Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 25, 26, 27, 28, 29  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pokój rozrywek    Nie 12 Cze - 14:20

First topic message reminder :


Pokój Rozrywek

Na czwartym piętrze, z myślą o studentach powstał obszerny Pokój Rozrywek. W miejscu tym, każdy uczeń może się nieco zrelaksować. Zapewne dlatego miejsce to jest tak popularne i raczej nigdy nie świeci pustkami. Znajdują się tutaj dwa duże stoły bilardowe, tarcza do gry w rzutki, kilka stolików do gry w szachy, a także do eksplodującego durnia. Na szafkach znajduje się kilka klasycznych czarodziejskich gier, chociaż można tu znaleźć i coś bardziej mugolskiego. W rogu pokoju stoi nieco zniszczona, stara kanapa, zwykle przez kogoś zajmowana. Natomiast za nią jest duży kosz, który dzięki zaklęciom, zawsze chłodzi jego zawartość, czyli różne butelki z napojami. Zazwyczaj pod sokami dyniowymi ukryte są butelki piwa kremowego, a i niekiedy można znaleźć tam coś innego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Tyresö, Szwecja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 68
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14020-william-olii-olsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14030-relascje-szweda-williama#371017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14029-william-olii-olsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14032-william-olii-olsson#371035




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 19 Lis - 23:02

Uczucia nie dla Szweda? Cóż za egoistyczne podejście. A on się stara być dla niej miły. Najwidoczniej to nie wystarcza. Pewnie nikt jej nie uświadomił w tym, że książę z bajki jest tylko w bajce.
- To może być jeszcze gorzej? - spytał z zainteresowaniem.Młody Olsson nie ma duszy. Sprzedał ją dawno temu w zamian za święty spokój.
W teorii wbijanie kul do rękawów to żadna sztuka. Schody zaczynają się wtedy, gdy trzeba wbijać swoje kule, a nie te od przeciwnika.
- Nie poznałabyś mnie nawet, gdyby nadal miał włosy i przed tobą stał - odparł, sięgając po małą, sześcienną kredę bilardową. Przyłożył kostkę do końca kija i pokręcił nią kilka razy w prawo i lewo. Dziewczyna zgłupieje od takiego zabiegu.
Odłożył kredę na drewnianą ramę stołu, po czym podszedł do krótszej krawędzi, przed którą leżała biała pila.
Ustawił się w dogodnej pozycji. Lewą dłoń położył na stole i ustawił ją w tzw. mostek. Niektórym takie ułożenie sprawia trudność, ale jest to najstabilniejsza pozycja. Kij oparł między kciukiem i palcem wskazującym, po czym pchnął kij bilardowy, a jego końcem uderzył w bilę, która rozbiła trójkąt kolorowych kul. Żadna oczywiście nie wpadła do łuzy, no cóż, mówi się trudno.
- Wybierasz pełne, czy połówki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob 9 Gru - 23:58

/Powyższy wątek uznaję już za przedawniony, minęło ponad 10 dni/

Pokój rozrywek należał do często odwiedzanych pomieszczeń, więc ciężko było wyobrazić sobie sytuację, w której był całkowicie pusty. Najwyraźniej czwartkowe wieczory większość ludzi spędzało bardziej ambitnie, niż przesiadując nad grami. Leo również nie planował tu przychodzić, w szczególności nie kiedy po ostatnich zajęciach wpadł na korytarzu na @Ezra T. Clarke. Chciał wrócić do mieszkania i sprawdzić, czy wypity kilka godzin temu eliksir zmniejszający wzrost (cztery krople, jak na balu) wpływa również na jego animagiczną postać. Przemierzali zatem wspólnie zachodnie skrzydło Hogwartu, pogrążając się początkowo w zupełnie niezobowiązującej rozmowie... która zaraz przerodziła się w "uroczą" sprzeczkę odnośnie sprzątania.
- Nie mówię, że ty nie sprzątasz - oznajmił Gryfon, powstrzymując się od przewrócenia oczami. - Jedynie pozostawiasz artystyczny nieład. Na podłodze. Całego mieszkania - dodał, broniąc się przed oskarżeniami o bałaganienie w kuchni. I na Merlina, był święcie przekonany, że jego wypieki bronią tych nieumytych misek, za które koniec końców i tak się zabierał. Jaki kucharz utrzymywał swoje miejsce pracy w idealnym porządku? Zapewne dobry kucharz.
Dyskusja mogła zostać szybko ucięta, ale Leo wpadł na wiele lepszy pomysł, dostrzegając właśnie Pokój rozrywek. Doskoczył do drzwi i otworzył je przed swoim partnerem, gestem zapraszając go do środka. Rozejrzał się krytycznie po wnętrzu, uniesioną dłonią sygnalizując Krukonowi, żeby przez chwilę się nie odzywał. Pstryknął palcami, wskazując na stół  z rozsypaną na nim talią do gry w Durnia.
- Dobra, gramy - poinformował go, starając się jak najmniej niechętnie spoglądać na przeklęte karty, do których miał tragicznego pecha. Nie miał pojęcia skąd w nim tyle entuzjazmu, ale miał wrażenie, że ostatnio Ezry trzyma się kiepski humor. Nie byłby sobą, gdyby nie próbował tego zmienić... Zresztą sam również potrzebował trochę prostej rozrywki, takiej w której nie będą doskwierały ani stare kontuzje, ani zakłócenia magiczne (liczył na to, że Dureń, podobnie jak Theria, nie został dotknięty efektami tajemniczych problemów). - Przegrany sprząta całe mieszkanie przez najbliższy tydzień i nie ma prawa narzekać. Zwycięzca... hm. Zwycięzca dodatkowo przez ten sam okres czasu decyduje w sprawach łóżkowych. - Uśmiechnął się szelmowsko, zbierając karty i podając je Ezrze, żeby potasował.[/b]

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 0:40

Początkowo Ezra kompletnie nie dostrzegał pewnych wad mieszkania razem z Vin-Eurico, zachłyśnięty niewyobrażalnym szczęściem z samego posiadania go. Teraz jednak, po kilku tygodniach wkraczania w rutynę, łatwiej było się zirytować, po raz kolejny znajdując w kuchni milion nieumytych naczyń po kucharskich doświadczeniach Leo. Ezra naprawdę nie chciał kłócić się o taką drobnostkę, tym bardziej, że pozytywnych stron wspólnego mieszkania było naprawdę dziesięć razy więcej; czym było kilka brudnych talerzy wobec codziennego budzenia się w ciepłych ramionach i skradania mu porannych buziaków? Wobec pożyczania zbyt dużych koszulek Leo, wspólnych śniadań, wspólnych kąpieli, a nawet wspólnej nauki? Dosłownie nieistotnym pyłkiem, ale nawet taka mała rzecz w rozmowie potrafiła nabrać wagę sprawy niemal pierwszorzędnej.
- Przypomnę ci, że zazwyczaj ubrania z siebie zrzucam z twojego powodu. Chyba nie narzekasz, że nie składam ich w kostkę - parsknął na ten zarzut. Ezra faktycznie bardzo często porzucał części garderoby gdzie popadnie, nie mając później chęci i sił by je pozbierać. (Zresztą, samo kucanie stanowiło już wyzwanie...) Ale czy potem nie przyjmował na siebie obowiązku prania zarówno swoich brudów, jak i Leonardo?
Zmarszczył brwi, kiedy Gryfon zaprosił go do pokoju rozrywek. Nie mieli wrócić przypadkiem do mieszkania, żeby nacieszyć się tym cudownym wynalazkiem, jakim był eliksir wzrostu? Lub po prostu się poprzytulać - Ezra miał wrażenie, że w ostatnim czasie obudziło się w nim większe zapotrzebowanie na takie proste czułostki niż zazwyczaj. Być może miało to trochę związek z depresyjnym wspomnieniem ostatniej sytuacji z Mefisto. Ezra nie widział chłopaka od pełni i mimo wszystko odrobinie się przejmował. A bliskość z Leo była jakby tarczą odganiającą wszelkie smutki.
Nie spodziewał się kompletnie propozycji rewanżu, bardziej obstawiał inne dostępne rozrywki. Ostatnia partia Durnia nie skończyła się dobrze dla Leonardo i Ezra mógł zacząć podziwiać Gryfońską odwagę, że chłopak sam wyszedł z inicjatywą.
- Tak spieszno ci do zostania gospodynią domową na pełen etat? - zaśmiał się, w gruncie rzeczy mało złośliwie, przyjmując oczywiście karty i tasując je metodą "riffle shuffle", po czym wysunął je przed siebie, aby Leonardo mógł przełożyć. - Amatorzy przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 0:59

Miał wrażenie, że nie jest zbyt problematyczny. Nie robił zbyt często wyrzutów o, właściwie, cokolwiek. Przy okazji starał się nie denerwować Ezry żadnymi głupotami i naprawdę nie robił nic złego celowo... Po prostu wychodziło jak wychodziło. Swoją drogą obwinianie go o porozrzucane ubrania Krukona było bardzo trafne kompletnie niesprawiedliwe.
Chętnie opadł na krzesło, nie mogąc przyzwyczaić się do tego, że jeśli chciał spojrzeć na swojego chłopaka to musiał, cóż, patrzeć w górę. Eliksir wzrostu faktycznie był bardzo interesujący, ale Leo starał się z niego korzystać bardzo oszczędnie. W gruncie rzeczy uwielbiał swój wzrost i nigdy nie uważał go za jakiś problem... Wizja zagrania o coś tak przyziemnego sprawiła, że jego humor błyskawicznie się polepszył. Z łagodnym uśmiechem obserwował jak Clarke tasuje karty, zapominając zupełnie o wcześniejszej dyskusji. Nie był wcale wielkim fanem kart, ale w dłoniach Ezry wyglądały zupełnie inaczej. W ogóle w jego wykonaniu wszystko było lepsze...
- Wyjątkowo dopuszczam do siebie możliwość wygranej - poinformował Krukona dumnym głosem, strzelając z palców. - Aczkolwiek fakt, daję ci fory. Normalnie zaproponowałbym bilard. - Cmoknął z dezaprobatą na nazwanie go amatorem, ale wziął pierwszą kartę z brzegu. Jak się okazało początki już nie były takie proste, bo trafił im się remis - z kolei w dogrywce Leo miał optymistyczne podejście, gdy spoglądał na swój Rydwan. Zerknął na swojego chłopaka, szczerze licząc na brak boginów albo upadków z wysokości.

2 i Głupiec, w dogrywce 5 i Rydwan Cool

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 1:28

W ogóle miał wrażenie, że byli bardzo zgodna parą. Ezra nie potrafił sobie przypomnieć sytuacji, w której nie potrafiliby dojść z Leo do porozumienia. W ogóle żadne większe kłótnie nie rzutowały na jego pamięci - Ezra miał wrażenie, że albo mieli jakiś dar do omijania tematów trudnych (i nazywało się to ignorowaniem przez Ezrę pytań) albo byli znawcami sposobów przyjaznej dyskusji (najłatwiej swoje zdanie wyrażało się prosto w usta partnera przy okazji innych czynności).
Clarke kochał swojego chłopaka niezależnie od rozmiarów, które przyjmował. Uwielbiał być obejmowanym ramionami Leo i podczas tulenia opierać głowę o jego klatkę, by słuchać bicia serca. Był jednocześnie absolutnie zauroczony możliwością składania pocałunków na jego czole i bycia tym wyższym.
- Wyjątkowo nie będę bardzo narzekał, jeśli przegram. Ale nie mów hop, póki nie przeskoczysz... - Pech Leonardo można było chyba już nazwać sławnym. Ezra nie miał pojęcia jak to się działo, ale Gryfon wychodził już przez niego poza standardową skalę. Absolutnie nigdy nie spotkał równie pozbawionej szczęścia osoby. Leonardo był jedyny w swoim rodzaju. - Kochanie, jeszcze wszystko przed nami - zaśmiał się. Cóż z tego, że był czwartek? Nikt ich raczej nie miał stąd wygonić, zatem możliwości wypróbowania różnych rozrywek rokowały naprawdę satysfakcjonująco.
Ciężko było określić, czy to Ezra zaczął tak słabo, czy Leo tak dobrze. Faktem było jednak, że pomijając remis, pierwsze rozdanie wypadło na korzyść Leonardo. Ezra nie okazał jednak z tego powodu zbyt wielu emocji, bo nagle poczuł jak jego powieki stają się cięższe. Podparł głowę o rękę, nieznośnie ziewając. Miał wrażenie, że od biedy ten blat mógł robić za poduszkę.

2, kapłanka i przerzut na 2 i księżyc
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 1:44

Pewnie mieli sporo materiału na kłótnie, po prostu zgrabnie to ignorowali. Leo nie lubił niepotrzebnych konfliktów i jeśli do każdego człowieka przypisana była jakaś dawka tchórzostwa, to on swoją wykorzystywał właśnie podczas uciekania od stawiania czoła nieprzyjemnym sytuacjom. Mógł walczyć o krople piekielnie niebezpiecznego kwiatka, ale żeby naruszyć kłótnią relację z kimś, na kim mu niesamowicie zależało? Marne szanse.
- W tym rzecz, nie będziesz mógł narzekać - wytknął chłopakowi ze śmiechem, przypominając o zaakceptowanej przez niego zasadzie. Doskonale wiedział o swoim pechu i nijak nie dało się o nim zapomnieć... pocieszało go mimo wszystko to, że rozgrywka Durnia zwykle nie trwała za długo. Skinął głową z zadowoleniem na uwagę Krukona - nie był zmęczony i tak jak wcześniej marzył o powrocie do mieszkania, tak teraz wcale mu się nie spieszyło. Znaleźli trochę prywatności w tym pomieszczeniu i mieli okazję porobić coś ciekawego i oryginalniejszego. A bilard kochał całym serduszkiem i bardzo, bardzo miał ochotę pochylić się nad stołem. Jak się okazało, pierwszy ruch w Durniu nie był tak tragiczny, jak się wszyscy spodziewali - efektem ubocznym było rozkoszne ziewanie Ezry. Vin-Eurico zmarszczył brwi, obserwując go uważnie.
- Lepiej mi tu nie zaśnij, słońce - ostrzegł, sięgając po kolejną kartę. Cóż, mógł się trafić gorszy wynik... Zerknął na zdobycz i zanim jeszcze zorientował się, co wypadło Ezrze, to już poczuł szaloną ochotę do tańca. Jeśli normalnie był nadpobudliwy, to teraz już w ogóle zwariował, niemalże tańcząc na swoim krześle. Początkowo cierpiętnicza mina zaraz zniknęła pod szczerze rozbawionym uśmiechem. Czyżby mieli szczęście do tego Durnia?

1 i Moc :/

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 13:12

- Myślałem, że brak marudzenia odnosi się tylko do sprzątania. Odbierasz mi też narzekanie na lipne karty? - zaśmiał się, sugerując, że to wszystko wina szkolnej talii. Gdyby miał własną, bez wątpienia karty bardziej by mu sprzyjały. Ezra nie lubił gry na równych zasadach...
Wiedział, że siedzieli tu głównie ze względu na niego i jego miłość do karcianek, od której silniejsza może była tylko miłość do Leo. Ezra generalnie nie miał zbyt wielu partnerów do rozgrywek i ostatnio kart używał raczej, żeby poukładać sobie domki i inne skomplikowane budowle. (Zatem karty też potrafiły walać się po podłodze... Zaczynał rozumieć w czym rzecz.)
- Postaram się - obiecał z dużym ziewnięciem, bo rzeczywiście szkoda byłoby marnować czas na sen. Widać było, że za to Vin-Eurico zmęczenie się za bardzo nie trzymało, bo jego nogi zaraz zaczęły wesoło podrygiwać. Clarke zaśmiał się z ciepłym znużeniem. Jeden senny, drugi nadpobudliwy, no ładnie...
Wyłożył kolejną kartę i znał się już na nich na tyle, by wiedzieć, że daleko jej było do idealnej. Zanim mglisty pegaz zjawił się w sali, Ezra zdążył przekalkulować, że wolałby jednak chyba się zdrzemnąć.
Stworzenie przerzuciło go sobie przez grzbiet, porywając do najbliżej znajdującej się wieży. Kiedy tylko został tam odeskortowany, znużenie prysnęło jak bańka mydlana i Ezra oficjalnie wiedział, że przegrał. O ile drugą część zakładu był w stanie przeżyć, to sprzątanie nie napawało go optymizmem. Umowa jednak była umową. Oj, na miejscu Leo zwiększyłby jeszcze częstotliwość gotowania...
Ezra przemierzył ponownie korytarze (tyle chodzenia...), odnajdując pokój rozrywek. Na szczęście Leo nie wpadł na jakiś głupi pomysł, aby go szukać tylko grzecznie czekał.
- Dobrze, że w Hogwarcie nie brakuje wież, raz mnie wyrzuciło na dobre trzy kilometry - zaśmiał się, przechodząc przez drzwi. Uwielbiał Durnia właśnie dlatego, że trwał tak krótko - w trzech ruchach dało się zakończyć grę. (A nawet w jednej!) Dodatkowo zazwyczaj wypadki były zabawniejsze niż w takiej Therii i nic nikogo nie krzywdziło.
- Ładny rewanż, kochanie - pochwalił go, podchodząc bliżej i unosząc nieznacznie jego podbródek, by musnąć jego usta w ramach potwierdzenia.

2, głupiec
1, rydwan :')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 13:35

Oczywiście, że na karty również nie można było narzekać! W końcu Leo nareszcie nie dostawał samych koszmarnych kar. Biorąc pod uwagę aktualną rozgrywkę, mógłby nawet polubić Durnia. Nieszczególnie podobało mu się radosne pląsanie i nie dowierzał ziewnięciom Ezry, ale w porównaniu do bolesnych i niebezpiecznych pól Therii, karcianka zdawała się być czymś zupełnie nieszkodliwym. Gryfon powinien chyba częściej zajmować się tą zabawą, bo w pierwszej chwili widok patronusowego pegaza kompletnie wybił go z rytmu - zmarszczył brwi, z niejakim zaciekawieniem obserwując, jak jego chłopak zostaje porwany. Z tego co mu się wydawało, Rydwan nie symbolizował wywiezienia na drugą półkulę ziemską, także chyba nie było się o co martwić. Leonardo zerknął na porzuconą talię Krukona, która wybuchła z cichym trzaśnięciem. Jego ochota do tańca również zniknęła, oficjalnie podsumowując rozgrywkę.
Został sam i jakoś musiał zabić czas, licząc na powrót Ezry. Pozwiedzał sobie trochę pomieszczenie i znalazł w lodówce piwo kremowe (swoją drogą, czy ono było w ogóle zakazane w Hogwarcie? Przecież ta zawartość alkoholu to jakiś żart...). Ostatecznie przystanął sobie z butelką nad stołem bilardowym, układając niespiesznie bile. Mimo wszystko dziwnie czuł się niższy o 40 centymetrów i choć proporcjonalnie zmieniło się całe jego ciało, to postrzeganie otoczenia i tak miał dziwnie zaburzone. Zdawało mu się, że wszystko teraz jest takie... wielkie.
Zdążył jedynie rozbić kule, przy okazji wtrącając do łuzy jedną połówkę, gdy do pokoju wrócił Ezra. Leo powitał go szerokim uśmiechem, z zadowoleniem dostrzegając brak senności.
- Nie miałem na to zbyt dużego wpły... - zaczął, żeby zaraz przerwać w celu przemienienia tego muśnięcia w normalny pocałunek. Odłożył kij bilardowy na oślep, żeby móc objąć Ezrę w pasie i przyciągnąć go jeszcze bliżej siebie. Cholera, podobało mu się to prostowanie, wyciąganie w górę. Z chęcią spróbowania czegoś nowego przesunął ręce, zarzucając je Krukonowi na szyję, a samemu minimalnie wybijając się na palcach.
Cóż, nowa jakość.
- Nawet nie wiesz jak przyjemnie mieć świadomość, że nie trzeba w ogóle sprzątać - mruknął, drocząc się z chłopakiem przyjacielsko. Odsunął się powoli, podając mu kij i wskazując znacząco na stół. - Pełne są twoje - dodał w kwestii wyjaśnienia, sięgając po swoje piwo.

Kostki:
 

Leo - 1/7
Ezra - 0/7

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 20:19

Najwyraźniej w międzyczasie Leonardo zdążył się w międzyczasie całkiem nieźle rozgościć. Skąd była w nim taka pewność, że Ezra wróci? Gdyby Clarke miał gorszy humor, - a i tak dało się stwierdzić, że miewał lepsze dni - nie wahałby się zwyczajnie wrócić do mieszkania, nawet ryzykując niezadowoleniem Leonardo.
- Bez znaczenia - mruknięciem zbył jego sprostowanie, preferując tę niewerbalną odpowiedź. Przymknął oczy, zbliżając się się zgodnie z wolą Leonardo. Odpowiadało mu spełnianie nie tylko łóżkowych zachcianek chłopaka, które zazwyczaj i tak zgrywały się z jego własnymi potrzebami. Podczas gdy Leonardo testował jakie możliwości dawała mu zwyczajna pozycja Ezry, on przesunął rękę po plecach Gryfona, dając mu oparcie, a palcami drugiej dłoni zbadał ścieżkę poprzez kark aż do kosmyków włosów. W pozycji stojącej, ze względów komfortu, nie miał możliwości na stosowanie tej pieszczoty. Która dodatkowo bywała przydatna przy nadawania kierunku pocałunkom.
Nie mogli się jakoś zamienić na dłużej?
- Masz rację, że nie mam - skrzywił się, nawet nie chcąc myśleć, ile dodatkowych obowiązków, które normalnie by zignorował, to oznaczało. Pozostawało mieć nadzieję, że kryteria "porządku" Leonardo odbiegały trochę od kryteriów mamy Ezry... Niechętnie pozwolił Gryfonowi się odsunąć, przyjmując w zamian kij.
- Nie za bardzo potrafię grać - przyznał, spoglądając na stół i próbując sobie przypomnieć jakieś ogólne zasady. Ezra nie przypominał sobie, żeby grał w bilard więcej niż raz czy dwa w życiu. - Dobra, spróbuję, nie śmiej się - Pochylił się nad stołem, trochę nieporęcznie trzymając kij i mierząc długo w bilę. Kiedy wydawało się, że zaraz ją trąci, wyprostował się, zmieniając zdanie i obchodząc stół od drugiej strony, powtarzając cały proces. Kiedy wreszcie uderzył białą bilę, potoczyła się prosto i ładnie, wpychając odpowiednią kulę do łuzy. Clarke nie przewidział jednak, że pod wpływem zderzenia zmieni się też trajektoria białej bili - i tym sposobem i Leonardo wzbogacił się o punkt.
Mimo to Ezra posłał swojemu chłopakowi uśmiech pełen satysfakcji, domagając się jakiegoś uznania. Jak na pierwszy raz to chyba był to dobry ruch? Położył kij na drugim stole bilardowym, samemu siadając na jego rogu i z zainteresowaniem obserwując działania Leo. Trzeba się było uczyć od lepszych!

5 i nieparzysta
Leło - 2/7
Ezra - 1/7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 20:36

To chyba nawet nie była pewność, tylko nadzieja podszyta swego rodzaju ostrzeżeniem. Ezra miałby poważnie przewalone, gdyby nie wrócił - prawdopodobnie Leonardo by się po prostu zmartwił, że pegaz zabrał go faktycznie na drugi koniec świata. Jeśli jakimś cudem znalazłby się w posiadaniu takiej informacji, że Krukon wrócił do mieszkania, to nawet nie skierowałby tam swoich kroków. Zły dzień to jedno, wystawianie kogoś to drugie. W szczególności w sytuacji, w której Gryfon starał się jak mógł poprawić mu humor i oferował bardzo przyjemny wieczór. W porywach optymizmu uznał, że nie ma co Clarke'a spisywać na straty. I, jak widać, słusznie.
- Jak tylko zaczynam myśleć, że ten eliksir to głupi pomysł, to przypominasz mi o jego zaletach - westchnął, kręcąc lekko głową z niedowierzaniem. Na dłużej by się chyba nie zamienił, chociaż fakt faktem przynajmniej ich plecy trochę by odpoczęły. Leonardo mimo wszystko wolał nie szaleć w kwestii eliksirów, nie chcąc narazić się na jakieś efekty uboczne zbyt częstego zażywania. - Może kiedyś się dowiesz, słońce - pocieszył chłopaka. Zastanawiał się czy zaproponować jakiś nowy zakład, tym razem oparty o bilard... Ale w tej grze o wiele większe znaczenie miało doświadczenie i wyćwiczona precyzja, poza tym istotne były też liczne zasady. Ezra nie wyglądał na wielkiego fana tego typu rozrywki, a zresztą zaraz sam domysły Vin-Eurico potwierdził.
- Czy ja się kiedykolwiek z ciebie śmiałem? - Oburzył się, licząc na to, że pytanie pozostawią jako retoryczne. Cierpliwie zaczekał aż Krukon podejmie decyzję odnośnie bili i darował sobie poprawianie go i pomaganie w kwestii trzymania kija. Doszedł do wniosku już dawno temu, że to każdy musi sobie po prostu wyrobić. Uniósł brew z podziwem, patrząc jak jedna kula wpada do łuzy, z kolei na drugą po prostu się uśmiechnął. - Wkręcasz mnie, że nie umiesz grać, czy po prostu jesteś takim nieodkrytym geniuszem? - Mrugnął do niego wesoło, pochylając się nad stołem. Prawdę mówiąc ustawienie białej bili miał dość beznadziejne i niezbyt widział opcję wbicia jakiejkolwiek połówki... Pewnym ruchem wbił zatem pełną. - No, teraz jesteśmy kwita. - Zerknął na chłopaka, tak dziwnie kusząco siedzącego na stole. Przygryzł lekko dolną wargę, chyba trochę za bardzo taksując Ezrę wzrokiem. Odsunął się od stołu, dodając jeszcze cicho "twoja kolej".


3

Leło 2/7
Ezra 2/7

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 21:58

Nie miał humoru na bycie podłym. Poza tym Leonardo naprawdę robił dużo, żeby spędzili miły wieczór i Ezra nie był niewdzięcznikiem. No i nie chciał spać sam, Vin-Eurico robił za dobry termofor...
Nie miał pojęcia, kim była osoba, która ten eliksir wymyśliła i jakie potrzeby nią kierowały, najwyraźniej miała jednak dożywotnią wdzięczność tych dwóch panów, jeśli miało to jakiekolwiek znaczenie. Uśmiechnął się lekko, mocniej pociągając za skręcony kosmyk na znak zgody. Taki element perswazji, a znajdował się poza jego zasięgiem...
Na pytanie Leonardo, oczy Ezry zabłysnęły i to już mogło sugerować Gryfonowi, że rozpoczął interesującą dyskusję.
- Nazywałeś mnie patyczakiem, jak dla mnie podchodzi pod kategorię wyśmiewania - wytknął mu natychmiast, nawet nie musząc się długo zastanawiać. Rzeczywiście, nie pamiętał, żeby Leonardo kiedykolwiek wyśmiał jakąś jego porażkę. Czego nie można było powiedzieć o kwestii wyglądu... - I co z porównywaniem mnie do worków treningowych, które i tak są ode mnie większe? O albo insynuowanie, że Bridget i Ruth nie mogłyby się o mnie kłócić. Co mi teraz powiesz? Po tylu krytycznych uwagach skończyłeś ze mną w związku. To spore obniżenie standardów... - Pokręcił głową, cmokając z dezaprobatą. I w jaką relację on się dał wciągnąć? Powinien być z kimś, kto bardziej doceniał "to idealne ciało".
Tyle byłoby z retoryczności pytania.
Być może sukcesy Ezry brały się z tego, że po prostu przykładał się do każdej gry. Ze wszystkiego starał się mieć frajdę, a nie dało się tego osiągnąć bez zaangażowania. Czy zatem chodziło o karty, bilarda, kręgle, czy głupie bierki, Ezra traktował rozgrywki tak samo poważnie. Już nie mówiąc o tym, że lubił wygrywać.
- Geniuszem, zdecydowanie geniuszem - przyznał się nieskromnie. Wyjątkowo przecież w nic go nie wkręcał, a skoro Leonardo dawał mu tylko takie dwie możliwości... Zaraz jednak wydał z siebie na wpół oburzony, na wpół rozbawiony okrzyk.
- Hej! Bez dawania mi forów - pouczył go, zeskakując energicznie ze stołu i grożąc końcówką kija. Dobrze widział to taksujące spojrzenie. Uśmiechnął się zadziornie, puszczając mu oczko, ale zaraz przenosząc skupienie na grę. Tym razem celował nieco krócej, ale już kiedy uderzył pełną bilę, wiedział, że trafi do łuzy. Zachęcony ruszył do kolejnej, co trochę go zgubiło; bila rozminęła się z tą właściwą, strącając połówkę do dziury. Ezra robiąc miejsce Leonardo, lekko złapał za jego biodra, przesuwając go, aby przejść. - Mam dziś chyba dobre pchnięcie - zauważył jeszcze z uśmieszkiem pętającym się na ustach.

5 i nieparzysta

Leło 3/7
Ezra 3/7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 10 Gru - 22:17

Pomyślałby kto, że spędzając tyle czasu u boku Krukona w końcu zorientowałby się, że wchodzenie w dyskusje na podpadowe tematy to kiepski pomysł. Leonardo westchnął cierpiętniczo, widząc ten nieznośny błysk w oczach chłopaka. Otworzył zaraz usta z oburzeniem i zamknął je dopiero po chwili, patrząc na Ezrę i powoli uświadamiając sobie, jak bardzo celne dobrał argumenty. W końcu wszystko co wtedy mówił miało być naśmiewaniem się...
- Ha. No tak. Przypomnij mi, co ja w tobie widzę? - Zmrużył podejrzliwie powieki, zaraz uśmiechając się słodko na pocieszenie. Kwestia worków treningowych była dalej aktualna, aczkolwiek nie był w stanie pojąć jakim cudem teraz uważał ciało Clarke'a za... idealne. Cholera, jasnowidz mu się trafił. - Nie mam nic na swoją obronę, byłem tylko niemyślącą górą mięsa. Dobrze, że z czasem mój mały móżdżek załapał...
Pokręcił lekko głową z niedowierzaniem. Uwielbiał bilard i lubił wygrywać, oczywiście, ale faktycznie często bardziej zależało mu na samej przyjemności z tego sposobu spędzania czasu. Teraz na przykład kompletnie się nie wysilał, co pokazał chociażby wbiciem bili Ezry - mieli się pośmiać, mieli odpocząć. Trzeba też przyznać, że jeśli Vin-Eurico miałby podać jedną propozycję bardziej "spokojnej" randki, to postawiłby właśnie na bilard. Inna sprawa, że przez swojego aktualnego partnera jego życie i tak znacząco zwolniło.
- Mówisz? - Na chwilę zapomniał o rozgrywce i skoncentrował się na tym chłodzie, który pozostawiły po sobie palce Clarke'a - nie powinien ich zabierać... Cóż, nastawił się na inne wykorzystywanie eliksiru wzrostu, niż gra w bilard - a przy okazji zabawa ta niesamowicie trafiała w jego upodobania. Uśmiechnął się szerzej. Przynajmniej Krukon nie usiadł z powrotem na stole... A jednak chęć zlikwidowania jakiegokolwiek dystansu między nimi była tak silna, że Leo wykonał jakikolwiek ruch, prawie wbijając przypadkiem czarną bilę, aby tylko odłożyć kij i przysunąć się do Ezry. - Chętnie sprawdziłbym w inny sposób, czy "dziś" jest tak szczególnie.

4

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon 11 Gru - 1:13

Niemal kobieca pamiętliwość wreszcie się do czegoś Ezrze przydawała. Do pary nie szła tylko skłonność do rozdrapywania spraw na nowo i gniewanie się z ich powodu. Zaczynanie podpadowych tematów nie było zatem czymś, czym w rzeczywistości Leo musiał się przejmować. Ezrę wręcz cieszyło ich wypływanie na powierzchnię co jakiś czas. Przynajmniej było się z czego pośmiać.
- Skoro nie wygląd i nie charakter, bo bądźmy realistami, to.... To cholera nie mam pojęcia. Chyba podtrzymuję teorię z magiczną śliną - odparł, nawiązując do ich rozmowy z hogwarckiej kuchni. Jak tak teraz o tym Ezra myślał, to było całkiem żenujące. Dlaczego ludzie nie powstrzymywali go od wypowiadania na głos tych wszystkich głupich rzeczy? - Nie leciałbym tak daleko z tymi wnioskami. Ale za parę lat w twojej pięknej główce może faktycznie coś się rozwinie... - odparł, rewanżując się za złośliwość, której dopuścił się Leonardo.
Rzecz w tym, że Ezra potrafił traktować rozgrywkę poważnie, jednocześnie nie wprowadzając do nich żadnego elementu niezdrowej rywalizacji. Jemu oczywiście również przyświecała idea dobrej zabawy. Czy Ezra kiedykolwiek zdenerwował się, że coś poszło nie po jego myśli?
Uśmiechnął się, czując że Leonardo właściwie odczytał aluzję zawartą zarówno w dotyku, jak i słowach. Z jego ust uciekł ciepły śmiech, kiedy Gryfon okazał się być tak gotowy do poświęcenia gry... Palcem podwadził jego podbródek i postąpił krok do przodu, przyciskając go do krawędzi stołu. Zniżył ton głosu, oblekając kolejne słowa w miękki aksamit, kuszący i obiecujący.
- Jak bardzo bym pragnął... nie mam prawa odbierać ci przyjemności z ulubionej gry - to mówiąc, wcisnął mu do rąk własny kij, odsuwając się i po drodze łapiąc ten odstawiony przez Leo. Pochylił się nad stołem, całkiem z siebie zadowolony. - Zatem lepiej, żeby jeden z nas postarał wygrać. Będziemy mogli wznowić wtedy negocjacje - Pchnął białą bilę, która ładnie potoczyła się w kierunku... W kierunku połówki. Może i Ezrze już padło na mózg? Clarke jednak zgrabnie z tego wybrnął, gestem zapraszając Leo z miną, jakby to wszystko było zaplanowane. - Wiesz, połówki przyciągają mnie bardziej. A jednak nie najbardziej w tym pomieszczeniu. Jakieś działania, żeby temu zaradzić?

3
Leło 4/7
Ezra 3/7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon 11 Gru - 1:36

Zaśmiał się krótko, kompletnie nie rozumiejąc jakim cudem tak beztrosko rozmawiali o czymś tak poważnym. Ciekaw był, czy Ezra aż tak potrafił się odizolować i po prostu nie brać tamtych słów do siebie. Leo w gruncie rzeczy potrafił się nieźle zafiksować na jakimś punkcie, a niestety z jego samooceną - cóż, kiedy teraz zastanawiał się nad tą "bezmyślną górą mięsa"... Wolał przestać.
- Posłodzić ci trochę, czy już wiesz jak głupio się z tym czuję? - Spytał po prostu, ogarniając go niesamowicie czułym spojrzeniem, pozwalając sobie również na odrobinkę zakłopotany uśmiech. Dziwnie było tak sobie uświadomić ogromną zmianę, która w kimś zaszła. Krukon fizycznie wcale się tak bardzo nie zmienił (charakter to co innego, mimo wszystko poznali się z czasem trochę lepiej) i cholera, Leo pamiętał, że wcale go jego sylwetka na kolana nie rzucała. Trzeba dodawać, że teraz sam chętnie na nie padał?...
Inna sprawa, że jakoś wcześniej w ogóle nie ciągnęło go do kogoś tej samej płci (potwierdzone info, w roli świadka - Rasheed Sharker!), a teraz dosłownie drżał, pożądając Ezry jak nikogo. Prawdę mówiąc z koncentracją Leonardo bardzo łatwo było zapomnieć nie tylko o rozgrywanej grze, ale i o całym świecie - opierając się o bandę stołu patrzył na Clarke'a i widział tylko i wyłącznie jego. Zacisnął lekko szczękę, przeklinając w myślach i przesuwając dłońmi po kiju w zrezygnowanym geście. Podążył spojrzeniem na chłopakiem, obserwując jego poczynania w sferze bilardowej.
- Obawiam się, że po takiej rozgrywce kompletnie nie załapiesz idei bilardu - poinformował Krukona z niezadowoleniem, uporczywie wbijając wzrok w bile, aby tylko nie dać się znowu rozproszyć. - I waham się też co do tego twojego dobrego pchnięcia. To miało być dobre? - Skoro Ezrze zależało na dokończeniu zabawy, to zamierzał to zrobić - i to najlepiej jak najszybciej. Miał nie poddawać się emocjom? Doskonale, wystarczyło potraktować to jak wyzwanie. Gryfon przetaksował uważnym spojrzeniem stół, obszedł go spokojnym krokiem i pochylił się w końcu, nie tracąc już czasu na przymierzanie się i kombinowanie. Z perfekcyjną wręcz precyzją wbił jedną połówkę. Nie przemyślał oczywiście tego, że beznadziejnie ułożył sobie białą bilę i wbicie czegokolwiek równałoby się z cudem. Leo ostrożnie pchnął kulę, a ta początkowo toczyła się dokładnie tak, jak tego chciał - oczywiście musiał się tutaj odezwać jego pech. Połówka potrąciła pełną, wpychając ją do kieszeni. Sama zaś zatrzymała się tuż na krawędzi, tak kusząco zaglądając do łuzy...
Vin-Eurico odsunął się, robiąc miejsce dla swojego partnera - którego, swoją drogą, całkiem uważnie omijał spojrzeniem. Skoncentrował się za to na przetarciu czubka swojego kija kredą bilardową, choć robił to głównie dla zajęcia myśli.
Merlinie, chciał Ezrę.



5, 3 ._.' khe khe, 2? Cool a potem 3.

Leło 5/7
Ezra 4/7

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon 11 Gru - 8:54

Właściwie to aż tak się tym wszystkim nie przejmował. W tym rzecz, że Ezra nie miał kompleksów na punkcie wyglądu - przynajmniej wtedy, teraz jak codziennie podziwiał swojego chłopaka, mógł zacząć je mieć... - a to były przytyki z początkowych etapów ich znajomości i Ezra doskonale pamiętał, że sam szukał wtedy każdego sposobu na dogryzienie Gryfonowi. Dla Leonardo punktem zaczepienia był wygląd, bo zwyczajnie na tym polu najbardziej się różnili. Ezra za to wyśmiewał nieprzyjemnie krew olbrzymów płynącą w żyłach Vin-Eurico, chyba więc byli kwita. Tym bardziej, że Leonardo ładnie zastąpił te określenia uroczym "mi querido". Inna sprawa, że gdyby Leonardo obecnie zdecydował się na takie słowa, nie przeszłyby one przez Ezrę obojętnie. Na szczęście Vin-Eurico nie tylko słowami udowadniał mu, że nie ma powodu do zmartwień​.
- Wybaczę ci to już teraz. Od początku ci mówiłem, że to tylko kwestia czasu zanim spadną ci klapki z oczu - stwierdził ugodowo. Ale oczywiście nie miał nic przeciwko słodzeniu!
Zastanawiał się, kiedy cierpliwość Leo w końcu się wyczerpie. I tak był pod wrażeniem, że ten temperamentny Gryfon pozwalał ze sobą w taki sposób pogrywać i tak się zwodzić.
- Och, tak mówisz? To może powinniśmy zagrać jeszcze raz, na poważnie? - zaproponował wspaniałomyślnie, skoro takie wątpliwości pojawiły się w głowie Leo. Dla Ezry zasady były oczywiste - wbijać obojętnie które bile i denerwować swojego chłopaka. To brzmiało jak gra, którą mógł polubić.
Zanim odparł cokolwiek na komentarz, pozwolił Leonardo wykonać jego ruch. Pierwsza z bil potoczyła się celnie do łuzy, na co Ezra mruknął pod nosem z aprobatą. Druga jednak nie miała tyle szczęścia...
- Mam wrażenie, że ci nie zależy - zarzucił mu, wyginając usta w pseudo smutnym grymasie. Liczył tu na jakiś popis umiejętności, który pozostawiłby stół jedynie w pełnych bilach... Clarke westchnął wymownie, łagodnym ruchem dobijając połówkę i zastępując jej miejsce na krawędzi białą kulą, która nie miała teraz zbyt wiele możliwości do popisu. - Skończysz grę w jednej kolejce i masz, co tylko chcesz - dodał kusząco, niecierpliwie zaczynając stukać kijem. Ale zero presji, oczywiście.


3
Leło 6/7
Ezra 4/7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon 11 Gru - 15:25

Przerażająco adekwatne były spostrzeżenia Ezry - jakimś cudem przewidział zmianę nastawienia Leo. Może wiedział, że w połączeniu z charakterem i ogólną postawą jego ciało nie ma sobie równych? Gryfon patrzył na niego w tej chwili i zastanawiał się, jak dotarli do tego punktu... jak on do niego dotarł, bo przecież pierwszy spojrzał na Ezrę w ten sposób.
Zostało wybaczone, więc nie powiedział już nic - werbalnie. Postawa głosiła piekielnie wyraźnie, że stracił dla tego Krukona głowę i nawet nie próbował tego ukryć.
- Skoro chcesz się powtarzać... - Odparł ze sztuczną (aczkolwiek całkiem niezłą!) obojętnością. Sam również był pełen podziwu do swojego opanowania, ale znał już Ezrę na tyle aby wiedzieć, że trzeba z reakcjami uważać. Tego cudownego manipulanta łatwo można było sprowokować, zwyczajnie działając tak, jak przewidział. Leo przełknął zatem irytację wraz ze zniecierpliwieniem, mocniej zaciskając dłonie na kiju. - Mi? To ty wbijasz moje bile - zauważył i choć sam się Krukonowi odwdzięczał, to nie był prekursorem tej przepychanki. Utkwił spojrzenie w białej kuli, śledząc przykładowe trajektorie i usiłując wybrać najlepszą. Prychnął cicho na słowa Ezry - pewnie, bo to było takie proste! Musiałby dobić połówkę i dostać się z powrotem do czarnej, która kusząco czekała na krawędzi łuzy... Postukiwanie chłopaka skwitował łagodnym uniesieniem kącika ust. Teraz mu się spieszyło? Leonardo przesunął się, aby stanąć przed chłopakiem i pochylił się nad stołem. Zrezygnował w ostatniej chwili, cofnął się i odwrócił, na ułamek sekundy stając z Ezrą twarzą w twarz. Upewnił się, że jego ciepły oddech otulił miękkie wargi chłopaka, zanim czmychnął w bok, do innej pozycji, innego ustawienia. Tym razem pewnym ruchem pchnął białą bilę, nakierowując ją prosto na czarną, tym samym wykorzystując jedyną pewną sytuację zakończenia gry w jednej turze. Nikt nic przecież nie mówił o wyniku, prawda?
- Skończone, gratuluję wygranej - rzucił, odkładając kij i przeciągając się. Znajdowali się teraz dokładnie po dwóch dłuższych stronach stołu - Vin-Eurico podparł się rękoma o bandy, pochylając nieco w stronę Ezry. Znowu przemknął po nim spojrzeniem, tym razem bezczelnie powolnym, ozdobionym subtelnym oblizaniem ust, na których tańczył ledwie zauważalny, niemal triumfalny uśmiech. Pożądliwie przyjrzał się każdemu skrawkowi ciała Krukona, jak gdyby rozważał, którą część stroju zerwać z niego jako pierwszą, a które miejsce naznaczyć pocałunkiem. Był w stanie polubić zimę - poważnie! - o ile tylko miałby pewność, że zawsze będzie miał u boku kogoś, kto tak go rozpali.
Zawiesił spojrzenie na zielonych tęczówkach chłopaka, ignorując swoją szybciej unoszącą się i opadającą klatkę piersiową. Wypuścił spomiędzy rozchylonych warg rozedrgany oddech.
- Czyli chcesz zagrać raz jeszcze? - Spytał lekko zachrypniętym głosem, acz dalej pewnym i poniekąd wyzywającym. Miał szczerą nadzieję, że Clarke wpadnie na poprawną odpowiedź.

4 Cool

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Wto 12 Gru - 7:21

Śmiesznością byłoby uznać, że Ezra mógł przewidzieć cokolwiek z tego, co udało im się wypracować. Nawet on takiej bujnej wyobraźni nie posiadał. Wstyd się przyznać, ale tak naprawdę nie przypuszczał, że ich relacja kiedykolwiek wyjdzie poza jakieś przyjacielsko-złośliwe docinki. Ezra był świadomy, że bywał na tyle specyficzny, a tym samym denerwujący, że tylko bardzo wytrwali potrafili to zdzierżyć. Leonardo zwyczajnie nie wyglądał na dobry materiał na takie eksperymenty.
Ale jedną rzecz lubił w nim bardziej w przeszłości - tę męską prostotę i jednokierunkowość w działaniu, które nie były skażone przebiegłym myśleniem i dogłębną analizą. Najwyraźniej nieustanne przebywanie z Ezrą nauczyło już chłopaka kilku zachowawczych postaw, które psuły szyki Krukona.
- Obstawiam pewniejszego gracza - wyjaśnił swoją motywację. Ezra mógł oczywiście próbować wbijać własne kule, ale obawiał się, że wtedy rozgrywka odrobinę się rozciągnie. A "pośpiech" stal się przecież oficjalnie hasłem naczelnym tego spotkania.
Zdawał sobie sprawę z tego, że wymagał od chłopaka większych umiejętności niż prezentował podczas całej rozgrywki (absolutnie przyjmował całą winę na siebie) i próbę zakończenia gry w tej turze natychmiast skazał na straty. W głowie planował już swój kolejny ruch, na podstawie ułożenia sylwetki Leo, szacując gdzie potoczyć może się bila.
- Podły - szepnął, gdy Vin-Eurico zrezygnował z uderzenia, cofając się i twarzą w twarz stając naprzeciwko niego. Bezwiednie rozchylił wargi, przejmując oddech Gryfona, który osiadł na nich z przyjemnym mrowieniem.
A potem zamknął je ze zdziwieniem, gdy Leonardo podjął głupi ruch strącenia czarnej bili... przechytrzył go? Leo naprawdę wykorzystał lukę w słowach Ezry i ominął postawione pseudo wyzwanie? Naprawdę?! Cholera, nie wiedział, czy był z niego bardziej dumny czy rozczarowany własnym zanikiem zapobiegliwości!
- Jesteś beznadziejny, kompletnie nie potrafisz wygrywać - oburzył się, zaplatając ręce na piersi i kręcąc głową. Taka "wygrana" nie potrafiła nawet odrobinę cieszyć. Leonardo sprawił jednak, że szybko puścił w niepamięć to oszustwo.
Westchnął tęsknie, nie odrywając spojrzenia od ust chłopaka, które tak kusząco oblizywał. Przez jego ciało przechodziły mikroskopijne dreszcze pod tym rozbierającym spojrzeniem.
- W zasadzie... - zaczął z nieprzewidywalnym uśmiechem. Świadomość oczekiwań Leonardo była dodatkową pokusą. Ezra chętnie by sprawdził, ile czasu potrzeba było, aby Gryfon bezceremonialnie przycisnął go do ściany (wszelkie inne powierzchnie także były mile widziane). Zaczął powoli obchodzić stół, kijem strącając po kolei resztę bil do otworów, jakby oczyszczał sobie teren. Potem i jego porzucił, co było już wyraźnym sygnałem dla Leo. - W zasadzie możemy to przełożyć na inny raz - zgodził się, przykładając dłoń do klatki piersiowej chłopaka, która unosiła się w dosyć szybkim i nieregularnym tempie. Ezra nachylił się, aby zakosztować ust Gryfona, które i tak oczekiwały już zbyt długo, chłodne i puste. Jego myśli przedzierały się przez kolejne sekundy, wyprzedzając rzeczywistość i prowadząc Clarke'a od razu do uboższego w materiały wyobrażenia. Mimo to całował go długo, a przed wszystkim niespiesznie - mieli czas racja? Ezra zrównał swój oddech z rytmem Vin-Eurico, chcąc tę chwilę i zatrzymać i zachować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Wto 12 Gru - 14:37

Prawdę mówiąc Leo chyba w całym swoim życiu nie rozegrał bilarda w podobnym stylu. Nie był faktycznie jakąś piekielnie ambitną bestią myślącą tylko o zwycięstwie, ale oczywiście wygrywać lubił (jak chyba każdy?). O dziwo miał całkiem niezłą intuicję odnośnie bil, a ulokowanie stołów zarówno w wielu barach jak i nawet w sali Hogwartu, jedynie to wspierało. Vin-Eurico był pewien, że mógł poradzić sobie o wiele, wiele lepiej - poniekąd chyba po prostu nie chciał. I tak wygrał już w Durnia, co było dość sympatycznym zbiegiem okoliczności... i jednocześnie niepokojącym, bo oznaczało wyczerpanie grudniowej puli szczęścia.
Nie nazwałby się „podłym”, po prostu wyrównywał rachunki. Powoli zaczynał rozumieć obsesyjne męczenie go przez Ezrę, bo samo to dzielenie oddechu przyniosło mu sporo satysfakcji. Nie tyle, co zakończenie rozgrywki... Leo nie miał szans na wbicie swojej bili i bynajmniej nie zamierzał się bawić w ganianie po stole. O wiele bardziej podobała mu się wizja wykorzystania słów Krukona - miał dostać to, czego chciał, tak? I tak cudem nie zepsuł akcji z czarną kulą... Byłoby to ładnym zwieńczeniem jego prób przechytrzenia Clarke’a.
- Myślisz? Ja się czuję całkiem zwycięsko - uznał, z trudem powstrzymując śmiech. Takiego obrotu spraw chyba nikt się nie spodziewał.
Westchnięcie uznał za obiecujący sygnał, że w końcu przestaną się bawić. Leo i tak musiał zaczekać aż Ezra postrąca bile i obejdzie stół - czuł przy tym palącą potrzebę wyrwania do przodu. Przed chwilą starał się zbudować nastrój, teraz... teraz po prostu oczekiwanie go zabijało. Uśmiechnął się z zadowoleniem, gdy znaleźli się blisko siebie, chętnie odwzajemniając pocałunek. Próbował się zatracić w tej chwili, tak jak normalnie, jednak tym razem nie było tak łatwo. Z jednym musiał się nie zgodzić - wcale nie mieli czasu, bo cierpliwość Leonardo oficjalnie się wyczerpała. Odnalazł swoją różdżkę i wycelował ją w drzwi, nie odsuwając się od Ezry. Chciał rzucić zaklęcie, aby je zamknąć... Wyjątkowo zależało mu na tym, żeby nikt im nie przeszkodził. Zaabsorbowany w pełni po prostu swoim partnerem, machnął różdżką nieudolnie dwa razy, otwierając drzwi zamiast je zamknąć. Dopiero gdy sapnął z frustracją, prosto w usta Krukona, Colloportus zadziałało. Mógł odrzucić różdżkę bez żadnej refleksji nad jej wartością, a następnie wsunąć się na bandę, chwytając przód koszuli Ezry i przyciągając go do siebie - na siebie. Przeniósł się z drobnymi pocałunkami na jego szyję i przesunął jedną dłoń po klatce piersiowej chłopaka, zatrzymując ją dopiero na jego kroczu, żeby drażnić go przez materiał.
- Ezra - mruknął ponagląco, niemal rozpaczliwie. Czyżby nie myśleli o tym samym? - Chcę, żebyś mnie wziął. Tutaj, teraz - szepnął mu do ucha, pozwalając aby przestrzeń między nimi wypełniło niewypowiedziane „proszę”.


Colloportus:
 

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1509
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1789
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 14 Gru - 8:40

Miał wrażenie, że źle wpływał na Leonardo - w ich związku to Ezra miał być tym perfidnym złośliwcem, a im dłużej przebywali razem, tym więcej jego zagrywek przejmował Leo. I były one znakomite, inna sprawa, że Ezra niekoniecznie chciał być tą drażnioną stroną.
- Pogubiłeś się w priorytetach, słonko. - Gdyby Leo został podwójnym zwycięzcą tego dnia, być może mógłby wynegocjować dodatkowe wynagrodzenie, mimo braku zakładu. Niecierpliwość nie popłacała.
To wszystko było tylko zabawą i obaj doskonale wiedzieli, jak i gdzie ona się skończy. Ezra pragnął już w pełni zanurzyć się w przejmujących uczuciach i paraliżująco dobrych odczuciach ścisłego uścisku ich splecionych ciał. Leonardo nie byłby jednak sobą, gdyby nie popełnił małej gafy w postaci otwierających się na oścież drzwi. Ezra w zamian za sfrustrowane jęknięcie, podzielił się z Gryfonem czułym śmiechem.  
- Chcesz... - zaczął, z trudem artykułując słowa pomiędzy pocałunkami. Ezra miał problem z odsuwaniem się na choćby na krótką chwilę w celu zaczerpnięcia oddechu, zatem wciśnięcie w dane miejsca jeszcze całych słów, wymagało od niego ogromnego samozaparcia. Z całowaniem Leo był jednen, zasadniczy problem - Ezra mógł robić długie uniki, rozciągając całą zabawę do granic możliwości ich dwójki, ale kiedy dochodziło już między nimi do interakcji, stawał się po prostu słaby, ulegając każdej prośbie i podążając za każdą reakcją Leo, świadomą czy całkowicie instynktowną. Ciało Ezry zupełnie naturalnie oddziaływało z ciałem Leo, jakby pod wpływem zbliżenia odkodowywały się odpowiednie działania. Nie musiał myśleć, on po prostu wiedział, jak dotknąć i gdzie dotknąć. I nawet nie chodziło o praktykę, bo Ezra miał wrażenie, że od początku zgrywali się jak mało kto. Ta możliwość całkowitego wyłączenia myślenia miała swoją wadę - Clarke kompletnie zatracił podzielność uwagi i teraz bardzo ciężko było mu odnaleźć kontekst wypowiedzi. Dopiero po kilkunastu sekundach zdołał dokończyć pytanie.-...żebym wyszedł?
Tyle zachodu dla małej złośliwości! (Było warto.)



Kostka 3 z przerzutem na 4 (linki to moja słaba strona, ale serio tak było)
punkty w kuferku
Z zaklęć 20
liczba przerzutów
Wg statystyk z zaklęć - 2
liczba wykorzystanych przerzutów
Wg statystyk  z zaklęć - 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 14 Gru - 9:46

Nikt nie chciał mieć tej świadomości, że jest drażnioną stroną - a Leo i tak wyjątkowo zgodnie to znosił, jedynie okazjonalnie wywracając oczami na złośliwości Ezry. Sam odpłacał mu się tak sporadycznie, jak tylko było to możliwe. Za to ochota na rozmowę błyskawicznie mu odeszła, gdy tylko zorientował się, że jest szansa na zakończenie zabawy. Nic nie odparł w temacie priorytetów, zajmując się ciałem Krukona, nie jego słowami. Trzeba jednak oddać mu hunor, bowiem Leonardo wcale nie pomagał w kwestii skupienia się na wypowiedzi. Gdy tylko Clarke powiedział pierwsze słówko, Gryfon obrał za cel zajęcie go tak bardzo, aby nic więcej nie dodał. Zatracił się w żarliwości pocałunku, samemu zapominając o niedokończonym pytaniu. Nie chciał oddychać, chciał cały czas czuć usta Ezry na swoich (no, znalazłby jeszcze jakąś inną część ciała, która również by mu pasowała). Końcówka wypowiedzi wydała mu się odległa i wyrwana z kontekstu, zbył ją gwałtowniejszym przyciągnięciem do siebie chłopaka. To nie był czas na złośliwości - Leo chciał już, teraz, konkretne czyny.


Uśmiechnął się szeroko, całując chłopaka czule i starając się jeszcze nie myśleć o tym, że na jutrzejszych zajęciach chyba po prostu nie wysiedzi.
Ten eliksir to jednak dobry wynalazek... A wypił go na tyle dużo, że spokojnie mogli się zebrać i faktycznie wrócić do mieszkania, a zatem zapewne jeszcze troszkę go wykorzystać.

/zt x2

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29742
  Liczba postów : 45201
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob 24 Mar - 10:49

@Thalia Mercouri wiedziała, że na widok niezajętego poltergeista należy jak najszybciej brać nogi za pas, jeżeli nie chciało się zostać jego kolejną ofiarą. Słusznie schroniła się w pierwszym lepszym pomieszczeniu - w tym wypadku był to Pokój Rozrywek. Na podobny pomysł wpadł @Philip Michael Selwyn, który niestety miał mniej szczęścia. Irytek, podśpiewując pod nosem o hogwarckich szkodnikach, nawet nie zawahał się przed opryskaniem Puchona nieprzyjemnym w zapachu środkiem na bahanki i zaryglowaniem drzwi za chłopakiem. Zwykła alohomora nie miało tu pomóc. Wyglądało więc na to, że Thalia i Philip zostali uwięzieni. Przynajmniej na miejsce nie mieli jak narzekać - w Pokoju Rozrywek pełno było gier dobrych na umilenie czasu, dopóki nie nadchodziła żadna pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 45
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob 24 Mar - 14:56

Philip szedł sobie spokojnie korytarzem. Jakimś cudem, tym razem był zupełnie sam, nie otaczała go grupa znajomych, wracał bowiem z biblioteki, bo chciał sprawdzić czy mają jedną książkę o lunaballach, o których pisał mu w liście ojciec, jednak coś stanęło mu na przeszkodzie. Coś, ktoś? Nie wiadomo jak należy określać ducha... W każdym razie poltergeist. Philip usłyszał go jeszcze z daleka, kiedy podśpiewywał sobie piosenkę obrażającą uczniów Hogwartu. Puchon zamierzał go olać, lecz niestety przewrotny los sprawił, że obaj weszli sobie w drogę. Oczy poltergeista rozbłysły z podniecenia, a to już był znak, że nie jest dobrze. Nie jest dobrze? Jest bardzo źle...
- O kurwa... - tyle tylko zdołał wydobyć z siebie Philip, kiedy to zobaczył, ale nawet jakby ktoś tam był i tak by tego nie usłyszał, bo złośliwy duch właśnie wybuchł donośnym śmiechem. Puchon zaczął zwiewać tak szybko, że jakby biegł jakąś ulicą w mugolskim Londynie zapewne jakiś fotoradar pstryknąłby mu zdjęcie. Ale to nie pomagało, bo ten stary skurczybyk postanowił go gonić. Szkoda że nie miał tu swojej miotły, ale to i tak by nic nie pomogło. W końcu wbiegł w jeden z korytarzy i uznał, że dalsze uciekanie i tak nie ma sensu. Wyciągnął więc różdżkę.

Zamierzał jakoś przepędzić nią poltergeista, ale nic z tego. W ułamku sekundy duch spryskał go jakimś środkiem, który zapewne gwizdnął gajowemu. Philip był teraz cały upaćkany jakąś mazią, która na dodatek śmierdziała gorzej niż perfumy Jacqueline... Nie, tak nie mógł pokazać się nikomu na oczy. Na szczęście znajdował się tuż przy wejściu do pokoju rozrywek. Czmychnął więc tam najszybciej jak potrafił licząc, że nikogo tu nie będzie, zwłaszcza że większość uczniów o tej porze ma lekcje, i da jakoś radę pozbyć się tego smrodu. Niestety się przeliczył. Była tam jakaś nieznana mu Ślizgonka, która też wyglądała tak, jakby właśnie uciekła poltergeistowy. Philip tylko jęknął i osunął się na ziemię.
- W dupę jebany śmieć! - wyrzucił z siebie - No jak ja się teraz w tym pokażę?! - i ukrył twarz w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 154
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t14776-thalia-e-marcouri
http://www.czarodzieje.org/t14779-thalia
http://www.czarodzieje.org/t14780-thalia-mercouri
http://www.czarodzieje.org/t14788-thalia-mercouri




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob 24 Mar - 17:53

Zapuszczenie się na czwarte piętro Zachodniego Skrzydła szkoły chyba jeszcze nigdy nie było tak złym pomysłem, jak tego dnia. Ale kto by się spodziewał takiego obrotu spraw? Idzie sobie niewinny człowiek korytarzem, a tu zza rogu wyskakuje Irytek. Każdy normalny człowiek postąpiłby dokładnie tak samo jak ona, czyli uciekł do pierwszego lepszego miejsca. Nawet gdyby w najgorszym wypadku musiała czekać, aż nieznośny poltergeist się ulotni, miała do dyspozycji wiele rozrywek. Pierwszym co zrobiła, było podejście do kosza stojącego za kanapą i wyciągnięcie z niego piwa kremowego. Była już w tym pokoju kilka razy i wiedziała o tej "skrytce". Usadowiwszy się wygodnie na zniszczonym meblu, nadal jednak zdatnym do użytku, pociągnęła dobry łyk i zachłysnęła się, kiedy drzwi nagle się otworzyły i ukazał się w nich jakiś chłopak, a wraz z nim odór, który do przyjemnych nie należał. Totalnie zignorowała jego słowa, jakby w ogóle nic nie mówił.
- Czasem warto się umyć, wiesz? - spytała retorycznie i zmarszczyła nos. Doprawdy, codzienny prysznic to tak wiele dla niektórych osób? Czuła jednak, że to jest coś innego niż zapach, który wydziela z siebie ciało człowieka, tylko po co miała o tym mówić? Zamiast tego odstawiła swoje piwo na jeden ze stolików, wstała z kanapy i podeszła do drzwi. W tym momencie nie miała ochoty siedzieć w tym pokoju dłużej niż powinna. - Co do cholery... - warknęła czując, że klamka nie chce ustąpić. Spróbowała jeszcze raz, kładąc na nią większy nacisk - i znowu nic! Kopnęła je nawet nogą i uderzyła barkiem, ale nie licząc bólu, który poczuła chwilę później nic się nie stało. To ten głupi Irytek musiał ich zamknąć! Chciała już wyciągnąć różdżkę i użyć alohomory, kiedy do głowy wpadł jej głupi lepszy pomysł. - Zagrajmy w Durnia. - powiedziała, a w jej oczach zatańczyły niebezpieczne iskierki. Wydostać się stąd póki co nie mogli, więc czemu by nie? Oczywiście pozostawała jeszcze sprawa tego fetoru, który czuć już było w drugim końcu pokoju, ale chłopak chyba coś z tym zrobi, nie? Podeszła do stolika, na którym wcześniej postawiła piwo kremowe i usiadła po jego jednej stronie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 45
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie 25 Mar - 20:28

- Weź się odwal... - rzucił szybko Philip miotając się po pokoju (przy okazji zasmradzając go do reszty) i szukając jakiegoś sposobu na pozbycie się tego fetoru. - Kiedy oni wreszcie się nauczą, że poltergeistów się do szkoły nie wpuszcza! Chyba po prostu uważają, że bez tego złamasa byłoby strasznie nudno...

Kiedy dziewczyna zeszła ze starej kanapy, ten się na nią rzucił i chwycił zostawioną przez nią butelkę kremowego piwa. Pociągnął z niej zdrowo, bo może ono pomogłoby mu w pozbyciu się tej guli jaka wyrosła mu w gardle od tego zdenerwowania, ale nic z tego.
- Na serio nie mają tu nic mocniejszego? - rzucił bardziej w powietrze, niż do próbującej otworzyć drzwi Thalii. - No zamknął nas tu, skurwiel jebany!

- No dobra - odpowiedział po chwili namysłu nieco spokojniej. - i tak chyba nic lepszego nie mamy do roboty, przynajmniej dopóki nie znajdzie się jakiś wybawca...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 154
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t14776-thalia-e-marcouri
http://www.czarodzieje.org/t14779-thalia
http://www.czarodzieje.org/t14780-thalia-mercouri
http://www.czarodzieje.org/t14788-thalia-mercouri




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sro 28 Mar - 15:59

W pokoju nieprzyjemny zapach rozprzestrzeniał się coraz bardziej. Dlaczego Irytek musiał akurat dzisiaj, na tym chłopaku, w tym miejscu użyć substancji, którą w dodatku nie wiadomo skąd skołował? Normalnie pewnie by się śmiała gdyby nie to, że była uwięziona w tym pomieszczeniu i jak na razie nie mogła nic z tym zrobić. Taa, pozostawała jeszcze różdżka, ale przez zakłócenia nie było pewności, czy zaklęcie się uda. W najgorszym wypadku mogłaby pogorszyć sytuację, a tego za żadne skarby nie chciała.
- A co, może nie byłoby bez niego nudno? - prychnęła nawet na niego nie patrząc. W zupełności wystarczało jej to, że musiała teraz siedzieć w pokoju rozrywek nie wiadomo jak długo, i to jeszcze w tym smrodzie! Swoją drogą odkryła, co też to było - Bahanocyd. Irytek naprawdę musiał mieć niezłą polewkę z chłopaka, kiedy ten uciekał. - To jest Hogwart, czego się spodziewasz? Ognistej Whiskey rozstawionej po kątach? - Thalia zastanawiała się, czy on naprawdę był taki głupi, czy tylko udawał. A tym razem nie chciała zaczynać tematu. A zresztą i tak pewnie podczas siedzenia w pokoju wszystko wypłynie na wierzch, a jeśli nie, to doda dwa do dwóch. Jak to się mówiło u mugoli? Odkrycie Afryki? No więc to właśnie powiedzonko jej się przypomniało, kiedy usłyszała o jebanym skurwielu i zamknięciu ich. Gdy sięgała ręką po zgrabny stosik kart ułożony na środku stołu, w myślach błagała Merlina, żeby jak najszybciej przysłał kogoś na pomoc.
- Ale serio, weź coś zrób z tym zapachem... - skrzywiła się specjalnie, tasując karty. Jeśli mieli przebywać razem w jednym pokoju, musiał jakoś pozbyć się tego smrodu lub przynajmniej sprawić, żeby nie był tak bardzo odczuwalny. Ona nie miała nawet zamiaru kiwnąć palcem, przecież to jego interes, żeby coś z tym zrobić. Rozdała karty i wyłożyła pierwszą ze swojej talii, która już od razu jej się nie spodobała.  Był to kapłan.

4, Kapłan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    

Powrót do góry Go down
 

Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 26 z 29Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 25, 26, 27, 28, 29  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-