musiał przyznać, że lekcje Ajaxa były naprawdę kreatywne i mężczyzna przykładał się do swojej pracy, o tyle z całym szacunkiem do jego wiedzy, trochę stracił sympatii u Rivai’a. Na jednym z onms omal nie posikał się ze strachu, by po paru dniach dowiedzieć się, że profesor planował zorganizować jeszcze jedne zajęcia w Zakazanym Lesie. Liam odrobinę się oburzył… i niby wiedział, że wilkołak, który go wtedy „napadł” był w rzeczywistości Mefistofelesem, z którym aktualnie mieli wszystko wyjaśnione, niemniej jakoś wydawało mu się to nietaktowne. Szatyn nie widział jednak powodów, by omijać lekcje nieprzeprowadzane w ciemnym, groźnym borze, szczególnie, że dotyczyły również obrony przed czarną magią, a ten przedmiot akurat lubił.
Po drodze na zajęcia musiał zahaczyć o toaletę, co też sprawiło, że zjawił się w sali jako ostatni z nierozłącznej trójki Puchonów… i powinien się kulturalnie ze Swannem przywitać, ale nie uczynił tego. Bynajmniej, nie ze względu na swoje prywatne uczucia, bo raczej nie przedkładał w takich sytuacjach osobistych osądów ponad kulturę osobistą. Po prostu usłyszał te wszystkie plotki, które zainicjowali, o zgrozo, jego przyjaciele. Zacisnął mocniej zęby. Nie ukrywał przed nikim, że tamta chwila w lesie nie należała do przyjemnych i wszyscy, którzy byli zainteresowani znali prawdziwą wersję wydarzeń… ale Liam naprawdę nie chciał już wracać do tamtego momentu, uznając sprawę za zamkniętą. Czuł się trochę zawiedziony, że koledzy tego nie zrozumieli…
… ale nie zamierzał się obrażać.
Śmiało ruszył przed siebie. Nie odezwał się do nikogo, skupiając całą swoją uwagę na siedzących w ławce Puchonach, nim nie dobił do jednego z nich, w końcu zdradzając własną obecność. Padło na @Jack Moment, który zdążył wyprostować się po podniesieniu z ziemi kartki. Szatyn zarzucił mu się na plecy i objął, dosyć mocno. Położył łeb na barku chłopaka, jedną z rąk sytuując na żuchwie Walijczyka, zamykając go w absolutnie niespodziewanym potrzasku.
- Nie zostałem zaatakowany. To ja jestem tym, który atakuje. – powiedział śmiertelnie poważnym tonem, niemal wprost do ucha Momenta. I am not in danger… I AM the danger! Szybko jednak złagodniał, luzując uścisk i przez chwilę wisząc na koledze po przyjacielsku. Zaśmiał się z własnej głupoty, że w ogóle porwał się na tak dziwny żart. Niemniej… chciał trochę utrzeć im nosa, więc jeśli Jack poczuł się z przytulonym do pleców Liamem choć odrobinę niekomfortowo… bardzo dobrze. Odkleił się od kolegi, acz wciąż opierał ręce na jego barkach, by zaraz pochylić się nad @Neirin Vaughn i szepnąć mu do ucha. – Nie chcę już wracać do tamtej nocy w lesie. Moglibyśmy o niej nie wspominać, proszę? – zapytał bez jakiejkolwiek pretensji w głosie, naprawdę szczerze i miło o to prosząc. Był cierpliwy dla swoich przyjaciół, więc nie miał im za złe wywlekania tego nieprzyjemnego epizodu, ale nie chciał generować żadnych plotek.
Podniósł zaraz wzrok na profesora, uśmiechając się do niego serdecznie, chcąc mu pokazać, że wszystko gra, a potem wrócił do rówieśników, wesoły, jak zawsze. Temat został podniesiony, więc należało z niego zażartować.  – Ale schlebia mi, że chcesz uczynić ze mnie gwiazdę dzisiejszej lekcji, Nei! Aż zaczynam żałować, że nie ubrałem się bardziej odświętnie. – jakby już teraz nie wyglądał wystarczająco elegancko i schludnie… - Całe szczęście, że piszę tak dużo listów w wolnym czasie. Rękę mam wyrobioną, więc nie będzie problemów ze składaniem podpisów. Chcesz mój autograf na czole? – zagadnął rudzielca z uśmiechem, zaczepnie puszczając mu oko. Zabrał w końcu łapy od Jacka, zaczynając rozglądać się po pomieszczeniu, w poszukiwaniu znajomych twarzy. Zwrócił uwagę na ławkę, przy której siedzieli @Margo Hayder i @Ezra T. Clarke. Krukon wydawał mu się odrobinę inny, niż na lekcji zaklęć, przy okazji ich poznania, acz nie znał go na tyle dobrze, by móc ocenić, która twarz mężczyzny była tą zwyczajową: wycofana czy wiecznie zaciekawiona? Uśmiechnął się do obojga sympatycznie, machając im na powitanie ręką. Zauważył również @Eithne Rosemount, choć akurat na niej absolutnie nie miał ochoty zawieszać na dłużej spojrzenia, modląc się, by dziewczyna nie wpadła na jakiś idiotyczny pomysł z niemiłą zaczepką. Dopiero po czasie zwrócił uwagę na osobę, która była najbliżej puchońskiej ławki, wydając się odrobinę zdumionym. @Mefistofeles E. A. Nox w pierwszej chwili absolutnie nie skojarzył się Liamowi ze sobą, jakby chłopak z automatu wyparł myśl, że ten silny i wysportowany facet z tatuażami, miał opcję chorobowej bułki. Szatyn umiał jednak łączyć ze sobą wątki, więc szybko skojarzył sobie coraz pełniejszy na niebie księżyc… ale do diabła z pełnią! – Ooooch! – wpatrzył się w Noxa kompletnie rozczulony – Używasz tego koca, którego ci dałem! – ogromnie się ucieszył, uśmiechając się jeszcze szerzej. – Szczerze mówiąc, myślałem, że rzucisz go gdzieś w kąt, uznając to za trochę dziwny prezent. Nawet nie wiesz jak mi miło, że się przydaje! – mówił energiczne z humorem poprawionym co najmniej o dwa stopnie, a że wcześniej wcale nie był zły; Liam przypominał teraz skrystalizowane szczęście. – Może pomóc ci z rzeczami? Masz ich dość sporo... przysiądziesz się do nas? – zaproponował, gotowy podlecieć i przechwycić choćby głupi szkicownik czy torbę. Odłożył ewentualne przedmioty i zajął miejsce w ławce, nareszcie zauważając wielki napis na tablicy, który mimo bycia wielkim, jakimś cudem umknął zajętemu towarzystwem Puchonowi.
Swann to cholerny mistrz taktu, psia jego mać.
Zmarszczył delikatnie piegowaty nos, zerkając ukradkiem na Mefisto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1002
  Liczba postów : 319
http://www.czarodzieje.org/t14191-isilia-smith
http://www.czarodzieje.org/t14251-isilia
http://www.czarodzieje.org/t14253-isilia-smith#376344
http://www.czarodzieje.org/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Mar 08 2018, 18:36

Lekcje z profesorem Swannem zawsze należały do tych ciekawych, a już zwłaszcza te nocne. W końcu kto by nie chciał zagłębić się w Zakazany Las tak późną porą? Chyba każdy uczeń chciałby wykorzystać takową okazję. Minusem tego było jednak zmęczenie i czekające wśród drzew niespodzianki pozostawione przez różne stworzenia... Z jedną z nich Isilia już miała bliskie spotkanie, które nieszczególnie należało zaliczyć do tych przyjemnych.
Pierwszym, co rzuciło jej się w oczy kiedy tylko przekroczyła próg klasy, były nietypowo ustawione ławki. Nie stały one jak zawsze w równych rzędach, jedna za drugą, a tworzyły na środku pomieszczenia coś, co prawdopodobnie miało być kołem, ale chyba nie do końca się udało i powstał z tego wielki prostokąt. Wzrokiem przeleciała po zgromadzonych uczniach i widząc, że tak naprawdę wszyscy byli pogrążeni w rozmowie, wybrała sobie miejsce gdzieś na uboczu i zdjąwszy z ramienia torbę klapnęła na krzesło. Dopiero wtedy dostrzegła znajdujące się na ławkach przeróżne pióra, kamienie i gałązki oraz zapisane na tablicy zaklęcie.

Nie ma pary c;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 285
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://www.czarodzieje.org/t15514-ophelie
http://www.czarodzieje.org/t15516-poczta-ophelii
http://www.czarodzieje.org/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Mar 08 2018, 19:25

Na ostatniej lekcji Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, która w dodatku była w nocy, niestety jej nie było. Co prawda siódmoklasiści mogli wtedy przyjść, ale wieczorem miała za dużo rzeczy na głowie, żeby jeszcze przynajmniej na godzinę położyć się spać i później się obudzić i iść na polankę. Tak więc mogła jedynie z opowieści innych dowiedzieć się, jak było - a na ten temat usłyszała tak wiele historii, że nie wiedziała, w co wierzyć. Jednego jednak była pewna: jeśli będzie jeszcze jakaś nocna lekcja, koniecznie musi iść i na własnej skórze jej doświadczyć. Usłyszawszy jednak wcześniej o zajęciach w zamku, na które chciała pójść, ale nie sama, wyciągnęła z dormitorium @Maili Lanceley.
- Jak myślisz, co dzisiaj przygotował dla nas Swann? - spytała, kiedy szły korytarzem w kierunku sali. Odkąd wyszły z dormitorium zastanawiała się nad tym intensywnie, czasem zapominając przez to, że istnieje coś takiego jak ściana i ruchome schody. Zdarzyło jej się nawet raz bezmyślnie iść naprzód, podczas gdy schody spokojnie się przemieszczały, i gdyby nie Maili mogłoby się to skończyć źle. Tak już miała - gdy się nad czymś intensywnie zastanawiała, potrafiła nie zwracać uwagi na nic dokoła i po prostu odpłynąć w swoich myślach. - Okay, myślę, że i tak na to nie wpadła żadna z nas. - powiedziała uprzednio wchodząc do klasy i wskazała na napisane na tablicy zaklęcie oraz rozłożone na ławkach przedmioty. Z tego wszystkiego można się było bez problemu domyślić tematu lekcji. Zauważyła dwa wolne miejsca znajdujące się obok siebie i skinęła w ich kierunku głową dając tym samym znak, żeby tam usiadły.

W parze z Maili!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 18:07

Im starsza się robiła, tym z mniejszą przyjemnością uczęszczała na zajęcia. Lettice brakowało na nich porządnej garści adrenaliny i wybuchów, bo no cóż, od kiedy przestała latać i uprawiać sport, życie dziewczyny było wyjątkowo przeciętne i smutne — emocji dostarczała jedynie okazyjna grypa, kaszel i zatkany nos; w tamtym momencie, gdy ciągnęła za sobą dobrego przyjaciela Ewana, czuła niewyobrażalną chęć kichnięcia i wysmarkania, a tej zaspokoić nie mogła, bo przecież totalnym obdartusem nie była. Po cichu miała nadzieje na to, że na zajęciach znajdzie jakiegoś samarytanina co to poratuje nawet nogawką!
- Lanceley, może mi przypomnisz, po co ja tak właściwie chodzę na te wszystkie lekcje,- odwróciła głowę w tył, do chłopaka podążającego trochę z tyłu; delikatny uśmiech pojawił się na twarzy ślizgonki — bo nawet jeśli zdobędę zajebiste wykształcenie, to przecież nikt z moimi brakami nie zatrudni mnie przy wymagającej pracy — rzekła ironicznie i zaczesała ciemną grzywę do tyłu, powodując tym samym, że krótkie włosy rozsypały się niesfornie po bladym czole.
Dzisiaj chciała narzekać; od rana zachowywała się jak najstraszniejszy gbur na świecie, była chora i wymęczona, prawie wybiła zęby na kocie, który plątał się pod nogami i swym istnieniem utrudniał zebranie z rana; wszystko niszczył również fakt zalania dormitorium Ślizgonów, do obecnego przyzwyczaić się nie potrafiła i chyba dużo bardziej wolałaby, gdyby ulokowali ją w pokoju jakiegoś fajnego krukona czy gryfona... Przynajmniej byłoby ciepło w nocy i mogłaby sobie złapać na kolano albo i dwa.
Do sali weszli jako jedni z ostatnich, lekko ukłoniła się Swannowi i rozejrzała po pomieszczeniu w poszukiwaniu innych znajomych twarzy, dostrzegając kilku znajomych ślizgonów i machając w ich stronę.

Jestem w parze z @Ewan Lanceley Cool Ale zawsze możecie nam jakiegoś fajnego kogoś dorzucić :P
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Nottingham UK
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
  Liczba postów : 30
http://www.czarodzieje.org/t15860-cedar-midgley#428346
http://www.czarodzieje.org/t15863-spider-cedar#428347
http://www.czarodzieje.org/t15864-cedar-midgley#428348
http://www.czarodzieje.org/t15861-cedar-midgley#428333




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 18:25

Midgley w roztrzepanym kucyku nie była pewna jaka jest pora dnia - zobaczyła jednak ludzi zbyt gęsto wsypujących się do sali, którą mijała powolnym krokiem, zamyślona. Mogło oznaczać to jedynie spotkanie jakiegoś klubu albo lekcję i Cedar zdecydowała się zaryzykować, stawiając na drugą opcję, w związku z czym przyspieszyła nieco, ustawiając kurs na salę Obrony Przed Czarną Magią.
Rozejrzała się po ludziach. Część twarzy znała w jakiejś ćwierci, inni byli całkiem obcy z widoku; po twarzach łatwo było ocenić, że przekrój wiekowy obejmował przynajmniej pięć lat. Przestawione ławki tworzyły jakiś nieregularny wielokąt wpisujący się z grubsza w elipsę a ich blaty zajmowały bzdurne śmieci - liście, pióra, gałęzie. Zapewne pomoce naukowe.
Mrużąc oczy Cedar klapnęła na najbliższe krzesło, dopiero po odłożeniu torby na podłogę zerkając w stronę tablicy. Adolebit lupum... Lupum... Tak, zdecydowanie coś krążącego wokół tematu wilkołactwa. Biorąc pod uwagę łacinę - zapewne była to formułka bądź nazwa jakiegoś zaklęcia blisko związanego z lykantropią. Ziewnęła jeszcze w mankiet szarego swetra wystający spod rękawa szkolnej szaty nim wyciągnęła z torby notatnik oraz najzwyklejszy mugolski długopis. Lubiła zapisywać myśli - czasem teorie, które pojawiały się nagle w głowie znikały równie prędko, jeśli nie zostały zmienione w pisane niedbale słowa.
Na czym skończyła?
Zerknęła w kilka zdań, które teraz już nie miały sensu.
Powinna była przespać choćby godzinę tej nocy zamiast siedzieć nad całkami niewłaściwymi.
O czym właściwie myślała zanim weszła do sali?
Przesunęła zaspanymi, niebieskimi oczami po pozostałych uczestnikach zajęć.
Racja! O duchach i życiu pozagrobowym!
Przekręciła długopis między palcami i, wymazawszy mocnymi ruchami poprzednie wnioski, rozpoczęła spisywać je na nowo. Po chwili zaczęła też z uśmieszkiem nucić pod nosem theme song z The Spectacular Spiderman.
- Living on the edge, fighting crime, spinning web...
Nie była nigdy dobrą śpiewaczką - pozostali obecni powinni być wdzięczni Cedar, że mruczaną melodię ledwie było słychać.


Nie mam pary ;_;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15820-ewan-eugene-lanceley#426549
http://www.czarodzieje.org/t15828-ewan#426851
http://www.czarodzieje.org/t15857-poczta-lanceley-a#428244
http://www.czarodzieje.org/t15827-ewan-eugene-lanceley#426823




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 18:36

Lanceley, może mi przypomnisz, po co ja tak właściwie chodzę na te wszystkie lekcje.
To jedno zdanie sprawiło, że już wiedział, że ma przesrane. Błagalne spojrzenie utkwił na chwilę w suficie licząc na to, że otworzą się niebiosa i podarują Sałacie coś, cokolwiek, co sprawi, że przestanie marudzić. Może te nieszczęsne niebiosa oddadzą jej nogę? To by było coś, za co Ewan oddałby w zamian swoją nerkę. Teraz jednak wiedział, że to TEN dzień. Mówiła przez zatkany nos i nic nie wskazywało na to, żeby jej nastrój był dobry.
Poprawił torbę na ramieniu i podszedł bliżej by posłać jej szeroki uśmiech.
- Bo może wydasz się za jakiegoś bogacza i nie będziesz musiała pracować. Urodą go już nie porwiesz, więc postawmy na rozwój intelektualny - słychać było wyraźnie, że żartuje, jednak nie wątpił ani trochę w to, że na zajęciach Ślizgońska panna zafunduje mu niezły łomot. Ostatnio zdał sobie sprawę z tego, że nie radzi sobie aż tak spektakularnie ze swoją różdżką jak rówieśnicy. Dlatego grzecznie tuptał za przyjaciółką, co by te wszystkie braki nadrobić. W końcu musi być ze wszystkiego najlepszy na świecie, prawda?
Weszli do klasy niemalże w ostatniej chwili. Lanceley obdarzył szerokim uśmiechem @Margo Hayder, środkowym palcem pozdrowił @Ezra T. Clarke i kiwnął głową swojej siostrze ciotecznej- @Maili Lanceley. Kiedy zajął już miejsce obok Lettice przechylił nieco głowę by zapytać cichutko:
- Sałata, chcesz glutołapkę?

W parze z @Lettice Callaghan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 976
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1421
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 20:08

Nie lubiłem Opieki nad magicznymi stworzeniami tak samo jak miliona innych przedmiotów, które w hierarchii moich życiowych wartości znajdowały się gdzieś między robieniem kupy, a artykułami Obserwatora. Mimo wszystko skuszony obietnicą, że zajęcia mają być połączone z Obroną przed czarną magią, którą tak uwielbiałem zdecydowałem pojawić się na nich. Ostatnio dużo czasu poświęcałem na zgłębianie magii bezróżdżkowej, dlatego tym bardziej zależało mi na tym by przyłożyc się do przedmiotu.
Oczywiście do klasy wszedłem w ostatniej chwili i gdy tylko powitałem się ze znajomymi z nonszalancją zająłem miejsce z tyłu klasy nie za bardzo wiedząc czego mogę spodziewać się po zupełnie mi nieznanym nauczycielu.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1096
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1733
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 20:27

Wilkołaki były niestety częstym powodem zmartwień Bridget od pamiętnej lekcji, kiedy to wskutek magicznych zakłóceń była nauczycielka onms w Hogwarcie uległa wypadkowi, przemieniając się w wilkołaka poza czasem pełni księżyca i zaatakowała uczniów na lekcji zaklęć. Dziewczyna zastanawiała się, czy może przy następnym spotkaniu z boginem, nie zmieniłby się on przypadkiem w wilkołaka? Może przesadzała, ale atmosfery nie polepszał fakt, że od jakiegoś czasu pracowała z Mefistofelesem, który nie dość, że chorował na likantropię, to jeszcze był z tego niesamowicie dumny. Bridget była pewna, że to on hasał wesoło po zakazanym lesie podczas innej lekcji opieki, kiedy to kilkoro uczniów miało szansę spotkać go na swojej drodze...
Ucieszyła się, gdy profesor Swann postanowił zorganizować podobną lekcję. Temat jak najbardziej był na czasie, a w związku z tym oczekiwane było duże zainteresowanie. Kiedy jednak weszła do sali, nie było w niej aż tak wielu uczniów, jak się spodziewała. Kątem oka dostrzegła Lysandra oraz Mefisto, na którego widok zadrżała. Ostatecznie skierowała swoje kroki, by usiąść na wolnym miejscu przy drugim boku Margo.
- Cześć - przywitała się z nią i z Ezrą, który siedział za dziewczyną. Wyglądał na nieco przygnębionego i niespecjalnie skorego do rozmowy, lecz mimo tego posłała mu ciepły, pokrzepiający uśmiech. Może po prostu się nie wyspał? Bridget też potrafiła być markotna w takie feralne dni.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 886
  Liczba postów : 1177
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 20:48

Fakt, że na ostatniej lekcji zbierałem kamyki bardzo mnie cieszył. Nic wymagającego, nic niebezpiecznego... Ten cały ognik całkiem współpracował i nie spotkały nas żadne kłopoty. No bajka. Nie zmieniło to mojego podejścia do przedmiotu - nadal uważałem, że nie jest wart mojej uwagi. Wszystko to aż do tego ranka, gdy dowiedziałem się, że Swann organizuje lekcję obrony przed magicznymi stworzeniami, a co jak co, ale bronić się przed niektórymi bydlakami to chciałbym umieć. Podobno większość miała dotyczyć wilkołaków, a to też popularny temat, wobec czego zjawiłem się w sali o czasie. Na ławki ustawione w okręgu zareagowałem uniesionymi brwiami i stanąłem na chwilę, rozglądając się i próbując zlokalizować jakieś znajome twarze. Ostatecznie dosiadłem się niedaleko @Blaithin ''Fire'' A. Dear oraz @Bianca Zakrzewski.
- Co was tak wkurwiło? - zapytałem, widząc ich wyrazy twarzy. Miny miały... Niewyjściowe. Dopiero po sekundzie zauważyłem, że Zakrzewski była mokra. Uniosłem brwi w geście zdziwienia, parskając śmiechem. - Może pomogę - powiedziałem, zupełnie jakby doświadczenie niczego mnie nie nauczyło. Gdy z mojej różdżki trysnęła woda, zrobiłem wielkie oczy, obserwując z jakim rozbryzgiem znaczy szatę dziewczyny. - Kurwa, sorry! - Ale różdżka trysnęła jeszcze trzy razy. Gotów zapaść się pod ziemię, spróbowałem ostatni raz (w myślach odliczając sekundy, które miałem, by uciec z klasy bez szwanku), i na szczęście udało się w końcu rzucić poprawne Silverto. Szata Bianci została wysuszona. Otarłem samotną kropelkę z czoła wierzchem rękawa. - Do usług - dodałem na koniec, paląc buraka i odwracając się bokiem do dziewczyn.
Ostatni raz komuś pomagałem. Ostatni.

3->3->1, 6, 3, 2
2 przerzuty (27 w kuferku)[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://www.czarodzieje.org/t15401-maili-o-l-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://www.czarodzieje.org/t15407-listy-do-m
http://www.czarodzieje.org/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 21:10

Na ostatniej lekcji Swanna Maili nie była. Obiło jej się jednak o uszy co nieco i nie była przekonana czy dalej chce uczestniczyć w lekcjach profesora. Ostatecznie jednak stwierdziła, że nie miała nic do stracenia i jeżeli jej nastawienie do zwierząt miało się kiedykolwiek zmienić – mogło tylko na lekcjach onms. Tak więc poszła na kolejną lekcję dość zdecydowanym krokiem. Nie wiedziała czy bardziej ona wyciągnęła na nią @Ophélie Zakrzewski czy odwrotnie, ale razem szły przez szkolny korytarz kierując się do klasy opcm. Maili nie wiedziała czemu akurat ta klasa, ale właściwie chyba średnio ją to obchodziło.
- Nie mam pojęcia. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to nic do czego trzeba mieć szczególne podejście, ani nic co będzie chciało nas zjeść. Chociaż zwierzęta za mną nie przepadają, więc w sumie każde może chcieć mnie zjeść. – odparła i wzruszyła ramionami.
Wkrótce potem były już w sali i Maili zmarszczyła brwi widząc dziwnie ustawione krzesła. Przeniosła wzrok na napisane na tablicy słowa i jej brwi jeszcze bardziej się obniżyły. Nie miała pojęcia czego się spodziewać, prawdę mówiąc gdzieś z tyłu głowy świtało jej do czego służyło to zaklęcie, ale nie była stuprocentowo pewna. Orłem z zaklęć to ona nie była.

w parze z Ophélie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 22:04

Naeris nie rzucała się w oczy.
Chodziła na wszystkie zajęcia, ba, nawet na te dodatkowe, pilnie wchłaniając przydatną wiedzę. Nie sposób ukryć, że to lubiło, a ONMS od dawna był najgorętszą pasją Krukonki. Potrafiła pochłaniać z zaangażowaniem nawet najżmudniejsze rozdziały książek o magicznych zwierzętach i nie męczyła się najbardziej wyczerpującymi zadaniami przy praktyce. Mimo, że była wszechobecna to pozostawała skryta z boku, zupełnie niepozorna, rzadko odzywająca się na forum klasy. W gruncie rzeczy izolowała się od kilku dni... tygodni... miesięcy.
Na lekcję Swanna pójść musiała - uwielbiała nauczyciela, a zwłaszcza jego niecodzienne, dość nieostrożne podejście do pracy. Chciała wyzwań i niebezpieczeństw, opieka nad grzecznymi stworzeniami nie wystarczała już Krukonce. Potrzebowała możliwości rozwoju. Nie wiedziała, co nauczyciel zaplanował, skoro mają spędzić czas w klasie do OPCM - ale czuła, że będzie ostro. Należało więc zapiąć pasy i wybrać się. Uczesała włosy, przeraziła się, że nie może znaleźć swojego ulubionego pióra, wskoczyła w wyprasowany mundurek i w końcu wyszła z dormitorium. I zaraz odnalazła się obok @Riley Fairwyn, które obdarzyła zmieszanym uśmiechem. Skinęła jedynie głową, jeszcze nieco zdezorientowana nagłym spotkaniem (jak się rozmawiało z ludźmi? help!). Popatrzyła na chłopaka z nieco pytającą miną, gdy wspomniał o zapisach.
- O, to świetnie. - skomentowała z drobnym opóźnieniem. - I to jest błąd, Riley. Ja już kiedyś tak grałam i nie pamiętam, żeby poszło jakoś tragicznie. Nawet fajnie jest się czasem tak zintegrować.
Starała się brzmieć pewnie, ale tak naprawdę często wybuchały kłótnie i sprzeczki między domami. Wolała jednak trzymać się drużyny Ravenclawu... Zamierzała oczywiście wziąć udział, czego można było się domyśleć od samego początku.
- Wiesz, że podobno będziemy mieć nowego kapitana? - zapytała za to nagle, tak cicho, żeby tylko Riley mógł usłyszeć. Z jej tonu mogła wywnioskować, że jest nieco zmartwiona. - Nie wiem, czy to jakieś żart, czy Calum Dear nagle pokochał siedzenie na miotle... Lepiej mu wychodzi na dywanie. A co jeśli wpadnie na taki pomysł podczas meczu?
Spojrzała z niepokojem na Krukona, przed oczami mając wizję kapitana Kruków wlatującego na boisko na dywanie. Lubiła młodego Deara, głównie, bo był znajomym Lotty, ale nigdy nie wiedziałaby o niczym, co wskazywałoby na jego miłość do Quidditcha. Pamiętała tylko, że wybili mu ząb w Grecji, a poza tym nie widywała go na żadnych treningach. Był całkiem miły i sprytny, dlatego też nie zamierzała go z góry skreślać na tej nowej, odpowiedzialnej funkcji. Po prostu chciałaby, żeby drużyna Ravenclawu odnosiła same sukcesy...
- Powinnam mieć więcej wiary. I nie plotkować. - mruknęła, zajmując jakieś miejsce między paroma osobami. Akurat dostrzegła, jak wspomniany Krukon próbuje pomóc Gryfonkom, ale jedynie robi bałagan... Westchnęła, współczując mu tych wszystkich zawstydzających sytuacji. Zobaczyła @Ezra T. Clarke i uniosła rękę w geście powitania, ale dostrzegła, że Krukon wygląda jakoś niemrawo i patrzy na jakąś śliczną Puchonkę, a nie w jej stronę. Dziwacznie więc przekierowała dłoń, niby to w zamiarze odgarnięcia włosów z czoła. Zbyt dyskretne to to nie było. Żenujące, Sourwolf...

W parze z Riley'em prezent dla Nev ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Galeony : 20
  Liczba postów : 155
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15199-poczta-profesora-swanna#405513




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pią Mar 09 2018, 22:17

Swann dziwił się arogancji uczniów, którzy najwyraźniej go nie zauważali. Miał wrażenie, że zachowywali się bardziej zwierzęco niż stworzenia w Zakazanym Lesie. Na dodatek o wiele bardziej dziko niż wtedy, gdy zabierał ich na zewnątrz. Czyżby męczyły ich cztery ściany? Mówił Ursulli Bennett, że lepiej byłoby przeprowadzić te zajęcia na błoniach, lecz ta uparła się na klasę obrony przed czarną magią. A skoro tak, to nie odpowiadał za wszelkie zniszczenia.
- Panno Dear, minus pięć punktów dla Gryffindoru za prowokowanie kolegi – odparł, nie ruszając się z miejsca, póki sytuacja tego nie wymagała, choć kusiło go, by wyrzucić wszystkich za drzwi. Póki się nie mordują, nie było chyba jednak takiej konieczności. - Panie Jonson, minus dziesięć. Jeśli tak cię ciągnie do wody, możesz czyścić toalety w ramach szlabanu, więc to pierwsze ostrzeżenie. Proszę doprowadzić się do porządku.
Kiwał głową na powitanie pozostałym uczniom, zastanawiając się, za jakie grzechy go tutaj umieszczono. Jeśli te dzieciaki miały się czegoś nauczyć, oczywistym było, że musiały poznać prawdziwy świat, a nie obrazki z podręczników, jak na zwyczajnej obronie przed czarną magią. Sam pamiętał swoje zajęcia i to, że wilkołaka widział jedynie na zdjęciu w książce, zanim został podróżnikiem.
- Myślę,że zna już pan odpowiedź na swoje pytania, panie Vaughn – odparł krótko, nie chcąc wdawać się w dyskusje na temat odgórnych zaleceń. - Proszę się uspokoić – dodał, gdy wybuchło małe zamieszanie, które najchętniej uspokoiłby jakimś zaklęciem. Właściwie to jako nauczyciel chyba nie powinien. Jego obowiązkiem było wyłącznie to, by nauczyli się jakoś chronić, a że postanowił do tego wykorzystać swoje doświadczenia z podróży to już inna sprawa. - A jeśli chodzi o lekcję w lesie, ta kwestia pozostaje jeszcze do ustalenia.
Czekał, aż pozostali pojawią się w sali, a gdy każdy zajął miejsca, raz jeszcze poprosił o spokój i nie rzucanie się piórami, które były potrzebne do zadania.
- Niech was nie zmyli zaklęcie napisane na tablicy – zaczął swój monolog, bo nie sądził, by ktokolwiek z usadzonych w kole (albo raczej prostokącie) uczniów chciał go słuchać. - Nie będziemy dziś walczyć na różdżki, bo nie jestem profesor Bennett, by bawić się w pojedynki. Chcę wam opowiedzieć o sposobie, którego nauczyło mnie plemię Verdedigers, co w językach afrykańskich oznacza „obrońców”. – Podszedł do tablicy i zapisał nazwę na wypadek, gdyby jednak ktoś chciał poczytać coś więcej na ten temat. Ale tę grupę trzeba było zobaczyć na własne oczy, bo żadna księga nie była w stanie opisać ich pracy należycie. - Są absolwentami Drakensbergu i Uchawi, szkolą się też wiele lat po skończeniu szkoły, by przemierzać kontynent i chronić wioski – głównie te mugolskie – przed niebezpiecznymi stworzeniami. Można ich rozpoznać po amuletach, które sami wykonują i rzucają na nie zapisane na tablicy zaklęcie. Wierzą, że to ich ochroni przed wilkołakami, a czasem wykorzystują je także w walce, gdy znajdą się zbyt blisko przeciwnika.
Wyciągnął z kieszeni swojej szaty medalion, który przypominał nieco łapacz snów, choć był o wiele mniejszy. Błyszczał się od przytwierdzonych do niego łusek skorpeny i piór żmijoptaka barwionych na złoto, by przypominały nieco te znikacza.
- Nie jest to tylko piękna ozdóbka, a silny magicznie przedmiot. Każdy element jest odpowiednio dopasowany i ma swoje znaczenie. Łuski skorpeny i pióra żmijoptaka są uważane za najpotężniejsze do ochrony, dlatego też otrzymują je najlepsi członkowie Verdedigers. Na wasze szczęście udało mi się trochę ich zdobyć, dlatego przydzielę je najlepszym, by zachować tę tradycję. Więcej informacji możecie znaleźć w podręczniku przy znaczeniach poszczególnych stworzeń. Kiedy już stworzycie amulety, w parach poćwiczycie Adolebit Lupum, zaklinając swoje prace. Gdy zaklęcie się uda, będziecie tego świadomi bez potrzeby atakowania przedmiotem wilkołaka. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by brać udział w tej lekcji, może udać się do Skrzydła Szpitalnego na końcu korytarza.
Rzucił spojrzenie w stronę @Mefistofeles E. A. Nox, który nie wyglądał najlepiej i Swann dziwił się, że Ślizgon w ogóle pojawił się w klasie. Jeśli jednak planował zostać, powinien sprawiać pozory w miarę ogarniętego, by nie wystraszyć pozostałych uczniów lub nie dostać alergii na któreś z piór.

Pierwsze zadanie polega na stworzeniu amuletów na wzór tego, który pokazał Swann. Jak jesteście ambitni, możecie nawet narysować to, co stworzyliście, a nauczyciel na pewno doceni inwencję twórczą jakimiś dodatkowymi punktami. Liczę na Waszą kreatywność i możecie patrzeć do spisów z roślinami i zwierzętami. Korzystacie z materiałów, które leżą na wspólnym dla wszystkich stole. Rzucacie jedną kostką, by zobaczyć, co Wam wyszło. Za każde 5pkt z działalności artystycznej możecie zrobić jeden przerzut. Przy 20 i więcej pkt z działalności artystycznej możecie uznać, że wypadła Wam kostka 6 (chociaż to nudne, a bez ryzyka nie ma zabawy!).

Pierwsze zadanie:
 

Drugie zadanie musicie wykonać w parach przydzielonych przez Swanna, ponieważ zaklęcie jest bardzo trudne do wykonania, a na dodatek musicie je wykonać dwa razy, by zaczarować oba amulety. Rzucacie dwiema kostkami i sumujecie ich wyniki, by dowiedzieć się, jak poszło zaczarowanie tylko waszego talizmanu. W postach uwzględniacie jednak, że rzucaliście urok razem. Przy każdych 15 pkt z zaklęć i opcm lub 10 z onms możecie dokonać jednego przerzutu.

Drugie zadanie:
 

Pary:
 

Macie czas do 18 marca. Możecie też sobie rozbić to na kilka postów, byle do wyznaczonego terminu wykonać całość. Wszelkie pytania kierować do @Margo Hayder.

Kod:
<zg>Pierwsze zadanie:</zg>
<zg>Drugie zadanie:</zg>
<zg>Kuferek działalność:</zg>
<zg>Kuferek OPCM/ONMS:</zg>
<zg>Rysunek:</zg> wklej link. Jeśli nic nie zrobiłeś, usuń tę opcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 198
http://www.czarodzieje.org/t15803-margaret-diana-hayder
http://www.czarodzieje.org/t15806-nie-opowiem-ci-swojej-historii#426070
http://www.czarodzieje.org/t15807-wszystkie-sowy-margo-hayder#426071
http://www.czarodzieje.org/t15804-margaret-hayder#426040




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sob Mar 10 2018, 17:02

Nie uwierzyła mu. Chociaż znała go tak krótko, przeczuwała, że @Ezra T. Clarke kłamie i wcale nie chodzi o to, że się nie wyspał. Nie wnikała jednak, nie chcąc go do niczego zmuszać, tylko podsunęła mu pod nos kolejną wiadomość.

Jeśli będziesz chciał porozmawiać, chętnie Cię wysłucham.

Nie sądziła, aby jej zaufał, zwłaszcza że była dla niego praktycznie obcą osobą, ale czasem tak jest lepiej. Nie chce się zdradzać swoich tajemnic komuś bliskiemu, kto od razu będzie oceniał i o wiele łatwiej porozmawiać jest z kimś spoza własnego otoczenia.
Zaraz jednak pojawiła się @Bridget Hudson, więc Margo odwróciła się do niej, by przywitać się w języku migowym. Nadal jednak martwiła się Ezrą, który nie wyglądał dziś najlepiej. Zdawało jej się, że ta lekcja zupełnie nie miała sensu, skoro połowa klasy była jej przeciwna lub wyglądała jak kupka nieszczęścia.
Jej uwaga została rozproszona pojawieniem się kolejnych osób. @Ewan Lanceley wszedł do klasy w towarzystwie Ślizgonki ze swojego roku. Posłała mu równie szeroki uśmiech, ale i tak pokręciła z politowaniem głową na sposób, w jaki przywitał Ezrę. Czy chłopcy naprawdę musieli okazywać sobie nienawiść nawet w klasie? Nigdy tego nie rozumiała, bo starała się być miła dla wszystkich, ale nic nie mogła na to poradzić.
Starała się słuchać wykładu profesora Swanna, ale za nic nie mogła się skupić, przejmując obecnością niektórych osób i martwiąc o inne. Może dlatego też nie do końca wiedziała, jak powinna się zabrać za swój amulet, gdy przyszła do tego pora. Lubiła różne zabawy plastyczne, ale nie miała zbytnio humoru, by radzić sobie samodzielnie, więc korzystała z pomocy podręcznika. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie dodała czegoś od siebie, więc zgarnęła jedną z muszli, która najwyraźniej znalazła się na stoliku podchwytliwie i uznała, że umieści ją na środku gałązkowego kółka. Spróbowała zrobić w niej dziurki różdżką, by łatwo przewlec sznurek, ale zakłócenie sprawiło, że zamiast zaczarować ten drobny element, zdmuchnęła wszystkie suszone kwiaty na ziemię. Nauczyciel odjął jej za to dziesięć punktów, więc zawstydzona musiała posprzątać cały ten bałagan. Dlaczego musiała być taką łajzą?
Wstała z krzesła i zaczęła zbierać rośliny. Starała się zrobić to jak najszybciej, aby nie zmarnować czasu na to, co nie było tematem lekcji.
Zrezygnowała napisała coś szybko do Ezry, uznając, że nie ma wyboru i musi go jednak zaczepić i popchnęła pergamin wraz z muszelką w jego stronę.

Pomożesz mi zrobić w niej dziury na sznurek?

Miała nadzieję, że Clarke okaże trochę litości.

Pierwsze zadanie: 4 > 6
Drugie zadanie: 4 i 6 yyy?
Kuferek działalność: 3
Kuferek OPCM/ONMS: 1 z onms
Rysunek: *klik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sob Mar 10 2018, 18:05

W tej całej sytuacji najśmieszniejsze było chyba to, że brzmiała jak kaczka. Zmuszona do oddychania przez usta męczyła się dwa razy szybciej i miała problem z wykonywaniem każdej najprostszej czynności życiowej. Zastanawiające było, dlaczego czarodzieje nie wymyślili jeszcze maseczki zapobiegającej zarażaniu grypą i innymi równie nieprzyjemnymi schorzeniami. Czasem wydawało jej się, że są zdecydowanie za bardzo zacofaną grupą i zazdrościła tym prze obrzydliwym brudnym mugolom ich zaradności — dlaczego oni, jako czarodzieje nie radzili sobie równie dobrze? Podobno byli tymi bardziej rozwiniętymi, mieli magię, moc, którą mogli rozdysponować na wiele różnych sposobów, a nie korzystali z niej w ten odpowiedni sposób, zajmując pierdołami, totalnymi głupotami.
Na chwilę oderwała się od rozmowy z chłopakiem, swymi rozmyślaniem wybiła z nurtu; słowa o bogatym narzeczonym sprawiły, że humor trochę się poprawił, rozbawiona ślizgonka spojrzała na chłopaka.
Jak sobie pomyślę o tych wszystkich bogaczach w naszym wieku, to mam ochotę zwymiotować na tę kamienną posadzkę. — na chwilę przerwała i z udawanym zdegustowaniem zaczęła taksować Ewana od stóp do głów, by dodać. — Czasem wydaje mi się, że jesteś jednym rozgarniętym w tym tłumie przygłupów, — wzdrygnęła się z obrzydzenia i zrobiła dziwną/głupią minę —ale to trochę tak jakbym miała urodzić dzieci własnego brata; chociaż co w rodzinie to nie zginie. — wzruszyła ramionami, puentując ostatecznie.
Zanim lekcja się rozpoczęła, Sałata zdążyła trzy razy kichnąć i dwa razy kaszlnąć; poranek miała ciężki, więc nie posiadała przy sobie ani chusteczki, ani szmatki, ani czegokolwiek co skutecznie mogłoby wchłonąć kręcące w nosie i niepożądane smarki. Stała sobie taka biedna w oczekiwaniu na zbawienie, nie za bardzo przywiązując uwagę do tłumaczeń nauczyciela. Spoglądała na COLDa stojącego obok Gryfonek i uśmiechała się ładne w jego stronę, oczekując na chociaż jedno spojrzenie. Często zastanawiała się nad tym czy czasem nosi przy sobie ten wyjątkowo gustowny, ale damski srebrny medalion ze zdjęciem, który wysłała mu na święta — raczej w formie żartu, niż poważnego prezentu. Wydawał się bardzo w porządku, a ona odkąd posiedzieli chwilę w tamtej sali, nie miała czasu pogadać z nim gdziekolwiek indziej.
Znów odleciała, gdzieś w nieznane krainy myślami, by zostać wybudzoną prawie brutalnie jednym głupim i wprawiającym w większą kontemplację pytaniem. Wyraźnie zmarszczyła czoło i pytająco spojrzała na blondyna stojącego obok, bo pierwszy raz słyszała o glutołapce. Czy chodziło mu o jakiś dziwny mugolski przedmiot tortur albo inny magiczny wynalazek, którego powstania nie była świadomie. Dopiero po dwóch — trzech minutach uświadomiła sobie, że chodzi mu o chusteczkę do nosa, głupi wyraz pojawił się na twarzy dziewczyny.
Chętnie przyjmę ten skromny podarek — powiedziała ściszonym tonem tak, by nie przeszkadzać uczniom i mówiącemu nauczycielowi — Niech Merlin Ci w dzieciach wynagrodzi — podziękowała ładnie, tak jak na panienkę z dobrego domu przystało i złapała chusteczkę w łapę.
Zaciekawiona patrzyła na zbiorowisko piór, kamieni, łusek i innych części ciała zwierząt; jako że nie słuchała, totalnie nie wiedziała co, jak i gdzie, spojrzała więc na przedmiot dzierżony przez Swana w dłoni. Przez chwilę w głowie pojawił się pomysł całkowitego odtworzenia wyglądu nauczycielskiego amuletu, ale Lettice nie potrafiła stworzyć czegoś tak.. Nudnego. Uprzednie smarkając trochę za głośno, schowała chusteczkę do kieszeni, zakasała rękawy i wzięła się za tworzenie.
Proces twórczy był ciekawy i trochę przypadkowy, wzięła pióra i łuskę, które najbardziej jej się podobały i nie zwracając całkowicie uwagi na to, co i jak, zaczęła sklejać swoje dzieło. Tęczowe piórka i czerwona łuska, należące do całkowicie nieznanych dla dziewczyny zwierząt, ozdobiły zielone gałązki wilczej jagody.
Zadowolona spojrzała na efekt swej pracy, dumna wypięła pierś do przodu i rzuciła w stronę Ewana.
Ja rzucę sobie na to dzieło jakieś zaklęcie, by zostało przy mnie na całą wieczność, chyba — była bardzo zadowolona ze swego dzieła — a Ty, co wyczarowałeś? — dodała zainteresowana, spoglądając na amulet przyjaciela. Wolała takie zajęcia dużo bardziej niż jakieś hasanie po lasach i udawanie, że rozumie się cokolwiek z tego, co przekazywał im profesor.
Wiedzy pragnęła to prawda, ale nie w obrębie zwierząt, bo i po co; nigdy nie miała ręki do istot żyjących i jedynie z czymś, co nie prychało, ziało, szczekało czy skrzeczało, chciała mieć kontakt. Przeciętnym zainteresowaniem darzyła nawet swego własnego kota, a co dopiero jakieś smoki czy inne niebezpieczne dziady, które mogły usmażyć, zatopić, podrapać, ukąsić, uszczypać i ogólnie pokiereszować na wiele sposobów.


Pierwsze zadanie: 3
Drugie zadanie: w drugim poście
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS:0
Rysunek: Chciałam powiedzieć, że nie mam talentu wcale i ogólnie, ale mi się nudziło i chce punkty dla Slutherinu dodatkowe to namalowałam se swój shitty amulet, proszę się z niego nie śmiać i mnie nie obgadywać za plecami memi Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 792
  Liczba postów : 715
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 11 2018, 04:36

O proszę. O wilku mowa, a wilk już tutaj. Co prawda mało groźnie wygląda - wręcz przeciwnie, jakby zaraz miał się rozpłakać, bo nie dano mu tabliczki czekolady ani kubka z kakaem z piankami - niemniej jest. Oraz rozwala swoje rzeczy po całym świecie i połowie Ameryki. Neirin schylił się i wziął notes, aby prostując się zderzyć z Jackiem. Musiał nie zauważyć, jak Moment wszedł do klasy, kiedy nurkował pod ławkę w celu dostania zeszytu Noxa.
Zerknął na zaaferowanego Walijczyka i potem na fałszoskopy. Tym razem Jack będzie musiał mocno uważać na swoje rączki. Kolejne kleptomańskie zachowania nie skończą się dobrze dla uszu osób obecnych w sali. A także ich żołądków. Denerwowanie się na piszczące przedmioty sprzyja rozwojowi wrzodów.
- Znowu? Nie. Przy ostatniej pełni. - Nie rozwijał tematu. To nie była relacja, tylko naprowadzenie towarzyszy na właściwy tok myślenia. Wszyscy, którzy powinni, już wiedzą, co się stało. Reszta prawdopodobnie słyszała plotki. To niewykluczone.
Uniósł wzrok, zauważając kolejne poruszenie i dziwne manewry Rivai'ego.
- Liam, lubisz Jacka? - Ta poza była dość dwuznaczna... Przynajmniej zanim Puchon jął cytować popularny serial o gotowaniu podejrzanych, niebieskich cukierków. A potem zniżył głos do szeptu, by upomnieć Neia.
Na to pouczenie Walijczyk niewiele odpowiedział. Bo i co miał? Liam zaraz znowu się rozgadał. Ten krótki moment powagi szybko utonął pod falą niezorganizowanej rozmowy. Rudzielec powinien wziąć ją za żarty, zbyć albo odpowiedzieć w podobnym tonie. Tymczasem on znów świadomie zdecydował się odebrać wypowiedź szatyna na poważnie.
- Gwiazdę? Nie, ofiarę losu. - Pierwszy raz w Zakazanym Lesie i już zostałeś ośliniony przez wilkołaka. Tylko ty masz takie szczęście.
Wychylił się, aby spojrzeć na Mefa, wysłuchując przy okazji przepełnionego szczęściem trajkotania Liama.
- Chociaż nie taką, jak twój przyjaciel. - Dodał, nim wesołe rozmowy musiały zostać ukrócone. Rzucił szkicownik Ślizgona na swoją ławkę, zapominając zaraz o nim. Skupił się mocniej na wypowiedziach nauczyciela.
Skoro nie dostał odpowiedzi w kwestii Noxa, nie mylił się. Gdyby było inaczej, profesor by zaprzeczył. Ale pewna kultura pracy nie pozwala otwarcie przyznać racji na taki zgoła niewygodne kwestie.
- Mm. - Mruknął pod nosem, zanim odleciał nieco myślami. Złapał się na tym, że zupełnie nie słucha, co Swann mówi. Zamiast tego skupił się całkowicie na układaniu piórek.
Nie zdarzało mu się to często, ale miewał pewne przebłyski autystycznych zachowań. Teraz był tego idealny przykład. Neirina zupełnie pochłonęła praca. Tworzył amulet, układając łuski, pióra i patyczki wielkością oraz kolorem. Skrupulatnie, dokładnie i powoli, nie zwracając uwagi na nic, co działo się wokół. Czyli także na to, jak powinno się prawidłowo tworzyć amulety. Wobec tego jego, choć zdecydowanie zaspokajał gust estetyczny rudzielca, nie był do końca poprawny.
- Teraz twoim boginem będzie fałszoskop? - Spytał cicho Jacka, kiedy wyrwał się z pułapki własnej choroby i znów zaczął dostrzegać otoczenie, w którym się znajduje.

Pierwsze zadanie: 3
Drugie zadanie: 5+6
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS: 5/10
Rysunek: Może jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1766
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 677
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 11 2018, 16:27

Nie byłem przekonany i to znalazło odbicie na mojej twarzy. Integracja z innymi domami wydawała mi się w porządku, naprawdę, a jednak okazja do gry w Quidditcha w tak zmienionych składach odrobinę mnie przerażała. Nie potrafiłem latać tak jak inni, którzy na miotłach spędzali całe dnie i latami podnosili własne umiejętności, ale zamiast przedstawiać jej swoje wątpliwości, rzuciłem tylko ciche „może masz rację”. Nie musiała wiedzieć jak słaby czasami się czuję. W dodatku, mecz, a nawet trening zawsze stanowił dla mnie zagrożenie. Podczas utraty przytomności, traciłem także kontrolę nad swoją metamorfomagią, a chociaż personalnie taka sytuacja aż tak bardzo nie mogła mi zagrozić, czułem przed tym irracjonalny lęk. Zupełnie tak, jakby wiedząc o moim oparzeniu, wszyscy mieli się ode mnie odwrócić. Prawda była jednak taka, że im dłużej trzymałem to w sekrecie, tym ciężej miało być mi się później przyznać. Nie wątpiłem, że kiedyś zostanę postawiony w tej sytuacji, a jednak teraz wciąż nie potrafiłem się przemóc, aby komuś jeszcze powierzać swoje tajemnice. Wciąż wydawało mi się, że zbyt wielu ludzi zna mnie aż zbyt dobrze. Zasłuchałem się w słowa Naeris, wpatrując się w jej profil. Z przykrością słyszałem, że naprawdę ją to martwi. Zależało jej na drużynie o wiele bardziej niż mnie, ale ja byłem tylko niedzielnym graczem.
- Myślisz, że nie nauczy nas niczego nowego? - Spytałem równie cicho, niepewien jaki powinienem mieć stosunek do tego typu rewelacji. Nie znałem Caluma na tyle, aby oceniać jego umiejętności miotlarskie, ale skoro Nana się martwiła, mnie zaczęło udzielać się to samo. Uśmiechnąłem się lekko. - Może wtedy dopiero da czadu, skoro jest w tym niezły. Czy w szkolnych zasadach znalazła się klauzula o tym, że podczas meczu można korzystać tylko z miotły? - Pytałem pół żartem, a pół serio. - Nie przejmuj się, zobaczymy co potrafi, gdy zorganizuje nam pierwszy trening. Swoją drogą, coś Ci wiadomo czy coś planuje? - Zapytałem jeszcze, zajmując miejsce obok Naeris. Rozejrzałem się pokrótce wokół siebie, ale nie dostrzegłem nigdzie znajomej twarzy Mel. Na mojej twarzy na moment pojawiła się zmarszczka zmartwienia, lecz szybko się jej pozbyłem. Zaczynałem przyzwyczajać się do jej nieobecności i ta świadomość zesłała na mnie więcej smutku, niżbym się spodziewał. Na szczęście, lekcja wreszcie się rozpoczęła, a gdy Swann już uspokoił nastroje w klasie, ja z ulgą zasłuchałem się w jego słowach. Talizmany wydały mi się niezmiernie ciekawe, więc do zadania podszedłem niezwykle ochoczo. Szkoda tylko, że zdolności wyraźnie mi brakowało, ale o tym miałem przekonać się dopiero za chwilę. - Hej, ale fajne zadanie. - Skomentowałem na głos, zagarniając wszystkie części bliżej i połowę podsuwając koleżance. - Masz już jakiś pomysł? - Zapytałem, bo w mojej głowie natychmiast wyklarowała się jasna wizja tego, co chciałbym mieć w swoim amulecie. Niestety, realizacja była trudniejsza niżbym mógł podejrzewać na samym początku. Najpierw moje elementy zaczęły się rozpadać, zupełnie nie trzymając się kupy, a gdy uznałem, że łatwiej będzie gdy zrobię to zaklęciem, ku swojemu przerażeniu podpaliłem łuskę. Moja twarz zrobiła się blada jak płótno i gdyby nie Swann, najpewniej uciekłbym z klasy. Tak czy owak i tak odskoczyłem do tyłu, przewracając krzesło i prawie lądując na podłodze razem z nim. Nie martwiłem się wietrzeniem, utratą punktów ani zupełnie niczym więcej. Ręce mi drżały. Zacisnąłem jedną dłoń na nadgarstku drugiej, starając się uspokoić, gdy z klasy powoli znikał zapach spalonej ryby. - Przepraszam - szepnąłem do Nany, gdy już mogliśmy kontynuować. - Chyba przekręciłem formułę. - Oboje wiedzieliśmy, że tak nie było, ale ja nie drążyłem tematu. Nawet na nią nie spojrzałem, postanawiając skupić się na tworzeniu amuletu. Ostatecznie udało mi się stworzyć okrąg, którego centrum przypominało trochę układ słoneczny, chociaż „planetami” były tylko łuski o różnej wielkości. Pióra zawiesiłem na cienkich drucikach, a wokół całego łapacza utworzyłem sylwetkę smoka. Nie była idealna, byłem tego świadom, ale bardzo przypominała tego gada, który zostawił mi na twarzy pamiątkę na całe życie. Bardzo dużo czasu zajęło mi samo mocowanie łusek. Uśmiechnąłem się przepraszająco do Sourwolf, gdy uświadomiłem sobie, że większość uczniów już dawno zaczarowała swoje talizmany. - Na trzy? - Spytałem, celując różdżką w nasze amulety.

Pierwsze zadanie: 1, potem 2
Drugie zadanie: 1 i 2, potem 6 i 1, potem 4 i 6
Kuferek działalność: 0
Kuferek ONMS: 27
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn, ulica pokątna
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 11 2018, 17:46

W końcu doczekał się rozpoczęcia lekcji. Wysłuchał z nutką ciekawości o tym co miał do powiedzenia profesor. Raz wiedział o czym mówił raz nie, ale kogo to obchodzi? To tylko Bena sprawa czy wyniesie z tej lekcji cokolwiek czy będzie dalej nietypowym uczniem. Na lekcje naprawdę chodził bardzo rzadko, a jedynie na te które go interesowały, wiedział, że obowiązkowe było chodzenie na zajęcia, ale wiele razy nie docierał na nie. Ale kto jak kto, ale on nie miał zamiaru się tym przejmować. Rozejrzał się jeszcze po klasie w poszukiwaniu brata, być może również pojawi się na tych zajęciach, ale na całe szczęście nie było go. Cały czas nie może dojść do siebie po śmierci matki, a jego przyjazd to był totalny bezsens. Wkurzał go swoim zachowaniem, a tu jeszcze musiał dzielić z nim to samo dormitorium, cholera jasna. Nie ma innych pokoi czy jak? Był teraz zwyczajnie na niego skazany.
Gdy tylko profesor dał znać, że mogą wziąć się za robotę od razu się za nią zabrał. Na nieszczęście został dobrany w parę z nielubianą koleżanką. Ehh. Dlaczego on ma takiego pecha? No ale lepsza ona niż jego brat, nie? Bez żadnego słowa podszedł do dziewczyny. Czytając instrukcję próbował stworzyć ten amulet. Po kilkunastu minutach był już gotowy. Spojrzał na profesora widział, że mu zaimponował swoją pracą, dlatego lekko się do niego uśmiechnął. Co jak co, ale Benoui bardzo lubił gdy jego prace mu wychodziły i miał się czym szczycić.
Mieli zaczarować swój amulet dlatego skierował różdżkę na swoje dzieło i wypowiedział cicho zaklęcie. - Adolebit Lupum. - jednakże nic, kompletnie nic się nie stało. Przeklnął pod nosem, ale na szczęście profesor tego nie usłyszał, bo jeszcze straciłby jakieś punkty, a nie chciał, żeby jego dom przez to ucierpiał jakkolwiek. Wziął głęboki oddech i ciężko wypuścił powietrze. Druga próba? - Adolebit Lupum. - wypowiedział trochę głośniej odpowiednie zaklęcie i jest. Udało się z różdżki wydobyło się delikatne, srebrzyste światło. Jednakże doskonale zdawał sobie sprawę, że nie było to na sto procent wykonane, ale najważniejsze, że się udało. Spojrzał na swoją współpracownicę dumny z tego co zrobił. Jednak dzisiaj, a przynajmniej na tej lekcji nie miał zamiaru jej obrażać czy jakkolwiek z nią zadzierać, zwyczajnie na to nie miał ochoty.

Pierwsze zadanie: 5
Drugie zadanie: 1 + 6 = 7
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS: 0, 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brisbane, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 202
  Liczba postów : 179
http://www.czarodzieje.org/t15384-viatrix-travers
http://www.czarodzieje.org/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://www.czarodzieje.org/t15580-dixie
http://www.czarodzieje.org/t15383-trixie-travers




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Nie Mar 11 2018, 20:53

Trixie nic nie odpowiedziała na słowa Demetrii. Jedynie lekko stuknęła ją w ramię, aby wiedziała, że ją usłyszała. Prawdę mówiąc, żałowała niezmiernie, że nie ma teraz jakiegoś zmieniacza czasu, który mógłby jej pomóc w „przewinięciu” zajęć. Wolałaby od razu przejść do świętowania. Wciąż spoglądała niepewnie na rozbitą głowę kuzynki, ale dzisiaj była o nią wyjątkowo spokojna. Zajęcia w czterech ścianach nie mogły być równie niebezpieczne, jak lekcje ze Swannem na świeżym powietrzu, prawda? Cóż, przynajmniej miała taką nadzieję. Było to dla Trix niesamowicie niecodzienne, a jednak dzisiejszego dnia po prostu nie miała najmniejszej ochoty na bycie ratowaną czy na ratowanie nikogo. Uważała, że przy Swannie, jej kuzynce może stać się zbyt duża krzywda. Wiary w Demi tak wiele.
Kiedy przyszło im wysłuchać wykładu, zupełnie się na nim nie skupiała, dzięki czemu później miała okropnie dużo kłopotu w rozeznaniu się.
- Co my mamy robić? - Spytała kuzynkę, przesuwając na stole jakieś łuski i pióra. - Po co nam to? - Uniosła też jakieś badyle. Kiedy wreszcie uzyskała odpowiedź i wreszcie wiedziała co ma zrobić, zaczęła tworzyć swój amulet. Związywała ze sobą rzemienie, w które wcześniej wplotła druciki czy coś równie twardego. Sam środek wypełniła łuską, docinając ją zaklęciem, ale w szale swoich twórczości nie dostrzegła, jak w trakcie i tak wszystko kompletnie przerobiła. Ostatecznie jej amulet bardzo przypominał ten, który miał Swann, a otrzymawszy nadprogramową, ładną łuskę, Trixie od razu ją wykorzystała. Poczuła jakby odrobinę sympatii do nauczyciela, gdy już otrząsnęła się z szoku w jaki wpadła, gdy do niej podszedł. Nie przyznałaby się do tego za żadne skarby, ale ten mężczyzna budził w niej jakiś irracjonalny lęk czy raczej niepokój. - Gotowa? - Spytała Demetrię, kiedy wreszcie skończyła dopinać pióra. Wyglądała na zdecydowanie bardziej zainteresowaną niż na początku.

Pierwsze zadanie: 4, potem 5
Drugie zadanie: 3 i 3, dorzuciłam 5, ponowny rzut: 6 i 4
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 88
  Liczba postów : 368
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pon Mar 12 2018, 20:20

Nie zdążył się nawet dobrze wyprostować, aby rzucić okiem na zdobyczną kartkę z notatnika Mefistofelesa, kiedy niespodziewanie sam padł ofiarą ataku. Natychmiast odechciało mu się ziewać pod naciskiem Liama, który na krótki moment sprawił, że Jack'owi mocniej w piersi zabiło.
- Mae'n flin gen i! - Wyrwało mu się z ust, zanim jego szczęka została unieruchomiona, zaś głowa puchona ułożyła się na jego ramieniu. Zamilkł, po wcześniejszych przeprosinach jakie udało mu się wybełkotać po walijsku. Chociaż tak do końca jeszcze nie wiedział za co przeprasza. Przekonany był, że to znowu ten nieprzyjemny typ od manipulowania fałszoskopami. Najpierw rozwalił Liama w drodze do klasy, a teraz przyszedł Momentowi urządzić koncert po którym ogłuchnie, podczas napadu epilepsji? Tylko po kiego miałby w ogóle to czynić, na dodatek  w czasie lekcji... i dlaczego używał takich samych perfum jak Liam? Jack chyba nadal śni swoje koszmary na jawie.
- Liii-am? - Skrzywił się spoglądając na puchona z ukosa, kiedy ten w końcu postanowił uwolnić go ze swoich objęć. Taka pobudka była zbyt brutalna jak na dobry początek dnia. Może gdyby Jack nie miał tylu przewinień na sumieniu, to reagowałby na podobne zaczepki odrobię łagodniej. Niestety podręczniki znikały ze swoistą regularnością, a z kufra Rivaia cyklicznie wychodziły kolejne pergaminy. Gdyby chłopak dodatkowo trzymał w dłoni zimny kawałek metalu, w tedy Jack skory byłby uwierzyć w to morderstwo, czy tam niebezpieczeństwo czające się za plecami. Wszak ostatnio jego przyjaciel zrobił się strasznie popularny pośród podejrzanych typów. Jak on to robił? Zapewne musieli mieć na niego zły wpływ skoro takie żarty mu teraz w głowie.
- Zapytaj go lepiej, kiedy mnie tak strasznie znienawidził? - Wrócił do angielskiego względnie się uspokoiwszy, zanim puchon ponownie się nań zaparł by móc sięgnąć do ucha Neirina. Powinien się na niego boczyć? Oczywiście, że nie. Tylko odrobinę podniósł mu ciśnienie. Odrzucił trzymaną wcześniej kartkę na stolik i kiedy Rivai skończył go napastować swoim ciałem, sam pochylił się w jego stronę, korzystając z faktu że ten zaczął się rozglądać po sali, aby zauroczyć swoją perfekcyjnością resztę uczniów.
- Mam rozumieć, że od dzisiaj to ty będziesz grasować w zakazanym lesie jako śliniąca się paskuda? - Złośliwy uśmiech wykwitł na twarzy Momenta. - To może ja również powinienem prosić o twój autograf. Bo coś mi się zdaje, że pod koniec zajęć nie będziesz się czuł tak rześko jak w tym momencie. - Zerknął na Mefistofelesa krótko, po czym odwrócił się, by śladem Neirina zająć się swoim zadaniem. Nie było sensu dalej się przekomarzać. Tym bardziej teraz, kiedy Rivai w końcu zauważył temat zajęć.

Taki amulet to dobra rzecz. Jeszcze tylko żeby mu dobrze wyszedł i działał jak należy. Zapewne stanie się nieodłącznym elementem jego ekwipunku... zakładając że Tostek go nie znajdzie i nie zeżre chcąc zwrócić na siebie uwagę Jacka.
- Fałszoskop? Nie... na pewno nie. - Nic nie jest straszniejsze od tego co mnie czeka jeśli się złamię i zacznę poddawać wpływom ojca. Może jego zachowanie nie wyglądało jak czynny bunt, ale na pewno nim było. Kto wie co ten dziwak jeszcze wymyśli aby zepsuć mu życie. - Nawet nie chciałbym sprawdzać, wiesz? Są gorsze rzeczy, których należałoby się obawiać. - Odparł mu za chwilę zdając sobie sprawę z tego, że zaklęcie zadziałało niekoniecznie tak jakby sobie tego życzył. Łuska zaiskrzyła się stając tymczasowo w płomieniach, po czym zgasła gdy tylko czerwony język znudził się dewastacją, pochłaniając część jego pracy. - Niech to... - Na dodatek śmierdziało gorzej niż w porcie po rozładunku skalopów.

Pierwsze zadanie: 2
Drugie zadanie: 3+3 ->4
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS: 5/1
Rysunek: Pewnie później jak nie zapomnę.


Ostatnio zmieniony przez Jack Moment dnia Pon Mar 12 2018, 21:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t15820-ewan-eugene-lanceley#426549
http://www.czarodzieje.org/t15828-ewan#426851
http://www.czarodzieje.org/t15857-poczta-lanceley-a#428244
http://www.czarodzieje.org/t15827-ewan-eugene-lanceley#426823




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Pon Mar 12 2018, 20:44

Wyciągnął z wewnętrznej kieszeni swojej czarnej marynarki materiałową, jedwabną chusteczkę i podał ją Lettice. Uprzedzając wszelkie zwroty wraz z zawartością od razu rzucił szarmancko:
- Zatrzymaj ją, niewiasto - nie podnosząc zbytnio głosu. Nie chciał znaleźć się na radarze, zwłaszcza, że coś ewidentnie mu nie pasowało. Pomijając fakt, że stoliki nie były ustawione w rzędy, a na środku leżało dużo różnych przedmiotów które już na pierwszy rzut oka miały pochodzenie odzwierzęce. I nie ten nauczyciel... Co tu się od...?
- ONMS? Myślałem, że idziemy na OPCM! - wyszeptał do Sałaty, a na jego twarzy malowało się najczystsze przerażenie. Nie lubił się ze zwierzętami zbytnio. Znaczy... To one nie przepadały za nim, a on szanował ich decyzję. Dlatego świadomie unikał zajęć ONMSu, starając się zaliczać wszystko w wyznaczonych terminach, o których istnieniu zwykle informowała go Margo. Nikt jednak oprócz Lanceley'a w żaden sposób nie podważał swojego bycia w tej klasie. Szybko więc się opanował próbując zrozumieć co ma do przekazania stary belfer.
Amulet który pokazywał zrobił na Ewanie wrażenie. On sam nie był strasznie utalentowany manualnie ale zdecydował się podjąć rzuconą rękawicę starając się jak najdokładniej odtworzyć to co zaprezentował Swann. Powoli, powoli. Podszedł do tego jednak dość ambitnie zabierając dużo łusek plumpki żółtej i niebieskiej oraz łusek ramory. Do tego jeszcze kolce jeżanki, kolorowe nici, wodorosty i różę, bo skoro leżała, do dlaczego nie. Potem zaczął ostrożnie wszystko nawijać na kolorowe nici. Na koniec za pomocą magii umiejscowił w środku różę i zrobił jeszcze trzymadełko.
Na pytanie Callaghan podniósł swoje "dzieło" uważając, żeby nie pokaleczyć się bardziej niż dotychczas żeby pokazać jej co udało mu się wyskubać.
- Order chu*ostwa. Podoba Ci się? - zapytał patrząc z zazdrością na jej o wiele delikatniejsze dzieło. Z muszelką, której już dla niego zabrakło. Jednak tak naprawdę liczył na to, że w ogóle zaliczy. Po minie profesora wywnioskował, że nie jest źle, bo dostał od niego łuskę skorpeny. Jak tylko stary odszedł Ewan spojrzał skonsternowany na ten hojny dar.
- I co ja mam z tym teraz zrobić? - może Lettice wie? Spojrzał na nią pytająco unosząc do góry jedną rudawą brew.

Pierwsze zadanie: 4 (wypadło mi jeszcze 1 i 1, ale wybieram z tego wszystkiego 4), później 5 czyli nieparzysta
Drugie zadanie: w następnym poście
Kuferek działalność: 12
Kuferek OPCM/ONMS: 6- OPCM, 0- ONMS
Rysunek: takie tam, proszę się ze mnie nie śmiać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Nottingham UK
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
  Liczba postów : 30
http://www.czarodzieje.org/t15860-cedar-midgley#428346
http://www.czarodzieje.org/t15863-spider-cedar#428347
http://www.czarodzieje.org/t15864-cedar-midgley#428348
http://www.czarodzieje.org/t15861-cedar-midgley#428333




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Wto Mar 13 2018, 21:21

Oderwała się od notatek, w których zastanawiała się czy duchy są rzeczywistym istnieniem, czy jedynie nieświadomą magią: ostatnim zrywem mózgu targanego silnymi emocjami, zbyt obawiającego się śmierci, by ją zaakceptować. Zastanawiała się, czy duch przypadkiem nie był jedynie efektem zaklęcia, które zamknęło umysł nieboszczyka w eterycznej formie, tworząc jego w pełni samoświadomą kopię.
Dlaczego miałoby to być nieprawdopodobne?
Czarodzieje znają przecież sztuczną inteligencję - obdarzają nią obrazy - może nie wiedząc nawet, co robią, tworzą w ostatnich sekundach życia inne formy sztucznej inteligencji. Gdyby było to prawdą, można by dywagować, czy duch powstały w ten sposób jest tą samą osobą, co trup, czy jedynie trupa marnym cieniem.
Cedar jednakże nie miała już czasu na luźne rozważania - wraz z poleceniami profesora trzeba było zacząć skupiać się na zajęciach. Wsunęła długopis pod gumkę do włosów - lubiła przechowywać w ten sposób przyrządy piśmienne. Dostęp do nich był wtedy tak łatwy!
Nie była nigdy artystycznym stworzeniem - wręcz przeciwnie, nawet ładnie "o" napisać nie potrafiła. Wciąż jednak pozostawała geniuszem, dzieciakiem tworzącym roboty zanim trafił do szkoły. Znała dokładność i planowanie, od tego więc zaczęła, nie zastanawiając się nad własnym brakiem umiejętności związanych z estetyką. Przysunęła bliżej notatnik, w którym jeszcze parę minut wcześniej skrobała zawzięcie swoje teorie o życiu pozagrobowym czarodziei - czy też raczej o jego braku. Przewróciwszy stronę na czystą zakreśliła wyciągniętym z kucyka długopisem koślawy okrąg, potem przecięła go dwiema liniami krzyżującymi się mniej więcej na jego środku.
Owszem - koślawy, mniej więcej. Nikt nie uprzedził, że powinna ze sobą zabrać na zajęcia zestaw przyborów geometrycznych.
Wcisnąwszy długopis we włosy schyliła się ku swojej torbie wiedząc, że gdzieś w jej czeluściach znajdują się ołówek oraz gumka. Nie chciała marnować notatnika na kilka nieudanych zarysów medalionu, kiedy mogła pracować ołówkiem na jednym, narysowanym długopisem modelu. Nie był on co prawda narysowany z dbałością - jednak przez lata nauki w szkole Magii i Czarodziejstwa Cedar nauczyła się już, że nawet na zajęciach z eliksirów nie trzeba zachowywać aż tak wielkiej dokładności jak podczas odmierzania składników chemicznych. Co tego dowodziło? Choćby fakt, że lekcje eliksirów nie wymagały od uczniów podstawowego odzienia ochronnego - na przykład gogli, by opary nie drażniły oczu.
Słowem - Cedar nauczyła się, że magia jest czymś odmierzanym bardzo często "na oko".
Zastukała końcem ołówka w papier, rozglądając się po rozsypanych przed nią przedmiotach. Uwagę nastolatki zwrócił na siebie kamyk - od razu oceniła, że musiał na łonie natury spędzić sporo czasu w wodzie. Gładkie, zaokrąglone brzegi i wyszlifowany otwór w jego centrum. Zgarnęła go wolną dłonią nim skusił się nań kto inny.
Przetoczyła go między palcami, wprowadzając się w stan skupienia.
Czy ten kamyk był magiczny? Czy istniały kamyki posiadające z własnej natury właściwości magiczne, które nie zostały im nadane przez czarodziejów? Czy Istniała magiczna petrologia, czy choćby magiczna petrografia?
I dlaczego Cedar musiała zadawać sobie takie pytania choć była już w połowie szóstego roku nauki?
Położyła kamyk obok siebie po czym, mrużąc oczy, zaczęła zastanawiać się w jaki sposób stworzyć promienisty układ, mogący podtrzymywać kamyk w centrum okręgu splecionego z gałązek, i się przy tym nie narobić - zdawała sobie doskonale sprawę z własnej niższości w artystycznych pracach, co oznaczało, że im mniej jej praca będzie zakładać przeplatania, wicia i wiązania, tym większą miała szansę na sukces.
Okrąg. Pętelka. W jej środku przywiązałaby kamyk na krótkim odcinku sznureczka. Od niego promieniście. a'la ośmioramienna gwiazda, rozchodziłyby się sznurki podtrzymujące pętlę.
Mrucząc głupio pod nosem rzeczy takie jak: "Nieee, nie zadziała." lub "Supełki?" szybko przesuwała ołówkiem, szkicując swój pomysł. Skończywszy wrzuciła ołówek do torby i rozejrzała się ponownie po sali, tym razem w pełnym skupienia poszukiwaniu potrzebnych materiałów. Zacisnęła lekko usta wyciągając jednocześnie długopis spod gumki do włosów, zbyt wciągnięta w pracę, by schylać się w poszukiwaniu ołówka.
Uznała bowiem, że na ławkach znajdowała się zbyt wiele materiałów w przyrównaniu do elementów, jakie zaplanowała w swoim medalionie - szybko dorysowała na piórkach kształty mające oznaczać łuski. Krytycznie przyjrzała się koślawemu szkicowi. Tak, z łuskami wyglądał mniej "goło".
Wcisnęła długopis we włosy i notatnik pod pachę. Podniosła się z krzesła - musiała znaleźć najbardziej elastyczne, giętkie z łusek, jakie przygotował profesor. W związku z tym zdecydowała się, jak mały creep w którego zmieniała się podczas pracy, zanurzyć wewnątrz podkowy jaką tworzyły ławki. Podchodziła do blatów obcych osób i, mrużąc oczy, podnosiła po kolei zwierzęce łuski wyginając je ostrożnie.
Nie zastanawiała się nawet nad użyciem różdżki do robienia w nich dziurek przez które będzie można przeciągnąć sznurek - była ostatnią osobą wewnątrz sali, oczywiście według rachunku prawdopodobieństwa, zamierzającą korzystać z czarów.
Obliczając to prawdopodobieństwo nie było nawet konieczności brania pod uwagę ostatnich zakłóceń magii - Cedar po prostu była technicznym umysłem przyzwyczajonym do pracy rąk własnych. Nie powinno to nikogo dziwić. Używała lutownicy bez rodzicielskiej opieki jeszcze przed otrzymaniem Hogwarckiego listu.
Dwie identyczne, ciemnoniebieskie łuski, połyskujące odrobinę na zielono - przypuszczalnie smocze, Cedar jednak była kompletną nogą z ONMS - wydawały się obiecująco giętkie. Nie powinny popękać podczas prób korzystania z fizycznej siły.
Wróciwszy w okolice własnej ławki zgarnęła jeszcze dwa kolorowe piórka - po raz kolejny: ujawniła się jej ignorancja dotycząca ONMS każąc założyć, że profesor, przygotowując materiały na lekcję, wybrał jedynie te o magicznych właściwościach.
Przygotowała metodycznie stanowisko pracy - kamyk, piórka, łuski, gałązkowy okrąg, sznurek. Zanurkowała jeszcze w torbie po śrubokręt - kolejna rzecz, która dziwić nie powinna. Torba Cedar była nie tylko torbą kobiecą, ale i torbą miłośnika dłubania, słowem: można było tam znaleźć wiele.
Wyciągnęła wraz ze śrubokrętem jakiś ciężki podręcznik, którego zamierzała użyć jak młotka.
Zabawnie wysuwając koniec języka manipulowała śrubokrętem i podręcznikiem nad łuskami, w efekcie wybijając w nich trójkątne otwory. W końcu - wszystkie elementy medalionu były gotowe, wystarczało złożyć go w całość.
Węzełki, supełki, kolejne węzełki i inne sznureczkowe bajdurzenia.
Piórka, dociążone łuskami, kołysały się na sznureczkach pod okręgiem wypełnionym całą masą sznurka i jednym kamieniem z naturalnym otworem. Wyrwana ze skupienia profesorską pochwałą połączoną z punktami dla Krukonów, przypomniała sobie, że mieli zasadniczo pracować w parach.
Podniosła rękę rozglądając się za niejaką @Isilia Smith, która została jej przydzielona.
- Przepraszam bardzo, czy ktoś widział Isilię? - rzuciła do całej sali z nadzieją, że para sama ją dzięki temu znajdzie.

Pierwsze zadanie: 5
Drugie zadanie: 10 - "postowo" jeszcze nie zrobione
Kuferek działalność: 0
Kuferek OPCM/ONMS: 4/ 1
Rysunek: Szkic, który zrobiła Cedar i efekt końcowy. Jestem leniwa, więc nieszczególnie to wygląda pod względem estetycznym ;)


Ostatnio zmieniony przez Cedar Midgley dnia Wto Mar 13 2018, 21:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 976
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1421
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Wto Mar 13 2018, 21:39

- Kurwa - jęknąłem po polsku na tyle cicho, że nikt oprócz mnie nie słyszał tej frazy. Gdybym wiedział, że będę musiał pisać się na jakieś durne prace plastyczne w życiu bym się tutaj nie pojawił. W kwestiach wszelkich manualnych zadań byłem najgorszą miernotą, więc jedyne co ratowało mnie przed skrajną porażką to fakt, że znałem się na różnych mechanizmach ochronnych, wiec w gruncie rzeczy byłem w stanie skomponować całkiem znośny amulet (w kwestii mocy, nie wyglądu) i rzucić na niego odpowiednie zaklęcia.
Ucieszyłem się, gdy okazało się, że jestem w parze z @Bridget Hudson - po pierwsze była miłym towarzystwem, a po drugie trudno ukryć, że w kwestiach artystycznych radziła sobie zdecydowanie lepiej niż ja, więc w pewnym stopniu się uzupełnialiśmy. Przywitałem się z dziewczyną, po czym po krótkiej wymianie zmianie zabrałem się do prac. Trudno ukryć, że podglądałem jak ona i inni radzą sobie z tym zadaniem - nie w kwestii składowych, a raczej samego wyglądu i kierując się tym starałem się sprawić, żeby mój amulet jakimś cudem nie wyglądał jak gówno. Co do dobrania elementów ochronnych - mimo iż nie byłem szczególnie biegły w kwestii onms, to skorzystałem z mojej wiedzy z obrony przed czarną magią - podstawą amuletu była skóra garboroga, użyłem kawałka narośli szczuroszczeta. Całość połączyłem za pomocą brzozowej plecionki, która również miała zdolności ochronne, po czym ozdobiłem całość szałwią. Nie było to jakoś szczególnie piękne, ale jak na moje możliwości prezentowało się przyzwoicie i najwyraźniej miało duży potencjał skuteczności, skoro nagrodził mnie punktami i na dodatek dał mi pióro żmijoptaka, które znacznie wzmacniało ten amulet.
Po skończeniu pracy twórczej zabraliśmy się z Bri za czarowanie amuletów - na moim sprawdziło się to idealnie, gdyż z naszych różdżek wydobyła się srebrna poświata. Talizman był gotowy! Nadeszła pora, żeby zaczarować przedmiot Puchonki.


Pierwsze zadanie:6
Drugie zadanie: 6,3->4
Kuferek działalność: 1 XD
Kuferek OPCM: 70 (+5 bo różdżka)

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1004
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1681
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Sro Mar 14 2018, 20:48

Oczywiście, że nie udało mu się jej nabrać; zresztą wymówka była na tyle licha, że nawet można by stwierdzić, że mu na tym nie zależało. Bo nawet jeśli kłamał, to co z tego? Ezra był mistrzem w milczeniu na ważne tematy. Brał je sobie prosto do serca, nie pozwalając nikomu na odebranie sobie ich ciężaru i upychając je po wszystkich kątach. Nie wiedział jedynie co będzie, kiedy już zabraknie miejsca...
Wziął pióro do ręki, zaczynając lubić ten sposób komunikacji z Margo. Pozwalał mu zebrać myśli i nie palnąć żadnej głupoty, nieświadomie urażającej drugą osobę.
Nie, nie trzeba - pomyślał, natychmiast się dystanując, ale na pergaminie pod zapewnieniem Puchonki pojawiło się podziękowanie i obietnica pamięci. Ezra doceniał sam fakt, jak miłe z jej strony to było, nawet jeśli nie miał zamiaru z tej grzeczności skorzystać.
Przeniósł wzrok na @Bridget Hudson, która się do nich dosiadła. Nieznacznie uniósł kącik ust w odpowiedzi na ten pokrzepiający uśmiech. Czyżby przygnębienie stanowiło jakiś magnez na troskliwe Puchonki?
- Cześć śliczna. - Nie był pewny czy powrót do tego określenia nie był zbyt wczesny, dlatego równocześnie obdarzył ją pytającym spojrzeniem. Kątem oka zauważył też wchodzącego @Ewan Lanceley i ordynarny gest w swoją stronę. Wyraz jego twarzy natychmiast zabarwił się wyraźną wzgardą i wyższością; tak prostacki gest nie zasługiwał nawet na odpowiedź.
Profesor Swann mówił dużo - Clarke nie podejrzewał, że jest w ogóle w stanie wymówić na raz tyle słów - a jednocześnie mówił ciekawie. Ezra nie słuchał może tego z wielkim przejęciem, ale traktował trochę jako ciekawostkę, którą warto zrozumieć.
Pracą zajął się, kierując się przede wszystkim intuicją. Nieszczególnie zwracał uwagę na to, czy dany fragment miał silne czy słabe wartości ochronne - Ezra przede wszystkim był estetą. Dłubanie w amulecie, przymierzanie różnych rozwiązań było dla niego zatem przyjemne i wręcz dawało mu swego rodzaju ukojenie. W momencie, kiedy Margo zdmuchnęła zaklęciem, oderwał się od swojej pracy i przynajmniej pomógł jej pozbierać kwiatki, które spadły najbliżej niego. Jednego z nich nawet podkradł i kiedy dziewczyna usiadła, z małym uśmiechem wsunął jej go we włosy.
- Patrz i ucz się - odparł na prośbę dziewczyny, wyciągając różdżkę. Wystarczyło jedno proste machnięcie, aby stało się efektowne... nic. Ezra zmarszczył brwi, bo oczywiście właśnie w tym momencie musiała się zepsuć magia. Akurat kiedy próbował zaimponować dziewczynie... Powtórzył zaraz zaklęcie i tym razem na szczęście w muszelce pojawiła się dziurka. - Proszę.
Wrócił do uważnego przeplatania cienkiego, ale sztywnego sznurka zmieszanego z włosami jednorożca przez środek amuletu. Następnym krokiem, który planował, było dołączenie połyskującego śliczną barwą fioletu ametystu.
- Moja siostra uwielbia kamienie. Spodobałby jej się - wyjawił Margo, a nutka stęsknienia i zmartwienia pojawiła się w tonie jego głosu. Nieprzyjemny ucisk pojawił się w jego żołądku, jak za każdym razem, kiedy myślał o Felicity w kontekście najbliższych wydarzeń. Zaraz więc zmienił temat - Ale amulet wygląda trochę licho, nie uważasz?
Nie podobał mu się. To, że Ezra był utalentowany aktorsko, nie oznaczało, że każda działalność artystyczna przychodziła mu z łatwością. A jednak do każdej podchodził bardzo krytycznie. A mimo to Swann postanowił nagrodzić go dodatkowymi punktami dla domu i ślicznym piórkiem żmijoptaka, które pozostawało mu tylko dopiąć do amuletu. Nie spodziewał się takiej hojności w swoim kierunku.
- Gotowa do rzucania zaklęcia?

Pomoc dla Margo 5, a potem 5 z przerzutem na 6 i z przerzutem na 4 (wszystkie wykorzystane)
Pierwsze zadanie 6 za kuferek
Kuferek działalność 37
Drugie zadanie 6,4
Kuferek OPCM/ONMS 23 OPCM/25 ONMS
Rysunek rysunek, nie śmiać się proszę :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 232
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1438
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   Czw Mar 15 2018, 22:25

Stwierdzenie, że czuje się źle, byłoby niedomówieniem. Paskudny humor przyczepił się do Mefistofelesa jak rzep do psiego ogona (ha, ha). Nie odpuszczał ani na sekundę, wspierany przez drażniące bóle ciała przewidującego horror nadchodzącej przemiany. Mógł ignorować wrażliwe zęby, strzelające kolana czy spięte mięśnie; o wiele gorzej radził sobie z koszmarami, dręczącymi go po nocach. Od tygodnia ledwo sypiał, w tym miesiącu wyjątkowo boleśnie to wszystko znosząc; akurat miał nową pracę i zabierał się na poważnie za tatuaże, toteż spadek formy nie był mu na rękę ani trochę. Jakby tego było mało, Blanc dostała szału odnośnie faszerowania go wywarem tojadowym, a Swann zaogniał sprawy i pozwalał na wywlekanie tematu „ataku na Liama”. I, słodka Morgano, uczył zaklęcia krzywdzącego wilkołaki.
Jak tu się nie wściec?
Złość przemknęła przez Noxowe serduszko, ale ustąpiła miejsca goryczy i rezygnacji. Chwilę obserwował, jak Rivai rzuca się na przyjaciół i ogarnia sytuację, na niego nawet nie spoglądając; Mefisto wykorzystał ten czas na wyplątanie się z torby i odbicie od ławki, na którą uprzednio wpadł. Zerknął na Puchona dopiero w momencie, w którym ten zwrócił na niego uwagę - a właściwie, na jego kocyk.
- Uwierz mi, skarbie - zaczął głosem o wiele bardziej pewnym, niż sam się spodziewał. Odchrząknął i tak, prostując się nieco i szukając tej swojej beznamiętności, która pozwalała na większe budzenie szacunku, niż tryb chorego wilczka. - Uwierz, że gdybyś miał w taką pogodę zasuwać nago o świcie, to owijałbyś się nawet w firankę. - Nie miał firanek, a głupio było zabierać szkolnych. Mefisto nie mógł jednak nie zauważyć rozczulenia, które ogarnęło ucznia, tak więc uśmiechnął się blado i poprawił kocyk, zsuwający się lekko z ramienia. Nie musiał chyba werbalizować zapewnienia, że prezent był jak najbardziej trafiony? Już i tak pozwolił sobie na niezwykle łaskawe spojrzenie, pełne nieskrywanej wdzięczności.
- Radzę sobie - zapewnił go, nie odmawiając odrobiny wsparcia mentalnego. Postawił kubek na ławce i usiadł grzecznie obok chłopaka, po drodze zgarniając zagubione rysunki. Chciał jakoś podziękować pozostałym Puchonom za przechwycenie ich, nim zostały podeptane, ale rzucenie kartkami o ławkę ostudziło jego entuzjazm. Ograniczył się do mało morderczych spojrzeń... choć właściwie, to po prostu przekierował je na Swanna. Dopijał jeszcze resztkę dymiącego eliksiru, gdy mężczyzna zaczął lekcję. Nie szykowało się używanie Adolebit Lupum na poziomie @Ezra T. Clarke, co jednocześnie cieszyło i zasmucało Mefisto; w gruncie rzeczy wszystko brzmiało fajnie i ciekawie.
Jak na przedszkole.
Pełne psychopatów.
Zacisnął mocniej szczęki (i rozluźnił je z żalem, bo było to stanowczo zbyt bolesne), ignorując ostatnie zdanie nauczyciela. Ani myślał teraz wychodzić. Zabrał się błyskawicznie za przygotowywanie amuletu, tylko trochę wyklinając wszystkich w myślach. Dostał nawet pochwałę i dodatkowe piórko... wzmacniające „ochronne” działanie amuletu. Nox parsknął z niedowierzaniem, uparcie splatając odpowiednie elementy. Wizję miał, tak więc jego ozdóbka wychodziła naprawdę fajnie - nawet pobawił się w rzeźbienie symbolu łapy na jednej łusce. Szkoda, że całość miała go krzywdzić... Z drugiej strony, dzięki temu pobawił się kolcami jeżanki i nasionkami tojadu, dobierając wszystko to, co było najbardziej niebezpieczne - i dla ludzi, i wilkołaków.
- To co, skarbie? Pomożesz mi przekląć to cudo? - Dopytał, podsuwając Liamowi swój amulet. Wyciągnął różdżkę, nie ukrywając niechęci co do rzucania zaklęcia; z tego wszystkiego, pierwsza próba skończyła się fiaskiem. Mefisto nie pokusiłby się o drugą, gdyby nie czujne spojrzenie Swanna. - Adolebit lupum - wyrzucił z siebie z taką nienawiścią, że ledwo był w stanie uwierzyć, że tym razem zadziałało. - Twoja kolej.
W oczekiwaniu na amulet Liama, ujął swój w dłoń i aż syknął cicho, zaskoczony pieczeniem. Piórka łaskotały go w palce, piekąc niemiłosiernie. - Ej, działa.



Pierwsze zadanie: 6!
Drugie zadanie: 3 i 2, przerzut na 4 i 1, potem na 3 i 6, raz jeszcze 3 i 6 - zatem łącznie 9!
Kuferek działalność: 15
Kuferek OPCM/ONMS: 16/25
Rysunek: Ta daam!

______________________


I love the way you hurt me,
It's irresistible...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią   

Powrót do góry Go down
 

Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 37 z 41Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39, 40, 41  Next

 Similar topics

-
» Jak chronić się przed promieniowaniem komórek.
» Słowianie - Izrael
» Przed kołatką
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-